Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozwój osobisty: Pytania do specjalistów

Jak wyćwiczyć u siebie asertywność?

Witam! Mam problem w relacjach z ludźmi. Niekoniecznie chodzi nawet o samą rozmowę i relację, bo jestem osobą miłą i sympatyczną i nie mam z tym problemu. Jednakże problem ten leży gdzie indziej. Mianowicie nie wiem zupełnie jak radzić sobie...

Witam!

Mam problem w relacjach z ludźmi. Niekoniecznie chodzi nawet o samą rozmowę i relację, bo jestem osobą miłą i sympatyczną i nie mam z tym problemu. Jednakże problem ten leży gdzie indziej. Mianowicie nie wiem zupełnie jak radzić sobie z docinkami lub głupim dogryzaniem ze strony niektórych ludzi. Nie wiem jak reagować, czy w ogóle reagować, czy odpowiadać i co. Przyznam, że po każdym takim incydencie jest mi strasznie przykro, rani mnie to i nie mogę zapomnieć, a najgorsze jest to, że nie potrafię olewać (chociaż bardzo bym chciała)... Np: sytuacja, która zdarzyła się ostatnio. Przyjechała do nas (do mnie i rodziców) ciocia z Włoch z 1,5-rocznym dzieckiem na tydzień czasu, mamy psa, małego młodego szczepionego pekińczyka (dbam o niego i systematycznie chodzę do weterynarza), wszystko było dobrze do czasu, gdy pewnego dnia dosypywałam suchej karmy do miski pieska, w pobliżu stała ciocia z dzieckiem i powiedziała do niego tak: -Michał, chodź zostaw tego brudnego psa! To jest ble ble ble!!! Jeszcze mi się zarazisz jakimś choróbskiem, np. robakami. Chodź! Idziemy! I po prostu nie wiem jak reagować na takie sytuacje, na takie dogryzanie. Bo piesek jest na prawdę bardzo zadbany i zdrowy w 100%, a ciocia doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlaczego więc mi dogryza i mówi w taki bezczelny sposób? Dodam, że nie przepada za mną. I jeszcze następna sytuacja: Jadłam na przerwie w szkole banana, koleżanka widząc to zawołała przy swoich koleżankach: - Wiesz, co... Banany nie wpływają korzystnie na dietę! Proponuję jabłka bądź śliwki. Dodam, że nie jestem gruba, ani nie mam nadwagi. Mój wzrost jest jak najbardziej odpowiedni do wagi. Po prostu nie wiem jak reagować na tego typu teksty i docinki. Proszę o pomoc jak poradzić sobie z takimi sytuacjami.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Uczucie bycia obojętnym i brak celu w życiu

Witam, Jakiś czas temu czytałem rozwój osobisty i znalazłem tam sposób na to ze niby można kierować swoimi uczuciami i potrzeby mieć spełnione ludzkie wtedy kiedy się chce (np wmówić sobie kiedy czujemy się bezpieczni kochani itp bo niby i... Witam, Jakiś czas temu czytałem rozwój osobisty i znalazłem tam sposób na to ze niby można kierować swoimi uczuciami i potrzeby mieć spełnione ludzkie wtedy kiedy się chce (np wmówić sobie kiedy czujemy się bezpieczni kochani itp bo niby i tak sami to robimy poprzez percepcje i odpowiednie pytania) ale problem w tym ze mnie to przytoczył i teraz zupełnie się nie ciesze gdy np zarabiam, nie mam celu w życiu, jestem obojętny uczuciowe, czy psychologia/psychiatria mogą mi pomóc? Pozdrawiam!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Adam Horak
Mgr Adam Horak
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Joanna Kołodziejczyk

Jak nauczyć się skutecznej odmowy?

Jak odmawiać innym, gdy wyczuwam, że potrafią daną czynność wykonać samodzielnie, a z lenistwa tego nie chcą zrobić sami, ponieważ, jak sądzą, wykonam to najlepiej, a ponadto wiedzą, że nigdy nie odmówię?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza

Jak nauczyć optymistycznego nastawienia?

W jaki sposób nauczyć się optymistycznego nastawienia na co dzień? Bardzo chciałbym z takim nastawieniem zaczynać każdy dzień.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza

Jak znaleźć w sobie motywację do codziennych zadań?

Witam! Mój problem polega na tym, że nie potrafię się zmotywować do zadań, które muszę wykonać. Od 5 lat staramy się z mężem o dziecko. Ale nie udaje nam się! Chodzę do lekarzy, aby mi pomogli, ponieważ mam zespół policystycznych...

Witam! Mój problem polega na tym, że nie potrafię się zmotywować do zadań, które muszę wykonać. Od 5 lat staramy się z mężem o dziecko. Ale nie udaje nam się! Chodzę do lekarzy, aby mi pomogli, ponieważ mam zespół policystycznych jajników, ale oni ciągle mówią, żebym schudła. Moje myśli mi ciągle podpowiadają "rusz się" a z drugiej strony tłumaczę sobie, że to niesprawiedliwe, że ja muszę coś robić, a inne kobiety mają dzieci. Wiem, że ważę za dużo, bo ok. 96 kg, lecz zawsze się usprawiedliwiam tym, że nie wyglądam na tyle, ponieważ mam grubą kość, jak większość członków mojej rodziny. Do niczego nie mogę się zmotywować, choć tak pragnę dziecka. Oprócz tego choruję na niedoczynność tarczycy. Często mam zmienny humor, raz jestem wesoła i wierzę, że sobie poradzimy z problemami, ale następnego dnia lub tego samego po kilku godzinach nie mam sił. Czuję się zmęczona, otępiała i przygaszona całym moim życiem. Najgorsze to jest fakt, że wszyscy mi pobłażają moje zachowanie, nikt nie wstrząśnie mną. Że sama nie potrafię się ratować.

Mam też problem z pracą. Oczywiście wiem, że muszę iść do pracy, bo popadniemy w długi, ale nie mam siły i odwagi nawet zadzwonić gdzieś. Zaznaczę, że mieszkam w Anglii od 5 lat. Na początku przyjazdu byłam szczęśliwa i odważna, a teraz brakuje już mi sił na ciągłe szukanie pracy. Wiem że nie mogę się poddawać, ale zawsze zganiam na jutro, że jutro dam rady, za tydzień się ruszę i tak cały czas jestem w jednym miejscu! Jak sobie mam przegadać, że muszę się ruszyć, że musze schudnąć, że muszę walczyć o marzenia, o cele. Kiedyś to by było nie do pomyślenia, że siądę na laurach, że położę się i prześpię się do południa, potem stanę, czasem się uczeszę, czasem nie. Brakuje mi odwagi, wiary. Myślę, że Pan Bóg zapomniał o mnie, że muszę tak nisko upaść, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Mój mąż robi co tylko może, ale trochę i on mnie zmienił, ponieważ jest typem człowieka "tu i teraz", nie umie przyszłościowo myśleć, ma trochę ograniczone możliwości zarobkowania, ponieważ nie ma żadnego fachu w rękach. Jest człowiekiem bardzo kochanym, bardzo mnie kocha, ale nie widzę, że nasz tandem da rady coś osiągnąć w życiu. Chyba, że ja coś wymyślę tak na przyszłość. On pójdzie do pracy i będzie ją wykonywał jak najlepiej, ale to będzie praca, która zapewni nam byt na "tu i teraz". I dlatego moje ambicje upadły, ponieważ ja jestem kobietą i dlaczego to ja mam pchać ten "wózek" tak jak jego matka (teściowa). Nie chcę takiej sytuacji, ale z drugiej strony on nie jest w stanie nic wymyślić, bo nie ma takich możliwości. Ja skończyłam studia, mam dwa zawody, mam dyplomy. A on nic, ukończoną maturę i jakiś zawód, na którym się nie zna! Bo chodził do szkoły, żeby chodzić. Nic myślenia przyszłościowego i tak teraz też jest! A do szkoły teraz nie pójdzie! Nie ma na to czasu!

Moje pytanie jest takie, jak mam się ratować, jak walczyć z moimi lękami, obawami i jak się mam zmotywować do osiągania pragnień, żeby się realizować jako matka, żona, pracownica? Jak mam postępować z mężem, bo nie chcę od niego odejść, tylko czuję, że ciężar naszej przyszłości będzie na moich barkach, np. założenie jakiegoś interesu. Choć dzisiaj nie czuję się na siłach aby walczyć o życie, o marzenia i pragnienia! Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Strach przed zatraceniem osobowości

Witam mam taki problem. Ostatnio bawiłem się NLP i rozwojem osobistym bo miałem problem z brakiem pewności siebie. W końcu zrozumiałem, że my mamy władzę nad uczuciami swoimi i teraz legł mój cały światopogląd, mam strach przed tym, że jakoś... Witam mam taki problem. Ostatnio bawiłem się NLP i rozwojem osobistym bo miałem problem z brakiem pewności siebie. W końcu zrozumiałem, że my mamy władzę nad uczuciami swoimi i teraz legł mój cały światopogląd, mam strach przed tym, że jakoś zatraciłem osobowość? Generalnie jestem świadomy, tylko jestem taki zagubiony dawniej kierowałem się uczuciami a teraz nie wiem czy kocham moją dziewczynę czy nie czy jestem fajny czy nie, czy jestem sobą czy nie, co lubie a co nie, czy można mi pomóc?:)
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza

Problemy z podejmowaniem decyzji, brak sensu życia i uczucie braku szczęścia

Czuje rozpacz. Chodze na terapię od trzech lat. Ostatnio terapeuta powiedział że nie wie czy te wizyty mi pomagaja. Ja też nie wiem. Nie wiem czego chcę. Mam problemy z podejmowaniem decyzji jesli chodzi o prace i związki. Mimo że... Czuje rozpacz. Chodze na terapię od trzech lat. Ostatnio terapeuta powiedział że nie wie czy te wizyty mi pomagaja. Ja też nie wiem. Nie wiem czego chcę. Mam problemy z podejmowaniem decyzji jesli chodzi o prace i związki. Mimo że dokonałam zmian nie jestem szcześliwa. Czuje pustkę brak celu sensu radości. Chcę uciekac i nawet na to nie mam sily. Czy terapeuta coś robi źle? Gdzie powinnam się zwrócic zeby w koncu sobie pomoc?Mamdosc swojej bezradnosci.Mam 29lat i mieszkam z rodzicami.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Paweł Brudkiewicz
Lek. Paweł Brudkiewicz
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Planowanie zawodowej przyszłości

Obawiam się o swoją zawodową przyszłość. W jakie umiejętności powinienem zainwestować, by być atrakcyjnym zawodowo kandydatem dla przyszłego pracodawcy? Wykonuję pracę umysłową.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Anna Suligowska
Mgr Anna Suligowska

Jestem szykanowany i nie potrafię rozmawiać z ludźmi - jak sobie z tym poradzić?

Dzień dobry!   Mam 14 lat. Szykanują mnie w szkole. Jestem Spartanix, w realu Łukasz. Mam wielki problem. Otóż mam problemy z kontaktem z otoczeniem, głównie rówieśnikami. Ciągle mi dokuczają, w podstawówce mi dokuczali, w gimnazjum też mi dokuczają, chyba...

Dzień dobry!   Mam 14 lat. Szykanują mnie w szkole. Jestem Spartanix, w realu Łukasz. Mam wielki problem. Otóż mam problemy z kontaktem z otoczeniem, głównie rówieśnikami. Ciągle mi dokuczają, w podstawówce mi dokuczali, w gimnazjum też mi dokuczają, chyba nawet dokuczali mi w przedszkolu. Teraz jestem w 1 klasie gimnazjum. Dziwnie się zachowuję, tzn. mówię jakieś głupie rzeczy, noo... jestem po prostu inny. Nie umiem wytrzymać tego. W rodzinie też nie mam się najlepiej , bo mam problem z dogadaniem się z rodzicami. Chcę, aby te sprawy w końcu się dla mnie skończyły, a ciągną się od dawna. Dlatego trafiłem tutaj. Dodam, że rozważałem pójście do psychologa w realu, ale nie miałem odwagi. Nie mogę iść do mamy i powiedzieć, że chcę iść do psychologa, bo ciągle sobie ze mnie żartują i nie potrafię tego znieść. Te żarty są również fizyczne (uderzenie w głowę, jakieś mocne szturchnięcie itp). Ponadto sam jestem słaby fizycznie i inni to wykorzystują. Nie potrafię rozmawiać z rówieśnikami, bo nie przychodzą mi ciekawe tematy do rozmowy. Uczniowie w klasie czasami mówią mi, że jestem dziwny i mówię głupie rzeczy. Próbuję to zmienić, ciągle wstrzymuję się od mówienia głupot. Z trudem mi to przychodzi. Co zrobić, aby normalnie z innymi rozmawiać? Co zrobić , aby nie być szykanowanym, i mieć kilku wiernych kolegów? Tak więc proszę o pomoc - będę bardzo wdzięczny. Chcę się również spytać, czy da się mnie pomóc bez korzystania ze wsparcia od rodziców, nauczycieli psychologów itd. Bardzo mi na tym zależy. Pozdrawiam, Spartanix

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nieśmiałość - jak z nią walczyć?

Witam. Mam 17 lat i jestem strasznie nieśmiała. Wstydzę się odezwać do nieznanej mi osoby, przez co mam problemy z poznawaniem nowych ludzi. Gdy wychodzę ze znajomymi np. na pizzę, zawszę proszę kogoś o to, by coś zamówił dla mnie,...

Witam. Mam 17 lat i jestem strasznie nieśmiała. Wstydzę się odezwać do nieznanej mi osoby, przez co mam problemy z poznawaniem nowych ludzi. Gdy wychodzę ze znajomymi np. na pizzę, zawszę proszę kogoś o to, by coś zamówił dla mnie, gdyż wstydzę się sama podejść i złożyć zamówienie. Strasznie mnie to już męczy, jednak nie potrafię się przełamać. Kolejnym moim problemem jest straszne "zawianie". Robię coś bezmyślnie, przez co mam potem problemy. Zachowuję się tak, jakbym cały czas była zakochana. Często też łapię "zawiechy", które trwają nawet parę minut. Strasznie utrudnia mi to życie, przez to nie lubię siebie.

Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania

Witam. Mam 19 lat i od pewnego czasu zastanawiam się, czy pewne rzeczy są wynikiem po prostu mojej osobowości i charakteru czy może czegoś innego. Rodzice zawsze mówili, że byłam spokojnym i cichym dzieckiem. Faktycznie już od najmłodszych lat potrafiłam...

Witam. Mam 19 lat i od pewnego czasu zastanawiam się, czy pewne rzeczy są wynikiem po prostu mojej osobowości i charakteru czy może czegoś innego. Rodzice zawsze mówili, że byłam spokojnym i cichym dzieckiem. Faktycznie już od najmłodszych lat potrafiłam w pewnym sensie sama się sobą zająć pod tym względem, że często sama organizowałam sobie zabawę w samotności i nie przeszkadzało mi to. Tworzyłam sobie swój własny świat, wyobrażałam sobie różne rzeczy i było mi z tym dobrze. Obecnie, gdy np. jadę autobusem czy słucham muzyki także lubię puścić wodze fantazji, choć zastanawiam się czy w pewnym sensie nie jest to trochę niebezpieczne. Zdarza mi się także wypowiadać na głos, co prawda po cichu, ale jednak, swoje myśli. Ostatnio jednak szczególnie zauważam, że mam problem w kontaktach interpersonalnych. Nigdy nie należałam do osób, które byłyby bardzo otwarte, szczególnie na początku znajomości, ale czasami odczuwam w zasadzie zupełny brak potrzeby kontaktu z innymi ludźmi, zobojętnienie i dysforię. Mam problem z wyrażaniem własnych uczuć, czasem nie mogę ich wyrazić, brakuje mi otwartości, zdecydowanie jestem introwertyczką. Studiuję w innym mieście niż to, z którego pochodzę, ale często nie odczuwam potrzeby kontaktu nawet z moimi rodzicami, mimo że pomiędzy nami są dobre relacje. To nie jest też tak, że nie chcę, ale po prostu nie myślę o tym, żeby do nich zadzwonić. Mam także czasem problem, żeby zapamiętać pewne rzeczy, które są dla kogoś ważne, mimo że staram się zachować je w pamięci. Nawet jeśli staram się to zmienić, to często zwyczajnie nie wychodzi. Zastanawiam się czy takie zachowania są być może pewnym egoizmem z mojej strony czy mają przyczynę gdzie indziej, bo czasami zwyczajnie nie potrafię powiedzieć, dlaczego nie specjalnie odczuwam potrzebę kontaktu z ludźmi, jestem obojętna dla kogoś z kim mam normalnie dobry kontakt i okresowo prawie wszystko mnie drażni. Nie wiem, gdzie szukać przyczyny…

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy powinnam wybrać się do psychologa?

Witam, już od dłuższego czasu zastanawiam się czy powinnam wybrać się do specjalisty. Mam 23 lata, szczęśliwy związek, który tworzę z partnerem od ponad roku, pracę i studia. Jednak od dłuższego czasu nie czuje się najlepiej sama ze sobą....

Witam, już od dłuższego czasu zastanawiam się czy powinnam wybrać się do specjalisty. Mam 23 lata, szczęśliwy związek, który tworzę z partnerem od ponad roku, pracę i studia. Jednak od dłuższego czasu nie czuje się najlepiej sama ze sobą. Przyjaciółki się ode mnie odwróciły, bo byłam za bardzo szczera (dodam, że po 10 latach, jak nie dłużej przyjaźni), siostra pod wpływem chłopaka zmieniła się strasznie, co wywołuje między nami konflikty. Wszystko zaczęło się od momentu, kiedy powiedziałam sobie DOŚĆ robienia za przysłowiową Matkę Teresę i dbanie o wszystkich dookoła, nie dbając o sama siebie. Dlaczego dbałam o wszystkich? Mam młodszą siostrę i mamę, którą ojciec nie puścił do pracy, aby zajmowała się domem (a teraz wypomina jej, że 55-letnia kobieta, były architekt nie może znaleźć sobie pracy). I to zawsze ja się sprzeciwiałam ojcu, temu jak nas traktował. Najczęściej za to obrywałam. Ale na szczęście ten koszmar w końcu się skończył, ale dalej żyję z nim pod jednym dachem, co doprowadza mnie do białej gorączki, gdyż krytykuje i zrównuje nas z zerem na każdym kroku.

Planujemy z moim chłopakiem wynajem mieszkania, co sprawia kolejne problemy - pieniądze. Na kupno nas nie stać (mimo iż oboje pracujemy). To ja bardziej potrzebuję wyprowadzki, aby oczyścić się i uspokoić, bo jestem zdecydowanie za młoda na dzienną dawkę nerwowych sytuacji. Tylko tutaj pojawia się problem, bo dobija mnie fakt, że nie starczy nam pieniędzy, że wtedy będę musiała się wrócić o pomoc do ojca, co jest ostatecznością. Sama nie wiem co robić. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy człowiek ma problemy, obawy i rodziny do utrzymania. Dlatego też, chcę wiedzieć czy konsultacja może mi pomóc? Jestem nerwowa, często płaczę od tak, ale dobrze sypiam. Rzadziej się śmieję. Proszę o konsultację.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zerwać z lenistwem?

Mam bardzo poważny problem. Jestem strasznie leniwym człowiekiem, nie wiem jak się uporać z tym lenistwem. Chodzę do Liceum Ogólnokształcącego, obecnie 2 klasa, za rok matura. Zawszę obiecuje sobie, że wezmę się do roboty, a kończy się tak, że wszystko...

Mam bardzo poważny problem. Jestem strasznie leniwym człowiekiem, nie wiem jak się uporać z tym lenistwem. Chodzę do Liceum Ogólnokształcącego, obecnie 2 klasa, za rok matura. Zawszę obiecuje sobie, że wezmę się do roboty, a kończy się tak, że wszystko robię na ostatnią chwilę albo w nocy i się nie wysypiam, tak samo z lekcjami. Zdaję sobie sprawę, że muszę odrobić, nauczyć się, ale biorę się za to dopiero wieczorem albo w nocy. Przez to mam gorsze oceny. Muszę coś z tym zrobić, bo mam bardzo ambitne plany, chciałabym studiować medycynę, bardzo lubię chemię i biologię, dobra jestem z tych przedmiotów, ale nawet czasem przez moje lenistwo nawet z tych przedmiotów się nie uczę, a wiem, że jak chcę to potrafię. Nie wiem, co już mam robić, tak samo z moją pasją jest, lubię rysować, malować, a nawet ostatnio nie chce mi się, nie mam czasu dla pasji. Chciałabym mieć na wszystko czas, kłaść się szybko i mieć z tego pożytek. Chcę osiągnąć swoje plany. Boję się, że przez moje lenistwo zmarnuję sobie przyszłość albo że to co lubię, stanie się dla nie osiągalne, nie chcę już żyć w tej rutynie. Proszę o pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Iloraz inteligencji i jego interpretacja

Witam! Chciałbym prosić o opinie w pewnej, ważnej dla mnie sprawie. Otóż w maju bieżącego roku zostałem przyjęty w poczet członków Stowarzyszenia Mensa Polska, legitymując się wynikiem testu na iloraz inteligencji (FRT Danielsa) 156 IQ (sd 24) i wydarzenie to... Witam! Chciałbym prosić o opinie w pewnej, ważnej dla mnie sprawie. Otóż w maju bieżącego roku zostałem przyjęty w poczet członków Stowarzyszenia Mensa Polska, legitymując się wynikiem testu na iloraz inteligencji (FRT Danielsa) 156 IQ (sd 24) i wydarzenie to stanowiło początek/kontynuację moich nowych/starych problemów z poczuciem własnej wartości. Są chwile, w których myślę o sobie, że tak naprawdę nie jestem zbyt błyskotliwy, a wyżej wspomniany wynik jest zaledwie rezultatem posiadania doświadczenia w rozwiązywaniu testów tego typu, nabytego w trakcie eksploracji zasobów Internetu (widziałem kilkanaście podobnych quizów na iloraz inteligencji, więc z pewnością zapamiętałem wiele reguł spotykanych w problemach logicznych skonstruowanych w oparciu o Matryce Ravena). Myślę więc, że wynik umieszczający mnie w 99 percentylu odzwierciedla jedynie mój stopień wytrenowania i obycia z materiałem testowym. Co więcej, uważam, że w prawdziwym życiu w żaden sposób nie przejawiam tej wysokiej inteligencji. Wręcz czuję się głupi. Byłbym skłonny zaakceptować mój osąd odnośnie własnej osoby i uznać go za zgodny ze stanem faktycznym, gdyby nie intuicyjna znajomość samego siebie podpowiadająca, że moje wątpliwości odnośnie własnej sprawności intelektualnej mogą nie być tak solidnie uzasadnione, jak mi się wydaje i stanowić jedynie próbę autodeprecjacji wynikającą z lęku przed uznaniem faktu konieczności podjęcia odpowiedzialności za własne życie i działania postrzeganej przez pryzmat posiadania wysokiego ilorazu inteligencji. Z drugiej strony, treść mojego listu i forma w jakiej zdecydowałem się uzewnętrznić swoje przeżycia, może stanowić podświadomą próbę wywołania określonej reakcji u czytelnika (Pani). Może być tylko żądaniem uznania ze strony ego, które chce usłyszeć, że jest bardzo inteligentne, aby mogło urosnąć większe. Codziennie zadaję sobie pytania o jakość moich reakcji intelektualnych. Czy w konkretnej sytuacji zachowałem się właściwie? Czy wybrane przeze mnie rozwiązanie było optymalne? Czy przetworzyłem informację wystarczająco szybko? Czy fakt, że czegoś nie zrozumiałem szybciej od innych świadczy o braku inteligencji na wyjątkowym poziomie? I tak w kółko. Mam już tego dość. Nie wiem co mam myśleć. W dzieciństwie byłem badany przez psychologa pod kątem posiadania dysleksji, którą to ostatecznie zdiagnozowano, więc miałem okazję po raz pierwszy zostać przetestowany na wysokość ilorazu inteligencji. „Wyrok” brzmiał: „nad wyraz inteligentny.” Cokolwiek to znaczy, nie pomogło mi w znalezieniu sposobu na precyzyjne umieszczenie się na krzywej Gaussa, aczkolwiek pozwala mi przypuszczać, że wynik testu mensy nie był jedynie efektem ćwiczenia. Całkiem niedawno miałem okazję wykonać Test Matryc Zaawansowanych uzyskawszy wynik surowy 35/36 (wersja czasowa 40 minut). Mam w związku z tym pytanie, jakiej wysokości iloraz inteligencji jest równoznaczny dla osoby w wieku 30 lat, bazując na normalizacji holenderskiej lub niemieckiej (o ile się nie mylę, polska wersja to 30 minut)? Jaki tak naprawdę jest wpływ efektu ćwiczenia na popularnych testach internetowych w odniesieniu do wyników otrzymanych w toku badania za pomocą profesjonalnych narzędzi, takich jak FRT lub RAPM set 2? Proszę o pomoc w zinterpretowaniu mojej sytuacji, ponieważ sam nie jestem w stanie dojść do żadnych ostatecznych wniosków. Proszę nie pisać, że iloraz inteligencji jest jedynie jedną z wielu cech człowieka (i wcale nie najważniejszą) ponieważ wiem o tym doskonale, co niestety w żaden sposób nie jest w stanie spowodować, abym przestał w kółko analizować swoją sytuację. Serdecznie proszę o fachową poradę w kwestiach poruszonych przeze mnie w tymże liście, jednocześnie przepraszam, jeżeli jakiekolwiek zawarte w nim treści znalazła Pani jako infantylne lub małostkowe. Pozdrawiam!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Lęk przed poniesieniem porażki

Witam! Mam taki problem, zabija mnie lenistwo albo depresja - sama już nie wiem. Ale napiszę konkretnie. Mam 21 lat i czuję, że w życiu nic nie osiągnęłam - prawo jazdy robię już 2 rok, gdy wybiorę termin egzaminu to...

Witam! Mam taki problem, zabija mnie lenistwo albo depresja - sama już nie wiem. Ale napiszę konkretnie. Mam 21 lat i czuję, że w życiu nic nie osiągnęłam - prawo jazdy robię już 2 rok, gdy wybiorę termin egzaminu to go odwołuję za każdym razem, bo twierdzę, że i tak go nie zdam. Podchodziłam do niego 2 razy i niestety oblałam, ale wiem, że to nie koniec świata, przecież ludzie zdają za 11, 13. Chodzi o to, że ogarnia mnie strach przed porażką, chociaż jestem raczej opanowanym człowiekiem. Zapisuję się na egzamin, płacę, a później dzwonię i odwołuję. Nie radzę sobie z tym. Druga sprawa to studia, 2 lata temu rozpoczęłam studia dziennie, niestety miałam wypadek samochodowy i problemy z kręgosłupem. Dostałam zwolnienia lekarskie, jedno, drugie i później tak się rozleniwiłam, że lekarze dalej mi je wypisywali, bo mówiłam, że boli itp., chociaż nie było tak źle. I przestałam chodzić na uczelnię, załatwiałam nadal zwolnienia i tak przeleciał rok. W między czasie miałam poważne problemy w domu - rozwód rodziców itp. Dostałam szansę zaliczenia II semestru, ale niestety tak mi już było dobrze na tych zwolnieniach, że pomyślałam, iż poczekam jeszcze miesiąc i okazało się, że niestety zawaliłam II semestr. Poszłam na inną uczelnię i cóż... Zaczęłam znowu kombinować - a przecież wiem, że jestem zdolna i wystarczy niewielki wkład, żebym coś osiągnęła. Kolejna kwestia - kocham taniec, od dziecka mnie inspiruje. Zapisałam się w zeszłym roku na instruktora fitnessu - i niestety nadal boję się podejść do egzaminu, tylko nie wiem czemu. Gdy się umawiam uczę się, przecież zajęcia prowadzę na co dzień, a do egzaminu się boję podejść i w dzień egzaminu dzwonię, że nie przyjdą i wymyślam sobie pretekst. Później mam tak straszne wyrzuty, nie radzę sobie, nie wiem co mam z tym zrobić. Jestem teraz na wakacjach, piękne słońce, plaża. Ja siedzę w pokoju i się użalam nad sobą, a reszta towarzystwa siedzi na dole, śmieją się, rozmawiają. A przecież ja jestem taka pełna życia, radości, niestety w środku tkwi we mnie coś takiego, że mam ochotę płakać. Wstydzę się spojrzeć w lustro, bo czuję, że nic nie osiągnęłam, wszystko odkładam na później i sama nie wiem czy mam depresję czy jestem leniwa. Wiem jedno, że narzucam na siebie za dużo rzeczy i dlatego nie mogę ich skończyć. Proszę o pomoc, bo naprawdę już nie wiem co mam ze sobą robić. Najgorsze jest to, że wszyscy myślą, że ja taka wspaniała i cudowna i tyle w życiu mam, a we mnie się po prostu kotłuje to, że nie mogę np. powiedzieć, że wcale nie jestem taka idealna. Pozdrawiam serdecznie!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Wahania nastrojów i uczucie wypalenia

Witam, jestem 22-letnim studentem, z dobrej rodziny pod każdym względem (finansowym, wychowawczym itp.), lecz mam problemy z samym sobą. Na pierwszy rzut oka niczego mi nie brakuje... Mam cudowną i piękną dziewczynę, kilku prawdziwych znajomych (lepiej mniej, na których można...

Witam, jestem 22-letnim studentem, z dobrej rodziny pod każdym względem (finansowym, wychowawczym itp.), lecz mam problemy z samym sobą. Na pierwszy rzut oka niczego mi nie brakuje... Mam cudowną i piękną dziewczynę, kilku prawdziwych znajomych (lepiej mniej, na których można polegać niż 100 dla "sławy"), pieniądze, nie muszę się martwić o przyszłość i wiele innych. Rzecz w tym, że od małego bylem indywidualistą. To, że milion ludzi będzie chodziło w czerwonych butach - mi się nie podoba i będę chodził w swoich, np. niebieskich. Mój indywidualizm przekłada się również na moją wrażliwość. Odbieram świat w bardzo emocjonalny sposób, szybko biorę pewne rzeczy do siebie, przejmuję się i tak dalej... biorąc oczywiście pod uwagę, że jestem facetem 22-letnim. Chodzi o to, że nie potrafię kierować swoim życiem. Czas płynie, a ja po prostu żyję, bo żyję. Czasami mam momenty (nawet kilka dni), w których czuję, że przeniósłbym góry, lecz często jest tak, że czuję się wypalony. Nic mnie nie cieszy, nic nie chce mi się robić - i nie określiłbym tego depresją. Bo jednak gdyby tak było, dawno popełniłbym samobójstwo, o którym zresztą nie raz myślałem - choć w głębi serca wiem, że w życiu tego nie zrobię. Jeśli chodzi o moją dziewczynę, jest ona dla mnie najważniejszą osobą na tym świecie. Zastanawiam się, czemu jeszcze przy mnie jest, bo jestem taki nudny, aktywnie nie przeżywa też swojego życia - a ja wciąż mam wyrzuty sumienia... Jesteśmy już 4 lata, przez pierwszy rok czy 2 lata starałem się zapewnić nam czas, jednak każda kolejna propozycja była odrzucana. Zrezygnowałem, bo ją (ma 21 lat) tylko cieszy fajny serial, zakupy, pójście do pubu czasami i zajmowanie się sobą. Żaden sport jej nie odpowiada ani inne popularne i mniej popularne zainteresowania. Za każdym razem, spotykając się, siedzimy w jednym pokoju i albo rozmawiamy albo oglądam TV. Zastanawiam się czy to odpowiednia dla mnie dziewczyna? Ja sam też nie jestem może przykładem aktywnego trybu życia, ale staram się coś robić (basen, bieganie, książki, psychologia, giełda, waluty i inne - jednym słowem jest trochę tych rzeczy). Oczywiście proponowałem np. kurs tańca, basen - to później tylko jeszcze wyzwała mnie, że bez sensu to wszystko. Nie mam wpływu w ogóle na nią, ona jest egoistką i myśli tylko po swojemu - choć często też ma rację. Nie chcę jej przedstawiać w złym świetle, bo ja też mam za swoimi plecami dużo grzechów (żadnych zdrad itp.), jednak zastanawiam się, czy ona ma wpływ na to, że czuję się tak beznadziejnie. Na imprezy rzadko chodzimy, bo i też rzadko nas ktoś zaprasza. Mamy znajomych, lecz wszyscy studiują w całej Polsce i rzadko już wracają do naszego miasta. Chciałbym, żeby nie mogła się doczekać na każde spotkanie ze mną, ale to chyba ze mną nie jest wszystko ok. Jak wiadomo, w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć osoby, które będą szczere i uczciwe, a mieć znajomych, żeby tylko np. gdzieś wyjść - wg mnie nie ma sensu. Chciałbym po prostu żyć pełnią życia, być szczęśliwym i dawać je innym. Doszło do tego, że w sumie robimy wszystko, co dziewczyna chce (można powiedzieć, że pantofel - lecz nie do końca), w sensie takim, że cokolwiek ja powiem, to i tak "nie". Nie mam już pomysłu na siebie i czuję się bezradny:( Poza tym mam trochę problem z pewnością siebie, uważam, że to, co robię, nie jest tak dobre itp., choć tak naprawdę jestem świetny w niektórych rzeczach. Mam wrażenie, że czas płynie, a ja nie nabieram żadnego doświadczenia, że stoję w miejscu, a może nawet się cofam. Często zadaję pytanie, po co to właściwie robię, jaki jest sens tego... Kompletnie nie wiem, co zrobić. Wiem, że to ja powinienem sam znaleźć jakąś drogę, bo to ja w końcu znam siebie najlepiej. Jednak nie jest to takie łatwe, jak wygląda. Poza tym dużo rzeczy zapominam. Uczę się, żeby zdać, a po pewnym czasie pewne fakty kojarzę tylko, przekręcając pewne rzeczy - to jeszcze bardziej mnie przytłacza, szczególnie w tak młodym wieku.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy z pamięcią i koncentracją a możliwe przyczyny

Witam! Mam 22 lata i studiuję budownictwo. Mam problemy z koncentracją, wielką trudność sprawia mi myślenie, czasem nawet o prostych rzeczach, próbuję rozwiązać jakiś problem, czy to logiczny, czy związany z wyobrażeniem sobie czegoś i mam z tym trudność,... Witam! Mam 22 lata i studiuję budownictwo. Mam problemy z koncentracją, wielką trudność sprawia mi myślenie, czasem nawet o prostych rzeczach, próbuję rozwiązać jakiś problem, czy to logiczny, czy związany z wyobrażeniem sobie czegoś i mam z tym trudność, zauważyłem u siebie, że podczas pisania czy to na komputerze, czy na kartce omijam pojedyncze litery albo przestawiam je. Mam problem z wysławianiem się, brakuje mi słów, nie wiem w jakie słowa ubrać swoją myśl albo zapominam potrzebnego mi w wypowiedzi słowa, ciężko mi skupić myśli, żeby złożyć poprawne i sensowne zdanie, np. pisząc ten tekst, zastanawiam się jak dobrać słowa, żeby jakoś wszystko trzymało się razem i przekazywało moje odczucia i myśli. Mam także problemy z zapamiętywaniem i potrzebuję więcej niż inni czasu na przyswojenie materiału do zapamiętania, zapominam o czym ktoś mi mówił poprzedniego dnia lub na ubiegłych zajęciach, a nawet przed chwilą. Od pewnego czasu zauważam narastające problemy z koncentracją czy też pamięcią krótkotrwałą. Początkowo były to problemy na tyle błahe, że przypisywałem im miano roztargnienia. Jednak z czasem stało się to bardziej uciążliwe - pojawiły się problemy z koncentracją, co niewątpliwie utrudnia mi funkcjonowanie na uczelni. W czasie rozmowy nie pamiętam, że rozmawiałem o czymś co zostało poruszone dosłownie 2 minuty wcześniej, albo mówię czasem nawet krótkie zdanie i w jego połowie nie wiem o czym chciałem powiedzieć. Zdarza się czasem, że robiąc zakupy w sklepie, nie pamiętam momentu, w którym biorę ze sobą wózek i zdziwiony dostrzegam go przed sobą po przejściu kilku działów... Schemat jest prosty, pojawia się w mojej głowie myśl o zrobieniu czegoś, podnoszę się i kieruję się w stronę pokoju, w którym mam to wykonać, a w momencie, w którym już w nim jestem nie mam zielonego pojęcia, po co się w nim znalazłem. Zajmuje mi dłuższą chwilę, aby zorientować się o co mi chodziło. Zawsze na egzaminy i zaliczenia uczyłem się solidnie i dokładnie lub słuchałem na wykładach i nawet gdy były to bardzo ciekawe rzeczy, zapominałem o nich już następnego dnia. Problem sprawia mi zrozumienie tekstu czytanego, czytam chwilę i okazuje się, że tylko składałem w zdania pewne wyrazy, nie rozumiejąc przekazu. Mimo że uczyłem i uczę się dużo i do tego czytam artykuły o wszelakiej tematyce nie mam zdania w wielu kwestiach, bo nie pamiętam lub nie znam się na poruszonym temacie, mimo że jest to temat ogólny, z którego jakiekolwiek pojęcie należy mieć. W wypowiedzi brakuje mi argumentów. Problem sprawia mi także podejmowanie decyzji, czasem nawet banalnych z życia codziennego i potrafię się zastanawiać kilkanaście minut nad jednym z 2 rodzajów pizzy. Często zdarza mi się, pisząc kolokwialnie, „złapać zawiechę” i uciekam myślami od tematu. Jestem studentem budownictwa i studia pochłaniają mój cały czas. Gdy rozmawiam ze znajomymi ile czasu zajęło zrobienie im jakiegoś projektu z budownictwa, mówią o 2 godz., gdy mnie zajęło to 8 godz. Strasznie długo i powoli myślę, bardzo dużo czasu mija, zanim zaplanuję sobie co mam robić albo jaką koncepcję i drogę rozwiązania mam przyjąć. Powodem tego może być także fakt, że jestem dokładny i dociekliwy gdy coś robię, ale to nie ma aż tak znacznego wpływu na tempo pracy. Wykonując pewne czynności, np. kuchenne, na początku idą mi sprawnie i szybko, ale z czasem robię je wolniej, pomimo że ja uważam to za szybkie tempo, wkładam serce w to co robię, a mimo to wychodzi mi to wolno. Wydaje mi się, że jestem jakiś niezręczny przy pracach manualnych i fizycznych, bo upuszczam coś często, skaleczę się czy uderzę. Często odczuwam u siebie spowolnioną reakcję na czynniki zewnętrzne, np. przy prowadzeniu samochodu. Jeżeli chodzi o uczelnię, to jestem bardzo zawzięty i pracowity, gdy czuję, że ode mnie wymagają, ale w życiu codziennym strasznie jakoś zrobiłem się leniwy i nie chce mi się czasem czegoś robić, bo „nie”, bo nie mam na to ochoty i już, co też pokazuje, że mam uparty charakter. Moja pracowitość i zawzięcie tracą bardzo na mocy, gdy coś mi pójdzie nie tak albo nie ułoży się po mojej myśli i bardzo szybko mogę się załamać i zniechęcić do robienia czegoś, a przy tym szybko się denerwuję. Ogólnie jestem nerwowy i chyba pedantyczny, bo chcę, żeby coś było po mojemu i nie lubię, gdy ktoś lub coś zmienia moje plany na dany dzień. Jestem osobą skrytą i rzadko się otwieram, żeby mówić o swoich problemach, np. w wielu kwestiach jestem otwarty przed swoją kochaną dziewczyną, ale o tych problemach nie rozmawiałem z Nią. Piję alkohol ostatnio średnio po 7 piw na tydz., jednak w okresie wakacji starałem się pić o wiele mniej, gdyż myślałem, że może tym są spowodowane moje problemy, jednak poprawa nie nastąpiła. Nie palę, zdarzyło mi się zapalić w życiu 5 razy marihuanę. Badania ogólne związane z podjęciem pracy na budowie mam w normie. Jeżeli ma to jakikolwiek związek, to mam dyskopatię i kręg uciska mi na nerw powiązany z prawą nogą. Zauważyłem u siebie także ciągłą chrypę, która najbardziej uwydatnia się rano i wymusza ciągłe chrząkanie. Podsumowując, największe problemy sprawiają mi: myślenie, zaniki pamięci krótkotrwałej, zapamiętywanie, zdolność wypowiadania się i tworzenia zdań. Taki stan utrzymuje się od ok. roku. Proszę o opinię w tej sprawie, z czym wiążą się te dolegliwości i czy do dobrego lekarza się z tym zgłosiłem, bo może potrzebny mi neurolog? Jaka to choroba, bo nie wydaje mi się, że tak powinien funkcjonować zdrowy organizm? Wszystkie te objawy powodują, że często nie mam ochoty na towarzystwo i zamykam się w sobie. Co mogę zrobić? Z czym jest to związane? Czy jest to do wyleczenia drogą farmakologiczną? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Brak mi pewności siebie

Witam! Mam problem z brakiem pewności siebie. Boję się nowych wyzwań. Nie potrafię podjąć decyzji, bo wydaje mi się, że ściągnę na siebie nieszczęścia. Nie wierze, że mogę komuś się podobać. Boję się odezwać w towarzystwie, żeby nie wyjść na...

Witam!

Mam problem z brakiem pewności siebie. Boję się nowych wyzwań. Nie potrafię podjąć decyzji, bo wydaje mi się, że ściągnę na siebie nieszczęścia. Nie wierze, że mogę komuś się podobać. Boję się odezwać w towarzystwie, żeby nie wyjść na głupią (milczę, więc wychodzę na zarozumialca i nudziarę). Nie wierzę w swoje możliwości. Ludzie z mojego otoczenia uważają mnie za inteligentną i bardzo zdolną (głównie nauczyciele). Ogólnie: brak wiary w moje ja. Mam 19 lat. I wiem, że wszystkiemu jest winna babcia, która z nami mieszka (dom dwurodzinny). Od najmłodszych lat słyszę jak mówi do innych: "ona jest niemyśląca", "ona jest ciamajdą", "ona nic nie potrafi", "ona sobie nie poradzi" itd. Cała rodzina i znajomi 40+ mają mnie za ofiarę losu, choć to nie prawda. Babcia ma trudny charakter, krytykuje najbliższych a chwali obcych. Moja matka też jest przez nią przytłoczona. Kiedyś chciała swoją przyszłość związać z fizyką, ale babcia wmówiła jej, że "się nie nadaje"' i ostatecznie rodzicielka wylądowała w zawodówce i przez całe życie harowała za 500 zł. Matka jest tzw. szarą myszką i tak jak ja boi się odezwać, żeby nie wyjść na głupią. Teraz ja stoję przed wyborem uczelni i boję sie studiować trudny kierunek, no bo "nie nadaję się", "nie poradzę sobie". Teraz jestem bardziej świadoma siebie niż kiedyś. Ale dalej mam problem z otworzeniem się na świat. Wielokrotnie udowodniłam, że jestem w czymś bardzo dobra, a i tak - krytyka. No i to obgadywanie... Wiem, napisze pan/i to, co ja słyszę od lat: "Daj spokój babci, jest starsza, starsze osoby tak mają". Znam takie teksty na pamięć. Nie pomagają... Duszę sie w tym życiu, czuję sie bardzo źle. Nie mam z kim pochwalić się swoimi sukcesami. Dodam, że pod wpływem babci moi rodzice stali się tacy sami jak ona: nie wierzą we mnie oraz tacy jak ja: zastraszeni. Nie będę już dłużej pisać, bo i tak żadne słowa nie oddadzą tego, jak się czuję. Przez czarnowidztwo babci zmarnowałam najlepsze lata życia, bo ciągle się chowałam. I dalej to robię. Nawet z ubraniami jest tak samo. Babcia zachwala ubiór innych dziewczyn w moim wieku, a ja? "A Ty jesteś nijaka, za grube uda masz, za krótka spódnica, za pstrokaty kolor, nie rób z siebie pośmiewiska". Pan/i napisze, że powinnam się odciąć od toksycznej babci. Robiłam to - obgadana w całym mieście, że jestem wyrodna i chamska. Ona niszczy mi życie i psychikę! Bardzo proszę o jakąś poradę. Moim jedynym sukcesem w tej sprawie jak na razie jest uświadomienie sobie, że to wszystko przez nią. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Warsztaty psychologiczne - jakie wybrać?

A jakie zna Pani treningi i warsztaty psychologiczne na temat rozwoju wewnętrznego, pracy w grupie, samooceny, radzenia sobie ze stresem i wartości? Czy zna Pani jakieś treningi w Łodzi, bo mieszkam w Łodzi?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak wypracować pewność siebie?

W jaki sposób zbudować pewność siebie i umiejętność odważnego podejmowania życiowych wyzwań?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza
Patronaty