Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Motywacja: Pytania do specjalistów

Jak pomóc w leczeniu depresji bliskiej osoby?

Dzień dobry, Trochę się rozpiszę, aby dać jak najlepszy obraz sytuacji. Moja dziewczyna (25 lat) cierpi z powodu depresji. Stety/niestety o jej konkretnym przypadku nie wiem zbyt wiele, ponieważ nie chciała się tym dzielić, a ja to uszanowałem i... Dzień dobry, Trochę się rozpiszę, aby dać jak najlepszy obraz sytuacji. Moja dziewczyna (25 lat) cierpi z powodu depresji. Stety/niestety o jej konkretnym przypadku nie wiem zbyt wiele, ponieważ nie chciała się tym dzielić, a ja to uszanowałem i nie dopytywałem. Wiem tyle, że depresja została u niej zdiagnozowana przez lekarza i ma typowe jej objawy (niskie poczucie własnej wartości, okresowe większe lub mniejsze poczucie beznadziejności życia, obniżenie nastroju i motywacji do czegokolwiek, zdarzało się samookaleczanie). Próbowała leczenia już kiedyś, jeszcze zanim się poznaliśmy, niestety bezskutecznie. Znamy się ponad rok i niecały rok temu dzięki mojemu wsparciu i motywowaniu postanowiła spróbować jeszcze raz i zapisała się do psychologa na psychoterapię (bardzo chciała uniknąć leków). Niestety nie był to dobry traf, może stosowane metody były dla niej nieodpowiednie, nie złapała nici porozumienia z lekarzem - zdaża się. 2 miesiące temu sama podjęła decyzję o zapisaniu się do innego specjalisty - tym razem do psychiatry, ale na obecnym etapie następuje rozpoznanie przez lekarza, jeszcze bez farmakoterapii. Ze względu na jej stan wielokrotnie powtarzała, że nie wie co ja w niej widzę, że powinienem być szczęśliwy z kimś innym, ale zawsze trwało to chwilę i wygrywał argument, że ona może decydować czy chce być ze mną i ja czy chcę być z nią, ale żadne z Nas nie może decydować za drugą stronę. Na początku lipca niestety uparła się, że nie jest dla mnie odpowiednią dziewczyną i rozstaliśmy się na jakąś godzinę. Zgadza się, na około godzinę, bo kiedy dotarła do domu, napisała że nie umie beze mnie. Od tego czasu wszystko było względnie dobrze, wiele razy dziękowała mi że jestem i sam ten fakt już wiele dla Niej znaczy. Niestety sytuacja zmieniła się po powrocie ze wspólnego urlopu. Podczas ostatnich dni urlopu moja dziewczyna doznała mocnego kryzysu, zakomunikowała to wprost, że jest źle i najchętniej zamknęłaby się gdzieś w pokoju. Zauważyłem też, że nie miała ochoty na przytulanie czy całowanie, więc nie narzucałem się, po prostu byłem obok. Przechodząc do sedna - po powrocie nie dawała znaku życia przez kilka dni, a kiedy się odezwała dała znać, że to nie ma sensu, że nie będzie zabierać mi więcej czasu, że więcej mnie już nie zrani, że nie chce abym się przy niej marnował, że się wycofuje i kiedyś będę jej za to wdzięczny. Sytuacja jeszcze nigdy nie była tak tragiczna - żadne argumenty do niej nie przemawiają. Z jednej strony rozumiem jej rozterki i to że byłaby gotowa zrezygnować z własnego szczęścia, żebym ja był szczęśliwy (według niej byłbym szczęśliwy z kimś innym), a z drugiej strony ja jestem z nią szczęśliwy, chcę ją wspierać i być przy niej. Wiem że nie jestem odpowiedzialny za jej zdrowie psychiczne i nie jestem z nią z poczucia winy, czy ze względu na chorobę. Jestem, ponieważ po prostu tego chcę, być z nią na dobre i na złe. Jak w tej sytuacji mogę się zachować? Co robić? Z góry dziękuję za przeczytanie moich wypocin i przesłane odpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Jak radzić sobie z tymi problemami w nawiązaniu relacji?

1. Bardzo chciałbym poznać jakąś kobietę, stworzyć szczęśliwy związek, ale czuję ogromy lęk przy kontakcie z kobietami. Bardzo się stresuje zwykła rozmowa. Gdy już przez aplikację internetową umówiłem się na spotkanie za każdym razem odwoływałem spotkanie w ostatniej chwili bo... 1. Bardzo chciałbym poznać jakąś kobietę, stworzyć szczęśliwy związek, ale czuję ogromy lęk przy kontakcie z kobietami. Bardzo się stresuje zwykła rozmowa. Gdy już przez aplikację internetową umówiłem się na spotkanie za każdym razem odwoływałem spotkanie w ostatniej chwili bo taki lek mnie zżerał że nie potrafiłem funkcjonować. Sytuacja pojawiła się już conajmniej 3 razy. 2. Nie potrafię utrzymać relacji z znajomymi, izoluje się zamykam w domu i wymyślam powód dlaczego nie mogę się spotkać 3. Stresują mnie spotkania z nieznajomymi ludźmi. Przyjaciel nie raz chciał mnie wyciągnąć gdzieś żebym kogoś poznał. Za każdym razem wymyślałem powód żeby nie iść. Czułem jakiś dziwny lęk przed spotkaniem chociaż bardzo chciałbym poznać jakiś znajomych i z nim pójść. 4. Mam problemy z motywacją, opowiem to na przykładnie swojego hobby, często czuję potrzebę zabrania się za pisanie teksów i nagrywanie, gdy tylko zasiadam do komputera by zacząć pracę nagle odczuwam niechęć i zawsze kończy się tym że wyłączam laptopa i siadam na kanapie nic nie robiąc. 5. Bywają u mnie stany że nie chce mi się nic kompletnie, nie chce mi się leżeć nie chce stać jeść pić gadać oglądać, taka totalna wegetacja 6. Odczuwam nieuzasadniony smutek naprzyklad jak jestem w pracy czuję się smutek że mnie nie ma u rodziców na Mazurach a gdy jestem na Mazurach czuję wewnętrzny smutek którego przyczyny nie jestem w stanie określić 7. przeraża mnie rozmowa z przełożoną w pracy, z policja, ogólnie z ludźmi. Wiem że reaguje nieadekwatnie do sytuacji ale nie potrafię sobie poradzić z tymi emocjami 8. Nie potrafię patrzeć ludziom w oczy, czuję wtedy paraliżujące napięcie na całym ciele, nie potrafię się skupić i składnie wypowiadać 9. Zdecydowanie nadużywam alkoholu, spożywam po 6 piw dziennie 10. Miewam myśli że wszystkim wokół przeszkadzam 11. Głośny dźwięk i krzyki wywołują u mnie niepokój 12. Jestem strasznie rozkojarzony i nie potrafię się skoncentrować przez co w pracy pojawiają się błędy 13. Mam problemy z wyrażeniem swoich mysli 14. Po pewnym spotkaniu firmowym zorganizowanym na rzecz wigili firmowej od początku siedziałem zestresowany nie odzywałem się głowę miałem spuszczoną, gdy zostałem zapytany o byle co nic nie odpowiadałem jak jakiś dzikus robiło mi się gorąco miałem wrażenie jakbym się dusił bardzo źle się czułem, gdy już przetrwałem te 4 godziny milczenia po powrocie do domu czułem się wyczerpany psychicznie nie miałem na nic siły nie chciało mi się rozmawiać z przyjacielem z którym mieszkam nienawidziłem siebie i ogólnie miałem wrażenie że znowu spieprzyłem sprawę. Musiałem wychodzić na dwór w czasie spotkania żeby odetchnąć powietrzem bo kręciło mi się w głowie. Koledzy z pracy zawsze mówią że mnie nie poznają na spotkaniach firmowych jakbym był inna osoba. Miałem wrażenie jakby z czasem im dłużej bym siedział na tym spotkaniu to lek przybieral na sile. 15. Kolejnego dnia po tym spotkaniu zauważyłem zwiększenie leku do kolegów w pracy, musiałem się przełamać żeby się chociażby przewitac, czułem się tak mocno wykończony psychicznie ze przez cały dzień unikałem ludzi i nie rozmawiałem z nikim. 16. Mam wrażenie że kiedyś mnie różne rzeczy bardziej cieszyły (ciepły letni wiatr, zimy, spotkania z najbliższymi znajomymi) dzisiaj nic mnie nie obchodzi nie odczuwam już żadnych emocji wszystko jest dla mnie obojętne 17. Spędziłem Sylwestra samemu mimo że miałem możliwość wyjścia do kogoś. Czułem się z tym źle 18. Czuję że jestem inna osobą niż kiedyś kiedyś byłem mega rozrywkowy towarzyski, dziś jestem wycofanym gościem co woli zostać samemu w mieszkaniu
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Na co wskazują te objawy i wyniki badań u 31-latki?

Mam 31 lat, od kilku lat szukam przyczyny mlich dolegliwosci : Przyćmione zmysły, gorsze odczucia, drzenie karku-glowy , mimo braku wady gorsze widzenie - zamglone. Osłabienie mięśni, zmęczenie, spadek motywacji, piski szumy w uszach, bóle sztywność pleców (... Mam 31 lat, od kilku lat szukam przyczyny mlich dolegliwosci : Przyćmione zmysły, gorsze odczucia, drzenie karku-glowy , mimo braku wady gorsze widzenie - zamglone. Osłabienie mięśni, zmęczenie, spadek motywacji, piski szumy w uszach, bóle sztywność pleców ( kark, lędźwia, klatka) Robiłam rezonanse wszystko ok oprócz zwyrodnień i przepuklin, punkcja z ledzwi wykluczyła SM . Slaba koncentracja. Dodatni czynnik V-leiden z krwi. Zostałam odesłana bez diagnozy ze szpitala.
odpowiada 1 ekspert:
dr n. med Monika Łukaszewicz
dr n. med Monika Łukaszewicz

Jak go zmobilizować do rozpoczęcia pracy?

Dzień dobry, Mój brat w tym roku skończy 24lata. Od prawie 2 lat siedzi w domu rodzinnym przed komputerem i uważa, że nie znajdzie żadnej pracy. Zaproponowałem mu aby poszedł na szkolenie podstawowe do wojska i zobaczył czy to dla... Dzień dobry, Mój brat w tym roku skończy 24lata. Od prawie 2 lat siedzi w domu rodzinnym przed komputerem i uważa, że nie znajdzie żadnej pracy. Zaproponowałem mu aby poszedł na szkolenie podstawowe do wojska i zobaczył czy to dla niego. Jego działania wyglądają jakby nie chciał podjąć żadnej pracy. Uważa, że wszędzie potrzebne jest doświadczenie. Nie słucha nikogo, wygląda jakby spadło mu poczucie własnej wartości i stracił wiarę w siebie i swoje umiejętności. Jak go zmobilizować do rozpoczęcia pracy. Jest po licencjacie ze studiów graficznych.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czym może być spowodowana moja nadmierna senność?

Witam. Mam pytanie. Od dłuższego czasu odczuwam ciągle zmęczenie i senność niezależnie ile bym spał. Ogólna niechęć do wysiłku fizycznego. Zacząłem chodzić na siłownie ale ogólnie brak mi motywacji. Do jakiego specjalisty mogę się zgłosić z moją przypadłością ? Dodam... Witam. Mam pytanie. Od dłuższego czasu odczuwam ciągle zmęczenie i senność niezależnie ile bym spał. Ogólna niechęć do wysiłku fizycznego. Zacząłem chodzić na siłownie ale ogólnie brak mi motywacji. Do jakiego specjalisty mogę się zgłosić z moją przypadłością ? Dodam że mam 33 lata 180 wzrostu. Ostatnio sprawdzałem też swój poziom testosteronu i wydawał mi się On trochę niski na poziomie około 300
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy moje problemy świadczą o depresji?

Mam 32 lata. Czy jestem chory na depresje ? Shizofrenie? Borderline ? Jestem w szpitalu psychiatrycznym z innej przyczyny, mam okazje o tym opowiedziec ale boje sie ze zamkna mnie na dlugie lata co robic, co to za choroba ?... Mam 32 lata. Czy jestem chory na depresje ? Shizofrenie? Borderline ? Jestem w szpitalu psychiatrycznym z innej przyczyny, mam okazje o tym opowiedziec ale boje sie ze zamkna mnie na dlugie lata co robic, co to za choroba ? Przepraszam za.bledy, pisze na starym telwfonie dotykowym. Nie mam komputera. Ludzie irytuja mnie i demerwuja, nie umiem trzymac zadnej dluzszej relacji. Z lazdym sie wkoncu pokluce bo nie umiem byc mily dlugo. Wkoncu wychodzi ze mnie melancholia i smutek chec izolacji i ludzoe mysla ze sie obrazam na nich lub jestem oslchy i niegrzeczny. Wtedy Zakladam maske ale emocje zawsze biora gore. Sprawiam wrazenie obrazonego na ludzi,.a ja poprostu vhce byc sam miec spokoj i z nikim nie rozmawiac, najlepiej zniknac i nie slyszec ich glosu. Izoluje sie a ludzoe tego nie lubia..naciskaja na mnie. Mam wrazenie ze emocjonalnie wwiercaja mi sie w glowe, ze chca mnie przeswietlic. Uwazaja mnie za dziwaka i wyzutka. Dla mnie to Fobia spoleczna, na ktora juz bylem leczony wraz z depresja. Potrafie miec.tylko.jednego.znajomego, nie potrafie zadawac sie z dwiema osobami. Nie potrafie akupic uwagi i mojego poswiecenia czy dobroci na dwie czy wiecej osob . w autobusie nie daje rady. W windzie z kims to juz wogole masakra. Mecze sie, wrecz poce. Przeraza mnie to ze wdycham to samo pwoetrze co reszta. Mysle o brudzie na tych ludziach i o tym ze wlasciwie.wdycham ich doslownie w swoje pluca. Jak wydaja jakies dzwieki mlaskaja lub chrapia to budzi sie we mnie agresja. Chrapanie powoduje u mnie najwieksza realcje zlosci, ale wszelkie tiki, chrzakniecia powoduja nerwy i przyplyw dziwnej adrenaliny. Zawsze jestem smutny na tyle ze az czesto obcy pytaja czy wszystkp wpprzadku , to musze tlumaczyc ze mam taka gebe bo iestem smutnym vzlowiekiem i taka m.nature, bywam smutny i rozzalony do tego stopnia ze wkoncu ta smutnosc przepala mnie jak by juz sie bardziej nid dalo, potencjometr sie przekreca i przestaje czuc cokolwiek. Jestem przeladowamy smutliem. W tym stanie zawieszenia i rezygnowania, wszystko staje mi sie obojetne, czy bede zdrowie czy higiena nie maja znaczenia zaniedbuje sie, nie jem. Nie mam emocji ani zlych ani donrych, gleboka pustka i rezygnacja i pytanie co ja tu robie. mysle wtedy najczesciej czy nie ukrucic swojego zycia bo itak jest beznadziejne i nie prowadzi do nikad ze jest bez sensu. Koniec nas jest taki sam wiec jakie ma znaczenie kiedy umre. Potem to przechodzi w rozne skrajne wachania nastrojow. Potrafie pol.godziny gapic sie na zwykly przedmiot twierdzac ze to niezwykle lub nagle nadmiwrnie zachwycac sie natura , dostaje adhd jakiegos i opowoadam ludziom rozne pokrecone zeczy na przyklad o slimakach i ciagu fibonacciego czu starozytnych kpsmitach a ludzie pukaja sie w czola ze zawsze smutny a teraz to nacpany napewno jakis. To powoduje moralniaki. Po tych nadpobudliwosciach humoru i jak mnie cos rozmieszy to zazwyczaj dostaje smiechowego kaca. Mam gwaltowny spadek nastroju, i moralniaki ze mialem dobry humor a teraz juz wiem ze bede cierpial z tego powodu. Zawsze gdy sie smieje lub ciesze to na drugi dzien chodze zalamany wiec jak mam dobry humor wiem co czeka mnie jutro. To jak prognoza pogody. Nie widze sensu zycia. Nie rozumiem ludzkiego zaslepienia ze robia wszystko po to by umrzec, ze wkladaja tyle trudu by miec potem fajna trumne i na co.to. Najwieksze wyparcie to dazenie do celu, ciezla charowka.cale.zycie jedynie pp to by umrzec. Codziennie kilka razy dziennie mysle o umieraniu, o nicosci potem, o pustce starosci i niemocy, bezsilnosci. O tym ze jestem slaby i robie sie brzydki. W glowie wyzywam siebie czwsto lrytykuje i ponizam jak bym hejtoeal.kogos innego. Nie umiem sie juz z niczego cieszyc. Potrafie sie smiac ale nie cieszyc. Moj smiech nazywam reakcja mechaniczna i czesto mi wstyd ze sie smieje z czegos Zwykle sa to rzeczy ktore obuzaja innych lub sa nie rozumiane lub zwyczajnie nie smieszne. Mam.uczucie nie bycia czlowiekoem. Czesto mysle ze to ekspwryment jakiejs wyzszej technologii i ze to symulacja rodzaj proby. Ze moze po zyciu cos jest jakies przejscie na wyzszy stan swiadomosci czy bycia, cos w stylu " przejdz to zycie obczaimy reakcje, potem wypuscimy cie z matrixa jesli bedziesz godzien " Chodz to tez moze byc tylko kontra do tego ze wciaz mysle o tej pustce i probuje to jakos tlumaczyc sam sobie. Jestem bardzo skrajny wrecz paradoksalny. W aktualnym stanie nie mam zadnej motywacji, chyba ze jestem glodny lub mi zimno to motywuje mnie do podstawowych reakcji. Czesto mam wrazenie ze odrealniam.sie, ze trace kontskt z zeczywistosci. Zatracam sie gdzies w swojej glowie i myslach tak mocno ze czuje sie jak bym calkowicie stracil harakter i byl jedynie mechanicznie wylonujacym podstawowe czynnosci lawalkiem miesa i chemicznych reakcji ktory popada jedynie w destruktywne zachowania. Zapominam ze zycie jest. Ze trzeba jesc, wole zrobic nowy tatuaz, nie mysle ze nie ma pieniedzy. Kiedys wzialem laptop za 12 tysiecy na raty nie majac pracy a po 2-3 dniach dotarlo do mnie co zrobilem i go odeslalem. Moze tak mocno kontruje to myslenie o umieraniu, ze az zapominam ze zycie wogole.sie toczy.tu paradoks boje sie smierci, i wiecznego nie istnienia i braku swiadomoaci przez cale zawsze. ale w stanach tego letargu mysle ze to jedyna slusznosc bo co za roznica liedy umre bo itak wszyscy umra i ze w sumie ja tez powinienem bo to wylaczy moje poczucie bycia takim niekompatybilnym elementem i da od tego wytchnienie. Nie planuje samobojstwa ale duzo o nim mysle, jak bym to zrobil. Nawet mam wybrana technike na wypadek potrzeby. u mnie dzien w wiekszosc to brak energii ale mam talie strzaly manii i nadpobudliwosci ze smianiem sie z byle czego z raz na 1-2 tyg. Zawsze slabo spie. Tu nie bo jest bezpiecznie i nie ma stresu, nie umiem go wogole kontrolowac, zawssze przejmuje nademna wladze. Budzi mnie kazdy dzwiek mimo ze jestem ciagle zmeczony. Caly swiat mnie ogolem drazni. Wszedzie widze te zle strony i mase teorii spiskowych, nie mysle ze na swoecie sa np ladne lasy , mysle ze sa.wypalane ze zwierzeta umieraja, ze wszystkp niszczeje i dazy do destrukcji, gnije. Coraz.czesciej mam.odruch.wymiotmy jedzac mieso, a jak juz widze kosc to calkiem, nadmiernie mysle o tym ze to chodzilo ruszalo sie a potem w bolu umieralo wystraszone. Czuje strach tego kawalka miesa .Mam przed oczami sceny jak ludzie na ktorych patrze leza.w grobach. Np gdy bylem w centrum handlowym i w glowie mialem.tylko to ze kazdy na kogo patrze bedzie zakopany w ziemi i martwy. Ze nie beda juz wydawac dzwiekow, wykonywac czynnosci. Zwykle iestem przekonany ze jestem ciagle obgadywany, jesli uslysze smiech jestem przekonany ze to ze mnie i zawsze sprawdzam zrodlo smiechu, przy ludziach czuje lek, przytloczenie zawstydzenie. Krepuje sie i czuje adrenaline. Kiedy patrza na mnie jestem pewien ze mowia o mnie i mnie obgaduja zero pewnosci siebie ogromna samokrytyka. Mam rozne urojenia ze jestem okradany np z wyplat, kluce sie czesto z pracodawcami bo mysle ze knuja tylko po to bym zrezygnowal z pracy lub aby mi dokuczyc,mysle ze ludzie knuja przeciw mnie, przykladowo wy tutaj odrazu bylem pewien ze wy macie swoj plan co do mnie i ze nie chcecie mnie tu, ze jestescie.napewno skorumpowani lub przekupieni przez moja matke. Wogole moje niepowodzenia czesto mysle ze sa przez to ze moja matka.o jej gangus przekupiaja ludzi abym mial problemy.. zawsze mysle Ze ludzie sa w zmowie. Przykladowo chrapanie na pokoju tutaj. Chrapali synchronicznie na zmiane kazdego dnia inny, bylem.pewien ze dogadali sie ze beda mnie dreczyc aby pozbyc sie mnie z sali. Bardzo czesto mysle ze ludzie dogaduja sie razem i probuja wpakowac mnie na jakas mine abym mial klopoty i aby pozbyc sie mnie bo nie lubia mnie, bo jestem inny, dziwny, bo czasem podniose jakis orzedmiot i nawijam.o.nim jak by to byla opowiesc zycia. Z calkowitych zalaman potrafie pol dnia myslec natretnie o ksztalcie kamienia jaki podnioslem itp. zyje w bance. Ludzie twierdza ze totalnie mnie nie ma i ze jestem odklejencem. Najmroczniejsze jest we mnie to ze mam takie dni ze mimo braku agresji czy checi slrzywdzenia kogos, np gdy jestem z kims w kuchni a obok lezy noz, widze jak zabijam ta osobe a ona jest przerazona. Czy jak lezy mlotel.w.garazu to widze jak.udezam.ta.osobe. takie.natretne mysli ze az sam jestem oburzony i zly na swoja mroczna wyobraznie. W snach chetnie zabijam jesli mam taka mozliwosc. W zyciu nie byl bym do tego zdolny. Bardzo szanuje zycie bo wiem ze znika na zawsze i nie wraca jak.wspominalem.natrenie o tym mysle. Nie raz chamowalem wozliem widlowym.na.srodku magazynu biegnac przez wsYskie hale tylko po to by wypuscic motyla co go.znalazlem i dac mu wody lub innego zuka . Nie umial bym odebrac komus czegos co jest tak unikalne ze bezpowrotne jednak.wodze.te.drecace mnie obrazy i przeraza mnie to czasem. Stany lekowe dzien w dzien. Zawsze bylem smutnym dzieckiem, nie skonczylem nawet 14 lat a ja przesiadywalem ma dachu 10pietrowca myslac czy nie skakac. Bylem bardzo wyobcowany, bity, molestowany orzez ciotke. w domu bylo.duzo przemocy i narkotykow. Probowano matce odebrac prawa rodzicielksie ale zastraszyla mnie.
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

W jaki sposób zachęcić się do pracy?

Hej, nie wiem czy to pytanie do psychologa czy do coacha lub motywatora pytanie, ale moderator zweryfikuje. Otóż mam prawie 30 lat i niewielkie doświadczenie zawodowe. Dotychczas tylko pracowałem dorywczo, nic na dłużej. Chciałbym wreszcie się ustatkować i znaleźć drogę... Hej, nie wiem czy to pytanie do psychologa czy do coacha lub motywatora pytanie, ale moderator zweryfikuje. Otóż mam prawie 30 lat i niewielkie doświadczenie zawodowe. Dotychczas tylko pracowałem dorywczo, nic na dłużej. Chciałbym wreszcie się ustatkować i znaleźć drogę zawodową, ale czego się nie próbuje podjąć to jakby na siłę. Trzeba w końcu zacząć pomagać w domu a ja nie czuję chęci do czegokolwiek. Z ostatnich prac szybko rezygnowałem albo wymyślałem. I teraz nie czuję tej siły sprawczej jakbym się poddał. Co może mi pomóc, czy może jednak iść do byle jakiej pracy, by wyrobić w sobie nawyki? Z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to mogą być objawy depresji u 18-latki?

Dzień dobry, od 2021 mam ogromne stany lękowe, mam trudności z oddychaniem, nadciśnienie w chwilach stresu, który u mnie jest bardzo często.Mam również ogromne zawroty głowy które towarzyszą mi do dziś, nic jednak nigdy się nie stało, mam na myśli... Dzień dobry, od 2021 mam ogromne stany lękowe, mam trudności z oddychaniem, nadciśnienie w chwilach stresu, który u mnie jest bardzo często.Mam również ogromne zawroty głowy które towarzyszą mi do dziś, nic jednak nigdy się nie stało, mam na myśli to że nie omdlałam ani nic, od dłuższego czasu zmagam się również z lękami takimi jak, lęk przed omdleniem, przed wyjściem z domu, i lęk przed nowym dniem, boje się tego co przyniesie mi nowy dzień, automatycznie kiedy wyjdę z domu moje nogi zaczynają się robić jak ,,z waty’’ zaczyna mi się kręcić w głowie i panikuje. O wyjściach do sklepów gdzie jest dużo ludzi to ja już nie wspomnę, to jest istne piekło. Dużo moich znajomych często gdzieś wychodzi, ale ja nie odważyłam się nigdy iść z którąś z nich bo wiem że skończyłoby to się tym że siedziałabym spanikowana z zawrotami głowy i czekała na rodzica aby po mnie przyjechał, jak już gdzieś idę to z siostrą albo mamą bo wtedy czuję chociaż trochę że jestem bezpieczna. Tych objawów nerwicy jest więcej. Od pewnego czasu ( ponad pół roku) wydaje mi się że mogę mieć depresje, nie chcę sama się diagnozować dlatego chciałabym aby jakiś specjalista mnie trochę nakierował. Po prostu czuje się wypalona, nie mam motywacji do niczego, jestem ciągle zmęczona, nie radzę sobie z podejmowaniem najmniejszych i najprostszych decyzji najczęściej ktoś robi to za mnie, nie cieszą mnie już rzeczy które cieszyły mnie wcześniej, z dużego grona znajomych nagle mam tylko kilku (mam na myśli na prawdę małą grupę ludzi może z 3) męczą mnie proste czynności takie jak umycie zębów, spakowanie plecaka, odkładam je na poźniej, kiedy tylko mogę całe dnie spędzam w łóżku, od pewnego czasu wybudzam się o 5 godzinie mimo tego ze jestem nadal zmęczona to nie mogę zasnąć, moi rodzice nie mogą wziąć tego pod uwagę że mam podejrzenia depresji, bo zawsze byłam szczęśliwa, według nich teraz to co przeżywam to to że w tym roku poszłam do liceum, nie jest to prawdą, oczywiście kosztowało mnie to dużo nerwów płaczu i nieprzespanych nocy związanych ze stresem ale teraz jest w miarę dobrze niestety wpadłam w kilka zagrożeń które teraz będzie mi ciężko poprawić, nie umiem się już uczyć, mogę siedzieć godzinami a i tak mi się nic do głowy nie wbije, jestem już bardzo wszystkim zmęczona, nie widzę ,, światełka w tunelu’’ mam wrażenie że w przyszłości będzie jeszcze gorzej i nie mam sensu życia, nikt mnie nie rozumie i nawet nie próbował zrozumieć, potrzebuję trochę wsparcia przeraża mnie to co ostatnio dzieje się u mnie w głowie i jak moje ciało reaguje na stres. Gdybym miała odpisywać co mi jest spędziłabym na tym pare dobrych dni, więc to skróciłam, czy jakiś specjalista będzie mi w stanie powiedzieć czy to może być depresja i co z tym zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak podjąć trudną decyzję?

Rezygnacja ze studiów na 4 roku - studia magisterskie Witam, Mam przed sobą spory dylemat, ale głównie spowodowany obawami przed reakcją w rodzinie oraz pracy. Jestem studentką na 4 roku, na studiach magisterskich, zaocznych. Poszłam na nie po 2 latach... Rezygnacja ze studiów na 4 roku - studia magisterskie Witam, Mam przed sobą spory dylemat, ale głównie spowodowany obawami przed reakcją w rodzinie oraz pracy. Jestem studentką na 4 roku, na studiach magisterskich, zaocznych. Poszłam na nie po 2 latach przerwy (studia stacjonarne), w międzyczasie znajdując swoją pierwszą pracę, którą zmieniłam niedawno w maju. Studia licencjackie byłam w stanie skończyć dopiero we wrześniu, kiedy wreszcie skończyłam pracę dyplomową na prawie 100 stron, od której pisania dostałam pierwszych w życiu ataków paniki. Obiecałam sobie, że nie pójdę nigdy na studia magisterskie, choć moja rodzina absolutnie się z tym nie zgadzała. Zaczęłam chodzić w trakcie tych 2 lat przez parę miesięcy do psychologa i tam na sesjach zostałam "uświadomiona", że część moich problemów ze sobą zostanie rozwiązanych, gdy wrócę na studia i zacznę ponownie wchodzić w interakcję z ludźmi w moim wieku (prywatnie nie mam dużo zaufanych osób i w poprzedniej pracy nie było nikogo przez 30-tką, przed ślubem). Ostatecznie uległam namowom, licząc w duchu, że faktycznie mój stan psychiczny się poprawi. Na studiach magisterskich jestem obecnie przed sesją letnią, na 4 roku (całe trwają 2 lata). Jest to kierunek, który nie był moim pierwszym wyborem, ponieważ ten nie został otwarty i z dwóch nieapetycznych opcji, ta wydała się mniejszym złem. Obecnie, psychicznie i emocjonalnie napotkałam absolutny mur. Nie jestem w stanie zmusić się do żadnej nauki ani do pisania żadnej pracy, zwłaszcza magisterskiej. Nie czuję żadnej motywacji, nie ma we mnie ani grama pasji. Absolutnie nie interesuje mnie to, czym każą nam się na kierunku zajmować. Traktują nas z politowaniem, pretensjonalnie, przedmioty mamy narzucone wykraczające poza zakres kierunku lub spełniający jakieś 20% obiecywanego spektrum. Nie wiem, jak powiedzieć moim rodzicom o moich obawach. Jak dziadkom. Boję się, że jakimś cudem rzucenie studiów będzie poruszone u mnie w nowej pracy - pracy, którą bardzo lubię, fascynuje mnie wszystko w niej i mam motywację na zdobywanie doświadczenia i prawdopodobnych awansów w przyszłości. Czuję się tam wreszcie spełniana, że ma ta cała gonitwa za chlebem sens. Wiem, co podpowiada mi instynkt i chęć pierwszy raz w życiu zadbania o siebie - należy po prostu zrezygnować. Czuję w kościach, że taka powinna być moja decyzja. Boję się jednak, że nie mam racji i przede wszystkim nie chcę musieć się tłumaczyć z moich decyzji po raz kolejny wszystkim dookoła. Tłumaczyć, że nie mogą żyć drugi raz mną przez swoje niespełnione ambicje. Mam 25 lat, a jestem tym już stanowczo zmęczona. (Nie) wiem, co powinnam zrobić. Niby tylko (aż) jeszcze ciut ponad 1 rok do otrzymania tytułu... choć nie wyobrażam sobie kończyć dalej mojej pracy dyplomowej. Bardzo proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mogą oznaczać takie objawy y 25-latka?

Witam, mężczyzna 25 lat. Od około 2 lat mam poniższe objawy: - po większości posiłków mam wzdęcia, czasami nawet rano na czczo - ciągle jestem niewyspany, nawet gdy śpię około 8h - mam niską motywacje do robienia czegokolwiek - spadło... Witam, mężczyzna 25 lat. Od około 2 lat mam poniższe objawy: - po większości posiłków mam wzdęcia, czasami nawet rano na czczo - ciągle jestem niewyspany, nawet gdy śpię około 8h - mam niską motywacje do robienia czegokolwiek - spadło mi bardzo libido. Miałem robione badania hormonalne i wszystko jest w porządku. Testosteron mam wysoko - odczuwam anhedonie i brak zainteresowania aktywnościami, które wcześniej lubiłem - brałem przez ten czas różne leki SSRI ale nic nie pomogły. Nawet nie odczułem żadnego ich działania
odpowiada 1 ekspert:
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek

Dlaczego mam tą obniżoną motywację?

Mam problem z bezsensem zycia i motywacja do niego od około 3 lat W tym roku kończę 31 lat mieszkam z rodzicami nie mam własnej rodziny dziewczyny też nie mam . Nie wyprowadzę się z domu bo mnie na to... Mam problem z bezsensem zycia i motywacja do niego od około 3 lat W tym roku kończę 31 lat mieszkam z rodzicami nie mam własnej rodziny dziewczyny też nie mam . Nie wyprowadzę się z domu bo mnie na to nie stać Mam stała pracę, ale słabo płatna Parę lat temu skończyłem 5 letnie studia, które mi nic nie dały - zmarnowany czas- czesto meczy mnie ta mysl o tych studiach , ktore mi nic nie daly w zyciu Mam poczucie bezsensu życia zero motywacji ... spożywam alkohol tylko w piątek i sobotę żeby zabić to uczucie bezsensu . Jak to leczyć ? Czasami sobie myślę że chciałbym już być na emeryturze i mieć zycie za sobą ... Jestem znudzony zyciem i to maksymalnie. Nie wiem jak to leczyć, czy dam radę to sam jakoś leczyć ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak się zmotywować do kolejnej pracy?

Witam, ostatnio zapytałem o motywację do pracy natomiast jej brak chyba wydał się chwilowy. Szukam obecnie ścieżki zawodowej dla mnie i chciałem zapytać czym się kierować. Miałem dużo prac typu a może spróbuję ale nie odbiło sie to dłuższym stażem.... Witam, ostatnio zapytałem o motywację do pracy natomiast jej brak chyba wydał się chwilowy. Szukam obecnie ścieżki zawodowej dla mnie i chciałem zapytać czym się kierować. Miałem dużo prac typu a może spróbuję ale nie odbiło sie to dłuższym stażem. Przez to nie mam czym się pochwalić w kwestii doświadczenia, co najwyżej moje CV przyciąga różnorodnością. Po rozmowach i tak dostaje pracę ktoś kto ma już doświadczenie w danej dziedzinie. Chciałem zawsze robić coś ciekawego ale obecnie nie mam już siły wewnętrznej próbować kolejnych prac a życie nie czeka. Co powinienem zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr psychologii Agnieszka Naruszewicz
Mgr psychologii Agnieszka Naruszewicz

Co ja jeszcze mogę zrobić by sobie pomóc?

Dzień dobry, nie wiem po co pisze chyba po to, że szukam cały czas jakiegoś sposobu wyjścia na prostą. Od 2 lat leczę się psychiatrycznie na depresję. Raz było podejrzenie CHADu. Leki które brałem to escitalopram, duloksetyna, fluoksetyna, sertralina,... Dzień dobry, nie wiem po co pisze chyba po to, że szukam cały czas jakiegoś sposobu wyjścia na prostą. Od 2 lat leczę się psychiatrycznie na depresję. Raz było podejrzenie CHADu. Leki które brałem to escitalopram, duloksetyna, fluoksetyna, sertralina, coś tam jeszcze, plus lek chamujacy manie/hipomanie, której chyba nigdy nie miałem bo już sam nie wiem. Aktualnie od może 9 10 MSC biorę bupropion i to on w jakimkolwiek stopniu zadziałał. Po innych lekach miałem wręcz nasilenia lub inne dziwne objawy. Mimo tego wiecznie się pocę na tyle że do pracy noszę po 3 koszulki żeby się po cichu przebrać. Nie pije alkoholu choć wczesniej zdarzało mi się tak "leczyć", korzystałem z psychoterapii dłuższy czas ale nie mnie już na to zwyczajnie nie mam pieniędzy. Pierwszy lekarz psychiatra od tak rozpoznał CHAD, i w ogóle nie wiem ja mam trudności z mówieniem o sobie i gdy jestem u lekarza być może nie mówię wszystkiego, ale te wizyty wyglądają tak że lekarz 80 proc czasu klepie w komputer o nic nie pytając. Drugi lekarz, do którego chodzę wydaje się być bardziej odpowiedni czy może zainteresowany nie tylko kasą ale moim problemem, a problem jest i to duży. Mam od 2 lat ogromną senność, ciężko mi wstać, ciężko mi się za coś zabrać, wiecznie czuję pustkę, bezsens życia, w ciężkich chwilach miałem myśli samobójcze. Totalnie nic mi się nie chce do tego stopnia że idąc do lekarza nie chce mi nawet z nim gadać. Mam dosyć ciągłych zmian leków, czy dawek bo każda zmiana wpływa na mnie okropnie, zdawałam pracę, boję się wyjść do ludzi i powoli tracę siłę do podstaw życiowych nie mówiąc już o motywacji bo już naprawdę nie wiem co ja jeszcze mogę zrobić by sobie pomóc skoro ja sam się przed wszystkim hamuje i to silniejsze od moich postanowień
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Ja poradzić sobie z takimi problemami u 15-latka?

Witam mój syn lat 15 przed zmianą szkoły na średną miał incydent psychotyczny był w szpitalu 2 miesiące stwierdzono ostre wielopostaciowe zaburzenie psychotyczne bez objawów schizofrenii dostawal po wyjściu ze szpitala leki olanzapina 5mg 1-0-2 tab i Depakine Chrome500mg 1-0-1... Witam mój syn lat 15 przed zmianą szkoły na średną miał incydent psychotyczny był w szpitalu 2 miesiące stwierdzono ostre wielopostaciowe zaburzenie psychotyczne bez objawów schizofrenii dostawal po wyjściu ze szpitala leki olanzapina 5mg 1-0-2 tab i Depakine Chrome500mg 1-0-1 tab i Depakine Chrono 300 mg 1-0-1 tab jest senny dużo spi i ciągle głodny w szkole nie może się skupuc nie może się uczyć . W podstawówce miał czerwony pasek dobrze się uczył . Teraz nie ma motywacji nic mu się nie chce
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak podjąć decyzję o trudnym rozstaniu?

Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek... Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek (dom na ogromnej działce, dwa mieszkania w dużym mieście, gotówka w banku). Te nieruchomości popadają w ruinę, bo partner (a wcześniej również jego matka, która zmarła kilka tygodni temu) nie zgadza się na uszczknięcie czegokolwiek z oszczędności w celu dokonania koniecznych remontów. Nie zgadza się również na wynajęcie lub sprzedaż którejkolwiek nieruchomości w celu pozyskania gotówki na doprowadzenie do ładu pozostałych. Przez ponad 10 lat partner w żaden sposób nie zabezpieczył mnie finansowo i temat pieniędzy jest tematem tabu: przerywa mi, nie daje mówić, obraża się, zarzuca, że mam go za najgorszego, który mnie zostawi bez pieniędzy. Bez wątpienia nie mam swobodnego dostępu do jego środków i to jest fakt. Na wypadek jego śmierci nic po nim nie dziedziczę. Zostanę bez niczego, bo nie jestem jego żoną. Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem wyprowadzki - mam kawalerkę w mniejszym mieście. Do partnera przeprowadziłam się w nadziei, że w większym mieście znajdę pracę na miarę mojego wykształcenia, za dobre pieniądze. Owszem, znalazłam, ale była to praca czasowa, w projektach unijnych, gdzie często stosowano wobec pracowników mobbing i naciski na odbiór i akceptowanie produktów nie spełniających żadnych standardów. Za dwie ostatnie tego typu prace podziękowałam, bo miałam wrażenie, że funkcjonuję na krawędzi prawa. Teraz osiągam nieduży dochód z własnej działalności. Dużo skromniejszy niż bym chciała. Niemal rok temu partner dostał udaru i zostałam postawiona przez życie w patowej sytuacji: trzeba się było zająć jego niedołężną matką (zorganizowałam pomoc z opieki społecznej, wzięłam na siebie wszelkie zadania menadżerskie, rachunki, problemy, itd.). Partner nie miał motywacji, żeby zacząć wstawać po udarze, mimo, że kilka razy w tygodniu przyjeżdżałam do szpitala, oferowałam swoją pomoc. Zawsze było nie, bo kręci mu się w głowie, ma słabe nogi, jedną dziwnie stawia, nie do końca ją czuje i nie będzie próbował chodzić. Skutek taki, że wylądował w hospicjum, gdzie do dzisiaj leży w pampersie i nie wstaje. Odmówił zapłacenia za rehabilitacje w prywatnym ośrodku, choć ma stosowną gotówkę na koncie, odziedziczył kilkadziesiąt tysięcy po matce, dostał znaczną rentę inwalidzką i spore wyrównanie od chwili w której skończyło mu się świadczenie chorobowe. Jest "nie, bo nie". Argumenty są takie, że braknie mu na życie. Same nieruchomości są łącznie warte kilka milionów, więc nie wiem jak ma braknąć. Ja jego matką zajmowałam się nieodpłatnie, przez cały czas mam również na głowie wszystkie jego problemy, być dostępna na telefon, jeździć i odwiedzać go w hospicjum, wszystko za niego załatwiać, bo on "nie może". Nawet nie mam od niego upoważnień, więc też nic nie załatwię. A wszystko za możliwość pomieszkiwania w jednym z zagraconych mieszkań i wyżywienie. O niczym więcej nie ma mowy. Natomiast stała się również u mnie mała "tragedia" losowa. Właśnie niemalże rozleciał mi się z hukiem stary piec dwufunkcyjny w mojej kawalerce. Trzeba kupić i zainstalować nowy. Koszt spory, maksymalnie osiem tysięcy złotych za wszystko, łącznie z montażem, bo wybrałam wariant bezpieczniejszy, z zamkniętą komorą spalania (nie mam ochoty zatruć się czadem, a łazienkę mam mało). Poinformowałam partnera, że czeka mnie taki wydatek. Nie wykazał chęci wsparcia mnie, nie poczuł się zobowiązany za dotychczasową pomoc, przemilczał temat. Nie zamierzam nalegać i żebrać. Mam trochę oszczędności i jakoś to wezmę na klatę. W końcu to tylko pieniądze i dobrze, że mnie się nic nie stało, bo para wodna rozsadziła piec w mojej obecności. Natomiast ja już widzę, że ten człowiek nie pomoże mi w żadnej życiowej sytuacji i czuję się bardzo rozczarowana tym związkiem, w jakiś sposób oszukana, pozostawiona sama sobie ze wszystkimi problemami, emocjonalnie porzucona (gdy opiekowałam się jego matką nikt z ich krewnych w jedne czy drugie święta nie zadzwonił do mnie, nie podziękował, nie zaprosił na kawę). Natomiast mam poczucie jakiegoś dziwnego przemęczenia, letargu, bezradności, bezsensu, niemocy, że nie mogę jakoś się zebrać, zamówić transportu dla siebie, zwierzaków i co większych gabarytowo rzeczy. Mniejsze już przesłałam do siebie paczkomatem. Nie wiem też jak rozmawiać z partnerem (choć "partner" to chyba za wielkie słowo). Raz, że o wszystko się wzburza emocjonalnie i obraża na mnie, to nie ma totalnie warunków w tym hospicjum na rozmowę w cztery oczy. Są na tej samej sali inni chorzy oraz odwiedzające ich rodziny. Natomiast ja nie widzę możliwości "ratowania" takiego pseudozwiązku i nie wiem, co miałby wnieść w moje życie. Partner prawdopodobnie spędzi w tym hospicjum resztę swojego życia, bo z powodu postępujących zaników mięśni jego stan się tylko pogarsza. I może tak przewegetować nawet dwadzieścia lat czy więcej, biorąc pod uwagę przeciętną długość życia. Finansowo jesteśmy dwoma odrębnymi światami, dzieci żadnych nie mamy, rozmawiać się o niczym nie da, bo większość spraw istotnych to tematy tabu. Reguły gry w tym związku polegają na tym, że żadnych reguł gry nie ma i ani się o nie doprosić. Wydrenowało mnie to wszystko do takiego stopnia, że uleciała ze mnie cała moja energia i stanowczość. Mam problem z odzyskaniem jakiegoś ważnego kawałka siebie i tylko czasem, gdy czuję narastający gniew, czuję, że jeszcze coś się tam we mnie tli z mojej siły, ale nie daję rady tego mocniej rozpalić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy jest szansa na wyleczenie takiego stanu?

Mam problem z bezsensem zycia i motywacja do niego od około 3 lat W tym roku kończę 31 lat mieszkam z rodzicami nie mam własnej rodziny dziewczyny też nie mam . Nie wyprowadzę się z domu bo mnie na to... Mam problem z bezsensem zycia i motywacja do niego od około 3 lat W tym roku kończę 31 lat mieszkam z rodzicami nie mam własnej rodziny dziewczyny też nie mam . Nie wyprowadzę się z domu bo mnie na to nie stać Mam stała pracę, ale słabo płatna Parę lat temu skończyłem 5 letnie studia, które mi nic nie dały - zmarnowany czas- czesto meczy mnie ta mysl o tych studiach , ktore mi nic nie daly w zyciu Mam poczucie bezsensu życia zero motywacji ... spożywam alkohol tylko w piątek i sobotę żeby zabić to uczucie bezsensu . Jak to leczyć ? Czasami sobie myślę że chciałbym już być na emeryturze i mieć zycie za sobą ... Jestem znudzony zyciem i to maksymalnie. Nie wiem jak to leczyć, czy dam radę to sam jakoś leczyć ?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Małgorzata Ziółkowska
Mgr Małgorzata Ziółkowska

Jak odejść z psychoterapii?

Dzień dobry, Jestem w psychoterapii od pół roku. Jednak zamierzam z niej zrezygnować.Nie jest to wina psychoterapeuty tylko mojej osoby. Po prostu nie ma w niej efektów i czuje się zniechęcona, znudzona i nie mam ochoty się już angażować w... Dzień dobry, Jestem w psychoterapii od pół roku. Jednak zamierzam z niej zrezygnować.Nie jest to wina psychoterapeuty tylko mojej osoby. Po prostu nie ma w niej efektów i czuje się zniechęcona, znudzona i nie mam ochoty się już angażować w to i nie mam do tego ani chęci ani też motywacji, aby ciągle rozmawiać o tym samym. Terapeuta jeszcze o tym nie wiem. Dowie się w środę na naszym spotkaniu. Zrobie to osobiście, ponieważ nie uznaje zrywania tak długiej współpracy sms-owo. Uważam to za brak szacunku do drugiej osoby. Chciałabym dopytać, jak będzie wyglądała ta sesja? Czy ona również jak zawsze będzie trwała 60minut? O co będzie wypytywał mnie terapeuta? Czy mocno będzie na silę mnie sztucznie próbował wzmacniać? Mój terapeuta to bardzo konkretna i rzeczowa osoba, wiec podejrzewam,ze jakoś mocno nie będzie mi tego utrudniać, jednak wiadomo psychoterapeuci też maja swoje procedury. Mimo wszystko jestem mu bardzo wdzięczna za dotychczasową współprace. Głównie za to jego wyrozumiałość, cierpliwość, ogromną aktywność oraz zaangażowanie. Mego się musiał ze mną użerać. Chciałabym mu za to podziękować. Czy w sytuacji, w której to ja przerywam terapie mogę wręczyć mu laurkę z podziękowaniami? Na co ja mam się nastawić? Nie wiem czy to istotne. Nurt poznawczo-behawioralny. Chce załatwić to w sympatycznej atmosferze, ale też nie zamierzam bawić się w jakieś miesięczne podsumowania współpracy. Chciałabym to zrobić szybko. Po prostu żeby powiedział co tam musi powiedzieć w ramach swoich technik i dał mi odejść. Mam nadzieje,ze mi się to uda
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Dlaczego odczuwam ciągle smutek?

Mam 18 lat, od jakiegoś czasu (około pół roku) nie czuję nic od radości po smutek. Do tego od jakiś 2 tygodni czuję się dziwnie jakbym nie był świadkiem tego co robię tylko to oglądał. Czuję jeszcze się trochę senny... Mam 18 lat, od jakiegoś czasu (około pół roku) nie czuję nic od radości po smutek. Do tego od jakiś 2 tygodni czuję się dziwnie jakbym nie był świadkiem tego co robię tylko to oglądał. Czuję jeszcze się trochę senny i straciłem motywację do czegokolwiek. Nie odczuwam żadnych bólów głowy ani wymiotow ale dalej boję się że może być to jakiś guz. Czy jest to w ogóle możliwe? Jeśli nie to do lekarza z jaką specjalizacja mam się udać i czy jest taka potrzeba?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak poradzić sobie po trudnym rozstaniu z partnerką?

Witam. Chciałbym opisać swój problem... Otóż 3 dni temu zostałem porzucony przez partnerkę. Ehh... Nie wiem czy nie jest to błachy temat na tym portalu, ale po prostu jestem kompletnym wrakiem w środku... Tylko siedzę i głowę mam pełną myśli...... Witam. Chciałbym opisać swój problem... Otóż 3 dni temu zostałem porzucony przez partnerkę. Ehh... Nie wiem czy nie jest to błachy temat na tym portalu, ale po prostu jestem kompletnym wrakiem w środku... Tylko siedzę i głowę mam pełną myśli... Nic mnie nie cieszy, już nic nie motywuje... Nie wiem jak sobie z tym poradzić mimo wieku ale jednak nie jestem weteranem ilości związków które za każdym razem kończyły się albo zdradą albo oszukaniem. Myślałem że to ta jedyna, ta która zauważyła we mnie to czego inne nie widziały. Postanowiła nawet zmienić całe swoje życie wyprowadzając się do mnie za granicę, aż za koło podbiegunowe. To mi pokazywało że jej zależy... Ale jednak jej przeszło... Mimo że to ja nas utrzymywałem. Ona miała tylko za zadanie uczyć się języka i ruszyć z własną działalnością. Lecz po czasie okazało się że to ja mam za nią więcej motywacji niż ona.Gdy coś nie wychodziło momentalnie poddawała się i chciała uciec do kraju. I tak się stało, wróciliśmy na wakacje i już wiedziała że nie wraca za granicę. Lecz przez miesiąc nadal udawała mówiąc że mnie kocha, a nawet w sprawach intymnych nic się nie zmieniło. A chwilę przed powrotem info ze to koniec i że ona ma już dość. Już pomijając kwestie finansowe ale ten czas który jej poświęciłem aby poprawić jej byt i aby mogła realizować się na nowo. Co się stało? Stwierdziła że chce ona się nie zmieni, że chce robić co jej się podoba, patrzeć na kogo jej się podoba itp. Fakt, o to też był zgrzyt gdy zwróciłem jej uwagę że nie jest mi miło gdy siedzę obok niej a ona "odprowadza wzrokiem" obcego faceta. Jej odp było że jej coś wmawiam, że nie patrzyła w takim kontekście i że ona jest po prostu ciekawa ludzi. Fakt, jestem zazdrosny co mi też przeszkadza, też szukam sposobu aby nie być takim, ale myślę że każdemu by się nie spodobało. Chcę być wolną kobietą więc po co ja jej byłem potrzebny? Po co przeprowadzka 3000 km od Polski? Podobno chciała zobaczyć czy jeszcze jest w stanie się zmienić, bo wcześniej założyła sobie że już z nikim nigdy nie będzie. Fakt, też nieraz czepiałem jej się, często źle mi potem z tym było. Ale po prostu nie rozumiem dlaczego wszystko jest na mojej głowie. Pracuje jako nauczyciel w Norwegii. Mam dużo obowiązków i stresów. I też nieraz uwslnisłem to w domu będąc z złym humorze i w ogóle. Myślę że oboje mamy coś do przepracowania, zarówno z dzieciństwa jak i z poprzednich związków. Tylko ona nie rozmawiała ze mną że jej tak źle... Bo teraz było idealnie, a to nagle zostałem postawiony przed faktem dokonanym. A gdy spytałem dlaczego kazała mi rezerwować bilety, wtedy odpowiedziała "bo taka kolej rzeczy, kończą się wakacje, trzeba wracać". Mówiła jak obłąkana. Nie mogłem uwierzyć w to... Pytałem dlaczego nie powiedziała od razu, a ona "bo jestem nienormalna. Jak myślisz, dlaczego były mnie zdradzał". Aha... Czyli to ona też się przyczyniła do tego, a mi mówiła że to on tylko taki drań... Po prostu z ciepłej i życzliwej osoby, zamieniła się w zimną i obojętną kobietę... A teraz zostałem z tym wszystkim... Za kilka dni powrót do pracy, planowanie roku szkolnego, ja kompletnie nie mam głowy do tego. Zero chęci i motywacji... A tyle do zrobienia. Boję się że teraz to na co pracowałem przez 6 lat, tak po prostu zawali się... Mam problem ze znem, jestem kompletnie ściśnięty w środku. Jeść też się nie udaje... Powiedziała że możemy mieć kontakt... Co lepsze? Nagłe zakończenie, czy utrzymywanie kontaktu i czekanie na stopniowe wygaszanie tego. Sąm nie wiem... Nadal ją kocham... Ale czuję też złość... Ale też nie chce aby zrezygnowała teraz ze swoich talentów. Bo nie wierzy w siebie... Nie rozumiem jak może jej wystarczać takie życie jakie miała wcześniej? Za średnią krajową i wynajmowanie mieszkania bez ogrzewania go aby zaoszczędzić na rachunkach. Straszne to jest... Jej były prawie ją pobił ja nigdy na nią nie podniosłem głosu... Ale jeśli nadal będzie bawić się, to kiedyś może trafić na kogoś kto nie pozostanie dłużny. Świat jest pełen świrów... Wiem wiem, to jej wybór... Ale jak zwykle mam tak że chciałbym zbawić cały świat. Nawet nie dać sobie, aby inni mieli lepiej. No i tak potem cierpię za to... Dużo pisałem... Nie wiem czy ktokolwiek dotrze do końca... Jeśli tak, to bardzo dziękuję...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Czy można tak łączyć leki na depresję?

Witam choruje na depresję nerwice i fobie społeczną, lekarz przepisał mi 5 miesięcy temu alventa 75mg biore go cały czas jedna tabletka rano miesiąc temu dopisał do tego doksepin teva 25mg też kazał brać jedna tabletkę rano lęki zniknęły... Witam choruje na depresję nerwice i fobie społeczną, lekarz przepisał mi 5 miesięcy temu alventa 75mg biore go cały czas jedna tabletka rano miesiąc temu dopisał do tego doksepin teva 25mg też kazał brać jedna tabletkę rano lęki zniknęły humor się poprawił ale nie miałem motywacji dxisiaj do tych leków dopisał mi escitalopram 10mg i też mam brać go rano z wyżej wymienionymi lekami, moje pytanie brzmi czy mogę łączyć te leki że sobą? Z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty