Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Randki: Pytania do specjalistów

Dlaczego on się nie odzywa? Już mnie nie kocha?

Witam. Na mojej ulicy mieszka pewien chłopak, znamy się wiele lat. Jednak dopiero od jakichś 6 miesięcy zaczęliśmy się normalnie spotykać, imprezować i w ogóle... Miesiąc temu zaprosił mnie do siebie na imprezę, wiedziałam, że On nie jest mi obojętny....

Witam. Na mojej ulicy mieszka pewien chłopak, znamy się wiele lat. Jednak dopiero od jakichś 6 miesięcy zaczęliśmy się normalnie spotykać, imprezować i w ogóle... Miesiąc temu zaprosił mnie do siebie na imprezę, wiedziałam, że On nie jest mi obojętny. Gdy wróciłam do domku, dostałam od Niego SMS-a, że zawróciłam mu w głowie i że dziękuje za wieczór, z czego się bardzo ucieszyłam. Następnego dnia zaprosił mnie na kawę i tak spotykaliśmy się przez kilka dni z rzędu. Pewnej nocy się z nim przespałam. Zrobiliśmy sobie takie pożegnanie, gdyż tej samej nocy, a w sumie ranka, wyjechał do Holandii do pracy. Po wyjeździe odzywał się niemal codziennie, cieszyłam się z głupiej strzałki... Ale ostatnio coś się zmieniło... Jeżeli ja się do Niego nie odezwę, to nie mam co liczyć na jego krok :( A ja się w Nim zakochałam... I ta sytuacja mnie przygnębiła, bo nie wiem, jak to będzie jak wróci, a stanie się to już na dniach... Momentami mam ochotę coś sobie zrobić, bo nie mam szczęścia w miłości... Nie wiem, dlaczego wszystko się tak popsuło... Myślałam, że może czymś Go zezłościłam (zbyt częstymi strzałkami albo nie wiem...), ale pisał mi, że ma tyle pracy, że nie ma czasu się odezwać... Ale dla mnie to trochę dziwne... Co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

O co mu chodzi?

Jakieś dwa tygodnie temu moja przyjaciółka poinformowała mnie, że podobam się pewnemu chłopakowi (bo powiedział jej to jej kolega ;)) i dała mu mój numer gg. Rzekomo jednak nie powiedziała mi o tym, bo nie mogła (ja jednak wiedziałam ;))....

Jakieś dwa tygodnie temu moja przyjaciółka poinformowała mnie, że podobam się pewnemu chłopakowi (bo powiedział jej to jej kolega ;)) i dała mu mój numer gg. Rzekomo jednak nie powiedziała mi o tym, bo nie mogła (ja jednak wiedziałam ;)). Minął jakiś tydzień, a chłopak nic nie pisał. Dopiero jak zaczęła się interwencja mojej przyjaciółki (napisała do tego kolegi, że mi powiedziała o tym wszystkim i że ten chłopak też mi się podoba (bo mi się podoba :D), to on napisał. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało. Okazał się miły i sympatyczny. Tylko że później napisał do mnie jeszcze tylko jeden raz... Na korytarzu szkolnym mówi mi "Cześć" i uśmiecha się słodko, czasami się na mnie patrzy, jak ,,nie widzę"... Ale na gadu-gadu w ogóle do mnie już nie pisze... w realu też nie podejdzie i nie zagada... Chciałabym napisać do niego pierwsza, ale boję się, że mi nie odpisze, albo że po prostu już mu się nie podobam i nie ma ochoty ze mną rozmawiać... Co mam zrobić...? I o co mu właściwie chodzi...?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

On boi się miłości...

Witam! Chłopak, który bardzo mi się podoba, powiedział, że mnie kocha, ale boi się tego uczucia... Mam walczyć o niego i jego uczucie??? :/
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Błąd? A może jednak nie?

Witam. Nazywam się Monika, mam 16 lat. Od razu zaznaczam, że sprawa może wydawać się błaha, jednak dla mnie jest ona bardzo ważna... Otóż trzy, prawie cztery lata temu poznałam chłopaka przez internet. Jakub napisał do mnie wiadomość na pewnym...

Witam. Nazywam się Monika, mam 16 lat. Od razu zaznaczam, że sprawa może wydawać się błaha, jednak dla mnie jest ona bardzo ważna... Otóż trzy, prawie cztery lata temu poznałam chłopaka przez internet. Jakub napisał do mnie wiadomość na pewnym portalu, zaciekawił mnie swoją osobą, tym, że w ogóle się do mnie odezwał. Zaczęliśmy rozmawiać na gadu-gadu. Rozmawialiśmy o wszystkim, o swoich problemach, szkole, uczuciach. Mogłam zwierzyć mu się ze wszystkiego i wiedziałam, że mnie zrozumie i spróbuje pomóc. Był moim najlepszym przyjacielem. Codziennie czekałam tylko, aż skończy lekcje i do mnie napisze. Bardzo się do niego przywiązałam. Kiedyś miałam wątpliwości, czy internetowe znajomości mają sens, ale przecież dobrze nam się rozmawiało, to dlaczego miałabym przerywać tę znajomość? Czułam się szczęśliwa. Po tych kilku latach klikania, Jakub powiedział, że czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń. Ale jak to, myślałam? Miłość przez internet? Nie, to niemożliwe... Jak można zakochać się w kimś, kogo tak naprawdę nigdy się nie widziało? Nie mogło poczuć jego obecności, dotyku? Mówiłam, że ja nie odwzajemniam jego uczuć, bo nie wierzę w taką miłość. Jednak on się nie poddawał. Ale tu zaczynają się schody - powiedział, że chciałby się ze mną kochać. Miałam 15 lat, on niecałe 18. Nigdy się nie widzieliśmy! Mieliśmy spotkać się we wakacje, jednak spotkanie się nie odbyło. Kilka miesięcy wcześniej przestałam do niego pisać. Odcięłam się. Myślałam, że mówił, że mnie kocha tylko dlatego, bo chce uprawiać ze mną seks. To przecież niezbyt normalne, żeby chcieć zrobić to praktycznie z nieznajomą osobą... Przed moim "zniknięciem" często się kłóciliśmy. On zawsze zwalał całą winę na mnie, że niby mi na nim nie zależy, że rzadko się odzywam, że to on ciągle coś pisze, a ja nic. Ciągle musiałam go przepraszać, bo to przecież zawsze ja byłam winna kłótni. On nie przeprosił mnie nigdy, mimo że wiele razy mnie zranił i mówiłam mu o tym. Nie odzywam się już 7 miesięcy, lecz on nie daje o sobie zapomnieć. Dziś przykładowo wysłał mi życzenia świąteczne. Zaczęłam się zastanawiać, czy do niego napisać... Niesamowicie za nim tęsknię. Był dla mnie wszystkim, co miałam. Nie posiadam żadnej przyjaciółki, nie mam z kim porozmawiać. Nigdy nie byłam bardzo lubiana. W zeszłym roku byłam w związku, myślałam, że uda mi się zapomnieć o Kubie, jednak nie... Może... on miał rację? Może miłość przez internet istnieje? Może powinnam do niego napisać, przeprosić za zniknięcie? Tylko że... na pewno nie będzie tak jak dawniej... Od tych siedmiu miesięcy, kiedy się nie odzywam, czuję się smutna. Brakuje mi go. Brakuje mi osoby, z którą mogłabym porozmawiać, nieważne, że przez internet. Potrzebuję kogoś, komu mogłabym zaufać... W zeszłym roku zmarł mój tata, Kuba podtrzymywał mnie na duchu, wierzyłam, że będzie lepiej. Teraz w ogóle nie widzę sensu... życia... Nienawidzę samej siebie, jak mogłam zrobić coś takiego osobie, na której mi zależało?! Nie chciałam go stracić, on odgarniał chmury z nieba, dzięki niemu świeciło słońce! Dzięki niemu się uśmiechałam... Dlaczego tak musiało się stać...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jestem samotny, szukam dziewczyny... Czemu nic mi nie wychodzi w życiu?

Od pewnego czasu podobała mi się dziewczyna, oczywiście znalazłem pretekst jak zagadać, zaprosiłem ją na studniówkę, utrzymywałem z nią kontakt przed studniówką, pisaliśmy ze sobą, podobał mi się jej tok myślenia i w ogóle. Po studniówce powiedziałem, co czuję, że...

Od pewnego czasu podobała mi się dziewczyna, oczywiście znalazłem pretekst jak zagadać, zaprosiłem ją na studniówkę, utrzymywałem z nią kontakt przed studniówką, pisaliśmy ze sobą, podobał mi się jej tok myślenia i w ogóle. Po studniówce powiedziałem, co czuję, że mi zależy itp., itd., ale niestety zostałem odrzucony, bardzo boli mnie to i miałem złe myśli... Nie mogę patrzeć na pary, nie dam rady, bo jestem sam, nie mam nikogo i strasznie źle mi z tym jest. Myślę, że zabraknie mi czasu, żeby znaleźć tę drugą połówkę. Myślę, że gdybym miał dziewczynę, moje życie nabrałoby sensu, koloru, byłbym zupełnie innym człowiekiem. Nie wiem, co robić, nie wiem jak zapomnieć o niej, nie wiem, jak poznać nową dziewczynę, jak poderwać. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy go rozczarowałam? Czy istnieje szansa, że nadal czasem o mnie myśli?

Mam 20 lat. Rok temu poznałam pewnego chłopaka przez Internet. To było przez pomyłkę, nie wchodziłam celowo na żadne czaty itp. Ale wyszło tak, że zaczęliśmy ze sobą pisać. Okazało się, że pochodzi z miejscowości niedaleko mnie. Tyle że pracował...

Mam 20 lat. Rok temu poznałam pewnego chłopaka przez Internet. To było przez pomyłkę, nie wchodziłam celowo na żadne czaty itp. Ale wyszło tak, że zaczęliśmy ze sobą pisać. Okazało się, że pochodzi z miejscowości niedaleko mnie. Tyle że pracował trochę dalej. Był ode mnie starszy 3 lata. Stopniowo nasze rozmowy przez gg stały się codziennością, wracałam z pracy i z chęcią siadałam przed komputerem w oczekiwaniu na wiadomość od niego. Mieliśmy podobne poczucie humoru, świetnie nam się pisało - godzinami, potrafiłam zupełnie zatracić rachubę czasu. On zresztą też. Wymieniliśmy się numerami telefonów i w ten sposób pisaliśmy ze sobą cały dzień esemesy. Dawał mi wyraźnie do zrozumienia, że strasznie podoba mu się mój charakter i że nigdy takiej dziewczyny nie poznał, napisał mi to wprost. Spotkaliśmy się po 2 tygodniach. Mało rozmawialiśmy, byłam bardzo onieśmielona, on zresztą chyba też. Mimo tego miałam miłe wspomnienia, serce waliło mi przy nim jak oszalałe, odnosiłam wrażenie, że on też jakoś na mnie reaguje. Mieliśmy spotkać się następnym razem. Po 1 spotkaniu dalej były esemesy, rozmowy na gg, planowanie jakiegoś kolejnego spotkania, z którego niestety nic nie wyszło, no i tak stopniowo pisał do mnie coraz mniej. To ja częściej rozpoczynałam rozmowy na gg, kiedyś mógł nawet pisać do 1 w nocy, teraz wymigiwał się brakiem czasu i zmęczeniem. Niby było tak samo, ale było inaczej.

Zastanawiam się, czy go rozczarowalam? Czy poprzez nasze rozmowy inaczej nakreślił sobie moją osobę? Z późniejszych rozmów, po spotkaniu, wywnioskowałam, że jednak chyba go nie oczarowałam... więc dlaczego był taki speszony przy mnie i dlaczego mówił o następnym spotkaniu? Chciał dać nam jeszcze jedną szansę? Ostrzegłam go przed spotkaniem, że na początku znajomości jestem raczej nieśmiała, on zresztą powiedział, że też nie jest rozmowny. Więc czego oczekiwał? Że rozmowa od razu się sklei i nie będziemy mogli się rozstać? Po spotkaniu napisał mi, że chyba potrzebuje więcej czasu niż 1 spotkanie, żeby mnie do siebie przekonać. Napisałam, że dam mu mnóstwo takich spotkań, jeśli chce. W każdym razie, tak 2 miesiące od tego spotkania nasze rozmowy na gg urwały się zupełnie, to ja odzywałam się od czasu do czasu, ale miałam wrażenie, że on odpisuje tylko z musu. Już się więcej nie spotkaliśmy. Ja jednak długi czas o nim myślałam, kilka razy płakałam, bo chyba naprawdę przypadł mi do gustu.

Teraz jest już dobrze, ale zastanawiam się, co zrobiłam źle? Czy to może z nim było coś nie tak? Czasem mam ochotę do niego napisać, ot tak, jak do kolegi, ale boję się, że pomyśli, że skomlę o jego względy. Proszę o jakieś rady. Mimo wszystko nie chciałabym całkiem stracić z nim kontaktu, choćby jak z przyjacielem. A na pewno nie napiszę mu wprost, że przykro mi, że nie wyszło i czy moglibyśmy zostać przyjaciółmi, chcę, żeby to wyszło samo z siebie, nie jestem tak odważna, żeby takie wyznania mu pisać. Nie chcę, żeby myślał, że przez niego cierpiałam, bo wtedy nie mogłabym swobodnie z nim popisać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak sprawdzić, czy chłopak naprawdę się zakochał?

Mam problem... :( Na początku roku szkolnego zakochałam się w pewnym chłopaku i on się o tym dowiedział. Nie wiem, co do mnie czuł... Wiem tylko, że na niektórych przerwach przychodził i chichotał z kolegami... Chyba mnie olał. Gdy już...

Mam problem... :( Na początku roku szkolnego zakochałam się w pewnym chłopaku i on się o tym dowiedział. Nie wiem, co do mnie czuł... Wiem tylko, że na niektórych przerwach przychodził i chichotał z kolegami... Chyba mnie olał. Gdy już sobie odpuściłam, zakolegowaliśmy się i było między nami bardzo dobrze. Poszłam do niego na pewną imprezę i tam tańczyłam z nim, przytulał mnie itd. Nie czułam do niego już tego, co wcześniej, ale nadal mi się podobał. W grudniu napisał do mnie kolega z klasy - jego przyjaciel, o tym, że ten mój boski (bo nie wiem, jak go inaczej nazwać) się we mnie buja i bardzo chce, żebym przyszła na sylwestra, którego organizują. Ja się bardzo ucieszyłam. Pisałam z nim potem i wszystko układało się po mojej myśli. Niestety - Sylwek okazał się klapą ;/ Na początku wszystko zapowiadało się dobrze. Przyszły nowe dziewczyny, poznałyśmy się z nimi. Z moim boskim prawie w ogóle nie rozmawiałam (może raz czy dwa się do mnie uśmiechnął). Byłam jeszcze zazdrosna, bo wśród nowych dziewczyn była jego była laska :( W miarę gdy Sylwek się rozkręcił, dziewczyny poszły i zostałyśmy z nimi same (jeszcze było kilku chłopaków). Posiedziałyśmy z nimi godzinę. Żartowaliśmy, śmialiśmy się i było nawet fajnie, ale wybiła 22, a oni nam oznajmili, że idą do tamtych lasek! - "bo za mało osób przyszło". Zdenerwowałam się, myślałam, że oni sobie żartują, ale to była prawda. Co prawda chłopak, w którego domu była impreza zabujał się w jednej z tych dziewczyn i to nie boski ani nie jego przyjaciel decydowali... mimo to byłam śmiertelnie zdenerwowana... Do tego boski nawet nie przeprosił. Jedynie ten jego przyjaciel (nasz kolega z klasy). Zapytałam go zdesperowana, po co mówi mi, że boski się we mnie buja, jak ten ani do mnie nie zagada, ani nie poprosi do tańca, ani nic?! Wtedy on odpowiedział mi, że boski się wstydzi i że buja się we mnie na pewno, bo mu tak powiedział... Dodał jeszcze, że on wcale nie chodził z tą dziewczyną, która była na imprezce. To wszystko było dla mnie ciosem. Poszłam po prostu, płacząc. Ludzie wychodzili z domów, a my (ja i moja przyjaciółka) wracałyśmy :( Nie mam pojęcia, co mam teraz zrobić... Jak się zachować... I jak mam odebrać zachowanie boskiego. Czy on się we mnie naprawdę zabujał? A jak nie, to co on czuje? Bo ja po prostu już się pogubiłam :( Proszę o odpowiedzi na te wszystkie pytania...:(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki

Bezradność i chłopak. Co mam zrobić?

Mam problem. Od pół roku podoba mi się jeden chłopak ze szkoły, który jest dwa lata starszy. Jest bardzo nieśmiały, zresztą tak jak ja. Ostatecznie mogłabym do niego podejść, ale nie ma pretekstu, a ot tak, nie potrafię i...

Mam problem. Od pół roku podoba mi się jeden chłopak ze szkoły, który jest dwa lata starszy. Jest bardzo nieśmiały, zresztą tak jak ja. Ostatecznie mogłabym do niego podejść, ale nie ma pretekstu, a ot tak, nie potrafię i wydaje mi się to beznadziejne podejść bez żadnego celu, bo będzie to dziwnie wyglądać - jak dla mnie, a w dodatku nie miałabym na początku o czym z nim gadać, a nie chcę z siebie zrobić idiotki. Mam już dość tego stanu. Ten chłopak jest moim ideałem. Cichy, brak dziewczyn wokół niego. I nie ma dziewczyny. Właściwie to w ogóle z dziewczynami nie gada. Chciałabym go poznać, ale wiem, że nic się raczej nie zmieni oprócz tego, że może będzie mi odpowiadał cześć na przerwach i tyle.

Z jednej strony bardzo chciałabym, żeby mi przeszło, bo nie widzę innych chłopaków oprócz niego. Niestety nie potrafi mi przejść, łudzę się jeszcze, że może jak go poznam to coś się zmieni, lecz jest to raczej niemożliwe. Nie wiem co zrobić, żeby mi przeszło. Nawet gdy o nim nie myślę i stwierdzam, że już mniej mi się podoba, to gdy go widzę, to wszystko wraca. Co mam zrobić? W dodatku nie mamy wspólnych znajomych, żeby ktoś mógłby mnie z nim poznać. Dodam jeszcze, że ten chłopak wygląda na niezaradnego i jest bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn i ciągle widzę go z jednym kolegą, z którym się właściwie nie rozstaje, ten jego kolega ma dziewczynę.

Wirtualny związek - czy on coś do mnie czuje?

Nie wiem, czy napisałam na dobrym forum, w dobrym temacie, ale borykam się z tym problemem ponad rok. 15 miesięcy temu poznałam w internecie mężczyznę. Zaczęliśmy rozmawiać codziennie. Nagle zaczął pisać do mnie co miesiąc, ale zawsze jak pisał, przepraszał,...

Nie wiem, czy napisałam na dobrym forum, w dobrym temacie, ale borykam się z tym problemem ponad rok. 15 miesięcy temu poznałam w internecie mężczyznę. Zaczęliśmy rozmawiać codziennie. Nagle zaczął pisać do mnie co miesiąc, ale zawsze jak pisał, przepraszał, że długo się nie odzywał. W tym czasie zaczęłam coś do niego czuć. W poprzednim roku w wakacje mieliśmy się spotkać, ale nie mógł przyjechać. Powiedział, że w tym roku na pewno mnie odwiedzi. Zawsze, gdy mówię mu, że tęskniłam, on mówi to samo. Ostatnio napisał coś mojemu koledze, co mnie zdenerwowało. Nie było to nic takiego, ale jednak mnie uraziło, i postanowiłam zerwać kontakt. Lecz... naprawdę bardzo za nim tęskniłam przez ten miesiąc. Powiedział, że próbował się ze mną skontaktować, ale nie miał jak, więc dał spokój... Potem napisał, że szkodza, że nie starał się dalej, bo beze mnie było mu smutno. Zawsze mówi, że mnie lubi, ale co to ma znaczyć? Kiedyś mówił, że mógłby się we mnie zakochać, ale miałam chłopaka. Nie wiem, co o tym myśleć. Zależy mi na nim, a ostatnio zaczął mnie traktować inaczej, zrobił się jeszcze milszy niż normalnie, mówi, że chciałby mnie przytulić, że jestem najpiękniejsza. Boję się odzucenia, tego, że nic z tgo nie będzie, a nie chcę go tracić. A przede wszystkim nie wiem, czy naprawdę coś do mnie czuje.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Odrzucenie przez dziewczynę

Powiedziałem pewnej osobie, że mi na niej zależy, zostałem odrzucony, nie wiem co robić. Brakuje mi strasznie drugiej połówki. Mam 20 lat, wiem, jestem młody, ale myślę, że brakuje mi czasu i już zawsze będę sam, nie chcę być samotny, nie wiem, co robić. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co on może czuć?

Jakiś tydzień przed feriami dowiedziałam się, że podobam się pewnemu chłopakowi, który po jakimś czasie też mi się spodobał. Chciał moje gadu-gadu, więc podałam jego koledze ;). I nie pisał przez jakieś dwa tygodnie. Dopiero po interwencji mojego kolegi (tego,...

Jakiś tydzień przed feriami dowiedziałam się, że podobam się pewnemu chłopakowi, który po jakimś czasie też mi się spodobał. Chciał moje gadu-gadu, więc podałam jego koledze ;). I nie pisał przez jakieś dwa tygodnie. Dopiero po interwencji mojego kolegi (tego, który chciał mój numer, i przyznaniu się, że on też mi się podoba) napisał. Świetnie mi się z nim rozmawiało, był miły itd ;). Pisałam z nim przez jakiś czas, a potem on przestał... Na korytarzu szkolnym mówi mi "Cześć!" i to takie miłe cześć (patrzy się mi dłuuugo w oczy ;D), ale na gadu-gadu nie pisał w ogóle. I nadeszła dyskoteka walentynkowa. Poprosił mnie na pierwszej piosence i strasznie się we mnie wtulał :). Potem poszedł i mnie poprosił inny chłopak... i wtedy on poszedł tańczyć ze swoja byłą... Napisał do mnie po dyskotece na gadu gadu, cześć mówi mi dalej, takie samo... ale czy jest szansa, że coś z tego będzie? Czy dalej mu się podobam? Bo naprawdę bardzo go polubiłam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak mam dowiedzieć się, czy jemu naprawdę na mnie zależy?

Byłam z nim kiedyś, ale z tego nic nie wyszło :( Teraz jakoś znów zaczęliśmy ze sobą rozmawiać... czasami daje mi do zrozumienia, że mu zależy, a czasami nie. Czasami zadzwoni, żebyśmy się spotkali albo umówili na jakąś imprezę, a...

Byłam z nim kiedyś, ale z tego nic nie wyszło :( Teraz jakoś znów zaczęliśmy ze sobą rozmawiać... czasami daje mi do zrozumienia, że mu zależy, a czasami nie. Czasami zadzwoni, żebyśmy się spotkali albo umówili na jakąś imprezę, a czasami unika mnie i umawia się z innymi dziewczynami ;/ Nie wiem, co mam zrobić, jak się dowiedzieć! Boję się pierwsza zapytać o to! A ja go naprawdę kocham :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak mam to odebrać?

Mam 14 lat, od dwóch lat chodzę do gimnazjum. Od kiedy przekroczyłam próg szkoły, wszystko się zmieniło. Zaczęłam inaczej się ubierać i zmieniła się moja postawa. Miałam już wiele wzlotów i upadków, ale pojawił się problem i potrzebuję pomocy. Przejdźmy...

Mam 14 lat, od dwóch lat chodzę do gimnazjum. Od kiedy przekroczyłam próg szkoły, wszystko się zmieniło. Zaczęłam inaczej się ubierać i zmieniła się moja postawa. Miałam już wiele wzlotów i upadków, ale pojawił się problem i potrzebuję pomocy. Przejdźmy do sedna sprawy. Od pół roku jestem zakochana w pewnym chłopaku. On dowiedział się o tym od moich "ukochanych" chłopaków z klasy. Czasami przychodził na przerwach i po prostu się z nimi śmiał i zerkał na mnie. Tak naprawdę nie mam pojęcia, co czuł. Kiedyś sypnął, że mnie lubi, ale mu się nie podobam. To był dla mnie cios. Od tej pory nie zwracałam na niego uwagi. Pewnego dnia napisał do mnie kolega. Dosyć fajny. Podrywał mnie i nawet go polubiłam. Miałam nawet z nim chodzić, ponieważ byłam pewna, że nie będę z moim boskim... Ale to się nie stało. Gadałam z nim czasami na przerwach i tak minęły dwa tygodnie. I nagle stało się coś wspaniałego :) Szłam z przyjaciółką i usłyszałam wołanie. Był to kolega z klasy i mój boski. Spędziłyśmy z nimi chyba 3 godziny i zaprosili nas na andrzejki. Podczas tej trzygodzinnej wyprawy boski był jakiś dziwny. Już bardziej szło się dogadać z kolegą z klasy niż z nim.... Poszłyśmy oczywiście na imprezę. Tam było fantastycznie. Tańczyłam z boskim chyba pół godziny przytulankę na balkonie, leżeliśmy razem na łóżku, przytulał mnie i rozmawialiśmy. Nie wiem, czy go kilka razy nie spłoszyłam, bo wołał mnie, żebym koło niego usiadła, a ja głupio się uśmiechnęłam, bo nie usłyszałam... Zaczęłam wierzyć, że coś z tego będzie. W następnym tygodniu nie było już tak fajnie. Sylwester, który mieli zrobić, odwołany, bo oni "jadą do Inwałdu do koleżanki". Tak powiedział mi kolega z klasy, który często nie jest za miły. A ten kolega, z którym flirtowałam? Doszły mnie słuchy, że ma dziewczynę (nie wiem, czy to prawda). Nawet się nie zdenerwowałam, ale jak można być tak podłym, żeby rozkochać w sobie dziewczynę, a potem znaleźć sobie inną? Oczywiście "cześć" na korytarzu mi mówi itd., ale już nie rozmawiamy. No, a co do boskiego, to dalej coś do niego czuję, i nie wiem jak mam odbierać jego zagrania. Proszę o pomoc. Nie wiem, jak mam na to wszystko patrzeć...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki

O co mu chodzi? Co on właściwie czuje?

Witam. Mam 25 lat, jestem studentką i od 3,5 roku nie mogę poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Właśnie 3,5 roku temu poznałam starszego o 12 lat faceta. Od razu się polubiliśmy, nadawaliśmy na tych samych falach. Zawsze do wszystkiego podchodzę...

Witam. Mam 25 lat, jestem studentką i od 3,5 roku nie mogę poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Właśnie 3,5 roku temu poznałam starszego o 12 lat faceta. Od razu się polubiliśmy, nadawaliśmy na tych samych falach. Zawsze do wszystkiego podchodzę z dystansem. Jestem bardzo wrażliwa i romantyczna. Jednak nigdy przedtem nie wierzyłam, że miłość tzw. od pierwszego wejrzenia istnieć może, dopóki samej mi się nie przytrafiła. To było jak uderzenie pioruna. Pomyślałam, OK... szybko przyszło to i szybko przejdzie. Myliłam się, uczucie trwa już ponad 3 lata i nie może minąć mimo starań. Żeby było śmieszniej, to z obiektem moich uczuć widuję się rzadko, ponieważ on obecnie nie mieszka w kraju. Zawsze jednak, jak ma zamiar przyjechać, to daje mi znać i się wtedy spotykamy. Mimo tego, że nigdy nie wiem, kiedy go ponownie zobaczę, moje zakochanie nie przechodzi. Myślę o nim codziennie, boję się, że to może jest jakaś obsesja. Tego, co czuję do niego, nie jestem w stanie opisać słowami. Jest facetem, z którym chciałabym się zestarzeć. Jestem tego pewna. Ciągle mamy ze sobą kontakt internetowy i telefoniczny. Teraz napiszę coś o nim. Jest muzykiem i jest muzyce bardzo oddany. Jak większość takich artystów, tak i on ma taki "swój świat". Czasem mam wrażenie, że jest inny niż wszyscy pozostali faceci. Nie lubi rozmawiać o uczuciach. Kiedyś zapytałam go - dlaczego jesteś sam? ...nie uzyskałam odpowiedzi, zmienił temat. Wiem, że był kiedyś w związku, ale nigdy mi nie powiedział, co się stało, że już nie są razem. Nie pytałam nigdy ponownie, bo może to dla niego bolesne, skoro nie chce o tym mówić. Zapytałam go - czy mu się podobam? Odpowiedział, że tak. Powiedziałam mu, że jest dla mnie bardzo ważny i bardzo go lubię. Zapytałam, czy możliwe jest, żebyśmy byli razem. On na to, że on nie chce związku na odległość, bo go tu nie ma. Oczywiście zrozumiałe. To był dla mnie sygnał, że interesuję go, ale teraz nie może być ze mną ze względu na okoliczności. Innym razem, kiedy starałam się dać mu do zrozumienia, co czuję, odpowiedział, że los tak zrządził, jak zrządził. Nie wiem, co mam myśleć. Gdybym go nie interesowała, to by mi chyba powiedział, żebym nie liczyła na nic z jego strony oprócz przyjaźni. Czasem mam wrażenie, że się mną bawi albo stara się mnie sprawdzić, moje reakcje. Mam mętlik w głowie, bo wiem, że jeśli mi kategorycznie nie powie, jasno, jak i co, to moje uczucie do niego się nie zmieni. On tak jakby specjalnie starał się tę sytuację podtrzymywać. Jak się ze mną widzi, to daje sygnały, że nie jestem mu obojętna. Ostatnio przyszedł do mnie z piwem, zapalił świeczkę (przyniesioną przez siebie) i zgasił światło. Miło spędziliśmy czas, jak zawsze. Co mogła oznaczać ta świeczka? Nigdy wcześniej świeczki nie było. Aktualnie jest w kraju. Nigdy mnie nawet nie pocałował, ale było blisko (w ostatniej chwili się odwrócił, ale wtedy spaliłam cegłę). Nie wiem, co mam myśleć. Chyba mnie od siebie uzależnił albo się naprawdę zakochalam. Nie układa mi się z innymi facetami. Do nikogo nie umiem czuć tego samego albo choćby zbliżonego. On nie mówi jasno, jak i co, woli bezpieczną pozycję. Może się boi takiej małolaty jak ja, kto to wie. Teraz kończę studia i on o tym wie. Nic mnie już tu nie będzie trzymać. Gdyby tylko się określił, to mogłabym żyć z nim w obcym kraju. Chyba nie ma rzeczy, której bym dla niego nie zrobiła. Wiem, że jak dalej to będzie trwało, to będę się leczyć. Mam wrażenie, że bez niego to wegetacja, a nie życie. Niech tylko mi powie, że nigdy ze mną nie będzie, a uszanuję jego decyzję. Co mogę w tej sytuacji zrobić ? Czy on coś do mnie czuje? Proszę o pomoc. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nie wiem, czy o niego walczyć?

Witam! Chciałabym opisać swoją historię życiową! Jestem młodą, 22-letnią dziewczyną, ale nigdy nie miałam szczęścia w miłości! Pierwszy raz się zakochałam w podstawówce, a dokładnie jak byłam w 6 klasie! Była to miłość od pierwszego wejrzenia, na początku Dawid...

Witam! Chciałabym opisać swoją historię życiową! Jestem młodą, 22-letnią dziewczyną, ale nigdy nie miałam szczęścia w miłości! Pierwszy raz się zakochałam w podstawówce, a dokładnie jak byłam w 6 klasie! Była to miłość od pierwszego wejrzenia, na początku Dawid o tym nie wiedział, ale z czasem się wydało. Moje koleżanki powiedziały mu o tym. Kochałam się w nim prawie 8 lat, ale jednego razu poprosiłam go, czy nie możemy spróbować razem, czy nam wyjdzie, ale on po kilku dniach dał mi odpowiedź, że nic z tego, nigdy razem nie będziemy i nigdy nas nic nie będzie łączyć. Trudno było mi się z tym pogodzić, ale z latami już do dziś pogodziłam się z tym! Na imprezy typu dyskoteki nie ciągnie mnie, nie chodzę, nie lubię tego towarzystwa! Jak w rodzinie jest jakaś uroczystość typu wesele, to idę, ale znowu tu się nasuwa kolejny problem. Na wesele nigdy nie mam z kim iść. Nie będę opisywać wszystkich sytuacji, tylko przedostatnią, jedną najważniejszą. Otóż w tamtym roku w lipcu dostałam zaproszenie na ślub do mojej koleżanki jeszcze z lat szkolnych. Głupio było mi nie iść, nie miałam kompletnie z kim pójść. W ostatniej chwili wpadł mi do głowy jeden z kolegów, Paweł. Poprosiłam go, czy by nie poszedł ze mną na to wesele. Zgodził się od razu, ale zapytałam, czy jego dziewczyna nie będzie miała nic przeciwko temu. On odpowiedział, już nie pamiętam dokładnie, ale powiedział, że nie ma laski! Gdy zbliżała się data ślubu, 19 września, przyszedł do mnie na kawę, aby omówić gdzie i kiedy się spotykamy. Gdy przyjechał, pogadaliśmy o tym ślubie, ustaliliśmy wszystko, potem trochę pogadaliśmy o tzw. pierdołach. W dzień ślubu przyjechał po mnie. Wesele było cudne, orkiestra świetnie grała, a z nim cudnie się tańczyło, aż nie chciało się odrywać od wolnych kawałków. Było miło i przyjemnie. Wiadomo, jak to na weselu, lubi sobie partner wypić. Mój wypił trochę za dużo i przez nieporozumienia ze strony moich kolegów posprzeczaliśmy się, ale na krótko, potem wróciło wszystko do formy. Moja osoba towarzysząca trochę wypiła, a ja byłam trzeźwa. On mnie poprosił, abyśmy wyszli na chwilę na dwór. Poszłam z nim, już prawie nie mógł ustać na nogach, aż w pewnym momencie zaczął się do mnie przytulać. Obejmował mnie, dotykając po całym ciele. Byłam w letniej sukience na ramiączkach. Aż w pewnym momencie nasze usta zbliżyły się do siebie, a ja się odsunęłam od niego, bałam się pocałunku, że mnie zaboli! Całe wesele tulił się do mnie. Na poprawiny pojechaliśmy, ale już nie pił. Podziękowałam mu za tę imprezę i zaprosiłam go na kawę kiedyś. Po imprezie pisaliśmy ze sobą prawie coodzienie, odwiedził mnie dokładnie 23 października, ale to spotkanie już nie było takie, jak bym chciała. Rozmowa nam się już nie kleiła. Po tym spotkaniu pisał, ale już nie często. Ostatniego SMS-a dostałam 4 listopada. Potem już się nie odzywał, ale przedtem, jak z nim pisałam, to powiedziałam mu, że byłam o niego zazdrosna na weselu, jak bawił się z inną, a on napisał mi, że nic z tego, bo ma dziewczynę, o której wcześniej nie wspomniał. Wysłałam do niego od 4 listopada prawie 10 SMS-ów, a on mi dopiero odpowiedział 10 grudnia, że nie mógł odpisać, bo miał uszkodzoną klawiaturę. Oczywiście mu nie wierzę, bo w pracy jakoś odpowiadał na SMS-y, i napisałam kiedy wpadnie, a on napisał, że postara się w grudniu. Zaskoczyło mnie, że zapytał, co planuję w sylwestra? Jak on ma laskę! Oczywiście nie wpadł w grudniu, jak mi pisał. Teraz to nawet na SMS-y nie odpisuje, tylko mi odpisał na życzenia świąteczne i noworoczne, a na pozostałe ani śladu! Co mam robić, jak się nie odzywa? Czy mam jeszcze do niego pisać, żeby wyjaśnił, o co mu chodzi? Najgorsze jest to, że go zwolnili z pracy - czy to może być ten powód? Co mam zrobić, jak może nawet się w nim zakochałam? Mam o niego walczyć, jak jest z inną, choć wiem, że on dziewczyny zmienia, bo jakoś szczęścia do nich nie ma? Pomóżcie mi, co mam zrobić? Zapomnieć, choć trudno mi? Czy się odezwie? Czy dać mu spokój i czekać na sygnał?

Miłosne rozterki

Witam, jakieś pół roku temu poznałam fajnego chłopaka. Spotykaliśmy się co jakiś czas. Pisaliśmy do siebie prawie codziennie SMS-y. Lubiłam spędzać z nim wolny czas, dobrze nam się razem rozmawiało. Zaczeliśmy się lepiej poznawać, ale nie byliśmy razem. Traktowałam go...

Witam, jakieś pół roku temu poznałam fajnego chłopaka. Spotykaliśmy się co jakiś czas. Pisaliśmy do siebie prawie codziennie SMS-y. Lubiłam spędzać z nim wolny czas, dobrze nam się razem rozmawiało. Zaczeliśmy się lepiej poznawać, ale nie byliśmy razem. Traktowałam go jak dobrego kolegę. Potrzebowałam jeszcze czasu. W międzyczasie wyjechałam za granicę na 1,5 miesiąca. Powiedział mi, że jak przyjadę, to pójdziemy razem na kolację. Czułam, że chciał rozwinąć ze mną znajomość. W tym czasie mieliśmy ze sobą kontakt przez gg. Gdy wróciłam, spotkaliśmy się. Powiedział mi, że cieszy się, że przyjechałam, nawet rozmawialiśmy o następnym spotkaniu. Niestety, to było nasze ostatnie spotkanie od tamtej pory (2 miesiące temu). Przestał pisać tak często SMS-y. Wtedy dopiero poczułam, że mi na nim zależy bardziej, niż myślałam. Postanowiłam spotkać się z nim. Mieliśmy spotkać się parę dni później. Niestety, w dzień spotkania napisał mi, że nie może się spotkać, bo jest bardzo zapracowany, a poza tym ma urodziny babci. OK, zrozumiałam. Myślałam, że zaproponuje w międzyczasie inny dzień na spotkanie, ale tak się nie stało. Po tygodniu napisałam mu, co słychać? jak się masz? Odpisał mi. Niestety, sam z siebie się do mnie nie odzywa. Nie chciałabym mu się narzucać, bo wiem, jak to denerwuje. Ale proszę, napiszcie, co powinnam zrobić? Mam dalej próbować umówić się z nim czy sobie dać spokój? Co mnie dziwi to to, że gdy napiszę, to odpisze i jeszcze się pyta, co u mnie... chyba że robi to z grzeczności... dzięki za wszystkie odpowiedzi, napiszcie, co byście zrobili na moim miejscu? Jest jeszcze jakiś cień szansy, aby nawiązać z nim ponowny kontakt? Jak myślicie...?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

W jakis sposób dobrze ułożyć sobie związek z nastolatką?

Dzień dobry. Jestem 25-letnim już prawie mężczyzną. Rok temu poznałem wtedy 17-latkę, dziewczynę, która bardzo mnie polubiła, chyba się zakochała we mnie. Spotkaliśmy się kilka razy, jednak ja z zaskoczeniem dla niej powiedziałem, że musimy zerwać ze sobą kontakty. Nie...

Dzień dobry. Jestem 25-letnim już prawie mężczyzną. Rok temu poznałem wtedy 17-latkę, dziewczynę, która bardzo mnie polubiła, chyba się zakochała we mnie. Spotkaliśmy się kilka razy, jednak ja z zaskoczeniem dla niej powiedziałem, że musimy zerwać ze sobą kontakty. Nie czułem się jakoś dobrze w tych relacjach, wydaje mi się, że dzieliła nas za duża różnica w dojrzałości. Ponadto bałem się sprowadzić taki związek dla swojej zabawy, przyjemności. Ona jest romantyczką, powiedziała mi też, że seks jej nie przeszkadza w związku, choć chce to zrobić w miłości. Ja jednak nie chciałem z nią się kochać, wiedziałem, że z mojej strony nie będzie jakiegoś prawdziwego uczucia, gdyż raczej nie moglibyśmy stworzyć w pełni partnerskiego związku. Mijały miesiące, pisaliśmy trochę ze sobą. Nie przestałem o niej myśleć. Martwię się o nią, zależy mi, żeby się wykształciła itd., zauważyłem też, że szybko dojrzewa. Chciałbym w jakiś sposób odbudować nasze relacje. Ona teraz ma do mnie dystans, dlatego boi się powtórnego rozczarowania, choć chce próbować także. Postanowiłem do niej pisać co jakiś czas. Proszę o poradę, w jaki sposób mam prowadzić takie relacje, zależy mi na niej. Sam mam trudny charakter, jestem wrażliwy i często mam niskie poczucie własnej wartości. Wynika to z faktu, że za młodu, przedwcześnie dowiedziałem się, że jestem dzieckiem z gwałtu, i to był jakiś punkt zwrotny w moim życiu. W dodatku moja matka ma częste nawroty choroby psychicznej, co też bardzo mocno oddziaływało i oddziałuje na moją psychikę. Uważam, że dlatego bardzo trudno jest mi wejść w dobry związek z dziewczyną, nie czuję się pewnie, nie jestem pewny swoich uczuć. Nie wiem, jak mam prowadzić takie relacje, z braku pełnej rodziny nie miałem przykładu od rodziców. Tak jakoś zawsze czułem się gorszy, choć staram się pracować nad sobą. Za bardzo nie ma mi kto pomóc, nie mam takiej osoby, której mógłbym się z tego zwierzyć, zresztą nie chcę nikomu o tym mówić. Bardzo proszę o jakieś porady. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Niezdecydowany chłopak - co dalej robić?

Witam! Mam problem, który dla innych wyda się błahy, lecz ja nie wiem, co robić. Poznałam faceta, spotkaliśmy się tylko kilka razy (znamy się pół roku). On jakoś tak nie spieszy się z czymkolwiek, jest bardzo niezdecydowany. Jak ja nie...

Witam! Mam problem, który dla innych wyda się błahy, lecz ja nie wiem, co robić. Poznałam faceta, spotkaliśmy się tylko kilka razy (znamy się pół roku). On jakoś tak nie spieszy się z czymkolwiek, jest bardzo niezdecydowany. Jak ja nie zaproponuję spotkania, to on też nie, i tak sobie egzystujemy:( Powiedziałam mu, żeby się określił, czego chce, stwierdził, że chce mnie jako kogoś więcej niż tylko koleżankę. A dalej po nim nie widać entuzjazmu i nie proponuje spotkań. Czego on tak naprawdę chce? Czy jest sens spotykać (proponować) się z nim? Czy może lepiej zostawić to tak jak jest i się nie odzywać nawet jak on napisze? A co wtedy, jak zaproponuje spotkanie? Widzę, że jemu jest obojętne, czy ja jestem, czy nie, ale jak mu to mówię, to zaprzecza. Jakby mu zależało, to sam by proponował te spotkania i pisał coś bardziej od siebie, a nie tylko odpisywał na SMS-y. Same pytania. Zero odpowiedzi. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

O czym pisać z chłopakiem?

Witam, mam do was pytanie. A mianowicie, o czym pisać z chłopakiem, tym, na którym mi zależy? Wiem, że pojawi się mnóstwo rzeczy typu: cześć, Kotku, co robisz?, co robiłeś, co będziesz robił?, może pójdziemy do kina?, i będziecie twierdzić,... Witam, mam do was pytanie. A mianowicie, o czym pisać z chłopakiem, tym, na którym mi zależy? Wiem, że pojawi się mnóstwo rzeczy typu: cześć, Kotku, co robisz?, co robiłeś, co będziesz robił?, może pójdziemy do kina?, i będziecie twierdzić, że rozmowa przez gg czy też sms-y jest beznadziejna, bo inaczej nazywana jest tchórzostwem! To nic, mam prawo do takiego błędu. Chciałabym mimo to dowiedzieć się o czym pisać z chłopakiem... Chcę mu zaimponować, chcę, żeby czytając te smsy za kilka lat, wspominał... i nawet potrafił się rozpłakać... chcę, żeby były wyjątkowe... jeśli pisałyście jakieś do swoich mężczyzn i podobały im się... to proszę o zdradzenie o czym pisać z chłopakiem. Chodzi mi mniej więcej o takiego typu: "Kiedyś znajdę dla nas dom, z wielkim oknem na świat, znowu zaczniesz ufać mi, nie pozwolę Ci się bać...". Mogę liczyć na pomoc?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Różnica wieku w związku

Wiek: 14 lat. Płeć: kobieta. Nie przyjmuję leków. Mój chłopak ma 22 lata, a ja mam 14... Co wróżycie temu związkowi?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty