Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zaburzenia odżywiania: Pytania do specjalistów

Jem tylko dlatego, aby wymiotować - czy to choroba?

Jem tylko po to, aby wymiotować. Mam już tego dosyć. Nie mogę przestać. Obiecuje sobie że jutro będzie lepiej, jednak nigdy nie jest. Jem dopóki mnie żołądek nie zacznie boleć. Nie mogę oddychać. Proszę o pomoc. Żyje w swoim...

Jem tylko po to, aby wymiotować. Mam już tego dosyć. Nie mogę przestać. Obiecuje sobie że jutro będzie lepiej, jednak nigdy nie jest. Jem dopóki mnie żołądek nie zacznie boleć. Nie mogę oddychać. Proszę o pomoc. Żyje w swoim własnym świecie. Mam 20 lat. Nic mnie nie interesuje, nauka, praca. Wiem, że powinnam pomóc rodzicom. Stałam się bardzo agresywna i okropna dla innych. Nawet dla swoich dziadków. Nic chce mieć męża ani dzieci. Interesuje mnie tylko waga. Dzień jest udany, gdy ważę mniej, gdy nie, wyżywam się na innych. Nie obchodzi mnie to, że zachowuje się jak 5-letnie dziecko. Czasami mam takie marzenie, umrzeć z głodu. Mam problemy ze wstawaniem rano. Gdy wstaję od razu rzucam się na jedzenie. Nie oglądam wiadomości, nie mogę słuchać tych bredni. Nie interesuje mnie to ile ludzi zginęło, ile dzieci głoduje, co się dzieje w państwie. Gdy ktoś mówi o tym co się dzieje w państwie, ciśnienie od razu mi się podnosi i muszę wyjść. Jestem osobą próżną i pozbawioną wszelkich uczuć. Dodam, że dawniej tak nie było. Byłam bardzo grzecznym, ambitnym dzieckiem. Teraz mi na niczym nie zależy. Gdy idę sama wieczorem po mieście, czasami sobie myślę, aby mnie ktoś zabił. Czasami odczuwam takie poczucie pustki, że nie mogę sama ze sobą wytrzymać. Prawie codziennie płacze i mam myśli samobójcze. Dodam, iż wszyscy ludzie zaczynają mnie denerwować, nawet osoby, które bardzo kocham. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

W jaki sposób poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania?

Mam 17 lat! 164 cm wzrostu i ważę 47 kg, ważyłam już 46,3, ale przytyłam. Chociaż w ostatnich dniach waga znowu waha się ku dołowi. Cały czas kurczowo ją kontroluję, obawiam się, że przytyję za dużo. Mam dziwne zachowania, które...

Mam 17 lat! 164 cm wzrostu i ważę 47 kg, ważyłam już 46,3, ale przytyłam. Chociaż w ostatnich dniach waga znowu waha się ku dołowi. Cały czas kurczowo ją kontroluję, obawiam się, że przytyję za dużo. Mam dziwne zachowania, które sprawiają, że obawiam się, że mam zaburzenia odżywiania. Muszę dodać, że jakieś pół roku przed tym, jak zaczęłam się odchudzać, moja siostra zachorowała na cukrzycę typu 1, wtedy w tydzień schudłam 4 kg, później przybrałam 5 kg. Wszystko to z nerwów. I wtedy postanowiłam, że od wakacji się odchudzam. Źle się ze sobą czułam, chciałam lepiej się czuć, na dodatek miałam pójść do nowej szkoły i udało się. Przez rok schudłam 11 kg.

Teraz całkiem dobrze czuję się w swoim ciele chociaż stale widzę mankamenty, które staram się naprawić. Muszę dodać, że od pół roku (po konsultacji z lekarzem) biorę codziennie leki, które mają mnie uspokoić, bo jestem strasznie wrażliwą, emocjonalną osobą. Leczenie nie ma nic wspólnego z zaburzeniami, o które siebie podejrzewam. Tylko te moje zachowania, to co siedzi mi w głowie, utrudnia mi codzienne życie. Np. z nawet kilkudniowym wyprzedzeniem, obsesyjnie planuję co zjem, sprawdzam kaloryczność, indeks glikemiczny, liczę kalorie nawet w soku, 'wzrokowo' oceniam ile zjadłam, pamiętam co do jednego ciastka, produkty, który zjadłam w ciągu dnia lub nawet przedwczoraj, ważę produkty, wszystkich dookoła oceniam, że są chudzi i czuję złość, kiedy ktoś inny się odchudza, nader często wpatruję się w lustro, cały czas myślę i mówię o jedzeniu, krytykuję nawyki innych ludzi.

Co dziwne, swoją przyszłość chciałabym związać z dietetyką. Ostatnio też zainteresowałam się gotowaniem. Tylko, że nie chcę tego wszystkiego próbować i dlatego nie gotuję. Na co dzień jem przynajmniej 4 posiłki, ale są one skąpe, jak najchudsze. Często chodzę głodna. Ale w moim mniemaniu nie jest to jakaś rygorystyczna dieta, kiedy porównuję ją z wypowiedziami innych dziewczyn tutaj na forum. Moja codzienna dieta opiera się na produktach: mleko sojowe w proszku, jogurt owocowy, ciemne pieczywo, musli, owoce, warzywa, jogurty (tylko naturalne) + obiad jem w miarę normalny, w zależności od tego co przygotuje mama, bo posiłki jemy razem, ale często rezygnuje z czegoś co mama ugotuje, bo boję się, że przytyję. Wymiguję się jakimiś pretekstami, że niedawno jadłam, nie jestem głodna itp. Ale nigdy nie chowam czy nie wyrzucam jedzenia. Ale potrafię czasem najeść się do syta, zjeść pizzę, kawałek ciasta, lody, pierogi czy wypić kawę! Bo ja lubię jeść. Tylko się bardzo ograniczam. A jak już zjem jakiś produkt z typu wymienionych wyżej to później mam ogromne wyrzuty sumienia i np. na następny posiłek jem mniej.

Zazwyczaj, jeśli już uprawiam sport, za którym nie przepadam, to tylko i wyłącznie z myślą o spaleniu kalorii. Na początku liceum, we wrześniu, kiedy mocno się odchudzałam, przez 3 miesiące nie miałam okresu. Ale może to kwestia silnego stresu? Nadal mam jednak nieregularne miesiączki. Mam za niskie żelazo, czuję się zmęczona, czasami bolą mnie jakby kości, mam bardzo mało siły i dosyć często mam za niski cukier (mierze glukometrem np. gdy silnie drżą mi ręce albo kręci mi się w głowie), jestem bardzo blada, czasami pękają mi kąciki ust. Lekarz rodzinny kazał mi przytyć i niby przytakuję, niby mówię, że się zgadzam, ale jakoś nie biorę sobie tego do serca. Jest czas, że jem więcej, normalnie, ale później znowu, jakby z przyjemnością, wracam do odchudzania. I tak się powtarza. Jest mi z tym ciężko, ale z drugiej strony czuję się atrakcyjna, koleżanki na każdym kroku podkreślają, że jestem chuda i pozbyłam się wielu kompleksów.

Jest jeszcze inna kwestia. Ta cukrzyca, która jest u nas w domu obecna sprawia, że jedzenie jest ważnym tematem. Trudno przed nim uciec. Wiem, że jestem w grupie ryzyka, ale nie boję się tego. Jednak choroba siostry wpływa na nasze życie. Przeliczanie WW, WBT, czekanie z posiłkami, podawanie insuliny, duże wahania cukrów, rozmowy o jedzeniu, książki i tablice z kcal w kuchni to u nas chleb powszedni. Może to też miało na mnie wpływ? Bez przerwy o tym wszystkim myślę i już nie wiem, czy mam te zaburzenia, czy po prostu sobie wmawiam, że je mam. Proszę o poradę

Wahania wagi - dlaczego tak jest?

Mam 15 lat, 170 cm wzrostu i ważę 37-38 kg. Wiem, że moje BMI wynosi ok. 13 (anoreksja i leczenie szpitalne). Owszem, schudłam w ciągu 2 miesięcy ok. 8 kg i swoją obecną wagę utrzymuję już przez ok. 2...

Mam 15 lat, 170 cm wzrostu i ważę 37-38 kg. Wiem, że moje BMI wynosi ok. 13 (anoreksja i leczenie szpitalne). Owszem, schudłam w ciągu 2 miesięcy ok. 8 kg i swoją obecną wagę utrzymuję już przez ok. 2 miesiące. Nie czuję się chora. Mam dużo siły, energii, włosy mi nie wypadają. Ostatnio miałam robione wszystkie badania - wszystko wyszło w porządku, serce też. Miesiączki jeszcze w ogóle nie dostałam. Nie chodzę nigdy głodna, jem normalnie. Rano śniadanie - mleko lub jogurt z płatkami + 2 kromki z serem bądź szynką lub serem białym. Potem obiad - 2 dania, zupa i drugie (mięso, ryba, ziemniaki, kasza, ryż + surówka). Potem jakiś deser, lody, budyń, owoce lub coś innego słodkiego. I kolacja - taka sama, jak śniadanie.

Rodzice uważają, że jestem chora na anoreksję. Ja jednak nie czuję się chora (tak, wiem, że każda anorektyczka tak mówi). Odżywiam się normalnie, nie ćwiczę, wszystkie badania w porządku, siły też mam dużo. Owszem, nie powiem, że taka waga mi przeszkadza, odpowiada mi. Bardzo ciężko byłoby mi teraz utyć. Uważam, że nie jestem w stanie jeść więcej. Chciałabym się dowiedzieć, czy coś mi grozi, jakie mogą być konsekwencje wagi takiej, jaką mam teraz? Podkreślam - pod względem badań jestem zdrowa, odżywiam się normalnie, mam dużo siły. Dlaczego np. w jeden dzień ważę 37 kg rano, a w drugi 38 kg (nie zmieniając swojego dziennego jadłospisu, tj. jedząc tyle samo)? Bardzo chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak jest?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka

Już od roku zmagam się z anoreksją bulimiczną - jak z tego wyjść?

Zaczęło się od wakacji zeszłego roku. Postanowiłam schudnąć, ale nie nazywać tego szumnie dietą, nie ogłaszać się z tym zbytnio nikomu - niech widoczne będą efekty. Najpierw po prostu ograniczałam porcje. Siedziałam dużo w internecie, dużo czytałam na temat...

Zaczęło się od wakacji zeszłego roku. Postanowiłam schudnąć, ale nie nazywać tego szumnie dietą, nie ogłaszać się z tym zbytnio nikomu - niech widoczne będą efekty. Najpierw po prostu ograniczałam porcje. Siedziałam dużo w internecie, dużo czytałam na temat zdrowego odżywiania itp. Z czasem coraz łatwiej było mi dotrzymywać pór jedzenia, dokładnie wyliczonej liczby kalorii, która przypada na każdą z nich. Wtedy, na początku, czułam się lepiej, niż kiedyś. Twierdziłam, że to jest takie megazdrowe. Obsesyjnie czytałam fora, artykuły o zdrowym odżywianiu, jakie produkty mają jaki wpływ na nasz organizm. Myślałam o tym często. Za często. Siedząc na lekcji, wracając ze szkoły, idąc do szkoły, czasami nawet rozmawiając z kimś. Odsunęłam się od ludzi, tą sferą swojego życia, którą miałam zarezerwowaną dla innych, bliskich zaniedbałam i znikła. Znikły też jakieś spontaniczne, głupkowate zachowania. Często spadał mi cukier, więc ta moje nagłe zmęczenie, niechęć do rozmów czy czegokolwiek odbijała się na innych. O te dwie wyżej opisane sprawy mam do siebie największy żal, poczucie winy, wyrzuty sumienia. Staram się to jakoś odbudować, ale wychodzi mi rzadko.

Schudłam 15 kg pół roku. Na początku wszyscy mi gratulowali, chwalili samozaparcie, ładną sylwetkę. Z czasem jednak zauważyłam, że patrzą na mnie jak na coś przerażającego. Trochę czasu potrwało zanim sama zobaczyłam, jak naprawdę wyglądam. Wychudzona, płaska, z wystającymi obojczykami, żebrami i kośćmi biodrowymi, z kostuszą twarzą. Próbowałam zwiększać porcje, kaloryczność posiłków - obiecałam swojej mamie po pewnej długiej, płaczliwej rozmowie – ale nie miałam serca. Pamiętam, jak pierwszy raz od dłuższego czasu nie jadłam na śniadanie stałej mieszanki płatków pełnoziarnistych z mlekiem, ale te (obrzydliwie czekoladowe, obrzydliwie słodkie) chocapiki. "Jesteś tym, co jesz" słyszałam wraz z uniesieniem do ust kolejnej łyżki płatków. No trudno, mam przytyć (chociaż i tak nie zamierzam) to przytyję, będę jadła śmietnik, zrobię z siebie śmietnik, mam wszystko głęboko gdzieś (tak sobie wtedy mówiłam). Z przerwami, kiedy miałam nawroty i znów liczyłam kalorie, ograniczałam porcje, próbowałam przytyć. Nie przytyłam ani grama, z czego się cieszyłam, ale też nie schudłam, z czego cieszyli się bliscy.

Przez kolejne kilka dobrych miesięcy głównie przyjaciółka powtarzała mi, że muszę przytyć. Zdałam sobie sprawę z tego, że chyba faktycznie - chociaż kilogram. Jadłam co dwie godziny, ale i tak ćwiczyłam. Miałam po tym okropne wiatry, przez straciłam do siebie szacunek jeszcze bardziej. I tak z przerwami próbowałam przytyć, ale i tak nie chciałam. No byłam rozdarta. Któregoś razu stanęłam w kuchni, byłam sama, powiedziałam, że ja kocham jedzenie, jest tyle różnych pysznych dań, to jest coś fajnego,nie ma co po tym mieć wyrzutów sumienia. Myślałam, że zadziała autosugestia itp. No i od tamtej pory coś się zmieniło. Doszło do tego, że moje obsesyjne myślenie o jedzeniu zmieniło się. Teraz co kilka dni muszę się objeść, obeżreć. Po prostu - kiedy zaczynam jeść muszę zjeść albo dość mało - wtedy jest okej, czekam cierpliwie do kolejnej pory jedzenia, ale jak tylko zapomnę się, podjem coś, to nie mogę się opanować - stoję w kuchni jem, mieszając słodkie ze słonym i tak dalej.

Od jakiegoś miesiąca próbuję z tym skończyć, oczywiście na kilka dni. Chciałabym jeść, jak normalni ludzie, ale jak tak próbuję, to najczęściej wpadam w ten trans obżarstwa. Tydzień temu spróbowałam wymiotów. Wymiotowałam jakieś cztery razy. Nie wiem dlaczego, wczoraj przyznałam się do tego przyjaciółce, jakoś tak głupio chciałam, być chociaż z jedną osobą fair. Powiedziała, że powie o tym mojej matce, że to dla mojego dobra. Ja wiem, że ja wtedy zawiodę. Cholernie i po całości. Po długiej rozmowie dała szansę. Chcę z tego wyjść, ale trochę już nie mam siły. Mam dość takiego życia. Czasami jak zjem takie duże śniadanie, to nie mogę przestać myśleć o jedzeniu, najchętniej położyłabym się wtedy i przespała ten dzień.

Nie czuję się osobą, którą byłam jeszcze rok temu, nie lubię siebie, wiem że często zachowuję się jak chora psychicznie. Do tego dochodzi zanik okresu i problemy z hormonami, czyli totalna huśtawka nastrojów. Źle mi ze sobą. Wspomnę jeszcze o wiatrach, których nabawiłam się przez mój sposób jedzenia oraz problemach jelitowych. Przez nie czasami czuję do siebie obrzydzenie, to one są ostatnio moim największym problemem. Czuję, że mam tam, mówić dosadnie, syf. Piję herbatki, ostatnio próbowałam trochę z syropem na przeczyszczenie, jednak rozleniwił mi jelita, od wczoraj piję herbatę z pokrzywy i chyba jest ok. No właśnie, zapomniałam o czymś ważnym. Przemiana materii, defekacja. Robię wszystko, wszystko zagryzam majerankiem, ziołami prowansalskimi, cynamonem, piję dużo wody, żeby przyspieszyć procesy trawienne w moim organizmie. Do połowy wakacji, nie mogłam wyjść z domu przed poranną toaletą. Teraz już nie, ale do niedawna jedząc coś, myślałam o tym, że zaraz to strawię. To brzmi pewnie megagłupio. Ale tak, ponadto mam trochę obsesje na punkcie mojego układu pokarmowego. Teraz namawiam rodziców do lewatyw. Ich kategoryczne nie mnie nie przekonuję. Oczywiście mówię im, że to dla zdrowia, że przecież mam problemy z jelitami. Jestem zmęczona. Mam dość jedzenia i wszystko co z nim związane, bo to przejęło kontrolę nad moim życiem...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam zaburzenia odżywiania, które doprowadziły do depresji?

Witam, jestem 15-letnią dziewczyną. Już od 6 roku życia uprawiam sport. Na początku było to wyciskanie ciężarów, więc nabrałam sylwetki ciężarowca. Nie byłam gruba, ale ważyłam bardzo dużo (ze względu na masę mięśniową). Od 2 lat gram w siatkówkę i...

Witam, jestem 15-letnią dziewczyną. Już od 6 roku życia uprawiam sport. Na początku było to wyciskanie ciężarów, więc nabrałam sylwetki ciężarowca. Nie byłam gruba, ale ważyłam bardzo dużo (ze względu na masę mięśniową). Od 2 lat gram w siatkówkę i postanowiłam zmienić wygląd. Odchudzam się od miesiąca i schudłam już 10 kg. Nie głodzę się. Jem 4 posiłki - śniadanie, drugie śniadanie, obiad, kolacja, ale są to co prawda bardzo małe, a nawet śladowe ilości. Niestety nie mogę obecnie wykonywać żadnego wysiłku fizycznego, ponieważ uległam niedawno kontuzji stawu skokowego. Ciągle myślę o mojej diecie. Przeliczam każdy posiłek, zwracam uwagę na kalorie, każdy kęs. Jestem szczęśliwa, że w końcu mi się to udało. Miewam jednak wielki zmiany nastroju. Często płaczę, jestem smutna, przygnębiona, a nieraz szczęśliwa i radosna. Bardzo często myślę o diecie, jak już wcześniej napisałam oraz o kontuzji. Sport jest moim życiem, a zdałam sobie sprawę, że szybko do niego nie powrócę. Obawiam się przed tym czy wszystko się ułoży. Moi rodzice ciągle mówią, że mogę mieć anoreksję albo depresję. Mam teraz mętlik w głowie. Sama już nie wiem. Do czasu dzisiejszej rozmowy z rodzicami wykluczałam taką myśl. Teraz jednak jestem całkowicie rozsypana. Co mam robić? Tata chce omówić mnie na wizytę z dietetykiem, ponieważ uważają, że nic nie jem, a ja znowu nie wyobrażam sobie, abym miała jeść więcej niż teraz. Bardzo proszę o poradę. Boję się, że jestem chora. Co ja mam robić? Pomocy

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ile powinienem spożywać kcal dziennie w wieku 17 lat?

Dziennie spożywam ok. 700-800kcal i wystarcza mi to dodatkowo ćwiczę ok. 1,5h i chudnę. Ile mogę spożywać kcal bez żadnego wysiłku fizycznego. Teraz mam wakacje i mogę sobie pozwolić na to, ale podczas roku szkolnego nie będę miał na to...

Dziennie spożywam ok. 700-800kcal i wystarcza mi to dodatkowo ćwiczę ok. 1,5h i chudnę. Ile mogę spożywać kcal bez żadnego wysiłku fizycznego. Teraz mam wakacje i mogę sobie pozwolić na to, ale podczas roku szkolnego nie będę miał na to czasu. Jaka jest najlepsza dla mnie alternatywa jeśli chodzi o ilość kalorii?

W jaki sposób zacząć normalnie jeść, żeby nie przytyć?

Witam! Zacznę od tego, iż w wieku 13 lat zachorowałam na anoreksję. Przez około 5 miesięcy schudłam 20 kg. Gdy osiągnęłam wagę 32 kg przy wzroście 160 cm, zaczęłam jeść pod nadzorem rodziców. Nie przychodziło mi to łatwo, często...

Witam! Zacznę od tego, iż w wieku 13 lat zachorowałam na anoreksję. Przez około 5 miesięcy schudłam 20 kg. Gdy osiągnęłam wagę 32 kg przy wzroście 160 cm, zaczęłam jeść pod nadzorem rodziców. Nie przychodziło mi to łatwo, często płakałam nad jedzeniem, ale z czasem zaczęłam jeść normalnie. Jadłam normalnie do czasu. Po miesiącu, może dwóch, zaczęłam się obżerać. Pochłaniałam jedzenie, nawet gdy nie byłam głodna. Taka sytuacja trwała około pół roku. Przytyłam do wagi 57 kg. Załamałam się wtedy. Uświadomiłam sobie, że to całe moje odchudzanie nie miało sensu, gdyż przed odchudzaniem ważyłam znacznie mniej. Wtedy przestałam się obżerać, zaczęłam jeść normalnie i dużo ćwiczyć. Chciałam troszkę schudnąć, bo nie odpowiadała mi taka waga. Po miesiącu moja waga nie zmalała, stała w miejscu. Postanowiłam jeść tylko jedną bułkę ziarnistą dziennie i owoce do woli. Czasami zdarzało mi się zjeść obiad. W ciągu roku schudłam 8 kg.

Miesiąc temu ważyłam 48 kg. Taka waga mnie satysfakcjonowała, więc zaczęłam jeść troszkę więcej. I teraz po miesiącu ważę 51 kg i jestem załamana. Nie chcę tyć. Proszę o pomoc. Czy jeśli będę stopniowo dostarczać więcej kalorii to nie przytyję? Czytałam, że jeśli co tydzień będę dodawać po 100 kcal to organizm się przyzwyczai. Chciałabym jeść normalnie. Nie chcę się roztyć. Czy są jakieś sposoby, by z tego wyjść?

Zaburzenia odżywiania i napady głodu

Witam. Od zawsze bardzo lubiłam jeść. Jedzenie było nieświadomym sposobem na odreagowanie wszystkich emocji. Wracałam ze szkoły, siadałam przed telewizorem i jadłam. Nie jestem osobą zbyt towarzyską, miałam wiele kompleksów i stany depresyjne. Postanowiłam coś z tym zrobić i zaczęłam...

Witam. Od zawsze bardzo lubiłam jeść. Jedzenie było nieświadomym sposobem na odreagowanie wszystkich emocji. Wracałam ze szkoły, siadałam przed telewizorem i jadłam. Nie jestem osobą zbyt towarzyską, miałam wiele kompleksów i stany depresyjne. Postanowiłam coś z tym zrobić i zaczęłam od konsultacji z dietetykiem. Udało mi się pozbyć 11 kg, ustalić zdrowe nawyki żywieniowe, które bardzo mi odpowiadają. W pewnym momencie jednak, czekoladka po czekoladce zaczęłam powracać do zapewniania sobie przyjemności zajadaniem się. To było już bardziej świadome. Wiedziałam, że nie jest dobre dla mnie, ale zabrakło mi motywacji i jadłam. Na początku głównie słodycze, potem bardziej zróżnicowane produkty, których na co dzień unikałam: białe pieczywo, duże ilości masła. W chwilach stresowych, których było dużo, potrafiłam zjeść pół słoiczka miodu. To zaczęło przejmować nade mną kontrolę. Każda emocja jaka się we mnie budziła połączona była z wycieczką do kuchni. Poczucie winy, wstyd, chęć ukrycia się przed światem po objadaniu się wykańczał mnie. Postanowiłam znowu z tym walczyć. Jestem pod opieką psychologa i omawiamy razem problem od strony emocji. Jednak brakuje mi wiedzy od strony bardziej praktycznej. Jem regularnie, produkty bogate w składniki odżywcze, urozmaicone. Tak jest przez np. 4 dni. A potem przychodzi jakiś wieczór i w chwili braku motywacji pozwalam sobie na cukierka. A kończy się wyjedzeniem połowy lodówki. Na szczęście zdarza się to coraz rzadkiej, jednak chciałabym zapytać o kilka spraw. Czy są jakieś sposoby walki z potrzebą jedzenie, która nie ma nic wspólnego z głodem? Chodzi mi o coś oprócz silnej woli. Tzn. czuję, że muszę zjeść i co wtedy? Próbuję się czymś zająć, nie wchodzić do kuchni (tu jeszcze mogę dodać, że sama nie kupuję produktów, które stanowią "zagrożenie". Do domu znoszą je inni domownicy, na co zupełnie nie mam wpływu). Jednak praktycznie nic nie jest w stanie mnie zająć na tyle, żebym przestała myśleć o jedzeniu. Kolejne pytanie, co powinnam zrobić po tak obfitym posiłku? Kiedy zacznę od cukierka o 19, mogę jeść do godziny 23. Potem jestem wykończona. Mam ochotę gdzieś uciec i zasnąć. Wiem, że wtedy nadmiar tego co zjem odkłada się w postaci tłuszczu. Źle mi z tym, bo zaprzepaszczam tych kilka dni zdrowego jedzenia, a w konsekwencji tych kilka miesięcy zrzucania 11 kg. Może powinnam pójść poćwiczyć? Najczęściej nie mam na to siły, po prostu idę spać. Oraz pytanie co powinnam robić następnego dnia po takim objadaniu? Wtedy nie chce mi się wstawać z łóżka. Gdy wstanę, od razu idę do lustra sprawdzić gdzie odłożył się tłuszcz, chociaż czuję, że to zupełnie niepotrzebny zabieg. Czuję całe ciało, jakby było czymś napchane. I bardzo mi wtedy przykro, że to tak wygląda. Może powinnam rano ćwiczyć? Jestem aktywna fizycznie: jeżdżę na rowerze, konno-codziennie. Raz w tygodniu tańczę. Jednak ruszając się następnego dnia po takim objadaniu czuję, jakbym musiała wkładać w to 2 razy więcej wysiłku. Czuję się bardzo ciężka. I jeszcze ostatnie pytanie. Czy moja dieta, dzień po wieczornym objadaniu powinna być zmniejszona kalorycznie? Powinnam zjeść coś oczyszczającego organizm? Mam zawsze ochotę jakoś się pozbyć tego co zjadłam. Wiem, że najlepiej by było jakbym się po prostu nie obżerała, ale nie zawsze się udaje. Bardzo proszę o jakieś informacje, bo czuję, że chcę z tym walczyć (być może istotny jest mój wiek? Mam 17 lat). Pozdrawiam. Aleksandra.

W jaki sposób poradzić sobie z żarłocznością psychiczną?

Witam, próbowałam, próbowałam, ale nie daję już sobie z tym rady. To jest silniejsze ode mnie. Kiedy czytam wypowiedzi innych osób na ten temat wszystko, dosłownie wszystko, się zgadza. Napady kiedy potrafię dosłownie wszystko zjeść w samotności mam przeważnie 2-3...

Witam, próbowałam, próbowałam, ale nie daję już sobie z tym rady. To jest silniejsze ode mnie. Kiedy czytam wypowiedzi innych osób na ten temat wszystko, dosłownie wszystko, się zgadza. Napady kiedy potrafię dosłownie wszystko zjeść w samotności mam przeważnie 2-3 razy w tyg. W takich dniach zjadam wszystko, nie wiem gdzie mi się to mieści. Czuję ból, jednak jem nadal. Bywa, że dobieram się do suchego makaronu. Potrafię iść o 22 do sklepu, żeby zaspokoić swoje potrzeby. Już głupio mi w moim osiedlowym sklepie, ponieważ mam tak od ok. pół roku. Teraz wszystko planuję - zakupy wcześniej w hipermarkecie, przerażające jest to,że zakupy robię za ok. 30 zł i zjadam wszystko na raz. Na drugi dzień czuję się strasznie. Ogólnie teraz mam taki stan cały czas. Wczoraj był ostatni napad, zauważyłam, że mam je coraz częściej. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przytyłam 10 kg. Niszczy, już zniszczyło mi to życie. Zajmowałam się modelingiem. Ja nigdy nie byłam na diecie, a teraz próbuję, wytrzymuję dwa dni. Próbowałam katować się na siłowni. Mój dzień – praca – siłownia – basen - objadanie się. Obiecywanie to już ostatni raz, ostatni raz chyba mogę spojrzeć na moją szafę, czeka mnie zmiana ubrań na dużo większe. Teraz już nic nie robię, zero aktywności fizycznej. Ostatnio dochodzi do tego unikanie znajomych. Przytyłam. Wszyscy pytają co ja ze sobą robię, żebym się ogarnęła, ale ja nie daje rady. Skasowałam wszystkie konta społecznościowe w internecie, po co konta ze zdjęciami, na których jest zadbana, zgrabna dziewczyna, a teraz jest to coś. Nie mam już siły. Chcę walczyć, chcę funkcjonować jak kiedyś. W dodatku z przybywającymi kilogramami radzę sobie z pomocą najróżniejszych leków odchudzających. Szkoda, że przynajmniej nie działają, widzę, że nie, ale i tak nadal je biorę. Byłam już u znakomitego lekarza (leczę się u niego na tarczycę), jednak wstyd wygrał nic nie powiedziałam. Jak pójdę na kolejną wizytę pewnie zauważy. Teraz mam łzy w oczach. Zamierzałam się z nim wszystkim podzielić, żeby w końcu mi ktoś pomógł. Ma dwa miesiące urlopu. Wizyta we wrześniu! We wrześniu ja już będę chyba wrakiem! Teraz zastanawiam się, gdzie zgłosić się po pomoc. Od czego zacząć? Nie chcę już marnować czasu i czekać na dodatkowe 10 kg, truć się tabletkami, myśleć o narkotykach, żeby schudnąć. Chciałabym podjąć leczenie farmakologiczne. Czy tylko ten sposób wystarczy? Czy prywatny psychiatra może mi podczas pierwszej wizyty przepisać już jakiś środek? Czy na NFZ potrzebne jest skierowanie do psychiatry? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Wpływ niskiej masy ciała na nieregularne miesiączki

Witam! Czy zatrzymanie miesiączek jest bezpośrednio powodowane przez niedożywienie (rozumiane jako niedostarczanie wystarczającej ilości energii, aby podtrzymać tę funkcję organizmu), czy może być również spowodowane niską masą ciała, nawet przy prawidłowym odżywianiu i dostarczaniu wystarczającej ilości energii organizmowi? Jeżeli naturalnie...

Witam! Czy zatrzymanie miesiączek jest bezpośrednio powodowane przez niedożywienie (rozumiane jako niedostarczanie wystarczającej ilości energii, aby podtrzymać tę funkcję organizmu), czy może być również spowodowane niską masą ciała, nawet przy prawidłowym odżywianiu i dostarczaniu wystarczającej ilości energii organizmowi? Jeżeli naturalnie niska masa ciała może również powodować zaburzenia miesiączkowania, to dlaczego? Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Brak miesiączki: czy to już objawy wyniszczenia?

Mam 15 lat 170 cm i od dwóch miesięcy ważę 37 kilo. Moje BMI wynosi 13 co wskazuje na wyniszczenie organizmu. Przez 2 miesiące schudłam ok. 8 kilo. Nie mam jeszcze w ogóle miesiączki. Jestem drażliwa, nie cieszę się z...

Mam 15 lat 170 cm i od dwóch miesięcy ważę 37 kilo. Moje BMI wynosi 13 co wskazuje na wyniszczenie organizmu. Przez 2 miesiące schudłam ok. 8 kilo. Nie mam jeszcze w ogóle miesiączki. Jestem drażliwa, nie cieszę się z życia, nie mam chęci, by rano wstać, najlepiej ciągle bym spała, ciągle kłócę się z mamą, ona ciągle mnie denerwuje tak samo jak pozostała część rodziny. Nie chcę jeść, boję się przytyć, wypadają mi włosy, czasem bolą mnie zęby, mam zaparcia. Czy to już są objawy mojego za niskiego BMI? Czy mój mozg nie pracuje normalnie?

Dodam tylko, że mam dużo siły, bardzo dobrze się uczę, mam dużo energii by ćwiczyć. Nie czuję się chora. Aktualnie jem normalnie (bo teoretycznie muszę przytyć, ale cały czas utrzymuje wagę na tym samym poziomie) - śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja, ale bardzo mało piję. Badania ostatnio robiłam- krew w porządku, serce też. Czy rzeczywiście wyniszczam swój organizm? Jakie mogą być jeszcze konsekwencje tak niskiej wagi? Chcę wiedzieć wszystko, co mi grozi, ile jeszcze tak dam rade żyć? Chcę, żeby w końcu ktoś mi uświadomił czy są jakieś konsekwencje takiego BMI.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka

Strach przed przytyciem - jak sobie z nim radzić?

Witam. Potrzebuję porady. Rok temu wykryto u mnie cukrzycę i od tego momentu ciągle jestem na diecie, a po jakimś czasie mam napady głodu. Nie chcę przytyć, chociaż mam już 5 kg więcej (171 cm i 61 kg). Również...

Witam. Potrzebuję porady. Rok temu wykryto u mnie cukrzycę i od tego momentu ciągle jestem na diecie, a po jakimś czasie mam napady głodu. Nie chcę przytyć, chociaż mam już 5 kg więcej (171 cm i 61 kg). Również martwię się hiperglikemią, która da się we znaki w przyszłości. Mam 19 lat, od jakiegoś czasu biorę tabletki przeczyszczające, przerywając dietę napadem głodowym. Mam wyrzuty sumienia, które próbowałam kilka razy załagodzić wymiotami, lecz raczej nie będę tego sposobu praktykowała często. Proszę o odpowiedź, gdyż każda próba diety kończy sie tak samo, a nie chcę dalej tyć. Nie potrafię tego powstrzymać, to jest silniejsze ode mnie. Nie radzę sobie.

Czy moja siostra jest chora i ma problemy z odżywianiem?

Witam! Myślę, że moja siostra ma poważny problem ze sobą. Myśli cały czas o jedzeniu, je same tuczące potrawy. Potrafi jeść cały dzień, później wymiotuje. Najgorsze, że jeżeli ktoś próbuje ją nakłonić do normalnego jedzenia, to się okropnie denerwuje....

Witam! Myślę, że moja siostra ma poważny problem ze sobą. Myśli cały czas o jedzeniu, je same tuczące potrawy. Potrafi jeść cały dzień, później wymiotuje. Najgorsze, że jeżeli ktoś próbuje ją nakłonić do normalnego jedzenia, to się okropnie denerwuje. Raz widziałam jak rzuca jedzeniem, wyrzuca do ubikacji a później to je. Cały czas jest zmęczona. Nic ją nie interesuje, nie wychodzi z domu, ciągle je. Siostra ma 20 lat. Ostatnio oznajmiła rodzinie, iż nigdy nie pójdzie do pracy ani nie będzie miała dzieci i męża. Nic nie robi, nie pomaga rodzicom. Powiedziała, iż nie chce się jej nawet wstawać z łóżka ani myć. We wrześniu ma poprawkę lecz nawet nie myśli się uczyć, powiedziała, że ma to gdzieś, że rodzice płacą za mieszkanie tysiąc złotych, ponieważ ona i tak chce umrzeć z głodu i całe życie będzie siedziała w domu i nic nie robiła. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Apatia i zmęczenie a problemy z odżywianiem

Witam, mam pewien problem. Nic mnie nie cieszy w życiu, wszystko mi jest obojętne. Nie chce mieć chłopaka, w ogóle nie wyobrażam sobie mojej przyszłości. Nie wiem czy to ma z tym związek, iż w dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie. Mam...

Witam, mam pewien problem. Nic mnie nie cieszy w życiu, wszystko mi jest obojętne. Nie chce mieć chłopaka, w ogóle nie wyobrażam sobie mojej przyszłości. Nie wiem czy to ma z tym związek, iż w dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie. Mam także problem z jedzeniem. Pochłaniam ogromne ilości jedzenia bez odczuwania głodu, a później wymiotuje. Potrafię tak cały dzień. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, że wszyscy się ze mnie śmieją, albo życzą mi źle. Są takie dni kiedy nie mogę na siebie patrzeć. Cały dzień jem wymiotuje, ważę się i tak w kółko. Mówiłam o swoim problemie rodzicom, ale oni nie rozumieją jak mogę jeść skoro nie odczuwam głodu. Ciągle myślę o jedzeniu. Gdy już uda mi się jeść normalnie tzn. bez odczuwania dyskomfortu (bo tak zazwyczaj jem dopóki nie zacznie mnie boleć żołądek) odczuwam jakiś wewnętrzny niepokój i znowu muszę coś zjeść. Proszę o pomoc czuję, że sama nie dam rady. Dodam, iż prawie codziennie mam myśli samobójcze, codziennie płaczę bez powodu. Traktuje ciało jak śmietnik, potrafię jeść jedzenie z kosza albo z ubikacji gdy już wyrzucę, aby tyle nie jeść. Bardzo proszę o pomoc co mam zrobić, nie pójdę już do psychologa, gdyż kiedyś bardzo się zraziłam. Ta Pani zamiast mi pomóc nakrzyczała na mnie, że mam anoreksje, doprowadziła mamę do łez to był jakiś koszmar. Ważyłam wtedy 50 kg miałam 166 cm wzrostu więc uważam, że moja waga nie była aż tak drastyczna jak na 15 letnią dziewczynę. Teraz mam 20 lat 172 cm wzrostu i ważę około 57 kg. Nie chcę iść do lekarza, po prostu się boję, że znowu będę miała piekło w domu, chociaż ostatnio wszystko mi obojętne. Chcę być zdrowa. Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W jaki sposób pomóc siostrze chorej na bulireksję?

Witam, Moja siostra ma stwierdzoną bulireksję. Odchudza się od ok. 2 lat. Była na wizytach u psychiatry i psychologa, bierze nawet leki (chyba). Jestem jedyną osobą, której mówi jak się czuje i co się z nią dzieje, bo resztę rodziny...

Witam, Moja siostra ma stwierdzoną bulireksję. Odchudza się od ok. 2 lat. Była na wizytach u psychiatry i psychologa, bierze nawet leki (chyba). Jestem jedyną osobą, której mówi jak się czuje i co się z nią dzieje, bo resztę rodziny okłamuje. Wszyscy widzimy, że jest z nią nie tak, bo przy wzroście 175 waży 59 kg i wciąż się odchudza. Niby w domu zjada posiłki (chociaż liczy kalorie i unika tłuszczu), ale wiem, że w pracy lub gdy jest sama nie je nic albo zjada duży posiłek i zaraz idzie wymiotować. Ukrywa przed wszystkimi, że wymiotuje i nie je. Tylko mi ufa i mówi, że jest źle. Nie wiem co mam robić, bo wiem, że nie mogę jej wystraszyć, bo jak mi przestanie mówić, to nikt już nie będzie wiedział co się dzieje. Chodziła na spotkania z psychologiem, ale przyznała mi się, że okłamuje go i spotkania zostały zawieszone lub odłożone w czasie (w związku z charakterem pracy mojej siostry ma ona mało czasu na spotkania z psychologiem lub w ogóle).

Wiem, że potrzebuje ratunku, bo sama mi o tym mówi, że jest źle i że sobie nie radzi. Nie wiem co mam robić, chciałabym może porozmawiać z jej psychologiem, ale nie wiem czy mi pozwoli (sama mówi, że nie lubi tego psychologa i jej nie odpowiada). Myślę, że też rodzina powinna włączyć się do terapii, ale nie wiem jak to zrobić, żeby zgodziła się na to wszystko. Moja siostra mieszka ze swoją rodziną i naszą mamą dość daleko ode mnie i kontakty mamy utrudnione. Nasza mama jest osobą dość zaborczą i wiem, że wymusza na siostrze zmianę w odżywianiu płaczem, groźbami itp. Bardzo proszę o pomoc w tym jak jej pomóc, co robić.

Brak wypróżnienia po odstawieniu środków przeczyszczających - co robić?

Witam! Mam 18 lat i jestem po anoreksji, która przez ostatnie pół roku przerodziła się w bulimię. Od grudnia miałam problem z atakami obżarstwa, po których albo i przed brałam tabletki podrażniające jelita, z początku ziołowe, potem przerzuciłam...

Witam! Mam 18 lat i jestem po anoreksji, która przez ostatnie pół roku przerodziła się w bulimię. Od grudnia miałam problem z atakami obżarstwa, po których albo i przed brałam tabletki podrażniające jelita, z początku ziołowe, potem przerzuciłam się na B***. 4 dni temu po konsultacji z psychiatrą postanowiłam przerwać z nałogiem i wyrzuciłam tabletki. Jednak w ciągu tych kilku dni ani razu nie oddałam kału, jedynie mocz. Nie głodzę się, mam pełny żołądek. Jestem bardzo zaniepokojona, czy nie będę w stanie się już samodzielnie wypróżnić? Co robić? I czy są jeszcze jakieś niebezpieczeństwa związane z nagłym odstawieniem środka (skończyłam na dawce 8 pigułek na raz)? Proszę o pomoc i pozdrawiam

Bulimia i niska masa ciała - co robić?

Witam. Zacznę od tego, że popadłem w bulimię. Mam 168 cm wzrostu, ważyłem 37 kg. Oczywiście przytyłem i ważę teraz 54 kg. Zauważyłem zanik na paznokciach tego białka - nie wiem dokładnie, jak to się nazywa. Czy to coś...

Witam. Zacznę od tego, że popadłem w bulimię. Mam 168 cm wzrostu, ważyłem 37 kg. Oczywiście przytyłem i ważę teraz 54 kg. Zauważyłem zanik na paznokciach tego białka - nie wiem dokładnie, jak to się nazywa. Czy to coś poważnego? Czy coś się stało w środku mojego organizmu przy tak małej masie ciała? Czy wystarczy zastosować jakiś suplement diety? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka

Jak poradzić sobie samodzielnie z zaburzeniem odżywiania?

Witam! Mam 17 lat, aktualnie ważę 47,7 kg przy 154 cm wzrostu. Czytałam wiele na temat zaburzeń odżywiania - jednak nie wiem czy cierpię na bulimię, kompulsywne objadanie się, a może nic mi nie dolega. Rok temu, dokładnie w...

Witam! Mam 17 lat, aktualnie ważę 47,7 kg przy 154 cm wzrostu. Czytałam wiele na temat zaburzeń odżywiania - jednak nie wiem czy cierpię na bulimię, kompulsywne objadanie się, a może nic mi nie dolega. Rok temu, dokładnie w wakacje zaczęłam się odchudzać. Straciłam 10 kg i ważyłam 42 kg i w końcu czułam się świetnie. Kosztowało mnie to wiele. Nie mam tu na myśli ograniczeń związanych z dietą, a raczej o ciągłe wykłócanie się z babcią (tam byłam na wakacjach), że nie chcę czegoś zjeść, czy ukrywanie jedzenia. I to wtedy rozpoczęły się moje problemy. Zdarzało się, że cały dzień nic nie jadłam, gdy tylko mnie nikt nie pilnował, po to by spalić wczorajszy obfity obiad. W końcu zaczęłam sobie robić dni, gdy jak sobie mówiłam "mogę sobie pofolgować'. Wtedy jadłam wszystko, co wpadło mi pod rękę. Nie wymiotowałam, ale już następnego dnia wracałam do swojej wcześniejszej diety - często głodówki.

Kiedy wróciłam z wakacji przestałam się "niby" odchudzać. Wiedziałam, że osiągnęłam wagę taką, jaką chciałam i nie muszę już aż tak ograniczać jedzenia. Straciłam w końcu nad nim kontrolę. Zaczęło się niewinnie, gdy poszłam do babci to zjadałam trochę ciastek, a w domu kilka lub kilkanaście kanapek. Zaczęło się pojawiać poczucie winy. I w końcu któregoś dnia postanowiłam zwymiotować. Tę praktykę stosuję bardzo rzadko, bo prawie nigdy nie jestem sama w domu. Jednak wtedy u babci był remont, więc całymi dniami siedziałam sama. Później było coraz gorzej. Poszłam do szkoły i któregoś dnia zważyłam się. Przytyłam (44 kg). Niby to nieznacznie, no ale uda jakieś większe się zrobiły. Musiałam schudnąć. No i to wtedy rano oczywiście dieta, a wieczorem, gdy wszyscy spali objadałam się. A co potem? Rzadko wymiotowałam, bo ktoś mógł usłyszeć (choć czasem wciskałam mamie kit, że to przez mleko - bo zawsze się po nim źle czuję), przez pewien okres jakieś środki przeczyszczające, otręby, ciągle "cudowne środki"- te wciąż reklamowane, ćwiczenia, a pomiędzy diety - 800 kcal max, często zjadałam na obiad brokuły (oczywiście bez bułki bo ta jest przecież z masłem). Jednak często olewałam to, bo od jutro rozpocznę dietę de nowo. Jednak nie wychodziło.

W końcu ważę się - 49,6 kg. Czułam się brzydka, tłusta, przestałam interesować się moim wyglądem (a wcześniej 2h minimum szykowałam się do wyjścia). Nakładałam jak największe ubranie, by przykryć moje ciało. Przestałam się spotykać z moimi znajomymi. Wszystko mnie drażni. Od roku już nie mam miesiączki. Są wakacje, a ja nie chcę nigdzie wyjeżdżać, wstydzę się sama siebie. Do tego czasu schudłam (teraz 47,7). Jednak wciąż towarzyszą mi takie napady objadania się. Próbuję sobie jakoś z tym poradzić. Ustaliłam sobie godzinowo posiłki, piszę w dzienniczku. Postanowiłam sama poradzić sobie z tym wszystkim. Jednak nie potrafię. Są okresy, że już wszystko jest w porządku (jednak cały czas jestem na diecie, by wrócić do poprzedniej wagi), a tu 2, 3, 6 dni minie i znowu pojawia się napad obżarstwa.

Postanowiłam o tym wszystkim powiedzieć mamie. Jednak ona nie rozumie tego. Nie zauważyła w sumie żadnych zmian od ok. 2 miesięcy ważę tyle samo. Nie wie o tym objadaniu się, bo się z tym ukrywam. Każda rozmowa na ten temat kończy się kłótnią. Chciałam pójść do psychologa - jednak nie mam na to pieniędzy. Chcę z tym skończyć już w te wakacje. Nie chcę męczyć się z tym jeszcze w 3 klasie. Jestem dobrą uczennicą i pragnę dostać się na medycynę. Zdaję sobie z tego sprawę, że nie wytrzymam dłużej takiego stanu. Mam depresję, mam ochotę płakać i nikomu się nie pokazywać. Wykończę się, jeśli to będzie dłużej trwać. Dlatego proszę o podpowiedzenie mi, co zrobić, by samemu sobie z tym wszystkim poradzić; jakieś porady; co robić gdy czuję, że zaraz zacznę się objadać? Jeśli chodzi o przyczyny tego wszystkiego to jest raczej dosyć niska samoocena oraz duże wymagania do samej siebie.

Jak już wcześniej mówiłam, pragnę schudnąć, czy mogłaby mi Pani poradzić, ile kalorii powinnam dziennie spożywać (aktywność fizyczność jest niewielka; siedzę ciągle w domu; jednak codziennie staram się jeździć na rowerku - 1h, robię brzuszki, różne ćwiczenia tak około 1,5h). Ile kalorii powinien mieć każdy dokładnie z tych 5 posiłków. Obecnie jem 3 posiłki i wiem, że popełniam tu błąd, jednak chyba inaczej nie potrafię (śniadanie-250, obiad-200, kolacja o godz. 15.30 około 500). Jeszcze raz proszę o pomoc.

Nie chcę jeść - czy to choroba?

Witam serdecznie! Pokrótce opiszę swoją historię. Otóż w roku 2008 ważyłem jeszcze 104,5 kg przy wzroście +/- 185 cm. Byłem strasznie otłuszczonym chłopakiem. Grube uda, duża pupa, duży brzuch i piersi jak u nastolatki. Pewnego dnia, nawet nie pamiętam kiedy,...

Witam serdecznie! Pokrótce opiszę swoją historię. Otóż w roku 2008 ważyłem jeszcze 104,5 kg przy wzroście +/- 185 cm. Byłem strasznie otłuszczonym chłopakiem. Grube uda, duża pupa, duży brzuch i piersi jak u nastolatki. Pewnego dnia, nawet nie pamiętam kiedy, odstawiłem wszystkie słodycze, gazowane napoje, fast foody, i waga leciała. Do tego stopnia, że dzisiaj (26.07.2011r) przy wzroście 189/190 cm (różnie mierzą) ważę od 67,5 kg do 69 kg, w zależności w jakiej porze dnia się zważę, po jedzeniu czy przed, czy na czczo. Mam 20 lat, widać mi kości na klatce piersiowej, na plecach żebra. Skóra wisi praktycznie wszędzie niemiłosiernie. Jak wyjdę np. z basenu to widać jak skóra na brzuchu leci w dół.

Mam straszne ograniczenia żywieniowe, tzn. nie, żebym czegoś nie mógł jeść, ale mam taką "blokadę psychiczną", i nie potrafię się przemóc do słodyczy, tłustych rzeczy itd. Od jakiegoś roku, zacząłem jadać ziemniaki bez sosu, to samo ryż czy makarony. Mięsa obieram z panierek. Twarogi, serki wiejskie itd., wszystko chude/light. Słodyczy to się boję tykać! Czasem nawet chce mi się płakać jak widzę masę słodyczy w domu, czuje ich zapach itp., ale nie mogę się przemóc, żeby je zjeść. Bardzo bym chciał zjeść jakieś parówki na kolację, jakieś sandwiche czy na śniadanie bułkę z kremem czekoladowym albo jogurt owocowy, bo wszystko naturalne jem. Przykładowy jadłospis jednego dnia: 1. 5:00 - 40/50 g płatków owsianych + 250 ml maślanki. 2. 8:00 - grahamka z margaryną, plaster sera gouda i szynki sopockiej/filetu z kurczaka, sałata, pomidor, ogórki konserwowe, ogórek zielony, jajko na twardo/jogurt naturalny 420 g. 3. 12:30 - ryż pół woreczka/ziemniaki + - 100-150 g, mięso bez panierki 150 g, surówki 4. 15:00 - owoce 5. to samo co w posiłku numer 2. W międzyczasie pijam 2 kawy rozpuszczalne z odrobiną mleka. I to tyle. Nawet 2000 kcal nie wychodzi tutaj, a mam 20 lat, 189/190 cm i powinienem jeść dużo!

Jest mi zimno, nawet jak domownikom ciepło mi jest wręcz przeciwnie. Jak na dworze jest 20 stopni, to ja chodzę w bluzie. Jestem bardzo zmęczony, nie potrafię spać dłużej niż 5/5.30. Nie mam praktycznie sił na nic. Kiedyś chodziłem regularnie na siłownię i wyglądałem bardzo dobrze, obecnie nie mam na nią siły. Mam straszne zaparcia, nie potrafię skorzystać z wc nawet po tydzień czasu. Brałem preparat na zaparcia 2/3 razy pomogło, obecnie już niezbyt. Dodam, że mierzę obwody swojego ciała 2/3 razy dziennie, ważę się około 10 razy dziennie po każdym posiłku, na czczo itd. Bardzo proszę o fachową poradę, na wszelkie pytania z Pani strony odpowiem na co będzie trzeba. Chciałbym normalnie zacząć jeść wszystko, jakieś słodycze, normalny obiad z sosem, jogurt owocowy zjeść sobie, czy coś, ale nie potrafię. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bulimia a ryzyko poważnych chorób - czy ciąża jest możliwa?

Witam serdecznie! Mam 23 lata, bulimia towarzyszy mi od 6 lat, różnie z nią bywało - ale śmiało mogę powiedzieć, że wymioty na stałe wpisały się w mój plan dnia. Najczęściej - przez dłuższe okresy - zdarzają się 1-2 razy...

Witam serdecznie! Mam 23 lata, bulimia towarzyszy mi od 6 lat, różnie z nią bywało - ale śmiało mogę powiedzieć, że wymioty na stałe wpisały się w mój plan dnia. Najczęściej - przez dłuższe okresy - zdarzają się 1-2 razy dziennie, czasami więcej, czasami bywały spokojne tygodnie. Wiem, że muszę się leczyć, ale obecnie zastanawiam się czy jeszcze jest szansa, abym odzyskała zdrowie i cieszyła się życiem, bo póki co, panicznie obawiam się tragicznych skutków mojego postępowania. Po pierwsze, to przeraża mnie strach przed rakiem gardła czy przełyku - paliłam papierosy! Czy w połączeniu z podrażnieniem przełyku to zagwarantowało mi już to jakąś straszną chorobę? I moja druga obawa - marzy mi się dziecko, ale wiem, że pewnie mam uszkodzone nerki, wątrobę itd. Czy jest sens marzyć jeszcze o zdrowym maluchu? Jakie mogą być skutki dla maluszka, jeśli mimo wszystko zajdę w ciążę z chorymi narządami? Bardzo proszę o odpowiedź, te pytania nie dają mi spać po nocach, ja po prostu muszę znać prawdę, nawet najgorszą. Nie chcę dłużej krzywdzić siebie, a jeśli moje obawy sie potwierdzą - także bliskich.

Patronaty