Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Co robić, bo nie chcę cały czas się bać?

Witam, od jakiegoś czasu, coś się dzieje ze mną niedobrego. Ciągle odczuwam jakiś lęk. Denerwuję się praktycznie wszystkim, tym, że idę do pracy (chociaż nic niepokojącego się tam nie dzieje), jak jadę do przyszłego męża, można powiedzieć, że nie mam...

Witam, od jakiegoś czasu, coś się dzieje ze mną niedobrego. Ciągle odczuwam jakiś lęk. Denerwuję się praktycznie wszystkim, tym, że idę do pracy (chociaż nic niepokojącego się tam nie dzieje), jak jadę do przyszłego męża, można powiedzieć, że nie mam żadnych powodów żeby czuć jakiś lęk. Czasami jak mam się spotkać z jakąś dawno nie widzianą osobą to się boję - czego? Nie wiem. Wkurza mnie jak kilka rzeczy na raz słyszę, np. telewizor gra w pokoju, dwie osoby mówią, pies szczeka, a ja szaleję - zaczyna mi bić szybciej serce i w końcu nie wytrzymuje i wybucham. Rozmawiam o tym z moim narzeczonym, ale mam wrażenie, że on tego nie rozumie. To rujnuje moje życie, bo przed każdym spotkaniem strasznie się denerwuje i czasami nawet odwołuje spotkania. Zaczęłam trochę się sama leczyć, jakieś leki na uspokojenie, może i coś dają, ale to na chwilę. Potrzebuję jakiegoś dobrego specjalisty w Warszawie albo okolicach. Już nie mówiąc o tym, że denerwuję się przed egzaminami. Ten lęk mnie demobilizuje. Miałam wrażenie, że to coś z sercem, ale byłam u kardiologa - z sercem jest wszystko ok. Pomóżcie, błagam. Nie chcę się cały czas bać.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to nerwica natręctw?

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej...

Witam, od pewnego czasu mam problem (mam 16lat), prześladuje mnie dziwna mania, polega ona na przymusowym wykonywaniu różnych czynności, np. gdy trzymam w dłoni myszkę od komputera kliknę np. na jakiejś stronie to muszę kliknąć jeszcze 3/7 razy bo inaczej nie wytrzymam. Jakaś mania robienia czegoś 4/8 krotnie. Gdy idę przez ulice i zdarzy mi się splunąć, muszę splunąć jeszcze z 3 razy, bo też zwyczajnie nie wytrzymam, również przykładowo gdy uderzę książką o biurko przypadkiem, muszę uderzyć jeszcze 3 razy, bo też nie wytrzymam. Oczywiście zdarza się dużo sytuacji, w których ta mania się nie utrzymuje, ale widzę, że to brnie coraz dalej, coraz częściej się zdarza. Jak w temacie - czy to nerwica natręctw? Jak tak, to czy są jakieś sposoby, coś bym mógł temu zaprzestać? Boje się, że mogę temu ulec w coraz większym stopniu, a to mnie już doprowadza do szału. Proszę o odpowiedź, z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego panicznie boję się rozmów z osobami z mojego otoczenia?

Witam, Mam na imię Adam, mam 17 lat. Od dłuższego czasu w mej osobie zaczęło mnie coś niepokoić, a mianowicie zawsze bylem pogodnym chłopakiem, otwartym na ludzi, na nowe znajomości, bylem śmiały i odważny, jednak od kilku miesięcy borykam się...

Witam, Mam na imię Adam, mam 17 lat. Od dłuższego czasu w mej osobie zaczęło mnie coś niepokoić, a mianowicie zawsze bylem pogodnym chłopakiem, otwartym na ludzi, na nowe znajomości, bylem śmiały i odważny, jednak od kilku miesięcy borykam się z nadmiernym lekiem - podczas rozmowy z przyjaciółmi, nauczycielami a nawet osobami z rodziny przy dłuższej wymianie zdań bądź też przy dłuższym przemówieniu z mojej strony w pewnym momencie coś się we mnie zmienia, zamykam się w sobie, robię bardzo poważną minę i nie jestem w stanie wydusić z siebie żadnego słowa, to bardzo utrudnia mi życie. Jest mi z tym ciężko znaleźć dziewczynę, a wszystko to przez paniczny lęk z mojej strony, bo myślę, że mogę z siebie zrobić pośmiewisko. Boję się rozmawiać z przyjaciółmi, opowiadać im dłuższe historie z mego życia w obawie, że znowu zamknę się w sobie, to bardzo niewygodne uczucie. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Mimo że jestem wysportowanym, dobrze zbudowanym i przystojnym chłopakiem, wiedząc i żyjąc z myślą, że jestem ideałem dla wielu dziewczyn, ciągle żyję w strachu i obawie boję się rozmowy z dziewczyną, a przecież to dla wielu mężczyzn czysta przyjemność i możliwość spodobania się dziewczynie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duszność, uczucie czegoś w gardle, nieprzyjemny zapach z ust

Witam, pół roku temu stojąc w pracy zacząłem mieć uczucie duszenia się (jakbym coś miał w gardle), zaczęło mi się kręcić w głowie, ponieważ zacząłem szybko oddychać, pojechałem na pogotowie. Lekarz tam powiedział, żebym się uspokoił i wolniej oddychał,... Witam, pół roku temu stojąc w pracy zacząłem mieć uczucie duszenia się (jakbym coś miał w gardle), zaczęło mi się kręcić w głowie, ponieważ zacząłem szybko oddychać, pojechałem na pogotowie. Lekarz tam powiedział, żebym się uspokoił i wolniej oddychał, po czym odesłał mnie do domu. Byłem u lekarza rodzinnego, powiedział że to nerwica, robiąc EKG (wszystko w porządku), badanie krwi (wszystko w porządku). Po około 2 miesiącach poszedłem do szpitala na badania bo cały czas mi to dokuczało, byłem u Neurologa (wszystko w porządku), u laryngologa, który stwierdził, że mam krzywą przegrodę nosową, ale oprócz tego wszystko w porządku. Poszedłem do alergologa, który zapisał mi aktualnie lek wdychany przeciwzapalny na astmę i przeciwalergiczny. Duszności, czyli uczucie wzięcia oddechu do końca, są tylko w niewielkim stopniu, ale zdecydowanie jest lepszy stan niż wcześniej, bo kiedyś odczuwałem je codziennie. Ale nadal się źle czuję, bo od tych 6 miesięcy wydaje mi się ze mam coś z gardłem, duszności są nieodczuwalne, a z gardła czasami wylatują mi takie ropne kulki i mam uczucie, jakby mi zalegała jakaś wydzielina i mam sucho w ustach. Jak nic nie odczuwam w gardle to nic mi się nie dzieje, a jak coś mi tam zalega to nawracają duszności. Ogólnie mało się denerwuje, zawsze byłem przed tym wesoły, uśmiechnięty, teraz też staram się być ale już mi ciężej. Co to może być? Z góry dziękuję za odpowiedź;)
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego kłuje mnie serce, boję się, że umrę i boję się chodzić do szkoły?

Mam 13 lat, potrzebuję pomocy - nie wiem co mam zrobić, ciągle kuje mnie serce i czasami nie mogę oddychać, a nawet boli mnie głowa. Do tego boję się, że umrę. Nie mam już do niczego siły, tracę chęć do...

Mam 13 lat, potrzebuję pomocy - nie wiem co mam zrobić, ciągle kuje mnie serce i czasami nie mogę oddychać, a nawet boli mnie głowa. Do tego boję się, że umrę. Nie mam już do niczego siły, tracę chęć do wszystkiego. Do tego boję się chodzić do szkoły. Proszę o szybką odpowiedzi.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy napady lęku spowodowała nerwica?

Witam, Od paru miesięcy mam nasilający się problem.... Nadmienię, że mam 46 lat i swojego czasu dużo piłem - ciągi. Jednak od ponad roku nie wpadam w nie i nawet po wypiciu sporej ilości alkoholu (raz na 2 miesiące) następnego...

Witam, Od paru miesięcy mam nasilający się problem.... Nadmienię, że mam 46 lat i swojego czasu dużo piłem - ciągi. Jednak od ponad roku nie wpadam w nie i nawet po wypiciu sporej ilości alkoholu (raz na 2 miesiące) następnego dnia nie biorę nawet piwa do ust. Dlatego o tym wspomniałem, ponieważ objawy, które chcę opisać zdarzały mi się sporadycznie na kacach - nawet po dwóch/trzech dniach niepicia. Teraz, od jakiegoś czasu nagle zdarzają mi się napady lęku, równolegle z odruchami wymiotnymi/kaszlem tak jakby coś mi stało w gardle w dołku - lub odwrotnie (zaczyna się od kaszlu). Lęk ten przechodzi w panikę. Towarzyszy temu walenie serca, drżenie rąk i jakby żołądka, poty. Nie mogę głęboko nabrać powietrza a co za tym idzie zaczynam szybko oddychać. Najgorsza jest ta panika i uczucie jakbym schodził z tego świata! Łapie mnie to niespodziewanie - podczas jazdy samochodem (koszmar!), wejściu do samolotu (jako pasażer), pójściu do dentysty, itd, itp. Nieraz towarzyszy temu wirowanie świata. Jedynie czuję się komfortowo i spokojnie siedząc w domu. Najgorsze jest to, że nie wiem kiedy i gdzie może mnie to dopaść! Będę wdzięczny za odpowiedź i pomoc. Pozdrawiam - Andrzej

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać nerwicę, która mnie wykańcza?

Pierwsze objawy nerwicy miałam w wieku 16 lat. Objawiało się to tym, że przestałam spać. Trwało to 2 tygodnie, trafiłam wtedy na prośbę mamy do neurologa, bo byłam już tak wykończona, że nie mogłam uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Wizyta u...

Pierwsze objawy nerwicy miałam w wieku 16 lat. Objawiało się to tym, że przestałam spać. Trwało to 2 tygodnie, trafiłam wtedy na prośbę mamy do neurologa, bo byłam już tak wykończona, że nie mogłam uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Wizyta u lekarza bardzo mi pomogła, lęki się wyciszyły. Na kilka lat tak jakby nerwica zniknęła. Punkt kulminacyjny osiągnęła jednak w momencie kiedy w jednej chwili straciłam tatę w wypadku samochodowym i dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Pamiętam jednak, że był to dla mnie bardzo trudny czas, bo byliśmy wszyscy w żałobie, moja mama przez 2 miesiące nie wychodziła z łóżka pogrążona w depresji, wszystkie obowiązki spadły na mnie, nie potrafiłam sobie wtedy z mamą poradzić, groziła, że nałyka się leków, że jej się nie chce żyć. Tak bardzo chciałam pomoc a nie umiałam. Był to okres kiedy w ogóle nie skupiałam się na sobie, najważniejsza była dla mnie mama, bałam się ze w pewnym momencie i ją stracę. Urodziłam zdrową córkę, byłam pewna, że ten stan rzeczy odmieni życie moje, mamy i mojego męża. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna. Zaraz po porodzie wpadłam w depresję, z której wychodziłam prawie rok. Brałam leki przeciwdepresyjne. Dziecko stało się dla mnie problemem, a nie pociechą. Zamiast miłością matki pałałam nienawiścią do dziecka i do wszystkich. Ciągle płakałam. Gnębiły mnie potworne myśli, chciałam wyskoczyć przez okno...Moja mama odsunęła się wtedy ode mnie, zobaczyła we mnie wyrodną matkę a nie kobietę, która potrzebowała pomocy. Przez ten okres miałam wsparcie tylko w moim mężu, który sam wezwał pomoc do domu kiedy zobaczył, że zaczynałam mieć myśli samobójcze... Moje dziecko ma już 3 lata a ja po dziś dzień nie potrafię dojść ze sobą do ładu... Nie potrafię kochać dziecka, we wszystkim mi przeszkadza, codziennie mam natłok myśli w głowie, że właściwie to po co ją urodziłam, że było mi lepiej bez niej. Moja agresja jest przerażająca w stosunku do niej, a moja mama ponownie się odsunęła ode mnie, bo nie akceptuje takiego stanu rzeczy. Znowu zostałam sama. Mąż mi bardzo pomaga, ale widzę, że już resztkami sił. A mi się nie chce żyć... Z depresji wpadłam w nerwicę wegetatywną, duszę się, mam kołatania serca, uczucie, że zaraz zemdleję, umrę... Aktualnie dostałam od lekarza kolejne leki, bo znowu mam wrażenie, że wariuję, próbuję sobie też sama radzić, ale jest bardzo ciężko. Wszyscy mi mówią dookoła: „masz wszystko, pracę, rodzinę, czego jeszcze chcesz?”, a ja chcę tylko świętego spokoju i pomocy, bo czuję, że tak dłużej nie pociągnę, moje emocje są silniejsze ode mnie, a córka to czuje. Ostatnio powiedziała mi, że jej nie kocham. Siedziałam później w łazience i płakałam, bo było mi z tym bardzo źle. Krzywdzę ją, świadomie to robię i nie potrafię tego zatrzymać. Już połowa mojej rodziny zdążyła się ode mnie odwrócić... Boję się wizyty u jakiekolwiek lekarza, boję się stanąć twarzą w twarz, spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć wszystko to samo co piszę tu. To tylko człowiek, a jak trafię na kobietę mogę zostać źle zrozumiana, kobieta wg naszego społeczeństwa nie może mieć takich odczuć, zwłaszcza do własnego dziecka. Tu jestem anonimowa, jest mi łatwiej i lżej wyrzucić to wszystko z siebie. Bo ja już sobie po prostu nie radzę. Przed urodzeniem córki moje małżeństwo było zgrane, dobre, teraz to jakieś strzępki tego co było kiedyś. Wciąż się kłócimy. Wiem, że ma do mnie żal. I to rozumiem, bo ma do tego prawo. Cały czas myślę o tym skąd te uczucia się we mnie wzięły, jak to jest możliwe ze myślę tylko o córce w kategoriach zbędnego balastu w domu, który tylko przeszkadza - nie radzę sobie już z tym, bo z jednej strony chciałabym aby ten dzieciak był szczęśliwy, ale z drugiej nie potrafię wymusić na sobie uczuć, które powinna mieć w sobie matka... Ciągle wspominam fakt kim był dla mnie mój Tato kiedy jeszcze żył, jak bardzo go kochałam, jak bardzo był dla mnie ważny, nikt nie był ważniejszy. Mama ma trudny charakter, zwróciłam się do niej z problemem, powiedziałam jej o tym co czuję, to zaczęła mnie straszyć, że jeśli się nie zmienię zrobi sobie coś złego. A teraz w ogóle odwróciła się ode mnie, bo jak powiedziała, nie będzie tolerować takiej osoby jak ja. Bo wg niej mam zmienić się na jej żądanie. A ja walczę ze sobą już od 3 lat. Tak bardzo chciałabym z kimś o tym porozmawiać, ale nie mam do kogo się zwrócić, chciałabym być wysłuchana, ale boję się powiedzieć na głos "nie kocham córki", bo świat mnie zniszczy. Wolałabym od razu podciąć sobie żyły… Mam poczucie winy za to kim jestem, za to kim się stałam i chciałabym znać powód dlaczego tak jest, bo sama siebie nienawidzę. Ktoś mi kiedyś zadał pytanie: jak wspominam dzieciństwo - nie wiem dlaczego, ale pamiętam tylko ciągle awantury rodziców, kiedy mama potrafiła do taty nie odzywać się miesiącami, zamykała się w pokoju, nikogo nie wpuszczała i ten mój strach o to kiedy to się wreszcie skończy i kiedy zaczną żyć normalnie. Mama tego nie pamięta jakoś jak ją o to pytam, twierdzi, że to taka wszczynał wszystkie kłótnie, a ja dobrze pamiętam wszystko... Myślałam, że moje życie będzie inne, ja będę inna, a mam wrażenie, że mając 29 lat jestem wrakiem człowieka :(.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus
Dotyczy: Neurologia Nerwica

To nerwica, depresja, czy po prostu taka jestem?

Witam, Mam 25 lat mieszkam w małym miasteczku, gdzie prawie wszyscy się znają. Dzieciństwo miałam smutne, mój tata był alkoholikiem i to na dodatek agresywnym. Prócz tego, że pamiętam tylko wieczne kłótnie i płacz byłam w oczach ojca zawszę tą...

Witam, Mam 25 lat mieszkam w małym miasteczku, gdzie prawie wszyscy się znają. Dzieciństwo miałam smutne, mój tata był alkoholikiem i to na dodatek agresywnym. Prócz tego, że pamiętam tylko wieczne kłótnie i płacz byłam w oczach ojca zawszę tą gorszą córka. Moja siostra była ładniejsza, bystrzejsza i w ogóle naj. Ojciec nie żyje, mieszkam z mamą, moja siostra już z przyszłym mężem. Nadal jednak rywalizujemy ze sobą, która sobie lepiej ułoży życie, którą mama bardziej chwali - męczące to wszystko. Ja mam kochanego chłopaka, który mnie wspiera, czasem dopadaj mnie głupie myśli, że może powinnam znaleźć sobie innego, bogatszego, żeby mieć łatwiej w życiu, żeby mama była ze mnie dumna, aby mnie chwaliła, ale szybko odpędzam te niemądre myśli i przypominam sobie jaki mój chłopak jest dobry i jak się stara dla mnie. W życiu codziennym też nie jest najlepiej - wszędzie chcę być lubiana, uśmiecham się, dużo mówię, byle zostać zauważona - nie wiem dlaczego tak robię… A teraz to najgorsze - ciągły lęk, że nie sprostam, że nie osiągnę tego co bym chciała, że nie będę szła z podniesioną głową. Skończyłam studia, staram się o dobrą pracę, składam dokumenty, jednak tel. milczy - to całkiem mnie dołuje, najpierw stresuję się czy w ogolę się nadaję do takiej pracy, a później że do mnie nie dzwonią. Chodzę do psychiatry, miałam napady lęku, budziłam się w nocy, miałam napięte mięśnie barków i bóle kręgosłupa, szum w uszach łzawienie oczu jak na kogoś patrzyłam, poczucie, że jestem gorsza - czasem miałam nawet takie wizje jakbym zasypiała, kręci mi się w głowie i coś widzę, o czyś myślę, ale w innym świecie - myślałam, że wariuję, na szczęście teraz ustąpiły. Jak mam ze sobą walczyć i z tym co się ze mną dzieję? Chcę być szczęśliwa dla siebie, jak i dla niego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zaburzenia osobowości i uczucie nicości są objawami nerwicy?

Kobieta, 18 lat. Pisząc ten post, nie potrafię wyrazić własnych uczuć. Podczas gdy weszłam na internet (ok. 16) czułam jakby smutek, rozdrażnienie. Teraz zaś sama nie wiem, niby jest normalnie, przeglądnęłam również kilka innych stron (portale społecznościowe itp.) Powinnam...

Kobieta, 18 lat. Pisząc ten post, nie potrafię wyrazić własnych uczuć. Podczas gdy weszłam na internet (ok. 16) czułam jakby smutek, rozdrażnienie. Teraz zaś sama nie wiem, niby jest normalnie, przeglądnęłam również kilka innych stron (portale społecznościowe itp.) Powinnam zacząć się uczyć. Jest już gdzieś 2 h przed północą, jednak nic mi się nie chce, nawet kłaść spać, bo niby po co? Po to, żeby jutro wstać? Żeby zacząć nowy dzień? Może jeszcze spotka mnie coś miłego, może poczuje tę odrobinkę szczęścia, może…? Bezsens. Zacznę od początku. Piszę to przypominając sobie co tak naprawdę działo się ze mną od początku, a co zauważyłam dopiero jakiś czas temu (analizując dlaczego jest jak jest). Gdyby ktoś spytał mnie o wspomnienia z dzieciństwa, z całą pewnością przeszedł by mi przez myśli jako jeden z pierwszych "nieuzasadniony strach ", jednak bałabym się o tym powiedzieć na głos (tu znów się pojawia pytanie czego się bałam.) Teraz myślę, iż mogły to być np. napady lękowe. Pamiętam jak leżałam na łóżku, bądź stałam w kościele, szkole i czułam jakbym miała zaraz umrzeć. Nie mogłam wydobyć głosu, wszystko mnie przerażało. Odwracałam się myśląc, że ktoś jest za mną, nawet co 5 min siedząc przy komputerze. Zaburzona równowaga ciała, (jednakże mogło to być spowodowane niedowagą). Nie mam żadnych problemów w domu, mimo iż moja mama, jak uważam, może mieć jakieś zaburzenia, gdyż jednego dnia jest na mnie zła i w ogóle, a drugiego zachowuje się jakby wszystko było ok, również robi rzeczy o których nie pamięta, bądź też coś sobie wymyśla i wszystkim to wpaja. Dodam iż oprócz domowników, wątpię by ktokolwiek mógł to zauważyć. W gimnazjum, z tego co pamiętam, byłam raczej zamknięta w sobie, jednakże nie tak bardzo jak w szkole podstawowej. Pamiętam, że jakoś wtedy, jak zaczęłam dojrzewać, pojawiła się nadmierna potliwość całego ciała (zwłaszcza dłonie) trwająca do dziś. Małe przygnębienie, myśl tylko o nowej szkole itp. Po zakończeniu szkoły diametralnie zmieniłam swój wygląd. Włosy, styl ubierania - to wszystko wpłynęło na moja samoocenę. Koniec wakacji - narastające podekscytowanie, szkoła o której marzyłam, modliłam się, aby tam się dostać. Szkoła średnia niestety przyniosła wprost przeciwne rezultaty. Drżenie rąk, złudzenia, że wszyscy mi zazdroszczą, że ze mnie kpią, że chcą mnie zabić (bądź może prawda), ataki agresji i depresji, zupełne zagubienie się w nicość. Modlenie się o śmierć. Zmiana szkoły, pierwsze myśli samobójcze, pierwsza próba… Nowa szkoła - wszystko niby ok, z wyjątkiem mojego przygnębienia i chęci sięgnięcia po coś konkretniejszego, co mogłoby mnie zabić lub uszczęśliwić. Pierwsze próby narkotyków, jednakże bez kontynuacji, z wyjątkiem tytoniu. Wpadniecie w nałóg nikotynowy. Wszystko zaczęło się układać, aż do kolejnego zdarzenia w moim życiu - poprzez moją wciąż trwającą zawyżoną pewność siebie próbowałam kogoś zniszczy, wówczas dla zabawy, a w rezultacie wyszło na odwrót. Zmiana osobowości - mam na myśli fakt, iż raz czuję się dzieckiem, chcę być śmieszna, mówię bzdury, aby wszyscy mnie zauważyli (postrzegli jako pustą dziewczynkę, dziecko) by się śmiali - to chyba taki mój sposób, aby ukryć smutek). Innym razem czułam się kimś dorosłym, lepszym od innym, dojrzalszym i chciałam, aby inni tak mnie postrzegali, jednak niestety niektórzy przyzwyczajeni są do tego wcześniejszego typu. Śmieję się, bo inni się śmieją, smucę, bo oni też się smucą. Pamiętam jeden dzień, w którym chciałam definitywnie, że sobą skończyć, pamiętam go szczególnie, gdyż z reguły, gdy coś dzieje się dzień wcześniej i wtedy chcę się zabić i mi się nie udaje, to na drugi dzień zapominam i żyję dalej, udając szczęście. W owy dzień wstałam mając jeden cel, kupić to, co zamierzałam. Spotkałam wtedy nieznajome dziewczyny, w moim wieku, dowartościowały mnie, mimo że nie wiedziały, po co przyszłam. Niby nic nadzwyczajnego, dla mnie akurat to było coś nowego, taka odrobina szczęścia. Na drugi dzień żałowałam, że tego nie zrobiłam. Pamiętam również jedną chwilę szczęścia, gdy wracałam od koleżanki, było późno, szlam i nagle poczułam się szczeliwa przez chwilę, na drodze, na której byłam sama, wystraszyłam się, że coś mi się stanie, a nie chcę umierać (w codzienności zaś śmierć jest moim marzeniem). Od tamtego czasu minął prawie rok, moje nieszczęście się pogłębiało, kilka prób samobójczych (zażywanie wszystkich dostępnych tabletek wraz z alkoholem), skutek- wymioty, bóle głowy. Ponad miesiąc temu zdałam sobie sprawę, że ja tak nie mogę, nie potrafię. Kiedyś, może nie aż tak bardzo, ale w jakimś stopniu na pewno cieszył mnie fakt, że będą święta, wakacje, moje urodziny. Teraz jest mi już wszystko jedno, nie zależy mi na niczym. Męczyłam się pod przykrywką, wszyscy mówili mi jaka ja to nie jestem ładna itp., a podczas gdy na mnie patrzyli, marzyłam by ktoś to zauważył, pomógł mi, porozmawiał z własnej woli. Dużo razy o tym mówiłam mamie, koleżance, siostrze, nawet moja cała nowa klasa to wiedziała, że chcę ze sobą skończyć, myśląc teraz, że wszystko jest ok. Często '' filozofuję". Mam dość często omdlenia, zawroty głowy, nudności, zaparcia, częste kłucie w sercu, osłabienie, zaś chyba najgorszym objawem jest chyba nieostająca zaburzona równowaga ciała, gdyż wyglądam jak pijak. Czasami, gdy mam dużo wolnego to nawet myślę o przyszłości, planując ją konkretnie, mam ambitne plany, cele, których się podejmuję, jednak które na drugi dzień tracą sens i mam gdzieś zdanie innych itp. Nie potrafię się skupić. Nie wiem kim tak naprawdę jestem. Poprawiam się w nauce, wszystko idzie coraz lepiej, coś tam zwyciężam, niby pięknie, ale myśl ''to bez sensu"' nie daje mi spokoju. Nie mogę być w związku, bo po spotkaniu z kimkolwiek mam do tego chłopaka obrzydzenie, mimo że nawet mnie nie dotknął (niezależnie od tego kto to jest). Czasami, gdy nie płaczę, wmawiam sobie coś smutnego i zdarza się, że jakieś łezki tam polecą. Nie wiem już kim jestem, możne ja tylko udaję, wmawiam sobie to? W końcu czasami czuję się normalnie. Pewnie jutro to przeczytam i poczuję obrzydzenie (często tak mam). Może jestem tylko fałszywa? Nie mogę iść do psychologa, bo to wstyd dla rodziców jak wezmą mnie do szpitala czy gdzieś. Mam plamy na ciele, jasne odbarwienia i czerwone plamy na stopach, boli mnie w lewym boku pod żebrami, a raczej uciska. Właśnie ponad miesiąc temu podjęłam definitywna decyzję, że albo ze sobą skończę, albo zrobię wszystko, aby się uszczęśliwić, tyle, że już przy użyciu czegoś konkretnego, zdając sobie sprawę z konsekwencji. Postanowiłam uzależnić się od amfetaminy, tak to dość nietypowe, gdyż nikt z początku (z tego, co czytałam) tak o tym nie myśli. Zawsze byłam osobą inteligentną, mimo iż piszę to już ponad 2 h, gdyż jest po północy i mam zwałę, z czego wynikają błędy ortograficzne. Przeglądnęłam wszystko na temat owego narkotyku i prześledziłam forum. Wiem, że to wystarcza na krótką metę, dalej jest gorzej. Dotychczasowe zwały, nie są dla mnie czymś konkretnie złym, gdyż pasuje mi owy stan rzeczy jak wiadomo po samym zażyciu, ale również nie przeszkadza na zwale. Od kilku lat lubię mieć choroby, marzę o tym aby poczuć się inaczej niż wszyscy, przenieść myśli na coś). Wstydzę się o tym rozmawiać, mam jakieś obrzydzenie jak pomyślę, że komuś bym o tym miała powiedzieć, często czuję obrzydzenie do różnorodnych rzeczy. Mam dużo swoich teorii. Życie na speedzie? Jako lekarz odpowiedziałabym, że to zrobi gorzej, wręcz nic nie da, prowadzi tylko do śmierci. Ja tylko pytam za ile lat, dni, tygodni, czy może miesięcy? Nie zależy mi na tym, wręcz przeciwnie - jeżeli to wyniszczy mój organizm tym lepiej, niż normalnie się zabijać. Dzięki temu żyję. Wiem jedno: to mnie uratowało, ale również to mnie zabije. Szczerze mówiąc, chyba na to czekam... Dziękuję, jeżeli ktokolwiek przeczyta to do końca, gdyż zwykle nikt mnie nie słucha, z czego wynika ów fakt, iż nikt nic nie wie, nie może mi pomoc, ani doradzić. Czy to nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego badania nic nie wykazują, a mnie ciągle wszystko boli?

Mam 22 lata, od 3 miesięcy dokuczają mi bóle w klatce piersiowej, w okolicach serca, a nawet brzucha i pleców. Lekarz twierdzi, że to nerwobóle, a ja sobie wkręcam, że coś mi jest... Miałam robione ekg - niby...

Mam 22 lata, od 3 miesięcy dokuczają mi bóle w klatce piersiowej, w okolicach serca, a nawet brzucha i pleców. Lekarz twierdzi, że to nerwobóle, a ja sobie wkręcam, że coś mi jest... Miałam robione ekg - niby nic nie wykazało, również eeg głowy też jest dobre, ale nadal twierdzę, że coś mi dolega, wyczytuję rożne choroby i myślę, że może to mam. Może byłabym pewniejsza, jakbym miała jeszcze zrobione rtg klatki piersiowej i usg brzucha, ale mi już jest głupio prosić o skierowania, a prywatnie mnie nie stać aby iść się zbadać… Chodzę do psychiatry i psychologa - może troszkę pomogą, ale to za krótki czas aby jeszcze coś stwierdzić. Mam straszne lęki, że umieram, już sobie z tym nie radzę, bliscy nie potrafią mi pomóc. Może tutaj dostanę jakieś rady? Co mam robić? Proszę o pomoc

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać lęki po rozstaniu z dziewczyną i nadużywaniu różnych środków?

Witam, 3 miesiące temu się zaczęło. Zdradziła mnie dziewczyna co mocno przeżyłem, zacząłem pić alkohol, brać amfetaminę i po pewnym czasie stało się coś dziwnego. Zacząłem się budzić w nocy w strasznej panice, że nie mogę oddychać. Skończyłem z...

Witam, 3 miesiące temu się zaczęło. Zdradziła mnie dziewczyna co mocno przeżyłem, zacząłem pić alkohol, brać amfetaminę i po pewnym czasie stało się coś dziwnego. Zacząłem się budzić w nocy w strasznej panice, że nie mogę oddychać. Skończyłem z piciem i narkotykami - minęło budzenie się w nocy, ale zaczęły się męczarnie w dzień. Dziwny stres nie do opanowania, lęk nie wiadomo przed czym... W kolejce w markecie nagle zaczęło mi brakować powietrza, w gardle sucho, serce zaczęło bić jak szalone, miałem wrażenie, że zemdleją - i tak co jakiś czas. Bywają dni, że jest OK, a bywają dni, że jest tak jak dziś, czuję jakby coś mnie ściskało w głowie, a im bardziej o tym myślę, tym gorzej - momentami suchość w gardle, brak śliny do połknięcia i uczucie strachu. Nie mam pojęcia co mi jest, do psychiatry nie bardzo chcę się wybierać, bo pewnie nawpisuje mi leków i po sprawie. Doradźcie mi coś. Dodam jeszcze, że całe życie bylem w dużym stresie, ojciec alkoholik, brat narkoman ja najmłodszy patrzyłem na to wszystko od zawsze przejmując się tym najbardziej i mam wrażenie, że w końcu coś we mnie pękło. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam nerwicę i jak mam ją leczyć?

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie...

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie wychodzę praktycznie z domu. Przestałam dbać o siebie jako kobietę, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Zaczęło wszystko mnie drażnić, wszystko - od przestawienia jednej rzeczy w domu do rzeczy, o które poprosiłam partnera kilkakrotnie, które zostają zignorowane. Z nerwów potrafię albo nie jeść tydzień, albo jeść na masę przez miesiąc, tyję z miesiąca na miesiąc. Ciągle mam zły humor, nie potrafię się skupić na codziennych obowiązkach co mnie też irytuje. Zamykam się w sobie od 3 m-cy, przestałam się spotykać ze znajomymi. Denerwuję się przed każdym spotkaniem ze znajomymi w większym gronie. Rozmowy z partnerem zamieniły się w kłótnie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Stosowanie używek: czy to jest przyczyną moich problemów?

Witam, piszę na tym forum, ponieważ nurtuje mnie pytanie dotyczące mojej obecnej sytuacji. Chodzi o mój stan psychiczny. Może zacznę tak: mam 20 lat już jako młody dzieciak (15 lat) popalałem marihuanę. Na początku były to sporadyczne przypadki, potem jednak...

Witam, piszę na tym forum, ponieważ nurtuje mnie pytanie dotyczące mojej obecnej sytuacji. Chodzi o mój stan psychiczny. Może zacznę tak: mam 20 lat już jako młody dzieciak (15 lat) popalałem marihuanę. Na początku były to sporadyczne przypadki, potem jednak coraz to częstsze. W wieku 17 lat znów zmniejszyłem liczbę palenia, jednak w zamiast tego zacząłem pić duże ilości alkoholu, głównie piwa. Tak się ciągło do chwili obecnej. Rok temu po zapaleniu marihuany i pod wpływem alkoholu dostałem ataku paniki. Był to dziwny stan. Czułem jakby mi coś pękło w głowie. Myślałem, że to jakiś wylew, ponieważ dokładnie 2 tygodnie wcześniej spadło mi rusztowanie na lewą stronę głowy. Nie wiedziałem co mi jest. Wyszedłem się przejść. Kupiłem kilka piw, upiłem się do końca i wszytko minęło. Następnego dnia czułem się dobrze. Kilka tygodni potem upiłem się strasznie na imieninach, aż do utraty świadomości. Gdy rano się obudziłem, wypiłem szklankę wódki i wieczorem znów miałem ten stan, nie mogłem usnąć. Czułem ciągły niepokój i lęk przed śmiercią i tym, że zwariowałem. Udało mi się usnąć nad ranem. Od tamtej pory jest coś ze mną nie tak. Paliłem i piłem dalej, by stłumić te wszystkie nieprzyjemne doznania. Nadal bałem się o swoje życie. Podejrzewałem u siebie wszystkie choroby ,od nerwic, depresji po schizofrenię, itd. Gdy nastała wiosna, pogorszył mi się wzrok, słońce mnie oślepiało okropnie i cały czas uczucie odrealnienia. Mimo to, dalej piłem. Jeśli chodzi o palenie, to sporadyczne przypadki. Po wakacjach podjąłem się znów pracy (straciłem pracę zaraz przed tym wszystkim z powodu złamanej ręki). Wszytko wróciło praktycznie do normy. Gdy pracowałem, nie myślałem o tym, że jest mi coś, itd.. Zacząłem normalnie spać i nie miałem lęków, jednak wciąż piłem. Trwało to prawie do końca jesieni i wtedy pewnego wieczoru znów mnie dopadło to dziwne uczucie odrealnienia i obcości i lęków. Zaraz przed tym nawrotem, paliłem przez ponad tydzień marihuanę. Odstawiłem ją po raz kolejny i zapijałem moje cierpienie alkoholem. Podzieliłem się wszystkimi przeżyciami z rodziną, by było mi lżej. Obecnie nie piję od prawie miesiąca. Zdarzyło mi się przez ten okres wypić kilka piw. Dodam, że na kacu miałem największe paranoje. Znów wróciłem do pracy, wysypiam się, jednak mam to dziwne uczucie odrealnienia, do tego jeszcze chęć zrobienia komuś krzywdy. Nie radzę sobie z tym. Byłem u psychologa, który powiedział, że jest to spowodowane alkoholem. Nigdy nie miałem kołatań serca, napady gorąca owszem, ale na początku tej sytuacji. Obecnie nie. Mam łysienie plackowate, na które choruję od 7 lat, co spowodowało, że jako dzieciak przeżyłem straszną traumę, choć nikt mi nigdy nie ubliżył na ten temat. Mam wspaniała dziewczynę, która mi pomaga to ogarnąć, jednak nie wiem co mi jest. Czy rzeczywiście psycholog miał rację, że jest to spowodowane przez alkohol? Co mam robić? Udać się do psychiatry, czy cierpliwie czekać, aż znów przejdzie, czy odpuścić sobie wszelkiego rodzaju używki? Dodam jeszcze, że bardzo boli mnie kark no i to miejsce po lewej stronie głowy. Proszę o szybką odpowiedź

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam myślec o tym, że byłabym gotowa kogoś zabić?

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim...

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim myśleć? Co, jeśli mam słabą psychikę? Gdzie się udać po pomoc? studentka

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy ciągłe parcie na pęcherz to objaw nerwicy?

Nazywam się Kasia, mam 22 lata. Od ponad roku męczy mnie ciągłe parcie na pęcherz. Zaczęło się od "ataku" kiedy jechałam autobusem do szkoły. Przeszłam chyba już wszystkie możliwe badania, począwszy od badań moczu, a skończywszy na tomografii nerek....

Nazywam się Kasia, mam 22 lata. Od ponad roku męczy mnie ciągłe parcie na pęcherz. Zaczęło się od "ataku" kiedy jechałam autobusem do szkoły. Przeszłam chyba już wszystkie możliwe badania, począwszy od badań moczu, a skończywszy na tomografii nerek. Wszystkie wyniki są ok. Brałam też różne leki przepisywane przez urologa łącznie z tabletkami na nadreaktywny pęcherz. Nic nie pomogło. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale ogólnie rzecz biorąc dolegliwości dokuczają mi cały czas. Po roku radzę sobie z nimi już trochę lepiej bo wiem, że przed każdym wyjściem z domu muszę kilkakrotnie skorzystać z toalety, najlepiej nic nie pić, ale mimo wszystko ta sytuacja robi się już nie do zniesienia, tym bardziej, że nigdy nie miałam problemu z częstym oddawaniem moczu, wręcz przeciwnie, korzystałam z toalety max. 4 razy w ciągu dnia. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, żeby te dolegliwości minęły. Proszę o pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bardzo dziwne tiki

Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów... Witam. Moje tiki zaczęły się  chyba w wieku 11 lat. Może trochę później, nastąpiło to gdy wraz z rodzina przeprowadziliśmy się  do Anglii. Na początku nie było to nic wielkiego. Gdy widziałem (osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz innych krajów ludzi 'ciemnej karnacji' ), musiałem przełknąć ślinę. Nie była to wielka rzecz. Wiec nie zwracałem na to zbytniej uwagi. Ale z czasem to się  nasiliło. Uznałem, ze przez modlenie się  będzie mi lepiej. A wiec zacząłem się  modlić. I chyba dosyć pomogło. Bo większość tych tików polega na strachu. Boje się  słów jak diabeł, szatan czy też 666. Za każdym razem gdy je widzę lub słyszę musze przełknąć ślinę, bo boje się, że coś mi się może stać. Sam juz nie wiem co robić. Jak byłem mały. (Około 12 lat). Miałem tak, ze musiałem się  modlić nawet po pół godziny. Ponieważ przy zegnaniu się „nie trafiałem dokładnie w czoło”. I wtedy musiałem zacząć jeszcze raz. Podczas modlitwy, gdy tylko źle wypowiedziałem słowo, znowu musiałem to robić. Często przełykam ślinę z rożnych powodów. Doszło do tego częste mruganie. Po czasie to wszystko prawie przeszło. Zostało parę niewinnych tików i przełykanie śliny. To wszystko ustało jak spotkałem Moja dziewczynę. Kompletnie o tym wszystkim zapomniałem. Ale około 12 grudnia (Pamiętam, że była to niedziela). Pokłóciłem się  bardzo z Moja dziewczyna. I jeszcze na dodatek przyjechała babcia. I wtedy znowu się zaczęło.. Głównie moje tiki polegają na 'powtarzaniu rzeczy'. Gdy domykam drzwi do pokoju, robie to po kilka razy. Bo się  boje? Sam nie wiem czego.. Najbardziej boje się  walczyć z tymi tikami ponieważ boje się, że gdy jednego z niech nie zrobię. Po prostu sam już nie wiem co z tym robić.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego boję się gdziekolwiek wyjść?

Witam, mam na imię Bartek mam 18 lat jestem z Warszawy. Co tu powiedzieć, po prostu jak wstaję rano i czuję, że żyję, cieszę się - nie wiem, czy to depresja, ale boję się gdziekolwiek wyjść. Jeżeli wypiję kilka...

Witam, mam na imię Bartek mam 18 lat jestem z Warszawy. Co tu powiedzieć, po prostu jak wstaję rano i czuję, że żyję, cieszę się - nie wiem, czy to depresja, ale boję się gdziekolwiek wyjść. Jeżeli wypiję kilka piwek nie mam nic, żadnych nerwów, żadnych lęków, a jak jestem bez alkoholu to oczywiście nerwy bez powodu, wzdęcia, gazy, ciepło się robi, słabo… Po prostu bez powodu zaczęło się - gdy rano wstałem, poszedłem do kuchni, zrobiłem sobie dzbanek herbaty, kilka kanapek, zasiadłem do komputera, włączyłem grę i nagle jakiś taki niepokój, drgawki, lęk, słabo mi było, nie moglem się podnieść z krzesła, bo nogi mi się same uginały. Mama mi dała swoją tabletkę na uspokojenie to po pół godzinki mi przeszło, ale od tamtej pory jest piekło - śpię przy włączonym komputerze, bo jak w domu w nocy jest ciemno, to po prostu mi słabo i mam jakieś plamy przed oczami i jak jakaś kłótnia w domu to serce tak bije, że mam wrażenie, że zaraz eksploduję lub jak idę gdzieś i złapie mnie taki jakiś niepokój to muszę się do domu wrócić z tym, że nie wiem co mi jest, nie daję rady, po prostu załamuję się, siedzę tylko przy komputerze przez cały dzień, w nocy idę spać, rano wstanę i znowu na komputer - czuję się nieswojo, wmawiam sobie, że zawału dostanę po alkoholu itd. Nie wytrzymuje już - czy wie ktoś, co mi dolega?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jeśli mam nerwicę, to jak przekonać mamę do wizyty u lekarza?

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju...

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju wlatują te robale strasznie panikuję, pocę się, masakrycznie szybko bije mi serce, cała się trzęsę, zwijam w kulkę i oddalam się od pokoju, a nawet płaczę. Zwykle wszyscy w domu wtedy śpią, więc nie ma kto zrobić z tym porządku. Wtedy nawet nie śpię, tylko zwinięta w tą kulkę siedzę w toalecie, albo leżę z psem. Ostatnio te objawy się powtórzyły. Mam na myśli to szybkie bicie serca, trzęsienie się, płacz, nawet płytkie oddechy, a później jeszcze bolała mnie głowa. Nie wiem skąd to się mogło wziąć, bo żadnego robaka nie widziałam, nawet nie myślałam wtedy o owadach, ani nic. Myślała chyba że zemdleję. Na następny dzień wspomniała przy okazji o tym lekarzowi, ale trochę niedokładnie to powiedziałam i nic z tego nie wynikło. Mama pewnie nawet nie wie, że można mieć coś takiego jak nerwica i nie pójdzie ze mną w tej sprawie do specjalisty, więc może powinnam jej to jakoś zasugerować, tylko jak? Nie chcę wyjść na jakąś przewrażliwioną. Przepraszam za rozpisanie się, ale to może w czymś pomoże. ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam nerwicę spowodowaną wtrącaniem się w moje życie osoby trzeciej?

Witam, nazywam się Justyna, mam 23 lata. Mam problem, gdy na ulicy spotykam matkę mojego męża ściska mnie w żołądku, uginają mi się nogi i trzęsą mi się ręce, a dzieje się tak, gdyż moje stosunki z nią są bardzo...

Witam, nazywam się Justyna, mam 23 lata. Mam problem, gdy na ulicy spotykam matkę mojego męża ściska mnie w żołądku, uginają mi się nogi i trzęsą mi się ręce, a dzieje się tak, gdyż moje stosunki z nią są bardzo napięte od momentu gdy zaszłam w ciążę, czyli 2 lata temu. Normalnie cieszyłam się z tego, że zostanę mamą, bo bardzo pragnęłam tego dziecka i nie umiałam się doczekać kiedy przyjdzie na świat. Teściowa już wtedy zaczęła planować grafik kiedy ona i jej mąż będą wychodzić z dzieckiem na spacer i się nim zajmować, oczywiście nie uwzględniając tam ani mnie, ani mojego męża. Gdy córka przyszła już na świat Teściowa drygowala mną co i jak mam robić, widząc jej zdaniem moje błędy wykrzykiwała mi je w twarz. Przebywała u mnie po 8 godzin co dziennie, kilka razy doszło do niemiłych kłótni. Z mężem próbowaliśmy jej wytłumaczyć, że to nasze dziecko i żeby się nie wtrącała oraz to, żeby nie przychodziła tak często na tak długo, bo odbierała nam przyjemność z bycia rodzicami i prywatność w naszym własnym mieszkaniu. Zachowywała się tak jakby miała obsesję na punkcie naszego dziecka, wyrywała ją mi i innym z rąk. Po pewnym czasie i po kolejnych kłótniach zaczęła przychodzić rzadziej, ale i tak każda rzecz, którą robiłam przy dziecku była źle. Teraz nie przychodzi, nie mam z nią kontaktu, ale od ludzi dowiaduje się co mówi na mój temat, jakie przekleństwa. Kilka razy zaczepiła mnie na ulicy wykrzykując, że jestem wyrachowana i takie tam oraz groźby że ja i mój mąż jeszcze się doigramy, straszyła mnie też policją. Boję się, że możne odebrać mi dziecko i męża, bo jednak jest to jej syn, a ona bardzo dobrze potrafi mącić w głowie i wymyślać bajki na temat innych, choć mąż zapewnia mnie, że ona nigdy nie stanie miedzy nami. Dla mnie ta kobieta jest nieobliczalna. Przez pewien okres czasu idąc do sklepu ściskałam wózek córki i nie puszczałam ani na chwilkę, by gdzieś w sklepie ona mi jej nie uprowadziła. Zastanawiam się czego wynikiem jest mój lęk gdy ją widzę. Nie potrafi sobie sama z tym poradzić i nie umiem wytłumaczyć sobie jaki i mężowi dlaczego ona wywołuje u mnie taki stan.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moje wszystkie objawy spowodowała nerwica?

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć,...

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć, że to nerwica, chociaż lekarze mnie o tym zapewniają! Boli mnie wszystko, od żołądka po głowę. Ja już nie wytrzymuje! Wszystko zaczęło się w czerwcu 2010 r. Czułam straszny ból, wręcz kłujący i piekący, pod żebrami. Później doszło do tego kłucie w żołądku, w okolicach wątroby, serca, płuc, po prostu wszędzie! Pierwsze badania miałam robione w lipcu, były to tylko badania krwi - wszystko ok. Lekarz rodzinny powiedział, że może to stres, za dużo pracy itd. Objawy nie ustępowały, wręcz nasilały się. Poszłam do angielskiej przychodni (jestem za granicą). Zrobili mi ponowne badania krwi plus USG jamy brzusznej i wszystko było ok. Ponownie diagnozą był stres. Z dnia na dzień było coraz gorzej, codziennie płakałam z bezsilności, nie miałam nawet siły chodzić, bolało mnie wszystko, nawet mięśnie. Strasznie schudłam, a naprawdę apetyt miałam ogromny! W końcu, w październiku poleciałam do Polski i zrobili mi szereg badań. Prześwietlenie płuc - pełno małych guzków, ale podobno po jakimś niewyleczonym zapaleniu płuc, krew - ok, mocz - ok, badania krwi wątrobowe - ok, prześwietlenie kręgosłupa - ok, gastroskopia - ostre zapalenie żołądka (podobno wywołane stresem), USG - ok. Byłam również u psychiatry, po wywiadzie stwierdził nerwicę. Przepisał leki, ale nie pomogły. Dalej się meczę. Ból jest wręcz rozrywający. Jakby miało mi jelita rozwalić razem z sercem, złożeniem i całą resztą! Jak naciskam mocno pod mostkiem to również mnie bardzo boli. I do tego jeszcze ten straszny ból głowy, codziennie… Błagam, pomóżcie mi. Wyszukuję sobie cały czas jakieś choroby, moje objawy pasują mi do wszystkiego. Czy to możliwe, żeby nerwica wywołała takie bóle, nawet te "mechaniczne"? A najgorsze jest to, że nikt się mną nie przejmuje (oprócz rodziców) - chłopak, brat, znajomi - oni mówią, że sobie to wszystko wmawiam. A ja już naprawdę nie mogę wytrzymać! Mam 23 lata. Błagam, pomóżcie...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty