Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Samotność: Pytania do specjalistów

Dlaczego, chociaż mam przy sobie rodzinę, czuję się bardzo samotna?

Witam, W zasadzie nie wiem dlaczego to piszę, ale nie mam do kogo się odezwać, więc chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał i w miarę możliwości powiedział co mi jest. Mam 16 lat. Od ponad roku nasila mi się uczucie ciągłego...

Witam, W zasadzie nie wiem dlaczego to piszę, ale nie mam do kogo się odezwać, więc chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał i w miarę możliwości powiedział co mi jest. Mam 16 lat. Od ponad roku nasila mi się uczucie ciągłego przygnębienia, bezsilności i jakiejkolwiek chęci do działania. Mam dosyć swojego życia. Moja mama choruje na nieuleczalną chorobę, mój tata jest inwalidą, a brat był w więzieniu, to dodatkowo mnie przygnębia. Nie mam ochoty by rano wstawać z łóżka, po powrocie ze szkoły, potrafię przepłakać cały dzień, naprawdę czuję się okropnie. Nie widzę żadnego sensu w moim życiu. Nie chcę już dłużej tak żyć. Rodzina widzi, że dzieje się ze mną coś nie tak i widzę, że niepokoi ich to. Czasem myślę, że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdybym zniknęła z tego świata. Nie potrafię bardziej opisać tego co się ze mną dzieję, ponieważ nie rozumiem tego. Mam po prostu dość wszystkiego. Czuję się bardzo samotna, chociaż mam przy sobie rodzinę. Dziwne prawda? Proszę o jakąkolwiek odpowiedź. Za każdą będę wdzięczna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problem z samotnością: proszę o radę

Witajcie! Mam problem - otóż czuję się samotny. Mam 20 lat, studiuję informatykę, jestem w miarę przystojny - tak kilka razy usłyszałem. Moją pasją jest taniec, tańczę zawsze kiedy mam tylko okazję i ochotę, którą zresztą zawsze mam, dziewczyny...

Witajcie! Mam problem - otóż czuję się samotny. Mam 20 lat, studiuję informatykę, jestem w miarę przystojny - tak kilka razy usłyszałem. Moją pasją jest taniec, tańczę zawsze kiedy mam tylko okazję i ochotę, którą zresztą zawsze mam, dziewczyny uwielbiają ze mną tańczyć (jestem skromny, ale to przyznam, bo mi tak mówiły). Jestem duszą towarzystwa, ludzie lubią ze mną się bawić, imprezować, lecz mimo to czuję się samotny. Miałem w swoim życiu dziewczyny, lecz nie za dużo, ogólnie miałem 4, lecz nie były to długie związki - najdłuższy miał bowiem pół roku, zawsze starałem się wiązać na dłużej, nie kręciły mnie "jednodniówki" czy jak to tam nazywają. Nie mam jeszcze za sobą pierwszego razu, ponieważ czekam na tę jedyną. Kiedy zdaje mi się, że spotkałem tę jedyną i próbuję coś zdziałać, wszystko idzie na marne:( okazuje się, że jest zajęta albo jest po związku i póki co nie chce mieć nikogo, albo jeszcze coś innego. Teraz aktualnie jestem sam, trzymam kontakt z jedną dziewczyną, z którą mam się niebawem spotkać, ale boję się, że i to mogę zepsuć:( Macie jakieś rady? Mieliście coś podobnego? Pozdrawiam wszystkich

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jestem samotna, czuję się nikomu niepotrzebna. Czy są jeszcze jakieś szanse na to, że ułożę sobie życie?

Mam 47 lat, dobrą pracę, paru znajomych, ale ciągle czuję, że jestem samotna. Chciałabym mieć partnera, być potrzebna, kochana. Niestety całe życie jestem samotna. Chciałabym coś zmienić, ale nie wiem jak. Często zadaję sobie pytanie po co ja właściwie żyję,... Mam 47 lat, dobrą pracę, paru znajomych, ale ciągle czuję, że jestem samotna. Chciałabym mieć partnera, być potrzebna, kochana. Niestety całe życie jestem samotna. Chciałabym coś zmienić, ale nie wiem jak. Często zadaję sobie pytanie po co ja właściwie żyję, skoro nie jestem nikomu potrzebna. Boję się świata - patrzę zazdrosnym okiem na rodziny, pary, ma dość samotnych posiłków. Po prostu nie mam już sił żeby dalej tak żyć. Co mam zrobić? Wciąż jestem samotna i w moim wieku naprawdę ten stan mocno mi już doskwiera. Nie wiem czy może ja się nie nadaję do innych ludzi? Może nie potrafię złapać kontaktu i nikogo do siebie przyciągnąć? Staram się otwierać na innych, ale chyba nic z tego nie wychodzi, a może nawet przynosi jeszcze gorsze rezultaty. Co mam zrobić? Jak sobie z tym poradzić? Jak sprawić, żebym już nie była samotna? Przepraszam i dziękuję za odpowiedź. Samotna.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem sam i czuję się niepotrzebny - czy mam depresję?

Witam, blisko od 5 lat po śmierci mamy czuje się w domu niepotrzebny, zbędny, cały czas jestem sam. Każdy siebie pilnuje. Po prostu jak była, to było ciepło rodzinne w domu, od śmierci zżyłem się z siostrami ciotecznymi - młodszą... Witam, blisko od 5 lat po śmierci mamy czuje się w domu niepotrzebny, zbędny, cały czas jestem sam. Każdy siebie pilnuje. Po prostu jak była, to było ciepło rodzinne w domu, od śmierci zżyłem się z siostrami ciotecznymi - młodszą i starszą. Blisko od roku jestem ze starszą pokłócony. Poszło dokładnie o mego byłego kolegę - jej chłopaka. Po prostu powiedziałem starszej prawdę, że jak z nimi chodziłem, czułem się niepotrzebny, odepchnięty, po prostu było mi smutno, że jestem sam, to się ona z tego powodu obraziła. Ich mama też jest na mnie zła ze względu na wyjazdy, gdzie młodszą zabierałem (ma 18 lat), po prostu mnie osądza, że jestem nieodpowiedzialny, a ja cały czas się nią opiekowałem. Nie chce tego słuchać, więc też nie mam wstępu do ich domu, jedynie utrzymuję kontakt z młodszą. Ostatnio doskwiera mi to, że jestem sam, taka samotność, brak bliskiej osoby, fakt, niedługo będę miał 22 lata i nigdy w związku nie byłem, cały czas byłem odpychany przez inne dziewczyny, po prostu brakuje mi tego, żeby się do kogoś przytulić, bo nie mam do kogo. Tak samo wiem, że nawet jak coś by mi się stało, nikt by się mną nie przejął. Po prostu chciałbym być kochany, taki jaki jestem, kimś się zaopiekować, a wciąż jestem sam. Mam pasję - organizowanie wycieczek, ognisk - ale ja tam z płci przeciwnej nikogo nie poznaję, jedynie wciągnąłem młodszą siostrę. Próbowałem szukać koleżanek przez Internet, z marnym skutkiem. Chyba jestem skazany na samotność i odrzucenie. Po prostu brak mi bliskości i ciepła, za które wiele bym dał. Czy jest to normalne? Może mam depresję? Czy powinienem pójść z tym do psychiatry/psychologa?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zaadaptować się w obcym kraju?

Mam 16 lat i jestem dziewczyną. Mieszkam w UK od kilku lat i to właśnie tu zaczęły się moje problemy. Zawsze byłam nieśmiała, ale kiedy mieszkałam w Polsce moje otoczenie w pełni mnie akceptowało i byłam lubianą osobą, co...

Mam 16 lat i jestem dziewczyną. Mieszkam w UK od kilku lat i to właśnie tu zaczęły się moje problemy. Zawsze byłam nieśmiała, ale kiedy mieszkałam w Polsce moje otoczenie w pełni mnie akceptowało i byłam lubianą osobą, co dawało mi wysokie poczucie własnej wartości. Jednak kiedy przyjechałam do Anglii nie potrafiłam się tam zaaklimatyzować, nie umiałam języka, więc trudno mi było nawiązać jakieś znajomości... Dodatkowo ludzie w szkole często dają mi do zrozumienia, że jestem gorsza i że Anglia to nie miejsce dla Polaków... Moje poczucie własnej wartości jest równe zeru i stałam się jeszcze bardziej nieśmiała. Boję się nowych sytuacji, dlatego nie rozwijam swoich pasji, bo boję się, że ktoś mnie wyśmieje. W Polsce było inaczej, bo nie czułam się gorsza od innych. Uzależniam swój nastrój i poczucie własnej wartości od akceptacji innych ludzi, bardzo zależy mi na opiniach innych, ale niestety tu nie mam takich przyjaciół jak w PL - godnych zaufania, dobrych... Czuję się samotna i właśnie tej akceptacji, którą miałam w Polsce najbardziej mi brakuje. O powrocie do kraju na razie nie ma mowy. Co mam zrobić, jak zacząć myśleć, żeby zmienić swoje życie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Nowe życie w nowym miejscu

Witam, Jestem 28 letnim mężczyzną, który 2 lata temu przeprowadził się do innego miasta w związku z nową pracą. Przeprowadzka zbiegła się z zakończeniem 5 letniego związku i w miarę ułożonego życia. Zaczynałem więc wszystko od nowa w mieście gdzie...

Witam, Jestem 28 letnim mężczyzną, który 2 lata temu przeprowadził się do innego miasta w związku z nową pracą. Przeprowadzka zbiegła się z zakończeniem 5 letniego związku i w miarę ułożonego życia. Zaczynałem więc wszystko od nowa w mieście gdzie nie znałem nikogo. Dziś, mimo czasu jaki minął, nie mogę powiedzieć bym ułożył sobie tutaj życie. Właściwie mam tu na myśli brak bliskiej mi osoby. Reszta gra - jestem ambitnym, konkretnym facetem, który ma dobrą prace, jest przedsiębiorczy, dba o swój wygląd, jest towarzyski, zabawny i wygadany, ale... no właśnie ale jestem również facetem, który nie może zbudować trwałej relacji z kobietą. Pracuje z ludźmi, którzy mają już swoje rodziny, bądź zamknięte towarzystwa.. w związku z tym nie mam możliwości prowadzenia bardzo towarzyskiego życia.. przychodzi piątek, każdy mówi cześć, do zobaczenia w poniedziałek, a ja wracam do mieszkania, w którym mieszkam i muszę liczyć tylko na siebie... a nie specjalnie mam pomysł, jak tą sytuację odmienić.  Z jednej strony wiem, że siedząc w domu, nie mam szans kogoś ciekawego poznać, ale z drugiej, to mimo tego, że jestem raczej otwartą i towarzyską osobą, to jakoś sobie nie wyobrażam, że wychodzę sam na miasto i zagaduję do przypadkowo napotkanych ludzi. Relacje jakie buduje z kobietami są bardzo dziwne.. bo albo przyciągam kobiety zajęte w kilkuletnich związkach, albo próbuję przez internet nawiązać jakieś kontakty, które do tej pory nie wiele były warte. Jestem dość wymagającym facetem, który szuka prawdziwego zaangażowania. Zauważyłem, że zbyt oczywiste sytuacje (np. poznanie kogoś na portalu randkowym, kto też szuka) bardzo szybko mnie nudzą. Jest to jednak jedyna możliwość poznania kogokolwiek, przynajmniej takie mam aktualnie wyobrażenie. Tkwię trochę w martwym punkcie, bo z jednej strony nie wierzę w powodzenie internetowych randek, a z drugiej nie mam pomysłu jak stworzyć sobie sytuację do poznania wartościowej kobiety, która byłaby mnie w stanie sobą zainteresować i nie byłaby przy okazji uwikłana w kilkuletni związek, w którym nie jest do końca szczęśliwa. Taka patowa sytuacja coraz bardziej mnie przygnębia.. czasem mi się wydaję, że za bardzo chce odmienić swój los i za dużo tracę na to energii. W związku z tą sytuacją nie potrafię się cieszyć z innych rzeczy, jak np. sukcesy zawodowe. Dodatkowo nie do końca zamknięte relacje z kobietami, które nie potrafią się zdecydować co do tego kim chcą bym dla nich był, dolewają oliwy do ognia. Mój poziom zadowolenia z życia bardzo spada, choć tak naprawdę poza brakiem bliskiej osoby, nie mogę narzekać. Wprowadza to zniechęcenie i boję się, że może to doprowadzić do problemów w innych dziedzinach życia. Co robić? Jakie jest wyjście? Już myślałem o przeprowadzce, w miejsce gdzie mam więcej znajomych, ale nie chce się tułać w poszukiwaniu szczęścia.

Nie radzę sobie już sama i boję się, że wszystkich zawiodę. Jak poprosić o wsparcie?

Mam na imię Karolina, mam 21 lat i mieszkam obecnie w Poznaniu. Cały rok nie pracowałam, najpierw do moich studiów zaocznych dołożyłam dzienne i dlatego zrezygnowałam z pracy, po pół roku z nich zrezygnowałam i przeszłam na zasiłek dla...

Mam na imię Karolina, mam 21 lat i mieszkam obecnie w Poznaniu. Cały rok nie pracowałam, najpierw do moich studiów zaocznych dołożyłam dzienne i dlatego zrezygnowałam z pracy, po pół roku z nich zrezygnowałam i przeszłam na zasiłek dla bezrobotnych, żeby w spokoju skończyć studia zaoczne i kiedy już je skończyłam spadło na mnie tyle problemów…

Są błahe, wiem, ale nie umiem sobie z nimi poradzić, przytłaczają mnie. Znalazłam pracę, ale już po paru dniach doszłam do wniosku, że to nie dla mnie - szukam nowej, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, oferty są, ale pracę mogłabym zacząć dopiero za 2 tygodnie, a nikt nie chce tyle czekać. Nie mogę mieć przerwy w zatrudnieniu, bo potrzebuję pieniędzy. Nie zwolnię się dopóki nie będę miała pewności, że mam inną pracę.

Do tego czuję się taka samotna… Mój chłopak, z którym mieszkam, ciągle jest w pracy, mój kochany dziadek umiera - codziennie jest gorzej. Przez jakiś czas był u mnie młodszy brat, bo chciałam ulżyć rodzicom w opiece nad dziadkiem. Dzisiaj wyjechał, a ja czuję się taka samotna. Nie mam żadnych bliższych przyjaciół, nie mam się z kim spotkać, siedzę i płaczę. Na co dzień jestem radosna i wesoła. Nie pokazuję, że mi źle.

Czasami tak sobie myślę: jestem dopiero na początku mojego życia, ale co mnie w nim czeka? Praca, której nie chcę, ciągły strach, że sobie nie poradzę, dzieci, którym nie będę umiała zapewnić dobrego życia? Boję się, bardzo się boję życia. Mimo że mam rodzinę, kochanego chłopaka, czuję się sama, czuję, że z niczym nie daję sobie rady, że wszystko mnie przerasta.

Kiedy jestem z kimś wiem, że sobie ze wszystkim poradzę, to ja wszystko planuję w moim związku z chłopakiem, ja podejmuję decyzję, on myśli, że jestem silna, wszyscy tak myślą. Kilka razy się przy nim rozkleiłam. Mówiłam mu co czuję, ale on chyba nie przywiązuje do tego wielkiej wagi - uważa, że to chwilowe i przesadzam.

Ja wiem, że te wszystkie sprawy są błahe, ale nie umiem sobie z nimi poradzić. Najbardziej boję się okazać słabość, boję się, że wszystkich zawiodę, najbardziej tatę - mama by pewnie zrozumiała. Nie wiem czego chcę od życia, chcę tylko, żeby wszyscy byli zadowoleni. Przepraszam, że tak długo - nie umiałam opisać tego krócej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z odrzuceniem i osamotnieniem?

Witam, jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 18 lat, a moje życie składa się z setek problemów. Sama nie wiem co mam już robić, pogubiłam się w połowie drogi. Aktualnie mieszkam razem z siostrą i matką, którą właściwie nie mogę nazwać...

Witam, jestem młodą dziewczyną, mam dopiero 18 lat, a moje życie składa się z setek problemów. Sama nie wiem co mam już robić, pogubiłam się w połowie drogi. Aktualnie mieszkam razem z siostrą i matką, którą właściwie nie mogę nazwać matką. Mój ojczym (ojca nigdy nie poznałam) zdradzał moją rodzicielkę, dlatego teraz mieszkamy oddzielnie. Problem w tym, że moja matka traktuje mnie jak „panią do pomocy”. Kiedy ona wychodzi do swojego nowego partnera to ja muszę zostać z młodszą siostrą i się nią opiekować. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie robiła tego w tygodniu. Nie potrafię tego zaakceptować... kiedy moja siostra wyjeżdża na weekend do mojego ojczyma, zawszę zostaję w domu sama, ponieważ mama wychodzi na całe noce i często też dnie do swoich znajomych lub do nowego mężczyzny. Ja nie mam do kogo wyjść, ponieważ wszyscy znajomi się ode mnie odwrócili, dlaczego? Tego nawet sama ja nie wiem, podobno za bardzo się od nich różniłam. Jestem dość trudną z charakteru osobą, przez wszystkie problemy stałam się bardzo zamknięta w sobie. Trudno mi zawierać nowe znajomości, a do tego ludzie często uważają mnie za kogoś z kim nie można się zadawać, kogoś z marginesu społeczeństwa. Moja mama nigdy nie zwracała uwagi na moje problemy, chyba że stało się na prawdę coś szczególnego (dla przykładu : kiedy jako jeszcze niepełnoletnia upiłam się do tego stopnia, że trafiłam do szpitala zauważyła, że coś jest nie tak i zapisała mnie do psychologa, nie chodziłyśmy tak razem tylko ja sama, a cała „terapia” trwała może jakieś 2 tyg., ponieważ była zbyt droga. Lub też przypadek kiedy podcięłam sobie żyły u rąk, również zostałam wysłana do psychologa, z takim samym efektem). Czuję się odrzucona przez najbliższą rodzinę. Jestem samotna i nie mam z kim rozmawiać. Wiele razy doszło do tego, że podcinałam sobie ręce i brałam garście tabletek. Moja mama uważa, że jestem chora psychicznie, wiele razy wyżywała się na mojej osobie. Teraz doszło do takiej sytuacji, że postanowiłam się wyprowadzić z domu. Nie mam już siły na rozmowy, które i tak nie przynoszą żadnych skutków. Czy mam jeszcze jakieś inne wyjście? Pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego mam takie myśli, dlaczego cierpię, dlaczego czuję się samotna?

Witam, mój problem jest taki, że z powodu tego, że czuje się okropnie samotna mam myśli samobójcze, ale nie chcę tego zrobić ponieważ się boję, boję się tego, że wtedy będę miała jeszcze większą pustkę w sobie niż teraz....

Witam, mój problem jest taki, że z powodu tego, że czuje się okropnie samotna mam myśli samobójcze, ale nie chcę tego zrobić ponieważ się boję, boję się tego, że wtedy będę miała jeszcze większą pustkę w sobie niż teraz.

Moje cierpienie da się opisać - mam wokół siebie ludzi, ludzi do których mam dystans, w domu mam miłość, której nie doceniam i uwielbiam jak jestem sama w domu, bez nikogo, kocham wręcz samotność, ten spokój - co jest ze mną nie tak, że tak czuję? Idąc do ludzi nie widzę zalet tylko same wady co powoduje, że ponownie uciekam w samotność do pokoju, gdzie siedzę w kącie patrząc się w ścianę... Ale ta samotność to moje szczęście. Boli mnie to, że tak jest, cierpię, nie mogę się przełamać i z kimkolwiek o tym porozmawiać. Kiedyś byłam duszą towarzystwa w wieku dziecięcym i początku wieku nastoletniego, teraz mając 18 lat jestem samotnym potworem nienawidzącym ludzi i życia wokół siebie oraz siebie samej.

Proszę o radę, co ja powinnam zrobić, dlaczego ja myślę o samobójstwie oraz dlaczego mam w sobie nienawiść do każdego człowieka? Chcę żyć dalej, ale z normalnym podejściem do życia, ludzi i siebie samej. Chcę zawalczyć o siebie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się osamotniona - jak sobie radzić?

Witam, Zacznę od tego, że nie wiem co dalej ma być z moim życiem. Mam 22 lata, jestem kobietą, studiuję zaocznie i nic ponadto. Moim życiem są białe ściany domu, w którym sama się zamknęłam, przełykając wielki, metalowy klucz, prawie...

Witam, Zacznę od tego, że nie wiem co dalej ma być z moim życiem. Mam 22 lata, jestem kobietą, studiuję zaocznie i nic ponadto. Moim życiem są białe ściany domu, w którym sama się zamknęłam, przełykając wielki, metalowy klucz, prawie dławiąc się. Odkąd skończyłam liceum poszłam do pracy na pełen etat, co było wynikiem związku z dużo starszym partnerem i chęci włączenia się w finanse domowe. Jestem z nim nadal, ale już nie pracuję. Bo nie chcę, bo po co. On zarabia wystarczająco dużo, aby nas utrzymać na odpowiednim poziomie. Skupiłam się na studiach, ale mam wrażenie, że zbyt mocno. Otrzymałam wysokie stypendium, które nakręciło mnie jeszcze bardziej. Uczę się kilkanaście godzin dziennie. A potem sprzątam. Układam książki według kolorów ich okładek, układam kosmetyki według pojemności ich opakowań. Wpadam w panikę, gdy godziny mijają, a ja nadal nie ugotowałam obiadu. Trzęsą mi się dłonie. Czy to ma sens? Jednak najgorszym problemem, oprócz zbierania niewidzialnych pyłków ze stołu, jest mój wygląd. Przez ostatnie kilka miesięcy bardzo dużo schudłam. Wystają mi kości, które dziurawią wręcz ubrania. Jest to wynik kuracji, jaką zastosował mi lekarz, ale jest to wynik, którego zawsze pożądałam. Bo nigdy nie lubiłam swojego ciała. Jednak teraz jest naprawdę źle. Zemdlałam, uszkadzają sobie czaszkę. A potem kilka dni pulsowały w mojej głowie jęki innych pacjentów, gdy leżałam w szpitalu. Zostałam zmuszona przez rodzinę do wizyty u psychologa. Poszłam. Stwierdziła u mnie anoreksję, brak akceptacji siebie, pedantyzm, dążenie do ideałów. Co ze mną jest źle? Nie chcę chodzić do psychologa. Gdy u niego jestem, myślę tylko o tym, czy wyprać ubrania białe czy kolorowe, liczę w głowie zjedzone kalorie, myślę o tym, czego mam się znowu nauczyć, kiedy wypalę kolejnego papierosa, albo może już w końcu rzucę, czy jak siedzę to moje uda wyglądają grubo, czy rozmazał mi się tusz. A ona pyta: czy często płaczesz? A ja mówię: Proszę powtórzyć pytanie. Odpowiadam: nie. I znowu myślę: przecież płaczę, ja wręcz wyję - oczywiście, gdy nikt nie patrzy, chowam się pod ciężką kołdrą i liczę na to, że przestanę oddychać, ale nie przestaję, bo stopą uchylam rąbek materiału i wpada trochę powietrza. Często kręci mi się w głowie, często mam ochotę zwymiotować wszystkie moje rozterki, często rozpada mi się mózg, bo próbuję nim ogarnąć wszystko. A psycholog: zrób sobie dzień dziecka, ale nie tylko raz w roku. Ale kto wtedy będzie za mnie żył? Nie mam przyjaciół, bo po co mi oni? Wolę moją gorącą czekoladę i książkę. Jestem samotna. Jest jeszcze kilka osób, gdzieś tam, w tle, tworzą scenografię, a ja stoję na tej scenie zwanej życiem i wyję, ale tylko w myślach, bo fizycznie, czując ich wzrok na swoich plecach, jestem sparaliżowana. Nie sypiam wcale. Zasypiam na podłodze. A potem marzną mi policzki. Co począć ze sobą? Kim być? Jak znaleźć siłę, aby zrzucić z siebie kołdrę i krzyczeć?  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Brak znajomych w zagranicznej szkole - jak zmienić swoje podejście?

Mam 14 lat. Od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Tutaj nie mam przyjaciół, na przerwach praktycznie cały czas siedzę sama, ponieważ żaden Polak nie chodzi ze mną do szkoły. Mam parę koleżanek Polek, ale spotykamy się bardzo rzadko - raz...

Mam 14 lat. Od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Tutaj nie mam przyjaciół, na przerwach praktycznie cały czas siedzę sama, ponieważ żaden Polak nie chodzi ze mną do szkoły. Mam parę koleżanek Polek, ale spotykamy się bardzo rzadko - raz na tydzień albo nawet raz na miesiąc. W szkole można powiedzieć, że nikt mnie tu nie lubi. Do Polski jeżdżę tylko na wakacje. Już mam wszystkiego dość, mówię sobie "byle do wakacji", ale nie wytrzymuję. Przez to bardzo często wagaruję, bardzo często płaczę, bo strasznie chcę do Polski. Niestety nie możemy jeździć częściej niż na wakacje, ponieważ bilety są bardzo drogie i bardzo daleko od nas jest lotnisko, więc to jest główny problem. Mam bardzo często wahania nastroju. Gdy widzę na ulicy jakieś małe dziewczynki, które bawią się z przyjaciółmi, to od razu chce mi się płakać, bo mi się przypomina Polska i to, że byłam mała i miałam tylu przyjaciół. Już sama nie wiem, co mam zrobić. Mam taką zrytą depresję, że szok. Oczywiście rodzice o niczym nie wiedzą, bo i po co. Jak mogę jakoś pozytywnie nastawić się do Norwegii? Proszę, pomóżcie mi, bo już nie wytrzymuję. Coraz częściej myślę o samobójstwie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak znaleźć dziewczynę?

Dzień dobry, Mam 20 lat. Od pewnego czasu mam pewien problem. Chodzi oto, że od małego byłem wesołym chłopakiem lubiącym się śmiać, bawić się, ale od pewnego czasu nic mnie nie cieszy. Zaczęło się od wakacji, kiedy poznałem fajną dziewczynę,... Dzień dobry, Mam 20 lat. Od pewnego czasu mam pewien problem. Chodzi oto, że od małego byłem wesołym chłopakiem lubiącym się śmiać, bawić się, ale od pewnego czasu nic mnie nie cieszy. Zaczęło się od wakacji, kiedy poznałem fajną dziewczynę, w której się zakochałem, ale ona niestety powiedziała, że nic z tego nie wyjdzie. Długo nie mogłem przestać o niej myśleć, ale udało się jakoś. Pewnego dnia uświadomiłem sobie czemu powiedziała „nie” - mam kolegę, który ma już 3 dziewczynę z rzędu, a ja nie umiem tak jak on. Jestem bezrobotny od wakacji, ponieważ skończyłem szkołę i do teraz nie mam pracy, w domu się nigdy nie przelewało, zawsze jakieś awantury, kłótnie, albo ojciec pijany, który drze się na matkę… Od jakiegoś czasu nie cieszy mnie moje hobby, które tak bardzo kocham, samotność, ale jakoś sobie radziłem z tym. Od jakiegoś miesiąca dzieje się coś zemną. Zaczynam sobie wyobrażać dziewczynę, z którą mogę porozmawiać, śmiać się, być razem gdzieś, albo gdzie już byliśmy, zwierzyć się z problemów i która akceptuje mnie takim jakim jestem. Chciałbym znaleźć dziewczynę w rzeczywistości, a nie mieć ją tylko w wyobraźni. W nocy, kiedy zaczynam zasypiać, zaczynam płakać, że nikt mnie nie pokocha, że będę sam, ale gdy nastaje dzień znowu sobie ją wyobrażam - to, co z nią zamierzam robić, rozmawiać jak nikogo niema w domu. Dodam, że jestem nieśmiały, skromny i za to mnie ludzie szanują, lubią, ale czuję się samotny, bo też bym chciał gdzieś pojechać, pobyć z kimś, pojechać na wakacje, poprzytulać się - po prostu chciał bym żeby ktoś mnie pokochał. Mam znajomych, przyjaciół, ale czuję się samotny, ale szczęśliwy, że mam dziewczynę, ale tylko w mojej wyobraźni, a nie naprawdę. Proszę mi powiedzieć co może oznaczać moje zachowanie. I proszę o radę jak znaleźć dziewczynę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać samotność?

Witam. Jestem chłopakiem i mam 19 lat. Właśnie skończyłem liceum. Jest już bardzo późna godzina, ale nie mogę nic zrobić... To jest kolejna noc, podczas której nie mogę zasnąć normalnie. Położyłem się dziś spać o 23. W łóżku po raz...

Witam. Jestem chłopakiem i mam 19 lat. Właśnie skończyłem liceum. Jest już bardzo późna godzina, ale nie mogę nic zrobić... To jest kolejna noc, podczas której nie mogę zasnąć normalnie. Położyłem się dziś spać o 23. W łóżku po raz kolejny zaczęły dopadać mnie złe myśli. To, o czym napiszę, nie daje mi spokoju. Kilkanaście minut temu rozmyślałem na temat swojej samotności, doszło do tego, że wybuchnąłem płaczem i w końcu zdecydowałem się tu napisać.

Najbardziej boli mnie samotność. Niemal zawsze byłem sam. W dzieciństwie jeszcze wszystko było w porządku, bawiłem się z innymi dziećmi, do czasu przeprowadzki w wieku 7 lat. Przeprowadziłem się do miasta. Inne dzieci z jakiegoś powodu naśmiewały się ze mnie, przeszkadzało mi to bardzo, źle się z tym czułem, w końcu postanowiłem przestać spotykania się z "kolegami z podwórka". W okresie podstawówki jedynym miejscem, w którym mogłem porozmawiać z ludźmi była szkoła. Po za szkołą - nigdy nie wychodziłem z domu, nie bawiłem się z innymi dziećmi, jedynie bawiłem się sam ze sobą. Pamiętam, że w tym okresie miałem tendencje do "kreowania w swojej głowie własnych światów". Po prostu dużo marzyłem, rozmyślałem, wyobrażałem sobie siebie w różnych, zwykle pozytywnych sytuacjach. Można powiedzieć: zamknąłem się we własnym świecie. Jednak nie miałem wtedy jeszcze problemów w kontakcie z rówieśnikami.

Problemy zaczęły się w 6 klasie podstawówki. Zacząłem się izolować od ludzi, myśląc "co by było gdybym przestał z nimi rozmawiać, gdybym ustąpił z ich życia? " Chciałem w ten sposób, żeby ludzie sami zaczęli ze mną rozmawiać. Obawiam się, że takie myślenie mogłobyć już początkiem depresji. Z czasem na tym samym gruncie zaczęły się tworzyć myśli samobójcze typu : "co by było gdybym odszedł". Ludzie unikali mnie, nie rozmawiali ze mną , a ja z nimi. W gimnazjum było identycznie. Nie rozmawiałem prawie z nikim, w klasie miałem jedynie 2 znajomych. W liceum identycznie. Od pół roku jednak coś mi nie daje spokoju. Czuje, że zupełnie przespałem ten okres. Czuje się potwornie samotny. Mam jedynie 3 znajomych, z którymi utrzymuje kontakt. Dobrych relacji z kobietą jak dotąd nie udało mi się nawiązać. Tak po za tym, całymi dniami praktycznie nie mam do kogo się odezwać.

Rodzice? U mnie w domu panuje raczej obojętna atmosfera. Matka jest nadopiekuńcza, z ojcem zaś utrzymuje kontakty typu "o której obiad/mecz? Jaką pracę mam wykonać?". W domu mało rozmawiam. Jestem osobą zamkniętą w sobie i nieśmiałą, ale jednocześnie spokojną i życzliwą. Mam 3 znajomych. Pomimo tego, że są wakacje ja praktycznie nie wychodzę z domu nigdzie (kiedyś jeszcze było inaczej). Coraz rzadziej mam z nimi kontakt, mam coraz większą chęć odizolowania się. Kontakty z nimi przestają mi już dawać radość, zdarzają się sytuacje, że kolega zaproponuje mi wyjście, a ja po prostu odmówie, gdyż zupełnie brak mi ochoty. Jednemu z nich ostatnio powiedziałem o moim fatalnym stanie psychicznym, wydaje mi się, że on sie o mnie martwi. Pozostali zaś wolą, abym "wziął sie w garść i popracował nad sobą". Ja nawet nie jestem w stanie, czuje że nie mogę niczego już zmienić.Czasami nawet proste rzeczy, jak wyjście do sklepu stają się dla mnie barierą nie do przejścia.

Zupełnie nie wiem, jak mógłbym się zmienić. Nie widzę nawet nadziei. Totalnie brakuje mi motywacji. Prześladują mnie często myśli samobójcze, czasem po prostu mam ochotę skończyć tą bezsensowną egzystencję, jednak coś mnie jeszcze, jakaś niewielka cząstka wiary w to że będzie lepiej, trzyma przy życiu. Czasami boję się nawet wyjść z domu, bardzo mi przeszkadza to, że ludzie w moim mieście muszą mnie widzieć takiego przybitego. Nie potrafię spojrzeć im w oczy, w ogóle, gdy ktoś przechodzi obok mnie, ja staję się bardzo napięty i skrępowany. Podobnie jest z przejeżdżającymi samochodami. Mam trudności z wykonywaniem społecznych czynności, dłuższa rozmowa z np. sprzedawcą w sklepie jest dla mnie problemem. Czasem takie sytuacje kończą się dla mnie niekorzystnie. Nie mam ochoty na angażowanie się w jakiekolwiek sprawy, wszystko stało mi się obojętne.

Od kilku miesięcy jestem nieustannie rozdrażniony, czasem wręcz potrafię na kogoś krzyknąć, choć wcale tego nie chcę. Najbardziej boli mnie ta samotność i fakt, że nie jestem w stanie jej przełamać. Czasem chciałbym się z kimś spotkać, by porozmawiać - z kimś do kogo zazwyczaj się nie odzywałem, jednak boję się ironicznej postawy z jej strony. Boję się także, że będę samotny do końca życia... Nie wiem skąd ten lęk, ale obawiam się, że jest naprawdę realny. Jest mi naprawdę ciężko. Nie wiem nawet co robić. Wiem tylko, że wkrótce dostanię się na studia i zapewne czeka mnie kolejnych 5 lat podobnych do tych wcześniejszych.

Wiem, że powinienem udać się do psychologa, nie boję się wcale tego, dawno już przełamałem stereotyp, że psycholog oznacza szpital psychiatryczny bądź podobne bzdury. Ostatnio coraz mocniej tego chcę, bo to być może jedyna droga ratunku. Jednak są też takie momenty, w których wszystko mi obojętne - wtedy stwierdzam, że jakoś sobie bez niego poradzę, a jak się moje życie całkowicie zepsuje, to trudno (w takich sytuacjach niestety pojawia się myśl, że w razie niepowodzeń można przecież wybrać śmierć samobójczą). Mam jednocześnie nadzieję, że nie spotkam się z potępieniem innych użytkowników.

Kilka osób w Internecie po zapoznaniu się z moją historią mocno mnie skrytykowało. Jednak ja mam wrażenie, że mój problem może mieć podstawę w pewnym stanie chorobowym. Dużo czytałem w Internecie na temat depresji i najbardziej prawdopodobna diagnoza jaką sobie stawiam to dystymia. Ale to tylko moja diagnoza :) Właściwie to nie mam konkretnych pytań. Chciałem jedynie, po raz kolejny, ulżyć sobie poprzez napisanie tego, co nie daje mi spokoju. Pozdrawiam :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Często choruję i nie mam przyjaciół. Co robić? Proszę o pomoc!

Witam. Nazywam się Dominika i mam 14, a prawie 15 lat. Chodzę do 2 gimnazjum. Jestem osobą bardzo dojrzałą jak na swój wiek. Mój problem polega na tym, że nie potrafię odnaleźć się w klasie oraz nawiązywać nowych znajomości z...

Witam. Nazywam się Dominika i mam 14, a prawie 15 lat. Chodzę do 2 gimnazjum. Jestem osobą bardzo dojrzałą jak na swój wiek. Mój problem polega na tym, że nie potrafię odnaleźć się w klasie oraz nawiązywać nowych znajomości z rówieśnikami. Zacznę może od tego, że jestem osobą, która bardzo często choruje. W podstawówce nie miałam przyjaciół, bardzo mi dokuczano i obgadywano z tego powodu, iż bardzo chorowałam i często opuszczałam szkolę. W 1 gimnazjum troszkę się poprawiło z rówieśnikami. Zaczęłam się dogadywać, zyskałam nawet przyjaciółkę (teraz już byłą) i było wspaniale, oprócz tego, że pogorszyłam się w nauce. W 1 klasie też chorowałam, przez co przyjaciółka miała tego dosyć, że mnie ciągle w szkole nie ma. Ale jakoś godziłyśmy się i było okej. Teraz jestem w 2 klasie i nadal choruję, bardzo często opuszczam szkołę. Tylko teraz wszystko się zmieniło. Zauważyłam, że ludzie w klasie się ode mnie odwracają, obgadują, naśmiewają itp. Nie potrafię już się znaleźć w klasie, czuję się jak intruz. Wszyscy mnie obserwują, krzywo na mnie patrzą i nie czuję się komfortowo. Nie jestem już taką wesołą i szczęśliwą jak w 1 klasie. Nie jestem już pewna siebie, nie czuję się lubiana. I to wszystko przez moje chorowanie. Klasa chyba tego nie rozumie. Ja się czuję samotna w klasie i każdego dnia jak przychodzę ze szkoły strasznie boli mnie głowa. Codziennie muszę udawać w szkole, że ich uwagi mnie nie ruszają, że nie bolą i spływa to po mnie jak po kaczce. Ale wcale tak nie jest, przez co jeszcze bardziej opuszczam szkołę, czasem nawet udaję, że mnie coś boli żeby nie iść tam. Ciągle boli mnie głowa, zaczęłam palić papierosy z kolegami w klasie... pogubiłam się w życiu. Nie mam ochoty się uczyć, chodzić do szkoły. Nienawidzę siebie. Uważam, że jestem brzydka, głupia, nic nie warta, bo nikt nie chce się ze mną kolegować, przyjaźnić. Nikt mnie nie podrywa i czuję się samotna. Została mi tylko moja najukochańsza mamusia, która mówi mi że mnie kocha, że jestem ładna, mądra, ale jak by tak było to chyba miałabym przyjaciół, chłopaka, byłabym lubiana, prawda? Proszę niech ktoś mi pomoże, nie radzę sobie z tym, to mnie przerasta, niech chociaż jedna osoba mi odpisze, proszę, błagam! Tylko nie mówcie mi tak jak moja mama, żebym poszła do psychologa, bo nie pójdę - mam swoje ważne powody.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego odczuwam samotność?

Mam 16 lat. Czuję się naprawdę bardzo samotna. Jestem praktykującą chrześcijanką. Ufam Bogu, wiem, że jest. Ja jednak nadal jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym pogadać. W klasie niby odzywają się do mnie, ale każdy...

Mam 16 lat. Czuję się naprawdę bardzo samotna. Jestem praktykującą chrześcijanką. Ufam Bogu, wiem, że jest. Ja jednak nadal jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym pogadać. W klasie niby odzywają się do mnie, ale każdy ma własną grupkę i mają gdzieś takiego jednego odrzutka. Nie mam z kim wyjść na spacer, pogadać. Nie mam komu wyżalić się, komu zaufać. Miałam kiedyś chłopaka. Nawet dwóch, ale nie byli w wobec mnie szczerzy. Smutno mi samej cały czas w domu. Kiedy w szkole chcę zagadać to odrzucają mnie... Tęsknię do przyjaźni. Nie ufam ludziom, bo kiedyś wielu z nich mnie zawiodło.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się samotna. Czy powinnam iść do psychologa?

Nazywam się Joanna i mam 18 lat. Ciągle jestem smutna i zmęczona, bez powodu się wkurzam i mam częste napady płaczu. Czuje się samotna w w domu. Mieszkam z bratem (21 lat), tatą i mamą. Smutno mi dlatego, że...

Nazywam się Joanna i mam 18 lat. Ciągle jestem smutna i zmęczona, bez powodu się wkurzam i mam częste napady płaczu. Czuje się samotna w w domu. Mieszkam z bratem (21 lat), tatą i mamą. Smutno mi dlatego, że czuję się odzrucona, jakby nikomu na mnie nie zależało, jakby nikt nie tęsknił za mną i mnie nie kochał. Moi rodzice rozwiedli się 2 lata temu, ale wciąż mieszkają razem (są w trakcie sprzedaży mieszkania).

Będąc w domu czuję się sama. Mój brat cały czas przesiaduje u dziewczyny, widzę go raz na tydzień, tata poznał nową kobiete, cały czas go nie ma. Wpada do domu gdy czegoś potrzebuje. Praktycznie nie mieszka już z nami, bo cały czas przesiaduje u swojej pani. A jeśli chodzi o mamę to pracuje na 4 brygadzie, więc też rzadko można ją spotkać (wychodzi też na randki). A ja mam chłopaka, z którym jestem od 3 lat - kocham go, ale i tak czuję się samotna…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić, abym nie był dłużej samotny?

Witam serdecznie, Jestem 20-letnim chłopakiem, studiuję socjologię. Od kilku tygodni mam problem z własną osobą. Zacznijmy może od faktu, iż jestem samotny. Nie chodzi tylko o to, że nie mam dziewczyny. Nie mam żadnych przyjaciół, nikogo bliskiego, z kim mógłbym...

Witam serdecznie, Jestem 20-letnim chłopakiem, studiuję socjologię. Od kilku tygodni mam problem z własną osobą. Zacznijmy może od faktu, iż jestem samotny. Nie chodzi tylko o to, że nie mam dziewczyny. Nie mam żadnych przyjaciół, nikogo bliskiego, z kim mógłbym porozmawiać, komu mógłbym powierzyć swoje problemy a przy tym nie zostać wyśmianym czy też zbagatelizowanym. Na rodzinę nie mam co liczyć, ale o tym nie chcę rozmawiać. Zapewne do tego stanu przyczynił się też fakt, że kilkukrotnie byłem zakochany, ale zawsze źle lokowałem uczucia, bo nie ma nic gorszego niż usłyszeć od dziewczyny "nie możesz mnie kochać". Denerwuje mnie w zasadzie wszystko i wszyscy, jestem więźniem swojego domu, praktycznie nigdzie nie wychodzę, bo nie mam dokąd ani do kogo. Tracę apetyt, jestem strasznie denerwujący dla otoczenia. Zawsze uciekałem do muzyki, którą tak bardzo kocham, i do sportu, teraz jednak NIC nie sprawia mi przyjemności. Kiedy ktoś wspomni mi o tym, że wychodzi się spotkać ze znajomymi, miło spędzić czas, to najchętniej bym się rozryczał i udawał, że nie istnieję. Czuję się strasznie samotny. Próbowałem sobie wmawiać, że to jedna z faz teorii rozwoju psychospołecznego Eriksona, ale tak chyba nie jest. Co mam zrobić? Chcę być szczęśliwy, chcę znowu żyć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czują się dziwna, inna i niepotrzebna

Ciągle jestem smutna i przygnębiona, mam 16 lat a moje życie towarzyskie nie istnieje, nie wiem już czy to przeze mnie czy przez przewrażliwionych rodziców , którzy ciągle się boją o mnie ze mnie zamordują i napadną. Nie mogę ich...

Ciągle jestem smutna i przygnębiona, mam 16 lat a moje życie towarzyskie nie istnieje, nie wiem już czy to przeze mnie czy przez przewrażliwionych rodziców , którzy ciągle się boją o mnie ze mnie zamordują i napadną. Nie mogę ich przekonać na nic zawsze znajdą argument, przez to nie mam znajomych, ciągle siedzę w domu, no bo gdzież tu ze mną wyjść, nie mam z nimi o czym rozmawiać, czuję się dziwna inna... nie pasująca, bardzo przygnębia mnie to, w domu jest wszystko ok, gdyby nie ta samotność, jestem jedynaczką i w domu moim jedynym, zajęciem jest komputer, mam już tego wszystkiego dość, nie wiem juz po co żyć, nic juz chyba nie potrafię... nic mi juz chyba nie wychodzi, oprócz nauki. Czuję się potwornie osamotniona, niepotrzebna i nie potrafiąca nic juz z tym zrobić... Martwi mnie tez to, że z nowo poznanymi osobami się  w trakcie rozmowy wyłączam nie zależnie ode mnie i nie słucham potem nagle ktoś się  mnie o cos zapyta ja się  nawet wysłowić nie potrafię, albo jak się zestresuję to tak samo... boję się że przez to tez mnie mogą mieć za dziwną... Nie mam z ludźmi o czym rozmawiać. Boję się wyjść na idiotę, kretynkę, dziwadło. To wszystkie mnie juz przytłacza....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Dąbrowska
Mgr Katarzyna Dąbrowska

Czy mam depresję? Czy mogę z tego wyjść?

Całe moje życie to chodzenie do szkoły i nudzenie się przed komputerem : (. Niczym się nie interesuję, nie mam żadnego hobby ani pasji. Mam tylko 2 dobre koleżanki, którym mogę naprawdę zaufać i do tego strasznie boję się o...

Całe moje życie to chodzenie do szkoły i nudzenie się przed komputerem : (. Niczym się nie interesuję, nie mam żadnego hobby ani pasji. Mam tylko 2 dobre koleżanki, którym mogę naprawdę zaufać i do tego strasznie boję się o swoje zdrowie (hipochondria) - doszło do tego, że nie myślę i niczym innym. Przez ostatnie 3 miesiące nie wychodzę nigdzie, oprócz szkoły : (. Co mam zrobić, aby w nowym roku coś się zmieniło w moim życiu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z nawracającą samotnością?

Mam 16 lat i wielu przyjaciół i w ogóle jestem dość lubianą i popularną osobą, zawsze mówię to co myślę, ale mimo tego czuję się bardzo samotna. Mojej najlepszej przyjaciółce mogę powiedzieć wszystko, ale to i tak jest dla mnie...

Mam 16 lat i wielu przyjaciół i w ogóle jestem dość lubianą i popularną osobą, zawsze mówię to co myślę, ale mimo tego czuję się bardzo samotna. Mojej najlepszej przyjaciółce mogę powiedzieć wszystko, ale to i tak jest dla mnie mało. Ona wie o mnie wszystko, poza jednym największym sekretem moje rodziny. Wieczorami coraz częściej długo płacze bez powodu, a do tego wszystkiego mój ukochany króliczek jest chory. Gdy jestem w szkole, to moja samotność zanika, ale po kilku godzinach spędzonych tam wracam do domu i nawet jakoś dobrze dogaduje się z rodzicami, ale gdy siedzę w pokoju i oglądam kolejny bezsensowny film, odczuwam wielką samotność. Doszło to do tego stopnia, że mówię do siebie cicho i wyobrażam sobie, że jestem kimś zupełnie innym. Kimś o wiele bardziej kochanym i nigdy nieprzebywającym samym. Co powinnam zrobić, by nie czuć się tak bardzo samotna?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Patronaty