Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Schizofrenia: Pytania do specjalistów

Schizofrenia - chciałbym złagodzić objawy, ale nie poświęcę talentu. Co robić?

Mam 19 lat i chyba zachorowałem na schizofrenię. Objawy miałem już wcześniej jak lęki, strach przed ciemnością, ale teraz słyszę głosy, czasami odlatuję, słyszę jak ktoś komentuje, zaczęły mi się problemy z wymową, nie mogę sklecić zdania (wiem co chcę...

Mam 19 lat i chyba zachorowałem na schizofrenię. Objawy miałem już wcześniej jak lęki, strach przed ciemnością, ale teraz słyszę głosy, czasami odlatuję, słyszę jak ktoś komentuje, zaczęły mi się problemy z wymową, nie mogę sklecić zdania (wiem co chcę powiedzieć, ale po prostu nie potrafię dobrać odpowiedniego wyrazu), czuję jakby mnie ktoś śledził. Jak pokazywano mi obraz gdzie są poukrywane twarze to jak spojrzałem to aż włosy stanęły mi dęba, bo czułem jakby ktoś mnie obserwował i widziałem z 15 twarzy maskę, widziałem wypukłą. Co ma robić? Nie chcę się leczyć, bo piszę wiersze, a to mi przeszkodzi w realizacji planów. Chciałbym złagodzić objawy, ale nie poświęcę talentu.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czytałam o schizofrenii i widzę, że mam kilka jej objawów - czy to może być to?

Wszystko zaczęło się od października - bardzo przeżyłam śmierć bliskiej mi osoby i nagle wszystko straciło dla mnie sens, życie było mi obojętnie, miałam trudności w nauce. Moje życie nigdy nie było łatwe, gdyż mój ojciec sprawia wile problemów,...

Wszystko zaczęło się od października - bardzo przeżyłam śmierć bliskiej mi osoby i nagle wszystko straciło dla mnie sens, życie było mi obojętnie, miałam trudności w nauce. Moje życie nigdy nie było łatwe, gdyż mój ojciec sprawia wile problemów, więc od dziecka nie było mi łatwo, miałam nawet myśli samobójcze.

Tak wszystko trwało aż do marca - wtedy zaczęłam odczuwać, że ktoś za mną idzie, wydaje mi się, że ludzie na ulicy coś o mnie mówią i mnie obserwują, zaczęłam nawet słyszeć różne głosy, które mówią do mnie po niemiecku a z racji, że znam ten język, to rozumiem albo wiem, że nikogo nie ma w pokoju, a słyszę rozmowy kilku osób.

Do tego miewałam coś takiego, że wydawało mi się, że niektóre przedmioty się poruszają, albo, że widzę jakąś postać - tp trwało aż do kwietnia. Później głosy i to, co widziałam jakby zanikło i miałam jakiś miesiąc spokoju, lecz oprócz mojej najlepszej przyjaciółki z nikim nie wychodzę, jest mi wszystko obojętne, nie widzę żadnego sensu w moim życiu, a teraz znów słyszę te głosy.

Czytałam o schizofrenii i widzę, że mam kilka jej objawów - czy to może być to? Boję się, bo nie wiem co się ze mną dzieje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jest prawdziwe, co z tym zrobić?

Zacznę od początku tej sytuacji. Prawie rok temu pewnego dnia się obudziłem, myśląc (mówiąc w głownie myśli) i zacząłem słyszeć na nie odpowiedzi w głowie. Od tamtego dnia trwa to cały czas, około roku, 24 h na dobę, nie licząc...

Zacznę od początku tej sytuacji. Prawie rok temu pewnego dnia się obudziłem, myśląc (mówiąc w głownie myśli) i zacząłem słyszeć na nie odpowiedzi w głowie. Od tamtego dnia trwa to cały czas, około roku, 24 h na dobę, nie licząc snu, słyszę te "głosy". Czasem jeden, czasem całe rozmowy na mój temat, czasem wydaje mi się, że dołączają jakieś nowe głosy, i te stare opowiadają tym nowym o mnie. Wydają się niesamowicie prawdzie, jednak cały czas wiem, że nie jest to możliwe. Dziwna sprawa jest, że słyszę je jakby głośniej, mocniej podczas np. hałasu samochodów czy sprzętów elektronicznych, odgłosu samolotu, takiego, hm, pustego huku. Są ze mną zawsze, gdziekolwiek nie pojadę, czegokolwiek bym nie robił, gdziekolwiek bym nie był. Zdaję sobie sprawę, że nie są realne, jednak one cały czas przekonują mnie, że są. Wydaje mi się to niemożliwe, ponieważ słyszę je w głowie, jednak czasem wydaje mi się, że ludzie otaczający mnie gdzieś za oknem lub idący po drugiej stronie ulicy, rozmawiają właśnie o tym lub o mnie, jakby przekształcając ich wypowiedzi w głowie. Nie wiem, czasem myślę, że może mam w głowie jakiś głośnik czy coś, ale z drugiej strony ciągle wiem, że coś takiego nie stanieje. Czasem czuję jakbym miał jakąś manię prześladowczą, czuję, że ludzie, których znałem słyszą moje myśli, jedynie osoby, które dopiero poznaję, hm, do nich mam mniejszy lęk, że mnie słyszą. Zależy od dnia, czasem jestem pewny, że to jest prawdziwe i że ktoś naprawdę słyszy moje myśli, rozmawia o tym itp. A czasem wiem, że to jest tylko w mojej głowie, jednak nie potrafię sobie uświadomić ani jednego, ani drugiego na dłużej niż kilka dni. Pytanie, co z tym zrobić? Po pierwsze, czy istnieje jakieś prześwietlenie, np. RTG, po którym mógłbym sam siebie upewnić, że nie mam żadnych przedmiotów w głowie? Po drugie, co mogę zrobić, iść do lekarza, zacząć brać jakieś środki lecznicze, tabletki?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwica, depresja, czy coś poważniejszego ?

Witam, Jestem 23-letnim chłopakiem. Od dzieciństwa byłem spokojnym, cichym, przewrażliwionym dzieckiem. Zawsze miałem problem z zaaklimatyzowaniem się wśród rówieśników, choć nie było ku temu jakiś psychicznych lub fizycznych przeciwwskazań. Wydaje mi się, że spowodowane to było moim dystansem do wielu... Witam, Jestem 23-letnim chłopakiem. Od dzieciństwa byłem spokojnym, cichym, przewrażliwionym dzieckiem. Zawsze miałem problem z zaaklimatyzowaniem się wśród rówieśników, choć nie było ku temu jakiś psychicznych lub fizycznych przeciwwskazań. Wydaje mi się, że spowodowane to było moim dystansem do wielu spraw. W okresie dojrzewania zdarzało mi się wiele sytuacji problemowych, które kończyły się najczęściej epizodami nerwicowymi z wachlarzem objawów somatycznych i psychicznych. Nie chciałbym tu zanudzać dokładnymi przykładami, ale proszę mi wierzyć, że każda, nawet błaha się sytuacja kończyła się godzinnymi rozmyślaniami i zadręczaniem się i do tego wyżej wspomniane przykre objawy takie jak: kłopoty z sercem, bezsenność, potworne drżenie mięśni, ogólne rozbicie, problemy żołądkowe, natrętne myśli i ten ogromny lęk psychiczny, hipochondria. Powoli nie dawałem sobie rady sam ze sobą i to było główną przyczyną, by zgłosić się do lekarza (to było w 2007 roku). Wtedy usłyszałem diagnozę: nerwica lękowa, stany depresyjne i nerwica natręctw. Został mi przepisany lek z grupy SSRI, który miałem ściśle i rzetelnie sobie dawkować. Kurowałem się tym lekiem rok czasu, po czym wszystkie objawy udało mi się ograniczyć do zera, choć czasem zdarzały się niewielkie ataki nerwicowe. I wtedy zrobiłem chyba najgłupszą rzecz na świecie - samowolnie odstawiłem lekarstwo. Przez dłuższy okres było dosyć dobrze, ale niestety we wrześniu tego roku nerwica znów powróciła w sile dziesięciokrotnej. Przewinęły się chyba wszystkie objawy jakie można znaleźć w podręcznikach/ internecie: arytmia, kołatanie serca, nadciśnienie, drgawki, wymioty, hiperwentylacja, pisk w uszach, raz nawet straciłem przytomność, bóle i zawroty głowy, bezsenność, tiki, skubanie warg, płacz, niechęć do wyjścia z domu i potworny lęk przed utratą kontroli nad sobą (teraz, z perspektywy czasu wiem, że to raczej było nakręcenie się - dużo czytałem na temat chorób psychicznych i chyba trochę za bardzo wziąłem to do siebie). Do tych objawów doszło wiele takich, których nie miałem wcześniej (bynajmniej tak mi się wydaję): uczucie dziwności, strach przed dosłownie wszystkim. Był nawet taki okres kilku dni, że bałem się patrzeć w lustro, innym razem bałem się patrzeć w niebo. Trudno to opisać słowami, ale wszystko kojarzyło mi się z ogromnym lękiem, choć z drugiej strony przez cały czas zdawałem sobie sprawę co się ze mną dzieje. Postanowiłem znów zgłosić się do lekarza, zrobiłem test MMPI, przeprowadziłem rozmowę z lekarzem i potwierdziła się diagnoza napisana wyżej. Nerwica! Lekarz nie chciał szprycować mnie lekami i zalecił elektroakupunkturę. Jestem już po dwunastu zabiegach i sam nie wiem co o tym myśleć. Wiele objawów mi minęło, w szczególności somatyczne. Wielu sytuacji już się nie boję, ale ciągle czuje się jakoś taki nieswojo... Mam straszne wahania nastroju, w jednej chwili mogę być wesoły a za chwilę wątpię, że kiedykolwiek jeszcze wyzdrowieję. Nie myślę o przyszłości, bo nie wiem co będzie jutro. Lęk przed chorobą psychiczną trochę ustąpił, ale czasem zastanawiam się czy to nie cisza przed burzą. Boję się tego, że mógłbym zrobić komuś krzywdę, boję się myśleć. Dominuje w tym wszystkim wiele myśli natrętnych, że jestem taki, owaki, zbok - tak się nie da żyć. Mam wiele zainteresowań, planów, obowiązki wobec rodziny i dziewczyny, ale czuję, że to wszystko schodzi na drugi plan. Liczą się tylko moje natrętne myśli, lęki i objawy, które przypinam do siebie po wyczytaniu w internecie. Jedyny w tym plus, że jak jestem czymś zajęty to te myśli gdzieś uciekają i udaje mi się skupić na czymś a czasem nawet rozweselić/pożartować. Natomiast przeważnie czuję się wyssany i bez chęci do jakichkolwiek działań. Staram się trzymać jakoś kupy, pomaga mi rodzina i dziewczyna, ale wiem, że to ja sam muszę zacząć działać, a do tego brakuje mi sił i motywacji. Chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat: mianowicie zdarzyło mi się ostatnio wieczorem, kiedy już zasypiałem takie uczucie, że słyszałem w myślach jakby ktoś powiedział jakieś słowo. Bardzo wyraźnie to słyszałem, ale jak napisałem to było tak jakby w głowie. Nie wiem być może to półsen, ale trochę zaczęło mnie to martwić czy przypadkiem nie słyszałem jakiś głosów, a to oznacza chorobę psych., a na to z kolei znów ogarnia mnie lękiem. Błędne koło. Jestem wyczulony aż do przesady na niektóre bodźce z zewnątrz. :) Czasem nawet jak słyszę coś to pytam się czy druga osoba słyszała to samo co i ja. Ostatnio za bardzo jestem przewrażliwiony. Dziękuje za wszelkie informacje.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Kocham schizofrenika i czuję, że z moją psychiką też jest coś nie tak. Jak sobie pomóc?

Witam, zakochałam się w schizofreniku. Sama mam objawy depresyjne od ponad półtora roku. Jego "wyskoki" związane właśnie z chorobą sprawiają, że mi coraz bardziej się pogarsza, jednak nie umiem przestać o nim myśleć. Trwa to już prawie rok. Kiedy...

Witam, zakochałam się w schizofreniku. Sama mam objawy depresyjne od ponad półtora roku. Jego "wyskoki" związane właśnie z chorobą sprawiają, że mi coraz bardziej się pogarsza, jednak nie umiem przestać o nim myśleć. Trwa to już prawie rok.

Kiedy jestem z nim objawy trochę się łagodzą, myślę, że tylko dlatego, iż to miłość mnie otępia. Jednak tylko chwilę jest lepiej - znowu wieczorami te same myśli, wszystko wraca. W dodatku już tysiąc razy się rozstawaliśmy i to za każdym razem boli mnie tak samo. Nie umiem przestać. Czuję się coraz gorzej, nie wiem co mam już robić... nie odczuwam żadnej przyjemności, nic mnie nie interesuje. Zmuszam się do robienia czegokolwiek, co jest niby przyjemne, ale nic nie jest dla mnie przyjemne.

Nawet nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że kocham, bo nie czuję nic. Kompletną pustkę. Jednak pod tym gdzieś jest ta miłość, która jeszcze bardziej mnie wyczerpuje, nie wiem co robić... W dodatku nie umiem powstrzymać się od myślenia, jak tylko mu pomóc. Powinnam zadbać o siebie, ale nie umiem...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Na czym polega rozszczepienie osobowości?

Na czym polega rozczepienie osobowości? Pytam się, bo często zmienia mi się zachowanie i cały czas zastanawiam się czy nie mam podwójnej osobowości.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy schizofrenia i nerwica się razem wykluczają?

Witam. Chciałbym się dowiedzieć czy można mieć nerwicę i schizofrenię w tym samym czasie, bo laicy twierdzą, że to się wyklucza. Ja po psychozie dostałem silnych objawów lękowych - czy to się nie wyklucza?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Choruję na schizofrenię paranoidalną. Czy to się da wyleczyć?

Witam. Jestem mężczyzną i mam 26. Choruję na schizofrenię paranoidalną. Mój problem polega na tym, że mam uczucie pustki w głowie, mam problemy w relacjach interpersonalnych i izoluję się od ludzi. Najbardziej jednak przeszkadza mi ta pustka w głowie. Po...

Witam. Jestem mężczyzną i mam 26. Choruję na schizofrenię paranoidalną. Mój problem polega na tym, że mam uczucie pustki w głowie, mam problemy w relacjach interpersonalnych i izoluję się od ludzi. Najbardziej jednak przeszkadza mi ta pustka w głowie. Po prostu tak jakby brak myśli. Czuję się jakbym był mało inteligentną osobą. Jak jestem w towarzystwie to nie wiem o czym mam rozmawiać i co mówić. Bardzo ciężko mi z tym żyć. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy jestem chory na schizofrenię?

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen z którym mam bardzo duże kłopoty nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc na którą czekam jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie...

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen z którym mam bardzo duże kłopoty nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc na którą czekam jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie zrywam się w nocy ze strachem i nie mogę ponownie zasnąć. Moje życie zmieniło się nie do poznania - żyję jakby w koszmarnym śnie. Przez ten stan (lęki,bezsenność,ciągłe napięcie,napady płaczu) spotkania ze znajomymi, praca przestały mi sprawiać przyjemność. Całymi dniami skupiam się na moim stanie i objawach które mi dokuczają. Wpadłem z tego powodu w obsesję i nie mam pojęcia czy to nerwica, depresja czy schizofrenia. Świat, który mnie otacza, sprawia dziwne wrażenie, jakby był nierealny, obcy. To odczucie obcości jest bardzo nieprzyjemne oraz nasila objawy lękowe. Lęk powodują odczucia, że coś jest nie tak z psychiką i odbiorem rzeczywistego obrazu otaczającego mnie świata. Pogorszoną mam też pamięć, uczucie jakby coś zablokowało się w moim mózgu i nie chciało się odblokować.  Powoduje to natłok negatywnych myśli sprowadzających się do rozważań co mi jest, co się ze mną dzieje ,potem przychodzi lęk, że to schizofrenia i zaraz zwariuję już całkiem. Coraz bardziej tracę kontakt z żoną i dziećmi, nie mogę skupić się tak jak dawniej na rozmowach z nimi, żartach. Prześladują mnie wspomnienia jak przed tym wszystkim było wspaniale, że z tego stanu nie wyjdę, a żyć w tym koszmarze się nie da. Czuję, że coraz bardziej pogrążam się w tej chorobie, mój słuch stał się bardzo wrażliwy, wsłuchuję się w odgłosy dochodzące z oddali i testuję się, czy te odgłosy są prawdziwe, czy może coś mi się przesłyszało (taki rodzaj testu, czy zwariowałem ). Jeżeli do jakiegoś odgłosu mam choćby najmniejsze wątpliwości pojawia się uczucie panicznego lęku, że na pewno to schizofrenia. Proszę o odpowiedz, czy to są objawy schizofrenii i czy ciężko ją zdiagnozować lub pomylić z nerwicą .Czytałem że istnieją nerwice podobne do schizofrenii. Pozdrawiam 65

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Schizofrenia - i co dalej?

Witam. Nie wiem czy to dobry dział. Pisałam niegdyś o tym problemie, ale gdyż stwierdzono u mnie schizofrenię, sytuacja się zmieniła. Mam już dość, ta ciągła monotonia i bezsensowne szukanie sensu w NICZYM. Dziś byłam na wizycie u psychiatry,...

Witam. Nie wiem czy to dobry dział. Pisałam niegdyś o tym problemie, ale gdyż stwierdzono u mnie schizofrenię, sytuacja się zmieniła. Mam już dość, ta ciągła monotonia i bezsensowne szukanie sensu w NICZYM.

Dziś byłam na wizycie u psychiatry, to jest już chore mówić stale o tym samym i jednym - nic się nie zmieniło, ciągle to samo. Ponowna zmiana leków nie przynosi żadnych korzyści. Mam 14 lat, jestem młoda a już mam pół życia zmarnowanego, koszmar dopiero się zaczyna, bo w przyszłości sobie kompletnie nie poradzę. Dziś zaproponowano mi pójście na oddział, lecz to jest zbędne moim zdaniem. Wyjdę, znów będzie to samo. 5-ty raz w tym samym miejscu i żadnych rezultatów. Skoro szpital nie pomaga, ja w tym siebie już nie widzę. Słyszałam, że ludzie z tą chorobą spędzają w domach opieki/szpitalach całe życie jeśli to konieczne. Nie chcę zmarnować całego życia, chciałabym być normalną nastolatką, a w przyszłości założyć rodzinę, lecz nie chcę pozbawić życia dziecka, jak ma przechodzić to samo co ja.

Słyszałam, że schizofrenia jest dziedziczna, nie wiem czy to prawda, ale ta wiadomość mnie przeraziła, teraz już kompletnie nie widzę przyszłości wraz z tą podłą "przyjaciółką" która rujnuje wszystko - schizofrenią.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak radzić sobie z chorobą psychiczną brata?

  Witam. Chciałabym na początku przedstawić moją sytuację. Mam 19 lat, mieszkam z rodzicami w jednopokojowym mieszkaniu ( mój "pokój" znajduje się na zasłoniętej antresoli). W mieszkaniu jest również zameldowany mój 30 letni brat chory na schizofrenię paranoidalną, choruje od...

  Witam. Chciałabym na początku przedstawić moją sytuację. Mam 19 lat, mieszkam z rodzicami w jednopokojowym mieszkaniu ( mój "pokój" znajduje się na zasłoniętej antresoli). W mieszkaniu jest również zameldowany mój 30 letni brat chory na schizofrenię paranoidalną, choruje od około 12 lat. Pisząc "zameldowany" mam na myśli, że mieszka tutaj, ale co jakiś czas, praktycznie regularnie, wraca na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Pod koniec tego roku ma wyprowadzić się do Domu Pomocy Społecznej, ale - co jest dla mnie największym problemem - ostatnio usłyszałam od niego coś na temat zaniechania tego pomysłu. Żeby naświetlić lepiej cały problem, opiszę historię brata. Ogólnie, kiedy leki prawidłowo działają, zachowuje się w miarę normalnie. Jeździ na rowerze, czyta książki, dzwonią czasem do niego znajomi - co prawda bardzo nieliczni, ale zawsze. Mimo to jednak unika kontaktów z ludźmi, często nie lubi podróżować nawet komunikacją miejską. Bywają momenty, kiedy jest naprawdę ok, jednak momenty kiedy dopada go choroba są straszne. Jego choroba zaczęła się w tzw. "buntowniczym wieku" - poznał nieodpowiednich ludzi, wpadł w narkotyki, alkohol, kradzieże i bójki. W tym samym czasie mama zachorowała i przeprowadzono jej dwie operacje czaszki. Ja pamiętam tylko bardziej wyraźne momenty z tego okresu, które bardzo wyraźnie wryły mi się w pamięć. Ojciec wtedy wyrzucił go z domu, bo zaczął nas okradać, pomieszkiwał gdzieś w melinach, kradł, mnie nie było w dzień w domu - tata zajmował się mną w swojej firmie, bo bałam się zostawać w domu z mamą, której pierwszy atak padaczki nastąpił właśnie na moich oczach. A brat w dzień przychodził do mamy, ta cały czas mu pomagała, tak zresztą jest do tej pory. Teraz sytuacja ma się o tyle inaczej, że mama, mimo, że jest na wielu lekach, również antydepresantach, trzyma się nieźle. Tata raczej nie chce mieć zbyt wiele wspólnego z bratem, najczęściej tylko się kłócą. Zresztą nic dziwnego. Brat dostaje około 700 zł na swoje utrzymanie, a tylko niewielką część oddaje mamie, resztę często pod wpływem impulsu wydaje na jakieś swoje zachcianki. Do tego prawie nic nie robi w domu, jest z charakteru bardzo niechlujnym człowiekiem, dlatego nawet podczas tych "lepszych" okresów nie wykonuje większości rzeczy, które powinien, a w tak małym mieszkaniu jest to jeszcze bardziej uciążliwe. Mój problem dokładnie polega na tym, że boję się o swoje zdrowie psychiczne. Boję się, czy nie mam lub nie nabawię się niedługo jakiejś nerwicy. Widząc brata mówiącego do siebie na balkonie, na oczach sąsiadów lub mówiącego, że jest synem szatana lub wzywanie pogotowia, bo on nagle ni stąd ni zowąd przedawkował swoje lekarstwa powoduje u mnie panikę, gniew, płacz i wiele innych, negatywnych emocji. Przywołuje to wszystkie obrazy z dzieciństwa, jak brat bije ojca czy na odwrót, jak brat przychodzi do domu zakrwawiony, czy też wspomnienie mamy noszącej sznur w torebce, w czasie jej silnej depresji, świeżo po operacjach oraz inne, mnóstwo złych wspomnień. Obawiam się, że nikt, nawet z moich przyjaciół, nie rozumie do końca mojego problemu. Po prostu czuję, że dłużej nie wytrzymam, że w końcu sama nabawię się zaburzeń psychicznych. Proszę o radę, co zrobić w tej sytuacji. Czy powinnam zgłaszać się do psychologa? Nie czuję się aż tak źle, żeby przerywać naukę, czy coś w tym rodzaju, ale boję się, że takie problemy rodzinne mogą się odbić na moim zdrowiu jeśli nie teraz, to w przyszłości. Bardzo chciałabym wyprowadzić się stąd, ponieważ teraz zaczynam studia, nowy etap w życiu i chciałabym być od tych problemów jak najdalej. Być może nawet jest taka możliwość, mój tata nie zarabia mało, ale chyba nie do końca rozumie, że ja ledwo wytrzymuję to wszystko. Poza tym boję się też o mamę, która podczas nawrotów choroby brata bardzo podupada na zdrowiu psychicznym. Przepraszam za trochę chaotyczną formę, ale nie bardzo wiem jak całą tę historię uporządkować i przedstawić w miarę obiektywnie. Ciężko jest pisać o rzeczach, które człowiekowi przynoszą tak wiele złych emocji. Z góry dziękuję za wszelkie rady i pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co może być przyczyną lęków w nocy?

Witam serdecznie. Mam 25 lat i od jakiegoś czasu, gdy kładę się spać, nie mogę usnąć piszczy mi w uszach mam nieraz ciężko mi jest oddychać, a najbardziej dokucza mi uczucia tak jakby mnie wciskało do środka... Mogę to opisać... Witam serdecznie. Mam 25 lat i od jakiegoś czasu, gdy kładę się spać, nie mogę usnąć piszczy mi w uszach mam nieraz ciężko mi jest oddychać, a najbardziej dokucza mi uczucia tak jakby mnie wciskało do środka... Mogę to opisać w taki sposób: jest to bardzo podobne do uczucia gdy raptownie wstajemy i robi nam się ciemno przed oczami i gdy dmuchamy, np. materac, ciągle nabierając powietrza i je wydmuchując - w pewnym czasie nas zamroczy i właśnie mam tego typu dolegliwości gdy kładę się spać, nie robiąc nic tylko leżąc... Nie mam pojęcia jak tego się mogę pozbyć, ale to jest straszne i chciałbym już zasypiać normalnie. Robiłem EKG, spirometrię, prześwietlenie płuc i wszystko jest dobrze... Dziwne jest to, że jak śpię z dziewczyną nie mam tych objawów, czasem się pokażą, ale w małym stopniu, a gdy śpię sam jest to nie do wytrzymania. Spędzam też bardzo dużo czasu przy komputerze, ale raczej chyba to nie ma żadnego wpływu na moje dolegliwości? Bardzo prosiłbym o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że mam schizofrenię?

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu nękają mnie poważne wątpliwości co do mojego stanu psychicznego. Ale od początku, opowiem moją historie. Kiedy miałam 12 lat zaczęły się moje problemy z koszmarami nocnymi - na początku okropne obrazy, ostre kolory,...

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu nękają mnie poważne wątpliwości co do mojego stanu psychicznego. Ale od początku, opowiem moją historie. Kiedy miałam 12 lat zaczęły się moje problemy z koszmarami nocnymi - na początku okropne obrazy, ostre kolory, dziwne śmiechy - ale to tylko we snach. Od 13 roku życia zaczęły się poważniejsze problemy, w nocy koszmary przychodziły na jawie, owady, cienie ludzi (widziałam je, bo w nocy musiałam mieć zaświeconą lampkę ). 2 może 3 razy zdarzyło mi się zobaczyć duże zwierze w moim pokoju. Przełamałam się i powiedziałam o tym mamie, a ona zabrała mnie do psychologa - on zlecił badania (porady neurologów, eeg itp.). Badania wyszły czyste, tzn. prawie bez skaz, a te, które się pokazały to ''normalne w tym wieku''. Psycholog stwierdził ''tylko nerwicę'', jak to podsumowała moja mama. Czułam się sama przed sobą jak oszust (chociaż nie miałam do tego powodów), nie udawałam, ale nikt mi nie wierzy - ''cóż, trudno'' - pomyślałam. Nauczyłam się żyć z tym, nie bałam się tego w takim stopniu jak przedtem, nie mówiłam już nikomu co czułam. Gdy znowu ''to'' do mnie przychodziło mówiłam sobie ''to tylko wyobraźnia, moja chora wyobraźnia''. Zaczęłam (tak mi się wydaje) nad tym panować. ''Coś nie tak, za spokojnie'' - myślałam - ''może pora przyznać się przed sobą, że nic ci nie jest'' - dyskutowałam z myślami. I miałam racje, nie miałam koszmarów, ale przed ponad pół roku lunatykowałam w nocy jakieś 3 razy w tygodniu, ale dowiedziałam się o tym dopiero jak skończyłam nocne wędrówki, bo mama ''nie chciała mnie niepokoić''. To już przeszłość koszmary ustały (te nocne) narodziły się w dzień. To uczucie nierealności, nie wiem czy teraz to fragment snu, czy będę to pamiętać - nie wiem. Czuję jakby nieobecność we własnym ciele, puste gesty, których nie chcę, a robię mnie przerażają. Czytałam o schizofrenii i właśnie o niej jest moje pytanie. Czy w takim wieku jest możliwa? Boję się o siebie. Ostatnim niepokojącym syndromem jest to (sama nie uwierzyłabym sobie), że nie czuję bólu w pewnych miejscach ciała. Czuję ucisk, czuje ''ból'', ale nie jako doznanie negatywne. Proszę o pomoc w rozwiązaniu pytania. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję, jakby ktoś robił sobie ze mnie żarty - jak sobie pomóc?

Po pierwsze Dzień dobry. Od 8 miesięcy leczę się psychiatrycznie. Moje dolegliwości zaczęly się 4 lata temu po śmierci babci, z którą byłam blisko związana. W 2006r. miałam wrażenie, że ciagle jestem obserwowana,z czasem zdarzalo mi slyszeć rozmowy zza drzwi....

Po pierwsze Dzień dobry. Od 8 miesięcy leczę się psychiatrycznie. Moje dolegliwości zaczęly się 4 lata temu po śmierci babci, z którą byłam blisko związana. W 2006r. miałam wrażenie, że ciagle jestem obserwowana,z czasem zdarzalo mi slyszeć rozmowy zza drzwi. Trwalo to koło 2 miesięcy. Później gdy skonczylam już 14 lat, grajac z przyjacielem w piłkę usłyszałam glos jego mamy. Poinformowałam kolegę, że czas żeby wracał do domu, bo mama się niepokoi. Nastepnego dnia tata powiedział mi, mama mojego przyjaciela poprzedniej nocy zgineła w wypadku. To było jak zły sen. Koszmar, z którego chciałam się obudzić. Od tego czasu zmieniłam znajomych szkołe i tok myślenia. Pewna, że świat pozagrobowy istnieje, zaczęłam bardziej docenić słowa kapłana i zmobilizować się do czytania Biblii. Ale nie w tym rzecz. Od 8 miesięcy znów się zaczeło. Na lekcji zaczeła boleć mnie głowa, ekran w telewizorze całkowicie się zamazał, a z radia usłyszałam glosy,które mówily że jestem złym czlowiekiem. Wybiegłam z klasy. Wszystko wróciło. Zaczęłam wychodzić z domu niepamietając co robiłam, obrażałam ludzi, a w rzeczywistości myslalam, że powiedziałam do Nich cos miłego. Straciłam przyjacioł, bo wiedziałam, że chcą mi zrobić krzywdę. Przestałam wychodzić z domu. Cały czas czułam obecność kogoś obok. Glosy, które słyszałam, początkowo z czegoś, a pózniej już z wnetrza głowy, wyprowadzały mnie z rownowagi. Zawalilam szkołę. I trafiłam do kliniki psychiatrii. Na oddział z dziećmi i młodzieżą. Po 2 miesiącach obserwacji stwierdzili u mnie schizofrenię. Kompletnie oszołomiona nie mogłam pojąć jakim cudem ktoś kto ledwo mnie zna potrafi z taka łatwością powiedzieć, że jestem chora psychicznie. Wariatka... Dostosowali mi leki. Zapisali na terapię. I wypisali. A teraz każą samej sobie radzić. Pytanie tylko jak ? Rodzina jest bez silna, a ja sama czuję się jakby ktoś robil sobie ze mnie żarty. Bawił sie moimi myślami i skazał na wieczne potępienie. Teraz mówią o mnie wszyscy, nazywają brzydkimi slowami a ja sama mam za złe Bogu, że do tego doprowadził. Nie mam już nikogo kto mógłby mi pomóc. Sama nie wiem jak sobie z tym radzić. Szukam pomocy gdzie się da. Nie wierzę w to, że jestem chora, ale skoro tak jest, to chce się z tym mierzyć. Choćby samej. Uzi.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Paniczny strach - czy poradzę sobie sama?

Witam. Jestem dziewczyną, mam 16 lat i bardzo się boję. Ostatnio wszystko w moim życiu się zmieniło, nowa szkoła po wakacjach, nowi znajomi i ogrom nauki, którego tak bardzo się boję. Może to dziwne, ale nie chcę być dorosła. Oprócz...

Witam. Jestem dziewczyną, mam 16 lat i bardzo się boję. Ostatnio wszystko w moim życiu się zmieniło, nowa szkoła po wakacjach, nowi znajomi i ogrom nauki, którego tak bardzo się boję. Może to dziwne, ale nie chcę być dorosła. Oprócz tego zaczęłam bać się życia i tego, że zachoruję na schizofrenię. Lęk ten pojawił się tak jakoś sam, czasami gdy spojrzę na sufit to mam wrażenie, że coś widzę, jakieś czarne plamy, przebłyski. Na początku pojawiały się przed snem, więc kładłam się spać, a rano już ich nie było. To była moja nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Jednak ostatnio widzę je również po spojrzeniu na jakąś białą ścianę lub ciemną powierzchnię. Bardzo się wtedy boję. Błędem było, że zaczęłam czytać o schizofrenii - to wzbudziło we mnie ten niepokój, że choroba zaczyna się niewinnie, że potęguje ją stres, którego teraz mam bardzo dużo. Boję się myśleć, bo przeczytałam, że jesli bardzo będzie sie w coś wierzyć, to to się stanie. Uciekam więc myślami od tego, bo myślę, że jeśli będę się skupiać na tym czy coś zobaczę, to naprawdę to zobaczę. To chore. Gdy przychodzi taki lęk mam wrażenie, że zwariuję. Gdybym w niektórych przypadkach mogła coś zrobić, to bym uciekła, muszę po prostu coś robić. Jednak z drugiej strony wiem, że mój lęk w jednej sytuacji był bezpodstawny, widziałam cień odbicia żarówki, wtedy dopiero się uspokoiłam. Zaczęłam być bardzo nerwową osobą. Czasem mam ochotę zapytać kogoś czy widzi to co ja. Przeżywam okresy, w których jestem spięta i przewrażliwiona na punkcie każdej muchy czy komara, a czasami mi wszystko jedno. Totalnie olewam to, co się ze mną dzieje, jest beznadziejnie, ale przynajmniej się nie boję. Te stany pojawiają sie naprzemian i to jedyna nadzieja, że po stanie napięcia wreszcie pojawi się spokój. Wtedy nie mam ochoty nigdzie wyjść, zostaję w domu słucham muzyki, albo "skaczę" po stronach w Internecie. Nie umiem spojrzeć w przyszłość, bo nie widzę tam siebie. Próbuję uciec od tego, ale te myśli ciągle wracają: czy dam sobie radę, bo jestem beznadziejna. Czasami mam wrażenie, że to, co robię, jakby mi sie śni. W efekcie jeszcze bardziej czuję sie napięta. Najgorsze jest to, że kompletnie nie mam żadnego zdania, nie umiem pojąc wyboru. Każda sytuacja wywołuje u mnie to, że myślę, zastanawiam, analizuję, jest to bardzo męczące. Obwiniam rodzinę o to, że wysłała mnie razem moim bratem bliźniakiem do klasy, że kiedy w gimnazjum chciałam chodzić bez niego do szkoły, to nie zgodzili się. Brat uczy się lepiej, po prostu jest bardziej uzdolniony, ma 5 i 6 gdy ja 3 i 4.Wszyjscy mówią, że przesadzam i gdybym się wzięła do nauki to bym sobie poradziła. Zawsze byłam narażona na porównania, szczególnie wychowawczyni, która wychwalała brata, a mnie mówiła, że jestem leniwa i antyspołeczna. A tak nigdy nie było, po prostu bałam się zaangażować w czynność dla szkoły, czy sobie poradzę, czy wszystkim się spodoba to co zrobię. Tylko rodzice i przyjaciele (których niestety mamy wspólnych) widzą w nas kompletnie inne osoby. Z drugiej jednak strony widzę jak rodzice dla nas dużo robią, nie chwalą brata jakoś bardzo, ale porównują - to też jest męczące. Teraz znowu idę z nim do klasy, chociaż bardzo tego nie chcę. Ale boję się, że nie poradzę sobie w nowej szkole. Jestem nauczona, że nie muszę pamiętać o lekcjach, bo zrobi to brat. Wiem, że w życiu będzie mi ciężko. Ciągle mam takie właśnie wątpliwości dotyczące wszystkiego. Nie wiem czy to, co napisałam, jest prawdą, może mam inne problemy, a to jest taką przykrywką dla tych gorszych? Nie wiem jak sobie z nimi poradzić. Teraz użalam się nad sobą, a w efekcie przecież wiem, że jestem silna i nie czuję się gorsza. Robię mnóstwo rzeczy na przekór sobie. Skąd to naprawdę się bierze? Czy mogę sobie poradzić sama?

Czy mogę byc chora na schizofrenię?

  Witam! Wysłałam ostatnimi czasy pytanie do Was i mam nadzieję, że dostanę odpowiedz.Chciałam dodać, że za czymś gonię i nieustannie szukam odpowiedzi na to wszystko. Prócz tego w ciągu dwóch miesięcy miałam 2 razy omamy słuchowe - byłam u...

  Witam! Wysłałam ostatnimi czasy pytanie do Was i mam nadzieję, że dostanę odpowiedz.Chciałam dodać, że za czymś gonię i nieustannie szukam odpowiedzi na to wszystko. Prócz tego w ciągu dwóch miesięcy miałam 2 razy omamy słuchowe - byłam u psychiatry i zaleciła mi te same leki, które przerwałam. Na wizycie u p. doktor pokazałam jej rysunek, który narysowałam ze sfotografowanej lewej reki. Dzisiaj narysowałam następny. Bardzo bym chciała się dowiedzieć, czy to może być schizofrenia. Bardzo proszę o jak najszybszą odpowiedź. Z poważaniem, zdrowa Joanna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Schizofrenia - czy znajduję się wśród 13% osób obciążonych genetycznie tą chorobą?

Witam. Mam pewien problem i zasadniczo nie wiem jak z nim postąpić. Dodam, iż mam 19 lat, mój ojciec oraz jego matka cierpią na schizofrenię. Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie gimnazjalnym okaleczałam się, nie dlatego, że nie radziłam...

Witam. Mam pewien problem i zasadniczo nie wiem jak z nim postąpić. Dodam, iż mam 19 lat, mój ojciec oraz jego matka cierpią na schizofrenię. Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie gimnazjalnym okaleczałam się, nie dlatego, że nie radziłam sobie z problemami, lecz by zwrócić na siebie uwagę, później dopiero był to dla mnie sposób na zaistniałe kłopoty, bo innego nie znałam. Zauważyłam także, że próbuję się izolować od społeczeństwa i najbliższych, najlepiej czuję się we własnym towarzystwie. Mojego chłopka potrafię obdarzyć jedynie chłodem, nie wiem czy to dlatego, że nie miałam w domu wzorca, jak należy traktować ukochanego (rodzice się rozwiedli, dlatego też pewnie gustuję w mężczyznach o 20 lat starszych) czy po prostu jest to "kolejny" objaw choroby. Na byle przykrość, drobnostkę reaguję płaczem. W wieku 11 lat chodziłam do psychologa (by zdecydować z którym z rodziców mam pozostać), w gimnazjum zaś do psychiatry - jeden po kilku prostych pytaniach, typu kiedy zaczyna się wiosna, czy mam koleżanki stwierdził, iż jestem zdrowa. Po tej diagnozie szkoła skierowała mnie prywatnie do kolejnego psychiatry, który w zasadzie badania nie przeprowadził, a skierował do szpitala (niestety, brak czasu uniemożliwił mi pobyt, co w tamtym okresie było mi na rękę) w liceum zaś miałam diagnozowaną dysleksję, wtedy to psycholog zauważyła, że jestem zbyt impulsywnie reagującą osobą jak na mój wiek czy nieadekwatne reagowanie w przeróżnych sytuacjach. Owszem, jestem niestety impulsywną, przesadnie wrażliwą osobą. Bardzo bym chciała wiedzieć, czy znajduję się wśród 13% osób obciążonych genetycznie tą chorobą? Chciałabym mieć pewność, że gdy udam się do psychiatry to on postawi trafną diagnozę, najlepiej gdyby istniały jakieś metody, którymi można by potwierdzić czy odziedziczyłam schizofrenię czy nie. Jednak z tego co się orientuję zwykła rozmowa z psychiatrą musi wystarczyć. Tego też się boję, że po części od humoru lekarza też dużo zależy. Czy na podstawie powyższych objawów można stwierdzić, iż jestem psychicznie chorą osobą? Pozdrawiam, Patrycja

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy to nerwica serca?

Dzień dobry. Od paru lat żyję w stresie, w nerwach. Teraz jestem w trakcie rozwodu (bardzo burzliwego), bo chcę męża również pozbawić praw rodzicielskich. Bardzo to przeżywam, ale uciekłam od męża, który znęcał się nade mną psychicznie, ubezwłasnowolnił. Nie mam...

Dzień dobry. Od paru lat żyję w stresie, w nerwach. Teraz jestem w trakcie rozwodu (bardzo burzliwego), bo chcę męża również pozbawić praw rodzicielskich. Bardzo to przeżywam, ale uciekłam od męża, który znęcał się nade mną psychicznie, ubezwłasnowolnił. Nie mam chęci na nic, najlepiej bym nie wychodziła z domu, nie czesała się. Wszystko robię z musu, wszystko mnie denerwuje. Nic mnie nie cieszy, a jak już coś, cieszy to na krótką chwilę. Mam dziecko, o które walczę w sądzie, ale tez nie mam siły na wiele rzeczy w związku z wychowaniem go, choć bardzo go kocham. Często działo się, że strasznie się pociłam i był to bardzo ostry, nieprzyjemny zapach, a nic nie robiłam by się zmęczyć. Czułam, że mam gorączkę lub dreszcze, ale na termometrze nie było podwyższonej temperatury. Potrafiłam nie spać parę nocy pod rząd. Zdarzyło mi się, że wylądowałam w szpitalu, bo strasznie mnie piekło w klatce piersiowej, badano mnie pod kątem zawalu, miałam kłucia i ciężko mi było oddychać, bo czułam ból. Sparaliżowało mi jakby całą lewą stronę, nie mogłam podnieść rąk do góry, wykapać się, umyć czy pomalować. Ale wyniki w szpitalu ekg wyszły dobrze, tylko serce zbyt mocno bilo, zawsze ponad 100. Teraz mam to samo, nie sparaliżowało mnie co prawda, ale mam tak jakby skurcze serca, takie jakby mi ktoś jakaś pajęczą siec tam zarzucił, czasami są w miarę (słabe) a czasami są bardzo bolesne i częste, udaje mi się nawet przesypiać noce. Jestem na tabletkach. Mój rodzinny stwierdził, że to nerwica wegetatywna, mam zamiar wybrać się do kardiologa, czy Państwa zdaniem to możne być nerwica serca? Dodam, że zawsze byłam niskociśnieniowcem, czasami ciśnienie było za niskie, teraz mam 180 na 150 czy 150 na 110 i uderzenia gorąca. Biorę tabletki i na depresje i na serce, wyciszające. Ale chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tych moich przyczynach. Czy może mam (nie wiem jak to ująć) więcej odmian nerwic w jednym? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy możliwe, że jestem chora na schizofrenię, jeżeli wychowywała mnie chora na schizofrenię matka?

Mam 25 lat. Moja mama w 1989 roku zachorowała psychicznie, dzisiaj bierze lek o nazwie Z*** - wiem, że jest on na schizofrenię. Problem polega na tym, że nie o nią mi tutaj chodzi, tylko o mnie. Kiedy ona zachorowała...

Mam 25 lat. Moja mama w 1989 roku zachorowała psychicznie, dzisiaj bierze lek o nazwie Z*** - wiem, że jest on na schizofrenię. Problem polega na tym, że nie o nią mi tutaj chodzi, tylko o mnie. Kiedy ona zachorowała miałam 4 lata. Pamiętam wszystko - jak było w domu, ciągłe jej wyzwiska, izolowanie się od wszystkich. Dzisiaj też się izoluje jak przyjdzie zły dzień. Ja mam wrażenie, że razem z nią tak jakbym ja zachorowała - nie wiem czy przez to, że ona jest chora, a ja razem z nią, nie wiem jak to powiedzieć.

Wiem, że przez całe życie mam taki sam nastrój, nigdy mi się nie zmienił, normalnie całe życie wszystko robiłam - szkoły, studia, ale nie przynosiło mi satysfakcji i dalej nie przynosi. W domu wszyscy zawsze mówili mi, że mam taki charakter dziwny, taki "dzik" jestem i odludek, pretensje zawsze do mnie mieli. Nie zgadzam się, że mam taki charakter - przynajmniej według mnie to nie jest normalny charakter - chciałam zawsze się cieszyć, zazdrościłam innym tego.

Zawsze byłam na uboczu od dzieci w szkole już w przedszkolu, nie chciałam tam chodzić, bałam się wszystkich, całe dzieciństwo przepłakałam, całe życie się wszystkiego boję. Powinnam zrobić prawo jazdy - nie zrobiłam, bo się boję jeździć samochodem, powinnam szukać pracy, bo jestem przed obroną - nie szukam, bo się boję.

Najbardziej z dzieciństwa pamiętam jak mama dostała ataku psychotycznego, czy tak jakoś się to nazywa - wiem, bo byłam niedawno u jej lekarza. Krzyczała wtedy bardzo i pamiętam, że się bałam i wtedy babcia mówiła do niej, żeby przestała, bo ja aż blada byłam ze strachu, aż mnie mdliło i pamiętam, że wieczorami bardzo płakałam jak kładłam się spać. Wtedy tata zawsze się mnie pytał czy coś mi mama powiedziała złego, ale nigdy mu nie odpowiedziałam, nie umiałam czy nie wiedziałam co.

Jeszcze pamiętam, że się zamykała w domu na klucz sama, a nas nie chciała wpuścić do domu i ja nie rozumiałam tego. Ogólnie w dzieciństwie czułam się jakby przez nią odrzucona. Raz zrobiła odwrotnie -  zamknęła się w domu ze mną i z moim bratem i nie chciała nikogo wpuścić i nam nie pozwalała otwierać. Często zamykała się w łazience. Po jednym takim ataku psychotycznym straciła przytomność i ją zabrali do szpitala, chyba na oddział psychiatryczny. Mnie i brata tata nigdy tam nie zabrał.

Pamiętam jeszcze jedno zdarzenie: spakowała do walizki ubrania taty i mnie 5-letniego dziecka się pytała, czy go spakować i wyrzucić z domu, jakbym miała zadecydować o takich sprawach. Oprócz tego, że płakałam to do 10 roku życia miałam bóle brzucha i w klatce piersiowej, ale w wieku 6 - 7 lat problemem było nocne moczenie - zawsze się budziłam w nocy jak mnie przebierali albo rano mokra.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy mogę mieć schizofrenię?

Mam 32 lata i jestem kobietą. Zaczęło się w ubiegłe lato. Około miesiąca bądź ponad miesiąc dzień w dzień płakałam bijąc szmatą mówiąc przy tym: „co ja takiego zrobiłam?!” itp. Dość długo nie jadłam, nie piłam przy tym bardzo schudłam...

Mam 32 lata i jestem kobietą. Zaczęło się w ubiegłe lato. Około miesiąca bądź ponad miesiąc dzień w dzień płakałam bijąc szmatą mówiąc przy tym: „co ja takiego zrobiłam?!” itp. Dość długo nie jadłam, nie piłam przy tym bardzo schudłam (skóra i kości). Doszedł problem ze snem - targnęłam się na własne życie. Jeżeli chodzi o funkcjonowanie typu obowiązki w domu to nie było z tym problemu, były momenty gdzie nie miałam sił wyjść z domu. Do tego jak by było mało doszły omamy słuchowe i wzrokowe (widziałam osoby, których nie było, na telefonie zmieniały się tapety itp.). Pewnego dnia mąż zabrał mnie do specjalisty (psychiatra) przepisała mi leki przeciwpsychotyczne. Brałam te leki, ale po jakimś czasie, może po 6 miesiącach, je odrzuciłam. Bardzo przytyłam, bo aż około 15 kilo w ciągu 6 miesięcy. Na dzień dzisiejszy nie mam omamów sł. ani wzrokowych. Bardzo się zmieniłam, ponieważ przed chorobą byłam nerwowa, a na dzień dzisiejszy jestem spokojniejsza. Po części to co się działo ze mną było związane z religią (dobrem i złem) - czasami odnoszę wrażenie, że byłam w kręgu zła. Na dzień dzisiejszy nic mi nie jest, ale mam obawy, że może się to nawrócić. Zaznaczam, że pani doktor nie stwierdziła że to schizofrenia. Z poważaniem, Joanna. Proszę o szybką odpowiedz i z góry dziękuje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty