Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

To choroba czy nadwrażliwość i użalanie się nad sobą?

Mam dwadzieścia trzy lata, jestem studentką. Od dawna - to znaczy od trzech, czterech lat, szczególnie zimą i latem - czuję się przygnębiona, smutna, bardzo zmęczona, senna - na nic nie mam siły. W sytuacjach stresogennych (np. egzamin) popadam w...

Mam dwadzieścia trzy lata, jestem studentką. Od dawna - to znaczy od trzech, czterech lat, szczególnie zimą i latem - czuję się przygnębiona, smutna, bardzo zmęczona, senna - na nic nie mam siły.

W sytuacjach stresogennych (np. egzamin) popadam w ślepą panikę (mam problemy z żołądkiem, z oddychaniem - ucisk w klatce piersiowej itp.). Wiem, że wszystkie te objawy w jakiś sposób pasują do, np. depresji sezonowej, ale we wszelakich opisach depresji zwraca się uwagę na to, że chory nie jest w stanie poprawnie funkcjonować, nie wstaje z łóżka i tak dalej. Ze mną tak nie jest: funkcjonuję normalnie, wstaję rano, zajmuję się swoimi obowiązkami, sypiam dobrze, odżywiam się w miarę racjonalnie. Uśmiecham się. Dla bliskich osób jestem kimś zawsze radosnym, otwartym, wspierającym. Dopiero później robi się źle.

Ale czy to w ogóle jest choroba? Czy po prostu gorszy moment albo to jakaś moja nadwrażliwość i użalanie się nad sobą? (Nie wiem, czy to przydatna informacja, ale w mojej rodzinie zdarzały się przypadki chorób psychicznych: schizofrenii, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych.)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odróżnić autyzm i ADHD?

Witam. Nie tak dawno pisałam do Państwa w sprawie granic normalności i na dobrą sprawę nie wiem, gdzie ona się znajduje. Według tego wszystkiego, co tu jest napisane, wyłania się obraz taki, że w naszym kraju co drugie dziecko ma...

Witam.

Nie tak dawno pisałam do Państwa w sprawie granic normalności i na dobrą sprawę nie wiem, gdzie ona się znajduje. Według tego wszystkiego, co tu jest napisane, wyłania się obraz taki, że w naszym kraju co drugie dziecko ma autyzm, z resztą ADHD też. Więc zacznę od tego, że moje dwuipółletnie dziecko jeszcze nie mówi (nie ma normy na mowę), robi w pieluchy, słyszy doskonale (czasami tylko to co chce), uwielbia przebywać w towarzystwie, lubi się przytulać, uwielbia się śmiać, krzyczy kiedy jest złe albo gdy mu się na coś nie pozwoli (czasami nas uderzy - reakcja na zakaz albo wychodzi obrażone z pokoju), niekoniecznie bawi się zabawkami (sam znajduje sobie zabawy), buduje z klocków (czasowo zajmuje mu to od 5-7 min., zanim się znudzi), uwielbia biegać, nie zawsze idzie tam, gdzie chcą jego opiekunowie, głośnym krzykiem wyraża swoje zadowolenie lub niezadowolenie. Czasami lubi kręcić się w kółeczko sam albo z rodzicami, wchodzi wszędzie, gdzie się da, jest sprawny ruchowo, czasami robi nam na złość, nie chodzi na palcach i ma długie rzęsy (podobno są objawem autyzmu?). Jak spodoba mu się rzucanie jakimś przedmiotem to poprostu rzuca i ma przy tym niesamowitą radochę.

Co jeszcze robi? Jest ciekawym życia dzieckiem i jak każdy taki dzieciaczek nie wszystko rozumie. Więc teraz mam pytanie - czy moje dziecko ma autyzm czy ADHD? Bo jeśli tak poczytać wszystko, co napisane jest na stronach internetowych, różnego rodzaju forach, to naprawdę można oszaleć od tego wszystkiego i przypisać własnemu dziecku najgorsze choroby! Z drugiej stony, to wydaje mi się, że każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie i chyba nie należy doszukiwać się od razu autyzmu, bo jeśli tak, to dzieci moich znajomych i rodziny wszystkie mają autyzm połączony z ADHD. Czy dziecko, które w wieku 4 lat jeszcze nie mówi (a reszta rozwija się w porządku - chyba) jest autystyczne? Znam dzieci, które naprawdę mówią późno, ale nikt nie zarzuca im tego typu chorób. I mam jeszcze jedno pytanie - czy autyzm może stwierdzić neurolog, psycholog? I jakie są dokładne symptomy autyzmu i ADHD?

Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

To depresja czy zwykłe lenistwo?

Mam 18 lat i zero chęci do życia. Nie spotykam się ze znajomymi, nie mam przyjaciół, ciągle siedzę w domu i nic nie robię. Chciałabym żyć tak, jak żyje człowiek w moim wieku, ale po prostu nie potrafię. Szczerze...

Mam 18 lat i zero chęci do życia. Nie spotykam się ze znajomymi, nie mam przyjaciół, ciągle siedzę w domu i nic nie robię.

Chciałabym żyć tak, jak żyje człowiek w moim wieku, ale po prostu nie potrafię. Szczerze mówiąc przyzwyczaiłam się do tego, że nie mam kontaktu z ludźmi, ale mam dość tej monotonii. Chciałabym się czymś zająć, ale wydaje mi się, że wszystko robie źle, że do niczego się nie nadaję.

Mam za sobą próbę samobójczą właśnie z tych powodów wyżej i boję się, że nie wytrzymam i sytuacja się powtórzy. Jak mam sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam się udać do psychologa?

Mam 17 lat. Od kiedy pamiętam mam myśli samobójcze, bez żadnego konkretnego powodu. Mam też obsesję na punkcie mojej wagi. Przez swoje obsesyjne odchudzanie mam problemy zdrowotne. Raz na jakiś czas, zupełnie niespodziewanie, napadają mnie, jak ja to nazywam, "fazy"....

Mam 17 lat. Od kiedy pamiętam mam myśli samobójcze, bez żadnego konkretnego powodu. Mam też obsesję na punkcie mojej wagi. Przez swoje obsesyjne odchudzanie mam problemy zdrowotne.

Raz na jakiś czas, zupełnie niespodziewanie, napadają mnie, jak ja to nazywam, "fazy". Jest to okres, najczęściej trwający około kilku miesięcy, w którym nie mam ochoty na nic. Staram się wtedy zabić, cały czas płaczę, praktycznie nie robie nic oprócz płakania i spania - na zmianę. W roku szkolnym taki stan jest szczególnie kłopotliwy. Sięgam wtedy też po różne używki, bądź dla ukojenia bólu biorę jakiekolwiek tabletki, np. około 8 na raz. Wtedy zupełnie nad sobą nie panuję. Z nikim nie chcę się widzieć.

Ostatnio w tym stanie doszły omdlenia. Jak wspomniałam wcześniej, najczęściej nic konkretnego nie wywołuje tego stanu, jednak ostatnio jestem po rozstaniu i to na pewno mi nie pomaga. Opisany wyżej stan przeplata się z okresami kiedy mam mnóstwo energii. Wtedy chcę się zmieniać i zmieniać wszystko dookoła. Mam setki pomysłów na spędzenie czasu i planów na przyszłość. Podczas tego nagłego przypływu energii, mogłabym właściwie nie spać. Wszystko jakby przekręca się o 180 stopni.

Długo uważałam, że mogę sama sobie z tym poradzić, ale ostatnio wszstko się pogłębiło i nie mogę tego już dłużej znieść.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mi jest? Jakie skutki uboczne może nieść za sobą leczenie farmakologiczne?

Witam. Jestem mężczyzną mam 25 lata i poszukuję pomocy, bo od dawna mam - raz większe, raz mniejsze - problemy, chyba związane z nerwicą natręctw (zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi). To długa historia, ale w skrócie ją opiszę. Wydaje mi się, że moje...

Witam. Jestem mężczyzną mam 25 lata i poszukuję pomocy, bo od dawna mam - raz większe, raz mniejsze - problemy, chyba związane z nerwicą natręctw (zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi). To długa historia, ale w skrócie ją opiszę. Wydaje mi się, że moje problemy zaczęły się w wieku 13 lat, ale nie jestem dokładnie pewny - coś koło tego. Mając te 13 lat i bawiąc się z kolegami w pewnym budynku do wyburzenia zauważyłem strzykawkę i wtedy moja psychika, wyobraźnia dziecka, zadziałała i nasuwały się pytania: "a jeśli jej dotknąłem, a osoba, która jej użyła była chora na AIDS?" itp., itd. No i wtedy zaczeły się moje problemy, a mianowicie: częste mycie rąk, po kilka razy, a nawet kilkadziesiąt, aż moja skóra na dłoniach była sucha i popękana. Trwało to dość długo i rodzice to oczywiście zauważyli - mama tłumaczyła mi, że nic złego mi się nie stanie, ale nie dało mi się tego przetłumaczyć i myłem dalej te ręce, ale jakoś sam sobie tłumaczyłem, że to choroba na tle psychicznym i po troszku, małymi kroczkami coraz rzadziej myłem te ręce. Oczywiście przychodziło to z trudem, ale na siłę sam opanowałem to i mi przeszło - trwało to około roku, ale z różnym natężeniem. Potem, nie wiem w jakim odstępie czasu, pojawiły się leki przed utratą bliskich osób. To trwało stosunkowo krótko, ale w tym samym okresie zaczęło się moje sprawdzanie, czy drzwi są zamknięte i czy gaz jest wyłączony w kuchni przy kuchni gazowej - niby nic dziwnego, ale to moje sprawdzanie trwa 15 min i nie mogę odejść. Sprawdzam, odchodzę i zaraz myślę: a jeśli nie jest wyłączony gaz? To nie ustąpiło i mam tak do tej pory i wiem, że to nie jest normalne i wiem, że to jest uciążliwe, ale to nie jedyny mój problem. Przez cale lata, aż do teraz, miałem różne dolegliwości, które po krótkim czasie ustępowałym, ale później powracały. Jakieś 5 lat temu miałem ataki paniki bez powodu - nagle, niby nic, zaczynałem się bać sam nie wiedząc czego się boję, ale miałem tak tylko parę razy. Nauczyłem się nad tym panować dość szybko i jak zaczynałem się nagle bać, ale zanim to była panika, to sobie to tłumaczyłem, że nic się nie dzieje i dalej się bałem, ale już nie była to panika i teraz już nie miewam takich ataków. Te ataki były krótkie, trwały może 2 min, aż sobie przetłumaczyłem, że wszystko jest dobrze. Teraz już mam żonę, mieszkanie, pracę i chyba nerwicę! Wydaje mi się, że nie widać po mnie, że mam jakieś problemy oprócz ciągłego sprawdzania drzwi gazu i zamęczania żony. A co będzie, gdy mnie zwolnią z pracy? Jak my sobie damy radę? Czy się nie pomyliłem w pracy? Praktycznie cały czas żyję w ciągłym przekonaniu, że jestem nieudacznikim i że w pracy sobie nie radzę, że mnie nikt nie lubi. Jak ktoś zwróci mi uwage lub krzyknie na mnie to już wiem, że będę się tym przejmował, zamartwiał przez parę dni, a nawet tygodni. Kolejnym problemem - i to największym - na tę chwilę są napady agresji, zdenerwowania. Wszystko mnie wkurza, a czasem mam doła, smutno mi, potrzebuję wsparcia drugiej osoby i zamartwiam się wszystkim, a najbardziej jak z kimś się pokłócę w pracy to przeżywam to parę tygodni. Miewam częste bóle głowy. Ważę 50kg (167 cm wzrostu) i nie mam apetytu, choć nie zawsze, bo czasem lubię dobrze zjeść, ale mam też tak, że jestem głodny, ale nie mam ochoty jeść. Wiem, że to wszystko co opisałem to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i chyba pójdę do lekarza psychiatry. Chciałbym leczyć się lekami. Moje pytanie jest takie: jakie są skutki uboczne zażywanie laków i czy Wy również moje objawy diagnozujecie podobnie jak ja? Proszę o radę i pomoc, bo czuję, że działa to na mnie wyniszczająco i mam tego dosyć. Czasem czuję, że nie dam rady już dużej. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak długo może trwać bezsenność?

Od około pół roku mam problemy ze snem. Po początkowej fazie (kiedy to po trzech nieprzespanych nocach w końcu padałam ze zmęczenia i spałam jak suseł) zaczęłam miewać bezsenne noce w niedzielę przed rozpoczęciem nowego tygodnia nauki. Później problem...

Od około pół roku mam problemy ze snem. Po początkowej fazie (kiedy to po trzech nieprzespanych nocach w końcu padałam ze zmęczenia i spałam jak suseł) zaczęłam miewać bezsenne noce w niedzielę przed rozpoczęciem nowego tygodnia nauki. Później problem znów się nasilił i teraz wystarczy mały stres, żebym nie mogła zasnąć, czasem nawet do 5. nad ranem. Najgorsze jest to, że sama myśl o tym, że muszę iść spać, a mogę nie zasnąć mnie stresuje. Co najgorsze, boję się, że to już nigdy nie minie i całe życie będę się z tym borykać, a mam dopiero 20 lat. Czy mam jakieś szanse na to, że znów będę normalnie spać i funkcjonować?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Znowu wróciły myśli samobójcze. Czy dam radę uporać się z tym sama?

Mam 22 lata, chłopaka z którym wiążę przyszłość, kochających rodziców. Niedawno obroniłam licencjat na 5. Zawsze byłam energiczną, kochająca życie, szaloną dziewczyną, która lubiła wyzwania, uprawiała sport, była otwarta, komunikatywna i wesoła. Od kilkunastu dni wszystko się zmieniło z...

Mam 22 lata, chłopaka z którym wiążę przyszłość, kochających rodziców. Niedawno obroniłam licencjat na 5. Zawsze byłam energiczną, kochająca życie, szaloną dziewczyną, która lubiła wyzwania, uprawiała sport, była otwarta, komunikatywna i wesoła. Od kilkunastu dni wszystko się zmieniło z dnia na dzień…

W sumie sama nie wiem jaka była tego konkretna przyczyna, po prostu mnie dopadło: tysiąc różnych myśli na minutę, które powodowały ogromny uścisk w mojej głowie, co przyczyniało się do myśli samobójczych, do zamknięcia się na świat, totalnej bierności, ucisku w sercu… Męcze się sama ze sobą, czasem siebie nienawidzę i chciałabym wyjść z własnej skróry, zaniżył mi się poziom samooakceptacji i poczuciu własnej wartości.

Brakuje mi uśmiechu na twarzy, ciągle jestem przygnębiona, smutna i zmartwiona, nic mnie nie cieszy, nic nie chce mi się robić - dno, które powoduje, że męcze się w tym życiu. Jedyne co mnie jeszcze trzyma to jest właśnie mój facet, dla którego staram się to wszystko jakoś przetrwać. Nie wiem ile tak pociągnę.

Miałam wybrać się do specjalisty, ale stwierdziłam, że uporam się z tym sama. Partner wiedział o moim stanie, sam zauważył, że ze mną jest coś nietak. Bardzo się zmartwił, dużo ze mną rozmawiał, radził - kochany człowiek. W sumie przez parę dni nie było tak źle, ale czułam, że to wróci, i jednak wróciło.

Partner wczoraj wyjechał na obóz, więc starałam się jak mogłam ukryć i nie dać po sobie poznać, jak strasznie znów się z tym czuję… Jako nastolatka miałam próby samobójcze, jednak z czasem tak jakbym "zmądrzałam", a teraz znów… Co jest ze mną nie tak? Jak mogę sobie pomóc?:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To w końcu depresja czy alkoholizm?

Witam. Od dłuższego czasu mam problem z mamą i zaczyna mnie on już przerastać, nie umiem sobie z tym już sama poradzić. Ech... nawet nie wiem od czego zacząć... Mam prawie 30 lat, więc nie mieszkamy razem. Mama mieszka sama...

Witam. Od dłuższego czasu mam problem z mamą i zaczyna mnie on już przerastać, nie umiem sobie z tym już sama poradzić. Ech... nawet nie wiem od czego zacząć...

Mam prawie 30 lat, więc nie mieszkamy razem. Mama mieszka sama i do tego w innym kraju, ja zostałam w Polsce. Od początku bieżącego roku zaczęły się z Nią poważne problemy - któregoś dnia, ni stad ni zowąd wysłała do swojej siostry krótki sms, że umiera i że przeprasza. Ta z kolei zatelefonowała do mnie, bym próbowała się z nią skontaktować. Nie muszę chyba tłumaczyć co czułam? Nie życzę tego nikomu. Dzwoniłam do niej bez przerwy - nie odbierała telefonu, odchodziłam od zmysłów.

Poprosiłam kuzyna by zajrzał do niej (miał akurat taką możliwość) - okazało się, że leży pijana, ledwie przytomna i prawdopodobnie od 2-3 dni, bo tyle nie była w pracy. Praca tam jest dla niej wszystkim, lubi ją, a jednak było jej - jak widać - wszystko jedno. Najważniejsze było, że żyje. Dopiero później dowiedziałam się, że takie sytuacje miały już miejsce wcześniej, tylko nie chciano mnie martwić (mam na myśli szantaż emocjonalny za pomocą telefonu czy smsów). Ja tego wtedy nie wiedziałam!

Po kilku dniach odebrała telefon, powiedziała, że ma doła, chociaż nic się nie stało. Namówiłam ją na natychmiastowy powrót do domu, pójście do lekarza. Obiecałam, że załatwię to z jej szefem, żeby mogła wrócić do pracy, bo jej „urlop”, niespodziewany w sumie przedłużył się do kilku tygodni. Zapewniłam ją, że będzie mogła wrócić do pracy. Przyjechała. Od lekarza dostała leki. Okazało się, że to depresja.

Zaczynało być OK, tylko, że ja żyłam jak na bombie zegarowej wiedząc, że prędzej czy później sytuacja się powtórzy, przynajmniej z alkoholem. Każde nie odebranie telefonu czy brak odpowiedzi na sms powodował u mnie strach czy sytuacja znowu przypadkiem się nie powtarza. Miesiąc później było to samo: już bez tych straszliwych smsów, ale była pijana. Jakiś czas potem sms od znajomej (serce już mi do gardła podeszło) żeby się z mamą skontaktować, bo nie wychodzi z pokoju cały dzień. Nie odbiera, znowu to samo - pijana… Ja mam ją tylko i nie mam już na to siły.

Ona problemu oczywiście nie widzi. Mówi, że glupia jestem, nie będę jej umoralniać i że jak chcę to mogę z nią nie gadać, że kim ja znowu jestem, żebym się swoim życiem zajęła itp. Itd. Z jednej strony (wiem, że to egoistycznie zabrzmi!) cieszę się, że jest, gdzie jest i nie muszę tego na co dzień oglądać, bo bym się załamała, a tak na odległość to trochę się uodporniłam na to zjawisko. Zwłaszcza pomógł mi w tym ten straszliwy sms - ja po tym się na nią tak zezłościłam, bo jak tak można grać na czyichś emocjach, a potem nie odzywać się? Co ja mogę zrobić na odległość? Ale po każdej takiej akcji spać w nocy i tak nie mogę, i tak płaczę, ale staram się roboty nie zawalać przynajmniej…

Z drugiej strony może i udałoby mi się ściągnąć ją jakimś cudem do domu na stałe, ale boje się, że tu dopiero by się zaczęło - ciężko by jej było znaleźć pracę, a gdyby nawet się udało to za pensję , która ledwo pozwalałaby wiązać koniec z końcem i mieszkałybyśmy razem w małym mieszkanku, a ja bym chyba nie przeżyła widząc ją w takim stanie. Nie stać by mnie było na wynajęcie czegoś i utrzymanie się i dołożenie jeszcze jej na życie, bo niewątpliwie raczej, by dała radę z jednej pensji utrzymać mieszkanka.

Ja się zastanawiam czy w depresji faktycznie tak się pije, do zalania się na amen, w skrajnych przypadkach nawet kilka dni pod rząd (choć taki przypadek był raz, może dwa )? No bo alkoholik to chyba pije znacznie częściej niż moja mama, której się to zdarza co 1-2 tygodnie myślę. Załamana jestem tym wszystkim, obawiam się, że nigdy nie będzie lepiej. Nigdy nie będę już mogła żyć spokojnie.

Dodam może jeszcze, że z 10 lat temu, mama chodziła ciągle pijana i jak wracałam ze szkoły i nie odbierała domofonu wiedziałam już dobrze co mnie czeka, ale wtedy zdarzało się to kilka razy w tygodniu pewnie, a jak próbowałam komuś powiedzieć i ten ktoś z kolei próbował rozmawiać z nią, to mnie się potem obrywało strasznie.. Miałam wtedy dość życia, przestałam to kryć przed rodziną, chciałam, żeby się dowiedzieli ale to niewiele dawało. Boję się, że to wróci, że nigdy się od tego nie uwolnię.

Pomocy… Ps. Podczas ostatniej akcji kiedy to piła kilka dni pod rząd i wysłała tego strasznego smsa zmusiłam ją do przyjazdu i pójścia do lekarza psychiatry: powiedziano, że to silna depresja i dostała E*** oraz M***. Podejrzewam, że nie wspominała o nadużywaniu alkoholu. Nie wiem czy ona pije, bo ma depresję czy ma depresję, bo pije…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ból głowy po rehabilitacji laserem - dlaczego się pojawił?

Mam 66 lat. Od dwóch tygodni boli mnie głowa z tyłu, ból jest piekący i straszny. Wszystko zaczęło się po rehabilitacji. Otrzymałam laser płaszczyznowy na bark i szyję. Najpierw był ból kręgosłupa szyjnego (poszłam na zabiegi bez bólu), pojawił się po czterech zabiegach.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Trzylatek nie mówi pełnymi zdaniami

Mój syn Szymon za niedługo skończy 3 lata. Ostatnio podczas jego pobytu w szpitalu na obserwacji (podejrzenie naciągnięcia mięśni szyi) lekarz zalecił dla niego poradę psychologa i neurologa. Powodem tego było to, że Szymon nie mówi zdaniami. Na wypisie...

Mój syn Szymon za niedługo skończy 3 lata. Ostatnio podczas jego pobytu w szpitalu na obserwacji (podejrzenie naciągnięcia mięśni szyi) lekarz zalecił dla niego poradę psychologa i neurologa. Powodem tego było to, że Szymon nie mówi zdaniami. Na wypisie widniało jako obserwacja - autyzm dziecięcy. Dostałam skierowanie do poradni psychologiczno pedagogicznej. To prawda, Szymon nie mówi poszczególnych wyrazów, oprócz mama, tata, baba, sylabizuje używając różnych głosek. Jeżeli chodzi o kontakt wzrokowy to trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy go unika - jeżeli jest czymś zainteresowany, a ja go wyrywam i coś do niego mówię, to wyrywkowo unika wzroku, gdy się z nim bawię, to nie ma problemu - kontakt wzrokowy jest.

Spełnia moje polecenia, gdy każę mu coś zostawić lub mi oddać - nie mam większego problemu. Lubi, gdy mu śpiewam, gdy razem tańczymy, sam tańczy i się cieszy, gdy mu klaszczemy. Bawi się różnymi zabawkami, nie układa ich w szczególny sposób - zostawia je porozrzucane albo sprząta je, zwykle to pierwsze. Lubi jak sprzątam, pomaga mi jak może. Wszystko go interesuje. Uwielbia dzieci na placu zabaw (jest jedynakiem) stara się dołączyć go grających w piłkę chłopców, bawi się w piasku. Niepokoi mnie jedna rzecz - gdy bawi się w piasku ma troszkę wyciągnięty język, nie wiem dlaczego. Oprócz tego huśta się, zjeżdża na ślizgawce. Tak uwielbia dzieci, że co rusz któreś przytula lub jak są mniejsze od niego to całuje, nie mam z nim problemu.

Niepokoi mnie natomiast to, że nie umie się skupić. Gdy chcę, żeby coś po mnie powtórzył, a on biega i się bawi, to często macha rękami jakby fruwał, ale tylko jak jest rozradowany. Nie mówi "nie", tylko jak nie chce wykonać mojego polecenia to albo zatyka mi usta albo mówi "ap". Jednym z moich błędów, które sama popełniłam to pozwalanie mu na ciągłe oglądanie telewizji. "Pozytywne " jest to, że on nie siedzi bezczynnie gapiąc się w TV, tylko śmieje się, gdy coś jest śmiesznego, klaszcze, gdy klaskają lub po prostu ogląda i coś sobie przy tym gada. Lubi się przytulać, popieścić, posiłować z mężem, daje buzi bezwarunkowo albo jak czegoś chce, a ja się nie zgadzam. Rozumie zakazy, choć czasem się z nimi nie zgadza i wtedy próbuje mnie na płacz. Proszę mi powiedzieć, czy sugestia lekarza była słuszna? Ja i tak już jestem umówiona w poradni, ale zależy mi też na opinii od was.

Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy mój 22-miesięczny synek może mieć autyzm?

Witam, jestem mamą 22-miesięcznego synka. Niepokoi mnie jego zachowanie z tego względu, że nie potrafi się często cieszyć z zabawy, nawet, gdy bawi się sam widzę w nim niepokój. Gdy zaczyna się złościć np. z tego że autko nie jedzie...

Witam, jestem mamą 22-miesięcznego synka. Niepokoi mnie jego zachowanie z tego względu, że nie potrafi się często cieszyć z zabawy, nawet, gdy bawi się sam widzę w nim niepokój. Gdy zaczyna się złościć np. z tego że autko nie jedzie tak jak trzeba albo że nie potrafi się bawić np. 3 autkami naraz to nerwowo rzuca je o ziemię i zaczyna od razu jęczeć, nie potrafi się dzielić zabawkami. Nie mówi nawet pojedynczych słów typu mama, tata itp. Wydaje tylko dźwięki typy "bla", "mła", "nini", tego typu przeważnie, jęczy i krzyczy tylko. Gdy miał 15 miesięcy i coś mu się zabraniało, to zaczynał stukać głową o różne rzeczy typu podłoga, ściany, teraz tego nie robi już. Gdy miał 19 miesięcy zaczęłam chodzić z synem do alergologa, ponieważ wysypywało go na twarzy plamami, dostawał wiele środków na alergię, ale żaden nie skutkował, więc zwróciłam się do pediatry z pytaniem, czy to może być na tle nerwowym i od czasu, gdy przepisał coś na uspokojenie wysypka minęła jak ręką odjął. Teraz pozostało tylko jęczenie lub darcie się. Mój syn nie okazuje uczuć za bardzo, raczej bardziej tuli się do misiów. Gdy pokazuje, że czegoś chce, a ja siedzę, to podchodzi i zaczyna mnie pchać, gdy już wstanę to ciągnie mnie za rękę, a kiedy w końcu jesteśmy przy tym miejscu to zaczyna jęczeć. Bardzo często zaczyna się kręcić, ale tylko w jedną stronę i bardzo często, gdy jest już senny, to kładzie się na podłodze.

Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc i odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

To depresja czy po prostu lenistwo?

Moje dni wyglądają podobnie: wstaję rano zmęczona, już na "dzień dobry" nie mam siły, więc robię sobie kawę z myślą, że kofeina mnie obudzi. Usiłuję zająć się dziećmi, domem, ale najchętniej poszłabym spać. Mam wrażenie ciągłego zmęczenia - zwalam...

Moje dni wyglądają podobnie: wstaję rano zmęczona, już na "dzień dobry" nie mam siły, więc robię sobie kawę z myślą, że kofeina mnie obudzi. Usiłuję zająć się dziećmi, domem, ale najchętniej poszłabym spać.

Mam wrażenie ciągłego zmęczenia - zwalam to albo na to, że źle spałam, albo, że pogoda zła. W ciągu dnia mam cały czas poczucie beznadziejności, winy, że robię wszystko nie tak, że jestem zwykłym leniem i nic mi sie nie chce. Usiłuję czytać, ale nie mogę się skupić. Trochę malowałam, ale juz tego nie robię tłumacząc, że przy dzieciach się nie da. Mam dość tych stanów.

To krótki opis, ale to ja - ciągle zadumana, zmęczona, łażę po domu z kąta w kąt i nie widzę sensu. Co robić? Przeciez tak się nie da żyć! Dodam, że to trwa już dość długo.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy ja mogę mieć depresję?

Jestem 28-letnią kobietą, która właśnie kończy drugi kierunek studiów. Mieszkam za granicą i pracuję jako pomoc studencka w pewnej firmie. Fakt, że przeżywam od marca spory stres w związku z pisaniem pracy magisterskiej, ale myśli, które coraz czesciej odczuwam zaczynają...

Jestem 28-letnią kobietą, która właśnie kończy drugi kierunek studiów. Mieszkam za granicą i pracuję jako pomoc studencka w pewnej firmie.

Fakt, że przeżywam od marca spory stres w związku z pisaniem pracy magisterskiej, ale myśli, które coraz czesciej odczuwam zaczynają mnie niepokoić. Nic mnie nie cieszy, odczuwam bezsens całego mojego życia: mam wrażenie, że wszystko co robię jest bez sensu, że nie znajdę pracy (po studiach nie będę mogła wykonywać tej pracy, która mam, bo nie będę mieć statusu studenta). Mam wrażenie, że powinnam była zostać wtedy w Polsce i szukać pracy, a nie zaczynać nowy kierunek. Boję się, że mój związek nie przetrwa, jeśli nie znajdę pracy i nie będę miała pieniędzy na życie.

Ostatnio mam myśli samobójcze, tzn. może nie miałabym odwagi sobie czegoś zrobić, ale nie miałabym nic przeciwko temu, gdybym, np. usnęła i nie obudziła się więcej lub gdybym miała jakiś zawał. Czy takie zachowanie/myślenie jest jeszcze w normie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zaburzenia integracji sensorycznej i brak mowy to objawy autyzmu u dzieci?

Moja córka ma 1 rok i 7 miesięcy. Martwią mnie u niej pewne niepokojące objawy. Prawie nic nie mówi (czasem "gaworzy": mamama, bababa, ale nie kieruje tych słów do osób), ma stwierdzone zaburzenia integracji sensorycznej (nadwrażliwość dotykowa i podwrażliwość przedsionkowa),...

Moja córka ma 1 rok i 7 miesięcy. Martwią mnie u niej pewne niepokojące objawy. Prawie nic nie mówi (czasem "gaworzy": mamama, bababa, ale nie kieruje tych słów do osób), ma stwierdzone zaburzenia integracji sensorycznej (nadwrażliwość dotykowa i podwrażliwość przedsionkowa), bardzo lubi reklamy (chciałaby wręcz "wejść" wówczas do TV), ale nie lubi bajek i co najgorsze - lubi szeregować przedmioty takie jak: długopisy, klamerki, wałki do włosów (układa je obok siebie w porządku). Poza tym jest bardzo kontaktowa, zawsze patrzy w oczy, śmieje się we właściwej sytuacji, umie się bawić w zabawy "na niby", słucha jak czytam jej bajki (rymowane), umie pokazać kilka zwierzątek w książeczce, pokazuje u siebie nos, oczko, ucho, język, naśladuje kotka i krowę, lubi dzieci (ale gdy jakieś dziecko ją np. popchnie czy przewróci, to bardzo to potem pamięta i nie chce się już z danym dzieckiem bawić). Boi się: samolotów, wiertarki, suszarki do włosów i wody z prysznica (ale kąpać się uwielbia). Lekarze, u których byłam mówią, że za wcześnie na diagnozę i że "jedna jaskółka wiosny nie czyni". Ale ja się bardzo martwię, pomimo że córka jest bardzo "kontaktowym dzieckiem".

Bardzo proszę o opinię.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Napadowe wyładowania zespołów fali wolnej z ostrą w EEG

Wyniki badań EEG chłopca, 11 lat. Rytm alfa obecny, nieregularny o częst. 9-13Hz i amplit. ok. 20-17 uv. W obustr. odprow. zwłaszcza skroniowo-potylicznych z przewagą strony prawej występują w sposob ciągły fale theta, ostre i wolne ostre o częst. 3-4...

Wyniki badań EEG chłopca, 11 lat. Rytm alfa obecny, nieregularny o częst. 9-13Hz i amplit. ok. 20-17 uv. W obustr. odprow. zwłaszcza skroniowo-potylicznych z przewagą strony prawej występują w sposob ciągły fale theta, ostre i wolne ostre o częst. 3-4 Hz i amplit. 60-120 uv oraz napadowe wyładowania zespołów fali wolnej z ostrą i iglica-fala o amplit.ok.90-170uv. R.Z.slabo wyrażona, Hv nasila zmiany napadowe

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy mam depresję? Jak sobie pomóc?

Mam 39 lat. Często ogarnia mnie nastrój apatii i zniechęcenia. Boję się przyszłości. Mój mąż kilka razy zmieniał pracę, teraz też o tym myśli, bo coraz mniejsze ma zarobki i pracuje z dala od domu - zawsze to bardzo przeżywam...

Mam 39 lat. Często ogarnia mnie nastrój apatii i zniechęcenia. Boję się przyszłości. Mój mąż kilka razy zmieniał pracę, teraz też o tym myśli, bo coraz mniejsze ma zarobki i pracuje z dala od domu - zawsze to bardzo przeżywam nerwowo.

Mamy dwójkę dzieci, których wychowanie głównie na mnie spoczywa, bo mąż jest w pracy. Sama też niedawno obawiałam się o swoją pracę, bo było ograniczenie etatów. Bardzo staram się w pracy, ale wydaje mi się, że nikt tego nie docenia, czasem jestem nerwowa w pracy. W domu często czuję się senna i zmęczona, mam wyrzuty do siebie, że jestem leniwa, bo nie umiem dobrze gospodarować czasem. Zaczęłam brać Deprim, ale nie zauważyłam jakieś poprawy nastroju.

Co mam robić? Staram się narzucać sobie prace, ale nie daje mi to dużej satysfakcji. Brak mi też samodyscypliny. Ogromną radością są dla mnie moje dzieci, to one dają mi chęci do życia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój mąż zgrzyta zębami. Czy to objaw jakiejś choroby?

Mój mąż ma 65 lat. Od pewnego czasu, od około trzech miesięcy zaczął zgrzytać zębami. 3 lata temu przeszedł udar niedokrwienny mózgu. Leczy nadciśnienie tętnicze krwi. Miał też migotanie przedsionków, które zostało wyleczone. Obecnie przyjmuje A***. Czy... Mój mąż ma 65 lat. Od pewnego czasu, od około trzech miesięcy zaczął zgrzytać zębami. 3 lata temu przeszedł udar niedokrwienny mózgu. Leczy nadciśnienie tętnicze krwi. Miał też migotanie przedsionków, które zostało wyleczone. Obecnie przyjmuje A***. Czy to wszystko może mieć wpływ na to zgrzytanie? Bardzo proszę o odpowiedź. Wrocławianka
odpowiada 4 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Lek. dent. Krystyna Pikała
Lek. dent. Krystyna Pikała
Lek. dent. Piotr Puchała
Lek. dent. Piotr Puchała
Dr n. med. Stefan Sobaniec
Dr n. med. Stefan Sobaniec

Zmiany napadowe uogólnione w wyniku EEG

Mam 46 lat. Proszę o interpretację wyniku EEG. Cierpię na migreny Opis: Zapis z cechami podrażnienia w okolicach skroniowych i zmianami napadowymi uogólnionymi trwającymi do 3 sek.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Syn może mieć zespół Aspergera

Dziękuję Pani Aurelii Grzmot za udzielenie porady. Byłam u psychiatry. Jest podejrzenie, że mój syn ma Zespół Aspergera, tak pieknie nazwany ,,autyzmem inteligentnym". Zapisany jest na obserwację do poradni. Szkoda, że dopiero teraz o tym się dowiaduję, ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Nie wiem czy to depresja, ale może warto zapytać?

Mam 22 lata, jestem studentką. Od paru lat zastanawiałam się okresowo (to znaczy kiedy bywało gorzej) czy nie mam depresji. Powody to problemy z samooceną (te już częściowo zanikły), poczucie beznadziei, zwłaszcza co do przyszłości - przekonanie, że nic mi...

Mam 22 lata, jestem studentką. Od paru lat zastanawiałam się okresowo (to znaczy kiedy bywało gorzej) czy nie mam depresji. Powody to problemy z samooceną (te już częściowo zanikły), poczucie beznadziei, zwłaszcza co do przyszłości - przekonanie, że nic mi nie wyjdzie (mam spory problem z wieloma rzeczami, z którymi inni nie mają), niechęć do obowiązków, świata realnego, lęk przed dorosłym życiem, poczucie, że moje istnienie nie ma sensu itp.

Nie czuję się też, od bardzo dawna, człowiekiem szczęśliwym - narasta we mnie pesymizm, fatalizm, sarkazm. Od jakiegoś czasu dochodzą do tego rzadkie, ale jednak zdarzające się problemy z jedzeniem, np. nie mogę jeść, kiedy ktoś obcy na mnie patrzy, a także problemy z pamięcią, głównie z przypominaniem sobie słów oraz koncentracją. Trudniej mi też słuchać innych i skupiać się na tych rozmowach, wyrażać entuzjazm co do cudzych spraw, prawie nie potrafię wczuwać się w położenie innych. Mam też tendencję do huśtawek nastrojów, mało energii do życia, nic mi się nie chce.

Byłam raz u pani psycholog - znajomej, która ze względu na tzw. myślenie rezygnacyjne stwierdziła, że być może powinnam udać się do psychiatry i leczyć depresję. Dodam, że kiedy przez pewien okres czasu brałam codziennie ziołowe leki czułam się lepiej.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty