Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 0 6 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Co robić, bo nie chcę cały czas się bać?

Witam, od jakiegoś czasu, coś się dzieje ze mną niedobrego. Ciągle odczuwam jakiś lęk. Denerwuję się praktycznie wszystkim, tym, że idę do pracy (chociaż nic niepokojącego się tam nie dzieje), jak jadę do przyszłego męża, można powiedzieć, że nie mam...

Witam, od jakiegoś czasu, coś się dzieje ze mną niedobrego. Ciągle odczuwam jakiś lęk. Denerwuję się praktycznie wszystkim, tym, że idę do pracy (chociaż nic niepokojącego się tam nie dzieje), jak jadę do przyszłego męża, można powiedzieć, że nie mam żadnych powodów żeby czuć jakiś lęk. Czasami jak mam się spotkać z jakąś dawno nie widzianą osobą to się boję - czego? Nie wiem. Wkurza mnie jak kilka rzeczy na raz słyszę, np. telewizor gra w pokoju, dwie osoby mówią, pies szczeka, a ja szaleję - zaczyna mi bić szybciej serce i w końcu nie wytrzymuje i wybucham. Rozmawiam o tym z moim narzeczonym, ale mam wrażenie, że on tego nie rozumie. To rujnuje moje życie, bo przed każdym spotkaniem strasznie się denerwuje i czasami nawet odwołuje spotkania. Zaczęłam trochę się sama leczyć, jakieś leki na uspokojenie, może i coś dają, ale to na chwilę. Potrzebuję jakiegoś dobrego specjalisty w Warszawie albo okolicach. Już nie mówiąc o tym, że denerwuję się przed egzaminami. Ten lęk mnie demobilizuje. Miałam wrażenie, że to coś z sercem, ale byłam u kardiologa - z sercem jest wszystko ok. Pomóżcie, błagam. Nie chcę się cały czas bać.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to nerwica natręctw?

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej...

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej nie wytrzymam. Jakaś mania robienia czegoś 4/8 krotnie. Gdy idę przez ulice i zdarzy mi się splunąć, muszę splunąć jeszcze z 3 razy, bo też zwyczajnie nie wytrzymam, również przykładowo gdy uderzę książką o biurko przypadkiem, muszę uderzyć jeszcze 3 razy, bo też nie wytrzymam. Oczywiście zdarza się dużo sytuacji, w których ta mania się nie utrzymuje, ale widzę, że to brnie coraz dalej, coraz częściej się zdarza. Jak w temacie - czy to nerwica natręctw? Jak tak, to czy są jakieś sposoby, coś bym mógł temu zaprzestać? Boje się, że mogę temu ulec w coraz większym stopniu, a to mnie już doprowadza do szału. Proszę o odpowiedź, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego panicznie boję się rozmów z osobami z mojego otoczenia?

Witam, Mam na imię Adam, mam 17 lat. Od dłuższego czasu w mej osobie zaczęło mnie coś niepokoić, a mianowicie zawsze bylem pogodnym chłopakiem, otwartym na ludzi, na nowe znajomości, bylem śmiały i odważny, jednak od kilku miesięcy borykam się...

Witam, Mam na imię Adam, mam 17 lat. Od dłuższego czasu w mej osobie zaczęło mnie coś niepokoić, a mianowicie zawsze bylem pogodnym chłopakiem, otwartym na ludzi, na nowe znajomości, bylem śmiały i odważny, jednak od kilku miesięcy borykam się z nadmiernym lekiem - podczas rozmowy z przyjaciółmi, nauczycielami a nawet osobami z rodziny przy dłuższej wymianie zdań bądź też przy dłuższym przemówieniu z mojej strony w pewnym momencie coś się we mnie zmienia, zamykam się w sobie, robię bardzo poważną minę i nie jestem w stanie wydusić z siebie żadnego słowa, to bardzo utrudnia mi życie. Jest mi z tym ciężko znaleźć dziewczynę, a wszystko to przez paniczny lęk z mojej strony, bo myślę, że mogę z siebie zrobić pośmiewisko. Boję się rozmawiać z przyjaciółmi, opowiadać im dłuższe historie z mego życia w obawie, że znowu zamknę się w sobie, to bardzo niewygodne uczucie. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Mimo że jestem wysportowanym, dobrze zbudowanym i przystojnym chłopakiem, wiedząc i żyjąc z myślą, że jestem ideałem dla wielu dziewczyn, ciągle żyję w strachu i obawie boję się rozmowy z dziewczyną, a przecież to dla wielu mężczyzn czysta przyjemność i możliwość spodobania się dziewczynie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duszność, uczucie czegoś w gardle, nieprzyjemny zapach z ust

Witam, pół roku temu stojąc w pracy zacząłem mieć uczucie duszenia się (jakbym coś miał w gardle), zaczęło mi się kręcić w głowie, ponieważ zacząłem szybko oddychać, pojechałem na pogotowie. Lekarz tam powiedział, żebym się uspokoił i wolniej oddychał,... Witam, pół roku temu stojąc w pracy zacząłem mieć uczucie duszenia się (jakbym coś miał w gardle), zaczęło mi się kręcić w głowie, ponieważ zacząłem szybko oddychać, pojechałem na pogotowie. Lekarz tam powiedział, żebym się uspokoił i wolniej oddychał, po czym odesłał mnie do domu. Byłem u lekarza rodzinnego, powiedział że to nerwica, robiąc EKG (wszystko w porządku), badanie krwi (wszystko w porządku). Po około 2 miesiącach poszedłem do szpitala na badania bo cały czas mi to dokuczało, byłem u Neurologa (wszystko w porządku), u laryngologa, który stwierdził, że mam krzywą przegrodę nosową, ale oprócz tego wszystko w porządku. Poszedłem do alergologa, który zapisał mi aktualnie lek wdychany przeciwzapalny na astmę i przeciwalergiczny. Duszności, czyli uczucie wzięcia oddechu do końca, są tylko w niewielkim stopniu, ale zdecydowanie jest lepszy stan niż wcześniej, bo kiedyś odczuwałem je codziennie. Ale nadal się źle czuję, bo od tych 6 miesięcy wydaje mi się ze mam coś z gardłem, duszności są nieodczuwalne, a z gardła czasami wylatują mi takie ropne kulki i mam uczucie, jakby mi zalegała jakaś wydzielina i mam sucho w ustach. Jak nic nie odczuwam w gardle to nic mi się nie dzieje, a jak coś mi tam zalega to nawracają duszności. Ogólnie mało się denerwuje, zawsze byłem przed tym wesoły, uśmiechnięty, teraz też staram się być ale już mi ciężej. Co to może być? Z góry dziękuję za odpowiedź;)
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego kłuje mnie serce, boję się, że umrę i boję się chodzić do szkoły?

Mam 13 lat, potrzebuję pomocy - nie wiem co mam zrobić, ciągle kuje mnie serce i czasami nie mogę oddychać, a nawet boli mnie głowa. Do tego boję się, że umrę. Nie mam już do niczego siły, tracę chęć do...

Mam 13 lat, potrzebuję pomocy - nie wiem co mam zrobić, ciągle kuje mnie serce i czasami nie mogę oddychać, a nawet boli mnie głowa. Do tego boję się, że umrę. Nie mam już do niczego siły, tracę chęć do wszystkiego. Do tego boję się chodzić do szkoły. Proszę o szybką odpowiedzi.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy bez konsultacji lekarza można zdiagnozować nerwicę?

  Witam, mam 32 lata. Mój problem polega na tym, że nie potrafię zapanować nad emocjami, szczególnie w stosunku do mojej najbliższej rodziny. Mam dwójkę dzieci - syna 11 lat i córkę 5 lat. W relacjach z córką nie mam...

  Witam, mam 32 lata. Mój problem polega na tym, że nie potrafię zapanować nad emocjami, szczególnie w stosunku do mojej najbliższej rodziny. Mam dwójkę dzieci - syna 11 lat i córkę 5 lat. W relacjach z córką nie mam problemów, natomiast w stosunku do syna często jestem agresywnie nastawiona, nie potrafię z nim rozmawiać, mam wrażenie jakby był obcym człowiekiem. W momencie kryzysowych sytuacji często nie potrafię zapanować nad słowami i czynami. Jestem osobą oschłą emocjonalnie, nie potrafię płakać nawet w bardzo trudnych sytuacjach, kiedy płacz mógłby mi pomóc. Mam pytanie: jak można sobie pomóc samemu bez udziału lekarza, bo zdaję sobie sprawę z moich zaburzeń emocjonalnych.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać nerwicę, która mnie wykańcza?

Pierwsze objawy nerwicy miałam w wieku 16 lat. Objawiało się to tym, że przestałam spać. Trwało to 2 tygodnie, trafiłam wtedy na prośbę mamy do neurologa, bo byłam już tak wykończona, że nie mogłam uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Wizyta u...

Pierwsze objawy nerwicy miałam w wieku 16 lat. Objawiało się to tym, że przestałam spać. Trwało to 2 tygodnie, trafiłam wtedy na prośbę mamy do neurologa, bo byłam już tak wykończona, że nie mogłam uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Wizyta u lekarza bardzo mi pomogła, lęki się wyciszyły. Na kilka lat tak jakby nerwica zniknęła. Punkt kulminacyjny osiągnęła jednak w momencie kiedy w jednej chwili straciłam tatę w wypadku samochodowym i dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Pamiętam jednak, że był to dla mnie bardzo trudny czas, bo byliśmy wszyscy w żałobie, moja mama przez 2 miesiące nie wychodziła z łóżka pogrążona w depresji, wszystkie obowiązki spadły na mnie, nie potrafiłam sobie wtedy z mamą poradzić, groziła, że nałyka się leków, że jej się nie chce żyć. Tak bardzo chciałam pomoc a nie umiałam. Był to okres kiedy w ogóle nie skupiałam się na sobie, najważniejsza była dla mnie mama, bałam się ze w pewnym momencie i ją stracę. Urodziłam zdrową córkę, byłam pewna, że ten stan rzeczy odmieni życie moje, mamy i mojego męża. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna. Zaraz po porodzie wpadłam w depresję, z której wychodziłam prawie rok. Brałam leki przeciwdepresyjne. Dziecko stało się dla mnie problemem, a nie pociechą. Zamiast miłością matki pałałam nienawiścią do dziecka i do wszystkich. Ciągle płakałam. Gnębiły mnie potworne myśli, chciałam wyskoczyć przez okno...Moja mama odsunęła się wtedy ode mnie, zobaczyła we mnie wyrodną matkę a nie kobietę, która potrzebowała pomocy. Przez ten okres miałam wsparcie tylko w moim mężu, który sam wezwał pomoc do domu kiedy zobaczył, że zaczynałam mieć myśli samobójcze... Moje dziecko ma już 3 lata a ja po dziś dzień nie potrafię dojść ze sobą do ładu... Nie potrafię kochać dziecka, we wszystkim mi przeszkadza, codziennie mam natłok myśli w głowie, że właściwie to po co ją urodziłam, że było mi lepiej bez niej. Moja agresja jest przerażająca w stosunku do niej, a moja mama ponownie się odsunęła ode mnie, bo nie akceptuje takiego stanu rzeczy. Znowu zostałam sama. Mąż mi bardzo pomaga, ale widzę, że już resztkami sił. A mi się nie chce żyć... Z depresji wpadłam w nerwicę wegetatywną, duszę się, mam kołatania serca, uczucie, że zaraz zemdleję, umrę... Aktualnie dostałam od lekarza kolejne leki, bo znowu mam wrażenie, że wariuję, próbuję sobie też sama radzić, ale jest bardzo ciężko. Wszyscy mi mówią dookoła: „masz wszystko, pracę, rodzinę, czego jeszcze chcesz?”, a ja chcę tylko świętego spokoju i pomocy, bo czuję, że tak dłużej nie pociągnę, moje emocje są silniejsze ode mnie, a córka to czuje. Ostatnio powiedziała mi, że jej nie kocham. Siedziałam później w łazience i płakałam, bo było mi z tym bardzo źle. Krzywdzę ją, świadomie to robię i nie potrafię tego zatrzymać. Już połowa mojej rodziny zdążyła się ode mnie odwrócić... Boję się wizyty u jakiekolwiek lekarza, boję się stanąć twarzą w twarz, spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć wszystko to samo co piszę tu. To tylko człowiek, a jak trafię na kobietę mogę zostać źle zrozumiana, kobieta wg naszego społeczeństwa nie może mieć takich odczuć, zwłaszcza do własnego dziecka. Tu jestem anonimowa, jest mi łatwiej i lżej wyrzucić to wszystko z siebie. Bo ja już sobie po prostu nie radzę. Przed urodzeniem córki moje małżeństwo było zgrane, dobre, teraz to jakieś strzępki tego co było kiedyś. Wciąż się kłócimy. Wiem, że ma do mnie żal. I to rozumiem, bo ma do tego prawo. Cały czas myślę o tym skąd te uczucia się we mnie wzięły, jak to jest możliwe ze myślę tylko o córce w kategoriach zbędnego balastu w domu, który tylko przeszkadza - nie radzę sobie już z tym, bo z jednej strony chciałabym aby ten dzieciak był szczęśliwy, ale z drugiej nie potrafię wymusić na sobie uczuć, które powinna mieć w sobie matka... Ciągle wspominam fakt kim był dla mnie mój Tato kiedy jeszcze żył, jak bardzo go kochałam, jak bardzo był dla mnie ważny, nikt nie był ważniejszy. Mama ma trudny charakter, zwróciłam się do niej z problemem, powiedziałam jej o tym co czuję, to zaczęła mnie straszyć, że jeśli się nie zmienię zrobi sobie coś złego. A teraz w ogóle odwróciła się ode mnie, bo jak powiedziała, nie będzie tolerować takiej osoby jak ja. Bo wg niej mam zmienić się na jej żądanie. A ja walczę ze sobą już od 3 lat. Tak bardzo chciałabym z kimś o tym porozmawiać, ale nie mam do kogo się zwrócić, chciałabym być wysłuchana, ale boję się powiedzieć na głos "nie kocham córki", bo świat mnie zniszczy. Wolałabym od razu podciąć sobie żyły… Mam poczucie winy za to kim jestem, za to kim się stałam i chciałabym znać powód dlaczego tak jest, bo sama siebie nienawidzę. Ktoś mi kiedyś zadał pytanie: jak wspominam dzieciństwo - nie wiem dlaczego, ale pamiętam tylko ciągle awantury rodziców, kiedy mama potrafiła do taty nie odzywać się miesiącami, zamykała się w pokoju, nikogo nie wpuszczała i ten mój strach o to kiedy to się wreszcie skończy i kiedy zaczną żyć normalnie. Mama tego nie pamięta jakoś jak ją o to pytam, twierdzi, że to taka wszczynał wszystkie kłótnie, a ja dobrze pamiętam wszystko... Myślałam, że moje życie będzie inne, ja będę inna, a mam wrażenie, że mając 29 lat jestem wrakiem człowieka :(.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Lęki nocne - budzić brata czy ignorować?

Witam! Mój brat ma 21 lat, 169 cm wzrostu i waży 64 kg. Zauważyłem w jego zachowaniu zjawisko lęków nocnych - pojawiło się to już 4 razy w ciągu ostatnich 7 miesięcy. Jest to straszne, mamy wspólny pokój, łóżka naprzeciw...

Witam! Mój brat ma 21 lat, 169 cm wzrostu i waży 64 kg. Zauważyłem w jego zachowaniu zjawisko lęków nocnych - pojawiło się to już 4 razy w ciągu ostatnich 7 miesięcy. Jest to straszne, mamy wspólny pokój, łóżka naprzeciw siebie. Zdarzyło się, że w nocy na niego spojrzałem, a on spojrzał na mnie i z dzikim przerażającym głosem wstał, skoczył do mnie i zaczął mnie nieskoordynowanymi ruchami bić, ja go powstrzymywałem. Całość trwa ok. 10 sekund, po czym udaje mi się brata obudzić, a ten z kolei ma do mnie pretensje, czemu go biłem, całego zajścia nie pamięta. Proszę mi powiedzieć, co mam w takiej sytuacji zrobić - budzić go czy ignorować to i niech się sam budzi? Proszę o porady, wizyta u psychiatry dopiero za 4 miesiące!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co jest powodem budzenia się w nocy z krzykiem?

Mam problem. Mam starszego brata. Od pewnego czasu zauważyłam, że jest z nim coś nie tak. Jest nerwowy, nawet agresywny, kompletne złe podejście do życia (bezinteresowność). Dowiedziałam się, że budzi się często w nocy, zaczyna krzyczeć i na drugi dzień...

Mam problem. Mam starszego brata. Od pewnego czasu zauważyłam, że jest z nim coś nie tak. Jest nerwowy, nawet agresywny, kompletne złe podejście do życia (bezinteresowność). Dowiedziałam się, że budzi się często w nocy, zaczyna krzyczeć i na drugi dzień tego nie pamięta albo nie chce pamiętać. Ma żonę, dziecko i dużo pretensji do życia. Myśli, że jest pępkiem świata i każdym chce kierować. Nie potrafi mówić spokojnie, tylko krzyczy i krzyczy. Może to choroba psychiczna? Czy mamy się niepokoić? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać strach przed śmiercią rodziców?

Witam, bardzo proszę o poradę. Mam 21 lat, jestem studentką, mieszkam z rodzicami. Odkąd pamiętam, histerycznie bałam się jednej rzeczy - śmierci rodziców. Są oni już w starszym wieku, 60 i 65 lat. Codziennie łapię się na panicznym strachu wywołanym...

Witam, bardzo proszę o poradę. Mam 21 lat, jestem studentką, mieszkam z rodzicami. Odkąd pamiętam, histerycznie bałam się jednej rzeczy - śmierci rodziców. Są oni już w starszym wieku, 60 i 65 lat. Codziennie łapię się na panicznym strachu wywołanym różnymi bodźcami. Strachu, że Oni umrą. Wiem że to kiedyś nastąpi, wiem, że wcale nie musi to być za chwilę. Jednak strach ten paraliżuje mnie. Zaczynam mieć problemy z zasypianiem, gdyż wieczorami rozmyślam o tym, że jutro już ich może nie być. Wyobrażam sobie sytuacje w jakiej mnie opuszcza. Wyobrażam sobie moją reakcję i to co będzie dalej. Kocham ich bardzo mocno, w zasadzie nie mam nikogo innego. Ostatnio zaczęły się poważne problemy finansowe moich rodziców. Długi, kredyty (brat poprosił aby wzięli dla niego kredyt, bo ma problemy finansowe i obiecał, że będzie spłacał. Nie spłaca. Zostawił nas z tym problemem). Rodzice są emerytami, a muszą dorabiać za psie pieniądze po 10 godzin dziennie. Widzę jak mama się psychicznie wykańcza. A ja jej nie mogę pomóc. Z każdą chwilą jak na Nią patrzę, łzy mi napływają do oczu, bo tak bardzo się boję że mnie zostawi. A ja ją przecież tak bardzo kocham. Jedyne co mogłabym zrobić, to rzucić studia, zaprzepaszczając wszystko na co do tej pory pracowałam, co wzbudza we mnie poczucie winy, że skazuję swoich rodziców na taki los. Nie mogę się uwolnić od myślenia o ich śmierci i od tego, że w życiu nie spotkało ich nic dobrego, a na stare lata jeszcze muszą się tak męczyć. Nie wiem już co mam zrobić, mam wrażenie że to moje myślenie jest jakąś fobią. Myśląc o tym potrafię się rozpłakać w trakcie zajęć na uczelni. Gdy umrą, będę czuła się winna, że byłam złą córką, że im nie pomogłam wystarczająco. Nie chcę ich tracić. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej Mamy, jestem z nią bardzo zżyta... Mam narzeczonego, po skończeniu studiów, pewnie i pracę, więc racjonalnie myśląc, gdyby umarli dałabym sobie radę. Ale ten strach, nieustanne myślenie o ich śmierci, to dla mnie coś strasznego. Rozmawiałam z nimi o tym, ale to nie rozwiązało problemu. Chciałabym o tym nie myśleć, uwolnić się od tego, ale nie mam pojęcia jak to zrobić... Nie stać mnie na psychologa. Bardzo proszę o pomoc. Nie umiem być szczęśliwa. Każdy "szczęśliwy" moment w moim życiu jest zaraz psuty przez natłok tych myśli. Nie potrafię się już cieszyć... Bardzo proszę i z góry dziękuję, Małgosia 21l.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co zrobić, aby cieszyć się życiem, a nie odczuwać strach, że zemdleję na ulicy?

  Witam, Mam 28 lat, jestem kobietą. W tamtym roku w sierpniu zasłabłam na ulicy. Potem takie zasłabnięcia zdarzały mi się częściej. Nazywałam je "cofkami", zawsze kiedy wychodziłam do pracy idąc ulica czułam chwiejność równowagi, niestabilność na nogach, ciarki na...

  Witam, Mam 28 lat, jestem kobietą. W tamtym roku w sierpniu zasłabłam na ulicy. Potem takie zasłabnięcia zdarzały mi się częściej. Nazywałam je "cofkami", zawsze kiedy wychodziłam do pracy idąc ulica czułam chwiejność równowagi, niestabilność na nogach, ciarki na plecach oraz wzmożoną potliwość rak i stóp. Zrobiłam wszystkie badania: badanie błędnika, tomografię, holter serca, ekg, usg, badania laboratoryjne na poziom cukru, magnezu, potasu. Wszystkie badania wyszły bez zarzutu. Moje "cofki" były kilkusekundowe, ale czasem trwały kilka minut. Zaczęłam brać ziołowe tabletki uspakajające i pomagały. Brałam je cały grudzień potem odstawiłam. Czułam się na tyle pewnie. Niestety ostatnimi czasy to uczucie wróciło. Tylko że tym razem te leki już nie pomagały. Uczucie niestabilności plus, nie wiem jak to określić - wewnętrzne drgawki, szybsze bicie serca i jeszcze większa potliwość dłoni i stóp. W tej chwili biorę inne tabletki dwa razy dziennie i pomagają. Jednakże zdaję sobie sprawę, że skuteczność leków jak i efekt wyzdrowienia w tym przypadku kryje się w mojej psychice. Odnalazłam już powód mojego złego samopoczucia - boję się utraty świadomości, tego, że nie będę mogła kontrolować siebie (swojego organizmu), a wiem, że to już nastąpiło skoro wszystko co przedtem pomagało w tej chwili nie pomaga - ani słodycze w torebce, ani magnez, ani woda. Czy jest jakiś sposób żeby pomóc samej sobie? Żeby znowu zacząć żyć, cieszyć się życiem a nie odczuwać strach? Tak to wygląda w tej chwili.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z natręctwem?

Mam 27 lat i leczyłam się na trądzik bardzo długo, lecz powodem mojego strasznego wyglądu jestem sama ja, ponieważ nieustannie wyciskam, chociaż nawet nie mam co, to biorę lusterko i lampkę i szukam na siłę, doprowadzam do strasznego stanu swojej...

Mam 27 lat i leczyłam się na trądzik bardzo długo, lecz powodem mojego strasznego wyglądu jestem sama ja, ponieważ nieustannie wyciskam, chociaż nawet nie mam co, to biorę lusterko i lampkę i szukam na siłę, doprowadzam do strasznego stanu swojej skóry, po czym muszę udać się do lekarza, bo tak sobie zmasakrowałam twarz wyciskaniem, że sama się nie zagoi;(. Zdaję sobie z tego sprawę co ja robię, ale chyba nie do końca - wydałam już bardzo dużo pieniędzy na lekarstwa, ale wciąż robię to, a później patrzeć na siebie nie mogę i się nienawidzę za to, płaczę… Przyznam, że po kuracji, która miałam przez prawie rok efekt był bardzo zadowalający i twarz była piękna, lecz ciągle nie mogę się opanować i to robię, a później spać nie mogę w nocy, do ludzi nie chcę iść, najchętniej bym zamknęła się, żeby nikt na mnie nie patrzył. Proszę o pomoc, jak mam temu zaprzestać? Wstydzę się iść z tym do lekarza żeby mnie nie wyśmiał i nawet nie wiem do jakiego lekarza, mieszkam w małym mieście, wszyscy się tu znają - błagam, pomocy;(.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego badania nic nie wykazują, a mnie ciągle wszystko boli?

Mam 22 lata, od 3 miesięcy dokuczają mi bóle w klatce piersiowej, w okolicach serca, a nawet brzucha i pleców. Lekarz twierdzi, że to nerwobóle, a ja sobie wkręcam, że coś mi jest... Miałam robione ekg - niby...

Mam 22 lata, od 3 miesięcy dokuczają mi bóle w klatce piersiowej, w okolicach serca, a nawet brzucha i pleców. Lekarz twierdzi, że to nerwobóle, a ja sobie wkręcam, że coś mi jest... Miałam robione ekg - niby nic nie wykazało, również eeg głowy też jest dobre, ale nadal twierdzę, że coś mi dolega, wyczytuję rożne choroby i myślę, że może to mam. Może byłabym pewniejsza, jakbym miała jeszcze zrobione rtg klatki piersiowej i usg brzucha, ale mi już jest głupio prosić o skierowania, a prywatnie mnie nie stać aby iść się zbadać… Chodzę do psychiatry i psychologa - może troszkę pomogą, ale to za krótki czas aby jeszcze coś stwierdzić. Mam straszne lęki, że umieram, już sobie z tym nie radzę, bliscy nie potrafią mi pomóc. Może tutaj dostanę jakieś rady? Co mam robić? Proszę o pomoc

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego jestem osłabiona, apatyczna i boję się wyjść z domu?

Najpierw zaczęło się od bólu głowy we wrześniu, potem przeszło, następnie bolał mnie kręgosłup gdzieś do połowy grudnia - nakręcałam się, że jestem chora na coś i ciągle martwiłam nie pracuję. Od września córka poszła do przedszkola, ja zostałam w...

Najpierw zaczęło się od bólu głowy we wrześniu, potem przeszło, następnie bolał mnie kręgosłup gdzieś do połowy grudnia - nakręcałam się, że jestem chora na coś i ciągle martwiłam nie pracuję. Od września córka poszła do przedszkola, ja zostałam w domu sama, tzn. do godziny 16, i zaczęłam mieć dziwne objawy. Od świąt czułam się rozbita, pojawił się strach nie wiem przed czym i takie uczucie duszności, brak apetytu, nie mogłam spać w nocy, a w dzień to bym leżała i leżała, nie chciało mi się wstać z łóżka, nawet zwykłe czynności były problemem, brak koncentracji, unikanie ludzi, źle się czułam w ich towarzystwie, pójście na zakupy powodowało wzrost strachu i duszności, zawroty głowy. Myślałam ciągle, że nie dam rady nawet pójść do przedszkola po córkę, bo zemdleję. Najgorszy stan trwał przez ok. 2 tygodnie, teraz pomału wracam do stanu wcześniejszego, wstaję, wykonuję czynności domowe bez problemu, trochę więcej jem, ale pozostał strach - jak mam wyjść do sklepu czy po córkę nadal czuję lęk, że coś mi się stanie, typu zasłabnę itp., zmuszam się do wyjścia z domu. Gdy wychodzę na początku czuję lęk, potem mija, w sklepie też się dziwnie czuję i serce mi wali, ale zaraz mówię sobie, że to tylko wymysł mojego umysłu. Zapisałam się na aerobik tam czuję się dobrze - sport mi pomaga. Mam pytanie: co to było, albo co mi jest?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus

Problemy ze zdrowiem - czy to nerwica?

Witam. Jestem nastolatką. Mam 16 lat.. Postanowiłam napisać, ponieważ zmagam się z poważnym problemem. Od ponad roku występują u mnie niepokojące objawy, które, jak twierdzą kardiologowie nie wskazują na wadę bądź chorobę serca. Pewnego dnia, podczas obiadu, nagle poczułam się,...

Witam. Jestem nastolatką. Mam 16 lat.. Postanowiłam napisać, ponieważ zmagam się z poważnym problemem. Od ponad roku występują u mnie niepokojące objawy, które, jak twierdzą kardiologowie nie wskazują na wadę bądź chorobę serca. Pewnego dnia, podczas obiadu, nagle poczułam się, jakby moja głowa osiągała monstrualne rozmiary. Czułam się  strasznie. Następnie wystąpił napad drżenia kończyn i całego ciała, który ustąpił po pomocy lekarza pierwszego kontaktu… Później nic się  ze mną nie działo, wiec uznałam że to był jednorazowy epizod. Jednak pół roku później, źle się poczułam… Serce waliło jak oszalałe, było mi duszno, czułam jak w całym ciele krąży krew, nie mogłam opanować drżenia rąk i nóg, nie mogłam sama iść ponieważ kręciło mi się  w głowie. Lekarz uznał to za zwykłe zasłabniecie. Od tej pory ataki takie zdarzają mi się co 1-2 miesiące.. ni z gruszki ni z pietruszki ciśnienie nagle skacze do wartości 160/80, puls wacha się  w granicach 140-170, cala drze, i nie wiem co się  ze mną dzieje. Ponadto często występują u mnie klucia w klatce piersiowej, czasem nawet kluje mnie cala szyja, zatyka mnie w gardle tak mocno, że nie mogę oddychać, lekarz kardiolog stwierdził u mnie niedomykalność zastawki mitralnej, i stwierdził ze ataki miną z wiekiem.. leżałam kilka razy w szpitalu, holter ekg -prawidłowy, holter ciśnieniowy-prawidłowy, usg jamy brzusznej i doppler tętnic nerkowych -prawidłowy. Badania krwi zawsze wychodzą prawidłowo… wszyscy zgodnie twierdza, że to nerwica, jednak nie zażywam żadnych leków... po moim ostatnim ataku, jako przyczynę uznano skrzywienie kręgosłupa... czy to możliwe? co robić?? Dodam, że takie preparaty jak syropy ziołowe dostępne bez recepty już na mnie nie działają...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc osobie ze stwierdzonymi stanami lękowymi?

U N. stwierdzono ostre, przewlekłe i powracające stany lękowe. Miał omamy, napady paniki. Dookoła wietrzył spisek i nie rozpoznawał osób najbliższych. Lekarz przepisał mu lek. Kuracja trwa już czwarty miesiąc. Ogólnie stan N. się poprawił. Jest lepszy nastrój, minęły omamy....

U N. stwierdzono ostre, przewlekłe i powracające stany lękowe. Miał omamy, napady paniki. Dookoła wietrzył spisek i nie rozpoznawał osób najbliższych. Lekarz przepisał mu lek. Kuracja trwa już czwarty miesiąc. Ogólnie stan N. się poprawił. Jest lepszy nastrój, minęły omamy. Wróciła chęć do pracy (nie tylko zawodowej), radość z posiadania rodziny i optymizm. Jednak ostatnio (ponieważ czuł się dobrze) zaprzestał stosowania leku. Ostatnio wróciło przygnębienie i apatia. Jak mu pomóc? Jak długo może trwać leczenie tego typu schorzenia? Jakie skutki mogą wystąpić po odrzuceniu lub nieregularnym przyjmowaniu leku? Jak długo może trwać leczenie ? (N. martwi się że leczenie trwa tak długo i "nie ma żadnej poprawy"). Z góry dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bardzo dziwne tiki

Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów... Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów ludzi 'ciemnej karnacji' ), musiałem przełknąć ślinę. Nie była to wielka rzecz. Wiec nie zwracałem na to zbytniej uwagi. Ale z czasem to się  nasiliło. Uznałem, ze przez modlenie się  będzie mi lepiej. A wiec zacząłem się  modlić. I chyba dosyć pomogło. Bo większość tych tików polega na strachu. Boje się  słów jak diabeł, szatan czy też 666. Za każdym razem gdy je widzę lub słyszę musze przełknąć ślinę, bo boje się, że coś mi się może stać. Sam juz nie wiem co robić. Jak byłem mały. (Około 12 lat). Miałem tak, ze musiałem się  modlić nawet po pół godziny. Ponieważ przy zegnaniu się „nie trafiałem dokładnie w czoło”. I wtedy musiałem zacząć jeszcze raz. Podczas modlitwy, gdy tylko źle wypowiedziałem słowo, znowu musiałem to robić. Często przełykam ślinę z rożnych powodów. Doszło do tego częste mruganie. Po czasie to wszystko prawie przeszło. Zostało parę niewinnych tików i przełykanie śliny. To wszystko ustało jak spotkałem Moja dziewczynę. Kompletnie o tym wszystkim zapomniałem. Ale około 12 grudnia (Pamiętam, że była to niedziela). Pokłóciłem się  bardzo z Moja dziewczyna. I jeszcze na dodatek przyjechała babcia. I wtedy znowu się zaczęło.. Głównie moje tiki polegają na 'powtarzaniu rzeczy'. Gdy domykam drzwi do pokoju, robie to po kilka razy. Bo się  boje? Sam nie wiem czego.. Najbardziej boje się  walczyć z tymi tikami ponieważ boje się, że gdy jednego z niech nie zrobię. Po prostu sam już nie wiem co z tym robić.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy przy fobii szkolnej jest możliwość nauczania indywidualnego?

Witam! Podejrzewam u siebie objawy fobii szkolnej (mam nudności, najczęściej rano, a gdy się tylko dowiem, że nie muszę iść do szkoły wszystko mija jak ręka odjął). Bardzo chciałbym normalnie chodzić do szkoły, bo trwa już to od początku września,... Witam! Podejrzewam u siebie objawy fobii szkolnej (mam nudności, najczęściej rano, a gdy się tylko dowiem, że nie muszę iść do szkoły wszystko mija jak ręka odjął). Bardzo chciałbym normalnie chodzić do szkoły, bo trwa już to od początku września, ale dopiero teraz uzmysłowiłem sobie, że jest to właśnie fobia szkolna. Dodam, że jestem już zapisany na 1 wizytę do psychologa. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest możliwość nauczania indywidualnego? Niestety inaczej nie jestem w stanie chodzić do szkoły, a bardzo nie chce zawalić II gim. Po ilu wizytach mógłbym uzyskać takie skierowanie na nauczanie indywidualne? I na jaki okres czasu?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego boję się gdziekolwiek wyjść?

Witam, mam na imię Bartek mam 18 lat jestem z Warszawy. Co tu powiedzieć, po prostu jak wstaję rano i czuję, że żyję, cieszę się - nie wiem, czy to depresja, ale boję się gdziekolwiek wyjść. Jeżeli wypiję kilka...

Witam, mam na imię Bartek mam 18 lat jestem z Warszawy. Co tu powiedzieć, po prostu jak wstaję rano i czuję, że żyję, cieszę się - nie wiem, czy to depresja, ale boję się gdziekolwiek wyjść. Jeżeli wypiję kilka piwek nie mam nic, żadnych nerwów, żadnych lęków, a jak jestem bez alkoholu to oczywiście nerwy bez powodu, wzdęcia, gazy, ciepło się robi, słabo… Po prostu bez powodu zaczęło się - gdy rano wstałem, poszedłem do kuchni, zrobiłem sobie dzbanek herbaty, kilka kanapek, zasiadłem do komputera, włączyłem grę i nagle jakiś taki niepokój, drgawki, lęk, słabo mi było, nie moglem się podnieść z krzesła, bo nogi mi się same uginały. Mama mi dała swoją tabletkę na uspokojenie to po pół godzinki mi przeszło, ale od tamtej pory jest piekło - śpię przy włączonym komputerze, bo jak w domu w nocy jest ciemno, to po prostu mi słabo i mam jakieś plamy przed oczami i jak jakaś kłótnia w domu to serce tak bije, że mam wrażenie, że zaraz eksploduję lub jak idę gdzieś i złapie mnie taki jakiś niepokój to muszę się do domu wrócić z tym, że nie wiem co mi jest, nie daję rady, po prostu załamuję się, siedzę tylko przy komputerze przez cały dzień, w nocy idę spać, rano wstanę i znowu na komputer - czuję się nieswojo, wmawiam sobie, że zawału dostanę po alkoholu itd. Nie wytrzymuje już - czy wie ktoś, co mi dolega?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy te myśli są spowodowane przez nerwicę?

Witam ciepło, mam 22 lata, chciałbym się dowiedzieć co nieco o nerwicy. Mój problem zaczął się jak miałem 17/18 lat, dokładnie nie pamiętam. Objawami były natrętne myśli dotyczące kościoła, a dokładniej własnego powołania życiowego. Natręctwa powodują u mnie lęk,...

Witam ciepło, mam 22 lata, chciałbym się dowiedzieć co nieco o nerwicy. Mój problem zaczął się jak miałem 17/18 lat, dokładnie nie pamiętam. Objawami były natrętne myśli dotyczące kościoła, a dokładniej własnego powołania życiowego. Natręctwa powodują u mnie lęk, bóle głowy, spadek samopoczucia. Owe myśli charakteryzują się w taki sposób, że czuję się przymuszany do pójścia do seminarium. Myśli są czasami okrutnie, natrętne, boję się ich, jeśli się tylko pojawiają ogarnia mnie strach i niepokój. Szczerze mówiąc nie chcę być żadnym księdzem, jeśli jestem spokojny, opanowany i odpowiem sobie na te pytanie to nie chcę tego, nie chcę być księdzem, nie czuję owego pragnienia do tej posługi. Jeśli myśli ustępują czuję się spokojny, wyluzowany, jestem bez nerwów, a jeśli się pojawiają to czuję ogromny strach, boje się modlić, czasem czuję żal do Boga, że mi nie pomaga, że się odwrócił ode mnie - proszę o pomoc.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus
Patronaty