Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Problemy z odżywianiem, odizolowanie - czy to depresja?

Witam, Mam na imię Kinga, mam 15 lat, skończyłam 8 grudnia. I mój problem polega na tym, że chyba mam depresję od 11 miesięcy, od kiedy poleciałam z rodziną za granicę, a wszystko zaczęło się tak: w Polsce byłam pogodną,...

Witam, Mam na imię Kinga, mam 15 lat, skończyłam 8 grudnia. I mój problem polega na tym, że chyba mam depresję od 11 miesięcy, od kiedy poleciałam z rodziną za granicę, a wszystko zaczęło się tak: w Polsce byłam pogodną, uśmiechniętą dziewczyną lubiłam spędzać czas ze znajomymi, dzień w dzień z kimś się spotykałam, miałam swoją jedną zaufaną (przynajmniej tak myślałam) przyjaciółkę od 7 lat, wszystko było super. Rok temu była szkolna dyskoteka, na której byłam pierwszy raz, na początku było świetnie, tańczyłyśmy, wyrywałyśmy chłopaków i moja przyjaciółka po kilku godzinach odeszła ode mnie, udawała że mnie nie widzi, a jak do niej podchodziłam udawała przy znajomych, że mnie nie zna, mówiła głupie żarty o mnie, a chłopacy wybuchli śmiechem, więc usiadłam sama przy stoliku i myślałam, że wybuchnę płaczem, przecież nic jej złego nie powiedziałam, nic jej nie zrobiłam. I tak to pewnym czasie było już koniec dyskoteki, wyszłyśmy i wracałyśmy razem autobusem, przez pół drogi żadna z nas się nie odzywała miałam nadzieję, że ona jakoś zacznie, ale nie. Zaczęłam ja pytając się dlaczego tak zrobiła, przecież jej nic nie zrobiłam, czemu mnie tak potraktowała, ale nic nie odpowiadała, pytałam ją w kółko ze łzami w oczach, nagle popatrzyła na mnie, i zaczęła krzyczeć i mówić "wiesz czemu? Bo się ciebie wstydzę, wstydzę się przez to jak wyglądasz, przez Ciebie tracę koleżanki i kolegów, wyglądasz jak świnia, schudnij trochę". Nic nie odpowiedziałam, usiadłam zapłakana, a z oczu kapały mi łzy. Wysiadłam na kolejnym przystanku, usiadłam na ławce i zaczęłam się zastanawiać, że może ja naprawdę jestem beznadziejna, a potem wróciła już pieszo do domu, weszłam i od razu poszłam się położyć do siebie do pokoju, w ogóle nie czułam sensu życia, jednym słowem straciłam chęć do życia i wiecie, to nie chodzi tylko o to, że powiedziała mi to moja najlepsza przyjaciółka, też o to, że mój brat miał na mój temat głupie żarty, albo czasem mówił, że jak będę jadła tyle słodyczy to będę wyglądać jak jedna wielka świnia, a wtedy ważyłam ok. 73-75 kg przy wzroście 170. Moja mama też nie raz mówiła, że wyglądam jak mały prosiaczek, a przed tym żaden chłopak mnie nie chciał, bo byłam gruba i na dodatek brzydka. I od tamtej pory siedziałam w domu, nigdzie nie wychodziłam, ciągle leżałam w łóżku, ciągle dostawałam wiadomości od mojej przyjaciółki, że przeprasza, że nie wie czemu tak powiedziała, że żałuje - nic nie odpisywałam miałam dość życia, czułam się takim ciężarem dla nich wszystkich i tak samotna. Codziennie chodziłam smutna, jedynie tylko ciocia zauważyła że coś jest nie tak, ale powiedziałam, że chyba jestem przeziębiona, bo boli mnie głowa, z nikim nie rozmawiałam o moich problemach, nawet z mamą. Nigdy z mamą w Polsce nie miałam dobrych kontaktów, kiedyś chciałam coś wiedzieć o ciąży, bo mieliśmy na "wychowanie do życia w rodzinie" i pytałam się mamy o szczegóły i moja mama źle zareagowała, zaczęła mówić na co to, po co mi to, co ja jestem w ciąży? - powiedziałam, że nie, a moja mama: „a może jednak”, a ja się zdenerwowałam i zaczęłam krzyczeć a mój brat na to, że „my się z nią musimy przejść do ginekologa, zobaczymy czy jest dziewicą, a to by była niespodzianka jak by już cnotki nie było”. Wybuchłam płaczem i poszłam do swojego pokoju, w myśli sobie mówiłam: „po co mi taka rodzina” - nikt mnie nigdy nie przytula, nikt mnie nie kocha… Moja mama dla wszystkich zawsze chwaliła mojego brata, jaki on jest kochany, ile dla mamie pomaga, a ja nic umiem się tylko wystroić i znikać na całe dnie. Modliłam się żeby jak najszybciej wylecieć za granicę. I tak po pewnym czasie już mieliśmy wszystko spakowane i na drugi dzień mieliśmy mieć busa, moja mama tak oczywiście do mnie, że po co dla mnie tyle ubrań, że mam połowę wywalić, a nie jakieś szmaty biorę, więc wyrzuciłam. Z nikim z moich przyjaciół się nie pożegnałam, nie miałam ochoty. Moja przyjaciółka też nie wiedziała, że wylatuję. Już byłyśmy w Anglii, myślałam, że tutaj się skończą wszystkie problemy i zmieniły się w pewnym sensie. Poprawił się tylko kontakt z mamą, zaczęła mnie zauważać w pewnym sensie. Wiadomo jak to na początek zero znajomych, zero nikogo siedziałam w domu 4 miesiące, żeby pójść do szkoły, bo musiałam czekać, nie było miejsc. I po 6 miesiącach przeprowadziliśmy się do innego domu, bliżej szkoły i poszłam do szkoły, ważyłam wtedy 74 kg i tam w szkole były mundurki, sweterki nakładane przez głowę i spódniczki, więc jakoś zakrywałam te fałdy tłuszczu na talii, bo sweterki były luźne, ale jak zauważyłam jakie dziewczyny tam chodzą, to zwątpiłam w siebie - nie miałam żadnych znajomych, dziennie mogłam jeść nawet do 4 000 kcal z czego 3 000 kcal to same słodycze i tak przytyłam do 76kg, ale nie zwracałam na to uwagi. Nie miałam przyjaciół, nie miałam nikogo bliskiego, więc po co mam się odchudzać i wyglądać pięknie? Pewnego dnia w telewizji był film "Umrzeć dla tańca" - świetny film, który mnie zmotywował do działania, do zrzucenia kg. Zaczęłam stosować morderczą głodówkę, na której mogłam na cały dzień tylko jedno jabłko zjeść i wypić 4 l wody, całkowicie wyeliminowałam masło, napoje gazowane, tłuszcze, itp. Chudłam, ale organizm miałam osłabiony, kręciło mi się w głowie, miałam bardzo zaschnięte gardło rano, gdy się budziłam. Przestałam z kimkolwiek rozmawiać i w szkole, i w domu. Odizolowałam się od wszystkich i tak schudłam do 60 kg. W szkole chłopacy zaczęli zwracać na mnie uwagę, dziewczyny chciały się ze mną zaprzyjaźnić, było super, podobało mi się to. I tak to szło - od tamtego czasu miałam 4 chłopaków, którzy i tak mnie zostawiali, pod byle pretekstem. Ale mimo to nie traciłam nadziei i dalej szukałam drugiej połowy. Od 3 tygodni zaczęłam strasznie żreć, już nie jeść, a żreć a szczególnie słodycze, od 3 tygodni jem nawet do 1500 kcal dziennie, ale to same słodycze, nie jem obiadów, ani kanapek. Dzień w dzień biegałam, ale nic nie chudłam, ciągle tyję, bo nie mogę się powstrzymać żeby nie jeść słodyczy! Kto je wymyślił? Są straszne! Jedynie na Wigilię zjadłam normalny obiad, a potem zjadłam 5 grubych kotletów schabowych, ryby po grecku chyba z 7 talerzy, jak nie lepiej, a do tego sałatki i inne, ale w Wigilię można sobie pozwolić. Pierwszego dnia świąt zjadłam 3 schabowe, słodycze na 2 000 kcal i wiele innych i jestem załamana, czasem sobie przyklejam taśmę na usta i tak chodzę cały dzień żeby nic nie jeść - wiem, że to głupie, ale i tak nie wytrzymywałam, jak widziałam coś słodkiego zamykałam się w pokoju i w siebie szybko wpychałam żeby nikt mi tego nie zabrał. Teraz nie biegam, nie ćwiczę, kompletnie nic, zero ruchu. Od 3 tygodni siedzę w domu, przed snem mogę zjeść sama tabliczkę czekolady, albo dwie, całe ptasie mleczko, wieczorami mam problemy z zaśnięciem, nie chcę z nikim rozmawiać, w ogóle nie mam energii na nic, zrobiłam się też leniwa, dla mamy ciągle pyskuję, czuję się taka niepotrzebna i tak myślałam, żeby wywoływać wymioty, jestem tak zdesperowana, że zrobię wszystko żeby schudnąć - jak jem tyle to bym przynajmniej zwymiotowała wszystko i bym chociaż nie utyła. Mam tak pogorszone samopoczucie, że wszystko mnie denerwuje - wystarczy że ktoś głupio zażartuje, a już zaczynam tę osobę wyzywać. Nikt nie ma dla mnie czasu, ani mama, ani brat, przyjaciółki do tego momentu nie mam i strasznie chcę do Polski wrócić, mam dość życia. Najlepiej to by było jak by mnie w ogóle nie było, tak może by dla wszystkich lepiej było, moja mama ciągle narzeka, że biorę ciągle od niej pieniądze - mam dość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zawroty głowy, brak apetytu, suchość w ustach, wysoki puls, utrata wagi - czy to nerwica?

Bardzo martwię się o swoją mamę (ur. 1953). W ciągu ostatnich 2 miesięcy bardzo podupadła na zdrowiu. Objawy choroby: ciągłe zawroty głowy, które powodują utratę równowagi, bardzo wysoki puls serca, średnio 100 uderzeń na minutę, jadłowstręt - mama bardzo...

Bardzo martwię się o swoją mamę (ur. 1953). W ciągu ostatnich 2 miesięcy bardzo podupadła na zdrowiu. Objawy choroby: ciągłe zawroty głowy, które powodują utratę równowagi, bardzo wysoki puls serca, średnio 100 uderzeń na minutę, jadłowstręt - mama bardzo schudła, suchość w ustach, ogólne osłabienie i zmęczenie, senność - mama śpi kilka razy w ciągu doby (drzemki), trzęsą jej się ręce. W ostatnim tygodniu miała badanie krwi i moczu, które nie wykazały anomalii, wykluczyły anemię i cukrzycę. Mama była zawsze bardzo nerwową osobą, denerwowała się drobiazgami; nie bez znaczenia jest jej trudne dzieciństwo - dziadek psychicznie znęcał się nad mamą, był despotą, często naśmiewał się z mamy, co spowodowało głęboki uraz, mama często wspomina przeszłość, zawsze w złym aspekcie. Czy objawy opisane przeze mnie to objawy nerwicy? Przez ostatnie 2 tygodnie mama biegała po lekarzach, nikt nie wie co się dzieje, bo wyniki morfologi są ok. Wspomnę o przebytych chorobach - 2 lata temu wycięcie tarczycy, obecny poziom hormonów tarczycy jest w normie. Mama choruje na toczeń skórny, ale nie jest układowy. Obecnie mama teoretycznie nie powinna mieć powodów do stresu - nie ma problemów finansowych, dwoje dorosłych dzieci, kochający mąż, ale znając mamę, zawsze znajdzie się powód do zdenerwowania. Proszę o pomoc i poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy przyjmowanie leków ma wpływ na moją nerwicę?

  Witam, Mam nerwicę wegetatywną i elementy nerwicy lekowej, tak ustaliła moja pani psycholog. Od ok 10 lat mam przeróżne objawy mojej nerwicy i na przestrzeni tego czasu wiele się zmieniło. Aktualnie najbardziej dokuczają mi duszności. Mimo psychoterapii niewiele...

  Witam, Mam nerwicę wegetatywną i elementy nerwicy lekowej, tak ustaliła moja pani psycholog. Od ok 10 lat mam przeróżne objawy mojej nerwicy i na przestrzeni tego czasu wiele się zmieniło. Aktualnie najbardziej dokuczają mi duszności. Mimo psychoterapii niewiele się zmieniło. Mam też zespół policystycznych jajników, na który leczę się już dość długo. Wiem, że choroby te są powiązane, ale czy uda mi się pokonać nerwicę jeśli mam PCO? Czasem mam wrażenie, że moje nerwy się ujawniają bez względu na to, czy się denerwuję, czy nie i czy mam jakieś przejścia, czy nie. Z moich obserwacji wynika, że jeśli wezmę jakieś leki to wtedy zaczynają się moje duszności, np. gdy zaczęłam brać leki hormonalne po przerwie zaczęły się duszności, kiedy zaczęłam brać leki na zespół jelita wrażliwego było tak samo, brałam leki na żylaki - sytuacja się powtórzyła. Bardzo chciałabym się dowiedzieć czy jest jakaś zależność miedzy braniem jakichkolwiek leków, a pobudzeniem objawów nerwicowych i jaki ma wpływ pco na moją nerwicę i na możliwość poradzenia sobie z nią?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zachowanie córki może być objawem autyzmu?

Witam. Moja córeczka na 27 miesięcy. Od kilkunastu dni zaczęła "migać" rękoma przed twarzą, tzn. obracając palcami wyrzuca ręce do przodu, a także wokół swojej twarzy, czasami nawet traci kontakt z otoczeniem - tzn. można do niej mówić i...

Witam. Moja córeczka na 27 miesięcy. Od kilkunastu dni zaczęła "migać" rękoma przed twarzą, tzn. obracając palcami wyrzuca ręce do przodu, a także wokół swojej twarzy, czasami nawet traci kontakt z otoczeniem - tzn. można do niej mówić i jakby nie słuchała. Raz kiedyś podczas takiego "migania" stanąłem przed nią i tak samo zacząłem ruszać rękoma i spytałem się jej czemu tak robi, przestała machać w ten dziwny sposób - uśmiechnęła się i zaczęła gładzić się po brzuszku, mówiąc, że tylko wyciera sobie brzuszek. Miewa też napady złości, ale zawsze są one związane z jakimś niepowodzeniem typu coś się nie udało złożyć, lub coś nie poszło po jej myśli, czegoś nie dostała (bajka, ciastko) - wówczas szybko reagujemy, tłumaczymy i zmieniamy temat. Ładnie woła siku, kupka, że tylko na noc i dzienną drzemkę zakładamy pieluchomajtki, które już teraz rzadko kiedy są zamoczone.

Jak chyba każde dziecko nie lubi się ubierać, przebierać - ale tłumacząc jej w jakim celu obywa się bez krzyków czy płaczów, czasami pomaga przekupstwo. Lubi sobie zjeść, czasami ma lenia i prosi by ją pokarmić - to przy zupie, bo kluski z talerza same znikają, na końcu mięso i warzywa. Je dużo owoców, więc witamin jej nie brakuje. Pierwsze takie miganie zaobserwowałem kilka miesięcy temu, przed samym spaniem (przeważnie to ja kąpię dziecko i kładę spać) podobnie tarła sobie oczy - ale to myślałem, że tylko się rozbudza - było to może zaledwie ze 3 razy. Obecnie robi tak w ciągu dnia, głównie jak jest sama w pokoju, choć raz się zdarzyło, iż podczas śniadania też coś zaczęły jej ręce chodzić, ale się uspokoiła. Uwielbia też swoje włosy tak nakręca je na palec, od niemowlaka lubiła włosy - początkowo od żony, to ją uspokajało i usypiało - taka zabawa włosami.

Moja córka jest dość energicznym dzieckiem uwielbia muzykę (piosenki śpiewane przez dzieci - już tyle razy je słyszała, że śpiewa razem z nimi - oczywiście pojedyncze słowa czy jakiś prosty refren) i taniec - chociaż lubi też kręcić lub biegać się w kółko, często na łóżku skacze, robi fikołki, turla się. Na placu zabaw wewnętrznym czy zewnętrznym lubi ślizgawki, huśtawki, tory przeszkód - a dopełnieniem dobrej zabawy są inne dzieci. Zawsze jest tam gdzie dzieci, początkowo (jak była znacznie młodsza) w roli obserwatora, a już od kilku miesięcy uczestniczy w zabawie na równych zasadach, albo wręcz sama coś wymyśla. Lubi też zwracać uwagę, taka ważna wtedy jest, jak np. po reprymendzie rodzica powtórzy to samo lub dorzuci parę swoich groszy w stylu: nie wolno popychać - bo tak nieładnie, albo stój - bo spadniesz itp. W domu ma swoje pluszaki, lalki i bobasy, którym gotuje obiady z produktów, które wcześniej kupuje w domowym sklepie (oczywiście ona jest najpierw kasjerką, a później kucharką), i te typu barbie, z którymi bawi się w "dom" są rodzice i dzieci oraz zwierzątka. Większe zabawki przechodzą prawie dziennie badania lekarskie - zestaw małego lekarza.

Lubi kolorować, malować farbkami, lepić coś z ciastoliny, naklejki, a ostatnio pani w sali zabaw pokazała jej jak się używa kleju w tubie i teraz to wykleja różne rzeczy, tzn. na narysowany kontur przykleja różne powycinane przez rodzica kształty. Ostatnio ja jej podpadłem, byłem kilka dni nieobecny - remont mieszkania i żona poszła z dzieckiem do dziadków, z którymi córka ma bardzo dobry kontakt - i czasami wygania mnie z pokoju - mówi SIO i bawi się sama, a czasami ciągnie mnie za rękę i chce żebym jej poczytał czy porobił z nią coś innego, najbardziej lubi się na mnie wspinać. Uwielbia bajki wcześniej mogło lecieć cokolwiek, teraz już ma swoje ulubione - poprzez Barbeya do Teletubisiów (skróciła sobie do tubilisie), ale najczęściej śmieje się na bajce o dwóch foczkach igluglu bez słów same dźwięki. Układa klocki, ale bardziej interesuje ją burzenie tego co zbudował tata, ew. bawi się domkami zbudowanymi przez mamę - wówczas do zabawy sama sobie dodaje małe laleczki - głównie "kubusiowo" - figurki z bajki Kubuś Puchatek.

Córka jest dość poważnym dzieckiem, ma to po mnie chyba, ale potrafi się śmiać czy to z jakiejś sytuacji w bajce czy w rzeczywistości, albo po prostu bo inni się śmieją. Ładnie mówi, że śmiało można dowiedzieć się co robiła danego dnia, gdzie była, kogo widziała, co chce jeść lub pić, czego się boi (czasami są dość dziwne rzeczy). Ma młodszą kuzynkę, z którą bardzo lubi przebywać, a już teraz potrafi się z nią bawić, nie zabiera jej zabawek - potrafi się dzielić, głaszcze ją i przytula, choć to drugie nie bardzo jest akceptowane przez młodszą kuzynkę, która jeszcze niestabilnie chodzi i później obie się wywracają. Jak miała roczek widziała jak jakiś pan dał kilka klapsów swojej córce, która strasznie płakała, później przez kilka miesięcy przeżywała to wydarzenie - do teraz ma jakiś dystans do facetów, przy czym można ją dość łatwo do siebie przekonać.

Byłbym zapomniał - moja córka od 9 miesięcy ma korygowaną szpotawość stóp - wkładkami, które nosi do tej pory, po pierwszych 2 miesiącach przestała chodzić jak kaczka, zdaniem lekarza jest ogromna poprawa i teraz tylko lekko lewa stopa wchodzi do środka. Dodatkowo te wkładki mają za zadanie korygować niewielki poślizg na linii tułowia - brzuch był wypięty do przodu a pupa do tyłu - kręgosłup prosty. Proszę o pomoc. Mam umówione wizyty w nowym roku do psychologa i neurologa, ale może już coś....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy moje dziecko może mieć uszkodzony bębnik?

Witam. Jestem mamą 3-letniego chłopca. Bardzo martwi mnie jego rozwój i wymowa. Dzieci w Jego wieku potrafią dużo, a On nie. Nie mówi dobrze i dużo... Mówi mama, niam (na psa), koko (jak domofon dzwoni telefon). Nieraz tata, ale na...

Witam. Jestem mamą 3-letniego chłopca. Bardzo martwi mnie jego rozwój i wymowa. Dzieci w Jego wieku potrafią dużo, a On nie. Nie mówi dobrze i dużo... Mówi mama, niam (na psa), koko (jak domofon dzwoni telefon). Nieraz tata, ale na wszystkich mówi mama nawet na dziadzia. Czemu tak jest? Czy coś może być z nim nie tak? Potrafi układać klocki, wie do czego jest nóż, wie jak założyć buty i mówi jak chce na dwór Ata... W środę idę do laryngologa, aby zobaczyć co się dzieje z rozwojem dziecka. Proszę o jakaś poradę:(:( Martwi mnie to, a to moje pierwsze dziecko i już sama nie wiem co mam robić i do kogo iść o pomoc:(:(

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Tatiana Lewicka
Mgr Tatiana Lewicka
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein

Wahania nastroju, myśli samobójcze - czy mogę mieć depresję?

Mam prawie 20 lat, chciałabym się dowiedzieć, czy moje objawy wskazują na depresję czy jestem przemęczona. Od jakiś 2 miesięcy mam dziwne wahania nastrojów - raz się śmieję, a zaraz mam ochotę wybuchnąć płaczem. Wszystko wokoło mnie denerwuje do takiego...

Mam prawie 20 lat, chciałabym się dowiedzieć, czy moje objawy wskazują na depresję czy jestem przemęczona. Od jakiś 2 miesięcy mam dziwne wahania nastrojów - raz się śmieję, a zaraz mam ochotę wybuchnąć płaczem. Wszystko wokoło mnie denerwuje do takiego stopnia, że mam ochotę coś rozszarpać. Czasami nie potrafię wstać z łóżka, wtedy nie muszę jeść ani pić tylko tak leżeć. Od jakiegoś czasu też mam myśli samobójcze, dwa razy już próbowałam sobie podciąć żyły. Proszę o odpowiedz.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy moja dziewczyna ma depresję? Jak jej pomóc?

Moja dziewczyna (22 lata) twierdzi, że ma depresję. Ten stan zaczął się ok 2-3 lat temu, kiedy zmarła jej babcia. Była z nią silnie związana emocjonalnie. Jest cały czas smutna, nic nie sprawia jej satysfakcji i zadowolenia. Na święta...

Moja dziewczyna (22 lata) twierdzi, że ma depresję. Ten stan zaczął się ok 2-3 lat temu, kiedy zmarła jej babcia. Była z nią silnie związana emocjonalnie. Jest cały czas smutna, nic nie sprawia jej satysfakcji i zadowolenia. Na święta kupiłem jej wymarzony przez nią prezent - cieszyła się góra 15min. i znowu smutek. Na pytanie dlaczego i z jakiego powodu jest markotna i smutna odpowiada, że nie wie... Nie uprawiamy seksu, ponieważ ona chce zaczekać z tym do ślubu, a ja to rozumiem i nie nalegam, lecz co jakiś czas bawiliśmy się swoimi ciałami - teraz nawet tego nie ma ochoty robić. Jej pasją jest taniec, realizuje się w tym, lecz nie budzi to w niej jakiejś euforii. Studiowała przez 3 lata kierunek, który jej zbytnio nie interesował, ale skończyła go, teraz poszła na kolejne studia, które ją interesują, ale też nie ma z tego powodu uśmiechu na jej twarzy. Starałem się jej pomóc już na różne sposoby (dodawałem otuchy - nic nie skutkowało, mówiłem, że sobie wmawia to, że ma depresje - również nic nie skutkowało, w końcu zacząłem być obojętny i też nic). Już czasem naprawdę nie wiem jak mam się zachowywać. Chodzi raz na tydzień do psychologa, ale ten chyba jest kiepski, bo również jej to nic nie daje, a przynajmniej ja nie widzę efektów poprawy, a spotyka się z tym psychologiem już jakieś 5 miesięcy. Co mogę zrobić, aby jej jakoś pomóc? Zaczynam mieć myśli, że może to przeze mnie ma taki stan. Kiedy pytałem, czy to przeze mnie usłyszałem, żebym przestał zadawać takie pytania i że ona musi sobie dać rade sama ze sobą - już nawet nie wiem co to znaczy... Bardzo proszę o jakąś radę - jak mam się zachowywać, żeby jej pomóc?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Niechęć do życia, myśli samobójcze - czy to depresja?

Witam, jestem chłopakiem, niedawno minęło mi 18 lat, ale od dłuższego czasu jest coś ze mną nie tak (około 6 lat, teraz mój problem nasilił się). Czuję się niepotrzebny, nic nie ma sensu; a gdy coś robię prawie zawsze wydaje...

Witam, jestem chłopakiem, niedawno minęło mi 18 lat, ale od dłuższego czasu jest coś ze mną nie tak (około 6 lat, teraz mój problem nasilił się). Czuję się niepotrzebny, nic nie ma sensu; a gdy coś robię prawie zawsze wydaje mi się, że źle zrobiłem (mimo że próbowałem sobie wmówić, że tak nie jest), na przykład widzę kogoś na ulicy z dziewczyną, jak rozmawiają ze sobą to się cieszę ich szczęściem, ale gdy już idę do domu zaraz zaczynam się denerwować, że im wszystko się udaje, a ja jestem niczym (nie mam prawie znajomych, ale to z mojej winy, ponieważ pół życia przesiedziałem w domu przed komputerem, grając w gry sieciowe, mimo że chcę to sobie wytłumaczyć nic mi to nie daje; dodam też, że przestałem grać już około 3 miesiące, ale i tak siedzę przed komputerem), nikt mnie nigdzie nie zaprasza, czasem z kimś piszę przez gg, ale to najczęściej z kimś kto pisze do mnie jak coś potrzebuje. Z zabawą jest tak, że posiedzę chwilę, zaczynam się nudzić i po prostu jak najszybciej chcę jechać do domu... Czy to może być depresja? Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bezsenność po odstawieniu leków psychotropowych - jak sobie z nią poradzić?

Witam! Nigdy nie miałam problemów ze snem. Jakieś 8 lat temu zaczęłam przyjmować lek psychotropowy  (grupa SSRi). Po odstawieniu leku (odstawiałam bardzo powoli), na małej dawce po jakimś czasie zaczynają się problemy ze snem. Nie działają wtedy żadne, nawet...

Witam! Nigdy nie miałam problemów ze snem. Jakieś 8 lat temu zaczęłam przyjmować lek psychotropowy  (grupa SSRi). Po odstawieniu leku (odstawiałam bardzo powoli), na małej dawce po jakimś czasie zaczynają się problemy ze snem. Nie działają wtedy żadne, nawet najmocniejsze leki nasenne. Wytrzymałam pół roku, w tym czasie żaden lekarz nie wierzy jak to jest możliwe, nie spałam nawet minuty. Czułam się strasznie dziwnie, jakbym była cały czas pobudzona i nie potrzebowałam snu. Pomaga mi tylko wrócenie do leku i to też dopiero po ok. 3 tygodniach zaczynam już kilka godzin spać. Problem jest w tym, wiem, że żaden lekarz mi nie da tego potwierdzenia, czy będąc w ciąży bardziej szkodliwe jest branie leku czy bezsenność przez cały okres ciąży? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ataki lęku - czy powinnam zgłosić się do lekarza?

Witam, od pewnego czau (o ile nie od zawsze) cierpię na napady lęku. Piszę, że od zawsze, bo pamiętam tego typu zdarzenia z okresu, kiedy jeszcze nie chodziłam do szkoły. Teraz mam 22 lata, studiuję, nie przeżyłam żadnego tragicznego zdarzenia,...

Witam, od pewnego czau (o ile nie od zawsze) cierpię na napady lęku. Piszę, że od zawsze, bo pamiętam tego typu zdarzenia z okresu, kiedy jeszcze nie chodziłam do szkoły. Teraz mam 22 lata, studiuję, nie przeżyłam żadnego tragicznego zdarzenia, a napady te się nasiliły. Nawet kilka razy dziennie odczuwam paniczny lęk, nie bardzo sama wiem przed czym, tak po prostu, przed śmiercią moją lub kogoś bliskiego. W trakcie napadu wali mi serce, robi się gorąco, mam ochotę płakać lub krzyczeć i po czasie to mija, śmierć nie przeraża mnie, jest ok. do kolejnego ataku. Nie wiem co robić, te napady stały się teraz częstsze i utrudniają mi życie. Czy mogę sobie sama pomóc? Proszę o radę. Marjon

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy ze snem - jak dobrze spać?

Witam serdecznie, jestem 24-letnią kobietą. Mój problem może i prozaiczny, ale trwa od ponad miesiąca. Mam ogromne problemy ze snem. Bywają noce, których nie przesypiam albo zasypiam ok. 5-7 rano. Wówczas mój sen trwa ok 4-5 godzin. Taki stan...

Witam serdecznie, jestem 24-letnią kobietą. Mój problem może i prozaiczny, ale trwa od ponad miesiąca. Mam ogromne problemy ze snem. Bywają noce, których nie przesypiam albo zasypiam ok. 5-7 rano. Wówczas mój sen trwa ok 4-5 godzin. Taki stan jest bardzo męczący, cykl mojego dnia został całkowicie wybity z rytmu. Za dnia nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, czasem muszę zdrzemnąć się na ok. 30 minut. Przeszukując Państwa portal, dowiedziałam się, że cierpię również na tzw. "porażenie przysenne". Przeżyłam ostatnio sporo stresów i zastanawiam się, czy to mogło mieć wpływ na moje problemy ze snem, czy też powinnam udać się do odpowiedniego specjalisty? Będę wdzięczna za fachową odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Kłucie w sercu - czy to nerwica?

Mam na imię Marzena i 42 lata, witam, mam w sercu kłucia - nie są one codzienne, tylko czasem, ale nie wiem co to może być - czuję jakby mi serce miało eksplodować napięte, napięte i jeszcze raz napięte. Nie...

Mam na imię Marzena i 42 lata, witam, mam w sercu kłucia - nie są one codzienne, tylko czasem, ale nie wiem co to może być - czuję jakby mi serce miało eksplodować napięte, napięte i jeszcze raz napięte. Nie jest to codziennie, ale jak mnie już złapie, to trzyma po parę dni. Dostałam od lekarza lek antydepresyjny, tyle tylko że angielski - niestety tabletki mi się kończą, a nerwica nie przechodzi. Pomóżcie!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co robić, aby uniknąć depresji w pracy?

Zawsze w pracy miałem depresją, a w szczególności gdy bylem sam na zmianie i wtedy to czułem, że wszystkie czynności, które miałem wykonywać przerastały moje siły psychiczne. Obecnie mam depresję związaną z ostatnim zatrudnieniem. Chodzę na oddział dzienny psychiatryczny...

Zawsze w pracy miałem depresją, a w szczególności gdy bylem sam na zmianie i wtedy to czułem, że wszystkie czynności, które miałem wykonywać przerastały moje siły psychiczne. Obecnie mam depresję związaną z ostatnim zatrudnieniem. Chodzę na oddział dzienny psychiatryczny i jestem na lekach. Moje pytanie brzmi: co robić by nie popadać w depresje w zakładzie pracy, gdyż często mi się to zdarzało.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Dziwne objawy, które pojawiły się przed snem - czy to nerwica?

Witam, Niedawno miałam dziwne objawy wieczorem, przed pójściem spać. Nagle poczułam jakiś dziwny niepokój, lęk wewnętrzny, zrobiło mi się duszno, brakowało mi powietrza, serce bardzo mocno zaczęło mi bić, miałam uczucie, że zaraz zemdleję, osłabienie, zatykanie uszu, uczucie zimna,...

Witam, Niedawno miałam dziwne objawy wieczorem, przed pójściem spać. Nagle poczułam jakiś dziwny niepokój, lęk wewnętrzny, zrobiło mi się duszno, brakowało mi powietrza, serce bardzo mocno zaczęło mi bić, miałam uczucie, że zaraz zemdleję, osłabienie, zatykanie uszu, uczucie zimna, jakby dreszcze. To było straszne uczucie. Szybko podbiegłam do okna zaczerpnąć powietrza, ale niewiele to pomogło. Trwało to pół nocy, już miałam jechać do szpitala (choć nie jestem aż taką panikarą), nie mogłam sobie z tym poradzić. Po kilku godzinach udało mi się zasnąć, ale rano znów miałam silne kołatania serca. Wzięłam lek uspokajający i troszkę ustąpiło, ale nadal jestem jakaś nieswoja, przygnębiona, smutna, nic mnie nie cieszy. Dodam, że mam silne bóle głowy (chyba migrena, choć nie do końca wiadomo, jestem w trakcie leczenia od niedawna), a od jakiegoś czasu nie mogę przebywać w większym skupisku ludzi, np.w kościele - wydaje mi się, że zaraz zemdleję, kiedyś źle się poczułam, zrobiło mi się słabo, w ustach sucho i język mi zdrętwiał, ciemno przed oczami. Musiałam wyjść na zewnątrz. Czy to może być nerwica, czy coś innego?Co robić? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić z depresją, wybuchowością i myślami samobójczymi?

Mam 19 lat. Mam napady głębokiej depresji, nieznośnie wahania nastroju, nie potrafię panować nad sobą. Z godziny na godzinę zmieniam się ze złośliwego furiata w cichego, płaczliwego człowieka z beznadziejnie głęboką depresją. Nie panuję nad sobą. Z czasem nauczyłem...

Mam 19 lat. Mam napady głębokiej depresji, nieznośnie wahania nastroju, nie potrafię panować nad sobą. Z godziny na godzinę zmieniam się ze złośliwego furiata w cichego, płaczliwego człowieka z beznadziejnie głęboką depresją. Nie panuję nad sobą. Z czasem nauczyłem się wybuchać tylko w samotności. Pragnę towarzystwa i wsparcia, ale gdy tylko ktoś chce mi pomóc uciekam i zamykam się w sobie. Cierpienie przełożyło się na głodówkę, autoagresję. Nienawidzę ludzi jednocześnie wiedząc, że tylko bliskość może mi pomóc. Nie wiem kim jestem, już zapomniałem jaki mam być, jaki chcę być. Te zmiany nastroju a raczej całego charakteru stają się coraz bardziej nieznośne. Od kilku dni myślę o samobójstwie z taką samą siła jak o tym, że chcę pomocy. Jestem teraz w beznadziejnym stanie, wizytę mam na 7 stycznia, nie wiem czy wytrzymam. Wstydzę się zdzwonić na jakieś linie zaufania, a tym bardziej powiedzieć o moim problemie najbliższym. Najgorsze jest, że oni widzą jak nieraz się zachowuje. Nie reagują w ogóle. Staram się kryć wszystko w czterech ścianach pokoju. Mam nieraz takie napady, że naprawdę boję się o swoje życie. Jeśli będę na skraju załamania to czy mogę się po prostu zgłosić do szpitala? Takiego normalnego - w moim mieście nie ma szpitala psychiatrycznego.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z lękiem przed śmiercią bliskich?

Prosiłbym bardzo o pomoc. Otóż mam 13 lat i od jakiś dwóch miesięcy dręczy mnie lęk przed śmiercią, tzn. boję się co ja zrobię jak moja mama umrze, co ze mną będzie po śmierci, co ja zrobię bez mamy. Proszę...

Prosiłbym bardzo o pomoc. Otóż mam 13 lat i od jakiś dwóch miesięcy dręczy mnie lęk przed śmiercią, tzn. boję się co ja zrobię jak moja mama umrze, co ze mną będzie po śmierci, co ja zrobię bez mamy. Proszę o pomoc, mam tak przed spaniem, jak leżę w łóżku. W ciągu dnia nie napadają mnie takie myśli. Doprowadza mnie to po prostu do płaczu, do takiego strachu. Proszę bardzo o jak najszybszą pomoc - co zrobić żeby odpędzić te myśli, żeby normalnie iść spać, bez strachu i płaczu? Dodam, że nikt w rodzinie nie umarł, ani nie stało się nic co mogło by takie myśli wywoływać. Jest to wytwór mojej głowy. Z góry dziękuję bardzo za pomoc. K4M1L ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jaka jest przyczyna dziwnych snów?

Witam, cztery miesiące temu zmarła mi mama i od tamtej pory mam dziwne sny. Śnią mi się jakieś nieznane osoby. Parę razy śniła mi się mama i mówiła (ostrzegała) mi, żebym poszedł z ojcem do lekarza, bo jest chory. Zawsze budzę się i nie mogę spać.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bezsenność, zmęczenie, lęk - czy to jakaś choroba?

Mam 19 lat, mieszkam z narzeczonym, opiekuję się 3-letnią siostrą, mama ciągle pracuje. Moja mama zawsze dużo pracowała, nigdy nie miała czasu... Teraz, gdy pojawiła się siostra, już prawie wcale nie rozmawiamy. Ciągle się zastanawiam czy to dobry pomysł, że...

Mam 19 lat, mieszkam z narzeczonym, opiekuję się 3-letnią siostrą, mama ciągle pracuje. Moja mama zawsze dużo pracowała, nigdy nie miała czasu... Teraz, gdy pojawiła się siostra, już prawie wcale nie rozmawiamy. Ciągle się zastanawiam czy to dobry pomysł, że wyprowadziłam się od mamy... Na samym początku byłam zazdrosna o siostrę teraz widzę, że dla niej mama też nie ma czasu. Nie wiem, czy to ma jakiś wpływ na moje dolegliwości, ale wolę napisać. Wracając do moich problemów: bezsennośc lub sennośc na przemian, silny ból w okolicach skroni i z tyłu głowy, zmęczenie bez powodu, niska temperatura ciała (obecnie 35,2), bardzo częste zmiany nastroju (w jednej chwili śmieję się, a za chwilę płaczę bez większego powodu, czasami też wpadam w szał i mam lęki...) Mam nadzieję, że mi państwo pomogą. Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ból mięsni, obniżenie nastroju - co się ze mną dzieje?

Witam! Od ponad 2 lat dokuczają mi bóle mięśni. Występują one przy wykonywaniu obojętnie jakich czynności. Im cięższe zajęcie, tym większy ból. Gdy nic nie robię to nie odczuwam bólu. Pracuję fizycznie, dlatego jest to dla mnie trudne do zniesienia,...

Witam! Od ponad 2 lat dokuczają mi bóle mięśni. Występują one przy wykonywaniu obojętnie jakich czynności. Im cięższe zajęcie, tym większy ból. Gdy nic nie robię to nie odczuwam bólu. Pracuję fizycznie, dlatego jest to dla mnie trudne do zniesienia, choć z czasem zacząłem się do tego przyzwyczajać. Kiedyś także mniej spałem, a teraz mogę nawet do godziny 11. Byłem bardzo dużym optymistą, a teraz całkowicie spadłem na ziemie. Mam narzeczoną, niczego nam nie brakuje i dobrze nam razem, ale w sobie mam smutek przez to co się ze mną dzieje i mało kiedy się uśmiecham. Proszę o jakąś poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Życie jest bez sensu - depresja czy nerwica?

Mam 26 lat i jestem świeżo upieczonym mężem (ponad 4 miesiące). Ukończyłem studia techniczne, mam wymarzoną żonę, zdrowie fizyczne i to chyba tyle. Ale po co mi to wszystko? Nie potrafię się cieszyć życiem, dniem codziennym. Nie mam pracy, ponieważ...

Mam 26 lat i jestem świeżo upieczonym mężem (ponad 4 miesiące). Ukończyłem studia techniczne, mam wymarzoną żonę, zdrowie fizyczne i to chyba tyle. Ale po co mi to wszystko? Nie potrafię się cieszyć życiem, dniem codziennym. Nie mam pracy, ponieważ mam wysokie ambicje i nie mogę znaleźć takiej, która by mi odpowiadała. Wiem, że głupi nie jestem, a jednak nie potrafię sobie z tym poradzić. Oto moje "wady": strach przed podejmowaniem nowych działań życiowych, wyzwań, zmian; strach przed skrzywdzeniem swoich bliskich (żony, mamy itp.) - choć nic złego im nie robię to ciągle mam myśli, że na pewno są źli na mnie za to czy tamto (chociaż mówią, że nie są); brak radości z życia - nie czuję żadnych radości, cokolwiek będę robił tylko przygnębienie, dół i brak sensu wszystkiego; niechęć do życia, w głowie ciągle tylko dopatruje się sensu, po co w ogóle żyję, tylko utrudniam innym, zastanawiam się po co moje życie się toczy skoro nie potrafię czerpać z niego żadnych przyjemności i radości, żyć tylko po to żeby doczekać starości i umrzeć to jest bezsensu. Od kilku lat nie widzę sensu mojego istnienia, po co to się w ogóle toczy, życie człowieka w moim mniemaniu jest bez sensu, bo wszystko co ludzkie i ziemskie jest bez sensu! Nic mi się nie chce. Boję się kłaść spać, ponieważ następnego dnia odczuwam to co poprzedniego, czyli smutek i przygnębienie od samego rana, żadnej energii do działania i życia. Gdy nadchodzi wieczór to się troszkę nastrój poprawia i chociażby mam siłę żeby napisać o moim problemie. Nienawidzę kłaść się spać, ponieważ każdy dzień wygląda tak samo, tak jakbym się w nocy cofał w czasie. Wieczorami staram się przedłużyć czas siedząc bezsensownie na kompie czy oglądając TV. Całe życie ojciec wmawiał mi, że nie nadaje się do niczego, że nic nie umiem chociaż miałem dobre oceny w szkole i byłem też niezłym sportowcem. Teraz jego już nie ma, a ja nie potrafię sobie poradzić z moją zepsuta psychiką. Nikt mnie nie rozumie, ponieważ słyszę od żony i mamy słowa, żebym się za siebie wziął, żebym sobie poradził tak czy inaczej. Żebym przestał się martwić. Dla mnie życie to jeden wielki stres, lęk i dół, tylko marnuje czas swój i moich bliskich. Zapewne dostanę odpowiedź, żeby iść do psychiatry, lub inne cudowne porady. Ehhh, bezsensu to wszystko.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty