Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Bóle mięśni, drętwienie kończyn, uczucie gorąca - co może być tego przyczyną?

Mam 19 lat i od połowy sierpnia miałam najpierw bóle mięśni rąk, czułam też takie drętwienie, szczególnie w przedniej i tylnej okolicy ramienia i w przedramieniu, uczucie zmęczenia, na początku trochę bolało mnie gardło. Po kilku dniach zaczęły mnie...

Mam 19 lat i od połowy sierpnia miałam najpierw bóle mięśni rąk, czułam też takie drętwienie, szczególnie w przedniej i tylnej okolicy ramienia i w przedramieniu, uczucie zmęczenia, na początku trochę bolało mnie gardło. Po kilku dniach zaczęły mnie boleć uda tak u góry po wewnętrznej stronie i te bóle utrzymywały się przez dość długi okres z tym, że przez chyba tydzień nie odczuwałam żadnego bólu, wszystko minęło jak ręką odjął, a potem znów wróciło. Pod koniec września, jak pierwszy dzień poszłam do szkoły, to objawy ustąpiły znów tak nagle i wszystko było w porządku, aż do teraz. Jakiś tydzień temu złapało mnie przeziębienie. Byłam u lekarza, który przepisał mi antybiotyk i przeziębienie praktycznie minęło z tym, że bóle mięśni znów powróciły, plus do tego jeszcze zaczęły mnie dziś piec oczy tak jak to czasem mam, gdy zbyt długo płaczę. Boli mnie kark i część kręgosłupa między łopatkami. Co może być tego przyczyną? Powiem jeszcze, że jestem osobą dość wrażliwą i przejmującą się wszystkim, a w tamtym okresie miałam dużo powodów do zmartwień. Czy nerwy mogą mieć na to jakiś wpływ? Miałam wrażenie, że czasem jak się czymś zajęłam i tak jakby nie myślałam o tym, że mnie coś boli to ten ból tak jakby stopniowo ustępował, choć nie zawsze. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Uczucie braku myśli - czy to może być rak mózgu?

Miewam od jakiś kilku dni uczucie braku myśli, martwię się tym bardzo, czy może być to efektem burzy hormonalnej? Dodam, że cierpię na hipochondrię i często wmawiam sobie choroby, czy to może być rak mózgu? Proszę o pomoc ;(
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wszystkiego się boję, czy to depresja? Proszę o pomoc

Witam i proszę o pomoc. Mam 13 lat, codziennie płaczę bez powodu, chodzę załamana, boję się wszystkiego, miałam problemy w szkole (szantaż i w ogóle przezywają mnie) - strasznie się z tym przejmuję. Gdy ktoś zadzwoni do drzwi i widzę...

Witam i proszę o pomoc. Mam 13 lat, codziennie płaczę bez powodu, chodzę załamana, boję się wszystkiego, miałam problemy w szkole (szantaż i w ogóle przezywają mnie) - strasznie się z tym przejmuję. Gdy ktoś zadzwoni do drzwi i widzę tam jakiegoś mężczyznę zaraz się obawiam, że przyszedł aby mi coś zrobić, siedzę w domu całymi dniami. Bardzo proszę o pomoc, byłabym bardzo wdzięczna - proszę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Złe samopoczucie i bezsenność po lekach przeciwlękowych

Witam, Od jakiegoś czasu cierpię na zaburzenia lękowe. Jednak na fachowa pomoc zdecydowałam się nie dawno. Obecnie jestem pod opieką psychiatry i na lekach z grupy SSRI (miesiąc), ale po drugiej już zmianie nie czuję poprawy. Jedyne co zauważyłam to...

Witam, Od jakiegoś czasu cierpię na zaburzenia lękowe. Jednak na fachowa pomoc zdecydowałam się nie dawno. Obecnie jestem pod opieką psychiatry i na lekach z grupy SSRI (miesiąc), ale po drugiej już zmianie nie czuję poprawy. Jedyne co zauważyłam to złe samopoczucie, nocna bezsenność, którą muszę nadrobić na drugi dzień. Czy możliwe jest, iż obecne leki mi nie pomagają, ponieważ lęk utrzymywał się za długo i był nie leczony? Obecnie nie mogę sobie też pozwolić na odsypywanie nie przespanych nocy gdyż studiuję dziennie. Do tego moi rodzice uważają, że coś zaczynam kombinować z tym lękiem, aby przerwać studia lub, że mi się po prostu nie chce. Ja płacze tłumaczę, że bardzo chcę, ale nie mogę nie potrafię, ani dojechać na uczelnie ani się skupić na zajęciach. Może brak im fachowej wiedzy na temat tego rodzaju zaburzeń? Mogłabym ich odesłać do jakiejś ciekawej strony, książki, aby przybliżyć im trochę temat? Dodam, że obecny kierunek studiów jest moim wymarzonym i nie wyobrażam sobie go przerwać. Jak ich przekonać, że jednak mi zależy? Oczywiście jestem dorosłą kobieta (26lat) i nie muszę im się tłumaczyć, ale wolę żeby mieli inne zdanie, bo ono jest ważne dla mnie i albo mnie zmotywuje, albo będzie zniechęcać do dalszego działania. Ostatnie pytanie jakie chciałabym skierować do Państwa, to czy przy zaburzeniach lękowych możliwe jest okaleczanie się lub myśli samobójcze? Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam wrażenie, że żyję tylko po to, żeby umrzeć - czy będę jeszcze kiedyś szczęśliwa?

Już od dawna mam problemy ze sobą, wyczytałam, że to co mam nazywa się depersonalizacja, do tego mam ciągle natrętne myśli, często powtarzały mi się np. myśli typu, że zwariowałam, bądź lęk przed tym zwariowaniem, straceniem zmysłów i kontaktu z...

Już od dawna mam problemy ze sobą, wyczytałam, że to co mam nazywa się depersonalizacja, do tego mam ciągle natrętne myśli, często powtarzały mi się np. myśli typu, że zwariowałam, bądź lęk przed tym zwariowaniem, straceniem zmysłów i kontaktu z rzeczywistością. Czasami bałam się, że sobie coś zrobię, chociaż nigdy wcześniej o niczym takim nie myślałam, naprawdę rożne były moje lęki, ogólnie często dotyczą one jakichś chorób, że mam jakiegoś raka itp., ale raczej zawsze te moje myśli się powtarzały - to był taki krąg, a teraz, od paru dni męczy mnie chyba najgorsza moja myśl, myślę w kółko o śmierci, bez przerwy, przeraża mnie ona, plączę prawie cały dzień, przez to nie mogę spać. Boję się, że nawet jak zacznę się leczyć to nikt mnie z tego nie wyciągnie, a że jak wyciągnie to akurat ta myśl mi zostanie, że do końca życia będę myśleć o śmierci:(, a tak chciałabym być po prostu szczęśliwa. Nie mogę się na niczym skupić, ta myśl zatruwa mi każdą chwilę, mam wrażenie jakby śmierć była blisko, jakbym tylko po to żyła żeby umrzeć... Boję się, proszę o pomoc - czy mogę z tego wyjść? Czy będę jeszcze kiedyś szczęśliwa? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Lęk przed jedną osobą

Zwracam się do pana z ogromna prośbą o wyjaśnienie mi czegoś, czego sama nie potrafię zrozumieć i odpowiednio nazwać. Otóż od dłuższego czasu mam straszny, irracjonalny lęk przed pewna osobą, unikam wszelkiego kontaktu z nią, gdy ją widzę strasznie się...

Zwracam się do pana z ogromna prośbą o wyjaśnienie mi czegoś, czego sama nie potrafię zrozumieć i odpowiednio nazwać. Otóż od dłuższego czasu mam straszny, irracjonalny lęk przed pewna osobą, unikam wszelkiego kontaktu z nią, gdy ją widzę strasznie się denerwuję, czuję jak pot mnie oblewa, robię się czerwona i czuję jakby coś mnie odpychało od tej osoby, tzn. jakby jakaś siła mnie odpychała, gdy jestem blisko tej osoby, mam ochotę zapaść się pod ziemię i jak najszybciej wręcz uciec z miejsca gdzie ona się znajduje. Zastanawiam się co mi jest i wstydzę się tego bardzo, bo uważam, że to nie jest normalne, zwłaszcza, że po raz pierwszy mam takie coś w życiu - bardzo mi to przeszkadza, nie wiem co z tym zrobić, staram się jakoś to kontrolować, ale na dłuższą metę mi to nie wychodzi. Przy innych osobach czuję się dobrze, tylko do tej osoby tak mam, to jest okropne! Boję się tej osoby, ale nie w sensie, że mi coś zrobi tylko jakoś tak strasznie sprawia mnie w zakłopotanie jej widok. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Prześladuje mnie myśl, że kiedyś umrę - czy mam nerwicę?

Witam, Jestem 23-letnim mężczyzną i od około 2 tygodni prześladuje mnie myśl, że kiedyś umrę (jakoś nie mogę się z tym faktem pogodzić i nie przejąć się tym). Wkurza mnie to, że nie mogę się tej myśli pozbyć i wrócić...

Witam, Jestem 23-letnim mężczyzną i od około 2 tygodni prześladuje mnie myśl, że kiedyś umrę (jakoś nie mogę się z tym faktem pogodzić i nie przejąć się tym). Wkurza mnie to, że nie mogę się tej myśli pozbyć i wrócić do przejmowania się jedynie sensownymi problemami. Sama ta myśl, która przyciągnie też czasem inne negatywne myśli, wzbudza we mnie niepokój ("ciężar" na brzuchu, muszę sobie czasem głębiej odetchnąć, czasem serce zaczyna szybciej bić), odbiera sporo zapału i radości z życia ("bo jak tu cieszyć się tym czy tamtym skoro i tak umrę" oraz psuje humor. Czy to nerwica czy nie, czy jeszcze nie? Ogólnie to jestem podatny na negatywne myśli i kiedy byłem młodszy to już coś takiego mnie dopadło, ale "przeszło". Boję się, że teraz może nie przejść. Powinienem spotkać się ze specjalistą? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy hipnoza pomoże mi zwalczyć mój irracjonalny strach?

Jestem 22-letnia kobietą. Od ponad roku żyję z moim strachem, którego nie umiem sobie wytłumaczyć. Ludzie mi bliscy nie potrafią tego zrozumieć, a niektórzy twierdza, że jestem chora psychicznie. Zaczęło się to od tego, że zemdlałam będąc z mama na...

Jestem 22-letnia kobietą. Od ponad roku żyję z moim strachem, którego nie umiem sobie wytłumaczyć. Ludzie mi bliscy nie potrafią tego zrozumieć, a niektórzy twierdza, że jestem chora psychicznie. Zaczęło się to od tego, że zemdlałam będąc z mama na zakupach. Znalazłam się w szpitalu. Lekarze nie wiedzieli co to jest nawet po szczegółowych badaniach, jakie mi zrobili. Po wyjściu ze szpitala zgłosiłam się do lekarza, który stwierdził, że mam nerwicę wegetatywna. Nie miałam pojęcia co to jest. Nerwica kojarzyła mi się zawsze z nagłymi wybuchami agresji, ale to nie pasowało do mnie, bo ja jestem raczej człowiekiem, który jest spokojny. Czytałam na ten temat już wiele i nic nie rozumiem z tego. Wszytko to co ludzie tam opisują pasuje do mnie. Ja boję się być sama w domu bądź opuszczać mieszkanie, wiec dlatego wychodzę tylko wtedy, kiedy muszę. Boję się także jeśli wokół mnie jest zbyt wiele osób bądź kolorów. Nie mogę wtedy się nad niczym skoncentrować, moje serce zaczyna bić mocniej, kreci mi się w głowie, zalewa mnie zimny pot i nie potrafię zapanować nad regularnym oddechem. Do tego wszystkiego mam uczucie, że zaraz zemdleje. Od pewnego czasu pojawiły się u mnie też częste bóle głowy. Czasem są intensywne, ale nie zawsze. Po obejrzeniu pewnego programu telewizyjnego zdecydowałam się na hipnozę. Mam termin u lekarza, który specjalizuje się w dziedzinie hipnozy. Nie wierzę w żadne terapie i rozmowy z psychologiem, ale w dziwny sposób wierzę, że hipnotyzer mi pomoże. Proszę o radę. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Karolina Piotrowska
Mgr Karolina Piotrowska

Jak poradzić sobie z nerwicą lękową?

Witam, W kwietniu stwierdzono u mnie nerwicę lękową, początkowo brałam leki, ale później gdy czułam się lepiej odstawiłam leki, jednak od jakiegoś czasu znów czuję się gorzej, ciągle płaczę, mam niską samoocenę, czuję się niekochana i niepotrzebna, cały czas czuję...

Witam, W kwietniu stwierdzono u mnie nerwicę lękową, początkowo brałam leki, ale później gdy czułam się lepiej odstawiłam leki, jednak od jakiegoś czasu znów czuję się gorzej, ciągle płaczę, mam niską samoocenę, czuję się niekochana i niepotrzebna, cały czas czuję strach, jestem zrezygnowana i cały czas zdenerwowana, a najgorsze jest to, że nikt mnie nie rozumie, nikt nie stara się zrozumieć mojej choroby, cały czas mnie dołują, krytykują, a to sprawia, że wycofałam się z wszelkich kontaktów z ludźmi, boję się porażki, nie chcę rozmawiać z ludźmi, bo każda rozmowa kończy się na tym, że mnie ranią, zrezygnowałam nawet ze studiów, przez to, że czuję, że nie podołałabym temu. Proszę, niech mi ktoś pomoże, co mogę zrobić, żeby znów być uśmiechniętą osobą, cieszącą się życiem?

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pozbyć się nieustających lęków?

Witam! Wiem, że już dużo na ten temat zostało powiedziane i napisane. Cieszę się, że nie jestem z „tym” problemem sama, jeszcze niedawno myślałam, że tylko ja przeżywam podobne stany. W moim przypadku samej trudno mi określić „mój lęk”. Osoby,...

Witam! Wiem, że już dużo na ten temat zostało powiedziane i napisane. Cieszę się, że nie jestem z „tym” problemem sama, jeszcze niedawno myślałam, że tylko ja przeżywam podobne stany. W moim przypadku samej trudno mi określić „mój lęk”. Osoby, które nigdy tego nie przeżyły nie mogą zrozumieć na czym to polega. Często mówiłam o tym problemie rodzicom, ale czuje, że oni nie przywiązują do tego wielkiego znaczenia. Nie powiem - byłam raz u psychologa nawet ta wizyta w jakimś stopniu dodała mi odwagi, ale czułam, że ten psycholog też do końca nie rozumie istoty tej sprawy. Zacznę może od początku. Zaczęło się to u mnie pod koniec 2 klasy liceum, niedługo będzie 3 lata. Pierwszy taki atak był na jakieś 18-tce u mojego kolegi. Ja nie piję alkoholu często, właściwie tylko przy jakiś tam okazjach najwyżej lampkę wina i wtedy wypiłam kieliszek wódki, a ktoś tam w między czasie źle się poczuł (w tym przypadku za dużo trunku) i wtedy bach! - a jak ja zwymiotuję, a jak mi będzie niedobrze? Jak ja się w domu pokażę! Później na tej imprezie niby tam rozmawiałam z kimś, tańczyłam, ale w podświadomości nadal miałam tą obawę. Zaczęłam się źle czuć, chciałam wrócić do domu, bo tam bym się czuła bezpiecznie, później cały czas mi było niedobrze, ale tak jak nigdy wcześniej w cały moim życiu, to było takie inne „niedobrze” - mówię sobie: na pewno coś zjadłam, przejdzie mi, ale nie przeszło (do dzisiaj). W poniedziałek miałam iść do szkoły - oki, jestem w szkole pierwsza lekcja i znowu bach! - ten lęk nie to, że przed czymś konkretnym, ale samo to uczucie lęku, nagle cała rzeczywistość dookoła jakby przestała mieć znaczenie, bałam się tego. Na następną lekcję już nie poszłam, chciałam wrócić do domu jak najprędzej, wiedziałam, że tam będę bezpieczna potem sobie tłumaczyłam, że muszę się wyspać to mi przejdzie taki stresujący okres w szkole - poprawianie ocen itp., ale nie przeszło, później zaczęłam opuszczać szkołę. Wszyscy mówili: „ale ty jesteś dobra, przychodzisz na pierwsze 2 lekcje, a potem se idziesz - kurcze, ja też tak chcę!” - żeby oni wiedzieli co ja przeżywałam! Nigdy wcześniej nie chodziłam na jakieś tam dyskoteki czy coś, nie miałam za bardzo z kim - koleżanki jakoś mnie nie wyciągały ani nie zapraszały na imprezy czy dyskoteki, a ja tyle razy stałam w oknie i patrzyłam jak moje sąsiadki i sąsiedzi jadą na „disco”, często w klasie opowiadały jak tam jest fajnie, z kim tam były itp., a ja wtedy czułam taką zazdrość w sercu, taki też żal - ile ja razy w tym oknie płakałam, jak ja chciałam, żeby mnie ktoś zabrał, nawet moja ciocia mi mówiła: „ty nigdzie nie chodzisz, nikogo nie poznasz, zostaniesz starą panną” - czułam się zażenowana, chciałam wtedy chodzić, a od kiedy zaczęłam mieć te stany lęku przestałam chcieć, mimo że po jakimś czasie zaczęłam dostawać takie propozycje. Kiedyś bardzo bym się cieszyła, ale nie teraz. Kiedy na przykład byłam na jakiejś imprezie czułam się dziwnie, nie potrafiłam się zrelaksować i tańczyć tak jak kiedyś. Kiedyś słynęłam z tego, że często się śmiałam - teraz mój śmiech stał się pusty i sztuczny, już nie potrafię tak szczerze się śmiać, nie potrafię się bawić. Czuję się bezpiecznie tylko w domu, kiedy mam wyjść np. do kościoła - pocę się, serce mi wali, ale to nie tak, że jak pójdę to jest OK - właśnie podczas mszy mam takie ataki, chodzi mi o to, że nie boje się tam tylko iść tak jak np. zaczęłam liceum to też wychodziłam na autobus, ale wracałam się do domu, bo bałam się tam iść, wiadomo - nowe miejsce, nowi ludzie - nie mogłam się zaaklimatyzować, ale po jakimś czasie to wszystko ustąpiło, odnalazłam się, było tak normalnie (jak ja tęsknię za tym słowem), ale to co teraz jest to koszmar. Teraz zaczęłam studia, mieszkam w akademiku 50 km od domu. Tak tęsknię za tym żeby tam wrócić… W pierwszym tygodniu studiów po 2 dniach spakowałam się i wróciłam. Teraz jakoś tu funkcjonuję, ale jest ciężko, np. siedzę na wykładzie i nagle - bach - lęk! Patrzę na tych ludzi i czuję się obco, boję się, że narobię sobie wstydu, że się zwymiotuję, że zemdleję. Nie jadam też w miejscach publicznych. Jest też tak, że np. jeden tydzień jest w miarę, nawet o tym na moment zapominam, ale kiedy przyjeżdżam po weekendzie to znowu to wraca - czuję się uwięziona, nie wiem co robić, a do tego przez cały czas wszystko analizuję, np. rozmawiam z kimś, ale zupełnie nie skupiam na tym uwagi co ktoś do mnie mówi, tylko wciąż myślę o sobie, jeśli tak to można ująć - nie mogę się na niczym skoncentrować. Jest też tak, że np. kiedy próbuję „rozprawić się” z tym lękiem i szukam w przeszłości to odtwarzam sobie te sytuacje i na nowo to czuję - może to głupie, ale jak byłam wtedy w szkole 2,5 roku temu i miałam ten drugi atak to miałam na sobie taką niebieską bluzkę (i w sumie bluzka nic nie winna ) ale sądziłam, że jak ją znowu założę to znowu „to” się pojawi, chociaż mimo to się pojawi.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam szansę wyleczyć się z nerwicy lękowej?

Witam bardzo serdecznie! Na nerwicę lękową leczę się od około czterech miesięcy. Mam trzydzieści lat. Lekarz zapisał mi lek przeciwdepresyjny, biorę go codziennie. W porównaniu z tym co działo się ze mną przed rozpoczęciem leczenia, czuję się o wiele lepiej,...

Witam bardzo serdecznie! Na nerwicę lękową leczę się od około czterech miesięcy. Mam trzydzieści lat. Lekarz zapisał mi lek przeciwdepresyjny, biorę go codziennie. W porównaniu z tym co działo się ze mną przed rozpoczęciem leczenia, czuję się o wiele lepiej, jednak do pełni sukcesu daleka droga. Dolegliwości somatyczne ustąpiły, a w moim przypadku były bardzo silne. Bywało, że prawie codziennie przyjeżdżała do mnie karetka. Całe ciało mi sztywniało, ręce wykręcało, serce waliło jak młot, uczucie, że zaraz zemdleje, duszności. Wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić, bo sama sobie nie poradzę. Badania lekarskie wszystkie zrobiłam, badania krwi, na tarczyce, ekg - wszystkie wyszły dobrze. Czuję się dziś lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że jestem zdrowa, czuję się super, niestety. Staram się funkcjonować normalnie, wychodzę z domu, załatwiam swoje sprawy, robię zakupy, choć nie dawno było to niewykonalne, boję się że coś mi się stanie, ale wychodzę i staram się przezwyciężać swoje obawy. Boję się jeździć samochodem i nie wiem czy kiedykolwiek mi to minie. Na psychoterapii byłam dwa razy prywatnie, ale zrezygnowałam, nie stać mnie, a na państwową wizytę muszę poczekać dwa miesiące. Za sobą mam trudne dzieciństwo, które nie było usłane różami. Później nieudane małżeństwo, które też dało mi ostrego kopniaka. Boję się o swoją przyszłość, mam dzieci i bardzo je kocham. Walczę z tą chorobą nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla nich. Czy ja mam szanse wyzdrowieć? Czy jestem skazana brać do końca życia leki? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Najbardziej boję się samotności, ona kiedyś nadejdzie - co wtedy?

  Nie wiem, czy można to nazwać depresją, ale boję się, że to jest nieuniknione w przyszłości. Jestem niepełnosprawna (wada genetyczna). Nie chciałabym zdradzać szczegółów, aby nikt bliski nie domyślił się, że to właśnie ja. W każdym bądź razie...

  Nie wiem, czy można to nazwać depresją, ale boję się, że to jest nieuniknione w przyszłości. Jestem niepełnosprawna (wada genetyczna). Nie chciałabym zdradzać szczegółów, aby nikt bliski nie domyślił się, że to właśnie ja. W każdym bądź razie jak wiadomo trudno mi było zaakceptować fakt, że muszę iść do szkoły, poznawać nowych ludzi itd. Jakoś przez ten etap przebrnęłam. Teraz jestem studentką. Na studiach było zupełnie inaczej. Chociaż już w liceum ludzie byli inni - bardziej poważniejsi, normalniejsi. Aczkolwiek ciężko było, bo zwracam uwagę na wszystko, jestem szczegółowa jeśli chodzi o moją niepełnosprawność, zwracam uwagę na każdy gest, na każdą minę. I to boli. W połowie I roku na studiach dostałam propozycję pracy od siostry ciotecznej. Bardzo się ucieszyłam, że dała mi szansę. Pracowała tam już część rodziny, więc 50/50 byłam z tego powodu w duchu o wiele spokojniejsza. A innych bardzo szybko poznałam i polubiłam. Myślę, że oni mnie też. Teraz już jestem po licencjacie, a dokładniej na I roku magisterki. Mam 22 lata. W liceum Ci fajniejsi chłopacy, tacy mądrzejszy trochę jeśli chodzi o kwestię niepełnosprawności, bardzo lubili ze mną rozmawiać. A ja swatałam ich z moimi koleżankami. Byłam z tego zadowolona, wówczas nie myślałam w ogóle o sobie. Nawet nie przychodziło mi do głowy, że przecież ja będę sama. Wtedy takich myśli po prostu nie było. Teraz jest fatalnie. W pracy prawie wszystkie siostry wyszły za mąż, koleżanki też. Rodzą się dzieci... Kiedyś cieszyłam się na wieść o narodzinach dziecka - bo wiadomo, trzeba się tylko cieszyć. A teraz? Teraz nie potrafię cieszyć się tak cudzym dzieckiem i zachwycać nim. Od razu kręcą mi się w oku łzy i napływają te myśli o tym, że ja przecież nigdy nie będę mieć dziecka, swojego dziecka. Mieszkam z rodzicami i jest mi z nimi bardzo dobrze. Mam brata, ale on ma już swoją rodzinę. Co prawda, oni zapewniali kiedyś, że jak nie daj Boże coś się stanie, to ja z nimi zamieszkam itd. Ale to nie o to chodzi. Jestem bardzo przywiązana do mamy. Czuję się bezpiecznie, nawet gdy ona jest w innym pokoju na końcu mieszkania. Przychodzą teraz takie momenty, że myślę sobie co by było, gdyby tak nagle ich zabrakło - mamy, taty. Czy w ogóle dałabym sobie radę. Nie fizycznie. Psychicznie. Zostanę wtedy zupełnie sama. Potem znów myślę, że przecież tyle osób na świecie jest samotnych i jakoś dają sobie radę. Tylko ja tak chciałabym żeby ktoś mnie pokochał, żeby to było odwzajemnione. Właśnie w tym wieku tego mi brakuje. Rozpisałam się. Nie potrafię opisać wszystkiego, co czuję, czego chcę, czego się boję. Ale jedno wiem na pewno: boję się samotności. Najbardziej w życiu boję się samotności. A przecież kiedyś ona nadejdzie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Boję się bliskości i samotności - co mi jest?

Mam 35 lat i niezbyt kolorowe życie - może troszkę się użalam nad sobą, ale chyba nie daję rady, nie umiem pookładać sobie życia, żyję dniem dzisiejszym i nie wiem jak znaleźć w sobie silę, żeby to zmienić. W zasadzie...

Mam 35 lat i niezbyt kolorowe życie - może troszkę się użalam nad sobą, ale chyba nie daję rady, nie umiem pookładać sobie życia, żyję dniem dzisiejszym i nie wiem jak znaleźć w sobie silę, żeby to zmienić. W zasadzie żyję tylko dla dzieci, boję się momentu, kiedy odejdą z domu - teraz kręci się wszystko wokół nich, co będzie jak zostanę sama? Jestem osobą niepełnosprawną, bardzo zbuntowaną, nie chcę się leczyć i żyję na opak. Żyję samotnie, bo chwilami tak chcę, ale to nieprawda - wiem, że nie jestem brzydka i nie ma problemu żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę, ale zawsze odtrącę każdego, potem żałuję, ale nie potrafię tego pohamować. Boję się samotności i bliskości, nie wiem co robić, czy mam coś z głową?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Gdzieś w środku mam uczucie porzucenia i nie mogę tego opanować. Czy mam depresję?

Bardzo proszę o radę specjalisty, bo ciężko mi już wytrzymać. Mam 25 lat i jestem kobietą. Od kiedy pamiętam miałam zaniżone poczucie własnej wartości, pesymistyczny obraz świata i skłonność do załamań. Jestem w związku od 5 miesięcy i od tego...

Bardzo proszę o radę specjalisty, bo ciężko mi już wytrzymać. Mam 25 lat i jestem kobietą. Od kiedy pamiętam miałam zaniżone poczucie własnej wartości, pesymistyczny obraz świata i skłonność do załamań. Jestem w związku od 5 miesięcy i od tego czasu zaczęłam się coraz gorzej czuć. Nasilił się we mnie lęk przed porzuceniem, stany depresyjne, płaczliwość. Dodam, że niestety jestem zazdrosna i zaborcza. Nie umiem sobie poradzić, gdy jestem sama, gdy się nie widzę z moim facetem nasilają się wtedy stany depresyjne, płaczę mam uczucie ciągłego lęku, nie mogę sobie poradzić z tymi uczuciami, emocjami które mnie ogarniają, czuję, że jest to silniejsze ode mnie, że kieruje to mną. Schudłam ponad 7 kg nie mogę jeść. Nie ma wpływu fakt, że często się widzimy - chodzi o te momenty kiedy go nie ma. Gdzieś w środku mam uczucie porzucenia i nie mogę tego opanować. Kiedy z nim jestem ogarnia mnie lęk, że jutro go nie będzie. Nie mówiąc już o tym, że gdzieś ma pojechać: wtedy te uczucia nasilają się do granic wytrzymałości. Nie wiem co to jest: objaw depresji, nerwicy czy jakiegoś uzależnienia... Proszę o pomoc, bo bardzo się źle czuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co się ze mną dzieje? Czy to może być nerwica?

Mam 15 lat. Od kilku miesięcy mam silne bóle głowy, zawroty głowy, jetem zmęczona, nic mi się nie chce, drżą mi ręce oraz nie mogę się skupić. Zauważyłam też, że wypadają mi włosy i często czegoś zapominam. Czy to może być nerwica?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Psycholog czy psychiatra?

Witam, Mam 19 lat i od roku dziwnie się czuję. Mianowicie zaczęło się pewnego razu kiedy zapaliłem marihuanę - dodam, że paliłem ją często, do tego spożywałem spore ilości alkoholu. No więc po tym zapaleniu sobie dostałem ataku paniki...

Witam, Mam 19 lat i od roku dziwnie się czuję. Mianowicie zaczęło się pewnego razu kiedy zapaliłem marihuanę - dodam, że paliłem ją często, do tego spożywałem spore ilości alkoholu. No więc po tym zapaleniu sobie dostałem ataku paniki, której towarzyszył lęk przed śmiercią. Po jakimś czasie przeszło, ale kiedy innego razu poimprezowałem sobie ten stan powrócił, tak było kilka razy z przerwami, aż zostało mi tak już do dziś. Czuję się dziwnie, mam dziwne myśli, których nie mogę opanować. Nadal czuję lęk i uczucie "odrealnienia" i obcości, ciężko mi jest się na czymkolwiek skupić. Mam zawroty głowy i towarzyszące mi prawie zawsze bóle owej głowy lub jej ucisk, najczęściej po lewej stronie i w karku, ponadto czuje dziwne „trzeszczenie” w karku. Trzęsą mi się ręce i czasami bolą mnie mięśnie, nadmiernie się pocę. Czy to nerwica? Dodam, że urodziłem się poprzez poród kleszczowy i że kiedy byłem dzieckiem miewałem takie lęki kiedy miałem gorączkę, ale to były pojedyncze wypadki. Jestem też chory na łysienie plackowate już 7 lat i miałem z zaakceptowanie tego jako dziecko bardzo duże problemy, które odbiły się uważam niekorzystnie na mojej psychice.Też w domu miewałem sytuacje na pewno nie poprawiające mojego samopoczucia, gdyż mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam. Proszę o poradę: do jakiego lekarza się udać, psychologa czy psychiatry? Czy to jest uleczalne?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się chodzić do szkoły, mam myśli samobójcze!

Bałam się iść do szkoły już na początku wakacji. Od września przestałam chodzić do szkoły. Przez cały ten czas próbowałam popełnić samobójstwo, jednak za każdym razem tchórzyłam. W plecaku zawsze noszę przy sobie nóż i linkę, jakby zachciało mi...

Bałam się iść do szkoły już na początku wakacji. Od września przestałam chodzić do szkoły. Przez cały ten czas próbowałam popełnić samobójstwo, jednak za każdym razem tchórzyłam. W plecaku zawsze noszę przy sobie nóż i linkę, jakby zachciało mi się zabić. Moja każda próba jest nieudana, ciągle jednak próbuję jeszcze raz, chociaż mam świadomość, że się nie odważę. Nie mogę się skupić na nauce, nikt mnie nie rozumie.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Od paru tygodni myślę o śmierci - to minie?

Jestem 19-letnia dziewczyną i od paru tygodni, myślę bardzo często o śmierci... Od zawsze sama myśl o śmierci mnie przerażała, ale ostatnimi czasy mam stany lękowe co będzie "po" życiu, jak to będzie, że jak to możliwe, że może nas...

Jestem 19-letnia dziewczyną i od paru tygodni, myślę bardzo często o śmierci... Od zawsze sama myśl o śmierci mnie przerażała, ale ostatnimi czasy mam stany lękowe co będzie "po" życiu, jak to będzie, że jak to możliwe, że może nas w ogóle nie być. Przeraża mnie to wszystko. Do tego (pomijając fakt moich myśli..) boje się, że stracę bliskie mi osoby i każdego dnia zastanawiam się czy nic im się nie stanie. Próbowałam dojść do tego co mogłoby być powodem takich myśli i lęków, jednak nic z tego nie wyszło. Nikt mi nie umarł, mam dobre życie, kochającą rodzinę, chłopaka, dostałam się na studia, więc nie wiem w czym jest problem. Boję się, że jest tak dobrze, że nie może być tak "dobrze". Do tego od kiedy nasiliły mi się myśli o śmierci, nie umiem się skoncentrować na wszystkich rzeczach czy sytuacjach, a to co się wydarzyło parę godzin wcześniej, wydaje mi się bardzo odległe, jakby było to z miesiąc temu. Przeraża mnie to, bo nigdy nie miałam aż takich problemów. Boję się co może być dalej, boję że może mi to nie minąć. A uczucie jest straszne...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co robic? Przecież ja muszę pić i jeść

Witam, mam 22 lata. Jakieś dwa lata temu, podczas obiadu, zachłysnęłam się woda- byłam wtedy sama, ale w miejscu publicznym. Bardzo się tym przeraziłam i zaczęłam unikać napojów. Później zapomniałam i funkcjonowałam normalnie. Strach przed piciem wrócił, później było znów...

Witam, mam 22 lata. Jakieś dwa lata temu, podczas obiadu, zachłysnęłam się woda- byłam wtedy sama, ale w miejscu publicznym. Bardzo się tym przeraziłam i zaczęłam unikać napojów. Później zapomniałam i funkcjonowałam normalnie. Strach przed piciem wrócił, później było znów wszystko dobrze. Jednak moja obawa przed ponownym zachłyśnięciem się wróciła. Męczę się już dobre pół roku. Piję szklankę do półtorej na dzień, przy czym wymaga to ode mnie dużego wysiłku. Jem też niewiele. Owoce, które zawierają sok też mi sprawiają trudność i po prostu ich unikam. W miejscu publicznym nie potrafię już jeść. Schudłam bardzo, mam już niedowagę i ogólnie źle wyglądam. Próbowałam czytać i pic. Niestety cokolwiek bym nie robiła to i tak myślę czy połknę tę krople dobrze czy za chwilę zakrztuszę się i zamienię w "warzywo" albo umrę. Często odmawiam sobie napojów. Miałam już bóle nerek. Boję się, że w końcu przez mój strach doprowadzę się do ruiny i w ogóle już nie będę mogla normalnie funkcjonować. Jestem młoda, chciałabym mieć jeszcze dzieci, ale w takim stanie nie wiem czy byłoby dobrze być w ciąży. Poza tym mam teraz starach kiedy widzę dzieci, które pija napój i skaczą, biegają - bo ja siedząc w miejscu nie potrafię połknąć. Czasem boję się własną ślinę przełknąć. Co mam robić, bo już plączę przed każdym posiłkiem i pragnieniem napicia się czegoś. Przecież ja muszę pić i jeść... Proszę o jakąś radę, byłabym bardzo wdzięczna. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić, aby natrętne myśli ustąpiły?

Witam, Od czerwca tego roku mam duży problem. Jesteśmy kochającą się rodziną, mam kochanego synka (6 lat), a w sierpniu urodził mi drugi kochany synek. Problem ma taki, że kiedy w czerwcu żona poszła do szpitala zaczęło się coś ze...

Witam, Od czerwca tego roku mam duży problem. Jesteśmy kochającą się rodziną, mam kochanego synka (6 lat), a w sierpniu urodził mi drugi kochany synek. Problem ma taki, że kiedy w czerwcu żona poszła do szpitala zaczęło się coś ze mną dziać, zaczęły nachodzić mnie natrętne myśli, że ja dzieci nie kocham, że mogę zrobić im krzywdę, zaczął się wewnętrzny niepokój, duszności, ból głowy i wewnętrzne rozbicie - trwa to do dziś, boję się spojrzeć na dzieci, żeby nie nadeszły mnie te choler*e myśli. Zaobserwowałem, że jak się denerwuję w ciągu dnia to mi się delikatnie głowa trzęsie. Mam 33 lata, do czerwca byłem osobą, która szybko żyła, łatwo nawiązuję kontakty, ale coś się zacięło - rozmowa, np. z panią w gminie już mnie stresuje, próbuję się kontrolować, ale nie zawsze wychodzi, stresuje mnie np. rozmowa z osobą, która patrzy mi prosto w oczy, boję się komuś o tym stanie powiedzieć. Proszę o poradę - co mam zrobić, gdzie się udać i czy te choler*e natrętne myśli odejdą i zacznę normalnie funkcjonować? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty