Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Jak ją namówić na powrót do Polski?

     Witam, Nazywam się Paulina i mam 15 lat co nie znaczy, że nie można mnie brać na poważnie. A więc zacznę od początku. Kiedy miałam 5 lat moi rodzice się rozwiedli, potem Mama znalazła sobie jakiegoś faceta, ale...

     Witam, Nazywam się Paulina i mam 15 lat co nie znaczy, że nie można mnie brać na poważnie. A więc zacznę od początku. Kiedy miałam 5 lat moi rodzice się rozwiedli, potem Mama znalazła sobie jakiegoś faceta, ale zaczął ją bić, krzyczeć, czasami bił też mnie. Potem mama wróciła do taty, ale w gdy miałam 10 znowu się rozeszli i mama poznała Sławka - szybki ślub, dziecko to było dla mnie za szybko. 3 lata temu wyjechaliśmy do Niemiec. Na początku było OK, bo to do mnie nie docierało, ale teraz mam załamanie od czasu wakacji, bo byłam w Polsce - było idealnie, a teraz jest koszmarnie. Mam kłopoty w szkole, nie uczę się, brakuje mi przyjaciół - w Polsce miałam wszystkich. Jak mamie mówię o powrocie do Polski to mówi, żebym zapomniała, że jak będę miała 18 lat to mogę wrócić, ale nie teraz. Ja tak bardzo chcę tam jechać, ja nie daję już rady. Czasami całymi dniami beczę jak dziecko. A do tego mój ojczym (Sławek) się do mnie przystawia. Winię go za wszystko. To on rozbił związek mamy. Jak ją namówić na powrót? Jak z nią o tym pogadać? Jak zaczynam coś mówić o Polsce to mam łzy w oczach. I to na pewno nie jest okres dojrzewania. Proszę o szybką radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Odejść, bo już się nie zmieni, czy coś ratować?

Witam, jestem z moim R ponad 5 lat, mamy dwóch chłopców 4 lata i 2 lata, od kiedy pamiętam u nas w rodzinie są spokojne dni i dni wojny. Wojnę robi nam R, potrafi zmieniać swoje zachowanie, swoje nastawienie do...

Witam, jestem z moim R ponad 5 lat, mamy dwóch chłopców 4 lata i 2 lata, od kiedy pamiętam u nas w rodzinie są spokojne dni i dni wojny. Wojnę robi nam R, potrafi zmieniać swoje zachowanie, swoje nastawienie do nas w trakcie sekundy, staje się innym człowiekiem - nie ma dla niego zahamowań, jak wpada w szal to nie panuje nad słowami, czynami… Sytuacja z dzisiaj: dzieci chciały żeby ubrać choinkę, starszy synek, 4-latek, prosił tatę kilka godzin, zanim ten zgodził się pójść z nim do piwnicy po choinkę, gdy już przynieśli drzewko najpierw zrobiła się awantura, że synek porozrywał niechcący lampki choinkowe, potem, że choinka jest krzywa. Potem dzieci zaczęły wieszać plastikowe bombki na choinkę - R pił w tym czasie piwo - raptem zaczął krzyczeć, żeby zdjęli te bombki, bo choinkę zaczyna się ubierać od światełek, jak ja chciałam stanąć w obronie dzieci to zerwał się z fotela, zaczął kopać choinkę, kopać bombki, dzieci plakaty, ja go prosiłam, żeby tak nie robił, zaczął wrzeszczeć do nas, przeklinać, epitetami nas obsypywać - dzieci bardzo się wystraszyły... To nie pierwszy raz - co jakiś czas tak się dzieje, takie zachowania u R są, zmienia się w jednej chwili, w większości razy jak wypije coś, ale przecież to nie jest usprawiedliwienie. Od sierpnia do listopada byłam na drugim końcu Polski u rodziców, tam dzieci się wyciszyły, uspokoiły, R dzwonił codziennie, tak tęsknił za dziećmi, a jak wróciłam to zaczęło się to samo... Dodam, że ja mam 31 lat, R 54, ma rozwód za sobą. Nie mam już siły, ile można znosić obelgi, wyzwiska, z naprawdę żadnych przyczyn? Co ja mam zrobić? Odejść, bo już się nie zmieni, czy coś ratować? Tylko jak? R na pewno się nie zgodzi na jakaś wizytę u specjalisty - wg niego to ja jestem inna, on jest najlepszy…

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Źle sypiam i miewam okropne sny - jak temu przeciwdziałać?

Muszę to napisać... Kiedy kładę się i usypiam, budzę się dosyć często gwałtownie. Kiedy się budzę, wszystko wiruje mi przed oczyma. Naprawdę specjalnie założyłam tu konto, aby dowiedzieć się, czy komuś prócz mnie przytrafiło się takie nieszczęście. Zawsze śniłam dobrze,...

Muszę to napisać... Kiedy kładę się i usypiam, budzę się dosyć często gwałtownie. Kiedy się budzę, wszystko wiruje mi przed oczyma. Naprawdę specjalnie założyłam tu konto, aby dowiedzieć się, czy komuś prócz mnie przytrafiło się takie nieszczęście. Zawsze śniłam dobrze, nie budziłam się w nocy ani nie miałam problemów z zasypianiem. To się zmieniło od czasu, kiedy zaczęły mi się sny, tak jakby przepowiadające. Pewnego razu śniły mi się wypadające włosy. A dokładnie sytuacja, w której ktoś oblał mnie jakimś paskudztwem i wyłysiałam. Sprawdziłam w senniku hasło 'wypadające włosy' i zamarłam... Okazało się, że hasło określa pogrzeb. Przeraziłam się. Kilka dni później zmarł mi wujek na zawał, odnalazła go moja babcia w zamkniętym mieszkaniu dzień po śmierci (tak twierdził patolog).

Teraz, gdy zasypiam i się budzę, kręci mi się w głowie. Mam sny, lecz jednocześnie orientuję się w moim pokoju i potrafię wstać z łóżka, dalej śpiąc. Wiem, że to dziwne, moja mama jest przerażona i od pewnego czasu śpi ze mną. Wczoraj np. śniło mi się, że zostałam opętana. Wstałam i zaczęłam walić rękoma o drzwi. Proszę was, pomóżcie mi, mieliście doświadczenia podobne? Boję się i nie wiem, z jakiej pomocy skorzystać.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Katarzyna Bodziacka-Kulik
Mgr Katarzyna Bodziacka-Kulik

Jak pomóc na odległość przyjacielowi po śmierci ojca?

  Witam! Mam 16 lat i dzisiaj dowiedziałam się od mojego przyjaciela, że wczoraj powiesił się Jego ojciec. Nie mam pojęcia jak Jemu pomóc, bo spotykamy się bardzo rzadko. Rozumiem, że powinnam być teraz dla Niego wsparciem, aczkolwiek nie wydaje...

  Witam! Mam 16 lat i dzisiaj dowiedziałam się od mojego przyjaciela, że wczoraj powiesił się Jego ojciec. Nie mam pojęcia jak Jemu pomóc, bo spotykamy się bardzo rzadko. Rozumiem, że powinnam być teraz dla Niego wsparciem, aczkolwiek nie wydaje mi się, że mogłabym Jemu pomóc przez sms-y. Spotkanie z Nim jest dość trudne ze względu na transport. Mam zamiar pojechać na pogrzeb Jego Ojca, ale nie wiem jak mam się zachować, co powiedzieć... Chciałabym prosić o podpowiedź co mogę zrobić żeby jakoś Go wesprzeć. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak przestać płakać?

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem studentką, nie mam pracy, nie mam chłopaka i dobija mnie wszystko dookoła. Mam przyjaciela, którego nade wszystko uwielbiam, zawsze mu pomagam, robię co mogę. W domu pracuję jak mały motorek. Nikt tego nie docenia....

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem studentką, nie mam pracy, nie mam chłopaka i dobija mnie wszystko dookoła. Mam przyjaciela, którego nade wszystko uwielbiam, zawsze mu pomagam, robię co mogę. W domu pracuję jak mały motorek. Nikt tego nie docenia. Wszyscy krytykują wszystko co zrobię, nie pamiętam już żeby mnie ktoś kiedyś pochwalił za cokolwiek. Nie było dnia żebym nie pomogła w domu i mojemu przyjacielowi (nie są to wielkie rzeczy- odkurzanie, podwóz gdzieś itp.), ale nawet najprostsze rzeczy robię źle. Dzień w dzień od rana do wieczora gdzie się nie ruszę, co nie zrobię - źle. Najgorsze jest to, że każdy mi to gada wprost chcąc pomóc - przepraszam, ale nie pomaga... Codziennie jestem bardziej zamknięta w sobie, nie radzę sobie już z nauką, odechciało mi się szukać pracy. Nie lubię już ludzi. Gdybym nie była typem płaczka, pewnie wykrzyczałabym im to wszystko z prośbą żeby mi dali spokój. Ale się nie da, wystarczą małe nerwy i już mam kulkę w gardle, łzy w oczach i nie mogę z siebie wydobyć słowa. Zazwyczaj wtedy wychodzę do ubikacji, wypłaczę się i nie odzywam do końca dnia. Proszę o jakieś rady jak to wszystko olać i przynajmniej nie płakać. Zajęłabym się jakimś sportem, ale nie mam ochoty, siły... Pozdrawiam, Daria

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odzyskać spokój?

Witam, Skłoniło mnie do napisania to, że potrzebuję pomocy, porady… Mam 31 lat i 2 dzieci, 7 i 3 lata. Wspaniałe córki. Na co dzień staram się być dobrą matką (mieć czysto, ugotowane, czytać książki dzieciom), ale bardzo często już... Witam, Skłoniło mnie do napisania to, że potrzebuję pomocy, porady… Mam 31 lat i 2 dzieci, 7 i 3 lata. Wspaniałe córki. Na co dzień staram się być dobrą matką (mieć czysto, ugotowane, czytać książki dzieciom), ale bardzo często już nie daję rady. Problem mój jest taki, że bardzo szybko się denerwuje, o byle co - o wylany sok, rozsypane chrupki, o to, że nie są cicho, tylko się kłócą, itd. Doraźnie biorę leki ziołowe, ale już sama ze sobą czasami nie mogę wytrzymać, a najgorszy z tego wszystkiego jest wzrok, jakim obdarza mnie starsza córka, gdy wybuchnę. Ona potrafi być taka spokojna jak coś się wydarzy nieoczekiwanego, a ja się od razu złoszczę. Widzę, że dzieci są przerażone i boję się tego. Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc, może są jakieś lekarstwa żebym mogła znów się stać spokojna? A jeśli nie, to do jakiego lekarza mam się udać? Pozdrawiam serdecznie
odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Gdy myślę o szkole chce mi się płakać. Czy to już depresja?

Mam 18 lat. Gdy poszłam do LO moje oceny bardzo się pogorszyły - kiedyś byłam jedną z najlepszych uczennic, nie potrzebowałam wiele czasu by się czegoś nauczyć. Jednak w LO trafiłam do klasy gdzie chodzili faktycznie najlepsi z najlepszych. Nie...

Mam 18 lat. Gdy poszłam do LO moje oceny bardzo się pogorszyły - kiedyś byłam jedną z najlepszych uczennic, nie potrzebowałam wiele czasu by się czegoś nauczyć. Jednak w LO trafiłam do klasy gdzie chodzili faktycznie najlepsi z najlepszych. Nie nadążałam za nimi i nadal nie nadążam. Teraz nie daję rady z nauką. Gdy myślę o szkole chce mi się płakać, boli mnie brzuch, niedobrze mi, nawet pojawił się dziwny objaw - gdy się bardzo zdenerwuję strasznie trzęsie mi się prawa ręka. Miewam zmienne nastroje - raz jestem smutna, a za chwilę radosna. Staję się też nagle agresywna. W klasie czuję się odrzucona. Były takie momenty, że chciałam zakończyć swoje życie. Dodam, że z matką nie mam najlepszych kontaktów - co chwilę mnie porównuje do kogoś (głównie tych najlepszych), czepia się, że mam bardzo słabe oceny, a ona tego nie rozumie, że to dla mnie też jest cios. Co chwilę o coś awantury… Byłam kiedyś u psychologa, ale stwierdził, że mi nic nie jest. Zbliża się matura, a to jest dla mnie straszne - coraz bardziej staję się agresywna (nie potrafię nad tym zapanować), a w klasie siedzę cicho, bo nie chcę się "wyróżniać", ponieważ boję się wyśmiania i odrzucenia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego w takiej sytuacji moje samopoczucie sięga dna?

Witam, Mam 15 lat i jest to taka pierwsza sytuacja w moim życiu. Kolega zaprosił mnie do domu, było bardzo miło. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek (chyba, gdyż nie pamiętam prawie całkowicie tego momentu). W szkole wszyscy się z...

Witam, Mam 15 lat i jest to taka pierwsza sytuacja w moim życiu. Kolega zaprosił mnie do domu, było bardzo miło. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek (chyba, gdyż nie pamiętam prawie całkowicie tego momentu). W szkole wszyscy się z nas śmieją, w dość pozytywny sposób - nie sprawia to przykrości, zawsze śmieszą mnie ich żarty. Siedzimy razem, zaprosił mnie gdzieś w weekend (spotkanie chyba nie dojdzie do skutku, zgrzyt w terminach). Piszemy sms-y. Tylko mam wrażenie (być może błędne), że w pewien sposób się oddalamy. Jak wracam ze szkoły do domu, dopada mnie coś czego nienawidzę - mam wybuchy płaczu, zupełnie bez powodu. Tylko że jak płaczę, myślę o nas. Nie wiem co się dzieje, nie wiem co mam robić. Boję się każdego kolejnego dnia, nie wiem co się stanie. Tak samo boję się powrotów do domu, aby nie zginąć w tej całej melancholii. W domu mam przerażającego doła, nie mam pojęcia z jakiego powodu. Chciałabym wiedzieć o co chodzi w moim zachowaniu i jak mogłabym to zmienić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Cały czas żyję problemami rodziców - jak wybrnąć z tej sytuacji?

Jak wybrnąć z depresji w wieku 29 lat? Próbuję znaleźć pracę, w które uda mi się wytrzymać dłużej niż 2 miesiące. Mieszkam w z rodziną, Ojcem, Matką i bratem 12-letnim, widziałem jak ojciec pije, matka szuka sobie innego faceta w...

Jak wybrnąć z depresji w wieku 29 lat? Próbuję znaleźć pracę, w które uda mi się wytrzymać dłużej niż 2 miesiące. Mieszkam w z rodziną, Ojcem, Matką i bratem 12-letnim, widziałem jak ojciec pije, matka szuka sobie innego faceta w internecie na oczach całej rodziny, kłótnie pomiędzy nimi, musiałem wybierać po czyjej stronie mam być, wcześniej popadałem w różne problemy, konflikty z innymi osobami, teraz jest jeszcze gorzej, bo puszczają mi nerwy, szybko się denerwuje, drobne rzeczy jak przebywanie w większej grupie denerwuje mnie, w 98 roku odkąd zacząłem chodzić do szkoły zawodowej straciłem pewność siebie przez docinki osób z tego otoczenia na mój temat. Nie wiem jak dalej sobie z tym radzić, cały czas żyję problemami rodziców, od Matki i Ojca usłyszałem dużo słów na swój temat i to zaniżyło moją samoocenę. Byłem dwa razy u terapeuty, ale wizyty mi wcale nie pomogły i miałem dziwne wrażenie, że osoba, z którą rozmawiam wcale mnie nie słucha, albo mnie nie rozumie.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie potrafię przestać płakać przez długi czas - czy to depresja?

Nie wiem od czego zacząć... Mam częste bóle głowy, śnią mi się koszmary, często się budzę w nocy, mam wahania nastrojów, brak apetytu, a innym razem z kolei nie mogę przestać jeść. Potrafię najpierw się śmiać, a za...

Nie wiem od czego zacząć... Mam częste bóle głowy, śnią mi się koszmary, często się budzę w nocy, mam wahania nastrojów, brak apetytu, a innym razem z kolei nie mogę przestać jeść. Potrafię najpierw się śmiać, a za chwilę nie wiadomo z jakiej przyczyny robi mi się smutno, czuję taką "pustkę w sobie" i łzy same zaczynają mi lecieć. Nie potrafię przestać płakać przez długi czas. W szkole miałam zawsze najlepsze oceny, a teraz idzie mi gorzej i mimo że wcale nie mam bardzo złych ocen, moja matka ciągle narzeka, przez co nie mam ochoty iść do szkoły, a o ochocie na uczenie się już w ogóle nie ma mowy. Dosłownie nic mi się nie chce. Mój ojciec był alkoholikiem, mężczyzna, z którym mama się związała jest od niej młodszy o 7 lat i również zaczął pić. Wyrzucał mnie z domu, ale teraz niby wszystko jest w porządku, chociaż dalej pije, ale nie zwracam na to uwagi, prawie w ogóle nie ma mnie w domu, bo po szkole idę do chłopaka. Jedynie w nim mam oparcie, ale ostatnio zachowuję się nieznośnie. Właśnie zaczynam płakać i czepiać się go o coś, czego wcale nie ma. Wymyślam sobie problemy albo wszystko wyolbrzymiam, a za chwilę przytulam się do niego, przepraszam, obiecuję, że już nie będę taka. Biorę tabletki antykoncepcyjne od kilku miesięcy, ale to raczej nie ich wina, bo rok temu miałam takie same objawy, jak powyżej, a nie brałam żadnych tabletek hormonalnych. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje, a boję się stracić ważną mi osobę. Przecież nie mogę się tak zachowywać ciągle, a nawet jeśli chcę być wesoła i miła, jeszcze gorzej się dołuję. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Mówię przez sen - jak temu zapobiec?

Mam 13 lat i od jakiegoś czasu choruję i biorę leki, czasami mam stan podgorączkowy (ok. 37 stopni). I zaniepokoiło mnie, że rodzice zaczęli się skarżyć, że mówię przez sen. I mówię moje najbardziej skrywane tajemnice, np. wczoraj usnąłem...

Mam 13 lat i od jakiegoś czasu choruję i biorę leki, czasami mam stan podgorączkowy (ok. 37 stopni). I zaniepokoiło mnie, że rodzice zaczęli się skarżyć, że mówię przez sen. I mówię moje najbardziej skrywane tajemnice, np. wczoraj usnąłem na kanapie i tata powiedział "idź synku spać na górę", a ja odpowiedziałem przez sen "nie, bo Grzegorz przyjdzie". Nie wiem jak sobie z tym poradzić, boję się, że wyjawię jakąś tajemnicę, o której wolałbym, żeby moi rodzice nie wiedzieli. Jak zapobiegać mówieniu przez sen?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie odczuwam emocji - co się dzieje?

Witam, Mam 22 lata. Od lat nie czuję żadnych emocji. Nie czuję miłości, nie czuję sympatii, współczucia. Nie zależy mi na nikim, nie umiem się do kogoś przywiązać, nic od siebie dać. Jeżeli pojawia się coś na kształt emocji...

Witam, Mam 22 lata. Od lat nie czuję żadnych emocji. Nie czuję miłości, nie czuję sympatii, współczucia. Nie zależy mi na nikim, nie umiem się do kogoś przywiązać, nic od siebie dać. Jeżeli pojawia się coś na kształt emocji znika bardzo szybko. Trwa to od co najmniej 5, może nawet 7 lat. Nie mam innych problemów, po prostu nie umiem zmusić się do zaakceptowania kogokolwiek, do zobaczenia w innych osoby, z którą warto porozmawiać lub zaufać. Nie mam też przyjaciół, nie utrzymuję kontaktów z rodziną. Nie mam żadnych innych problemów ze zdrowiem. Ostatnio zauważyłem też, że nie umiem przestać ranić ludzi. Nie wiem co mi jest, ale nie sądzę żeby było to normalne.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Co mam zrobić, jeśli nienawidzę szkoły?

Ta niechęć jest straszna. Co ja mam zrobić? Muszę chodzić do szkoły. Mam piętnaście lat, chodzę do pierwszej liceum. Niby zależy mi na ocenach, ale tak bardzo męczę się w szkole... Nie wiem już, jak postępować. Chciałabym już nigdy...

Ta niechęć jest straszna. Co ja mam zrobić? Muszę chodzić do szkoły. Mam piętnaście lat, chodzę do pierwszej liceum. Niby zależy mi na ocenach, ale tak bardzo męczę się w szkole... Nie wiem już, jak postępować. Chciałabym już nigdy tam ni wracać. Ciężko jest znaleźć dobre strony szkoły. Od razu uprzedzę odpowiedź z wymianą pozytywnych stron: wiem, że tylko z wiedzą coś osiągnę w życiu, że sama wybrałam liceum, że wiedza i możliwość jej zdobywania to przywilej. Wiem, dobrze wiem to wszystko. Ale i tak nie lubię szkoły. Czy każdy tak ma? Czy żaden uczeń nie przychodzi do szkoły chociaż z lekką niechętką, a nie z czymś tak strasznym jak u mnie? W gimnazjum było lepiej. Jakoś chodziłam do tej szkoły. Nie wyobrażam sobie, jak mogłam mówić, że w gimnazjum jest źle. W takim razie tu jest okropnie! I znów wyprzedzam pytania: nie, nie dzieje mi się w szkole nic złego. Przykro mi to przyznać, ale szkolnej pedagog się nie przyznam. Po prostu czuję ogromną, gigantyczną wręcz niechęć. Wiem, jestem leniwa. Ale poza tym, chyba inni widzą coś dobrego w chodzeniu do szkoły? Ja wiem, że nauka jest ważna. Ale jako dziecko nie muszę sobie tego w pełni uświadamiać. No, bo chyba nawet dziecko nie ma obowiązku robić czegoś, co tak strasznie je męczy i budzi w nim aż taką niechęć!? Nie jestem obiektywna, to pewne. Ale czemu w ogóle system szkolnictwa wygląda tak, a nie inaczej? Ja nie chcę chodzić do tej szkoły, z tymi ludźmi, którzy mnie zazwyczaj po prostu olewają... Nie, rozmowa z nimi nic nie da, nie sprawia mi przyjemności udawanie, że chce mi się z nimi gadać... Widocznie to moja wina, że jestem taka samotna, albo już się zraziłam, bo prawie nikt mnie przez całe lata nie lubił i nie miałam przyjaciółek i nikomu nie umiem w pełni zaufać, a osoba, z którą najczęściej gadałam i siedziałam na lekcjach naprawdę nie jest osobą godną zaufania... Pomocy! Uratujcie mnie, bo ja już nie daję rady! Siedzę przed komputerem, kiedy powinnam się uczyć, ale ja tego nie chcę! Mam już dość szkoły! Jedyną rzeczą na którą zawsze mam ochotę jest spanie. Chcę spać! Wyzwólcie mnie! Czy ja jestem opętana i potrzebuję pomocy egzorcysty? Czy wiele osób ma z życiem takie problemy? Wiem, że to nie są jakieś specjalne problemy, ale w sumie problemy z własnym "ja" to chyba najpoważniejsze problemy... Dziękuję. I proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Co zrobić, żeby się nie budzić?

Od jakiegoś czasu nie mogę spać. Mój mąż wyjeżdża do pracy o 5 rano i gdy tylko wyjeżdża samochodem, budzę się. Wystarczy, że pies zaszczeka, ja od razu się budzę i nie mogę już spać. Tak jest od kilku tygodni....

Od jakiegoś czasu nie mogę spać. Mój mąż wyjeżdża do pracy o 5 rano i gdy tylko wyjeżdża samochodem, budzę się. Wystarczy, że pies zaszczeka, ja od razu się budzę i nie mogę już spać. Tak jest od kilku tygodni. Cały czas jestem zmęczona, w pracy nie mogę się skupić, nie mam siły jeść. Zmieniłam okna, ale to nic nie pomaga. Wystarczy zapalić samochód, a ja już się budzę. Dłużej nie dam rady. Kiedyś o mało nie zemdlałam. Nie chcę brać tabletek nasennych, ponieważ nie chcę się uzależnić. Pomocy!

odpowiada 3 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Tytus Dziewięcki
Mgr Tytus Dziewięcki

Jak mam pomóc siostrze?

Miałam sygnały już od dawna, że coś z moją siostra jest nie tak. Ale mając swoje życie wspierałam ją telefonicznie, czasem bywało, że interweniowałam osobiście. Pochodzimy z rodziny patologicznej. Moja siostra mieszka z Rodzicami, jest zagubiona w swoim świecie i...

Miałam sygnały już od dawna, że coś z moją siostra jest nie tak. Ale mając swoje życie wspierałam ją telefonicznie, czasem bywało, że interweniowałam osobiście. Pochodzimy z rodziny patologicznej. Moja siostra mieszka z Rodzicami, jest zagubiona w swoim świecie i sobie nie radzi w stosunku do mnie. Ja mam pracę, męża, dzieci i swój dom. Ona ma męża z Białorusi, pierwsze dziecko - ojciec nie znany, drugie z nim. Nie kocha jej, jest z nią, bo może być w Polsce. Każdy odmawiał jej małżeństwa z nim, ale ona myślała, że będzie lepiej. Wiem, że ją poniża, bo była kiedyś prostytutką, ale przestała - nie robiła tego by mieć pieniądze by przetrwać. Nasz ojciec wygnał ją z domu jak ja odeszłam i moja siostra starsza z domu. Mój ojciec to były tyran w rodzinie, teraz po 3 wylewie, matka alkoholiczka - żadnego przykładu nam nigdy nie dawała. Moja siostra ma pocięte ręce, mówi że brzydko odzywa się do dzieci, ruga, poniża, zastrasza, że w nocy je pozabija. Mówi, że się boi, że zrobi im krzywdę, płacze mi w telefonie, lecz krótko, zaraz się opanowuje. Ojca bije, Matkę też - nie panuje nad swoimi emocjami. Nienawidzi swego życia, jest zdolna skrzywdzić. Nie wiem co mam robić, nadużywa alkoholu. Poprosiła mnie o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Nie potrafię nad sobą panować, często używam siły. Co mam zrobić?

Mam 21lat, jestem żoną i matką. Zacznę od tego, że bardzo jest mi źle ze sobą. Nie kontroluję się. Z mężem znamy się już 7 lat, małżeństwem jesteśmy 3 lata i szczerze wątpię, by przetrwało dłużej. Kilka lat temu, kiedy...

Mam 21lat, jestem żoną i matką. Zacznę od tego, że bardzo jest mi źle ze sobą. Nie kontroluję się. Z mężem znamy się już 7 lat, małżeństwem jesteśmy 3 lata i szczerze wątpię, by przetrwało dłużej. Kilka lat temu, kiedy zaczynaliśmy ze sobą być, mój wtedy chłopak bardzo często mnie oszukiwał, okłamywał. Teraz jest lepiej, jeśli chodzi o oszustwa. Mój problem dotyczmy tego, że nie daję mężowi żadnej "wolności", a kiedy zdarzy się, że gdzieś wyjdzie, zaczyna się... Od przekroczenia progu, krzyczę, popycham, biję, wyrzucam wszystkie żale, często nie trafne, z góry zakładam, że wcale nie był tam gdzie mówi. Nie wiem czy kiedykolwiek zaufam mężczyźnie. I z czego bierze się ta moja "nerwica". W czasie takiej domowej "akcji" często robię i mówię to, czego nie myślę, czego nie powinnam... i w zamian słyszę to samo. Mamy 3-letniego syna, który ostatnio powiedział, cytuję: "Mamo, nie strzelaj mojego tata". I co wtedy takiemu dziecku powiedzieć, co zrobić z własnym JA? Niedługo nikt nie będzie chciał żyć z taką wariatką i w końcu zostanę sama jak palec.

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Gdzie są moje uczucia?

Czuję pustkę w środku. Nic mnie nie cieszy, nic mnie nie motywuje. Nie jestem smutna, śmieję się często, dużo tańczę na imprezach. Jednak mam takie wrażenie, że to nie radość. Jakby tylko skóra na zewnątrz. Nie ekscytuję się...

Czuję pustkę w środku. Nic mnie nie cieszy, nic mnie nie motywuje. Nie jestem smutna, śmieję się często, dużo tańczę na imprezach. Jednak mam takie wrażenie, że to nie radość. Jakby tylko skóra na zewnątrz. Nie ekscytuję się niczym. Nie jestem taka, jak moi znajomi, nie interesuje mnie życie innych, albo w bardzo niewielkim stopniu. Nie obchodzą mnie poczynania artystów, nowe filmy, itp. Nie cieszy mnie widok mojego chłopaka, nie uśmiecham się do niego. Nie czuję się szczęśliwa. Nie okazuję spontanicznych emocji. Przed większością gestów, zachować zastanawiam się, jak wypadnę. Jednak jestem bardzo szczera i mówię, co myślę. Dwie skrajności. Mam kilku przyjaciół, ale oni również nie mają takiej pasji życia albo ja jej nie zauważam. Często myślę, że moje życie jest nieważne, że jestem „drugoplanowcem”. Chcę CZUĆ! Pomocy!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie potrafię być sobą - gdzie szukać pomocy?

Witam! Piszę, ponieważ mam problem, z którym już sama nie potrafię sobie poradzić. Nie wiem od czego zacząć, bo to dziwny stan psychiczny. Bardzo mnie przygnębia już od wielu lat. Próbuję sama sobie z nim poradzić, ale już nie potrafię...

Witam! Piszę, ponieważ mam problem, z którym już sama nie potrafię sobie poradzić. Nie wiem od czego zacząć, bo to dziwny stan psychiczny. Bardzo mnie przygnębia już od wielu lat. Próbuję sama sobie z nim poradzić, ale już nie potrafię i straciłam nadzieję. Wydaje mi się, że mam jakiś uraz psychiczny. Zdarza mi się „wpadać w dołki” i płakać. Wiele razy nachodziły mnie myśli samobójcze. Nie czuję zbytniej chęci do życia. Chciałabym być inna. Mam rocznikowo 18 lat, chodzę do drugiej klasy technikum. Jestem dobrą osobą, w żaden sposób nie krzywdzę i nie krzywdziłam ludzi. W szkole z koleżankami nie układało mi się najlepiej. Nie zawsze wiedziałam co powiedzieć i jak zagadać. Niestety raczej jest to nadal moim problemem. Wiem i jestem tego pewna, że nie jestem nieśmiała. Po tych wszystkich szkolnych przeżyciach mam chyba jakiś uraz psychiczny. Tylko przy niewielu osobach potrafię być sobą. Ciągle przejmuję się co inni o mnie pomyślą i mówią. Wydaje mi się, że wiele osób mnie nie lubi, chociaż wiem, że to nie prawda. Często porównuję się do innych. Ciągle wydaje mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Nawet gdy jestem w sklepie wydaje mi się to i nie potrafię się skupić na zakupach, zwłaszcza na sobie. Nie chce się tak przejmować innymi… Chce być zawsze sobą, być pewną siebie, mieć wielu znajomych, którzy mnie lubią. Po prostu żyć swoim życiem. Chciałabym wierzyć w siebie, być bardziej i lubić siebie. Zobaczyć swoje wnętrze w lepszym świetle, ujrzeć, że jest piękne, bo wiem, że każdy człowiek ma w sobie coś wyjątkowego i wartościowego. Wiem, że to wszystko jest możliwe, ale czuję pewną blokadę w swojej psychice. Unieszczęśliwia mnie to i zniechęca do życia. Pokazałabym innym i samej sobie, że jestem wartościową osobą, ale niska samoocena swojego wnętrza uniemożliwia mi to. Gdy widzę kogoś lepszego (a przynajmniej tak mi się wydaje), aż nie wiem jak zagadać, czuję, że nawet nie powinnam się odzywać. Zupełnie w siebie nie wierzę. Wśród wielu ludzi nie jestem sobą. Jestem poważna, niezbyt często żartuję i się śmieję. Przez moją postawę mogę wydawać się oziębła, ale tak naprawdę jestem zabawną osobą. Wiele osób o tym nie wie… Pragnę pokazać wszystkim jaka naprawdę jestem. Być szczęśliwą, być sobą, wyrzeźbić i ukazać swój wewnętrzny portret, aby mogło to się ze mnie wydostać. Chciałabym żeby żyło mi się lepiej, lżej, żebym była w pełni szczęśliwa… Przepraszam, że tak bardzo się rozpisałam, ale potrzebuję i szukam pomocy. Bardzo o nią proszę ;( Dziękuję

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz

Nie czuję się sobą - co mi jest?

Mam 15 lat od sierpnia czuję się coraz gorzej. To wszystko stało się z tego, że czuję się brzydka i gruba. Zaczęłam sobie wmawiać. Później rzeczywiście przytyłam i niektórzy mi mówili, a ja to wszystko przeżywam. Tylko zawsze jakoś normalnie...

Mam 15 lat od sierpnia czuję się coraz gorzej. To wszystko stało się z tego, że czuję się brzydka i gruba. Zaczęłam sobie wmawiać. Później rzeczywiście przytyłam i niektórzy mi mówili, a ja to wszystko przeżywam. Tylko zawsze jakoś normalnie żyłam z tą świadomością a teraz jest coś nie tak... To wszystko przez to, że mam problemy w szkole, ze znajomymi, problemy rodzinne, niską samoocenę. Rozmawiałam z mamą, ale ona nie wzięła tego na poważnie. Objawy jakie mam to: chwiejność nastroju, uderzająca potrzeba samotności, która przedtem nie występowała u mnie, postępująca zgorzkniałość, nieufność w stosunku do ludzi, czuję, że nikt mnie nie potrzebuję i jestem niepotrzebna na tym świecie, przestałam interesować się w zupełności szkołą, nie potrafię zająć się przez dłuższy czas jedną sprawą, zachowuję się i mówię bezsensownie, postępuję tylko według swoich myśli, które nie maja związku z rzeczywistością, nie poznaję przyjaciół, nie orientuję się w czasie, przywiązuje niezwykłą wagę do religijnych rozmyślań, chociaż przedtem nie interesował się sprawami religii. Jestem strasznie przygnębiona i smutna i czuję, że nic mnie w życiu nie czeka fajnego;(. Proszę o pomoc. Nie wiem co mi jest.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Moja bliska koleżanka ma depresję - jak mogę jej pomóc?

Witam, Ona ma 20 lat. Poznaliśmy się na wspólnym wyjeździe w góry w lutym br. organizowanym przez naszą uczelnię. Później również co jakiś czas spotykaliśmy się na różnych takich wyjazdach. W czerwcu spotkaliśmy się już prywatnie. Bardzo miło i przyjemnie...

Witam, Ona ma 20 lat. Poznaliśmy się na wspólnym wyjeździe w góry w lutym br. organizowanym przez naszą uczelnię. Później również co jakiś czas spotykaliśmy się na różnych takich wyjazdach. W czerwcu spotkaliśmy się już prywatnie. Bardzo miło i przyjemnie spędzaliśmy czas wtedy - rozmawialiśmy, chodziliśmy po parku, po mieście, piliśmy kawę w kawiarence... Ogólnie bardzo sympatyczna była i przyjaźnie nastawiona. Jednak w wakacje wszystko się zaczęło zmieniać. Rzadziej ze sobą rozmawialiśmy, gdy proponowałem spotkanie, to tłumaczyła się, że "nie ma ochoty spotykać się w najbliższym czasie". W wakacje spotykaliśmy się tylko 2 razy - przy okazji wyjazdów na obóz żeglarski i w góry. Jak się wtedy spotykaliśmy ok. godziny przed wyjazdem, to też miło rozmawialiśmy, coś zjedliśmy w McDonaldzie i było tak jak przed wakacjami. Tylko, że za drugim razem początkowo nie chciała się spotkać przed wyjazdem, bo "już była umówiona", jednak gdy do niej zadzwoniłem w dniu wyjazdu, to powiedziała, że z koleżanką się umówiła i że mogę dołączyć do nich, a nie chciała się spotkać, bo tam gdzie mieszkałem miałem bliżej by wsiąść do pociągu (ja mieszkam w Sopocie, ona w akademiku w Gdańsku, ale na stałe w Słupsku). Jednak już podczas tych wyjazdów wakacyjnych nie była już tak otwarta jak wtedy... Tylko czasami zdarzało się, że udało nam się miło chwilkę pogadać, czy jak wręczałem jej osobisty prezent od siebie, bo miała też wtedy urodziny. Jednak po tym wyjeździe do tej pory praktycznie już się prawie nie odzywała, może krótko, parę razy... Telefon odebrała ode mnie tylko raz, we wrześniu, kiedy jej zaproponowałem wspólne wyjście na koncert w nowo otwartej, nowoczesnej hali w Gdańsku. Najpierw powiedziała, że nie wie, a potem żebym sobie za dużo nie wyobrażał, bo wydaje się jej, że ja ją traktuję jak kogoś więcej niż koleżankę... To jej odpowiedziałem, że ją traktuję jak koleżankę i tylko chce z nią spędzić miło trochę czasu. To odpowiedziała, że zobaczy, ale żebym sobie nic nie obiecywał... Od tamtej pory do dzisiaj nie odebrała żadnego telefony ode mnie, ani nie odpisała na żadnego sms-a też (dzwoniłem czy pisałem do niej raz na tydzień mniej więcej). Na gadu-gadu też się do mnie nie odzywała od wakacji, oprócz chyba jednego razu (góra 2-3), gdy ją zapytałem czy jedzie z nami w listopadzie na weekend na jeden z naszych wyjazdów rehabilitacyjnych. Któregoś dnia w październiku widziałem, że ma opis na GG "[*]". Domyślałem się, że ktoś bliski jej umarł. Pomyślałem wtedy też o jej ojcu, bo mi wspominała na jednym z naszych wspólnych spacerów w czerwcu, że ma ciężko chorego tatę. Modliłem się też (i nadal się modlę) codziennie za nią, za jej rodzinę, by się do mnie odezwała, byśmy się spotkali tak jak wtedy… No i pewnego razu, jak wracałem z zajęć, a szedłem akurat na peron kolejki, zauważyłem ją z koleżanką stojącymi przy kasie biletowej. Minąłem je, wchodząc powoli na peron i czekając na nie na peronie. Akurat wtedy przyjechał pociąg w moim kierunku i szybko podjąłem decyzję, że jednak nie wsiądę, a będę na nie czekał... Zszedłem więc zobaczyć, czy przypadkiem sobie nie poszły gdzieś indziej. Wtedy akurat szły na peron już. Więc przywitałem się, powiedziałem, że się cieszę że się spotkaliśmy w końcu i zapytałem co u niej. Ona na taką zmieszaną, trochę wyglądała, osowiałą... I powiedziała mi to, co nadal tkwi mi głęboko w pamięci i czego się obawiałem - zmarł jej ojciec. To powiedziałem, że mi przykro, że jej współczuję, że gdyby mi powiedziała wcześniej to bym jej dał spokój... Ona tylko machnęła ręką, co zrozumiałem jako "nic się nie stało". Dalej wyglądała na taką osowiałą, jakoś nieswoją, trochę zamkniętą... jednak jak o czymś zaczęliśmy gadać to odpowiadała w miarę normalnie i miło, prawie jak kiedyś, ale to nie było już to samo... W międzyczasie kolejna kolejka w moim kierunku jechała i spytała się mnie czy to nie moja, a ja że "może być moja, ale chcę pogadać jeszcze i pojadę z nimi zaraz, że mi się nie spieszy chyba, że nie chce ze mną rozmawiać". Wtedy ona odparła "nie no, czy ja coś mówię?" i tak jeszcze rozmawialiśmy trochę. Pytałem się jej czy kontaktowała się z tą naszą opiekunką od wyjazdów, ale mówiła, że nie, ale zadzwoni do niej. Jednak jak od tamtej pory do dzisiaj pytałem tej pani, czy z nią rozmawiała, to mówiła, że nie, że też próbowała się do niej dodzwonić, i tylko nagrała się jej, ale i tak nie oddzwoniła. Ponadto, jak wysiadałem na swojej stacji, żegnając się powiedziałem, żeby się do mnie odezwała jak wróci i powiedziała, że się odezwie, ale jednak się nie odezwała... Od jakiegoś czasu też chodzę na wizyty do psychologa z powodu innych moich dolegliwości, ale opowiadam też tej psycholog o mojej sytuacji z tą koleżanką. Poradziła mi, żebym jednak nie rezygnował i nadal wykazał się wobec niej altruizmem i empatią, bym jej delikatnie uświadomił, że może mi zaufać, że zawsze może liczyć na moją pomoc... Mam więc takie pytanie: jak ją mogę przekonać do siebie, pomóc jej w trudnych chwilach, byśmy znowu mogli ze sobą rozmawiać i spotykać się tak jak to było pół roku temu? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty