Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Fobie społeczne: Pytania do specjalistów

Boję się kontaktów z ludźmi. Jak mogę z tym walczyć?

Witam, Mam siedemnaście lat. Praktycznie od zawsze byłam mniej śmiała od moich rówieśników. Nie oznacza to jednak, że izolowałam się - wręcz przeciwnie. Zawsze miałam kilku zaufanych znajomych. Nie pamiętam nawet kiedy, ale wszystko uległo zmianie. Zaczęłam bać się wychodzić... Witam, Mam siedemnaście lat. Praktycznie od zawsze byłam mniej śmiała od moich rówieśników. Nie oznacza to jednak, że izolowałam się - wręcz przeciwnie. Zawsze miałam kilku zaufanych znajomych. Nie pamiętam nawet kiedy, ale wszystko uległo zmianie. Zaczęłam bać się wychodzić z domu, izolowałam się od przyjaciół czy nawet mamy i babci, które mnie wychowały. Moje wypowiedzi stały się bardzo lakoniczne. Za każdym razem, gdy staram się prowadzić z kimś rozmowę czuję, że cała się trzęsę, że mam gulę w gardle i powinnam jak najszybciej zamilknąć. Co raz częściej mam ochotę po prostu stać się niewidzialna, przemykać przez szkolny korytarz tak, aby nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Gdy muszę wyjść do sklepu lub na pocztę, czuję, jak całe moje ciało wzbrania się przed wyjściem, a szczególnie przed kontaktem z ludźmi. Mam problem, by odpowiedzieć komuś "dzień dobry" czy "do widzenia". Boję się, że stojąc przy kasie bramka zacznie piszczeć, nie będę miała pieniędzy i w związku z tym zostanie na mnie zwrócona uwaga. Ponadto nie mogę patrzeć ludziom w oczy. Za każdym razem, gdy przypadkiem to zrobię, czuję ostre ukłucie paniki w sercu, oblewa mnie fala gorąca i mam ochotę jak najszybciej uciec. Gdy już zdarza mi się porozmawiać z kimś, nigdy nie utrzymuję kontaktu wzrokowego. Wiele osób odnosi przez to wrażenie, że nie interesuje mnie, co mówią. Do tego dochodzi fakt, że nie potrafię się cieszyć. Odkąd nastąpiła w moim życiu ta koszmarna zmiana praktycznie nie odczuwam szczęścia. Przez dłuższy czas nie odczuwałam tego typu lęków czy oporów przed kontaktami z drugim człowiekiem, a to za sprawą mojego chłopaka. Teraz, gdy jesteśmy razem już ponad rok znów zaczęłam się robić nerwowa, ciągle przygnębiona. Potrafię płakać z najbardziej błahego powodu, ale tylko w domu, we własnym pokoju czy w łazience, mając nadzieję, że nikt mnie nie usłyszy. Bardzo długo zbierałam się do napisania tego posta. Coś wewnątrz mnie mówi, że demonizuję, że wcale nie jest tak źle, że robię z siebie na siłę wariatkę. Chciałabym wiedzieć, co się ze mną dzieje i jak mogę z tym walczyć. Ostatnio utrudnia mi to życie do tego stopnia, że przestałam chodzić do szkoły, bo myśl o tym, że znów będę się musiała kontaktować z ludźmi, mówić, pokazywać im się doprowadza mnie do paniki. Do mojego lęku przed kontaktami z innymi dochodzi jeszcze coś, co ciężko mi określić. Od jakiegoś czasu czuję się, jakbym była pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Jedyne co mogę odczuwać to irytacja, złość czy smutek. Czuję się w środku zimna, pozbawiona możliwości do radości, miłości czy chociażby przyjaźni. Nie mam przyjaciół, a jedynie zwykłych znajomych, z którymi nie mogę się inaczej kontaktować niż przez maila czy sms-y. Chciałabym jeszcze tylko dodać, że największą niechęć odczuwam do kontaktów z kobietami. O ile z mężczyznami mogę jako-tako wejść w kontakt, o tyle z kobietami mi się to nie udaje. Odczuwam w stosunku do nich silną niechęć, możliwe nawet, że uważam je za puste, głupie i niepełnowartościowe. Czy coś mi dolega czy to tylko moje wymysły? Jak mogę z tym walczyć? Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.  
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To depresja, fobia społeczna czy nerwica lękowa?

Witam, mam 18 lat. Od pięciu lat nie mogę sobie poradzić z napadami lęku, boję się ludzi, bardzo rzadko wychodzę z domu, stresuję się jak ludzie na mnie patrzą, nie mogę sobie poradzić na studiach, cały czas trzęsą mi się... Witam, mam 18 lat. Od pięciu lat nie mogę sobie poradzić z napadami lęku, boję się ludzi, bardzo rzadko wychodzę z domu, stresuję się jak ludzie na mnie patrzą, nie mogę sobie poradzić na studiach, cały czas trzęsą mi się ręce i nie jestem w stanie się skupić. Boję się wypowiadać na forum klasy. Wydaje mi się że wszyscy ludzie są fałszywi, wyśmiewają się ze mnie za plecami, nie potrafię nikomu zaufać. Gdy chodziłam do I klasy liceum przez długi czas nie odzywałam się do nikogo, dopiero po 6 miesiącach udało mi się nawiązać kontakt z paroma osobami. Jak ktoś zaczyna ze mną rozmawiać to uciekam, unikam kontaktu. Jestem bardzo wrażliwa analizuje każde swoje zachowanie i innych. Wieczorem często się załamuje i tracę chęć do życia, nie widzę swojej przyszłości.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam fobię społeczną czy depresję?

Mam piętnaście lat i od jakiegoś czasu coraz częściej zastanawiam się nad tym, co się ze mną dzieje. Od zawsze jestem nieśmiała, choć to dotyczy bardziej sytuacji, gdy muszę nawiązać kontakt z nieznaną mi osobą. Ostatnio jednak udaje mi...

Mam piętnaście lat i od jakiegoś czasu coraz częściej zastanawiam się nad tym, co się ze mną dzieje. Od zawsze jestem nieśmiała, choć to dotyczy bardziej sytuacji, gdy muszę nawiązać kontakt z nieznaną mi osobą. Ostatnio jednak udaje mi się to pokonywać, nie mam już takich trudności, ale pojawiły się inne problemy.

Nie lubię wychodzić z domu, spędzać czasu z innymi ludźmi, po prostu nie widzę w tym sensu. Zawsze z góry zakładam, że to marnowanie czasu. Wolę poznawać ludzi przez internet, tak jest mi łatwiej. Poza tym, mam ogromne trudności w sytuacji, gdy jestem w większej grupie ludzi i muszę coś powiedzieć: czerwienię się, drży mi głos, trudno mi cokolwiek z siebie wydusić. Unikam takich sytuacji tak samo jak jedzenia i picia w obecności innych czy sprzeciwianiu się komukolwiek, gdy nie chcę się na coś zgodzić. Zawsze w takiej sytuacji do oczu napływają mi łzy i, nawet jeśli to nie jest nieprzyjemna sytuacja, po prostu zaczynam płakać albo godzę się na wszystko, by tylko nie kontynuować rozmowy.

Ostatnio bardzo szybko się denerwuję. Płaczę wtedy i mam ochotę głośno krzyczeć, a nawet nie potrzebuję do tego poważnego powodu: wystarczy, że mama zostawi włączony komputer czy nie dosunie firanki w moim pokoju... Najpierw ogarnia mnie złość nie do opisania, a po chwili nagle znika i wracam do wcześniej wykonywanej czynności. Myślałam, że to depresja. Dużo czytałam na ten temat i natrafiłam na opis fobii społecznej - idealnie obrazował moje życie. Zrobiłam znaleziony w internecie test Liebowitza i otrzymałam wynik powyżej 95, co oznacza "poważną fobię społeczną".

Do tej pory uważałam, że moje problemy związane są z nieśmiałością i że miną. Teraz martwię się o siebie, a najgorsze jest, że boję się o tym porozmawiać z mamą - zawsze mówi, że wyolbrzymiam. Boję się, że teraz by mnie wyśmiała. Chciałabym pójść do specjalisty, ale naprawdę bardzo obawiam się rozmowy z mamą. Mam z nią dobry kontakt, ale nie rozmawiamy na poważne tematy - mnie to krępuje i staram się tego unikać. Mój problem to fobia, depresja czy może tylko nieśmiałość? Co mam zrobić? Bardzo dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest na pewno fobia społeczna?

Umówiłam się z koleżankami, miały na mnie czekać. Poszłam w umówione miejsce, ale ich nie było... Poczekałam trochę, ale nadal ich nie było. Zdenerwowałam się, poczułam jak ludzie się na mnie gapią i zrobiłam się cała czerwona, uciekłam do domu....

Umówiłam się z koleżankami, miały na mnie czekać. Poszłam w umówione miejsce, ale ich nie było... Poczekałam trochę, ale nadal ich nie było. Zdenerwowałam się, poczułam jak ludzie się na mnie gapią i zrobiłam się cała czerwona, uciekłam do domu. Czy to jest fobia społeczna? Czy tylko erytrofobia, którą podobno mam? Proszę o szybką odpowiedź, zaczęłam bać się całkowicie wychodzić z domu - choć zawsze się bałam, ale nie tak jak teraz...Czuję się bardzo źle...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fobia spoleczna - czy można i jakie są sznse na wyleczenie?

Od pół roku chodzę na konsultacje psychologiczne. Moje problemy zaczęły się już dawno, około 6 lat temu, jednak na początku ich nie zauważałem, później ignorowałem, czekałem aż "samo przejdzie". Ostatnio wszystko nasiliło się do takiego stopnia, że nie mogłem sobie...

Od pół roku chodzę na konsultacje psychologiczne. Moje problemy zaczęły się już dawno, około 6 lat temu, jednak na początku ich nie zauważałem, później ignorowałem, czekałem aż "samo przejdzie". Ostatnio wszystko nasiliło się do takiego stopnia, że nie mogłem sobie już z tym poradzić, zacząłem panikować nie wiedząc co mi jest. Po przeczytaniu kilku artykułów w internecie podejrzewałem, że mam schizofrenię, byłem przerażony, bałem się, że popełnię samobójstwo, nie mogłem w ogóle jeść, chociaż czułem, że żołądek mi się skręca i za chwilę zemdleję z głodu, byłem jakiś otępiały i roztrzęsiony jednocześnie. Już na pierwszej wizycie pani psycholog zapewniła mnie, że na 100% nie mam schizofrenii. Na początku rozmawiałem z nią o mojej sytuacji rodzinnej, o tym jak się czułem w szkole, jak się czuję w pracy. Na początku było podejrzenie samej depresji. Kiedy jednak sam zacząłem analizować swoje emocje, zachowanie w rożnych sytuacjach, po lekturze w internecie o fobii społecznej stwierdziłem, że to właśnie mi dolega. Byłem załamany czytając posty na rożnych forach, w których ludzie pisali, że tego nie można wyleczyć. Tego samego dnia spotkałem się z moją p. psycholog i powiedziałem jej o moich podejrzeniach, po kilku następnych wizytach miałem już stwierdzone lęki/fobie społeczne. Po przeanalizowaniu zachowań mojego Ojca podejrzewam, że on też może cierpieć na fobię, więc moja choroba może być po części odziedziczona genetycznie, miałem też jednak trudny okres dojrzewania, małe problemy z zaaklimatyzowaniem się z szkole średniej, kontakcie z częścią szkolnych rówieśników. Przez pewien okres czasu brałem też narkotyki, marihuanę, amfetaminę i ecstasy. Nie wiem więc do końca co spowodowało moją chorobę, ale nasila się ona coraz bardziej. Już w 2 klasie technikum zauważyłem, że coś się we mnie zmieniło, że jestem jakiś spięty, w 4 klasie miąłem już problemy z jeżdżeniem środkami transportu publicznego i w kontaktach z dziewczynami, tzn. trzymałem na dystans każdą dziewczynę, która chciała się ze mną spotykać, ponieważ myślałem, że nie jestem dla nich zbyt dobry, że powinny być z kimś lepszym. Po zakończeniu szkoły pojawiła się depresja spowodowana prawdopodobnie osamotnieniem, kontakty z rówieśnikami z technikum urwały się, a ja nie byłem w stanie nawiązywać innych kontaktów w moim otoczeniu. Dzisiaj mam 23 lata, chyba już ciężką depresje, wyjście do sklepu czy załatwienie jakiejś innej sprawy to dla mnie duży stres, tak duży, że robię to tylko w ostateczności. Po 6 miesiącach wizyt u psychologa nie ma żadnej poprawy. Strasznie boję się dzisiaj wszystkiego, że tak będzie już zawsze, że będę samotny do końca życia, że nie wytrzymam kiedyś tego wszystkiego i w końcu popełnię samobójstwo, dobija mnie najmniejsza drobnostka. Czy fobię społeczną można w pełni wyleczyć? Czy mam jeszcze szanse na normalne życie? I co z depresją, z tym bezsensem życia? Czy mogę znów być wesoły jak kiedyś?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Bezsenność, wahania nastroju, nasilony lęk - co mi jest?

Witam. Nazywam się Asia i mam 20 lat. Często mam wahania nastroju - w jednym momencie się śmieję, za chwilę idę i płaczę, za chwilę wybucham na kogoś bez powodu i nie wiem czemu. Nie mogę zasnąć w nocy -...

Witam. Nazywam się Asia i mam 20 lat. Często mam wahania nastroju - w jednym momencie się śmieję, za chwilę idę i płaczę, za chwilę wybucham na kogoś bez powodu i nie wiem czemu.

Nie mogę zasnąć w nocy - gdy już zasypiam to się co chwilę budzę, w ciągu dnia nic mi się nie chce i czuję cały czas jakbym miała nerwy w sobie, nie wiem z jakiego powodu. Kiedyś jak miałam jakiekolwiek występy publiczne nie denerwowałam się i nic się nie działo, a teraz nie dość, że nie mogę zasnąć całą noc to do tego jeszcze tak się denerwuję, że cała się trzęsę i mam trudności z ustaniem wtedy na nogach, a do tego wcześniej jestem tak zestresowana, że najchętniej zaszyłabym się w domu i uciekła od tego.

Jestem teraz w trakcie egzaminów na prawo jazy i mam ten sam problem ponieważ poszłam na egzamin i się strasznie denerwowałam (ale to chyba normalne) tyle, że ja nie mam tego tylko przy egzaminie, ale również przy wsiadaniu do auta z instruktorem przed jazdą miałam nerwy - wchodzę do samochodu i jak mi coś nie wyjdzie to tak jakbym się wyłączała, nic do mnie nie dociera, jakbym nie słyszała co się do mnie mówi i znów robię kolejny błąd i tak w kółko, chociaż lubię jeździć. Mam też problemy z koncentracją i pamięcią, a zawsze miałam dobrą pamięć, więc tego wszystkiego nie rozumiem.

Wszyscy w około mówią do mnie, że mam się wziąć w garść, ale ja tym bardziej chcę się zaszyć i nie wiem czemu często uciekam i siedzę sama w pokoju - przeważnie czytam książki i tak myślę, że mam tego mojego zachowania irracjonalnego dość, bo choć tego nie chcę nie mogę tego wszystkiego zatrzymać. Proszę o pomoc. Dodam, że mam tak od 2 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam fobię społeczną?

Zastanawiam się, czy mam socjofobię. Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu czytałam o różnych chorobach psychicznych, chyba z czystej ciekawości. Parę dni temu natrafiłam właśnie na fobię społeczną. Po zapoznaniu się z objawami i przeczytaniu paru forów, na których wypowiadały...

Zastanawiam się, czy mam socjofobię. Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu czytałam o różnych chorobach psychicznych, chyba z czystej ciekawości. Parę dni temu natrafiłam właśnie na fobię społeczną. Po zapoznaniu się z objawami i przeczytaniu paru forów, na których wypowiadały się osoby mające ją, okazało się, że wiele objawów i moich zachowań się zgadza. Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, nigdy nie zastanawiałam się nad tą moją „nieśmiałością”. Moje objawy to strach przed: wystąpieniami publicznymi, rozmowami przez telefon, rozmowami z płcią przeciwną lub osobami starszymi ode mnie (w kontaktach z dziewczynami o dziwo nie mam aż takich problemów). Unikam odpowiedzi w szkole. Szczególnie boję się kupować np. bilety w autobusie, ale ogólnie też nie przepadam za chodzeniem do sklepów i pytaniem o coś sprzedawczyń, aczkolwiek raczej nie unikam tego i jakoś sobie radzę. Nie lubię poznawać nowych osób. Jeśli chodzi o duże grupy ludzi, zdecydowanie staram się nie doprowadzić do sytuacji, w której musiałabym zabrać głos. Doszłam do wniosku, że powinnam komuś o tym powiedzieć, ale jednak boję się, że może sobie wmawiam chorobę i wcale nie cierpię na fobię społeczną. Dlatego chciałam zapytać specjalisty.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc choremu na fobię społeczną?

Witam. Osobą cierpiącą na fobie jest mój mąż. Jesteśmy od 1,5 roku małżeństwem, choroba trwa od ok 4 lat. Mąż nie może jeździć autobusami i pociągami, z samochodem jest lepiej, bo czuje, że jak będzie się źle czuł zawsze można...

Witam. Osobą cierpiącą na fobie jest mój mąż. Jesteśmy od 1,5 roku małżeństwem, choroba trwa od ok 4 lat. Mąż nie może jeździć autobusami i pociągami, z samochodem jest lepiej, bo czuje, że jak będzie się źle czuł zawsze można się zatrzymać (ale sam nie ma prawa jazdy, boi się zrobić), zmniejszyć prędkość. Źle czuje się też w kościele, w tłumie, w centrum handlowym, w windzie. Ostatnio zaczął szukać pomocy w alkoholu, ale na szczęście zrozumiał, że nie tędy droga. Nie możemy wyjść do kina, a od niedawna również jak ma cały dzień wolny i siedzimy w domu to też się źle czuje, nie może spać. Czasami do 2-3 w nocy przytulam go, głaszczę, bo on twierdzi, że to pomaga, ale mi też jest ciężko. Jak mu pomóc? Psycholog zaleciła terapie grupową, ale nie można zebrać grupy i nadal czekamy na leczenie, a jest coraz gorzej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zamiast postarać się otworzyć - chowam się i boję się ludzi. Co mi jest?

Witam, od dłuższego czasu miewam lęki przed ludźmi. Boję się otworzyć, cokolwiek powiedzieć przy ludziach. Mam wrażenie, że wszyscy cały czas na mnie krzywo patrzą, mówią o mnie za plecami. Najgorsze jest to, że myślę sobie, żeby z kimś porozmawiać,...

Witam, od dłuższego czasu miewam lęki przed ludźmi. Boję się otworzyć, cokolwiek powiedzieć przy ludziach. Mam wrażenie, że wszyscy cały czas na mnie krzywo patrzą, mówią o mnie za plecami. Najgorsze jest to, że myślę sobie, żeby z kimś porozmawiać, a jak przyjdzie co do czego to siedzę wryta jak słupek, nogi mi się trzęsą, serce mi szybko bije i wogóle. Ostatnio miałam iść do sklepów poszukać koszuli, to bałam się wejść do sklepu i porozmawiać ze sprzedawczynią. Chowam się, w sklepach patrzę czy są ludzie w środku, żeby sklepowa nie patrzyła się tylko na mnie. Nie mogę spokojnie niczego poszukać, cały czas przejmuję się otoczeniem. Przy niektórych ludziach, których znam, także boję się odzywać, czasem nawet wyjść do nich z pokoju. Nie wiem dlaczego tak robię. Staram się wywżeć jak najlepsze wrażenie, żeby nikt nie uznał mnie za głupią, brzydką, ale zamiast postarać się otworzyć, chowam się. Później tylko żałuję tego, że nie przyszłam porozmawiać. Tak samo było jak poznawaliśmy się z moją nową klasą, bardzo trudno mi się zaklimatyzować, odezwać do kogoś, boję się, że nie będę miała o czym mówić. Miewam takie humorki, że nawet jak jest wszystko ok to chodzę smutna i przygnębiona, denerwują mnie błahe rzeczy. Źle mi z tym.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Drżenie rąk rujnuje mi życie. Co jest tego przyczyną?

Witam! Jestem kobietą, mam 23 lata. Właśnie kończę studia o kierunku filologicznym (filologia obca). Nauka nigdy jednak nie sprawiała mi problemów. Mam już tytuł licencjata. Osobą ociężałą umysłowo na pewno nie jestem i nigdy nie byłam. Mam jednak coś, co...

Witam! Jestem kobietą, mam 23 lata. Właśnie kończę studia o kierunku filologicznym (filologia obca). Nauka nigdy jednak nie sprawiała mi problemów. Mam już tytuł licencjata. Osobą ociężałą umysłowo na pewno nie jestem i nigdy nie byłam. Mam jednak coś, co nie pozwala mi w pełni cieszyć się rozpoczynającą się karierą zawodową oraz podejmować nowych zadań.

Kiedyś chciałam studiować medycynę, ale drżenie rąk wykluczyło tę możliwość. Studiuję język obcy, to też wymaga obcowania z ludźmi i swobodnej, bezstresowej komunikacji. Problem w tym, że taka komunikacja jest dla mnie za każdym razem sytuacją stresową. Boję się nawiązywać nowe kontakty z własnej inicjatywy, boję się mówić ludziom, co myślę. Gdy ktoś coś do mnie mówi, pamiętam wypowiedź, lecz tak się stresuję, że nie potrafię od razu inteligentnie zareagować i pociągnąć rozmowy dalej. Po ustaniu kontaktu z taką osobą dopiero wiem, co ja byłam powinna powiedzieć. Gdybym tak się nie stresowała, pewnie od razu trzeźwo reagowałabym na wypowiedzi innych ludzi. Nad tym stresem jednak nie jestem w stanie w żaden sposób zapanować.

Stresują mnie goście, stresują mnie nowe sytuacje, stresuje mnie szkoła. Stresuje mnie filiżanka z herbatą, talerz z zupą, którego, jeśli jest pełny, nawet nie przenoszę, gdyż wszystko zostałoby na podłodze. Ponadto stres u mnie wywołują: referat, rozmowa z wykładowcą, z kolegami. Stresuje mnie wyjęcie portfela i zapłacenie za zakupy. Kiedyś nawet bałam się skasować bilet, ale to już na szczęście ustało. Miałam nawet problem pisania kredą po tablicy w gimnazjum i liceum z powodu drżenia rąk. Najsilniej przeżywałam ten stres w okresie dojrzewania, wtedy też rodzice nie pozwalali mi na kontakty z rówieśnikami z sąsiedztwa (niewielka wieś), bo uważali, że to nie towarzystwo dla mnie. Ja jednak czułam się przy nich dobrze.

W szkole nie miałam wielu koleżanek, może dwie, dlatego też kontakty z kolegami z sąsiedztwa podniosły moje poczucie własnej wartości. Tym bardziej, że byli to też chłopcy, bo nigdy nie miałam odwagi porozmawiać z kolegą z klasy, ani też żaden nie podejmował rozmowy ze mną. Musiałam jednak się wymykać, by móc się z nimi spotykać. W liceum miałam chłopaka, który pochodził właśnie z tej małej miejscowości, jednak rodzice robili wszystko, bym się z nim nie spotykała. W konsekwencji teraz jestem sama i nie potrafię budować relacji damsko-męskich. Każda jest klęską albo z mojego powodu, albo z powodu drugiej strony.W każdej sytuacji trzęsą mi się ręce. W czynnościach domowych gdy jestem sama też, ale znacznie mniej. Szybko ekscytuję się nowymi sytuacjami i wtedy nie myślę racjonalnie.

Ten stan utrzymuje się u mnie od 6. roku życia, z tego, co pamiętam. W przedszkolu stresowały mnie występy publiczne i cała się trzęsłam. Nie przyjaźniłam się z dziećmi. Bałam się do nich podejść. Dodam, że rodzice bardzo mało ze mną rozmawiali, oboje pracowali i nie pamiętam jakiś długich rozmów z nimi albo zabaw. Tylko od czasu do czasu. Z niczym nie mogłam się do nich zwrócić, bo któreś zaraz krzyczało, albo sami boczyli się na siebie. Kiedy miałam około 3-4 lat, podobno budziłam się w nocy, krzyczałam na całe gardło, zapalałam wszystkie światła w całym domu, budząc wszystkich i biegając po całym domu. Taka sytuacja trwała około roku. Rodzice byli ze mną wtedy u lekarza, ale ten tylko powiedział, że za ciepło jestem ubrana. Miałam ponoć kłopot z uszami. Potem podobno, po tej wizycie, bez żadnych leków to wszystko ustało.

Urodziłam się w ósmym miesiącu ciąży, na trzy tygodnie przed planowanym terminem, na świat przyszłam poprzez cięcie cesarskie, oddawano mi krew, miałam żółtaczkę zaraz po porodzie. Jeżeli te wszystkie informacje pomogą w zdiagnozowaniu mojej choroby, to bardzo proszę o informacje jaka to choroba i jak ja mam ją leczyć. Bo muszę ją leczyć, gdyż tak dalej nie da się żyć! I proszę mi nie udzielać rad typu proszę uprawiać sport, bo to mi nie pomaga. Chcę wiedzieć, co tak naprawdę mi jest i czy da się to leczyć.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam fobię społeczną i najcięższy stan depresyjny - czy ja już nigdy nie będę szczęśliwa?

  Mam bardzo poważny problem i nie umiem już sobie z nim poradzić. Bardzo dużo przeżyłam, straciłam rodziców brata i siostrę, zostałam tak naprawdę sama, tak mi się wydaje, w każdym widzę wroga, nie umiem się już odnaleźć w tym...

  Mam bardzo poważny problem i nie umiem już sobie z nim poradzić. Bardzo dużo przeżyłam, straciłam rodziców brata i siostrę, zostałam tak naprawdę sama, tak mi się wydaje, w każdym widzę wroga, nie umiem się już odnaleźć w tym wielkim świecie. Leczyłam się też u psychologa i psychiatry, ale musiałam przerwać leczenie, ponieważ jestem w ciąży. Moja choroba rozwijała się pomału i ja myślałam, że nic mi nie jest, a zaczęło się od tego, że dwie koleżanki zniszczyły mi całe moje życie i od tego czasu całe moje życie legło w gruzach - zaprosiłam je na tak zwaną parapetówkę i tak się wszystko zaczęło, wypiłam jednego drinka i film mi się urwał, nic nie pamiętam z tej nocy, a na drugi dzień wyszłam na miasto i miałam wrażenie jak by wszyscy się na mnie patrzyli i śmiali się ze mnie prosto w twarz, a ja tak po prostu nie wiedziałam o co chodzi i nie wiem do dzisiaj. Lekarz stwierdził u mnie fobię społeczną i najcięższy stan depresji - od tamtej pory unikam ludzi i nie umiem się odnaleźć w tym pokręconym świecie, mam lęki, boję się ludzi, nawet jak kładę się do łóżka spać to zastanawiam się na drugi dzień czy nigdzie nie wyszłam w nocy i nic złego nie zrobiłam, chociaż wiem, że poszłam spać, ale i tak sobie wmawiam, że gdzieś wyszłam i coś złego zrobiłam - czy to jest możliwe takie chodzenie we śnie i nic nie pamiętanie, czy to jest tylko moja choroba? Bardzo bym chciała normalnie żyć, cieszyć się, że zostanę mamą, ale mimo moich starań nie potrafię, a zawsze chciałam mieć dziecko i chociaż mam faceta, który mnie kocha i powinnam się cieszyć, ale cały czas sobie wmawiam ze chodzę gdzieś we śnie i robię złe rzeczy a później nic nie pamiętam - czy to jest możliwe? Błagam o pomoc, bardzo mi zależy żeby ktoś mi odpowiedział, pomógł w jakiś sposób - proszę bardzo o pomoc, z góry dziękuję pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedź. nieznajoma

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy ja mam objawy borderline?

Witam, mam na imię Tomek i mam 19 lat. Moje problemy polegają na ciągłych obawach, lęku i panice, mam problemy prawie ze wszystkim, 100% brak pewności siebie, lęk przed wszystkim: przed ludźmi, przed podejmowanymi zadaniami, boje się przyszłości, tego co...

Witam, mam na imię Tomek i mam 19 lat. Moje problemy polegają na ciągłych obawach, lęku i panice, mam problemy prawie ze wszystkim, 100% brak pewności siebie, lęk przed wszystkim: przed ludźmi, przed podejmowanymi zadaniami, boje się przyszłości, tego co będę w niej robił, bo nie potrafię się odnaleźć w niczym, czasami boję się wyjść do sklepu coś kupić.

Kiedy wyjdę z domu zaczynam czuć się niepewnie, wielkie źrenice, przestraszony, blady, spocony, mam obsesję na punkcie pocenia się. Noszę to w sobie tyle lat, że już podświadomość mówi mi kiedy, co i jak, nie potrafię się od tego uwolnić, boję się ludzi boję się iść do pracy, choć tak naprawdę nie wiem czemu. Lęk od środka jest nie do zniesienia, boje się iść na imprezę, codziennie chodzę przygnębiony. Nie mam żadnej radości z życia, nie potrafię się na niczym skupić, zero koncentracji, myślę, że ludzie mnie cały czas obserwują i śmieją się. Jest jeszcze tego tyle... Nie ma żadnych pozytywów ja już nie pamiętam dnia, w którym bym mógł się zrelaksować, nie umiem tego zrobić.

Najgorsze jest to jak patrzę, że do pewnego momentu dorastałem normalnie z moimi znajomymi. Oni idą do przodu, a ja przez swoje schizy stoję w miejscu. Trudności z wypowiedzeniem się. Uciekam się do samotności, choć tak naprawdę tego nie chcę, nie wiem czemu to robię. Jestem już wykończony. Jak ja będę wyglądał w wieku 30 lat? Co będę sobą reprezentował? Co zostanie z mojego mózgu, skoro od kilku lat nic się w nim nie rozwija? Takie pytania nasuwają mi się na myśl. Nie raz już płakałem, choć wiedziałem, że nic to nie da. Rozmawiając z ludźmi nie myślę o rozmowie tylko czy powiem coś dobrze albo czy miało to sens, a potem zastanawiam się nad tym zamyślony zamiast skupić się na rozmowie. Nawet to przynosi mi wiele trudu. Nie wiem co mam robić.

Byłem już na konsultacji z psychologiem, ale miałem wrażenie, że nie obchodziły jej moje problemy tylko z góry wygadała mi terapię grupową. Miałem już jechać się zapisać, ale bałem się tego, otwarcia przed wszystkimi ludźmi, tych rozmów. Boże, proszę o jakąkolwiek radę. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Objawy fobii społecznej czy osobowości neurotycznej?

Witam, mam 20 lat, rozpocząłem obecnie studia w Krakowie. Chciałbym zapytać, które z zaburzeń można wykluczyć (fobię społeczną/osobowość neurotyczna) lub czy też dolega mi coś innego. Od dłuższego czasu borykam się z nieuzasadnionym lękiem przed ludźmi i niektórymi czynnościami, w... Witam, mam 20 lat, rozpocząłem obecnie studia w Krakowie. Chciałbym zapytać, które z zaburzeń można wykluczyć (fobię społeczną/osobowość neurotyczna) lub czy też dolega mi coś innego. Od dłuższego czasu borykam się z nieuzasadnionym lękiem przed ludźmi i niektórymi czynnościami, w których nie czuję się pewnie. Zawsze obawiam się, że coś może pójść nie tak jak trzeba, że się ośmieszę przed innymi ludźmi, lub że ktoś mnie nie polubi. Przyznam, że nie lubię, gdy ktoś okazuje mi niechęć do mojej osoby. Innymi wydającymi się być absurdalnymi sytuacjami, mogą być te które opiszę. Jedną jest to, że pewnego dnia spóźniłem się na autobus... mogłem jechać na inne zajęcia autobusem, który był za chwilę i spóźniłbym się trochę na ćwiczenia, jednak ja się bałem czy wszystko będzie w porządku. Inna sytuacja ze szkoły średniej. Nigdy nie jadałem drugiego śniadania w okresie szkoły średniej, bo nie mogłem się przemóc lub się obawiałem czegokolwiek, jakbym wyjął śniadanie i zaczął jeść. Sytuacji podobnych do tych mógłbym wymienić jeszcze wiele. Często również omijałem przystanki autobusowe, na których było dużo ludzi. Zawsze omijałem wtedy przystanek drugą stroną. Obecnie staram się "wymigać" od zajęć z wychowania fizycznego. Obawiam, że może coś pójść nie tak z mojej strony. Nie wiem dlaczego też często wpadam w zły nastrój, wręcz podły. Gdy rozmawiałem z koleżanką, gdy ta zaczęła opowiadać o swoim koledze/przyjacielu ja nie do końca wiedząc wpadłem w zły humor i nastrój. Obecnie nie uważam się za jakąś godną uwagi lub interesującą osobę. Doszło kilka razy do samookaleczenia (jednak nie ciąłem się w "typowym" miejscu jakim jest ręka, lecz po nodze). Chciałbym powiedzieć bliskim, rodzinie że mam problem z tym, że nie ogarniam sytuacji i stresów związanych ze szkołą. Jednak nie chcę by powiedzieli "nic ci nie jest". Nie wiem jak mogę się za to zabrać. Nie chcę patrzeć jak życie mi ulatuje jak woda, między palcami.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie radzę sobie z życiem i z sobą. Jak to zmienić?

Jestem 18-letnią dziewczyną. Mam problemy w domu, szkole i życiu. Jestem osobą nieśmiałą, czasem zastanawiam się czy to nie fobia społeczna. W szkole nie mam koleżanek i kolegów, mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Nie chce mi się uczyć, a...

Jestem 18-letnią dziewczyną. Mam problemy w domu, szkole i życiu. Jestem osobą nieśmiałą, czasem zastanawiam się czy to nie fobia społeczna. W szkole nie mam koleżanek i kolegów, mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Nie chce mi się uczyć, a w tym roku mam maturę. Z tego wszystkiego zdecydowałam się tylko na przedmioty obowiązkowe na maturze. Atmosfera w domu też nie jest najlepsza. Tata często przychodzi do domu pijany. Mam ochotę wtedy uciec i już nie wracać. Wieczorem kiedy już wszyscy śpią często płaczę. Nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać. W rodzinie nie mam żadnego wsparcia. Wszyscy mnie krytykują i obrażają. Moje życie już nie ma sensu. Gdy gdzieś wychodzę jestem cały czas zestresowana. Boję się że zrobię coś głupiego i wyjdę na idiotkę. Nie wiem jak to nazwać, ale jak np. kupuje coś w sklepie to nie dość, że jestem zdenerwowana to się trzęsę i nie mogę nad tym zapanować to jest silniejsze ode mnie. Jestem cały czas smutna, nic mnie nie cieszy. Przed rodziną udaję, że wszystko jest w porządku. Nie wiem jak ja długo tak wytrzymam. Proszę o pomoc, jakąś poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak wyglada realna skuteczność leczenia fobii spolecznej?

Witam. Mam 23 lata, na fobię cierpię już od około 5 lat. Jaka jest przeciętna skuteczność leczenia fobii społecznej? Jak duże jest ryzyko nawrotów po ewentualnym wyleczeniu? Od czego w ogóle zacząć leczenie? Do kogo się zgłosić, psychologa czy psychiatry? Liczę na odpowiedz, ponieważ potrzebuje rzetelnych informacji na ten temat.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zahamować lęk przed publicznymi wystąpieniami?

Mam 23 lata i moim głównym problemem jest lęk przed jakimikolwiek wystąpieniami publicznymi. Nie jestem w stanie przeczytać nawet jednej strony w towarzystwie kilku osób, bowiem zacina i trzęsie mi się głos, robi mi się gorąco, trzęsą mi się ręce...

Mam 23 lata i moim głównym problemem jest lęk przed jakimikolwiek wystąpieniami publicznymi. Nie jestem w stanie przeczytać nawet jednej strony w towarzystwie kilku osób, bowiem zacina i trzęsie mi się głos, robi mi się gorąco, trzęsą mi się ręce. Jestem studentka i jest to ogromny problem, do tej pory starałam się uchronić od referatów czy innych wystąpień, ale za rok mam obronę pracy magisterskiej i już się tym denerwuję, bo nie wyobrażam sobie jak sobie z tym poradzić:(:(. Ponadto, pomimo że mam jedną z najwyższych średnich na roku uważam, że każdy jest ode mnie lepszy i potrafi wszystko zrobić lepiej.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie umiem rozmawiać z innymi, obawiam się, że mnie wyśmieją - czy to zaburzenia psychiczne?

Nie umiem, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, dosłownie z nikim. Żyję we własnym świecie, prawie w ogóle się nie odzywam, nie umiem podtrzymać rozmowy, a tym bardziej zacząć jej. Nie umiem, nie wiem o czym mam rozmawiać z innymi, nie... Nie umiem, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, dosłownie z nikim. Żyję we własnym świecie, prawie w ogóle się nie odzywam, nie umiem podtrzymać rozmowy, a tym bardziej zacząć jej. Nie umiem, nie wiem o czym mam rozmawiać z innymi, nie wiem co mam powiedzieć, mam wrażenie, że jak coś powiem to mnie wyśmieją albo powiem coś źle - wiem, że to głupie, ale jak mam, nie umiem się otworzyć na innych. Ciągle jestem smutna, nie umiem się cieszyć i czerpać radości, mam dość samej siebie i swojego życia. Już nie wierzę w to, że będzie dobrze. Straciłam nadzieję. Wiem, że to głupie, ale ja nie umiem inaczej:(((( Czy ze mną jest coś nie tak? Czy mam jakieś zaburzenia psychiczne? Czy to że nie umiem pokazuje że to może ja jestem inna, to znaczy gorsza?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

W jaki sposób mam pozbyć się fobii społecznej?

Od 3 lat choruje na fobie społeczną, zaburzenia depresyjno lękowe jak to określił mój lekarz psychiatra, dostałam lek, który mi faktycznie pomógł stanąć na nogi. Na samym początku było bardzo źle, bałam się wychodzić z domu, mimo że...

Od 3 lat choruje na fobie społeczną, zaburzenia depresyjno lękowe jak to określił mój lekarz psychiatra, dostałam lek, który mi faktycznie pomógł stanąć na nogi. Na samym początku było bardzo źle, bałam się wychodzić z domu, mimo że miałam partnera rodziły się konflikty, już wtedy mieliśmy, że sobą zerwać chodziliśmy pół roku, jeszcze wcześniej przed tym problemy w szkole w liceum z matematyka i chemią, egzamin komisyjny z matematyki.Wielkie rozczarowanie, nie zaliczyłam tego egzaminu gdyż długo czekałam w swojej kolejce do sali, bo były tez tam inne grupy klas, które zaliczały, więc rodziła się we mnie czarna rozpacz, tak to można określić, wielki szok. Mało tego, była przyjaciółka moja okazała się wredną osobą, oszustką, kolejna koleżanka była koleżanką z osiedla zaczęła mnie szantażować z głupiego powodu, jak się okazało - ona miała jakieś problemy, że sobą dowiedziałam się o tym od pewnych osób moich dalszych znajomych. Niezrównoważona osoba czasem jak ją widzę to mi się słabo robi, młodsza jest ode mnie o 4 lata, to już dłuższa historia, co ona miała do mnie nie wiem, ja jestem osobą zbyt ufną, naiwną może i zbyt dobrą, łagodną, więc znalazła sobie wtedy kozła ofiarnego. Później kolejny dla mnie szok - była przyjaciółka była ukrytą narkomanką, choć raz zdarzyło się jej przyjść na zajęcia w kiepskim stanie psychicznym:(:(na szczęście z tego co wiem znalazła partnera, założyła rodzinę teraz. Ale wracam do swojego problemu: od 2 tygodni mam problem z jazdą komunikacyjną, autobusem, troszkę też samochodem, jednak tym drugiem łatwiej mi się poruszać, nie jeżdżę sama, bo starszy kolega mnie często podwozi do domu z zajęć jeździmy we trojkę z koleżanka ze szkolenia, na które uczęszczam od niedawna - jest miło jestem zadowolona z tych zajęć, z tego otoczenia, ludzi w mojej grupie. Dotychczas pracowałam dorywczo, zajmowałam się starsza osobą z mojej rodziny itp. jeździłam o wiele dalej tym autobusem, to było jakieś 30 min jazdy i nic mi się nie działo, dopiero od 2 tyg. miewam problemy na przystanku i w autobusie - jakbym się czegoś bała, trzęsie mnie, duszności miewam, kołatanie serca. Mam już 26 lat, do niedawna było wszystko w porządku, więc mój lekarz tydzień temu zmienił mi lek, to lek dość drogi, zdziwiłam się w aptece, że nie ma na to refundacji niestety:(więc biorę 1/2 tabletki, biorę już parę dni na razie jest bez zmian, czuję się fatalnie psychicznie. Niby na zajęciach jest ok, zapominam o tym kłopocie, rozmawiam z ludźmi, śmieję się, gdy już jest czas aby wsiąść do tego autobusu na szczęście nie często muszę, ale kiedyś będę musiała przełamać ten lęk strach - miewam mdłości w autobusie, pocenie się, zimny pot oblewa, przechodzi to w parę sekund. Później, za jakiś czas mam to znowu i czuję, że muszę wysiąść i niestety często jest tak ostatnio, że musiałam, przejechać te 3,4 przystanki i wysiąść, bo bym zwymiotowała i trzęsła bym się, że strachu i zemdlałabym sama Pani pewnie rozumie. Nie rozumiem dlaczego znowu mnie to spotyka co 3 lata temu, dlaczego? Przecież już było dobrze, lekarz nie zalecił mi psychoterapii, twierdzi, że na razie muszę przyjmować te leki chyba, że poza poradnią mogę się zapisać na psychoterapie do kogoś innego, gdyż w tej poradni jest terapia płatna, która kosztuje 60 zł - dla mnie jednak to drogo, bo jestem osobą bezrobotną. Już nie wiem co mam robić, jestem świadoma tego, że jest, że mną źle, bardzo źle, ledwo daje rade robić zakupy, pomóc w domu, dziś ledwo wytrzymałam w małym markecie w kolejce, bo już duszności miałam dobrze, że było mało osób - proszę mi poradzić co robić? Bardzo się boję co będzie dalej, gdzie mam się udać? Jest dużo psychoterapeutów, ale nie wiem gdzie w Radomiu u mnie są bezpłatne terapie - czy taka bezpłatna terapia by mi pomogła? Czy lepiej może wybrać się na taką terapie płatną? agnieszka 26

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przewlekle chory na nieśmiałość?

Witam serdecznie. Mam na imię Piotr, mam 18 lat i chciałbym się podzielić swym problemem i jeżeli to możliwe prosić o jakieś porady jak najskuteczniej zwalczyć (załagodzić) ów problem. Zawsze byłem osobą nieśmiałą, ale mimo to nigdy nie miałem kłopotów... Witam serdecznie. Mam na imię Piotr, mam 18 lat i chciałbym się podzielić swym problemem i jeżeli to możliwe prosić o jakieś porady jak najskuteczniej zwalczyć (załagodzić) ów problem. Zawsze byłem osobą nieśmiałą, ale mimo to nigdy nie miałem kłopotów z nawiązywaniem relacji interpersonalnych. Ba, byłem nawet uważany w gronie swych znajomych za duszę towarzystwa i osobę, która zawsze potrafi rozśmieszyć czy też zabłysnąć. Niestety w ostatnim czasie wszystko diametralnie się zmieniło. Od ok 2 miesięcy wstecz zacząłem obserwować u siebie zmiany, które z każdym następnym tygodniem/dniem ulegały nasileniu. Rozpoczął się proces zamykania na świat i ludzi. Nie mam pojęcia dlaczego stało się to tak niespodziewanie i miało tak mocny przebieg. Przeszukałem dziesiątki stron internetowych w celu zdiagnozowania co mi jest. Niestety nie było to dobre posunięcie, bo w wyniku towarzyszących mi emocji (a zazwyczaj działając pod wpływem mocnych emocji, zdarza mi się myśleć irracjonalnie - ale to chyba każdemu ;-) i kopiąc do tego we wszelkiego rodzaju informacjach na temat zaburzeń, uroiłem sobie cięższe zaburzenie psychiczne. Chodziłem przygaszony, nie potrafiłem nawiązać kontaktu z bliskimi, do tego doszedł dość mocny stan depresyjny. Trwałem w takim stanie przez dobrych kilka dni, nie rozmawiając prawie z nikim, ponieważ nawet rozmowa z bliskimi sprawiała mi dość duży kłopot i napawała ogromnym stresem. Bodajże po tygodniu tego patologicznego stanu coś we mnie pękło. Wróciłem ze szkoły, zamknąłem się w pokoju i najzwyczajniej rozpłakałem się, ale nastąpił przełom. Zebrałem siły by opowiedzieć o swym problemie mamie i starszemu bratu (reszta domowników nie miała pojęcia o istnieniu mego problemu ). Dzięki długiej rozmowie udało się im wyperswadować mój stan i to bardzo skutecznie. Ale to co nękało mnie najbardziej nie ustąpiło, a mianowicie to, że nie potrafiłem odnaleźć się wśród ludzi. Teraz już wiem, że moim problemem jest jakiegoś rodzaju lęk społeczny lub też mocna nieśmiałość. Codzienne wyjście do szkoły przyprawia mnie o dość duży dyskomfort. Stresuje mnie myśl, że znów będę musiał "walczyć" ze sobą na oczach innych. Najbardziej dołuje mnie to, że tak ciężko jest mi być "dawną osobą", która potrafiła zabawić towarzystwo, a bycie w centrum uwagi nie wprawiało jej w tak ogromne zakłopotanie. Boje się, że moje znajomości i przyjaźnie, które wcześniej zawarłem mocno na tym ucierpią. Moim kolejnym zmartwieniem jest bardzo mocne "spinanie się" przed ludźmi i trudności z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Często wymuszam uśmiech przez co szczęka mało co mi później nie odpadnie, a do tego zazwyczaj posiadam "pokerową twarz", chociaż wewnątrz aż kłębi się od uczuć i emocji. Od czego mam zacząć by ponownie stanąć na nogi i być pewną siebie jak niegdyś osobą? Co zrobić by mniej się spinać przed ludźmi i usunąć ból szczęki? Z góry bardzo dziękuję za odczytanie moich wypocin i prosiłbym z całego serca o jakąś radę :) Pozdrawiam serdecznie.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam 18 lat, a boję się sama wyjść z domu. Skąd ten dziwny stan?

Witam, mam pytanie co do mojego zachowania. Jestem kobietą i mam 18 lat. Widzę to zachowanie, ale nie potrafię tego zmienić. A dokladniej, ciągle chodzę zła, smutna. Płaczę z byle powodu. Mam 18 lat, a boję się sama wyjść z...

Witam, mam pytanie co do mojego zachowania. Jestem kobietą i mam 18 lat. Widzę to zachowanie, ale nie potrafię tego zmienić. A dokladniej, ciągle chodzę zła, smutna. Płaczę z byle powodu. Mam 18 lat, a boję się sama wyjść z domu. Boję się w ogóle wyjść z domu. Chodzę do szkoły jedynie, choć i to nieczęsto. Mam dziwny wstręt do ludzi. Boję się krytyki ludzi.

Jestem od dłuższego czasu bardzo zakochana, ale nie mam możliwości spełnienia tej miłości, ponieważ on ma kobietę - fakt, mówi mi ciągle, że będzie ze mną, że chce być, ale musi czekać na odpowiedni moment zakończenia związku z tamtą, a ja czekam. Nie potrafię odpuścić, mam chore myśli. Płaczę też z jego powodu ciągle. Strasznie dużo on dla mnie znaczy, wiele mi w życiu pokazał, choć razem nie jesteśmy.

Nawet pomijając jego, nie potrafię żyć normalnie, nic mi się nie podoba, nic się nie układa, ciągle siedzę w domu, mało śpię, mało jem - chociaż chcę zasnąć to nie mogę, leżę i patrzę w sufit do 4-5 rano, później zasypiam i budzę się o 13-14. Gdy widzę jedzenie - mdli mnie strasznie, chce mi się jeść, podejdę do lodówki, zobaczę jedzenie i już mi niedobrze. Nie jestem chudą osobą, bo ważę 52 kg przy wzroście 168 cm, więc anoreksja to nie jest, nie wymiotuję też, więc bulimia też nie.

Taki stan mam już od roku. Nie potrafię tego ogarnąć. Przez to, że siedzę w domu nie mam też znajomych, poszczególne osoby, ale to jedynie przez telefon, internet. W szkole raczej też nie zawieram przyjaźni, nie wiem czemu. Nie poznaję samej siebie. Nie wiem czemu tak jest, nie wiem co jest przyczyną. Mam głupie odruchy wobec znajomych też - wybucham agresją z byle powodu lub krytykuję, choć tego nie chcę. Nie kontroluję emocji. Płaczę jak coś źle usłyszę lub wściekam się strasznie. Proszę o opinię wobec mojego zachowania.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty