Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy to możliwe, by w tak młodym wieku mieć depresję?

Witam! Od długiego czasu mam szereg problemów dotyczących mego samopoczucia, zdrowia (?). Za parę miesięcy kończę 17 lat i tym bardziej wydaje mi się dziwne, aby i mnie mógł dotyczyć problem depresji. Nie chcę zwracać się do nikogo jawnie o...

Witam! Od długiego czasu mam szereg problemów dotyczących mego samopoczucia, zdrowia (?). Za parę miesięcy kończę 17 lat i tym bardziej wydaje mi się dziwne, aby i mnie mógł dotyczyć problem depresji. Nie chcę zwracać się do nikogo jawnie o pomoc, poradę, bo to wiązałoby się z otwarciem na ludzi, a to nie idzie mi najlepiej. Zacznę od początku. W zasadzie to większość mojego życia spędziłam tak, jakby na uboczu. Nie identyfikowałam się z ludźmi ze szkoły, nie zawierałam przyjaźni. Żyłam tak sama dla siebie. Miałam oczywiście kolegów, koleżanki, ale i tak jak wracałam do domu, to wolałam być sama. Skupiłam się jednak bardzo mocno na nauce. Zawsze wzorowe zachowanie, czerwony pasek i najwyższa średnia. Gimnazjum skończyłam jako najlepsza uczennica, byłam pierwsza na liście do nowej szkoły. Jednak moja ambicja podczas nauki w gimnazjum z czasem przybrała "chorą postać". Siedziałam ciągle nad książkami, często do późnych godzin, a w 3 klasie to już nawet większość nocy nie przesypiałam. Czułam się potwornie zmęczona, ale jednak się nie poddawałam. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że pochodzę z tak zwanego dobrego domu. Dlatego ciągle muszę się skupiać na tym, by nie podpaść z czymś i dbać o opinię, gdyż mieszkamy w małej miejscowości. W czasie mej nauki w gimnazjum zaczęły się pierwsze przygody z alkoholem i papierosami, a nawet samookaleczaniem. To był mój sposób na "normalność". Muszę również powiedzieć, że przez większość mojego życia skupiam się na swoim wyglądzie. Nie jestem typową szczuplutką pięknością. Jestem natomiast trochę "zaokrąglona", ale nie mam nadwagi. Dlatego wiele lat trwam w kompleksach, mam niską samoocenę, nie chodzę na imprezy, żeby nie obcować z ludźmi, a jak już to tylko po to, by się napić. Ponad rok temu w moim życiu zdarzyło się wiele złego. Tragiczny wypadek, do tego inne zdarzenia związane z moją rodziną spowodowały, że musiałam chyba szybciej dojrzeć. Nie pokazywałam na zewnątrz, co czuję. Starałam się być silna. Nie chciałam, by rodzina jeszcze ze mną miała problemy, a im to najwyraźniej odpowiadało, bo nie musieli się skupiać na mnie, a na osobach, które najbardziej ucierpiały w tych przykrych wydarzeniach. Ja jednak zaczęłam się izolować coraz bardziej od ludzi. Od wielu miesięcy po prostu tak żyję w samotności. Ten wypadek sprawił, że całkowicie już nie ufam ludziom. Nie pozwalam się do siebie zbliżyć, sama też się nie otwieram. Wszystko trzymam dla siebie. Pierwszy rok minął w miarę spokojnie. Ale od momentu pierwszej rocznicy tego wypadku, jakoś ze mną o wiele gorzej. Strasznie opuściłam się w nauce, kompletnie mnie to nie obchodzi, czy będę miała 5 czy 1. Zaczęłam wagarować. Na początku były pojedyncze godziny, a teraz zdarza mi się nawet 3 dni z rzędu nie przyjść do szkoły. Nie mogę się skupić na nauce. Nie potrafię nawet się już zmusić do tego, by przysiąść do książek. Nie widzę sensu, dla którego miałabym się uczyć. Jestem ciągle zmęczona. Mimo że teraz śpię nawet po kilkanaście godzin, to mi nic nie daje. Właśnie... ciągle chce mi się spać. Przychodzę ze szkoły, zasłaniam okna, bo najlepiej czuję się jak jest ciemno i idę spać. W zeszłym tygodniu spałam nawet po 13 godzin! Unikam ludzi, irytują mnie niesamowicie. Nawet rodzina. Jakieś gesty, słowa. Wszystko wydaje mi się niepotrzebne i wkurzające. Najchętniej siedzę sama gdzieś w pokoju albo wychodzę i godzinami słucham muzyki, co i tak niedawno też zaczęło mnie nużyć. Słucham już tylko dołujących piosenek. Znowu palę i zaczęłam się ciąć ponownie. Myślę o śmierci, ale na razie nie w perspektywie, że chcę się zabić, ale tak zastanawiam się, jakby to było, gdybym teraz umarła... Czasami nawet sobie to wyobrażam... Doszło do tego, że jak idę do szkoły, to przyłapuję się na tym, że często wchodzę na pasy mimo czerwonego światła z myślą, że coś mnie potrąci. Nie mam ochoty na nic. Czasami jak tak zasnę o 17, to nawet nie wstaję, by się umyć, tylko rano przed wyjściem do szkoły to robię. Ciągle ranię osoby, które próbują się do mnie zbliżyć. Nic mi już nie przynosi satysfakcji. Nawet w wolontariacie zauważyłam, że rozmawiając z pacjentem, myślę o swoich problemach. Nie słucham go. Czasami dokucza mi ból w okolicy klatki piersiowej i głowy. Ostatnio nawet 4 razy leciała mi krew z nosa i na drugi dzień również to krwawienie mnie zbudziło. Wieczorami zdarza mi się, że płaczę sama w pokoju. Ale ostatnio nawet już na to brak mi siły. W dodatku okres spóźnia mi się już 2 tygodnie i nie wiem dlaczego. Rodzina nic nie widzi. Jestem dobrą aktorką. Przy nich wesoła, by zaraz potem wrócić do pokoju i użalać się nad sobą i światem. Te wahania mnie już wkurzają. Rano myślę tak, a wieczorem już inaczej. To straszne. Proszę mi powiedzieć... czy to ma związek z depresją? Z tym wypadkiem? A może to zwykłe lenistwo i tylko szukam wymówki?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy to na pewno depresja sezonowa?

Witam, mam 31 lat i jestem mężczyzną. Biorę lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI na depresję sezonową. Lekarz zalecił mi brać lek do maja, bo jak twierdzi, to jest już czas, w którym natężenie światła jest dostatecznie duże. Lek biorę od...

Witam, mam 31 lat i jestem mężczyzną. Biorę lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI na depresję sezonową. Lekarz zalecił mi brać lek do maja, bo jak twierdzi, to jest już czas, w którym natężenie światła jest dostatecznie duże. Lek biorę od początku grudnia. Po konsultacji z farmaceutą zmniejszyłem sobie dawkę, bo czułem jakby lek był dla mnie za silny. Za bardzo mnie pobudzał, czułem się jakbym wypił dużo kawy. Z jednej tabletki przeszedłam do 1/4, bo nawet jak brałem 1/2, czułem, że to za dużo. Jednak nie wiem, czy dobrze zrobiłem, bo przychodzi maj, a lekki dołek nie przechodzi. Jest tak, że czasami tydzień się bardzo dobrze czuję, mam motywację do działania i optymizm, itp., a w następnym tygodniu przychodzi dołek. Nie wiem, czy to może być to, że zmniejszyłem sobie dawkę, czy po prostu to była zła diagnoza. Może to nie depresja sezonowa tylko zwykła depresja? Mam też pytanie - czy branie leków przeciwdepresyjnych, których już się nie powinno brać nie powoduje efektu odwrotnego? Oczywiście, jeśli taka sytuacja będzie trwać dłużej, wybiorę się do lekarza, ale chciałem znać waszą opinię. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już nerwica?

Dzień Dobry! Mam na imię Karolina i mam 18 lat. Obawiam się, że od pewnego czasu dolega mi coś na tle nerwowym. Piszę w tym roku maturę, ale nie sądzę, aby moje problemy były wynikiem stresu przedegzaminacyjnego. Mam bardzo dziwne...

Dzień Dobry! Mam na imię Karolina i mam 18 lat. Obawiam się, że od pewnego czasu dolega mi coś na tle nerwowym. Piszę w tym roku maturę, ale nie sądzę, aby moje problemy były wynikiem stresu przedegzaminacyjnego. Mam bardzo dziwne objawy i nie wiem, gdzie się zwrócić z moim problemem - czy do neurologa czy od razu do psychologa. Otóż bardzo stresuję się przed jakimikolwiek publicznymi wystąpieniami, co jest o tyle dziwne, że jeszcze 2 lata temu kilka razy występowałam przed publicznością, wygrywając np. konkursy recytatorskie. Od pewnego czasu jednak czuję przed tym straszną blokadę. Nie wiem, czy to właściwe określenie, ale moja psychika nie współgra z moim ciałem. Wszelkie publiczne występy napawają mnie tak paraliżującym strachem, że zaczyna brakować mi tchu, trzęsą się nogi itd. Byłabym wdzięczna za choć namiastkę diagnozy. Karolina z Katowic.

Czy to zespół chronicznego zmęczenia? Jak to leczyć?

Witam serdecznie, ostatnio jestem ciągle zmęczona, śpiąca, nie potrafię się skoncentrować na niczym, często zapominam o różnych rzeczach, przychodząc z pracy, najchętniej poszłabym spać, a w pracy też zasypiam na stojąco. Rano bardzo ciężko jest mi wstać z łóżka. Słyszałam...

Witam serdecznie, ostatnio jestem ciągle zmęczona, śpiąca, nie potrafię się skoncentrować na niczym, często zapominam o różnych rzeczach, przychodząc z pracy, najchętniej poszłabym spać, a w pracy też zasypiam na stojąco. Rano bardzo ciężko jest mi wstać z łóżka. Słyszałam o tzw. zespole chronicznego zmęczenia. Czy może jestem na to chora? Jak sobie z tym poradzić? Co zażywać, żebym mogła normalnie funkcjonować? Dodam, że zrobiłam już podstawowe badania krwi, moczu, tarczycy i hormonalne - wszystko jest w normie. Doradźcie, proszę, co zrobić? Będę wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Fascynacja dziecka okrągłymi przedmiotami

Jestem mamą 16-miesięcznego chłopca. Rozwój fizyczny przebiega prawidłowo, natomiast niepokoją mnie dziwne zachowania synka: - jest zafascynowany wszystkim co się toczy i kręci -piłki, kółka, krążki, nakrętki, rzuca je i patrzy ja się kręcą; -biega za wózkami, hulajnogami, ogląda samochody....

Jestem mamą 16-miesięcznego chłopca. Rozwój fizyczny przebiega prawidłowo, natomiast niepokoją mnie dziwne zachowania synka: - jest zafascynowany wszystkim co się toczy i kręci -piłki, kółka, krążki, nakrętki, rzuca je i patrzy ja się kręcą; -biega za wózkami, hulajnogami, ogląda samochody. We wszystkim najbardziej interesują go koła - macha przed oczami różnymi przedmiotami- patykiem, grzechotka – mówi- baba, mama, dada, koko -nie pokazuje na obrazki w książeczce, ale b. lubi jak mu czytam. Sam też bierze do rączki i ogląda. Jak czegoś mu nie dam i jest b. zły to uderza głową o podłogę. Jak jesteśmy w parku to nie patrzy w moja stronę i nie szuka mnie jak odejdzie daleko. Jest b. samodzielny, sam bawi się przez dłuższy czas, znajduje zabawki i bawi się we właściwy sposób. Czasem tylko wywróci autko do góry nogami, żeby pokręcić kołami. Przytula się, daje buzi, poda smoka jak poproszę, nie pokazuje na rzeczy, które pytam, tylko się na nie patrzy. Interesują go wszystkie zabawki i każdą nową rzecz długo ogląda.

Dobrze reaguje na zmiany (dużo jeździmy), nie boi się obcych ludzi i czasem do nich podchodzi. Nie bawi się z innymi dziećmi (ma bardzo mało kontaktu z obcymi ludźmi i dziećmi). Może dlatego? Mamy dobry kontakt wzrokowy i patrzy na mnie jak coś mówię (ale nie zawsze). Dużo się śmieje i wita się z nami. Powtarza niektóre gesty czy wydawane dźwięki. W ciągu dnia lubi czasem posiedzieć sam w łóżeczku, słuchać muzyki, uspokaja się przy tym. Jak wychodzę z pokoju to czasem płacze i chce wyjść z łóżeczka. Wśród obcych czasem patrzy czy jestem, a czasem jest tak zajęty zabawą, że nie zauważy mojej nieobecności. Jak się uderzy to przychodzi do mnie i chce żeby wziąć go na ręce. Nie bawi się jeszcze w zabawy w udawanie. Lubi się bawić w a kuku, ja się chowam, a synek mnie szuka lub odwrotnie. Nie mówi jak chce pić, jeść, tylko płacze. Macha rączkami jak się denerwuje lub jak coś mu się strasznie podoba. B. łatwo go rozśmieszyć. Bardzo proszę o opinie, Dodam, że mieszkamy w UK.

Dziękuję!

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jaka może być przyczyna tego, że mój synek nie rozumie co się do niego mówi i nic sam nie mówi?

Dawidek ma 21 miesięcy, mamy taki problem, że w ogóle nie reaguje na wołanie, nie rozumie poleceń i jeszcze nie słyszałam u niego ani jednego słowa. Gdy są inne dzieci, to i tak woli się bawić sam. Nie umie naśladować...

Dawidek ma 21 miesięcy, mamy taki problem, że w ogóle nie reaguje na wołanie, nie rozumie poleceń i jeszcze nie słyszałam u niego ani jednego słowa. Gdy są inne dzieci, to i tak woli się bawić sam. Nie umie naśladować mnie czy tatę, czy brata, nie interesuje go co robimy, chyba że mamy coś ciekawego w ręku co się mu spodoba. Gdy nie dostanie takiej rzeczy, wtedy pokazuje nerwy, piszczy, płacze. Nie umie robić np papa, puszczać całuska, gdy mu mówię daj mi buziaka, nie wie o co chodzi. Lubi oglądać bajki i gdy włączę telewizor, a Dawidek jest w innym pokoju i usłyszy, że zaczyna się jego jedna z ulubionych bajek, to przybiega wtedy, podskakuje, śmieje się i ogląda bajkę. Wtedy doskonale słyszy i reaguje na dźwięk zaczynającej się bajki. Poza tym jest wesoły, śmieje się , ostatnio zaczął się więcej przytulać i lubi się przytulać. Jest bardzo ruchliwy, nie usiedzi ani chwili na kolanach, robi minki, skacze, gdy się cieszy. Miał robione badanie słuchu i wyszło dobrze, teraz ma być diagnozowany pod kątem Autyzmu. Czy to naprawdę może być autyzm, czy może jakaś inna przyczyna takiego zachowania? Bardzo proszę o odpowiedź!

Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Zmiany zlokalizowane pod postacią grup fal theta i delta

Opis badania: badanie wykonano w czuwaniu. Zapis zróżnicowany przestrzenie. Czynność podstawowa w okolicach ciemieniowo-potylicznych składa się z rytmu alfa 10-11 Hz o amplitudzie do 60 uV. RZ jest wyrażona. Zmiany zlokalizowane pod postacią grup fal theta i delta, rzadko średnio...

Opis badania: badanie wykonano w czuwaniu. Zapis zróżnicowany przestrzenie. Czynność podstawowa w okolicach ciemieniowo-potylicznych składa się z rytmu alfa 10-11 Hz o amplitudzie do 60 uV. RZ jest wyrażona. Zmiany zlokalizowane pod postacią grup fal theta i delta, rzadko średnio napięciowych fal ostrych, z tendencją do uogólniania i uogólnione. Podczas hiperwentylacji zmiany narastają pod postacią uogólnionych fal wolnych3 Hz o amplitudzie do 150 uV, z przewagą amplitudy w okolicach skroniowych. Chciałabym poprosić o interpretację tego wyniku. Czy taki wynik może świadczyć o padaczce? Miałam robione ct głowy i wynik jest prawidłowy. Mam skierowanie na rezonans magnetyczny na 25 sierpnia. Źle toleruję leki przeciwpadaczkowe. Mam kilka objawów, które mnie niepokoją, które mogą świadczyć o padaczce. Drgawki występujące napadowo, ale nie tracę przytomności, czasami wyłączam się, nie wiem, co się wokół mnie dzieje, występują bóle głowy, gorączka, zaburzenia równowagi. Czy to padaczka?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Przeładowanie obowiązkami, niska samoocena, brak energii, wypalenie

Witam. Mam 22 lata i problem, który nie daje mi spokoju od jakiegoś czasu. A mianowicie od momentu, gdy postanowiłem i założyłem własną firmę. Było to moje marzenie, które dziś staje się największym przekleństwem. Wizja własnej firmy w świecie marzeń...

Witam. Mam 22 lata i problem, który nie daje mi spokoju od jakiegoś czasu. A mianowicie od momentu, gdy postanowiłem i założyłem własną firmę. Było to moje marzenie, które dziś staje się największym przekleństwem. Wizja własnej firmy w świecie marzeń wyglądała obiecująco, zresztą ZAWSZE tak chciałem. Jednak realizacja okazała się dużo trudniejsza. Obecnie studiuję dziennie, prowadzę działalność gospodarczą, oprócz tego dorabiam pracą zdalną, bo na działalności póki co straty, a koszta z czegoś pokryć trzeba. Nie radzę sobie tak, jakbym chciał. Obawiam się, że powoli wpadam lub wpadłem w depresję. Coraz częściej miewam huśtawki nastrojów, raz czuję się dobrze, patrzę na to wszystko optymistycznie, ale coraz częściej jestem zły, przygnębiony sfrustrowany. Marzę tylko, by spać i zostawić to wszystko gdzieś z boku, wyłączyć się z większości obowiązków, olewać. Głowa pęka od środka. Codzienne obowiązki zaczynają mnie przytłaczać, brakuje mi energii, siły do działania. Zabija to kreatywność, zjada resztki pewności siebie. Nigdy wcześniej nie miałem problemu z dużą ilością zadań, jednak tym razem to wszystko zaczyna mnie przytłaczać. Odnoszę wrażenie, że jest tego tak dużo, że aż w głowie się nie mieści. Do tego każdy dzień taki sam, wypełniony od dechy do dechy, codziennie większość rzeczy powtarza się. Wstaję pierwszy, kładę się ostatni. Pojawia się frustracja i chęć ucieczki od tej rzeczywistości jak najdalej. Nie czuję się wolnym człowiekiem. To nie tak miało być! A tyle było innych planów, które całkiem zginęły z horyzontu... Pojawia się bezradność - bo wielu prostych problemów nie potrafię rozwiązać. Zapominam, czasem z czymś się nie wyrabiam i są zaległości. Do tego oczekiwania wszystkich - zrób to, tamto, 'a kiedy to zrobisz' itd... Duże oczekiwania i presja rodziny, która dofinansowała mój pomysł. Najgorsze, że z samym biznesem nie czuję się najlepiej - był atrakcyjny, ale teraz niezbyt mi podchodzi. Nie potrafię się z tego wyrwać, zamknąć, zawiesić (wyjście z dużą stratą kapitału - presja). Coraz częściej mam dość. Zresztą, jestem szefem, to powinienem sobie z tym radzić. A nie radzę sobie. Fakt, moim problemem jest raczej niskie poczucie własnej wartości, ale czy zmienne nastroje, frustracja, niezadowolenie, ciągły pesymizm może oznaczać początek depresji? Robiłem taki test i wyszło mi 19 punktów...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam depresję? Jak to leczyć?

Witam, jestem mężczyzną w wieku 18 lat. Ostatni rok był dla mnie fatalny. Prawie cały czas chodziłem przygnębiony i zdołowany. Głównie tutaj chodzi o piłkę nożną, ale nie tylko. Bardzo lubię tę grę, i obojętnie czy zagrałem w miarę dobrze,...

Witam, jestem mężczyzną w wieku 18 lat. Ostatni rok był dla mnie fatalny. Prawie cały czas chodziłem przygnębiony i zdołowany. Głównie tutaj chodzi o piłkę nożną, ale nie tylko. Bardzo lubię tę grę, i obojętnie czy zagrałem w miarę dobrze, czy źle, ciągle miałem przez to doła. Po meczu przegranym wydawało mi się, że to w dużej mierze moja wina, a po wygranej, że wcale się do tego nie przyczyniłem. Tak samo mam w życiu prywatnym - jeśli coś mi nie wyszło, zaraz łapałem doła. A jeśli się już pozbierałem, ten smutek zniknął i starałem się zacząć wszystko od nowa, po kilku dniach to wracało, i tak non stop. Czułem się niepotrzebny, niedowartościowany, gorszy od innych, czułem się po prostu nikim. Jak mam to wyleczyć? Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Badania eeg w nerwicy sytuacyjnej

Bardzo proszę o interpretację badania eeg głowy córki, która ma 10 lat. Trafiła do szpitala z dusznościami i stwierdzono u niej nerwicę sytuacyjną. Z badania eeg głowy wynika: "Czynność podstawowa o prawidłowej organizacji przestrzennej. W odprowadzeniach ciemieniowo-potylicznych utworzona jest ze...

Bardzo proszę o interpretację badania eeg głowy córki, która ma 10 lat. Trafiła do szpitala z dusznościami i stwierdzono u niej nerwicę sytuacyjną. Z badania eeg głowy wynika: "Czynność podstawowa o prawidłowej organizacji przestrzennej. W odprowadzeniach ciemieniowo-potylicznych utworzona jest ze składnika alfa 9-9,5 Hz o amplitudzie do 100 uV ze składnika beta oraz ze składnika theta 6-7 Hz o amplitudzie tła. Rz prawidłowa. Na tym tle rejestrują się w lewej okolicy skroniowej pojedyncze i w grupach fale wolne theta 5-5,5 Hz, a także pojedyncze zespoły fali ostrej z falą wolną delta 2,5-3Hz. Zmiany te mają skłonność do propagacji na lewą okolicę ciemieniowo-potyliczną. Hv nasila zmiany, ujawniając ich skłonność do uogólniania się. FS nie aktywuje zmian." Bardzo proszę o odpowiedź, czy wynik jest zły, czy też nie ma konieczności podjęcia leczenia.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pomóc osobie, która traci kontakt z rzeczywistością?

Witam. Mam pytanie dotyczące mojego męża. Jesteśmy małżeństwem od 10 lat. Szczęśliwi i zakochani. 7 lat temu mieliśmy bardzo trudny okres w naszym życiu. Mąż zaczął płakać, że źle się czuje, że sobie nie radzi. Pojechaliśmy do psychiatry, który...

Witam. Mam pytanie dotyczące mojego męża. Jesteśmy małżeństwem od 10 lat. Szczęśliwi i zakochani. 7 lat temu mieliśmy bardzo trudny okres w naszym życiu. Mąż zaczął płakać, że źle się czuje, że sobie nie radzi. Pojechaliśmy do psychiatry, który przypisał leki ze słowami "albo będzie dobrze, albo jeszcze gorzej". Niestety, było gorzej. Jakby stracenie kontaktu z rzeczywistością. Trafił do szpitala psychiatrycznego. Nafaszerowany końskimi dawkami leków funkcjonował, jak roślina. Po 1,5 mies. w szpitalu i 4 mies. w domu wyszedł z tego. Dużo rozmów, praca, rodzina powoli zmniejszaliśmy leki, aż całkiem z nich zszedł i wrócił do normalnego życia. Przez te 7 lat przyzwyczaiłam się do tego, że wiosna i lato należały do niego. Było go wszędzie pełno, był duszą towarzystwa, miał nieskończoną ilość energii. Tyle że z początkiem jesieni ona się wypalała... Wtedy przez 2 tygodnie niskie samopoczucie, czasami płacz, że sobie nie radzi, że nie może zmusić się do bycia szczęśliwym. Najbardziej męczy go myślenie, jak on to określa "myślę, że myślę". Tłumacze mu, że wszyscy tak mamy, że wykonując jakąś czynność cały czas myślimy o wszystkim i o niczym. Pomaga. Wtedy staje się odpowiedzialny, rozsądny, uczynny. Mam wrażenie, że w ten najbardziej normalny i stabilny czas on ładuje "akumulatory". W tym roku nie było płaczu, rozmów, ale było wyciszenie. Cieszyłam się że w końcu nauczył się z tym żyć. Wszystko stało się tak nagle.... Wieczorem byliśmy u znajomych i on był jak by nadpobudliwy. Rano spadek humoru i płacz. Ale pozbierał się i na popołudniu szedł do pracy. Czekałam na niego i po jego powrocie długo rozmawialiśmy. Już czułam, że coś nie tak. Rano poznaje mnie, dzieci, moją siostrę, ale zachowuje się dziwnie. Namówiłam go na pójście do szpitala. W ten sam dzień do wieczora był brak kontaktu z rzeczywistością. Był nadpobudliwy. Na drugi dzień rano już był po lekach (neuroleptyk) strasznie ospały i bardzo normalny. Opowiada, że wkręcił sobie film, że moja siostra chce go otruć, że jego majster w pracy go obserwuje itd. Co to może być? Jak mu pomóc? Na co go leczyć?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam pozbyć się huśtawki nastrojów?

Witam. Mam 22 lata. Nie mogę się pozbierać. To już trwa miesiąc. A może dopiero? Jestem bardzo wrażliwą osobą, często płaczę, zamykam się w sobie, przygnębia mnie wszystko, nawet muzyka, gdy byłam dzieckiem potrafiłam płakać godzinami, bo wyobrażałam sobie, że...

Witam. Mam 22 lata. Nie mogę się pozbierać. To już trwa miesiąc. A może dopiero? Jestem bardzo wrażliwą osobą, często płaczę, zamykam się w sobie, przygnębia mnie wszystko, nawet muzyka, gdy byłam dzieckiem potrafiłam płakać godzinami, bo wyobrażałam sobie, że ktoś mnie krzywdzi, jak byłam starsza, że zdradza, zostawia itp. Teraz moja historia jest może dość popularna. Byłam w stałym związku. 3 lata. Każdego dnia słyszałam "kocham Cię", że jestem dla niego wszystkim, tysiące pieszczotliwych SMS-ów, które potrafiłam zapisywać w fonie i czytać na dobranoc. On potrafił płakać przy mnie, jeśli się nam nie układało, widząc jego łzy, uwierzyłam mu, uwierzyłam w słowa, uwierzyłam w jego uczucia, poczułam nadzieję, że to on, że ja go nie skrzywdzę, że on mnie nie skrzywdzi... bardzo się bałam, wyobrażałam sobie to... i ryczałam. Dałam mu wszystko, siebie, wolny czas, pomoc, rodzinę, on jest z rozbitej rodziny, ojciec go zostawił, mówił, że chce mieć. Zaczęło się psuć nagle... Nieważne. Usłyszałam tylko, że nie będzie ani dobrym ojcem, ani mężem, że nie chce mnie krzywdzić. Wszystko to zbiegło się w czasie z jego planami wyjazdu za granicę. Jego mama płakała, że jest taki jak ojciec, on kocha matkę ponad życie, zabolało go to. Wrócił. Twierdził, że mnie kocha... powiedziałam, że będę na niego czekać, choć to prawie rok. Wyjechał. Zostałam. Nie odzywa się do mnie, płaczę. Wstaje rano, płaczę, idę spać, płaczę, jadę autobusem, płaczę. Wyobrażam sobie, że mnie krzywdzi, że mnie zdradza cały czas, zostawia, myślę o tym cały czas. Nie mogę przestać, nie chce mi się jeść, nie chce mi się żyć, innym razem mam aż za dużo w sobie energii, śmieję się. Huśtawka nastroju, czuję się samotna, bardzo, nie mam z kim porozmawiać. Do tego dochodzą rodzice. Krótko mnie trzymają, bardzo, nie wychodzę na dyskoteki, do znajomych wieczorem, bo od razu że "zachciewa mi się" i inne mniej cenzuralne słowa. Są bardzo konserwatywni. Nie pomagają mi. Rozpadły się moje przyjaźnie, bo jestem mało rozrywkowa, jak byłam młodsza wprost śmiali się ze mnie, że tylko w domu siedzę. Doszły myśli, że pracy nigdzie nie znajdę, wyjazd za granicę do niego nie wchodzi w grę, bo się nie zgadzają, od razu są krzyki, że "coś mi się dzieje", podcinają mi skrzydła, że i tak nigdzie pracy nie znajdę, że jak ich nie będzie, to na pewno umrzemy z głodu. Mieszkam w małej miejscowości bez perspektyw. Kończę studia, powiedzieli, że mi pracę załatwią po znajomości, nie chcę tak, chcę sama spróbować żyć, wyjechać za granicę, spróbować, wrócić. Nie rozumieją tego, tylko krzyczą, że jestem niewdzięczna, że nie po to dawali mi na studia, żebym za granicą pracowała, czy w sklepie w Polsce, nie chcą mnie od siebie puścić. Szukałam pracy sama, nie ma nic, brak mi doświadczenia. Przestaje mi się chcieć żyć, tak jakby nic mnie dobrego nie czekało. Nie mam z kim porozmawiać, nie mam dostępu do psychoterapeuty. Wszystko się skumulowało, oni, brak perspektyw, chłopak, czuję się, że jestem do niczego, nic niewarta, nic dobrego mnie nie czeka. Płaczę, zawalam studia. Czuję się niewdzięczna, czuję się niekochana, czuję się samotna bardzo. Nie wiem, co mam robić. Nie wiem, jak zacząć cieszyć się życiem naprawdę, a nie huśtawka nastrojów, że super, ale zaraz że chcę, żeby moje serce przestało bić...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja a urlop dziekański

Witam. Od pół roku chodzę na psychoterapię. Większość moich problemów jest związana z dzieciństwem i dopiero mając już ponad 20 lat, postanowiłam się z tym uporać, zwracając się o pomoc. Natomiast czuję się coraz gorzej, do tego doszło samookaleczanie...

Witam. Od pół roku chodzę na psychoterapię. Większość moich problemów jest związana z dzieciństwem i dopiero mając już ponad 20 lat, postanowiłam się z tym uporać, zwracając się o pomoc. Natomiast czuję się coraz gorzej, do tego doszło samookaleczanie się, cały czas jestem pod opieką lekarza i możliwe, że zdecyduję się na hospitalizację. Chciałabym wziąć urlop dziekański, żeby ich nie rzucać, aby kiedyś nie żałować tej decyzji. Tym bardziej, że to już 3 rok, a do końca zostało tylko półtora roku, ale po prostu nie daję rady. Czy pisząc podanie o urlop dziekański, muszę uzasadniać to depresją? Czy muszę podawać tę informację w podaniu? Jak mam wyjaśnić przyczynę urlopu, aby go otrzymać?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Spadek nastroju i problemy z zasypianiem

Dzień dobry, jestem 35-letnią kobietą. Od około 2 miesięcy obserwuję u siebie wyraźny spadek nastroju, miewam problemy z zasypianiem właściwie co wieczór, poza tym od ok. 3 tygodni miewam trudności z wyjściem z domu, generalnie im bardziej zatłoczone miejsce, tym...

Dzień dobry, jestem 35-letnią kobietą. Od około 2 miesięcy obserwuję u siebie wyraźny spadek nastroju, miewam problemy z zasypianiem właściwie co wieczór, poza tym od ok. 3 tygodni miewam trudności z wyjściem z domu, generalnie im bardziej zatłoczone miejsce, tym gorzej. Czuję jakbym miała lat 50, a nie 35, odnoszę wrażenie, że nie jestem w stanie zrobic nic, żeby żyło mi się przyjemniej. Do wstawania co dzień z łóżka zmusza mnie fakt, iż samotnie wychowuję dziecko i zajmuję się starszym ojcem. Wydaje mi się, że ciężar codzienności przygniata mnie na tyle, że któregoś dnia braknie mi w ogóle sił, czuję prawie nieustanne napięcie i podenerwowanie. Z tego wszystkiego zaczęłam jeść spore ilości, mimo że walczę z otyłością (ważę 110 kg), ale wydaje mi się, iż tylko jedzenie daje mi jakieś złudne poczucie bezpieczeństwa. Chciałabym dodać, iż w 2004 roku przeszłam załamanie nerwowe po śmierci matki, wprawdzie po pół roku wszystko wróciło do normy dzięki lekom, ale tak do końca idealnie nie było do tej pory. Dopiero w okresie ciąży (2007) wszystko nabrało większego sensu. Nie wiem, co robić dalej, szczerze mówiąc. Z góry dziękuję serdecznie za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Stany lękowe - cd.

Jakieś 4 lata temu po odstawieniu wszystkich używek, tj. narkotyków, alkoholu, papierosów, pojawili się u mnie stany lekowe, głownie lęk przed przyszłością, potem dochodzili kolejne. Po 3 miesiącach męczarni zacząłem wracać do alkoholu. Sporadycznie piłem raz w tygodniu, ale...

Jakieś 4 lata temu po odstawieniu wszystkich używek, tj. narkotyków, alkoholu, papierosów, pojawili się u mnie stany lekowe, głownie lęk przed przyszłością, potem dochodzili kolejne. Po 3 miesiącach męczarni zacząłem wracać do alkoholu. Sporadycznie piłem raz w tygodniu, ale stany lękowe i złe samopoczucie, o dziwo, całkowicie ustały. Po roku takiego radzenia sobie stwierdziłem, że spróbuję znowu odstawić alkohol. Przez pierwsze 2 miesiące nie było źle, ale potem zaczęły się pojawiać znowu stany lękowe, głownie przed snem w nocy, potem w ogóle towarzyszyły mi już cały dzień. Miałem straszne sny w nocy. Budziłem się zlany potem albo wręcz przeciwnie, miałem straszne problemy z zaśnięciem, jakieś wybrudzenia, więc wróciłem do sprawdzonego sposobu. Tak funkcjonowałem dwa lata. Lecz teraz i mój sprawdzony sposób przestał działać. Nie wiem, co robić, boję się prawie wszystkiego – śmierci, przyszłości, nawet jak ktoś trzaśnie drzwiami zrywam się z miejsca. Mam pytanie: gdzie się udać? Czy to depresja, czy może nerwica? Czy może jeszcze coś innego, coś w psychice? Proszę o pomoc, z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co się ze mną dzieje, co jest możliwe, a co nie?

Witam, jestem dziewczyną, mam 19 lat. Od mniej więcej trzech lat nęka mnie coś, czego nawet nie potrafię opisać. Można powiedzieć, że jest to przytłaczający nastrój, życie jakby w innej rzeczywistości. Nie mogę się za nic zabrać, zawaliłam szkołę (naukę...

Witam, jestem dziewczyną, mam 19 lat. Od mniej więcej trzech lat nęka mnie coś, czego nawet nie potrafię opisać. Można powiedzieć, że jest to przytłaczający nastrój, życie jakby w innej rzeczywistości. Nie mogę się za nic zabrać, zawaliłam szkołę (naukę podjęłam teraz na nowo). Ale to tylko jeden z objawów nie wiadomo czego. Zaznaczam – w ciągu tych paru lat spotkało mnie wieeeele nieprzyjemności, delikatnie mówiąc. Robiłam parokrotnie test Becka na depresję, choć nie wiem, czy polegać na takich testach, zawsze wychodzi mi, że mam silną depresję. Nastrój ten nasilił się mocno w ciągu ostatniego pół roku, okres ten był koszmarem. Bezczynność, rozmyślanie, zamartwianie się, myślenie o samobójstwie, mimo że nie mogłabym tego zrobić. Wszystko jest dla mnie takie trudne, niemożliwe do sprecyzowania w jednym pytaniu, aby opisać wszystko w gabinecie, musiałabym myśleć chyba wieczność nad tym, jak mam przekazach myśli, mam nawet wrażenie, że to niemożliwe. Piszę o tym, bo nie wiem, czy to może być istotne w interpretacji. Wszystkie złe rzeczy, które mnie spotkały, zgoniłam na przeznaczenie, mocno w to uwierzyłam, trzymam się tego i dlatego chyba jeszcze żyję, mimo że lekarzom może wydać się to śmieszne. A więc przez ostatnie pół roku zebrało się we mnie wszystko, był to czas nie do wytrzymania, miałam wiele objawów depresji. Przeżywałam straszliwy smutek. Piszę o tym, bo to niezbędne, jednak zmierzam do czegoś innego. Otóż wybrałabym się do psychiatry z przekonaniem o tym, że mam może depresję lub podobny stan, ale jedno mnie zastanawia... Dlaczego, nawet gdy dosłownie marzę po nocach, żeby umrzeć śmiercią naturalną (gdy nie odważyłabym się na samobójstwo, jestem wierząca) i się nie obudzić, wystarczy jakaś odskocznia i już mam chęci do życia (chyba, że mi się tak wydaje)... Ostatnio poznałam chłopaka marzeń, państwo na pewno wiedzą jak to jest, gdy ma się 19 lat, nie będę rozpisywać się jak bardzo mnie to wszystko ujęło, to niepotrzebne, ale od razu zniknęły złe myśli i nabrałam chęci do życia, zaczęłam nawet o siebie dbać. (Nie chodzi mi tu o brak higieny, po prostu nigdy nie miałam na to sił, nawet na to, żeby wstać z łóżka). Trwało to tydzień. Chłopak ten przestał się odzywać i z przekonaniem, że to już koniec szansy na coś dobrego, co prawie nigdy mnie nie spotykało, znów powrócił upiorny nastrój, a o śmierci zaczęłam marzyć jak nigdy dotąd. Oczywiście tu bym mogła opisywać swoje uczucia, ale mam nadzieję, że nie jest to potrzebne. Jako że straciłam nadzieję na wszystko, już nie wierzę, że będzie dobrze, choćby za 20 lat, co wcześniej dodawało mi sił, mam rozstrój żołądka, czuję się nikim jak nigdy, nie mam sił na cokolwiek. I nie chodzi mi tu o to ''och, nieee, chłopak mnie rozczarował'', gdyby tak było nie pisałabym tej wiadomości, byłoby to żałosne. Chodzi mi o to, że straciłam szanse na to, że poprzez coś miłego, może choć trochę wreszcie będzie lepiej, może coś znaczę... A teraz objawy depresji, że tak je nazwę, nasiliły się stukrotnie, mimo że wcześniej już doznawałam tragicznych przeżyć, a to można nazwać szczenięcym problemem masy nastolatek. PS. Mało pisałam o objawach tego koszmaru. Ciężko sprecyzować, ale mam nadzieję, że wystarczy to, co napisałam, biorąc pod uwagę, że nie jest to typowe pytanie czy mam depresję. Z całego serca proszę o odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Uderzanie głową u 14-miesięcznego dziecka

Witam! Bardzo niepokoją mnie objawy mojej 14-miesięcznej córeczki, wspominałam o nich lekarzowi, jednak je zlekceważył. Córeczka często wzdryga się (podnosi ramionka do góry) i wygląda to tak jakby robiła to mimowolnie, drapie się po uszkach aż do krwi (lekarz zapisał...

Witam!

Bardzo niepokoją mnie objawy mojej 14-miesięcznej córeczki, wspominałam o nich lekarzowi, jednak je zlekceważył. Córeczka często wzdryga się (podnosi ramionka do góry) i wygląda to tak jakby robiła to mimowolnie, drapie się po uszkach aż do krwi (lekarz zapisał jakieś kropelki, jednak nic nie pomogły). Ostatnio córeczka zaczęła uderzać główką o twarde rzeczy, tak długo, aż pojawi się guz i do tego strasznie zgrzyta ząbkami (w dzień) robi to z taką siłą, że już połamała dwa. Bardzo proszę o informację, czy powinnam się niepokoić?

Serdecznie pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda

Proszę o interpretację wyniku EEG mózgu (dziewczyna, 22 lata).

Proszę o interpretację wyniku EEG mózgu (dziewczyna 22 lata). Zapis zdominowany niskonapięciowym rytmem beta. R.Z. obecne. Rozsiane niskonapięciowe fale theta 4 -7 Hz. Hiperwentylacja nie atakuje krzywej. Zapis niskonapięciowy nieprawidłowy. Zmiany uogólnione.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Objawy obniżonej samooceny i izolacji od otoczenia

Witam. Mam 19 lat i jestem studentką. Moje problemy zaczęły się pojawiać rok temu przy wyborze studiów. Bardzo zależało mi na konkretnym kierunku i dlatego kiedy dowiedziałam się, że nie dostałam się na studia dzienne, był to dla mnie ogromny...

Witam. Mam 19 lat i jestem studentką. Moje problemy zaczęły się pojawiać rok temu przy wyborze studiów. Bardzo zależało mi na konkretnym kierunku i dlatego kiedy dowiedziałam się, że nie dostałam się na studia dzienne, był to dla mnie ogromny cios, pomimo tego, że dostałam się na inne równie dobre kierunki studiów. Postawiłam jednak wszystko na jedną kartę i poszłam na studia zaoczne. Podjęcie tej decyzji wiązało się dla mnie z bardzo dużym stresem i ogromną odpowiedzialnością - moi rodzice opłacają studia, dlatego nie mogę ich zawieść i muszę je skończyć. Tak więc jeśli chodzi o naukę, to żyję pod ogromną presją. Dużym emocjonalnym ciosem dla mnie była również utrata przyjaciół. Osoby, na których jak mi się wydawało zawsze mogę polegać, nie zwróciły uwagi na to, w jaki sposób przeżyłam informację o niedostaniu się na dzienne studia - olały mnie i zajęły się własnymi sprawami. Dzisiaj nie utrzymujemy kontaktu. Po podjęciu decyzji o studiowaniu w trybie zaocznym, postanowiłam poszukać sobie pracy. Gdy już ją znalazłam, to zaczęło się w miarę układać - zaprzyjaźniłam się z kolegami z pracy i bardzo miło wspominam ten okres. Jednak po pewnym czasie ze względu na przełożonego oraz oszustwa finansowe firmy postanowiłam odejść. W tamtym okresie zaczęłam spotykać się ze znajomym, którego poznałam na imprezie. Rozumieliśmy się doskonale i mieliśmy podobne poglądy na wiele spraw. Jednak po pewnym czasie okazało się, że nie był ze mną do końca szczery i dlatego postanowiłam zerwać z nim kontakt. Nasza znajomość wiele mnie kosztowała emocjonalnie i moje poczucie własnej wartości gwałtownie spadło. W międzyczasie znalazłam nową pracę, która zdecydowanie nie była dla mnie, i po kłótni z szefową postanowiłam odejść. Zostałam oskarżona m.in. o to, że jestem leniwa i nie przykładam się do swoich obowiązków, co było nieprawdą, bo jak się później okazało, byłam najlepsza z wszystkich nowych pracowników. Jednak mimo to, moje poczucie własnej wartości właściwie rozpłynęło się w powietrzu. Niedawno znalazłam nową pracę, jednak nie jestem jej w stanie wykonywać. Zbliżają się również egzaminy, a ja nie jestem w stanie się na nie uczyć. Nie wiem co się dzieje. Mam wrażenie, że moje życie jest bez sensu. Wstaję, jem śniadanie, idę (a właściwie wlokę się) do pracy, a po pracy zamiast się uczyć, to siadam i oglądam telewizję. Rodzice zwracają mi uwagę, że powinnam się uczyć i oskarżają o lenistwo, ale ja naprawdę nie jestem w stanie się uczyć. Nie widzę sensu w swoim życiu. Gdyby nie rodzice, to nie miałabym po co żyć. A tak żyję tylko po to, żeby nie zrobić im przykrości, odchodząc z tego świata. Nie myślę o samobójstwie, ale z drugiej strony patrząc, gdybym zginęła tragicznie w wypadku samochodowym to nie miałabym nic przeciwko. Najgorszy jest jednak brak jakiejkolwiek energii, siły napędowej. Nie jestem w stanie nawet napisać do doktora, który prosił mnie, abym wysłała mu zagadnienia, które podał na egzamin. Zauważyłam również, że nie chcę nawiązywać jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi. Najchętniej całe dnie siedziałabym w domu i nic nie robiła. Wyjście na zewnątrz napawa mnie lękiem. Ostatnio mam również bardzo dziwne sny. Poza tym na okrągło czuję się winna temu wszystkiemu, co się dzieje. Temu, że nie mogę pracować i temu, że nie jestem w stanie się uczyć. Czuję, że zawiodłam rodziców - jedynych ludzi, którzy na mnie liczą. To wszystko strasznie mnie dobija i przygnębia. Wydaje mi się, że to może być depresja, albo jej początek. Chorowałam już na nią w wieku dojrzewania, jednak wtedy moje objawy były o wiele cięższe (miałam ataki płaczu, jedną niedoszłą próbę samobójczą) i leczyłam się - poszłam na psychoterapię i brałam leki. Tak więc, wiem jak ciężka to jest choroba i nikomu jej nie życzę. Jednak tak jak pisałam, moje obecne objawy nie są tak silne jak poprzednie, więc nie wiem, czy to jest depresja, czy tylko ogólne pogorszenie nastroju. Wydaje mi się jednak, że on za długo się utrzymuje, zresztą nie chcę wylądować u lekarza za późno.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mogę sobie pomóc?

Witam, jestem 25-letnią dziewczyną i wszystko wskazuje na to, że mam depresję. Ciągle czuję się zmęczona, nie mam motywacji do jakichkolwiek działań (jestem na ostatnim roku studiów i powinnam pisać pracę magisterską), potrafię płakać z byle powodu lub w...

Witam, jestem 25-letnią dziewczyną i wszystko wskazuje na to, że mam depresję. Ciągle czuję się zmęczona, nie mam motywacji do jakichkolwiek działań (jestem na ostatnim roku studiów i powinnam pisać pracę magisterską), potrafię płakać z byle powodu lub w ogóle bez powodu, podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie, mam problemy z wysławianiem się, unikam ludzi, potrafię całymi dniami siedzieć sama i nic nie robić, mam jakieś lęki, boję się, że nikogo nie obchodzę, że wszyscy mnie zostawią, że chłopak mnie w końcu rzuci, ciągle czuję się samotna, ciągle jestem na marginesie, miewam myśli samobójcze... Czasami myślę o wizycie u psychiatry, ale po chwili stwierdzam, że to bez sensu... Proszę o poradę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Patronaty