Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Jak odzyskać zaufanie chłopaka?

Jestem kobietą mam na imię Agnieszka mam 19 lat. Mój chłopak jest bardzo wrażliwą i upartą osobą. Już parę razy zawiodłam jego zaufanie w drobnych i bardziej poważnych sprawach. Wcześniej miałam nieudany związek i teraz ciężko mi uwierzyć w to,...

Jestem kobietą mam na imię Agnieszka mam 19 lat. Mój chłopak jest bardzo wrażliwą i upartą osobą. Już parę razy zawiodłam jego zaufanie w drobnych i bardziej poważnych sprawach.

Wcześniej miałam nieudany związek i teraz ciężko mi uwierzyć w to, że zasługuję na tak wspaniałego chłopaka jak on. jesteśmy za sobą 3 lata. on już parę razy chciał ze mną zerwać ale jednak tego nie robił. on jest całym moim życiem. Tym razem pokłóciliśmy się o to, że nie powiedziałam mu, że od nowa założyłam gg i on mi nie wierzy że nie pisze z żadnym chłopakiem.

Powiedział mi, że nie ma do mnie zaufania i już mi nie wierzy ale na razie nie zostawił mnie. Ja ciągle bardzo się boję, że w końcu może to zrobić. On jest miłością mojego życia Jak mam jego i jego zaufanie odzyskać??

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jestem chorobliwie zazdrosna o męża. Jak to zmienić?

Witam, Mam 30 lat i od 3 lat jestem w stałym związku. Bardzo kocham mojego męża i wiem, że on mnie też. Jednak od jakiegoś czasu nie panuję nad emocjami, jestem bardzo nerwowa, a za chwilę załamana...

Witam, Mam 30 lat i od 3 lat jestem w stałym związku. Bardzo kocham mojego męża i wiem, że on mnie też. Jednak od jakiegoś czasu nie panuję nad emocjami, jestem bardzo nerwowa, a za chwilę załamana. Nie daje sobie rady z obsesyjną zazdrością...

Ostatnio coraz częściej dochodzi do kłótni, awantur, a nawet przemocy fizycznej. Najgorsze jest to, że to ja zaczynam... Podejrzewam go o zdradę na każdym kroku, wiem że to bezpodstawne, a mimo wszystko nie potrafię sama sobie tego wytłumaczyć. Mój mąż czuje się przez to zraniony, a nawet zmęczony związkiem ze mną, a słysząc to jestem jeszcze bardziej załamana:(. Mąż coraz mniej ze mną rozmawia, coraz dłużej pracuje... to też zaczęło mnie dobijać.

Po ostatniej kłótni spakowałam się i bez słowa wyjechałam do koleżanki. Jednak już po pierwszym dniu zaczęłam tęsknić, przemyślałam sobie wszystko i marzyłam tylko o tym żeby przyjechał tam i zabrał mnie do domu, sama nie chciałam wracać, żeby nie myślał, że zwątpiłam. Przez te kilka dni nieważne było dla mnie co robił gdy mnie nie było, obiecałam sobie, że nie będę go o to pytać, chciałam tylko, żeby się zjawił. Zjawił się, przeprosił, że mnie zaniedbywał, że nie rozmawiał... Stęskniliśmy się za sobą jak nigdy, kilka dni nie mogliśmy się sobą nacieszyć...

Jednak gdy emocje opadły, zaczęłam swoje śledztwo: co robił, gdzie był, z kim, o której, jak długo itp. Mimo iż wyjaśniał mi, że był załamany, że mnie szukał, że kocha, że nie mógłby mnie zdradzić, ja zadawałam te same pytania, ciągle szukając dowodów na zdradę, a w mojej głowie powstawały najczarniejsze scenariusze, widziałam nawet twarze kobiet, z którymi mógł mnie zdradzić... Wiem, to chore, ale nie wiem jak przestać o tym myśleć.

Dużo czytam, tłumaczę sobie, że to już nieważne, przeszłość, że on mnie kocha i wszystko na nic! Nie pracuję, wiec całymi dniami myślę tylko o tym co się tu działo, od wczoraj biorę lek na depresję, ale nie wiem czy to coś zmieni. Błagam o pomoc! Nie wiem co mam ze sobą zrobić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Bez mojej dziewczyny nie chcę żyć, ona jest wszystkim. Jak ją odzyskać?

Mam 17 lat, niedługo 18. Problem polega na tym ze miewam bardzo często myśli samobójcze, a wszystko przez to, że w życiu nic dobrego mnie nie spotkało. Dziewczyna mnie opuściła, a tylko na niej mogłem polegać. Powodem tego było moje...

Mam 17 lat, niedługo 18. Problem polega na tym ze miewam bardzo często myśli samobójcze, a wszystko przez to, że w życiu nic dobrego mnie nie spotkało. Dziewczyna mnie opuściła, a tylko na niej mogłem polegać. Powodem tego było moje zachowanie, kontrolowanie jej, bardzo się martwiłem i martwię o nią, żeby nic złego jej się nie stało. A wracając do problemu to polega on na tym, że jak bardzo bym się nie starał to ona i tak nie chce nawet ze mną rozmawiać, w ogóle mi nie współczuje. Nie mam nikogo komu mógłbym powiedzieć o swoich problemach. Boję się powiedzieć mamie (bo z nią mieszkam). Ona też jest powodem, a w zasadzie to jej zachowanie wobec mnie. Wyżywa się na mnie jeśli ma zły dzień. Nie chcę zostać skierowany do jakiegoś lekarza i nie chcę być pod stałym nadzorem i opieką lekarza. Myślałem też nad wizytą u psychologa, jednak nie sądzę, żeby mi to w jakiś sposób pomogło. Dziś w nocy spałem może dwie godziny. Resztę nocy płakałem i pisałem do dziewczyny. Płaczę do tej pory. Płaczący chłopak w moim wieku to bardzo rzadki widok, a to nie mój pierwszy raz. Ona naprawdę jest moim jedynym ratunkiem. Ona dała mi najwięcej, więcej niż mama. Bardzo często myślę nad tym, że beze mnie mojej rodzinie byłoby lżej. Mam problemy w szkole i zerowe wsparcie. Jedyne czego mi potrzeba to tego aby dziewczyna mnie wspierała i była ze mną zawsze i niezależnie jaki bym był. Jestem bardzo wrażliwy, nie wiem co mam zrobić. Przed oczami mam widok własnej trumny i rodziny, która podchodzi i żegna mnie. Kilka razy zrobiłem sobie krzywdę z tego powodu. Z powodu dziewczyny, ponieważ mam wobec niej plany. Ona również miała podobne problemy do moich, dlatego chciałem jej pomóc a ona się po prostu odwróciła ode mnie. Ponad miesiąc temu byłem w szpitalu, ponieważ miałem głęboką ranę ciętą przedramienia. Chciałem w ten sposób udowodnić jej ile dla mnie znaczy, i że jestem w stanie oddać jej życie, co nie raz jej powtarzałem. Nie były to próby samobójcze, ani w tym momencie ich nie ma. Po prostu sobie z tym nie radzę. Cięgle płaczę i piszę do niej. Pisałem jej, że kiedy umrę to wtedy ona się za mną stęskni, ale wtedy będzie już za późno. Chciałbym nie myśleć o tym nigdy, nigdy nie próbować się zabić, ale w tym momencie nie mam nic do stracenia. Boję się o siebie, chcę żyć. Jednak nie sam. Albo z nią, albo w ogóle. W przeszłości miałem problemy w rodzinie, bardzo często ojciec bił matkę i siostrę. Policja bywała często gościem w domu. Rodzice się rozeszli, a później było już tylko gorzej... teraz jest bardzo źle. Proszę o pomoc bardzo mocno. Nie wiem czy coś ominąłem, jestem otwarty na pytania. Nie brakuje mi pieniędzy ani nie chodzę głodny. Po prostu często bywam sam w domu i płaczę. Mam tego dość. Co chwilę się modlę. O mnie i o Agnieszkę, dziewczynę, której dedykuje swoje życie. Bez której już dawno, dawno temu byłbym 3 metry pod ziemią. Ona nic we mnie nie docenia, twierdzi, że się użalam, ale ona nie wie co ja przeżywam. Jeszcze raz proszę o pomoc, poradę, jak do niej dotrzeć. Pozdrawiam, Rafał

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zakochałam się nieszczęśliwie i chcę się zabić. Co mam robić?

Mam 15 lat i bardzo się zakochałam w takim chłopaku, którego już nigdy nie spotkam, bo jest z zagranicy. Spędziłam z nim naprawdę wyjątkowe chwile. To jest prawdziwa miłość. Nie mogę o tym powiedzieć mojej mamie (a bardzo bym chciała),...

Mam 15 lat i bardzo się zakochałam w takim chłopaku, którego już nigdy nie spotkam, bo jest z zagranicy. Spędziłam z nim naprawdę wyjątkowe chwile. To jest prawdziwa miłość. Nie mogę o tym powiedzieć mojej mamie (a bardzo bym chciała), ponieważ moja mama nie tolerowałaby takiego chłopaka. Wszystkie moje koleżanki wiedzą o tym chłopaku, ale wiecznie mi powtarzają, że on jest daleko, że on pewnie już o mnie zapomniał. Rozumie mnie tylko moja kuzynka, która tez mieszka daleko i piszemy przez gg - szkoda, bo chciałabym się jej wypłakać czasami... Wyjechałam pod koniec maja, a wróciłam na początku czerwca. To jest trudna sytuacja, nietypowa. Nie mam z nim kontaktu, ponieważ tak się złożyło, bardzo tego żałuję. Potem, od czerwca, miałam nadzieję, że polecę tam do niego, ale kiedy mój tata przyjechał powiedział, że chyba zatruję, że polecę (tata też nic nie wie o chłopaku). Potem już nic mnie nie interesowało, wszystko miałam gdzieś, byłam smutna i zła, płakałam, aż w końcu cięłam się na rękach, przykładałam sobie nóż do gardła, patrzałam, które drzewo jest najlepsze do powieszenia się, przestałam wierzyć w Boga. Potem, przez około 2 m-ce, jakoś to wytrzymywałam, nie cięłam się, zaczęłam udawać przed wszystkimi, że jest dobrze i każdy myślał, że jest dobrze, a tak na prawdę gdy byłam sama w domu to wszystko powracało i płakałam godzinami... Teraz też nie jest dobrze, bo znowu chcę się pociąć. Chcę się zabić. Nie chce powiedzieć rodzicom, że się cięłam. Jak mogę wyjść z tego problemu?

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Najlepiej się czuję widząc, jak ranię mojego chłopaka. Co się ze mną dzieje?

Mam chłopaka, ale szczerze mówiąc już go nie kocham, szukam byle jakiego powodu do kłótni, jego obecność mnie okropnie drażni i mam go dosyć, ale nie potrafię od niego odejść. Dobrze się czuję widząc, jak bardzo go ranię - czuję...

Mam chłopaka, ale szczerze mówiąc już go nie kocham, szukam byle jakiego powodu do kłótni, jego obecność mnie okropnie drażni i mam go dosyć, ale nie potrafię od niego odejść. Dobrze się czuję widząc, jak bardzo go ranię - czuję wtedy satysfakcję i zadowolenie. Co się ze mną dzieje, jak mam to w sobie zmienić?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

W naszym związku nie było zdrady, ale wszystko zaczęło się sypać. Co robić?

Witam, Mam 20 lat, moja dziewczyna tez. Jesteśmy ze sobą od 2 lat. Kocham ja strasznie, ona mnie też z tego co mówi. Nie było żadnej zdrady w naszym związku. Mieszkamy razem od prawie 18 miesięcy. Ona zaczęła pracę...

Witam, Mam 20 lat, moja dziewczyna tez. Jesteśmy ze sobą od 2 lat. Kocham ja strasznie, ona mnie też z tego co mówi. Nie było żadnej zdrady w naszym związku. Mieszkamy razem od prawie 18 miesięcy. Ona zaczęła pracę w barze, wtedy wydaje mi się, że zaczęło się wszystko sypać. Nie mieszkamy w Polsce tylko na Wyspach Kanaryjskich. Kłótnie zaczęła się od momentu kiedy ona tak jakby zaczynała używać życia, czyli alkohol, inni ludzie, więcej facetów i czasu na wychodzenie na imprezy. Mnie nigdy nie chciało się uwierzy, że jak się kogoś kocha to można wyjść gdzieś, nie dawać znaku życia, wrócić o 7 rano do domu jakby nigdy nic. Mam pewność, że mnie nie zdradza. Wczoraj miałem z nią rozmowę, pomyślałem sobie, że ja też pracowałem w barze i wiem jak takie życie wygląda - okazja czyni złodzieja, jak jest okazja by wyjść, zawsze wyszedłem. Pomyślałem, że dobra, niech wychodzi, możne musi się wyszaleć. Rozmawiałem z nią na ten temat - ona mówi, że nie wie czego potrzebuje, mówi, że potrzebuje być sama, ale nie umie żyć beze mnie, że nie ma już nadziei na to, że się coś poprawi i że jest zmęczona wszystkim. Nie mówię, że ja jestem bez winy, bo przy kłótniach po prostu mówiłem wszystko co myślałem - wiem, że to złe, ale czasem ja wyzwałem. Ona mówi, że ma dość kłótni (też się nie lubię kłócić), ale w takim wypadku po prostu nie umiałem się powstrzymać. Po rozmowie wyszło, że ona chce być sama - poprosiłem ją, żeby spojrzała mi w oczy i powiedziała to, że mam się wyprowadzić i że chce tego rozejścia, odpowiedziała, że nie powie mi tego, bo tak nie czuje, więc nie wiem co jest najlepsze w takiej sytuacji. Odejść od niej na zawsze? Odejść, za miesiąc zadzwonić i zapytać, czy chciałaby od nowa spróbować? Ja wiem, że chcę o nią walczyć jak lew i jestem w stanie wiele poświecić dla niej. Jest taka jeszcze sytuacja, że ja jestem pozytywny i mówię, że to wszystko da się odbudować, że trochę czasu żeby wyjaśnić wszystko sobie i że to da się odbudować, bo to nie jest rozjecie ze zdrady. Ona mówi natomiast, że nie ma nadziei i że nie potrafi zrezygnować z imprez, bo boi się, że jak teraz się nie wyszaleje to za kilka lat będzie za późno. Jest jeszcze sytuacja tego typu, że ja nie pracuję, ale ona zarabia 800 euro miesięcznie (wydaj mi się, że to marne pieniądze). Ona pracuje ja nie, ale ja jestem w stanie co miesiąc przynieść jej 2000 tys euro. Mieszamy 6 miesięcy w nowym mieszkaniu na Teneryfie. Koszt 350 plus 30 razem 380 co zostaje jej 420 na miesiąc. Nie wydaje mi się, że z tych pieniędzy można byłoby wyżyć lub kupować nowe perfumy 2 razy w miesiącu, nowy samochód (w tym miesiącu kupiony), nowy telewizor, ubrania i to nie najtańsze - wiem, że ona pragnie żebym poszedł do pracy. Ja mówiłem jej, że będę szukał. Szukam, ale pracy z dnia na dzień nie znajdę, a gdy już znajdę boję się, że to nie będzie to, czego szukała. Nie wiem co myśleć, proszę o jakaś radę. Dziękuję z góry.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Depresja wraca, on nie, mam myśli samobójcze. Co robić?

Jestem 20-letnią studentką. Na początku I roku studiów miałam ustabilizowane życie, pełno marzeń i chłopaka, którego bardzo kochałam. Jednak studiowaliśmy w innych miastach, a ja oddalona setki km od domu szukałam ucieczki przed samotnością. Między mną a tym chłopakiem zaczęło...

Jestem 20-letnią studentką. Na początku I roku studiów miałam ustabilizowane życie, pełno marzeń i chłopaka, którego bardzo kochałam. Jednak studiowaliśmy w innych miastach, a ja oddalona setki km od domu szukałam ucieczki przed samotnością. Między mną a tym chłopakiem zaczęło się psuć, a w moim życiu pojawił się On - Maciek. Nie chciałam się z Nim wiązać, bo kochałam Filipa, Maciek nalegał. Rozstałam się z Filipem, Maciek rozstał się z Agatą (bo gdy się poznaliśmy to oboje byliśmy w związkach) i rzuciłam się w związek z Maćkiem (sądzę, że po to by zapomnieć o Filipie), który był blisko, był kochany, był moim ideałem. Sielanka trwała kilka tygodni, a On zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Chorobliwa zazdrość z Jego a potem i z mojej strony zaczęła psuć wszystko, co było między Nami piękne. Pojawiły się problemy, które sami wyolbrzymialiśmy. Mimo to była między Nami wielka namiętność. Seks zawładnął praktycznie całym naszym związkiem. Mentalnie się od siebie oddalaliśmy, nie mieliśmy o czym rozmawiać, dogadywaliśmy się tylko w łóżku. W tamtym okresie zaczęłam popadać w depresję, łapałam paranoje, czułam jak On się ode mnie oddala, że mu już na mnie nie zależy tak, jak na początku. W łóżku spełniałam wszystkie Jego zachcianki, mimo że na niektóre nie miałam ochoty, bo tak bardzo się bałam, że odejdzie. Padło podejrzenie, że jestem w ciąży. Mój stan psychiczny był makabryczny, mało jadłam, mało spałam, nie wiedziałam, co robić. Powiedziałam Maćkowi o wszystkim, a ten kazał mi usunąć ciążę nie dając mi żadnego wsparcia, tylko wymówki. Gdy się wszystko wyjaśniło po badaniach, myślałam, że będzie między Nami lepiej, ale nie. Zaczął mnie unikać. Ja byłam coraz bardziej przygnębiona. Wtedy dostałam pierwszego ataku nerwicy. Wylądowałam na oddziale ratunkowym. Maciek nie przyjechał, mimo że został powiadomiony. Kontrola u psychiatry, leki psychotropowe - zaczęła się walka z depresją. Moja lekarka zabroniła mi jakichkolwiek kontaktów z Maćkiem, ale ja nie posłuchałam, czego do dziś żałuję. Wróciliśmy do siebie. Nie było kolorowo, ale staraliśmy się to wszystko jakoś poukładać. Były momenty lepsze i gorsze. Jak Maciek był - leków nie brałam, gdy go nie było - brałam. I taka huśtawka. W wakacje musiałam wyjechać za granicę. Mimo Jego zapewnień, że będzie czekać na mój powrót, nasz związek się rozpadł. W tamtym okresie zaczęłam popalać haszysz. Dużo piłam i próbowałam jakoś zapomnieć. Brałam czasem leki, jak było bardzo ze mną źle. Po powrocie do Polski i na studia, odezwał się. Spotkaliśmy się, spotkanie zakończyło się w łóżku. Postanowiliśmy, że zostaniemy kochankami. Mówił mi, że mu już na mnie nie zależy, że już nie jestem najważniejsza, ale z seksu nie chce rezygnować. Ja idiotka myślałam, że uda mi się go zatrzymać, że może wrócimy do siebie, zgodziłam się na to. Trwa to już dobre trzy miesiące. Emocjonalna huśtawka. Teraz jest natomiast tragedia. Mam myśli samobójcze, bo On zaczął się spotykać z kimś innym. Mówi mi o wszystkim jak najlepszej przyjaciółce, ale ja nie jestem w stanie tego słuchać, bo ciągle Go kocham i to mnie rani. Nie wiem, gdzie mam szukać pomocy, jak to rozwiązać. Tak bardzo się boję, że coś sobie zrobię, nie mam siły na odejście, nie mam siły na walkę o Niego. Błagam pomocy. Jak zmienić nastawienie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż zakochał się w mojej siostrze i miał z nią romans. Jak sobie pomóc?

Witam, bardzo proszę o radę. Od 2001 roku jestem mężatka z przykrymi doświadczeniami małżeńskimi, które prześladują mnie do dziś. Nie całe dwa lata po ślubie mąż zakochał się w mojej siostrze, utrzymywał kontakty ok. dwa lata - po tym czasie...

Witam, bardzo proszę o radę. Od 2001 roku jestem mężatka z przykrymi doświadczeniami małżeńskimi, które prześladują mnie do dziś. Nie całe dwa lata po ślubie mąż zakochał się w mojej siostrze, utrzymywał kontakty ok. dwa lata - po tym czasie dowiedziałam się od niego o związku.

Wybaczyłam mu, ponieważ rodzina, a konkretnie matka namawiała mnie do tego, bo mamy dwójkę dzieci. Po pół roku sytuacja powtórzyła się - byli razem kolejne dwa lata i znów wybaczyłam, przez męża byłam traktowana jak królowa, ale na krótki czas, bo romans trwał po raz kolejny. Od dwóch lat układa nam się dobrze, mąż kontaktu nie ma z siostra.

Zbliża się komunia córki, a ja przechodzę lęk, co się wydarzy, jak będą siedzieć razem przy stole. Poza tym nie mogę spać, śnią mi się właśnie oni w dwójkę, mam napady płaczu bez powodu i nie potrafię rozmawiać z ludźmi, zaczynam się trząść przy każdej poważniejszej rozmowie. Nie raz jadę samochodem i mam okropne myśli, ale muszę je opanować, bo myślę wtedy o moich dzieciach.

Jako dziecko wychowywałam się bez ojca, ale matka traktowała mnie jak przedmiot - dla niej liczyła się tylko brat i siostra. Uciekałam z domu. Teraz, kiedy mam rodzinę, myślałam, że będę żyć normalnie, ale się nie da. Proszę mi pomóc lub doradzić co dalej robić, chcę żyć normalnie.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Teść wyrzucił mnie z domu, mąż nie reaguje - co robić?

Witam! Nie mam pojęcia co mam zrobić. Mam 22 lata, po ślubie jesteśmy rok i mamy wspaniałą 9-miesięczną córeczkę. Byliśmy ze sobą 4 lata, kiedy zaszłam w ciąże między nami było różnie, ale ogólnie chyba byłam szczęśliwa - piszę „chyba”,... Witam! Nie mam pojęcia co mam zrobić. Mam 22 lata, po ślubie jesteśmy rok i mamy wspaniałą 9-miesięczną córeczkę. Byliśmy ze sobą 4 lata, kiedy zaszłam w ciąże między nami było różnie, ale ogólnie chyba byłam szczęśliwa - piszę „chyba”, bo teraz nie jestem pewna niczego. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiliśmy wziąć ślub. Ja byłam tego pewna, bo kochałam go na zabój. Do tej pory wszystko było w porządku. Po ślubie zamieszkaliśmy u niego z jego tatą a moim teściem. Nie miałam nic przeciwko temu, bo jego ojciec a mój teść wydawał mi się wspaniały. Kiedy opowiadałam koleżankom jakie mam z nim relacje wszystkie zazdrościły mi takiego teścia. On też wychwalał mnie pod niebiosy. Jednak 3miesiące po ślubie czar prysł. Wcześniej już się coś zaczynało. Najpierw zaczął (teść) się wtrącać do mojego gotowania, a zielona nie jestem w tych sprawach, ale mówili, że tak jest zawsze. Odpuściłam. W mieszkaniu zawsze miałam porządek, wszystko lśniło, codziennie sprzątałam można powiedzieć, że mam na tym punkcie bzika. Starałam się aby być dobrą panią domu. Lubiłam kiedy ktoś wpadał z wizytą, gdyż siedziałam prawie całymi dniami sama - mąż w pracy, a teść jeździł na swoją gospodarkę. Przed wyjściem dał mi rozporządzenie co gotować i wychodził i wracał na obiad. W czasie ciąży musiałam poleżeć trochę w szpitalu. Kiedy wyszłam pierwszy raz wtedy zaczął wyzywać mnie i wyrzucił mnie pierwszy raz z domu. Znowu kiedy był wypity zwierzył mi się, że on cały czas myśli, że to dziecko nie jest jego syna, że jak on to powiedział "puściłam się"! Nie powiedziałam tego mężowi teraz wiem, że to był błąd. Kiedy urodziła się nasza córka dowiedziałam się, że teść rozpowiada ludziom straszne rzeczy na mój temat. Mieszkamy w małej wiosce, więc każdy każdego zna. Opowiadał same kłamstwa, ale też to przemilczałam. Na chrzcie naszej córki teść znów wyrzucił mnie z domu za nic. Mąż nie zareagował. Spakowałam się i się wyprowadziłam - po dwóch tygodniach wróciłam, bo mnie o to poprosił mąż. Teść był zaszokowany całą sytuacją udawał, że nie wie o co chodzi. Na dobre wyprowadziłam się stamtąd cztery miesiące temu kiedy dowiedziałam się, że teść "zeszmacił" mnie już tak bardzo, że gorzej nie można. Twierdzi, że nic nie potrafię robić i w ogóle nic nie robię, nie zajmowałam się dzieckiem tylko się puszczałam. Moim rodzicom powiedział to wszytko w twarz. Nie zasłużyłam na takie słowa, bo nic złego nie zrobiłam. Mąż nie stanął w mojej obronie ani razu - miałam dość. Od czterech miesięcy mieszkam u rodziców. Mąż na początku rzadko nas odwiedzał, teraz robi to częściej, ale nie chce się przeprowadzić do nas. Trzyma się uparcie tatusia, który ciągle nim pomiata. Mąż wymaga ode mnie żebym ja też przyjeżdżała do niego z dzieckiem, ale nie rozumie, że dla mnie wejście tam jest tak bardzo trudne. Jego ojciec wyrzucił mnie z domu i na każdym kroku przypominał mi, że nic tam nie mam i nie mam żadnych praw - mieszam pod jego dachem, więc mam robić to co on chce. Proponowałam mężowi żebyśmy się wynajęli coś sami, ale stwierdził, że nie stać nas na to. I tak żyjemy - on tam, ja tu. Jestem już zmęczona walczeniem o nasz związek kiedy on nic nie robi w tej sytuacji. Liczy, że ja wrócę po tym wszystkim, ale ja nie dam rady psychicznie. Teściowa twierdzi, że mojemu mężowi zależy na mnie i na dziecku i że nas kocha, ale ja od niego tego nie usłyszałam. Niby najprościej się rozstać, ale ja go nadal kocham, mimo wszystko. Co mam robić? Jestem już całkiem zagubiona w tej sytuacji.
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy taka miłość jest możliwa?

Witam wszystkich, Mam 22 lata i jestem studentem. Moja historia rozpoczęła się na jednym z obozów letnich, na którym byłem opiekunem. Jedną z podopiecznych, akurat nie moją na szczęście, okazała się dziewczyna w wieku 17 lat. Cóż - świetnie mi...

Witam wszystkich, Mam 22 lata i jestem studentem. Moja historia rozpoczęła się na jednym z obozów letnich, na którym byłem opiekunem. Jedną z podopiecznych, akurat nie moją na szczęście, okazała się dziewczyna w wieku 17 lat.

Cóż - świetnie mi się z nią rozmawiało, ale wiedziałem, że i tak nic z tego nigdy nie będzie, bo przecież jak? Rożnica wieku miażdży. Skończył się obóz, byłem pewny, że wszystko się skończy i będzie wszystko jak dawniej. Jednak myliłem się, gdyż niestety spotykaliśmy się jakimś przypadkiem ze sobą, wpadając na siebie a to na basenie, na zakupach. Zaczęliśmy pisać ze sobą… I tak to się zaczęło. Teraz chyba to tylko mi zależy i jestem w totalnym dole. Na studiach olewam wszystko jak leci, bo zwyczajnie mi się nie chce. Imprezuję na maksa upijając się na kolejnych imprezach i wyrywając kolejne, nic nie znaczące dziewczyny. Na imprezach wiadomo - jest wszystko w porządku, ale jak się budzę widzę tylko jej twarz i wtedy się zaczyna.

Brak chęci na cokolwiek w tej sytuacji jest dla mnie przerażający. Powiedzcie, czy to ma jakiś sens? Czy taka miłość jest możliwa? Pewnie nie… Z góry dzięki za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pomóc byłemu chłopakowi, który po rozstaniu ma depresję i myśli samobójcze?

Chciałam prosić o radę - co powinnam zrobić? Rozstałam się z chłopakiem, a on tego nie może przeżyć i pogodzić się z tym. Nachodził mnie, nie dawał mi spokoju. Jest załamany tą sytuacją, przy tym jest jeszcze bardzo niedojrzały i...

Chciałam prosić o radę - co powinnam zrobić? Rozstałam się z chłopakiem, a on tego nie może przeżyć i pogodzić się z tym. Nachodził mnie, nie dawał mi spokoju. Jest załamany tą sytuacją, przy tym jest jeszcze bardzo niedojrzały i rozchwiany emocjonalnie - ze względu na swoje trudne dzieciństwo i brak wsparcia ze strony bliskich. Ostatnio zaczął mnie szantażować samobójstwem, ale obawiam się, że to jednak nie tylko szantaż, że jest w stanie to robić. Do tego mama jego powiedziała, że jeśli on sobie coś zrobi, to ona zniszczy moje życie doszczętnie. Rozmawiałam z nim wiele razy, ale do niego nic nie dochodzi - dalej pisze, że mnie kocha, że żyje tylko dla mnie, że jestem jego sensem. Mówiłam żeby skorzystał z porady psychologa, wygadał się mu, poradził się, bo ja do niego w ogóle nie trafiam, ale on nie chce o tym słyszeć - dalej upiera się przy swoim, wyznaje mi uczucia i mówi o braku sensu życia, że wszystko co robi - robi dla mnie. Bardzo się boję, że on naprawdę może to zrobić, konsekwencje i o to, że zniszczy to także moje życie. Na pewno do niego nie wrócę, ale nie wiem jak mogę mu poradzić tym bardziej, że nie ma takiej siły żeby poszedł do psychologa, a rozmowy z nim nic kompletnie nie dają. Jest głuchy na wszystko co się do niego mówi. Bardzo proszę o pomoc, bo wszystkie moje pomysły i sposoby rozwiązania tego skończyły się i okazały się całkiem bezskuteczne :(

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy powinnam zostawić mojego chłopaka?

Mam 18 lat. Jestem ładną, młodą dziewczyną. Mam problem z moim chłopakiem. On ma 22 lata. Jesteśmy ze sobą od ponad roku. Jesteśmy swoimi pierwszymi miłościami. Wszystko zaczęło się kiedy w kwietniu tego roku zostawił mnie mój chłopak… Bardzo...

Mam 18 lat. Jestem ładną, młodą dziewczyną. Mam problem z moim chłopakiem. On ma 22 lata. Jesteśmy ze sobą od ponad roku. Jesteśmy swoimi pierwszymi miłościami.

Wszystko zaczęło się kiedy w kwietniu tego roku zostawił mnie mój chłopak… Bardzo to przeżyłam, zamknęłam się w sobie, wychodziłam tylko do szkoły, nie było ze mną kontaktu, ciągle płakałam, świat mi się zawalił, ponieważ bardzo go kochałam. Nie mogłam jeść, wszystko mi go przypominało. Po miesiącu moich starań o jakikolwiek kontakt z nim udało mi się dojść z nim do porozumienia (przez miesiąc nie miałam z nim kontaktu).

Od tamtej pory, chociaż na początku moje szczęście, że go odzyskałam było ogromne, wszystko było w porządku, ale potem zaczęły się moje problemy. Ciągle się zastanawiam czy on mnie nie zostawi, czy nie zostanę sama. Nie mogę mu zaufać jest mi z tym ciężko, ponieważ bardzo go kocham. Przez to ciągle się kłócimy. Ja płacze po nocach, ponieważ obwiniam o to siebie. Ciągły lęk, że on mnie w końcu zostawi, lęk przed samotnością, odrzuceniem jest ogromny. Jestem nerwową osobą, szybko się denerwuję.

Mój chłopak jest taki sam, dlatego często się kłócimy. Obydwoje mamy dużo problemów w życiu i czuję, że odreagowujemy to na sobie. Często w nerwach padają nieprzemyślane, przykre słowa, wyzwiska jak z jednej tak i z drugiej strony. Bardzo mnie to martwi, za każdym razem jak się kłócimy nie śpię po nocach, płaczę, jest to dla mnie męczące. Ale wiem, że jego również męczy moje zachowanie.

Mam pesymistyczne podejście do życia, ciągle marudzę i nie wierzę, że mi się coś uda. Mój chłopak wiele razy mi coś obiecywał i nie dotrzymywał słowa. Męczy mnie to, że jego rodzina mnie nie akceptuje, chociaż ja jestem porządną dziewczyną, w szczególności mama i brat bliźniak (jednojajowy). Nie rozmawiamy ze sobą i choć nie raz wyciągałam do nich rękę -to nic nie dało. Zastanawiam się czy ja dla niego nie jestem ciężarem i czy nie pasuję do jego życia.

Boję się, że w końcu będzie miał mnie dość i mnie zostawi. Czasem powiem mu w nerwach dużo przykrych słów, ale potem tego bardzo żałuję, ponieważ naprawdę bardzo mi na nim zależy. Nikt tak jak on nie pomógł mi w życiu. W kłótniach często się rozstajemy, ale zaraz wracamy do siebie, bo nie możemy bez siebie wytrzymać. Czy to normalne? Co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie wiem co sie stało - czy on chce się rozstać?

Witam, Mam 26 lat, jestem w związku z o 13 lat starszym mężczyzna. Jest to wspaniała i ciepła osoba, która bardzo mi pomogła w życiu, można powiedzieć, że nauczyła mnie żyć od nowa, dzięki niemu zmieniłam się na lepsze. Jest...

Witam, Mam 26 lat, jestem w związku z o 13 lat starszym mężczyzna. Jest to wspaniała i ciepła osoba, która bardzo mi pomogła w życiu, można powiedzieć, że nauczyła mnie żyć od nowa, dzięki niemu zmieniłam się na lepsze. Jest dla mnie partnerem, kochankiem, ale też chyba podświadomie zapełnił także lukę w moim życiu, która wyniknąłem z faktu, że nie miałam ojca. Przez to uzależniłam się od niego psychicznie. Na samym początku popełniłam kilka błędów typowych dla niedoświadczonej kobiety - wylałam na niego zbyt wiele uczucia, za bardzo dałam mu do rozmienia, że kocham go ogromną miłością. On jest kimś po przejściach, kimś. kto całe życie był sam, lubił swoja niezależność, ciężko na nią pracował - podejrzewam, że moja miłość go przeraziła, powiedział mi kiedyś, że jestem jak czysty dywan, który boi się podbrudzić. Po jakimś czasie próbował to zakończyć, bardzo przy nim cierpiałam, tego samego dnia stwierdził, że próbujemy jeszcze raz. Po mniej więcej pół roku, w grudniu, powiedział, że potrzebuje czasu, musi zobaczyć czy za mną zatęskni, potrzebuje przestrzeni, chwili beze mnie - po 2 dniach już pisał, że tęskni. Było mi ciężko, straciłam wtedy zaufanie, bałam się z nim porozmawiać o tym co się stało i dlaczego, bo naprawdę nic nie wskazywało na to, że czuł się przytłoczony. Minęły szczęśliwe 2 lata, dotarliśmy się, ja się bardzo zmieniłam, z zahukanej dziewczyny stałam się kobieta, nie ograniczałam jego wolności, ufaliśmy sobie, szanowaliśmy się, on bardzo mnie wspierał zawsze jak było mi ciężko, ja zaciskałam zęby, kiedy on, jak to mężczyzna nie chciał rozmawiać o swoich problemach, nie byłam typem bluszcz, zawsze był ze mnie dumny, jestem atrakcyjną kobietę. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że coś się popsuło w momencie jak się obroniłam i zaczęłam szukać pracy. Pierwsza praca poza zawodem - wspierał mnie mimo wszystko, ale podkreślał, że to nie praca dla mnie. Po roku firma upadła, zostałam na lodzie, był to trudny okres - bardzo źle się czułam bez pracy, on się gniewał, że się poddaje, że przestaje w siebie wierzyć, że powinnam znać swoja wartość, widział, że jestem słaba. Dostałam pracę nie w zawodzie, ale polubiłam ją - świetna atmosfera, dobre zarobki, ciekawa. On się tym razem nie cieszył ze mną - bolało, że przestał być ze mnie dumny choć sam próbował mi znaleźć prace i widział jak ciężko jest na rynku. Mimo to dalej było miedzy nami dobrze. Po 3 latach nie był tym zamkniętym w sobie facetem w grubej skorupie - stal się taki "mój", możne miał dość, że ciągle liczyłam na niego. 2 tygodnie temu, podczas spaceru zeszło na temat pracy - powiedziałam, że cieszę się, że ją mam, że odżyłam - odparł, że stać mnie na więcej, coś bardziej na moja miarę i inteligencję, był spięty, jakiś nie swój, od początku wieczoru zresztą. Poczułam się urażona o czym powiedziałam mu pod moi domem - jego reakcja mnie zszokowała, tak jakbym wymierzyła mu policzek – zapytał, czy to źle, że mówi prawdę i coś, że ma teraz dużo problemów, a TO mu nie pomaga. Zabrał swoje rzeczy, bo miał zostać na noc i wrócił do domu bardzo zły. Na 2 dzień próbowałam załagodzić sytuację - cisza. Później napisał, że odezwie się jak mu przejdzie, odczekałam kilka dni pełna niepokoju, w strasznym stanie napisałam, że tak nie mogę, że zwariuje odpisał coś niemiłego, żebym się zajęła sobą, że on potrzebuje czasu. Po kolejnych dniach znów mój żałosny sms – cisza; po kolejnych zmusiłam go żeby zadzwonił. Rozmawialiśmy, powiedział, że to o niego chodzi, zrozumiałam, że wrócił problem sprzed 2 lat, że coś mu nie gra, że jestem idealna, że on się nie ma do czego doczepić i nie wie o co chodzi. Po rozmowie napisał sms-a, że będzie dobrze, że on w to wierzy. Wczoraj znów tak odpowiedział, że wierzy, żebym dała jeszcze chwilę. Nie wiem co mam myśleć, jestem załamana, jutro minie 2 tyg. takiej stagnacji, jestem na wykończeniu, wariuję z tęsknoty i tej niewiedzy:(, tak myślę, czy to może dlatego, że moja miłość była dla niego zbyt oczywista, że myślał, że mnie już ma, nie ma o co walczyć, za bardzo go kochałam? Co Pani sadzi o tym, że on potrzebuje czasu? Co się teraz dzieje w jego głowie? I co ja mogę z zrobić? Siedzieć cicho, czy jednak się odzywać, ale nie atakować, w miły sposób przypominać o sobie? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pomóc mężowi po załamaniu?

Witam! Od niedawna jestem mężatką... tuż po ślubie zaczęły się problemy. Mój mąż uczestniczył w wypadku samochodowym na początku tego roku, w którym zginął jego kolega (kierowca), po tym się załamał. Następne wydarzenie to zdiagnozowanie raka, ale co się okazało... Witam! Od niedawna jestem mężatką... tuż po ślubie zaczęły się problemy. Mój mąż uczestniczył w wypadku samochodowym na początku tego roku, w którym zginął jego kolega (kierowca), po tym się załamał. Następne wydarzenie to zdiagnozowanie raka, ale co się okazało - raka wcale nie ma, lekarz dał błędną diagnozę bez badań, które też trwały wiele, wiele czasu... Na domiar złego jeszcze brak pracy. Mąż nie czuje we mnie oparcia... Nie potrafię mu pomóc w żaden sposób, mówi, że wręcz doprowadzam go do szału obecnością swoją. W tym tygodniu ma się wybrać do lekarza, ale co ja mogę dla niego zrobić, by poczuł i zobaczył, że i mnie jest ciężko z tą sytuacją i chcę mu pomóc? Pozdrawiam, ŻonaMęża
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy tkwię w toksycznym związku?

Witam, Jestem ze swoim partnerem od 3 lat, czego wynikiem jest nasz półtoraroczny syn. Odkąd się urodził czuję się bardzo źle w swoim związku, a mianowicie czuję się bardzo samotna, niepotrzebna, odnoszę wrażenie, że wszystko jest na mojej...

Witam, Jestem ze swoim partnerem od 3 lat, czego wynikiem jest nasz półtoraroczny syn. Odkąd się urodził czuję się bardzo źle w swoim związku, a mianowicie czuję się bardzo samotna, niepotrzebna, odnoszę wrażenie, że wszystko jest na mojej głowie. Mój partner pracuje całymi dniami w firmie swojego ojca. Wszystko było by ok, gdyby nie to, że zamiast być więcej z nami on jest więcej w pracy i że tak to dziwnie ujmę daje 100% siebie swojemu ojcu. Zostaje w pracy nawet "po pracy". Czasami jest tak, że wraca do domu całkiem wyczerpany, dostaje telefon od ojca i jedzie mu pomagać. Dobija mnie to strasznie, bo zaniedbuje mnie i syna. Jestem sama od niedzieli do niedzieli. Mój partner zaczął zaoczną szkołę, więc w weekendy także jestem sama. Jestem po liceum, nie mam możliwości uczyć się, gdyż nie mam pieniędzy ani na niańkę, ani na szkołę. Bardzo cierpię w tym związku. Może to głupio zabrzmi, ale cierpię dlatego też, że ja stałam się kurą domową, a on zaczął z przyjściem naszego syna na świat się rozwijać, zaczął robić karierę zawodową. Rozmawiam z nim bardzo dużo, mówię mu o tym, że nie chcę tak żyć, ale on wciąż powtarza, że nas utrzymuje. Nie mogę wyjść z koleżankami na dyskotekę, bo mi nie pozwala, nie mogę wyjść na piwo, bo też mi nie pozwala. Mówi, żebym zaprosiła koleżanki do domu. To jest straszne. Czuję się zamknięta w domu, w 4 ścianach. Codziennie wstaję rano, maluję się, myję głowę tylko po to by przez to wszystko się nie zaniedbać, ale co z tego jak za chwilę cały makijaż płynie mi po policzkach, płaczę codziennie. Jest mi źle. Potem maluję się od nowa, biorę się w garść, sprzątam, robię obiad. I czekam... Czekam czasem do wieczora aż wróci z pracy, a wtedy je i kładzie się zmęczony... Tak wygląda życie każdej matki? Bardzo proszę o pomoc, o odpowiedź. Chcę zakończyć ten związek, bo nie mam już sił na budowanie go.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Co zrobić, by uwolnić się od mojego byłego chłopaka?

Mam 17 lat. Byłam z chłopakiem 2 lata, niedawno się rozstaliśmy i aktualnie jestem na etapie próby uwolnienia się od niego... Nie wiem jak tego dokonać, bo on ciągle nie daje mi spokoju, ciągle chce wrócić itd. A ja już...

Mam 17 lat. Byłam z chłopakiem 2 lata, niedawno się rozstaliśmy i aktualnie jestem na etapie próby uwolnienia się od niego... Nie wiem jak tego dokonać, bo on ciągle nie daje mi spokoju, ciągle chce wrócić itd. A ja już naprawdę mam dość tego związku.   Mimo że chwilami było świetnie i wiele ze sobą przeżyliśmy, to nasz związek był toksyczny... Przez Niego przestałam się uśmiechać, straciłam znajomych, a teraz chcę odzyskać swoje życie, chcę z niego skorzystać i bawić się. Ale tak naprawdę teraz zostałam sama, znajomi nie zapraszają mnie na imprezy, bo przez tak długi czas nie mieli ze mną kontaktu itp... Czuję się okropnie. To wszystko mnie przytłacza. Co zrobić by odzyskać przyjaciół i znajomych? Co zrobić, by uwolnić się od mojego byłego chłopaka?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Zdrada - czy możliwe, że mam obsesję?

Mam 23 lata. Jestem w rocznym związku z chłopakiem. Wszystko układa nam się fajnie, ale jest jedna rzecz, która mnie martwi. Pracuję w systemie dwuzmianowym (zazwyczaj na popołudnia) a on na ranki (własna działalność). Jakiś czas temu znalazłam kilka sms-ów...

Mam 23 lata. Jestem w rocznym związku z chłopakiem. Wszystko układa nam się fajnie, ale jest jedna rzecz, która mnie martwi. Pracuję w systemie dwuzmianowym (zazwyczaj na popołudnia) a on na ranki (własna działalność). Jakiś czas temu znalazłam kilka sms-ów od "znajomych" płci żeńskiej. Nie znalazłam nic co wskazywałoby na zdradę, ale wiem, że było kilka "koleżeńskich" spotkań. Znalazłam również numer do agencji towarzyskiej.

Niby to było dawno i nieprawda, ale od tamtej pory ciągle mam dziwne myśli, że on faktycznie być może mnie zdradza lub zdradził. Rozmawiałam z nim o tym co znalazłam i co wiem i on nie potwierdził nic z moich podejrzeń. Jestem dalej bardzo ostrożna i zaczynam się obawiać, że mimo iż go kocham, to fakt, że być może on zdradził/zdradza/zdradzi jest ciągle w mojej głowie. To zaczyna być jak obsesja. Zależy mi na tym związku, ale nie wiem co zrobić, żeby czuć się w nim w 100% bezpiecznie.

Gdy czasem (pod pretekstem zdrad w życiu gwiazd, np aktorek, piosenkarek itp.) poruszam temat zdrady on zawsze mówi, że sława, pieniądze są przyczyną albo na przykład długie godziny w pracy, bo tam się spędza najwięcej czasu itp. On daje te przykłady na podstawie faktów, które faktycznie się sprawdzają, ale ja dziwnie czuję, że coś jeszcze w tym jest. Nie wiem czy da się rozgryźć kogoś z krótkiego opisu kilku sytuacji, przykładów, ale jeśli tak będę wdzięczna za każdą sugestię. Pozdrawiam:) a.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czuję, że popełniłam błąd odchodząc od narzeczonego. Co jest nie tak?

  Mój związek trwał 8 lat, w międzyczasie odbyły się zaręczyny i na tym koniec, żadnych planów na przyszłość. Związek ten był burzliwy, ciągłe kłótnie i rozstania, a nawet zdrada z mojej strony. Przy nim czułam się bezpieczna i...

  Mój związek trwał 8 lat, w międzyczasie odbyły się zaręczyny i na tym koniec, żadnych planów na przyszłość. Związek ten był burzliwy, ciągłe kłótnie i rozstania, a nawet zdrada z mojej strony. Przy nim czułam się bezpieczna i kochana, aż nagle coś się zmieniło - on pracuje jako kierowca zawodowy i praca zabiera mu mnóstwo czasu, a ja zostałam odstawiona na drugi plan. Zaczęłam szukać pocieszenia w internecie i poznałam fantastycznego chłopaka, zupełny odmieniec mojego narzeczonego - wydawało mi się, że się w nim zakochałam, 3 razy się spotkaliśmy na zwykłą kawę, dobrze się zrozumiemy i gadamy. Ja zerwałam z moim narzeczonym i od 3 tygodni nie mogę sobie dać rady, nadal mam kontakt z znajomym, on chce być ze mną, mówi, że mnie kocha, lecz gdy myślę o nas jako związku - ogarnia mnie strach, że nam nie wyjdzie, mieszkamy od siebie jakieś 60 km i też odległość jest przeszkodą. Natomiast jeśli chodzi o byłego narzeczonego to strasznie boli mnie to rozstanie i kiedy myślę, że jest już OK to nagle gdy on dzwoni ja się rozklejam. Od zerwania (3tyg) chodzę smutna i nic mi się nie chce, w głowie mam mętlik - co mam robić? Czuję, że popełniłam błąd odchodząc od narzeczonego, z drogiej strony wiem, że dając nadzieję znajomemu złamię mu serce. Co mam zrobić? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak skontaktować potrzebującą osobę, która nawet nie chce o tym słyszeć, z psychologiem?

Mam ogromny problem. Były chłopak nie może pogodzić się z rozstaniem. Ma depresję i myśli samobójcze. Nie utrzymuję już z nim kontaktu, ale jak jeszcze utrzymywałam, proponowałam mu psychologa, ale on bardzo się wściekł i było jeszcze gorzej. Powiedziałam...

Mam ogromny problem. Były chłopak nie może pogodzić się z rozstaniem. Ma depresję i myśli samobójcze. Nie utrzymuję już z nim kontaktu, ale jak jeszcze utrzymywałam, proponowałam mu psychologa, ale on bardzo się wściekł i było jeszcze gorzej. Powiedziałam o tym jego matce, ale ona zareagowała tak jak on - zwyzywała mnie. Wspólnych znajomych, których mogłabym poprosić o pomoc nie mamy, a wiem, że on bardzo potrzebuje psychologa. Jak to zrobić, żeby się do niego zgłosił? Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak rozmawiać z mężem?

Po urodzeniu dziecka (córka ma już 7 miesięcy) zaczęliśmy się od siebie oddalać, coraz mniej rozmawialiśmy. Mąż stał się bez humoru, czasami wręcz "warczał" na mnie - myślałam ok, jest przemęczony, nie wysypia się, ale było tylko gorzej. Zauważyłam, że...

Po urodzeniu dziecka (córka ma już 7 miesięcy) zaczęliśmy się od siebie oddalać, coraz mniej rozmawialiśmy. Mąż stał się bez humoru, czasami wręcz "warczał" na mnie - myślałam ok, jest przemęczony, nie wysypia się, ale było tylko gorzej. Zauważyłam, że od jakiegoś czasu mąż ukradkiem pisze sms-y. Ostatnio niechcący przeczytałam sms-a, którego dostał - okazuje się, że kontaktuje się ze swoja koleżanką z pracy - obawiam się, że ma z nią romans. Nie wiem co robić. Jak z nim rozmawiać? Jak ratować nasze małżeństwo?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty