Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 9 1 5

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozstanie: Pytania do specjalistów

Czy to naprawdę stalking?

Witam. Jestem chłopakiem i mam 26 lat. Jestem osobą nieśmiałą, skrytą, mającą mało pewności siebie. Mam niezbyt ciekawą sytuację rodzinną, gdyż mam dwóch niepełnosprawnych braci z porażeniem mózgowym. Oprócz tego mam sporo młodszą siostrę. Sytuacja w domu...

Witam. Jestem chłopakiem i mam 26 lat. Jestem osobą nieśmiałą, skrytą, mającą mało pewności siebie. Mam niezbyt ciekawą sytuację rodzinną, gdyż mam dwóch niepełnosprawnych braci z porażeniem mózgowym. Oprócz tego mam sporo młodszą siostrę. Sytuacja w domu jest dziwna. Niby panuje radość i ogólnie jest dobrze, ale w głębi duszy jest poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, braku zrozumienia ze strony innych, strach. Mimo że mam już 26 lat, mam bardzo mało kolegów, znajomych. Większość z nich już założyła rodziny bądź jest na etapie zakładania. Nie mają już tyle czasu co kiedyś na spotkania, rozmowy, rozrywkę. Przez to czuję się bardzo samotny. Też bym chciał, tak jak oni, ułożyć sobie życie, mieć jakieś plany. Mi pozostają tylko marzenia.

Mimo że mam 26 lat, nigdy nie miałem dziewczyny. Miałem kilka koleżanek, z którymi się spotykałem, ale nic nigdy nie wyszło. Kończyło się po kilku spotkaniach. Z powodu samotności i chęci poznania kogoś, zarejestrowałem się na portalu Sympatia. Poznałem tam dziewczynę. Spotykaliśmy się przez prawie 2 mies. Było bardzo fajnie. Jak nigdy. Ona mnie rozumiała, mogłem jej wszystko powiedzieć. Ona miała 2 lata chłopaka, z którym zerwała i była bardzo rozbita. Pocieszałem ją. Widziałem jak się zmienia, zaczyna być uśmiechnięta. Lubiła mnie, lubiła ze mną rozmawiać. Niestety, poznała też innego chłopaka. On był z daleka, więc jak przyjechał do niej, to został na weekend. Byłem zazdrosny. Zaczęli się spotykać, a ja spadłem na drugi plan.

W końcu on ją oszukał. Powiedziała, że nie chce go znać. Tak było tydzień temu. Przez ten tydzień ja byłem znowu dobry, kochany. Po tygodniu ona mu wybaczyła i zaczęli się spotykać. Ja byłem strasznie zazdrosny. Wypisywałem do niej SMS-y z prośbą o spotkanie. Na spotkaniach, rozmowach telefonicznych ciągle ją pytałem, czemu mi to robi, czy ja jestem gorszy. W końcu ona powiedziała, że nie chce się ze mną już tyle spotykać i ograniczyła też rozmowy telefoniczne, twierdząc, że to dla mojego dobra, żebym zapomniał. Twierdziła, że nic z tego nie będzie, bo ona mnie nie kocha. Ja w strachu, że ten koleś mi ją zabierze, oznajmiłem jej, że ją kocham, choć wiedziałem, że ona na razie chce mieć tylko kolegę. Wysłałem jej list, w którym opisałem, co ona dla mnie znaczy.

To był mój błąd, bo ona zerwała już z tym chłopakiem. Nadal, mimo że nie chciała się spotykać, ciąglę ją nękałem SMS-ami, telefonami. Mówiła, że ją osaczam. Żebym dał jej spokój. Ja myślałem, że jak będę walczył, to zrozumie, że mi na niej naprawdę zależy. Bardzo mi jej brakowało. Pojechałem do niej i napisałem, że za chwilkę będę i musimy się spotkać. Odmówiła i strasznie się zdenerwowała. Oznajmiła mi, że ma już dosyć i żebym już się do niej nie odzywał. Dodatkowo miała żal, że rozmawiam o niej z jej koleżanką i mamą. Ja tylko chciałem, żeby ktoś mi pomógł, chciałem z kimś o tym porozmawiać. Wiedziałem, że jej mama ma na nią duży wpływ i to, że wybaczyła kiedyś tamtemu chłopakowi, to dzięki niej. Myślałem, że jak mnie polubi, to też tak będzie.

Jej koleżanka dopiero uświadomiła mi, że moje zachowanie to stalking. Proszę, pomóżcie mi. Czy to naprawdę to? Co ja mam teraz zrobić? Czy jest szansa, żeby ona mi wybaczyła? Ja chcę mieć koleżankę. Teraz chcę tylko móc z nią porozmawiać, bo naprawdę fajna z niej dziewczyna. Nigdy takiej kobiety nie spotkałem. Ja naprawdę nie mam już siły. Nie mogę przestać o tym myśleć. Nie mam już siły!!! Pomóżcie. Na dodatek nie mam z kim o tym porozmawiać. Chciałbym mieć kogoś, komu się można wyżalić, kto przytuli i powie, że będzie dobrze, głowa do góry. Pomóżcie!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Niespełnione pragnienie miłości przyczyną depresji?

Mam 28 lat. Jeszcze tego lata byłem wesołym, pełnym energii, humoru i wiary w siebie facetem. Kończyłem studia z niezłymi wynikami, z optymizmem patrzyłem w przyszłość. Tym bardziej, że poznałem też dziewczynę - przemiłą, inteligentną, kulturalną i ładną. Była...

Mam 28 lat. Jeszcze tego lata byłem wesołym, pełnym energii, humoru i wiary w siebie facetem. Kończyłem studia z niezłymi wynikami, z optymizmem patrzyłem w przyszłość. Tym bardziej, że poznałem też dziewczynę - przemiłą, inteligentną, kulturalną i ładną. Była tym, czego brakowało mi do pełni szczęścia. Od pewnego czasu bowiem nikogo nie miałem, nieco mi to doskwierało. Przez parę zaledwie miesięcy zdążyłem się do niej bardzo przywiązać, wiązałem z nią poważne plany, cieszyłem się wielką sympatią jej rodziny (nasze rodziny się znały). Uwierzyłem, że to jest właśnie ona. Ale niestety nie wyszło nam, mimo iż w moim odczuciu świetnie do siebie pasowaliśmy. Zrezygnowała, nie podając istotnych powodów, zerwała poprzez e-mail.

Nie napisałbym na tej stronie, gdyby od czasu rozstania (miesiąc temu) nie zaczęły się ze mną dziać niepokojące rzeczy. Okropnie wychudłem, w ogóle nie mam apetytu, ciągle myślę o tej dziewczynie, szukam własnych błędów, które doprowadziły do rozstania. Kiepsko śpię, w sercu i żołądku czuję jakby ciągłe wiercenie lub pieczenie. Rozczarowanie przerodziło się w permanentny smutek, z którym nie mogę sobie poradzić. Pojawił się strach, że utraciłem swoją niepowtarzalną szansę. Brakuje mi miłości własnej kobiety. To niepowodzenie odebrało mi kompletnie chęć i radość funkcjonowania, mimo iż nie był to długotrwały związek. Czy jeśli ten stan trwa miesiąc, to jest już zbyt długo i może być to depresja? A może właściwe rozstanie należałoby liczyć dopiero od teraz, kiedy faktycznie urwał się kontakt? Wcześniej żyłem jeszcze nadzieją, która pochłaniała całą moją energię.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Mówi, że kocha, a odchodzi

Witam. Zostawił mnie chłopak po ponad 2 latach związku... wiem, że jest to tu dość rozwinięty temat, ale odpowiedzi na moje pytanie nie znalazłam... otóż, hm, przez ostatnie parę dni bardzo dałam mu w kość (dodam, że to nie...

Witam. Zostawił mnie chłopak po ponad 2 latach związku... wiem, że jest to tu dość rozwinięty temat, ale odpowiedzi na moje pytanie nie znalazłam... otóż, hm, przez ostatnie parę dni bardzo dałam mu w kość (dodam, że to nie dwa lata, a parę dni)... swoimi pytaniami. Potrafiłam go bardzo zdenerwować... wiem o tym, że przesadziłam. Moje wręcz dziecinne pytania były bezpodstawne... dziś normalnie spotkaliśmy się na uczelni... i nic by nie wskazywało, że tak to się zakończy... owszem, stwierdził, że już nie mógł wytrzymać, no ale nic... powiedział to w żartach. Potem zaczęliśmy normalnie rozmawiać, po czym stwierdził, że on już nie może ze mną wytrzymać... tych ciągłych pretensji, szukania problemów... powiedział, że nie chce ze mną już być, że na dzień dzisiejszy ma dość i nie widzi dla nas przyszłości... stwierdził, że nie wierzy, że się zmienię, a on więcej nie wytrzyma tego..., nie chciał dać nam żadnej szansy na to, żeby spróbować to naprawić.

Właśnie o to chciałam zapytać... powiedział, że mnie kocha... ale że ma dość tych wiecznych pytań... i że na dzień dzisiejszy... nie widzi dla nas przyszłości... czy możliwe jest to, co mówi, że odchodzi, ale że mnie kocha...? Czy jest szansa, że będzie chciał zawalczyć o nas...? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam, K... PS Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale nie potrafię sobie poradzić, jest mi bardzo ciężko... Chociaż jest to już nasze drugie rozstanie, za pierwszym razem też to bardziej od niego wyszło... w każdym razie proszę o odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Rodzice się rozwodzą. Mam dość!!!

Mam tyle rzeczy na głowie. Nauka, kłótnie moich rodziców. Moi rodzice chcą się rozwieść. Mam przyjaciół, ale oni daleko mieszkają, a moja najbliższa przyjaciółka, która mieszka 2 kroki ode mnie, olewa mnie. Zaczęłam grać na gitarze, ale to już...

Mam tyle rzeczy na głowie. Nauka, kłótnie moich rodziców. Moi rodzice chcą się rozwieść. Mam przyjaciół, ale oni daleko mieszkają, a moja najbliższa przyjaciółka, która mieszka 2 kroki ode mnie, olewa mnie. Zaczęłam grać na gitarze, ale to już mi nie sprawia takiej przyjemności, jak kiedyś. Chciałabym się zakochać! Chciałabym móc znaleźć w kimś oparcie. Mam za dużo nauki i lekcji, dlatego mam dość życia. Miewam czasem myśli, że może jakbym coś zaczęła brać, narkotyki, to by może pomogło i dawałabym sobie radę... Co mam zrobić, żeby się tak nie czuć??? Żeby życie mnie tak bardzo nie męczyło?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Natłok spraw, a w głowie tylko on...

Trudno opisać moją sytuację, bo sama nie wiem, co jest moim największym problemem. Mieszkam sama, wieczorami łapię doła, ale nie mam innego wyjścia, muszę mieszkać sama, taką mam sytuację. Mam 24 lata, piszę właśnie pracę mgr, do której ciężko mi...

Trudno opisać moją sytuację, bo sama nie wiem, co jest moim największym problemem. Mieszkam sama, wieczorami łapię doła, ale nie mam innego wyjścia, muszę mieszkać sama, taką mam sytuację. Mam 24 lata, piszę właśnie pracę mgr, do której ciężko mi się zabrać. Wszystko to przez to, że dopiero co próbuję pozbierać się po odrzuceniu przez chłopaka, którego kocham. Jest mi ogólnie źle i na niczym nie mogę się skupić, a mam teraz mnóstwo nauki i spraw. Proszę o radę.

Czy po rozstaniu z chłopakiem mogę mieć depresję???

Rozstałam się z chłopakiem rok temu i od tej pory jest mi z tym bardzo źle, nie daję rady, tak mi go brakuje, co mam robić? Pomocy...

Bolesne rozstanie - czuję, że potrzebuję pomocy

Rozstałam się z kimś kilka miesięcy temu. Jestem sama, ala on ma kogoś i sypia z nią. Za każdym razem, kiedy z nim rozmawiam, czuję, że on mnie rani. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czasami mam różne myśli, że...

Rozstałam się z kimś kilka miesięcy temu. Jestem sama, ala on ma kogoś i sypia z nią. Za każdym razem, kiedy z nim rozmawiam, czuję, że on mnie rani. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czasami mam różne myśli, że nie jestem w stanie normalnie żyć. On mnie skrzywdził, zranił, zostawił w środku niczego. Miesiąc po rozstaniu wzięłam za dużo tabletek antydepresyjnych i nasennych. Nic się nie stało, ale czasami znowu mam takie myśli. Nie nie jestem w stanie bez niego żyć. Wiem, że nigdy nie będziemy razem. Czuję się niedowartościowana i że nie zasługuję na nic, a tym bardziej na nowy związek. Nie umiem nikomu zaufać. Chcę w końcu normalnie żyć, ale nie mam na to wystarczającej siły. Czuję, że potrzebuję pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Brak mi wiary w siebie i w swoje decyzje

Odkąd rzuciła mnie moja pierwsza wielka miłość, nie umiem się odnaleźć. Wypłakałam i przebolałam już chyba nasze rozstanie. Teraz czuję, że rodzę się na nowo, ale troszkę nie potrafię się zebrać... wciąż robię wiele rzeczy z myślą o...

Odkąd rzuciła mnie moja pierwsza wielka miłość, nie umiem się odnaleźć. Wypłakałam i przebolałam już chyba nasze rozstanie. Teraz czuję, że rodzę się na nowo, ale troszkę nie potrafię się zebrać... wciąż robię wiele rzeczy z myślą o Nim, a nie o sobie. I nie wiem, jak się odnaleźć, chciałabym już żyć dla siebie. Często robię jedną rzecz i myślę, że powinnam robić co innego (często o moich wyborach decyduje to, czy go spotkam czy nie itp.). Brak mi wiary w siebie i w swoje decyzje. Do końca nie wiem, czego chcę. Już pogodziłam się z myślą, że nas nie ma... ale chowam w sobie jakiś żal... bo mimo tylu rzeczy, które nas łączyło nie potrafimy się porozumieć, mimo że obydwoje chcemy dobrze, to wychodzi inaczej. I jest mi z tego powodu bardzo przykro.

Jestem zła na siebie, że tak mocno to przeżywam, że jestem taka emocjonalna, wrażliwa i nierzadko naiwna. Czuję, że On mną manipuluje, to śmieszne, ale nawet jak Go nie ma i się nie odzywa, to tak jakby On kierował moim życiem, bo często podświadomie robię coś dla niego, myśląc o Nim. A chciałabym już być sobą. Nie wiem sama, czego chcę. I niby normalnie żyję i się uśmiecham, to często łapię się na tym, że mam jeszcze jakieś nadzieje... mimo że wiele razy mnie skrzywdził i to już naprawdę nie ma sensu... ja marzę, że kiedyś, może, gdzieś. Proszę o jakieś dobre rady.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Rozstałam się z chłopakiem i nie umiem sobie z tym poradzić

Witam, jestem Kasia i mam 21 lat. Cztery tygodnie temu zostawił mnie mój facet po 1,5 roku związku. Mieliśmy plany, obiecywał mi tak wiele, na dwa tygodnie przed tym jak mi powiedział, że to koniec, rozmawialiśmy i powiedział, że nic...

Witam, jestem Kasia i mam 21 lat. Cztery tygodnie temu zostawił mnie mój facet po 1,5 roku związku. Mieliśmy plany, obiecywał mi tak wiele, na dwa tygodnie przed tym jak mi powiedział, że to koniec, rozmawialiśmy i powiedział, że nic nie jest w stanie nas rozdzielić, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że nie mógłby być z nikim innym, że dzięki mnie uwierzył w miłość... i mnie zostawił... tak po prostu - przestał mnie kochać... na miesiąc przed tym, jak mieliśmy razem zamieszkać... on ma 28 lat.

Minęły 4 tygodnie, a ja z każdym dniem czuję się gorzej... chwilami nawet się uśmiecham, włączę głośno muzykę i tańczę, jakby nic się nie stało... a po chwili totalne załamanie, czuję wielki ból... nic mi się nie chce... tylko bym chciała sprawdzać, co u niego. Pierwszy tydzień po rozstaniu nic nie jadłam, schudłam 8 kg, teraz też prawie nic nie jem... tylko późne śniadanie. Kiedyś uwielbiałam gotować, słodycze, a teraz od dokładnie 4 tygodni nie jadłam nic ciepłego, najzwyczajniej mi się nie chce, nie umiem się skupić, aby coś wymyślić, są dni, kiedy płaczę od rana do wieczora z przerwami na papierosa, palę 2 paczki dziennie.

Z każdym dniem jest coraz gorzej, zawsze miałam plany na życie, teraz już mi się nie chce żyć. Nie wyobrażam sobie życia, mimo że mam cudownych rodziców, przyjaciół, wielki dom, wymarzone prywatne studia, wszystko co chcę... ale nie umiem żyć. Ciągle się boję, mimo że zaplanowałam sobie, że będę chodzić na jogę, uprawiać sport, to boję się, że nie dam sobie psychicznie rady. Jestem bardzo samotna. Czuję, że coraz głębiej zapadam się w mój ból... Śpię do późna, budzę się, ale nie chcę wstawać i zasypiam dalej, nie umiem skupić się na filmie, książce, jestem bardzo nerwowa. Kiedyś stwierdzono u mnie nerwicę, ale nic z tym nie robiłam. Brałam persen forte i valerin i nie pomaga. Nie rozmawiałam z nikim o tym, co naprawdę czuję, udaję, że wszystko jest ok, bo nie chcę ranić najbliższych. Boję się, że to depresja. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak sobie poradzić z problemami po rozstaniu?

Hej. Mam 19 lat i jestem kobietą. Od jakichś dwóch miesięcy moje samopoczucie zupełnie się zmieniło. Zaczęło się od tego, że rozstałam się z osobą, na której bardzo mi zależało. Chodziłam wtedy przygnębiona i kompletnie straciłam apetyt. W ciągu tygodnia...

Hej. Mam 19 lat i jestem kobietą. Od jakichś dwóch miesięcy moje samopoczucie zupełnie się zmieniło. Zaczęło się od tego, że rozstałam się z osobą, na której bardzo mi zależało. Chodziłam wtedy przygnębiona i kompletnie straciłam apetyt. W ciągu tygodnia schudłam 4 kg. Co wieczór ciągle ryczę jak dziecko. W ciągu dnia nawet normalnie funkcjonuję, ale wieczorem zamykam się w pokoju i płaczę z byle powodu.

Z czasem zaczęły dochodzić straszne bóle głowy, na które nawet tabletki nie pomagają, głównie przed snem, ogólna senność, zmęczenie, rozdrażnienie na wszystko: słońce mnie drażni, ciemność, gdy ktoś się głośniej śmieje itp. Brak wiary ze własne możliwości, poczucie bezsilności i pustka taka... Problemy z zasypianiem i strach. Idąc wieczorem po ścieżce rowerowej (mieszkam w Szwecji na wsi), mam wrażenie, że ktoś za mną idzie, siedząc po ciemku w pokoju, mam wrażenie, że ktoś stoi w nim. O wyjściu po cienku na korytarz już nie wspomnę. Lęki przed ciemnością mam od zawsze, ale nie aż do tego stopnia.

Często się denerwuję. Najczęściej swoją złość wyładowuję na kolegach, a dopiero później żałuję. Śpię do późnych godzin. W dodatku w domu mam problemy pomiędzy siostrą a szwagrem. Pobyt na wsi, z dala od ludzi, to wszystko jeszcze dobija. Nie mam komu się wygadać, nic mi się nie chce, mam dość wszystkiego. Chciałabym móc porozmawiać z psychologiem, ale w Szwecji małą mam szansę na znalezienie polskiego psychologa.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak pomóc siostrze po rozstaniu z chłopakiem?

Moja siostra, mająca 16 lat, ostatnio rozstała się z chłopakiem, który miał 20 lat... Zawsze było między nimi dziwnie. On ją w szkole olewał, udawał, że jej nie znał. Kiedy szła koło niego, to potrafił w ogóle się do niej...

Moja siostra, mająca 16 lat, ostatnio rozstała się z chłopakiem, który miał 20 lat... Zawsze było między nimi dziwnie. On ją w szkole olewał, udawał, że jej nie znał. Kiedy szła koło niego, to potrafił w ogóle się do niej nie odezwać i rozmawiać z koleżanką w jego wieku. Kiedy byli sami, wszystko było OK, wiadomo. Ale jak szli gdzieś na spacer, on specjalnie unikał miejsc, gdzie mogliby być jego STARSI znajomi. Przed jej urodzinami mówił, że musi jej coś dać. Nie dał jej nic. A potem robił z siebie męczennika i udawał, że cierpi, że zapomniał. Mówił, że już coś ma. To było miesiąc temu. Jakoś nic z jego obietnic nie wyszło. Oczywiście nie chodzi o sam prezent, ale o to, że ją olewa. Kiedy mówiła mu, że jest smutna, on odpowiadał: "To ja nie będę przeszkadzać". W ogóle się nią nie interesował. Rozstali się, bo ten samolubny jedynak powiedział, że już ma jej dosyć. Znudziła mu się. Dziewczyna go kocha i nie potrafi sobie z tym rozstaniem poradzić. Co robić? Cały czas, kiedy ze mną jest na osobności płacze, przy ludziach jest uśmiechnięta, ale widzę, że jej się zbiera na płacz. Nie wiem już, co mam jej mówić! Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy powinnam spotkać się z chłopakiem, który zostawił mnie miesiąc temu, aby z nim porozmawiać?

Mam 22 lata, miesiąc temu wróciły objawy mojej depresji. Zdaję sobie sprawę już od dawna, że mam problemy emocjonalne, które są wynikiem moich przeżyć, nie tylko 2 nieudanych związków, ale teraz cierpię bardziej niż kiedykolwiek. Jestem w stanie, w którym...

Mam 22 lata, miesiąc temu wróciły objawy mojej depresji. Zdaję sobie sprawę już od dawna, że mam problemy emocjonalne, które są wynikiem moich przeżyć, nie tylko 2 nieudanych związków, ale teraz cierpię bardziej niż kiedykolwiek. Jestem w stanie, w którym nie mogę sobie poradzić - poczucie osamotnienia, któremu towarzyszą ciągłe myśli samobójcze. Chociaż wypełniam obowiązki, studia itd., to tylko pozory normalnego życia, wewnątrz czuję niepokój, żal, ból, nie nawidzę siebie za moją słabość. W ostatnim czasie byłam tak bardzo szczęśliwa, poznałam cudownego chłopaka, który zaczarował moje życie, nadał mu sens, co więcej, sam mówił, że ja jestem sensem jego życia... zapewniał mnie co do swych uczuć, ciągle okazywał mi, że jestem dla niego kimś wyjątkowym. Mieliśmy razem zamieszkać po moim powrocie z pracy... jednak dwa tygodnie przed przyjazdem on stwierdził, że coś w nim "pękło" i czuje, że życie ze mną to nie jego droga. Powiedział tyle strasznych dla mnie słów, że odszedł od swoich ideałów, że ten związek zmienił go negatywnie. Przeżyłam szok i straszne załamanie, bo nie spodziewałam się tego usłyszeć od człowieka, który podobno mnie kochał, z którym, wydawać by się mogło, miałam idealny związek i który nigdy nie dał mi odczuć, że jest coś nie tak. On chce się ze mną spotkać, aby wszystko wyjaśnić, szczerze porozmawiać. Zawsze mówił, że jeśli, by coś nam nie wyszło pozostaniemy dla siebie wyjątkowi...ale ja mam w sobie tyle żalu i chociaż również chciałabym z nim porozmawiać , bardzo się boję, bo wiem, że znów będę cierpieć. Tak bardzo chciałabym mu pokazać, że potrafię żyć bez niego, że wyglądam i czuje się świetnie, że jestem twarda...ale wiem, że będę płakać i całkowicie się obnażę z uczuciami. Już wszystko, co zburzyło mój świat usłyszałam, więc czy jest sens widzieć tego człowieka?

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Czy to depresja po rozstaniu?

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... w szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę...

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... w szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę w łazienkach... Gdy go widzę w szkole, łzy napływają mi do oczu... miałam myśli samobójcze, użyłam parę razy żyletki... Cały czas czuję senność i zmęczenie... nie chcę nikogo widywać... Co ja mam robić?

Jak sobie poradzić z rozstaniem?

Witam. Byłam w związku z dziewczyną. Poznałyśmy się już jakiś czas temu, jednak na poważnie zaczęło się między nami dziać na początku roku. Ona zabiegała o moje towarzystwo, ja nie byłam pewna, czy to dobry czas, gdyż miałam właśnie nawrót...

Witam. Byłam w związku z dziewczyną. Poznałyśmy się już jakiś czas temu, jednak na poważnie zaczęło się między nami dziać na początku roku. Ona zabiegała o moje towarzystwo, ja nie byłam pewna, czy to dobry czas, gdyż miałam właśnie nawrót depresji i nie radziłam sobie najlepiej. Uprzedziłam ją o mojej chorobie, jednak jej to nie zniechęciło i tak zaczęłyśmy się spotykać, aż przerodziło się to w związek. W naszych życiach akurat wiele się zmieniało - ja straciłam pracę, ona kupiła mieszkanie. Ponieważ w zaistniałej sytuacji miałam dużo czasu, mogłam go poświęcić na pomoc w urządzaniu jej gniazdka, które wkrótce stało się naszym wspólnym.

Jednak po początkowych uniesieniach nastąpiło pogorszenie. Głównie z mojej strony - moja depresja nasilała się (brak pracy, ciągłe siedzenie w domu bez zajęcia, problemy alkoholowe ojca). Ona starała się jakoś sobie z tym radzić - sugerowała, żebym udała się na terapię, odstawiła leki, które mnie zamulały, nie przynosząc innych efektów. Ja jednak tkwiłam w swoim kloszu i odpływałam w marazm. Zaczęłyśmy się od siebie odsuwać. Nie rozmawiałyśmy... przestałyśmy się kochać. Żyłyśmy obok siebie, jak przyjaciółki. Aż w końcu powiedziała dość, że już nie ma siły, że moja depresja niszczy ją samą i wpędza w dół. Że podejmowała próby dotarcia do mnie, że tłumaczyła, ale to nic nie dało i że straciła już nadzieję na to, że cokolwiek się zmieni.

Rozstałyśmy się. Jednak żadna z nas tak naprawdę tego nie chciała i było to najdziwniejsze rozstanie, jakie znam, bo nadal spędzałyśmy i spędzamy ze sobą praktycznie każdy dzień. Niedawno wyznała mi, że żeby nie myśleć o mnie, żeby się nie złamać i do mnie nie wrocić, zaczęła się spotykać ze swoim dawnym facetem... nie pytałam o szczegóły - nie umiałam. Wiem, że spotykają się ze sobą od kilku miesięcy; (nie mogę tego znieść! tej myśli, że ktoś inny dzieli z nią czas, że jej dotyka, że może zaczynają budować coś nowego razem). Ciagle jest we mnie ziarno nadziei, że możemy być ze sobą razem. Poszłam na terapię, chcę się leczyć i wyjść na prostą. Jednak ona mówi, że jest już za późno, że nie akceptuje mojej choroby i nie jest w stanie myśleć, co by było gdyby...

Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić - czuję, jakbym wpadła w jakiś koszmarny wir, z którego nie ma ucieczki. Nie mogę jeść - by nie umrzeć z głodu, wpycham w siebie jedzenie. Nie mogę spać z powodu natłoku myśli i łez - żeby zasnąć, biorę tabletkę. Nie mogę usiedzieć w miejscu, bo jestem jednym wielkim supłem nerwów, równocześnie nie chce mi się też niczego robić, bo nie widzę w tym sensu bez niej (kino, spacer, rower miały wartość, gdy robiłyśmy to razem). Musiałam wyprowadzić sie od niej i teraz czuję się bezdomna emocjonalnie. Pierwszy raz budowałam i miałam dom, a teraz to straciłam. Jestem pozbawiona kontekstu i celu. Czuję się jak ranne zwierzę, które szuka sobie miejsca, by zdechnąć.

Wiem, że ją kocham i że ona kocha mnie... jednak ona mówi, że miłość to za mało... mam pretensję, że nie chce walczyć, że się poddała i że jest taka bezwględna w swojej stanowczości. Ja z kolei nie wiem, jak sobie z tym wszystkim poradzić... zaczynam się zastanawiać nad rozwiązaniem ostatecznym, żeby nie czuć już bólu, żeby już nie myśleć, żeby już nie płakać... Powiedzcie - jak sobie z tym poradzić? Czy mam o nią walczyć... czy lepiej dać jej odejść i zachować przyjaźń...  czy zerwać stosunki na jakiś czas czy zostawić jak jest? Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Jak mam poradzić sobie z rozstaniem i poczuciem winy?

Kobieta, 26 lat. To nie będzie tylko pytanie, ale też chciałam opowiedzieć o tym, co się stało. Może ktoś będzie potrafił mi pomóc to wszystko zrozumieć... Miesiąc temu zakończył się mój 3-letni związek - on odszedł, powiedział, że chce, żebyśmy...

Kobieta, 26 lat. To nie będzie tylko pytanie, ale też chciałam opowiedzieć o tym, co się stało. Może ktoś będzie potrafił mi pomóc to wszystko zrozumieć... Miesiąc temu zakończył się mój 3-letni związek - on odszedł, powiedział, że chce, żebyśmy pozostali przyjaciółmi, że wciąż mnie kocha, ale nie może ze mną być. Jak doszło do rozstania? Zdarzyło się tak, że przyjechał do miasta, w którym mieszkam, mój przyjaciel, dawno niewidziany. Zapytałam mojego mężczyznę, czy możemy się spotkać (wszyscy razem), on wyraził zgodę, powiedział, że i tak nie jest już o mojego przyjaciela zazdrosny (kiedyś był bardzo). Spotkaliśmy się, wszystko było OK. Mój narzeczony w pewnej chwili stwierdził, że idzie do domu i poprosił, by mój przyjaciel odstawił mnie całą i zdrową do domu (mieszkaliśmy razem, z tym że wtedy akurat ja mieszkałam u moich rodziców - pilnowałam domu podczas ich nieobecności).

Przyjaciel odprowadził mnie do domu, rozmawialiśmy jeszcze u mnie i tak się złożyło, że zasnęłam po prostu – on został na noc, ale oczywiście nie spaliśmy w jednym łóżku ani nic z tych rzeczy, do zdrady nie doszło. Następnego dnia po powrocie do domu powiedziałam narzeczonemu o tej głupiej, jak by nie było, sytuacji... wiedziałam, że głupio wyszło, zdawałam sobie z tego sprawę, ale wiedziałam też, że nie mam nic do ukrycia, więc mu o tym powiem… on powiedział, że w ogóle nie wie, co ja myślałam, że nie rozumie, jak w ogóle mogłam sobie pozwolić na to, żeby mój przyjaciel nas odwiedzał, że musiał go znosić. Kiedy zapytałam go, czemu mi nie powiedział, że mu to przeszkadza, odparł, że nie chciał się kłócić…

Mieliśmy potem tydzień ciszy, podczas którego błagałam go, żeby się do mnie odezwał, że przecież go nie zdradziłam. W końcu stwierdził, że "OK" i mi “wybacza”. Po 2 dniach jednak, kiedy przywitałam go z uśmiechem na twarzy, kiedy wrócił do domu, powiedział, że odchodzi, wyprowadza się i mam się nie cieszyć i mam jechać do mojego przyjaciela… Zostałam bez słowa, poczułam się wykończona emocjonalnie i powiedziałam, że skoro tak, to niech teraz spakuje swoje rzeczy i odejdzie… Wziął potrzebne rzeczy, spakował się i poszedł, i wykrzyczał mi, że dziękuje za 3 lata razem. Następnego dnia chciałam z nim porozmawiać, przyszedł i powiedział, że odchodzi, bo wybrałam kilka godzin z przyjacielem zamiast 3 lat z nim.

Stwierdził też, że między nami psuło się już jakiś czas – zapytałam, czemu nic nie mówił itp., itd. On stwierdził, że to wszystko moja wina. Nie cieszyłam się z prezentu, który od niego dostałam. Wtedy po raz pierwszy zagroził, że odejdzie, błagałam go całą noc, by został i został. Drugi raz odchodził, kiedy powiedziałam mu o sytuacji z przyjacielem, za trzecim razem odszedł… ale powiedział, że mnie nie skreśla. Starałam się jakoś to naprawić, tym bardziej, że on dzwonił do mnie, zapraszał na kawę, do kina… myślałam, że dał mi szansę, spedziłam z nim noc… myliłam się. Od przyjaciółki dowiedziałam się, że kiedy spotkała go w klubie i powiedziała, że życzy nam powodzenia, że się nam ułoży, on odparł, że już nigdy ze mną nie będzie i to dla niego zamknięty rozdział, a spotyka się ze mną dlatego, bo chce się rozstać w koleżeńskich relacjach.

Poczułam się strasznie… i w ogóle jestem jakaś zagubiona. Kiedy odszedł i ze mną rozmawiał, wydawało mi się, że jest szczęśliwy i jest mu dobrze – pocieszał mnie i mówił, że muszę być silna… nie wiem jak patrzeć na tę sprawę, bo wydaje mi się teraz, że sytuacja z przyjacielem była dla niego tylko pretekstem do odejścia – bo przecież gdyby rzeczywiście go tak bardzo to bolało, to nie potrafiłby ze mną rozmawiać… a kiedy powiedziałam, że złamał mi serce swoim postępowaniem, powiedział, że to wszystko moja wina. Jeśli ktoś ma jakieś zdanie na ten temat, będę wdzięczna… aha, z koleżanką rozmawiałam po tym, jak on mi powiedział, że z nią rozmawiał, i powiedział też wtedy, że nie chce mi już robić nadziei. Szkoda tylko, że nie dowiedziałam się pierwsza.

Najgorsze jest też to, że mieliśmy naprawdę udany związek. Wszystko posypało się nagle w ciągu jednego miesiąca i jakoś ciężko tak, nie wiem jak można tak po prostu przekreślić 3 wspólne lata i jednocześnie mówić, że się kocha… Źle mi z tym, że nie zauważyłam żadnych sygnałów, myślałam, że jestem dobrym partnerem, nie ograniczałam mojego faceta, kiedy chciał spotykać się ze znajomymi, mógł to robić, mówiłam kiedy coś mnie denerwowało, irytowało - bo w związku liczy się szczerość. On tak nagle wyrzucił z siebie tyle bólu, że teraz mam wrażenie, że cały czas go krzywdziłam. Czuję się naprawdę złym człowiekiem, źle mi ze sobą. Z drugiej strony, w momencie kiedy próbowałam to naprawić, gdy nie byliśmy już razem, on wydawał się zadowolony.

Sama nie wiem, kiedy dowiedziałam się, że to koniec definitywny. Powiedziałam mu, że złamał mi serce, nie chcę z nim rozmawiać – wydzwaniał do mnie, ale nie odbierałam. Po kilku dniach zostawiłam mu wiadomość na poczcie (nie miałam siły na rozmowę), by odwołał nasze wesele, przyszedł po swoje rzeczy i napisał, kiedy będzie po nie – napisałam maila tydzień temu, wysłałam mu sms-a, że zostawiłam mu wiadomość na poczcie – pozostała ona bez odzewu. Czuję się zawieszona – chciałabym, żeby zabrał co jego, odwołał ślub. Chciałabym już go nie widzieć, ułożyć sobie wszystko jakoś. Nie potrafię żyć ze świadomością, że on jeszcze musi przyjść po swoje rzeczy i nie rozumiem teraz jego zachowania – skoro chciał odejść, czemu teraz, kiedy już go nie zatrzymuję, nie zrobi tego, tylko po prostu mnie ignoruje…

Przepraszam za zawiłość tej wypowiedzi, ale po prostu mam w sobie tyle myśli, że ciężko przelać mi je tak za jednym razem, ale mam nadzieję, że moja wypowiedź jest w miarę zrozumiała. By być szczerą do końca, w ostatnim miesiącu ja też miałam wahania uczuciowie, nie wiedziałam, czy to ten jedyny. Przeszkadzało mi to, że on trochę "popija", mimo że wie, że przeszkadza mi codzienne "kilka piw", ale kochałam go i myślałam, że jestem dorosła i muszę sobie z tym wszystkim poradzić, a teraz czuję się jak małe dziecko. Przyjaciele myślą, że radzę sobie doskonale, staram się przy nich nie rozklejać. Zresztą wspierają mnie, są ze mną, ale i tak jest mi ciężko… Przepraszam, że się tak rozpisałam. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże i obiektywnie oceni tę sytuację...

Jak dać sobie radę po rozstaniu?

Po 5 latach w toksycznym związku - co widzę z perspektywy czasu - postanowiłam odejść. Mój partner nie zgadza się z moją decyzją, mimo że to nie pierwsze rozstanie. Prosi, grozi, obiecuje zmianę, zrobić wszystko byle znów być razem....

Po 5 latach w toksycznym związku - co widzę z perspektywy czasu - postanowiłam odejść. Mój partner nie zgadza się z moją decyzją, mimo że to nie pierwsze rozstanie. Prosi, grozi, obiecuje zmianę, zrobić wszystko byle znów być razem. Nie daję sobie rady z wyrzutami sumienia, z jego cierpieniem, z jego rozpaczą, desperacją. Jak wytrwać?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co zrobić, żeby chłopak nie zabił się przeze mnie?

W niedzielę 11.10.2009 roku zerwałam z chłopakiem. On nadal mnie kocha, ale ja już go nie kochałam od tygodnia. Byliśmy ze sobą prawie trzy miesiące i on zauważył, że coś jest nie tak... Nie powiedziałam mu tego, ale on wiedział,...

W niedzielę 11.10.2009 roku zerwałam z chłopakiem. On nadal mnie kocha, ale ja już go nie kochałam od tygodnia. Byliśmy ze sobą prawie trzy miesiące i on zauważył, że coś jest nie tak... Nie powiedziałam mu tego, ale on wiedział, co się dzieje i teraz przez to chce się zabić. Nie wiem, co mam robić, a nie chcę, żeby się zabił. Wmawia mi, że ja go nadal kocham, a tak nie jest i chcę, żeby był szczęśliwy z kimś innym, a ja się nie nadaję do związku... Chciał też kupić mieszkanie dla nas, ale ja nadal się uczę, a on nie ma pracy... Co mam robić? Proszę o radę. Anna z Gniezna...

Rozstanie i zniechęcenie do życia - co robić?

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... Nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... W szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę...

Mam 13 lat. 3 miesiące temu zdradził i zostawił mnie chłopak. Bardzo to przeżyłam, płakałam... Od tamtej pory nic mnie nie cieszy... Nie chcę wychodzić na dwór z przyjaciółmi... W szkole prawie do nikogo się nie odzywam, na przerwach siedzę w łazienkach... Gdy go widzę w szkole, łzy napływają mi do oczu... Miałam myśli samobójcze, użyłam parę razy żyletki... Cały czas czuję senność i zmęczenie... Nie chcę nikogo widywać... Co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Miłość, rozstanie i depresja - jak sobie radzić? Czy walczyć o szczęście?

Witam, jestem mężczyzną i mam 23 lata. Parę dni temu rozstała się ze mną moja dziewczyna. Rozstaliśmy się po ponad 4,5-letnim związku. Dowiedziałem się, że już mnie nie kocha. Dodatkowym powodem było moje agresywne zachowanie w przeszłości (przemoc biała), nad...

Witam, jestem mężczyzną i mam 23 lata. Parę dni temu rozstała się ze mną moja dziewczyna. Rozstaliśmy się po ponad 4,5-letnim związku. Dowiedziałem się, że już mnie nie kocha. Dodatkowym powodem było moje agresywne zachowanie w przeszłości (przemoc biała), nad którym udało mi się w dużej mierze zapanować. Niestety Ona nie potrafiła mi wybaczyć przeszłości i ciągle boi się, że to może wrócić. Próbowała się ze mną rozstać już kilka miesięcy wcześniej. Cała sytuacja, choć obciążająca psychicznie, zakończyła się zejściem. Żyłem w ułudzie, że udało nam się "odratować" związek.

Sprawa jest o tyle bardziej złożona, że moja już eksdziewczyna cierpi najprawdopodobniej na jakąś odmianę depresji. Ma zamiar w najbliższym czasie udać się po poradę do psychologa. Mam nadzieję, że podejmie odpowiednie kroki. Ja sam nie potrafię sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Wydaje mi się, że także potrzebuję pomocy psychologa, chociażby po to, by ostatecznie rozwiązać problem agresji. Jednak co boli najbardziej, to nadzieja, że brak miłości spowodowany jest depresją, że uczucie wróci, że zbliżymy się znowu do siebie.

W tej chwili utrzymujemy dalej kontakt, rozmawiamy o zaistniałej sytuacji, o problemach, jakie miały na to wpływ i jak każde z nas może radzić sobie z własnymi smutkami. Może wydać się to dziwne - to, że rozmawiamy, że czekam... Ale wiem, że z jednej strony Ona potrzebuje takiego wsparcia, a z drugiej ja pragnę ją wspierać, mimo że jest to dla mnie bardzo bolesne doświadczenie. Poza miłością zrodziła się w nas ogromna przyjaźń i zależy mi na utrzymaniu chociaż jej. Z drugiej strony obawiam się, że postawa przyjacielska nakłoni ją do myślenia, że tak jest dobrze, czy też że tak jest lepiej. I nie powinniśmy wracać ani zaczynać nic na nowo razem. To chyba taki ogólny zarys, bo odcieni w tej historii jest wiele i wiele bym musiał pisać. Pytanie brzmi.. Co z tym wszystkim zrobić, jak się zachować? Z góry dziękuję za jakąkolwiek pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Straciłem wszystko

Moja historia jest zwyczajna. Porzuciła mnie kobieta. Odeszła do innego, który umie Ją docenić. Tak, to moja wina, naprawdę. Byłem dla Niej złym człowiekiem. Wymagałem od niej wiele, a od siebie nie dawałem nic. Tak naprawdę sam byłem nieszczęśliwy i...

Moja historia jest zwyczajna. Porzuciła mnie kobieta. Odeszła do innego, który umie Ją docenić. Tak, to moja wina, naprawdę. Byłem dla Niej złym człowiekiem. Wymagałem od niej wiele, a od siebie nie dawałem nic. Tak naprawdę sam byłem nieszczęśliwy i nie mogłem dać Jej szczęścia. Ale nie przekreśliła mnie. Sama mówi, że ma mętlik w głowie, że widzi, jak się zmieniam. Naprawdę się zmieniam. Chcę zacząć rozwijać pasje, które zawsze chciałem robić, a nie robiłem. Nie wiem czemu. Żyję z tą nadzieją, że dotknie kiedyś tych zmian i da mi szansę. Szansę na odbudowanie.

Spotykamy się czasem, piszemy do siebie. Ma dla mnie dużo zrozumienia i ciepła, ale to jego pożąda i to z nim jest. Pewnie, że wiem, że jeśli chciałaby wrócić, to do człowieka szczęśliwego, do mężczyzny. Niby wszystko jasne, ale nie wiem, co zrobić, jak poradzić sobie z tą pustką. Nie mam prawie znajomych. Zaczynam to wszystko pomału. Prawo jazdy, plany, pasje. Tylko bez Niej to takie puste. Nie wiem, czy przetrwam. Mam kierunek drogi. Ale nie mam sił.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty