Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Mój mąż jest alkoholikiem a ja czuję, że znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Co robić?

Jestem 40-letnią żoną i matką dorastającego syna. Mój mąż jest alkoholikiem. Przez pewien okres podjął leczenie i nie pił. Od miesiąca jednak wrócił do picia. Praktycznie rzadko jest trzeźwy. Wszystko jest na mojej głowie. Do pewnego czasu jakoś sobie...

Jestem 40-letnią żoną i matką dorastającego syna. Mój mąż jest alkoholikiem. Przez pewien okres podjął leczenie i nie pił. Od miesiąca jednak wrócił do picia. Praktycznie rzadko jest trzeźwy.

Wszystko jest na mojej głowie. Do pewnego czasu jakoś sobie radziłam. Od kilkunastu dni jednak czuję się coraz gorzej. Mam wrażenie, jakbym znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Zmuszam się, żeby chodzić do pracy. Zaczynam popełniać błędy przy wykonywaniu nawet prostych czynności. Poważne problemy z koncentracją, szybkie denerwowanie się, poważne kłopoty z pamięcią… Gdy jestem sama w domu, popłakuję i siedzę bezczynnie gapiąc się w telewizor. Czasami boję się, że zwariuję. Często towarzyszy mi dziwny, wewnętrzny niepokój.

Przed synem gram rolę pogodnej matki, radzącej sobie z problemami życia codziennego, które w rzeczywistości zaczynają mnie przerastać. Czuję się zmęczona, nic mi się nie chce. Są momenty, że mam problem w przypomnieniu sobie, co robiłam przed chwilą lub wczoraj.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak można pomóc ojcu, który jest alkoholikiem i ma zaniki pamięci?

Mój tata 6 października '10 skończył 64 lata, z czego ostatnie 30 lat poświecił na codzienne upajanie się alkoholem, ja, moja mama i rodzeństwo nigdy nie byliśmy w stanie pomoc ojcu, ponieważ ma trudny charakter i robił wszystko, by...

Mój tata 6 października '10 skończył 64 lata, z czego ostatnie 30 lat poświecił na codzienne upajanie się alkoholem, ja, moja mama i rodzeństwo nigdy nie byliśmy w stanie pomoc ojcu, ponieważ ma trudny charakter i robił wszystko, by tylko dać mu spokój. Od kilku miesięcy ma coraz częstsze napady padaczki alkoholowej, zaniki pamięci i nie trzyma moczu w nocy - bardzo trudno jest o tym pisać. Ojciec powiedział mojej starszej siostrze, że czuje, że umiera i godzi się z tym, to naprawdę trudne dla naszej całej rodziny. Jeśli się prosi Ojca by czasami zrobił coś innego np. wyszedł na lody, pobawił się z wnukami, by cieszył się piękną jesienią, kolorami, On nie reaguje, widać, że się poddaje i rezygnuje. Jesteśmy załamani. Ja chcę pamiętać mojego tatę jak w czasach mojego dorastania - był przystojnym, dobrze zbudowanym mężczyzna, o bardzo przyjemnym, ciepłym wyrazie twarzy - teraz ojciec jest prawie wrakiem człowieka, a my boimy się o to, co będzie dalej. Co będzie dalej? Na co jeszcze mamy się przygotować? Może jednak istnieje jakiś, jakikolwiek ratunek dla mojego taty?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak wyjść z heroiny?

Jestem 33-letnią kobietą, od pół roku palę heroinę, zaczęło się niewinnie, chciałam pomóc wyjść mojemu chłopakowi, który jest uzależniony od kilku lat, z czasem spróbowałam sama, na początku tylko trochę, potem więcej i więcej. Obecnie palę ok. 1 do...

Jestem 33-letnią kobietą, od pół roku palę heroinę, zaczęło się niewinnie, chciałam pomóc wyjść mojemu chłopakowi, który jest uzależniony od kilku lat, z czasem spróbowałam sama, na początku tylko trochę, potem więcej i więcej. Obecnie palę ok. 1 do 2 ćwiar dziennie. Mam 14-letnią córkę, którą wychowuję sama i ma tylko mnie, a ja nie mam nikogo. Z chłopakiem się rozstałam, bo wiem, że razem to na pewno nie rzucimy. Błagam, pomóżcie. Próbowałam rzucić, wytrzymywałam 2-3 dni, ale zejście jest koszmarne, nie do wytrzymania, nie wiem już co robić, mam myśli samobójcze, powstrzymuje mnie jedynie świadomość, co stanie się z moim dzieckiem. Błagam, pomocy! Proszę, pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy dobrze robię myśląc nad daniem mu ostatniej szansy?

Witam. Jesteśmy razem prawie 10 lat. Problem z alkoholem w naszym związku zaczął się ok. 3 lat temu. Mieszkaliśmy że znajomymi w wynajmowanym mieszkaniu. Wieczorne popijawy mojego chłopaka z koleżkami doprowadzały mnie do rozpaczy. Postanowiłam coś zrobić i dałam jemu...

Witam. Jesteśmy razem prawie 10 lat. Problem z alkoholem w naszym związku zaczął się ok. 3 lat temu. Mieszkaliśmy że znajomymi w wynajmowanym mieszkaniu. Wieczorne popijawy mojego chłopaka z koleżkami doprowadzały mnie do rozpaczy. Postanowiłam coś zrobić i dałam jemu ultimatum - albo ja, albo koledzy.

Zamieszkaliśmy razem. Na początku wszystko było OK. Jednak koledzy ciągle o sobie przypominali. Zaczęli do nas przychodzić w weekendy. Nie wiedziałam co robić, tym bardziej, że wśród nich był brat mojego chłopaka. To zrozumiałe, że chcieli utrzymywać kontakt, więc starałam się zaciskać zęby i być cool. Od ok. pól roku każda sobota wygląda podobnie. Sobotnia libacja wieczorna, później wyjście na miasto. Ja w tym nie uczestniczyłam więc siedziałam sama w domu. Po pewnym czasie zaczęłam się poddawać i sama zaglądać do kieliszka. Na szczęście opamiętałam się.

Od ok. miesiąca zaczęło być coraz gorzej - sprowadzanie podejrzanych typów do domu i zamienianie go w melinę. Nie wytrzymałam. Kazałam mu się spakować i wynosić do koleżków. Teraz mam mętlik w głowie. On mnie blaga, mówi, że się zmieni i pójdzie na terapię. Kocham go i wiem, że on kocha mnie, nigdy mnie nie uderzył i bardzo mi pomógł wiele razy. Jest dobrym człowiekiem. Czy dać mu szansę? Jestem zacięta i postanowiłam, że bez terapii nie ma mowy o powrocie. Kocham go, wiele razem przeszliśmy i ciągle wierzę, że może być miedzy nami tak, jak dawniej. Czy dobrze robię myśląc nad daniem mu ostatniej szansy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy następny atak padaczki będzie silniejszy?

Dzień dobry. Mój mąż (42 l) od pięciu lat nadużywa alkoholu, pije dużo. 6-tygodni temu miał pierwszy atak padaczki. Nie muszę pisać, co przeżyłam. W karetce pogotowia domięśniowo dostał zastrzyk uspokajający, w szptalu drugi, tym razem dożylnie. Miał...

Dzień dobry. Mój mąż (42 l) od pięciu lat nadużywa alkoholu, pije dużo. 6-tygodni temu miał pierwszy atak padaczki. Nie muszę pisać, co przeżyłam. W karetce pogotowia domięśniowo dostał zastrzyk uspokajający, w szptalu drugi, tym razem dożylnie. Miał spać dwie godziny, spał jednak 10 minut. Kilka razy musiałam mu przypominać co się stało i gdzie jest. Po dwóch godzinach wypuszczono go do domu. Obiecał i przysięgał, że nie bedzie pił. Prawdę mówiąc nie łudziłam się poprawą, ale gdzieś była nadzieja na lepsze. Jednak parę dni temu wypił kieliszek koniaku, następnego dnia drugi. Koniak się skończył, kupił do obiadu wino - jak twierdzi dla zdrowia, wczoraj piwo. Wiem, że zacznie pić. Chciałam zapytać, kiedy może nastąpić następny atak, czy jeśli nastąpi będzie silniejszy i czy może dojść do wylewu? Mąż przez jakiś czas po ataku brał lek uspokajający. O pójściu do lekarza nie chce słyszeć. Na poważną rozmowę też nie ma szans. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nigdy nie byłem tak przerażony, jak po dopalaczu

Ostatnio wziąłem tzw. Dopalacz - na początku dobrze się czułem (wyluzowany, euforia), lecz po paru minutach, bodajże pięciu, serce zaczęło łomotać jak oszalałe, ja się wystraszyłem, zdawało mi się, że wszystko podskakuje. Kumpel powiedział, że sobie wkręcam, ale mi zawało...

Ostatnio wziąłem tzw. Dopalacz - na początku dobrze się czułem (wyluzowany, euforia), lecz po paru minutach, bodajże pięciu, serce zaczęło łomotać jak oszalałe, ja się wystraszyłem, zdawało mi się, że wszystko podskakuje. Kumpel powiedział, że sobie wkręcam, ale mi zawało się wszystko prawdziwe, zdawało się, że coś jest nie tak. Naglę wszystko ustąpiło i zaczęło się powtarzać, wpierw dwa razy, potem pięć razy i tak dalej, aż wszystko stanęło w miejscu jak oczy i uszy z loopowały obraz i dzwięk. Wszystko minęło po 10 minutach, ale nigdy nie byłem równie przerażony.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Przyjaciel nadużywa leków przeciwbólowych - jak mu mogę pomóc?

Witam. Mój znajomy od dziecka ma bardzo mocne migreny. Od wielu lat przyjmuje wiele leków. Zauważyłem, że od pewnego czasy zażywa b. dużo leku Efferalgan Codeine. Martwię się o niego - chcę mu pomóc. Co mam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój mąż jest hazardzistą - do kogo mogę się zwrócić o pomoc?

Moja sytuacja jest dość skomplikowana. Mam 23 lata, męża i synka, który ma 11 miesiecy. Wszystko zaczęło się od męża, ktory jest hazardzistą - obecnie nie gra, ale wiele straciliśmy przez jego uzależnienie, a on nie chce się leczyć, bo,...

Moja sytuacja jest dość skomplikowana. Mam 23 lata, męża i synka, który ma 11 miesiecy. Wszystko zaczęło się od męża, ktory jest hazardzistą - obecnie nie gra, ale wiele straciliśmy przez jego uzależnienie, a on nie chce się leczyć, bo, jak twierdzi, da sobie radę sam.

Teraz nadal ponosimy konsekwencje jego " wybryków", gdyż nadal żyjemy w długach i ledwo nam starcza na życie. Ja już nie mam siły. Mąż zrobił się strasznie nerwowy, nie do zniesienia! Starałam się z nim rozmawiać, ale jakoś nam to nie wychodzi. Jedyna komunikacja między nami to kłótnie. Mamy cudownego synka i jest to pierwszy wnuczek moich rodziców. Jest ich oczkiem w głowie i mu na wszystko pozwalają. Cieszę się, że mi pomagają i że kochają małego, ale jak wracam do domu to nie radzę sobie z synem. Ciągle płacze, wymusza, a nawet krzyczy na mnie. Mąż bardzo mało pomaga mi w wychowaniu synka. Ja po prostu nie mam już na to wszystko siły. Wiecznie płaczę, bo nie daję sobie rady. Gdy syn płacze to ja, zamiast go uspokoić, płaczę razem z nim. Już nie wiem czy warto się starać.

Zrobiłam się strasznie nerwowa, wystarczy jedno słowo, żeby mnie rozwścieczyć do czerwoności… Co mam z tym wszystkim zrobić? Kto może mi pómoc w wyleczeniu mnie i całej mojej rodziny? To jest jakiś koszmar a nie życie! Proszę o jakąkolwiek pomoc. Karolina

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to są początki alkoholizmu?

Witam. Chciałabym się dowiedzieć czy problem leży we mnie czy w moim mężu. Streszczę to pokrótce: mam 30 lat, mój ojciec był alkoholikiem i nie wiem, czy te wszystkie traumatyczne przeżycia związane z jego piciem nie przenoszę na grunt rodziny,...

Witam. Chciałabym się dowiedzieć czy problem leży we mnie czy w moim mężu. Streszczę to pokrótce: mam 30 lat, mój ojciec był alkoholikiem i nie wiem, czy te wszystkie traumatyczne przeżycia związane z jego piciem nie przenoszę na grunt rodziny, widząc w mężu alkoholika? Mój mąż, z którym wielokrotnie rozmawiałam na temat jego wybryków alkoholowych w pracy, nie zmienił swojego postępowania i nie zmienia, nie umie odmówić lub zapanować nad ilością wypijanego alkoholu, zdarza się to raz na jakiś czas mniej więcej raz na dwa miesiące. Poza tym popija w pracy piwo, przynosi piwo do domu, nie opuszcza imprez domowych. Chciałam się dowiedzieć, czy to są początki alkoholizmu.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mąż często zagląda do kieliszka, jestem już u kresu sił. Co robić?

Mam na imię Ewa, jestem mężatką od 10 lat. Mamy dwoje dzieci, 6 i 9 lat. Mam już dość życia w małżeństwie gdzie mąż ma za nic moje zdanie i dobro dzieci. Jestem już zmęczona ciągłym gadaniem, aby nie zaglądał...

Mam na imię Ewa, jestem mężatką od 10 lat. Mamy dwoje dzieci, 6 i 9 lat. Mam już dość życia w małżeństwie gdzie mąż ma za nic moje zdanie i dobro dzieci. Jestem już zmęczona ciągłym gadaniem, aby nie zaglądał do kieliszka. Nie ma komunikacji między nami, wulgarnie się do mnie odzywa…

Do tego doszło, że tak mnie denerwuje, że nawet jak je albo kaszle doprowadza mnie do szału. Jestem już u kresu sił. Doszło u nas od miłości do nienawiści, mąż oczywiście nic sobie z tego nie robi, ale ja mu powiedziałam, że jak się nie zmieni, to go wygonię na dobre. Po prostu brak słów. Dla niego koledzy i kieliszek są najważniejsi. Poproszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój narzeczony zażywa marihuanę - co robić?

Witam, mam 24 lata. Od niemal 10 lat jestem w związku, mój partner ma na imię P. i ma 26 lat. Tak ułożyło mi się w życiu, że moja pierwsza miłość, okazała się tą jedyną. Niestety na drodze do szczęścia...

Witam, mam 24 lata. Od niemal 10 lat jestem w związku, mój partner ma na imię P. i ma 26 lat. Tak ułożyło mi się w życiu, że moja pierwsza miłość, okazała się tą jedyną. Niestety na drodze do szczęścia stanęło wiele problemów. Jestem z natury osobą spokojną, zrównoważoną, nie lubię hałasu ani tłumów ludzi, za to cenię sobie spokój, ciszę, porządek, a także lubię mieć plany i dążyć do ich realizacji. Dzięki temu moje życie jest również uporządkowane. Moim przeciwieństwem jest mój partner, ta różnica między nami zbliżyła nas do siebie i myślę, że dzięki niej jesteśmy razem tyle czasu. Wypełniamy się wzajemnie, a w naszym życiu raz jest spokój, raz szaleństwo. W przeciągu tych 10 lat naszego związku zmagaliśmy się z wieloma problemami, na szczęście zawsze udało nam się wszystko przetrwać. Wiadomo, osoba młoda musi się wyszaleć, wyszumieć, spróbować wszystkiego, choć ja sama odbiegam od tej normy, niestety P. nie.

Gdy byliśmy nastolatkami przebywaliśmy w tzw. „grupie przyjaciół”. Na początku było naprawdę dobrze, potem jednak z biegiem czasu do naszej grupy dołączył alkohol, narkotyki itd. P. od zawsze był podatny na wpływy innych, kierował się bardziej tym co inni mówili i robili, niż on sam uważał za słuszne, w efekcie najpierw walczyłam, aby nie popadł w alkoholizm, następnie pojawiła się marihuana. To wszystko dla mnie było zawsze bardzo trudne dlatego też, że sama chciałam się trzymać do tego z dala, mając świadomość, że tego typu używki niczego dobrego nie wróżą. Więc ja jako ta spokojna i zrównoważona, starałam się pomóc P. w podejmowaniu odpowiednich decyzji, kierować go na tę dobrą drogę. Owszem popełnił kilka „wpadek”, ale udało się nam przejść przez okres dojrzewania, wyborów itd. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Po pewnym czasie stare znajomości i kontakty się urwały, wiadomo każdy poszedł w swoją stronę. Miedzy mną a P. układało się dobrze. Wiadomo czasem sprzeczki o jakieś drobiazgi, różnice w poglądach itd. były, ale to jest normalne. Z tych młodzieńczych lat pozostał jeden problem, mianowicie marihuana. Nigdy nie palił tego dużo i często, czasami z kolegami. Wiele razy rozmawialiśmy o tym i miałam wrażenie, że zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie za sobą niesie tego typu używka. Nic bardziej mylnego! Jakieś 4 lata temu przez przypadek dowiedziała się, a raczej złapałam go na gorącym uczynku. Przeszliśmy wtedy poważną i długą rozmowę. Pamiętam przerażający ból jaki czułam dowiedziawszy się o tym jak mnie okłamał, zranił. Nie potrafię tego opisać. Tak czy inaczej rzucił to, tak powiedział. Czas leciał dalej, starałam się zaufać mu na nowo. Widziałam jak się stara naprawić to wszystko i że naprawdę żałuje. Jednak byłam bardziej ostrożna, nie jestem ekspertem w dziedzinie wykrywania narkotyków. Niektórzy twierdzą, że to widać, ja nic nie widzę. Tak czy inaczej wszystko zaczęło się układać.

W tamtym roku zaczęłam podejrzewać, że znów zaczął. Dostał pracę, poznał nowych ludzi, nowe życie i odsuną się ode mnie. Przeżyliśmy wtedy kryzys, ale wszystko się uspokoiło i wróciło do normy, kiedy to wyjechał za granicę do pracy. Dwa miesiące później załatwił mi pracę i pojechałam do niego. Podświadomie cały czas obserwowałam go, żeby kolejny raz w razie problemu dostrzec go wcześniej. Nie wiem czy nic nie widziałam czy nic nie było. Byliśmy w Holandii. Przez kilka miesięcy było cudownie, pracowaliśmy w tym samym miejscu, razem mieszkaliśmy. Jedyną rzeczą, która była dla mnie niepokojąca to jego zachowanie, czasem dziwne (bez powodu miał zły nastrój itp.). Ale nie widziałam by palił, przecież mieszkając z nim pod jednym dachem zauważyłabym.

P. pojechał do Polski na urlop 2-tygodniowy. Po powrocie był inny, boję się nawet myśleć o tym, że palił znowu okłamując mnie. Pytałam go milion razy, zawsze zaprzeczał, był naprawdę przekonujący. Zawsze gdy oskarżam go o coś, a on jest niewinny złości się, wtedy mam pewność, że mówi prawdę. Przez to, że naprawdę szczerze go kocham, może wierzę w to co chcę, nie wiem. Finał całej tej skróconej historii jest niestety zły. W poniedziałek dowiedziałam się, że pali. Może nie powinnam była tego robić, naruszyłam tym jego prywatność, ale miała przeczucie i chciałam je sprawdzić. Gdy wyszedł z pokoju sprawdziłam jego telefon. Oprócz wiadomości ode mnie, zauważyłam kilka wiadomości od jego „kolegi”. Pierwsze kilka treści wysłał mój partner z pytaniem „składamy się na coś”, innym razem to kolega pisał pierwszy. Odstęp był nie wielki, P. pisał w sobotę, a kolega w poniedziałek, przecież to zaledwie dwa dni! Poczułam się jakby ktoś wbił mi sztylet prosto w serce. Stało się coś czego tak się bałam, z czym walczyłam, dla mnie to jak koniec świata. Mieliśmy wspólne plany, mieliśmy się pobrać, założyć rodzinę, a tu nagle po 10 latach związku koniec wszystkiego w co wierzyłam.

Od poniedziałku nie rozmawiałam z nim, raz napisał pytając jak się czuję. Kompletnie nie wiem co mam zrobić, mam mętlik w głowie. Przede mną rozmowa z nim, muszę dowiedzieć się jak długo to wszystko trwa, jak długo mnie okłamuje. Boję się, ale chce znać prawdę. Zastanawiam się „dlaczego” to zrobił. Przecież w naszym związku było wszystko dobrze, nie ma żadnych problemów, jest zdrowy, ma wspaniałą rodzinę, dach nad głową. Nie rozumiem co nim kierowało i jak mógł mnie okłamać, jak mógł patrzeć mi w oczy i tak kłamać?! Rozmawialiśmy ostatnio o naszej przyszłości, wierzę mu we wszystko co mówił wiem, że mnie kocha i zależy mu na nas. Ale czy chęć zapalenia może być silniejsza od zdrowego rozsądku? Przecież miał świadomość, że dowiem się w końcu i tym samym przekreśli naszą przyszłość. Może to wszystko moja wina, może to ja gdzieś popełniłam błąd. Mam tyle myśli na raz w głowie, że nie radzę sobie. Nie radzę sobie z samą sobą ani z P., bo nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego, a z drugiej życia z nim, bo nie wiem czy jestem w stanie mu zaufać na nowo kolejny raz. Jak ja mam mu pomóc, jak mam pomóc nam, przecież w grę wchodzi nasze życie to czy będziemy szczęśliwi. Mam świadomość tego, że P. ma problem i chcę jeśli mogę pomóc mu we wszystkim, ale jak?! Nie wiem już czy moja obecność w jego życiu mu pomaga czy szkodzi. Bardzo proszę o pomoc, o radę bym wiedziała jak postąpić. Chcę jak najlepiej dla niego, dla mnie i dla nas. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam problemy z życiem w realnym świecie. Co robić?

Witam, kiedyś dużo wychodziłem z domu i spotykałem się z kolegami, ale niestety 2 lata temu dostałem komputer i od tego czasu przestałem wychodzić z domu (tylko do szkoły i na komputer, może raz na jakiś czas, a tak to...

Witam, kiedyś dużo wychodziłem z domu i spotykałem się z kolegami, ale niestety 2 lata temu dostałem komputer i od tego czasu przestałem wychodzić z domu (tylko do szkoły i na komputer, może raz na jakiś czas, a tak to cały czas komputer ;/ ).

I teraz kiedy już nie chce siedzieć przy komputerze i próbuje wyjść to po prostu nie mam siły, nic mi się nie chce jak bym się wypalił. Czuję, że gorzej myślę, muszę w szkole kilka razy przeczytać tekst zanim zrozumiem o co chodzić, jestem taki jakby otępiały. Mam problem z poznaniem kogoś nowego i w ogóle ze znajomymi mi się ciężko rozmawia, gdy z kimś rozmawiam odczuwam "pustkę w głowie" i nie potrafię nic sensownego powiedzieć.Już mnie nic nie cieszy, a mam dopiero 17 lat, w szkole inni się cieszą z żartów, a ja nic jak kamień ;/.

A i miesiąc temu wykryto u mnie cukrzycę i się tym w ogóle nie przejąłem, jak by mi to było obojętne. Czy jestem chory, czy nie? Czy jest możliwe, że mam depresję ?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Padaczka alkoholowa - co bedzie z mamą, jeśli nie przestanie pić?

Witam. Mam 22 lata, moja mama jest alkoholiczką odkąd pamiętam. Niestety ostatnio dowiedziałam się, że pojawia się u niej padaczka alkoholowa (mama nie mieszka z nami, nie chce naszej pomocy i uciekła z domu). Proszę mi powiedzieć, co będzie jeśli...

Witam. Mam 22 lata, moja mama jest alkoholiczką odkąd pamiętam. Niestety ostatnio dowiedziałam się, że pojawia się u niej padaczka alkoholowa (mama nie mieszka z nami, nie chce naszej pomocy i uciekła z domu). Proszę mi powiedzieć, co będzie jeśli nie przestanie pić - co jej grozi i jak można jej pomóc, pomimo, że tej pomocy nie chce?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Chciałbym zmienić siebie. Jak to zrobić?

Serdecznie witam. Jestem 26 letnim mężczyzną z umysłem nastolatka. Od 3 lat jestem mężem i ojcem, z czego jestem strasznie dumny. Pracuję, na dwa etaty. Z pierwszej pracy gdzie jestem zarejestrowany jestem zadowolony, ale, jak zawsze, jest jakieś „ale” -...

Serdecznie witam. Jestem 26 letnim mężczyzną z umysłem nastolatka. Od 3 lat jestem mężem i ojcem, z czego jestem strasznie dumny. Pracuję, na dwa etaty. Z pierwszej pracy gdzie jestem zarejestrowany jestem zadowolony, ale, jak zawsze, jest jakieś „ale” - powoli zaczyna mnie już nudzić.

Zazwyczaj jestem uśmiechnięty, ale tylko w towarzystwie, gdy jestem sam nastrój zmienia mi się o 180 stopni. Uwielbiam muzykę filmową o nucie melancholijnej. Gdy wokół mnie jest wielu ludzi, albo moja żona jestem uśmiechnięty, radosny, szczęśliwy i szalony. Z obserwacji mojej, moich bliskich i wysłuchaniu ich opinii na mój temat stwierdziłem, że w oczach innych ludzi jestem postrzegany jako radosny chłopak, marzyciel i romantyk, uczciwy i tolerancyjny opiekuńczy i przesadnie się martwiący. Ale także, że mam chwiejny nastrój, nerwowy i nie cierpliwy.

Piszę to wszystko po to, bo być może ktoś albo nawet sam fakt, że to napisałem pomoże mi z moimi problemami. Pierwszy problem, z którym mam problemy to zakupoholizm. Często gdy zachodzę do sklepu to nie mogę wyjść z pustymi rękoma, albo gdy nie ma zbyt dużego nakładu finansowego w domu to kupuję to co nie jest wcale mi, mojej rodzinie, potrzebne. Przez to wprowadziłem się w długi, na chwilę obecną mam na głowie 3 kredyty i 3 karty kredytowe, które powoli spłacam, dzięki pomocy mamy jest lżej, starcza na jedzenie. Wszystko przez to, że chcę mieć wszystko na raz.

Problem drugi to alkohol, choć nie pije często to mam z nim problem taki, że nie potrafię powiedzieć sobie dość i upijam się aż odpłynie moja świadomość. Trzeci problem, o którym jest mi wstyd pisać to onanizacja. Sprawia, że czuje się gorszy, obrzydliwy lecz wciąż to robię o tym nie wie moja, żona boje się jej o tym powiedzieć, ale chciałbym, może Ona by mi w tym pomogła?

Czwarta sprawa, o której chciałbym porozmawiać, ale nie wiem czy można to nazwać problemem jest sumienie. Wiele błędów popełniłem w swoim życiu, za które głęboko żałuje, które mnie męczą i powodują, że czuje się nie dowartościowany.

Chciałbym opisać trochę swoją osobowość z mojego punktu widzenia: często mam problem z powiedzeniem "nie" jak ktoś mnie o coś prosi nawet wtedy, gdy nie powinienem pomagać, bo źle na tym wychodzę. Gdy coś mnie gryzie i męczy mój umysł to nikomu nic nie mówię i zamęczam się sam w samotności. Choć wydaje mi się podświadomie, że problemy mnie nie obchodzą to wiem, że tak nie jest i przejmuje się wszystkim i wszystkimi. Najbardziej czego się boje to stracić żonę i i synka. Ale czasami podejmuje niewłaściwe decyzje przez, które mogę ich stracić.

Pytanie brzmi: jak mógłbym zmienić siebie? Jak stać się dojrzałym na tyle, by móc w pełni cieszyć się życiem z rodziną? Co mam zrobić, żeby lepiej rozwiązywać swoje problemy? Jak rozmawiać z żoną o problemach? Trochę to chaotycznie wszystko wygląda, ale nie wiem co już mam z sobą zrobić. Serdecznie dziękuje za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Uzależnienia

Otępienie po zapaleniu marihuany - czy to normalne i minie?

Witam, mój problem polega na tym, że zapaliłem ostatnio z kolegami marihuanę. Ogólnie robię to bardzo rzadko (raz na kilka m-cy). Po "spożyciu" wszystko było jak zawsze, jednak następnego dnia jak i 2 dni później (tj. dziś mija drugi...

Witam, mój problem polega na tym, że zapaliłem ostatnio z kolegami marihuanę. Ogólnie robię to bardzo rzadko (raz na kilka m-cy). Po "spożyciu" wszystko było jak zawsze, jednak następnego dnia jak i 2 dni później (tj. dziś mija drugi dzień) czuję otępienie, słabo pamiętam jak wyglądał mój wczorajszy dzień, jestem oszołomiony, zawieszam się trochę, mam wrażenie jakby wszystko wokół mnie nie było rzeczywiste. Chciałbym się dowiedzieć, co mogło mi się stać i kiedy ten stan rzeczy przejdzie. Dodam, że bez problemu wykonuję wszystkie czynności, jednak nie potrafię się na nich skopić, wykonuje je bezmyślnie, jak maszyna, ale pomimo tego poprawnie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Czy to depresja czy dda?

Witam! Mam 17 lat i niestety mam problem. Właściwie problemy, całe mnóstwo. 1) Nadal mieszkam z rodzicami, mój ojciec jest alkoholikiem od około 2 lat. Z tym, że w moim domu nie ma kompletnie przemocy, agresji. Są tylko nerwy...

Witam! Mam 17 lat i niestety mam problem. Właściwie problemy, całe mnóstwo.

1) Nadal mieszkam z rodzicami, mój ojciec jest alkoholikiem od około 2 lat. Z tym, że w moim domu nie ma kompletnie przemocy, agresji. Są tylko nerwy i wzajemne niekończące się oskarżenia i totalny brak chęci porozumienia. Moja mama pije okazyjnie, ale nie chce jej się walczyć z ojcem. Jej tak po prostu wygodnie, że mimo tego, że wszyscy się męczymy, ona ma więcej pieniędzy, w końcu dwie pensje do rozdysponowania, a jedna to różnica (moja matka to przykład skrajnej egoistki). Poza tym w moim domu nigdy nie było okazywania uczuć. Tylko pretensje i oskarżenia. Żadnego "nie martw się", "dasz radę", "wierzymy w ciebie", o zwykłym przytuleniu i "kocham cię" nie wspominając. Od pół roku ta sytuacja mnie straszliwie męczy. Niestety, sama za głęboko siedzę w tej spirali oskarżeń i wyrzutów, by albo się od tego odciąć, albo wykrzyczeć im to wszystko w twarz.

2) Doszłam do wniosku, że powyższa sytuacja powoduje chyba moje dalsze problemy. Nie miałam chłopaka, tzn. miałam, ale tylko tydzień, bo zbyt krępowało to, że chce mnie przytulić, pocałować, to było takie nienaturalne. Od tej pory z góry zakładam, że nie uda mi się znaleźć kogoś, kto nie dość, że odpowiadałby moim wysokim niestety wymaganiom, to jeszcze zaakceptowałby taką pokręconą, smutną osobę. W ogóle zakładam że miłość jest nie dla mnie, że będę zawsze sama. Pojawiła się też myśl, że może jestem lesbijką... Niestety tak do końca nie potrafię tego określić, co też mnie bardzo boli, bo po prostu nie wiem kim jestem...

3) Zazdrość. Miałam przyjaciółkę. Super dziewczyna, w gruncie rzeczy we wszystkim lepsze ode mnie, ładniejsza, zgrabniejsza itp., itd. Tą przyjaźń zabiło moje poczucie niższości, okrutna zżerająca zazdrość, że ona ma chłopaka a ja nie. Byłam z nią naprawdę blisko, nadal często się spotykamy, bo mamy tych samych znajomych, ale to rozstanie tak mnie boli... Bardzo się do niej przywiązałam i próbowałam to wszystko naprawić, ale zdecydowałam się w końcu na drastyczny koniec, być może wreszcie to się zabliźni.

4) Na co dzień, dla ludzi, znajomych to wszystko wyżej nie istnieje. Jestem bardzo pewna siebie, często złośliwa, bystra, zabawna, potrafiąca się bawić. Ale gdy tylko wracam do domu to wszystko znowu wraca, plącze się po głowie, zmusza do płaczu i też do napisania tego listu. I do przyznania się wreszcie przed samą sobą - jestem nieszczęśliwym człowiekiem.

Co ja bym mogła zrobić? Gdzie się udać? Co tak naprawdę się ze mną dzieje? Proszę o pomoc. Pozdrawiam Klaudia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak radzić sobie z problemami bez alkoholu?

Witam, mam 36 lat, żonę i 8-letnią córkę. Od jakiegoś czasu (rzadko) bez żadnego powodu biorę piwo i pije 1, ale po jednym jest smak na 2,3… W domu żona mówi, że jestem nerwowy, z byle powodu odzywam się...

Witam, mam 36 lat, żonę i 8-letnią córkę. Od jakiegoś czasu (rzadko) bez żadnego powodu biorę piwo i pije 1, ale po jednym jest smak na 2,3… W domu żona mówi, że jestem nerwowy, z byle powodu odzywam się z nerwami. Z natury jestem skryty w sobie i nie umiem rozmawiać o swoich problemach, zawsze wszystko trzymam w sobie, ale jest czas, że to wychodzi i wtedy biorę piwo. Nie chcę tak żyć i jest mi z tym źle, bo przez to, że ja jestem nerwowy, moja córka i żona też takie się robią. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przestać rozmyślać i zacząć działać?

Witam. Mam na imię Piotr. Mam 22 lata. Obecnie przebywam w Anglii. Póki chodziłem do szkoły wszystko układało się w miarę dobrze, mimo ojca alkoholika i częstych awantur. Do szkoły przestałem w pewnym momencie chodzić przygotowany, bo przestało mieć to...

Witam. Mam na imię Piotr. Mam 22 lata. Obecnie przebywam w Anglii. Póki chodziłem do szkoły wszystko układało się w miarę dobrze, mimo ojca alkoholika i częstych awantur. Do szkoły przestałem w pewnym momencie chodzić przygotowany, bo przestało mieć to dla mnie jakikolwiek sens. Bez przerwy zacząłem marzyć jakim wspaniałym człowiekiem będę w przyszłości. Cały czas rozmyślałem nad sobą, a na końcu i tak robiłem to co mi powiedziała mama lub bliscy.

Skończyłem szkołę 2 lata temu. Po podpowiedziach znalazłem pracę i wybrałem uczelnię. W pracy wyrabiałem się lecz ze względu na mój wiek i wątłą posturę byłem strasznie wyszydzany. Zaczęły się częste napady paniki, które miały miejsce tylko w domu. Tam czułem się bezpieczny. Bałem się cokolwiek zrobić w pracy, jakkolwiek zaradzić temu. Zaczęły się studia, jeździłem na nie regularnie, mimo pracy 5 dni w tygodniu. W listopadzie zacząłem chodzić na co miesięczne wizyty do psychiatry. I tak do maja - trwałem na tabletkach na uspokojenie coraz silniejszych, a potem psychotropach, w miedzy czasie kupując i rozbijając auto i coraz częściej pijąc alkohol. W maju zrobiłem parę głupot, za które mi wstyd do dziś. A w czerwcu na psychotropach i po spożyciu alkoholu wziąłem auto wjechałem celowo w słup. Nic mi nie było. Straciłem prawo jazdy i zyskałem kolejny wstyd w mojej miejscowości.

Od roku pracuję w Anglii. Spłaciłem grzywnę, pracuję na nockach, a w dzień nie robię nic. Po prostu przebywam. Nie jem tabletek, staram się nie nadużywać alkoholu. Po prostu wegetuję. Myśli o samobójstwie mam, ale tego nie zrobię ze względu na bliskich. Żyje z dnia na dzień, samotnie, z bałaganem w głowie i z marzeniami. Dochodzi do tego, że marzę czasami o przeszłości, np. o mojej imprezie na 18. urodziny. Wiem, że jestem chory. Nienawidzę siebie i tego co w mojej głowie siedzi. To jest ze mną 24 h na dobę. Najgorsze jest to, że wie o tym tylko parę osób. Przy pozostałych staram się być kimś innym. Bardziej normalnym.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy na moje samopoczucie ma wpływ menopauza?

Witam, mam 42 lata i już od 2 lat bardzo się meczę z tym, co się ze mną dzieje. Zaczęło się dokładnie 2 lat temu, kiedy miewałam nieregularne miesiączki, byłam bardzo drażliwa i nerwowa, miałam silne wybuchy paniki. Oprócz tego...

Witam, mam 42 lata i już od 2 lat bardzo się meczę z tym, co się ze mną dzieje. Zaczęło się dokładnie 2 lat temu, kiedy miewałam nieregularne miesiączki, byłam bardzo drażliwa i nerwowa, miałam silne wybuchy paniki. Oprócz tego nie chciało mi się wychodzić z domu i miewałam różne nastroje.

Po dłuższym czasie, kiedy nie miałam miesiączki, udałam sie do ginekologa, który bez żadnych badań przepisał mi zwykłą antykoncepcję, ponieważ nie mogę HTZ. Po zażyciu tych tabletek było jeszcze gorzej - czułam się straszne, objawy się nasiliły i doszło ich jeszcze o wiele więcej. Minęły 3 miesiące brania i stwierdziłam, że je odstawię, bo dłużej tego nie wytrzymam. Odstawiłam je sama po 14 dniach, po czym było jeszcze gorzej.

Za dwa miesiące wylądowałam u psychiatry, który też mi nie pomógł - miałam 3 razy zmieniane leki i żaden mi nie pomógł. Po 6 miesiącach wizyt u psychiatry stwierdziłam, że to nie ma sensu ponieważ nabawiłam się strasznych lęków od tych leków. Męczę się z tym już 2 rok, teraz mam silne zawroty głowy, szumy uszne, bardzo silne lęki, serce mi lata jak chce, jestem cała roztrzęsiona. Miesiączkę mam co 9 miesięcy, poty mnie zalewają, uderzenia gorąca nie dają wytchnienia, nie mogę spać, a jak już zasnę, to budzą mnie koszmary i już nie umiem sobie sama z tym radzić - jestem załamana, te objawy mnie zabijają .

Dodam jeszcze, że na nerwy od kilku lat biorę B***, od której jestem już uzależniona i która już chyba na mnie nie działa. Przez te objawy musiałam rzucić pracę, nie umiem sobie z tym radzić. Prosze o pomoc, jakąś poradę - co ja mam zrobić? Czy to jest tak silna menopauza, czy depresja, a może w ogóle coś innego? Czy jest jakieś rozwiązanie poza HTZ?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z uzależnieniem od marihuany?

Witam. Bardzo wiele mnie to kosztuje aby w końcu podzielić się z kimś moim problemem. Myślę, że uzależniłam się od marihuany i bardzo chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę. Moje problemy zaczęły się 9 września 2009 roku, kiedy to...

Witam. Bardzo wiele mnie to kosztuje aby w końcu podzielić się z kimś moim problemem. Myślę, że uzależniłam się od marihuany i bardzo chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę.

Moje problemy zaczęły się 9 września 2009 roku, kiedy to będąc w 11. tygodniu ciąży dostałam krwotoku. Pojechałam do szpitala i następnego dnia niestety poroniłam. Po poronieniu myślałam, że wszystko jest ze mną w porządku, ale niestety nie było, bowiem nękały mnie straszne myśli. Udałam się więc do lekarza, który powiedział mi, że nie mam się czym przejmować, bowiem ze względu na wysoki hormon ciąży mogę odczuwać niepokój, ale z czasem to minie – oczywiście nie minęło. Nie wiedziałam jak sobie poradzić ze smutkiem, bólem, cierpieniem, więc zaczęłam palić marihuanę aby pozbyć się tych myśli.

Mija rok, a ja cały czas palę. Mam dobrą pracę, nawet bardzo dobrą, ale zaczynam czuć, że to co robię od razu jak wyjdę z pracy (palenie) ma wpływ na moje samopoczucie. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nic mnie nie cieszy i czuję się winna, że doprowadziłam do takiego stanu. Proszę o pomoc, bo już sama nie wiem co robić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty