Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Fobie społeczne: Pytania do specjalistów

Paraliż w zatłoczonych miejscach - co powinnam zrobić?

Witam! Mam 28 lat, jestem w związku od prawie 6 lat i mam synka 3-letniego. Ja i mój partner to 2 rożne osoby - ja krzyczącą i wymagająca, a on spokój ducha - luz. Moje dzieciństwo nie było łatwe -...

Witam! Mam 28 lat, jestem w związku od prawie 6 lat i mam synka 3-letniego. Ja i mój partner to 2 rożne osoby - ja krzyczącą i wymagająca, a on spokój ducha - luz. Moje dzieciństwo nie było łatwe - rodzice rozwiedzeni, z ojcem nigdy mi się za dobrze nie układało. Mimo wszystko ułożyłam sobie życie, studia, praca itd. Od pół roku miewam dziwne stany. Nie wiem jak je określić - lęk? Nie wiem…Zawsze się to zdarza w sklepie, np. supermarket lub w zamkniętych miejscach publicznych, gdzie jest wielu ludzi. Jedna charakterystyczna cecha: wielu ludzi. Po prostu dopada mnie dziwny paraliż, czuję się niepewnie i nie wiem co robić, nie panikuję, ale jestem bezradna. Parę razy zdarzyło mi się, że ludzie pytali, czy ze mną wszystko dobrze, bo wydawało im się, że wyglądam jakby coś złego się ze mną działo. Nie wiem nawet jak opisać ten stan, ale jest bardzo dziwny. Nie boję się robić zakupów sama, ale zawsze jest ten moment kiedy wydaje mi się, że coś złego się ze mną dzieje i muszę jak najszybciej opuścić to miejsce. Moja mama mówi, że to dziwne i ze powinnam skonsultować się z psychiatra. Co to jest? Co powinnam zrobić? Proszę o radę, dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać lęk przed ludźmi?

Witam. Mój problem polega na lęku przed ludźmi, trwa już przez dłuższy czas. Przechodząc obok grupy chłopaków, boje się  że zostanę wyśmiana. W tym czasie ogarnia mnie uczucie napięcia, robi mi się  gorąco, trzęsą mi się  ręce, jak najszybciej chce...

Witam. Mój problem polega na lęku przed ludźmi, trwa już przez dłuższy czas. Przechodząc obok grupy chłopaków, boje się  że zostanę wyśmiana. W tym czasie ogarnia mnie uczucie napięcia, robi mi się  gorąco, trzęsą mi się  ręce, jak najszybciej chce dotrzeć do domu. Wydaje mi się że wszyscy patrzą tylko na mnie. Stale się martwię, są to obawy dotyczące zdarzeń życia codziennego. Często wychodzę z domu, próbuje zapanować nad tym lękiem, może to po prostu nieśmiałość? Staram się zapanować nad tym lękiem, tłumie lęk w sobie. Ludzie postrzegają mnie jako osobę bardzo spokojną. Nie chcę żeby ten lęk trwał przez całe moje życie. Proszę o radę co powinnam zrobić by nie czerwienić się  w stresujących sytuacjach, by zapanować nad drżeniem rąk, przyspieszonym biciem serca. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy choruję na fobię społeczną?

Dzień dobry, Mam na imię Paulina i mam 18 lat, prawie19. Piszę w tym roku maturę i gdyby nie ona to by mnie tu nie było. Mam podejrzenie, że mogę chorować na fobię społeczną. Mam wiele objawów. Sporo czytałam...

Dzień dobry, Mam na imię Paulina i mam 18 lat, prawie19. Piszę w tym roku maturę i gdyby nie ona to by mnie tu nie było. Mam podejrzenie, że mogę chorować na fobię społeczną. Mam wiele objawów. Sporo czytałam na ten temat na różnych stronach. Do znalezienia czegoś na temat lęków skłoniła mnie tegoroczna matura, a raczej część ustna, której sobie po prostu nie wyobrażam w moim wykonaniu. Przejdę do rzeczy. W gronie moich znajomych zachowuję się normalnie, dobrze się wśród nich czuję. Niestety w kontaktach z innymi ludźmi (obcymi) już tak fajnie nie jest. Pierwszym przykładem może być wizyta kontrolna u pielęgniarki szkolnej, tętno 150 i ciśnienie podwyższone (dotychczas miałam idealne ciśnienie jak na swój wiek, choć tętno zawsze miałam podwyższone). Od razu wspomnę o wizycie w szpitalu podczas jednej z chorób, byłam wtedy bardzo zmęczona i wtedy również serce waliło jak oszalałe, lekarz rodzinny wysłał mnie do szpitala, gdzie miałam mierzone codziennie a nawet kilka razy dziennie tętno i ciśnienie. Poza tym ekg i echo serca. Wyniki prawidłowe, nic niepokojącego. Kolejnym przykładami są wizyty w sklepach itp., gdy mam coś załatwić, załóżmy u optyka itp. ręce mi się pocą i drżą, zresztą cała się pocę no i tętno równie wysokie. Jakbym się bała ludzi choć dobrze wiem, że są dla mnie bardzo mili. Obawiam się, że na maturze, gdy będę miała przedstawić swoją pracę z polskiego, zapomnę wszystkiego czego się uczyłam no i dopadnie mnie wysokie tętno i reszta innych objawów. Od kilku dni myślę wciąż o tej fobii i zastanawiam się jak by to było gdybym poszła do psychologa, czy mnie przyjmie, czy muszę mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. Z resztą często tak mam, że wyobrażam sobie przyszłość, co będę robić i mówić w danej sytuacji. Zastanawiam się jak będzie wyglądać moje życie w przyszłości. Od razu zaznaczam, że w moim mieście jest poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Jednak nie wyobrażam sobie żebym tam sama poszła. Niestety nie mam takiej osoby, której bym na tyle zaufała, żeby jej opowiedzieć o moich wątpliwościach i żeby poszła ze mną do psychologa. Nie chcę rodziców w to plątać, bo wydaje mi się, że już nade mną "latają" i wciąż się o mnie boją - co będzie gdy się dowiedzą o tym? PS. Wiem, panikuję, ale ja chcę normalnie i spokojnie żyć, poza tym w wakacje chciałam iść do pracy i nie wyobrażam sobie kto by chciał przyjąć pracownicę, której bynajmniej na początku będą drżeć ręce i będzie jakaś dziwna. Proszę o pomoc i radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Fobia społeczna - kryteria diagnostyczne

Witam. Jakie kryteria diagnostyczne (według ICD-10 oraz DSM-IV) muszą zostać spełnione, aby można rozpoznać fobię społeczną. Innymi słowy, jakie objawy muszą się pojawiać w rozpoznaniu, aby stwierdzić występowanie tego zaburzenia? Pozdrawiam!

Dom pomocy społecznej

Cierpię na fobię społeczną z racji której nie pracuję ani nie uczę się co powoduje, że jestem na całkowitym utrzymaniu rodziny. Leczenie mnie jest kosztowne, brak jego efektów a na dodatek pogorszeniu ulega moje zdrowie fizyczne z powodu przyjmowania leków... Cierpię na fobię społeczną z racji której nie pracuję ani nie uczę się co powoduje, że jestem na całkowitym utrzymaniu rodziny. Leczenie mnie jest kosztowne, brak jego efektów a na dodatek pogorszeniu ulega moje zdrowie fizyczne z powodu przyjmowania leków psychotropowych dlatego zakończyłem leczenie, ponieważ więcej z niego szkody niż pożytku. Źle się czuję ze świadomością, że jestem obciążeniem finansowym dla rodziny, której i tak już jest ciężko, dlatego chciałbym się dowiedzieć czy jest w moim wypadku możliwość zamieszkanie za darmo w Domu Pomocy Społecznej i w ten sposób odciążyć moją rodzinę od utrzymywania mnie. Czy fobia społeczna daje możliwość zamieszkania w takim domu czy jest to za "słabe" zaburzenie aby można było tam zamieszkać i czy w ogóle jest możliwość zamieszkania w takim domu jeśli ma się zapewnioną opiekę rodziny? Czy jeśli ukończyłem 18. rok życia rodzina ma obowiązek mnie utrzymywać z racji fobii społecznej; a jeśli nie ma takiego obowiązku to czy państwo ma obowiązek zapewnienia takiej osobie jak mnie opieki czy teoretycznie fobia społeczna jest moim problemem i sam sobie muszę z tym jakoś poradzić (nawet jeśli w przyszłości miało by to spowodować, że skończę jako osoba bezdomna z racji tego, że nikt nie ma obowiązku utrzymywania mnie).
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać lęk i wyjść do ludzi?

Witam, Mam na imię Maciek, mam skończone 23 lata, mam problem z samym sobą… Lęk ogarnął mnie już jakiś czas temu, boję się wyjść do ludzi. Mam problem kiedy mam np. wyjść sam do miasta - do ludzi. Głupie wyjście...

Witam, Mam na imię Maciek, mam skończone 23 lata, mam problem z samym sobą… Lęk ogarnął mnie już jakiś czas temu, boję się wyjść do ludzi. Mam problem kiedy mam np. wyjść sam do miasta - do ludzi. Głupie wyjście do większego marketu zaczyna się u mnie od obdzwaniania (małej grupki) znajomych czy ktoś nie poszedł by ze mną do towarzystwa. Po prostu się boję/lękam/obawiam nie do końca wiem nawet sam - czego tam naprawdę. Każde jedno wyjście z domu, nie ważne jak daleko, jest poprzedzane bardzo silną chęcią znalezienia innego rozwiązania sytuacji, które nie będzie wymagało ode mnie wychodzenia. Chodzi konkretnie o wyjścia pieszo. Mam samochód i jak mam jechać gdzieś to nie martwię się o to co się może wydarzyć, bo siedząc w aucie czuje się jak u siebie i gdzieś jestem bardziej pewny, że nic złego mnie nie spotka siedząc w samochodzie. Poza tym na co dzień brak mi motywacji do robienia czegokolwiek. Mógłbym siedzieć w domu 24/7 i zawsze jakoś ten czas byłbym sobie w stanie zorganizować w obrębie podwórka. Brak mi wiary w samego siebie, brak perspektyw na każdy kolejny dzień. Nie mogę się skupić, skoncentrować, na tym co robię i co zrobić żeby w jakiś sposób zacząć dbać o własną przyszłość. Ciągle - zamiast myśleć o tym, co zrobić, żeby "jutro było lepsze" - ja myślę o tym co mogłem zrobić żeby "wczoraj było lepsze". Często gdybam - co by było gdybym, a wszystko to nie ma na względzie przyszłości - rozpamiętuje rzeczy które były i minęły i choć wiem, że to źle - nie potrafię przestać obwiniać się o wiele rzeczy, które do tej pory mi nie wyszły. Dodać muszę (bo wiem, że w tym też szukać przyczyny powinienem), że miałem przez 2-3 lata problem z używkami. Konkretniej z używką psychoaktywną (amfetamina), której nie odmawiałem sobie zbytnio i praktycznie przez cały ten czas zajmowała ona pierwsze miejsce w codziennej diecie. Przez głupotę spowodowaną właśnie taką dietą oraz głupotę młodości, która była bardziej chęcią łatwego zarobku - skończyło się to wizytą policji o 6 rano i ponad czterema miesiącami w areszcie - na sankcji do sprawy. W moim przypadku - gdzie w rodzinie nie ma żadnych patologii a ja do tamtej pory byłem grzecznym dzieckiem, które się w miarę uczyło i przejmowało własną przyszłością. Poszedłem do liceum, zdałem maturę, poszedłem dalej do szkoły... i nagle to wszystko mi spadło na głowę. Myślę, że 4-miesięczna izolacja od świata zrobiła swoje. Do tego myślę, że była to pewna kuracja szokowa, ale od tamtej pory zauważyłem, że strach i lęk zdominował moje życie. Teraz pracuje jako kierowca na terenie UE - nie wiem czy psychotropy wskazane są przy takiej pracy, a znów uważam, że psychoterapia nie będzie dobra dla mnie, bo jednak uparty jestem za bardzo i znając pewne zagadnienia psychologii (nlp), wszędzie szukam podstępu i nie daje sobie nic przetłumaczyć na żaden sposób. Co dalej? Nie radze sobie sam ze sobą i nie wiem jak to pokonać. Proszę o pomoc :(.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy słusznie podejrzewam, że mam fobię społeczną?

Witam, Podejrzewam, że mam fobię społeczną. W gimnazjum bardzo dobrze dogadywałam się ze swoimi rówieśnikami i szybko nawiązywałam znajomości. Od trzech lat bardzo się to zmieniło. Boję się wychodzić z domu, rozmawiać z innymi, występować publicznie, a z trywialnych problemów... Witam, Podejrzewam, że mam fobię społeczną. W gimnazjum bardzo dobrze dogadywałam się ze swoimi rówieśnikami i szybko nawiązywałam znajomości. Od trzech lat bardzo się to zmieniło. Boję się wychodzić z domu, rozmawiać z innymi, występować publicznie, a z trywialnych problemów robię duże kłopoty. Staram sobie wszystko racjonalnie tłumaczyć, ale lęk przed doznaniem odrzucenia zawsze zwycięża. Co mam zrobić? Chciałabym uniknąć wizyty u psychiatry.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jakie są konkretne przyczyny izolowania od społeczeństwa?

Niektórzy ludzie źle się czują w towarzystwie - dlaczego?
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak zwalczać psychozy?

Witam! Na ogół jestem osobą szczęśliwą, ale ostatnio dopadają mnie jakieś psychozy, nie wiem czemu. Jak rozmawiam z ludzi uciekam wzrokiem, nie docierają do mnie słowa, tak jak by jakaś blokada się w moim mózgu włączała. Podróżuję dużo i...

Witam! Na ogół jestem osobą szczęśliwą, ale ostatnio dopadają mnie jakieś psychozy, nie wiem czemu. Jak rozmawiam z ludzi uciekam wzrokiem, nie docierają do mnie słowa, tak jak by jakaś blokada się w moim mózgu włączała. Podróżuję dużo i często zmieniam miejsce swojego zamieszkania, zdarzało mi się coś takiego już kiedyś, ale nie o takim nasileniu, strach, że ktoś nie zrozumie mnie, albo nasuwa mi się często, że ktoś ma rację, a to jest wbrew mnie - nie wiem co się ze mną dzieje:/. Nie powiem, bo ostatnio zaczęły mnie przytłaczać moje długi i chyba popadłem w alkoholizm. Po alkoholu nie mam takich "schizów" albo w mniejszym natężeniu, czuję jakaś większą pewność siebie czy coś. Strasznie lubię się izolować i nie rozmawiać z nikim ze strachu, że znów ta jakaś dziwna psychoza mi się włączy. Jak z tym walczyć, już mam dosyć tego!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam fobię społeczną - jak mogę pokonać swój lęk?

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój problem polega na tym, że boję się pójść na studia, a bardzo bym tego chciała. Boję się przebywać w dużej grupie osób, a wiadomo, że na wykładach jest 200 osób. Nawet mniejsze grupy, np....

Mam 21 lat, jestem kobietą. Mój problem polega na tym, że boję się pójść na studia, a bardzo bym tego chciała. Boję się przebywać w dużej grupie osób, a wiadomo, że na wykładach jest 200 osób. Nawet mniejsze grupy, np. 30 osób, mnie przerażają. Zawsze robi mi się niedobrze, pocę się, nagle zaczynam odczuwać wielki niepokój, panikę, lęk, wydaje mi się, że będę wymiotować, nie zdążę wyjść, wszyscy będą patrzeć, śmiać się. To samo uczucie lęku pojawia się, gdy jadę zatłoczonym autobusem, tramwajem. Gdy byłam jeszcze w gimnazjum, ten stan się zaczął. Chodziłam do psychologa, który stwierdził fobię szkolną. Spotkania z nim pomogły mi i na jakiś czas pozbyłam się lęku, jednak on wrócił, gdy byłam w liceum - wtedy zmieniłam szkołę na mniejszą, gdzie wszyscy się znali, a klasy liczyły 12 osób. Tam miałam możliwość wyjścia z sali, uspokojenia się w każdej chwili, gdy coś się będzie ze mną działo. Poza tym w tej szkole wiele osób miało ten sam problem, więc to nikogo nie dziwiło, że ktoś wychodzi z lekcji. Przecież na studiach tak nie będzie. Myślę, że na wykładach, jak będę siedziała blisko drzwi i poczuję nagle lęk, to będę mogła wyjść, bo nikt pewnie nie zauważy (taką mam nadzieją). Gorzej, gdy będą ćwiczenia w mniejszych grupach, gdzie nie można tak sobie wychodzić, i każdy pewnie będzie patrzył. Jak mam sobie z tym poradzić i zacząć spełniać swoje marzenia, jeśli lęk mi na to nie pozwala? Boję się, że tak będzie zawsze, nigdy nie pójdę na studia i będę nikim. Wiem, że powinnam udać sie do psychologa, ale mnie na niego nie stać, a poradnie bezpłatne współpracujące z NFZ nie wchodzą w grę, ponieważ nie mam ubezpieczenia. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dom pomocy społecznej - kontunuacja

Odpowiedź na: http://portal.abczdrowie.pl/pytania/dom-pomocy-spolecznej Witam. Dziękuje za odpowiedź. Nie rozumiem tylko zdania: "Psychoterapię może Pan odbyć bezpłatnie w poradni". Czy chodzi o psychoterapię finansowaną przez NFZ czy o inną, bo niestety nie mogę korzystać z usług finansowanych przez NFZ, ponieważ... Odpowiedź na: http://portal.abczdrowie.pl/pytania/dom-pomocy-spolecznej Witam. Dziękuje za odpowiedź. Nie rozumiem tylko zdania: "Psychoterapię może Pan odbyć bezpłatnie w poradni". Czy chodzi o psychoterapię finansowaną przez NFZ czy o inną, bo niestety nie mogę korzystać z usług finansowanych przez NFZ, ponieważ nie jestem ubezpieczony, ponieważ nie pracuję, a do pracy nie mogę iść, ponieważ cierpię na fobię społeczną i tak koło się zamyka. Czy jest inna możliwość bezpłatnego leczenia o którym Pani mówi, czy chodziło Pani właśnie o leczenie finansowane z NFZ-u? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to fobia społeczna? Czy powinnam się jakoś leczyć?

Denerwuję się często, również i z błahych powodów. Stres towarzyszy mi w wielu sytuacjach, praktycznie cały czas mam przyspieszone bicie serca, jestem już do niego przyzwyczajona, lecz chciałabym spytać czy to normalne. Przed wystąpieniami publicznymi, przed ważnym egzaminem, przed szkołą,... Denerwuję się często, również i z błahych powodów. Stres towarzyszy mi w wielu sytuacjach, praktycznie cały czas mam przyspieszone bicie serca, jestem już do niego przyzwyczajona, lecz chciałabym spytać czy to normalne. Przed wystąpieniami publicznymi, przed ważnym egzaminem, przed szkołą, przed ważnym i nie tylko spotkaniem. Pocą mi się ręce, ogólnie pocę się. Boję się, czy taki stres jest normalnością, czy też jest to już jakaś choroba. Jestem stosunkowo nieśmiała, nie jestem jakąś super odważną osobą. Boję się, że będą z tego jakieś powikłania. Może warto leczyć się w tym kierunku, wybrać się do specjalisty, może jakieś tabletki, melisa? Boję się, że w przyszłości będę mieć podwyższone ryzyko różnorakich chorób. Nie rozumiem w ogóle ludzi, którzy tak na luzie do wszystkiego podchodzą. Nie wiem już sama, stres czasami przeszkadza mi głównie na egzaminach, nie pozwala mi się skoncentrować. Przeczytałam o objawach fobii społecznej i chyba ją posiadam. Odczuwam lęk wobec niektórych sytuacji społecznych, ale nie wszystkich. Mam przyspieszone bicie serca, czerwienie się czasem, nadpotliwość, ale tylko rąk, natomiast duszności, drżenia rąk, mięśni czy obaw przed kompromitacją w towarzystwie nie mam. Czy to fobia społeczna? Czy powinnam się jakoś leczyć? Czy to zwykła nieśmiałość? Chciałabym przezwyciężyć czerwienienie się, bo w niektórych stresujących sytuacjach fatalnie się z tym czuję. Jak mogłabym z tym problemem sobie poradzić? Konieczna jest wizyta u specjalisty, jeżeli sama jestem świadoma swej nieśmiałości? Czy mogę jakoś sama się wyleczyć?  
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam depresję po śmierci ojca?

Siemka, mam na imię Patrycja i mam 13lat. Gdy miałam 5 lat mama przeprowadziła się ze mną do Gdańska, ponieważ rozstała się z moim biologicznym ojcem i związała się z kimś innym... Oczywiście ja znałam całą prawdę i jak na...

Siemka, mam na imię Patrycja i mam 13lat. Gdy miałam 5 lat mama przeprowadziła się ze mną do Gdańska, ponieważ rozstała się z moim biologicznym ojcem i związała się z kimś innym... Oczywiście ja znałam całą prawdę i jak na razie żyłam szczęśliwie. Po czterech latach zadzwonił telefon, strasznie się wkurzyłam i popłakałam dlatego, że odebrała moja mama i jak odłożyła słuchawkę powiedziała, że mój ojciec nie żyje, bo miał wypadek samochodowy i mój wuj leży w szpitalu w stanie krytycznym. Serce mi stanęło, ale jakoś to zniosłam. Później nagle przestałam jeść i do nikogo się nie odzywałam i nie wiem czy to było dlatego, że no po prostu z szoku czy dlatego że nie umiałam sobie z tym poradzić? Tak jest do tej pory, ale trochę lepiej. Nie wiem co mi jest, czy to dlatego, że tyle przeszłam w życiu, dużo bólu, czy dlatego, że straciłam kogoś bliskiego. Później postanowiłam przedawkowywać i brałam tyle prochów, ale zawsze kończyło się tym, że wymiotowałam. Ostatnio jeszcze miałam chłopaka, z którym mi się układa super, ale jego siostra - moja przyjaciółka mnie dobiła, bo strasznie się kłócimy i zawsze zaczynamy kłótnię bez powodu praktycznie - postanowiłam się pociąć i już to zrobiłam, krew mi leciała, ale to nie wystarczyło jak dla mnie żeby się zabić. Teraz sama nie wiem czemu ja to tak przeżywam, przecież to była tylko kłótnia, ale ja nie potrafię już być normalna i normalnie żyć, nie wiem co się stało z tamtą Patrycją i w ogóle co się stało z moim życiem. Pomóżcie mi, bo już nie wytrzymuję…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to natręctwa?

Czy zadręczanie się, co by było gdyby jest natręctwem? Potrafię się tak zadręczać nawet 2 miesiące, szczególnie wtedy, gdy czuję się czymś zagrożona - chociaż się to nie stało ja zadręczam się tym, co mogło się stać, sytuacją, która mogła...

Czy zadręczanie się, co by było gdyby jest natręctwem? Potrafię się tak zadręczać nawet 2 miesiące, szczególnie wtedy, gdy czuję się czymś zagrożona - chociaż się to nie stało ja zadręczam się tym, co mogło się stać, sytuacją, która mogła się zdążyć i mogła być dla mnie zagrożeniem. To taki niepokój jak mogło się moje życie zmienić na gorsze. Mam dystymię i fobię społeczną.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Fobia społeczna czy depresja?

Na przełomie dwóch lat drastycznie się zmieniłam. To śmieszne, wiem. Mam 12 lat, jednak nie potrafię cieszyć się życiem. Dla mnie ono nie ma wartości, w niczym nie widzę sensu. Izoluję się od ludzi. Jeśli wyjście z domu nie jest...

Na przełomie dwóch lat drastycznie się zmieniłam. To śmieszne, wiem. Mam 12 lat, jednak nie potrafię cieszyć się życiem. Dla mnie ono nie ma wartości, w niczym nie widzę sensu. Izoluję się od ludzi. Jeśli wyjście z domu nie jest koniecznością to po prostu nie wychodzę. Szkoła. Dla mnie to tortura. Nienawidzę tych ludzi, nienawidzę z nimi przebywać. Sądzę, że w jakiś sposób się od nich różnię. Że mam trochę więcej oleju w głowie niż moi rówieśnicy. Tak, ludzie również są dla mnie niczym. Liczę się tylko ja, choć w moim wyobrażeniu sama jestem nikim dla siebie niczym. Moje myśli są pełne sprzeczności, bo jednocześnie mam bardzo wysoką samoocenę. Zawsze byłam cicha, spokojna, małomówna, przez co trudno było mi się z kimś głębiej zapoznać, jednak w jakiś sposób udawało mi się ich mieć. Sama nie wiem jak. Teraz nieśmiałość zniknęła, nie boję się podejść, porozmawiać. Sama nie chcę tego robić. Wolę być sama, czuję się fatalnie pośród ludzi. Gdy wracam ze szkoły zamykam się w czterech ścianach. Rodzice oczywiście zauważyli moją zmianę. Co z tego jeśli nic w tym kierunku nie robią? Matka posądza muzykę. Ostatnimi czasy słucham głównie depressive black metalu, głównie przez moje samopoczucie oraz punkrocka. Czy muzyka może mieć na to wpływ? Metal, rock, j-rock, ska, folk, reagge to gatunki, których słucham. A ja nie widzę przyczyny. Często sugeruję rodzicom, że chcę iść do psychologa. W odpowiedzi słyszę, dwunastoletnie dziecko do psychologa?!Ciebie na prawdę kiedyś zamkną w szpitalu psychiatrycznym! Mam depresję, fobię społeczną, czy coś innego?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Gdzie leczyć bezpłatnie fobię społeczną?

Mój 24-letni brat ma fobię społeczną, przynajmniej tak twierdzi i w ostatnim roku, gdy brał leki i chodził do psychiatry, on to chyba potwierdził. O ile rzeczywiście jest to przykra choroba, niestety to on robi z mojego i...

Mój 24-letni brat ma fobię społeczną, przynajmniej tak twierdzi i w ostatnim roku, gdy brał leki i chodził do psychiatry, on to chyba potwierdził. O ile rzeczywiście jest to przykra choroba, niestety to on robi z mojego i moich rodziców życia istne piekło. Sam nie wie czego chce, notorycznie wprowadza nerwową sytuację, nie chce pracować, nigdy zresztą nie pracował, bo nawet nie ma pomysłu na pracę, chociaż istnieją takie w domu, on oczywiście „nie wie”, bo on niczego nie wie. Nie skończył gimnazjum, więc oczywiście nie poszedł nawet do liceum nie ma matury, siedzi w domu i autentycznie i dosłownie - nic nie robi od jakiegoś 14/15 roku życia. Jakoś w 1/2 klasie gimnazjum moja mama postarała się o nauczanie indywidualne, ale i to mu nie pasowało. Parę miesięcy temu wyprowadził się nareszcie i zamieszkał z dziewczyną, ale wkrótce wraca z powrotem do domu, bo oczywiście jest niezadowolony i obwinia za to cały świat. Już wcześniej naprawdę wykańczał mnie psychicznie, choć mam silną osobowość. Nie dawałam rady, ale teraz już z pewnością wiem, że nie dam rady w żaden sposób. W maju mam maturę, więc muszę mieć spokój, ciszę i być w stanie się uczyć. Natomiast przy nim mój sen nawet nie jest spokojny. Działa na mnie niczym rozżarzone węgle, po prostu wieloletnie konflikty i wszystkie jego wyczyny, zachowania słowa, nie wiem jak to wszystko opisać - ja go po prostu szczerze nienawidzę. Marzy mi się, żeby tylko zniknął z mojego życia i to oczywiście na zawsze, ale jeśli nie, to na pewno niech nie wraca w lutym, ale chociaż do czerwca, po maturze wyjeżdżam do pracy za granicę, więc nie obchodzi mnie co za piekło on tu znów zrobi, ja chcę mieć spokój do matury. Moje pytanie brzmi następująco: które ośrodki są refundowane przez NFZ i terapię leczenia fobii społecznej, jak to wygląda etc. Ciężko znaleźć informacje w internecie, znalazłam jedynie czyjąś wypowiedź: „są refundowane z NFZ ośrodki leczenia nerwic, gdzie w warunkach sanatoryjnych, poza miejscem zamieszkania można przejść intensywną psychoterapię dostosowaną do indywidualnych potrzeb pacjenta. Czas leczenia - przeważnie 1-3 miesięcy”, a z kolei inny ośrodek każe sobie czekać na miejsce refundowane 6 miesięcy. Błagam o pomoc, albo on zniknie z mojego życia, albo ja sama się zabije, bo wykończy mnie psychicznie. Proszę o jakikolwiek pomysł wyjścia z tej, zabrzmi to paradoksalnie, ale to żałosna prawda - sytuacji bez wyjścia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy erytrofobię można wyleczyć?

Witam, mam 22 lata. Cierpię na fobię społeczną i erytrofobię. Mój problem z czerwienieniem się zaczął się w zeszłym roku w kwietniu. Byłam wtedy w 7 m-cu ciąży. Zaczęłam unikać ludzi i przestałam wychodzić z domu w obawie przed... Witam, mam 22 lata. Cierpię na fobię społeczną i erytrofobię. Mój problem z czerwienieniem się zaczął się w zeszłym roku w kwietniu. Byłam wtedy w 7 m-cu ciąży. Zaczęłam unikać ludzi i przestałam wychodzić z domu w obawie przed spotkaniem kogoś znajomego i zaczerwienieniem się na twarzy. Bałam się opinii innych i zdziwienia dlaczego bez powodu jestem "burakiem". Wcześniej byłam dosyć śmiałą osobą, brakowało mi czasem pewności siebie i miałam niską samoocenę, ale nigdy nie bałam się ludzi. Jakiś czas temu prawie wpadłam w depresję, ale przełamałam się i poszłam na psychoterapię i jest już lepiej z moim samopoczuciem, ale lęk nie minął. Dodam, że teraz po ciemku mój lęk znika, bo wiem, że nawet jeżeli zrobię się czerwona to nikt tego nie zauważy i mogę swobodnie rozmawiać z ludźmi, dlatego najczęściej wychodzę z domu wieczorem, a w pomieszczeniach gaszę światła. Bardzo utrudnia mi to życie, boję się wrócić do pracy po ciąży, boję się rodzinnych obiadów, jazdy autobusem... Wiem, że czerwienienie się nie minie, ale czy można wyleczyć się z tego lęku i nie zwracać uwagi na czerwienienie się? Czy uda mi się nie zwracać na to uwagi i nie bać się konaków z ludźmi w jasnym świetle? Psychoterapia pomaga, bo nie załamuję się, ale lęk jest taki sam, farmakologia odpada, bo boję się brać antydepresantów i skutków ubocznych. Proszę o odpowiedź, pzdr.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
 Magdalena Mroczek
Magdalena Mroczek

Późne dziewictwo

Mam 20 lat, jestem już na drugim roku studiów i jestem jeszcze dziewicą. Od dłuższego czasu pozostaję osobą samotną, właściwie miałam tylko jednego chłopaka. Odczuwam popęd seksualny, podobają mi się mężczyźni, jednak nikt nie jest w stanie zaufać mi na... Mam 20 lat, jestem już na drugim roku studiów i jestem jeszcze dziewicą. Od dłuższego czasu pozostaję osobą samotną, właściwie miałam tylko jednego chłopaka. Odczuwam popęd seksualny, podobają mi się mężczyźni, jednak nikt nie jest w stanie zaufać mi na tyle, sprawić, żebym się otworzyła. Dotychczasowe moje doświadczenia "okołoseksualne" to była szczerość uczuć, oddanie z mojej strony i poczucie błędu, robienia czegoś niewłaściwego ze strony moich partnerów. Trudno mi sobie z tym poradzić, a także z tym, że większość osób w moim wieku, a nawet młodszych, potrafiła przekroczyć tę granicę, pozbyć się zahamowań. Tymczasem nikt nie oswoił mnie z ciałem, z dotykiem. Nie potrafię zgodzić się na przygodny seks, albo romans oddzielony od przywiązania do drugiej osoby. Takie rzeczy są dla ludzi, którzy już swoich zahamowań się pozbyli, albo potrafią oddzielać sferę cielesną od emocjonalnej. To wbrew mnie, nawet nie próbuję. Z jednej strony odczuwam coraz silniej swoje potrzeby fizyczne i emocjonalne, z drugiej - coraz większy lęk przed mężczyznami - co będzie, jeśli wreszcie się otworzę, zaufam, a ktoś mnie zrani? Wykorzysta, zrani, wyśmieje moją sytuację, albo - to jest chyba najgorsze, co mnie spotkało - będzie żałować wspólnie przeżytych chwil? Czuję się wybrakowana, gorsza od innych, niekompletna. Czuję się winna takiemu stanowi rzeczy, tych wszystkich napięć psychicznych, które odczuwam. Często płaczę, nie mogę skupić się na obowiązkach. Masturbacja wywołuje u mnie poczucie upokorzenia, jednak robię to, staram się je odsuwać. Czy wszystko ze mną w porządku, czy naprawdę mam poważny problem ze sobą i z ludźmi? Czy powinnam wreszcie zgłosić się do psychologa lub seksuologa?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czuję niechęć do bliskich kontaktów z partnerem

Anna, 22 lata, witam! Nie wiem nawet od czego zacząć, jak opisać to co się ze mną dzieje by dobrze mnie zrozumiano. Od dłuższego czasu uciekam od ludzi, najczęściej od mężczyzn. Już w szkole przerwy przesiadywałam w toalecie, by tylko... Anna, 22 lata, witam! Nie wiem nawet od czego zacząć, jak opisać to co się ze mną dzieje by dobrze mnie zrozumiano. Od dłuższego czasu uciekam od ludzi, najczęściej od mężczyzn. Już w szkole przerwy przesiadywałam w toalecie, by tylko nie być w tłumie. Jak byłam np. z koleżankami, to mogłam stać na korytarzu i nie przeszkadzali mi ludzie dookoła, ale gdy tylko zostawałam sama ociekałam do toalety. Nie potrafię nawet sama iść ulicą, bo czuję lęk - nogi mi się dosłownie uginają. Teraz mam już córkę, ma 2,5 roku, mieszkam z chłopakiem, ojcem dziecka, i tu mam kolejny problem - od porodu Juli zaczęłam unikać, bliskości z nim jest to dla mnie dużym problem, czasem jest tak, że nie kocham się z nim 5 miesięcy - chyba można sobie wyobrazić co to oznacza dla mężczyzny. Obawiam się, że w końcu zostawi mnie i córkę dla innej, ale nie potrafię się nawet zmusić do seksu, do przytulania, czy całowania. Wcześniej nie mieliśmy takiego problemu mogliśmy się kochać nawet po 3 razy dziennie. Co mam zrobić, z czym mam problem? Proszę o pomoc, bo naprawdę mam już dość...
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Tworzenie własnego świata - czy to fobia społeczna?

Witam, zacznę w taki sposób: mam 16 lat i mam na imię Mateusz. W 5 klasie nie chodziłem na basen, bo się ze mnie śmiali, że mam małego. Chciałem się zabić, ale szybko ta sprawa została rozwiązana i później było...

Witam, zacznę w taki sposób: mam 16 lat i mam na imię Mateusz. W 5 klasie nie chodziłem na basen, bo się ze mnie śmiali, że mam małego. Chciałem się zabić, ale szybko ta sprawa została rozwiązana i później było wszystko dobrze. W 2 klasie gimnazjum wylądowałem na serce w szpitalu, gdyż za dużo czasu spędzałem przy komputerze. Właściwie całe wakacje po wyjściu ze szpitala bałem się, że będę miał zawał, nie mogłem spać. Później dochodziły stresy w szkole itp. Nie zdałem z 2 do 3 klasy i poszedłem to takiej szkoły - Gimnazjum dla Dorosłych (boję się tam chodzić, ciągle się biją, wyśmiewają, piją alkohol, palą papierosy) - w ogóle to nie moje towarzystwo. Wszystko biorę do siebie. Ostatnio mama rozmawiała z tatą w drugim pokoju i myślała, że ja tego nie słyszę - dowiedziała się od jakiejś swojej koleżanki, że jej kuzynka powiesiła się (nie usłyszałem miejsca) na ulicy Czechosłowackiej w Łodzi (od razu wiedziałem, że to jest szpital psychiatryczny). Od 6 lub 5 roku życia mam takie coś, że w głowie tworzę swój świat - oczywiście jeżeli z kimś prowadzę rozmowę on znika - czy to jest coś złego, takie tworzenie świata? Będąc małym dzieckiem chciałem mieć starszą siostrę i myślę, że od tego się zaczęło to tworzenie mojego świata. Nie różni się wiele od tego, w którym żyjemy, tylko pozmieniałem tak jakby miejsce akcji i ludzi - oczywiście mam to tylko w myślach. Mama zamówiła wizytę u psychiatry - oczywiście zrobiłem jej awanturę, że i tak nie pojadę, bo na 100% wyślą mnie do psychiatryka. Mam do Pani takie pytanie: czy to jest fobia społeczna? i czy tworzenie świata powoduje jakąś chorobę? Jeżeli to jest fobia - jak z nią walczyć bez pomocy żadnych leków?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty