Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Boję się już nawet wyjść z domu. Czy da się to wyleczyć?

Witam. Mam 27 lat, jestem teraz w trakcie rozstania z mężem. Mam cudowną 4-letnią córeczkę i coś się ze mną dzieje. Nie miałam łatwego dzieciństwa, ciągłe kłopoty z moim ojcem. Mama od ponad 25 lat leczy się na nerwicę wegetatywną....

Witam. Mam 27 lat, jestem teraz w trakcie rozstania z mężem. Mam cudowną 4-letnią córeczkę i coś się ze mną dzieje. Nie miałam łatwego dzieciństwa, ciągłe kłopoty z moim ojcem. Mama od ponad 25 lat leczy się na nerwicę wegetatywną. Ja od pewnego czasu zauważyłam u siebie pewne niepokojące objawy, których się boję, bo widzę jak moja mama walczy z chorobą. Boję się wyjść gdziekolwiek. Wyprawa do kiosku jeszcze mi się udaje, bo wiem że jest blisko domu i zaraz do niego wrócę. Kiedyś nie było takich problemów. Teraz nie potrafię nawet z dzieckiem wyjść na plac zabaw, bo się boję, bo jestem daleko domu. Doszło już do tego, że od jakiegoś czasu biorę zwolnienia lekarskie, żeby nie iść do pracy. Jak jestem w domu to wszystko jest w porządku, ale jak nawet pomyślę, że jutro będę musiała gdzieś wyjść to już odczuwam niepokój. Mama mi tłumaczy, że nerwica jest naszym przeciwnikiem, że nie można jej pozwolić nami zawładnąć, że działa w nas na tyle na ile jej sami pozwolimy. Od miesiąca biorę łagodny lek uspokajający. Czy już powinna pojawić się poprawa? Może i jest bo w takich stresujących sytuacjach potrafię nad sobą zapanować na tyle, że nie przyspiesza mi się akcja serca itd. Ale czy on nadal działa, czy mając nadal te lęki powinnam zwiększyć dawkę, czy zaufać bo wiem, że leki takie nie dają od razu efektu. Proszę o radę, bo to jest naprawdę bardzo uciążliwa przypadłość która całkowicie wyłącza mnie z życia. Dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chyba się zabiję, bo już nie mam na to siły. Co z tym zrobić?

Mam na imię Patrycja, piszę z chłopakiem 17 miesięcy przez telefon. Kocham go, chociaż nigdy się z nim nie spotkałam. On mieszka 502 km ode mnie. Za dwa dni pierwszy raz do mnie przyjeżdza na noc. Uwielbiam i kocham go,...

Mam na imię Patrycja, piszę z chłopakiem 17 miesięcy przez telefon. Kocham go, chociaż nigdy się z nim nie spotkałam. On mieszka 502 km ode mnie. Za dwa dni pierwszy raz do mnie przyjeżdza na noc.

Uwielbiam i kocham go, bardzo dobrze się rozumiemy, cieszę się bardzo, że się w końcu spotkamy. Moja rodzina też się cieszy, ale jednak czegoś się boję. Odczuwam taki wstyd samej siebie, chociaż nie wiem dlaczego, przecież on też mnie bardzo kocha. Boję się, że jak będę z nim szła to ludzie będą dziwnie patrzyli, coś gadali i w ogóle boję się, że nie będę miała o czym z nim rozmawaić. Dlaczego tak mam? Próbuję przestać tak myśleć, ale nie mogę. To jest mój pierwszy chłopak, ogólnie mam wstyd do chłopaków. Zawsze jak z nimi rozmawiam czerwienię się bardzo.

Mój chłopak ma na imię Marek i nie chcę by się dziwnie poczuł jak będę się tak wstydziła. Co mam zrobić? Nocami płaczę, bo przecież to już za dwa dni. Pomocy, bo zwariuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągle czuję straszny niepokój. Jak z tego wyjść?

Mam problemy żołądkowe, które zaczęły się jakieś ponad półtora roku temu. Byłam wtedy pod sporym stresem. Problemy żołądkowe przychodziły i odchodziły. Ale ostatnio zaczęłam czuć straszny niepokój. Tak od około tygodnia. Ogarnia mnie straszny strach przed chorobą. Myślę non stop,...

Mam problemy żołądkowe, które zaczęły się jakieś ponad półtora roku temu. Byłam wtedy pod sporym stresem. Problemy żołądkowe przychodziły i odchodziły. Ale ostatnio zaczęłam czuć straszny niepokój. Tak od około tygodnia. Ogarnia mnie straszny strach przed chorobą. Myślę non stop, że jest ze mną coś poważnego nie tak i ze niedługo umrę. Chwilami jest lepiej, ale chwilami jest strasznie. Mam brak apetytu, pomimo, że czuję głód. Wydaje mi się, że w ciągu tygodnia straciłam na wadze ok. 1 kg. Zmieniłam dietę na lżejsze potrawy ze względu na żołądek i nie wiem czy ta utrata wagi jest tym czy czymś innym spowodowana. Ostatni raz tak miałam przed lotem samolotem i też tydzień wyrwany z życia. Nic mi się nie chce chociaż senna nie jestem. Najchętniej to bym leżała i myślała o tym co mi dolega. Jak z tego wyjść?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy wymagam stałej pomocy psychologa?

Witam. Od dłuższego czasu wszystko i wszyscy wskazują na to że jestem beznadziejny i nie potrafie niczego doprowadzić skutecznie do końca. W tym roku kończę 18 lat, przede mną klasa maturalna, a ja nie potrafię się odnaleźć. Czuję się jakbym...

Witam. Od dłuższego czasu wszystko i wszyscy wskazują na to że jestem beznadziejny i nie potrafie niczego doprowadzić skutecznie do końca. W tym roku kończę 18 lat, przede mną klasa maturalna, a ja nie potrafię się odnaleźć. Czuję się jakbym miał 2 oblicza - pierwsze: niezaradny nastolatek na łasce rodziców, sztywniak - drugie: wagabunda bez zmartwień, biegle władający 3 językami, dusza towarzystwa.

W szkole i poza nię wszyscy się przyzwyczaili, że raz jestem taki, a raz taki, ale ja nie. Planuję od dłuższego czasu swoją przyszłość i chciałbym dopiąć swego. Aktualnie przebywam na bardzo długich wakacjach za granicą, gdzie miałem żyć bezstresowo i niczym się nie martwić - wcale tak nie jest. Dla rodziców i kolegów w szkole jestem prawie bohaterem - przemierzać w pojedynkę świat i dawać sobie z tym znakomicie radę? Sielanka. W rzeczywistości każdy głupi może ruszyć w świat i przy każdym problemie zapytać przechodniów o pomoc, angielski zna cały świat.

Brak mi motywacji, samozaparcia i skuteczności. Od roku w wolnym czasie realizuję swoje pasje w modelingu - to podniosło mnie na duchu przez ostatni rok. Ale od pewnego czasu widzę, że koledzy w brażny idą do przodu, ja stoję w miejscu. Mam wadę kręgosłupa i nawet nie potrafię zadbać o to, by się nie pogarszało. To tak jakby "póki chodzę i żyję może być".

Za 3 tygodnie czeka mnie powrót do Polski, w której nie ma mnie już prawie 3 miesiące. Problemy tylko czekają aż wrócę i załamię się pod nimi. Łapałem pierwszy lepszy samolot, żeby tylko wylecieć z kraju, rodzicom naopowiadałem cudów, że ze szkołą wszystko OK, a tak naprawdę w tym roku miałem najgorsze oceny w swoim życiu. Zawsze miałem nieco ponad 4,0 a teraz... sam dokładnie nie potrafię powiedzieć. Opuściłem szkołę zostawiając niepozaliczane przedmioty, jakimś cudem nauczyciele przymknęli oko.

Moja rodzina jest rodziną katolicką, a ja nabawiłem się takich problemów, że aż wstyd mi iść do spowiedzi, od 2 lat. Rodzice płacą mi za korepetycje z kilku przedmiotów i nie potrafię się sam sobie przyznać, że chodzę tam jedynie by odsiedzieć godzinę i iść do domu, a moi rodzice ciężko pracują, bym mógł chodzić na takie lekcje. Jestem egoistą, bo zawsze muszę mieć wszystko co najlepsze, ale nie potrafię nic dać z siebie żeby osiągnąć to, co chcę w życiu osiągnąć.

Podobno dorastałem zawsze szybciej psychicznie niż rówieśnicy - gdy oni cięli się żyletkami w gimnazjum, bo nie umieli rozwiązać swoich problemów, ja jakoś ogarniałem wszystko i było dobrze. Tym żyletkowiczom wszystko się układa i wydorośleli, a teraz takie problemy dotykają mnie. Nigdy nie myślałem o samobójstwie czy samookaleczaniu się, a od pewnego czasu czuję się nikomu niepotrzeby i zbędny.

Po ostatniej awarii samolotu, którą przeżyłem, myślałem, że dotrze do mnie w końcu, że życie się ma jedno i powinno się o nie dbać, tymczasem nic się nie zmieniło. Jak wspomniałem znam kilka języków, ale cały ten proces nauki mógl z pewnością przebiec szybciej przy odrobnie chęci. Odcinam się od starych znajomych, by przed nowymi maskować swoje wady.

Zanim wrócę do Polski zarwę tydzień szkoły i od pierwszego dnia moje problemy będą narastać. Zawsze trzymałem się zasad by nie pić alkoholu jak inni, na umór, i nie tracić czasu na głupie miłostki i amory. A jednak, byłem przez 8 miesięcy w cudownym związku, który skończył się dla mnie boleśnie i zacząłem zauważać, że jak dawniej byłem abstynentem to teraz coraz częściej na imprezach zdarza się, że to ja piję najwięcej.

Jak wspomniała mi stara koleżanka bardzo się zmienilem: z szaraka w przebojowego chłopaka, który może się pochwalić w towarzystwie wojażami po świecie i udziałem w sesjach zdjęciowych. Tak naprawdę wszystkie zdjęcia są ostro przerabiane, a końcowy efekt zapiera dech w piersiach. Gdy staję przed lustrem i widzę jak jest naprawdę myślę sobie, że to nie ma sensu. Bardzo bym prosił o jakieś wskazówki dotyczące mojego postępowania, bo ostatnio nie chce mi się wstawać z łóżka i myśleć o problemach.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przeraża mnie wszystko co robię. Czy to może być nerwica albo depresja?

Jestem samotną mamą. Od roku przeraża mnie wszystko to, co robię. Wydaje mi się, że świat wali mi się na głowę, ciągle mam ochotę płakać i są momenty kiedy, np. idę na miasto i nagle zaczynam płakać - nie...

Jestem samotną mamą. Od roku przeraża mnie wszystko to, co robię. Wydaje mi się, że świat wali mi się na głowę, ciągle mam ochotę płakać i są momenty kiedy, np. idę na miasto i nagle zaczynam płakać - nie potrafię tego powstrzymać, a najlepsze jest to, że nie mam powodu. Z dnia na dzień zaczęłam olewać wiele spraw, zadłużyłam się na wysokie kwoty i nie przejmuję sie tym, że kierują sprawy do sądu… Przeraża mnie to.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Choruję na schizofrenię paranoidalną. Czy to się da wyleczyć?

Witam. Jestem mężczyzną i mam 26. Choruję na schizofrenię paranoidalną. Mój problem polega na tym, że mam uczucie pustki w głowie, mam problemy w relacjach interpersonalnych i izoluję się od ludzi. Najbardziej jednak przeszkadza mi ta pustka w głowie. Po...

Witam. Jestem mężczyzną i mam 26. Choruję na schizofrenię paranoidalną. Mój problem polega na tym, że mam uczucie pustki w głowie, mam problemy w relacjach interpersonalnych i izoluję się od ludzi. Najbardziej jednak przeszkadza mi ta pustka w głowie. Po prostu tak jakby brak myśli. Czuję się jakbym był mało inteligentną osobą. Jak jestem w towarzystwie to nie wiem o czym mam rozmawiać i co mówić. Bardzo ciężko mi z tym żyć. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy nerwica moga wywołać takie objawy somatyczne?

Witam mam 35 lat, mam na imię Paweł od roku mam problem ze zdrowiem, niespodziewanie przez moje ciało przeszedł coś jakby dreszcz, zakręciło mi się w głowie, co jakiś czas objawy się powtarzały. Zgłosiłem się do lekarza, zrobiłem kilka badań...

Witam mam 35 lat, mam na imię Paweł od roku mam problem ze zdrowiem, niespodziewanie przez moje ciało przeszedł coś jakby dreszcz, zakręciło mi się w głowie, co jakiś czas objawy się powtarzały. Zgłosiłem się do lekarza, zrobiłem kilka badań - wszystkie wyszły OK. Złe samopoczucie zaczęło się nasilać, doszły duszności, ból w klatce piersiowej, ból głowy. Kolejne badania nic złego nie pokazywały a ja czuję się coraz gorzej, nie ma już dnia bez uczucia słabnięcia, pustki i zawrotów głowy, drżenia rąk, słabych nóg, rozpierania w klatce i brzuchu. Lekarz pierwszego kontaktu dał mi lek uspokajający z grupy benzodiazepin, mam brać pół tabletki wieczorem i w miarę możliwości pół rano - kiedy wezmę pół tabletki wieczorem czuje się dobrze, ale po porannej dawce ból głowy i słabość nie mija, bez przerwy chce mi się spać. Czy to możliwe żeby nerwica mogła wywoływać takie objawy? Ta sytuacja zaczyna mnie załamywać, kiedy rano wstaję myślę tylko o tym co mi jest i tak przez cały dzień. Cały czas upieram się, że dolega mi coś innego i to wywołuje te lęki i złe samopoczucie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam problemy psychiczne czy to już choroba?

Mam 21 lat. Od dwóch lat mam problemy ze sobą, odkąd jestem w Polsce. Nie pochodzę z rodziny patologicznej, ale nadużywam różnych środków i piję bez pohamowania. Mam duże zdolności do sportów, które uprawiam, mam też konia od roku, który...

Mam 21 lat. Od dwóch lat mam problemy ze sobą, odkąd jestem w Polsce. Nie pochodzę z rodziny patologicznej, ale nadużywam różnych środków i piję bez pohamowania.

Mam duże zdolności do sportów, które uprawiam, mam też konia od roku, który mnie pociesza, ale nie potrafię radzić sobie z moimi problemami. Już próbowałam się zabić podcinając sobie żyły, nie chcę tego robić, ale w życiu miałam ciężko, dużo rzeczy do utrzymania, brak pomocy itp. Nie wiem jak sobie pomóc.

Kocham to co robię, ale często się z nerwów wyłączam i robię głupie rzeczy, które same nagle przychodzą, tylko ostatnimi czasy jest gorzej. Do psychologa nie pójdę sama, z rodzina też nie, a znajomych nie chcę angażować.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego boję się dużych przestrzeni i skupisk ludzi?

Od jakiegoś czasu mam dziwne stany, czuje się bardzo przybita, mam 1,5 roczne dziecko - nie czerpię żadnej przyjemności z wychowywania córki, nie pracuję, jestem tym faktem bardzo zfrustrowana. Mieszkam za granicą i mam kłopoty z dogadaniem się. Mało...

Od jakiegoś czasu mam dziwne stany, czuje się bardzo przybita, mam 1,5 roczne dziecko - nie czerpię żadnej przyjemności z wychowywania córki, nie pracuję, jestem tym faktem bardzo zfrustrowana.

Mieszkam za granicą i mam kłopoty z dogadaniem się. Mało tego - nigdy nie bałam się dużych skupisk ludzi, a od pół roku chyba coś mi się stało, bo kiedy wchodzę do marketu czy sklepu albo kościoła gdzie pomieszczenie jest ogromne i jest dużo ludzi zaczynam mieć straszne lęki, serce mi kołacze jak oszalałe, pocę się okropnie i nagle łapie mnie takie spięcie, że czuję się jakbym miała mózg w imadle. Całe mięśnie mam strasznie spięte, a mimo to nogi stają się waciane, robi mi się bardzo gorąco, zaczynam drżeć i myślę jedynie o tym, żeby uciec, jak najszybciej potrzebuję powietrza. Na ten stan złożyło się jeszcze wiele wcześniejszych lat ciężkiego życia - to wiem na pewno.

Czy to co mam jest wyleczalne? Co to jest? Czy rzeczywiście nerwica lękowa? Od czego mam zacząć? Chcę być dobrą matką, żoną i nie bać się ludzi - przecież byłam niesłychanie towarzyska, a teraz mam problem nawet z zasypianiem.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy ja przeżywam manię?

Witam. Nie wiem czy to dobra strona do pisania akurat o chorobie dwubiegunowej, ale wchodzi raczej to w kategorię depresji. Mam 26 lat. Od kilku lat leczę się psychiatrycznie, miałam nawet kilka pobytów w szpitalu podczas których diagnozowano depresję i...

Witam. Nie wiem czy to dobra strona do pisania akurat o chorobie dwubiegunowej, ale wchodzi raczej to w kategorię depresji. Mam 26 lat. Od kilku lat leczę się psychiatrycznie, miałam nawet kilka pobytów w szpitalu podczas których diagnozowano depresję i zaburzenia osobowośći - dokładnie osobowość chwiejną emocjonalnie.

Obecny lekarz obserwuje mnie pod kątem właśnie choroby dwubiegunowej, a nawet napomkął coś o schizoafektywnośći. Ja sama z resztą, z biegiem czasu, zaobserwowałam dwojakość swojego zaburzenia, a mianowicie, że depresja przychodzi zawsze po okresach mniejszego lub większego pobudzenia, bo takie okresy miewam i wyglądają one różne - jest nadmierna aktywność fizyczna czasami, ale bardzo często przeżywam okresy "twórczośći", kiedy to bez reszty poświęcam czas pisaniu jakiś powieśći, wierszy czy też pamiętników (mam poczucie misji, że jestem artystką i muszę tworzyć) i jest to na tyle absorbujące zajęcie, że spędza mi sen z powiek. Kiedy okres pobudzenia mija dostrzegam absurdalność swoich poczynań.

W okresach takiego pobudzenia mam zaburzenia snu, czasami wystarczy kilka godzin snu, czasami nie śpię w ogóle. Jestem wtedy drażliwa, szukam zaczepki, powoduję kłótnie. Przeżywam uczucia błogości i miłości do ludzi aż do momentu kiedy węsze spiski wszystkich ludzi w stosunku do mojej osoby, przez co niejednokrotnie traciłam pracę. Zdarzało mi się być na tyle agresywną, że np. w szpitalu stosowano unieruchomienie poprzez pasy. Kilkakrotnie zdażyło mi się słyszeć głosy i mieć omamy różnego rodzaju. Natomiast teorie spisków toważyszą mi bardzo często przez co nie mogę być regularnie aktywna zawodowo. Wspomnę też, że takie okresy utrzymują się u mnie obecnie niedługo, około 2 tygodni, ale nieleczone mogą trwać długo - najdłuższy okres jaki odnotowałam trwał rok czasu. Po okresie pobudzenia następuje klasyczna depresja, nie ominęły mnie też próby samobójcze. Obecnie jestem na stabilizatorze nastroju i widzę efekt.

Wiem, że do słusznej diagnozy potrzeba cierpliwości, dziwi mnie jednak, że po 4 pobytach w szpitalu (w tym jednym trawjącym 8 tygodni) lekarze nie bali pod uwagę możliwości takiego zaburzenia. Choroba dwubiegunowa występuje w mojej rodzinie, chorowała już nie żyjąca mama i choruje rodzona siostra (ma ChAD i borderline). Mam pełne zaufanie do swojego lekarza, ale jestem ciekawa opinii innych specjalistów. Będe wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję, jakby ktoś robił sobie ze mnie żarty - jak sobie pomóc?

Po pierwsze Dzień dobry. Od 8 miesięcy leczę się psychiatrycznie. Moje dolegliwości zaczęly się 4 lata temu po śmierci babci, z którą byłam blisko związana. W 2006r. miałam wrażenie, że ciagle jestem obserwowana,z czasem zdarzalo mi slyszeć rozmowy zza drzwi....

Po pierwsze Dzień dobry. Od 8 miesięcy leczę się psychiatrycznie. Moje dolegliwości zaczęly się 4 lata temu po śmierci babci, z którą byłam blisko związana. W 2006r. miałam wrażenie, że ciagle jestem obserwowana,z czasem zdarzalo mi slyszeć rozmowy zza drzwi. Trwalo to koło 2 miesięcy. Później gdy skonczylam już 14 lat, grajac z przyjacielem w piłkę usłyszałam glos jego mamy. Poinformowałam kolegę, że czas żeby wracał do domu, bo mama się niepokoi. Nastepnego dnia tata powiedział mi, mama mojego przyjaciela poprzedniej nocy zgineła w wypadku. To było jak zły sen. Koszmar, z którego chciałam się obudzić. Od tego czasu zmieniłam znajomych szkołe i tok myślenia. Pewna, że świat pozagrobowy istnieje, zaczęłam bardziej docenić słowa kapłana i zmobilizować się do czytania Biblii. Ale nie w tym rzecz. Od 8 miesięcy znów się zaczeło. Na lekcji zaczeła boleć mnie głowa, ekran w telewizorze całkowicie się zamazał, a z radia usłyszałam glosy,które mówily że jestem złym czlowiekiem. Wybiegłam z klasy. Wszystko wróciło. Zaczęłam wychodzić z domu niepamietając co robiłam, obrażałam ludzi, a w rzeczywistości myslalam, że powiedziałam do Nich cos miłego. Straciłam przyjacioł, bo wiedziałam, że chcą mi zrobić krzywdę. Przestałam wychodzić z domu. Cały czas czułam obecność kogoś obok. Glosy, które słyszałam, początkowo z czegoś, a pózniej już z wnetrza głowy, wyprowadzały mnie z rownowagi. Zawalilam szkołę. I trafiłam do kliniki psychiatrii. Na oddział z dziećmi i młodzieżą. Po 2 miesiącach obserwacji stwierdzili u mnie schizofrenię. Kompletnie oszołomiona nie mogłam pojąć jakim cudem ktoś kto ledwo mnie zna potrafi z taka łatwością powiedzieć, że jestem chora psychicznie. Wariatka... Dostosowali mi leki. Zapisali na terapię. I wypisali. A teraz każą samej sobie radzić. Pytanie tylko jak ? Rodzina jest bez silna, a ja sama czuję się jakby ktoś robil sobie ze mnie żarty. Bawił sie moimi myślami i skazał na wieczne potępienie. Teraz mówią o mnie wszyscy, nazywają brzydkimi slowami a ja sama mam za złe Bogu, że do tego doprowadził. Nie mam już nikogo kto mógłby mi pomóc. Sama nie wiem jak sobie z tym radzić. Szukam pomocy gdzie się da. Nie wierzę w to, że jestem chora, ale skoro tak jest, to chce się z tym mierzyć. Choćby samej. Uzi.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam robić? Moja córka panicznie boi się pająków

Kasia ma 6 lat. Byliśmy nad morzem i jadaliśmy obiady w różnych restauracjach na dworze i był problem, bo moja córka zaczynała wrzeszczeć na widok pająka i pajęczyny - panikowała do tego stopnia, że musieliśmy opuścić restaurację. I tak jest...

Kasia ma 6 lat. Byliśmy nad morzem i jadaliśmy obiady w różnych restauracjach na dworze i był problem, bo moja córka zaczynała wrzeszczeć na widok pająka i pajęczyny - panikowała do tego stopnia, że musieliśmy opuścić restaurację. I tak jest w każdym miejscu - Kasia nic innego nie robi tylko rozgląda się pełna strachu czy nie ma tu pająka. Te jej lęki trwają już od pół roku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam sobie poradzić z problemami? Nie chce się użalać do moich przyjaciół i rodziny

Witam. Mam 20 lat i odkąd wyprowadziłam się z domu na studia przeżywam okropny okres w swoim życiu. Moi rodzice są moimi przyjaciółmi, mam mnóstwo przyjaciół z liceum, kocham z nimi być i czuje się z nimi wspaniale. Kiedy jestem...

Witam. Mam 20 lat i odkąd wyprowadziłam się z domu na studia przeżywam okropny okres w swoim życiu.

Moi rodzice są moimi przyjaciółmi, mam mnóstwo przyjaciół z liceum, kocham z nimi być i czuje się z nimi wspaniale. Kiedy jestem za granicą (studiuję w Anglii) i jestem na uniwersytecie, wszystko jest w porządku. Wszystko jest w porządku dopóki nie jestem sama - nie mam ochoty słuchać wesołej muzyki, nie mam energii, mam w planach zrobienie czegoś, a w rezultacie leżę i nie robie nic. Nie chce się użalać do moich przyjaciół i rodziny - dostatecznie za sobą tęsknimy i przeżywamy rozłąke za każdym razem jak wyjeżdzam. Wieczorami mam łzy w oczach, zauważyłam też, że często nie chce mi się rozmawiać ze znajomymi i denerwuję się za nic. Najgorsze są też noce, ponieważ mam napady jakiejś paniki, drętwieją mi ręce, boli mnie serce, bardzo szybko bije i dodatkowo mnie to stresuje.

Nie wiem co mam robić. Chciałabym robić tyle rzeczy na raz, ale po prostu moje ciało odmawia wyjścia z domu. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

To depresja, czy może jednak jestem nie za bardzo normalna?

Witam. Jestem kobietą, mam 26 lat. Piszę, bo naprawdę zaczynam się zastanawiać czy jestem nienormalna. Nie wiem od czego zacząć więc najlepiej od początku. Niby od początku, ale może być trochę chaosu w tym jak będę to pisać (zresztą tak...

Witam. Jestem kobietą, mam 26 lat. Piszę, bo naprawdę zaczynam się zastanawiać czy jestem nienormalna. Nie wiem od czego zacząć więc najlepiej od początku. Niby od początku, ale może być trochę chaosu w tym jak będę to pisać (zresztą tak jak w moim życiu).

No więc zacznę od tego, że majac 13 lat zginęła w wypadku moja siostra. Nie wiem czy to miało jakiś wpływ na to jaka dziś jestem, ale nie otrzymaliśmy wtedy z moim rodzeństwem (2 braci) żadnej pomocy psychologicznej. Musieliśmy sobie jakoś sami z tą sytuacją poradzić. Rodzice sami pewnie nie radzili sobie z tym, więc tym bardziej nie potrafili nam pomóc. W wieku dorostania (ok.17 lat) przechodziłam ciężki okres w moim życiu, nie potrafiłam sobie poradzić z życiem, często miałam myśli samobójcze. Powstrzymywała mnie myśl, że skoro mama straciła już córkę, to jak straci jeszcze mnie, to już w ogóle się załamie. Ledwo skończyłam liceum. Poźniej miałam lepszy okres.

Teraz rozpadło się moje małżeństwo (2,5 roku) i znow jest źle. Mąż uważa, że to wszystko moja wina, bo czuł się sam w moim domu, a ja widziałam tylko moich rodzicow. Dodam tylko, że to on codziennie do swojej matki po pracy jeździł i mówił jej o naszych sprawach. Moja mama do dzisiaj nie wie jakie mieliśmy problemy. A mąż potrafił mnie zdołować jak był zły na coś, że jestem beznadziejna itd. Czuję się fatalnie sama ze sobą. Mam takie dni, że mam myśli samobójcze. W zeszłym roku już nawet trzymałam garść ojca tabletek na serce, ale w ostatniej chwili wszedł mój brat i stchórzyłam.

Mój mąż stwierdził, że jak mam problemy sama ze soba to mam iść do psychologa. Mam takie dni, że mam takie stany lękowe, że wszystkiego się boję. Nie podejmuję żadnych działań z obawy przed porażką albo przed tym, że coś mi się stanie. Kiedy mój brat dostał w zeszłym roku telefon z pogróżkami od kolegi to dostałam takiego napadu lęku w nocy, że płakałam, że ktoś wejdzie w nocy przez okno i nas pozabija. Płakałam prawie całą noc i obudziłam męża - kazałam mu iść ze mną do lazienki, bo się bałam, że za drzwiami leży martwy brat. Takiej paniki i lęku jak wtedy jeszcze nie doświadczyłam.

Ale miałam też odwrotną sytuację: jak odszedł mój mąż to po miesiącu rozpaczy i płaczu, chyba w desperacji, poznałam przez internet chłopaka i po 10 dniach znajomości z netu i tel, pojechałam na drugi koniec Polski. I się nie bałam, a z natury boję się wszystkiego, a do takich spraw podchodzę bardzo sceptycznie. Nigdy wcześniej nie odważyłabym się na taki krok. Czytalam ostatnio o trochę o depresji, każdy pisze, że najgorzej ma rano, nie ma siły wstać, a wieczorem humor się polepsza. Ja mam na odwrót. Rano wstaję i myślę: ten dzień będzie lepszy, ale z każdą godziną czuję się coraz bardziej beznadziejnie. Ale dodam, że tak nie jest codziennie. Miewam też dni, kiedy czuję się ładna, wartościowa, mądra, ale tych dni jest coraz mniej.

Na ogół czuję się beznadziejnie. Ostatnio miałam bardzo fajną propozycję pracy (dodam, że chciałabym zmienić pracę na lepszą), ale nie złożyłam papierów, bo uznałam, że napewno sobie nie poradzę, bo nic mi się nie udaje. To przekonanie jest we mnie tak głęboko zakorzenione, że nie potrafię tego zmienić. Do dużego miasta też samochodem nie pojedę, bo paraliżuje mnie strach, że na pewno spowoduję wypadek, bo jestem głupia i nie dam rady. Swojego zdania też nie wypowiem, bo jakoś nie mam swojego zdania, a jak już na jakiś temat mam zdanie, to boję się, że mnie ktoś wyśmieje. Mam też bóle mięśni, rzadko bóle głowy, choć też się zdarzają.

Najgorsze problemy mam z tym, że sama nie wiem czego chcę. Jednego dnia chcę spróbować z mężem jeszcze raz poukładać to wszystko na nowo, ale drugiego nie chcę, bo wiem, że w złości znowu może mnie dołować. A wtedy czuję się beznadziejnie i stoję w miejscu. Ale tak sobie myślę, że jego już nie ma 5 miesięcy, a ja nadal się czuję beznadziejna, tak naprawdę całe życie się tak czułam, a teraz obwiniam męża - tu widzę rolę mojego taty, który zawsze uważał, że on wszystko robi najlepiej, a my nic nie potrafimy. Do dziś tak jest. Pamiętam, że nawet choinki nie mogliśmy ubierać, bo on to zrobi lepiej. A dziś mój brat nadużywa alkoholu, ja nie mam chęci i motywacji do życia. Nie wiem co dalej robić. Niby żyję, wstaję co dzień, uśmiecham się do ludzi, udaję, że wszystko ze mna OK, a jak jestem sama to często płacze do poduszki. Często bywam rozdrażniona i potrafię być złośliwa dla najbliższych. A może tylko się nad sobą użalam zamiast się wziąć w garść? Może mówię, że nie potrafię, a tak naprawdę mi się nie chce? Nie wiem.

Niby chcę się zapisać do psychologa albo do psychiatry, ale się wstydzę, że jak mu opowiem to wszystko to mnie wyśmieje albo powie, że jestem nienormalna. Brak mi odwagi i zwlekam jak ze wszystkim. I tak mi mija życie. Na użalaniu się nad sobą.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moja nerwica przybiera inną postać?

Witam. To ja, Natalia (16 lat). Ostatnio moja nerwica przybrała inny charakter. Boję się, że zachoruję na schizofrenię lub inną chorobę psychiczną. Często mam uczucie odrealnienia, jakbym była tylko w ciele. Często też mam uczucie, że już wariuję, że...

Witam. To ja, Natalia (16 lat). Ostatnio moja nerwica przybrała inny charakter. Boję się, że zachoruję na schizofrenię lub inną chorobę psychiczną. Często mam uczucie odrealnienia, jakbym była tylko w ciele. Często też mam uczucie, że już wariuję, że zacznę wariować, wezmą mnie do szpitala psychiatrycznego. Analizuję też swoje czyny, czy tak zachowałby się schizofrenik. Boję się. Także często nachodzi mnie dziwne uczucie, jakby nic dobrego miałoby mnie nie spotkać, jakbym była bliska śmierci, jakby wszystko byłom takie inne. Mam schizofreniczne sny. Śnią mi się też zmarli, Bóg. Boję się. Proszę o pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam niepokojące objawy. Czy to nerwica?

Witam! 2 miesiące temu zasłabłam. Najpierw poczułam niepokój, później zaczęło mi szybciej bić serce, miałam wrażenie, że za chwilę się uduszę. Powtarzało się to jeszcze kilkakrotnie. Teraz mam codziennie takie ataki, w czasie których mam wrażenie, że za chwilę zwariuję,...

Witam! 2 miesiące temu zasłabłam. Najpierw poczułam niepokój, później zaczęło mi szybciej bić serce, miałam wrażenie, że za chwilę się uduszę. Powtarzało się to jeszcze kilkakrotnie. Teraz mam codziennie takie ataki, w czasie których mam wrażenie, że za chwilę zwariuję, że postradam zmysły, że nie będę wiedzieć kim jestem. Poza tym wcześniej towarzyszyła mi ciągła depersonalizacja, kontrolowałam każdy swój ruch, jakbym nie ufała swoim zmysłom i nie była pewna, czy ja to mówię, robię... Teraz największym problemem jest obcość otaczającego mnie świata, uczucie jakby wszystko było dziwne, inne niż wcześniej. Towarzyszy temu nieustanny lęk. Poza tym czuję się zagubiona, jakbym ciągle śniła na jawie... Nie mogę się w ogóle w tym odnaleźć, jakbym postradała zmysły. Każdego dnia towarzyszą mi inne emocje, każde są negatywne. Czasami mam wrażenie jakbym była wyrwana z kontekstu, jakbym nie należała do tego świata, jakbym stała z boku. Od jakiegoś czasu stałam się przygnębiona z tego powodu, nie mam ochoty na nic. Bardzo proszę powiedzieć co mi jest, bo już nie mogę dłużej żyć w tej niepewności.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mam nerwicę ruchową - czy można się z niej wyleczyć?

W momencie jak się zdenerwuję czy ucieszę z czegokolwiek pojawiają się tiki głową, rękoma lub nogami.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to nerwica, czy to depresja?

Witam, jestem kobietą w wieku 34 lat. Od pół roku przebywam w Anglii i od ok. 5 miesięcy zaczęły się u mnie dziwne objawy: powolny zanik apetytu, drżenie mięśni nóg jakby ziemia się trzęsła, osłabienie, brak energii, słabe nogi, ciągłe...

Witam, jestem kobietą w wieku 34 lat. Od pół roku przebywam w Anglii i od ok. 5 miesięcy zaczęły się u mnie dziwne objawy: powolny zanik apetytu, drżenie mięśni nóg jakby ziemia się trzęsła, osłabienie, brak energii, słabe nogi, ciągłe uczucie zawrotu głowy, jak chodzę - jakby lekkie zaburzenia równowagi, szybkie męczenie się, kołatanie serca, czasami uczucie jakby nie było serca, ból w łopatce z lewej strony, ciągłe zmęczenie. Ciągle się denerwuję, a nawet jak jestem spokojna to czuję jakieś drżenie w środku i niepokój.

Byłam u tutejszych lekarzy i mialam robione wyniki krwi - są dobre. Proszę o odpowiedź: czym to może być spowodowane i do jakiego lekarza powinnam się udać? Jakie badania jeszcze zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Cierpię na przewlekłe bóle kości i stawów. Co mi dolega?

Witam. Mam 18 lat i prawie każdego dnia cierpię na bóle stawów, a także całych kości. Niekiedy bóle trwają miasiąc lub dłużej, po czym następuje krótka przerwa. Odczuwam głębokie zmęczenie całego ciała, kończyny są ciężkie i, co za tym idzie,...

Witam. Mam 18 lat i prawie każdego dnia cierpię na bóle stawów, a także całych kości. Niekiedy bóle trwają miasiąc lub dłużej, po czym następuje krótka przerwa. Odczuwam głębokie zmęczenie całego ciała, kończyny są ciężkie i, co za tym idzie, tracę siły a także chęci do działania.

Nie mogę długo trwać nieruchomo, bo wtedy ból się nasila, a także cała jakby sztywnieję, ciężko mi się rozruszać. Byłam u lekarza rodzinnego, zlecił mi badanie krwi. Jedyne co nie było w normie to ASO: 1098. Lekarz podejrzewa u mnie zarażenie paciorkowcem i zalecił antybiotykoterapię, która działa na ASO, które stopniowo się pomniejsza, ale ból nadal nie zniknął. Ponadto moje stawy są bardzo wrażliwe - po noszeniu ciężkich przedmiotow występuje nagły ból, nie mogę się opierać na ręce dłużej, niż kilka minut, ponieważ po tym występuje dość silny, piekący ból w stawie tej ręki, ale nie występuje przy tym żadne zaczerwienienie ani opuchlizna.

Ponieważ ciągle jestem zmęczona, chętnie kładę się spać i mogę spać nawet po 15 godz., po czym nadal jestem niewyspana - nie wiem czy ma to jakiś związek z moimi kośćmi, ale nie wydaje mi się to normalne. Bardzo często mam wysokie tętno, nawet kolo 100 w spoczynku. Szybko się męcze. Co jakiś czas odczuwam kłujący ból uszu, a także, od czasu do czasu, słyszę około minutowy pisk w uszach. Jakieś 3 lata temu został wyleczony u mnie ząb, w którym powstała już zgorzel - może mieć to jakiś wpływ na moje objawy? Na dodatek cierpię na ostre i nagle bóle jelit, które mogą być spowodowane wysokim poziomem stresu w moim życiu, aczkolwiek może wszystko, co mi dolega, w jakiś sposób się ze sobą łączy, dlatego bardzo proszę o pomoc.

Ciągły ból wysysa ze mnie życie, nie wiem co mam robić, a z każdym dniem jestem bliżej depresji. Inną dolegliwościa jaką u siebie zauważyłam są częste zmiany nastrojów - od głębokiego smutku, wręcz cierpienia, do szczęścia. Poza tym mam kłopoty z koncentracją, nie pamiętam niektórych rzeczy, ktore zrobiłam lub usłyszałam. Jeszcze raz prosze o pomoc i z góry bardzo dziekuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy możliwe, że to objawy depresji? Proszę o pomoc

Witam. Mam 19 lat. Mój problem polega na tym, iż od pewnego czasu (ok. 4 tyg.) zmagam z pewną dolegliwością (przypuszczam, że to depresja). Objawia się to nagłymi atakami leku, któremu towarzyszy kłucie serca i duszności, jakbym nie mógł...

Witam. Mam 19 lat. Mój problem polega na tym, iż od pewnego czasu (ok. 4 tyg.) zmagam z pewną dolegliwością (przypuszczam, że to depresja).

Objawia się to nagłymi atakami leku, któremu towarzyszy kłucie serca i duszności, jakbym nie mógł wykonać dostatecznego głębokiego oddechu, oraz czuję gniecenie, jakby ktoś usiadł mi na klatce piersiowej, a także jakbym miał zaraz stracić przytomność. Towarzyszy przy tym wysoki puls ( ok. 110 ), wykonałem różne badania ( badania krwi, echo serca, rtg płuc ) - badania nie wykazały nic niepokojącego.

Lekarz stwierdził, że mogą to być objawy nerwicy, przepisał mi magnez + vit. B6 3 x dziennie, oraz tabletki na spanie (gdyż mam problemy z zasypianiem), kuracja tymi tabletkami trwa już 2 tyg., lecz niestety dużo nie pomogło. Boję się wyjść na dwór w obawie, że znowu atak mnie dopadnie, w nocy boję się zasnąć w obawie, że się już nie obudzę, czuję raz jak mi serce szybko bije, a raz jakby się zatrzymało na chwilę. Po zażyciu tabletki nasennej czuję się lepiej, lecz rano to powraca, nie pozwala mi to normalnie funkcjonować w społeczeństwie, dlatego zwracam się o pomoc.

Miałem już podobne objawy w maju, lecz na jakiś czas ustały, teraz powróciły z dużo większą siłą. W tym roku piszę maturę, dlatego też zależy mi jak na najszybszej pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty