Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Depresja u partnera - co zrobić, by pomóc?

Witam, jestem w związku z mężczyzną od 3,5 roku. On zastanawia się, czy mnie kocha, ale ja wiem, że on przede wszystkim nie może sobie poradzić z samym sobą. To znaczy myślę, że ma depresję. Czytając różne testy, widzę, że...

Witam, jestem w związku z mężczyzną od 3,5 roku. On zastanawia się, czy mnie kocha, ale ja wiem, że on przede wszystkim nie może sobie poradzić z samym sobą. To znaczy myślę, że ma depresję. Czytając różne testy, widzę, że ma objawy ciężkiej depresji. Wiele razy rozmawialiśmy na ten temat, ja byłam przy nim przez cały ten czas, ale teraz jego stan drastycznie się pogorszył, nie wiem, co zrobić, on chce odejść, ale ja wiem, że to chyba nie są jego prawdziwe uczucia, tylko ta choroba. On nie widzi w niczym sensu, w naszym byciu razem, w przyszłości, totalne zobojętnienie i wielki, wielki smutek. Nie chcę go zostawiać samego z tym wszystkim, ale z drugiej strony nie wiem, jak mogę pomóc, żeby nie pogorszyć tego stanu. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Pokorna prośba...

Chciałam się dowiedzieć, czy istnieje możliwość napisania na maila, do któregoś z lekarzy... Ponieważ nie czuję się na siłach, żeby streszczać swój problem w Internecie... Dla mnie Internet nie jest anonimowy, już dawno przestał być... Lęk przed tym, że ktoś...

Chciałam się dowiedzieć, czy istnieje możliwość napisania na maila, do któregoś z lekarzy... Ponieważ nie czuję się na siłach, żeby streszczać swój problem w Internecie... Dla mnie Internet nie jest anonimowy, już dawno przestał być... Lęk przed tym, że ktoś znajomy wejdzie na ten serwis i przeczyta to, co zamierzam powiedzieć... i domyśli się, że to ja... Ten lęk jest zbyt ogromny, by napisać tu cokolwiek... Do lekarza specjalisty też wątpię, że się udam, ponieważ nie czuję się na siłach, by powiedzieć komuś prosto w oczy, co mnie dręczy. Leków psychotropowych, które mogłyby pomóc mi publicznie mówić o moich problemach... bałabym się zażywać... Jestem aktualnie na studiach i obawiam się, że leki psychotropowe by mnie otępiały. Nie mogę sobie na to pozwolić. Dlatego też ponawiam pytanie, czy można by uzyskać pomoc przez e-mail... Bo ja tego potrzebuję. Potrzebuję, żeby ktoś mi powiedział, że nie przesadzam ani nie wydziwiam, tylko, że coś naprawdę jest na rzeczy... I że mam prawo się źle czuć, mimo, że większość ludzi z mojego otoczenia patrzy na mnie jak rozhisteryzowanego bachora. Dlatego proszę o maila, oczywiście jeśli istnieje taka możliwość... Jeśli nie... obawiam się, że zostanę sama ze swoim problemem... a raczej problemami... bo jest tego tyle, że nawet nie wiem na czym dokładnie musiałabym się skupić... A może po prostu wyrzucić z siebie wszystko? Ale nie tu, nie w ten sposób, nie w Internecie... Proszę o pomoc, bo naprawdę nie wiem jak długo dam radę w ten sposób pociągnąć... PS. Jeśli gdzieś jest umieszczona jasna odpowiedź na moje pytanie... znaczy się podany mail bądź też jasno zaznaczone, że pomoc można uzyskać tylko tutaj... to przepraszam za kłopot... Ale nie mam kompletnie głowy do wyszukiwania czegoś...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy wskazana jest dodatkowa konsultacja psychiatryczna?

Tydzień temu zapisałam się na wizytę do psychologa z powodu trwającego od wielu miesięcy tzw. "doła", braku motywacji, niskiej samooceny, niechęci do wszystkiego itp. Psycholog, który ze mną rozmawiał i zadawał pytania, doradził wizytę u lekarza psychiatry, gdyż ocenił...

Tydzień temu zapisałam się na wizytę do psychologa z powodu trwającego od wielu miesięcy tzw. "doła", braku motywacji, niskiej samooceny, niechęci do wszystkiego itp. Psycholog, który ze mną rozmawiał i zadawał pytania, doradził wizytę u lekarza psychiatry, gdyż ocenił moje problemy jako zaburzenia depresyjne. Psychiatra - nie wiedząc nic o mojej rozmowie z psychologiem - potwierdził jego przypuszczenia, tzn. że jest to lekka depresja do leczenia farmakologicznego. Dodatkowo dostępne w Internecie testy twierdzą to samo, tzn. że jest to depresja. Otrzymałam receptę z informacją, że leczenie będzie trwało min. pół roku. Zastanawiam się, czy powinnam iść do kolejnego specjalisty w celu potwierdzenia tej diagnozy. Wizyta u psychiatry, tak pisałam w poprzednim pytaniu, ale rzeczywiście podałam zbyt mało szczegółów, trwała ok. 30 minut. Była to tylko jedna wizyta, mam się zgłosić za ok. 2 miesiące, gdyż na taki czas dostałam receptę. Opowiedziałam o moim ogólnym samopoczuciu, że jest bardzo złe, że nic mi się nie układa, wszędzie jest mi źle, ale nic nie robię, żeby cokolwiek zmienić. Ciężko mi jest rano wstawać, czuję się niepotrzebna, bezużyteczna, nic mnie nie cieszy, na nic nie czekam, myślę, że nic dobrego w życiu mnie nie spotka. Mam kłopoty z podjęciem jakiejkolwiek decyzji, problemy z prostymi czynnościami, np. zakupy, brak popędu seksualnego. Unikam wszystkiego, co wymagałoby ode mnie jakiegokolwiek wysiłku. Psychiatra zapytał mnie o różne rzeczy - o apetyt (okej), myśli samobójcze (nie), samookaleczenia (nie), narkotyki (nie), alkohol (nie), przemoc w rodzinie (nie), dzieciństwo (byłam kochanym dzieckiem, oczkiem w głowie). Rezultat tej wizyty jest taki, jak opisałam powyżej, ale zawsze bałam się brania leków i dlatego mam opory, tym bardziej, że teraz (wczoraj, dziś) czuję się trochę lepiej. Nie zlecono mi też żadnych badań. Proszę o poradę, czy powinnam jednak zgłosić się i skonsultować z innym lekarzem? Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to oznacza - kliniczne podejrzenie epi?

Co to oznacza - kliniczne podejrzenie epi?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Mojego 4-letniego syna fascynuje pralka. Czy może mieć autyzm?

Mój syn ma 4 lata, od zawsze fascynuje go pralka, zwłaszcza podczas wirowania. Gdziekolwiek nie pójdziemy w odwiedziny do znajomych, czy rodziny, syn pierwsze kieruje się do łazienki i szuka pralki. Pierwsze pytanie, jakie zada domownikom, dotyczy pralki. Po prostu...

Mój syn ma 4 lata, od zawsze fascynuje go pralka, zwłaszcza podczas wirowania. Gdziekolwiek nie pójdziemy w odwiedziny do znajomych, czy rodziny, syn pierwsze kieruje się do łazienki i szuka pralki. Pierwsze pytanie, jakie zada domownikom, dotyczy pralki. Po prostu uwielbia prać i patrzeć jak się pierze, zwłaszcza wiruje!

Proszę o poradę!

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Problemy z kręgosłupem a epilepsja

Witam, mam 26 lat, od ponad 8 choruję na epilepsję. Przyjmuję leki przeciwpadaczkowe, bardzo rzadko miewam ataki, ale nie dało się ich do tej pory niestety zupełnie wyeliminować. Ataki zazwyczaj wyglądają tak samo: zawsze chwilę po przebudzeniu, z utratą... Witam, mam 26 lat, od ponad 8 choruję na epilepsję. Przyjmuję leki przeciwpadaczkowe, bardzo rzadko miewam ataki, ale nie dało się ich do tej pory niestety zupełnie wyeliminować. Ataki zazwyczaj wyglądają tak samo: zawsze chwilę po przebudzeniu, z utratą przytomności, drgawkami itp. Kilka lat temu doszły do tego wszystkiego bóle kręgosłupa. Na początku niewielkie, z czasem coraz gorsze. Po którymś z porannych ataków nie dałam rady sama się podnieść z podłogi, wylądowałam w szpitalu. Po serii badań i konsultacji zostałam wypisana z zaleceniami rehabilitacji i lekami przeciwbólowymi. Pomogło na jakiś czas. Po każdym kolejnym ataku było coraz gorzej. Robili mi RTG ( kilka razy) i MR kręgosłupa. Oto wyniki: MR kręgosłupa lędźwiowego Trzony o zachowanej wysokości z guzkami Schmorla. Odwodnienie tarcz międzykręgowych L4-L5, L5-S1. Na poziomie L4-L5 centralnie prawoboczna protruzja tarczy międzykręgowej, spłycająca zachyłek boczny, modeluje prawy korzeń nerwowy oraz przednią powierzchnię worka oponowego. Na poziomie L5-S1 centralnie prawoboczne niewielkie uwypuklenie tarczy międzykręgowej. Na pozostałych poziomach bez cech dyslokacji tarcz dokanałowo. Stożek rdzeniowy w normie. RTG - niewielkie lewoboczne skrzywienie kręgosłupa lędźwiowego z rotacją kręgów. Sklinowacenie trzonu kręgu Th12 ze zwężeniem tarczy międzykręgowej Th11/Th12 jak po przebytym odlegle złamaniu. Niewielkie obniżenie tarczy międzykręgowej L4/L5. Badania były robione ponad trzy lata temu. Od tamtej pory miałam kilka kolejnych ataków, przy każdym sytuacja się powtarzała. Jednak parę dni temu złapał mnie taki straszny ból w plecach bez ataku, w ciągu dnia. Doszło do tego, że nie mogłam sama chodzić. Ból, po raz pierwszy tak silnie promieniował, przez biodra aż do nóg. W szpitalu zrobili RTG (wynik: niewielkie obniżenie górnej krawędzi trzonu Th12, stan po przebytym złamaniu kompresyjnym, zniesienie fizjologicznej lordozy lędźwiowej. Poza tym zmian pourazowym nie uwidoczniono.). Ból utrzymywał się jeszcze kilka dni, potem stopniowo malał. Bardzo proszę o opinię, bo różni lekarze straszą mnie operacją lub wózkiem, jeśli nic w tym kierunku nie zrobię. A boję się, co będzie po kolejnym ataku epilepsji... I nawet jeśli doszłoby do zabiegu, to czy taki atak nie zniweczy tego wszystkiego?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Autuzm u dorosłych a uzależnienie od gier komputerowych

Mam 25 lat, jestem mężczyzną- studentem architektury. Niedawno dowiedziałem się o istnieniu czegoś takiego jak zespół Aspergera. Analizowałem wiele moich zachowań z dzieciństwa i w aktualnym czasie. Wielu spośród nich nie potrafiłem nigdy racjonalnie wytłumaczyć, np. mojej ulubionej zabawy...

Mam 25 lat, jestem mężczyzną- studentem architektury. Niedawno dowiedziałem się o istnieniu czegoś takiego jak zespół Aspergera. Analizowałem wiele moich zachowań z dzieciństwa i w aktualnym czasie. Wielu spośród nich nie potrafiłem nigdy racjonalnie wytłumaczyć, np. mojej ulubionej zabawy w okresie przedszkolnym: ustawiania samochodzików w rzędzie pod ścianą, według tylko mi znanego klucza. Do tego dochodzi totalna nieumiejętność kontaktów społecznych i wyrażania emocji. Rozmawiania i rozumienia emocji nauczyłem się z masowo czytanych poradników dla rodziców/ biznesmenów itp. itd. czytanych w 6 klasie podstawówki (dziwne to - wiem). Nie wiem w jakim stopniu może to być rzeczywiście zespół Aspergera, a w jakim po prostu skutki życia w rodzinie alkoholika (tato). Swoją drogą - w zachowaniu mojego taty - aktualnym i tym z dzieciństwa (ciocia mi opowiadała) również rozpoznaję cechy zespołu Aspergera!

W każdym razie od kilku lat zdaję sobie sprawę z mojego uzależnienia od gier komputerowych i próbuję z nim walczyć. Ostatnio zauważyłem ścisły związek tego uzależnienia z innym zjawiskiem: naprzemiennym poczuciem strachu/ napięcia nerwowego i agresji - jakiejś wewnętrznej histerii, czyli, jak wynika z artykułów przeze mnie niedawno przeczytanych, również cech osób dorosłych z lekkim autyzmem. Proszę o wskazówkę. Czy ludzie z lekkim autyzmem/ zespołem Aspergera są w jakimś większym stopniu bardziej podatni na uzależnienie od gier komputerowych/ internetu/ komputera?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Mam problem ze sobą i nie wiem, jak z tego wyjść...

Witam. Nazywam się Konrad. Mam 20 lat i jestem studentem. Mój problem polega na tym, że od dłuższego czasu (ok. 2 lat) szukam sensu życia. Ponadto nic mi się nie chce. Mam wiele planów, marzeń i chęci. Jednak kończą się...

Witam. Nazywam się Konrad. Mam 20 lat i jestem studentem. Mój problem polega na tym, że od dłuższego czasu (ok. 2 lat) szukam sensu życia. Ponadto nic mi się nie chce. Mam wiele planów, marzeń i chęci. Jednak kończą się one tylko na myśleniu. Cokolwiek mam zrobić, nic mi się nie chce. Nie mam żadnej pasji. W dzieciństwie grałem w piłkę i to ona sprawiała, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Mogłem nie spać nawet rok, mówiąc kolokwialnie, byle tylko pokopać piłkę. Po dosyć ciężkim urazie chęć do życia malała. Trwało to 5-6 lat. Chciałbym coś zmienić, zrobić coś, jednak czuję się bezsilny. Mam myśli samobójcze. Sam też niepotrzebnie wpakowałem się w problemy, które były zbędne. Prawdopodobnie muszę porozmawiać o tym z mamą. Tacie wolę o tym nie wspominać, chyba, że później zabiję się. Chodzi o kwestie finansowe. Widzę, że niszczę wszystko, co mnie otacza. Jestem np. niemiły dla mojej dziewczyny, bez powodu. Na uczelni również nie bywam miły, tylko dlatego, że chodzę naburmuszony niewiadomo na co... Chciałbym mieć tylko 2 rzeczy. Moją dziewczynę, którą bardzo kocham, oraz abym każdy dzień wstawał, ciesząc się. Idąc do łazienki, stanąć przed lustrem i z uśmiechem spytać tajemniczo... ciekawe, co mi się dzisiaj ciekawego przytrafi? Jak na razie żyję z dnia na dzień, choć chciałbym to zmienić. Jak na chłopaka, jestem osobą wrażliwą, co tym bardziej powoduje, że bardzo cierpię. Podsumowując, z 1 strony chciałbym być kimś, uczyć się, cieszyć się życiem i to przede wszystkim dla siebie. Choć z 2 strony, wiem, że nic nie przychodzi samo. Zauważyłem, że brak mi motywacji. Jeśli ona występuje, trwa np. dzień, dwa, może trzy i ustępuje. Chciałbym mieć ją w sobie przez cały czas. Jestem świadom, że są lepsze i gorsze dni, jednakże będąc pozytywnie nastawionym do świata, złe chwile się przechodzi łatwiej. Będę wdzięczny za przeczytanie mojej streszczonej historii i oczekuję na odpowiedź. Pozdrawiam

Czy jestem wyleczony z depresji?

Witam serdecznie! Mam 23 lata. Od co najmniej 4-5 lat leczę się na depresję (dokładnej informacji jak długo nie podam, gdyż nie jestem w stanie tego ocenić). Depresja najprawdopodobniej zaczęła się w szkole średniej, z której w ostateczności zrezygnowałem i...

Witam serdecznie! Mam 23 lata. Od co najmniej 4-5 lat leczę się na depresję (dokładnej informacji jak długo nie podam, gdyż nie jestem w stanie tego ocenić). Depresja najprawdopodobniej zaczęła się w szkole średniej, z której w ostateczności zrezygnowałem i obecnie mam wykształcenie jedynie gimnazjalne. Miałem 4 próby samobójcze i trzy razy byłem w szpitalu psychiatrycznym. Moje leczenie było raczej nieregularne. Zmieniałem często leki psychotropowe. Czasami mogłem odczuwać poprawę swojego nastroju lub niemal całkowity zanik smutku, uczucia żalu czy bezsensowności. Czasami poprawa była powodem zaprzestania leczenia i brania leków. Częściej jednak leczenie przerywałem, sądząc, że nic się nie zmieni, nie mając na to nadzieję. W takich chwilach zazwyczaj moje myśli samobójcze przeradzały się w czyn. Mój lekarz prowadzący zalecał terapię grupową bądź indywidualną, których zawsze się obawiałem i odmawiałem leczenia, tak iż leczyłem się tylko lekami. Ponad pół roku temu załamany podjąłem ostatnią próbę samobójczą i trafiłem do szpitala na odtrucie zażytych lekarstw, po czym do szpitala psychiatrycznego, w którym przebyłem niecały miesiąc. W chwili pojawienia się w nim wszystko się zmieniło. Miałem dość ciągłego leczenia i choroby do tego stopnia, że postanowiłem raz, a porządnie, wziąć się w garść i postanowiłem pójść na terapię. Uważałem, że szpital jest nie dla mnie, że potrzebuję ruchu, działania i terapii. Bardzo chciałem wyjść jak najszybciej ze szpitala, żeby mój zapał jak najszybciej wykorzystać. Niestety, mój lekarz prowadzący był niedostępny, więc skorzystałem z innego. Opowiedziałem o wszystkich swoich odczuciach, o swoim podnieceniu do leczenia i o dziwo lekarz stwierdził, że nie jest pewny, czy dobrze mi zrobi terapia grupowa, mimo wszystko jednak jej nie odradza. Naciskałem, aby pozwolić mi skorzystać z terapii jak najszybciej, co wiązało się ze zbyt szybkim wyjściem ze szpitala. Do tego czasu musiałem być cierpliwy. Wyszedłem ze szpitala na prośbę. W międzyczasie lekarz, który zastąpił mojego lekarza prowadzącego, opowiedział mojej żonie, że wykorzystuję swoją chorobę i manipuluję innymi i że chcę powracać często do szpitala, bo to mój sposób życia. Oczywiście byłem zaskoczony i nigdy bym nie chciał, żeby tak było, nie chcę nikim manipulować, a tym bardziej przebywać w szpitalach. Po wyjściu ze szpitala udałem się na terapie, lecz już zaczęły się obawy i znowu obniżony nastrój. Po omówieniu szczegółów z moim lekarzem zdecydowałem się na ustawienia rodzinne i metodę Hellingera (taka opcja była głośna w mojej okolicy i rodzinie). Udałem się do psychoterapeutki, która się zajmuję tą metodą. Po trzech wizytach (w tym jedno całodniowe ustawienie rodzinne metodą Hellingera), lekarz stwierdził, że już jestem zdrowy, lecz jeszcze muszę chodzić do niej na rozmowy. Mam już nie siedzieć w domu, znaleźć pracę (złapać się pierwszej lepszej - byleby nie siedzieć bezczynnie), sprzątać, gotować cokolwiek się da, byleby tylko nie siedzieć bezczynnie. Wróciłem do domu zszokowany pełen obaw i co najważniejsze nieprzekonany. Niestety, najbardziej obawiałem się presji mojej żony i rodziny, kiedy się dowiedzą o moim wyleczeniu. I moje obawy się ziściły. Pojawiła się presja i po paru dniach pękłem, poddałem się. Żona załamana i z lekka nerwowa udała się do owej terapeutki zapytać, co robić. I tutaj pojawiły się największe problemy. Wróciła, usiadła obok mnie i powiedziała” 'to, co ty robisz jest twoim wyborem, ja na niego nie mam wpływu. Szanuję cię i kocham, ale radzić musisz sobie sam". No i zostałem sam, ze swoimi obawami i coraz większymi problemami. Straciłem dobre stosunki z żoną, która uważa, że jestem zdrowy i to, co robię bądź nie robię, to tylko i wyłącznie mój wybór, i że chorobę sobie wmawiam. Odtąd większość dnia zostawałem sam w domu, musiałem o wszystko sam zadbać, np. o to, co będę jadł. Oczywiście zrezygnowałem z leczenia u tej psychoterapeutki, w którą metodę już nie wierzę. Pogłębia się u mnie smutek, poczucie winy (a może to wszystko prawda, jestem zdrowy i sam sobie wszystko wmawiam), poważne zaburzenia snu (potrafię nawet przespać cały dzień, a w nocy nie potrafię spać, takie rozregulowanie zegara biologicznego, cały czas dryfuję, raz pójdę spać po 1, 2 w nocy i spać do 12-15, a raz przespać cały dzień), nigdy nie znikające myśli samobójcze (podczas całego mojego leczenia zawsze się pojawiały: raz silniejsze, raz słabsze), jak niełatwo ukryć, nic mi się nie chcę, nie wychodzę z domu, rzadko z kimś rozmawiam i nie mam nadziei na poprawę. Jeśli nawet wezmę już pod uwagę i uwierzę, że jestem zdrowy, to i tak mnie to nie pociesza, bo nie mam na nic siły, i chcę tylko jednego -śmierci. Pojawia się u mnie coś, czego jeszcze nie miałem, bądź nie zauważałem, mianowicie raz jestem zły, wszczynam kłótnie, raz obojętny, a raz chce mi się płakać i obwiniam się za wszystko. Nie wiem już, co mam robić. Do psychoterapeutki nie chcę już chodzić, do lekarza prowadzącego przestałem chodzić (bo chodziłem na terapię, a terapeutka stwierdziła, że leki nie są mi już potrzebne), żona cały czas chodzi do tej terapeutki pytać się, co robić, a ja tylko się na to denerwuję, bo uważam, że popsuła nasze stosunki. Czy naprawdę jestem już zdrowy? Czy moje objawy, które opisałem, są tylko moimi "obawami", o których wspomniała terapeutka, i podkreśliła, że każdy zdrowy człowiek ma obawy? Czy może to jednak siedząca we mnie depresja? Czy może jednak ją sobie wymyślam, żeby zakrywać się nią i uwalniać się od wszystkich obowiązków i manipulować innymi? Jeśli tak, to czemu wciąż jestem przygnębiony i wciąż mam myśli samobójcze? Co w takiej sytuacji najlepiej zrobić? Nie wiem, czy wszystko zrozumiale opisałem i czy mój opis jest wystarczający. Jeśli nie, to bardzo proszę o pytania, na które mógłbym odpowiedzieć. Bardzo proszę o odpowiedź i pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Choruję na depresję i nerwicę seksualną - czy mogę sam zgłosić się do szpitala?

Od trzech lat choruję na depresję i nerwicę seksualną, biorę leki. Moja sytuacja jest ciężka, ponieważ nie mam odwagi przyznać się przed kolejną partnerką, że mam lęki przed stosunkiem. Okłamuję kolejnych psychiatrów, a mam dwóch - jeden przypisuje inne...

Od trzech lat choruję na depresję i nerwicę seksualną, biorę leki. Moja sytuacja jest ciężka, ponieważ nie mam odwagi przyznać się przed kolejną partnerką, że mam lęki przed stosunkiem. Okłamuję kolejnych psychiatrów, a mam dwóch - jeden przypisuje inne leki, a drugi inne. Od trzech lat wziąłem bardzo dużo leków psychotropowych, iż mam już swoją połówkę. Mam pytanie - czy jest możliwe odrzucenie leków, czy sama wiara może pomóc w depresji. Wczoraj byłem u psychiatry, pytałem o psychologa i o szpital. Odpowiedział, iż nie jest wstanie znaleźć psychologa. Czy sam mogę zgłosić się do szpitala po pomoc psychologa? Zaznaczam, iż miałem już trzy partnerki, ale nigdy nie miałem na stale. Zawsze było to w formie romansu. W moim mieście jestem znany, iż mam depresję, bo sam rozpowiedziałem. Obecnie brałem lek przeciwdepresyjny, ale miałem dolegliwości skórne i mam przypisany inny lek.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak postępów w rozwoju dziecka

Obserwuję u znajomych chlopczyka 18 miesięcznego. Wiem, że jest jeszcze malutki, ale jego zachowanie nie wydaje mi się odpowiednie dla wieku. Powiem tak, od roczku nie widzę w nim postępów. Nie reaguje na wołanie (nawet rodziców) po imieniu. Bawi się...

Obserwuję u znajomych chlopczyka 18 miesięcznego. Wiem, że jest jeszcze malutki, ale jego zachowanie nie wydaje mi się odpowiednie dla wieku. Powiem tak, od roczku nie widzę w nim postępów. Nie reaguje na wołanie (nawet rodziców) po imieniu. Bawi się sam, najchętniej byle czym, np. butelki z kosmetykami, z zabawek tylko klockami. Nie mówi nawet mama, tata, baba, jest jakby niemy i głuchy. Na pewno słyszy, żywo reaguje na reklamy w telewizji, powiedziałabym ogląda je obsesyjnie. Nie prosi o picie ani o jedzenie, zaczyna płakać i rodzice domyślają się, że czegoś chce. Nie pokazuje części ciała ani na ludziach, ani na obrazkach. Kiedy przerywa mu się jakąś jego czynność, bardzo się denerwuje i histerycznie płacze. Nie bawi się w a kuku, czy podobne zabawy, czasem robi pa pa. Śmieje się tylko przy zabawach takich jak podrzucanie, albo takie ,,kotłowanie,, go. Jest bardzo zwinny, wspina się na meble, półki. Boję się cokolwiek powiedzieć znajomym, czasem delikatnie coś napomykam, ale oni tłumaczą, że jest nerwowy, że jak się zabawi nie słyszy, że jest malutki i nie musi jeszcze mówić. Sama niedawno miałam małe dziecko i widzę, że to nie tak. Sama nie wiem co o tym myśleć, może to rzeczywiście za wcześnie na takie obawy, ale jakoś mi ten malutki leży na serduszku.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Obniżone poczucie własnej wartości

Witam. Mam 27 lat. Od pewnego czasu, tak mniej więcej od połowy lutego tego roku, mam dziwne nastroje, tzn. jednego dnia jestem szczęśliwa, wszystko jest okej, fajnie się czuję, a następnego dnia lub za parę dni jestem przygnębiona, ogarnia mnie...

Witam. Mam 27 lat. Od pewnego czasu, tak mniej więcej od połowy lutego tego roku, mam dziwne nastroje, tzn. jednego dnia jestem szczęśliwa, wszystko jest okej, fajnie się czuję, a następnego dnia lub za parę dni jestem przygnębiona, ogarnia mnie nagły płacz (ostatnio płakałam półtorej godziny bez konkretnej przyczyny)... Mam obniżone strasznie poczucie własnej wartości, wydaje mi się czasami, że nie jestem potrzebna ani mojemu mężowi, ani mojemu małemu dziecku (ale zaznaczam tu, że nie mam myśli samobójczych wcale). Po prostu czuję się chwilami niepotrzebna im... Są dni, że bawię się z moim 6-miesięcznym synkiem i nagle nachodzi mnie płacz i płaczę, mówię dziecku, że go kocham i potrafię przy tym też się rozpłakać, któreś z domowników wystarczy, że zwróci mi uwagę lub powie coś ostrzejszym tonem – już chce mi się płakać. Kiedyś kupując sobie coś, np. fajny ciuszek, cieszyłam się z tego, a teraz? Kupię, okej, to jest i tyle... Bez żadnego entuzjazmu podchodzę teraz do tego. Kiedyś wyjeżdżając na jakąś wycieczkę lub do rodziny, potrafiłam się cieszyć z tego, już dzień przed cieszyłam się na samą myśl wyjazdu, a teraz? Jedziemy to jedziemy – dawnej radości nie ma, jest raczej zobojętnienie... Dodam też, że nie mam problemów ze snem, raczej dobrze sypiam... ale jestem za to okropnie wykończona psychicznie i fizycznie, kładąc się spać i tak jest dzień w dzień – jeszcze nie tak dawno tego nie miałam. Lubiłam też, mając chwilę dla siebie, włączyć TV, obejrzeć swój ulubiony serial w TV, czy jakiś inny program, a teraz? TV praktycznie wyłączone mam. Nie interesuje mnie już za bardzo to. Wyjeżdżając gdzieś z mężem wspólnie, czy wychodząc z dzieckiem na spacer, odczuwam taki dziwny stan – mianowicie wszystko jakieś takie bez wyrazu dla mnie jest... ludzie na ulicy, przejeżdżające samochody... wszystko takie nijakie dla mnie jest... Odczuwam też przy tym smutek, a chwilami nawet też mam ochotę się wtedy popłakać. Dodam na koniec, że przez ostatnie miesiące wcale nie układało mi się z mężem. Jesteśmy dość młodym małżeństwem, były między nami okropne kłótnie, powiedzieliśmy sobie też wiele okropnego w tych kłótniach i mimo tego, że teraz jest już lepiej między nami, poprawiło się, to mimo to – te przykre słowa, które wykrzyczeliśmy sobie w trakcie kłótni, siedzą gdzieś nadal cały czas we mnie, w podświadomości. Nie potrafię niektórych rzeczy zapomnieć. Czasem powracają mi te myśli z naszymi kłótniami, z tym co złego sobie w nich powiedzieliśmy. Piszę to, ponieważ może to też ma jakiś wpływ na moje aktualne stany depresyjne? Dodam, że byłam na 2 wizytach u psychologa, lecz nie za bardzo mi pomagają te wizyty:(:( Czy moje powyższe objawy mogą świadczyć o początkach depresji??? Jeszcze nie tak dawno cieszyłam się z życia, byłam wesoła osobą... a teraz? Nie ma pojęcia co mi jest? Co się dzieje:(:( Czy jeszcze kiedyś będę osobą cieszącą się z życia tak, jak kiedyś?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mi jest? Czy to depresja, a może coś innego?

Mam problem ze sobą. Myślę, że powoli głupieję :-( Ostatni dołek trwał u mnie około miesiąca. Schudłam, nie mogłam spać, nie mogłam skupić się nad tym, co robiłam. Wyszłam z tego i teraz znowu to powróciło. Moje zachowanie wygląda tak:...

Mam problem ze sobą. Myślę, że powoli głupieję :-( Ostatni dołek trwał u mnie około miesiąca. Schudłam, nie mogłam spać, nie mogłam skupić się nad tym, co robiłam. Wyszłam z tego i teraz znowu to powróciło. Moje zachowanie wygląda tak: bardzo boję się tego co nowe. Cały czas myślę, że ktoś patrzy mi na ręce i mnie obgaduje... Nie pamiętam, o czym rozmawiałam przed chwilą, kto co mówił, zapominam gdzie coś położyłam. Ciągle myślę o tym, że inni są lepsi ode mnie, że jestem najgorsza, że nic nie umiem. Nie potrafię się wysłowić poprawnie, mam zwolnione ruchy. Nie umiem odnaleźć się w nowym otoczeniu, nie wiem, o czym mam rozmawiać z innymi. Myślę, że inni mówią o mnie źle i to mnie dołuje. Czy ja jestem normalna? Zapisałam się do psychologa, to było dla mnie ciężkie, bo pomyślałam, że wszyscy dowiedzą się o tym, że idę do psychologa i będą myśleć, że jestem głupia... Teraz pisząc tę wypowiedź, zajęło mi to godzinę... Non stop pisałam i kasowałam wiadomość. Co ja mam zrobić, ja chcę być normalna, normalnie żyć. Nie chcę, żeby mówiono o mnie źle i żeby myślano, że jestem chora.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy te objawy mogą wskazywać na to, że mój partner cierpi na autyzm?

Witam, ja sama mam 25 lat, ale moje pytanie będzie dotyczyć mężczyzny, z którym od dwóch lat jestem w relacji, jednak trudno nazwać ją zadeklarowanym związkiem, zwłaszcza, że mieszkamy w dwóch różnych państwach. Mój znajomy ma 37 lat, nigdy...

Witam, ja sama mam 25 lat, ale moje pytanie będzie dotyczyć mężczyzny, z którym od dwóch lat jestem w relacji, jednak trudno nazwać ją zadeklarowanym związkiem, zwłaszcza, że mieszkamy w dwóch różnych państwach. Mój znajomy ma 37 lat, nigdy nie miał żony ani dzieci. Jest bardzo inteligentny, jednak nigdy nie skończył studiów i nawet nigdy na serio nie próbował ich podjąć (z tego, co wiem, studiował tylko przez kilka tygodni). Nigdy nigdzie nie był zatrudniony. Wszystkie prace, które w swoim życiu wykonywał były pracami budowlanymi i tymczasowymi. Zawsze żył bardzo, bardzo skromnie. Ma on minimalne materialne wymagania. Od dwóch lat remontuje odziedziczony dom. Jednak przez cały ten czas nie udało mu się go skończyć, ponieważ pracował on w nim mało i niedbale.

Często jest on bardzo leniwy i jak sam mówi, w młodości potrafił nie myć zębów przez kilka tygodni albo całe dnie spędzać na schodach dworca. Potrafi reperować rower, którego potrzebuje codziennie przez tydzień, choć taka naprawa zajmuje 15 minut. Dodatkowo mimo odziedziczonych pieniędzy, poważnie się zadłużył, by móc skończyć dom. Właśnie zaskoczyła (zaniepokoiła) mnie ogromna niedbałość, z jaką mój znajomym remontuje swój dom. Z tego, co pamiętam tapety były krzywo ponaklejane, podobnie położona posadzka i jak powiedział "nie chciało mu się" rozrysować elektryki i teraz nie pamięta, co gdzie jest podłączone i jest dużo błędów i musi odrywać tapety, by to sprawdzić. "Niedbałość" objawia się np. w tym, że jak sprawdza odjazdy pociągu to nie chce mu się drugi raz sprawdzić, czy dobrze przepisał i często się myli. Bardzo często gubi portfele, karty bankomatowe czy plecak. Przeważnie spóźnia się z płatnościami za mieszkanie czy telefon. Przeważnie ma zablokowane konto w bibliotece. Jest on bardzo bierny. Właściwie w ogóle nie podróżuje. Na zmianę chodzi tylko do dwóch kawiarni i nie chce mu się pójść sto metrów dalej, żeby zobaczyć, co jest w innej. W kółko gotuje to samo danie, a póki pozwala mu na to jego sytuacja materialna, w ogóle nie gotował, tylko chodził do knajp.

Jego bierność polega również na posiadanym przez niego braku umiejętności podejmowania decyzji. Jak sam mówi problemem jest dla niego kupno prezentu na urodziny, bo tak go stresuje ta sytuacji, że nic nie wybiera i wychodzi ze sklepu. Od dwóch lat nie jest w stanie powiedzieć ani że nie chce ze mną być, ani że chce. Nigdy nie był on w zadeklarowanej relacji z kobietą. Jednak często był związany emocjonalnie z wieloma kobietami naraz, nie mogąc zdecydować się na żadną z nich. Jak sam mówi "nie wie co to znaczy chcieć być z kobietą, że wie jedynie jak to jest być uzależnionym od kobiety". Tylko raz w swoim życiu zdecydował się zamieszkać z kobietą, od której jak twierdzi był emocjonalnie uzależniony i że była to toksyczna relacja. Dlatego też przez całe dwa lata, chociaż kontaktowaliśmy się regularnie i widywaliśmy (ja go odwiedzałam) powtarzał, że nie będziemy nigdy razem. Ja chcąc wreszcie coś zdecydować, zapytałam się, czy jednak nie chciałby zdecydować spróbować być ze mną razem, bo jak sam zawsze mówił chciałby nauczyć się bycia odpowiedzialnym. On powiedział, że tak.

Mamy ogromne problemy z komunikowaniem swoich potrzeb i emocji. Mój znajomy (jest on Belgiem, więc porozumiewamy się w języku angielskim) właściwie na wszystko, co jest w jakiś sposób pozytywne, używa słówka "nice". Kiedy się go pytam co ma na myśli, nie potrafi odpowiedzieć. Z drugiej strony bardzo często czuję się "zły", właściwie bez racjonalnej przyczyny. Np. doprowadza do jakiegoś nieporozumienia, po czym mówi, że jest rozczarowany mną, chociaż moje działanie czy słowa były wynikiem mojego niezrozumienia sprawy, za co odpowiedzialność ponosi on, bo zaniechał poinformowania mnie o czymś. Ale on właśnie takiego rozumowania nie przeprowadza tylko mówi, że jest na mnie zły i czuje się rozczarowany. W sytuacji stresu (teraz stresuje się swoja sytuacją materialną i cierpiącym z powodu napadów paranoi bratem, który jest obecnie w szpitalu psychiatrycznym) zamyka się w sobie i mniej więcej co miesiąc przestaje się na jakiś czas do mnie odzywać. Jego zamknięcie w sobie jest tak głębokie, że np. kiedy po kłótni, w której w odpowiedzi na moje pretensje powiedział, że ma mnie dosyć i że zaczyna myśleć o rozstaniu, ja próbowałam jakoś załagodzić sytuację (przypuszczałam, że ta kłótnia nie była spowodowana moimi "pretensjami", lecz jego własnym stresem, z którym sobie nie radzi) i wysyłałam mu miłe niezwiązane z kłótnią smsy chcąc mu w tym stresie jakoś pomóc, on nic na te smsy nie odpowiadał, z czego ja wywnioskowałam, że po prostu nie chce się kontaktować i godzić. On po kilku tygodniach twierdzi, że to był bardzo dobry czas i że kiedy ja mu wysyłałam uśmiechy on też się uśmiechał, ale on w ogóle mi tego nie zakomunikował. Ja tę sytuację odbierałam jako katastrofę on jako miły czas!

Mój kolega jest bardzo lubiany przez ludzi. Ma dużo znajomych i swoje życie głównie spędza na spotkaniach ze znajomymi (piciu kawy i graniu w szachy). Jednak większość z nich jest dosyć powierzchowna. Jest bardzo miły (przemiły), szczodry i potrafi być empatyczny (jednak mam wrażenie, że jest to bardzo powierzchowna empatia, polegająca np. na zachwycie nad małym dzieckiem, ale przejęciem się czyimś cierpieniem fizycznym). Mojego cierpienia bowiem mój znajomy nie zauważa. Wydaje mi się, że jest on tak pochłonięty swoim złym samopoczuciem, że już nie starcza mu uwagi czy siły, by zauważyć mnie i działać tak, by nie przysparzać mi cierpienia. Jakoś tak jest, że dla obcych ludzi jest on bardzo miły, a dla tych, z którymi jest blisko, często jest nie do zniesienia, chociażby przez swoją humorzastość, czy pochłonięcie własnym samopoczuciem.

Wiem, że to bardzo długi list. Jednak czuję się kompletnie zgubiona. Czuję się bardzo związana z tym mężczyzną, z drugiej strony ta relacja mnie w pewien sposób niszczy. Mój znajomy jest dla mnie kompletnie nieprzewidywalny a z drugiej strony czuję do niego ogromną bliskość, która sama nie wiem czym jest (chęcią poświęcenia się, miłością, fascynacją, narkotycznym uzależnieniem?). Chciałabym się zapytać, jak ewentualnie należałoby żyć i postępować, z tak działającą osobą. Czy rzeczy, o których pisałam są poważne, czy mogą wskazywać na jakieś zaburzenia psychiczne. Czy mogę jej jakoś pomóc (mój znajomy wielokrotnie powtarza, że chciałby założyć rodzinę i żyć normalnie), co mam robić i czy cokolwiek, czy może lepiej jest odejść. Będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Fobia społeczna, aspołeczność, coś poważnego?

Witam. Obecnie mój problem polega na częstych, krótkotrwałych depresjach, wywołanych po nawet najmniejszym ośmieszeniu. Drżą mi również dłonie, odczuwam dyskomfort podczas publicznego oddawaniu moczu (np. pisuar). W reakcjach ludzi doszukuje się poniżenia, kiedy słyszę śmiech mam obawy, czy nie...

Witam. Obecnie mój problem polega na częstych, krótkotrwałych depresjach, wywołanych po nawet najmniejszym ośmieszeniu. Drżą mi również dłonie, odczuwam dyskomfort podczas publicznego oddawaniu moczu (np. pisuar). W reakcjach ludzi doszukuje się poniżenia, kiedy słyszę śmiech mam obawy, czy nie dotyczy on mojej osoby. Często doszukuje się w słowach krytyki, kiedy jej po prostu nie ma. Staram się wypaść jak najlepiej. Nie angażuje się w kontakty, mało mówię o sobie. Nie lubię publicznych wystąpień, mimo, iż byłem przez 7 lat ministrantem w lokalnej parafii. Przejmuję się własną samooceną, często spoglądam w lustro albo nawet na cokolwiek, co odbija moją twarz. Mam problemy z zasypianiem, brak mi motywacji, muszę pić kawę. Te objawy wskazują jednoznacznie - fobia społeczna. Jednakże w centrum zainteresowania czuję się całkiem dobrze. Mam wysoką samoocenę, wiem, że ludzie mnie szanują. Wiele mówię, nie boję się zabierać głosu. Jestem raczej śmiały. Poza tym jestem w półrocznym związku, bardzo obfitym w platonikę, mieszkam w internacie, dobrze odnajduję się w hierarchii społecznej. Dużo rozmawiam, żartuję z kolegami z pokoju. Szybko łapię kontakty, nie mam problemów z rozmowami z nieznajomymi. Nigdy nie staram się utrzymywać kontaktu ze znajomymi, nie piszę, nie dzwonię, nie zapraszam jako pierwszy. Czasem nawet nie odwzajemniam zaangażowania. To raczej wynika z poczucia wyższości, jak i braku chęci i poczucia potrzeby zaangażowania. Aspołeczność? Wiem, że moje obawy są bezpodstawne, to jednak ich nie eliminuje, czytałem dużo o terapii poznawczo-behawioralnej, którą zamierzam podjąć. Myślę, że lęk pochodzi jeszcze z bardzo trudnego okresu w moim życiu - gimnazjum. Nie byłem wówczas poważany, często, niemalże codziennie, poniżany. Nie potrafiłem odnaleźć się w towarzystwie. Dziś jednak to się zmieniło. Jednak pewne problemy pozostają niezmienne. Co możecie mi polecić? Czy bez wizyty u psychiatry mam szansę na wyleczenie? Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Drętwienie rąk

Witam. Od jakiegoś czasu wstając rano, mam spuchnięte i trochę zdrętwiałe dłonie... szczególnie prawa ręka. Zdarzało mi się też budzić w nocy z powodu nie czucia prawej ręki. W większości na prawej dłoni mam czerwone plamy. Mam dopiero 18 lat...

Witam. Od jakiegoś czasu wstając rano, mam spuchnięte i trochę zdrętwiałe dłonie... szczególnie prawa ręka. Zdarzało mi się też budzić w nocy z powodu nie czucia prawej ręki. W większości na prawej dłoni mam czerwone plamy. Mam dopiero 18 lat i nie przyjmuję żadnych lekow... Co to może być??? Gdzie mam się udać?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Problemy z koncentracją, apatia i płaczliwość

Witam. Od trzech lat mam często tzw. ''doła''. Tłumaczyłam to sobie tym, że od razu po ślubie dowiedziałam się o ciężkiej chorobie mojej mamy, która zmarła po trzech miesiącach i do tego zaszłam w ciążę. To wszystko wydarzyło się w...

Witam. Od trzech lat mam często tzw. ''doła''. Tłumaczyłam to sobie tym, że od razu po ślubie dowiedziałam się o ciężkiej chorobie mojej mamy, która zmarła po trzech miesiącach i do tego zaszłam w ciążę. To wszystko wydarzyło się w ciągu jednego roku. Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że do tej pory nie mogę dojść do siebie. A nawet myślę, że jest ze mną coraz gorzej. Nic mi się nie chce, nie potrafię się z niczego cieszyć. Najchętniej bym sama siedziała w domu i sobie płakała. W pracy nie mogę się na niczym skoncentrować, zapominam podstawowe rzeczy i po prostu nie chce mi się nic robić. Rodzina też ma już dość mojego zachowania, bo najchętniej się do nich nie odzywam, a jak już się odezwę, to mi wszystko przeszkadza. Moje myśli koncentrują się na tym, że nic nie potrafię, jestem głupia itp. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy depresji mogą towarzyszyć objawy fizyczne?

Czy depresji mogą towarzyszyć objawy fizyczne, takie jak drętwienie ręki, ciągłe bóle głowy, słabość...?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak objawia się lekki autyzm u 3-latka?

Witam serdecznie, jestem mamą 3-letniego Kacperka. Zaniepokoiło mnie to, iż mając już 3 latka niewiele mówi w porównaniu do jego rówieśników lub dzieci młodszych o rok. W tym celu udałam się na wizytę do logopedy, który podczas obserwacji mojego...

Witam serdecznie, jestem mamą 3-letniego Kacperka. Zaniepokoiło mnie to, iż mając już 3 latka niewiele mówi w porównaniu do jego rówieśników lub dzieci młodszych o rok. W tym celu udałam się na wizytę do logopedy, który podczas obserwacji mojego synka stwierdziła, że podejrzewa u niego lekki autyzm. Zaniepokoiło mnie to, ponieważ nigdy nie podejrzewałabym, iż mój synek mógłby być chory. Kiedy się urodził miał 8 w skali Apgar. Jest wcześniakiem, urodził się na początku 8 miesiąca przez cesarkę - ułożenie pośladkowe. Rozwijał się prawidłowo, jedyny minus, iż nie chciał pić mleka z piersi, był karmiony sztucznie. W 8 miesiącu życia już sam zaczął chodzić bez pomocy osób drugich i dość szybko zaczął siedzieć, niewiele gaworzył. Późniejsze lata jego psychika, jak i rozwój były prawidłowe. Jest dzieckiem wychowywanym bezstresowo, nie ma kar, same nagrody. W stosunku do mnie jest agresywny, jeśli nie dam mu czegoś na co ma ochotę. Jak ogląda bajkę to się całkowicie wyłącza, można do niego mówić, a on i tak nie zareaguje.

Od dwóch tygodni nie sika już w pampersy, a od 3 dni nie pije 5 razy w nocy butelki. Śpi całą noc. Poprzednie miesiące, a raczej 3 lata były takie iż do 7 razy w nocy wstawałam, zmieniałam pieluszkę i dawałam pić kołysząc go całą noc aż do rana. Następnego dnia na rączkach leżąc razem na łóżku. Nie rozumiem dlaczego nie wypowiada, nie powtarza słów krótkich. Jako 3 latek powinien już mówić, jego mowa jest na etapie 2 latka początkującego. Jest żywym, wesołym chłopcem, dość głośnym, lubi dominować. Proszę nakreślić mi co mam robić, jakie badania? I czy to może być autyzm?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Stany lękowe, rozmowy z samym sobą, bezsenność - gdzie się udać?

Witam, mam 29 lat. Od jakiś 4 lat przeżywam lekkie huśtawki nastrojów. Na początku sporadycznie, ale z czasem się pogłębiały, to raz było gorzej, raz troszkę lepiej. Na początku udawało mi się obniżać stany lękowe i tym podobne alkoholem,...

Witam, mam 29 lat. Od jakiś 4 lat przeżywam lekkie huśtawki nastrojów. Na początku sporadycznie, ale z czasem się pogłębiały, to raz było gorzej, raz troszkę lepiej. Na początku udawało mi się obniżać stany lękowe i tym podobne alkoholem, ale teraz i on przestał działać. Nastrój przygnębienia raczej codziennie, nic mnie już nie cieszy, nie śpię w nocy, jakieś dziwne rozmowy w mojej głowie - wydaje mi się, że rozmawiam sam ze sobą. Jestem lekko przerażony, nie wiem, co robić, gdzie się udać, nie wiem, czy to depresja, czy może nerwica. Proszę o pomoc. W wieku od 18 do 24 lat nadużywałem narkotyków. Wiem, że na pewno to ma swój skutek, lecz od 5 lat zaprzestałem, nie dotykam nic, ale objawy w sumie zaczęły się, kiedy je odłożyłem. Nie wiem, co o tym wszystkim już myśleć, naprawdę proszę o jakąś pomoc diagnozie. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty