Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Mój chłopak nie radzi sobie z chorobą mamy i oddala się ode mnie - co robić?

Mojego chłopaka mama jest chora na nowotwór złośliwy. Od czasu diagnozy wszystko zaczęło dziać się w błyskawicznym tempie - jedna, potem druga operacja, kiepskie rokowania. Mój chłopak jest strasznie zżyty ze swoją mamą. Takiej więzi i kontaktu można pozazdrościć. Od...

Mojego chłopaka mama jest chora na nowotwór złośliwy. Od czasu diagnozy wszystko zaczęło dziać się w błyskawicznym tempie - jedna, potem druga operacja, kiepskie rokowania. Mój chłopak jest strasznie zżyty ze swoją mamą. Takiej więzi i kontaktu można pozazdrościć. Od pewnego czasu on strasznie się zmienił. Nie okazuje mi uczuć, mówi, że nic nie czuje na każdej płaszczyźnie życia, jest nerwowy, mówi, że nawet nie wie, czy mnie kocha. Wcześniej okazywał mi bardzo dużo uczuć, aż można było się nimi dzielić z innymi. Ja starałam się mu pomóc, być wyrozumiała, nie naciskać, nie czepiać się, wspierać go dobrym słowem i swoją obecnością. Przez ostatni tydzień, kiedy przebywał z mamą w szpitalu, załamał się. Do tej pory udawał twardego i pocieszał całą rodzinę, a ostatnio coś w nim pękło, nie mógł opanować łez. Mówi, że boi się swoich myśli i że w środku dzieje się z nim coś złego. Niestety dłuższe rozmowy na te tematy nie wychodzą, ale i tak wciąż próbuję wyciągnąć z niego jakieś emocje. Nie wiem, jak mogę mu pomóc, czuję, że się oddala. Po ostatnim moim płaczu powiedział mi, że wszystko jakoś się ułoży. Niestety martwię się o niego. Czy taka jego postawa, brak uczuć, obojętność i chłód w stosunku do mnie to jedna z możliwych pozycji obronnych przed stresem i tym, co się dzieje?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie potrafię zaufać mojemu chłopakowi

Mam 18 lat i jestem kobietą. Jestem ze swoim chłopakiem półtorej roku. Przyjaźniliśmy się parę lat zanim zaczęliśmy ze sobą być. Jestem z nim naprawdę szczęśliwa, kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. On darzy mnie takim samym...

Mam 18 lat i jestem kobietą. Jestem ze swoim chłopakiem półtorej roku. Przyjaźniliśmy się parę lat zanim zaczęliśmy ze sobą być. Jestem z nim naprawdę szczęśliwa, kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. On darzy mnie takim samym uczuciem. Lecz mam problem. Nie ufam mu, choć staram się. Niestety ma on bujną przeszłość. Był z dziewczyną dość długo, którą zdradzał. Znam się z nim tyle lat, że wiem z kim był, co robił, gdzie chodził- wiem wszystko. I to mi chyba nie pasuje. Wiem również, że nie powinnam wracać ciągle do przeszłości, bo to może rozwalić naprawdę świetny związek. Tylko nie wiem co robić. Kiedy wychodzi gdzieś beze mnie to zastanawiam się co w danej chwili robi, wariuję kiedy nie dostanę żadnej wiadomości i jestem zazdrosna o byle co... Co zrobić żeby zapomnieć o przeszłości i po prostu Mu bezgranicznie zaufać?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Chłopak chce się ze mną rozstać - czy powinnam nalegać, żeby został?

Od ponad pół roku spotykam się z chłopakiem starszym o 2 lata. Ja mam 18 lat, on ma 20 lat. Już po kilku pierwszych spotkaniach uległam chwili i poszłam z nim do łóżka. Spotykamy się do tej pory i do...

Od ponad pół roku spotykam się z chłopakiem starszym o 2 lata. Ja mam 18 lat, on ma 20 lat. Już po kilku pierwszych spotkaniach uległam chwili i poszłam z nim do łóżka. Spotykamy się do tej pory i do tej pory przy każdym spotkaniu się kochamy. Jednak nie jesteśmy razem. Gdy jesteśmy gdzieś razem na mieście czy na przystanku, zachowujemy się tak, jak byśmy byli tylko i wyłącznie kolegami. Na początku znajomości obiecywaliśmy sobie, że się nie zaangażujemy, lecz ja się w nim zakochałam. Mieliśmy już setki rozmów na ten temat. Ja mu mówiłam, że go kocham, że bardzo mi na nim zależy. On mi ciągle powtarza, że jestem mu obojętna, że jestem jego dobrą koleżanką, że nie obchodzi go, co ja robię i z kim. Z drugiej strony spotykamy się, kochamy się. On mi mówi, że owszem, seks jest dla niego wielką przyjemnością, ale to nic dla niego nie znaczy. Dzisiaj powiedział, że nie widzi sensu dalszego spotykania się, bo to do niczego nie prowadzi. Powiedział jeszcze, że nie chce się we mnie zakochać, bo w październiku idę na studia i nie będziemy mieli się jak spotykać i wtedy on będzie cierpiał. A na końcu powiedział, że nie chce mnie więcej ranić i że im szybciej to zakończymy, tym lepiej dla mnie, bo szybciej zapomnę. Ja wiem, że tak nie będzie, chcę z nim być, a właściwie to wystarczą mi spotkania z nim. Co mam zrobić, co mu napisać czy powiedzieć, żeby dalej chciał się ze mną spotykać i nie kończył tego teraz i w ten sposób?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z mężem?

Witam serdecznie. Pozwoliłam napisać krótka historie z moich ostatnich dni. Ponieważ nie potrafię sobie z tym poradzić. Jeśli to nie sprawi Pani kłopotu to proszę napisać mi czy powinnam skorzystać z porady psychologa. Jestem już u ukresu wytrzymałości. Mam...

Witam serdecznie. Pozwoliłam napisać krótka historie z moich ostatnich dni. Ponieważ nie potrafię sobie z tym poradzić. Jeśli to nie sprawi Pani kłopotu to proszę napisać mi czy powinnam skorzystać z porady psychologa. Jestem już u ukresu wytrzymałości. Mam 48 lat. Planuje też przejść się do psychologa, bo chyba sobie z tym nie poradzę sama. Nie mam osoby bliskiej z którą bym porozmawiała i była obiektywna. Byłam u siostry męża, Adam jest jej bratem więc nie może na niego dużo powiedzieć. W tej chwili mój problem to mąż i praca. Powiem szczerze, że żałuje bardzo iż dałam się mężowi namówić żeby z nim razem pracować, ale w tej chwili już nie mam wyjścia. Musi być tak jak jest. On mimo moich próśb nie chce zmienić zmiany, a wykonywałby to samo co robi tylko ludzie inni by byli, ale wracam do rzeczy. Przez wszystkie lata, które mąż pracuje lubił żartować ze swoimi koleżankami w pracy. Ja to rozumiem że tak w pracy bywa, bo sama tez czasami żartowałam kiedy pracowałam na innym wydziale. Mąż tego nie oglądał i nie opowiadałam mu o tym. Ja pracuje z nim ponad rok i mimo widząc wiele jego żartów, czy też z jego opowiadań co mu koleżanka zrobiła (np złapała za kolanko i powiedziała, że Adam seksu mi się chce, czy też wsadza ręce za koszule, czy też łapie za dupę itp.). Nie robiło na mnie złego wrażenia aż do pewnego momentu. Dodam, że rzadko mi się zdarza chodzić po hali. Siedzę na swoim stanowisku, ale do palarni czasami idę aczkolwiek nie często, bo bliżej mam do WC i tam palę. Po drodze do palarni pracują jego dwie koleżanki. Moment mojego innego patrzenia na jego żarty z koleżanką skończyły się miesiąc temu. Kiedy to praktycznie dzień po dniu widziałam jak z nią sobie żartuje. Po prostu zaczęło mnie to denerwować i to bardzo. Zwróciłam mu miesiąc temu uwagę, że już nie mam ochoty oglądania jego żartów w pracy z koleżankami. On mi odpowiedział, że nie przestanie bo dla niego to nic złego i będzie się bawił, a jak mi się nie podoba to powinnam odkręcać głowę i nie patrzeć. Myślałam że po pierwszej mojej prośbie do niego coś dotarło, ale niestety nic. Chodzę bardzo rzadko po hali, minął miesiąc i znowu widzę jak sobie z nią żartuje. Tak mną zatrzęsło że brałam tabletki na uspokojenie. Na spokojnie po raz drugi go poinformowałam i poprosiłam, że nie mam ochoty oglądania jego żartów i że to coraz bardziej mnie denerwuje. Mój mąż nazwał mnie idiotką i że powinnam się leczyć, a on i tak nie zaprzestanie. Nie będzie słuchał tego czego ja chce, bo to jego nie interesuje co ja czuje. To jest mój problem. Więc się go pytam jakby się czuł gdyby mnie codziennie oglądał żartującą z kolegą i jakby kolega wsadzał mi rękę za bluzkę. Powiedział że by dostał w zęby, ale widać iż mąż to może robić i jest z tego dumny że koleżanka go lubi. Przez ponad rok pracy z nim mi to nie przeszkadzało i śmiałam się z tego ale teraz już mnie wyprowadza z równowagi. Niedawno tłumaczył koledze w pracy, że teraz są zmiany i musi się do tego dostosować, więc ja mu też wspomniałam że są zmiany i skoro już mnie wziął do siebie to niech uszanuje, że to co robi mi się przestało podobać i powinien w końcu zaprzestać. Ale moje słowa do niego nie docierają. Jestem psychol. Dlatego po jego słowach zadzwoniłam do koleżanki i zapytałam się jej jak ona by na to reagowała. Odpowiedz mojej koleżanki była, że tak samo by postąpiła jak ja i dziwi mi się, że przez pond rok czasu z tym nic nie robiłam. Zapytałam się również (bo już zaczęłam wierzyć, że jestem psychicznie chora) mojej 25 letniej córki jaka by jej była reakcja. Odpowiedziała, że również by nie podobało jej się to, ale nie potrafi mi na razie coś mądrego doradzić. Czy jestem chora psychicznie i czy moja reakcja była nietaktowana? Rodzinka o tym nie wie ale mi zaraz wracają lata wstecz kiedy to mąż pracował jeszcze w innym miejscu. Do pracy miał przecież kilka kroków, ale musiał dojeżdżać samochodem żeby później z koleżanką jechać po pracy 9 Po 22, gdzieś i wracał nad ranem do domu (trzeźwy). Oszem robiłam piekło, ale jakoś to minęło i nadal z nim żyje (już 26 lat), a takich cyrków i podobnych w naszym pożyciu małżeńskim było wiele. Ogólnie mąż nie jest złym człowiekiem, jak w domku atmosfera super to bardzo dużo mi pomaga. Pozdrawiam z poważaniem Jolanta.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Osłabienie erekcji podczas stosunku - dlaczego tak się dzieje?

Mam 19 lat, mój chłopak również. Gdy jest między nami intymna sytuacja wszystko zapowiada się ok, on osiąga pełne podniecenie, czyli jego członek jest "twardy", gdy natomiast ma dojść do czegoś poważniejszego lub gdy gra wstępna się rozkręca, jego członek... Mam 19 lat, mój chłopak również. Gdy jest między nami intymna sytuacja wszystko zapowiada się ok, on osiąga pełne podniecenie, czyli jego członek jest "twardy", gdy natomiast ma dojść do czegoś poważniejszego lub gdy gra wstępna się rozkręca, jego członek raptem opada. On strasznie się przez to blokuje i zaczyna tracić pewność siebie w łóżku, przez co często dochodzi między nami do kłótni. Co jest nie tak? Jak można pomóc?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Trudne relacja z partnerem

Od 1,5 roku jesteśmy razem. Miewaliśmy lepsze i gorsze dni, niejedna kłótnia za nami, ale tym razem jest inaczej. Mój partner od 24h nie odbiera ode mnie telefonu, ani nie odpowiada na sms'y. Od 2 tygodni wiemy, że jestem w...

Od 1,5 roku jesteśmy razem. Miewaliśmy lepsze i gorsze dni, niejedna kłótnia za nami, ale tym razem jest inaczej. Mój partner od 24h nie odbiera ode mnie telefonu, ani nie odpowiada na sms'y. Od 2 tygodni wiemy, że jestem w ciąży i wie o tym, że nie mogę się denerwować, jednak wczoraj przestał się do mnie odzywać. Nie pokłóciliśmy się o nic, a nawet mieliśmy się spotkać. Pisał, że mnie kocha i że będzie dbał o mnie i nasze dziecko, a do tej pory żadnego odzewu. Wiem, że ma włączony telefon i że korzysta z niego ponieważ, gdy dzwonię i łączę się z pocztą, po kilku minutach dostaję wiadomość z sieci, że zakończył rozmowę i mogę się z nim skontaktować. Nie wiem, co mam robić. Jestem w 6 tygodniu ciąży i wiem, że nerwy wcale nie są mi teraz potrzebne, ale od 24h płacze w poduszkę i nie wiem co robić. POMOCY!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Brak zainteresowania ze strony partnera - czy walczyć o ten związek?

Mam 26 lat, mój partner 27. Od 2 lat jesteśmy razem, od niecałego roku mieszkamy ze sobą w jego mieszkaniu. On ma 5-letnie dziecko z poprzedniego związku, nie ma wykształcenia, zawodu, pracy. Niby to argumenty przemawiające za brakiem wspólnej perspektywy,...

Mam 26 lat, mój partner 27. Od 2 lat jesteśmy razem, od niecałego roku mieszkamy ze sobą w jego mieszkaniu. On ma 5-letnie dziecko z poprzedniego związku, nie ma wykształcenia, zawodu, pracy. Niby to argumenty przemawiające za brakiem wspólnej perspektywy, ale akceptowałam to i nie było to dla mnie jakimś wielkim problemem. Nie umiem nazwać relacji naszego związku. Raz myślę, że mu zależy, ale kiedy nie liczy się z moim zdaniem i lekceważy, mam wrażenie, że jestem mu obojętna. Nieraz były poważne rozmowy na temat naszego związku, zawsze jednak się dopasowywałam, kiedy on mowił, że się nie zmieni i że najwidoczniej nie da mi tego czego oczekuję (mowa o uwadze i zainteresowaniu). Wiele razy sprawiał mi przykrość tym, że dał mi się poczuć nieważną i niewartościową. Ostatnio było bardzo dobrze, pozwolił mi uwierzyć, że jestem dla niego ważna, ale 5 dni temu, kiedy weszłam załamana po sytuacji w pracy, on mnie zlekceważył. Poszłam do rodziców, zostałam u nich i siedzę do dziś. Przeraża mnie jego nastawienie, brak zainteresowania i brak prób rozmowy o zaistniałej sytuacji. Zależy mi na nim i chcę z nim być, tylko nie wiem czy przy jego postawie ma to sens. Próbowałam się kontaktować - odpisywał obojętnie i bez zainteresowania. Nie wiem tylko czy jest zły, że nie wróciłam na noc i przez swoje zachowanie to pokazuje, czy faktycznie mu nie zależy. Nie mogę się poradzić rodziców, bo od początku nie akceptowali naszego związku (między innymi dlatego się do niego wprowadziłam, bo postawili mi ultimatum). Chcę wrócić póki nie padły słowa, że to koniec i porozmawiać o tym, nie wiem tylko czy warto, czy on tego chce i jak go do tego skłonić... Moim zdaniem nic wielkiego się nie stało, ale nie wiem jak mu to przetłumaczyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Moja dziewczyna chce odejść - jak powinienem się zachować?

Byłem z dziewczyną 3,5 roku. Na początku było dobrze, później ona zaczęła pracować (i ja też) za granicą. Nie ma dobrych koleżanek. Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem. Było fajnie na początku, ale potem się kłóciliśmy. Ja najczęściej wszczynałem awantury....

Byłem z dziewczyną 3,5 roku. Na początku było dobrze, później ona zaczęła pracować (i ja też) za granicą. Nie ma dobrych koleżanek. Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem. Było fajnie na początku, ale potem się kłóciliśmy. Ja najczęściej wszczynałem awantury. Pojechałem niedawno do kraju, a ją zostawiłem. Wszystko było w porządku. Mówiłem, że za tydzień wrócę. Jak wróciłem, powiedziała mi, że wszystko przemyślała i nie wie, czy mnie kocha, żebym dał jej czas. Nie wiem, co mam robić. Ja ją kocham tak bardzo mocno. Proszę o odp.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Boję się, że mój partner znowu mnie zostawi - jak sobie pomóc?

Witam, mam wielki problem z byciem w związku. Cały czas boję się, że nie jestem zbyt dobra, ładna, by z nim być. Moja zazdrość niszczy mnie i nasz związek. Byliśmy razem przez 5 lat, po czym mój partner zerwał ze...

Witam, mam wielki problem z byciem w związku. Cały czas boję się, że nie jestem zbyt dobra, ładna, by z nim być. Moja zazdrość niszczy mnie i nasz związek. Byliśmy razem przez 5 lat, po czym mój partner zerwał ze mną. Jako powód podał to, że po prostu przestał mnie kochać. Strasznie to przeżyłam. Po 6 miesiącach od rozstania chciał do mnie wrócić i zgodziłam się. Teraz jesteśmy już razem ponad rok, mieszkamy razem, a ja cały czas żyję w strachu, że to wróci, że znowu mnie zostawi. Właśnie znalazłam na jego komputerze zdjęcia z innymi kobietami. Były zrobione, kiedy nie byliśmy razem, ale ja i tak czuję się tak, jakby mnie zdradził. Bardzo mi na nim zależy, ale mam wrażenie, że to ja jestem osobą, której bardziej zależy. Nie chcę mu sprawdzać poczty, kontrolować, ale ja chyba nie potrafię inaczej. Nie chcę znowu cierpieć. Proszę o poradę, co mam robić. Nie chcę odejść, ale nie chcę też niszczyć samej siebie. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mąż ciągle ma do mnie pretensje - co powinnam zrobić?

Od roku jestem w związku z mężczyzną, którego bardzo kocham. On - doktor prawa, zdrowy, silny, wysportowany. A ja jestem przeciętna, bez studiów i od dwóch lat walczę z rakiem. Kiedy się poznaliśmy, byłam silna, wiedziałam, czego chcę od życia,...

Od roku jestem w związku z mężczyzną, którego bardzo kocham. On - doktor prawa, zdrowy, silny, wysportowany. A ja jestem przeciętna, bez studiów i od dwóch lat walczę z rakiem. Kiedy się poznaliśmy, byłam silna, wiedziałam, czego chcę od życia, z podniesioną głową pokonywałam trudności. A dziś jestem życiowym nieudacznikiem, niczego nie osiągnęłam, straciłam pracę, nie mogę znaleźć kolejnej. Nie mam już żadnych zalet. Ciągle słyszę, że do niczego nie dojdę, że jestem nikim, że tylko on potrafił mnie w życiu docenić, bo nawet moja rodzina tego nie zrobiła, że nie może już na mnie polegać, bo nie podałam mu sztućców do obiadu, z byle powodu robi mi takie awantury, zrobił się agresywny. Tak bardzo się staram, sprzątam, gotuję, a ciągle słyszę, że wypaliłam się w kuchni, że nie umiem dobrze umyć szyby, że moja morda nawet nie potrafi od psa wyegzekwować prostej komendy siad... Jest mi tak źle, że nie umiem nawet o tym pisać. Nie mogę na siebie patrzeć, nie mogę spać w nocy. Ja nie chcę tak żyć. Płaczę po kątach, bo nienawidzę samej siebie. Okłamuję rodzinę i znajomych, że jestem szczęśliwa, że wszystko jest dobrze. A nie jest. Dziś pierwszy raz błagałam Boga, żeby rak mnie wykończył, bo moje życie nie ma sensu... Tak bardzo chciałabym, żeby było jak dawniej. Normalnie. Czy ja jeszcze kiedyś będę tą szczęśliwą i pewną siebie kobietą?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to już poważny problem z atakami złości u mojej partnerki?

Jestem związany z partnerką 32-letnią, mamy wspólnie synka. Moja partnerka wychowała się w tzw. "bidulu", zanim się związaliśmy żyła w związku partnerskim, z którego ma syna. Tamten facet był alkoholikiem bił ją i musiała się tułać z dzieckiem. Od 2,5... Jestem związany z partnerką 32-letnią, mamy wspólnie synka. Moja partnerka wychowała się w tzw. "bidulu", zanim się związaliśmy żyła w związku partnerskim, z którego ma syna. Tamten facet był alkoholikiem bił ją i musiała się tułać z dzieckiem. Od 2,5 roku jesteśmy razem. Na początku jej ataki złości były rzadkie i przebiegały łagodnie - wybuchała najczęściej o jakieś błahostki, niepościelone łóżko czy brudne naczynia. Zmieniło się to po urodzeniu dziecka - ma już ostre ataki, podczas których wyzywa mnie od różnych i nawet dochodzi do rękoczynów. Najczęściej jest to podczas kłótni i jak nie chcę dać jej dziecka, bo jest zdenerwowana, po wszytkom ja jestem obwiniany, mówi wtedy że robię to specjalnie żeby jej zrobić na złość. Jak się na coś zdenerwuje zazwyczaj wyżywa się na mnie i obwinia za wszystko. Proszę o radę, bo nie wiem co mam w tej sytuacji robić.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Mój chłopak flirtuje z innymi kobietami - jak z nim o tym porozmawiać?

Witam. Mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Chodzi o mojego chłopaka. Jesteśmy razem 4 lata. Od 2 mieszkamy razem. Ostatnio coś zaczęło się psuć. Zaczął dziwnie się zachowywać, dlatego zaczęłam podejrzewać go o zdradę. Z drugiej zaś...

Witam. Mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Chodzi o mojego chłopaka. Jesteśmy razem 4 lata. Od 2 mieszkamy razem. Ostatnio coś zaczęło się psuć. Zaczął dziwnie się zachowywać, dlatego zaczęłam podejrzewać go o zdradę. Z drugiej zaś strony nie miałby kiedy tego zrobić. Do domu przychodzi z pracy o normalnej porze, z tym że wszędzie zabiera ze sobą telefon, a jeśli już go zostawi, wszystko ma pokasowane. Rozmawiałam z nim na ten temat, powiedział, że przesadzam, że mnie kocha itd. Dziś kupiłam starter i napisałam do niego jako inna dziewczyna... i teraz żałuję. Po co mi to było? Intuicja mi podpowiadała, że coś jest nie tak, dlatego to zrobiłam... Przedstawiłam się jako dziewczyna, którą dawno temu poznał na dyskotece - już nieistniejącej. Jeszcze zanim zostaliśmy parą, jeździł tam z kolegami. Napisał, że nie ma nikogo, bo po prostu nie ma na to czasu. Ściemniłam, że widziałam jego profil na NK, gdzie ma zdjęcia z jakąś dziewczyną, na co on odparł, że NK jest zawieszona i dawno tam nie był. Ewidentnie flirtuje z tą niby NIĄ. Umawia się na masaż itp. Na razie o spotkaniu nie ma mowy, bo chyba nie wie, jak się wykręcić, żeby wyjść z domu, gdy ja w nim jestem. Ostatnio z nim rozmawiałam, powiedziałam, że jeśli mnie zdradzi, żeby mi to powiedział. Oczywiście skończyło się na awanturze, że przesadzam itd. Dlaczego on flirtuje z innymi przez telefony i jest jednocześnie ze mną? Dlaczego on mi to robi? Dodam, że on jest dla mnie całym światem, i wiem, że jeśli odejdę, nie dam sobie rady w życiu, bo nie mam dla kogo żyć. Jestem chora... Prawdopodobnie nigdy nie będę mogła mieć dzieci. A tu jeszcze takie coś... Nie wiem, co mam zrobić. Boję się, że już nie będę w stanie ułożyć sobie życia. Czuję, że zmarnował mi 4 lata życia. Mam 24 lata, jestem bezpłodna i jak tu mam sobie ułożyć życie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Jak zmienić swój charakter? - proszę o radę

Jak można się zmienić dla chłopaka? - twierdzi, że jestem małolatą, a mam przecież 17 lat. Jestem dorosłą dziewczyną. Cytuję sms-a od niego: "CZY TY NIE MASZ ROZUMU DZIEWCZYNO? NIE ROZUMIESZ CO SIĘ DO CIEBIE MÓWI I PISZE LISTY TAKIEGO...

Jak można się zmienić dla chłopaka? - twierdzi, że jestem małolatą, a mam przecież 17 lat. Jestem dorosłą dziewczyną. Cytuję sms-a od niego: "CZY TY NIE MASZ ROZUMU DZIEWCZYNO? NIE ROZUMIESZ CO SIĘ DO CIEBIE MÓWI I PISZE LISTY TAKIEGO TYPU CO TY NAPISAŁAŚ TO TAK PISZĄ DO SIEBIE W 1 KLASIE PODSTAWÓWKI TO JUŻ WYSZŁO Z MODY! JEŻELI JESTEŚ TAKA MĄDRA TO POGADAJ ZE MNĄ NA REALA BO TE LIŚCIKI SĄ ŻAŁOSNE JAK JE CZYTAM TO ŚMIAĆ SIĘ CHCE JESTEŚ ŻAŁOSNA! NIE DZIWIĘ SIĘ WCALE TWOJEJ MAMIE! JAK ZMĄDRZEJESZ TO POGADAMY DAJĘ CI CZAS DO 2 TYGODNI JAK SIĘ NIE ZMIENISZ TO SERIO NARA MALEŃKA" - nie wiem co mam robić i jak postępować, by go nie stracić??? Chciałabym się dla niego zmienić i udowodnić mu, że chcę być z nim i że mi na nim bardzo zależy:* Jest wyjątkowym chłopakiem, podoba mi się wszystko co ma w sobie:* Jest inny niż wszyscy kolesie, których miałam :* Proszę o szybką poradę i odpowiedź:* Dziękuję:) Z poważaniem, Ania

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Nasz związek się rozpada - jak go uratować?

Witam, jestem kobietą w związku z kobietą. Ja swój coming out przeżyłam bardzo dobrze, nigdy nie doznałam z zewnątrz od społeczeństwa, od przyjaciół, od rodziny żadnych negatywnych komentarzy, ostrzeżeń - zawsze wszyscy mnie bardzo wspierali. Kiedy przyprowadzałam do domu X,...

Witam, jestem kobietą w związku z kobietą. Ja swój coming out przeżyłam bardzo dobrze, nigdy nie doznałam z zewnątrz od społeczeństwa, od przyjaciół, od rodziny żadnych negatywnych komentarzy, ostrzeżeń - zawsze wszyscy mnie bardzo wspierali. Kiedy przyprowadzałam do domu X, Y czy Z, zawsze rodzice byli otwarci na moje decyzje. Swoją obecną dziewczynę poznałam na szkoleniu - ona zawsze związana z mężczyznami, nagle jej świat obrócił się o 180 stopni. Ja od razu powiedziałam swoim znajomym, rodzinie, że mam kogoś i że jestem zakochana, a moja dziewczyna (nazwę ją dla ułatwienia XX) chowała się z tym jak mogła. Nie dziwię się - jest z miejscowości, gdzie na murach miasta są napisy geje do gazu... Trzeba dodać, że jest osobą bardzo pewną siebie, umie dostać to, co chce... Zaczęłyśmy się spotykać, coraz częściej, coraz otwarciej przyjmowałyśmy świadomość tego, że w końcu się do siebie cieleśnie zbliżymy. I wszystko świetnie się układało. Byłyśmy po 1,5 roku związku... nagle XX zaczęła mieć problemy w pracy, w domu rodzinnym, z przyjaciółkami - widać było, że XX ukrywa fakt, że jesteśmy razem - z jedną z nich dzieliła się każdą sprawą, były jak siostry. Problemy zaczęły się nawarstwiać, XX zaczęła wpadać w coraz większe ponure myśli, że nie daje sobie rady, że jest brzydka, że za gruba, że nikt jej nie kocha, że za szybko dorosła, doprowadzała do psychologicznych gier, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę, a ja zaślepiona miłością do niej, w podskokach robiłam to, na co ona miała ochotę - i się do tego przyzwyczaiła. Ja mieszkałam poza większym miastem, X w centrum - wprowadziłyśmy się po obopólną zgodą do mieszkania po jej dziadku - na chwilę zapomniałyśmy o kłopotach - cała sprawa toczyła się wokół mieszkania, i to wspólnego. Teraz minęło pół roku, nasze wspólne życie nie przypomina już tego sprzed roku, nie ma w nas iskry, nie ma tej wielkiej miłości, nie ma radości we wspólnym mieszkaniu... Czyżby za wcześnie i za raptownie podjęłyśmy decyzję o wspólnym mieszkaniu i życie nas przytłoczyło? Teraz każda z nas po całym dniu w pracy wraca skonana, nie ma nawet chęci na wspólne planowanie następnego dnia, bo nie mamy siły, a prawda jest taka, że nie mamy wspólnych dni, żyjemy obok siebie, a nie ze sobą. Kłopoty X jeszcze bardziej wpłynęły na jej zdrowie, psychikę, jest ponura, bez życia, bez pomysłu na jutro. Kłopot jeszcze w tym, że nie ma tak naprawdę nikogo, z kim mogłaby porozmawiać o naszym związku, zwierzyć się, jej przyjaciółki przecież o niczym nie wiedzą, a X nie chce nadal nic mówić. Ja już czasami też nie mam siły, bo jakkolwiek staram się urozmaicić nasz dzień, słyszę "nie wiem", "to bez znaczenia". Czuję czasami, że X chciałaby skończyć nasz związek, ale jakby czeka, aż na mnie spadnie ten obowiązek, ale prawda jest taka, że kocham ją bardzo, choć może to już bardziej przywiązanie... Często i coraz częściej X mówi, że wszystkie problemy pojawiły się, kiedy ja pojawiłam się w jej życiu, oraz że samotność to najlepsze wyjście, bo nie będzie nikomu przeszkadzać. Czasami potrafimy przesiedzieć obok siebie 2 godziny, nie odzywając się, bo nie mamy tematów do rozmowy... Czy to już początek końca?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Moja narzeczona miewa napady agresji - jak jej pomóc?

W ostatnim czasie osoba bardzo mi bliska (narzeczona) zaczęła się dziwnie zachowywać. Boję się, że potrzebuje pomocy, i nie mogę stać z boku. Problemy zaczęły się 3 miesiące temu. Wtedy to spadło na nią pełno problemów (kończy studia (weterynarię) i...

W ostatnim czasie osoba bardzo mi bliska (narzeczona) zaczęła się dziwnie zachowywać. Boję się, że potrzebuje pomocy, i nie mogę stać z boku. Problemy zaczęły się 3 miesiące temu. Wtedy to spadło na nią pełno problemów (kończy studia (weterynarię) i ma pełno trudnych egzaminów - niektóre niestety musi powtórzyć, remont mieszkania i fakt, że postanowiliśmy zostać narzeczeństwem, brak pracy). To, co mnie zaniepokoiło, to ciągłe kłótnie o byle co. Podczas kłótni nie potrafiła panować nad sobą (miała łzy w oczach, czasami wpadała w szał), używała słów, których nie da się powtórzyć, kiedy ja argumentowałem coś, to ona twierdziła, że odbijam piłeczkę. Nie chciała słyszeć, że może się mylić. Nigdy nie chciała przyznać się do błędów, wszystko zrzucała na moją osobę (wszystkiemu zawsze byłem winien). Wprost mówiła, że nienawidzi moich rodziców i całej mojej rodziny (chociaż nigdy nie zrobili jej nic złego, wręcz przeciwnie - bardzo ją lubią). Każda rozmowa kończyła się zawsze jej podniesionym głosem i wyzwiskami. W towarzystwie zawsze mówiła źle o mojej rodzinie (wielokrotnie prosiłem ją o to, by tego nie robiła). Często widywałem ją zapłakaną, od zawsze mówiła mi, że chce się wyprowadzić ze swojego domu. Podczas kłótni pytała, czy moja rodzina jest długowieczna (sugerując, że lepiej by było, gdyby moi rodzice nie żyli). Na ostatniej imprezie wypiła trochę drinków, pech chciał, że mój brat też był na tej imprezie (ja byłem kierowcą). Moja narzeczona zaczęła znowu gadać jakieś idiotyczne rzeczy o moich rodzicach, potem zwyzywała mojego brata. Kiedy ją odwoziłem do domu (nie odezwałem się nawet słowem), płakała i wrzeszczała, nie widziała nic złego w swoim zachowaniu. W trakcie jazdy zaciągnęła ręczny hamulec i próbowała wysiąść z auta w trakcie jazdy (sytuacja mogła zakończyć się wypadkiem). Potem uciekała mi, nie słuchała mnie (dopiero kiedy zadzwoniłem do jej ojca, żeby na nią wpłynął, wsiadła do auta i mogłem ją odwieźć do domu). Wychodząc, trzasnęła drzwiami (miała szał w oczach). Po tygodniu miałem urodziny, przyniosła mi prezent urodzinowy, a w nim kartkę z napisem, "jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz". Znamy się 8 lat. Dowiedziałem się, że wcześniej pisała SMS do mojej mamy, żeby nie próbowała odebrać mnie jej, i jeszcze jakieś idiotyczne rzeczy. Podczas powrotu do domu z imprezy wyżej opisanej oddała mi pierścionek zaręczynowy. Boję się, że ona potrzebuje pomocy (próbowałem ją przekonać do wspólnego pójścia do psychologa, ale zawsze się wykręcała). Rozmawiałem z jej ojcem w cztery oczy, ale on nie widzi nic złego w jej zachowaniu, z drugiej strony nigdy się niczym nie interesował.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy warto zawalczyć jeszcze o tą miłość?

Witam, chciałbym przedstawić swój problem a mianowicie "dlaczego nie potrafię docenić osoby która tak potwornie kocham?" ale może najpierw zacznę od przedstawienia mojej sytuacji, która nie jest zbytnio skomplikowana, a więc: byłem z dziewczyna 3 lata. Był to piękny związek...

Witam, chciałbym przedstawić swój problem a mianowicie "dlaczego nie potrafię docenić osoby która tak potwornie kocham?" ale może najpierw zacznę od przedstawienia mojej sytuacji, która nie jest zbytnio skomplikowana, a więc: byłem z dziewczyna 3 lata. Był to piękny związek lecz miewał i kryzysy ale teraz po tym czasie wiem na pewno że była ona miłością mojego życia i jeszcze długo o niej nie zapomnę (o ile w ogóle poradzę sobie z zapomnieniem o niej i znalezieniem innej choć wiem, że to tylko ją kocham i nie chce nikogo innego). Jedynym naszym problemem byli moi koledzy, do których tak mnie zawsze ciągnęło i wydawało mi się, że czas spędzany z nimi był o wiele lepiej spędzony. Raz zerwaliśmy nawet z tego powodu lecz złożyłem jej pusta obietnicę, że ta sytuacja się już nie powtórzy i zacznę doceniać jej zaangażowanie w nasz związek. Później zaczęło się robić coraz gorzej gry już całkiem zacząłem poświęcać mój czas kolegom, a ja odstawiłem na drugi plan mojego życia. Koniec końców rozstaliśmy się definitywnie miesiąc temu a ja dopiero teraz jak ten ostatni idiota zorientowałem się, że straciłem najważniejszą osobę w moim życiu, dla której jestem w stanie zrobić wszystko. Proszę o pomoc chciałbym to wszystko naprawić i odzyskać miłość mojego życia! na koniec dodam, że straciliśmy całkowicie kontakt ze sobą! jeszcze raz proszę o pomoc w tej sprawie!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję się nieszczęśliwa w związku - co powinnam zrobić?

Będąc z chłopakiem ponad 3 lata, spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil, na początku było bardzo fajnie, choć nie zaczęłam z nim być z miłości, bo jak sam stwierdził, etap chodzenia to etap poznawania się, więc na początku nie muszę go...

Będąc z chłopakiem ponad 3 lata, spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil, na początku było bardzo fajnie, choć nie zaczęłam z nim być z miłości, bo jak sam stwierdził, etap chodzenia to etap poznawania się, więc na początku nie muszę go kochać. Z czasem stwierdziłam, że chyba jednak go kocham, zawsze był dla mnie czuły, troskliwy, zawsze mogłam na niego liczyć. O co go nie poprosiłam, to to zrobił, przez jedno moje słowo rzucił palenie. Jednak po tak długim okresie zastanawiam się, czy to nie jest już przyzwyczajenie... Od pół roku mieszkamy ze sobą razem, bo jesteśmy na studiach w tym samym mieście. Ale tak od ok. roku coś zaczęło się psuć... Bardzo często się kłócimy, tak naprawdę więcej jest chwil złych niż dobrych, on jest bardzo porywczy i nerwowy, często się unosi, a jak ja mu zwracam uwagę, to on mówi, że to nic takiego, że jestem przewrażliwiona albo mam uraz z dzieciństwa. Nie chcę, żeby się tak do mnie odnosił. Często się kłócimy, właściwie to o głupoty... Ostatnio się pokłóciliśmy i ja stwierdziłam, że nie chcę z nim już być, a on powiedział, że rzeczywiście nie ma to już chyba sensu, lecz po 5 minutach zadzwonił i powiedział, że nie może beze mnie żyć, że nie lubi, jak się kłócimy i że mnie bardzo kocha. A ja przez cały ten czas czuję, jakby mi życie przemijało obok. Dodam, że mam 20 lat, przy nim czuje, że mam zagwarantowane dobre życie. On studiuje na dobrym kierunku i snuje już pewne plany na przyszłość ze mną... Jednak mi się wydaje, że w ogóle nie korzystam z życia, bo od 17. roku życia ciągle wszędzie z nim i z nim... Ostatnio zaprosiłam kolegę na film, jak go nie było, bo po prostu chciałam spędzić trochę czasu z innym chłopakiem, jednak nic nie robiliśmy, to był tylko film, ale nie powiedziałam chłopakowi, bo zaraz zrobiłby awanturę, a ja nie czuję, że to było coś złego. Boję się go zostawić, bo nie wiem, czy kiedyś spotkam chłopaka, który będzie mi tak wierny i będzie dla mnie tak troskliwy jak on... Nie wiem, co mam robić, proszę o radę. Dodam, że zastanawiałam się już nad zerwaniem z nim chyba 20 razy i to trwa od roku.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Słowa mojego chłopaka ranią mnie - jak mu o tym powiedzieć?

Staram się jakoś dotrzeć do mojego partnera i zakomunikować mu, że pewne sytuacje mnie drażnią, a co gorsza - ranią. Ale on… nie chce mnie słuchać. Nie chce zrozumieć, że coś mnie boli w jego zachowaniu, że coś sprawia mi...

Staram się jakoś dotrzeć do mojego partnera i zakomunikować mu, że pewne sytuacje mnie drażnią, a co gorsza - ranią. Ale on… nie chce mnie słuchać. Nie chce zrozumieć, że coś mnie boli w jego zachowaniu, że coś sprawia mi dużą przykrość. Dobrym przykładem są jego żarty. Potrafi mi powiedzieć, żebym „uderzyła się kilka razy mocno głową w mur, tak z rozpędu” na moje pytanie, co sądzi o tym, jak pomalowałam paznokcie. Lub mówi mi coś w rodzaju "Nie rozumiesz pojęcia kreatywność". W nawiązaniu do ekscentrycznie pomalowanych paznokci spróbowałam nawiązać do wyglądu nagiej pani z okładki kolorowego magazynu - dowiedziałam się, że ta pani jest "naprawdę bardzo ładna" i ona nie ma niskiego poczucia własnej wartości, nie wygląda tak i nie decyduje się na takie zdjęcia, by podnieść swoją samoocenę. W reakcji na takie zachowania on otrzymuje moją smutną minę, którą szybko próbuję ukryć, lub jakieś mamrotanie pod nosem, po czym słyszę z jego ust, że „to miał być tylko żart, a Ty jak zwykle się obrażasz”. Kiedy staram się powiedzieć, że mi to nie odpowiada, słyszę o swoim przewrażliwieniu lub o tym, że normalne osoby tak się nie zachowują i że mam zaburzenia poczucia własnej wartości. Czy takie żarty są rzeczywiście żartami i powinnam zacząć się śmiać? Może jestem przewrażliwiona i nie potrafię sama sobie tego dostatecznie uświadomić i pojąć. Być może nie jest to facet dla mnie i dobrym rozwiązaniem byłoby podziękowanie mu za współpracę...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Mąż mnie o wszystko obwinia - co powinnam zrobić?

Mam 27 lat i dwójkę wspaniałych dzieci. Trzy lata temu wzięłam ślub i od tamtej pory słyszę od męża, że ja go zmusiłam to tego ślubu i że złapałam go na dziecko. Bardzo kocham męża, ale on mi tak dokucza,...

Mam 27 lat i dwójkę wspaniałych dzieci. Trzy lata temu wzięłam ślub i od tamtej pory słyszę od męża, że ja go zmusiłam to tego ślubu i że złapałam go na dziecko. Bardzo kocham męża, ale on mi tak dokucza, wyzywa mnie, a do tego mówi, że to wszystko przeze mnie i że to wszystko moja wina. Naprawdę się staram, ale tak dłużej nie mogę, już nie mam sił, straszne rzeczy mi do głowy przychodzą, ale w tym całym bałaganie moje dzieciaczki mnie trzymają. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ciągłe kłótnie rodziców - czy powinni wziąć rozwód?

Mam 13 lat, brata, rodziców. Ale moi rodzice bardzo się kłócą i nie wiem, czy będą razem. Był taki okres, kiedy się ciągle kłócili, potem nie rozmawiali ze sobą, potem tata zdjął obrączkę i rodzice nie spali ze sobą, a...

Mam 13 lat, brata, rodziców. Ale moi rodzice bardzo się kłócą i nie wiem, czy będą razem. Był taki okres, kiedy się ciągle kłócili, potem nie rozmawiali ze sobą, potem tata zdjął obrączkę i rodzice nie spali ze sobą, a teraz w ogóle nie rozmawiają. Przez ich kłótnie mam różne lęki i muszę chodzić do psychologa. Co jest lepsze: rozwód czy kłótnie?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty