Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Dlaczego się okaleczam oraz biorę duże ilości tabletek?

Mam dziwne nastroje, nawet bardzo. Kiedyś, gdy byłam młodsza chciałam, żeby było coś ze mną nie tak (taki inny sposób odmienności). Ostatnio pocięłam sobie całą rękę i chodziłam z bandażem, to jednak nie wszystko. Tydzień temu kupiłam sobie tabletki przeciwbólowe...

Mam dziwne nastroje, nawet bardzo. Kiedyś, gdy byłam młodsza chciałam, żeby było coś ze mną nie tak (taki inny sposób odmienności). Ostatnio pocięłam sobie całą rękę i chodziłam z bandażem, to jednak nie wszystko. Tydzień temu kupiłam sobie tabletki przeciwbólowe i zjadłam na raz dwa opakowania, chciałam, żeby coś mi się nie stało i nic, zero. Popłakałam się i dwa dni później kupiłam kolejne opakowanie takich tabletek tylko mocniejszych, w tym dniu nie było mi ani smutno ani nic. Chciałam to zrobić, nie wiem czemu, śmiałam się, kiedy poczułam, że jest mi niedobrze zaczęłam się cieszyć. I od jakiegoś czasu mam dziwny tik. Kilka razy głośno krzyczę, nawet jak nie mam powodu, gdy jestem zła, gdy mi smutno, gdy się cieszę... Zazwyczaj krzyczę bezgłośnie, to zdarza się często, po prostu jakbym nie mogła inaczej, tak nagle na lekcjach, czy coś... Wiem też, że ostatnio jestem strasznie niemiła dla mojej rodziny, obiecuję sobie, ze będę milsza, ale im częściej sobie obiecuje tym jest gorzej, nie mogę się powstrzymać. Jak nikogo nie ma, to płacze i nie wiem czemu, szukam powodów, często siedzę do późna, tak o, nic nie robiąc tylko siedząc. Najdziwniejsze jest to, że zawsze bałam się zrobić coś sobie i nie miałam myśli samobójczych, a teraz, jakby nie przejmując się swoim życiem jem tabletki nie wiadomo dlaczego i robię głupie rzeczy. Coś ze mną nie tak?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Problemy z dziećmi - czy to nerwica?

  Witam, mam 31 lat i jestem kobietą, mam 4 dzieci, syn - prawie 4 latka, bliźniaki, chłopiec i dziewczynka - 17 miesięcy i najmłodszy chłopiec - 7 miesięcy. Mój najstarszy syn jest czasami nie do wytrzymania, dokucza bliźniakom, mamy...   Witam, mam 31 lat i jestem kobietą, mam 4 dzieci, syn - prawie 4 latka, bliźniaki, chłopiec i dziewczynka - 17 miesięcy i najmłodszy chłopiec - 7 miesięcy. Mój najstarszy syn jest czasami nie do wytrzymania, dokucza bliźniakom, mamy się nie słucha i ogółem jest niegrzeczny, nawet jak jesteśmy u lekarza lub gdziekolwiek indziej to nie słucha się i robi co chce, nie mam już siły do niego i czasami dostanie po tylko, a potem mam wyrzuty sumienia i on plącze, bo dostał, a ja plączę, bo go nabiłam czy nakrzyczałam na niego. Proszę o radę, bo ja już naprawdę nie mam siły i fizycznie i psychicznie jestem wykończona. Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Boję się, że ojczym-alkoholik w końcu mnie zabije. Gdzie to zgłosić?

Mam 18 lat. Mój ojczym jest alkoholikiem, znęca się psychicznie nad rodziną, sprawa już zostałam zgłoszona na policję, ale już za długo ta sprawa się ciągnie, ja już niekiedy nie umiem wytrzymać i nie wiem co mam ze...

Mam 18 lat. Mój ojczym jest alkoholikiem, znęca się psychicznie nad rodziną, sprawa już zostałam zgłoszona na policję, ale już za długo ta sprawa się ciągnie, ja już niekiedy nie umiem wytrzymać i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Kiedy moja mama się z nim godzi, to ja powinnam być szczęśliwa, że w końcu się dogadali, ale jest przeciwnie - ja się wtedy nie umiem dogadać z mamą, bo wydaje mi się, że kiedy mama się z nim godzi, to mną się już wcale nie interesuje. Ale kiedy znowu są pokłóceni, to spędza ze mną aż za dużo czasu. Ja już nie umiem z nim wytrzymać ani dnia dłużej - kiedyś chciałam się otruć tabletkami, zjadłam wszystkie, które były w mieszkaniu, ale nic mi nie było. Nie umiem wytrzymać tego wyzywania od najgorszych i boję się, że mnie w końcu zabije. Kiedyś chciał mnie wyrzucić przez okno - w ostatniej chwili złapałam się parapetu. Kiedy zgłosiłam to też na policję - nic z tym nie zrobili. Gdzie mogę iść, żeby ta sprawa ruszyła szybciej? Proszę o odpowiedź, bo nie daję już sobie rady.  

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak poradzić sobie z tęsknotą za matką, która zniszczyła życie całej rodzinie?

Nazywam się Agnieszka, mam 14 lat, w lutym 15, i bardzo bym prosiła żeby pani/pan wzięła moje pytanie na poważnie, pomimo mojego wieku. Pomimo że jestem taka młoda wiele w życiu przeszłam. Od kiedy pamiętam moja mama boleśnie biła moją...

Nazywam się Agnieszka, mam 14 lat, w lutym 15, i bardzo bym prosiła żeby pani/pan wzięła moje pytanie na poważnie, pomimo mojego wieku. Pomimo że jestem taka młoda wiele w życiu przeszłam. Od kiedy pamiętam moja mama boleśnie biła moją siostrę, gnębiła ją psychicznie, gdy moja siostra się wyprowadziła, moja mama robiła to samo z moim tatem, tym samym buntowała mnie na niego. Wywoływała kłótnie, a potem wzywała policje i kazała mi kłamać, że to tato je wywołał po pijanemu. Mój tato lubił pić, ale tylko dlatego, że gdy przychodził zmęczony z pracy, moja mam robiła awanturę o byle co, wtedy tato wychodził i wracał po kilku piwach. Moja mama też wyrobiła mu opinię u każdego znajomego, każdy twierdził, że mój tato jest nieudacznikiem i nic nie potrafi. Strasznie bolało mnie jak moja mam co dziennie gnoiła mojego tatę, który pracował 20 lat tylko po to, żeby moja rodzina jakoś żyła. Moja mama też wydawała pieniądze na alkohol, wyjeżdżała i przyjeżdżała po kilku tygodniach z 100 zł na życie. To było okropne uczucie, bo nigdy nie wiedziałam kiedy przyjedzie, ale wiedziałam, że jak już to zrobi, to będzie pijana i zrobi awanturę. Potem gdy chodziłam do zerówki, zorientowałam się, że moja mama ma kolegę, z którym spędza noce. Pewnego dnia zobaczyłam ją w łóżku z tym facetem. To było tak wielkie uderzenie, że zamknęłam się w sobie. Byłam na duży dystans od swojej mamy tak przez 7 lat. Potem zaczęłam nawiązywać z nią rozmowy. Rok temu pewnego dnia, byłam z koleżanką na spacerze i ona chciała iść do kolegów. Jej koledzy mieli po 34, i 23 lata. Dali mi się napić soku i czegoś mi tam dosypali i dolali wódki, której w ogóle nie poczułam. Kiedy wróciłam do domu nie wiedziałam co się dzieje, ale wiedziałam, że jeden z tych facetów dobierał się do mnie i chciał żebym z nim poszła do niego do domu, ale koleżanka mnie zabrała do domu. Mama, tato i cała rodzina (w tym siostra z mężem) byli strasznie zawiedzeni, że ja mogłam zadać się z takimi typami, że oni nawet od nich by szklanki wody nie chcieli, bo by się bali co tam może być wsypane. Wtedy nie mogłam spojrzeć nikomu w oczu, poczułam, że nie chcę żyć.Wtedy, gdy siedziałam i płakałam, ona przyszła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze i że mi pomoże, ale ja czułam tylko wstyd. Wtedy po raz pierwszy chciałam się zabić. Pocięłam się mocno żyletką po żyłach na ręce, myślę, że jakbym zrobiła to trochę mocniej mogłabym trafić w żyłę. Rany były głębokie i leciało z nich dużo krwi.To co czułam było okropne, widziałam już, że to jest depresja. Nie zależało mi już na niczym. Potem gdy znowu przyłapałam mamę z innym facetem powiedziałam tacie, ten wziął rozwód, i mama już ze mną nie mieszka. Zrobiła mi tyle złego, a ja za nią bardzo tęsknie. Proszę pomóżcie mi sobie poradzić z tym uczuciem. Z tym uczuciem, że ona była jedyną osobą, która mnie trzymała za rękę, kiedy inni nie mogli na mnie patrzeć... Nie wiem dlaczego tak mi źle, przecież ona tyle złego mi, siostrze i tacie zrobiła, strasznie mnie to boli, ale też strasznie tęsknie i nie potrafię tak żyć. Czuję, że nie potrafię kochać, nikomu zaufać. To odbiło się na moim pierwszym chłopaku, który ma podobną historię. Nie panuję wobec niego nad emocjami i nie wiem co tak na prawdę czuję. Gdy jest ze mną, to jest wszystko dobrze, a gdy pojedzie, strasznie mnie irytuje tak naprawdę niczym. Proszę pomóżcie. Agnieszka

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy nadaję się na modelkę?

Mam 12 lat, ważę 48 kg, mam 161 cm wzrostu, w biodrach mam 88 cm, w talii 68 cm.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Mazowska
Mgr Katarzyna Mazowska

Problem w liceum - jak skończyć z płaczem po nocach i lekami?

Witam, Moim problemem są oceny w szkole i wagary. Dostałam się do mojego wymarzonego liceum. Od zawsze miałam problem z nauką, zawsze uczyłam się jednego przedmiotu parę godzin, co przeważnie kończyło się płaczem, ponieważ zapamiętywałam bardzo mało wiadomości, ale...

Witam, Moim problemem są oceny w szkole i wagary. Dostałam się do mojego wymarzonego liceum. Od zawsze miałam problem z nauką, zawsze uczyłam się jednego przedmiotu parę godzin, co przeważnie kończyło się płaczem, ponieważ zapamiętywałam bardzo mało wiadomości, ale mama na mnie krzyczała że się nie uczę, a ja po prostu nie mogłam. Teraz jestem w pierwszej klasie liceum i mam dużo zaległości. Powiedziałam mamie o sowim problemie, ale ona mówiła, że potrafię się nauczyć, tylko mi się nie chce. Nocami siedziałam i ryczałam, cały czas dostaję kolejne negatywne oceny, na przykład uczyłam się biologii 5 godzin i napisałam kartkówkę na 1. Dlatego mam duży lęk przed chodzeniem do szkoły, często mam myśli samobójcze, jednak mam przyjaciółkę, która mnie wspiera i znajomych, z którymi dobrze się dogaduję. Nie wiem co mam zrobić z tym problemem, chcę skończyć z lekami i płaczem po nocach.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Mąż się nade mną znęca, a przy każdej kłótni porusza całą rodzinę telefonami - co robić?

Witam, Prawie wszędzie w sieci szukałam jakiegoś psychologa, z którym mogłabym się porozumieć. Mam wielki problem w małżeństwie, czuję, że mój mąż cierpi na zespół ADHD. Przed ślubem hamował swoje nerwy, teraz już nie - bywa okrutny,...

Witam, Prawie wszędzie w sieci szukałam jakiegoś psychologa, z którym mogłabym się porozumieć. Mam wielki problem w małżeństwie, czuję, że mój mąż cierpi na zespół ADHD. Przed ślubem hamował swoje nerwy, teraz już nie - bywa okrutny, krzyczy, czasem potrafi mnie uderzyć, poniża, można go wyprowadzić z równowagi byle czym. Wcześniej ignorowałam takie zachowanie, po prostu milczałam aż on się uspokoi, ale ileż można nie móc praktycznie wyrazić swojego zdania i czuć się zastraszonym? W końcu nie mogłam tego wytrzymać. Jak zaczął krzyczeć - ja na niego też, jak uderzył - ja oddałam. Mój mąż wpadł w jakiś szok, jak małe dziecko wszędzie po ludziach opowiada, że jestem dla niego podła, że biję go, znęcam się. Poruszył całą rodzinę, raz zdarzyło się, że zadzwonił na mnie na policję, bo próbowałam odebrać sobie życie, a raczej sama nie wiem po co chciałam to zrobić - chyba by pokazać mu do czego mnie doprowadza swoimi krzykami i brakiem do mnie szacunku, on jednak czuje, że jest całkowicie niewinny. Odczuwam, że ma problem ze sobą, ze swoim nerwami i ostatnio wyczytałam, że taka osoba może być w szoku gdy nagle ktoś zaczyna "stawiać" się jej nie zdając sobie sprawy, że sama do tego doprowadziła. Jego zachowanie jest nie do zniesienia, wręcz zrobił ze mnie jakiegoś tyrana :(:(. Jakiś czas temu, przed ślubem, rozmawialiśmy wspólnie z teściową o wojsku itd. - mąż powiedział wtedy, a raczej przyznał, że gdy był dzieckiem jego mama poszła na przedwczesną emeryturę, bo miał zespół ADHD, ale to tylko była taka fikcja, bo ta lekarz była jej znajomą. Po tym co u niego zaobserwowałam myślę, że oszukują mnie, że on naprawdę był chory, ale nadal jest jesteśmy razem 1,5 roku, 5 miesięcy po ślubie, a ja po prostu czuję się wykończona, mam go dosyć, a on robi z siebie ofiarę. By było dobrze powinnam w ogóle się nie odzywać. On ma 25 lat, ale przy każdej kłótni porusza całą rodzinę telefonami - dzwoni po mamę, tatę i wszystkich z mojej str., że jestem niedobra - to chore, nie wiem co on robi. Proszę, potrzebuję pomocy. Ciężkie jest życie z kimś takim. Myślę o rozwodzie - jak mogłabym udowodnić, że z mężem może być coś nie tak? On nie chce zgłosić się do lekarza, mówi, że jestem głupia, on nie ma ADHD i to ja powinnam się gdzieś udać. Proszę o pomoc. A, dodam jeszcze, że gdy rozmawiam z jego mamą ona wiecznie mówi: „Pawełka nie można denerwować, najlepiej się nie odzywać, on jest nerwowy”. Ja wtedy myślę (ja mam 20 lat), że on powoli mnie załamuje i czy ja mam mieć ciągle skołatane nerwy? Czuję jakbym nie miała męża, lecz samotnie wychowywała dziecko.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak nauczyć się okazywania uczuć i emocji?

Witam, Mam 17 lat i mam problemy z okazywaniem uczuć i emocji. W niektórych sytuacjach nie potrafię okazać emocji jakie są we mnie tylko mowie „yhy, ok, spoko, aha”, a później jestem wkurzona na siebie i na wszystkich, ogólnie...

Witam, Mam 17 lat i mam problemy z okazywaniem uczuć i emocji. W niektórych sytuacjach nie potrafię okazać emocji jakie są we mnie tylko mowie „yhy, ok, spoko, aha”, a później jestem wkurzona na siebie i na wszystkich, ogólnie czuję gniew. Od kiedy pamiętam w domu nie okazywano mi uczuć, tzn. rodzice mnie nie przytulali, nie mówili, że mnie kochają, zbytnio z nimi nie rozmawiałam. Raz usłyszałam od mojego ojca, że mnie kocha, a ja odpowiedziałam „aha, yhm”. Tak samo jest z tym, że wstydzę się przytulić kogoś, nie wiem dlaczego. Nigdy chyba nie usłyszałam później od kogoś, że mnie kocha. Tak samo było z chłopakiem, w którym chyba się zakochałam - kilka razy się spotkaliśmy i często na wakacjach przebywaliśmy w swoim towarzystwie, tzn. jeszcze ze znajomymi, ale ja bałam/ wstydziłam się mu okazać uczucia i to co czuję. Później nie potrafiłam mu wyznać co czuję jak mnie zranił tym, że się do mnie nie odzywa po tym, jak straciłam z nim dziewictwo. Zarazem go nienawidzę i kocham (tak przynajmniej mi się wydaje). Proszę o pomoc - co mam zrobić, aby okazywać swoje emocje i uczucia?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Całkowite załamanie i brak chęci do życia - co robić?

  Mam 20 lat. Od zawsze się nienawidzę, nie akceptuję swojego wyglądu i ciała. Wszystkie niepowodzenia mnie dołują, brak mi motywacji. Dodatkowo cierpię na zespół Rokitańskiego, po tej informacji, że nie mogę mieć dzieci całkowicie się załamałam, nie chce...

  Mam 20 lat. Od zawsze się nienawidzę, nie akceptuję swojego wyglądu i ciała. Wszystkie niepowodzenia mnie dołują, brak mi motywacji. Dodatkowo cierpię na zespół Rokitańskiego, po tej informacji, że nie mogę mieć dzieci całkowicie się załamałam, nie chce mi się żyć, każdego dnia miewam myśli samobójcze, tylko brakuje mi odwagi. Czuję się gorsza, niechciana, nieakceptowana, niepotrzebna, nie chce mi się po prostu żyć. Wszystko robię źle i do niczego się nie nadaję. Czasem zdarza mi się uśmiechnąć, ale tylko na moment. W związku biorę całą winę na siebie gdy się coś dzieje, po prostu wiem, że gdybym była normalna nie byłoby problemów, to ja jestem problemem. Wszystko mnie przytłacza, rodzice unikają tematu o zespole Rokitańskiego i na pewno nie wiedza co przeżywam, bo udają, że nie ma problemu, chłopakowi boje się powiedzieć o tym jak się z tym wszystkim czuję, bo boję się, że mnie wyśmieje albo że powie, że to są babskie fanaberie i że problemu nie widzi - on już wie, że nie dam mu potomstwa. W sumie to zaakceptował, ale boję się, że będzie mieć do mnie po jakimś czasie żal o to, że marnuję mu życie. W szkole od zawsze byłam kozłem ofiarnym i nie miałam przyjaciół. Teraz się to powoli zmienia, ale nadal czuję się okropnie. Proszę o pomoc, bo naprawdę boje się odrzucenia i nie wiem co robić. Z góry bardzo dziękuję - Ania

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nikt mnie nie lubi - czy jestem nienormalna?

W podstawówce nie za bardzo mnie lubili w gimnazjum wszyscy po mnie jeździli i nikt mnie nie lubił. Każdy chciał tylko po mnie jeździć. Teraz poszłam do liceum - na początku było ok, ale znowu się zaczyna - mam wrażenie,...

W podstawówce nie za bardzo mnie lubili w gimnazjum wszyscy po mnie jeździli i nikt mnie nie lubił. Każdy chciał tylko po mnie jeździć. Teraz poszłam do liceum - na początku było ok, ale znowu się zaczyna - mam wrażenie, że wszyscy mnie obgadują, śmieją się z tego co mówię. Zaczęło się od tego, że taki chłopak mi dokuczał, a teraz przyłączyli się do tego pozostali. Nie wiem co z tym zrobić. I nikt mnie chyba nie lubi. Dużo osób sugeruje mi, że jestem jakaś dziwna, a ja staram się być normalna. Coraz więcej osób się ode mnie odsuwa. Tak bym chciała, żeby mnie polubili… Nigdy nie miałam chłopaka i dużo osób twierdzi, że nikt by mnie nie chciał. Nie wiem, czy aż tak brzydka jestem? Nie wiem co źle robię…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy mam powody do nieufności?

Witam, Mam 20 lat i jestem kobietą. Piszę, bo uważam, że żaden problem nie jest równy problemowi i nawet jeśli moje pytanie się powtórzy, to bardzo proszę o poradę. Jestem z moim partnerem od 2 lat, lecz dręczą mnie pewne...

Witam, Mam 20 lat i jestem kobietą. Piszę, bo uważam, że żaden problem nie jest równy problemowi i nawet jeśli moje pytanie się powtórzy, to bardzo proszę o poradę. Jestem z moim partnerem od 2 lat, lecz dręczą mnie pewne sprawy, z którymi nie mogę się uporać i niestety boję się powiedzieć o tym parterowi wprost, bo ilekroć próbowałam, to kończyło się to bardzo dużą kłótnią (być może robiłam to w zły sposób ). Otóż moim problemem jest to, że cały czas podejrzewam go, że mnie zdradza i mam tu na myśli nie tyle zdradę fizyczną, ale też np. pisanie, flirtowanie z inną kobietą lub spotykanie się z inna w tajemnicy przede mną, co świadczy o tym, że nie jest to zwykle koleżeńskie spotkanie czy rozmowa. Muszę naprostować, że już się coś takiego zdążyło, mianowicie flirtował z jakaś dziewczyną na swoim gadu gadu i bardzo to ukrywał, aż pewnego dnia zapomniał i wyszło. Druga sprawa jest taka, że na Sylwestra 2 lata temu jakaś dziewczyna się bardzo do niego zalecała (lizała go po szyi, szeptała coś do ucha) - wszystko na moich oczach - a on nic, gadał z nią częściej niż ze mną i usłyszałam od niego słowa, że gdyby nie był ze mną to by już byli w łóżko. Utkwiło mi to w pamięci na zawsze. Muszę dodać, że miał też konto na portalu randkowym i okłamywał mnie przez pół roku, że je skasował. Nie wiem co mam o tym myśleć, bo moje podejrzenia nie dają mi spokoju, męczę siebie i jego, bo przez to nam się nie układa - on ma dość moich rutynowych pytań "co robisz?, gdzie jesteś?" i skarży się, że ma już dość, ostatnio w kłótni powiedział, że nic by się nie stało jak byśmy zerwali, ale później przeprosił. Dodam, że jest typem bardzo wybuchowym i jak się wkurzy to gada byle co, chociaż to boli, bo wtedy zaczynam myśleć, że mu to przeszło przez głowę co powiedział. Mówi, że mnie kocha, że jestem piękna, itd., ale nie czuję tego. Chciałabym jakiegoś dowodu na to, że mnie kocha, a nie tylko tak mówi, można przecież powiedzieć nawet, że się kocha kiełbasę prawda? Ostatnio powiedział, że rozumie, że dal mi parę powodów do nieufności, ale żebym już przestała, bo go to zaczyna męczyć i powoli zaczyna mieć dość. Wystraszyłam się, dlatego postanowiłam szukać pomocy, bo nie potrafię sobie z tym poradzić, tym bardziej, że mój partner nie chce słuchać kolejnej smutnej rozmowy na temat moich problemów, bo już było ich naprawdę dużo. Może jestem dziwna, ale naprawdę chciałabym jakiegoś dowodu, punktu zawieszenia, że on mnie kocha i nie skrzywdzi, bo coś mu się odwidzi na 20 min. Nie dostaję kwiatów ani prezentów, czasami wydaje mi się, że też nawet czynów, tylko słowa, a ja zaczynam pragnąć czegoś więcej - może za dużo wymagam? On powtarza, że cały czas jestem smutna, cały czas mam problem związany z nim, a on chce żebym była uśmiechnięta. Boję się mu powiedzieć żeby to On coś zrobił żebym była uśmiechnięta, bo nie chce się kłócić znowu o to, że czegoś od niego chcę. Bardzo chcę się zmienić, nie chcę już myśleć o tym, czy mnie zdradza, czy flirtuje znowu z jakąś laską, czy coś ukrywa, nie chcę już myśleć o tym jak go tu złapać na gorącym uczynku. Proszę, dajcie mi jakieś wskazówki jak to ćwiczyć - nie wiem jak to zrobić. Nie chcę tego kończyć, bo mi na nim zależy i jemu chyba też. Proszę, odpiszcie i czekam na odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Niska samoocena i strach - jak sobie poradzić?

Dzień dobry! Mam 16 lat nie dawno poszłam do nowej szkoły. Bardzo się tego bałam, na szczęście spotkałam tam wielu bardzo fajnych ludzi. Pierwsze dni były okropne, bolał mnie brzuch i nie mogłam nic jeść, ale z biegiem czasu...

Dzień dobry! Mam 16 lat nie dawno poszłam do nowej szkoły. Bardzo się tego bałam, na szczęście spotkałam tam wielu bardzo fajnych ludzi. Pierwsze dni były okropne, bolał mnie brzuch i nie mogłam nic jeść, ale z biegiem czasu to się poprawiało. Ogólnie jestem bardzo emocjonalną osobą, kiedy się czegoś boję lub zdenerwuję, a nawet gdy bardzo się z czegoś cieszę, strasznie trzęsą mi się ręce i nogi, jednym słowem zamieniam się w wielką galaretę. Czasami dochodzi do tego ból brzucha. Bardzo nie lubię występować publicznie, czytanie referatów na forum klasy - wydaje mi się po prostu straszne, bo nawet jeśli czytam coś krótkiego to się jąkam, trzęsę i co najgorsze brak mi powietrza. Pracuję nad tym, ale na razie nie widzę zbyt wielkich rezultatów. Po drugie bardzo często miewam "dołki", mam wielkie huśtawki nastrojów, raz czuję się beznadziejna i nic mi się nie chce, za chwilę mogę się śmiać i jestem pełna życia. Niestety ten drugi stan jest bardzo rzadki:(. Często czuję się taka "pusta", bezwartościowa i gorsza od innych. Chciałabym żeby mnie wszyscy lubili, lecz jestem nie śmiała i często myślę gorączkowo o czym mogłabym powiedzieć, lecz nic mi nie przychodzi do głowy. Chciałabym być wesoła i spontaniczna jak inne dziewczyny, lecz ciągle pozostaję szarą myszką. Nigdy nie miałam chłopaka, a chciałabym go mieć, lecz brak mi wiary w siebie. Czuję się źle, bo większość moich koleżanek już z kimś była. Czasami mam ochotę zrobić coś szalonego, pokazać wszystkim, że jest mi źle i jaka jestem na prawdę, porzucić wszystkie zmartwienia i nieśmiałość, lecz brak mi odwagi... Najgorsze jest to poczucie niższości. Wiem, że moje starsze siostry też mają takie uczucie, i mama (która prawdopodobnie jest DDA) ma tak samo. Proszę o odpowiedź jak można by sobie z tym poradzić.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak poradzić sobie z nadmierną sennością?

Kiedyś tak nie było, ale poznałem pewną dziewczynę i to się zmieniło. Ona miała wolny czas tylko późnym wieczorem. Więc tylko wtedy do niej jeździłem. Do domu wracałem między 2 a 3 w nocy. Jestem z nią już 8 miesięcy....

Kiedyś tak nie było, ale poznałem pewną dziewczynę i to się zmieniło. Ona miała wolny czas tylko późnym wieczorem. Więc tylko wtedy do niej jeździłem. Do domu wracałem między 2 a 3 w nocy. Jestem z nią już 8 miesięcy. Przez kilka pierwszych miesięcy spokojnie dawałem radę, pracowałem, nie było problemów, ale jakieś 3 miesiące temu to się zmieniło. Po prostu zasypiałem wczesnym wieczorem, nawet w ciągu dnia. Potrafiłem wstać rano i zasnąć przy stole przy śniadaniu, przy rodzicach.

Teraz zmieniłem pracę i muszę wstawać o 6 rano, więc zasypiam niby wcześniej, gdzieś o 1 w nocy, ale to i tak nic już nie zmienia. Dodam, że widzimy się prawie codziennie i nawet dzień lub dwa spania po 10 godzin nie pomaga. Cały czas chce mi się spać, a do tego ona ma jeszcze pretensje do mnie, że wcześniej było OK, a teraz ciągle śpię. Jak sobie z tym poradzić? Jak jej to wytłumaczyć?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem bardzo nerwowa. Co może być przyczyną mojego fatalnego samopoczucia?

Witam, Mam 16 lat i od pewnego czasu jestem bardzo nerwowa. Bez żadnego powodu mogę rozpłakać się, ciągle drżą mi ręce. Zapominam o wielu rzeczach. Miewam tak duże i ciągle huśtawki nastrojów, że to jest aż wykańczające... Zdarzało się też,...

Witam, Mam 16 lat i od pewnego czasu jestem bardzo nerwowa. Bez żadnego powodu mogę rozpłakać się, ciągle drżą mi ręce. Zapominam o wielu rzeczach. Miewam tak duże i ciągle huśtawki nastrojów, że to jest aż wykańczające... Zdarzało się też, że wychodziłam do łazienki w trakcie lekcji by trochę odpocząć od ludzi. Nie mam wielu znajomych, bo lubię przebywać w samotności. Moi rodzice uważają mnie za dziwaka, bo sami są bardzo towarzyscy... Każą mi spotykać się z ludźmi, ale ja nie chcę. Wolę siedzieć w domu i zajmować się swoimi sprawami. W szkole mam dobre oceny, ale za każde, chociaż najmniejsze przewinięcie są na mnie źli. Nie jestem jednak pewna, czy to ich wina... Myślę, że już się do tego przyzwyczaiłam. Nawet jeśli chciałabym im coś wykrzyczeć - nie potrafię, duszę to w sobie, a potem wypłakuję w pokoju. Do niedawna miałam dziewczynę, na której bardzo mi zależało. Nie powiedziałam o tym rodzicom, oczywiście. Nie wiem jak zareagowaliby, gdyby dowiedzieli się, że mają córkę lesbijkę. Była to bardzo poważna miłość na odległość. Poznali ją, ale nie spodobała się im. Mówili mi, że to przez nią stałam się tak odosobniona, ale przecież ja byłam taka już od nie wiem jakiego czasu! Od czasu naszego zerwania wciąż chodzę jeszcze smutniejsza, bo wydaje mi się, że to był błąd i powinnyśmy do siebie wrócić. Z drugiej strony nie chcę, by moi rodzice uważali mnie za dziwaczkę i zakazywali nam kontaktu, jak to próbowali do tej pory. Mam strasznego kaca moralnego i całe dnie nie wiem co mam ze sobą zrobić. Kogo mam wybrać? Nie wiem co dokładnie jest przyczyną mojego fatalnego samopoczucia... Niech ktoś mi pomoże...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak uwolnić się od tyrana jakim jest mój ojciec?

Witam!   Jestem 27 letnią mamą 2,5 letniego synka. Całe życie miałam przerąbane. Zacznę od początku. Ojciec całe życie wyżywał się się nad nami (mamą, siostrą i mną). W wieku około 8 lat o mało nie zabił mojej mamy przy...

Witam!   Jestem 27 letnią mamą 2,5 letniego synka. Całe życie miałam przerąbane. Zacznę od początku. Ojciec całe życie wyżywał się się nad nami (mamą, siostrą i mną). W wieku około 8 lat o mało nie zabił mojej mamy przy mnie. Powodem były pieniądze. A jest o tyle sprytny, że robi wszystko, żeby ta druga osoba zaczęła awanturę. Wtedy było tak niestety, pamiętam to jakby to było wczoraj. Ojciec wiercił mamie dziurę w brzuchu, wyzywał ją od najgorszych, łaził za nią krok w krok, popychał ,szturchał. Mama nie wytrzymała i rzuciła szklanką w ścianę żeby się wyżyć. A co on zrobił? Zaczął w nią rzucać szklankami z duraleksu (ja za nią stałam). Wybił na niej całą zastawę, a ona nie uciekała bo stałam za nią i bała się, że mnie zrani. On sobie poszedł, a ja z zakrwawioną mamą siedziałam w kuchni. Przyszła siostra ze szkoły i mama wtedy zemdlała. Więcej z tamtego dnia nie pamiętam. I tak było cały czas. Mama była zieonkowską kur*ą, szmatą itd. Ja od 10 miesiąca życia mam padaczkę i zawsze mnie bił po głowie i wyzywał od debili, kretynek jak coś mi więcej czasu zajmowało w nauce niż innym lub jak czegoś nie rozumiałam. Minęły lata, mama wyjechała za granicę do pracy, a ja wyszłam za mąż. Tylko najgorsze, że zostałam w domu rodziców. Nadal byłam kur*a, jak mąż raz stanął w mojej obronie to tak go uderzył, że o mało nie stracił przytomności i wiecznie powtarzał, że jak babie się nie przypierd*li, to nie zrozumie. I niestety mąż nie tylko dlatego zaczął mnie bić, pić. Rozwiodłam się z mężem, bo miałam tego dosyć. Tyle, że z własnym ojcem nadal miałam piekło. Byłam szmatą, kretynką. Zasuwałam, gotowałam, a on wiecznie się czegoś czepiał - to nie tak i tak w kółko. Najgorsze, że zaczyna się tak wyżywać na moim synku. Popycha go, wyzywa go od jebnięt*ch debili jeżeli nie założy kapci cały czas, mówi do niego, żeby mnie nie słuchał, bo będzie takim samym debilem jak jego rodzice (czyli ja i mój były mąż). Ja mam dosyć, coraz częściej myślę, żeby się zabić, ale dziecko trzyma mnie przy życiu. A co najgorsze coraz częściej myślę, żeby zabić ojca i mieć święty spokój. Na szczęście od tej myśli też odgania mnie syn, którego trzeba wychować. Nie mam gdzie iść. Pracuję, ale nie stać mnie na wynajęcie mieszkania. Co mam zrobić aby się od niego uwolnić? Moja mama nadal siedzi za granicą i potarza tylko, że muszę to wytrzymać. Wcale nie muszę, to jest jej mąż jej wybór, a nie mój - dlaczego ja mam cierpieć i moje dziecko? Pomóżcie

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dlaczego wpadam w tak głęboką paranoję?

Od dłuższego czasu nie wiem co jest nie tak ze mną. Ciągle mi się wydaje, że ktoś na każdym kroku mnie obgaduje, że przyjaciele również, że nikt mnie nie lubi. Gdy pytam o to przyjaciółki, mówi, że mnie kocha...

Od dłuższego czasu nie wiem co jest nie tak ze mną. Ciągle mi się wydaje, że ktoś na każdym kroku mnie obgaduje, że przyjaciele również, że nikt mnie nie lubi. Gdy pytam o to przyjaciółki, mówi, że mnie kocha itp. Nie wiem skąd ten natłok czarnych myśli. Dodam jeszcze, że od pewnego czasu znowu spotykam się z jakimś chłopakiem, zależy mi na nim, ale odczuwam obrzydzenie gdy chłopak mnie dotyka czy całuje. Nigdy nie miałam z tym problemu. Nie wiem dlaczego, może to stad, że zawiodłam się też na wielu chłopakach? Z niczym sobie nie radze, pomóżcie. Nie chciałabym go też stracić przez mój problem. PS. Mam 17 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czerwienię się - co zrobić, żeby się tego pozbyć?

Mam 15 lat, nazywam się Piotrek, jestem pewny siebie, nie wstydzę się gadać z dziewczynami, jestem duszą towarzystwa, lecz gdy mam nawiązać kontakt wzrokowy lub na przykład jakiś dotyk to od razu się czerwienię, choć się nie wstydzę. Albo...

Mam 15 lat, nazywam się Piotrek, jestem pewny siebie, nie wstydzę się gadać z dziewczynami, jestem duszą towarzystwa, lecz gdy mam nawiązać kontakt wzrokowy lub na przykład jakiś dotyk to od razu się czerwienię, choć się nie wstydzę. Albo gdy ktoś o mnie rozmawia. Moglibyście mi pomóc? Co zrobić żeby się tego pozbyć lub przynajmniej częściowo opanować czerwienienie się?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy to normalne, że miewam myśli samobójcze?

Mam 16 lat, jestem "mężczyzną", jeżeli można tak nazwać chłopaka w moim wieku. Mam duży problem, a mianowicie nie odnajduję sensu życia. Jest jeden cel w moim życiu, ale jest bardzo trudny do osiągnięcia. Chciałbym być gitarzystą, najbardziej chciałbym mieć...

Mam 16 lat, jestem "mężczyzną", jeżeli można tak nazwać chłopaka w moim wieku. Mam duży problem, a mianowicie nie odnajduję sensu życia. Jest jeden cel w moim życiu, ale jest bardzo trudny do osiągnięcia. Chciałbym być gitarzystą, najbardziej chciałbym mieć zespół i być najlepszym na świecie, aby móc żyć muzyką i wyżyć z niej. Nachodzą mnie przez to myśli samobójcze. Wolałbym nie musieć więcej rozczarowywać się wszystkim co się dzieje i zginąć, niż patrzeć jak nie udaje mi się osiągnąć celu. Proszę o pomoc, co powinienem z tym wszystkim zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego sobie nie radzę z życiem?

Witam, Nazywam się Marcin, mam 17 lat i chciałbym opisać swój problem ,z którym borykam się już od 1,5 roku. Wszystko zaczęło się w momencie pójścia do szkoły średniej. Wtedy to moje życie odwróciło się do "góry nogami". Zawsze byłem...

Witam, Nazywam się Marcin, mam 17 lat i chciałbym opisać swój problem ,z którym borykam się już od 1,5 roku. Wszystko zaczęło się w momencie pójścia do szkoły średniej. Wtedy to moje życie odwróciło się do "góry nogami". Zawsze byłem otoczony ludźmi wokół, osoby, które spotykałem bardzo mnie lubiły, byłem "duszą towarzystwa". Czułem się szczęśliwy, choć docenić to potrafię dopiero teraz. Zawsze miałem wokół siebie ludzi, na których mogłem liczyć, z którymi mogłem się pośmiać, porozmawiać. Pojawiło się jednak liceum, a wraz z nim liczne problemy z którymi kompletnie sobie nie radzę. Strasznie stresuję się szkołą, nie umiem tego opanować, strach ten paraliżuje mnie do tego stopnia, że kończący się weekend to dla mnie jedna, wielka udręka. Nie potrafię dogadać się z osobami z mojej klasy. Właściwie mam tam tylko dwie bliskie osoby, z którymi mogę normalnie porozmawiać. Strasznie tęsknie za gimnazjum, często wracam pamięcią do tych chwil, marzę, wspominam. A liceum? Nie cierpię tego miejsca, najchętniej wymazałbym je z pamięci. Ciągle myślę o maturze, martwię się panicznie, że jej nie zdam, lub zdam ją na tyle słabo, że nie dostanę się na wymarzone studia. Czuję się niemądry, nieinteligentny, mimo że wielu ludzi wielokrotnie mówi mi, że wcale tak nie jest. Ja jednak mam wrażenie, że chcą mnie w ten sposób tylko pocieszyć. Ciągle czuję się przygnębiony, smutny, nie mam chęci do nauki. Każda chwila spędzona przed książką to dla mnie udręka. Czasem mam dni, w których najchętniej wyjechałbym na drugi koniec świata, by tam, z dala od tego wszystkiego spróbować sobie wszystko na nowo ułożyć. Bardzo często towarzyszy mi uczucie tęsknoty za tym co było, za tym jaki byłem, jak żyłem. Teraz stałem się bardzo nerwowym człowiekiem, zlęknionym, pełnym niepokoju. Jestem niesamowicie wrażliwym człowiekiem i myślę, że ta wrażliwość, choć z jednej strony pozwala mi zobaczyć zdecydowanie więcej, niż widzą inni, to z drugiej strony jestem dla mnie powodem wielkiego "bólu duszy", który mnie niszczy od środka. Czasem chciałbym zapłakać, żeby mi ulżyło, ale nie potrafię. Często wspominam, analizuję swoje życie i wtedy mam poczucie, że życie umyka mi, że ta szkoła mnie po prostu niszczy wewnętrzne, psychicznie. Boję się, że nie dam rady. To jeszcze 1,5 roku. A co jeśli nie zdam tej matury wystarczająco dobrze i ten czas będzie czasem całkowicie zmarnowanym? Aby poradzić sobie ze swoimi stanami emocjonalnymi założyłem pewnego rodzaju pamiętnik w którym pisałem, gdy było mi bardzo źle i czytając go, zdaję sobie sprawę, że były takie miesiące, w których jakoś to wszystko ogarniałem, ale przerażająca większość to teksty w rodzaju: "Nie radzę sobie...". Zawsze wyróżniałem się spośród innych nastolatków. Byłem zdecydowanie bardziej wrażliwszy, dojrzalszy. I choć kiedyś byłem z tego dumny, teraz mam wrażenie, że coś tracę, że tak naprawdę nie radzę sobie ze swoją psychiką. Czasem słysząc pewne piosenki przypominają mi się te chwile, które choć tak proste, to jednak były piękne... tęsknie za tą zwyczajnością. W dodatku mam bardzo kiepską sytuację z j. angielskim. W mojej szkole rok szkolny podzielony jest na cztery okresy. Na pierwszy okres miałem z angielskiego 3+, w tym okresie mam 2,1,1,1,1 a ja nie potrafię się pozbierać, żeby coś z tym zrobić. Boję się, że zostanę z taką sytuacją na święta. Jeśli tak będzie to wiem, że się zadręczę, że to będzie dla mnie jeden, wielki horror. Dlaczego nie potrafię normalnie żyć, jak każdy człowiek? Dlaczego nie potrafię poradzić sobie sam ze swoimi problemami, które obiektywnie patrząc są niczym, zważając na to z jakimi problemami borykają się inni ludzie. Przecież jestem u progu dorosłości a ja nie radzę sobie z takimi prostymi sprawami. Kompletnie nie mam pomysłu na życie, nie wiem co ze sobą zrobić, czym mógłbym się w życiu zająć. Nie mam hobby, nie ma rzeczy, które sprawiają mi szczególną radość. Najlepszy przymiotnik, jakim mógłbym siebie określić to "dziwny". Mam wokół siebie ludzi, którzy są naprawdę niesamowici a ja czasem zachowuję się wobec nich bardzo arogancko. Nie chcę tego, ale myślę, że to jest spowodowane tym, że po prostu "nie ogarniam świata" :(. Pozdrawiam !

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak pomóc mamie?

Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie: ponad dziesięć lat temu zmarł mój tata. To był ogromny cios dla mojej mamy, długo nie mogła się pozbierać. Wspólnie z siostrą staraliśmy ją wspomagać. Cztery lata temu poznała mężczyznę, który okazał...

Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie: ponad dziesięć lat temu zmarł mój tata. To był ogromny cios dla mojej mamy, długo nie mogła się pozbierać. Wspólnie z siostrą staraliśmy ją wspomagać. Cztery lata temu poznała mężczyznę, który okazał się człowiekiem-duszą. Moja mama była szczęśliwa, postanowili zalegalizować swój związek. Niestety, sielanka długo nie trwała, odszedł mój ojczym. Moja mama jest załamana, wprawdzie wróciła do pracy, do życia codziennego, stara się żyć normalnie, ale przychodzą chwile, dni, że nie można się z nią dogadać, cały czas płacze. Jestem bezsilna, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty