Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Nerwowość, niechęć do życia, apatia - czy powinnam zgłosić się do specjalisty?

Witam! Jestem 18-letnią kobietą i ostatnimi czasy kompletnie nie mogę sobie ze sobą samą poradzić. Serdecznie proszę o pomoc! A teraz przedstawię swoje objawy. Zacznę może od początku. Otóż, jakiekolwiek niepokojące objawy związane ze mną zaczęły objawiać się kilka lat...

Witam! Jestem 18-letnią kobietą i ostatnimi czasy kompletnie nie mogę sobie ze sobą samą poradzić. Serdecznie proszę o pomoc! A teraz przedstawię swoje objawy. Zacznę może od początku. Otóż, jakiekolwiek niepokojące objawy związane ze mną zaczęły objawiać się kilka lat temu. Zaczęłam miewać ataki paraliży sennych. Towarzyszyły mi praktycznie każdej nocy, niekiedy nawet kilka razy w ciągu jednej nocy. Początkowo myślałam, że nawiedza mnie duch, dopiero niedawno zaczęłam czytać o tym w internecie. Teraz mam je zdecydowanie rzadziej, może raz na miesiąc, no i przyzwyczaiłam się już do nich. Nie wiem czy jest to związane z tym co dzieje się ze mną teraz, ale na wszelki wypadek postanowiłam o tym wspomnieć. Wychowuję się z mamą, z tatą obecnie nie mam kontaktu, czuję do niego nienawiść, jak zresztą do połowy mojej rodziny. Moja mama jest dla mnie najważniejsza, jednak też jest strasznie nerwowa. Chyba od zawsze, choć teraz zdecydowanie bardziej, częściej... Uczę się zaocznie w liceum (nie poszło tak jak pójść miało), dlatego też nic nie robię. Powinnam znaleźć pracę, ale wiadomo, że jest to trudne z posiadanym wykształceniem. Zawsze byłam senna, czasami naprawdę na nic nie mam sił, nic mi się nie chce. Bywa, że mam myśli samobójcze, twierdzę, że urodziłam się w złej rodzinie, że to pomyłka... Większość czasu chodzę smutna, szczególnie kiedy jestem w domu. Myślałam, że ostatnio już trochę się ogarnęłam i przeszło mi. Niestety okazuje się, że nie. Ponadto mam ataki złości. Nie radzę sobie z nerwami. Wszystko mnie denerwuje, z wszystkimi się kłócę... Bezradnie płaczę, wściekam się, albo szukam zaczepki u domowników. Nie wiem co się dzieje. Nie wiem co ze sobą zrobić. Najchętniej chciałabym wyjechać gdzieś daleko (gdybym tylko miała możliwość), zostawić wszystkich i zacząć wszystko od nowa. Znaleźć pracę, zarabiać pieniądze, robić to co lubię, poznawać nowych ludzi... Mam dość. Czy powinnam zgłosić się do specjalisty?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys

Jak urządzić pokój dziecka z autyzmem?

Ciężko jest znaleźć jakieś książki na ten temat, byłabym wdzięczna gdyby zechcieli Państwo udzielić mi porad w tym zakresie, opisać główne zasady, które obowiązują przy urządzaniu pokoju dla dziecka autystycznego.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Co zrobić, gdy leki i wsparcie bliskich nie pomagają?

Nie posiadam już słów, które opisałyby mój stan. Nie wstaję rano. W dzień nie potrafię się obudzić. W nocy nie chcę spać, jakby to było jakąś stratą czasu, która i tak jest mi obojętna. Mam 24 lata, jestem kobietą i...

Nie posiadam już słów, które opisałyby mój stan. Nie wstaję rano. W dzień nie potrafię się obudzić. W nocy nie chcę spać, jakby to było jakąś stratą czasu, która i tak jest mi obojętna. Mam 24 lata, jestem kobietą i moim celem wydaje się być izolowanie się od świata. Za dużo jest tam lęku. Boję się. Od roku leczę się na depresję. Bez skutku. Skutkiem jest tylko przytycie o 15 kg. Aktualnie jem mniej niż mój kot, jakby to mogło być jakimś porównaniem. Mój psychiatra jest wspaniały i nie winię go za własną niemoc. Leki przychodzą i odchodzą. To takie zabawne, zupełnie jak ludzie. Są, a później znikają, bo nie potrafią mi pomóc. Później przychodzi czas na kolejną zmianę. Nowe leki - nowi ludzie, których tak naprawdę nie potrzebuję. Do tego mój przyjaciel, zakodowany genetycznie, który bezczelnie koi wszystko - alkohol. Boję się, że to się nigdy nie skończy. Boję się, że ja będę musiała to skończyć. Jestem ja i są te myśli. I nie ma w nich miejsca na nowy początek (próbowałam już zbyt wiele razy...). Zbyt wiele razy otrzymywałam propozycje pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Za każdym razem odmawiałam, zdając sobie sprawę, że to są złe decyzje, ale nie chcę tam być. Umarła we mnie nadzieja. Chcę tylko zapytać, czy można żyć z depresją? Czy można, dzień w dzień, walczyć i nie umierać jednocześnie? Bo czuję, że ta choroba to droga ku przepaści. Ta droga wcale nie jest taka długa. Prawdopodobnie jestem w ciąży. Prawdopodobnie nie umieram samotnie. Co zrobić, gdy leki i wsparcie bliskich osób nie pomagają?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Myśl, że coś się stanie moim bliskim nie daje mi spokoju. Czy ze mną wszystko w porządku?

Mam 34 lata. Często przed snem wyobrażam sobie różne rzeczy. Niestety z przemiłej wycieczki po lesie czy mieście, czy wyjściu na basen rodzi się w mojej głowie jakiś chory scenariusz i albo mnie dzieje się krzywda, albo żonie, albo córce...

Mam 34 lata. Często przed snem wyobrażam sobie różne rzeczy. Niestety z przemiłej wycieczki po lesie czy mieście, czy wyjściu na basen rodzi się w mojej głowie jakiś chory scenariusz i albo mnie dzieje się krzywda, albo żonie, albo córce i to w taki sposób, że nie jestem im w stanie pomóc. Meczą mnie te horrory straszni i nie mogę sobie z tym poradzić. Nie układa mi się ostatnio z żoną (od czasu kiedy urodziła się córeczka, tj. 4 lata), w pracy tez nie jest słodko, ale nie wydaje mi się aby to miało jakiś związek a tym. Bardzo kocham swoja córkę i myśl ze cokolwiek może się jej stać nie daje mi spokoju.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica natręctw i lęki - czy jest jakiś sposób, by udało mi się wyjść z tego?

Witam, jestem tu nowa, ale po prostu szukam ratunku wszędzie. 5 lat temu oficjalnie stwierdzono u mnie nerwicę natręctw, lęki byłam 4 lata, później rok dawałam sobie radę sama, nie wiem jak. Przez ostanie pół roku brałam znowu, ale...

Witam, jestem tu nowa, ale po prostu szukam ratunku wszędzie. 5 lat temu oficjalnie stwierdzono u mnie nerwicę natręctw, lęki byłam 4 lata, później rok dawałam sobie radę sama, nie wiem jak. Przez ostanie pół roku brałam znowu, ale zaszłam w ciąże i biorę lek sporadycznie tylko. Mam dość, nie wiem co ze sobą zrobić, nie cieszy mnie nawet ciąża - ciągle siedzę w łóżku i ryczę, wymyślam sobie niestworzone myśli i wtedy lęki i natręctwa maja podstawę, by się tworzyć. U mnie zaczęło się od tego, że bardzo boję się o wszystkich, że coś się stanie. W ogóle jednym z głównych wątków leków jest to, że boję się, że zachoruję psychicznie i trafię do szpitala - panika mnie wtedy zjada. Teraz w ciąży zaczynam się obwiniając o wszystko, że wszystko co się dziej to moja wina, zaczynam żałować wielu rzeczy, które wcześniej zrobiłam (tzn. że zraniłam kogoś, kogo bardzo kocham:) i to zaczyna mnie prześladować, straszne czasem mam wrażenie, że oszaleję, robi mi się duszno, serce wali, jest mi zimno. Chodziłam 4 lata na terapię, ale chyba nie umiem sobie pomóc czy - ktoś z was może to rozumie? Mam kochanego męża, on rozumie mnie, rodzice nie do końca - twierdzą, że sama sobie wymyślam, wiec w ogóle przestałam im tłumaczyć. Jak ja bym chciała być normalna, bez natręctw, lęków i cieszyć się wszystkim… Czy jest jakiś sposób, by udało mi się wyjść z tego? Czytałam nawet o zabiegu operacyjnym na n.n.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę opanować emocji, jestem zła, nerwowa - czy to depresja?

Witam. Nazywam się Basia, mam 21 lat. Studiuję i pracuję. W pewnych chwilach nie mogę opanować emocji, jestem zła, nerwowa, zaczynam przeklinać itd. przez co krzywdzę pozostałych członków rodziny, a także mojego chłopaka. Gdyby tylko coś, wystarczy drobnostka,...

Witam. Nazywam się Basia, mam 21 lat. Studiuję i pracuję. W pewnych chwilach nie mogę opanować emocji, jestem zła, nerwowa, zaczynam przeklinać itd. przez co krzywdzę pozostałych członków rodziny, a także mojego chłopaka. Gdyby tylko coś, wystarczy drobnostka, która nie idzie po mojej myśli w mojej głowie zaczyna się horror - każdy, kogo napotkam dostanie ode mnie ochrzan. Są momenty w których mogłabym płakać cały dzień, chyba z bezradności, że nie mogę sobie sama pomóc, że kłócę się z moim chłopakiem o byle co, z mojej winy, że za dużo wymagam od niego, popadam w taki dół ze nie wiem co robić, czuję się taka do niczego, mam zły nastrój,wszystko mnie denerwuje, najlepiej to położyłabym się na cały dzień w łóżku i spała aż do rana następnego dnia, mam osłabioną pamięć… Chcę się zmienić, tylko jak?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak mam zdefiniować swój stan? To depresja?

Mam 18 lat, uczę się w dobrej szkole, planuję pójście na studia. W zasadzie moje plany legły w gruzach odkąd dręczy mnie ten dziwny stan. A mianowicie od paru miesięcy cierpię na całkowity brak motywacji do czegokolwiek, trudno mi skoncentrować...

Mam 18 lat, uczę się w dobrej szkole, planuję pójście na studia. W zasadzie moje plany legły w gruzach odkąd dręczy mnie ten dziwny stan. A mianowicie od paru miesięcy cierpię na całkowity brak motywacji do czegokolwiek, trudno mi skoncentrować się na tym co robię i wszystko wydaje mi się bez sensu. Zanim zabiorę się do nauki, muszę się do niej najpierw kilka godzin zmuszać, a kiedy już zacznę się uczyć, nie potrafię się na tym skupić, bo myślę o zupełnie innych rzeczach. Oprócz tego jestem tak zmęczona tym zmuszaniem się do pracy, że zasypiam nad książkami. Przez to mam coraz więcej problemów w szkole i coraz słabsze stopnie. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że mój stan jest mi całkowicie obojętny, przestaje obchodzić mnie, czy będę przygotowana do lekcji, czy nie. Wszystko to wydaje mi się bez sensu i nie mam siły z tym walczyć. Nie dzieje się tak, bo jestem leniwa, co słyszę od rodziców na każdym kroku, ale dla tego, że nie jestem w stanie się przemóc, zmotywować, skoncentrować. Moje plany na przyszłość, na studia legły w gruzach. Ten stan bezsensu i pustki wywołuje u mnie fatalne samopoczucie, myślę wtedy często o tym żeby się zabić, często też się okaleczam. Po za tym męczą mnie także kontakty z innymi ludźmi, nie potrafię dojść z nimi do porozumienia, trudno jest im się ze mną dogadać. Jak mam zdefiniować swój stan?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalene, zawał, czy nerwica?

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę...

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę, gdy nagle odczułam ból w klatce piersiowej, niemożność złapania oddechu, kręciło mi się w głowie, czułam się bardzo dziwnie i słabo. Najdziwniejsze jest to, że zaczęłam bardzo silnie odczuwać lęk przed śmiercią. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam. Pracuję w olbrzymim biurowcu, wstałam i wiedziałam, że muszę gdzieś wyjść, bo zemdleję. Wieczorem - będąc przekonana, że jest to początek przeziębienia, a był to okres pandemii świńskiej grypy - udałam się do internisty. Lekarz, po zbadaniu mnie i przeprowadzeniu wywiadu skierował mnie na EKG. Wynik był przerażający: zawał ściany dolnej - prawdopodobnie przebyty. Lekarz powiedział, że jeśli i czuje się dobrze, wypuści mnie do domu, ale jeśli nie… Oczywiście udałam się do domu ze skierowaniem do kardiologa w ręce. Kardiolog zlecił badania krwi, echo serca, itp. - wyniki wyszły bardzo dobrze. Nic nie wskazywało na przebyty zawał. Kardiolog stwierdził, że to reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalne i zapisał magnez B6. Do dnia dzisiejszego taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Moje dzieciństwo nie było usłane różami. Ojciec alkoholik - często po nocach awanturował się z mamą. Ojciec mojego dziecka siedzi w więzieniu, a ja zaczęłam spotykać się z żonatym mężczyzną. Jest we mnie wiele sprzeczności, ale takie życie - raczej nie mam z tym problemu. Czy powinnam udać się do lekarza – specjalisty jeśli taki stan się powtórzy?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zawroty głowy mogą być spowodowane przez zniesienie lordozy szyjnej?

  Witam. Jestem 30-letnią kobietą. Od jakiegoś czasu cierpię na zawroty głowy. Nie są one zbyt silne, ale uciążliwe. Chodząc czuję się niepewnie. Najbardziej dokuczają mi w nocy. Każde przekręcenie się na łóżku odczuwam jak zawrót.Nasilają się też jak...

  Witam. Jestem 30-letnią kobietą. Od jakiegoś czasu cierpię na zawroty głowy. Nie są one zbyt silne, ale uciążliwe. Chodząc czuję się niepewnie. Najbardziej dokuczają mi w nocy. Każde przekręcenie się na łóżku odczuwam jak zawrót.Nasilają się też jak schylam głowę mocno na dół i jak się położę. Jak chodzę jest trochę lepiej. Kiedyś laryngolog stwierdził, że mam nadwrażliwość błędnika .Ostatnio robiłam badanie RTG odcinka szyjnego kręgosłupa, gdyż cierpię na ból karku i głowy w okolicy potylicznej. Na zdjęciu wyszło zniesienie lordozy szyjnej. Czy to może być przyczyną zawrotów? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy lęk powoduje u mnie natrętne myśli?

  Witam serdecznie. Od paru lat mam fobię społeczną i leczę się w tym kierunku. Odczuwam lęk między ludźmi, lecz ostatnio ciągle myślę o moim problemie, zamartwiam się moja chorobą, wgłębiam się w nią, staram się pracować nad wyleczeniem -...   Witam serdecznie. Od paru lat mam fobię społeczną i leczę się w tym kierunku. Odczuwam lęk między ludźmi, lecz ostatnio ciągle myślę o moim problemie, zamartwiam się moja chorobą, wgłębiam się w nią, staram się pracować nad wyleczeniem - być może przez to ciągle myślenie o tym. Zaczęłam odczuwać lęk będąc w domu sama lub z rodziną, wtedy gdy przypomni mi się odczuwanie lęku tak jakby przez strach, że znowu lęk w domu się pojawi - zastanawiam się czy nie są to natrętne myśli? Również prosiłabym o rade co zrobić, by w domu móc w spokoju pracować nad sobą.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem już na skraju wytrzymałości. Mam depresję?

Witam. Mam 17 lat. I chciałabym pójść do pedagoga szkolnego. Jednak nie wiem czy mój stan nie nadaje się tylko do psychologa lub psychiatry. Jestem już po próbie samobójczej, kilku cięciach, po domu w którym czuje się jak w...

Witam. Mam 17 lat. I chciałabym pójść do pedagoga szkolnego. Jednak nie wiem czy mój stan nie nadaje się tylko do psychologa lub psychiatry. Jestem już po próbie samobójczej, kilku cięciach, po domu w którym czuje się jak w schronisku, ojcu alkoholikowi, który mnie wyzywa od gnid itp. i bolesnym rozstaniu, którego efekty czuję do dzisiaj. Dziś mija równe 4 miesiące, gdy zostawił mnie chłopak. Od rana płakałam już z 3 razy. Nawet już boli mnie brzuch. Chce skończyć te męczarnie, ale nie w sposób, który robiłam to do tej pory - poprzez cięcie się. Jaka jest różnica pomiędzy psychologiem, a pedagogiem? Czy pedagoga, zwłaszcza szkolnego, obowiązuje tajemnica lekarska? Nie chcę by ktokolwiek się dowiedział o moim stanie, a zwłaszcza tzw. rodzice. Chcę być pewna tego, że to co tam powiem nie wyjdzie poza jej pokój. Ja już nie widzę żadnego wyjścia oprócz pedagoga szkolnego, mam najbliżej, bo jest w szkole. Już dłużej nie mogę unikać problemu. Dzisiaj o mały włos znowu nie sięgnęłam po cyrkiel... Pomocy, pilnie! Jestem już na skraju wyczerpania, a nie chce mieć więcej blizn. Nie mam siły już tego ukrywać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dolegliwości to objaw nerwicy?

Witam. Od trzech miesięcy cierpię na różne dziwne dolegliwości, które wydają mi się wręcz absurdalne. Są to m.in.: kurcze mięśni, drżenie rąk, mrowienie (w szczególności lewej), kłopoty trawienne, kłopoty ze snem, z koncentracją, uczucie wyobcowania oraz "pustki" w...

Witam. Od trzech miesięcy cierpię na różne dziwne dolegliwości, które wydają mi się wręcz absurdalne. Są to m.in.: kurcze mięśni, drżenie rąk, mrowienie (w szczególności lewej), kłopoty trawienne, kłopoty ze snem, z koncentracją, uczucie wyobcowania oraz "pustki" w głowie. Emocjonalnie nie mam żadnych lęków. Jedynie jestem w podłym nastroju i chce mi się częściej płakać niż zwykle (doprowadzają mnie do tego objawy somatyczne). Poprzednio miałem dosyć silne ataki depresji lękowej z przerwami i to na krótko przed wspomnianym objawami. Moje pytania: 1. Czy to objawy nerwicy? Ja skłaniam się, że są to objawy nerwicy wegetatywnej, ale nie potrafię jej powiązać z przyczyną ich powstawania. 2. Moi rodzice uważają, że biorą się one z hipochondrii, albo że są one objawem stresu długotrwałego, z którym nie potrafię sobie poradzić i że jak nie przestanę to dopiero doprowadzą one do nerwicy. Proszę o odpowiedź co to jest i jak można to leczyć, bo moim zdaniem nie można! :( Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niski puls i zawroty głowy

Dzień dobry. Mieszkam obecnie w Anglii .Od 1,5 miesiąca czuję się bardzo źle, mam niski puls, zawroty głowy i nudności. Byłam u lekarza miałam robione badania z krwi , glukoza, morfologia, cholesterol, t3, t4, ekg ,echo...

Dzień dobry. Mieszkam obecnie w Anglii .Od 1,5 miesiąca czuję się bardzo źle, mam niski puls, zawroty głowy i nudności. Byłam u lekarza miałam robione badania z krwi , glukoza, morfologia, cholesterol, t3, t4, ekg ,echo serca, holter i usg jamy brzusznej.  Wszystko ok jednak ja czuję się bardzo źle. Wczoraj w pozycji siedzącej spadłam z krzesła ponieważ zrobiło mi się słabo. Byłam u lekarza, ale ten twierdzi, że nic złego nie dzieje się. Przepisał mi tabletki na chorobę Maniera i zachwiania błędnika. Nie pomogło. Nie wiem co mam robić. Bardzo się boję.  Mam 4 dzieci, boję się sama siedzieć w domu. Proszę o pomoc. Czy może być coś związanego z głowa, np. jakiś guz lub coś takiego?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz

To objawy ciąży czy nawrót depresji?

Dzień dobry. Mam problem, ponieważ chorowałam na depresję somatyczno-lękową i brałam leki - była poprawa, ale jestem w ciąży, w 5 miesiącu i nie biorę już nic, ale czasem jeszcze mam takie zawroty i boję się czy to od depresji...

Dzień dobry. Mam problem, ponieważ chorowałam na depresję somatyczno-lękową i brałam leki - była poprawa, ale jestem w ciąży, w 5 miesiącu i nie biorę już nic, ale czasem jeszcze mam takie zawroty i boję się czy to od depresji - czyżby wróciła? Moja choroba polegała na zaburzenia koncentracji, suchości w ustach i ciągłym zmęczeniem oraz, jak wyszłam do sklepu, lękiem przed ludźmi, hałasem – na razie nic nie wróciło, tylko te zawroty.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można się całkowicie wyleczyć z nerwicy obsesyjno-kopulsyjnej?

Od 5 roku choruję na nerwicę obsesyjno-kopulsyjną i silną depresję. Brałem lek przez 3 miesiące, odstawiłem ze względu na to, że nastąpiła znaczna poprawa, także przez psychoterapię indywidualną, teraz także chodzę na terapię grupową i biorę lek ze...

Od 5 roku choruję na nerwicę obsesyjno-kopulsyjną i silną depresję. Brałem lek przez 3 miesiące, odstawiłem ze względu na to, że nastąpiła znaczna poprawa, także przez psychoterapię indywidualną, teraz także chodzę na terapię grupową i biorę lek ze względu na początki schizofrenii, które też miały miejsce ok. 3 miescy temu, przez dopalacze i medytację. Bardzo silne lęki, obawy itp. ustąpiły, lecz jest sprawa, która troszkę nie daje mi funkcjonować: codziennie od 2 miesięcy się bardzo pocę w nocy oraz nie mogę sobie dać rady z dużą ilością snów, przez które się pocę. Nie wiem czy to powody do obaw, czy muszę sobie dać jeszcze czas?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Obwiniam siebie za wszystko, nocami nie mogę zasnąć - czy to depresja?

Witam, mam 14 lat. Ostatnio często obwiniam siebie za wszystko dookoła, nocami nie mogę zasnąć i często się budzę, mam pełno kompleksów (mimo iż czasem wiem, że nie mam o co), częściej płaczę. Miewam myśli o tym, że mogłoby mnie...

Witam, mam 14 lat. Ostatnio często obwiniam siebie za wszystko dookoła, nocami nie mogę zasnąć i często się budzę, mam pełno kompleksów (mimo iż czasem wiem, że nie mam o co), częściej płaczę. Miewam myśli o tym, że mogłoby mnie nie być na świecie, ale nie umiałabym chyba się zabić. Z testów w internecie wychodziła mi zawsze średnia lub głęboka depresja. Nie miałabym wątpliwości, gdyby nie to, że zazwyczaj tego po mnie nie widać. Nadal interesuję się tym, czym wcześniej, jestem zdolna do nauki, przy ludziach dużo się śmieję i mówię. Czy to może być depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój syn może być dzieckiem autystycznym?

Witam! Syn ma obecnie 15 m-cy. Od 8 m-ca życia jest rehabilitowany z powodu asymetrii ułożeniowej. Urodził się w 40 t. ciąży przez CC, dostał 10 pkt w skali Apgar. Syn obecnie uczęszcza od 3 m-cy do żłobka i bardzo...

Witam!

Syn ma obecnie 15 m-cy. Od 8 m-ca życia jest rehabilitowany z powodu asymetrii ułożeniowej. Urodził się w 40 t. ciąży przez CC, dostał 10 pkt w skali Apgar. Syn obecnie uczęszcza od 3 m-cy do żłobka i bardzo dobrze czuje się pośród dzieci, potrafi się z nimi bawić i nawiązuje dobry kontakt. Jest dzieckiem wesołym i towarzyskim. Zaczął chodzić dopiero w wieku 14 m-cy, czyli m-c temu. Obecnie jest zafascynowany chodzeniem, nasłuchuje odgłosu tupania nóżkami o podłogę, bez przerwy by chodził, patrzy często na nóżki jak się ruszają, a nie przed siebie. Przez 2 pierwsze tygodnie chodzenia, oglądał swoje odbicie przed wyłączonym telewizorem i bardzo się cieszył, że widzi jak chodzi. Pierwsze słowa typu baba, zaczął mówić w wieku 8 m-cy, później było mama, tata, lala, dada, ble ble, ana, lala, dzi dzi. Ale nie widzę u niego postępu tej mowy, mama mówi bardzo sporadycznie, baba też, tata to samo, najczęściej słyszę lala, dzidzi i nic więcej, żadnych nowych słów, nawet w dziecięcym wydaniu.

Lubi oglądać książeczki, opowiadam mu szczegółowo obrazki w tych książeczkach, ma takie dźwiękowe z odgłosami zwierząt, ale ich nie naśladuje. Puszczam mu dużo piosenek dla dzieci. Z resztą on nauczył się samodzielnie włączać magnetofon i wkładać CD i kiedy ma ochotę to włącza samodzielnie. Wie co to piesek, kotek, krówka, ale nie pokaże palcem w książce, ani nie naśladuje odgłosów. Ponadto nie chce wskazywać palcem co chce, kiedyś robił kosi kosi - teraz nie chce, nigdy nie chciał też robić papa. Był tego uczony do znudzenia. Potrafi dać cześć, przybić " piątkę" , jak go o coś proszę, żeby dał to da, ale jak ma coś przynieść to już nie. Jest bardzo żywym dzieckiem praktycznie od urodzenia. Lubi się przytulać, lubi pieszczoty, bawi sie w chowanego,w akuku. Myślę, że rozumie to co się do niego mówi, przynajmniej w większości, stoi pod łazienką na komunikat, że idzie się kąpać, gdy mówię mu, że w tv jest bajka, to leci z drugiego pokoju i chętnie ogląda, w ogóle lubi tv, szczególnie reklamy.

Dodam, że rozumie zakazy, dokładnie wie czego mu nie wolno, ale i tak czasami próbuje, obserwując przy tym moją reakcję. Ładnie bawi się zabawkami, wrzuca list do skrzynki pocztowej, takiej dla dzieci, gdzie otwór jest bardzo mały, próbuje wkładać klocki w otwory, nie układa 2 klocków na siebie, ale patrzy jak ja to robię, i próbuje. Nie wiem czy to niepokojące? Syna oglądał 2 m-ce temu psycholog dziecięcy i pedagog, ale nikt nic konkretnego nie mówi, pani psycholog ostatnio powiedziała, że jak na dziecko z takim opóźnieniem w rozwoju psychoruchowym i tak ma nieźle opanowaną manipulację i potrafi koncentrować uwagę. Ale mnie jednak nie pokoi zachowanie syna, mam wrażenie, że jego rozwój jest nieharmonijny. Jest też pod opieką neurologa dziecięcego, ale na razie poza asymetrią nie miał nic zdiagnozowane. Wszyscy milczą, a ja umieram z niepokoju.

Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Agresja u dziecka - jak się zachować?

Marcelek ma 3,5 roku- synek jest obecnie w trakcie diagnozowania w kierunku zespołu Aspergera. Synek urodzony poprzez cc ze względu na wskazania zdrowotne matki, Apgar 8,8,9, jako niemowlak bardzo nadpobudliwy, płaczący, cierpiący na częste bóle brzuszka- bez wyjaśnionej przyczyny...

Marcelek ma 3,5 roku- synek jest obecnie w trakcie diagnozowania w kierunku zespołu Aspergera. Synek urodzony poprzez cc ze względu na wskazania zdrowotne matki, Apgar 8,8,9, jako niemowlak bardzo nadpobudliwy, płaczący, cierpiący na częste bóle brzuszka- bez wyjaśnionej przyczyny (teraz widzę, że może być przyczyną brak tolerancji kazeiny i glutenu??- w tej chwili dziecko jest żywione "normalnie"). Synek rozwijał się prawidłowo, gaworzył, uśmiechał się na mój widok, raczkował jak błyskawica :) bardzo szybko sygnalizował potrzeby fizjologiczne (około 9-10 miesiąca), w wieku około 14 miesięcy całkowicie porzuciliśmy pampersy w dzień po następnych kilku również w nocy.

Synek bardzo szybko zaczął mówić, w wieku około 15 miesięcy bezbłędnie rozpoznawał wszystkie litery alfabetu oraz liczył do 10. W chwili obecnej ma ogrommy zasób słów i używa ich zgodnie z przeznaczeniem, ale nie potrafi podtrzymać rozmowy, odpowiada tylko na pytania i raczej trzeba go ciągnąć za język, chyba że ma dzień opowiadania wszystkiego i to każdej napotkanej osobie, wtedy też od rana do wieczora buzia mu się nie zamyka :) W wieku około 10 miesięcy (raczkując) namiętnie bawił się piłkami okręcając je wokół własnej osi, do tego później dołączyła pralka (trwa do dnia dzisiejszego) oraz wiatraki, wentylatory, rozkłada je tylko po to aby móc kręcić skrzydełkami... choć patrzenie na włączone wiatraki też sprawia mu ogromną radość, ale widzę że woli mieć nad nimi kontrolę. W zeszłym roku w styczniu będąc na urlopie synek dostał w prezencie małą pralkę (...) zaczęło się kręcenie godzinami bębnem, każda próba odebrania zabawki kończyła się ogromną awanturą- mam nawet zdjęcia ze spacerów z nieszczęsną, żółtą pralką (...) potrafił się nią bawić aż do tego stopnia, że na paluszkach porobiły się odciski na paluszkach i bąble, jak pękały kręcił dalej czasem popłakując, ale za żadne skarby świata nie chciał oddać zabawki. Gdziekolwiek się pojawi jadąc autem, czy też będąc na spacerze mogę być pewna, że nie przeoczy żadnego wiatraka czy też wentylatora, bez różnicy czy będzie on zamontowany gdzieś w ścianie budynku czy też wolnostojący.

Jako małe dziecko Marcek na pamięć recytował wszystkie teksty z posiadanych książeczek, do tej pory ma doskonałą pamięć, w przedszkolu uczy się błyskawicznie piosenek i wierszyków, recytując je w trakcie różnych zabaw. Przedszkole: synek bawi się sam wybranymi zabawkami, nie szuka kontaktu z innymi dziećmi, co najwyżej konfrontacji, aby kogoś uderzyć, popchnąć... w domu gdzie często przebywają jego kuzynki, również unika z nimi zabaw bądź zdarza się to niezmiernie rzadko i tylko na jego zasadach, inaczej zaczynają się bójki, szczypanie, kopanie, gryzienie, ciąganie za włosy, często również dzieje się to bez powodu. Te sytuacje są ogromnym problemem, ponieważ dziewczynki boją się mojego synka i co zrozumiałe jest nie chcą z nim przebywać, bo często powitanie rozpoczyna się od "pacnięcia" przez mojego synka dziewczynek - co ciekawe sytuacje te najczęściej zdarzają się przy mojej bytności w domu, kiedy jest pod opieką babci - sytuacje takie są zdecydowanie rzadsze. Bicie mnie jest na porządku dziennym, po czym za kilka sekund próbuje się przytulić i mówi: mamusiu, ja nie chcę bić, nie chcę szczypać, itd.

Zwierzęta uwielbia (na swój sposób), niestety przytula je z całej siły, ciągając przy tym za uszy, wyrywając sierść- ba! mam wrażenie, że piski psa sprawiają mu przyjemność... potrafi podejść i pociągnąć psa za ucho, ciesząc się, kiedy zwierzę ostrzegawczo warknie lub nawet ugryzie... kompletnie nie zwraca na to uwagi, jakiś rok temu nasz pies nie wytrzymał i ugryzł synka w nos po kilku minutach płaczu zrobił dokładnie to samo, ciągał psa za uszy - nie wyciąga z danej sytuacji wniosków. Synek ogólnie jest rozbrykanym i kochanym chłopcem, uwielbia place zabaw (niestety najlepsze są niebezpieczne zabawy, gdzie można spaść z wysokości), bardzo dużo jeździ na rowerze (z bocznymi kółeczkami), ma problem z utrzymaniem równowagi podczas jazdy, jeśli rower się przechyla strach go paraliżuje, jako maleńkie dziecko nie upadał (zawsze był bardzo ostrożny).

Obcinanie włosów i paznokci (u nóżek) kończy się histerią, krzyczy, że to go bardzo boli, uwielbia się pluskać w wodzie, choć panicznie boi się mycia głowy. Bardzo chętnie słucha języków obcych (ja często mówię w innym języku, ze względu na pracę) sam powtarza różne słówka, ale tylko na zasadzie zapamiętywania bez rozumienia. Uwielbia podróże, hotele są jego życiem, ale dopiero od jakiegoś roku, wcześniej każdy wyjazd był katorgą zasypianie w innym łóżeczku, inne otoczenie, w tej chwili dopytuje kiedy pojedziemy do hotelu?? Nie sprawia mu problemów chodzenie ze mną na zakupy, w odwiedziny, obcy ludzie, nie boi się ich - aczkolwiek woli, kiedy ja jestem obok. Ogólnie nie miałam problemów z żywieniem synka, jadł wszystko (warzywa, owoce, mięsko, kasze)- jedynie od jakiegoś czasu (po chorobie z bardzo wysoką gorączką) nie chce jeść, wybiera jakiś produkt, który będzie jadł przez cały dzień wieczorem twierdząc, że tego nie lubi...

Synek wychowywał się do tej pory bez obecności ojca, w chwili obecnej jesteśmy na etapie poznawania i akceptacji mojego partnera (trwa to już około roku czasu, spotykanie, wspólnie spędzony czas, zabawy) ze względu na syndrom chcemy przygotować dziecko do zmian (zdecydowanie istotnych w jego życiu). Najważniejsze przed terapią, którą zaczyna już w poniedziałek nurtują mnie sposoby jak zahamować u synka agresję i wpadanie w zły humor, co dzieje się dość często, a z uśmiechu do złości przechodzi w ciągu kilku sekund całkowicie zmieniając wyraz twarzy, ton głosu (wtedy wszystko jest na NIE: nie lubię, nie chcę, nie zjem...)

Przepraszam za chaotyczny opis, ale jedno zdarzenie przypominało mi następne...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc przyjaciółce? Boję się, że znowu sięgnie po żyletkę

Pewien chłopak bardzo skrzywdził moją przyjaciółkę, ona z tego powodu zaczęła się ciąć, widziałam jej wannę całą miała we krwi. To był straszny widok, ona mnie nie słucha, że ten chłopak nie był jej wart, żeby nie robiła sobie...

Pewien chłopak bardzo skrzywdził moją przyjaciółkę, ona z tego powodu zaczęła się ciąć, widziałam jej wannę całą miała we krwi. To był straszny widok, ona mnie nie słucha, że ten chłopak nie był jej wart, żeby nie robiła sobie krzywdy z jego powodu. Ona wie, że zrobiła coś strasznego, ale nie umie sobie z tym poradzić - mnie też to zaczyna przerastać. Nie mogę być z nią 24h na dobę, bo mieszkamy od siebie kawałek drogi. Robię co w mojej mocy, wspieram ją. Pilnuje jak tylko potrafię, ale nie jest to łatwe. Nie chcę jej proponować psychologa, bo nie da się tam zaciągnąć, nawet dla swojego dobra, a boję się, że to nic nie da. Poszukuję jakichś telefonów zaufania, albo kogoś kto mógłby jej pomóc, bo ja sama nie wiem już jak, a martwię się o nią strasznie, chociaż obiecuje mi, że nie zrobi sobie już nic złego, to wiemy obydwie, że pod wpływem emocji może znowu sięgnąć po żyletkę. Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to nawrót depresji? Dlaczego tak się męczę na tym świecie?

  Długo zastanawiałam, czy napisać również i o swoich problemach, i to nie dlatego, że się ich wstydzę, lecz nie bardzo potrafię ująć je w słowa, pewnie i tak nie napiszę tego co czuję. Wiem, że mam ogromny problem, że...

  Długo zastanawiałam, czy napisać również i o swoich problemach, i to nie dlatego, że się ich wstydzę, lecz nie bardzo potrafię ująć je w słowa, pewnie i tak nie napiszę tego co czuję. Wiem, że mam ogromny problem, że swoją psychiką i nie potrafię sobie z tym poradzić. Mam 30 lat i moje życie jest koszmarem. Brak pracy doprowadził mnie na samo dno. Zawsze byłam i nadal jestem osobą nieśmiałą, małomówną, skrytą, z niskim poczucie własnej wartości, nie miałam zbyt wielu znajomych. Myślałam, że gdy skoczę studia będzie łatwiej, przynajmniej będę mieć wyższą samooceną, ale różne schody jakie napotkałam w trakcie edukacji (spowodowane stresem, nieśmiałością, a i również brakiem pracy) przyczyniły się do tego, że jeszcze bardziej zaczęłam wierzyć, że naprawdę jestem do niczego (bałam się ludzi, w ogóle zaprzestałam szukać pracy, gdyż stwierdziłam, że to nie ma sensu, mój lęk był tak ogromny, że nawet jeśli złożyłam CV w paru miejscach modliłam się potem, żeby czasem nie zaprosili mnie na rozmowę, bo ja przecież nic nie umiem). Dopadła mnie straszna depresja, brak poczucia bezpieczeństwa związanego z brakiem pracy mnie wykończył, brak sensu wstawania z łóżka itd. Jakoś tak wegetowałam, aż w końcu przyszło na świat dziecko, myślałam: przyjemniej będę mieć zajęcie, nie będę myśleć o głupotach, a i może to mnie zmotywuje, odważę się i zacznę szukać wreszcie tej pracy, ale nie - było jeszcze gorzej, lęk o jego przyszłość, problemy z opieką nad dzieckiem z braku sił, totalna porażka:(. W wieku 27 lat, 2 lata po narodzinach syna, w końcu wybrałam się do psychiatry, już tak byłam zmęczona życiem, że musiałam w końcu coś, że sobą zrobić, bo źle by się to skończyło. I leczyłam się ponad 2 lata, było lepiej jeśli chodzi o samopoczucie, jednak przyczyna choroby została (niska samoocena, brak pracy) i czuję, że depresja wraca, dalej nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Praca jest dla mnie bardzo ważna, wychowałam się w biednej wielodzietnej rodzinie, a ponadto patologicznej (ojciec alkoholik - ciągłe awantury) - nie chcę zafundować takiego samego życia mojemu dziecku. Pomocy! Co mam ze sobą zrobić? Na samą myśl o rozmowie z ewentualnym przyszłym pracodawcą wpadam w panikę, chcę pracować, a jednocześnie panicznie boję się, boję się ludzi, m.in dlatego, że nie potrafię się bronić, boję się poczucia odpowiedzialności i tego, że będę się zadręczać myślami czy swoją pracę wykonałam dobrze. Innym razem zastanawiam się czy to wszystko ma jakiś sens, ale lęk o przyszłość zmusza mnie do wracania do tematu pracy i zadręczania się bezrobociem. Co mam począć, żeby nie zwariować?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty