Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 1 7

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Jeżeli nie będę łączyła alkoholu z narkotykami to czy jest możliwe, że powtórzy się epizod psychotyczny?

A więc moja historia wygląda następująco: mam 19 lat. Pod koniec tamtego roku przeżyłam epizod psychotyczny (pierwszy, lecz miałam jeszcze kontrolę nad soba - nie byłam w szpitalu) z przyczyn mieszania narkotyków (które właściwie nigdy mi nie służyły) z alkoholem....

A więc moja historia wygląda następująco: mam 19 lat. Pod koniec tamtego roku przeżyłam epizod psychotyczny (pierwszy, lecz miałam jeszcze kontrolę nad soba - nie byłam w szpitalu) z przyczyn mieszania narkotyków (które właściwie nigdy mi nie służyły) z alkoholem. Okres po epizodzie na lekach (R***) wspominam bardzo źle - depresja, ciągłe zmiany humoru, odizolowanie się od świata.

W czasie brania leków raz zapaliłam zioło. Wiem, to niedopuszczalne - zaraz po zapaleniu miałam powtórkę z rozrywki z grudnia 2009, jednak nie trwało to długo. Właściwie to odczuwałam wielki lęk, który minął po kilku godzinach. Jednak z perspektywy czasu i z dystansem stwierdzam, że dobrze zrobiłam, gdyż raz na zawsze zdałam sobie sprawę i wbiłam do głowy, że to nie jest dla mnie. I wiem już dobrze, że nigdy nie wezmę do ust żadnych narkotyków.

Pod koniec maja odstawiłam leki. Wszystko co cieszyło mnie przed epizodem wróciło, jestem szczęśliwa:). Ogólnie obracam się w dość imprezowym towarzystwie, gdzie nigdy nie brakuje alkoholu. Sama kocham się bawić. Od maja już trochę zdążyłam wypić, banię mam taką jak sprzed epizodów, nic się nie dzieje, jest po prostu dobrze (git majonez). Staram się jednak nie robić ciągów, pic po prostu okazyjnie. I w niedużych ilościach. Ale mama się ciągle boi, że może mi się coś stać.

Moje pytanie brzmi: jeżeli będę piła normlanie, jak człowiek (bez ciągów - w ludzkich ilościach), nie będę łączyła alkoholu z żadnymi narkotykami to czy istnieje możliwość, że znowu powtórzy się to, co było kiedyś? Bardzo mi zależy na odpowiedzi, mimo że temat trochę odbiega od założonego. Proszę i dziękuję z góry bardzo.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Na dręczący mnie niepokój codziennie się upijam. Co robić?

Dręczy mnie ciągły niepokój. Wracając do domu idę zupełnie inną drogą niż zwykle, przekonana, że coś złego mnie spotka, ciągle czuję lęk w żołądku. Do tego mam zmiany nastrojów, bardzo często się zamyślam, a ocknę się dopiero, gdy ktoś...

Dręczy mnie ciągły niepokój. Wracając do domu idę zupełnie inną drogą niż zwykle, przekonana, że coś złego mnie spotka, ciągle czuję lęk w żołądku. Do tego mam zmiany nastrojów, bardzo często się zamyślam, a ocknę się dopiero, gdy ktoś mnie szturchnie.

Nie potrafię się skupić, jestem kompletnie nieczuła i niewrażliwa. Wszystko jest mi kompletnie obojętne, również w relacjach damsko-męskich. Ponieważ nic nie sprawia mi radości, łacznie z moją pasją, jaką niegdyś było malarstwo, codziennie upijam się licząc, że zobaczę sens. Nigdy nie zaczęłabym się zastanawiać czy wszystko jest OK, gdyby nie ciągłe pretnensje moich bliskich. Miewam również omamy słuchowe, kładąc się do łóżka słyszę ciężki oddech za moimi plecami.

Nie mogę spać, bo czuję lęk. Tracę kontakt ze wszystkimi. Martwią mnie też częste myśli o sposobie w jaki odbiorę sobie życie. Takie myśli miewam często, właściwie niemal codziennie, i chyba pewnego dnia już nie wytrzymam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jest prawdopodobne, że po dopalaczu mogę mieć jakieś powikłania?

Witam. Wczoraj zapaliłam po raz pierwszy w swoim życiu jakies świństwo, tzw. dopalacza - nie znam jego składu, bo nie był podany. Przez swoją głupotę prawie zeszłam z tego świata, byłam blada, usta sine, lekkie drgawki, serce waliło jak...

Witam. Wczoraj zapaliłam po raz pierwszy w swoim życiu jakies świństwo, tzw. dopalacza - nie znam jego składu, bo nie był podany. Przez swoją głupotę prawie zeszłam z tego świata, byłam blada, usta sine, lekkie drgawki, serce waliło jak oszalałe, jakby miało zaraz wyskoczyc z klatki, to była masakra, miałam stany lękowe i psychozę, już byłam gotowa jechać na pogotowie, ale po ok. 15 minutach trochę się uspokoilam, lecz serce waliło jeszcze przez około 3 godziny, a po tym indydencie cały dzień bolało, tak jaby kłuło w mostku. No i dziś dalej mnie co jakiś czas kłuje. Mam cichą nadzieję, że jak to świństwo ze mnie całkiem wyparuje to mi przejdzie, ale boję się, że przez swoją głupotę mogłam się nabawić jakiejś poważnej wady serca. Czy jest to możliwe? Czy jest prawdopodobne, że po takim dopalaczu mogę mieć jakieś powikłania z tym związane? Proszę o szybką odpowiedź. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zwalczyć początki padaczki?

Pocenie się, dreszcze, nie zawsze bezsenność w nocy i wydaje mi się jakby mi włosy wyskakiwały z głowy. Jak to zwalczyć najłatwiej?    
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Mój syn i trawka - czy poza codzienną rozmową podejmować jeszcze jakieś kroki?

Wczoraj zorientowałam się, że mój 14-letni syn zapalił trawkę. Wcześniej wysyłał sygnały zainteresowania tym tematem i bardzo dużo z mężem na ten temat z nim rozmawialiśmy (męża brat jest uzależniony od narkotyków, więc temat jest nam bardzo dobrze znany),...

Wczoraj zorientowałam się, że mój 14-letni syn zapalił trawkę. Wcześniej wysyłał sygnały zainteresowania tym tematem i bardzo dużo z mężem na ten temat z nim rozmawialiśmy (męża brat jest uzależniony od narkotyków, więc temat jest nam bardzo dobrze znany), lecz było to "grochem o ścianę" on wiedział swoje, mówił, że nie uzależnia, że zdrowsza od papierosów itd. Wczoraj w syna łazience znalazłam skręta w desce klozetowej. Syn przyznał się, że miał 2 liście, które ususzył i zrobił 1 skręta i to byl 1 raz - jestem skłonna mu uwierzyć, ale pewności nie mam. Rozmawialiśmy bardzo długo na ten temat, powiedział, że nie podobało mu się ponieważ po okolo 2h od zapalenia (jak powiedział wziął tylko 2 pociągnięcia) dostał okropnego lęku i przeraził się tym uczuciem, dlatego przysiągł, że nigdy więcej, że to był 1 i ostatni raz. Nie wiemy co robić, czy poza codzienną rozmową z synem podejmować jeszcze jakieś kroki? Czy zgłosić się do specjalisty? Prosze o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mama dostała padaczki alkoholowej - czy to się może powtórzyć?

Moja mama jakieś parę tygodni temu dostała padaczki alkoholowej, ale przestała pić. Ja do końca nie wiem, co to jest ta padaczka - czy da się ją wyleczyć? Czy może się jej to jeszcze kiedyś powtórzyć? I co mogę zrobić,...

Moja mama jakieś parę tygodni temu dostała padaczki alkoholowej, ale przestała pić. Ja do końca nie wiem, co to jest ta padaczka - czy da się ją wyleczyć? Czy może się jej to jeszcze kiedyś powtórzyć? I co mogę zrobić, bo mama nie chce się leczyć - uważa, że poradzi sobie sama z tym? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Paliłem marihuanę, teraz nie odróżniam życia od snu. Co robić?

Witam, mam 21 lat. Opiszę po krótce moją sytuację: w wieku 16 lat zacząłem palić marihuanę, trwało to przez kilka lat z tym, że nie paliłem codziennie, ale często przynajmniej raz w tygodniu. Doprowadziło to do tego, że przestałem odróżniać...

Witam, mam 21 lat. Opiszę po krótce moją sytuację: w wieku 16 lat zacząłem palić marihuanę, trwało to przez kilka lat z tym, że nie paliłem codziennie, ale często przynajmniej raz w tygodniu. Doprowadziło to do tego, że przestałem odróżniać rzeczywistość od stanu, po którym znajdowałem się po wypaleniu trawki.

Zacząłem dostawać lęków, bałem się rozmawiać z ludźmi, bo tak jakby nie byłem tym, kim chciałem być, nie potrafiłem wyrazić tego, kim jestem. Tak jakby przedstawiałem inną osobowość pod wpływem różnych wydarzeń. Doszło do tego, że zamknąłem się w domu, bo ciężko było mi to wytrzymać. Miałem totalne zaburzenie w głowie. Czasami myślałem, że to już koniec, że sfiksowalem. Czasami, jak się upaliłem, stwierdzałem, że w końcu mówię normalnym głosem. Byłem podekscytowany tym faktem, tak jakbym szukał tego wewnętrznego ja. Teraz w sumie nie palę od dłuższego czasu.

Byłem u psychiatry, który stwierdził, że są to zaburzenia po narkotykach. Brałem przez pewien okres psychotropy,  ale nie zawsze mogłem wytrzymać i napiłem się piwa, a nawet czasem zapaliłem, bo leki totalnie doprowadziły mnie do dna. Co prawda czułem, jakby było lepiej, ale byłem bardzo taki zmulony, że tak to napiszę. Jakoś w ogóle ciężko było mi mówic, kojarzyć jakieś fakty. I cały czas z takim dołem na twarzy i z obsesją, że ludzie patrzą na mnie. Teraz definitywnie z tym skończyłem, ok. 3 miesiące temu, może dłużej, dokładnie nie pamiętam. I teraz co się dzieje? Ostatnio napiłem się trochę alkoholu, byłem na imprezie, i jak wracałem miałem flasha (myśli samobójcze, w ogóle myśli o tym, że coś jest ze mną nie tak i to już jest nie do uratownia). Tak jakby odzyskałem mowę, to mogę robić swobodnie, ale to, co się dzieje w mojej głowie jest nie do opisania.

Zauważyłem, że pod wpływem stresu zaczynam mieć zaburzenia, tzn. jakieś dziwne samopoczucie, tak jakbym zesztywniał ja i moje wszystkie funkcje: kordynacja, mowa, słuch, koncentracja. Może to objawy czegoś nowego? Nie mam pojęcia. To wszystko jest dla mnie bardzo ciężkie, za długo to już trwa. Co mam robić? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy dopalacz może coś mi zrobić po takim czasie?

Witam. Mój problem zaczął się od wzięcia przeze mnie dopalacza (zamiennik marihuany). Wziąłem to świństwo 2 raz w życiu i żałuję strasznie. Zaczęło mi się robić słabo, przez ciało przechodziło jakby promieniowanie, po chwili w klatce miałem uczucie, że coś...

Witam. Mój problem zaczął się od wzięcia przeze mnie dopalacza (zamiennik marihuany). Wziąłem to świństwo 2 raz w życiu i żałuję strasznie. Zaczęło mi się robić słabo, przez ciało przechodziło jakby promieniowanie, po chwili w klatce miałem uczucie, że coś mi tam rośnie, jakby rozrywa mi płuca, ale na szczęście przestało, następnie namacalne przeze mnie jakby bąble przechodzące przez brzuch. 4 takie ataki aż znalazłem się na pogotowiu, tam dostałem zastrzyk i kroplówkę. Po 3 godzinach wróciłem do domu. Czułem się słabo, ale po jakichś 4 dniach od tego wydarzenia nawet nieźle. W zasadzie jakby nic się nie wydarzyło.

Tydzień po tym wydarzeniu w chwili poczułem się słabo, uczucie, że zaraz zemdleje, myślałem coś mi się stanie. Spędziłem noc w szpitalu (skarżyłem się na ostry ból brzucha, ból głowy i ucisk przy lewej skroni i oku. Tam badania: morfologia, inne badania krwi, mocz, cukier, TSH, ekg, neurolog), ale niby wszystko wporządku. Od tego czasu zaczęły się objawy typowe dla nerwicy, tak stwierdzil neurolog, lekarz rodzinny. Zacząłem mieć wrażenie odrealnienia, zaburzenia równowagi, męty przed oczami, uciski głowy, silne bóle głowy, osłabienie, brak apetytu, szczypanie ciała, gula w gardle, nudności, bóle w okolicy serca, ucisk w klatce piersiowej, brak ochoty na cokolwiek, senność.

W ciągu tych 2 miesięcy miałem kilka ataków osłabienia i myśli, że zaraz umrę co kończyło się na pogotowiu, gdzie ekg, relanium i do domu. Lekarze patrząc na wyniki mówią, że to na 99% nerwica, a dopalacza to już dawno nie ma w organizmie i nic mi się przez niego nie stanie. Natomiast neurolog na moją sugestię, że może guz mózgu albo SM powiedział, że mogę zrobić rezonans, ale po co, jak tam nic nie wykryje. Od jakichś 3 tygodni cały czas mam wrażenie, że zaraz zemdleję, że umrę, nic mi się nie chce, że dopalacz i tak mnie zabije. Ciagły strach, ale tylko o swoje zdrowie. Ciągle mam ucisk od nosa w górę głowy i tył głowy. Mam pytanie: czy możę mi się coś stać po takim czasie od zażycia czyli, 2 miesiące temu? Jeśli tak, to gdzie się zgłosić? Czy może to bardziej moja głowa i nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój chłopak pije. Czy warto o niego walczyć?

Witam, mam 18 lat i uporządkowane życie - liceum (przede mną ostatnia klasa) i rodzinę. Zależy mi bardzo na pewnym chłopaku - ma 21 lat. Ba, ja po prostu się w nim zakochalam i nawet nie wiem dlaczego, to takie... Witam, mam 18 lat i uporządkowane życie - liceum (przede mną ostatnia klasa) i rodzinę. Zależy mi bardzo na pewnym chłopaku - ma 21 lat. Ba, ja po prostu się w nim zakochalam i nawet nie wiem dlaczego, to takie niewyjaśnione, ale do sedna sprawy. Mój chłopak jest synem alkoholiczki (zmarla kilka lat temu), żyje w patologicznym środowisku (mieszka z babką i wujkiem - również mają problem z alhoholem, jego dom, do którego nie chciał żebym weszła, wygląda w środku jakby od 10 lat po żadnej awanturze tam nikt nie sprzątał). Wiem, że ten facet może pociągnać mnie na dno i zburzyć moje życie, moją przyszłośc. Mój chłopak żyje chwilą, nie ma wykszałcenia. Byliśmy razem przez 3 tyg. i tylko kilka razy nie czułam od niego alkoholu. Mój chłopak twierdzi, że nie ma problemu, że potrafi nie pić, ale ja widzę, że to nałóg. Ma zabrane prawo jazdy za jazdę pod wpływem (wygadał się jego kumpel, on sam nigdy by mi nie powiedział), jeździ nadal - taką ma pracę - ale jego szef, którego miałam przyjemność poznać nic sobie z tego nie robi, gdyż popijają razem. Martwię się o tego chłopaka… Zrobiłam błąd, bo przez jeden wieczór piłam razem z nim i paroma znajomymi, ale wtedy jeszcze nie byłam świadoma, że oni piją prawie codziennie, myślałam, że to jeden raz w tygdoniu, bo na drugi dzień on miał wolne. Teraz urwał mi się kontakt z moim chłopakiem, bo nie wytrzymałam. Pewnego dnia umówiłam się z nim na szczerą rozmowę, chciałam postawić mu ultimatum, albo sama nie wiem, pogadać o tym, że zależy mi jak na nikim innym, że nie chcę widzieć go za 10 lat jako - nie oszukujmy się -  menela. On ma pracę póki jest młody, a potem? Pamiętam jak się do mnie przytulił i powiedział, że nie ma nikogo na tym świecie, że jest sam, bez rodziców i nie ma w nikim wsparcia, a ja powiedziałam mu, że ma mnie - nie doszło do niego, bo mnie zignorował. Nie przyszedł na wspomnianą rozmowę, już wiedział, że chcę gadać o alkoholu. Jego telefon odebrał jakiś kumpel i powiedział, że P. jest pijany. Wstąpiło wtedy we mnie takie coś, taka złość - wtedy weszłam do jego "domu"… Tam jest strasznie. On sam był u kolegi, niedaleko - poszłam tam, leżał, myślałam, że jest pijany. Zrobiłam kolejny błąd, bo zaczęłam krzyczeć na niego od progu, co sobie wyobraża, padły z moich ust niecenzuralne słowa, ale chyba miałam prawo? Jak można umówić się z kobietą i nie przyjść? Jak mógł pozwolić kumplowi żeby robił sobie ze mnie takie żarty? Wstał i oznajmił, że nie jest pijany. Czyżby sprawdzał moją rekcję? Poprosiłam go o tę rozmowę, kazał mi poczekać aż wypali papierosa w pokoju obok, gdzie był jego kumpel ze swoją siostrą, potem poczekać, aż gdzieś zadzwoni - a dzwonił do kogoś, żeby przyszedł na piwo, Nie wiem co mu to miało dać, może myślał, że siądę z nimi, wypiję piwo i zapomnę o sprawie? Kiedyś był umówiony ze mną, nie było go przez 2 dni, nie dawał znaku życia, aż nagle sie pojawił. Trzasnęłam drzwiami i poszłam. On nie wyszedł za mną. Od tamtego czasu nie mam z nim kontaktu. Może po prostu on nie potrzebuje kobiety, która będzie mu robić awanturę o alkohol, zburzy jego piękne, beztroskie życie pod wpływem alkoholu? Wiem, że on ma problemy z prawem, ale nie chciał powiedzieć jakie. Wiem, że nie miał lekkiego dzieciństwa, ale z drugiej strony sam jest sobie winien życia, które wybrał, bo ma troje rodzeństwa, które nie zostało tutaj z nim, w tej melinie, w jego "domu". Boli mnie to, że on się niszczy, chciałabym go przytulić i powiedzieć jeszcze raz, że ma mnie, chciałabym mu pomóc, być z nim. Czy warto? Czy warto być z kimś, kto już rano pije piwo, by przebrnąć przez dzień i napić się wódki? Czy on potrafi mnie pokochać i postawić nad alkoholem? Czy i jak go z tego bagna wyciągnąć? Czy dam radę? Czy zanim się obejrzę, sama popadnę w alkoholizm? Dodam, że mam skłonność do używek - zeszłe wakacje puściłam z marihuanowym dymem, teraz palę sporadycznie. Poza tym nie mam umiaru w piciu alkoholu, jak już zacznę na imprezie (pije okazyjnie) to zawsze wleję w siebie za dużo... Czy nasz związek miałby szanse? Czy doszłoby do wspołuzależnienia? Boję się o niego, bo jest teraz sam… Boję się o siebie gdy z nim jestem, bo wiem, że mogę zawalić szkołę i zrujnować swoje plany. Nie ma dnia ani godziny, w której bym o nim nie myślała, gdy jesteśmy razem czuć chemię w powietrzu, mimo tego, że on jest nieodpowiedzialny i wybuchowy - czuję się przy nim dziwnie bezpieczna, bo ufam mu bezpodstawnie... Co robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to derealizacja?

Witam mam 18 lat, jestem dziewczyną. Wszystko zaczęło się od palenia marihuany. Kiedyś było dobrze, fajnie, ale ostatnie palenie totalnie mnie przybło i wprawiło w lęk - lęk przeszedł, ale zostało coś jeszcze. Nie wiem co się ze mną...

Witam mam 18 lat, jestem dziewczyną. Wszystko zaczęło się od palenia marihuany. Kiedyś było dobrze, fajnie, ale ostatnie palenie totalnie mnie przybło i wprawiło w lęk - lęk przeszedł, ale zostało coś jeszcze.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Ostatnio odbieram świat jakby zza szklanej szyby, wszystko jest takie odległe, czuję się jak widz własnego życia, jakbym nie miała kontroli nad nim, tylko w moim "prawdziwym" umyśle powstaje impuls, który mówi mojemu ja istniejącemu w tym zmyślonym świecie, co ma robić, żeby nikt nie zauważył, że jestem nienormalna. Jako normalne przyjmuję, że tak naprawdę codziennie mogę budzić się w innej rzeczywistości i to nie wprawia mnie w lęk.

Nie boję się, ale czuję jak świat coraz bardziej się oddala. Dawne życie jest tylko wspomnieniem, czymś co nawet nie przytrafiło się mnie, tylko gdzieś o tym usłyszałam. Pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Siostra piła kilkanascie lat - czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna?

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w...

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w ogóle. Właśnie teraz jak dostała tych ataków padaczki, to zabrano ją do szpitala. Lekarze powiedzieli, że jest zły stan wątroby. A jeszcze tego samego dnia przewieziono ją do zakładu dla psychicznie i nerwowo chorych. Od tego momentu jest z nią nie dobrze. Zawsze po takich atakach (miała ich chyba wcześniej 3) dochodziła do siebie i już była normalna. A teraz to jak ją widzę od paru dni to jest zupełnie nie tym człowiekiem, co kiedyś (jak była trzeźwa). Teraz to jest słaba, sama chodzić nie może, cały czas leży, mówi niewyraźnie. Rzeczywiście wygląda jakby była osobą psychicznie chorą. Co to może być? Czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna. Czy może jest to stan nie do przejścia?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Agnieszka JamroĹźy
Lek. Agnieszka JamroĹźy

Jak mogę pomóc przyjaciółce, która jest narkomanką?

Problem, z którym się borykamy nie jest bezpośrednio związany z nami. Nasza przyjaciółka jest narkomanką. Zaczęlo się na początku trzeciej klasy gimnazjum. Popalała marihuanę, zazwyczaj na imprezach. Z czasem dowiedziałyśmy się, że bierze kokainę. 1 września tego roku...

Problem, z którym się borykamy nie jest bezpośrednio związany z nami. Nasza przyjaciółka jest narkomanką. Zaczęlo się na początku trzeciej klasy gimnazjum. Popalała marihuanę, zazwyczaj na imprezach. Z czasem dowiedziałyśmy się, że bierze kokainę.

1 września tego roku zadzwoniła po nas jej koleżanka i powiedziała, że leży na trawie na polanie przy lesie. Kiedy byłyśmy na miejscu wymiotowała. Wcześniej skręcała się i miała odlot. Kiedy zabrałam jej telefon (musiałam to zrobić kiedy wymiotowała, bo nie chciała mi go dać) i powiedziałam, że zadzwonię do jej rodziców, żeby po nią przyjechali zaczęła płakać i błagać mnie, abym tego nie robiła. Mówiła, że chodzi na spotkania narkomanów, ale nic nie dają (była na dwóch). Mówi, że robi to tylko dla nas i ciągle obiecuje, że już nie będzie, ale trudno mi wierzyć w jej zapewnienia.

Jak mogę jej pomóc? Kiedy widzę ją w takim stanie czuję się całkowicie wyprana z energii… Nie wiem jak mogę sprawić, żeby przestała siebie krzywdzić. Nie znam powodu, przez który się narkotyzuje… Proszę o pomoc. Mam nadzieję, że nie jest za późno.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy palenie marihuany mogło wpłynąć na moją pamięć?

Ostatnio zadałem pytanie, czy od jednorazowego zapalenia marihuany mogło dojść do uszkodzenia mózgu i pogorszenia pamięci. Otrzymałem odpowiedź, że to bardzo mało prawdopodobne. Co przez to rozumieć? Te objawy mogą być spowodowane przez coś innego, np. depresję czy coś w...

Ostatnio zadałem pytanie, czy od jednorazowego zapalenia marihuany mogło dojść do uszkodzenia mózgu i pogorszenia pamięci. Otrzymałem odpowiedź, że to bardzo mało prawdopodobne. Co przez to rozumieć? Te objawy mogą być spowodowane przez coś innego, np. depresję czy coś w ten deseń? Czy to normalne, że nie pamiętam pewnych rzeczy po 2 miesiącach?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie?

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po...

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po czym 4 miesiące nie pije nawet piwa. Ta sytuacja powtarza się, z tym że przerwy w piciu są coraz krótsze. Zaciągnął wiele kredytów bez mojej wiedzy. Banki wydzwaniają, straszą, a on nie odbiera telefonów. Boję się zajęć bankowych. Pomagam, nie mówiąc mu o tym. Mobilizuję go do pracy, którą często zarywa. Pomocników do pracy zawsze wyszykuje podobnych do siebie. Mamy córkę na studiach, jest mi coraz ciężej, czasami chciałabym z sobą skończyć, ale szkoda mi dziecka i moich rodziców, którzy mnie wspierają duchowo. Córka ma tylko jedno rozwiązanie - rozwód. Kocham męża, ale nie wiem, ile jeszcze dam radę to wszystko znosić. Maż nie chce poddać się leczeniu - zna wszystkie procedury leczenia przymusowego, więc śmieje mi się w twarz jak go straszę. Jak mam mu pomóc? Kłótnie, dobroć nic nie dają. Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie? Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy on będzie jeszcze kiedyś normalny?

Mam pytanie: mój kolega ma 17 lat, od kiedy zączał grać w grę pt. "Tibia" stał się tępy, nie da rady się z nim dogadać. Cały czas patrzy w telefon i pisze smsy z Tibijczykami z innych miast i swoją...

Mam pytanie: mój kolega ma 17 lat, od kiedy zączał grać w grę pt. "Tibia" stał się tępy, nie da rady się z nim dogadać. Cały czas patrzy w telefon i pisze smsy z Tibijczykami z innych miast i swoją dziewczyną Kamilą. Jak z nim rozmawiamy chłopak nic nie rozumie, kolega coś mówi, a ten o czymś innym.

Mama go już chyba 10 razy z domu wyrzuciła. Jak się śmiejemy z wiosek on staje się obrońcą. Często bije o wiele słabszych kolegów. Dziewczyna chciała z nim uprawiać seks, ale on powiedział, że jeszcze za szybko. Nie poznaje go, on taki nie był - normalny chłopak odpowiedziałby zupełnie co innego. Co mogę jeszcze powiedzieć - chłopak jest szczupły i się z niego śmiejemy, że jest jak wykałaczka.

Jak ćwiczył na siłowni brał jakieś doppingi. Jeszcze jak się spali jakimś dopalaczem mówi, że zdradzi dziewczynę i gada sam do siebie, a my wszyscy wiemy że mu nie staje po sterydach i chce nas bić. Jest zapewne uzależniony od telefonu i chyba od tej gry. Dawniej naprawdę był jak my. Gra jeszcze w inne gry. Kiedy się ma bić to mówi, że ma +20% adrenaliny, a jak przegra to że -10% respectu.

On chyba myśli, że życie jest grą. Panienka bardzo nim manipuluje. Może to wygląda jak naśmiewanie się z niego, ale my naprawdę chcemy mu pomóc - co to może być? Czy będzie normalny? Proszę o odpowiedź, z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy problemy z dzieciństwa można przenieśc na życie dorosłe?

Witam! Mam 23 lata. Wychowałam się w rodzinie gdzie "rządził" ojciec alkoholik. Zaczął pić kiedy miałam 6 lat, a moja najmłodsza siostra 4 miesiące. Niektóre wydarzenia jako dziecko wymazałam z pamięci, jednak większość z nich pozostała. Pamiętam dokładnie -...

Witam! Mam 23 lata. Wychowałam się w rodzinie gdzie "rządził" ojciec alkoholik. Zaczął pić kiedy miałam 6 lat, a moja najmłodsza siostra 4 miesiące. Niektóre wydarzenia jako dziecko wymazałam z pamięci, jednak większość z nich pozostała. Pamiętam dokładnie - zawsze baliśmy się z rodzeństwem (mam 2 siostry i brata) w jakim stanie wróci tata, co będzie robił, co będzie mówił, będzie się czepiał nas czy mamy - chociaż to było obojętne, bo i tak zawsze stawaliśmy w jej obronie i nam się obrywało. "Szło" wszystko co pod ręką - rzucał szklankami, butami, krzesłami, ganiał nas z piłą motorową czy nożem. Nie moglismy zapraszać sobie znajomych, koleżanek tylko dlatego, żeby nie "najeść się wstydu". Ciężko mi się o tym pisze. Moje dzieciństwo było koszmarem, a to, że wszyscy wyrośliśmy na dorosłych, odpowiedzialnych ludzi zawdzięczamy tylko naszej mamie:). Wspaniałej kobiecie, która chciała dobrze, ale nie miała gdzie z nami uciec, bo jej tata, a mój dziadek to również alkoholik. Na stancję z czwórką dzieci nie było ją stać…

Im byłam starsza tym bardziej przekonywałam się w twierdzeniu, że kiedyś to się skończy - poznam kogoś, kto zabierze mnie z tego domu i tak właśnie się stało. Kiedy miałam 17 lat poznałam mojego obecnego męża. Na początku prosiłam go, żeby mnie zostawił w spokoju, bo widział co się u mnie dzieje, a on pochodzi z bardzo spokojnej rodziny i był w wielkim szoku, patrząc na relacje nasze z ojcem. Nie zostawił mnie. Powiedział, że jest tu od tego, by mi pomóc. Po dwóch latach zabrał mnie za granicę - odpoczęłam psychicznie, było super, cicho i spokojnie. Moje rodzeństwo też zaczęło podróżować i się usamodzielniać :) A w tym samym czasie i tata się uspokoił - co prawda pije do dnia dzisiejszego, ale nie jest już taki szkodliwy, gdy się upije widzi tylko łóżko, idzie spać i go nie ma:)

Teraz mieszkam z mężem w Holandii już 4 lata, tu urodziłam syna (obecnie ma 2 latka) i od kiedy pojawiło się dziecko w naszym życiu okazało się kto jest bardziej odpowiedzialny. Kiedy w Holandii był kryzys z pracą i we dwoje nie pracowaliśmy, a oszczędności starczyły na nie długo - mąż zaczął sięgać po alkohol. Wystarczyły mu 4 piw,a żeby tracił panowanie nad sobą, nie trzeźwiał tydzień. Wtedy pierwszy raz widziałam go pijanego przez taki długi okres, nasz syn miał wtedy 6 miesięcy i właśnie wtedy pierwszy raz mnie popchnał - miałam dziecko na rękach i upadliśmy na łóżko (na szczęście), potem już wystarczyła głupia wymówka, by się kolejny raz upić. Kiedy syn miał niecały roczek uderzył mnie w twarz. Za co? Tego nie wiem, a on nie pamięta!

Od 2007 roku już miał dwa razy wstrzymywane prawa jazdy po jeździe w stanie nietrzeźwości (raz w Polsce i za 12 miesięcy je odzyskał, a drugi raz w Holandii gdzie po miesiącu mu je przysłali twierdząc, że dokumentów wydanych nie w swoim kraju nie mogą przetrzymywac dłużej jak miesiąc). Na dzień dzisiejszy zdarza mu się jeździc po pijanemu, a mi już zaczyna brakować sił. Nie dochodzą moje prośby, groźby, tłumaczenia - nic... Co prawda nie pije już tak dużo i nie jest w stosunku do mnie agresywny, ale boję się, żeby nie wyrządził krzywdy niewinnym ludziom na trasie i żeby znowu nie znalazł sytuacji do tego, aby się porządnie upić i skrzywdzić mnie czy dziecko. Kocham go bardzo mocno, cześciej jest trzeźwy niż pijany, jest dobrym ojcem i myślącym o przyszłości człowiekiem, ale się gubi, a ja nie potrafię mu pomóc, tym bardziej nie chcę takiego dzieciństwa dla syna jakie ja miałam! Co robić, aby go przed tym chronić? Czy ja powinnam odejść? Mój mąż twierdzi, że sytuację z domu przeniosłam na niego i porównuję go do ojca. Co robić? Proszę o pomoc:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pokonać uzależnienie od leków przeciwbólowych?

Jestem rocznik 90., tzn. mam 19-20 lat. Pierwszy raz zażyłam opioidowe leki przeciwbólowe w formie tabletek jak miałam chyba 17. Od paru miesięcy biorę je codziennie, gdy się budzę, inaczej nie ma opcji, żebym poszła gdzieś, bo czuję się tak...

Jestem rocznik 90., tzn. mam 19-20 lat. Pierwszy raz zażyłam opioidowe leki przeciwbólowe w formie tabletek jak miałam chyba 17. Od paru miesięcy biorę je codziennie, gdy się budzę, inaczej nie ma opcji, żebym poszła gdzieś, bo czuję się tak masakrycznie, ale obecnie jestem na urlopie i niechcący zapomniałam wziąć ich ze sobą, 3 dzień nie biorę - masakra, czuję się zmięta okropnie, nie ma co się wcale dziwić. Sama nie wiem czego chcę jeszcze - z jednej strony chcę dalej brać, a z drugiej wiem, że pakuję się w bagno, ale dopiero wracam z urlopu 24 - jeśli przezwyciężę to, a nie mam wyjścia, bo nie mam, to może odpuszczę sobie? A może wrócę z urlopu i pierwsze co wezmę? Bez sensu, fajna pułapka. Co powinnam zrobić, aby nie brać tego? Proszę o jakąś wskazówkę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam zrobić z mężem pijakiem?

Co zrobić żeby mąż pszestał pić alkohol, bo niewiem co mam robić. Pomóżcie!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy dopalacze uszkodziły mi serce?

Witam, mam 23 lata, niedawno wróciłem z zagranicy, gdzie postanowiłem zażyć dopalacza. Był to proszek, wypiłem z colą jakieś 150 - 200 gram tej substancji. Po 45 minutach serce zaczęło walić mi jak nigdy. Nawet teraz, 11 dni po zażyciu...

Witam, mam 23 lata, niedawno wróciłem z zagranicy, gdzie postanowiłem zażyć dopalacza. Był to proszek, wypiłem z colą jakieś 150 - 200 gram tej substancji. Po 45 minutach serce zaczęło walić mi jak nigdy. Nawet teraz, 11 dni po zażyciu tego, mam zwiększone tętno. Zażywam przeciwdepresyjny lek z grupy SSRI, po dwóch dniach od momentu spożycia tej substancji postanowiłem zażyć lek, ale po zażyciu serce zaczęło mi jeszcze mocniej bić, od tego czasu nie wziąłem lekarstwa, aż do dzisiaj, czyli od jakiś 9 dni, ale nie czuję żadnego spadku samopoczucia, co zdarzało się dawniej po kilkudniowym odstawieniu leku. Gdzie powinienem się zgłosić z tym problemem o ile jest taka potrzeba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już uzależnienie?

Witam, proszę o odpowiedź, gdyż sama nie potrafię już obiektywnie ocenić sytuacji. Od kiedy mieszkamy razem (blisko 3 lata), alkohol zawsze gościł w naszym domu. Piwo, wino (wódka bardzo rzadko). Mój mąż każdego dnia potrafil wypić 3-4 piwa i jeszcze...

Witam, proszę o odpowiedź, gdyż sama nie potrafię już obiektywnie ocenić sytuacji. Od kiedy mieszkamy razem (blisko 3 lata), alkohol zawsze gościł w naszym domu. Piwo, wino (wódka bardzo rzadko). Mój mąż każdego dnia potrafil wypić 3-4 piwa i jeszcze otworzyć butelkę wina. Od jakiegoś czasu - po wspólnej rozmowie - poszliśmy na komproms i uzgodniliśmy, że w tygodniu mąż nie będzie pił więcej niż 2 piwa i 2 (pełne) lampki wina (każdego dnia). W weekendy pije więcej, tzn. całe winko, do 2 czy 3 piw. Czasem jednak zrywa naszą umowę i pozwala sobie na więcej. Mówi, że musi wypić by zasnąć, gdyż uważa, że ma problem z zasypianiem. Oczywiście do lekarza z tym problemem nie pójdzie. Proszę o odpowiedź: czy on już jest uzależniony? Czy jest na dobrej drodze do tego? Jak sobie z tym radzić? Czasem moje prośby by nie pił tak dużo nie wystarczają, a mąż odbiera je jako próbę rządzenia nim. Zaznaczę, że mąż pod wpływem alkoholu nie robi się agresywny, nie siada za kierownicę. Czasem gdy pił więcej, potrafił się przyznać do tego, że pije za dużo, nawet robił sobie przerwę - okolo tygodnia. Wytrzymał, ale po przerwie dalej pił i pije.

odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty