Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 0 6 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Nerwica żołądka - objawy

Witam. Mam 16 lat i często mam bóle brzucha. W październiku wywiozła mnie karetka do szpitala, gdzie leżałam dwa tygodnie. Wykryli mi choroby związane z żołądkiem i przepisali leki. Lecz one nic nie pomogły. Po wyjściu ze szpitala bóle...

Witam. Mam 16 lat i często mam bóle brzucha. W październiku wywiozła mnie karetka do szpitala, gdzie leżałam dwa tygodnie. Wykryli mi choroby związane z żołądkiem i przepisali leki. Lecz one nic nie pomogły. Po wyjściu ze szpitala bóle występują częściej i często robi mi się słabo i ostatecznym wynikiem jest utrata przytomności. Czy to nerwica żołądka?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Czy słusznie odejrzewam u siebie nerwicę?

Witam, mam 30 lat. Od jakiegoś czasu miewam wewnętrzne lęki, które utrudniają mi codzienność, polegają one na tym, że przejmuję się sprawami, które kiedyś były mi obojętne. Pracuję na stanowisku gdzie nie brakuje mi stresu. Najbardziej te lęki nasilają się...

Witam, mam 30 lat. Od jakiegoś czasu miewam wewnętrzne lęki, które utrudniają mi codzienność, polegają one na tym, że przejmuję się sprawami, które kiedyś były mi obojętne. Pracuję na stanowisku gdzie nie brakuje mi stresu. Najbardziej te lęki nasilają się kiedy muszę wyjść do pracy, a ustępują kiedy ją kończę. Jeszcze silniejsze są w niedzielę, kiedy np. kończy się weekend i muszę rozpocząć nowy tydzień. W pracy przejmuję się nieistotnymi sprawami, np. kto i co na mój temat gdzieś tam powiedział, czy przypadkiem coś się nie wydarzy, a jak tak to co ja w tej sytuacji zrobię. Ogólnie nie potrafię uruchomić w sobie obojętności na nic nieznaczące dla mnie spraw. Mam wrażenie, że martwię się, lękam jak gdyby na zapas nawet wtedy, gdy jestem w kinie czy na spotkaniu u znajomych. Pojawiły się również kołatania w klatce piersiowej w okolicy serca, trwają sekundę bądź dwie i ustępują z chwilą mojego głębokiego wdechu powietrza i stąd moje podejrzenia, że to możne być nerwica. Zwalam to wszystko na pogodę, że za oknem jest zima, mało słońca, mało zieleni i być może wiosną będzie mi lepiej. Proszę mi powiedzieć czy samo to przejdzie, czy mam zgłosić się z tym do lekarza po jakieś środki farmakologiczne. Bardzo proszę o poradę. Mariusz

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy napady lęku spowodowała nerwica?

Witam, Od paru miesięcy mam nasilający się problem.... Nadmienię, że mam 46 lat i swojego czasu dużo piłem - ciągi. Jednak od ponad roku nie wpadam w nie i nawet po wypiciu sporej ilości alkoholu (raz na 2 miesiące) następnego...

Witam, Od paru miesięcy mam nasilający się problem.... Nadmienię, że mam 46 lat i swojego czasu dużo piłem - ciągi. Jednak od ponad roku nie wpadam w nie i nawet po wypiciu sporej ilości alkoholu (raz na 2 miesiące) następnego dnia nie biorę nawet piwa do ust. Dlatego o tym wspomniałem, ponieważ objawy, które chcę opisać zdarzały mi się sporadycznie na kacach - nawet po dwóch/trzech dniach niepicia. Teraz, od jakiegoś czasu nagle zdarzają mi się napady lęku, równolegle z odruchami wymiotnymi/kaszlem tak jakby coś mi stało w gardle w dołku - lub odwrotnie (zaczyna się od kaszlu). Lęk ten przechodzi w panikę. Towarzyszy temu walenie serca, drżenie rąk i jakby żołądka, poty. Nie mogę głęboko nabrać powietrza a co za tym idzie zaczynam szybko oddychać. Najgorsza jest ta panika i uczucie jakbym schodził z tego świata! Łapie mnie to niespodziewanie - podczas jazdy samochodem (koszmar!), wejściu do samolotu (jako pasażer), pójściu do dentysty, itd, itp. Nieraz towarzyszy temu wirowanie świata. Jedynie czuję się komfortowo i spokojnie siedząc w domu. Najgorsze jest to, że nie wiem kiedy i gdzie może mnie to dopaść! Będę wdzięczny za odpowiedź i pomoc. Pozdrawiam - Andrzej

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak wyleczyć stany lekowe i migrenę?

Witam, mam 27 lat, w listopadzie dopadła mnie nerwica, 2 tygodnie żyłam z nią bez żadnej konsultacji lekarskiej. Strasznie się źle czułam fizycznie i psychicznie, miałam stany paniki, a polegały na tym, że źle się czułam i przez...

Witam, mam 27 lat, w listopadzie dopadła mnie nerwica, 2 tygodnie żyłam z nią bez żadnej konsultacji lekarskiej. Strasznie się źle czułam fizycznie i psychicznie, miałam stany paniki, a polegały na tym, że źle się czułam i przez to łatwo mi było wpaść w panikę, która polegała na tym, że bałam się, że zaraz stracę poczucie rzeczywistości, strach przed wyjściem do pracy, jak się tam będę czuła, serce zaczynało walić jak młot. Trafiłam do lekarza, dostałam lek przeciwdepresyjny, miałam na początku nasilone lęki. Jakiś czasie lek pomału zaczął działać, po prostu zabierał mi myśli, nie myślał wcale tym i nawet zaczęłam się uśmiechać i coś rozmawiać bardziej. Potem na zmianę miałam gorsze i lepsze dni. Ogólnie od kilku lat mam migrenę z aurą i nadszedł czas, że moją głowę zajęły myśli oby atak się nie pojawił, biorę leki, poza tym zawsze mnie ten atak stresował, bo mąci się wzrok. Od 2 tygodni żyję w mega stresie, wróciły lęki z rana - jak wstaję, wyobraźnia moja znów zaczęła wymyślać sobie sytuacje w jakich nie chciałabym się znaleźć, bo ja jestem histeryczką nad tym jak się czuję. Nie mogę przestać myśleć, mimo że w pracy rozmawiam ze znajomymi z tyłu głowy siedzi mi myśl: „nie ciesz się, przecież źle się czujesz, pamiętaj - ja, lęk wciąż tu jestem” i rzeczywiście w pracy czuję się trochę odrealniona, coś w rodzaju snu. Nie mogę sobie poradzić, z rana znów mam odruchy wymiotne, mega lęk przed całym dniem, lęk z powodu powrotu do pracy, czucia się w domu. Proszę mi pomóc, nie daję sobie z tym rady. Nic mnie nie cieszy, schudłam 7 kg, boję się, że jeśli nawet na chwilę o tym zapomnę to lęk przed tym, że to jest jest duży. Boję się tego jak się czuję i że ta nerwica nie chce mnie opuścić. Jestem słaba, nie ma siły już, do już ok. 3 m-ce trwa, leki pomagały, a teraz przestały działać. Zawsze się denerwowałam jak się źle czułam, ale teraz dochodzą ataki paniki z tym związane, lęk przed migreną, wstaniem rano… Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

To nerwica, depresja, czy po prostu taka jestem?

Witam, Mam 25 lat mieszkam w małym miasteczku, gdzie prawie wszyscy się znają. Dzieciństwo miałam smutne, mój tata był alkoholikiem i to na dodatek agresywnym. Prócz tego, że pamiętam tylko wieczne kłótnie i płacz byłam w oczach ojca zawszę tą...

Witam, Mam 25 lat mieszkam w małym miasteczku, gdzie prawie wszyscy się znają. Dzieciństwo miałam smutne, mój tata był alkoholikiem i to na dodatek agresywnym. Prócz tego, że pamiętam tylko wieczne kłótnie i płacz byłam w oczach ojca zawszę tą gorszą córka. Moja siostra była ładniejsza, bystrzejsza i w ogóle naj. Ojciec nie żyje, mieszkam z mamą, moja siostra już z przyszłym mężem. Nadal jednak rywalizujemy ze sobą, która sobie lepiej ułoży życie, którą mama bardziej chwali - męczące to wszystko. Ja mam kochanego chłopaka, który mnie wspiera, czasem dopadaj mnie głupie myśli, że może powinnam znaleźć sobie innego, bogatszego, żeby mieć łatwiej w życiu, żeby mama była ze mnie dumna, aby mnie chwaliła, ale szybko odpędzam te niemądre myśli i przypominam sobie jaki mój chłopak jest dobry i jak się stara dla mnie. W życiu codziennym też nie jest najlepiej - wszędzie chcę być lubiana, uśmiecham się, dużo mówię, byle zostać zauważona - nie wiem dlaczego tak robię… A teraz to najgorsze - ciągły lęk, że nie sprostam, że nie osiągnę tego co bym chciała, że nie będę szła z podniesioną głową. Skończyłam studia, staram się o dobrą pracę, składam dokumenty, jednak tel. milczy - to całkiem mnie dołuje, najpierw stresuję się czy w ogolę się nadaję do takiej pracy, a później że do mnie nie dzwonią. Chodzę do psychiatry, miałam napady lęku, budziłam się w nocy, miałam napięte mięśnie barków i bóle kręgosłupa, szum w uszach łzawienie oczu jak na kogoś patrzyłam, poczucie, że jestem gorsza - czasem miałam nawet takie wizje jakbym zasypiała, kręci mi się w głowie i coś widzę, o czyś myślę, ale w innym świecie - myślałam, że wariuję, na szczęście teraz ustąpiły. Jak mam ze sobą walczyć i z tym co się ze mną dzieję? Chcę być szczęśliwa dla siebie, jak i dla niego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam nerwicę, czy nie kocham swojego chłopaka?

Mam 20 lat. Mój problem jest związany z moim chłopakiem. Polega na ciągłym analizowaniu: jego zachowania, mowy, wyglądu, wszystkiego. Ciągle muszę się zastanawiać czy nie popełniam błędu, czy on jest tym jedynym, czy na pewno go kocham, czy za nim...

Mam 20 lat. Mój problem jest związany z moim chłopakiem. Polega na ciągłym analizowaniu: jego zachowania, mowy, wyglądu, wszystkiego. Ciągle muszę się zastanawiać czy nie popełniam błędu, czy on jest tym jedynym, czy na pewno go kocham, czy za nim tęsknię, czy cieszę się na jego widok, czy wszystko dokładnie mi w nim pasuje, czy mnie pociąga. Wynajduję przeróżne wady, nieraz nieistniejące, albo wyolbrzymiam coś, co faktycznie nie do końca mi pasuje, ale nie ma większego znaczenia dla związku. Jest to błędne koło, ponieważ w rzeczywistości bardzo chcę z nim być, zależy mi, nie wyobrażam sobie była z kimkolwiek innym, czy też jego z inną dziewczyną, mój chłopak jest moim najlepszym przyjacielem i bratnią duszą, ale czasem się boję, że może tylko przyjacielem. Patrząc na innych chłopaków, którzy niekoniecznie mi się podobają, zastanawiam się czy mogłabym z nimi być, czy mi się podobają, nieraz wymyślam, że jestem któremuś z nich przeznaczona. Jestem też bardzo wpływowa, np. wyczytałam, że wybieramy parterów podobnych do naszych rodziców i zaraz wymyśliłam, że kolega mojego chłopaka na pewno mi się podoba, bo pewne cechy przypominają mi mojego ojca, a ponadto nie znoszę go, a przecież nienawiść rodzi namiętność i miłość. Tego typu epizodów z różnymi chłopakami było mnóstwo, a raz wymyśliłam nawet, że jestem lesbijką i naprawdę w to przez pewien czas wierzyłam, na szczęście to mi przeszło. Nie potrafię wyjść z tego koła, odpowiadam sobie w kółko na te same pytania. Kiedy już odpowiem i czuję się usatysfakcjonowana, już po chwili wraca stres i uczucie nierozwiązanej sprawy i muszę zacząć na nowo. Wszystko, żeby się upewnić, mieć pewność, choć wiem, że to bez sensu, bo te pytania nie mają końca, trwam w tym stanie już prawie 2 lata i wiem, że go nie zostawię i nie chcę sobie uprzykrzać życia. Myślom tym towarzyszy ciągły lęk, uczucie niepokoju (zwłaszcza rano - nawet jak wieczorem czuję się już lepiej, budzę się z uczuciem niepokoju), jest mi niedobrze, mam napady gorąca i duszności, którym towarzyszy przyspieszona akcja serca. W skrajnych wypadkach nie mogę już na mojego chłopaka patrzeć, odrzuca mnie od niego, denerwuje mnie każde jego słowo, podczas gdy w dniach, kiedy jest prawie całkowicie dobrze jestem szczęśliwa i nieraz wręcz płakałam z radości, że jest przy mnie i bałam się, że odejdzie, że coś mu się stanie. Raz też wymyśliłam, że na pewno zginie w wypadku samolotowym, którym miał lecieć na wakacje i wierzyłam w to tak silnie, że patrząc na niego miałam wrażenie, że już umarł i nie mogłam normalnie funkcjonować. Wszystkie te objawy mają charakter fazowy: od momentu euforii i obawy, że mnie zostawi do skrajnej depresji i braku chęci do życia i widzenia go. Mam to, jak pisałam, prawie 2 lata. Objawy nie są już tak silne jak na początku, być może nauczyłam się już z tym w pewien sposób żyć, jednak wciąż występują, choć mają raczej charakter czysto depresyjny. Są momenty kiedy jest całkiem dobrze i o niczym nie myślę, a następnie czuję się źle i trochę myślę, choć jest to zminimalizowane. Chciałam jeszcze dodać, że objawy wystąpiły zaraz na początku związku, dokładnie kiedy dowiedziałam się, że on też chciałby ze mną być. Pojawiło się pytanie „czy ja na pewno chcę” i w ten sposób zaczęło się to wszystko. Z dnia na dzień przyszły wszystkie objawy depresyjne, pomimo iż wcześniej byłam w chłopaku zakochana do granic możliwości. Objawy te przypomniały mi sytuację z przeszłości, kiedy to wpakowałam się w związek z chłopakiem, który odrzucał mnie fizycznie, a ja próbowałam sobie wmówić uczucie do niego i męczyłam się około 2 miesięcy. Rozmawiałam z osobami, które miały identyczne objawy, a psycholodzy stwierdzili im nerwicę natręctw lub obawę przed bliskością, czy jakiś problem zastępczy. Chciałabym wiedzieć, czy te objawy pasują do którejś z wymienionych, czy faktycznie oszukuję się i nie kocham swojego chłopaka, a to skutkuje tego typu objawami. Bardzo zależy mi na odpowiedzi i z góry za nią dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Panicznie boję się "dresiarzy" - co robić?

Witam, Mój problem jest tego typu, że panicznie boję się popularnych dresiarzy. Wydaje się, że nic w tym dziwnego, ale ja przesadnie. W sumie miałem w życiu kilka nieprzyjemnych spotkań z nimi, ale teraz to mi wygląda na małą obsesję....

Witam, Mój problem jest tego typu, że panicznie boję się popularnych dresiarzy. Wydaje się, że nic w tym dziwnego, ale ja przesadnie. W sumie miałem w życiu kilka nieprzyjemnych spotkań z nimi, ale teraz to mi wygląda na małą obsesję. Pracuję w centrum handlowym, obok mojego stoiska przechodzi wiele osób, są także dresiarze. Gdy tylko widzę taką grupkę to od razu skacze mi ciśnienie i najchętniej opuściłbym stanowisko pracy. Najdziwniejsze jest to, że nic złego mnie od nich nie spotkało w pracy, a mój strach jest nie do opisania. Dodatkowo mam długie włosy, co nie jest zbyt lubiane przez nich i sam sobie wkręcam, że na pewno będę miał przez to z nimi problem. W ogóle zauważyłem, że ostatnio mam jakieś katastroficzne myślenie, np. że ktoś mnie napadnie, albo ktoś mi wybije szybę w oknie. A są to symptomy zupełnie bez powodu. Staram się sam z tym walczyć, bo nie chcę iść w leki. Czy mam się zwolnić z pracy, żeby ograniczyć z nimi kontakt? To chyba będzie ucieczką od problemu. Czekam na jakąś odpowiedź i gorąco pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zaburzenia osobowości i uczucie nicości są objawami nerwicy?

Kobieta, 18 lat. Pisząc ten post, nie potrafię wyrazić własnych uczuć. Podczas gdy weszłam na internet (ok. 16) czułam jakby smutek, rozdrażnienie. Teraz zaś sama nie wiem, niby jest normalnie, przeglądnęłam również kilka innych stron (portale społecznościowe itp.) Powinnam...

Kobieta, 18 lat. Pisząc ten post, nie potrafię wyrazić własnych uczuć. Podczas gdy weszłam na internet (ok. 16) czułam jakby smutek, rozdrażnienie. Teraz zaś sama nie wiem, niby jest normalnie, przeglądnęłam również kilka innych stron (portale społecznościowe itp.) Powinnam zacząć się uczyć. Jest już gdzieś 2 h przed północą, jednak nic mi się nie chce, nawet kłaść spać, bo niby po co? Po to, żeby jutro wstać? Żeby zacząć nowy dzień? Może jeszcze spotka mnie coś miłego, może poczuje tę odrobinkę szczęścia, może…? Bezsens. Zacznę od początku. Piszę to przypominając sobie co tak naprawdę działo się ze mną od początku, a co zauważyłam dopiero jakiś czas temu (analizując dlaczego jest jak jest). Gdyby ktoś spytał mnie o wspomnienia z dzieciństwa, z całą pewnością przeszedł by mi przez myśli jako jeden z pierwszych "nieuzasadniony strach ", jednak bałabym się o tym powiedzieć na głos (tu znów się pojawia pytanie czego się bałam.) Teraz myślę, iż mogły to być np. napady lękowe. Pamiętam jak leżałam na łóżku, bądź stałam w kościele, szkole i czułam jakbym miała zaraz umrzeć. Nie mogłam wydobyć głosu, wszystko mnie przerażało. Odwracałam się myśląc, że ktoś jest za mną, nawet co 5 min siedząc przy komputerze. Zaburzona równowaga ciała, (jednakże mogło to być spowodowane niedowagą). Nie mam żadnych problemów w domu, mimo iż moja mama, jak uważam, może mieć jakieś zaburzenia, gdyż jednego dnia jest na mnie zła i w ogóle, a drugiego zachowuje się jakby wszystko było ok, również robi rzeczy o których nie pamięta, bądź też coś sobie wymyśla i wszystkim to wpaja. Dodam iż oprócz domowników, wątpię by ktokolwiek mógł to zauważyć. W gimnazjum, z tego co pamiętam, byłam raczej zamknięta w sobie, jednakże nie tak bardzo jak w szkole podstawowej. Pamiętam, że jakoś wtedy, jak zaczęłam dojrzewać, pojawiła się nadmierna potliwość całego ciała (zwłaszcza dłonie) trwająca do dziś. Małe przygnębienie, myśl tylko o nowej szkole itp. Po zakończeniu szkoły diametralnie zmieniłam swój wygląd. Włosy, styl ubierania - to wszystko wpłynęło na moja samoocenę. Koniec wakacji - narastające podekscytowanie, szkoła o której marzyłam, modliłam się, aby tam się dostać. Szkoła średnia niestety przyniosła wprost przeciwne rezultaty. Drżenie rąk, złudzenia, że wszyscy mi zazdroszczą, że ze mnie kpią, że chcą mnie zabić (bądź może prawda), ataki agresji i depresji, zupełne zagubienie się w nicość. Modlenie się o śmierć. Zmiana szkoły, pierwsze myśli samobójcze, pierwsza próba… Nowa szkoła - wszystko niby ok, z wyjątkiem mojego przygnębienia i chęci sięgnięcia po coś konkretniejszego, co mogłoby mnie zabić lub uszczęśliwić. Pierwsze próby narkotyków, jednakże bez kontynuacji, z wyjątkiem tytoniu. Wpadniecie w nałóg nikotynowy. Wszystko zaczęło się układać, aż do kolejnego zdarzenia w moim życiu - poprzez moją wciąż trwającą zawyżoną pewność siebie próbowałam kogoś zniszczy, wówczas dla zabawy, a w rezultacie wyszło na odwrót. Zmiana osobowości - mam na myśli fakt, iż raz czuję się dzieckiem, chcę być śmieszna, mówię bzdury, aby wszyscy mnie zauważyli (postrzegli jako pustą dziewczynkę, dziecko) by się śmiali - to chyba taki mój sposób, aby ukryć smutek). Innym razem czułam się kimś dorosłym, lepszym od innym, dojrzalszym i chciałam, aby inni tak mnie postrzegali, jednak niestety niektórzy przyzwyczajeni są do tego wcześniejszego typu. Śmieję się, bo inni się śmieją, smucę, bo oni też się smucą. Pamiętam jeden dzień, w którym chciałam definitywnie, że sobą skończyć, pamiętam go szczególnie, gdyż z reguły, gdy coś dzieje się dzień wcześniej i wtedy chcę się zabić i mi się nie udaje, to na drugi dzień zapominam i żyję dalej, udając szczęście. W owy dzień wstałam mając jeden cel, kupić to, co zamierzałam. Spotkałam wtedy nieznajome dziewczyny, w moim wieku, dowartościowały mnie, mimo że nie wiedziały, po co przyszłam. Niby nic nadzwyczajnego, dla mnie akurat to było coś nowego, taka odrobina szczęścia. Na drugi dzień żałowałam, że tego nie zrobiłam. Pamiętam również jedną chwilę szczęścia, gdy wracałam od koleżanki, było późno, szlam i nagle poczułam się szczeliwa przez chwilę, na drodze, na której byłam sama, wystraszyłam się, że coś mi się stanie, a nie chcę umierać (w codzienności zaś śmierć jest moim marzeniem). Od tamtego czasu minął prawie rok, moje nieszczęście się pogłębiało, kilka prób samobójczych (zażywanie wszystkich dostępnych tabletek wraz z alkoholem), skutek- wymioty, bóle głowy. Ponad miesiąc temu zdałam sobie sprawę, że ja tak nie mogę, nie potrafię. Kiedyś, może nie aż tak bardzo, ale w jakimś stopniu na pewno cieszył mnie fakt, że będą święta, wakacje, moje urodziny. Teraz jest mi już wszystko jedno, nie zależy mi na niczym. Męczyłam się pod przykrywką, wszyscy mówili mi jaka ja to nie jestem ładna itp., a podczas gdy na mnie patrzyli, marzyłam by ktoś to zauważył, pomógł mi, porozmawiał z własnej woli. Dużo razy o tym mówiłam mamie, koleżance, siostrze, nawet moja cała nowa klasa to wiedziała, że chcę ze sobą skończyć, myśląc teraz, że wszystko jest ok. Często '' filozofuję". Mam dość często omdlenia, zawroty głowy, nudności, zaparcia, częste kłucie w sercu, osłabienie, zaś chyba najgorszym objawem jest chyba nieostająca zaburzona równowaga ciała, gdyż wyglądam jak pijak. Czasami, gdy mam dużo wolnego to nawet myślę o przyszłości, planując ją konkretnie, mam ambitne plany, cele, których się podejmuję, jednak które na drugi dzień tracą sens i mam gdzieś zdanie innych itp. Nie potrafię się skupić. Nie wiem kim tak naprawdę jestem. Poprawiam się w nauce, wszystko idzie coraz lepiej, coś tam zwyciężam, niby pięknie, ale myśl ''to bez sensu"' nie daje mi spokoju. Nie mogę być w związku, bo po spotkaniu z kimkolwiek mam do tego chłopaka obrzydzenie, mimo że nawet mnie nie dotknął (niezależnie od tego kto to jest). Czasami, gdy nie płaczę, wmawiam sobie coś smutnego i zdarza się, że jakieś łezki tam polecą. Nie wiem już kim jestem, możne ja tylko udaję, wmawiam sobie to? W końcu czasami czuję się normalnie. Pewnie jutro to przeczytam i poczuję obrzydzenie (często tak mam). Może jestem tylko fałszywa? Nie mogę iść do psychologa, bo to wstyd dla rodziców jak wezmą mnie do szpitala czy gdzieś. Mam plamy na ciele, jasne odbarwienia i czerwone plamy na stopach, boli mnie w lewym boku pod żebrami, a raczej uciska. Właśnie ponad miesiąc temu podjęłam definitywna decyzję, że albo ze sobą skończę, albo zrobię wszystko, aby się uszczęśliwić, tyle, że już przy użyciu czegoś konkretnego, zdając sobie sprawę z konsekwencji. Postanowiłam uzależnić się od amfetaminy, tak to dość nietypowe, gdyż nikt z początku (z tego, co czytałam) tak o tym nie myśli. Zawsze byłam osobą inteligentną, mimo iż piszę to już ponad 2 h, gdyż jest po północy i mam zwałę, z czego wynikają błędy ortograficzne. Przeglądnęłam wszystko na temat owego narkotyku i prześledziłam forum. Wiem, że to wystarcza na krótką metę, dalej jest gorzej. Dotychczasowe zwały, nie są dla mnie czymś konkretnie złym, gdyż pasuje mi owy stan rzeczy jak wiadomo po samym zażyciu, ale również nie przeszkadza na zwale. Od kilku lat lubię mieć choroby, marzę o tym aby poczuć się inaczej niż wszyscy, przenieść myśli na coś). Wstydzę się o tym rozmawiać, mam jakieś obrzydzenie jak pomyślę, że komuś bym o tym miała powiedzieć, często czuję obrzydzenie do różnorodnych rzeczy. Mam dużo swoich teorii. Życie na speedzie? Jako lekarz odpowiedziałabym, że to zrobi gorzej, wręcz nic nie da, prowadzi tylko do śmierci. Ja tylko pytam za ile lat, dni, tygodni, czy może miesięcy? Nie zależy mi na tym, wręcz przeciwnie - jeżeli to wyniszczy mój organizm tym lepiej, niż normalnie się zabijać. Dzięki temu żyję. Wiem jedno: to mnie uratowało, ale również to mnie zabije. Szczerze mówiąc, chyba na to czekam... Dziękuję, jeżeli ktokolwiek przeczyta to do końca, gdyż zwykle nikt mnie nie słucha, z czego wynika ów fakt, iż nikt nic nie wie, nie może mi pomoc, ani doradzić. Czy to nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać lęki po rozstaniu z dziewczyną i nadużywaniu różnych środków?

Witam, 3 miesiące temu się zaczęło. Zdradziła mnie dziewczyna co mocno przeżyłem, zacząłem pić alkohol, brać amfetaminę i po pewnym czasie stało się coś dziwnego. Zacząłem się budzić w nocy w strasznej panice, że nie mogę oddychać. Skończyłem z...

Witam, 3 miesiące temu się zaczęło. Zdradziła mnie dziewczyna co mocno przeżyłem, zacząłem pić alkohol, brać amfetaminę i po pewnym czasie stało się coś dziwnego. Zacząłem się budzić w nocy w strasznej panice, że nie mogę oddychać. Skończyłem z piciem i narkotykami - minęło budzenie się w nocy, ale zaczęły się męczarnie w dzień. Dziwny stres nie do opanowania, lęk nie wiadomo przed czym... W kolejce w markecie nagle zaczęło mi brakować powietrza, w gardle sucho, serce zaczęło bić jak szalone, miałem wrażenie, że zemdleją - i tak co jakiś czas. Bywają dni, że jest OK, a bywają dni, że jest tak jak dziś, czuję jakby coś mnie ściskało w głowie, a im bardziej o tym myślę, tym gorzej - momentami suchość w gardle, brak śliny do połknięcia i uczucie strachu. Nie mam pojęcia co mi jest, do psychiatry nie bardzo chcę się wybierać, bo pewnie nawpisuje mi leków i po sprawie. Doradźcie mi coś. Dodam jeszcze, że całe życie bylem w dużym stresie, ojciec alkoholik, brat narkoman ja najmłodszy patrzyłem na to wszystko od zawsze przejmując się tym najbardziej i mam wrażenie, że w końcu coś we mnie pękło. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mogę zacząć żyć bez lęków, które mnie rujnują?

Witam, mój problem jest dość skomplikowany, a przynajmniej tak mi się wydaje. Zacznę od tego, że jetem kobieta i mam 22 lata. Mam problem w relacjach z ludźmi, trudno jest mi nawiązać rozmowę nawet o pogodzie, nie wiem nawet o...

Witam, mój problem jest dość skomplikowany, a przynajmniej tak mi się wydaje. Zacznę od tego, że jetem kobieta i mam 22 lata. Mam problem w relacjach z ludźmi, trudno jest mi nawiązać rozmowę nawet o pogodzie, nie wiem nawet o czym mogłabym z kimś porozmawiać, zazwyczaj tak się stresuję, że nie mówię prawie nic. Przeważnie jest tak, że zanim o coś kogoś zapytam, to w głowie układam sobie całą wypowiedź, a przez to trudno jest mi być spontaniczną:(. Najsilniej odczuwam to w pracy i tam też mi to najbardziej przeszkadza, bo przez osiem godzin tam siedzę, pracuje tam od ponad roku, a cały czas czuję się jakbym była nowa i dopiero zaczęła pracę. Oczywiście nie zawsze tak jest, są dni kiedy jest dużo lepiej i czuję się swobodniej niż zwykle, to chyba zależy od moich myśli. Często mam złe i negatywne myśli na swój temat, że nie mam tematów do rozmów, jestem nudną osobą, brak mi poczucia humoru itd., itp., a do tego dochodzą problemy z nastrojem - często czuję się przygnębiona i zmęczona. Gdy chodziłam do szkoły średniej przeszłam przez poważną depresję i na jakiś czas odizolowałam się od ludzi, ale od tamtego czasu bardzo dużo się poprawiło, więc to chyba jednak nie depresja, bo czuję się inaczej niż kiedyś. Dodam jeszcze, że u mnie w rodzinie istnieje problem alkoholowy, mój ojciec nadużywa alkoholu i wiele razy w domu były awantury itd. Myślę, że jego zachowanie na mnie wpływa, po prawie każdej jego "niedyspozycji" odczuwam lęk i niechęć przed życiem. Jestem w kontakcie z psychologiem i gdy jest mi bardzo ciężko to umawiam się na wizytę, ale czasami trzeba tak długo czekać, że chciałabym sama sobie pomóc - czy mogę coś zrobić sama dla siebie? Chciałabym po prostu zacząć normalnie żyć, bez lęków, bo one nie pozwalają mi być sobą;(.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam nerwicę i jak mam ją leczyć?

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie...

Mam 24 lata. Jestem nerwowa bardzo. Codziennie borykam się z nerwami. Przez kłótnie z partnerem brak mi cierpliwości i dobrego podejścia do dziecka i samej siebie. Mam mieszane uczucia do większości spraw, co mi sprawia problem w podejmowaniu decyzji, nie wychodzę praktycznie z domu. Przestałam dbać o siebie jako kobietę, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Zaczęło wszystko mnie drażnić, wszystko - od przestawienia jednej rzeczy w domu do rzeczy, o które poprosiłam partnera kilkakrotnie, które zostają zignorowane. Z nerwów potrafię albo nie jeść tydzień, albo jeść na masę przez miesiąc, tyję z miesiąca na miesiąc. Ciągle mam zły humor, nie potrafię się skupić na codziennych obowiązkach co mnie też irytuje. Zamykam się w sobie od 3 m-cy, przestałam się spotykać ze znajomymi. Denerwuję się przed każdym spotkaniem ze znajomymi w większym gronie. Rozmowy z partnerem zamieniły się w kłótnie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego ciagle się boję i źle się czuję?

Dzień dobry, mam wielką prośbę o doradzenie, wyjaśnienie, ponieważ nie mam pojęcia gdzie szukać już pomocy - jestem sama już zdruzgotana tym wszystkim i bardzo się martwię, a osoba w moim wieku powinna się cieszyć życiem, a nie myśleć co...

Dzień dobry, mam wielką prośbę o doradzenie, wyjaśnienie, ponieważ nie mam pojęcia gdzie szukać już pomocy - jestem sama już zdruzgotana tym wszystkim i bardzo się martwię, a osoba w moim wieku powinna się cieszyć życiem, a nie myśleć co dzisiaj będzie, czy znowu powtórzy się atak. Otóż rok temu zasłabłam w pracy, kręciło mi się strasznie w głowie, a serce waliło jak oszalałe, miałam też ciśnienie 180 na 90 - wylądowałam na pogotowiu jednak tam mi coś dali i kazali porobić badania, zrobiłam różne badania razem z tomografia głowy - nic nie wykryto, wszystko było okey, do dzisiaj. W sobotę jadąc sobie samochodem zasłabłam i złapały mnie duszności i szybkie bicie serca, tętno szalało jak opętane, ciśnienie skakało w górę (180 na 100) - też znalazłam się na pogotowiu, gdzie podali mi coś i wysłali do domu, kazali zrobić badania. Zrobiłam morfologię, crp, mocz, aspat, alat, glukozę, lipidy, tsh, helikobakter - nic nie wykazało, wyniki w miarę, nie mam pojęcia co to może być. Byłam też u kardiologa - nic tam nie wykrył po echu serca, że to coś groźnego z sercem, więc co się ze mną dzieję? Boję się, każdego dnia wstaję rano i myślę tylko o tym kiedy to się powtórzy, jakie badanie mam następne wykonać? W 2009 roku miałam tomografię głowy, w 2010 usg tarczycy, brzucha i nic tam nie znaleźli. Nie mogę sobie z tym poradzić, nawet nie umiem cieszyć się dniem, kiedy wstaję rano boję się, że to znów mnie spotka, nawet jak są goście nie umie skupić się na nich, tylko ciągle myślę co mi jest. Na ogól jestem nerwową osobą, potrafię denerwować się o każdą bzdurę, czasem nawet tego nie chcę, ale tak się mi dzieje samo. Bardzo proszę o pomoc, mam dopiero 26 lat, córeczkę 8-letnią, piękną dziewczynkę - powinnam się cieszyć, a nie zadręczać jaką mam chorobę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z dokuczliwymi myślami?

Witam, Mam 25 lat i pracuję w banku, praca bardzo mi się podoba, na początku wszystko było dobrze, ale od jakiegoś czasu odczuwam lęki. Przejawia się to tym, że kilkakrotnie sprawdzam dokumenty, by się upewnić, czy wszystko jest dobrze, choć...

Witam, Mam 25 lat i pracuję w banku, praca bardzo mi się podoba, na początku wszystko było dobrze, ale od jakiegoś czasu odczuwam lęki. Przejawia się to tym, że kilkakrotnie sprawdzam dokumenty, by się upewnić, czy wszystko jest dobrze, choć niedawno je sprawdzałam, nawet upewniam się czy dobrze widzę. Bardzo przeraża mnie moje zachowanie, bo nigdy tak nie miałam. W takich sytuacjach serce uderza mi coraz szybciej i panikuje. Dlaczego się tak czuje? Próbowałam jakoś z tym walczyć, powtarzałam sobie, że wszystko jest ok, ale nie zawsze mi się udaję... Jest to bardzo uciążliwe i męczące, bo tracę czas na bezsensowne rzeczy. Przychodzę do domu i dopadają mnie myśli, czy może popełniłam jakiś błąd i od razu wyobrażam sobie jakie będą konsekwencje i zaczynam analizować, zadaję sobie pytania, na które próbuję sobie odpowiedzieć i doszukuje się Bóg wie czego.... Czy to może być początek nerwicy? Bardzo proszę o poradę, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Stosowanie używek: czy to jest przyczyną moich problemów?

Witam, piszę na tym forum, ponieważ nurtuje mnie pytanie dotyczące mojej obecnej sytuacji. Chodzi o mój stan psychiczny. Może zacznę tak: mam 20 lat już jako młody dzieciak (15 lat) popalałem marihuanę. Na początku były to sporadyczne przypadki, potem jednak...

Witam, piszę na tym forum, ponieważ nurtuje mnie pytanie dotyczące mojej obecnej sytuacji. Chodzi o mój stan psychiczny. Może zacznę tak: mam 20 lat już jako młody dzieciak (15 lat) popalałem marihuanę. Na początku były to sporadyczne przypadki, potem jednak coraz to częstsze. W wieku 17 lat znów zmniejszyłem liczbę palenia, jednak w zamiast tego zacząłem pić duże ilości alkoholu, głównie piwa. Tak się ciągło do chwili obecnej. Rok temu po zapaleniu marihuany i pod wpływem alkoholu dostałem ataku paniki. Był to dziwny stan. Czułem jakby mi coś pękło w głowie. Myślałem, że to jakiś wylew, ponieważ dokładnie 2 tygodnie wcześniej spadło mi rusztowanie na lewą stronę głowy. Nie wiedziałem co mi jest. Wyszedłem się przejść. Kupiłem kilka piw, upiłem się do końca i wszytko minęło. Następnego dnia czułem się dobrze. Kilka tygodni potem upiłem się strasznie na imieninach, aż do utraty świadomości. Gdy rano się obudziłem, wypiłem szklankę wódki i wieczorem znów miałem ten stan, nie mogłem usnąć. Czułem ciągły niepokój i lęk przed śmiercią i tym, że zwariowałem. Udało mi się usnąć nad ranem. Od tamtej pory jest coś ze mną nie tak. Paliłem i piłem dalej, by stłumić te wszystkie nieprzyjemne doznania. Nadal bałem się o swoje życie. Podejrzewałem u siebie wszystkie choroby ,od nerwic, depresji po schizofrenię, itd. Gdy nastała wiosna, pogorszył mi się wzrok, słońce mnie oślepiało okropnie i cały czas uczucie odrealnienia. Mimo to, dalej piłem. Jeśli chodzi o palenie, to sporadyczne przypadki. Po wakacjach podjąłem się znów pracy (straciłem pracę zaraz przed tym wszystkim z powodu złamanej ręki). Wszytko wróciło praktycznie do normy. Gdy pracowałem, nie myślałem o tym, że jest mi coś, itd.. Zacząłem normalnie spać i nie miałem lęków, jednak wciąż piłem. Trwało to prawie do końca jesieni i wtedy pewnego wieczoru znów mnie dopadło to dziwne uczucie odrealnienia i obcości i lęków. Zaraz przed tym nawrotem, paliłem przez ponad tydzień marihuanę. Odstawiłem ją po raz kolejny i zapijałem moje cierpienie alkoholem. Podzieliłem się wszystkimi przeżyciami z rodziną, by było mi lżej. Obecnie nie piję od prawie miesiąca. Zdarzyło mi się przez ten okres wypić kilka piw. Dodam, że na kacu miałem największe paranoje. Znów wróciłem do pracy, wysypiam się, jednak mam to dziwne uczucie odrealnienia, do tego jeszcze chęć zrobienia komuś krzywdy. Nie radzę sobie z tym. Byłem u psychologa, który powiedział, że jest to spowodowane alkoholem. Nigdy nie miałem kołatań serca, napady gorąca owszem, ale na początku tej sytuacji. Obecnie nie. Mam łysienie plackowate, na które choruję od 7 lat, co spowodowało, że jako dzieciak przeżyłem straszną traumę, choć nikt mi nigdy nie ubliżył na ten temat. Mam wspaniała dziewczynę, która mi pomaga to ogarnąć, jednak nie wiem co mi jest. Czy rzeczywiście psycholog miał rację, że jest to spowodowane przez alkohol? Co mam robić? Udać się do psychiatry, czy cierpliwie czekać, aż znów przejdzie, czy odpuścić sobie wszelkiego rodzaju używki? Dodam jeszcze, że bardzo boli mnie kark no i to miejsce po lewej stronie głowy. Proszę o szybką odpowiedź

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam myślec o tym, że byłabym gotowa kogoś zabić?

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim...

Czasem miewam stany lękowe, najczęściej podczas pracy i w środkach komunikacji: samochodach, autobusach. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale dziś na wykładach przeszła mi przez głowę myśl, że jestem w stanie kogoś zabić - spanikowałam. Jak mogę o czymś takim myśleć? Co, jeśli mam słabą psychikę? Gdzie się udać po pomoc? studentka

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy ciągłe parcie na pęcherz to objaw nerwicy?

Nazywam się Kasia, mam 22 lata. Od ponad roku męczy mnie ciągłe parcie na pęcherz. Zaczęło się od "ataku" kiedy jechałam autobusem do szkoły. Przeszłam chyba już wszystkie możliwe badania, począwszy od badań moczu, a skończywszy na tomografii nerek....

Nazywam się Kasia, mam 22 lata. Od ponad roku męczy mnie ciągłe parcie na pęcherz. Zaczęło się od "ataku" kiedy jechałam autobusem do szkoły. Przeszłam chyba już wszystkie możliwe badania, począwszy od badań moczu, a skończywszy na tomografii nerek. Wszystkie wyniki są ok. Brałam też różne leki przepisywane przez urologa łącznie z tabletkami na nadreaktywny pęcherz. Nic nie pomogło. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale ogólnie rzecz biorąc dolegliwości dokuczają mi cały czas. Po roku radzę sobie z nimi już trochę lepiej bo wiem, że przed każdym wyjściem z domu muszę kilkakrotnie skorzystać z toalety, najlepiej nic nie pić, ale mimo wszystko ta sytuacja robi się już nie do zniesienia, tym bardziej, że nigdy nie miałam problemu z częstym oddawaniem moczu, wręcz przeciwnie, korzystałam z toalety max. 4 razy w ciągu dnia. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, żeby te dolegliwości minęły. Proszę o pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać nerwicę?

Mam nerwicę już od 3 miesięcy, zażywałam leki przepisane prze neurologa, ale nie pomogły za wiele. Moje objawy to zawroty głowy, gula w gardle i szybkie bicie serca, a w oddechu czuję jakiś prąd. Obecnie zażywam jeden lek, który... Mam nerwicę już od 3 miesięcy, zażywałam leki przepisane prze neurologa, ale nie pomogły za wiele. Moje objawy to zawroty głowy, gula w gardle i szybkie bicie serca, a w oddechu czuję jakiś prąd. Obecnie zażywam jeden lek, który pomógł mi jedynie pozbyć się zawrotów głowy, wiem że nie można jeść ich za długo, wiec nie wiem co mam zrobić jeśli odstawię lek - czy zawroty głowy znów do mnie powrócą? Jak mam leczyć się dalej? Czy są jakieś leki, które nie uzależniają i leczą?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jeśli mam nerwicę, to jak przekonać mamę do wizyty u lekarza?

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju...

Dzień dobry, Mam 14 lat i podejrzewam, że mogę mieć tą nerwicę lub coś takiego. Otóż mam fobię przed owadami robakami itp. (jak wyszukała w internecie - entomofobia). Wiem, że to fobia, bo latem, kiedy przez okno do mojego pokoju wlatują te robale strasznie panikuję, pocę się, masakrycznie szybko bije mi serce, cała się trzęsę, zwijam w kulkę i oddalam się od pokoju, a nawet płaczę. Zwykle wszyscy w domu wtedy śpią, więc nie ma kto zrobić z tym porządku. Wtedy nawet nie śpię, tylko zwinięta w tą kulkę siedzę w toalecie, albo leżę z psem. Ostatnio te objawy się powtórzyły. Mam na myśli to szybkie bicie serca, trzęsienie się, płacz, nawet płytkie oddechy, a później jeszcze bolała mnie głowa. Nie wiem skąd to się mogło wziąć, bo żadnego robaka nie widziałam, nawet nie myślałam wtedy o owadach, ani nic. Myślała chyba że zemdleję. Na następny dzień wspomniała przy okazji o tym lekarzowi, ale trochę niedokładnie to powiedziałam i nic z tego nie wynikło. Mama pewnie nawet nie wie, że można mieć coś takiego jak nerwica i nie pójdzie ze mną w tej sprawie do specjalisty, więc może powinnam jej to jakoś zasugerować, tylko jak? Nie chcę wyjść na jakąś przewrażliwioną. Przepraszam za rozpisanie się, ale to może w czymś pomoże. ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam nerwicę spowodowaną wtrącaniem się w moje życie osoby trzeciej?

Witam, nazywam się Justyna, mam 23 lata. Mam problem, gdy na ulicy spotykam matkę mojego męża ściska mnie w żołądku, uginają mi się nogi i trzęsą mi się ręce, a dzieje się tak, gdyż moje stosunki z nią są bardzo...

Witam, nazywam się Justyna, mam 23 lata. Mam problem, gdy na ulicy spotykam matkę mojego męża ściska mnie w żołądku, uginają mi się nogi i trzęsą mi się ręce, a dzieje się tak, gdyż moje stosunki z nią są bardzo napięte od momentu gdy zaszłam w ciążę, czyli 2 lata temu. Normalnie cieszyłam się z tego, że zostanę mamą, bo bardzo pragnęłam tego dziecka i nie umiałam się doczekać kiedy przyjdzie na świat. Teściowa już wtedy zaczęła planować grafik kiedy ona i jej mąż będą wychodzić z dzieckiem na spacer i się nim zajmować, oczywiście nie uwzględniając tam ani mnie, ani mojego męża. Gdy córka przyszła już na świat Teściowa drygowala mną co i jak mam robić, widząc jej zdaniem moje błędy wykrzykiwała mi je w twarz. Przebywała u mnie po 8 godzin co dziennie, kilka razy doszło do niemiłych kłótni. Z mężem próbowaliśmy jej wytłumaczyć, że to nasze dziecko i żeby się nie wtrącała oraz to, żeby nie przychodziła tak często na tak długo, bo odbierała nam przyjemność z bycia rodzicami i prywatność w naszym własnym mieszkaniu. Zachowywała się tak jakby miała obsesję na punkcie naszego dziecka, wyrywała ją mi i innym z rąk. Po pewnym czasie i po kolejnych kłótniach zaczęła przychodzić rzadziej, ale i tak każda rzecz, którą robiłam przy dziecku była źle. Teraz nie przychodzi, nie mam z nią kontaktu, ale od ludzi dowiaduje się co mówi na mój temat, jakie przekleństwa. Kilka razy zaczepiła mnie na ulicy wykrzykując, że jestem wyrachowana i takie tam oraz groźby że ja i mój mąż jeszcze się doigramy, straszyła mnie też policją. Boję się, że możne odebrać mi dziecko i męża, bo jednak jest to jej syn, a ona bardzo dobrze potrafi mącić w głowie i wymyślać bajki na temat innych, choć mąż zapewnia mnie, że ona nigdy nie stanie miedzy nami. Dla mnie ta kobieta jest nieobliczalna. Przez pewien okres czasu idąc do sklepu ściskałam wózek córki i nie puszczałam ani na chwilkę, by gdzieś w sklepie ona mi jej nie uprowadziła. Zastanawiam się czego wynikiem jest mój lęk gdy ją widzę. Nie potrafi sobie sama z tym poradzić i nie umiem wytłumaczyć sobie jaki i mężowi dlaczego ona wywołuje u mnie taki stan.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moje wszystkie objawy spowodowała nerwica?

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć,...

Witam wszystkich, Jestem nowa. Od ponad pól roku, czyli odkąd zaczęły się moje problemy, czytam rożne fora i można powiedzieć, że prawie cały czas siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie co mi jest. Nie chce mi się wierzyć, że to nerwica, chociaż lekarze mnie o tym zapewniają! Boli mnie wszystko, od żołądka po głowę. Ja już nie wytrzymuje! Wszystko zaczęło się w czerwcu 2010 r. Czułam straszny ból, wręcz kłujący i piekący, pod żebrami. Później doszło do tego kłucie w żołądku, w okolicach wątroby, serca, płuc, po prostu wszędzie! Pierwsze badania miałam robione w lipcu, były to tylko badania krwi - wszystko ok. Lekarz rodzinny powiedział, że może to stres, za dużo pracy itd. Objawy nie ustępowały, wręcz nasilały się. Poszłam do angielskiej przychodni (jestem za granicą). Zrobili mi ponowne badania krwi plus USG jamy brzusznej i wszystko było ok. Ponownie diagnozą był stres. Z dnia na dzień było coraz gorzej, codziennie płakałam z bezsilności, nie miałam nawet siły chodzić, bolało mnie wszystko, nawet mięśnie. Strasznie schudłam, a naprawdę apetyt miałam ogromny! W końcu, w październiku poleciałam do Polski i zrobili mi szereg badań. Prześwietlenie płuc - pełno małych guzków, ale podobno po jakimś niewyleczonym zapaleniu płuc, krew - ok, mocz - ok, badania krwi wątrobowe - ok, prześwietlenie kręgosłupa - ok, gastroskopia - ostre zapalenie żołądka (podobno wywołane stresem), USG - ok. Byłam również u psychiatry, po wywiadzie stwierdził nerwicę. Przepisał leki, ale nie pomogły. Dalej się meczę. Ból jest wręcz rozrywający. Jakby miało mi jelita rozwalić razem z sercem, złożeniem i całą resztą! Jak naciskam mocno pod mostkiem to również mnie bardzo boli. I do tego jeszcze ten straszny ból głowy, codziennie… Błagam, pomóżcie mi. Wyszukuję sobie cały czas jakieś choroby, moje objawy pasują mi do wszystkiego. Czy to możliwe, żeby nerwica wywołała takie bóle, nawet te "mechaniczne"? A najgorsze jest to, że nikt się mną nie przejmuje (oprócz rodziców) - chłopak, brat, znajomi - oni mówią, że sobie to wszystko wmawiam. A ja już naprawdę nie mogę wytrzymać! Mam 23 lata. Błagam, pomóżcie...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty