Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Czy po paleniu dopalaczy można mieć raka płuc?

Jarałam te okropieństwo dosyć długo. Niedawno zaczęło mnie bardzo kłuć serce, mój oddech był nieregularny, a samopoczucie bardzo dziwne. Po badaniach EKG okazało się, że wszystko jest OK. Jednak nadal mój oddech jest lekko skrócony, a teraz natomiast mam kłucie...

Jarałam te okropieństwo dosyć długo. Niedawno zaczęło mnie bardzo kłuć serce, mój oddech był nieregularny, a samopoczucie bardzo dziwne. Po badaniach EKG okazało się, że wszystko jest OK. Jednak nadal mój oddech jest lekko skrócony, a teraz natomiast mam kłucie w plecach - co myślicie na ten temat? Czy substancje zawarte w dopalaczach mogą wpłynąć na raka płuc? Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak mogę pomóc dzieciom, nad którymi znęca się matka?

Zdaję sobie sprawę, że taka sytuacja jak znęcanie psychiczne i fizyczne nad dziećmi powinna być zgłoszona, jednak rzecz dzieje się w rodzinie mojej siostry i to właśnie ona jest sprawcą tychże okropnych rzeczy. Boję się jednak, że jeśli zgłoszę to,...

Zdaję sobie sprawę, że taka sytuacja jak znęcanie psychiczne i fizyczne nad dziećmi powinna być zgłoszona, jednak rzecz dzieje się w rodzinie mojej siostry i to właśnie ona jest sprawcą tychże okropnych rzeczy. Boję się jednak, że jeśli zgłoszę to, to zabiorą jej dzieci, a tego nikt by nie chciał. Jak można im pomóc skutecznie, bez ryzyka, że dzieci zostaną zabrane? Dzieci są w wieku 11, 8, 5, 3 lata, z czego trójka starszych jest najbardziej gnębiona. Siostra zdaje sobie sprawę, że źle robi, ale nie potrafi nad tym zapanować i atakach furii - wygaduje i robi naprawdę okropne rzeczy, potrafi używać takich wyzwisk, że trudno nawet sobie wyobrazić, że można tak się do dzieci odzywać, zdarza się również, że bije dzieci. Potem oczywiście tego żałuje. Chciałabym pomóc dzieciom, które są przestraszone, skryte, małomówne, ale też chciałabym pomóc mojej siostrze, która nie potrafi sobie z tym po prostu poradzić, próbowała już psychologa, ale nie wiem czy była do końca szczera, szybko jednak przerwała to. Wiem, że chciałaby opanować swoje emocje, ale to już ją przerosło dawno temu. Proszę o pomoc, bo nie mogę dłużej patrzeć na krzywdę tych dzieci, zdając sobie sprawę jakie szkody wyrządza to w ich psychice i że wpłynie to na całe ich życie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy powinnam odejść od męża, czy dalej tkwić w tym związku?

Witam, mam 27 lat. Z mężem znam się od 10 lat, od ponad pół roku jesteśmy małżeństwem. Już przed ślubem mój mąż wykazywał pewne zachowania, które mnie niepokoiły. Potrafił ze złości w coś kopnąć, uderzyć, raz gdy ścinałam mu...

Witam, mam 27 lat. Z mężem znam się od 10 lat, od ponad pół roku jesteśmy małżeństwem. Już przed ślubem mój mąż wykazywał pewne zachowania, które mnie niepokoiły. Potrafił ze złości w coś kopnąć, uderzyć, raz gdy ścinałam mu włosy maszynka był tak niezadowolony sposobem w jakim ją trzymam i golę mu włosy, że wyrwał mi ja z rak i rzucił o podłogę - cała się roztrzaskała. Kilka razy w gniewie, złości wyzywał mnie, szarpał mnie za bluzkę albo łapał za gardło... Potem mówił, że czuł się przeze mnie ignorowany, niesłuchany i chciał zwrócić moją uwagę. Ja wtedy się go bałam. Potem on żałował, przepraszał, mówił że się to nie powtórzy. Na kilka miesięcy przed ślubem taka sytuacja również miała miejsce i wówczas mało co nie wyrzuciłam go z domu, ale obiecał, że tego nigdy nie zrobi, że nie splami naszego małżeństwa. Po ślubie na początku było dobrze, a potem on zaczął grac non stop w gry komputerowe, a ja sama siedziałam w drugim pokoju. Przez to się oddaliliśmy, ja nie miałam ochoty na seks w przerwie pomiędzy jego grami. Gdy ostatnio wyjechałam służbowo z kolegą zrobił mi awanturę, mówił, że nie pozwoli by jego żona jeździła z obcymi morszczyznami po hotelach, a po powrocie do domu awantura trwała dalej i znów mnie szarpał za bluzkę. Gdy na weekend wyjechałam do rodziny on znów zrozumiał, że źle postąpił i teraz bardzo żałuje i przeprasza mnie za swoje postępowanie, mówi że wie co go nakręca do tych zachowań i że się zmieni, że teraz będzie o mnie dbał. Powiedział, że to przez zazdrość i brak seksu pomyślał, że może ja coś na tym wyjeździe robię. Nie potrafię mu uwierzyć. Poprosiłam go by się przeniósł na jakiś czas do rodziców, bo chcę zostać sama. On cały czas mnie przeprasza, a gdy widzi że nie przyjmuje jego deklaracji płacze, mówi, że nie może jeść, spać, że jestem wszystkim, że jeśli go zostawię on popełni samobójstwo. Jesteśmy małżeństwem niecały rok. Z jednej strony gdy patrzę na nasz cały związek czuję, że powinnam odejść, bo później będzie jeszcze gorzej, ponadto czuję się wypalona tą ciągłą walką o szczęście, z drugiej szkoda mi tych wszystkich lat i tego, że dopiero wzięłam ślub. Czy powinnam tkwić w tym związku? Czy on się zmieni?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Palenie marihuany - skutki

Jadę na wakacje na Jamajkę. Gdybym zapalił tam trawkę, prosto z krzaka, to czy coś by mi się stało? Czytałem, że dealerzy sprzedają z różnymi "dodatkami", dlatego się trochę boję.
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy samobójstwo będzie jedynym i najlepszym rozwiązaniem?

Mam na imię Michał i mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że nie potrafię teraz przestać myśleć o niczym innym jak o śmierci, tylko takie widzę rozwiązanie, a wszystko jest spowodowane moją głupotą i tym, że nie potrafię...

Mam na imię Michał i mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że nie potrafię teraz przestać myśleć o niczym innym jak o śmierci, tylko takie widzę rozwiązanie, a wszystko jest spowodowane moją głupotą i tym, że nie potrafię dotrzymać danej obietnicy, a głownie chodzi o to, że od wakacji paliłem trawę, chociaż mojej dziewczynie się to nie podobało i nawet nic o tym nie wiedziała - przez pól roku udało mi się to ukrywać, ale w końcu wszystkiego się dowiedziała od dziewczyny kolegi, dała mi drugą szansę wierząc, że przestanę. Udało mi się to na jakiś czas, później znowu zacząłem palić i ja oszukiwać. Dostawała wiadomości z kont fikcyjnych, że palę, no i tym razem ze mną zerwała. Nie byliśmy ze sobą przez 2 tyg., bo miałem jej udowodnić, że potrafię z tym skończyć i ona jest dla mnie ważniejsza - zaczęła mi robić testy i przestałem palić, nie paliłem przez około 2 miesiące, nie paliłem, miała mi znowu robić test, a że jechałem ostatnio z kolesiami samochodem i jarali to się też nawdychałem - przyznałem się do tego i powiedziałem, żeby nie była zdziwiona jeżeli wyjdzie pozytywnym zaczęliśmy się kłócić, ona zaczęła mieć wątpliwości czy nie palę znowu i niestety po tych kłótniach nie mogłem już wytrzymać i powiedziałem chłopakom, że może się skusze znowu - to jakoś wyszło i się dowiedziała, że chcę palić, zaczęliśmy się kłócić, a po wszystkim pojechałem zapalić. Zerwała ze mną jak jej o tym powiedziałem, że jestem zjarany, byliśmy razem 11 miesięcy :(. Teraz to już się skończyło i nie mam nic. Powiedziała, że mnie nienawidzi, brzydzi się mną i nie chce mnie znać i widzieć - moje życie już nie ma sensu, nie mam dla kogo żyć nie mam po co! Ciągle myślę jak tu ze sobą skończyć tak, żeby było bezboleśnie i jak najszybciej, ale boję się trochę tego, co będzie po tym - pomocy!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak mam powstrzymać się od masturbacji?

Witam, Jestem uzależniona od masturbacji. Zaczęło się to od 2 klasy szkoły podstawowej. Teraz chodzę do 6 klasy. Potrafię to zrobić od 5 do nawet 10 razy w ciągu dnia, a czasem więcej. Po masturbacji mam taki dziwny dyskomfort w... Witam, Jestem uzależniona od masturbacji. Zaczęło się to od 2 klasy szkoły podstawowej. Teraz chodzę do 6 klasy. Potrafię to zrobić od 5 do nawet 10 razy w ciągu dnia, a czasem więcej. Po masturbacji mam taki dziwny dyskomfort w kroczu… Najgorsze jest to, że gdy zacznę to robić, to nie mogę przestać. Kiedyś potrafiłam to robić na łące, gdyż już nie kontrolowałam siebie. Gdy kilka lat do tyłu przyjechało do mnie kuzynostwo, umiałam się powstrzymać z tym do 2 tygodni. Teraz zaledwie 2 dni wytrzymam. Bardzo bym chciała przestać się masturbować, bo wiem, że mogę mieć w przyszłości z tym problemy. Nikt oprócz mnie o tym nie wiem. Nie mam zbyt dużo odwagi, żeby powiedzieć o tym komuś bliskiemu. Żadne zajęcia, niemyślenie o tym nie pomagają. Staram się z tym ograniczać i myślę, że kiedyś uda mi się to przezwyciężyć. Mam taką nadzieję, że pomożecie mi pokonać moje uzależnienie. Z góry bardzo Wam dziękuję i proszę o szybką odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Zażywanie dopalaczy - czy mogło to mieć wpływ na moje problemy ze wzrokiem?

Witam. Od pewnego czasu z moim wzrokiem dzieje się coś niedobrego. Jak patrzę na niebo (szczególnie jasne kolory) to widzę tak jakby mrugające plamki, szybko znikają i zaraz pojawiają się drugie, są ich setki; i gdy patrzę na słońce, to...

Witam. Od pewnego czasu z moim wzrokiem dzieje się coś niedobrego. Jak patrzę na niebo (szczególnie jasne kolory) to widzę tak jakby mrugające plamki, szybko znikają i zaraz pojawiają się drugie, są ich setki; i gdy patrzę na słońce, to zaraz jak spojrzę w jakiś cień to pojawia się taka biała plama (w kształcie słońca). Co się dzieje ze mną? Dodam, że brałem kiedyś dopalacze.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak uwolnić się od chorego psychicznie ojca tyrana?

Witam, Mam pytanie: mój ojciec znęca się psychicznie nad mamą. Chodzi o to, że 20 lat temu miał wypadek, obcięło mu palce u prawej ręki. Od tamtego czasu przeszedł na rentę, od tego też czasu zaczął brać silne tabletki i...

Witam, Mam pytanie: mój ojciec znęca się psychicznie nad mamą. Chodzi o to, że 20 lat temu miał wypadek, obcięło mu palce u prawej ręki. Od tamtego czasu przeszedł na rentę, od tego też czasu zaczął brać silne tabletki i je je do tej pory. Chodzi do doktora i co chwilę tylko zmienia na inne. Są to lekarstwa na receptę. Mało z tego, od chwili wypadku pił aż do tej pory, zawsze brał leki i szedł pić. Od kilku lat zaczęło się mu już coś robić w głowę. Oskarża mamę o zdrady dosłownie z każdym facetem jakiego spotka na ulicy, wyzywa ją, przeklina. Ja i moje siostry wyprowadziłyśmy się z domu. Od roku czasu zaczyna się robić z nim już coś niedobrego, raz nawet rzucił mamę na ziemię i krzyczał, że ją zabije, ale uciekła z domu. Ostatnio zamknął jej dom i nie wpuścił jej do niego, bo pojechała na chwilę do mojej ciężko chorej siostry. Zakazał jej żeby widywała się ze swoimi córkami i wnukami. Ostatnio nawet zakazał jej dzwonić do swoich córek. Dodatkowo udumał sobie, że jest ciężko chorym człowiekiem. Nie mówi o niczym innym tylko o chorobie. I że chce iść do szpitala na operację. Dodatkowo opowiada do każdego, że mama strasznie go traktuje, a on jest przez nią nękany. I że wszystkie córki się wypięły na niego. Wiem, że to wina tych tabletek i alkoholu. Dodatkowo przez cały ten czas nic nie robił, nawet mama rąbie drzewo, on po sobie nawet szklanki nie umyje. Strasznie się boję, ponieważ opowiada że doznał cudu, że papież go uzdrowił już 2 razy, a teraz znowu go uzdrowi. Dodam, że wymyśla sobie raz na 3 miesiące nową chorobę. Miał już chyba wszystkie choroby (oczywiście zmyślone, bo nawet jeżeli robił badania zawsze wszystko było dobrze). Opowiada, też że śni się mu mama i nakazuje mu jak postępować. Dodam, że nie jest aż takim katolikiem, bo do kościoła chodzi raz na kilka miesięcy. Strasznie się boję, mama mieszka w małej wiosce, w czerwcu ostatnia siostra ma ślub. Oficjalnie oświadczyła, że jeżeli będzie już po nim to nikt jej już nie ujrzy więcej. Wiem, że popełni samobójstwo, bo od dawna ma takie myśli. Proszę o pomoc - gdzie się udać i co zrobić, by nie doszło do tragedii?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Nadużywanie alkoholu - jak pomóc chorej osobie?

Witam. Mam 31 lat i piszę w sprawie Mojego Narzeczonego, który pije dziennie 2-3 piwa, a jeśli akurat ma wolne, to nawet do 6-7 piw. Jemu wydaje się to całkowicie normalne, a żadne moje prośby, ani groźby nie trafiają do...

Witam. Mam 31 lat i piszę w sprawie Mojego Narzeczonego, który pije dziennie 2-3 piwa, a jeśli akurat ma wolne, to nawet do 6-7 piw. Jemu wydaje się to całkowicie normalne, a żadne moje prośby, ani groźby nie trafiają do niego. Od czasu do czasu obiecuje mi, że będzie się ograniczać, ale na obietnicach się kończy. Ciągle znajduję też pochowane puszki po piwie. On nie widzi problemu twierdząc, że piwo to nie alkohol i że skoro się nie upija, to nie ma sprawy. Czasem potrafi cały dzień nic nie jeść, tylko żyć piwem i papierosami. W jego rodzinnym domu takie picie jest na porządku dziennym. Wiem też, że ktoś z jego rodziny leczy się z powodu alkoholizmu. Proszę o pomoc i wskazówki, bo czuję się bezsilna. Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Moja klientka była molestowana - czy zgłosić ten fakt policji?

Jestem jeszcze mało doświadczonym psychologiem. W ostatnich dniach trafiła do mnie matka z 17-letnią córką, która doświadczyła molestowania seksualnego przez swojego ojca. Rodzice są rozwiedzeni, dziewczyna przebywała u ojca m.in. w okresie ferii, ale już wcześniej dochodziło do sytuacji, gdy...

Jestem jeszcze mało doświadczonym psychologiem. W ostatnich dniach trafiła do mnie matka z 17-letnią córką, która doświadczyła molestowania seksualnego przez swojego ojca. Rodzice są rozwiedzeni, dziewczyna przebywała u ojca m.in. w okresie ferii, ale już wcześniej dochodziło do sytuacji, gdy ojciec odwiedzał ją nagi w pokoju w nocy i skłaniał do kontaktu. Jestem umówiona na kolejną wizytę, jednak myślę, jak powinnam postąpić od strony prawnej. Czy obowiązek zgłoszenia przestępstwa spoczywa na matce, która jest pełnoprawnym opiekunem, i to jej córka opowiedziała o zaistniałych wydarzeniach. Będę ją do tego namawiać. Jeśli nie podejmą takich działań, to jak powinnam się zachować, mając przede wszystkim na celu stan psychiczny klientki, i nie zaniedbać obowiązku prawnego, wynikającego z powinności zgłoszenia przestępstwa. Pozdrawiam i proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak przekonać partnera, aby zgodził się na leczenie?

Mam 29 lat, od roku mieszkam z partnerem, który ewidentnie ma problem z alkoholem. Początkowo przymykałam na to wszystko oko, tłumacząc go stresującą pracą i problemami, ale zauważyłam, że on zawsze znajdzie sobie powód, każda okazja jest dobra. W...

Mam 29 lat, od roku mieszkam z partnerem, który ewidentnie ma problem z alkoholem. Początkowo przymykałam na to wszystko oko, tłumacząc go stresującą pracą i problemami, ale zauważyłam, że on zawsze znajdzie sobie powód, każda okazja jest dobra. W dzień funkcjonuje normalnie ale pod wieczór zaczyna się robić nerwowy, wręcz agresywny, chce jak najszybciej wracać do domu żeby się napić. Jak on to mówi "piję dla relaksu". Po rozmowie z jego siostrą dowiedziałam się, że od dawna ma taki problem. Martwię się o niego, bo on nawet jedzenie zastępuje piwem. Nic już na niego nie działa, żadne prośby, płacze, zastraszania, szantaże.

Jakiś czas temu zrobił jeden krok, ale w złym kierunku. Poszedł po poradę do lekarza ogólnego, który stwierdził, że niekoniecznie jest on alkoholikiem, że to ja przesadzam, bo każdy przecież pije, a nie każdy jest alkoholikiem. I po tej rozmowie on już nie chce się zgodzić na jakąkolwiek pomoc, gdyż twierdzi iż jest zdrowy. On ma 36 lat, pije co wieczór, nie dojada, pali papierosy. Niszczeje w oczach. I coś z jego psychiką się dzieje: zapomina, myli wydarzenia, coś powie a potem się kłóci, że nie powiedział. Bywa tak, że przetrzymam go w domu, zagadam, chowam klucze, pieniądze, żeby tylko nie pił ale on wtedy jest agresywny i nie śpi całą noc. Nie potrafi żyć bez picia. Okłamuje mnie, pije po kryjomu. Czy jest jakiś sposób, żeby go przekonać do wizyty u specjalisty? Wiem czym jest alkoholizm, wiem od czego się zaczyna i jakie są kolejne etapy tej choroby. Wiem, bo mam rodziców alkoholików. Przeżyłam z nimi koszmar, a mojego partnera można jeszcze z tego wyciągnąć, tylko jak go nakłonić do leczenia?    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Objawy uzależnienia - marihuana

Witam. Kiedy miałem 15 lat popalałem sobie trawkę z kolegami. To było naprawdę okazyjnie. Później ostro się wkręciłem. Od ok. 16 roku życia zacząłem palić dzień w dzień, przed szkołą, po szkole, obracałem się w towarzystwie, które też paliło. Cały...

Witam. Kiedy miałem 15 lat popalałem sobie trawkę z kolegami. To było naprawdę okazyjnie. Później ostro się wkręciłem. Od ok. 16 roku życia zacząłem palić dzień w dzień, przed szkołą, po szkole, obracałem się w towarzystwie, które też paliło. Cały czas się o tym gadało, wszystko kręciło się wokół trawki. Mimo tego, że byliśmy świadomi tego, że mamy wyjebane na wszystko i że to przez trawkę jaraliśmy, nie wiem jak udało mi się zdać matuę. Dostałem się na studia. Teraz jestem 2 drugim roku (może nie jestem taki głupi, jak cały czas mi sie wydaje:)) Miałem też epizody z prochami, ale pobawiłem się kilka razy i stwierdziłem, że to nie dla mnie. Zawsze miałem moralniaka, jak waliłem po nosie.

No więc jarałem przez 4 lata. Najdłuższa przerwa miesiąc, ale w tamtym roku, w sierpniu, zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Nie wiedziałem co mi jest. Wkręcałem sobie, że jestem poważnie chory, bałem się sam nie wiem czego. Masz ochotę się gdzieś schować, myślisz, że sytuacja jest bez wyjścia. Miałem ataki paniki, byłem 3 razy u Pani psycholog (bardzo miła kobieta), rozmawiałem z nią o tych atakach i o lękach, ale mimo tego, że wiedziałem od czego to (albo się domyślałem) nie powiedziałem jej o tym, że dużo palę. Dość szybko zacząłem kontrolować te ataki, bo wiedziałem, że to tylko moja psychika. Nie paliłem 3 miesiące, ale później znowu zacząłem jarać (mam tak, że jak raz zapalę, to już poźniej jaram kilka tygodni, dzień w dzień, ciągi tak jak alkoholik).

I znowu zrobiło mi się to samo, co w sierpniu, tylko, że potrafiłem już w jakimś stopniu to kontrolować. Nie dezorganizowało mi to życia aż tak mocno, więc postanowiłem jarać tylko w weekendy, ale to nie działa. Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest podporządkowane trawce, że np. jak mam coś tam robić i nie zapalę, to to nie ma wtedy sensu. Chciałbym z tym skończyć na tę chwilę. Nie chcę iść do psychologa, chcę sobie poradzić sam. Jak nie będę dawał rady, to wtedy pójdę. Te stany mimo, że mogę je kontrolować są uciążliwe. Chciałbym żyć normalnie, bez uzależnień. A wszyscy, którzy mówią, że maryśka nie szkodzi są dla mnie ograniczeni i chyba nie chcą tego wiedzieć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Uzależnienie od marihuany - leczenie

Witam serdecznie. Mój chłopak ma 17 lat. Od 2 lat pali marihuanę. Jestem z nim od 2 miesięcy, ja mam 15 lat. Bardzo mi przeszkadza to, że pali. Kiedyś palił nawet dopalacze. Martwię się o niego, ponieważ boję się,...

Witam serdecznie. Mój chłopak ma 17 lat. Od 2 lat pali marihuanę. Jestem z nim od 2 miesięcy, ja mam 15 lat. Bardzo mi przeszkadza to, że pali. Kiedyś palił nawet dopalacze. Martwię się o niego, ponieważ boję się, że coś mu się przez takie coś stanie. Prosiłam Go, by przestał palić - mówił, że się postara, nic się nie zmieniło. Zaczęłam mu to ograniczać, że co 5 dni może palić. Za każdym razem to wykorzystuje. Nie mogę spać po nocach. Nie ufam mu, bo kilkakrotnie mnie z jego paleniem okłamał, że nic nie wiedziałam, że palił itd. On mówi, że przesadzam i że to jego rozrywka i co mi to szkodzi. Mnie to bardzo denewuje, bo ja nawet już go szantażowałam, że jak nie skończy z tym to zerwę z nim. Nic nie podziałało. Teraz ustaliliśmy, że może co miesiąc palić. Ale ja nie chcę, żeby w ogóle palił. Co mam robić ? Nie zerwę z nim, bo go kocham. Ja po prostu potrzebuję rady, bo sama już nie wytrzymuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy powinnam spróbować pójść do specjalisty?

Mam 25 lat i nigdy nie korzystałam z pomocy jakichkolwiek terapeutów, zresztą i nigdy też nie potrafiłam i do dziś nie potrafię rozmawiać o tym co mnie dręczy, o swoich problemach, nawet z najbliższymi. Niestety problemy z którymi się zmagam... Mam 25 lat i nigdy nie korzystałam z pomocy jakichkolwiek terapeutów, zresztą i nigdy też nie potrafiłam i do dziś nie potrafię rozmawiać o tym co mnie dręczy, o swoich problemach, nawet z najbliższymi. Niestety problemy z którymi się zmagam już od bardzo dawna po raz kolejny zaczęły się nasilać, to przychodzi etapami, najgorzej jest kiedy zbyt dużo ważnych spraw kumuluje się w jednym czasie, chociaż ostatnio zastanawiam się czy ja się tak stresuje, bo objawy nasilają się a ja już nawet nie wiem co je powoduje, wcześnie potrafiłam znaleźć przyczynę, a teraz już nie. Teraz jest sesja, mroczne czasy dla mojego ciała i umysłu. Właściwie nie wiem co mnie skłoniło do szukania przyczyn mojego zachowania, może to, że pisząc w tym momencie bolą mnie palce, gdyż mam paznokcie poobgryzane do krwi. Paznokcie obryzgałam zawsze i wszędzie i o każdej godzinie, co jest zabawne wcale na takie nie wyglądają, zawsze starałam się o nie dbać, biorę witaminy kupuję odżywki, regularnie piłuje to co z nich zostaje tak, by w czasie gdy nie obgryzam prezentowały się ładnie, nie skubię skórek i nigdy tego nie robiłam, bo widziałam palce koleżanek, że stanami zapalnymi po skubaniu i złym wycinaniu i ich wspomnienie skutecznie mnie powstrzymuje, a moje palce i dłonie muszą wyglądać na ładne, nie mogę wyjść na fleje. Co do paznokci, bo to nie tylko z tym jest problem. Ostatnio kładąc się spać zazwyczaj około 2 -3 czasami później (ze snem też jest problem i to od dawna), mimo zmęczenia, zaczynam obgryzać paznokcie ciągle analizuję wydarzenia z danego dnia lub innego, moje zachowanie i mimo że wiem iż ludzie nie zwracali na pewne rzeczy uwagi ja nie mogę przestać myśleć o tym, że np. grzywka mi się tego dnia nie układała albo powiedziałam żart i nikt się nie śmiał - pewnie mnie mają za idiotkę, myślę o tym jak bym chciała się zachowywać co powinnam zmienić chociaż tak nigdy nie wprowadzam tego w życie. To myślenie o tym wszystkim sprawia, że nie przestaję obgryzać paznokci mimo że nie ma już czego, że leci krew, że palce bolą i puchną w między czasie jest jeszcze drapanie, przeważnie skóry głowy albo nóg, tam gdzie tego nie będzie widać. Zawsze rozdrapuję wszelakie ranki, krostki itd. nie mogę przestać. Paznokcie, drapanie się, chociaż kiedyś robiłam to do krwi (szkoła średnia), cięłam się (tak do kolekcji), próby samobójcze (lekami, nie raz) nikt nigdy się nie dowiedział, na szczęście skończyło się na wymiotach i bólach głowy - choć z wątrobą mam problemy do tej pory. Co do moich prób samobójczych, mam jeszcze myśli samobójcze, chyba zawsze miałam, mama mówiła mi, że jak byłam malutka to była ze mną u lekarza, bo mówiłam, że się zabije, urządzałam histerie waliłam głową o ścianę, myśli pozostały, a doszło towarzyszące temu poczucie winy, że jak mogłabym tak zranić mamę, siostrę - przecież one na to nie zasłużyły, a jednocześnie ogromna ciekawość jak by to było jak by mi się coś stało, kto by zareagował, czy by kogoś to obeszło albo jak by się wtedy zachowywali ludzie, których znam. Nie wspomniałam jeszcze, leczę się dermatologiczne ponieważ obsesyjnie wyrywałam sobie pęsetą włosy na nogach, jak się jakiś wrastał trzeba było go wydrapać albo wyciąć - nie wiem czemu te wrastające mnie zawsze cieszyły, że usunę to świństwo z mojego ciała i już go nie będzie, ale są inne wiec szukam dalej. Nie tylko nogi, skubałam także okolicę łonową, bo tam nie widać, czasami się boję, że ktoś zauważy np. w przebieralni, będzie się zastanawiał co mi jest, że to takie ohydne, jak to wygląda itd. Teraz muszę smarować się antybiotykiem ze względu na rozległe stany zapalne. O okolicy łonowej nie powiedziałam dermatologowi, bo się wstydziłam tylko nogi pokazałam. Wyrywanie włosów zaczęło się dopiero jakieś 2 lata temu i dalej się z tym ukrywam, ale jak już zacznę potrafię to robić godzinami. W momentach stresu często dostaje pokrzywki na rekach, wygląda to jak by mnie ktoś ''z bicza trzasnął'' to zazwyczaj bardzo nieprzyjemne i piekące czerwone plamy, które wyglądają bardzo nieładnie, oprócz pokrzywki są jeszcze kołatania i palpitacje serca (nie powiedziałam, że ma wadę wrodzoną serca, leczoną, operowaną itd., czekam na kolejna operacje ). Tak więc sezon sesji - czekam na operacje serca i nosa (akurat na tą się ciesze - mam krzywą przegrodę, a za tym idzie i nos, i choć ludzie tego nie dostrzegają, ja widzę na zięciach tylko ten krzywy nos). W zeszły roku rozstałam się z chłopakiem, nie radze sobie z rozstaniami, oczywiście przyłatam, bo jak się denerwuje jem, jem mimo że już nie jestem głodna i jest mi niedobrze, czuję do siebie obrzydzenie, chcę to zwrócić, ale nie mogę się zmusić i czuję się winna - to tak jak bym miała bulimie tylko nie mogę schudnąć i nie wymiotuję, zazwyczaj jem zdrowo, nie jem mięsa, sztucznych produktów - jem ryby, bo są zdrowe, jem warzywa, bo są zdrowe, nie piję mleka tylko sojowe, bo jest zdrowe, chciała bym uprawiać więcej sportu, ale nie mogę ze wzg. na serce, nie daję rady fizycznie więc mam z tego powodu wyrzuty sumienie, że jestem chora i nie mogę ćwiczyć - a ćwiczy się żeby być zdrowym, więc ja nigdy nie będę. Odkąd pamiętam dręczy mnie myśl kiedy gdzieś idę, jestem zdenerwowana lub bardzo zmęczona żeby zacząć biec, ale tak naprawdę super szybko i się nie zatrzymywać. Biec do lasu, gdzieś gdzie nie ma ludzi i biec dalej tak długo jak zechcą, ale nigdy tak się nie stanie, bo wiem, że po 5 metrach intensywnego biegu bym zemdlała, miała palpitacje itd. (serce), no a do tego jakby to wyglądało? Jak jakaś wariatka, która idzie sobie spokojnie i nagle zaczyna biec gdzieś na złamanie karku, bez sensu i nienormalne zachowanie. Poza myślą o ucieczce daleko, daleko jest jeszcze wytyczony szlak - zawsze chodzę tą samą drogą, bo inna mogło by się coś stać albo mam ''przeczucia'', że jak skręcę w lewo to coś mi się stanie, skręcam w prawo, ale zaraz zmieniam zdanie i się wracam albo robię sobie na złość - często tak robię. Chciałabym przestać robić to wszystko - obgryzać paznokcie, wyrywać włosy, drapać się, objadać, o i jeszcze dłubać w nosie - to ohydne jest, ale tego też nie mogę przestać - to było pierwsze jeszcze przed obgryzaniem - ale nigdy, przenigdy przy kimś, poprawiać wszystko żeby było symetryczne, zwłaszcza obrazy nie mogę znieść widoku jak coś wisi lub leży krzywo w stosunku do innych rzeczy, nie umiem wyrzucać starych rzeczy choć wiem, że większość to śmieci, mam myśli samobójcze, o samookaleczaniu, boję się wyjść na dwór jak księżyc ma czerwoną poświatę, bo to wtedy zło się czai, jak widzę bezdomnego psa boję się, że coś mu się stanie, pamiętam każdego psa którego spotkałam przez ostatnie parę lat i ciągle o nich myślę co się z nimi dziej i czy nic im się nie stało, boję się źle wyglądać, że ludzie myślą, że jestem głupia, wyjechać też się boję choć zbieram zdjęcia z gazet z miejscami, które chcę zobaczyć i boję się, że nie zobaczę, ale boję się zostawić wszystko żeby wyjechać… Chciałabym znowu malować - kiedyś malowałam dużo i ładnie, obrazy olejne i szkice ołówkiem, już tego nie robię i tęskne za tym, ale już nie umiem się na tym skupić, malowałam od dziecka, miałam być malarką, a zamiast tego co lubiłam (malowania i fotografia) studiuję kierunki medyczno-inżynieryjne o dziwnych trudnych nazwach, bo dzięki temu ludzie, którzy mnie nie znają myślą, że jestem mądra i lepiej mnie traktują. Chciałabym nie myśleć co ludzie myślą o mnie i moim zachowaniu - ciągle to analizuję, nie wiem po co, ale tak jest, i pewnie jest jeszcze dużo innych zachowań, myśli, które wciąż wracają i małych i dużych natręctw, ale teraz wszystkich nie pamiętam, pamiętam o nich tylko w ich trakcie i jedyne co wiem to to, że nie powinno ich być. Zdaję sobie sprawę z ich negatywnego wpływu na moje życie, no ale co z tego, skoro sobie z tym nie radzę? Boję się iść z tym wszystkim do lekarza, że jestem totalną wariatką, że ludzie się dowiedzą, że chodzę do psychiatry, że mama i siostra się dowiedzą - nie cierpię kiedy się nade mną litują, kiedy wypytują co się dzieje i chcą pomóc. Ja po prostu nie umiem o tym mówić nikomu nawet im mimo, że je kocham a one mnie i mamy se sobą cudowny kontakt to nie potrafię, zawsze udawałam, że wszystko jest ok a jak coś dostrzegają to kłamię, nie wiem czy będę potrafiła porozmawiać o tym kiedyś w cztery oczy, czy kiedykolwiek przyznam się przed kimś innym choćby do połowi tych rzecz - jest mi wstyd o tym mówić, a tak po za tym to mam dysortografię, jak dało się pewnie zauważyć, i choć jak pewnie bym nie znalazła błędów nawet gdybym przeczytało to parę razy to wiem, że są i wstydzę się tego. Czy powinnam spróbować jednak pójść do specjalisty?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Czy to można nazwać już uzależnieniem, czy może wyolbrzymiam?

Mam 35 lat, od 15 lat jestem mężatką, mam 14 letnią córeczkę i 3 miesięcznego synka. Martwię się o mojego męża, który nie spożywa dużych dawek alkoholu, ale za to spożywa je regularnie tzn. dochodziło do tego, że codziennie po...

Mam 35 lat, od 15 lat jestem mężatką, mam 14 letnią córeczkę i 3 miesięcznego synka. Martwię się o mojego męża, który nie spożywa dużych dawek alkoholu, ale za to spożywa je regularnie tzn. dochodziło do tego, że codziennie po pracy wypijał piwo. Teraz po moich upomnieniach, pije co drugi dzień. Zauważyłam, że zmieniło się bardzo jego zachowanie. Jest poirytowany, ciągle zmęczony, jakby podświadomie obwiniał mnie za to, że nie może pić tyle ile zechce (lub potrzebuje). Zawsze ma wytłumaczenie, że pracuje na nocne zmiany i musi się napić piwa, jeżeli go nie wypije, to nie może zasnąć (faktycznie tak jest). Zdarzało się również, że jeśli nie miał piwa potrafił wypić coś mocniejszego, co akurat było w domu np. (jakąś ilość) whisky, wina czy dolewał sobie rum do herbaty. Ojciec mojego męża był alkoholikiem (można powiedzieć, że zapił się na śmierć). Tym bardziej dlatego martwię się o męża i moją rodzinę. Myślę, że oddalamy się od siebie. Kiedyś mój mąż był mężczyzną z temperamentem. Teraz już od pół roku nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Najpierw wydawało mi się, że przez ciążę (sam tak tłumaczył), ale teraz już nie wiem co myśleć. Wydaje się, że w ogóle nie interesują go już te sprawy. Dodam również, że jest bardziej agresywny i wybuchowy. Bardzo proszę o odpowiedź, co mam robić, czy nie wyolbrzymiam tematu?    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Objawy odstawienia marihuany

Witam. Mam 13 lat. Już dużo razy paliłem marihuanę. Ale przejdę do rzeczy. Już od niedawna mam tak, że mam takie zaburzenia świadomości, ciężko mi opisać, dziwnie się czuję, tak jakbym odlatywał w myślach, ale tak nie jest....

Witam. Mam 13 lat. Już dużo razy paliłem marihuanę. Ale przejdę do rzeczy. Już od niedawna mam tak, że mam takie zaburzenia świadomości, ciężko mi opisać, dziwnie się czuję, tak jakbym odlatywał w myślach, ale tak nie jest. Już tydzień nie paliłem. Czy da to się jakoś wyleczyć? Czy to mi przejdzie po jakimś czasie? Proszę koniecznie o pomoc! ;(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy mogę pomóc przyjacielowi, który nie radzi sobie z alkoholem?

Dwa lata temu zmarła mama od mojego przyjaciela i od tego czasu on zamkną się w sobie. Od tego czasu co dziennie pije, trzęsie się, strasznie schudł, dostał padaczki alkoholowej. On ma dopiero 21lat i całe życie przed nim,...

Dwa lata temu zmarła mama od mojego przyjaciela i od tego czasu on zamkną się w sobie. Od tego czasu co dziennie pije, trzęsie się, strasznie schudł, dostał padaczki alkoholowej. On ma dopiero 21lat i całe życie przed nim, a jeśli on będzie dalej pił to jego przyszłość widzę w czarnych barwach. W jego rodzinie nie dzieje się dobrze i nie ma do kogo z nich się zwrócić, a to tylko pogarsza jego stan. Był raz na AA ale nie chce tam chodzić, bo ludzie nie byli dla niego tam za mili nawet z nim nie pogadali tylko od razu mu gadali o jego wieku i o tym, że oddają go na odwyk zamknięty, a on tego nie zniesie. Wczoraj z nim rozmawiałam, czy sobie uświadamia, że jest alkoholikiem i potrzebuje pomocy on mówił, że wie ale co ma robić i tak nie ma dla kogo trzeźwieć, a gdy pije przynajmniej lepiej się czuje i nie myśli o tym co go spotyka w życiu. On naprawdę potrzebuje pomocy i kontaktu z odpowiednimi osobami które go wysłuchają i porozmawiają z nim.    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy objawy odstawienne miną?

Ogólnie zerwałem z nałogiem do papierosów, alkoholu i marihuany jednocześnie, tego samego czasu, może z odstępem dwutygodniowym i dziwacznie się czuję, czuję się jakbym miał depresję, często bolą mnie mięśnie, suszy mnie i mam nadciśnienie tętnicze - czy to minie?...

Ogólnie zerwałem z nałogiem do papierosów, alkoholu i marihuany jednocześnie, tego samego czasu, może z odstępem dwutygodniowym i dziwacznie się czuję, czuję się jakbym miał depresję, często bolą mnie mięśnie, suszy mnie i mam nadciśnienie tętnicze - czy to minie? Po jakim czasie zacznę czuć się lepiej? Paliłem marihuanę i papierosy przez 15 lat i alkohol towarzyszył mi zawsze.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mąż alkoholik: jak mu pomóc?

Pierwszy raz zwracam się o pomoc do specjalisty. Jest to dla mnie bardzo stresujące, ale nie mam już siły walczyć z męża nałogiem. Jest On bardzo dobrym człowiekiem, nigdy nie podniósł na mnie ręki, nie ubliżył, nigdy mi niczego nie...

Pierwszy raz zwracam się o pomoc do specjalisty. Jest to dla mnie bardzo stresujące, ale nie mam już siły walczyć z męża nałogiem. Jest On bardzo dobrym człowiekiem, nigdy nie podniósł na mnie ręki, nie ubliżył, nigdy mi niczego nie brakowało. Dba o dom i dziecko. Bardzo Go kochamy. Niestety popada w cugi alkoholowe. Piętnaście lat temu zdarzały się dwa - trzy razy do roku i trwały około dwóch tygodni, w trzecim tygodniu trzeźwiał i niby wszystko wracało do normy. Obiecywał, że ma dosyć i więcej się nie napije. Mijało parę miesięcy i znowu zaczynał. Zamykał się w pokoju i pił. Prosiłam, płakałam, wchodziłam na ambicję - działało do następnego razu. Mijały lata, a ja żyłam tą cholerną nadzieją, że może więcej pić nie będzie, że kolejny raz jego pijaństwa będzie tym ostatnim. Oczywiście prowadziliśmy rozmowy, nagle do niczego nigdy nie mogliśmy dojść, ponieważ gdy kac mijał Mąż zapominał o śmierdzącym pokoju, sprzątniętych butelkach itp., dobrze się czuł, po prostu wrócił do życia. Po trzeźwemu nie dopuszczał tematu jego alkoholizmu, a gdy próbowałam zacząć rozmowę na ten temat, kończyło się na kłótni, a potem ciche dni i tak życie upływało.

Od pół roku mąż pije coraz więcej. Przerwy między jego cugami stały się krótkie. Pije co miesiąc po dwa tygodnie. Ma 54 lata i boję się, że w końcu stanie się nieszczęście. Najgorsze, że on nie chce słyszeć na temat leczenia, ponieważ uważa, że nie jest alkoholikiem i nie ma żadnego sposobu, aby zaprowadzić go do lekarza. Uważa, że instytucje AA i prowadzone tam mitingi są dla nienormalnych, a lekarze to banda, która tylko kasę zarabia na chorych. Przepraszam za te słowa, ale niestety taka jest jego zdaniem prawda. Serdecznie proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Uzależnienie od marihuany - jak zerwać z tym nałogiem?

Witam, mam 22 lata i jestem studentem. Palę marihuanę nałogowo od 4,5 roku, już 2 raz spadłem o rok na uczelni. Już nieraz próbowałem rzucić, ale to niestety na max 2 miesiące. Cały czas uważam, że nie jestem uzależniony -...

Witam, mam 22 lata i jestem studentem. Palę marihuanę nałogowo od 4,5 roku, już 2 raz spadłem o rok na uczelni. Już nieraz próbowałem rzucić, ale to niestety na max 2 miesiące. Cały czas uważam, że nie jestem uzależniony - są momenty, kiedy palę 2 tygodnie całymi dniami, po czym nagle przychodzi moment, kiedy ograniczam, chodzę na imprezy, mówię sobie, że się ogarniam i tak w kółko. Zauważyłem, że od czasu jak palę nałogowo, coraz częściej mam jakieś schizy: że się marnuję, że sobie nie radzę w życiu, że inni się uczą, rozwijają się, a ja utknąłem w miejscu. Mam poczucie niższości, choć z drugiej strony jakoś sobie z tym radzę dzięki mojemu dość silnemu charakterowi i wrodzonej pewności siebie, jednak z biegiem czasu zaczynam przegrywać z Mary Jane.

Myślę, że jestem dość oczytanym człowiekiem, w miarę inteligentnym, dlatego się nie poddaję i wiem, że jest to moja główna przeszkoda w życiu, która mnie napotkała - z którą muszę walczyć i to jak najszybciej, żeby nie było za późno. Dzisiaj postanowiłem kolejny raz rzucić - najaralem się ostatni raz. Podczas tej ostatniej fazy miałem już wyrzuty sumienia, że to zrobiłem, zresztą miałem je coraz częściej - kiedy zapaliłem było mi fajnie przez 30 minut, a później walczyłem z własnym sumieniem. Wkurza mnie już to, że co chwilę się wykręcam znajomym, rodzicom tylko po to, aby zajarać. Te zmyślane historie, wydawanie kasy, wkręcanie jakichś bajek dla tego bucha - świadom jestem, że czasami zachowuję się jak jakiś filmowy narkus, który robi wszystko, aby tylko dostarczyć dawkę. Gdybyście na mnie spojrzeli nigdy byście nie pomyśleli, że mogę mieć problem z MJ - dobrze ubrany, studiuje na Politechnice, z dobrego domu, kontaktowy, lubiany, a jednak i takich ludzi ten problem dopada... Pytanie: czy powinienem się zgłosić do jakiegoś psychiatry? Boję się tego, choć wiem, że to zwykły lekarz. Co mam zrobić, żeby sobie pomóc? Jak to zrobić, aby w końcu wbić sobie raz a dobrze do głowy, że to moje ulubione THC mnie niszczy?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty