Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Straciłam już chyba wszystkich ludzi, na których mi zależało. Czy mam depresję?

Jestem z moim chłopakiem bardzo długo. Kocham go i nie chcę stracić. Od kilku miesięcy prawie ciągle się kłócimy. Ostatnio przestaliśmy się widywać, a on nawet nie chce ze mną rozmawiać i wyjaśnić sobie wszystkiego. Planowaliśmy wspólną przyszłość, a teraz...

Jestem z moim chłopakiem bardzo długo. Kocham go i nie chcę stracić. Od kilku miesięcy prawie ciągle się kłócimy. Ostatnio przestaliśmy się widywać, a on nawet nie chce ze mną rozmawiać i wyjaśnić sobie wszystkiego. Planowaliśmy wspólną przyszłość, a teraz on mówi mi, że mnie nienawidzi. Wiem, że w tym wszystkim jest też moja wina, ale wydaje mi się, że większość nieporozumień wynika z jego trudnego charakteru. Po każdej kłótni mam ochotę popełnić samobójstwo. Ciągle płaczę, nie potrafię się pozbierać. Straciłam już chyba wszystkich ludzi, na których mi zależało, którym mogłam się wyżalić. Zostałam z tym sama i już nie wiem co mam robić.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Depresja - jak mogę sobie pomóc?

Mam 42 lata. Jestem wykształconą kobietą, zajmującą dość eksponowane stanowisko. Kieruję firmą. Sama się dziwię co mnie skłoniło do przeglądania tej strony. Zadaję Wam pytanie, a przecież znam odpowiedź. Ale jak już poczyniłam pierwsze kroki by "otworzyć " się przed...

Mam 42 lata. Jestem wykształconą kobietą, zajmującą dość eksponowane stanowisko. Kieruję firmą. Sama się dziwię co mnie skłoniło do przeglądania tej strony. Zadaję Wam pytanie, a przecież znam odpowiedź. Ale jak już poczyniłam pierwsze kroki by "otworzyć " się przed Wami to pozwólcie, że trochę rozpiszę się - zapewniam, że nie na maksa. Od kilku lat jestem kobietą wolną, nie będącą w żadnym związku. Tak naprawdę kiedykolwiek byłam to zawsze ja odchodziłam. Dziś nawet zadaję sobie pytanie czy kiedykolwiek kochałam? Zawsze byłam osobą w pełni niezależną, wolną. Przez te lata nigdy nie uważałam się również za samotną duszę. Miałam wielu znajomych, przyjaciół, narzeczonych, kochanków. Tak było mi dobrze. Nie tęskniłam, nie pragnęłam stałego związku, choć uchodzę za kobietę, która ma powodzenie. I zawsze mi było z tym dobrze. Powodzenie, pieniądze, pozycja. I stało się. Dziś jestem w prawdziwej depresji. Przewijają się nawet myśli samobójcze, widzę często sznur wiszący gdzieś na belce. I teraz przyznam się - wysiłek to dla mnie wielki, że piszę - bo nigdy nie przyznawałam się do swoich słabości - NIKOMU. Zawsze uchodziłam za osobę twardą, tę, która innym pomaga. A dziś co jest? I wiem skąd to się wzięło. Przyznaję się: niestety z samotności. To samotność sprawia dziś, że uciekam od ludzi, unikam spotkań (pod byle pretekstem), czuję się beznadziejna, do niczego. Często bywam opryskliwa, zła, niezadowolona. Jeszcze nie tak dawno czułam się spełniona. Dziś się wszystko zmieniło. Rozważam odejście z firmy, nie chcę być zdemaskowana. Boję się jakiegokolwiek związku. Sprawiam bliskim wiele przykrości, a z drugiej strony jest we mnie jeszcze odrobina delikatności, ciepła, ale nie potrafię tego chyba już okazać. I na koniec pytanie: czy może wyleczyć mnie tylko psycholog, czy poradzę sobie sama. Przecież jestem kobietą inteligentną, wykształconą. Sprawy trudne powinni rozwiązywać specjaliści. I choć to teraz zabrzmi głupio, infantylnie: nie chcę tej pomocy, bo nigdy nikt mi nie pomagał tym bardziej w chwilach mojej słabości. Jest to głupie (w pełnym znaczeniu tego słowa), ale co ja na to poradzę…

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Co robić w obliczu depresji partnera?

Witam Państwa, Mam ogromną prośbę. Proszę doradzić mi co robić w obliczu depresji partnera. Jesteśmy razem ponad rok. Oboje w trakcie rozwodu, nie mieszkamy razem jeszcze. Niestety mój partner okłamał mnie, ponieważ kiedy go poznałam powiedział, że niedługo będzie po...

Witam Państwa, Mam ogromną prośbę. Proszę doradzić mi co robić w obliczu depresji partnera. Jesteśmy razem ponad rok. Oboje w trakcie rozwodu, nie mieszkamy razem jeszcze. Niestety mój partner okłamał mnie, ponieważ kiedy go poznałam powiedział, że niedługo będzie po rozwodzie, że ma bardzo dobrą pracę, że zamieszkamy u mnie razem. W ciągu tego roku co miesiąc lub dwa wpadał w doły i ciężko było go wyciągnąć z marazmu. Zamykał się w domu, nie wychodził nigdzie, nie mył się i odcinał od wszystkich. Nie interesowało go w tym czasie co się działo ze mną i jak bardzo cierpię, jak tęsknię i jak bardzo się martwię. Zastanawiające było dla mnie to, że jest bardzo skąpy, żadnych prezentów, żadnej pomocy czy nawet małych zakupów. Dwa tygodnie temu wpadł znów w strasznego doła. Prosiłam, błagałam, tłumaczyłam, żeby zaczął normalnie funkcjonować, ale nie chciał mnie nawet widzieć. Przez kilka dni nie odbierał telefonu. W końcu pojechałam do niego, nie otworzył mi drzwi. Powiedział tylko, że okłamywał mnie przez ten czas, ponieważ ma straszne długi, nie ma żadnego mienia i długo będzie musiał wychodzić na prostą. Powiedziałam mu, że damy radę, że spłaci powoli i że wybaczam mu kłamstwo. Jednak on zachowuje się okropnie. Pisze mi, że mam go zostawić, bo jest oszustem. Raz mi pisze, że mnie kocha a za chwilę pisze mi, że traktuję go jak zabawkę, że go męczę, że się mszczę na nim, że mnie nie będzie za nic przepraszał. Za chwilę znów mi się żali, że jest do niczego, że chce od wszystkiego uciec, że ma dość i nie ma siły. I tak w kółko. Nie chce się ze mną spotykać, bo na pewno go rzucę za to kłamstwo. Robi wszystko żebym go rzuciła. A ja wiem, że on bardzo cierpi. Najgorsze jest to, że stał się nieodpowiedzialny, że nie ma siły na codzienność, wstawanie, dbanie o siebie, o dom, nie chodzi do pracy. Jak mu pomóc? Proszę go o pójście do lekarza ale mówi, że nie ma sił. Bardzo cierpię sama, bo jednego dnia potrafi mnie kochać nad życie i ranić do krwi cierpkimi słowami. Bardzo go kocham a on zachowuje się czasem jak cham i jakby mu nie zależało. Jak proszę go żeby mi w czymś pomógł, to mówi, że nie ma możliwości spotkać się ze mną lub, że ma swoje problemy, a ja go męczę. Co robić? Jak dotrzeć do niego? Miłością nie daję rady, bo twierdzi, że nie jest tego wart, odrzuca każdy przejaw mojej miłości i jeszcze bardziej go to przygnębia :( Bardzo cierpię a jeszcze bardziej cierpi on. Jak sobie poradzić z tym? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy objawy depresji mogą też być objawami innych chorób?

Mam 18 lat i jestem kobietą. Czytałam tu o wielu przypadkach depresji, ale czy objawy depresji mogą wskazywać na inna chorobę? Od prawie miesiąca nie mogę się na niczym skupić. Oglądając telewizję nie patrzę się w ekran tylko w szafkę,...

Mam 18 lat i jestem kobietą. Czytałam tu o wielu przypadkach depresji, ale czy objawy depresji mogą wskazywać na inna chorobę? Od prawie miesiąca nie mogę się na niczym skupić. Oglądając telewizję nie patrzę się w ekran tylko w szafkę, otwierając książkę i czytając nic nie rozumiem i nie umiem się skoncentrować. Budzę się parę razy w nocy, więc jestem potem pół dnia nieprzytomna. Przychodząc do domu myślę tylko o łóżku, ale idę na telewizor lub internet i tak patrzę się w monitor bez jakiejkolwiek potrzeby, strasznie tracę na tym czas, a jestem w klasie maturalnej i po prostu nie mogę sobie pozwolić na takie marnowanie czasu. Kiedy w końcu się zmotywuję do nauki siadam i otwieram książki i jak pisałam wyżej nie umiem się z koncentrować, więc odchodzę. Moja nauka na tym bardzo ucierpiała w ciągu tych paru tygodni, a niewysypianie się odbija się na moim samopoczuciu i fizycznym zmęczeniu. Od miesiąca mam co dzień czkawkę, nawet 3 razy dziennie. I codziennie boli mnie głowa i już nie mogę barć tabletek przeciwbólowych. Z jednej strony jestem przybita i zmęczona, ale z drugiej strony źle się czuję po prostu fizycznie.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Epizody depresyjne i brak stałości w uczuciach - jak sobie poradzić?

Mam 22 lata. Mam za sobą już jeden epizod depresyjny, przez który zawaliłam studia. Teraz jestem na drugim roku kierunku, który naprawdę mi odpowiada. Odnośnie tego epizodu, nie poszłam wtedy do psychologa, nie wierzyłam, że to depresja, po prostu...

Mam 22 lata. Mam za sobą już jeden epizod depresyjny, przez który zawaliłam studia. Teraz jestem na drugim roku kierunku, który naprawdę mi odpowiada. Odnośnie tego epizodu, nie poszłam wtedy do psychologa, nie wierzyłam, że to depresja, po prostu zdawało mi się, że sama sobie to robię na siłę, zachowywałam się tak jak nigdy wcześniej. Był strach, niechęć do wszystkiego, brak radości, zaniedbywałam się (nie robiłam prania, nie myłam się), leżałam w łóżku, do tego miałam wrażenie, że nic nie czuję, jakbym była gdzieś indziej, jakbym była pusta, mechaniczna i ciągle płakałam, nigdy w życiu tyle nie płakałam. Oczywiście opuszczałam zajęcia i ostatecznie zrezygnowałam z kierunku. Mam siostrę, razem z nią mieszkałam (i nadal mieszkam) na stancji, to był dla niej ciężki okres. Powoli zaczęłam wychodzić z tego dziwnego stanu. Było trudno, na początku czułam, że jestem do niczego, że nic nie potrafię (dodam, że to był drugi rok studiów i za pierwszy zdołałam uzyskać stypendium naukowe), zaczęłam szukać pracy. Udało się, powoli zaczynałam w siebie wierzyć, złożyłam podanie na drugi kierunek, dostałam się, ale nadal bałam się, że to powróci, ten dziwny stan, nadal nie do końca wierzę, że to była depresja, wydaje mi się jakby to nie było do końca prawdziwe, że udawałam wtedy. Rodzina twierdzi inaczej. W międzyczasie poznałam swojego obecnego chłopaka. Na początku mojego drugiego podejścia do studiowania okazało się, że mój ojciec ma jakieś problemy, nie chciał nic mówić. Ogólnie, wyjechał do Irlandii zanim ja i moja siostra zaczęłyśmy studiować, aby zarobić na nasze studia. Kiedy już tam był sprowadził swoją dawną kochankę z Polski i rozwiódł się z matką. No i okazało się, że ma jakieś problemy i nie może już nam przysyłać pieniędzy. Wtedy, kiedy okazało się, że być może trzeba będzie rzucić studia z powodów finansowych zrozumiałam jak bardzo mi na nich zależy i zdecydowałam się nie poddawać. Obecnie pracuję i studiuję, złożyłam wniosek o kredyt studencki. Ojciec wrócił z Irlandii, kochanka go zostawiła i wrócił do mojej matki. Jest chory i nie może pracować, za to matka znalazła pracę. Starają się jak mogą. To takie ogólne tło. Dodam jeszcze, że ojciec zdradzał matkę, kiedy miałam mniej więcej 12, a moja siostra 13 lat. Mama wtedy wyjechała do Niemiec, żeby coś zarobić, a ojciec znalazł sobie inną. Kiedy wróciła chciał ją zostawić, ale jakoś go przekonała, żeby został "dla dzieci". Ja z siostrą podsłuchiwałyśmy pod drzwiami i stąd dowiedziałyśmy się o całej sprawie (chociaż siostra podejrzewała już coś wcześniej, mi by to do głowy nie przyszło). A teraz do sedna sprawy. Nigdy nie byłam z chłopakiem dłużej niż 2 lata. Zawsze po tym czasie coś się psuło i to był koniec. Nie wiem czy to chodzi o tą tak zwaną rutynę, czy o coś innego. Nie wierzę po prostu, że prawdziwa miłość się człowiekowi zdarza w życiu. Bardzo, bardzo chciałabym w przyszłości założyć normalną i szczęśliwą rodzinę, a z drugiej strony nie wierzę, że coś takiego może mi się przytrafić. Mimo to próbuję. Z obecnym chłopakiem jestem od 1,5 roku. Od jakiegoś czasu poczułam, że coś zaczyna się psuć. Dla niego wszystko jest w porządku, on jest szczęśliwy, ja nie. Z nim jest wszystko w porządku, to ze mną jest coś nie tak. Powiedziałam mu o tym "epizodzie depresyjnym", ale on stwierdził, że "mimo że nie rozumie takiego czegoś to będzie moim oparciem". Mimo to odsuwam się od niego. Kiedy zaczęło się psuć między nami, poznałam innego chłopaka. Tylko rozmawialiśmy, przeważnie w gronie znajomych, raz poszliśmy do kina. Nie wiem co teraz zrobić - gdyby taka sytuacja miała miejsce parę lat wcześniej nie zastanawiałabym się nad niczym i zerwała od razu. Teraz jest inaczej, chcę stabilizacji, ale jednocześnie nie wiem czy w ten sposób nie krzywdzę chłopaka, z którym obecnie jestem. Nie mówię tu o zdradzie, do niczego takiego nie doszło. Po prostu nie wiem co czuję, czego chcę. Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale nie podejmując decyzji krzywdzę wszystkich. Obecny chłopak jest z zamożnej rodziny, ja z biednej, czasem nie potrafi mnie zrozumieć w pewnych kwestiach, ale bardzo mu na mnie zależy. Nie wiem czy uciekam przed nim, bo się boję, że jak będę z nim dłużej i później będę już wiedzieć na pewno, że go nie kocham to tylko bardziej go skrzywdzę odchodząc po dłuższym czasie. Wielokrotnie już się nad tym zastanawiałam, nie mam do kogo się zwrócić. Czuję, że cokolwiek zrobię, będzie to zła decyzja. Mój chłopak jest bardzo "logiczny", to o co tu chodzi? Czy to możliwe, że związek może się tak po prostu znudzić i można go zakończyć tak po prostu, nie patrząc na to wszystko co było? Wiem, że to ze mną jest coś nie tak, siostra nie ma takich problemów. Ona jest bardzo stabilna i pewna swych uczuć. Ja nie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję się coraz gorzej, czy mam depresję? Co mam robić?

Mam 15 lat. Moje problemy zaczęły się w 1 klasie gimnazjum (chodzę do 3, jakimś cudem kończyłem klasy). Czuję się coraz gorzej, na testach depresyjnych zawsze wychodzi mi ciężka depresja. Od września coraz częściej mam myśli samobójcze, a teraz...

Mam 15 lat. Moje problemy zaczęły się w 1 klasie gimnazjum (chodzę do 3, jakimś cudem kończyłem klasy). Czuję się coraz gorzej, na testach depresyjnych zawsze wychodzi mi ciężka depresja. Od września coraz częściej mam myśli samobójcze, a teraz już co 2 dzień czasami nawet co dziennie! Jakiś miesiąc temu zacząłem się okaleczać i nie potrafię przestać. Nie śpię dobrze, raz mam apetyt raz nie, nie potrafię się skupić oraz podjąć decyzję. To tylko mała część tego co się ze mną dzieje. Mam 2 braci i do czasu pójścia do gimnazjum byłem najweselszy, miałem najlepsze kontakty z ludźmi, a teraz nie chcę z nikim rozmawiać, nic mi nie daje satysfakcji. Nie chcę iść do psychiatry, a boję się, że rodzice mnie nie zrozumieją, bo cały czas zarzucają mi, że się nad sobą użalam i nic nie robię, a staram się jak mogę. Pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak pomóc mężowi choremu na depresję?

Mój mąż ma depresję. Namówiłam go na wizytę u psychologa, który skierował go do psychiatry. Została stwierdzona depresja lękowa - jak mam mu pomóc? Opisujecie, że powinnam się nim bardziej zając, ale gdy tylko zaczynam się pytać co w firmie...

Mój mąż ma depresję. Namówiłam go na wizytę u psychologa, który skierował go do psychiatry. Została stwierdzona depresja lękowa - jak mam mu pomóc? Opisujecie, że powinnam się nim bardziej zając, ale gdy tylko zaczynam się pytać co w firmie (prowadzi własną) słyszę: „nie wtrącaj się”, a za chwilę przeprasza - już nie wiem jak mam z nim rozmawiać. Jak jestem miła to się pyta co tak miło, podejrzewa jakiś podstęp, a jak już innym tonem mówię to też mu nie pasuje. Bardzo kocham swojego męża i chcę mu pomóc, proszę o poradę.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Ostatni cios zupełnie zwalił mnie z nóg i załamał całą moją wiarę. Jak mam żyć?

Jestem znana wśród znajomych z mojego niegasnącego optymizmu, zawsze doszukuję się dobrych stron, zawsze widzę coś dobrego, zawsze mam nadzieję na lepsze, nigdy się nie poddaję ani nie załamuje, liczę na to co najlepsze, wierzę, że wszystko się ułoży. A...

Jestem znana wśród znajomych z mojego niegasnącego optymizmu, zawsze doszukuję się dobrych stron, zawsze widzę coś dobrego, zawsze mam nadzieję na lepsze, nigdy się nie poddaję ani nie załamuje, liczę na to co najlepsze, wierzę, że wszystko się ułoży. A raczej wierzyłam... Po serii niekończących się porażek zawodowych, zbiegów okoliczności, które prowadziły do stopniowego pogarszania się sytuacji, ostatnie rozczarowanie to był cios, który zwalił mnie z nóg zupełnie i załamał całą tę wiarę i całe to pozytywne spojrzenie. Nie mam już zupełnie siły liczyć na cokolwiek, nie mam nawet ochoty próbować, nie chcę mi się myśleć co zrobić, nie chcę już nic. Wszystko mnie drażni, wszystko jest bezsensu. Mój chłopak, który próbuje mnie jakoś podźwignąć ma już chyba dosyć, a ja mam dosyć jeszcze bardziej, nie wiem jak sobie poradzić, nie wiem po co wstawać rano z łóżka. Nie wiem już co robić, czuję, że powoli tonę, wewnątrz, na zewnątrz, że nic a nic nie ma już sensu, sposobu, wyjścia...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy mam depresję i czy mogę ją jakoś sama leczyć?

Witam, 9 września urodziłam synka, 2 tygodnie karmiłam go piersią, bo nie miałam pokarmu i miałam doła, bo maleństwo mi płakało, więc wprowadziłam mleko w proszku. Po tych 3 tyg. zaczęło mi się kręcić w głowie i po tyg. zaczęłam...

Witam, 9 września urodziłam synka, 2 tygodnie karmiłam go piersią, bo nie miałam pokarmu i miałam doła, bo maleństwo mi płakało, więc wprowadziłam mleko w proszku. Po tych 3 tyg. zaczęło mi się kręcić w głowie i po tyg. zaczęłam czuć powietrze w gardle. Gdzieś po miesiącu poszłam do lekarz, który stwierdzi zaburzenia emocjonalne pod postacią somatyczną i przepisał leki, ale mi nie pomogły i dostałam nowy. Dodam jeszcze, że czuję w gardle jakby mnie coś tam zatykało, jakby mi żyły przeskakiwały i się blokowały, do tego boli mnie klatka piersiowa i się męczę. Miałam zrobione badania w szpitalu (echo serca, ekg, rezonans głowy, płuca) i wszystko ok - czy to może być nerwica lękowa? Jak sobie z tym poradzić? Pomóżcie mi proszę. Podobno mam depresję, bo chce mi się płakać - jak z tym sobie mogę sama poradzić, bez specjalisty? Zapomniałam dodać, że mam 25 lat. Proszę o pomoc. Pozdrawiam, Magda

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak sobie radzić z depresją przy problemach finansowych?

Jestem kobietą, mam18 lat, chodzę do LO. To się stało z dnia na dzień. Przedtem byłam pełną wiary i energii osobą, cały świat do mnie należał. Szybko zajęłam się biznesem, jednak przegięłam - teraz wpadłam w problemy finansowe i mam...

Jestem kobietą, mam18 lat, chodzę do LO. To się stało z dnia na dzień. Przedtem byłam pełną wiary i energii osobą, cały świat do mnie należał. Szybko zajęłam się biznesem, jednak przegięłam - teraz wpadłam w problemy finansowe i mam depresję, jeszcze mnie okradziono, na nic nie mam ochoty, nie mam odwagi nikomu powiedzieć o problemie, nie chcę nikogo tym martwić. Ostatnio byłam bliska kradzieży, nie wiem co ze sobą robić, chce mi się płakać, ale nie mam sił, wkurzam się gdy ktoś coś ode mnie chce, chcę, by to się już skończyło, chcę żyć jak kiedyś, nie mam sił by iść do psychologa lub psychiatry, mam dość, nie umiem się pogodzić z porażką, najbardziej mnie rani moja rodzina, nie chce ich zawieść, nie chce by płacili za moje błędy… Wiem co muszę robić, wiem, że to się da zrobić, ale ja już nie mam sił.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie wiem co się ze mną dzieje - skąd się biorą te objawy?

Witam, Mam 26 lat, jestem kobietą. Od kilku miesięcy mam problemy ze zdrowiem - od stanów zapalnych pęcherza, które powtarzają się od około roku, do bólu w podbrzuszu, trudnego do opisania. Byłam już u lekarza nefrologa, miałam zrobione podstawowe...

Witam, Mam 26 lat, jestem kobietą. Od kilku miesięcy mam problemy ze zdrowiem - od stanów zapalnych pęcherza, które powtarzają się od około roku, do bólu w podbrzuszu, trudnego do opisania. Byłam już u lekarza nefrologa, miałam zrobione podstawowe badania oraz USG. Są niewielkie odchylenia od normy, ale USG bez zmian. Wysłano mnie do urologa - czekam na wizytę. Natomiast dwa miesiące temu zaczęłam bardzo mocno kaszleć, kaszel utrzymywał się jakieś 1,5 miesiąca. Byłam u pulmonologa, laryngologa oraz dermatologa, bo w międzyczasie dostałam też dziwnej wysypki. Bez żadnych konkretów. Kaszlę nadal, najczęściej gdy wyjdę na zewnątrz oraz gdy wstanę z łóżka. Nie palę papierosów. Mam problemy z koncentracją i pamięcią. Jestem podenerwowana oraz towarzyszy mi dziwne uczucie zmęczenia, braku siły, senności. Towarzyszą temu bóle głowy oraz zawroty. Pogorszył mi się znacznie wzrok, mam zdiagnozowany oczopląs, który teraz już mi bardzo przeszkadza w funkcjonowaniu. Nie wiem czy to istotne, ale od miesiąca czarnieje mi skóra od kontaktu ze złotem (noszę obrączkę) - nigdy wcześniej nie miałam reakcji alergicznej w kontakcie ze złotem. Pracuje zawodowo jako pracownik biurowy, mam kontakt z wieloma ludźmi, jestem mężatką, nie mam dzieci. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Próba samobójcza - co działo się z moimi nogami?

Od 5 lat leczę się psychiatrycznie i psychologicznie (z przerwami). Ostatnio próbowałem popełnić samobójstwo zażywając sam nie wiem ile tabletek psychotropowych (neuroleptyk, lek przeciwdepresyjny z grupy TLPD) i może potem jeszcze coś, ale nie pamiętam, nie przewieziono mnie...

Od 5 lat leczę się psychiatrycznie i psychologicznie (z przerwami). Ostatnio próbowałem popełnić samobójstwo zażywając sam nie wiem ile tabletek psychotropowych (neuroleptyk, lek przeciwdepresyjny z grupy TLPD) i może potem jeszcze coś, ale nie pamiętam, nie przewieziono mnie do szpitala gdyż pilnowała mnie mama, ale pamiętam z tego tylko, że strasznie chciało mi się ruszać nogami - nie mogłem ich utrzymać w spokoju, potem nie pamiętam, ale mówiono mi, że strasznie rzęziłem, chodziłem na kolanach, a potem usnąłem. Minęło około 5 dni po tym - czułem się dobrze. Zastanawia mnie to, nie czułem się tak dawno, ale dzisiaj zaczynam się czuć lekko gorzej. Proszę powiedzieć dlaczego działo się to z moimi nogami, chciało mi się spać, a nogi nie pozwalały, myślałem, że oszaleję. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Podejrzewam depresję u mamy. Jak mogę jej pomóc?

Witam, Nie wiem od czego zacząć to długie pytanie, ponieważ sytuacja wydaje się być skomplikowana. Postaram się dokładnie ją opisać. Otóż od jakiegoś czasu moja mama źle sypia, notorycznie ma obniżony nastrój, ciągle mówi, że nie ma ochoty żyć i...

Witam, Nie wiem od czego zacząć to długie pytanie, ponieważ sytuacja wydaje się być skomplikowana. Postaram się dokładnie ją opisać. Otóż od jakiegoś czasu moja mama źle sypia, notorycznie ma obniżony nastrój, ciągle mówi, że nie ma ochoty żyć i że nie ma siły już walczyć o szczęście. Tak się dzieje teraz, kiedy nie dogaduje się z moim Tatą, ma problemy w pracy (wizja albo zwolnienia za rok, albo wzięcia odprawy i odejścia z firmy bez perspektyw na znalezienie innej - mama ma 47 lat). Nie łączę stanu mamy z tym, że wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i wyprowadziłam się do innego miasta, ale może to również ma jakieś znaczenie biorąc pod uwagę, że pomimo licznych kłótni zawsze byłam dla mamy podporą i słuchałam Jej, gdy miała problem (naturalnie rozmawiamy nadal, ale internet i telefon to nie to samo). Mój Tata jest alkoholikiem. Kiedyś pił co jakiś czas, a bardzo intensywnie. Wracał w nocy, potrafił wyzywać, próbował nas bić. Wówczas Mama pod wpływem chwili (prawdopodobnie) zadecydowała, że już nie chce żyć i podcięła sobie żyły (miała 33 lata) jednak fakt ten nie został nigdzie zgłoszony. Mama nie leczyła się ani nie nie uczestniczyła w psychoterapii. Mimo że wielokrotnie od tamtego czasu powtarza, że nie chce żyć więcej już nie próbowała nic sobie zrobić (łykała zbyt duże ilości lekkich tabletek nasennych po alkoholu, ale chyba tylko po to aby "odpocząć"). Przez kilkanaście lat był spokój, mama jakoś akceptowała to, że Ojciec pije i mimo że się kłócili było znośnie. 3 lata temu Rodzice się przeprowadzili i wzięli kredyt - są zadłużeni dosyć znacznie, ale nie tak aby nie dawali sobie rady. Od tego momentu zaczęło się dziać między nimi coraz gorzej i gorzej. Tata w tej chwili już nie pije jak dawniej, jednak bardzo często (codziennie, co drugie dzień) się zdarza, że pije jedno czy dwa piwa w ukryciu, wypierając się później. Potrafi też podbierać pieniądze na piwo bez wiedzy mamy. Z tego rodzą się kolejne kłótnie, Tata nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu. Problem nasilił się około miesiąca, dwóch temu. Była impreza i znajomi, tata wypił niewiele, mama chciała jeszcze. W pewnym momencie po pijaku zaczęła obrażać wszystkich dookoła, wrzeszczeć na ojca. Znajomi wyszli, a Ona wpadła w furię. Mój synek spał obok, bo akurat przyjechaliśmy za kilka dni więc wyszłam i prosiłam ją aby był ciszej i nie krzyczała, bo go obudzi. Mama zaczęła jeszcze gorzej krzyczeć i na mnie również. Nie miałam sposobu jak ją uspokoić, zwrócić na siebie jej uwagę, aby odetchnęła przez chwilę i pomyślała. Jako nerwowa osoba w pewnym momencie nie wytrzymałam i klepnęłam ją delikatnie po twarzy i to był ogromny błąd (wiem, że źle zrobiłam jednak nerwy wygrały), bo Mama zaczęła mnie tłuc na oślep, a kiedy Tata próbował ją powstrzymać, dosłownie rzuciła się na niego i zaczęła pięściami okładać po twarzy. Kiedy próbowałam przeprosić mówiła, że nie jestem jej córką, mam się z mężem pakować, wynosić i nie wracać. Tydzień czasu czekałam, aż się do mnie odezwie, przeprosi za swoje zachowanie jednak się nie doczekałam i zadzwoniłam sama (wyjechaliśmy). Mama swojej winy nie widziała żadnej w całej sytuacji i u uważała siebie za poszkodowaną i zarzucała mi, że się zgadałam z Ojcem przeciwko Niej. Od tamtej pory ma lepsze i gorsze dni... Średnio co 2 - 3 dni łapie potwornego doła, na którego zaczyna pić. Dzisiaj próbowałam się do niej dodzwonić od rana, ale się nie zgłaszała, więc w obawie przed tym, że może sobie coś zrobić poprosiłam Ojca, aby wziął wolne i pojechał do domu. Mama przed 11 była już pijana, a jak go zobaczyła to zareagowała agresją "po coś tu przyjeżdżał, wynoś się". Nie wiem zupełnie co mam robić! Staram się codziennie ją przekonywać, że powinna pójść do psychologa. Moim podstawowym argumentem jest to, że sama miałam depresję i zaburzenia osobowości i w momencie kryzysu to właśnie Mama mnie namówiła na wizytę u psychiatry i leczenie, które zakończyło się powodzeniem. Tłumaczę (nie wiem czy dobrze), że depresja to stan, w którym człowiek pomimo paskudnego nastroju się lubuje i w gruncie rzeczy zaprzyjaźnia się ze swoją niedolą. Z jednej strony chciałby to pokonać, ale z drugiej zwyczajnie jest mu dobrze. Staram się ją przekonać, że taki stan nie może trwać długo, bo z dnia na dzień będzie się czuła gorzej. Mama mnie jednak nie słucha w ogóle i powtarza za każdym razem, że musi się wyprowadzić od Ojca, uciec, bo inaczej żaden psycholog jej nie pomoże. Wymyślała już, że wyprowadzi się do swojej siostry (która ma na głowie mamę, dwójkę dzieci i męża i nie ma warunków, aby zajmować się jeszcze moją Mamą), że weźmie rozwód z Ojcem (papiery składała już chyba ze 3 razy)... Zupełnie nie wiem co mam robić i jak Jej pomóc. Jak pomóc przy okazji sobie, bo sytuacja w domu rodzinnym, to że non stop się martwię o Mamę odbija się na relacjach z Mężem oraz synkiem. Jestem bardziej nerwowa, wręcz agresywna i sama popadam w stany depresyjne. Niezamierzenie wyładowuję złość na Mężu i na 8-miesięcznym synku. Nie czuję jednak, że powinnam sama się zgłosić do psychologa, ponieważ gdy u Rodziców jest względny spokój ja też jestem spokojna. Dochodzi do tego jeszcze problem poczucia winy z tego powodu, że nie ma mnie u Rodziców, nie doglądam Mamy i najgorsze, że jak coś jej się stanie albo sama zrobi coś głupiego będę miała wyrzuty sumienia i poczucie winy do końca życia. Przepraszam za tak długie pytanie i bardzo proszę o jakąś radę. Dzisiaj rozmawiałam z Tatą i póki co zgodził się na to, że poszedłby z Mamą do lekarza. Zastanawiam się więc czy powinni zacząć od terapii par, terapii rodzinnej, a może dalej się jednak starać o to, aby Mama się zgłosiła do lekarza? Agnieszka

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie ze sobą?

Od ponad roku czuję, że się zmieniłam - nie mam chęci do życia, nic mi się nie chce, ciągle jestem smutna. W dodatku jestem nieśmiała i mam niskie poczucie własnej wartości. Mam takie dni, że mówię sobie: dość...

Od ponad roku czuję, że się zmieniłam - nie mam chęci do życia, nic mi się nie chce, ciągle jestem smutna. W dodatku jestem nieśmiała i mam niskie poczucie własnej wartości. Mam takie dni, że mówię sobie: dość tego, chcę zacząć żyć naprawdę pełnią życia, ale co z tego, jak na następny dzień już mi się nie chce, a raczej nie mam sił na zmianę? W dodatku mam straszny mętlik w głowie, niepoukładane życie, nie mam żadnego głębszego sensu życia… Nie radzę sobie sama z sobą, mam dość życia. Proszę o pomoc.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Czy pisanie o swojej depresji ma sens?

Choruje na depresje. Leczę się w Przychodni Zdrowia Psychicznego od dłuższego czasu. Leczenie nie pomaga, jest coraz gorzej. Smutek jest tak wszechogarniający, że całkowicie zawładnął moim życiem. Wszystko straciło swój sens. Chciałabym usnąć i już się nie obudzić. Namawiają mnie...

Choruje na depresje. Leczę się w Przychodni Zdrowia Psychicznego od dłuższego czasu. Leczenie nie pomaga, jest coraz gorzej. Smutek jest tak wszechogarniający, że całkowicie zawładnął moim życiem. Wszystko straciło swój sens. Chciałabym usnąć i już się nie obudzić. Namawiają mnie na leczenie na oddziale, ale co potem? Zwolnienie od psychiatry to murowana utrata pracy, a w związku z tym miliony problemów, zwłaszcza finansowych. Przecież to tylko pogorszy mój stan. Może lepiej usnąć? Mam męża i dzieci, oni mnie kochają, a ja nie widzę sensu w tej miłości. Zastanawiam się czy nie zacząć prowadzić pamiętnika,w którym codziennie opisywać będę mój stan. Czy takie uzewnętrznienie mojego chorego wnętrza ma jednak sens? Może będzie jeszcze gorzej? Z drugiej strony - jak zmusić się do takiego codziennego rytuału? Nie chcę by moi bliscy widzieli moją bezradność, oni przecież widząc mnie taką też muszą cierpieć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brak akceptacji siebie i otoczenia - jak wrócić do siebie?

Witam, Mam 20 lat, jestem kobietą i nie potrafię znaleźć swojego miejsca na świecie. Ani w domu, ani na uczelni, nawet gdy wychodzę do sklepu nie czuję się do końca świadoma, że właśnie np. wychodzę do domu. Co to jest?...

Witam, Mam 20 lat, jestem kobietą i nie potrafię znaleźć swojego miejsca na świecie. Ani w domu, ani na uczelni, nawet gdy wychodzę do sklepu nie czuję się do końca świadoma, że właśnie np. wychodzę do domu. Co to jest? W środę mam kolokwium ze statystyki, chciałabym je dobrze napisać, ale nie mogę się na niczym skupić, choć starałam się czytać systematycznie materiał, który przerabialiśmy. Mam jeszcze 3 poprawkę z prawa choć również uczyłam się do niego systematycznie. Nie mam już siły do tego prawa. Ponadto jakoś nie bardzo radzę sobie z zaakceptowaniem siebie i otoczenia. Nie do końca jestem w stanie określić swojego położenia w czasie i w przestrzeni. Na zajęciach w zasadzie nie wiem co się dzieje, jestem jakaś rozkojarzona, nie wiem. Nie wiem co to jest. Wydaje mi się poza tym, że od pewnego czasu (dokładnie od, hmm, 2 lat) nie jestem już sobą. To takie dziwne, nie podoba mi się to, ale zupełnie nie wiem jak to mogę zmienić. Nie wiem, coś jest ze mną nie tak. Już nie wiem o co chodzi w życiu. O co chodzi? No i mam jeszcze wszystkie objawy depresji. Wczoraj, gdy się obudziłam, to nie wiedziałam już co robić i przeleżałam pół dnia, a potem mama na mnie krzyczy, że nic nie robię. A ja po prostu nie mogłam się skupić. Nie wiedziałam, czy trzeba wstać, iść do szkoły czy co. No nie wiedziałam. Chciałabym znowu być sobą, tylko nie wiem jak tego dokonać. Kurczę, kiedyś to w ogóle taka nie byłam, miałam dużo znajomych i lubiłam się uczyć, a teraz życie jest takie szare, napiszę nawet, że beznadziejne dla mnie. Wkurzam się na siebie za siebie, no że taka jestem inna, że nie jestem sobą (bo wolałabym być zawsze sobą), no ale potem nie wiem co dalej. Nie wiem jak się zmienić. Dziwne to wszystko. Muszę się głębiej nad sobą zastanowić. Nie rozumiem po co ja, ten świat i po co to wszystko skoro nie wiadomo kim się w rzeczywistości jest. Tymczasem proszę o jak najszybszą pomoc. Będę wdzięczna za wszelkie cenne wskazówki.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc tacie, który ma depresję?

Dzień dobry, Niedawno u mojego taty (68 lat) wykryto depresję gdy przeszedł zawał. Bierze leki depresyjne, był dwa razy u psychiatry. Od tego czasu minęło ok 1, 5 miesiąca i jak na razie nie widzę żadnej poprawy. Co prawda...

Dzień dobry, Niedawno u mojego taty (68 lat) wykryto depresję gdy przeszedł zawał. Bierze leki depresyjne, był dwa razy u psychiatry. Od tego czasu minęło ok 1, 5 miesiąca i jak na razie nie widzę żadnej poprawy. Co prawda do tego przyczyniły się problemy mieszkaniowe i finansowe oraz problemy z synem i jego rodziną. Po wyjściu ze szpitala zabrałam tatę do siebie, wydawało mi się to logiczne, ale teraz sama nie wiem czy to był bobry pomysł. Ja niedługo wyjeżdżam i nie będzie mnie 6 tygodni, co prawda mój tata zostanie z moim mężem i synami, ale sama nie wiem… Często tata nie zakręca gazu, woda z kranu leje się godzinami jak nas nie ma w domu itp. Co robić? Czasami myślę, że nie chce mu się nic, a przede wszystkim nie myśli co robi. Ratunku, jak mu i nam pomóc przetrwać ten trudny okres?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wiem, że powinienem iść do specjalisty, ale nie chce - chcę umrzeć. Depresja?

Witam, Mam na imię Paweł, mam 25 lat. Od mniej więcej 18. roku życia (a więc około 7 lat) moje życie się zmieniło (pod względem psychicznym). Czytałem sporo w internecie i wywnioskowałem, że mam silną depresję. Z każdym tygodniem,...

Witam, Mam na imię Paweł, mam 25 lat. Od mniej więcej 18. roku życia (a więc około 7 lat) moje życie się zmieniło (pod względem psychicznym). Czytałem sporo w internecie i wywnioskowałem, że mam silną depresję. Z każdym tygodniem, dniem, godziną marzę o samobójstwie/śmierci. Na początku myślałem sobie "to chwilowe - pewnie minie", niestety myliłem się... Postanowiłem do Was napisać, bo czuję, że od kilku tygodni żyję już "na rezerwie". Uważam siebie za życiowego nieudacznika - brzydki, głupi… Po prostu nie akceptuję siebie, nie potrafię spojrzeć nawet w lustro. Odizolowałem się od znajomych, nawet z rodzicami już prawie nie gadam mówiąc im wprost, że na życiu mi nie zależy. Mam problemy ze snem, jestem nerwowy, zamknięty w sobie, co noc modlę się do Boga by zabrał mnie do siebie podczas snu, lecz nie słucha. Wiem, że powinienem iść do specjalisty, ale nie chce - chcę umrzeć, tylko o to proszę Boga.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przekonać mamę, że muszę poddać się leczeniu?

Dwa lata temu wykryto u mnie schizofreniczne zaburzenia depresyjne. Objawiło się to ponad pół roczną depresją, oraz urojeniami. Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Odizolowałam się od ludzi, jednak potem zaczęły się przepłakane całe noce i dnie, totalna...

Dwa lata temu wykryto u mnie schizofreniczne zaburzenia depresyjne. Objawiło się to ponad pół roczną depresją, oraz urojeniami. Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Odizolowałam się od ludzi, jednak potem zaczęły się przepłakane całe noce i dnie, totalna obojętność na wszystko. Myśli samobójcze towarzyszyły mi każdego dnia, zresztą towarzyszą do dziś. Miałam wiele prób samobójczych, które niestety się nie udały. Były również urojenia. Był to zawsze męski głos, który mówił mi, abym się nie bała. Do tego często dochodziło uczucie oddechu na karku. Cały czas mam myśli samobójcze. Moja mama sądzi, że wszystko jest już dobrze, jednak to mi nie przechodzi, mimo że biorę leki. Mój terapeuta mówi, że powinnam wyjechać do szpitala psychiatrycznego, gdyż pomogłoby mi to. Co mam zrobić by przekonać do tego moją mamę?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Irytacja, poddenerwowanie - co jest ze mna nie tak?

Witam, Mam 28 lat i od jakiegoś czasu mieszkam po za granicami naszego kraju. Piszę tutaj, ponieważ szukam jakiejkolwiek pomocy, bo mam poważne problemy z koncentracją oraz z stosunkami międzyludzkimi. Czasami mi się wydaje, że moje życie nie ma sensu,...

Witam, Mam 28 lat i od jakiegoś czasu mieszkam po za granicami naszego kraju. Piszę tutaj, ponieważ szukam jakiejkolwiek pomocy, bo mam poważne problemy z koncentracją oraz z stosunkami międzyludzkimi. Czasami mi się wydaje, że moje życie nie ma sensu, staram się unikać ludzi, a kiedy znajduję się w otoczeniu ludzi odczuwam niepewność oraz zbiera mi się na wymioty. Czasami mam ochotę schować się gdzieś i nie wychodzić. Od jakiegoś czasu jestem bardzo podenerwowany, irytuje mnie wszystko wokół mnie, ale kiedyś tak nie było, bylem zaręczony, miałem dom i rodzinę - to się zmieniło, zacząłem się zamykać w sobie, a moja ówczesna narzeczona, zamiast mi jakoś pomóc, robiła mi awantury oraz czepiała się najmniejszych rzeczy sprawiając, że zamykałem się w sobie coraz bardziej. Z jednej strony mówiła, że zależy jej na uratowaniu naszego związku i że powinniśmy spędzać więcej czasu ze sobą, a z drugiej, kiedy mieliśmy szanse być tylko razem wychodziła do barów i na dyskoteki tłumacząc, że potrzebuje trochę rozrywki w życiu, a ja zajmowałem się naszą małą córka. Na domiar złego zaczęła mnie zdradzać z moim kolega z pracy, który miał być moim świadkiem na naszym ślubie. Po jakimś czasie się wyprowadziłem, zamieszkałem u znajomych zanim znalazłem coś własnego. A muszę jeszcze wspomnieć, że z tym moim kolegą ciągle pracujemy razem i czasami mamy te same zmiany. Czasami też ona przychodzi z naszą córka do nas do pracy, ponieważ pracujemy w restauracji. To tak w wielkim skrócie moja historia. A ja czuję się coraz gorzej. Nawet zrobiłem kilka testów on-line na depresję, wszystkie pokazały, że cierpię na kliniczną depresję oraz że potrzebuję farmakoterapii. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty