Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jak leczyć lęk napadowy i agorafobię?

Dzień dobry. Mam takie pytanie. Nie wiem co mam zrobić? Mam agorofobie i lęk napadowy. Boje się wychodzić z domu. Był miesiąc temu u mnie lekarz domowy. Dał mi b***. Boirę go 4 tygodnie. Dzisiaj była moja mama u lekarza...

Dzień dobry. Mam takie pytanie. Nie wiem co mam zrobić? Mam agorofobie i lęk napadowy. Boje się wychodzić z domu. Był miesiąc temu u mnie lekarz domowy. Dał mi b***. Boirę go 4 tygodnie. Dzisiaj była moja mama u lekarza w mojej sprawie. Gdyż nie stać mnie na ciągle domowe wizyty. I mówiłem jej, żeby mi lekarz przepisał lek antydepresyjny. Z grupy SSRI. To lekarz powiedział, że mam zacząć odstawiać ten lek. Ale nie powiedział jak. I w jakich dawkach. Biorę jedną tabletkę na dzień z samego rana, zaraz jak wstaje. I mogę doraźnie wziąć drugą. To zażywam ją wieczorem. Nic mi te lek nie pomaga. Dalej mam silne lęki. Tyle, że w domu jest tak średnio, ale jak wyjdę z domu to od razu mam atak paniki i bardzo duży skok ciśnienia. Serce mi stale szybko bije i mam bardzo silny niepokój. A też dzisiaj lekarz przepisał mi jak odstawie ten lek następny b***. Nie wiem co robić. Jednego leku co uzależnić może nie odstawiłem, a tu mam drugi. Nie wiem co zrobić. Tracę jakąkolwiek nadzieję, że wyzdrowieje. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Boję się o moje maleństwo. Co mi dolega?

Witam. Od lutego mam problem z wdychaniem powietrza do płuc, tak, jakby mi się zmniejszały. Na poczętku trwało to 2h-4h, a teraz trwa praktycznie całymi dniami i co jakiś czas trudność z wdechem mi sie nasila. Boję się, ponieważ...

Witam. Od lutego mam problem z wdychaniem powietrza do płuc, tak, jakby mi się zmniejszały. Na poczętku trwało to 2h-4h, a teraz trwa praktycznie całymi dniami i co jakiś czas trudność z wdechem mi sie nasila. Boję się, ponieważ jestem w 7 miesiącu ciąży. Jak jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży to mi się to zrobiło, boję się, że mam jakąś poważną chorobę. Miałam robione badania ekg, ukg serca - tachykardia, alergologa - alergia na trawy i zboża, ale biorę wziewy, tylko to nie pomaga. Tsh - w porządku, laryngolog - ok, miałam nawet holtera - zaburzenia rytmu serca, ale niewielkie. Nie wiem czy to ma coś do tego, ale czasami mam uczucie przeszkody po prawej stronie gardła przy przełykaniu, jak piję wodę to na jakiś czas ściska mi przełyk, na języku od poczatku tego stanu mam takie białe plamki, ale mówią, że to alergia. Morfologia - ok, gazometria - ok,doppler color żył, czy nie ma tego z zakrzepów - ok, badania biochemiczne - ok, mocz - wyszła u mnie ketonuria, pali mnie czasami i dochodzi do przełyku taki kwas, miałam robione gastroskopie - ok. Nie mam pojęcia gdzie sie udać, boję sie, że zacznę się dusić i moja córeczka się nie urodzi, czy to może być od ciąży? Czy od tej ketonurii? Żadnych innych objawów nie mam. Strasznie się boję. Proszę o pomoc, gdzie sie udać? Boję się poważnej choroby i narastania tej duszności wdechowej. Lekarze to bagatelizują, od czego to może być?

Przyczyny lęku przed ludźmi

Witam. Jestem 16-letnim chłopakiem. Od pewnego czasu mam problem, który polega na tym, że czuję się jak totalny śmieć, nie wiem kim jestem, co tutaj robię. Cheć do życia straciłem już jakieś 3 miesiące temu - wszystko co mnie otacza...

Witam. Jestem 16-letnim chłopakiem. Od pewnego czasu mam problem, który polega na tym, że czuję się jak totalny śmieć, nie wiem kim jestem, co tutaj robię. Cheć do życia straciłem już jakieś 3 miesiące temu - wszystko co mnie otacza wydaje mi się takie proste, denerwujące. Czuje lęk gdy przebywam w pomieszczeniu gdzie jest dużo ludzi, mam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją, obgadują. Często przed snem słyszę głosy lub muzykę, ktoś coś do mnie mówi. Nie mam żadnych marzeń i ambicji, jedyne co mogę ze sobą zrobić to chyba tylko jakaś szybka śmierć. Próbuję wykańczać się alkoholem i papierosami, lecz to nie daje rezultatów. Myślę, że powinienem zacząć brać jakieś narkotyki. Nie byłem jeszcze z tym u lekarza - nie mam po co, skoro nie mam po co żyć...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy mam nerwicę? Jak sobie ze sobą radzić?

Witam. Od kilku lat mam prawdziwe problemy ze sobą. Jestem strasznie nerwowa, wybuchowa, nienawidzę, gdy ktoś nie uznaje mojej racji i odrazu zaczynam się denerwować i kłócić się. To dlatego mam problemy w kontaktach z innymi. Mam chłopaka, ale i...

Witam. Od kilku lat mam prawdziwe problemy ze sobą. Jestem strasznie nerwowa, wybuchowa, nienawidzę, gdy ktoś nie uznaje mojej racji i odrazu zaczynam się denerwować i kłócić się. To dlatego mam problemy w kontaktach z innymi. Mam chłopaka, ale i on ze mną nie wytrzymuje - ma dosyć moich humorów i tego, że tyle od niego wymagam. Nie daję sobie rady już sama ze sobą. Nie mogę spać w nocy, a jak zasnę nad ranem, to mogłabym przespać cały dzien. W nocy potrafię uczeszczać kilkanaście razy do toalety, a okazuje się, że wcale nie mam takiej potrzeby. Jestem senna, zmęczona, zaczynam przybierać na wadze, nic mnie nie cieszy i najchętniej bym przespała całe swoje życie. Jakieś 3 lata temu kardiolog stwierdził u mnie nerwicę i przypisał mi leki, które miałam brać przez 3 miesiace. Zdziwiło mnie, że tak krótko, i że nie kazał mi się udać do innych specjalistów. Uznał, że jestem młoda i że mi przejdzie z czasem. Jednak nie przechodzi! Rodzina się boi do mnie odzywać, bo wiedzą, że po kilku minutach rozmowy zdenerwuję się. Często zamykam się w pokoju i płaczę nie mając żadnego powodu, odczuwam niepokój, rzadko się to zdarza, ale jak się zdarzy, to boję się wyjść z domu. Proszę o rady, bo ja nie daję sobie rady.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy terapia w Poradni Zdrowia Psychicznego jest refundowana?

Witam. Od dłuższego czasu borykam się z lękiem, który raz się nasila, raz słabnie. Z tego powodu, po dość długich rozważaniach i czasie, postanowiłam jednak skorzystać z pomocy psychologa (Poradnia Zdrowia Psychicznego). I tu muszę przyznać, że się troszkę...

Witam. Od dłuższego czasu borykam się z lękiem, który raz się nasila, raz słabnie. Z tego powodu, po dość długich rozważaniach i czasie, postanowiłam jednak skorzystać z pomocy psychologa (Poradnia Zdrowia Psychicznego). I tu muszę przyznać, że się troszkę rozczarowałam. Wytłumaczyłam na czym polegają moje lęki, po czym uzyskałam odpowiedź - diagnozę: osobowość neurotyczna, leczenie od 1-2 lat, ale niestety NFZ nie finansuje terapii w tej poradni. Zostaje mi teraz albo szukanie terapii kilka kilometrów od mojej miejscowości, albo prywatnie. I tu pojawia się kolejny problem: na prywatna terapię mnie nie stać, a dojazdy to też nie jest wspaniały pomysł - cenowo wychodzi podobnie jak prywatnie. Pani psycholog ewentualnie kilka razy może mnie przyjąć (2-3), ale czy jest w tym sens, skoro nie otrzymam takiej pomocy, jakiej potrzebuję? Chciałabym się dowiedzieć czy faktycznie NFZ nie finansuje terapii w PZP i czy te poradnie, a w zasadzie psycholodzy tam pracujący, udzielają tylko porad? A może miałam pecha i warto szukać dalej? Z tym, że skorzystanie z tej porady było dla mnie stresujące i wątpię, czy odważę się na kolejna próbę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Jatrogenna nerwica?

Witam, mam pytanie dotyczące nerwicy jatrogennej. Parę lat temu wyjechałam na wakacje do Anglii. Wyjazd ten był bardzo stresujacy. Samotność (godzinami zamknięta w 4 ścianach, pierwsza trudna praca, inny język, kultura, zero bliskich, chłopak, którego nie akceptowalam, a pojechaliśmy we dwoje).... Witam, mam pytanie dotyczące nerwicy jatrogennej. Parę lat temu wyjechałam na wakacje do Anglii. Wyjazd ten był bardzo stresujacy. Samotność (godzinami zamknięta w 4 ścianach, pierwsza trudna praca, inny język, kultura, zero bliskich, chłopak, którego nie akceptowalam, a pojechaliśmy we dwoje). Do tego nieleczona choroba (przewlekła infekcja - bo przecież za zagranicą leczyć się nie tak latwo). Zanim tam pojechalam, byłam najnormalniejszą w świecie osobą - towarzyską, otwartą, odważną. Po powrocie zaczęły się moje problemy. Rozstałam się z chłopakiem. Byłam ciągle chora (potwierdzały to badania), źle się czułam, brałam tony antybiotyków. Próbowałam się doprowadzić do stanu "sprzed". Źle się czułam, zęczełam się bać, że może to jest jakaś poważniejsza choroba. Zaczęłam się "nakręcać". I przestałam spać. Po dwóch tygodniach rodzice zabrali mnie do psychiatry, który zaczął mówić coś na temat serotoniny, dał mi SSRI i nasenne. I od tego momentu rozpoczęły się prawdziwe problemy. Wyleczyłam dolegliwości fizyczne i mój stan zdrowia polepszył się, ale z głową było gorzej. Nie dawały mi spokoju myśli, że coś jest ze mna nie tak, że jestem chora psychicznie, muszę brać jakieś leki. Nigdy bym nie pomyślała, że mnie to spotka. Zaczęłam się bać, że może jestem chora psychicznie, naczytałam się masy artykułów na temat nerwicy, depresji. Ciągle się stresowałam, że moje neuroprzekaźniki nie działają jak trzeba. Kiedy miałam odstawiać leki - ciągle mi się to nie udawało, bo sie stresowałam, jak to będzie bez nich. Co ze mna jest? Rezultat jest taki, że przez interwencję psychiatry uzależniłam się od leków nasennych i wyhodowalam lęk przed choroba psychiczna. Teraz chodzę na psychoterapię i psycholog mi tłumaczy, że to, co mnie spotkało po wyjeździe do Anglii było normalną reakcją stresową na trudne przeżycia. I że leki wcale nie były konieczne. Nie wiem co mam myśleć. Chcę wrócić do normalnego życia i właściwie dobrze mi idzie. Gdyby nie ta ciągła myśl: a może faktycznie jestem chora, skoro mi kazali brać te leki? Mam dość lęku o moje poziomy neuroprzekaźnikow i zastanawiania się, czy mogę funkcjonować bez leków. Czy to, co się ze mna stało, było oznaką choroby psychicznej? Czy trzeba było to leczyć lekami? Czy mogę normalnie żyć bez nich? Dziekuję i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jeszcze będę normalnie żyć?

Witam. Mam 24 lata i problemy ze zdrowiem. Od jakiegoś roku mam napady leku, kołatanie serca i duszności. Ostatnio doszły też myśli samobójcze. Gdy przychodzi wieczór boję się, że znowu mnie to nie złapie. Oprócz tego jestem ciągle zmęczona. Nie mam...

Witam. Mam 24 lata i problemy ze zdrowiem. Od jakiegoś roku mam napady leku, kołatanie serca i duszności. Ostatnio doszły też myśli samobójcze. Gdy przychodzi wieczór boję się, że znowu mnie to nie złapie. Oprócz tego jestem ciągle zmęczona. Nie mam pracy i nie mam siły ani ochoty jej szukać. Boję się cokolwiek zrobić ze swoim życiem, bo z góry zakładam, że się nie uda. Gdy dopada mnie to cholerstwo wmawiam sobie, że jest OK i że nic się złego nie dzieje. Wcześniej to pomagało,a teraz, gdy doszły te myśli, to już nic nie pomaga. Czuję się słabo. Ciągle chce mi się płakać. Co się ze mną dzieje? Nie mam już siły i nie wiem co robią. Proszę o poradę: co dalej? Bo boję się, że nie poradzę sobie z tymi myślami i prędzej czy później coś sobie zrobię... Pomocy! Ja tylko chcę normalnie żyć i cieszyć się.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy powrócę do zdrowia?

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen, z którym mam bardzo duże kłopoty, nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc, na którą czekam, jest dla mnie koszmarem....

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen, z którym mam bardzo duże kłopoty, nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc, na którą czekam, jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie zrywam się w nocy ze strachem i nie mogę ponownie zasnąć. Moje życie zmieniło się nie do poznania - żyję jakby w koszmarnym śnie. Przez ten stan (lęki, bezsenność, ciągłe napięcie, napady płaczu) spotkania ze znajomymi, praca przestały mi sprawiać przyjemność. Całymi dniami skupiam się na moim stanie i objawach, które mi dokuczają. Wpadłem z tego powodu w obsesję i nie mam pojęcia czy to nerwica, depresja czy schizofrenia. Świat, który mnie otacza, sprawia dziwne wrażenie, jakby był nierealny, obcy. To odczucie obcości jest bardzo nieprzyjemne oraz nasila objawy lękowe. Lęk powodują odczucia, że coś jest nie tak z psychiką i odbiorem rzeczywistego obrazu otaczającego mnie świata. Pogorszoną mam też pamięć, uczucie jakby coś zablokowało się w moim mózgu i nie chciało się odblokować. Powoduje to natłok negatywnych myśli sprowadzających się do rozważań co mi jest, co się ze mną dzieje, potem przychodzi lęk, że to schizofrenia i zaraz zwariuję już całkiem. Coraz bardziej tracę kontakt z żoną i dziećmi, nie mogę skupić się tak jak dawniej na rozmowach z nimi, żartach. Prześladują mnie wspomnienia jak przed tym wszystkim było wspaniale, że z tego stanu nie wyjdę, a żyć w tym koszmarze się nie da. Czuję, że coraz bardziej pogrążam się w tej chorobie, mój słuch stał się bardzo wrażliwy, wsłuchuję się w odgłosy dochodzące z oddali i testuję się, czy te odgłosy są prawdziwe, czy może coś mi się przesłyszało (taki rodzaj testu, czy zwariowałem). Jeżeli do jakiegoś odgłosu mam choćby najmniejsze wątpliwości pojawia się uczucie panicznego lęku, że na pewno to schizofrenia. Proszę o odpowiedź, czy to są objawy schizofrenii i czy ciężko ją zdiagnozować lub pomylić z nerwicą? Czytałem, że istnieją nerwice podobne do schizofrenii. Podobne epizody miałem już dwukrotnie: pierwszy 1988 r. drugi 1995 r.Pierwszy został zdiagnozowany jako osobowość niedojrzała i nerwica lękowa, drugi jako zespól lękowo-depresyjny. Proszę o odpowiedź, czy fakt pojawienia się w moim życiu trzeciego epizodu tej choroby świadczy o złym rokowaniu i braku możliwośći powrotu do zdrowia? Czytałem w internecie, że każdy następny epizod musi być dłuższy i silniejszy od poprzedniego. Jakie mam szanse na powrót do zdrowia i ile taki stan choroby może jeszcze potrwać? Czy możliwe, że jest to jakaś forma zaburzeń cyklicznych? Pragnę jeszcze raz podkreślić, że mam 45 lat i może to też ma wpływ na to, że nie mogę sobie poradzić z tą chorobą. Proszę też o odpowiedź, jak długo mogę zażywać tabletki nasenne, które biorę już od kilku miesięcu z przerwami (użyłem ok 25 szt.leku nasennego nowej generacji, połowę tabletki przez cały ten okres). Jak sobie radzić z zasypianiem? Lepiej się męczyć i spać krótko, czy zażywać tabletki nasenne? Przyjmuję też antydepresanty xxx, ale one same nie pomagają mi zasnąć. Jestem bardzo zmęczony już tym stanem i wydaje mi się, że nigdy nie powrócę do zdrowia. Brak jasnej diagnozy czy to nerwica, czy depresja, czy zaburzenia osobowości też powoduje brak poczucia wiary w wyzdrowienie, bo tak naprawdę leczenie tych schorzeń jest chyba trochę inne. Moja postawa w walcę z tą chorobą byłaby też inna gdybym wiedział, że to nerwica, bo w przypadku depresji pozostaje tylko faszerowanie się lekami do końca życia. Proszę o odpowiedz jakie są w moim przypadku rokowania, czy mam szansę pełnego powrotu do zdrowia i od czego to będzie zależało. Proszę o odpowiedz Panią Agnieszkę Jamroży. Pozdrawiam, t13

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Z czego się biorą te koszmarne duszności?

Witam. Jestem 23-letnią kobietą, jestem alergikiem od dziecka (alergia na kurz, pyłki kwiatów, roztocza) - wiem o tym i nie biorę żadnych leków, tylko maści na chorobowo zmienione części skóry. Wciągu ostatnich 3 latach stałam się bardzo nerwowa, jestem...

Witam. Jestem 23-letnią kobietą, jestem alergikiem od dziecka (alergia na kurz, pyłki kwiatów, roztocza) - wiem o tym i nie biorę żadnych leków, tylko maści na chorobowo zmienione części skóry. Wciągu ostatnich 3 latach stałam się bardzo nerwowa, jestem także panikarą - biorę sporadycznie leki uspokajające xxx, czasami zdarza się nawet, że biorę je kilka dni pod rząd. Denerwuje mnie wtedy wszystko. Obecnie przebywam za granicą (Holandia) i mam poważny problem ze zdrowiem. Pracuję tutaj na różach, po ok. 8 h dziennie, w wekedny krócej, bez dnia przerwy. Często zdażały mi się dusznosci w pracy, myślę, że z nerwow, ale nigdy nic poważniejszego. Kilka dni temu koleżanka opwiedziała mi o dziewczynie, która pracując w takich warunkach jak ja, nabawiła się astmy, gardło bolało ją tak, że aż nie mogła jeść. Lekarka powiedziała jej, że nic jej nie jest i że samo jej przejdzie, a ona wróciła do Polski i się okazało, że za 3 h byłoby po niej, bo gardło jej się zaciskało i by się udusiła. Może ja się tym nakręciłam? W ten właśnie dzień, kiedy to usłyszałam, poczułam się gorzej - przy przełykaniu moje gardło zatrzymało się i starsznie się przestarszyłam. W ostatnich dniach jest ze mna gorzej, zaczęły się duszności oraz obrzęk krtani, teraz jestem na chorobowym, gdyż moja krtań puchnie. Bylam u lekarza i dostałam leki na pyłkowicę - xxx, ale one niezbyt mi pomagają. Wiem, że z nieleczonej alergii można nabawić się astmy. Wczoraj zaczęło bardzo puchnąć mi gardło, miałam zawroty głowy, trudności z mówieniem, jedzeniem, szczęka mi zesztywniała, jezyk i gardło też. Czekałam na chłopaka, aż wróci, żeby mnie zawiózł na pogotowie, ale za jakąś godzinę poczuałm się lepiej. W nocy natomiast nie mogłam zasnąć, denerwowałam się - znów gardlo zatrzasnęło się przy przełykaniu, a nawet dostałam samoistnego odruchu przełykania lub takiego dziwnego wrażenia i dziwnego dźwięku. Może te leki na alergię są za słabe? Dodam, że dostałam rano biegunki wczoraj i dziś też, po okolo 20-30 min od zażycia leku (a tabletkę mogę brać tylko raz dziennie). Czy możliwe, że lek nie zdążył się wchłonąć i nie zadziałał? Dziś wybieram się do lekarza, lecz starsznie się boję, czy mi tu pomogą. Boję się, czy zanim dojadę do Polski po drodze mi się nic nie stanie, a jeśli mam astmę i się uduszę? Strasznie się tego boję, czy to może być z nerwów? A może nerwy to nasilają? Co mi jest? Czy się nakręciłam? Czy może to zbieg okoliczności? Czy z nerwów może puchąć szyja/krtań? Proszę o pilną odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje lęki to coś poważnego?

Witam. Mam 18 lat. Dwa dni temu spotkało mnie coś dziwnego. Ostatnio w moim życiu trochę się wydarzyło. Mój przyjaciel miesiąc temu trafił do szpitala psychiatrycznego. Z dnia na dzień coś się z nim stało. Ja rozstałem się z dziewczyną,...

Witam. Mam 18 lat. Dwa dni temu spotkało mnie coś dziwnego. Ostatnio w moim życiu trochę się wydarzyło. Mój przyjaciel miesiąc temu trafił do szpitala psychiatrycznego. Z dnia na dzień coś się z nim stało. Ja rozstałem się z dziewczyną, ale teraz znowu jesteśmy razem.

Dwa dni temu stało się coś dziwnego. Gdy siedziałem wieczorem przy komputerze i słuchałem głośno muzyki, pomyślałem, że bez sensu jest być znowu z tą samą dziewczyną, że to był błąd. Myślałem o wakacjach i o tym, co będzie w przyszłości. Myślałem też o swoim przyjacielu, o tym, jak człowiekowi może stać się coś takiego. Nagle zaczęło mi szybciej bić serce. Zrobiło mi się gorąco, poczułem się dziwnie. Najpierw myslałem, że to chwilowe. Wyszedłem na dwór, żeby się uspokoić, jednak dalej się dziwnie czułem. Chciałem nawet prosić o pomoc rodziców, bo naprawdę myślałem, że coś mi się stało, bałem się o siebie. W nocy miałem problemy ze snem.

Mój przyjaciel zanim trafił do szpitala psychiatrycznego miał takie objawy, że spinał mięśnie i mówił bzdury. Jak zasypiałem, to wydawało mi się, że też zaczynam spinać mięśnie, na szczęście tak się nie działo. Wstawałem ciągle do łazienki, żeby obmyć sobie twarz i zapanować nad tym, co się dzieje. Bałem się sam zasnąć. Pomogło mi dopiero zapalenie światła w przedpokoju. To było w niedzielę, dzisiaj jest wtorek i ciągle mam jakieś dziwne myśli. Boję się, że mogę skończyć jak moj przyjaciel. Panicznie wręcz się tego boję, chociaż wiem, że nie mam takich samych objawów.

Mam tylko różne dziwne myśli, które mnie załamują. Wydaje mi się, że dużo rzeczy nie ma sensu. Gdy rozmawiam ze znajomymi nie myślę o tym, najgorzej jest, gdy zostaję sam. Wtedy zaczynam rozmyślać, że coś jest ze mna nie tak, że nic nie ma sensu. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem smutna i zalękniona, boję się nawet jeżdzić samochodem- co mi jest?

Witam bardzo serdecznie! Mam 30 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz źle się poczułam w październiku ubiegłego roku. Nagle po stresowej sytuacji odczułam ogromne poczucie lęku, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleje, szybkie bicie serca. Po około 20-30 minutach przeszło...

Witam bardzo serdecznie! Mam 30 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz źle się poczułam w październiku ubiegłego roku. Nagle po stresowej sytuacji odczułam ogromne poczucie lęku, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleje, szybkie bicie serca. Po około 20-30 minutach przeszło mi to jakoś. Bardzo się wystraszyłam, ale później zapomniałam o tym incydencie.....aż do sytuacji sprzed trzech tygodni temu, tyle że tym razem atak dostałam bez przyczyny. Objawy takie same czułam się bardzo słabo, raz zimno a zaraz gorąco, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleję, szybkie bicie serca, zawroty głowy (wrażenie, że zaraz się przewrócę). Ogólna panika, że coś mi się stanie. Pojechałam na pogotowie. Lekarz po rozpoznaniu objawów, badanie EKG, stwierdził, że to może być tarczyca. Dostałam środek na uspokojenie, a także przepisał mi lek xxxbeta- bloker i skierował na dalsze leczenie do Lekarza Rodzinnego. Od tego momentu każdy dzień jest podobny (boje się nawet wychodzić z domu), cały czas oczywiście z przerwami odczuwam te straszne dolegliwości, mam problem z zasypianiem. Poszłam do Lekarza rodzinnego, Pani Doktor zbadała ciśnienie (wszystko w porządku), kazała mi nadal brać Propanol i w razie potrzeby środek uspakajający, skierowała na (badanie krwi),(TSH). Oczywiście badanie zrobiłam jak najszybciej i okazało się, że badanie krwi i Tsh (też w porządku), czyli tarczycę wykluczyła. Oznajmiła mi, że zaczniemy leczenie stałe, tzn beta- bloker (2 razy dziennie), środek uspakajający w razie potrzeby łagodny lek uspokajający (tylko, że ja się boję go brać, bo jest silniejszy niż taki lek jak np. P***). Dodam, że miałam trudne dzieciństwo, nieudane małżeństwo za sobą, dużo stresowych sytuacji przeżyłam, ale za dużo tego, aby tu to pisać, Myślę, że to wszystko teraz wraca do mnie, że tłumiłam wszystko w sobie. Nie jestem osobą wylewną. Proszę o odpowiedź (czy to nerwica?) Wszystko mi się wali, nie mam chęci na nic, jestem smutna i zalękniona, boję się nawet jeździć samochodem (jako pasażer). To wszystko utrudnia mi życie. Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc żonie wyjść z depresji poporodowej?

Moja żona po urodzeniu drugiego dziecka ciągle się czuje zmęczona. Jest płaczliwa, ma do tego kłopoty ze snem i mówi, że ją ściska w gardle, nic jej nie cieszy jak dawniej. Zajmuje się dziećmi, wychodzi na spacery, ale kiedy wraca...

Moja żona po urodzeniu drugiego dziecka ciągle się czuje zmęczona. Jest płaczliwa, ma do tego kłopoty ze snem i mówi, że ją ściska w gardle, nic jej nie cieszy jak dawniej. Zajmuje się dziećmi, wychodzi na spacery, ale kiedy wraca do domu to staje się znowu smutna i przygnębiona.Martwi się też o przyszłość, a nigdy o tym nie myslała. Zastanawia się ciągle co będzie robić na drugi dzień, skoro na nic nie ma ochoty i nic jej nie cieszy. Co będzie w przyszłości, kiedy dzieci pójdą do szkoły? Co ona będzie robić? Proszę o odpowiedz: jak jej pomóc i co to jest?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Sterydy anaboliczne

Witam, jestem mężczyzną mam 21 lat. Od kilku lat choruje na nerwice natręctw. 3 lata się leczyłem ale zaprzestałem teraz się pogarsza wszystko. Chciałem zapytać, czy po terapii psychologicznej można brać sterydy anaboliczne i kontynuować swoją pasję, jaką jest... Witam, jestem mężczyzną mam 21 lat. Od kilku lat choruje na nerwice natręctw. 3 lata się leczyłem ale zaprzestałem teraz się pogarsza wszystko. Chciałem zapytać, czy po terapii psychologicznej można brać sterydy anaboliczne i kontynuować swoją pasję, jaką jest kulturystyka? Czy musiałbym wyleczyć się lekami? Czy w ogóle będzie możliwe u mnie branie anabolików, bo nigdy jeszcze ich nie brałem? Proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Podejrzenie nerwicy

Mam 28 lat. Miałem bardzo trudne dzieciństwo z przemocą fizyczną i psychiczną. Podejrzewam, że mam nerwicę - mam problemy z kontaktami z ludźmi, boję się niektórych osób, mam bardzo niską odporność na stres, niskie poczucie własnej wartości. To tylko niektóre...

Mam 28 lat. Miałem bardzo trudne dzieciństwo z przemocą fizyczną i psychiczną. Podejrzewam, że mam nerwicę - mam problemy z kontaktami z ludźmi, boję się niektórych osób, mam bardzo niską odporność na stres, niskie poczucie własnej wartości. To tylko niektóre z występujących problemów. Bardzo proszę o radę: co mam robić? Od czego zacząć? Czy mam szanse na normalne życie? Już czasem w ogóle nie mam siły. Jestem sam na tym świecie, nie mam nikogo, na rodzicow nie mam co liczyć - nikt mnie nie rozumie. Proszę o poradę i z góry serdecznie dziekuję. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Zaburzenia lękowe - co mam robić?

Witam. Mam 26 lat, jestem kobieta. Od 2008 roku cierpię na zaburzenia lękowe z napadami lęku. Zażywałam S*** przez 15 miesiecy. Po ukończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej i odstawieniu leków wszystko wróciło i od stycznia tego roku jestem ciągle na zmianie...

Witam. Mam 26 lat, jestem kobieta. Od 2008 roku cierpię na zaburzenia lękowe z napadami lęku. Zażywałam S*** przez 15 miesiecy. Po ukończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej i odstawieniu leków wszystko wróciło i od stycznia tego roku jestem ciągle na zmianie leków, bo nie działają. Nie wiem co mam robić - do terapii grupowej nie chcę wracać, bo chyba się jeszcze bardziej zdołowałam, a na indywidualną muszę czekać aż do września. Nie stać mnie nawet na 1 sesję w miesiacu. Mam myśli samobójcze (chyba), ale na ostatniej rozmowie lekarz stwierdził, że nie chce mnie dać do szpitala, bo jeszcze bardziej wyjdę zdołowana, ponieważ tam są cięższe przypadki. Moje myśli zaczęły się od samobójstwa kolegi rok temu. Nie potrafię teraz odróżnić, czy to jest lęk przed zrobieniem tego samego, czy moje myśli (są w głowie cały dzień). Brałam już P***, E***, teraz dostałam M***, a E*** mam zmniejszony do 1/2 tabletki, do tego A*** rano i wieczorem. Po S*** czułam się dobrze (maksymalna dawka), ale czy ten lek zadziałałby znowu, jeśli te nie działają? Czy ja z tego wyjdę i będę żyła normalnie? Nie miałam żadnych badań, jakie powinnam wykonać? Czy jakaś choroba może wywoływać te wszystkie objawy (silne osłabienie, lęki, natrętne myśli, trzęsienie w środku, ścisk w klatce piersiowej, drętwienie kończyn i wiele innych)? Proszę o odpowiedź na moje pytania.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę zasnąć – czym to jest spowodowane?

Zawsze zasypiałam przy lampce i z otwartymi drzwiami. Po paru latach oduczyłam się tego. Niestety, gdy zmarł mój dziadek, znów to powróciło i jest tak do teraz (minęły 3 lata). Gdy zamknę drzwi i zgaszę światło, nie ma opcji, abym...

Zawsze zasypiałam przy lampce i z otwartymi drzwiami. Po paru latach oduczyłam się tego. Niestety, gdy zmarł mój dziadek, znów to powróciło i jest tak do teraz (minęły 3 lata). Gdy zamknę drzwi i zgaszę światło, nie ma opcji, abym zasnęła. Jestem spocona i cały czas nasłuchuję. Doszło już nawet do tego, że nawet gdy mam światło, to nie umiem zasnąć. Cały czas słyszę jak coś trzaska. Mam jakieś lęki. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Wymyślanie sobie nieistniejących problemów

Ogólnie jestem osobą bardzo zadowoloną z życia i uważam, że mam dużo szczęścia. Mam wielu znajomych, kochającą rodzinę, dobre wyniki w nauce. Moim jedynym problemem jest to, że własnie wymyślam sobie różne nieistniejące problemy, głownie to, że nikt mnie nie...

Ogólnie jestem osobą bardzo zadowoloną z życia i uważam, że mam dużo szczęścia. Mam wielu znajomych, kochającą rodzinę, dobre wyniki w nauce.

Moim jedynym problemem jest to, że własnie wymyślam sobie różne nieistniejące problemy, głownie to, że nikt mnie nie lubi, że każdy ma lepiej ode mnie. Czasami jest tak, że te myśli nie dają mi spokoju. Pojawiają się w każym momencie, ale zauważyłam, że jest tak głównie, gdy są wakacje, gdy mam dużo wolnego czasu.

Po prostu nachodzi mnie ta myśl i nie mogę jeść, boli mnie brzuch. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jest to bardzo uciążliwe. Chciałabym się pozbyć tego problemu. Najgorsze jest to, że mam świadomość, że rzeczywstość jest inna, ale ja i tak wymyślam sobie różne problemy.

Czy to jest normalne przy zaburzeniach lękowych?

Pisalam już, że leczę się od ponad półtora roku. Chciałabym zapytać, czy takie gorsze dni i samopoczucie minął i wszystko wróci do normy? Raz jest wszystko dobrze, a raz wszystko sie wali. Jestem niespokojna, zdenerwowana, czuję, jak mnie skręca w...

Pisalam już, że leczę się od ponad półtora roku. Chciałabym zapytać, czy takie gorsze dni i samopoczucie minął i wszystko wróci do normy? Raz jest wszystko dobrze, a raz wszystko sie wali. Jestem niespokojna, zdenerwowana, czuję, jak mnie skręca w środku, jakby mnie rozrywalo, mam dziwne uczucie w głowie, taką pustkę, jakbym nie myślała. Brak mi słów, mam wrażenie jakbym miała za chwilę zwariować, chce mi się płakać. Nie wiem co mam o tym myśleć. Boję się. Mam wtedy dużo złych i natrętnych myśli. Wszystko mnie przytłacza. Czy wszystko wróci do normy i będzie coraz mniej takich myśli czy już zawsze tak będzie? Nie mam już czasem siły o tym mówić i myśleć. Bardzo sie boję, że już nigdy nie będę taka jak wczesniej. Proszę mi powiedzieę, czy takich dni bo pewnym czasie leczenia będzie mniej? Czy wszystko może wrócić do normy?

Nerwica natręctw czy rozdwojenie jaźni?

Czy ja jestem gejem?  Wczoraj gdy pracowałem w ochronie, to patrząc na mężczyzn myślałem o tym na  dzień dobry. Mam 19 lat i 9 miesięcy. Zawsze byłem bardzo nerwowy. Już w wieku dojrzewania miałem objawy nerwicy natręctw (jeśli to jest...

Czy ja jestem gejem?  Wczoraj gdy pracowałem w ochronie, to patrząc na mężczyzn myślałem o tym na  dzień dobry. Mam 19 lat i 9 miesięcy. Zawsze byłem bardzo nerwowy. Już w wieku dojrzewania miałem objawy nerwicy natręctw (jeśli to jest to). Gdy grałem z kolegami w piłkę, to co jakiś czas musiałem podciągnąć skarpetki, bo jeśli tego nie zrobiłem, czulem dyskomfort. Potem miałem jakąś obsesję na zapinanie rozporka w spodniach. Co jakiś czas upewniałem się, czy nie mam rozpiętego rozporka. Potem zacząłem myśleć, że mam krzywy kręgosłup, bo miałem jeden bark delikatnie niżej (nikt by tego nie zauważył na pierwszy rzut oka), na każdej przerwie w szkole przyglądałem się odbiciu w szybie, czy tak na pewno jest (a w szkole mieliśmy badania i wyszło, że mam prosty). To tyle co pamiętam z gimnazjum i podstawówki. Zawsze uwielbiałem sport, w gimnazjum grałem w drużynie piłkarskiej. Pod koniec gimnazjum zacząłem chodzić na siłownię, do dziś się tym interesuję, przestałem grać w piłkę. Wtedy zacząłem dużą uwagę zwracać na swoje ciało, rozbudowałem swoje ciało, koledzy mi zazdrościli. Mam powiększone sutki i różnią się one od siebie nieznacznie, mam lekka ginekomastię, potrafiłem wiele czasu spędzać przed lustrem patrząc na nie z każdej strony i ubolewając nad tym faktem. Zawsze gdy zdejmę koszulkę to patrzę na swoje piersi i patrzę to na jedną, to na drugą. Mam podobnie z moimi ramionami, kilkadziesiąt razy dziennie potrafię sprawdzać, czy mam równe bicepsy. Gdy biorę do ręki portfel, potrafię kilka razy sprawdzać, czy wszystko w nim jest. Jak odkładałem pieniądze do szufladki, potrafiłem kilka razy je przeliczyć. To jest część z tych objawów, które wydają mi się zgodne z NN. Lecz objawy znacznie nie utrudniają mi życia, nie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Od dwóch lat pracuję w ochronie w klubach dyskotekowych. Poznałem dziewczynę, w której bardzo się zakochałem. Potem miałem konflikt z prawem - dostałem wyrok w zawieszeniu i przy każdym innym przewinieniu (starałem się ich unikać, jak tylko mogłem) bałem się, że coś z tego wyjdzie, że pójdę do więzienia i stracę swoją ukochaną. A o błąd nie trudno w mojej pracy. Raz niechcący popchnąłem chłopaka, który padając na ziemię wybił sobie zęby i obdarł bardzo mocno twarz. Bardzo się przestraszyłem, że dostanie jakiegoś zakażenia i że umrze, a ja pójdę do wiezienia. Wiele razy miałem sytuacje, przez które się bałem, że tak właśnie będzie. Już miałem przestać pracować w tej branży. Pod koniec kwietnia (około 2 miesięcy temu) spotkało mnie coś strasznego. Oglądając filmy pornograficzne natknąłem się na film gejowski i postanowiłem go włączyć. Wywołał we mnie duże podniecenie. Zacząłem myśleć, że jestem gejem, ta myśl ciągle przy mnie była i jest, tak bardzo się tego boję... A przecież mam dziewczynę i zawsze było mi z nią dobrze, kocham ją. Boję się tego, że przez to ją stracę. Zaczęło się u mnie duszenie w klatce piersiowej, kłucia serca. Na każdym kroku, gdziekolwiek bym nie był, to patrzyłem na facetów zastanawiając się, czy mógłbym, np. go pocałować, uprawiać z nim seks, wyobrażałem sobie jak to by wyglądało i budziło to we mnie lęk i podniecenie, nad którym czasem nie mogłem zapanować. Czytałem jak to jest być gejem. Jak to w sobie rozpoznać. I do dziś tego nie wiem. W trakcie pracy w ochronie w klubie miałem takie lęki, że musiałem się zwalniać z pracy, cały czas chciałem spędzać z dziewczyną. Pomyślałem sobie, że może jeśli jestem gejem, to lepiej byłoby się urodzić kobietą i zacząłem myśleć, że może zechcę być jakimś transwestytą (bałem się strasznie). Czułem się jakbym ją okłamywał. Zacząłem się źle czuć, byłem cały czas zmęczony, cały czas chciało mi się spać, nie chciałem wstawać z łóżka, żeby nie myśleć, bolała mnie głowa, zatykało mi uszy, schudłem, nie dałem rady spać, miałem bardzo płytki sen, przestałem chodzić na siłownię. Nie miałem po prostu na nic ochoty. Ponad miesiąc temu, w weekend, miałem dużo pracy. Piątek - praca w gospodarstwie, noc w ochronie, sobota - dzień w gospodarstwie, noc w ochronie, i tak spałem po 5 godz. W niedzielę obudziłem się z bólem głowy, bardzo zdenerwowany i znowu te myśli, że jestem gejem. Tego dnia, gdy jechałem samochodem, zaczęło mnie mocno dusić i boleć serce, wysiadłem z samochodu i poszedłem do swojej dziewczyny. Usłyszałem jak ktoś mnie woła, odwróciłem się i usłyszałem ponownie, jak ktoś mnie woła i zobaczyłem chłopaka 50 metrów ode mnie, po drugiej stronie ulicy (stwierdziłem, że przecież on nie mógł mnie wołać), bardzo się przeraziłem,  że będę chory psychicznie, że zabiorą mnie zaraz do szpitala, że będę miał schizofrenię, tak, jak mój sąsiad. Myśli o tym, że jestem gejem, odeszły na bok. Zacząłem myśleć, że będę miał schizofrenię, zacząłem o tym czytać, na każdym kroku się zastanawiałem, czy nic nie zauważę i czy nic nie usłyszę. Gdy widziałem jakąś dziwną, rzecz to pytałem swoją dziewczę, czy widzi to, co ja. Upewniałem się czy nic mi nie jest. Po dwóch dniach poszedłem do psychiatry prywatnego. Powiedziałem jak wygląda mój problem. Zlecił mi badanie elektroencefalograficzne i przepisał leki: neuroleptyk i lek stabilizujący nastrój. Neuroleptyk brałem jakieś 1,5 tyg i odstawiłem, bo doszedłem do wniosku, że lekarz właściwie nie postawił żadnej diagnozy i nie powiedział co mi jest, a już faszeruje mnie lekami. Drugiego leku nie brałem w ogóle. Postanowiłem, że więcej do niego nie pójdę. Zrobiłem badanie EEG i wyszedł wynik w normie. Myślałem też, że mam guza mózgu i myślałem, że to będzie już mój koniec. Miałem straszne lęki, nie mogłem spać, czytałem o urojeniach w schizofrenii, myślałem też, że jestem opętany. Wiem, że ludzie w schizofrenii są przekonani, że ludzie o nich myślą itp. Ja założyłem, że moja ciocia o mnie myśli i gdy chodziła po podwórku to patrzyłem na nią i się zastanawiałem, czy ja myślę, że ona o mnie myśli (irracjonalne). Mogę do siebie dopasować szereg chorób psychicznych, myślałem też, że mam chorobę dwubiegunową, bardzo dużo czytam o tych wszystkich chorobach. Tydzień po odstawieniu neuroleptyku zacząłem brać Nervosol. Zaczął mi pomagać, zacząłem się czuć lepiej, nie mam tak mocnych lęków. Lęki w dużym stopniu się zmniejszyły. Znowu zacząłem myśleć, że jestem gejem i że chcę zmienić płeć, i się dalej nad tym zastanawiam, jak to by było być gejem albo kobietą:( Zastanawiam się czasami czy ja kocham swoją dziewczynę, czy ja sobie wmawiam, że jestem hetero, bo nie potrafię się pogodzić z faktem, że jestem gejem. Czasami jak myślę o seksie z mężczyzną, to mam ochotę na seks. Zastanawiam się też czy może mam jakieś rozdwojenie jaźni? Najgorsze jest to, że teraz jak patrzę na jakąś ładną dziewczynę, która mi się podoba, lub jestem blisko swojej dziewczyny, to czuję duszenie w klatce piersiowej. Nie wiem czym ono jest spowodowane:( Wcześniej tak miałem, jak patrzyłem na faceta. Nie rozumiem dlaczego tak jest. Skąd ten lęk kiedy jestem blisko dziewczyny? Czy to jakieś rozdwojenie jaźni? :(:(:( Czy ja jestem gejem? Proszę o pomoc. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fobia szkolna. Co mam zrobić?

Mam 13 lat, chodzę do I gimnazjum. Od początku roku miewam problemy w szkole, typu lęki, obawy. Boję się, że zemdleję, mam dziwne uczucia itp. Na początku mówiłem sobie OK,  to tylko stres, tak zawsze bywa w...

Mam 13 lat, chodzę do I gimnazjum. Od początku roku miewam problemy w szkole, typu lęki, obawy. Boję się, że zemdleję, mam dziwne uczucia itp. Na początku mówiłem sobie OK,  to tylko stres, tak zawsze bywa w nowej szkole, i wtedy zapisałem się do drużyny koszykówki. Na początku było tak, jak w szkole, ale potem była poprawa w szkole i na koszu, ale wypisałem się z kosza. Było dobrze, ale wszystko wróciło i znowu od ok. 2 tygodni nie chodzę do szkoły, ponieważ gdy jadę do szkoły mam dreszcze itp. i się wracam.

Dzisiaj miałem rozmowę z mamą i wychowawczynią - ona jak wszyscy nauczyciele uważa, że pewnie symuluję, że nic mi nie jest, że histeryzuję i mam chodzić do szkoły. Moja mama się zmartwiła i zrozumiała sprawę - 22 mam wizytę u psychologa, lecz to trochę długo, a ja mam problem teraz i nie wiem co mam zrobić. Chcę iść do szkoły, ale gdy w niej jestem, nie mogę się skupić na lekcji, na przerwach zamykam się w szatni. Denerwuje mnie to jak inni sobie biegają i się śmieją, a ja nie mogę, bo zaraz jest mi słabo itp. Mama myślała, że to coś ze zdrowiem fizycznym, ale miałem pełno badań i wszystko OK, więc to psychika. Wyczytałem, że to może być fobia szkolna. Takie uczucie mam też n.p. w kościele - maskara:(:(

Mama się wkurza, bo mówi, że muszę chodzić do szkoły. Ja to wiem, ale nikt nie może zrozumieć, że po prostu nie mogę. I jeszcze nauczycielka powiedziała, że jak nie pójdę jutro do szkoły, to dzwoni na policję, więc jest mi jeszcze gorzej. Z góry dziękuję i przepraszam za błędy, mam nadzieję, że mi doradzisz co mam zrobić. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty