Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Znęcanie psychiczne w małżeństwie - co robić?

Witam, mam 37 lat, od 7 lat jestem w małżeństwie. Ponad rok temu zachorowałam na nowotwór piersi, po operacji i rocznej chemii udało mi się wygrać. Obecnie jestem z tego powodu szczęśliwa, że mogę cieszyć się zdrowiem...

Witam, mam 37 lat, od 7 lat jestem w małżeństwie. Ponad rok temu zachorowałam na nowotwór piersi, po operacji i rocznej chemii udało mi się wygrać. Obecnie jestem z tego powodu szczęśliwa, że mogę cieszyć się zdrowiem, cieszyć się z każdej małej rzeczy na rzecz jakiejś jednej wielkiej. Do tego prawdziwego szczęścia jest mi daleko. Chodzi o relacje z mężem, które są w tragicznym stanie. Od początku małżeństwa wmawiał mi, że swoim sposobem bycia podrywam facetów, że daje im do zrozumienia, że jestem łatwa, że go zdradzam nawet z kuzynem czy szwagrem. Uważa, że skoro nie pracuję, to jestem mniej wartościową kobietą i się tego wstydzi przed kolegami, a gdy składałam podania do pracy, wyzywał mnie, że idę chyba tam, żeby po szatniach uprawiać seks, że się nie nadaję do pracy itp. Gdyby nie religia, wartości wyniesione z domu, wyrzuty sumienia, które wciąż mnie męczą - nie tkwiłabym w tym związku. Wciąż mam poczucie winy, że się nie staram do końca, żeby to wszystko naprawić, bo nie potrafię już go kochać. Nie potrafię za to, że wmówił mi, że jestem dziwna, nienowoczesna. Nasze rozmowy w małżeństwie dotyczyły przeważnie sfery materialnej lub dziecka czy interesów. Mąż jest wielkim materialistą, nie liczą się dla niego sprawy duchowe. Po paru latach sam mi to powiedział, że najważniejsze w życiu są pieniądze i seks, więc dopóki tego nie zrozumiem, nie będzie dobrze. Ja zajmowałam się tylko wychowaniem dziecka i domem, mąż pracował, po godzinach dorabiał, późnymi wieczorami wypijał po 3-4 piwa przy oglądaniu telewizji, w czasie których zajmował się krytykowaniem mnie, wyśmiewaniem, narzucaniem swojego zdania, niekiedy kończyło się nerwami, szarpaniem, gdy zasypiałam o północy, moim płaczem po takim 2 godzinnym znęcaniu, potem przytuleniem mnie i wyznawaniem miłości wraz z groźbami, na koniec seks. Gdy mówiłam mu, że nie lubię seksu, gdy on jest pod wpływem tych paru piw, twierdził, że rozumie, ale on bardzo tego pragnie. Musiałam postarać się zmusić się do tego lub zadowolić go inaczej, tzn. po francusku. Inaczej nie dałby mi zasnąć. Trwa to już tyle lat, a ja już nie mogę tego znieść. Tym bardziej, że podczas leczenia chemioterapią nic się nie zmieniało. Poniżał mnie wyzywając od łysola bez piersi, a potem przepraszał. Nawet po drodze do szpitala awanturował się i kłócił, że tyle dla mnie robi wydając wielkie pieniądze na mnie, a nie rozumiał jak potrzebowałam wsparcia psychicznego, spokoju, a nie tylko pomocy materialnej. Cierpi też z tego powodu nasz 6-letni synek, bo na jego oczach to się dzieje. Męża nie obchodzi, że go w nocy budzi, a potem wmawia, że to przeze mnie, bo gdybym byłą dobrą żoną, to nie byłoby tych kłótni. Mówi, że robi to dla mojego dobra, żebym się zmieniła i że nigdy nie odpuści dopóki się nie zmienię, Ale jak mam się zmienić w takim nacisku. Nie umiem nawet już z nim rozmawiać. Wiem, że to znęcanie psychiczne i po części fizyczne, ale to poczucie winy jest tak silne, bo zrobiłam wtedy coś złego. Przyjęłam tę pomoc psychiczną od innego mężczyzny, co prawda starszego o 13 lat, ale z wartościami duchowymi, inteligentnego, wrażliwego na drugiego człowieka. No i potem tak się stało, że to dzięki niemu czułam się szczęśliwsza podczas tej strasznej choroby, niż gdy byłam zdrowa. Nie mogłam tego ciągnąć, mam rodzinę i musieliśmy razem zrezygnować z tego uczucia. Jest ono cały czas, tylko że w naszych sercach. Czy to ma sens? Wartości rodzinne mam tak bardzo zakorzenione to, że byłoby grzechem, gdybym postąpiła inaczej. Nagmatwałam pewnie, ale ostatnio nawet ciężko jest mi zbudować poprawnie zdania.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak mam sobie samej zaufać?

Mam 22 lata, studiuję. Wydaje mi się, że mam świadomość swojego problemu. Niska samoocena. To jednak trochę wypaczone określenie jeśli chodzi o mój przypadek. Chciałabym dowiedzieć się jak określa się owy przypadek w psychologii (chętnie bym wtedy poszukała informacji...

Mam 22 lata, studiuję. Wydaje mi się, że mam świadomość swojego problemu. Niska samoocena. To jednak trochę wypaczone określenie jeśli chodzi o mój przypadek. Chciałabym dowiedzieć się jak określa się owy przypadek w psychologii (chętnie bym wtedy poszukała informacji na ten temat w książkach i spróbowała dokonać jakiejś autonaprawy). Chodzi o to, że z jednej strony jestem świadoma swoich walorów i mądrości. Bardzo często, niemal zawsze czuje się lepsza od innych. Mój charakter wcale nie stara się tego ukryć. Uchodzę za sarkastyczną cwaniarę. Mimo tej powłoki jakiej nauczyłam się (prawdopodobnie) przez całe życie, i która jest dla mnie już czymś zupełnie naturalnym, jestem człowiekiem nadwrażliwym. Boję się swojego zdania, boję się popełniania błędów mimo, że wiem przecież, że każdy je popełnia. Jakbym była jakąś hiperidealistką. Gdy mam problem szukam rozwiązania w internecie, w książkach, pytam ludzi - nigdy siebie. Nie potrafię chyba uwierzyć, że ja mogę podejmować dobre decyzje. Z drugiej strony czuję się wszechutalentowana (być może błędne to odczucie) i odnoszę wrażenie, że oddalam się od tych wszystkich rzeczy, dzięki którym poczułabym się spełniona z powodu własnych blokad i strachu (marzenia sięgają przesadnie wysoko). Nie potrafię się cieszyć tym, co mam. Przyjemność sprawiają mi jakby niespełnione marzenia, sam marzycielski proces. Jeśli już coś mam, szukam w tym niedoskonałości po to, by znów móc marzyć, że „coś będzie lepiej”. Wspomnę, że jestem DDA, bo pewnie jest to istotna sprawa, mimo, że ja mało pamiętam z dzieciństwa i nic do ojca - alkoholika nie czuję (lecz pamiętam, że gdy miałam jakieś 12 lat myśl o nim była bardzo bolesna, pamiętam uczucie bólu w sercu, którego wcześniej nie znałam, było niemal fizycznym kłuciem). Kolejną sprawą jest fakt, że jestem wręcz przekonana, że każdy mężczyzna kiedyś zdradzi i odejdzie. Jestem w związku po raz pierwszy i widzę, że bardzo chcę zmienić tego człowieka. Robię wszystko by był idealny. Często czuję się lepsza, czuję, że zasługuję na kogoś lepszego. Jestem chyba jakaś niedojrzała emocjonalnie w tej kwestii.. Gdy facet zrobi coś co mi się nie podoba, mam ochotę wszystko przekreślić by w przyszłości nie cierpieć. Wmawiam sobie wtedy, że miłość nie istnieje, że jest to potrzeba ewolucji. Przypominam sobie o wielkich ludziach, którzy mieli „bardzo logiczne” poglądy na świat ( Nietzsche, Tołstoj) to daje przewagę. Myślę, że wizyta u psychologa przyniosła by mi jakąś ulgę, ale wydaje mi się, że nie wiedziałabym o czym w gruncie rzeczy mówić. To wszystko brzmi jak kaprys, ale ten kaprys sprawia, że jestem wiecznie sfrustrowana, ciężko mi żyć i ranię swoją rodzinę. Zauważyłam, że uprawianie sportu pomaga, gdy moja sylwetka się poprawia - samoocena rośnie. Wykorzystuje to, ale to nie jest sedno sprawy. Problem jest głębszy. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Wybuchy agresji - jak pomóc dziecku?

Witam, moje dziecko ma 14 lat. Ma zaburzenia zachowania i emocji, dostaje napady furii z różną częstotliwością. Jest leczone bez większej poprawy. Zdarza się, że w ciągu dnia ma 8 ataków. Przy ataku krzyczy, wali pięścią w co popadnie,...

Witam, moje dziecko ma 14 lat. Ma zaburzenia zachowania i emocji, dostaje napady furii z różną częstotliwością. Jest leczone bez większej poprawy. Zdarza się, że w ciągu dnia ma 8 ataków. Przy ataku krzyczy, wali pięścią w co popadnie, atakuje domowników kopiąc, gryząc ze zdwojoną siłą. Jak mam postępować? W trakcie ataku uciekam, jedynie, gdy chce rozwalić telewizor, wybić szybę, muszę interweniować, ale zaraz jestem pogryziona. W jaki sposób można uspokoić dziecko? Tłumaczę mu po ataku, że nie wolno, a ono odpowiada, że nie wie co się dzieje.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co może być przyczyną niskiej samooceny u 7-latka?

Syn jest w 1 klasie, często powtarza - już od przedszkola, że nie da sobie rady, np. nie zrobi czegoś, bo nie sprosta zadaniu i rezygnuje z zadania. Ostatnio zauważyłam, że strasznie popisuje się przed swoimi kolegami, za wszelką cenę...

Syn jest w 1 klasie, często powtarza - już od przedszkola, że nie da sobie rady, np. nie zrobi czegoś, bo nie sprosta zadaniu i rezygnuje z zadania. Ostatnio zauważyłam, że strasznie popisuje się przed swoimi kolegami, za wszelką cenę chce im zaimponować. Jest bardzo ożywiony, jakby mógł to przy kolegach rozdwoiłby się i zabawiał ich we dwóch. Ostatnio dowiedziałam się, że mnie okłamał i nie powiedział, co było prawdziwą przyczyną tego, że nie mógł przez jeden dzień być u kolegi w domu (źle się zachował). Zapytany dlaczego mnie okłamał, powiedział, że nie chciał, abym na niego krzyczała. Ale tak naprawdę chciał przedstawić się w pozytywnym świetle.

W czasie zabaw z dziećmi jest kłótliwy i chce pokierować tak grą, aby ta umożliwiłaby jemu wygraną. Jeżeli zauważa, że może przegrać, od razu zniechęca się, płacze, złości się albo kłóci się i ostatecznie rezygnuje. Ostatnio zagrałam z nim i poprosiłam, aby napisał na płatkach kwiatka swoje pozytywne i negatywne cechy i przeżyłam szok. Mój syn napisał, że nie ma żadnych pozytywnych cech i wszystko w nim jest negatywne. Bardzo mi było przykro.

Syn jest bardzo radosnym, bardzo żywym i gadatliwym dzieckiem. Często rozbawia całe towarzystwo. Jest zdolny, jest jednym z najlepszych uczniów w klasie - wychowawczyni chwali go, ale mówi, że dużo rozmawia. Jest akceptowany i lubiany w szkole i w klasie oraz wśród dzieci. Tak jakby patrzy na siebie w krzywym zwierciadle i zaniża swoją wartość. Mnie taka postawa syna dziwi, ponieważ zawsze go chwalimy, praktycznie za wszystko. Nigdy nie napieramy na niego, nie wymagamy osiągnięć, wyników. Bardzo często powtarzamy, że go kochamy. Przytulany jest kilka razy dziennie. Jego starsza o rok siostra jest pewną siebie i swojej wartości dziewczynką. Nie wiem co mam zrobić, aby poprawić jego niską samoocenę, przez którą nie podejmuje ryzyka i rezygnuje zawczasu z wielu rzeczy, jak podnieść jego samoocenę?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Czy to było molestowanie seksualne?

Witam, mam teraz 19 lat a sytuacja o którą chciałbym zapytać miała miejsce gdy miałem 7 lat, miałem wtedy kolegę w wieku 16 lat, który kilka razy zaciągnął mnie w krzaki w sumie do niczego nie doszło oprócz tego, że...

Witam, mam teraz 19 lat a sytuacja o którą chciałbym zapytać miała miejsce gdy miałem 7 lat, miałem wtedy kolegę w wieku 16 lat, który kilka razy zaciągnął mnie w krzaki w sumie do niczego nie doszło oprócz tego, że ten chłopak kazał mi kucnąć, zamknąć oczy, pytał się jaki smak lodów lubię, mówił abym zamknął oczy i otworzył buzie i w tym momencie ściągał spodnie aby mi po prostu wiadomo co zrobić... Ja nie dałem się temu do końca bo doszło do tej sytuacji kilka razy, ale zawsze jedyne do czego doszło to dotykanie mnie jego członkiem po ustach... Niby do niczego tak naprawdę więcej nie doszło, ale ja dzisiaj mając 12 lat więcej nie potrafię sobie poradzić z tym faktem, nie potrafię o tym zapomnieć, a gdy leżąc w łóżku przypomnę sobie o tym nie mogą usnąć przez kilka godzin, często się trzęsę gdy o tym myślę, nie potrafię o tym zapomnieć... Od trzech lat leczę się na depresje i zaburzenia lękowe u psychiatry, od pół roku uczestniczę w psychoterapii, ale nigdy nikomu o tym jeszcze nie mówiłem. W dodatku mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów z chłopakami, po prostu się ich boje gdy jestem sam... Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie czuję się atrakcyjna - jak mogę zmienić nieudane życie?

Jestem studentką na studiach niestacjonarnych, nigdzie nie pracuję. Mam silną depresję. Mam 22 lata, nigdy nie miałam chłopaka. Boję się, że nigdy nie będę miała męża i dzieci. Jestem brzydka, tak mi powiedzieli chłopacy, których poznałam w Internecie i...

Jestem studentką na studiach niestacjonarnych, nigdzie nie pracuję. Mam silną depresję. Mam 22 lata, nigdy nie miałam chłopaka. Boję się, że nigdy nie będę miała męża i dzieci. Jestem brzydka, tak mi powiedzieli chłopacy, których poznałam w Internecie i tylko przez Internet się z nimi komunikowałam. Widzieli tylko moje zdjęcie, po tym jak je zobaczyli, nie chcieli nawet ze mną dłużej rozmawiać. Szybko się denerwuje, mam ogromny żal do mojej rodziny - mamy, babci i dziadka, że mnie okłamywali, że jestem niewiadomo jak ładna - i dalej mnie o tym przekonują. Czuję, że jestem pośmiewiskiem dalszej rodziny, że jestem sama, podczas gdy pozostała młodzież z rodziny ma już swoją drugą połowę. Czuję się niepotrzebna i nie mam nikogo z kim mogę porozmawiać. Nie mam przyjaciół. Czuję, że wszyscy dyskryminują mnie ze względu na wygląd. Uważam, że mam talent pisarski i napisałabym fajne książki, ale boję się, że gdybym była sławna, to na forach internetowych będę dyskryminowana ze względu na wygląd, a na tym tle jestem bardzo wrażliwa. Mam pretensje do Boga, że dał mi taki, a nie inny wygląd i uważam, że to wina Boga, że jestem sama. Wiem dobrze, że wszyscy chłopacy (bez wyjątku) to wzrokowcy i nie mam szans u nikogo, a chciałabym mieć wysokiego, atrakcyjnego chłopaka. Studiuje, ale nie widzę sensu, bo po co mi studia, jak tak zawsze będę sama. Mam tylko 22 lata, a czuję się jakbym miała ponad 40. Boję się ludzi. Mam wrażenie, że wszyscy będą na mnie krzyczeć. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Dlaczego mam koszmary i halucynacje?

Witam, od dłuższego czasu miałem problemy z zasypianiem. Kładłem się nad ranem i wstawałem po południu, postanowiłem to zmienić i zacząć chodzić spać normalnie, pomagały mi w tym tabletki na spokojny sen. Moje pytanie polega na tym, dlaczego zarówno przed,...

Witam, od dłuższego czasu miałem problemy z zasypianiem. Kładłem się nad ranem i wstawałem po południu, postanowiłem to zmienić i zacząć chodzić spać normalnie, pomagały mi w tym tabletki na spokojny sen. Moje pytanie polega na tym, dlaczego zarówno przed, jak i po ich zażywaniu mam koszmary i halucynacje. Gdy budzę się w nocy, widzę czasami Matkę Boską z czerwonymi oczami nade mną, często gdy się obudzę nie mogę się w żaden sposób uwolnić z tego snu. Przypuszczam, że mam paraliż senny i nie wiem, czy to się dzieje naprawdę, do tego często miewam sny około 2-3 razy w ciągu miesiąca, w których przechodzę do snu świadomego i zaciskam tak mocno szczękę, że zęby mi się wyginają, łamią, wypadają, nie mogę tego powstrzymać, choć próbuję. Wszystko to odczuwam we śnie i nie mam żadnych komplikacji w rzeczywistości.

A po zażywaniu tabletek jest to samo, z tym że dochodzą halucynacje, jeśli można to tak nazwać, gdy budzę się w nocy i patrzę w ścianę, chcąc sobie przypomnieć co mi się śniło, widzę "poruszający się obraz", ktoś w nim biegnie, skaczę i w sumie jest wesoły, i do tego jest w kolorze, i mogę każdy z nich po prostu odróżnić. Czy jest na to wytłumaczenie? Jeśli chodzi o koszmary, to nie podobają mi się, lecz myślę, że to jest początek czegoś, a jeśli o halucynacje, to nawet mi się podobają.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Proszę o interpretację i ocenę mojego zachowania

Witam serdecznie, mam 27 lat i od 3 lat choruję na zaburzenia obsesyjno - kompulsywne. Staram się regularnie chodzić na terapię (w chwili obecnej mam przerwę) i przyjmuję A***. Pierwszym objawem mojej nerwicy był lęk przed tym, że komuś zrobię...

Witam serdecznie, mam 27 lat i od 3 lat choruję na zaburzenia obsesyjno - kompulsywne. Staram się regularnie chodzić na terapię (w chwili obecnej mam przerwę) i przyjmuję A***. Pierwszym objawem mojej nerwicy był lęk przed tym, że komuś zrobię krzywdę - po terapii i lekach przeszło, później nadszedł lęk przed wymiotowaniem, który czasami lecz bardzo rzadko wraca, można powiedzieć że uporałam się z nim. Tym lękom oczywiście towarzyszyły myśli natrętne czy jestem chora psychicznie, czy będę mieć normalne życie, itp. Psycholog stwierdził, że podłożem jest tutaj moja osobowość, stwierdził i psycholog i psychiatra, że jestem bardzo wrażliwa i inteligentna, wszystkim się przejmuję. A źródłem tego wszystkiego jest moja matka, która cale życie stawiała mi wysoko poprzeczkę i wyrobiła we mnie poczucie, że jestem nikim, że moje zdanie się nie liczy, czy jestem brudasem (choć mam fila na punkcie porządków). Nauczyłam się z nią żyć i nauczyłam się po terapii uświadamiać sobie, że to tylko słowa, że ona tak ma bo została tak też wychowana przez swoich rodziców. Później kolejnym lękiem były zaburzenia egzystencjalne i niesamowite zmęczenie temu towarzyszące (jak sobie przypomnę to było najgorsze). Ciężko mi się żyło, wydawało mi się, że się męcze życiem, że nie dam rady, że już dłużej nie wytrzymam, towarzyszyła temu myśl samobójcza, a następnie lęk że się zabije. Znów była terapia i znów przeszło. 2 lata temu rozstałam się z miłością swojego życia, czego do dziś nie mogę zrozumieć, ale przechorowałam i związałam się z obecnym partnerem. Troskliwy, czuły, opiekuńczy, zaszłam z nim w ciążę. Po 4 miesiącach straciłam dziecko. Znów lęki i leki. Odchorowałam przeszło. 2 miesiące temu pojawiły się natręctwa typu powtarzanie czynności po kilka razy ucisk w głowie napięcie mięśniowe. Następnie niechęć do sukienek i spódniczek, które uwielbiam nosić - to również w miarę szybko przeszło. Nadmieniam, iż za 3 tygodnie wychodzę za mąż i tu pojawiło się kolejne - lęk przed partnerem! Oglądałam sobie któregoś dnia horror i on w tym momencie wszedł do pokoju i teraz ten lęk przed nim się utrzymuje, choć nie jest to jakieś ostre, ale zastanawiam się czy ja z nim wytrzymam przez resztę życia dzień w dzień, czasem jestem nim trochę znudzona, ale wiem że bardzo go kocham. Czemu tyle tych lęków się mnoży? Czemu nie umiem żyć jak reszta - zazdroszczę ludziom normalności, której ja nie mam. Czasem nie wiem czy się tylko nakręcam i to nic poważnego czy to choroba psychiczna. Proszę o wyrozumiałość i trafną ocenę sytuacji.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwne sny i lęk przed zaśnięciem

Witam, ciężko mówić o swoich problemach. Ja mam jeden, z którym nie potrafię sobie poradzić. Pokrótce (naprawdę w skrócie) przedstawię swój problem. Otóż zdarza mi się nawet parę godzin przed położeniem spać odczuwać lęk - i już wiem co będzie...

Witam, ciężko mówić o swoich problemach. Ja mam jeden, z którym nie potrafię sobie poradzić. Pokrótce (naprawdę w skrócie) przedstawię swój problem. Otóż zdarza mi się nawet parę godzin przed położeniem spać odczuwać lęk - i już wiem co będzie się działo, gdy zgaszę światło wieczorem, gdy będę zasypiał. Pojawia się uczucie, że ktoś jest w pokoju i zaczyna się taki sen, że ktoś próbuje "wejść we mnie", do tego pojawiają się też takie dziwne obrazy "bez sensu", które chyba często pojawiają się w snach.

Ponieważ zawsze wiem, kiedy będę miał problemy z zaśnięciem (sygnalizuje to uczucie lęku), to tuż przed wyłączeniem światła patrzę na zegarek i do momentu przebudzenia po "dziwnym śnie" mija ok. 3 minut! To jest dla mnie frustrujące, gdyby mijało około 2,3 godzin to bym miał pewność, że zasnąłem i to był sen, a tak to mogę przyrzec, że nie zdążyłem zasnąć! Mam już głupie pomysły, żeby kłaść się spać z włączoną kamerą, aby nagrać, czy coś naprawdę się ze mną nie dzieje!

Potrzebuję pomocy:/ Do jakiego lekarza się zgłosić, jakie badania sobie zrobić? Jeszcze jedno, po każdym z tych snów chwilę po przebudzeniu wszelkie kształty w pokoju są mi straszne, w pewnym momencie jednak czuję spokój, który pozwala mi zasnąć. Nie mogę powiedzieć, że się do tego przyzwyczaiłem - nawet w ciągu dnia, gdy normalnie funkcjonuję, ta myśl "co się dzieje", nie daje mi spokoju i zjada mnie od środka. Proszę o wskazówki, co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mówienie przez sen: jak to wyleczyć?

Mam 27 lat i już od jakiegoś czasu mówię przez sen. Mi to nie przeszkadza, tylko chłopak marudzi, że nie daję mu spać i mam się uspokoić. Jestem ogólnie nerwową osobą. Proszę mi powiedzieć, czym to można leczyć i czy można się tego pozbyć?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Nic mi nie wychodzi - co jest ze mną nie tak?

Witam, mam 33 lata, prowadzę własną działalność gospodarczą, mam wspaniałych rodziców i rodzeństwo, mimo to odkąd pamiętam zawsze byłem nerwowym chłopakiem co objawiało się często poczuciem tego, że jestem gorszy od innych, mało przebojowy, głupszy, potrafiłem pocić się w sytuacjach... Witam, mam 33 lata, prowadzę własną działalność gospodarczą, mam wspaniałych rodziców i rodzeństwo, mimo to odkąd pamiętam zawsze byłem nerwowym chłopakiem co objawiało się często poczuciem tego, że jestem gorszy od innych, mało przebojowy, głupszy, potrafiłem pocić się w sytuacjach stresowych, miałem problemy w szkole i liceum z wysławianiem się szczególnie w sytuacjach kiedy byłem wzywany np do tablicy. Czułem wtedy paraliżujący stres i pustkę w głowie mimo, że byłem przygotowany. Zawsze chciałem być we wszystkim perfekcjonistą, lepszym niż pokazywała później rzeczywistość. Nie wiem skąd to u mnie się bierze, ale szczególnie nasiliło to się po ukończeniu studiów kiedy rozpocząłem własną działalność gospodarczą. W międzyczasie nastały problemy w domu zawodowe i zdrowotne moich rodziców. Następnie u mnie pojawiły się również kłopoty finansowe i zdrowotne, które ciągną się zresztą za mną do dnia dzisiejszego. Nie wchodząc w szczegóły efekt był taki, że zaczęli drażnić mnie otaczający ludzie (uważałem, że każdy coś ode mnie chce i jest fałszywy z zasady, interesowny - co zresztą w moim życiu okazało się kilkakrotnie prawdą) , odciąłem się od znajomych, zerwałem z dziewczyną. Zauważyłem, że w sytuacjach stresowych kiedy ktoś mnie czasami słusznie lub też niesłusznie krytykuje dążę do konfrontacji tzn. do sprzeczki żeby bronić swoich racji. Wielu ludzi uważa, że jestem zadufanym w sobie człowiekiem, a to, że nieczęsto się uśmiecham jestem małomówny lub czasami nieświadomie nie zauważam kogoś na ulicy i nie przywitam prostym "dzień dobry" mają pewnie za objaw mojego złego wychowania, chociaż nie robię tego złośliwie po prostu czuję, że za dużo mam na głowie i nie radzę sobie z tym wszystkim. Z natury unikam wszelkich sytuacji konfliktowych i próbuję zawsze polubownie załatwiać każdą taką sprawę. Zawsze byłem osobą nieśmiałą, małomówną, która bała się innych ludzi szczególnie nowych znajomości. Potrzebowałem i nadal potrzebuję sporo czasu żeby się do kogoś przekonać. Kolejnym etapem w całej tej historii było picie alkoholu. Na początku pomagało, ale z czasem zaczęło mnie to drażnić, tj, miałem wyrzuty sumienia, jakim to jestem nieudacznikiem, że do takiego stanu siebie doprowadziłem. Przygoda z piciem trwała kilka lat. Dopiero od pół roku jestem czysty, od kiedy to postanowiłem doprowadzić swoje życie do porządku. Rzadko wychodzę z domu, staram się systematycznie ćwiczyć przez to wyrzucam z siebie całą złość która we mnie gdzieś tam siedzi:) Nie mogę sobie poradzić jednak z beznadzieją jaką czuję w swoim życiu, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze uważając, że jestem nieudacznikiem i do niczego się nie nadaję. Często śniło mi się że spadam, i nie mam na nic wpływu. Boję się o to co będzie jutro i w przyszłości, coraz mniej rzeczy mnie interesuje i bawi. Jak się od tego wszystkiego uwolnić? Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki. Pozdrawiam.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Budzę się i podjadam w nocy - co zrobić, by to minęło?

Jestem osobą z nadwagą i moim problemem jest to, że prawie co noc wybudzam się ze snu raz lub dwa razy i schodzę do kuchni, a tam zjadam średnio trzy, cztery łyżki kremu czekoladowego i do tego jeszcze kromkę lub...

Jestem osobą z nadwagą i moim problemem jest to, że prawie co noc wybudzam się ze snu raz lub dwa razy i schodzę do kuchni, a tam zjadam średnio trzy, cztery łyżki kremu czekoladowego i do tego jeszcze kromkę lub dwie chleba. Myślę, że gdyby nie to podjadanie, to łatwiej byłoby mi zrzucić trochę kilogramów, tym bardziej, że w dzień tego nie robię i potrafię zapanować nad jedzeniem. To moje wstawanie w nocy jest silniejsze ode mnie i nie umiem nad nim zapanować. Mam wrażenie, że robię to automatycznie i czasami jakby w półśnie, np. zdarzyło mi się posmarować dwie kromki pieczywa i jedną zostawić z nożem w lodówce. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Mój brat nie okazuje uczuć i się izoluje - co robić?

Witam, ostatnio bardzo martwię się o swojego młodszego brata. Aktualnie ma 23 lata. Izoluje się od wszystkich, ukrywa co robi, gdzie chodzi itd. Od dłuższego czasu nie okazuje również prawie żadnych uczuć. Tłumi je. Nie pamiętam kiedy naprawdę szczerze się...

Witam, ostatnio bardzo martwię się o swojego młodszego brata. Aktualnie ma 23 lata. Izoluje się od wszystkich, ukrywa co robi, gdzie chodzi itd. Od dłuższego czasu nie okazuje również prawie żadnych uczuć. Tłumi je. Nie pamiętam kiedy naprawdę szczerze się uśmiechnął (jeśli już się uśmiecha to jest to trochę wymuszone), nie pamiętam radości, szczęścia, emocji prawie jakichkolwiek poza negatywnymi. Nie pamiętam również żeby się wypowiadał w następujący sposób: "myślę, że...", "moim zdaniem..", "uważam, że...", "zastanawia mnie..." itd. Tego typu wypowiedzi są poza jego słownikiem. Każda próba podjęcia rozmowy, oprócz wymiany podstawowych informacji, kończy się na niczym. Przerwał studia i absolutnie nie chce wracać, nie chce pracować, gdyż twierdzi, że jakąś pracę ma. Wycofał się praktycznie z życia społecznego. Niemożliwe jest praktycznie go gdzieś wyciągnąć z domu. Zmienił wyznanie z katolickiego na zielonoświątkowe. Nikomu nic nie powiedział, nikogo w domu o to nie pytał. Dowiedzieliśmy się przypadkiem z google. Do tego popada w fanatyzm religijny. Jest tego naprawdę dużo, człowiek jak żyje w patologii to tego od razu nie widzi. Dopiero po pewnym czasie można się spostrzec. Proszę o pomoc, jakąkolwiek poradę co robić. On do żadnego lekarza dobrowolnie nie pójdzie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Trudne do opanowania ataki złości: jak się zmienić, by nie krzywdzić innych?

Witam. Odkąd tylko pamiętam ojciec pił, a ja miałam życie pełne płaczu i obaw. Poskutkowało to rozregulowaniem mojego systemu nerwowego, gdyż zawsze płaczę z byle powodu i nawet małe niepowodzenie zasmuca mnie do olbrzymich rozmiarów. Od 10 lat jestem z...

Witam. Odkąd tylko pamiętam ojciec pił, a ja miałam życie pełne płaczu i obaw. Poskutkowało to rozregulowaniem mojego systemu nerwowego, gdyż zawsze płaczę z byle powodu i nawet małe niepowodzenie zasmuca mnie do olbrzymich rozmiarów. Od 10 lat jestem z jednym mężczyzną, który teraz jest moim mężem. W danym momencie chyba cierpi na równi ze mną przez moje dolegliwości. O wszystko go oskarżam, mam pretensje, wypominam rzeczy i wydarzenia sprzed 10 lat. Choć w głowie wiem, że nie mam podstaw czy powodów do bycia tak złośliwą i przykrą, to i tak nie potrafię się zachować inaczej. Gryzie mnie to i w końcu wybucham atakami złości, które są nie do opanowania. Wiem, że robię krzywdę sobie i jemu, ale nie potrafię przestać. Pomocy!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Namiętna, burzliwa miłość, czy poczucie bezpieczeństwa: co wybrać, by być szczęśliwą?

Problem teoretycznie banalny, ale od miesięcy spędza mi sen z powiek, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Aż wstyd pisać, bo nie jestem rozchichotaną nastolatką, a tak się prawdopodobnie zachowuję. W wieku 15 lat zakochałam się na zabój, od pierwszego...

Problem teoretycznie banalny, ale od miesięcy spędza mi sen z powiek, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Aż wstyd pisać, bo nie jestem rozchichotaną nastolatką, a tak się prawdopodobnie zachowuję. W wieku 15 lat zakochałam się na zabój, od pierwszego wejrzenia w moim rówieśniku. Ot, typowa wakacyjna miłość, z tym, że leczyłam się z niej dwa lata. Siedem lat później spotkaliśmy się ponownie i zaczęliśmy tworzyć bardzo burzliwy związek - ja w nim znów strasznie zakochana, z klapkami na oczach, on niedojrzały, nie zawsze wierny, a co najgorsze, wciąż zakochany w swojej byłej dziewczynie. Myślę, że na mnie zaczęło mu zależeć dopiero, gdy byliśmy razem około dwóch  lat - wtedy, kiedy już zrezygnowałam z prób wzbudzenia w nim większego uczucia i powoli zaczęłam się godzić, że z nami happy end nie jest możliwy. Nasz związek był bardzo namiętny, aż do końca. Po 3,5 roku bycia razem poznałam Innego i praktycznie z dnia na dzień, dość okrutnie zerwałam z moich chłopakiem, ukróciłam wszystkie kontakty. Uniósł się dumą i nie walczył. Mój nowy Inny był absolutnym przeciwieństwem poprzednika - ciepły, wierny, lojalny, może nie tak przystojny i namiętny, ale porządny, dobry i bardzo we mnie zakochany. Mimo to wciąż myślałam o poprzednim. Wszystko pogorszyło się po roku, kiedy mój eks stwierdził, że mi wybacza, mówiąc, że znamy się naście lat i może skoro bycie parą nam nie wyszło, to czas zacząć się przyjaźnić. To oczywiście był tragiczny pomysł. Po roku wspólnych spacerków, obiadków, wyjść z wspólną paczką przyjaciół (mój obecny chłopak wie, że potrzebuję dużej wolności i nie miał nic przeciwko, ufa mi) mój eks stwierdził, że musimy skończyć z tą znajomością, bo jest we mnie śmiertelnie zakochany i mój widok sprawia mu tylko cierpienie, że od dwóch lat nie jest w stanie stworzyć związku dłuższego niż dwa tygodnie, bo każdą kobietę porównuje do mnie i że jest idiotą, bo nie zauważył, że miłość jego życia uciekła mu sprzed nosa. Do tej pory było idealnie - miałam ich obu na wyciągnięcie ręki, nie musiałam wybierać, bo przyjaźń ze strony eks generalnie mi wystarczała. Po tym wyznaniu chodzę jak struta od miesięcy, cały czas zastanawiam się, czy popełniłam błąd i jaką głupotą byłoby wracanie do chłopaka, którego się rzuciło dla innego. Istnieje prawdopodobieństwo, że jestem potwornie niedojrzała rzecz jasna. Na pewno nie wiem, czego chcę. Czy ta fascynacja to tylko echo z przeszłości, pragnienie iście filmowego happy endu, który okaże się mrzonką? Czy warto przedkładać urodę i udany seks z eks, fascynację, niegrzecznego chłopca, darzenie go uczuciem od 13 lat nad, może nie tak urodziwego, ale porządnego, dobrego chłopaka, który mnie już nie pociąga, z którym chodzę do łóżka raz na miesiąc, ale który daje mi poczucie bezpieczeństwa? On chce założyć ze mną rodzinę. Ja ani nie jestem na to gotowa, ani przekonana, ze z nim będę chciała to kiedykolwiek zrobić. Mieszkamy razem, moi przyjaciele stali się jego przyjaciółmi, nasze mamy chodzą razem na zakupy. Mój chłopak pracuje też dla mojej siostry - przecież i tak nigdy bym nie dała rady się z tego wyplątać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niska samoocena - czy jestem chora?

Witam! Zastanawiam się cały czas nad tym, czy to, że matka mnie nie chciała, ma wpływ na moją samoocenę i zachowanie? Podobno psychika dziecka kształtuje się w łonie matki. Czy to dlatego, pomimo miłości jaką darzą mnie rodzice adopcyjni, ciągle czuje się niekochana i gorsza od innych?
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Czy to jest molestowanie - jak sobie z tym poradzić?

Witam, musze z kimś porozmawiać. Nie wiem z kim, nie chce żeby ktoś wiedział o moim problemie dlatego jestem anonimowa. Od 6 do 11 roku życia byłam „molestowana” przez własnego kuzyna i to jest najgorsze widuje go prawie codziennie. Na...

Witam, musze z kimś porozmawiać. Nie wiem z kim, nie chce żeby ktoś wiedział o moim problemie dlatego jestem anonimowa. Od 6 do 11 roku życia byłam „molestowana” przez własnego kuzyna i to jest najgorsze widuje go prawie codziennie. Na cztery lata zapomniałam o wszystkim, a teraz gdy skończyłam 16 lat to wszystko wróciło! Nie wiem od czego się to zaczęło nie pamiętam, nawet nie chce pamiętać to tak boli. Nie umiem sobie pomóc, widzę wszystko jak przez mgłę, sceny jak leżymy na łóżku on albo jak chciał czegoś ode mnie,  mnie jak byłam ubrana i wkładał rękę pod moje spodnie. Te sceny jak całuje się „z języczkiem” lub pokazywał penisa, jak się wyrywałam, ale on nie przestawał. Wiedział, że nie będę krzyczeć, groził mi że powie wszystko mamie i że przecież kto by mi uwierzył. Byłam tylko dzieckiem. Przekupywał mnie różnymi przedmiotami: komórką, pieniędzmi. Czy to było molestowanie? Nie mogę uwierzyć, że to mi się przytrafiło. Jestem ciekawa czy on pamięta i czy zdaje sobie z tego sprawę. Tyle pytań, a rodzina mi wcale nie pomaga, z mamą nie mam kontaktu choć mieszkamy po jednym dachem tak samo jak z tatą. Wczoraj nawet jak starałam coś zrobić dobrze to na mnie krzyczała, że nie zrobiłam obiadu na czas.  Chcę żeby powiedzieli, że jestem wspaniała. Nigdy tego nie usłyszałam. Nie wiem dlaczego tak jest, co ja im zrobiłam? Wciąż się kłócą z powodu pieniędzy. Boje się, że tato uderzy mamę wiem że jest w stanie. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Zaburzenia pamięci, koncentracji, płaczliwość - czy to coś poważnego?

Witam. Jestem kobietą, mam 23 lata, samotnie wychowuję dziecko. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że nie mogę sie skoncentrować, płynnie wysłowić i ciężko mi jest zapamiętać rozmowę, a następnie ją powtórzyć. Gorzej jest również ze składnią wypowiadanych zdań. Zrobiłam się bardzo...

Witam. Jestem kobietą, mam 23 lata, samotnie wychowuję dziecko. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że nie mogę sie skoncentrować, płynnie wysłowić i ciężko mi jest zapamiętać rozmowę, a następnie ją powtórzyć. Gorzej jest również ze składnią wypowiadanych zdań. Zrobiłam się bardzo płaczliwa, mam również słomiany zapał do wszystkiego. Najchętniej nie myślałabym o niczym i to mnie martwi. Od niedawna mam nerwowe drgawki w trakcie snu. Są tak silne, że wybudzają mnie. Czy to coś na tle nerwowym?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Zbyt mocny sen - czy to tylko stres?

Szanowni Państwo, czasem zdarzy się, że mam natłok myśli uniemożliwiający mi szybkie uśnięcie, ale nie jest to nagminne i daję sobie wtedy radę. Problemem jest dla mnie i mojej rodziny, że gdy już usnę, nie ma siły, by mnie obudzić,...

Szanowni Państwo, czasem zdarzy się, że mam natłok myśli uniemożliwiający mi szybkie uśnięcie, ale nie jest to nagminne i daję sobie wtedy radę. Problemem jest dla mnie i mojej rodziny, że gdy już usnę, nie ma siły, by mnie obudzić, póki sama tego nie zrobię. Ostatnio była okropna burza i piorun uderzył niedaleko naszego bloku, wszyscy się pobudzili, oprócz mnie. Kiedyś spałam z siostrą, a nad naszymi głowami wisiała na haku wielka doniczka na łańcuchach. Spadła tuż przy naszych głowach i miałyśmy naprawdę dużo szczęścia, że nie trafiła w nas. Nic nie wiedziałam o tym zdarzeniu, póki następnego dnia wieczorem mama nie zwróciła mi na to szczególnej uwagi. Wcześniej myślałam po prostu, że to pies naniósł mi tyle piachu na łóżko.

Czasem nawet zdarzy się, że moje potrzeby fizjologiczne nie potrafią mnie nawet dobudzić. Nie raz zdarzyło się, że śniłam o mikcji, ponieważ w rzeczywistości tak było (śniło mi się, że gdzieś, np. w lesie, "siusiam" i rzeczywiście "siusiałam", tylko że w łóżku) i dopiero uczucie wilgoci mnie budziło, ale było już za późno, żeby dobiec do łazienki. Potrafię również mieć tak intensywne sny, że np. kiedyś obudziłam się z bolącymi nogami po śnie, w którym intensywnie biegałam po lesie, przy czym w poprzedzające dni nie robiłam nic, co mogłoby ten ból i uczucie ciężkości/zmęczenia sprawić. W mojej rodzinie zdarzały się epizody lunatykowania i u mnie również. Raz zwinęłam pościel w kłębek, zaniosłam do łazienki i położyłam na pralce. Obudziło mnie zimno i nie mogłam jej znaleźć, póki nie zbudziłam mamy, a ta przypadkiem nie zajrzała do łazienki.

Ponadto często pojawiały się konflikty ze względu na to, że rankiem, przed wyjściem do pracy mama mnie przebudzała i mówiła, co mam w ciągu dnia zrobić. Potrafiłam pół godziny z nią rozmawiać, a nawet wstać i siedzieć w kuchni, ale potem kładłam się spać i już nie pamiętałam, że cokolwiek z tego miało miejsce, a tym bardziej, że cokolwiek do mnie mówiła. Cierpię również przez bruksizm, lekarze stomatolodzy nie stwierdzili wad zgryzu, mam pościerane mocno zęby i zakładam na noc wkładkę. I mam to schorzenie od zawsze. Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale gdy byłam mała co noc przez bardzo długi okres miałam ten sam koszmar, w którym szłam z mamą do pobliskiego lasu i tam atakował nas niedźwiedź, który ją na moich oczach rozszarpywał. Rozumiem, że to mogło być powiązane z faktem odwiedzin w zoo, gdzie wtedy był tam jeszcze niedźwiedź i rozwodem moich rodziców.

W tej chwili przyjmuję leki antyalergiczne i antydepresanty. Rozumiem ich ewentualny wpływ na mój sen, ale wszystko, co opisałam, ma miejsce cały czas, przez całe moje życie. Trochę mnie to martwi, szczególnie ta niemożność dobudzenia się, a denerwuje bruksizm. Jak można to wszystko wytłumaczyć i załagodzić, a przede wszystkim, jak opanować to wstawanie? Proszę o odpowiedź i z góry serdecznie dziękuję :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Ogromny kompleks: małe piersi

Witam serdecznie. Mam pewien problem. Mianowicie ogromny kompleks na punkcie piersi. Mam bardzo mały biust. Jakiś czas temu miałam nadzieję, że jeszcze urośnie, jednak mam już 22 lata i raczej jest to niemożliwe. Ciężko mi jest wyjść na plażę,...

Witam serdecznie. Mam pewien problem. Mianowicie ogromny kompleks na punkcie piersi. Mam bardzo mały biust. Jakiś czas temu miałam nadzieję, że jeszcze urośnie, jednak mam już 22 lata i raczej jest to niemożliwe. Ciężko mi jest wyjść na plażę, ubieram bardzo luźne ubrania, obsesyjnie przeglądam strony "jak powiększyć biust" jednak nic nie skutkuje. Nie wyjdę na ulicę bez stanika typu Push Up. Mój narzeczony już nie może tego znieść (on nigdy nic mi nie powiedział, że jest coś nie tak wręcz przeciwnie) jednak ja mu ciągle wmawiam, że ogląda się za takimi które maja większy biust, że każdej kobiecie patrzy w dekolt, często wszczynam tym kłótnie. Nieraz z tego powodu wylewam "litry łez". Ostatnio nawet rzuciłam mu pierścionkiem zaręczynowym z powodu piersi. Czuję się bardzo źle, nie przebiorę się przy nim nawet. Ja również mam już tego dość. Próbowałam to zmienić, ale nie ma szansy. Choć operacja jest bardzo kosztowna to byłam ostatnio na konsultacji. Nie chodzi mi by mieć wielki biust, ale by mieć cokolwiek i nie zdejmować "stanika z piersiami". Lekarz podał mi cenę i dodał, że należy doliczyć vat chyba, że lekarz wypisze mi zaświadczenie, że mam z tym problem (psychiatra, psycholog, endokrynolog - leczę się dodatkowo u endokrynologa ponieważ mam problemy z hormonami). Czy myśli Pani, że moje podejście psychiczne to jest duży problem? Co Pani zdaniem powinnam zrobić? Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Adrianna.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Patronaty