Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zaburzenia odżywiania: Pytania do specjalistów

Spadek wagi - postrzeganie własnego ciała

Witam. Mierzę 166 cm i ważę 60kg. Przez 2 miesiące schudłam 16 kg i nadal się odchudzam, ponieważ wciąż wydaje mi się, że jestem za gruba. Czy faktycznie jestem za gruba i czy to nie obsesja? Sara

Jak naprawić szkody wyrządzone w organizmie?

Mam 17 lat, 177 cm wzrostu, ważę na dzień dzisiejszy 65 kg. Może zacznę od początku. Moja sytuacja jest dość skomplikowana i pomimo prób nie umiem sobie sama z tym poradzić. Jako mała dziewczynka, rzecz jasna, byłam szczupła, choć...

Mam 17 lat, 177 cm wzrostu, ważę na dzień dzisiejszy 65 kg. Może zacznę od początku. Moja sytuacja jest dość skomplikowana i pomimo prób nie umiem sobie sama z tym poradzić. Jako mała dziewczynka, rzecz jasna, byłam szczupła, choć zjadałam nieprzyzwoite ilości jedzenia, bo wciąż rosłam i rosłam. W końcu jednak ten proces się zatrzymał. W 5 klasie podstawówki co tydzień lądowałam w Macdonaldzie, no i z chudziny stałam się całkiem sobie przy kości nastolatką. Początkowo nie przeszkadzało mi to ani trochę, potem jednak ktoś zwrócił mi uwagę i nawet nie pamiętam jak, ale przez wakacje sporo zrzuciłam. Jednak od tego czasu bacznie się sobie przyglądałam. Może zbyt się tym zapatrywaniem w lustro przejęłam.

W 2 gimnazjum przestałam jeść. Podobno miałam anoreksję, choć moja waga, mało którą anorektyczkę by usatysfakcjonowała. Ważyłam wówczas około 54 kg. Oczywiście stosowałam środki przeczyszczające, nawet kilka razy w tygodniu. Rodzice się zorientowali i rzekomo zostałam cudownie wyleczona. Fakt utyłam - do 78 kg, potem oczywiście schudłam i od tego czasu tak się męczę. Albo nie jem nic, albo jem za dużo! Potrafię przez kilka dni pod rząd najeść się wodą i plastrem szynki, aż w końcu pękam i pochłaniam na raz ponad 1000 kcal. Próbowałam zabrać się za "zdrowe odżywianie". Jadłam grzecznie co 3 godziny, trzymałam się 1100 kcal i co? i po tygodniu zamiast schudnąć przybyło mi 1,5 kg... Załamałam się rzecz jasna i wróciłam do starych nawyków - albo nic, albo za dużo. Jednak nie przynosi to upragnionych efektów.

Czuję się źle psychicznie, fizycznie. Nie oczekuję cudów. Chcę zgubić góra 5 kg! Chociaż 3 kg już by było dobrze i żyć jak każdy normalny człowiek, jeść i nie martwić się, że zaraz będzie 2 kg więcej! Czy to normalne, że nie jem nic, a potem dopiero o 14 zjem obiad (1/2 worka kaszy gryczanej, kawałek mięsa, surówka, parę frytek) i waga rośnie o 2,5 kg?! A takie coś przeżyłam dokładnie wczoraj! Niszczy to mnie i nie daje mi spać. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, bo już nie wiem, co robić i jak swój organizm uzdrowić. Wiem, że bardzo w nim namieszałam, ale chcę to naprawić!

Zaburzenia odżywiania - czy to początki bulimii?

Witam. Mam 26 lat, od kiedy pamiętam miałam problemy z nadwagą. Mniej więcej co 5-6 lat chudnę ok. 20 kg, po czym znów wracam do wagi 90-100 kg (mam 178 cm wzrostu). Aktualnie jestem w fazie nadwagi (90 kg)...

Witam. Mam 26 lat, od kiedy pamiętam miałam problemy z nadwagą. Mniej więcej co 5-6 lat chudnę ok. 20 kg, po czym znów wracam do wagi 90-100 kg (mam 178 cm wzrostu). Aktualnie jestem w fazie nadwagi (90 kg) i staram się znów schudnąć. Od kilku miesięcy pomagam sobie herbatkami ułatwiającymi trawienie (nie przeczyszczającymi) oraz wymiotami. Nie wymiotuję po każdym posiłku, tylko po takim, który po zastanowieniu uznam za niedietetyczny. Nie mam tzw. napadów obżarstwa, o których czytam w każdym opisie bulimii. Nie zjadam wszystkiego, co w zasięgu wzroku. Wymiotuję np. po zbyt dużej ilości spożytego posiłku lub kiedy po posiłku czuję nieprzyjemne uczucie nadmiernej sytości. Czy to może być początek bulimii? Czy jeśli nie przestanę wymiotować, mogę stracić nad tym kontrolę? Pozdrawiam.

Napady głodu - jakie leki?

Witam, prowadzę zbilansowaną dietę, ułożoną przez dietetyka, ciężko pracuję fizycznie na kuchni po 13 h. Od pewnego czasu mam problem z nocnym jedzeniem. Wstaję ok. 1, 2 w nocy regularnie i zaglądam do lodówki. Jem rzeczy, których normalnie bym nie...

Witam, prowadzę zbilansowaną dietę, ułożoną przez dietetyka, ciężko pracuję fizycznie na kuchni po 13 h. Od pewnego czasu mam problem z nocnym jedzeniem. Wstaję ok. 1, 2 w nocy regularnie i zaglądam do lodówki. Jem rzeczy, których normalnie bym nie zjadła, niektórych z nich nawet nie lubię. Jem 5 posiłków dziennie, nie oglądam tv przed zaśnęciem, staram się uspokoić, ale wszystko na nic. Rano mam ogromne wyrzuty sumienia i kg więcej na wadze, a nie ukrywam, że figura jest dla mnie ważna. Robię to automatycznie. Czy istnieją jakieś leki, które pomogą mi się przestawić? Pomogą mojemu ciału się unormalizować? Nie mam czasu iść do lekarza z racji wykonywanej przeze mnie pracy.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Ciągle się odchudzam: czy to początki anoreksji?

Witam :) Od ponad roku sie odchudzam. Przez ten czas schudłam 14 kg. Od pól roku zauważyłam, że strasznie się ograniczam i ostatnie dwa miesiące jem tyle co nic. W ciągu tygodnia schudłam 1,5 kg. Nie mam ochoty na jedzenie,... Witam :) Od ponad roku sie odchudzam. Przez ten czas schudłam 14 kg. Od pól roku zauważyłam, że strasznie się ograniczam i ostatnie dwa miesiące jem tyle co nic. W ciągu tygodnia schudłam 1,5 kg. Nie mam ochoty na jedzenie, gdy każe mi ktoś coś zjeść, płaczę i nie jem. Gdy jem, dużo się ruszam, by spalić, bądź wymiotuję. Starałam się jeść 1000 kcal dziennie. Teraz jem okolo 100 kcal dziennie. Obecnie ważę 51 kg przy 170 cm wzrostu. Rodzina mówi, że za mało. Jednak ja w sobie wciąż widzę grubę dziewczynę, która się opycha czymś niezdrowym. Od dwóch miesięcy nie pojawil się u mnie okres. Nie współżyłam z chłopakiem, więc ciąża zostaje automatycznie wykluczona. Nigdy nie miałam opóźnień w miesiączkowaniu. Miesiączkuję od 11 roku życia. Zauważyłam także, że co chwilę myślę tylko o wadze. Ważę sie kilka razy na dzień. Czy bez wizyty u lekarza uda mi się z tego wyjść?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to zaburzenia odżywiania? - nie mogę przestać myśleć o jedzeniu

Witam, mam 16 lat, od pewnego czasu, a w zasadzie to od dawna (o ile nie od zawsze) - staram się schudnąć. Nie jestem w stanie napisać, kiedy dokładnie przestałam nad tym panować. Pamiętam, że kiedyś tam daleko w przeszłości...

Witam, mam 16 lat, od pewnego czasu, a w zasadzie to od dawna (o ile nie od zawsze) - staram się schudnąć. Nie jestem w stanie napisać, kiedy dokładnie przestałam nad tym panować. Pamiętam, że kiedyś tam daleko w przeszłości stosowałam, a raczej próbowałam przejść na dietę, lecz szybko porzucałam postanowienia. Jednak to się zmieniło jakoś rok temu, zawzięłam się i schudłam, dużo schudłam, przy okazji zanikł mi okres, zaczęły wypadać włosy - ogólnie stan zdrowia się pogorszył. Po takiej drastycznej diecie (nie przekraczałam nigdy 500 kcal, czasem w ogóle nie jadłam) skusiłam się na zjedzenie czegoś "porządniejszego", nie potrafiłam się opanować i zaczełam jeść wszystko, czego sobie odmawiałam - wtedy po raz pierwszy poznałam, co to są wyrzuty sumienia, miałam je ogromne, aż się trzęsłam nad sobą, nienawidziłam siebie w tamtej chwili. Zaraz zaczęłam intensywnie ćwiczyć, a na następny dzień odmówiłam sobie pokarmu. Jak najszybciej wróciłam do dawnej diety, ale nie potrafiłam odmawiać jedzenia tak jak wcześniej, ale że to były wakacje to miałam mnóstwo okazji na sport, zaraz spalałam to co zjadłam. Jednak pod koniec wakacji zdarzyło mi się wiele przykrości, wróciłam do domu i miałam wszystkiego dość, nic mnie nie obchodziło, nie wychodziłam z domu, a z nudów jadłam, jadłam, jadłam i jadłam. Na poczatku było ok, dopóki po miesiącu nie zauważyłam, że wszystkie pieniądze wydaję na jedzenie i że waga pokazuje o 7 kg! więcej niż niedawno. Załamałam się, ale mimo starań nie potrafiłam przestać jeść - gdy widziałam, że tyję, z bezradności jadłam jeszcze więcej. I z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień pogrążałam się w coraz większej obsesji, cały czas myślałam o jedzeniu. W końcu jakoś 3 miesiące temu postanowiłam skończyć z tym raz na zawsze, lecz to nie jest takie proste. Stosowałam głodówki - tak, wiem - najgorszą rzecz, ale nie mogłam inaczej. Jak zaczęłam jeść to nie mogłam się opanować, a nawet jeśli jadłam to cały czas wydawało mi się, że jem za dużo. Zaczełam stosować tabletki przeczyszczające. Wraz z nowym rokiem postanowiłam, że muszę nad tym zapanować, założyłam zeszyt, gdzie planowałam każde posiłki, byłam szczęśliwa, zaczynałam chudnąć, a przede wszystkim czułam się bezpieczna, już nie towarzyszył mi lęk związany z jutrzejszym dniem: czy znowu zawalę? Miałam zaplanowany każdy dzień. Ale po pewnym czasie zauważyłam, że nie mogę inaczej żyć. Pojechałam na wycieczkę, wstałam za późno i nie zjadłam zaplanowanego śniadania i nie zważyłam się (ważyłam się zawsze każdego dnia, nawet po kilka razy), nie mogłam się cieszyć z wolnego dnia, bo cały czas myślałam, że może przytyłam, czułam lęk. Obecnie jestem w stanie, że wieczorem wciskam sobie kity, że jutro będzie lepiej, a wcale nie jest: miałam zaplanowany dzień, ale nie uwzględniłam tego, że po powrocie ze szkoły będę sama w domu - gdy jestem sama to działa na mnie jak płachta na byka, "włącza mi się taka lampka w głowie", że mogę jeść, nikt nie będzie widział i właśnie tak dziś rzuciłam się na jedzenie, mimo że nie byłam głodna - w takim stanie nawet nie patrzę co jem, ważne jest, żebym jadła i jadła, a potem klęczę nad kiblem i próbuję to wszystko zwrócić. Siedzę i czytam blogi anorektyczek, bulimiczek, oglądam zdjęcia motywujące i CAŁY CZAS myślę o jedzeniu. Przez jakiś czas wydawało mi się, że każdy tak ma, ale w szkole zauważyłam, że tylko ja przeliczam wszystko na kcal i zwracam uwagę na każdego, kto co je. Wiem, że przez internet nie da się pomóc, ale ja chcę tylko wiedzieć - czy to jest normalne czy każdy się sobie nie podoba? Czy każdy ma wyrzuty sumienia po zjedzeniu czegoś nadprogramowego? Ja już nie jestem w stanie normalnie zjeść nie myśląc o tym. Doszłam do takiego stanu, w którym jedzenie jest wskaźnikiem moich uczuć - albo mnie uszczęśliwia albo sprawia, że mam doła.

Niepokojące objawy - czy wskazują na BED?

W wakacje 2009 roku bardzo schudłam (zmiana trybu życia, chodziłam bardzo wcześnie do pracy, zmieniłam tryb jedzenia). Schudłam z 64 na 56 kg... Po wakacjach chciałam utrzymać wagę, więc jadłam mało, jednak co kilka tygodni (zaczęło się tak po około...

W wakacje 2009 roku bardzo schudłam (zmiana trybu życia, chodziłam bardzo wcześnie do pracy, zmieniłam tryb jedzenia). Schudłam z 64 na 56 kg... Po wakacjach chciałam utrzymać wagę, więc jadłam mało, jednak co kilka tygodni (zaczęło się tak po około 3 miesiącach po wakacjach) miałam napady obżarstwa, potem czułam się fatalnie - byłam agresywna dla bliskich, płakałam, okaleczałam się... na każde pytanie lub stwierdzenie o moim ciele, o odchudzanie wpadałam w furię:/ Ważyłam wtedy około 52 kg przy wzroście 168 cm, trochę waga się wahała - czasem spadała do 51 i wtedy moja forma psychiczna spadała, znów żarcie... nerwy, awantury...:( Uważałam się za przeciętną, nie chudą... Potem niby ok było... Coraz częściej rzucałam się na jedzenie (po pracy kurs po sklepach i cukierniach...potem pół bochenka w domu...itd.), ale w miarę trzymałam wagę 53-55 kg...

W ostatnie wakacje wyjechałam w góry, wiadomo, codziennie 30 km chodzenia... schudłam do 47 (z 53), tam jadłam niewiele... Po powrocie do domu zaczął się mój koszmar. Pierwsze tygodnie to dzień w dzień żarłam... po prostu zjadałam porcje mojej całej rodziny:/ I tak jest do dziś z kilkudniowymi przerwami na dietę 1000 kcal.  Ale wystarczy, że ktoś mnie poczęstuje ciasteczkiem, cukierkiem albo coś powie na temat, że dalej jestem chuda (teraz przytyłam do 57 kg)... to znów jem:/ Czuję się potem źle psychicznie i fizycznie. Co mi jest?! A najgorsze jest to, że potrafię po zjedzeniu w pracy np. ciasteczka (poczęstowana przez kogoś) już do końca nie skupić się, tylko planuję wypad do sklepu i najedzenie się czym się tylko słodkim da... i wtedy czuję taką wolność... tak mi dobrze:/ A jak już kilka dni uda mi się żyć bez wielkiego obżarstwa, to i tak myślę sobie, kiedy najbliższa okazja do najedzenia się, np. jakieś imieniny, przyjście gości... ale przy stole zjem mało... zazwyczaj wymykam się do kuchni i podbieram co popadnie:( Rzadko mi się zdarza obżerać przy rodzinie, znajomych... najczęściej to na ulicy lub jak sama w domu jestem...:/

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Szatkowska
Mgr Katarzyna Szatkowska

Chcę schudnąć, więc wymiotuję - co robić?

Witam, mam 17 lat. Rok temu zaczęłam się odchudzać. Starałam się stosować zdrową żywność i mniej jeść, lecz kocham jedzenie i nie dawałam sobie rady. Zaczęłam wymiotować i schudłam - nie wiem ile, ale było dobrze widać. Później było wesele...

Witam, mam 17 lat. Rok temu zaczęłam się odchudzać. Starałam się stosować zdrową żywność i mniej jeść, lecz kocham jedzenie i nie dawałam sobie rady. Zaczęłam wymiotować i schudłam - nie wiem ile, ale było dobrze widać. Później było wesele i po weselu dużo żarcia. Zaczęłam szkołę, codziennie drożdżówki, po szkole dużo jedzenia i wymiotowanie. Pod koniec wakacji ważyłam 76 kg przy wzroście 169 cm, w grudniu już 85 (moja siostra bliźniaczka, z którą jadamy praktycznie tak samo, waży 91 kg).

Postanowiłam od nowego roku znów się przerzucić na zdrowe jedzenie. Ważę się co tydzień i to zapisuję. Obecnie ważę 81 kg. Obiecałam sobie, że nie będę wymiotować od niedzieli, ale oczywiście wieczorem były ciastka wafelki, które zjadłam i wymiotowałam. Poniedziałek rano płatki, w szkole 3 kanapki, jabłko, w domu o godz. 16 bułka, a to jeszcze jest placek rafaello, wafelki - to muszę zjeść (lubię słodycze, chyba codziennie jem), dorobiłam 2 kanapki, na koniec duży jogurt i znów wymiotowanie. Wtorek (dziś) rano płatki, w szkole 2 kanapki, 2 wafelki, w domu godz. 16 naleśniki z parówką (no jak tu tego nie jeść) 4 szt i 2 wafelki i znów wymiotowanie. Wtedy robię herbatę w kuchni i znów jem 1 naleśnika, ale już nie wymiotuję, bo gardło całe zdarte i okropnie boli. Godz. 22 piję herbatę zieloną, jem 2 jabłka, czytam gazetę i jem pomału 2 naleśniki (takie bez niczego) - po godzinie wymiotuję, tylko że to już jest długo trzymane w żołądku i takie kwaśne, daję sobie spokój i to pozostało we mnie i znów odłoży mi się tłuszcz.

Cały czas bym myślała o jedzeniu, nie potrafię sobie z tym poradzić. Obżeram się i wymiotuję. Zęby mam brzydkie i wszystko to co istnieje przy bulimii. Nikt o tym nie wie. Ja po prostu chcę schudnąć, ale nie potrafię. Wypróżnić się nie mogę, kupuję tabletki przeczyszczające, jem 1 raz w tygodniu. Inne osoby przynajmniej ćwiczą, a mi się nie chce. Co innego, gdybym mogła w coś pograć - kocham sport, ale nie mam możliwości, chciałabym mieć rowerek taki w domu albo w ogóle rower, ale nie mam. Jeszcze w gimnazjum był wf i było super, a teraz liceum, sala taka jak klasa i jeszcze na niej 2 klasy i co tu niby robić? W domu to najwyżej zrobię 20 brzuszków. Nie wiem co robić ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Prawdopodobnie mam bulimię - co powinnam zrobić?

Witam. Mam 16 lat. Od paru miesięcy (chyba) choruję na bulimię. Już tłumaczę o co chodzi. Parę miesięcy temu przynajmniej raz na dzień wymiotowałam. Normalnie jadłam. Im dłużej w czasie, tym częściej wymiotowałam. Od 2 miesięcy to się zmieniło. Jem...

Witam. Mam 16 lat. Od paru miesięcy (chyba) choruję na bulimię. Już tłumaczę o co chodzi. Parę miesięcy temu przynajmniej raz na dzień wymiotowałam. Normalnie jadłam. Im dłużej w czasie, tym częściej wymiotowałam. Od 2 miesięcy to się zmieniło. Jem 2 razy na dzień - i to suchary z serkiem i wodą mineralną, nieraz jakąś zupę - i zawsze jak zjem to wymiotuję. Jestem bardzo chuda. Mam 175 cm, a ważę 55 kg. Może to normalna waga, ale parę tygodni temu ważyłam powyżej 65 kg. Proszę o radę, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Moje BMI wynosi 14,3 - czy mam anoreksję?

Mam 13 lat, ważę 34 kg, a mój wzrost to 154 cm. Moje BMI wynosi 14.3 - to oznacza, że mam wyniszczony organizm? Czy to już anoreksja?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problem kompulsywnego jedzenia: jak się wyleczyć?

Witam, niedawno uświadomiłam sobie, że borykam się z problemem kompulsywnego jedzenia. Mam 21 lat, 167cm wzrostu i ważę 72kg. Zawsze miałam świadomość tego, że mam skłonności do tycia uwarunkowane genetycznie. Wydawało mi się także, iż mam słabą przemianę materii.... Witam, niedawno uświadomiłam sobie, że borykam się z problemem kompulsywnego jedzenia. Mam 21 lat, 167cm wzrostu i ważę 72kg. Zawsze miałam świadomość tego, że mam skłonności do tycia uwarunkowane genetycznie. Wydawało mi się także, iż mam słabą przemianę materii. Będąc dzieckiem nie miałam porblemów z nadwaga, byłam szczupła jednak już w połowie podstawowki zaczęły się problemy z moją wagą. Od dawna jestem świadoma tego, że zajadam stres, złość, smutek oraz co jest najgorsze nudę. To ostatnie było czynnikiem zapalnym. W pewne, pamiętne wakacje w podstawówce pojechałam do rodziny na dwa tygodnie. Pamiętam niewiele, tylko tyle, że strasznie się momentami nudziłam, a że jestem osobą leniwą, to nie miałam ochoty wyszukiwać sobie sensownego zajęcia. W ciągu tego pobytu przytyłam jako 10 czy 11 - letnie dziecko 4 kg i od tego czasu sukcesywnie z roku na rok przybywa mi kilogram czy dwa na wadze. Przez lata usłyszałam wiele przykrych uwag na temat mojej figury, co skutkowalo niskim poczuciem własnej wartości. Niezadowolenie ze swojego wyglądu motywowało mnie do zmian. Próbowałam różnych diet i sportów (choć tego drugiego rzadko) jednak nigdy nie dotarłam do wyznaczonego celu, bo brakowało mi samozaparcia. Dziś jestem w pełni świadoma problemu. Moim największym problemem jest lenistwo. Z tym związane są wszelkie trudności, z którymi się borykam. Jestem chorobliwie leniwa i prowadzę przez to siedzący tryb życia. Wiem, że jeśli przezwyciężę LENISTWO to osiagnę 80% sukcesu w walce z moją obsesją, ktorą jest jedzenie, dlatego, że bedę potrafiła zorganizować sobie w taki sposób dzień, że nie będę w stanie myśleć wciąż o jedzeniu, to po pierwsze; po drugie będę z siebie zadowolona, będę dumna z tego, jak wiele jednego dnia zrobiłam i że potrafiłam się do tego zmobilizować, a kiedy jestem szczęśliwa nie jem ponad normę. Dlatego zwracam się z prośbą o podanie mi jakichś przydatnych wskazówek, jak walczyć z tak chorobliwym lenistwem.
odpowiada 1 ekspert:
mgr Anna Sajdakowska (Kacperska)
mgr Anna Sajdakowska (Kacperska)

Zaburzenia odżywiania, niskie poczucie własnej wartości - jak sobie z tym poradzić?

Witam, mam 24 lata, jestem studentką 5 roku na UM. Mój problem zaczął się tak naprawdę 6 lat temu, gdy postanowiłam w liceum schudnąć, głównie ze względu na udowodnienie sobie i innym, że jestem warta być kochaną (po rozstaniu z...

Witam, mam 24 lata, jestem studentką 5 roku na UM. Mój problem zaczął się tak naprawdę 6 lat temu, gdy postanowiłam w liceum schudnąć, głównie ze względu na udowodnienie sobie i innym, że jestem warta być kochaną (po rozstaniu z chłopakiem). Okazało się to prostsze niż myślałam, w szybkim czasie schudłam ponad 13 kg: przy wzroście 160 cm ważyłam 44 kg. Rodzice, nauczyciele, znajomi bardzo się zaniepokoili, uważali, że mój styl zachowania, jedzenia bardzo odpowiada obrazowi anoreksji. Ja czułam się świetnie w swoim ciele, miałam kontrolę nad nim, nad jedzeniem.

W 3 klasie liceum w związku z wyborem trudno dostępnych studiów bardzo dużo się uczyłam, dodatkowo miałam chłopaka, który nie przywiązywał uwagi do tego, czy jestem szczupła czy grupsza, kochał bezwarunkowo, dlatego przytyłam ok. 20 kg w niedługim czasie, głównie przez kompulsywne objadanie się, stres związany z maturą. Po dostaniu się na wymarzony kierunek, rodzice bardzo naciskali, bym wzięła się za siebie, bym nie popadała zawsze w skrajności. Ja natomiast zaczęłam po napadach obżarstwa zwracać wszystko. Niekiedy jak byli rodzice w domu stosowałam silne środki przeczyszczające z racji tego, że nie chciałam, by się dowiedzieli, że prawdopodobnie wpadam w bulimię.

Rok temu, gdy nareszcie poznałam osobę, z którą planuję wspólną przyszłość (rodzice są bardzo za poprzednią osobą, ze względu na lepsze studia, większą znajomość jego rodziców itd.) zgłosiłam się za namową tej osoby do psychologa. Problem z brakiem akceptacji partnera przez rodziców nasilił moje problemy do tego stopnia, że potrafiłam przyjąć po 8 tabletek na odchudzanie, objadać się, wymiotować i biegać na kilka godzin na siłownię. Psycholog wyjaśniła, że problem w moim domu wynika z despotycznej mamy, że mam objawy psychosomatyczne dodatkowo przeżywanych emocji (zespół jelita drażliwego). Po paru spotkaniach, ze względu na ich koszt i brak większego efektu, zaniechałam spotkań.

Obecnie najbardziej doskwiera mi brak totalnie kontroli nad własnym życiem. Jestem dobrą studentką, jednak do wszystkiego podchodzę, że udało mi się to przypadkiem, że nie dostanę się do wymarzonej pracy, bo zabraknie mi wiary w siebie, że może dla osób, które obżerają się bez opamiętania nie należy się lepsze życie. Mam brak kontroli nad jedzeniem - albo nic nie jem i trzymam dietę (już n-tą od poprzedniego roku) albo obżeram się i potem głoduję (udało mi się, ze względu na leczenie martwego zęba, przekonać się do niezwracania). Bardzo dużo czasu rozmyślam o dietach, jedzeniu, formach ruchu, dużo planuję, czytam, a potem nie mogę w ogóle funkcjonować po napadzie. Nie mogę tak dalej funkcjonować, powoli mam poczucie stracenia 6 lat z życia na myśleniu grubasa o lepszym życiu. Będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Wstręt do jedzenia: czy to zaburzenia odżywiania?

Witam. Mam 11 lat, w tym roku kończę 12 lat. Obawiam się, że mam wstręt do jedzenia, gdyż od jakiegoś czasu, gdy na nie patrzę, obrzydza mnie i wymiotować mi się chce non stop. Mam bóle brzucha i głowy. Kolacji...

Witam. Mam 11 lat, w tym roku kończę 12 lat. Obawiam się, że mam wstręt do jedzenia, gdyż od jakiegoś czasu, gdy na nie patrzę, obrzydza mnie i wymiotować mi się chce non stop. Mam bóle brzucha i głowy. Kolacji czy śniadań albo nie jem, albo bardzo mało... Tylko obiady też dość małe. Mam wzrost około 163-164 cm i kiedyś ważyłam około 60 kg, gdyż miałam nadwagę. Teraz nie wiem ile ważę, ponieważ schudłam. Potrzebuję pomocy...

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Niepokojąco dużo jem - czy mam bulimię?

Witam, jestem 17-letnią dziewczyną i od jakiegoś czasu zastanawia mnie moje zachowanie. 2 miesiące temu zaczęłam się odchudzać, wszystko było w porządku, jednak od pewnego czasu zaczęłam niepokojąco dużo jeść. Najgorsze jest to, że wcale nie jestem głodna, a czuję,...

Witam, jestem 17-letnią dziewczyną i od jakiegoś czasu zastanawia mnie moje zachowanie. 2 miesiące temu zaczęłam się odchudzać, wszystko było w porządku, jednak od pewnego czasu zaczęłam niepokojąco dużo jeść. Najgorsze jest to, że wcale nie jestem głodna, a czuję, że mogłabym "pochłonąć" wszystko. Nie wystarczy mi normalna porcja, kupuję sobie także ciastka, czekolady, batoniki, cukierki, żelki... generalnie wszystko, co słodkie i niezdrowe. No i potrafię to wszystko zjeść w 15 min. Nie stosuję środków przeczyszczających ani nic takiego, ale zastanawia mnie, czy to może być jakiś rodzaj bulimii. Bardzo proszę o pomoc.

Jak mam sobie poradzić z epizodycznym głodzeniem i objadaniem się?

Choruję na ED od 3 lat. Na początku tylko głodzenie się, później głodzenie z napadami wilczego głodu, wymioty. Następnie znowu głodzenie, krótko przed pobytem w szpitalu psychiatrycznym ponowne napady głodu wraz z wymiotami. Praktycznie cały rok 2010 do końca stycznia...

Choruję na ED od 3 lat. Na początku tylko głodzenie się, później głodzenie z napadami wilczego głodu, wymioty. Następnie znowu głodzenie, krótko przed pobytem w szpitalu psychiatrycznym ponowne napady głodu wraz z wymiotami. Praktycznie cały rok 2010 do końca stycznia 2011 spędziłam w szpitalu psychiatrycznym. Przytyłam, mój stan psychiczny też się trochę poprawił. Teraz, 3 miesiące od pobytu w szpitalu, jest znowu źle. Na początku potrafiłam kontrolować swój głód, regularne posiłki, trzymałam wagę. Czułam się dobrze zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Od 2 miesięcy jest wprost tragicznie. Albo próbuję znowu głodować, albo mam napady głodu, których nie potrafię kontrolować, objadam się, jak mam okazję - wymiotuję. Ostatnio, przez 2 tygodnie urlopu, wymiotowałam codziennie, a waga poszła w górę o 3 kg. Jestem wykończona. Nie potrafię patrzeć na swoje 'spuchnięte' ciało. Czuję się 'brudna' i jest mi wstyd przed samą sobą, że nie potrafię się opanować. Wziąć w garść. Chcę w końcu zacząć jeść zdrowo i regularnie, a przy okazji zrzucić maksymalnie 5 kg, żeby czuć się dobrze w swoim ciele.

Niestety, nie mogę zwrócić się po pomoc do psychologa. Mamie nie mogę powiedzieć o tym, że znowu jest ze mną 'źle', ona jest przeciwnikiem psychologów, a mojego schorzenia nie potrafi zrozumieć. Zawsze udawała, że jest wszystko okay, a jak w końcu zobaczyła, że jednak jest źle, to wyzywała mnie od 'nienormalnych'. Z resztą rodziny jest tak samo. Nie mam u nikogo wsparcia. Do tego muszę dodać, że mieszkamy na wsi i nie mam możliwości dojeżdżać sama na terapię, chociaż ze względu na brak czasu. Dlatego muszę sobie poradzić sama. Tak dalej być nie może. Głodzenie, na przemian z objadaniem się i wymiotami. I muszę pozbyć się tych 5 kg.

Muszę jeszcze dodać, że znowu popadłam w depresję, z którą miałam też do czynienia przez ostatnie 3 lata. W szpitalu brałam tabletki antydepresyjne, w styczniu tego roku odstawiłam. Od czasu, jak zaczęłam się objadać i przytyłam ostatnie 5 kg, zaczęłam znowu mieć myśli samobójcze. Jedną próbę samobójstwa mam już za sobą. Proszę o pomoc. Jak mam sobie pomóc?! W dodatku nie bardzo wiem, jak się zdrowo odżywiać. Bardzo proszę o pomoc.

Leki przeciwdepresyjne - czy są skuteczne w leczeniu bulimii?

Mam 19 lat. Od czterech lat choruję na bulimię. W międzyczasie miałam anoreksję, która i tak w efekcie skończyła się powrotem do bulimii. Konsekwencją tego było przytycie do 67 kg przy 170 cm wzrostu (najniższa waga 53 kg) oraz...

Mam 19 lat. Od czterech lat choruję na bulimię. W międzyczasie miałam anoreksję, która i tak w efekcie skończyła się powrotem do bulimii. Konsekwencją tego było przytycie do 67 kg przy 170 cm wzrostu (najniższa waga 53 kg) oraz pogłębiająca się depresja i okropne obrzydzenie własnym ciałem. Niedawno postanowiłam walczyć z tą chorobą. Udałam się do psychiatry. Kazał mi jedynie brać lek przeciwdepresyjny z grupy leków trójpierścieniowych, stopniowo zwiększając dawkę. Pytanie moje brzmi - czy takie leki są skuteczne przy bulimii? Czytałam na forach, że bardzo dużo ludzi po nich znacznie tyło... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z moim problemem - bulimią?

Mam prawie 16 lat, jestem uczennicą gimnazjum. Od kilku miesięcy na przemian albo prowadzę tygodniowe lub dłuższe głodówki, albo obżeram się bez ograniczeń. Kiedy zjem za dużo wymiotuję, czasami nawet jedząc tylko płatki i później obiad próbuję go...

Mam prawie 16 lat, jestem uczennicą gimnazjum. Od kilku miesięcy na przemian albo prowadzę tygodniowe lub dłuższe głodówki, albo obżeram się bez ograniczeń. Kiedy zjem za dużo wymiotuję, czasami nawet jedząc tylko płatki i później obiad próbuję go zwymiotować. Zdarzały się dni, kiedy przychodziłam do szkoły i próbowałam zwymiotować śniadanie, ponieważ moi rodzicie, nie pozwalają mi wyjść z domu bez zjedzenia posiłku. Jestem wyczerpana ciągłą myślą o jedzeniu, na lekcjach skupiam moją koncentracje na tym, co zjadłabym na przerwie. Marzę o figurze modelki, ponieważ zaproponowano mi pracę modelki, jeśli zmniejszę moje wymiary. Nie panuję sama nad sobą, wiem, że może to mieć okropne skutki, dlatego proszę o pomoc. Wizyta u psychologa wykluczona, ponieważ musiałabym powiedzieć o tym rodzicom, a nie widzę na to szans.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Mam bulimię, depresję i zaniki pamięci - jak można mi pomóc?

Witam. Mam bulimię, która trwa już 12 lat. Mam lat 27, przerażam samą siebie, nie pamiętam niektórych rzeczy. Ostatnimi czasy próbowałam popełnić samobójstwo. Mam dzieci, męża... Powinnam się leczyć, ale nie chcę mieć w papierach "psychicznie chora" czy...

Witam. Mam bulimię, która trwa już 12 lat. Mam lat 27, przerażam samą siebie, nie pamiętam niektórych rzeczy. Ostatnimi czasy próbowałam popełnić samobójstwo. Mam dzieci, męża... Powinnam się leczyć, ale nie chcę mieć w papierach "psychicznie chora" czy coś w tym stylu. Zdaję sobie sprawę, że robię okropne rzeczy, ale ostatnio nie wiem, co we mnie wstąpiło - jakby mnie coś nagle opętało. Boję się!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy nie obejdzie się bez kontroli w szpitalu?

Dzień dobry, mam duży problem ze sobą, dlatego bardzo proszę o pomoc, nie wiedziałam do kogo się zwrócić, czy może lepszy psycholog, ale w końcu zdecydowałam, że lekarz. Mam 18 lat, 162 cm, ważę 48 kg - tyle ważyłam wczoraj....

Dzień dobry, mam duży problem ze sobą, dlatego bardzo proszę o pomoc, nie wiedziałam do kogo się zwrócić, czy może lepszy psycholog, ale w końcu zdecydowałam, że lekarz. Mam 18 lat, 162 cm, ważę 48 kg - tyle ważyłam wczoraj. Moja waga codziennie zmienia się diametralnie, parę tyg. temu ważyłam 44 kg, ale coraz częściej mam takie dni, że siedzę w domu, nie robię kompletnie nic oprócz jedzenia cały dzień i co chwilę. Żołądek mam stale pełny, nie potrafię nawet zasnąć. To że przytyłam, nie martwi mnie zbytnio, bo miałam przytyć, wiedziałam, że jestem za szczupła i brzydko wyglądam, ale te napady obżarstwa zdarzają się coraz częściej. W sumie napadami bym tego nie nazwała, bo nie głodzę się i nie pożeram parę razy w tygodniu ogromnych ilości, ja po prostu myślę o jedzeniu cały dzień. Jem prawie cały czas, posiłki robię sobie co godzinę i w efekcie w taki dzień zjadam tyle, ile normalnie człowiek zjada w 4 dni. Na tym właśnie tyle przytyłam. Dziś ważę 50,6 kg, a wczoraj ważyłam 48,4. Czy to jest normalne?

Miałam dzisiaj wieeeelki dzień ciągłego obżarstwa i czuję się fatalnie, nawet nie umiem wygodnie siedzieć z przejedzenia. Po prostu te całe jedzenie, które mnie otacza i które mogę sobie kupić, sprawia mi tak dużą przyjemność, że myślę tylko o tym i robię tylko to. Jak na razie moja waga nie jest straszna, chcę ważyć 52 kg, ale boję się, że nie powstrzymam tego objadania się i w parę dni przybiorę znacznie masy i tak w nieskończoność, bo tego nie pohamuję. Ja naprawdę się nie głodzę, żeby mieć potrzeby ogromnego jedzenia i ciągłego myślenia o tym, po prostu jedzenie to jedyna rzecz, jaka sprawia mi przyjemność w życiu. To jest niepokojące. Mój psycholog powiedział, że to niemożliwe, że się nie głodzę, bo tylko wtedy, kiedy człowiekowi czegoś brak, to stale o tym myśli. W tym przypadku jest to jedzenie. A mi jedzenia nie brakuje, chodzę najedzona, ale mimo to stale mam ochotę, a to na słodkości, ciasta, czekolady, a to na chleb z dużą ilością sera i masła. Po prostu to sprawia mi przyjemność, ale już po fakcie czuję się tragicznie objedzona i zła, że sobie szkodzę. Chcę nawet wymiotować, ale nie potrafię. Po każdej nieudanej próbie jestem taka zła, że muszę sobie poprawić humor... jedzeniem. Wtedy sobie zawsze myślę: „Ach, skoro tyle już dziś zeżarłam, to te 3 kromki i pączek nie zrobią mi różnicy i tak już dzień jest stracony”. Po prostu się poddaję, co jest straszne.

Czy da się temu jakoś zapobiec w domu? Bardzo nie chciałabym być na pobycie dłuższym w szpitalu, ale jeżeli będzie to konieczne, to chyba się zdecyduję. Bardzo proszę o poradę i pomoc. Bardzo proszę, bo naprawdę nie wiem, co mam zrobić, tracę znajomych, bo się z nimi nie spotykam, nie mam czasu, bo jak się najem, czuję się fatalnie i nie chcę nigdzie wychodzić, nie mam żadnego hobby, nawet internet mnie nie interesuje. Po prostu jest tylko jedzenie. Co mam robić?

Zaburzenia odżywiania - na co wskazuje mój opis?

Dzień dobry. Znalazłam Pani artykuł o bulimii w internecie i pozwoliłam sobie napisać do Pani. Jestem studentką, mam 25 lat. W ciągu ostatniego roku schudłam około 13-15 kg, stosując najpierw dietę Dukana, a potem ograniczając się ilościowo do około 1500...

Dzień dobry. Znalazłam Pani artykuł o bulimii w internecie i pozwoliłam sobie napisać do Pani. Jestem studentką, mam 25 lat. W ciągu ostatniego roku schudłam około 13-15 kg, stosując najpierw dietę Dukana, a potem ograniczając się ilościowo do około 1500 kcal dziennie i ćwicząc. Przy wzroście 168 zrzuciłam wagę z ponad 70 kg do około 57. Na początku byłam z siebie bardzo dumna. Zaczęłam czytać dużo książek o tematyce zdrowego żywienia. Stałam się nadzieją i inspiracją dla wielu znajomych, którzy często zaczęli prosić mnie o pomoc i pytać o radę z związku z żywieniem lub zrzuceniem zbędnych kilogramów.

Poza tym, co było dla mnie szokujące, spotkałam się nagle z dużym zainteresowaniem płci przeciwnej, która dotąd mnie ignorowała, co mnie bardzo oczywiście raniło. Nagle wielu znajomych, których znam od długiego czasu, zakochało się we mnie. To wywołało we mnie bardzo duży lęk przed powrotnym przybraniem na wadze. Wkrótce postanowiłam zacząć jeść zgodnie z dziennym zapotrzebowaniem organizmu i utrzymywać już wagę, starając się nie przekraczać ponad 60 kg. Jednocześnie moje myśli zaczęły się ciągle kręcić wokół jedzenia, zaczęłam odnajdywać u siebie objawy anoreksji - bardzo marzłam, nie miałam miesiączki od kilku miesięcy i marzyłam o zrzuceniu jeszcze kilku kilogramów, aby znajdować się w dolnej granicy BMI lub nawet tuż pod nią. Wydawało mi się (nadal wydaje?...), że wtedy będę już naprawdę atrakcyjna i zupełnie akceptowana przez otoczenie. Kiedy zdarzało mi się przytyć, automatycznie rodził się odruch alienacji, wycofania się i ucieczki od świata, dopóki nie zrzucę kolejnych kilogramów.

W międzyczasie miałam sesję i dość trudne wydarzenia emocjonalne, związane z nieszczęśliwym zakochaniem się i doświadczeniem odrzucenia od osoby dużo starszej, takiej trochę "figury" ojca. Jestem z rodziny rozbitej i z rodzonym ojcem nie mam aktualnie kontaktu. I nagle, zupełnie niespodziewanie, po tym całym wyposzczeniu, pojawiły się u mnie ataki jedzenia. Zaczęło się od tortu na urodzinach brata, do skosztowania którego zmusiła mnie rodzina. Wcześniej od kilku miesięcy nie przyjmowałam praktycznie żadnego białego cukru i węglowodanów prostych. Po powrocie do domu z urodzin brata objadłam się potwornie wszystkim, co się dało. Te "fazy" zaczęły się powtarzać, jakoś tak utrwalając się na porę weekendowo-wieczorną. Co tydzień lub dwa tygodnie. Po objedzeniu się, to znaczy wyczyszczeniu całej lodówki i szafki ze wszystkich produktów wysokokalorycznych - a w największej cenie jest to, co zawiera węglowodany - marzę o zwymiotowaniu. Próbowałam sprowokować wymioty, ale nie umiałam albo się bałam.

Zwykle w konsekwencji następnego dnia rozpoczynam restrykcyjną dietę, jedząc samo białko lub tylko pijąc wodę. Wiem, że to niezdrowe, bo w trakcie odchudzania posiadłam naprawdę dużą wiedzę o zdrowym odżywianiu się. Ale nie mogę znieść myśli o tym, że przychodzę do moich znajomych i znów widzą mnie grubą i brzydką. Czuję, że wtedy w jakiś sposób ich zawiodę, bo wierzyli we mnie. Choć teoretycznie wiem, że to nieprawda. W dodatku wciąż mam kontakt z tą osobą, która jest dla mnie tak ważna i czuję, że nie mogę utyć, żeby mnie znowu nie odrzuciła. To dla mnie stało się kwestią priorytetową. Ta osoba w pewnym momencie, z jej inicjatywy, o ile dobrze to odczytywałam, zaistniała w moim życiu jako mężczyzna, potem się wycofała, a ja chciałam zrozumieć, czy coś do mnie czuła czy nie i co znaczyło jej zachowanie. Wypytywałam o to, ale on coraz bardziej się odsuwał, ale jednocześnie wciąż zwracając na mnie uwagę. Próbowałam rozmawiać, ale to niemożliwe, bo on uciekał od konfrontacji. Jednak z racji obowiązków wciąż go widuję i spotykam. W trakcie tych spotkań on jest raz agresywny, napastliwy wobec mnie, innymi razy bardzo serdeczny - w każdym razie wciąż w bardzo żywy sposób reaguje emocjonalnie na moją osobę, co sprawia, że nie mogę o nim spokojnie zapomnieć i "zacząć od nowa". Ale niestety szczere wyjaśnienie sytuacji z nim nie wchodzi w grę. Kiedyś nie wytrzymałam i napisałam mu, że jego wycofujące się i niejasne zachowanie i unikanie wyjaśnienia historii (jakiegokolwiek...) sprawia, że wpadam w doły i że mam zaburzenia odżywiania i nie radzę sobie z tym wszystkim - co spotkało się z jeszcze większym wzrostem agresji z jego strony, ale też brakiem odpowiedzi.

Ostatni atak miałam wczoraj. Czułam się dosłownie "na głodzie". Widząc drożdżówkę i pączki po prostu czułam, jakby całe moje życie zależało od tego, czy zjem je teraz i że muszę to zrobić. Uciekłam od nich niemalże płacząc, ale przy nadarzającej się okazji poszłam do sklepu spożywczego i zaopatrzyłam się w bułeczki maślane, które spożyłam w ciągu godziny prawie wszystkie, z miodem, szynką, konfiturami, surimi, i czymkolwiek się dało... Dzisiaj jestem na wodzie, jutro może zjem trochę białka. Nie mogę utyć...

Nie wspomniałam jeszcze o tym, że korzystam z finansowanej przez NFZ w naszym mieście terapii Gestalt. Poszłam na nią, ponieważ około dwa lata temu cierpiałam na nerwicę łączną z atakami paniki i nie chcę, żeby wrócila, a "na co dzień" towarzyszy mi zdiagnozowany przez psychiatrę zespół lęku uogólnionego. Jednak od jakiegoś półtora roku, chwała Bogu, nie jest bardzo silny w objawach i radzę sobie - lepiej lub gorzej - z codziennością bez przyjmowania jakichkolwiek lekarstw. Na terapii przepracowuję moje skrajne emocje, starając się o ich wyrównanie. Do wczoraj myślałam, że jest lepiej... Po wczorajszym ataku jedzenia czuję się załamana i zastanawiam się, czy kiedykolwiek z tego wyjdę. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty