Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Objawy nerwicy - czy jestem chory?

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata...

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata temu (sierpień 2008), wtedy jak sądzę przeżyłem załamanie nerwowe z pewnego powodu (jak się okazało niepotrzebnie, bo była to chwilowa sytuacja). W zasadzie w trakcie tego domniemanego załamania przychodziły mi do głowy dziwne myśli jak to, że jest to spowodowane moim postępowaniem i jest to zemsta "osoby wyższej", mimo, że jestem ateistą to do takich rozważań doprowadziła mnie owa dziwna, bo trudna do wyjaśnienia sytuacja. Wmawiałem sobie, że to sen, waliłem głową o ścianę i popadłem w histerię. Moja wizyta u dziadków dobiegała końca, więc nad ranem po nieprzespanej nocy wróciłem do domu. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, jednak niesmak, zły nastrój i nowe natręctwa wpłynęły na dalsze życie. Stałem się nieco narcystyczny, bezkrytyczny jednocześnie śmiały i zdobyłem wiele kontaktów, jednak poza środowiskiem szkolnym (listopad/grudzień 2008). Już wcześniej miewałem bóle głowy spowodowane długim przesiadywaniem przed komputerem i złymi nawykami żywieniowymi (brak śniadania, kolacje w kfc), jednak od nowego roku znacznie się nasiliły i potrafiłem przespać 16 godzin. Nudę zabijałem szukając okazji na allegro i lekkomyślnie wydając pieniądze na ubrania, których w dużej części nawet nie założyłem. Stałem się bardziej nerwowy, wolny internet, zapominalstwo czy listonosz w nieodpowiednim momencie (każdym) potrafiły wytrącić mnie z równowagi. W maju 2009 zdechł mój trzeci york, pamiętam że po dwutygodniowej nieobecności w domu ojciec wrócił zapłakany i w pierwszej chwili pomyślałem o mamie. Kiedy powiedział, że pies biegł szczęśliwy wzdłuż plaży i nagle padł z wycieńczenia najpierw mi ulżyło, chwilę potem się załamałem i byłem nieco rozdarty, zauważyłem że nie mogę nawet po ludzku płaczem zareagować i uświadomiłem sobie, że mam jakieś problemy emocjonalne. Jakiś czas potem doznałem uszkodzenia nosa i uszczerbku na ogólnej estetyce, co tylko pogłębiło nerwicę. W między czasie dowiedziałem się, że siostra jest w ciąży i że w listopadzie jest termin porodu, dodatkowo stres spowodowany separacją rodziców pewnie odbiły się na mojej i tak naruszonej psychice. Chociaż postanowiłem sobie, że nigdy nie będę palił, wymyśliłem sobie, że papieros poprawi mi nastrój, a przynajmniej ułatwi mi kontakt z palącymi kolegami. Tu wspomnę, że zawsze byłem osobą lubianą, błyskotliwą i świetnie znałem się na ludziach. Rozmowa, wyrażanie swoich myśli to było dla mnie coś naturalnego, łatwego szczególnie z tak dużą wyobraźnią. Czymś musiałem usprawiedliwić swoją zmianę, więc zasłoniłem się depresją i paraliżującymi bólami głowy. Zbliżała się moja 18- stka i pamiętam, że byłem przygnębiony, że przypadnie mi w tak nie fajnym okresie, poza tym nie chciałem wchodzić w wiek dorosły z takimi problemami. (luty 2010) Na pewnym forum dziewczyna z podobnymi objawami do moich założyła temat z zapytaniem czy to schizofrenia. Poprosiłem o rozmowę z zaprzyjaźnionym z moim ojcem psychologiem. Wtedy skupiłem się na samych objawach wymieniając: uczucie ciągłej pustki, derealizację, problemy z utrzymanie rozmowy. Niestety nie usłyszałem konstruktywnej diagnozy, ani porady i jak od całego otoczenia dowiedziałem się, że wmawiam sobie i żeby zmienić swoje nawyki. W marcu na wezwaniu wojskowym ponownie poprosiłem o konsultację z psychiatrą, tu podobnie skupiłem się na objawach i dr z pomocą jakichś psychotestów stwierdziła, że to zaburzenia osobowości oraz przepisała mi tabletki omega 3 1000(???). Sam nie wierzę w skuteczność takich testów, tym bardziej, że były dosyć długie, a mnie aktualnie bolała głowa, więc poszedłem na skróty. Jednak dopiero później zaczęły się niepokojące zmiany. Miałem ogromny problem z koncentracją, właściwie to "teraz" nie było realistyczne. Bałem się nie odwracalnych zmian w mózgu jak zanikanie kory mózgowej, szybka demencja czy choroby psychicznej. Rozmawiałem z rodzicami o moich problemach, mama najwyraźniej nie chciała przyjąć do wiadomości, że mogę być chory i to całkowicie bagatelizowała, ojciec natomiast do dziś zapisuje mnie prywatnie do psychiatry i jakoś nie może. Zaobserwowałem też, że mam problemy z chronologią pewnych wydarzeń i percepcją (inaczej odbieram rzeczywistość). Chociaż wcześniej czułem ciągły niepokój i miałem inne objawy, dołączyło do tego otępienie (zapominanie słów, trudności w ich dobieraniu i gubienie wątku). Odniosłem wrażenie, że mój organizm poprzez otępienie poradził sobie z lękami a bałem się utraty kontaktu z rzeczywistością, zmian w mózgu wywołanych przez np. atak niedokrwienny. Chcąc dotlenić mózg robiłem sobie długie spacery najczęściej do sklepu i sam co zaczęło wydawać mi się dziwne. Ostatnio robienie prostych czynności sprawia mi problem i samo życie stało się trudne, za każdym razem próbuję sobie przypomnieć jak odbierałem pewne rzeczy zanim to mnie dopadło. Obecnie nie czuję nic: lęku, radości, ciekawości, smutku - zero ludzkich emocji. Do tego postępujące trudności z myśleniem. Od kilku miesięcy przesypiam większą część dnia z przerwami na papierosa i bezsensowne wyjścia ze znajomymi. Najgorsze, że dochodzi rok odkąd się izoluję, tracąc przy tym najfajniejszy okres w życiu. Obawiam się, że nerwica odpada, albo jest zwyczajnie chorobą towarzyszącą. Niestety z czasem mam coraz mniej do powiedzenia, bo coraz mniej wiem/pamiętam i dostrzegam. Moje objawy pasują raczej do zespołu psychoorganicznego z deficytem intelektualnym i innymi zaburzeniami, a nieustające bóle głowy, drętwienia mogły wskazywać na organiczne uszkadzanie struktur mózgu. To by również wyjaśniało wynik testu wskazujący zaburzenia osobowości oraz chłód emocjonalny o którym wspominałem. Chciałbym się mylić, bo ten stan jest w zasadzie nie odwracalny i ma charakter raczej postępujący, a mam ogromne roszczenia co do poprawy swojego stanu zdrowia i chyba jedyne co mnie trzyma przy życiu do nadzieja powrotu do stanu sprzed 2 lat, bo na rozsądek już liczyć nie mogę. Tydzień temu po konsultacji w publicznej poradni zdrowia psychicznego stwierdzono u mnie neurastenię. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć czy neurastenia wyklucza obecność innych nerwic? Pytam bo mimo diagnozy nie mam raczej żadnych objawów wegetatywnych, za to lęki, niektóre objawy DD oraz emocjonalne jak: - Odczucie utraty uczuć do rodziny i przyjaciół - Całkowity brak koncentracji - Luki w pamięci - Otępiałość - Stany depresji - Apatia, smutek - Nie możność odczuwania radości, wszystko staje się obojętne, każde wydarzenie - Poczucie, że nasza sprawność intelektualna pogorszyła się, poczucie kalectwa, ułomności Postanowiłem kontynuować wątek, żeby nie zaśmiecać forum. Chciałbym jeszcze raz opisać mój problem. Jak już pisałem moje dolegliwości somatyczne zaczęły się 3 lata temu (1 klasa lo) , ale teraz cofnę się do gimnazjum żeby opisać sprawę z bardziej psychologicznego punktu widzenia. W drugiej połowie 2 klasy doszedł do nas nowy kolega. Jako ten najbardziej komunikatywny i sympatyczny zostałem przez wychowawczynię zobligowany do pomocy mu w przystosowaniu. Wizualnie totalny przychlast - anorektyczna sylwetka, niezadbane długie włosy i przyćpane oczy- okazał się ciekawym partnerem do rozmowy i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Rozumieliśmy się bez słów i zauważyłem, że podobnie jak ja ma pewne "zdolności", mianowicie widzi więcej szczegółów niż przeciętny człowiek i świetnie zna się na ludziach. Ja zawsze kładłem nacisk na dobrą opinię o sobie. Byłem osobą błyskotliwą, lubianą, jednak nieśmiałą wśród nowego otoczenia. Może warto też tu wspomnieć, że odkąd tylko pamiętam "cierpiałem" na nerwice natręctw różnego rodzaju, dlatego rozpisywać się chyba nie ma sensu, natomiast zdominowały one moje życie i praktycznie kiedy przestały być formą lęku przed konsekwencjami ich nie wykonania a tylko nawykiem, przestałem traktować je jako coś nienormalnego i były czymś automatycznym*. Wracając do kolegi... Był on osobą niewątpliwie inteligentną, po dłuższym poznaniu wykazywał cechy wybuchowe był też cyniczny i arogancki. Kiedy spóźniał się na lekcje, w ogóle nie przychodził czy spokojnie przyjmował do wiadomości, że grozi mu lacz, do tego ten groteskowy wygląd, wywoływał śmiech w sali i przyznam (teraz tego żałuję), że nawet mi to imponowało, z czasem nawet go nieznacznie naśladowałem. Zawsze zależało mi na dobrej opinii rodziców, szczególnie po ekscesach mojej siostry, obiecałem sobie mi. in. że nie będę nigdy palił czy pił. Pod koniec gimnazjum w sylwester który spędzałem z przyjaciółmi także z tym nowym, po raz pierwszy upoiłem się (w ogóle spożyłem) alkoholem, nie mówię, że to źle, po prostu wspominam o tym, bo godziło to w moje wcześniejsze postanowienia i mogło poniekąd zaburzyć mój charakter. Na zakończenie szkoły w wakacje stałem się bardziej pewny siebie, poczułem się dojrzalszy i uznałem że w kocu było by dobrze skorzystać z atrakcyjnego wyglądu (przepraszam za narcyzm to opinia wielu znajomych). W każdym razie każdy z nas dostał się do innego liceum i nasze drogi trochę się rozeszły. Pamiętam że początek szkoły był dla mnie trudny… Praktycznie każda osoba znała inną i utworzyły się „grupki” znajomych. Po ukończeniu gimnazjum stałem się bardziej introwertyczny i alternatywna osobowość (ta na wzór kolegi) którą próbowałem w sobie wylansować ze względu na „gejowatość” tylko utrudniała adaptację. Z drugiej jednak strony skupiony na każdym geście, wypowiedzi czy na tym jak jestem postrzegany, niwelowało to stres. Na przerwach nie czułem się pewnie i nie wiedziałem co ze sobą zrobić, szybko zmieniłem szkołę i tu w wyborze priorytetem okazał się kolega mimo profilu klasy który kolidował z moimi zainteresowaniami. Niech to będzie wstęp do pierwszego postu w temacie. *Stosunkowo niedawno przeczytałem o tym zaburzeniu i że jest ono właśnie na tle nerwicowym. Podobno w dalszym stadium ten rodzaj nerwicy może zdegradować osobowość i chciałbym się dowiedzieć czy nie leczony może doprowadzić do tak zaawansowanego stanu że nie ma szans na korzystne rokowania i czy brak u mnie krytycyzmu właśnie w nerwicy anankastycznej, może na niego wskazywać? Przepraszam że znów kontynuuję temat bez próby dociekania zdania specjalisty, ale dręczy mnie pewna myśl. Mianowicie od kilku lat kiedy zaczęły się bóle głowy, byłem rozdrażniony, senny co trwa do dziś, spędzałem popołudnie łóżku. Od roku kiedy po raz pierwszy rozmawiałem z psychologiem dochodziły objawy, które wyglądały na te nerwicowe, piszę wyglądały, bo sądzę że to podejrzane gdy kolejne pojawiały się, nasilały i zostawały akurat gdy spadała mi odporność organizmu i byłem rozpalony, następnie lądując w łóżku. Zresztą w kwietniu/maju zeszłego roku, w nocy nie mogłem spać ponieważ dokuczały mi lęki, może omamy (uczucie spadania, ruchu ścian i inne których nie potrafię wytłumaczyć) i to te same, które towarzyszyły mi w wieku 7lat kiedy miałem stan gorączkowy. Po kilkunastu latach powróciły i właśnie w momencie kiedy jestem osłabiony, rozpalony i co dziwne "teraz" nie mam podwyższonej temperatury. Dziś nawet kiedy pozornie fizycznie czuję się dobrze, nadal mam poczucie bełkotu podczas rozmowy, tak jak w stanie gorączki. Dlatego zastanawiam się czy to nie czasem jakaś infekcja bakteryjna, zapalenie wirusowe nie spowodowała, że mam takie objawy, pseudo-nerwicowe, które mogą być zapowiedzią choroby. Proszę o zdanie i podpowiedź jakim badaniem mogę to sprawdzić. Neurolog twierdzi, że z głową fizycznie wszystko jest ok, jednak awaryjnie skierowała mnie na tomograf w kwietniu, ponadto do psychiatry. Trudno mi się przełamać i pójść na takie spotkanie w sytuacji kiedy z powodu poczucia byciem idiotą (to tylko moje subiektywne odczucie) chorobliwie unikam ludzi, a jeśli już do takiego kontaktu dojdzie, błądzę w "swoim świecie".

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje zawroty głowy są związane z nerwicą?

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy,...

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy, szumy uszne, problemy z układem pokarmowym - zaparcia, biegunki, wzdęcia. Miałam również natrętne myśli, które po pojawieniu się zawrotów ustąpiły. Mam także nocne ataki paniki - drżą mi wtedy mięśnie, pocę się, mam dreszcze i czuję lęk. Najgorsze są zawroty. Czy to może być nerwica? Jak sobie z tym radzić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nerwica? Pomocy

Witam. Jestem kobietą i mam 26 lat. Jestem osobą (jak to stwierdziła pani doktor) dość nadpobudliwą. Zresztą miałam już przygodę z nerwicą. Mianowicie zaczęło się od dziwnych duszności i kołatań serca. Po wykonaniu wszelkich badań (holter, ekg, tarczyca,...

Witam. Jestem kobietą i mam 26 lat. Jestem osobą (jak to stwierdziła pani doktor) dość nadpobudliwą. Zresztą miałam już przygodę z nerwicą. Mianowicie zaczęło się od dziwnych duszności i kołatań serca. Po wykonaniu wszelkich badań (holter, ekg, tarczyca, morfologia- wyniki ok) sama stwierdziłam nerwicę. Przez pewien okres przyjmowałam h*** przepisaną przez psychiatrę i teoretycznie było ok. Duża poprawa tak mi się  bynajmniej wydawało. Jakiś czas temu wszystko niestety wróciło. Doszła (chyba) hipochondria. Zaczęłam wymyślać sobie straszne choroby. Pojawił się ból w kręgosłupie, bóle mięśni i stawów. Lekarka rodzinna zaniepokojona bólem kręgosłupa położyła mnie w szpitalu. Wykonano morfologię, badanie moczu (włącznie z posiewem) kilka razy ekg, jonogram, boleriozę, usg brzucha, tk brzucha, prześwietlenie kręgosłupa i rtg płuc. Wynik- kamyczek w lewej nerce niecałe 5mm. Pozbyłam się  go jeszcze w szpitalu. Reszta wyników n normie. CRP bez stanu zapalnego. Muszę nadmienić że bóle stawów pojawiły się  po wyjściu ze szpitala. W międzyczasie wizyta u neurologa - bez zarzutów. Zauważyłam obrzęk pod kolanami wiec wizyta u ortopedy. USG kolan bez zarzutów. Stwierdził że kolana bardzo ładne, nic tam niema a ilość mazi w stawach idealna. Zbadał również inne stawy - wszystko ok. W związku z tym że mam pracę siedzącą, a moja nerwica sprawiła że jestem osobą bardzo mało aktywną zalecił rowerek treningowy 5 min dziennie i jak najbardziej basen (niewielka skolioza).Tak bym się  nie przetrenowała nadmiernie. Kark mi pęka, wiecznie macam węzły chłonne, co chwilę mierze ciśnienie które jest książkowe. Umówiłam już wizytę u psychologa. Czy zrobić jeszcze jakieś badania, czy może lepiej już się  nie nakręcać? Lekarka rodzinna namawia mnie jeszcze na badanie jelit , choć wstępnie stwierdziła zespół jelita nadwrażliwego (mam dość częste biegunki).W tej chwili lekarka przepisała mi l*** na noc(1,5mg). Zaznaczyła że mam nie szarżować. Swoją drogą podziwiam ją za cierpliwość. Co ja mam robić w tej sytuacji? Czy nie najwyższa pora postawić sobie diagnozę nerwica hipochondryczna i zaufać psychologowi? Próbuje łapać byka za rogi ale to mnie przerasta. Wymyślał najgorsze choroby, czytam w internecie a to tylko potęguje strach. Odpuścić już badania i liczyć na psychologa?

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić z przekonaniem, że ktoś mnie ciągle śledzi?

Witam, Parę lat temu obudziłem się w nocy, ponieważ miałem uczucie jak ktoś łapie mnie za nogę. Od tego czasu mam uczucie śledzenia, jak by ktoś stał tuż za mną albo miał zaraz wysunąć głowę za moich pleców. Zawsze mam...

Witam, Parę lat temu obudziłem się w nocy, ponieważ miałem uczucie jak ktoś łapie mnie za nogę. Od tego czasu mam uczucie śledzenia, jak by ktoś stał tuż za mną albo miał zaraz wysunąć głowę za moich pleców. Zawsze mam takie uczucie gdy jestem w garażu lub piwnicy lub ogólnie gdy jestem sam w jakimś pomieszczeniu. Zawsze gdy jest włączone radio czy telewizor, gdy lecą wiadomości lub gdy po prostu słucham muzyki to to uczucie znika. Czy ktoś wie co z tym zrobić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego od 9 miesięcy mam dziwne myśli, lęki i nie mogę spać?

Witam serdecznie, Mam 29 lat od około 9 miesięcy coś dziwnego się dzieję ze mną. Na początku tej historii, czyli 9 miesięcy temu, byłem na wieczoru kawalerskiego u kolegi. Po tym wieczorze, jak wiadomo, zakrapianym, wstałem z ostrym kacem i...

Witam serdecznie, Mam 29 lat od około 9 miesięcy coś dziwnego się dzieję ze mną. Na początku tej historii, czyli 9 miesięcy temu, byłem na wieczoru kawalerskiego u kolegi. Po tym wieczorze, jak wiadomo, zakrapianym, wstałem z ostrym kacem i po raz pierwszy w życiu wpadłem w panikę, że umrę - czułem się strasznie źle, byłem sam w domu, myślałem, że serce mi stanie, że to przez ten alkohol się teraz wykończę wieczorem - ze strachu pojechałem na pogotowie oczywiście powiedziano mi, że to przez alkohol, przez miesiąc później nie tknąłem nic. Kiedy później wrodziły imprezy i przy weekendzie zawsze jest alkohol, bo jestem w takim a nie innym towarzystwie, że co prawie każdy weekend się gdzie spotykamy i na stole jest to za każdym razem, gdy wstaję na drugi dzień cały dzień przechodzę a to z jakimiś tabletkami typu magnez, aspiryna, jogurty aby jakoś przetrwać ten dzień, aby jakoś serce nie stanęło, strasznie się wkręcam - to jest pierwszy wątek mojej sprawy. Drugi wątek to taki, że kopiliśmy z żoną mieszkanie do remontu. Bardzo się przejąłem remontem i wszystkim, co dzień po pracy biegłem na mieszkanie aby zobaczyć postępy prac remontowych, później do domu i myślałem non stop czy coś nie zmienić, czy o czymś nie zapomniałem, czy na pewno się wyrobią budowlańcy, czy wszystko jest dobrze, czy będzie dobrze, czy pieniędzy starczy i tak leżałem nocami, nie spałem miliony myśli i i tak do rana, a później do pracy szedłem mega niewyspany - od tego miejsca pierwszy raz zaczęły mi się problemy z zasypianiem, takie noce mi się zdarzały co parę dni, po jednej nie przespanej w następną spałem, bo bylem wykończony, ale jak był jakiś problem na remontowanym mieszkaniu znów noc nieprzespana i milion myśli jak to rozwiązać, mówię, że skończy się remont życie wrodzi do normy, będzie dobrze… Teraz trzeci watek: moja żona to osoba spokojna, delikatna, niczym mały aniołek, ja dominuję w związku, żyje nam się chyba dobrze, ja nie narzekam na żonę, a ona chyba na mnie, zacząłem się ostatnio łapać na dziwnych myślach, otóż myślę czasami o tym, aby zrobić jej krzywdę, np. uderzy ją, rzucić szklanką, podziać ja nożem itp. Sytuacje te są w takich momentach najczęściej jak siedzimy sobie, ja na swojej kanapie, ona na swojej ja patrzę w swój monitor komputera, ona robi swoje, np. też przy komputerze - wtedy takie myśli wysterują; gdy jesteśmy gdzieś na zakupach, siedzimy ze znajomymi takich myśli nie mam, boję się, bo te myśli mam już czasami takie jakbym miał zaraz to zrobić co sobie pomyślałem i zobaczyć jak to będzie. Raz myślałem, że uderzę już ją i w monecie pomyślałem: „Boże kochany, co mi jest w głowię” - pobiegłem do pokoju włożyłem głowę w poduszkę i zacząłem z tego powodu płakać, tak, żeby mnie nie usłyszała, sam siebie się wystraszyłem, a ja horrory to może z 2 w życiu obejrzałem, bo się boją, a tu takie myśli mam. Reasumując strach, lęki na kacu, bezsenność i ciągle myślenie wieczorami jak mnie coś trapi, szalone myśli o zrobieniu krzywdy żonie - proszę o diagnozę moich zachowań i poradzenie mi co mam z tym począć żeby było dobrze, boje się, że jakiś nienormalny się robię i życie się dla mnie skończy w czarnych barwach. Studia skończyłem, w pracy ok, mamy prawie wszystko, oprócz dzieci, a tu takie sprawy - proszę o pomoc. Jeżeli nie Pani doktor to niech ktoś mi odpisze. Pierwszy raz w życiu piszę post na internecie, nigdy w sieci nie szukałem pomocy, nawet jak to piszę nie mogę spać.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęki - jak z nimi walczyć?

Witam, ostatnio mam problemy, ciągle dopadają mnie lęki. Boję się zostać sama w domu, że coś mi się stanie. Dziwne kołatanie serca, uczucie jakby coś mi się robiło, jakby mi było słabo. Robiłam badania: morfologię, elektrolity TSH. Wszystko w...

Witam, ostatnio mam problemy, ciągle dopadają mnie lęki. Boję się zostać sama w domu, że coś mi się stanie. Dziwne kołatanie serca, uczucie jakby coś mi się robiło, jakby mi było słabo. Robiłam badania: morfologię, elektrolity TSH. Wszystko w normie. Holter ekg wykazał tylko, że szwankuje tętno. Dostałam tabletki, tętno się uspokaja, ale lęki i myśl, że coś jest nie tak pozostała. Proszę o pomoc. Nie mogę normalnie funkcjonować. Jazda samochodem zawsze mnie uspokajała, lubiłam to bardzo, a teraz budzi lęk.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Obniżenie nastroju - skąd się bierze?

Przepraszam, ale mam następujący problem: dość często zdarza mi się takie obniżenie nastroju, złość na kogoś (losowo) i tworzenie dziwnych ,,scenariuszy", najczęściej kłótni w złości. Czy to normalne?? Z czego to się bierze?? Mam 19 lat.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać lęk przed prowadzeniem samochodu?

Witam! Mam 32 lata i mam bardzo duży problem z pokonywaniem wszelakich leków, jednym z nich jest lęk przed nauką jazdy samochodem. Otóż w zeszłym roku (po naciskach wszystkich mi bliskich) zapisałam się na kurs prawa jazdy, dopóki chodziłam na...

Witam! Mam 32 lata i mam bardzo duży problem z pokonywaniem wszelakich leków, jednym z nich jest lęk przed nauką jazdy samochodem. Otóż w zeszłym roku (po naciskach wszystkich mi bliskich) zapisałam się na kurs prawa jazdy, dopóki chodziłam na teorię wszystko było oki, ale przyszedł czas na praktykę i tu zaczął się mój problem. Minęły 3 miesiące, a ja nadal nie umówiłam się na pierwszą jazdę z instruktorem, bo sama myśl o tym, że mam usiąść na miejscu kierowcy mnie przeraża. Proszę o radę w jaki sposób mam walczyć z tym lękiem i co najważniejsze - jak go zwalczyć. Z góry dziękuję za pomoc, Ania

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać nerwicę lękową?

Witam, Chciałbym opisać moją historię nerwicy, która zaczęła się 2, 5 miesiąca temu. Od niedawna otworzyłem własny biznes. Na początku spotkały mnie same problemy finansowe i do tego kilka innych przykrych doświadczeń. Kierując samochodem doznałem pierwszego ataku - zaczęły...

Witam, Chciałbym opisać moją historię nerwicy, która zaczęła się 2, 5 miesiąca temu. Od niedawna otworzyłem własny biznes. Na początku spotkały mnie same problemy finansowe i do tego kilka innych przykrych doświadczeń. Kierując samochodem doznałem pierwszego ataku - zaczęły mi się trząść ręce, nogi i miałem ciśnienie 160/130 oraz uczucie, że zaraz zasłabnę, a do tego czułem mrowienie z tyłu głowy. Od tej chwili moje życie bardzo się zmieniło ;(. Zrobiłem sobie szereg badań, mianowicie EKG, EEG głowy, krew, mocz i każde badania wyszły w normie, po czym zdecydowałem się na wizyty u psychologa. Po sześciu spotkaniach pani psycholog stwierdziła, że już jest wszystko dobrze tylko teraz powinienem trochę popracować nad sobą i wszystko wróci do normy. Od początku leczenia towarzyszył mi lęk, że zasłabnę i nikt mnie nie uratuje. Nawet wyjście poza dom sprawiało mi duże trudności. Jednak skusiłem się jeszcze na wizytę u neurologa. Po przedstawieniu całej sytuacji pani neurolog przepisała mi dwa leki, które biorę od 3 tygodni, po których zaczęły mi się nasilać lęki. Nie wiem już co mam robić. Pomocy! Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy głośnie bicie serca jest normalne przy nerwicy?

Witam, Mam 17 lat, z nerwicą borykam się już od 2,5 roku. Nie chcę chodzić już po lekarzach, echo serca, ekg, pełna morfologia, tarczyca, spirometria wszystko w porządku. Ciśnienie średnio 120/80, ale puls w spoczynku dochodzi mi czasem...

Witam, Mam 17 lat, z nerwicą borykam się już od 2,5 roku. Nie chcę chodzić już po lekarzach, echo serca, ekg, pełna morfologia, tarczyca, spirometria wszystko w porządku. Ciśnienie średnio 120/80, ale puls w spoczynku dochodzi mi czasem do 48. I często szczególnie jak leżę, albo siedzę słyszę bicie serca, jest to bardzo irytujące. Czy to jest normalne przy nerwicy?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego mam takie problemy ze skierowaniem do psychologa?

Myślałam o wizycie u psychologa, odkąd pojawiła się u mnie nieznośna bezsenność i jakby problemy z oddychaniem, które, jak podejrzewam, mogą być objawem nerwicy lękowej, że mózg oszukuje ciało. Poszłam do poradni, kazali mi pójść do ogólnego po skierowanie.... Myślałam o wizycie u psychologa, odkąd pojawiła się u mnie nieznośna bezsenność i jakby problemy z oddychaniem, które, jak podejrzewam, mogą być objawem nerwicy lękowej, że mózg oszukuje ciało. Poszłam do poradni, kazali mi pójść do ogólnego po skierowanie. A cóż ma lekarz ogólny wiedzieć o psychice? Denerwowałam się, ale poszłam. Poprosiłam o skierowanie i mi dał. Wróciłam z tym, i czepili się, że nie wpisano kodu choroby. Mam się wrócić, znowu... Kolejne denerwowanie się. Przecież żeby diagnozować trzeba jakoś pobadać, a on coś innego leczy. I cóż powiedzieć? "Wpisz pan coś na chybił trafił, chociażby depresję, reszta wyjdzie w praniu" (smutny nastrój to ja mam całe życie). Zawsze jest taka uciążliwa procedura, czy tylko tutaj?
odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz

Nerwica jak sobie z nia radzić? Co z osobowością?

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą....

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą. Leczenia trwało jakieś 10 miesięcy, ale ja nie zapomniałam. Co roku nawrót, który trwał jakieś 5 miesięcy. Leki i jakoś wychodziłam w miarę zapominałam choć zrobiłam się bardziej wrażliwą, analizującą i przejmującą osobą. Przez te kilka lat nie wiedziałam dokładnie co to jest i jak się fachowo nazywa. Dopiero rok 2010 luty kolejny napad było ciężko i jest ciężko. Nie mogę dojść do siebie, pogodzić się z tym. Pojawił się przy tym ostatnio duży epizod depresyjny. Depresja wtórna, zmieniłam lekarza, zmienił mi lekarstwa. Biorę je 3 dzień, czuje się trochę lepiej choć nie będę ukrywać, że chwile zwątpienia są. Jestem osobą z jednej strony która nie pozwoli sobie żeby ktoś nią rządził, ma swoje zdanie choć ta choroba trochę mnie niszczy tzn. mam na myśli to, że jestem ostrożniejsza z tym co mówię. Częste wyrzuty sumienia, że może nie powinnam. Chodzę na terapie od 4 miesięcy dopiero zaczynam zdawać sobie sprawę z niektórych rzeczy, które są tak głęboko zakorzenione z dzieciństwa, ale ciężko jest je zmienić. Zmienić swoją osobowość nagle i stać się bardziej egoistyczną osobą, myśleć o sobie a nie ciągle o innych żeby komuś było dobrze, a psychicznie i tak mi jest źle. Mam rodzinę pełną, właściwie problemy takie jak i w każdej - kłótnie i złe dogadywanie się z rodzicami, wiecznie obwinianie kogoś za coś. Ojciec zaczął sięgać coraz częściej po alkohol, choć od kilku miesięcy widzę poprawę, bardzo się z tym pilnuje. Potrafi wytrzeźwieć, że tak powiem. Mam wspaniałego narzeczonego jesteśmy ze sobą 5 lat. Jest rożnie, ale raczej się szanujemy choć nie ukrywam, że często jest tyle złości we mnie wyniesionej z domu, że próbuję się też tak wobec niego zachowywać, ale rzadko się kłócimy. Staram się to poszanować na ile mogę, bo wiem, że na to nie zasługuje i często ma racje. Bardzo żyłam i dalej siedzi we mnie życie moich rodziców, co bardzo bolało, że w domu nie jest tak jak powinno być itp. Skończyłam studia choć nie pracuje w zawodzie. Mam 23 lata, jestem stylistka paznokci od 2,5 roku działam na swojej działalności nic mi właściwie nie brakuje, ale nie mogę sobie tego wbić do głowy. Boje się czasem, że to jakaś schizofrenia albo coś innego, a chce pożyć godnie. Wiem że praca nad sobą wymaga wiele czasu, ale czy będę w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia i wyzdrowieć całkiem kiedyś co jest moim największym marzeniem? Wiem ze głowa to coś bardzo ważnego. Nieraz mówię że wolałabym nie mieć piersi albo czegoś ale psychicznie być inna. Tak bardzo mnie boli moja osobowość nie mogę się z nią pogodzić i ta choroba natręctwa myślowe. Nieraz mam wrażenie, że sama nie wiem czego chce choć tak naprawdę wiem, ale mimo wszystko i tak się borykam. Myślę jakby było gdyby, albo co będzie. Zawsze biorę wszystko przeciw a później za. W pozytywnych rzeczach znajdę coś negatywnego. Chce to zmienić ale nie jest to takie proste. Nie mam z kim porozmawiać o tym, jedynie na terapii co często jest skutkiem pogorszenia mojego stanu. Potrafię się nakręcić i tyle. Wiem, że to złe i mi nie potrzebne ale jest to silne. Na drugi rok mamy z narzeczonym zamieszkać razem, wesele, ale czasem się boje choć to chyba normalne? Może jak urwę się z tzn toksycznego domu mój stan się trochę poprawi. Zacznę myśleć o sobie, że to ja i on jesteśmy ważni. Zacznę żyć swoim życiem. Czy mój stan może się też poprawić? Bardzo proszę o jakąś podpowiedź co mam zrobić. Pozdrawiam Ciepło.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się wykładowcy - skąd się bierze mój lęk?

Jestem na pierwszym roku studiów i bez powodu boję się mojego wykładowcy. Podczas wykładów z nim nie mogę się w ogóle odezwać, chociaż bardzo bym chciała, czuję, że jest mi sucho w ustach i cała drżę. Nie wiem, jaki jest tego powód, dlatego zwracam się do państwa o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc osobie chorej na nerwicę natręctw?

Witam, Mój przyjaciel cierpi na schorzenie, które objawia się zarówno wykonywaniem po kilka razy różnych zbędnych czynności (jak włączanie i gaszenie światła, zatrzymywanie się w miejscu na określony czas itp.) jak i natrętnymi myślami, głównie agresywnymi, pomimo iż jest to...

Witam, Mój przyjaciel cierpi na schorzenie, które objawia się zarówno wykonywaniem po kilka razy różnych zbędnych czynności (jak włączanie i gaszenie światła, zatrzymywanie się w miejscu na określony czas itp.) jak i natrętnymi myślami, głównie agresywnymi, pomimo iż jest to osobą spokojną i wcale nie chce tak myśleć. Izoluje się trochę od ludzi, bo poznając nowe osoby ma agresywne myśli związane z nimi. Stan ten utrzymuje się już od dwóch lat. Raz jest trochę lepiej innym razem objawy się nasilają. Podejrzewamy, że może to być nerwica natręctw, jednak choroba nie została zdiagnozowana, bo mój znajomy nie chce iść do lekarza. Uważa, że sam musi sobie poradzić ze swoim problemem. Mówi, że lekarz wskaże mu tylko drogę i będzie szukał przyczyn jego lęków, a on twierdzi, że sam już do tego doszedł, że to strach przed utratą bliskich i swoich zdolności skłania go do tego. Stara się na własną rękę zwalczyć chorobę. Namawiałam go wielokrotnie na pójście do psychologa, chociażby w celu potwierdzenia naszych przypuszczeń co do nerwicy, jednak on nie godzi się na to. Mówi, że ostatnio jest coraz lepiej i udaje mu się panować nad sobą. Lecz ja obawiam się, że poprawa może być przejściowa. O jego stanie wiem tylko ja i jest mi trochę ciężko, bo czuję się całkowicie bezradna. Nie wiem co robić w tej sytuacji, jak mu pomóc. Wiem, że jest to osoba bardzo uparta i nie załamuje się, że od razu nie udaje mu się wyjść z tego stanu, ale zastanawiam się, czy możliwe jest by na własną rękę wyjść z tego? Co mam robić w tej sytuacji? Zafrasowana

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęk przed samotnością - jak sobie z tym radzić?

Mam 22 lata. Boję się samotności. Nie mam chłopaka. Przez to ciągle jestem przygnębiona, smutna, nie chcę tak żyć. Nie mam przyjaciół, nic mnie przy życiu nie trzyma . Nie wierzę, że wyjdę z depresji. Leki mi nie pomagają. Biorę je już 8 miesięcy i nic. Ciągle smutna jestem.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z lękiem przed braniem leków i jedzeniem niektórych potraw?

Dzień dobry, Nazywam się Marta i mam 21 lat. Przeszłam depresję i lęki nocne, wszystko co z tym związane. Napady duszności lęk przed śmiercią, lęki nocne. Wiem, że moja osobowość się zmieniła, jestem bardziej nerwowa i wszystko mnie drażni, ale...

Dzień dobry, Nazywam się Marta i mam 21 lat. Przeszłam depresję i lęki nocne, wszystko co z tym związane. Napady duszności lęk przed śmiercią, lęki nocne. Wiem, że moja osobowość się zmieniła, jestem bardziej nerwowa i wszystko mnie drażni, ale chociaż lęki występują rzadziej. Powiedziałabym wręcz, że uodporniłam się na reakcję wywołujące stres. Boję się w dalszym ciągu zostawać sama w nocy w domu, ale wiele osób tak ma, a więc nazwałabym to strachem a nie lękiem. W ramach tych ustępstw nie wiadomo skąd zaczęłam panicznie bać się brania leków - antybiotyków. Z 2 godziny przed snem siostra musiała namawiać mnie do spożycia połowy z całej dawki tabletki, w dzień to w ogóle boje się brać. Nawet zwykła tabletka na ból głowy jest dla mnie przerażająca, bo boję się, że wystąpią u mnie skutki uboczne. To samo tyczy się jedzenia niektórych zagranicznych owoców lub normalnych potraw - strasznie boję się reakcji alergicznej, a przecież to były moje ulubione niegdyś owoce lub potrawy. Jak sobie z tym poradzić? Myślałam, że to piekło z depresją się skończyło. Czy to oznacza, że jest jeszcze gorzej? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z tym, że wstydzę się jeść przy ludziach?

Mam taki problem: wstydzę się jeść przy ludziach. Boje się, że pomyślą: „taka gruba, a jeszcze je”, że się czymś upaćkam, że będę się na mnie gapić. W szkole też nic nie jem przez 8 h. Nawet jak jestem głodna....

Mam taki problem: wstydzę się jeść przy ludziach. Boje się, że pomyślą: „taka gruba, a jeszcze je”, że się czymś upaćkam, że będę się na mnie gapić. W szkole też nic nie jem przez 8 h. Nawet jak jestem głodna. Nie jem, bo to wstyd. Gdy wracam do domu to biorę obiad do swojego pokoju i tam go jem. Gdy rodzice siedzą w kuchni to wstydzę się robić przy nich kanapki i czekam aż wyjdą. Jak sobie z tym poradzić? Mam 14 lat.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam nerwicę żołądka?

Witam, Od dłuższego czasu męczę się z dolegliwościami, które stają się coraz bardziej męczące i uciążliwe. Nudności, ból i dziwne "wiercenie" w żołądku, brak apetytu, bóle głowy, zawroty i zmęczenie - te wszystkie dolegliwości w połączeniu nie pozwalają...

Witam, Od dłuższego czasu męczę się z dolegliwościami, które stają się coraz bardziej męczące i uciążliwe. Nudności, ból i dziwne "wiercenie" w żołądku, brak apetytu, bóle głowy, zawroty i zmęczenie - te wszystkie dolegliwości w połączeniu nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Objawy nasiliły się kilka miesięcy temu, kiedy zaczęłam studia. Początkowo były to pojedyncze epizody, z czasem jednak zaczęły się pojawiać z coraz większą częstotliwością. Każdy poranek jest dla mnie fatalny, czuję, że powinnam coś zjeść, ale nie odczuwam apetytu. Staram się jeść na siłę, cokolwiek przegryźć, ale nie jestem w stanie zjeść jednej kanapki na śniadanie. Jeśli już uda mi się coś "wcisnąć" odczuwam straszne uczucie pełności, aż po sam przełyk. Potem nudności, bóle brzucha. Po pewnym czasie dochodzi ból głowy i senność, po kilku godzinach od przebudzenia nie mam już siły na nic, chociaż nie wykonuję żadnych męczących czynności. Tak wygląda mój normalny dzień, a gdy mam jakieś ważne, stresujące wydarzenie, np. egzamin, objawy są znacznie silniejsze, dochodzi do tego jeszcze biegunka. Byłam ze swoimi problemami u lekarza. Dostałam tabletki na 2 tygodnie, po czym mam kolejną wizytę. Pani doktor zasugerowała 2 wyjścia: gastroskopia i terapia w poradni psychologicznej, ze znacznym naciskiem na terapię. Jednak nie pojawiło się w rozmowie określenie „nerwica żołądka”, dlatego też nie wiem co pani doktor miała na myśli, a moje objawy poniekąd na to wskazują. Proszę o poradę, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to zaburzenia lękowe?

Witam, Mam 25 lat. Kilka lat temu wystąpiła u mnie przewlekła biegunka. Po raz pierwszy pojawiła się ona na wyjeździe sylwestrowym. Po powrocie biegunki nawracały. Uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Pojawiły się lęki przed wyjściem z domu. Lęki dotyczyły tego,...

Witam, Mam 25 lat. Kilka lat temu wystąpiła u mnie przewlekła biegunka. Po raz pierwszy pojawiła się ona na wyjeździe sylwestrowym. Po powrocie biegunki nawracały. Uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Pojawiły się lęki przed wyjściem z domu. Lęki dotyczyły tego, że mogę dostać biegunki i nigdzie w pobliżu nie będzie toalety. Doszło do tego, że ograniczyłam wyjścia do minimum. W domu czułam się bezpiecznie. Dwa lata temu wybrałam się na psychoterapię i brałam lek. Lęki i biegunki ucichły i znowu mogłam normalnie funkcjonować. Do czasu - w tamtym roku nastąpił nawrót. Znowu pojawiły się biegunki a z nimi lęk. Wizyta u lekarza czy daleka podróż wywoływały u mnie na samą myśl ogromy stres, co w następstwie wywoływało biegunki. Gdy odważyłam się pójść np. do lekarza lęk przed wizytą był okropny, ale po wizycie wszystkie objawy znikały. Obecnie leczę się u gastrologa. Miałam robioną gastroskopię, która wykryła zakażenie Helicobacter. Dostałam kurację antybiotykami, ale biegunki nadal się pojawiają, najbardziej w stresujących sytuacjach. Doktor powiedziała, że są to biegunki na tle stresowym. Czy biegunką może być objawem zaburzeń lękowych? Czy powinnam leczyć się u gastrologa gdy badania nic nie wykazują? Proszę o pomoc, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Niepokojące objawy: czy występują one na tle nerwowym?

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do...

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do czasu mam skurcze mięśnii, dziwne mrowienia. Miałam też ataki paniki objawiające się dziwnymi jakby tapnięciami w głowie, obręczą na głowie, szybkimi myślami, suchością w ustach i śmiertelnym przerażeniem oraz chęcią ucieczki. Wszystkie te objawy skłoniły mnie do wizyt u specjalistów i do wykonania badań. W przeszłości (plus minus 3 lata temu) wykonałam badanie potencjałów wywołanych wzrokowych i motorycznych (nie jestem teraz pewna nazwy tych drugich). Wyniki w normie. Ponadto badali mnie neurolodzy - diagnoza to nerwica. Prywatnie wykonałam TK mózgu. Wynik w normie. Dodatkowo mam szumy w uszach. Jak się okazało wywołane zwężeniem przestrzeni kręgowej C5/C6. RTG kręgosłupa wykazał także osteofity i kifozę szyjną. Rezonans magnetyczny rdzenia kręgowego wykazał brak zmian. To znaczy, wynik w normie. Tylko jedna pani neurolog patrząc na rezonans powiedziała, że mam spore tętnice, chyba rdzenia, (nie wiem, nie pamiętam), ale, że taka moja uroda i że się tym nie mam przejmować. Oczywiście ja się przejmuje. Jestem teraz za granicą i znowu mam takie dziwne mrowienia. To w jednym opuszku palca, to w drugim. Czasem też na plecach w różnych miejscach, jakby mnie ciarki przechodziły, np. koło łopatki. Myślałam, że to od kręgów szyjnych, bo je zaniedbałam. Dawno nie byłam na fizykoterapii. Dopiero teraz zaczęłam chodzić znowu na basen. Pojawiły się jednak mrowienia na kawałeczku stopy, ale to już chyba nie ma związku z szyja. Poza tym, miałam lekkie skurcze różnych mięśni (ten objaw mam od dawna, tzn. mam i mi przechodzi i znowu mam). Drży mi warga czasem. Czuję też gulę w gardle od kilku dni. Doda, że mrowienia są leciutkie, ale czuję je. Może gdybym o nich nie myślała nie przeszkadzałyby mi, ale je mam, choć, jak zaznaczam, leciutkie i szczególnie, gdy np. ćwiczę i naciągam dłonie, łączę łopatki, itd. Bardzo się boję, co to może być. Czy może to być na tle nerwowym? Jak mogę sobie pomóc? Ciągle się obawiam SM i innych chorób, co nie daje mi spokoju. Proszę o pomoc. W tej chwili nie mam możliwości iść do lekarza, z resztą wolę iść w Polsce. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty