Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zaburzenia odżywiania: Pytania do specjalistów

Jak radzić sobie z napadami głodu?

Mam 3 pytania; 1. Jak radzić sobie z napadami jedzenia? 2. Jak pozbyć się straszliwego apetytu? 3. Jak można się mobilizować do odchudzania? Proszę o odpowiedź :) Dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Urszula Bieniek
Mgr Urszula Bieniek

Czy można pozbyć się objawów anoreksji i bulimii raz na zawsze?

Witam serdecznie. Mam 22 lata. Od 5 klasy podstawówki zaczęły się diety i ciągłe skoki wagi, przez co miałam problemy ze zdrowiem. Chorowałam na bulimię i anoreksję... Czuję, że ciągle gdzieś to we mnie siedzi i wybucha przy jakiś...

Witam serdecznie. Mam 22 lata. Od 5 klasy podstawówki zaczęły się diety i ciągłe skoki wagi, przez co miałam problemy ze zdrowiem. Chorowałam na bulimię i anoreksję... Czuję, że ciągle gdzieś to we mnie siedzi i wybucha przy jakiś przykrych zdarzeniach albo gdy ktoś mnie mocno zrani (objadanie się, prowokowanie wymiotów, głodówki). Dlaczego reaguję w ten sposób? I dlaczego nie potrafię się tego pozbyć raz na zawsze?

Odchudzanie pod presją psychiczną

Od jakiegoś czasu narzekam na swoją wagę. Według mnie 45 kg przy wzroście 158 cm to za dużo. I nie tylko dla mnie. Ciągle słyszałam od mojej matki, że za dużo jem, mam grube uda i chodzę jak słoń. W...

Od jakiegoś czasu narzekam na swoją wagę. Według mnie 45 kg przy wzroście 158 cm to za dużo. I nie tylko dla mnie. Ciągle słyszałam od mojej matki, że za dużo jem, mam grube uda i chodzę jak słoń. W końcu miałam tego serdecznie dosyć. Postanowiłam, że schudnę. Jak najmniej jadłam (nawet jedną kromkę ciemnego pieczywa na dzień) i ciągle ćwiczyłam. Po jakimś czasie zauważyłam efekty. Wyrobiłam sobie mięśnie na brzuchu. A moja mama? Przeciwnie... Dla niej przytyłam. Byłam zdruzgotana. Jak mogłam przytyć? W końcu ważyłam 45 kg, a teraz 36.9 kilo w 3 tygodnie. Jak ona mi to mogła zrobić? Ciągle mnie do siebie porównuje. Nie rozumiem tego. Matka waży 43 kg i ma 169. Nie ma anoreksji. Jest chora i miała chemię. Wyżywa się na mnie. A ja ciągle chudnę i nikt nic nie zauważa. Moja starsza siostra coś raz wspominała, ale powiedziałam jej, że mam okres, więc jest to mało prawdopodobne. Tyle, że nie krwawiłam od 6 miesięcy. Jak mam sobie pomóc? Nie chcę tego, ale inaczej nie potrafię.

Jak ograniczyć napady głodu i objadanie się frytkami?

Witam! Wczoraj miałam bardzo skromną dietę, zjadłam 6 jabłek w ciągu całego dnia i troche fasolki szparagwej. Dzisiaj natomiast obżerałam się frytkami. Czy efekty będą widoczne szybko? Czy to będzie efekt jojo? Z góry dziękuję ;)
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Mazowska
Mgr Katarzyna Mazowska

Nawracająca depresja i nerwica obsesyjno-kompulsywna z elementami agorafobii i lęku napadowego

Mam 21 lat, ważę 48 kg przy wzroście 170cm. Od 16 r. życia przechodzę różne nasilenia obsesji dotyczącej wagi. Początkowo było to wymiotowanie zaraz po posiłku, czasem nawet wypluwanie nie przełkniętego jedzenia, późniejszy czas to picie hektolitrów wody, przetestowałam na...

Mam 21 lat, ważę 48 kg przy wzroście 170cm. Od 16 r. życia przechodzę różne nasilenia obsesji dotyczącej wagi. Początkowo było to wymiotowanie zaraz po posiłku, czasem nawet wypluwanie nie przełkniętego jedzenia, późniejszy czas to picie hektolitrów wody, przetestowałam na sobie mnóstwo suplementów, herbatek, tab.przeczyszczających, bywały okresy ograniczania jedzenia, kaloryczności, odtłuszczania, chowania jedzenia po kątach, rozdawania itp. Bywało, że mdlałam, serce okropnie mi waliło i nie byłam w stanie wstać z podłogi w łazience. Mam kłopoty ze zdrowiem; wypadanie włosów, bardzo słabe zęby odwapnione (w zeszłym roku wypadł mi ząb - 2-jka), niskie ciśnienie, pocenie się. Zawsze regularnie miesiączkuję. Zauważam u siebie dysmorfofobię (paradoksalnie), jednak poczucie, że przylega do mnie warstwa czegoś obrzydliwego skłania mnie do zachowań, które mnie odciążą psychicznie.

Nienawidzę tłuszczu pod każdą postacią. Fascynuje mnie moda, brałam udział w sesjach zdjęciowych, jednak to było tylko chwilowe pocieszanie się. Prawda jest taka, że chciałabym być dzieckiem, którym nigdy nie zdążyłam być. Chcę być kochana, przytulana, doceniona, akceptowana. Od pewnego czasu zrobiłam się infantylna, emocjonalnie nadal jestem dzieckiem. Cztery razy zmieniałam psychoterapeutów i psychiatrów. Zawsze byłam neurotyczką, ale ostatnio coraz częściej się izoluję. Ważę się raczej codziennie, ale czasem mam wrażenie, że moja waga jest niedokładna i że w rzeczywistości ważę więcej. Gdy ktoś mnie zmusza do jedzenia, zagląda mi do talerza lub (co też się zdarzało) mnie karmi, czuję się jak pozbawione godności zwierzę i nienawiść wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości spożytego jedzenia. Dodam tylko, że leczę się od 18 r. życia psychiatrycznie z powodu nawracającej depresji i nerwicy obsesyjno-kompulsywnej z elementami agorafobii i lęku napadowego. Mieszkam w małym mieście. Nie wiem co dalej. Proszę o jakąkolwiek pomoc.

Objadanie się i wymioty

Nie daję już sobie rady... Proszę o pomoc! Mam dopiero 16 lat, a już nie radzę sobie z życiem. Moi rodzice są bardzo wymagający, zwłaszcza mama, ciągle czuję, że coś muszę, że coś powinnam, wiecznie są w domu awantury. Moje...

Nie daję już sobie rady... Proszę o pomoc! Mam dopiero 16 lat, a już nie radzę sobie z życiem. Moi rodzice są bardzo wymagający, zwłaszcza mama, ciągle czuję, że coś muszę, że coś powinnam, wiecznie są w domu awantury. Moje młodsze rodzeństwo daje sobie chyba lepiej radę, ale to na mojej głowie jest wszystko. Nie wiem, jakie wybrać studia, nie wiem, co mnie interesuje, wszystko mnie irytuje, jestem ciągle zaspana, zmęczona, poddenerwowana. Najgorzej jak mam stres, wtedy przysysam do lodówki i jem, i jem, i jem... Potem czasem to zwracam, mam takie straszne wyrzuty sumienia... Czasem nienawidzę siebie za to, ale nie mogę przestać, to się zdarza coraz częściej, a najgorzej, że zaczynam czuć ulgę, kiedy wyrzucam z siebie to, co zjadłam, nie mam już nad tym kontroli.

Moje życie to ciągnące się pasmo nieszczęść. Nie mam nawet chłopaka, czuję się samotna, chociaż mam koleżanki... Odsuwam się w cień. Mam w liceum fajnego pedagoga, chodzę do niego czasem, pomaga mi to, ale nie na długo, jak są jakieś święta, weekendy, to jest najgorzej. Teraz są wakacje, a ja znowu wiem, że moja mama ciągle będzie czegoś ode mnie chciała. Nie wiem, co robić, proszę o radę, jak z tego wyjść? Chodzi mi o to, czy dam radę sama, bo nie chcę iść do psychiatry czy neurologa, nie wiem, moi rodzice by mi sie załamali, że mają córkę wariatkę, a ja się wstydzę leczyć, wolałabym sama. Proszę o radę co mogę zrobić..

Jak wyjść z zamkniętego kręgu bulimii?

Mam 18 lat. Od 5 choruję na bulimię. Nadużywam alkoholu, nie wychodzę z domu, śpię po 15 h na dobę, uciekam w świat filmów, wciąż płaczę. Jestem uzależniona od chłopaka. W tym roku pisałam maturę - ledwie zdałam......

Mam 18 lat. Od 5 choruję na bulimię. Nadużywam alkoholu, nie wychodzę z domu, śpię po 15 h na dobę, uciekam w świat filmów, wciąż płaczę. Jestem uzależniona od chłopaka. W tym roku pisałam maturę - ledwie zdałam... Leczyłam się już wielokrotnie u różnych specjalistów, jeździłam na terapię, ale nic to nie pomogło. Jak można wyjść z tego kręgu? Jak mogę sobie pomóc sama? Już nie jestem w stanie nic robić, coraz częściej myślę o samobójstwie... na dodatek od miesiąca biorę Zelixę - lek na otyłość, a ja nie mam nawet nadwagi... po 30 mg na dobę... wykańczam się. Serce mnie boli z dnia na dzień coraz bardziej... i piję... palę... Brałam Seronil przez około 6 miesięcy w dawce po 60 mg/dobę. Nic nie dało... Ani leki, ani lekarze i ich terapie... Jak sobie pomóc?

Uważam, że jestem ciągle za gruba

Witam. Mam 22 lata, 164 cm wzrostu i ważę 54.7 kg, tak ten ułamek jest dla mnie bardzo ważny. Od gimnazjum zaczęło się moje wkręcanie w to co jem. Ale ucichło. W liceum zaczęło się, kiedy mój chłopak cięgle mówił,...

Witam. Mam 22 lata, 164 cm wzrostu i ważę 54.7 kg, tak ten ułamek jest dla mnie bardzo ważny. Od gimnazjum zaczęło się moje wkręcanie w to co jem. Ale ucichło. W liceum zaczęło się, kiedy mój chłopak cięgle mówił, że mam wystający brzuch. Zaczęłam biegać. Schudłam do 47 - 49 kg. I ciągle na każdej przerwie z uporem maniaka chodziłam do toalety patrzeć czy wystają mi kości biodrowe. Po każdej kanapce, herbatniku. Ale było wszystko dobrze, bo byłam najchudsza z moich przyjaciółek.

Później studia, gdzie w przerwie wakacyjnej przytyłam do 60 kg. Od tej pory jakoś świat mi się zawalił. Udało mi się to w miarę zrzucić, ale po zmianie pigułek antykoncepcyjnych przytyłam do 64 kg! To był koszmar, nie chciałam wychodzić z domu. Uwielbiam zakupy, uwielbiam spodnie. Jednak przestałam cokolwiek sobie kupować, nie mogłam patrzeć na siebie w przymierzalni. Kiedy stałam przed lustrem, tylko buzowała we mnie agresja. Nie mogłam patrzeć na swoje nagie ciało. Płakałam, widząc uda, które się stykają. Zmieniłam pigułki i zaczęłam chudnąć, po każdym okresie widziałam, że ważę kg mniej. Codzienne przeglądanie się w lustrze codziennie po kilkanaście razy.

Najgorzej zrobiło się niedawno. Kupiłam wagę. W sumie cały dzień na niej spędzam. Po każdym posiłku, po wizycie w toalecie. Mam wrażenie, że jak zjem coś, to od razu obrosnę w tłuszcz. Znowu biegam. Waga stoi w miejscu. ważyłam miesiąc temu 53.8, ten kilogram do przodu mnie dobija. Na wakacjach z mamą dostałam ataku histerii, zakładając spodnie i widząc, że są opięte na pupie nie tak jak były. Codziennie rano budziłam się ze złym humorem, że na pewno przytyłam i będę musiałą się zmierzyć z wagą jak wrócę. Mam dosyć tego. Tak naprawdę najwięcej znaczą dla mnie cyferki na wadze. Nie chcę tego. Pozdrawiam.

Czy psychiatra przepisze mi leki bez problemu?

Witam, mam 21 lat. Od około 2 lat zmagam się z anoreksją. Na razie z marnym skutkiem. W kwietniu tego roku, przy wzroście 153 cm i wadze 32 kg trafiłam na oddział psychiatryczny w Sosnowcu, spędziłam tam 2 miesiące, po...

Witam, mam 21 lat. Od około 2 lat zmagam się z anoreksją. Na razie z marnym skutkiem. W kwietniu tego roku, przy wzroście 153 cm i wadze 32 kg trafiłam na oddział psychiatryczny w Sosnowcu, spędziłam tam 2 miesiące, po czym z wagą 39 kg wypisano mnie. Przez następne 2 miesiące chodziłam na terapię, dopóki moja waga znów nie zaczęła stwarzać zagrożenia życia. Musiałam przerwać ambulatoryjną terapię i ponownie dostałam skierowanie na oddział. Mimo wszystko nie skorzystałam tym razem z tej opcji twierdząc, że poradzę sobie sama, poza tym mam jeszcze zaległą sesję na studiach, którą przeniosłam sobie na wrzesień i bardzo mi na niej zależy. W szpitalu przyjmowałam hydroxyzynę na sen i uspokojenie, gdyż niepokój spowodowany gwałtownym przyrostem wagi strasznie źle na mnie wpływał.

Obecnie zostałam sama, nie chodzę do mojego psychologa, bo mam za niskie BMI. Aktualnie mam ogromne wahania nastroju z przewagą przygnębienia, smutku i apatii, nie mam na nic ochoty, ogarnia mnie poczucie beznadziejności i pustki, poza tym wzrasta we mnie wewnętrzny niepokój i lęk przed rzeczywistością, studiami, kontaktem z ludźmi oraz przed normalnym życiem poza ścianami mojego pokoju. Wzrasta u mnie również skłonność do autoagresji, wywołanej skumulowanymi uczuciami, których nie potrafię rozpoznać i okazać - obwiniam się o całe zło i cały czas żyję w świadomości, że nie wolno mi odczuwać jakiejkolwiek przyjemności. Moje pytanie jest następujące: czy mając niską wagę, mogę udać się do jakiegokolwiek psychiatry z prośbą o przepisanie leków na ten mój utrzymujący się stan depresji, lęku i wahań nastroju? Nie ukrywam, że zdaję sobie sprawę, że bez leków nie jestem w stanie teraz normalnie funkcjonować i że duże nadzieje pokładam w farmakologii.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Walka z córką anorektyczką

Myślę, że moja córka też ma problem z anoreksją, schudła bardzo, odmawia jedzenia. Walka z nią nie ma sensu, chowa słodycze po kątach, obraża się jak proponuje jej posiłek. Jak mam z nią postępować? POMÓŻCIE. Czuje się bezsilna i płakać...

Myślę, że moja córka też ma problem z anoreksją, schudła bardzo, odmawia jedzenia. Walka z nią nie ma sensu, chowa słodycze po kątach, obraża się jak proponuje jej posiłek. Jak mam z nią postępować? POMÓŻCIE. Czuje się bezsilna i płakać mi się chce jak patrzę na jej wychudzone ciało, odstające łopatki i biodra, wystający kręgosłup. Lekarz rodzinny okazał się ignorantem totalnym. Mimo to że waga jest poniżej normy powiedział mi PRZY CÓRCE, że to moja histeria, że w tym wieku to normalne, że jest rozsądna i wie co robi. Żal, nawet jej nie zbadał, nie obejrzał, pod stertą ciuchów przecież nic nie widać. Spytał się tylko, czy uważa się za anorektyczkę. Ona na to, że nie. Więc stwierdził, że nie ma problemu, a ja chcę z niej zrobić wałek i na siłę utuczyć! Teraz ona się tego trzyma i na każdą prośbę o zjedzenie posiłku powtarza mi to. POMÓŻCIE PROSZĘ!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Bulimia odbiera mi siłę...

Witam. Mam 19 lat. Od roku mam bulimię (wiem, że temat nie za bardzo wiąże się z depresją). Nie umiem 'żyć' bez wymiotów. Leczę się oczywiście, ale rezultatów zbyt wielkich nie ma. Coraz częściej nachodzą mnie myśli typu "Jak by...

Witam. Mam 19 lat. Od roku mam bulimię (wiem, że temat nie za bardzo wiąże się z depresją). Nie umiem 'żyć' bez wymiotów. Leczę się oczywiście, ale rezultatów zbyt wielkich nie ma. Coraz częściej nachodzą mnie myśli typu "Jak by to było, gdyby mnie tu nie było" itp. Nie umiem przestać wymiotować, jestem od tego uzależniona - bez tego czuję się winna, mam wyrzuty sumienia. Odkąd wymiotuję, jestem zupełnie inną dziewczyną - smutną, szarą, cichą,  której nic się nie chce. Mam wrażenie, że nie jestem sobą, nie wiem co się ze mną dzieje. Straciłam wszelką nadzieję na wyleczenie z bulimii. Wydaje mi się, iż nikt mnie nie rozumie i nie zrozumie - żaden lekarz ani inny specjalista.

Coraz ciężej mi żyć, każdy dzień jest trudniejszy od poprzedniego. Nienawidzę siebie ani swojego ciała, ostatnio wszyscy mnie irytują, stałam się drażliwa, najchętniej zamknęłabym się w swoim pokoju i przespała wszystkie problemy związane z bulimią. Nie mam sił na walkę, odnoszę takie wrażenie, iż się powoli poddaję. Każdego dnia torturuję swój organizm. Mam problemy zdrowotne związane właśnie z tym zaburzeniem. Co robić? Jak znów być sobą? Jak powrócić na starą ścieżkę? Pozdrawiam

Gdzie mogę otrzymać pomoc?

Witam. Mam 28 lat i mam sporą niedowagę przy wzroście 180 i wadze 53-54 kilo. Trudno mi siebie zaakceptować i życie jest koszmarem. Gdzie mogę się udać na leczenie i ile muszę zapłacić? Dziękuję.

Jak powstrzymać się od wymiotów?

Hej:) Mam problem, którym jest bulimia. Mam 17 lat, trzy lata temu bardzo chciałam schudnąć, najpierw bardzo chciałam zostać anorektyczką, ale potem stwierdziłam, że "lepiej" będzie, jeżeli będę jadła normalnie, a potem będę wymiotowała. Z czasem zaczęłam jeść coraz...

Hej:) Mam problem, którym jest bulimia. Mam 17 lat, trzy lata temu bardzo chciałam schudnąć, najpierw bardzo chciałam zostać anorektyczką, ale potem stwierdziłam, że "lepiej" będzie, jeżeli będę jadła normalnie, a potem będę wymiotowała. Z czasem zaczęłam jeść coraz więcej, teraz już nie potrafię nad tym zapanować, jem ile mogę, a później mam okropne wyrzuty sumienia i wymiotuję. Moja waga ciągle się zmienia o kilka kilogramów +/- . Nie chcę już się obżerać i wymiotować, chcę być szczupła i żyć normalnie. Proszę o jakieś rady.

Jaka będzie moja waga po wyleczeniu bulimii?

Mam 19 lat, od ok 2.5 roku choruje na bulimię. Powiedziałam o tym niedawno bliskim i podjęłam decyzje o leczeniu. Jednak boję się, że wychodząc z tej choroby, stracę kontrolę nad swoją wagą i przytyję, gdy zacznę jeść normalnie....

Mam 19 lat, od ok 2.5 roku choruje na bulimię. Powiedziałam o tym niedawno bliskim i podjęłam decyzje o leczeniu. Jednak boję się, że wychodząc z tej choroby, stracę kontrolę nad swoją wagą i przytyję, gdy zacznę jeść normalnie. Czy przy współpracy z psychologiem i dietetykiem możliwe jest, by tego uniknąć? I jeszcze chciałam się spytać, czy osoby, które wyszły z tej choroby potrafią jeść normalnie, nie myśląc o konsekwencjach, kaloriach itp. czy tylko potrafią kontrolować napady obżartwa i wymiotów? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Relacje w rodzinie a chudnięcie

Witam. Rok temu zachorowałam na anoreksję. Początkowo była to tylko chęć zrzucenia zbędnych kilogramów i pozbycia się dużego brzucha i masywnych ud. Zawsze miałam kompleksy i już wcześniej kilka razy się odchudzałam, ale wtedy wiedziałam kiedy przestać. Tym razem było...

Witam. Rok temu zachorowałam na anoreksję. Początkowo była to tylko chęć zrzucenia zbędnych kilogramów i pozbycia się dużego brzucha i masywnych ud. Zawsze miałam kompleksy i już wcześniej kilka razy się odchudzałam, ale wtedy wiedziałam kiedy przestać. Tym razem było inaczej... Zachęcona szybkimi efektami jeszcze bardziej ograniczałam swoje posiłki, aż doszło do tego, że jadłam tylko kilka łyżek kaszy lub ryżu i jeszcze miałam wyrzuty sumienia. Do tego dużo ćwiczyłam. To był sposób na oczyszczenie się z winy, że tyle zjadłam. Obsesyjnie przeliczałam kalorie. I te zjedzone i te spalone. Moje myśli krążyły tylko wokół jedzenia, a raczej niejedzenia.

W ciągu 6 miesięcy moja waga spadła z 64 do 38 kg przy wzroście 164cm. Wiedziałam, że ze mną jest źle. Chciałam wyzdrowieć, zrozumiałam swój błąd i zaczęłam się leczyć. Zależało mi, miałam nadzieję i wsparcie bliskich (przynajmniej tak mi się wydawało). Niestety nadal chudłam, a rodzina ciągle urządzała mi awantury, że nic nie jem i wpychała mi jedzenie. Czułam się strasznie samotna i niezrozumiana. Ja naprawdę się starałam, ale nikt tego nie dostrzegał. Dla mnie zjedzenie trzech posiłków dziennie było już ogromnych sukcesem, chociaż nadal bałam się przytyć. Powolutku zaczęłam przybierać na wadze. Im tylko o to chodziło. Tym co się działo w mojej głowie w ogóle się nie przejmowali. Tylko żeby nie patrzeć na moje wychudzone ciało, bo zżerało ich poczucie winy. A przecież ja sama chciałam.

W końcu wzięłam się w garść. Zaczęłam jeść coraz więcej, przestałam ćwiczyć, brałam psychotropy, różne suplementy diety i zastrzyki. Chodziłam do lekarzy, próbowałam rozmawiać z rodziną o tym co mi leży na sercu. Jednym słowem chciałam żyć. Miałam nadzieję, ale moi bliscy pozostali głusi na moje wołanie. Ich obchodziło tylko to, żebym przytyła! Więc podświadomie zamknęłam się w sobie i udawałam, że wszystko w porządku. A tak naprawdę zaczęłam się objadać, strasznie obżerać za co się nienawidzę. Przy każdym napięciu, przypływie emocji, nerwach tylko obżeranie mnie "uspokajało". Miałam ogromne wyrzuty sumienia, ale nie umiałam wymiotować. Początkowo nie było rezultatów. Później jednak zaczęłam tyć i przytyłam już 30 kg. Znienawidziłam siebie totalnie. Uważam się za kompletne dno. Jestem gruba i brzydka. Przestało mi zależeć na czymkolwiek. Totalnie olałam znajomych, a raczej specjalnie się od nich odsunęłam. Przestałam wychodzić z domu i rozmawiać z rodziną.

Czasem gdy już nie wytrzymuję i poczuję przypływ nadzieji próbuję porozmawiać z tatą, ale zawsze kończy się krzykiem i moim płaczem. A oni nie chcąc mnie denerwować poprostu zchodzą mi z drogi, unikają rozmów. A ja bym tak bardzo chciała zostać wysłuchana, zrozumiana, czasem nawet ich prowokuję żeby wykrzyczeli mi co tak naprawdę myślą, czują, ale pozostaje to bez echa. W końcu podjęłam się terapii u psychologa. Zrozumiałam, że źródło moich problemów leży w nieprawidłowych relacjach w rodzinie. Nieumiejętność nawiązywania prawidłowych relacji, brak akceptacji siebie. Wiele lęków i ogromna chęć wycofania się z życia. Wszystko to ma jedno źródło. Poznałam swoje lęki, dowiedziałam się o ogromnym żalu i skrywanej złości do rodziny. Niby wszystko powinno się zaczęć układać, ale z moją psychiką jest coraz gorzej. Nadal się wycofuję z życia, rezygnuję ze wszystkiego, nawet już nie próbuje naprawiać relacji z rodziną, chyba mi już w ogóle nie zależy. I coraz częściej myślę o śmierci jako sposobie na pozbycie się bólu. A jednocześnie wiem że to wołanie o pomoc.

Czuję że jestem z tym wszystkim sama, że nikt mnie nie rozumie. Ciągle płaczę i czuję sie bezsilna. Nie wiem co mam robić. Powoli brakuje mi sił na walkę z samą sobą. A na pewno brak mi odwagi, by podjąć jeszcze jakieś działania. Dziękuję za tę stronę. To naprawdę wspaniałe, że można się "wygadać", wyrzucić to z siebie. Proszę o jakieś wskazówki lub poprostu słowa zrozumienia. Nie wiem co mam ze sobą dalej zrobić.

Czy ta strona poświęcona jest również bulimii?

Mam 18 lat, bulimia zawładnęła moim życiem, gdy miałam 15. Doskonale wiem, co jest przyczyną mojej choroby (nie jest ona zależna ode mnie). Szukam darmowego psychologa internetowego lub kogokolwiek, komu mogłabym opowiedzieć o wszystkim co mnie dręczy i kto poświęciłby...

Mam 18 lat, bulimia zawładnęła moim życiem, gdy miałam 15. Doskonale wiem, co jest przyczyną mojej choroby (nie jest ona zależna ode mnie). Szukam darmowego psychologa internetowego lub kogokolwiek, komu mogłabym opowiedzieć o wszystkim co mnie dręczy i kto poświęciłby mi choć chwilę uwagi. Nie mam ochoty się budzić, nie mam siły wymiotować. Rodzice wyjechali, a moje uzależnienie nasiliło się (wymiotuję ok. 5 razy dziennie). Wiem, że to wina mojego domu, wszystko tutaj źle mi się kojarzy (gdy jestem poza, z dala "bliskich" czuję się jak w innej skórze, wszystkie moje obawy, moja choroba po prostu przestają istnieć, zapominam o swoim dotychczasowym życiu, zaczynam od nowa). Czy mogę liczyć na pomoc ze strony 'abcanoreksja.pl'?

Pokonałam anoreksję, ale wróciła

Mam 17 lat, 167 wzrostu i ważę 51 kg. 2 lata temu pokonałam (chociaż już sama nie wiem) anoreksję, przytyłam 15 kg i doszłam do normy. Jednak od pewnego czasu ponownie zaczęłam zwracać szczególną uwagę na moją wagę i na...

Mam 17 lat, 167 wzrostu i ważę 51 kg. 2 lata temu pokonałam (chociaż już sama nie wiem) anoreksję, przytyłam 15 kg i doszłam do normy. Jednak od pewnego czasu ponownie zaczęłam zwracać szczególną uwagę na moją wagę i na to co jem. (Nie uważam, że jestem gruba, ale mogłabym schudnąć.) Ciągle myślę o jedzeniu i mam non stop na nie ochotę. Staram się to pohamować. Przez kilka dni jem bardzo mało, ale kilka kolejnych już nie wytrzymuję i jem ciągle, chociaż już nie mieszczę tego, to nie umiem odejść od stołu. Chciałabym nie mieć tych napadów. Czasami jem tylko 2 posiłki dziennie (bardzo obfite). To nie jest naturalne, raczej bulimiczne. Trochę się boję, bo już od miesiąca nie mam normalnej miesiączki (tylko lekkie krwawienia) i pogorszył się mój metabolizm. Proszę o poradę? Ja już sama siebie nie rozumiem.:(

Czy to anoreksja bulimiczna?

Mam 23 lata, 153 cm, ważę 39,4 kg. Kiedy mama zobaczyła wagę, zaczęła mnie pilnować bardzo.Dzięki niej przez tydzień jadłam tak, bym nie musiała wymiotować. Mniej więcej każdy dzień to samo: po obudzeniu się kawa ze słodzikiem, za jakieś...

Mam 23 lata, 153 cm, ważę 39,4 kg. Kiedy mama zobaczyła wagę, zaczęła mnie pilnować bardzo.Dzięki niej przez tydzień jadłam tak, bym nie musiała wymiotować. Mniej więcej każdy dzień to samo: po obudzeniu się kawa ze słodzikiem, za jakieś pół godziny fitella z mlekiem, później jabłko (albo i nie), później talerz warzywnej zupy lub pół ciemnej bułki z plastrem sera bądź wędliny drobiowej albo warzywa z patelnii, później jabłko, na kolację fitella z mlekiem, a że późno chodzę spać i dopada mnie głód czasem w nocy, więc ewentualnie jakiś jogurt naturalny z ziarnami. Trzymałam się tak od nd do pt. Przyszedł piątek i niestety:( znowu mnie dopadło, ale tak, że powiedziałam mamie o tym, że czuję ogromny głód i potrzebę czegoś, np pieczywa. I że wiem, że muszę zwymiotować.

Mama stawiała opór, ale ja zaczęłam płakać, krzyczeć  - myślałam, że zwariuję... Zrobiłam to... najadłam się, po czym zwymiotowałam, ale nie do końca - połowę. Później przyszła do nas znajoma i jadłam języki- uwielbiam je. Uznałam, że jak jednego dnia zjem więcej, to nic mi nie będzie. Zresztą poszłam później pobiegać 30 min. Powiedziałam sobie, że dziś tak już nie będzie. Niestety, wieczorem chciałam się poczuć normalnie i zjeść 2 ciasteczka. Ale zjadłam więcej i znowu wymiotowałam:( Lecą mi łzy, bo miałam nadzieję na wygraną, a czuję, że to się nigdy nie skończy...W dodatku jestem fotomodelką... Zaczęłam niedawno... Chcę mieć idealną figurę. Mój chłopak wyjechał na kurs językowy 3 tyg temu - wtedy ważyłam 41,6 kg. Dziś oglądał moje zdjęcia z sesji, na których jestem w bikini i napisał: Boże, jaka Ty jesteś chuda!!! Musisz przytyć!!! Moim zdaniem nie jestem wcale chuda. Boję się... Boję się przytyć... Boję się, że jutro znów będzie tak samo.

Czy ze mną jest wszystko w porządku?

Witam. Mam 24 lata, 177 cm wzrostu, obecnie ważę 55 kg. Nie wiem, czy mam problem, czy to co robię jest zupełnie normalne. Przygoda z odchudzaniem zaczęła się w liceum - wtedy najmniej ważyłam przy tym wzroście 48 kg,...

Witam. Mam 24 lata, 177 cm wzrostu, obecnie ważę 55 kg. Nie wiem, czy mam problem, czy to co robię jest zupełnie normalne. Przygoda z odchudzaniem zaczęła się w liceum - wtedy najmniej ważyłam przy tym wzroście 48 kg, później poszłam na studia - stres, nowe otoczenie, nowe życie sprawiło, że przytyłam. Ważyłam 68 kg. Początkowo chciałam schudnąć do 60 kg - wydawało mi się, że będzie wtedy dobrze. Gdy ważyłam już 60 kg, stwierdziłam, że jeszcze 3 kg i będę zadowolona. Teraz ważę 55 kg i dalej uważam, że jestem za gruba, że jeszcze mogłabym schudnąć.

Nienawidzę swojego ciała i siebie gdy waga wskazuje mi więcej niż powinna. Każdy dzień zaczynam i kończę na wadze. Najgorsze jest to, że te liczby wpływają bardzo często na mój nastrój. Kiedy nie jem - czuję, że wszystko kontroluję. Kiedy jestem na diecie, ograniczam praktycznie wszystkie produkty - przykładowo w ciągu dnia na śniadanie kawa z mlekiem i łyżeczką cukru, obiad serek wiejski 150 g albo sałatka (ogórek, sałata lodowa, pomidor plus sos włoski, co ma ok. 130 kcal), na kolację próbuję nic nie jeść - gdy nie mogę wytrzymać to jem garść płatków Cornflakes, ewentualnie kefir jakiś jogurt. Czasami, gdy dobrze mi idzie - nic nie jem przez cały dzień... Niestety długo nie wytrzymuję i w końcu zaczynam się objadać.Dwa razy zwymiotowałam, więcej nie chciałam tego robić, bo jakoś nie potrafię.

Najgorsze są wyrzuty sumienia. Kiedy jem (nawet jeśli jestem na diecie) to mam wrażenie jakbym od razu tyła od tego jedzenia, czuję jakby moje uda, ramiona od razu się powiększały (często nerwowo sprawdzam czy faktycznie już przytyłam obejmując ręce czy nogi i sprawdzam czy nic nie uległo zmianie, od razu wchodzę na wagę...) Czuję się głupio, nawet o tym pisząc, zupełnie anonimowo - bo wiem, że nie można automatycznie przytyć jak tylko skończy się przeżuwać jedzenie i je połknie, ja to wiem, ale to uczucie, nie wiem, może to jakiś strach, jest tak silne, że racjonalne myślenie wyłącza się, a włącza panika. Następnego dnia, znowu wracam do diety.

Nie lubię jeść w towarzystwie, zawsze staram się jeść sama, bo nie lubię, kiedy ktoś patrzy na mnie, gdy jem - wtedy mam większe wyrzuty sumienia. Bardzo często kiedy tracę kontrolę nad dietą - jestem nerwowa, płaczę. Stojąc przed lustrem, obrażam samą siebie i zawsze widzę miejsca, w których za dużo mam tłuszczu. Ostatnio zauważyłam, że robi mi się niedobrze na zapach jedzenia albo na jego widok, denerwuję się, kiedy ktoś mnie częstuje i nie odpuszcza sobie, gdy mówię "nie". Czuję ulgę, kiedy widzę jak inni jedzą, a ja nie (wtedy czuję się dobrze, jakbym była ponad to wszystko, głupie to prawda?) Zaczęłam też ćwiczyć - biegam, ale chwilowo z uwagi na totalny brak czasu wolnego musiałam tego zaniechać. Obawiam się, że przez to mogę szybko przytyć. Czy ze mną jest coś nie tak?

Zdecydowałam się też napisać, ponieważ zauważyłam u siebie jakieś ciągłe zmęczenie, najchętniej to cały dzień bym spała, głowa mnie często boli, jak wstaję z łożka, robi mi się ciemno przed oczami i to co mnie zmartwiło, choć może to nic takiego - to mam coraz słabsze miesiączki, włosy mi zaczęły bardzo wypadać. Miałam już kilka omdleń. Może to z przepracowania, nie wiem. W tym roku skończyłam jedne studia, robię drugi kierunek. Mam pracę. A nie potrafię zapanować nad swoimi słabościami, nad jedzeniem, nad uczuciem wstydu kiedy jem, nad obawą, że przytyłam, nad tym, że nie akceptuję siebie. Ja wiem, że nie mam anoreksji - przeczytałam w necie, że anorektyczki cechują się dużą niedowagą i ogólnie problemami z tym, żeby cokolwiek zjeść, ani bulimii - bo nie wymiotuję po jedzeniu. Zresztą moje napady jedzenia - to około 3000 kcal w ciągu dnia, więc to też nie napady bulimiczne.

Wiem, że być może to co robię to nic złego i że może dotyczy to większości osób - kobiet. Nie mogę o tym nikomu powiedzieć, bo ilekroć zaczynałam temat pt "odchudzam się" - każdy twierdząc, że już i tak jestem za chuda krytykował mnie za to, więc nie ma sensu w ogóle im tłumaczyć, że ja uważam inaczej, bo w końcu ja wiem lepiej...  Zresztą wstydzę się tego i nie chcę, by inni myśleli o mnie w kategoriach "głupia dziewczyna". Wystarczy, że ja tak o sobie myślę. Czy ze mną jest wszystko w porządku? Czy ze mną jest coś nie tak? Czy te napady paniki podczas posiłków to normalny objaw każdego kto się odchudza? Bardzo dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

Jak skończyć z głodówkami?

Proszę Pani, Dziękuję bardzo za odpowiedź. Mam jeszcze pytanie - czy są jakieś sposoby, żeby pokonać w sobie te uczucia związane z jedzeniem, bez wizyty u lekarza? Bo ja naprawdę nie chcę tego - zresztą wydaje mi się to zbyt...

Proszę Pani, Dziękuję bardzo za odpowiedź. Mam jeszcze pytanie - czy są jakieś sposoby, żeby pokonać w sobie te uczucia związane z jedzeniem, bez wizyty u lekarza? Bo ja naprawdę nie chcę tego - zresztą wydaje mi się to zbyt wczesne... Mój sposób, który sobie wymyśliłam jakoś nie działa :( Dwa dni temu poszłam do sklepu, żeby kupić sobie coś na obiad (przysięgam, że chciałam coś zdrowego, żeby podreperować trochę organizm), i nagle w sklepie poczułam się tak słabo, ręce i nogi zaczęły mi się trzęść, czułam jak mnie pot oblewa (tak mi się najczęściej dzieje, gdy nic nie jem przez cały dzień i już wiem, że muszę wtedy coś zjeść) i chciałam jak najszybciej wyjść z tego sklepu i nie powstrzymałam się i kupiłam sobie to, co zakazane. Jednego batonika od razu, jak tylko wyszłam od kasy, zjadłam, żeby się lepiej poczuć...  zaszłam też do apteki i kupiłam sobie tabletki... Miałam 2 dni głodówki. Wypiłam tyle kawy i wypaliłam tyle papierosów, że czuję się okropnie!

Dzisiaj ograniczam jedzenie jak tylko się da. Tabletki trochę pomagają. Co mogę zrobić? To jakieś błędne koło (głodówka, jedzenie, głodówka, jedzenie itd.) - a ja nie mam pomysłu na wyjście z tego :( No i o jeden kg mniej na wadze. Pozdrawiam.

Patronaty