Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Fobie społeczne: Pytania do specjalistów

Zaniżone poczucie własnej wartości

Mam 16 lat i mieszkam w bardzo małej miejscowości. W mojej miejscowości jestem uznawana za osobę rozmowną i przebojową, natomiast gdy pojawiam się w jakimś większym i bardziej zaludnionym miejscu, typu centra handlowe, różne instytucje, w pewnym momencie staję się...

Mam 16 lat i mieszkam w bardzo małej miejscowości. W mojej miejscowości jestem uznawana za osobę rozmowną i przebojową, natomiast gdy pojawiam się w jakimś większym i bardziej zaludnionym miejscu, typu centra handlowe, różne instytucje, w pewnym momencie staję się osobą cichą, boję się odezwać do kogokolwiek. W większej grupie mam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją, że nie mam nic ciekawego do zaoferowania... Mam wrażenie, że inni są lepsi ode mnie. Mam z tym duży problem, gdyż uczę się śpiewu i sprawia mi to duży kłopot... Chciałabym być jak moje koleżanki, bardziej spontaniczna, być pewna swoich umiejętności. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje i bardzo chciałabym to zmienić... Często przez to odcinam się od świata i często uciekam w miejsca, gdzie nie ma ludzi, wpadam w depresję. Nie chcę, by to się tak ciągnęło. Chciałabym pokazać jaka jestem naprawdę, ale nie wiem, co w tym kierunku powinnam zrobić... Czasami zastanawiam się, czy się w ogóle do tego nadaję. Może za bardzo wyolbrzymiam mój problem? Czy potrzebna jest mi w tym przypadku pomoc psychologa? Czy może wystarczą jakieś wskazówki, rady? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Aspołeczność czy depresja? Czy to i to?

Witam. Mam 22 lata. Chyba mam objawy aspołeczne, a nawet dużej depresji. Ale nie wiem nawet, od czego zacząć, tyle tego jest. Rozpocznę od tego może, że mam problemy ze wstawaniem, a jak już wstaję, to często brakuje mi sił,...

Witam. Mam 22 lata. Chyba mam objawy aspołeczne, a nawet dużej depresji. Ale nie wiem nawet, od czego zacząć, tyle tego jest. Rozpocznę od tego może, że mam problemy ze wstawaniem, a jak już wstaję, to często brakuje mi sił, energii i motywacji do jakiegokolwiek działania. Muszę wypić kawę, bo inaczej się nie da. Jak jestem wśród ludzi na studiach, to mam problem z kontaktem, mam dziwne myśli albo za dużo myślę i wspominam jakieś dziwne rzeczy z przeszłości z mego życia (jak jestem sam na sam z kolegą, to tego raczej nie ma, gorzej jak jest więcej osób). Problem ten powstaje również, w obecności osób, do których nie darzę zaufaniem, czasami zanim coś powiem, musze to "przemyśleć", a później zastanawiam się po spotkaniu, czy nie palnąłem jakiegoś głupstwa. To jednak nic, najgorzej wkurza mnie drżenie rąk. Myślałem, że to tylko jednorazowo, gdy na weselu napiłem się, na drugi dzień drżały mi ręce, nie mogłem żadnej zupy zjeść itp. Teraz to nawet w nowej pracy, drżą mi te zasrane ręce, gdy mam przynieść kawę, czy też wypić ją. Na samo słowo "Chcesz wypić kawę?" nielogicznie wali mi serce, jak oszalałe, a ja czuje się wtedy jak paralityk no i jak k** mają mi nie drżeć te ręce??? Poza tym mam problemy z koncentracją przy rozmowach niektórych i jak już się "gubię", to tylko przytakuję i (jakby to powiedzieć) nie słucham rozmówcy, tylko myślę, co JA mu odpowiem. Żadnych leków nie brałem. Najśmieszniejsze jest to, że kiedyś tak nie miałem, byłem nawet kabareciarzem w szkole i zawsze byłem towarzyski. Teraz niestety unikam raczej kontaktów. Boli mnie to wszystko i strasznie w***pienia. Co mam zrobić??? Wiem, że tu nie obejdzie się bez psychologa bądź psychiatry, ale wstydzę się iść. Pozdrawiam i liczę na jakieś wskazówki.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fobia społeczna - terapia

Gdzie można się skontaktować ze specjalistą od fobii społecznej? Ja jestem z województwa mazowieckiego i czy w wieczornych godzinach jest możliwy kontakt z taką osobą?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak radzić sobie z fobią społeczną?

Jestem 15-letnia dziewczyną. Mam problem. Nie potrafię dogadywać się z ludźmi ze szkoły. Pod koniec ubiegłego roku temu byłam u psychiatry. Orzekł u mnie fobia społeczna. Od listopada do marca brałam leki, po których było mi stosunkowo lepiej, odczuwałam...

Jestem 15-letnia dziewczyną. Mam problem. Nie potrafię dogadywać się z ludźmi ze szkoły. Pod koniec ubiegłego roku temu byłam u psychiatry. Orzekł u mnie fobia społeczna.

Od listopada do marca brałam leki, po których było mi stosunkowo lepiej, odczuwałam mniejszy strach przed ludźmi, ale po odstawieniu ich kompletnie zamknęłam się w sobie . W dodatku na początku roku rozbiła się paczka znajomych ( z grupy terapeutycznej ) przez co teraz czuję się bardzo samotna.

Bardzo bym chciała mieć przyjaciół w szkole, ale strach jest nie do przełamania. Jak przełamać strach? Jak radzić sobie z fobią społeczną?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja czy biadolenie?

Cześć, piszę ponieważ nie wiem do kogo się zwrócić, a trudno mi to nawet zacząć opisywać jakoś jaśniej ;] Mam 20 lat i moim motywem przewodnim przez ten czas była samotność. Nigdy nie miałem dziewczyny, nie czułem się zakochany...

Cześć, piszę ponieważ nie wiem do kogo się zwrócić, a trudno mi to nawet zacząć opisywać jakoś jaśniej ;] Mam 20 lat i moim motywem przewodnim przez ten czas była samotność. Nigdy nie miałem dziewczyny, nie czułem się zakochany ani kochany. To sprawia mi największy ból. Świadomość tego, że omija mnie w zasadzie życie. Nie miałem pierwszego pocałunku, nikt nie powiedział mi nic na prawdę miłego, ja nie miałem o kim myśleć i komu coś dać z siebie i reszta takich ważnych szczegółów. Czuję przez to straszną pustkę.

Na tę stronę wszedłem, bo zastanawiam się, czy to jest też depresja. Z testu, jaki tu jest, wynika, że tak i to taka poważniejsza. Ja jednak nie wiem, co o tym myśleć już. Często jestem zmęczony, łapię doły, czasem tylko chwilowe załamania, a czasem może to trwać i tydzień takiego spustoszenia i natrętnych myśli. Czasem budzę się ze złością, że kolejny dzień nie będę miał się do kogo odezwać i w ogóle minie jak poprzedni.

Chodzę tylko na samotne spacery i to najlepiej wieczorem albo w nocy. Nie chcę iść spać, jeśli się nie znieczulę jakoś, bo tak mi łatwiej zasnąć. Jestem nieśmiały w większych grupach, nie mam takiej siły przebicia dużo łatwiej mi rozmawiać z kimś w cztery oczy. Nie wiem, z czego to wynika. Chciałbym czasem być przez dłuższą chwilę słuchany i uczestniczyć jakoś w grupie i zostać zapamiętanym. Poczucie humoru mam ponoć niezłe i w ogóle nie jestem jakoś chorobliwie nieśmiały, ale nie mogę się przełamać.

Czasem jak przykułem uwagę to bywało to jakimś zaskoczeniem dla mnie i traciłem pewność siebie. Koledzy jakich miałem, byli spoko ale nie miałem z nikim dobrego kontaktu. Miałem jeszcze przed rokiem dwóch przyjaciół, którzy dla mnie byli jak bracia, ale oni jednak to inaczej widzieli i teraz się nie odzywamy do siebie. Kiedy się trzymaliśmy razem, to było mi łatwiej, bo rozumiałem się z nimi i nie czułem się całkiem sam, miałem też taką żywszą nadzieję, że coś się zmieni w moim życiu.

Od kiedy zerwaliśmy kontakt, nie mam do kogo się odezwać i przez to całe to moje załamanie przechodzi apogeum. Jeśli chodzi o przyjaciół to dużo było ich wkładu, żebyśmy się nie odzywali, a z mojej strony to może byłem trochę natrętny, jak to bywają samotni, choć starałem się nie być. Nieważne z resztą, bo i tak nie wiadomo, jak było.

Symptomatyczne jest za to to, że oni bez rewelacji nad tym przeszli, a dla mnie to przeżycie i z tym mi głupio. Najbardziej dobija mnie to, że jestem w takim kręgu, w którym nie mam się do kogo odezwać i nikt się do mnie nie odzywa, dlatego każdy dzień mam dosłownie beznadziejny. Nie wiem, jak mam się do tego odnieść wszystkiego, a i tak olałem teraz rodzinne przygody.

To jak się czuję, odbiera mi siły, czasem przeraża, bo miewam siebie dość, mam jakieś wahania samooceny, różne lęki i nie mam w nikim oparcia, coraz bardziej nienawidzę ludzi, chociaż są mi potrzebni. Boli mnie też to, że większość tych którzy mnie znają uważa, że to część mojego charakteru i ja jestem bez życia, a to nie prawda.

Boję się, że tak będę odrzucał ludzi. A z drugiej strony to może po prostu biadolę i mało wiem. Nie wiem, co robić. Czuje, że jak bym miał bliska osobę to nie byłoby problemu, bo tylko tego chcę, ale nie widzę końca tego cyrku i nie mam już siły. Powinienem teraz zastanawiać się nad jakimś zajęciem albo studiami, a mam 3 miesiące samotnego upału w mieście w głowie. Proszę o jakąś podpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy istnieje jakiś sposób, żeby pozbyć się ciągłego strachu?

Otóż od kiedy pamiętam, i to nawet już kiedy chodziłam do gimnazjum, miałam problemy z akceptacją własnej osoby i otoczenia. Środowisko w którym żyłam jak o dziecko wmawiało mi, że jestem, że tak powiem, do niczego. Przez to pojawiły się...

Otóż od kiedy pamiętam, i to nawet już kiedy chodziłam do gimnazjum, miałam problemy z akceptacją własnej osoby i otoczenia. Środowisko w którym żyłam jak o dziecko wmawiało mi, że jestem, że tak powiem, do niczego. Przez to pojawiły się kompleksy. W późniejszym okresie zaczęłam mieć problemy z nadciśnieniem, potwornymi bólami głowi, kołataniem serca, omdleniami. Lekarze nie stwierdzili u mnie żadnej choroby.

W liceum przechodziłam przez depresję, ale nie leczyłam jej, miałam też skłonności do samookaleczenia, a także myśli samobójcze. Ale sobie z tym poradziłam sama. Obecnie jestem na studiach, studiuję pedagogikę, i pomimo tego, że moje problemy ze zdrowiem psychicznym uważałam za rozdział zamknięty okazało się, że się myliłam. Nie potrafię mówić bez trzęsącego się głosu kiedy stoję na środku sali, robi mi się słabo. Mam też takie dni kiedy nic mi nie jest, a czuję się jakbym miała lada moment zachorować na grypę. Bardzo się denerwuję.

Nie wiem co mam zrobić i co zrobię w przyszłości, jeśli będę musiała pracować, jeśli się tak bardzo nienaturalnie denerwuję i mam chęć ucieczki z miejsca, w którym obecnie jestem. To zaczyna powoli znowu przeradzać się w stan depresyjny. A nie chcę znowu przeżywać tych potwornych dni z tymi okropnymi myślami i strachem przed wszystkim co jest na tym świecie. Czy istnieje na to jakiś sposób, żeby raz na zawsze pozbyć się tego ciągłego strachu?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak walczyć z depresją i fobią społeczną?

Witam, nie wiem od czego zacząć... Czuję się taka beznadziejna, zmarnowana, stracona, szkoda, że żyję - nie wiem po co właściwie... Moje problemy zaczęły się od 1 klasy gimnazjum - nowe środowisko, nowa szkoła - stwierdziłam, że będę nieakceptowana. Czemu?...

Witam, nie wiem od czego zacząć... Czuję się taka beznadziejna, zmarnowana, stracona, szkoda, że żyję - nie wiem po co właściwie... Moje problemy zaczęły się od 1 klasy gimnazjum - nowe środowisko, nowa szkoła - stwierdziłam, że będę nieakceptowana. Czemu? Kompleksy, niska samoocena, zaczęłam udawać kogoś, kim nie jestem, aż w końcu poczułam się nikim.

I poznałam ją, moją przyjaciółkę - fobię społeczną. W tej chwili, jak piszę ten tekst, to chce mi się płakać. Czemu jestem skazana na nią do tej pory? Tak, jest lepiej, już nie chodzę cały czas spięta, już nie mam takiego problemu ze sobą, z natarczywymi myślami, jest lepiej, ale co z tego? Nadal "to" mam, nienawidzę siebie, dlaczego ja? Miewam myśli samobójcze. Korzystałam z porad psychiatry 2 razy - nie, nie lubię tabletek, po nich jestem chamska, wredna, one "wyłączaja". U psychoterapeutki też byłam, bardzo mi pomogła, ale przestałam do niej chodzic.

W tej chwili mam 19/20 lat. Psychiatra powiedział mi, że to wina rodziców, to, jaka jestem. No i słusznie - lubią sobie na mnie użyć, jak nie psychicznie to fizycznie, chociaż teraz staram się nie tworzyć dogodnych dla nich sytuacji. Jak można własną córke wyzywać od szmat? Powód? Nie puszczałam sie. Po prostu matka mnie tak wyzywa, jak jej się podoba. Sama jest znerwicowana czy psychicznie chora, ale nie ma o tym pojęcia. Bywa, że chciałabym jej zrobić krzywdę, sama mnie tego nauczyła, nienawidzę jej. Bywa, że tak...

Chodziłam pół roku na studia i zrezygnowałam. Dla chłopaka po części, po części dlatego, że chwyciła mnie depresja z powodu takiego, że się nie uczylam - bywam naprawdę leniwa, a jak uzbieralo mi się za dużo materiału, to olewałam sprawę. Teraz idę ponownie na studia, ale już na inną uczelnię. Mam chłopaka, z którym chyba nie jestem szczęśliwa -od 7-8 lat jest narkomanem, w tej chwili nic nie bierze, ale gdyby spróbował heroiny to byłoby po nim. Mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi.

Do mojej depresji dołącza się mój mały, ciemny pokój, bez okna na dwór, a jedynie mam takie okienko do pokoju rodziców, aby jakiekolwiek światło mi wpadało do środka. A co do mojego związku z chłopakiem, to jestem zbyt zazdrosna o niego. Nie wiem co mam robić - robię tak, aby nie myśleć na temat swojego życia, bo jesli myślę świadomie o nim, to pojawiają się myśli samobójcze i rozpacz. Proszę o odpowiedź ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to nerwica? Co powinnam zrobić?

Dzień dobry. Mam na imię Agnieszka i mam 18 lat. Mój problem polega na tym, że jestem osobą bardzo nerwową i nieśmiałą, co znacznie utrudnia mi kontakty z ludźmi. Tak, niektórzy teraz pomyślą: "Ale ma problem...Miliony ludzi na świecie jest...

Dzień dobry. Mam na imię Agnieszka i mam 18 lat. Mój problem polega na tym, że jestem osobą bardzo nerwową i nieśmiałą, co znacznie utrudnia mi kontakty z ludźmi. Tak, niektórzy teraz pomyślą: "Ale ma problem...Miliony ludzi na świecie jest nerwowych...". Ale ta moja nerwowość nie jest normalna! Ja się denerwuję w każdej, dosłownie w każdej, sytuacji. Kiedy muszę odpowiadać na środku klasy, kiedy idę do kogoś na urodziny, kiedy idę do sklepu, kiedy poznaję kogoś nowego... Wtedy dosłownie cała się trzęsę, niesamowicie się pocę, głos mi drży, idiotycznie się po prostu zachowuję. Niedawno jeden mój kolega powiedział mi, że kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy, tak okropnie się denerwowałam, że myślał, iż dostanę zawału! W przyszłym roku czeka mnie matura. Zamierzałam w ogóle do niej nie podchodzić, właśnie ze względu na tą nerwowość, ale z drugiej strony nie wybaczyłabym sobie, gdybym nawet nie spróbowała. Ale bardzo się boję, że zrobię z siebie (po raz setny z kolei) pośmiewisko, albo że faktycznie z tych nerwów zemdleję... Możliwe jest, że mam nerwicę? Jakie badania musiałabym zrobić, żeby to stwierdzić? Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Niepokój i lęki w kontaktach z ludźmi

Witam. Mam 26 lat. Chciałbym się dowiedzieć, czy moje objawy to schizofrenia, nerwica, fobia? Mój problem polega na tym, że odczuwam niepokój i lęki w kontaktach z ludźmi. Boję się wychodzić z domu. Jak jestem w miejscach...

Witam. Mam 26 lat. Chciałbym się dowiedzieć, czy moje objawy to schizofrenia, nerwica, fobia? Mój problem polega na tym, że odczuwam niepokój i lęki w kontaktach z ludźmi. Boję się wychodzić z domu. Jak jestem w miejscach publicznych, często mam wrażenie, że jestem obserwowany. Nie mam przyjaciół i w zasadzie nigdy nie miałem. Większość czasu spędzam w domu, na czytaniu książek, oglądaniu filmów i graniu na komputerze. Ale nie zawsze. Bywają dni, że nie potrafię się zmotywować do czegokolwiek i nudzę się. Czasem nic nie robię, a wyobrażam sobie, że jestem bogaty, sławny, podziwiany. Na koniec dodam, że jąkam się i mówię niewyraźnie, czasami jak mam coś powiedzieć, to aż ściska mnie w klatce piersiowej.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Do kogo się udać- psychologa czy psychiatry?

Witam, mam taki problem. Jestem małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuje kontakty z ludźmi, od zawsze taka byłam. W towarzystwie zazwyczaj milczę, nie umiem nawiązać rozmowy. Często nie wiem co powiedzieć, a nawet jak wiem to i tak nic nie...

Witam, mam taki problem. Jestem małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuje kontakty z ludźmi, od zawsze taka byłam. W towarzystwie zazwyczaj milczę, nie umiem nawiązać rozmowy. Często nie wiem co powiedzieć, a nawet jak wiem to i tak nic nie mówię. Jakaś blokada mi to uniemożliwia, przy tym bardzo się stresuje, podobno u mnie to dziedziczne, po dziadku. Zaczęłam chodzić do psychologa, ale postępów jak na razie nie ma. Jaka psychoterapia byłaby najskuteczniejsza, a może wizyta u psychiatry? Prosiłabym o diagnozę, z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jest depresja, czy fobia społeczna, a może jedno i drugie?

Witam serdecznie! Mam prawie 33 lata i właściwie nie wiem, od czego zacząć, spróbuję więc od początku. Od kiedy pamiętam, zawsze miałem problemy w trakcie spotykania się z ludźmi w grupie (chodzi o osoby obce), jak ktoś się do mnie...

Witam serdecznie! Mam prawie 33 lata i właściwie nie wiem, od czego zacząć, spróbuję więc od początku. Od kiedy pamiętam, zawsze miałem problemy w trakcie spotykania się z ludźmi w grupie (chodzi o osoby obce), jak ktoś się do mnie odzywał, robiłem się np. czerwony na twarzy, jak mnie stresowało coś bardzo, to się pociłem dodatkowo bardzo i tak mi zostało do dzisiaj, myślałem, że to przejdzie z wiekiem  – nie przeszło. To tyle z dawnej przeszłości. Jeżeli chodzi o obecną sytuację, od ponad roku nie pracuję, mimo że wcześniej byłem bardzo doceniany przez pracodawcę, dostawałem awanse. Po ostatnim awansie wytrzymałem 3 miesiące i się zwolniłem. Powodem było to, że czułem ogromną presję, żeby dobrze wypaść, żeby ktoś o mnie źle nie pomyślał, byłem ciągle spięty, nie wytrzymałem, ale patrząc teraz z dystansu, nie miałem do tego powodu. Ale się zwolniłem, mówiąc, że dostałem inną ofertę pracy, ale nie była to prawda. Boję się wysyłać gdziekolwiek oferty, bo boję się, że się nie nadaję. Mam takie poczucie marnowania czasu, ostatnio nawet boję się jak telefon zadzwoni!!! Irytują mnie głośne dźwięki, jestem ostatnio ciągle bardzo podenerwowany, nie chce mi się wychodzić z domu, najchętniej siedziałbym przed komputerem, w domu czuję się najbezpieczniej. Od roku powinienem się zapisać do pośredniaka, nie zrobiłem tego, bo się boję kontaktu z człowiekiem w pośredniaku, że będę musiał się tłumaczyć, czemu się zwolniłem i co ostatnio robiłem. Czuję się, jakbym miał coraz mnie siły. Mam nadzieję, że częściowo mi pomożecie, jestem z Wrocławia, może znacie kogoś, kto byłby w stanie mi pomóc. Pozdrawiam Damian

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

To nerwica, depresja czy coś neurologicznego?

Witam. Mam 18 lat i przede mną rok maturalny. A mam pewne objawy, które utrudniają mi wszystko. Byłam śmiała i optymistyczna, a od dwóch lat coś się zmieniło: jestem drażliwa, nerwowa, wszytlko robię z pośpiechem, mam obniżoną pewność siebie...

Witam. Mam 18 lat i przede mną rok maturalny. A mam pewne objawy, które utrudniają mi wszystko.

Byłam śmiała i optymistyczna, a od dwóch lat coś się zmieniło: jestem drażliwa, nerwowa, wszytlko robię z pośpiechem, mam obniżoną pewność siebie i samoocenę, źle sypiam (dlugo zajmuje mi zaśniecie i często się budzę), trzęsą mi się dłonie (minimalnie zawsze, ale w sytucjach bardzo stresujących czasmi nawet bardzo jak u ludzi z parkinsonem - to zdarza się bardzo rzadko, jak jestem wśród ludzi, których nie znam i mam wrażenie, że mnie obserwują lub obgadują, np. na weselu u rodziny chłopaka to mi się zdarzyło). Ostanio bardzo się pocę i jestem osłabiona, jest we mnie mniej życia. Dodatkowo częto czuję taki strach w brzuchu i wszytko robię nerwowo, parwie każdą czynność.

Byłam u psychologa, ale na razie tylko na jedenej wizycie. Co to może być? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z lękiem społecznym?

Jestem 26-letnim chłopakiem. Czy szczęśliwym? No właśnie, nie do końca, gdyż mam duże problemy. Do 22 roku życia byłem osobą chorobliwie skrytą, wstydliwą, nieśmiałą, wrażliwą i zakompleksioną. Bałem się wielu rzeczy. Nie lubiłem siebie, swego wyglądu. Byłem bardzo chudy....

Jestem 26-letnim chłopakiem. Czy szczęśliwym? No właśnie, nie do końca, gdyż mam duże problemy. Do 22 roku życia byłem osobą chorobliwie skrytą, wstydliwą, nieśmiałą, wrażliwą i zakompleksioną. Bałem się wielu rzeczy. Nie lubiłem siebie, swego wyglądu. Byłem bardzo chudy. W wieku 15 lat zaczął mi się psuć wzrok. Teraz mam bardzo słaby. Noszę na stałe okulary. Gdy inni chodzili na dyskoteki, podrywali dziewczyny, ja siedziałem w domu. Nigdy też nie pojechałem daleko na wycieczkę. Gdyby nie moja pasja, czyli czytanie książek i oglądanie filmów, to bym zwariował. Prawo jazdy zrobiłem dopiero w wieku 24 lat, gdyż wcześniej się bałem. Wybrałem złe studia. Jestem informatykiem (chociaż mało mnie to interesuje). Z dwuletnich studiów magisterskich zrezygnowałem (nie udało się pod koniec). Na studia poszedłem do pobliskiego miasta. Zbyt się bałem, by jechać gdzieś daleko. Zaletą tych studiów było to, iż poznałem fajnych ludzi, zacząłem chodzić do restauracji itp., ale nigdy nie miałem przyjaciela lub przyjaciółki, kogoś komu mógłbym się zwierzyć z moich problemów. W wieku 22 lat zacząłem intensywnie ćwiczyć i podnosić ciężarki, by poprawić swój wygląd. Niestety od nadmiernego wysiłku pogarszał mi się wzrok. Teraz mam skończone 26 lat. I uważam, że mam zmarnowaną większość mego życia. Moje powołanie to filmoznawstwo, pisanie recenzji filmowych, ale już na to za późno. Nigdy nie miałem dziewczyny, ponieważ nie potrafiłem poderwać, zagadać (chociaż zdarzyło się, że kilka razy się zauroczyłem). Zresztą jak to by mogło być możliwe, gdy się miało tyle kompleksów. Jestem osobą bezrobotną od 3 lat, na utrzymaniu ojca. Nie mogę znaleźć pracy. Wysyłam setki podań, CV i nic. Mieszkam w małej wsi. Nie cierpię dużych miast, źle się w nich czuję. Nie widzę dla siebie przyszłości. Zdarzyło się kilka razy, że w nocy, gdy wszyscy spali, ja płakałem (płaczę też na smutnych filmach). Chciałbym być niezależny od rodziców. Matka nie pracuje i ma lekką nerwicę. Ojciec zarabia niewiele. Jakby tego było mało, dochodzi kolejny problem. Bardzo wstydliwy i ukryty. Otóż moja orientacja. Jestem osobą biseksualną i nie jest mi z tym dobrze. To dla mnie przekleństwo. Odkryłem niedawno, że mogę się też zauroczyć w chłopaku, ale przecież nie chcę i nie mogę być w związku z facetem, bo odwróci się ode mnie cała rodzina. W związku z dziewczyną też nie mogę być. Nie będę dobrym ojcem i nie będę potrafił żyć w kłamstwie. Zresztą jaka dziewczyna pokocha takiego chłopaka jak ja. Więc samotność jest mi pisana na zawsze... Jak żyć?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jakie mogą być skutki nieleczonej fobii społecznej?

Jak wygląda i jakie formy przybiera inwalidztwo, o którym mowa w artykule o nieleczonej fobii społecznej?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to fobia społeczna?

Witam, mam 24 lata. Od kiedy pamiętam w towarzystwie trzęsą mi się ręce. Nie mogę normalnie podnieść szklanki, a jedzenie zupy łyżką jest koszmarem. Gdy jestem sama, nie mam takiego problemu. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czerwona twarz przy zdenerwowaniu - gdzie udać się po pomoc?

Witam. Zanim udam się na konsultację do lekarza, chciałam zapytać. Mam pewien problem. Zawsze jak się denerwuję, czy podczas publicznych wystąpień, egzaminów czy innych nerwowych sytuacji wyskakują mi czerwone plamy na dekolcie i szyi. Wystarczy minimalnie większa emocja (radość, leciutki...

Witam. Zanim udam się na konsultację do lekarza, chciałam zapytać. Mam pewien problem. Zawsze jak się denerwuję, czy podczas publicznych wystąpień, egzaminów czy innych nerwowych sytuacji wyskakują mi czerwone plamy na dekolcie i szyi. Wystarczy minimalnie większa emocja (radość, leciutki stres itp.), a zaraz mam czerwona wysypkę. Nie przyjmuję żadnych leków, ciśnienie mam w normie. Chciałam zapytać, czy to jest wyleczalne, co mogę z tym zrobić, czy można to wyleczyć? Gdzie zwrócić się o pomoc? To jest straszna przypadłość, ciężko z tym żyć, bardzo mnie blokuje. Proszę o poradę, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy to fobia?

Mam taki problem, od zawsze byłam małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuję kontakty z ludźmi. W towarzystwie ludzi jestem zdenerwowana, nie potrafię się odezwać, wygląda to tak, że pustka w głowie, nie wiem co powiedzieć, a jeżeli już wiem, mam...

Mam taki problem, od zawsze byłam małomówna, zamknięta w sobie, ciężko nawiązuję kontakty z ludźmi. W towarzystwie ludzi jestem zdenerwowana, nie potrafię się odezwać, wygląda to tak, że pustka w głowie, nie wiem co powiedzieć, a jeżeli już wiem, mam to w głowie, ale i tak tego nie mówię, jakaś blokada mi to uniemożliwia. Wydaje mi się, że jest to po części genetyczne, gdyż mój dziadek też taki był. Zaczęłam chodzić do psychologa, ale jak na razie efektów nie ma. Może psychiatra byłby lepszym rozwiązaniem?  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy możliwe, że mam fobię społeczną?

Witam! Mam 17 lat, jestem kobietą. Od dłuższego czasu staram się zrozumieć, co mi jest. Im jestem starsza, tym jest coraz gorzej. Panicznie unikam coraz bardziej wychodzenia z domu, wypadów z przyjaciółmi, zwykłej rozmowy. Ogromnie się przy tym męczę, staje...

Witam! Mam 17 lat, jestem kobietą. Od dłuższego czasu staram się zrozumieć, co mi jest. Im jestem starsza, tym jest coraz gorzej. Panicznie unikam coraz bardziej wychodzenia z domu, wypadów z przyjaciółmi, zwykłej rozmowy. Ogromnie się przy tym męczę, staje się to dla mnie torturą, czerwienie się, pocę, drżą mi ręce i głos, siedzę jakby mnie potraktowano paralizatorem, nie potrafię się wyluzować. Ostatnio mam problem z rozmawianiem nawet z najbliższymi osobami. Nie wiedziałam, czym to wszystko jest spowodowane, ta niska samoocena, krytyka względem siebie, tchórzostwo, wstyd z powodu nawet najbanalniejszej rzeczy, aż wreszcie ktoś całkiem przypadkowo powiedział mi o fobii i zaczęłam czytać na ten temat. Najgorsze jest to, że większość, a nawet prawie wszystkie objawy się zgadzają. Nie wiem, czy jest możliwe, że mam fobię i co z tym zrobić. Proszę o pomoc. Paulina

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fobia społeczna, aspołeczność, coś poważnego?

Witam. Obecnie mój problem polega na częstych, krótkotrwałych depresjach, wywołanych po nawet najmniejszym ośmieszeniu. Drżą mi również dłonie, odczuwam dyskomfort podczas publicznego oddawaniu moczu (np. pisuar). W reakcjach ludzi doszukuje się poniżenia, kiedy słyszę śmiech mam obawy, czy nie...

Witam. Obecnie mój problem polega na częstych, krótkotrwałych depresjach, wywołanych po nawet najmniejszym ośmieszeniu. Drżą mi również dłonie, odczuwam dyskomfort podczas publicznego oddawaniu moczu (np. pisuar). W reakcjach ludzi doszukuje się poniżenia, kiedy słyszę śmiech mam obawy, czy nie dotyczy on mojej osoby. Często doszukuje się w słowach krytyki, kiedy jej po prostu nie ma. Staram się wypaść jak najlepiej. Nie angażuje się w kontakty, mało mówię o sobie. Nie lubię publicznych wystąpień, mimo, iż byłem przez 7 lat ministrantem w lokalnej parafii. Przejmuję się własną samooceną, często spoglądam w lustro albo nawet na cokolwiek, co odbija moją twarz. Mam problemy z zasypianiem, brak mi motywacji, muszę pić kawę. Te objawy wskazują jednoznacznie - fobia społeczna. Jednakże w centrum zainteresowania czuję się całkiem dobrze. Mam wysoką samoocenę, wiem, że ludzie mnie szanują. Wiele mówię, nie boję się zabierać głosu. Jestem raczej śmiały. Poza tym jestem w półrocznym związku, bardzo obfitym w platonikę, mieszkam w internacie, dobrze odnajduję się w hierarchii społecznej. Dużo rozmawiam, żartuję z kolegami z pokoju. Szybko łapię kontakty, nie mam problemów z rozmowami z nieznajomymi. Nigdy nie staram się utrzymywać kontaktu ze znajomymi, nie piszę, nie dzwonię, nie zapraszam jako pierwszy. Czasem nawet nie odwzajemniam zaangażowania. To raczej wynika z poczucia wyższości, jak i braku chęci i poczucia potrzeby zaangażowania. Aspołeczność? Wiem, że moje obawy są bezpodstawne, to jednak ich nie eliminuje, czytałem dużo o terapii poznawczo-behawioralnej, którą zamierzam podjąć. Myślę, że lęk pochodzi jeszcze z bardzo trudnego okresu w moim życiu - gimnazjum. Nie byłem wówczas poważany, często, niemalże codziennie, poniżany. Nie potrafiłem odnaleźć się w towarzystwie. Dziś jednak to się zmieniło. Jednak pewne problemy pozostają niezmienne. Co możecie mi polecić? Czy bez wizyty u psychiatry mam szansę na wyleczenie? Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Mój "bliźniak" - czy to choroba psychiczna?

Witam, mam 28 lat, jestem kobietą. Chciałabym prosić o wyjaśnienie pewnej sytuacji, która jakby narasta i mnie niepokoi. Od 7 lat żyję w związku, czuję się kochana. Mój partner pracuje, ja nie. Nie mam żadnego wykształcenia, z trudem udało mi...

Witam, mam 28 lat, jestem kobietą. Chciałabym prosić o wyjaśnienie pewnej sytuacji, która jakby narasta i mnie niepokoi. Od 7 lat żyję w związku, czuję się kochana. Mój partner pracuje, ja nie. Nie mam żadnego wykształcenia, z trudem udało mi się ukończyć pierwszy rok studiów z powodu nasilających się lęków, apatii i strasznego, nieustępującego zmęczenia. Niewiele wychodzę z mieszkania, dużo czytam - interesuje mnie historia i filozofia - i wszystko dokładnie referuje mojemu partnerowi, to taka nasza forma relaksu. Na zewnątrz mieszkania mam ataki lęku z powodu światła, wielokierunkowego ruchu ludzi i pojazdów, wielu odgłosów, brudu, zapachów - wszystkiego jest za dużo, jest coraz mniej realne, nie pamiętam gdzie jestem, przestaję czuć swoje ciało. Muszę się obejmować rękami i drapać i mówię do siebie na głos różne rzeczy, których sama nie rozumiem, np. "ciemna woda, głęboka" albo "tam są drzewa żółte". Albo ma atak lęku albo się boję, że będę miała atak, w sumie na jedno wychodzi. Przez 6 m-cy przyjmowałam neuroleptyk starej generacji - żadnych zmian, tylko spać nie mogłam i okropny niepokój ruchowy. Ale chciałabym prosić o wyjaśnienie czegoś innego - postaram się krótko ale trudno to wyjaśnić. Od 17 roku życia, od lipca kiedy miałam 17 lat, przezywam coś takiego dziwnego - obudziłam się kiedyś z przeświadczeniem, że jest osoba, realna, ale ukryta gdzieś, która mi towarzyszy i kontaktuję się ze mną. Ta osoba troszczy się o mnie i jej obecność nie powoduje lęku. Jest to człowiek, chociaż niewidzialny, mój bliźniak, nie żaden anioł czy demon. Rozmawiam z nim czasem głośno a czasem w myśli - jakaś myśl się pojawia w mojej głowie a ja wiem, że ona nie jest moja, tylko to on odpowiada mi moją myślą. W te dni, kiedy czuję jego obecność intensywnie, czuję sie dobrze, nie mam oporów przed wychodzeniem z domu i czuję więcej energii. Rozmawiamy o banalnych rzeczach, czasem on jakby prosi mnie żebym coś zrobiła - to takie drobiazgi: kupić sobie męski podkoszulek i w nim chodzić, coś konkretnego do jedzenia zrobić. Czasem mówię o sobie w liczbie mnogiej, mój partner myśli że to żart, a mnie sprawia to straszną przyjemność, bo jakby oficjalnie daję znak, że ktoś ze mną jest. Przeczytałam artykuł o schizofrenii i kilka godzin nie mogłam się uspokoić, tylko chodziłam i powtarzałam: nic nam nie jest, jesteśmy zdrowi. Tylko to mnie niepokoi, że ta sytuacja, którą teraz odczuwam jako dziwną, ale komfortową - ta obecność i mówienie do mnie myślami - może się jakoś zmienić, przekształcić. Czy to juz jest choroba? Nigdy o tym nie wspominałam lekarzowi, bo bałam sie okropnie, że mój partner sie dowie i "dla mojego dobra" będzie naciskał żebym brała leki albo poszła do szpitala. Oprócz tego, to dziwnie brzmi strasznie, boję się, że nikt w to nie uwierzy, boje się mówić o tym w cztery oczy z kimś. Przepraszam za tak długi list. Bliźniaczka

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty