Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Apatia po ciężkiej chorobie - ile może trwać?

Jestem chłopakiem, mam 19 lat. Mój problem jest dosyć skomplikowany i wielowarstwowy. 3 lata temu spotkało mnie w życiu osobistym bardzo wiele złych rzeczy, w efekcie czego popadłem w silne stany depresyjne. Po pewnym czasie zacząłem chorować na tajemniczą i... Jestem chłopakiem, mam 19 lat. Mój problem jest dosyć skomplikowany i wielowarstwowy. 3 lata temu spotkało mnie w życiu osobistym bardzo wiele złych rzeczy, w efekcie czego popadłem w silne stany depresyjne. Po pewnym czasie zacząłem chorować na tajemniczą i niewyjaśnioną chorobę, której objawy wyglądały następująco: ciągle byłem osłabiony i bez życia, regularnie co dwa dni dostawałem przez 2 dni bardzo wysokiej gorączki (ponad 38,5). Byłem w bardzo wielu szpitalach, ale nigdzie nikt niczego konkretnego nie zdiagnozował. Przy czym należy wykluczyć przyczynę czysto psychologiczną, bo wyniki badania krwi były bardzo, bardzo złe. Choroba ciągnęła się przez prawie 2 lata, w sumie nie tak dawno wyzdrowiałem. Gorączki ustąpiły, ale czuję, że mój stan psychiczny w ogóle nie uległ poprawie. Od 3 lat tkwię w ekstremalnej apatii, nie jestem w stanie odczuwać niczego, ani pozytywnego, ani negatywnego. Nie umiem się niczym przejąć. Przy czym, co ciekawe, nie należę do osób wyobcowanych albo wyjątkowo skrytych, co więcej jestem uważany za osobę z dużym poczuciem humoru. Mam bardzo wielu znajomych, jestem muzykiem, który odnosi znaczące sukcesy, nie ma dnia, w którym bym się czymś nie zajmował. Jednak czuję, jakby całe moje życie rozgrywało się poza mną. Nie wiem, co z tym zrobić. Wielu lekarzy zgodnie mówiło, że mam nerwicę, ale żadnemu nie chciało się nic konkretnego z tym zrobić. Czuję, że nikt nie traktuje mojego problemu poważnie, nie wiem, gdzie mam się udać. Życie, w którym dzieje się tak wiele ciekawych rzeczy, których nie da się poczuć, jest koszmarem. Proszę o poradę!
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Sama nie wiem, co mi jest

Mam 21 lat i jestem studentką. Moje życie dawno już było puste, smutne i mało ciekawe. Od kiedy pamiętam zawsze byłam na uboczu grupy/klasy. Brakowało mi przyjaciół i ludzi dookoła siebie... czasem może miałam 1-2 koleżanki. W wieku 16 lat...

Mam 21 lat i jestem studentką. Moje życie dawno już było puste, smutne i mało ciekawe. Od kiedy pamiętam zawsze byłam na uboczu grupy/klasy. Brakowało mi przyjaciół i ludzi dookoła siebie... czasem może miałam 1-2 koleżanki. W wieku 16 lat miałam zaburzenia jedzenia - odchudzanie się i wówczas ciągle czułam pustkę, smutek, osamotnienie, częstą płaczliwość... nawet ze wszystkimi już pourywałam kontakty, byłam przykra i niemiła... Potem idąc do liceum, weszłam do jednej paczki, której się naraziłam i oni mnie sprzedali i tępili, przez co musiałam zmienić szkołę, ale i tam niewiele lepiej... zwracałam na siebie uwagę dziwnymi zachowaniami... nie lubili mnie. W domu ciągle żyję pod kloszem, brat jest dla mnie często niemiły, rodzice są nadopiekuńczy, a babcia bywa nieprzyjemna i wredna... Ciągle nie mogę znaleźć sobie miejsca. Miłości też nie szukam, bo uważam, że byłby to dla mnie dodatkowy obowiązek, a za mąż wychodzić nie chcę, bo uważam iż małżeństwo i nowa rodzina to bagno, w które za bardzo jest się całe życie uwikłanym. Często miewam dołki, gdyż widzę bezsens mego życia, tnę się żyletką bądź łykam większe ilości A*** i I*** ZATOKI dla lepszego samopoczucia. Często w nocy źle sypiam i mam natręctwa myśli. Wielu znajomych się ode mnie odwróciło. Natomiast bardzo lubię dzieci - mam z okolicy zaprzyjaźnione 7-12-latki, z którymi nieraz się spotykam, rozmawiam, bawię się... i wtedy czuję się trochę lepiej - nie wiem, czy to normalne w tym wieku. Chciałbym również się wyprowadzić z domu, ale nie mam jak i dokąd... Widzę, że w moim życiu popełniałam same błędy, nic dobrego, zawsze była pustka. Bardzo boję się odrzucenia przez ludzi.... ale mimo to wchodzę w głębokie relacje z ludźmi i opowiadam im o sobie, często ubarwiając rzeczywistość, bo lubię gdy ktoś nade mną się lituje. Czuję, że w życiu nie spotka mnie nic dobrego, jestem skazana na wieczną pustkę:( Mam też drżenie rąk, gryzę paznokcie, palę papierosy, często chodzę zestresowana, denerwuje mnie wszystko i ludzie też... czasem chciałabym przyćpać.... Myślałam, żeby kiedyś popełnić samobójstwo za jakiś czas, choć z drugiej strony boję się tego... i też szkoda mi rodziny, bo stałoby się tu piekło i źle by o mnie mówili... Czuję się samotnie, a nie z każdym mogę mówić o takich sprawach... sama nie wiem, co mam robić, pomóżcie!!!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Zaburzenia lękowe i depresja

Witam. Mam od niedawna stwierdzone zaburzenia lękowe. Mam już dość znacznie nasiloną fobię społeczną. Lekarka, u której niedawno byłam, powiedziała, że po podaniu leków te wszystkie objawy związane z moją fobią miną mi... Mam też od niedawna objawy...

Witam. Mam od niedawna stwierdzone zaburzenia lękowe. Mam już dość znacznie nasiloną fobię społeczną. Lekarka, u której niedawno byłam, powiedziała, że po podaniu leków te wszystkie objawy związane z moją fobią miną mi... Mam też od niedawna objawy depresji... huśtawki nastrojów (parę dni jestem szczęśliwa, wesoła, a za parę okropnie smutna, płaczliwa, potrafię płakać prawie godzinę bez konkretnego powodu, to co kiedyś sprawiało mi radość teraz jest mi obojętne). Do tego doszły jeszcze natręctwa myślowe... cały czas o czymś myślę, jakieś myśli kłębią mi się w głowie... są to myśli na temat mojego stanu psychicznego, że nie wyleczę się z tego, że zwariuję, wyląduję w szpitalu, że objawy depresyjne mi się nasilą itp. Nie chcę o tym myśleć, ale te myśli same mi przychodzą do głowy. Są dni, że tych myśli nie ma parę dni, a potem po paru dniach, znów przychodzą same. Mam pytanie – czy leki też leczą natręctwa myślowe? Czy leki, którymi będę leczona, także zlikwidują te ciągłe, natrętne myśli, które cały czas mam w głowie? Jestem okropnie psychicznie zmęczona tymi myślami i moim stanem psychicznym. Gdy kładę się spać, zasypiam natychmiast, bo tak wykończona jestem, męczy mnie ten mój płacz, te huśtawki nastrojów. Nic konkretnego w domu nie robię, żeby być do tego stopnia zmęczoną aż, a mimo to codziennie padam bez sił wieczorem:(:(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to fobia? I jak mam z tym żyć?

Witam, jestem mężczyzną w wieku 35 lat, nie biorę żadnych leków — żadne badania. 2,5 roku temu miałem operację na kolano, w zasadzie nic nie było. Do dnia dzisiejszego nie panuję nad tym, boję się na nie klękać, uważam...

Witam, jestem mężczyzną w wieku 35 lat, nie biorę żadnych leków — żadne badania. 2,5 roku temu miałem operację na kolano, w zasadzie nic nie było. Do dnia dzisiejszego nie panuję nad tym, boję się na nie klękać, uważam na nie, o byle co się pytam, np. nikt mnie nie dotknął, czy ja też nigdzie nie dotkałem, a potrafię mojej partnerce zadawać pytania typu czy ja się dotknąłem, i teraz mam swoje wyliczanki. Ona musi odpowiadać NIE, a ja pytam 4 razy czy nie — ona nie, potem jeszcze 8 razy, i tak jeszcze ze trzy, i to mnie dopiero uspakaja. Robię awantury, jak nie chce mi powiedzieć tak, jak ja chce. W każdej sytuacji sprawdzam, czy jak wysiadam z auta, to się nie dotknąłem. Potrafię jechać na to miejsce, gdzie się to wydarzyło i kilkanaście razy sprawdzam, jak wysiadałem czy wsiadałem. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Jak moja partnerka mówi o psychologu czy psychiatrze, wpadam w szał, że jest mi to nie potrzebne, że wystarczy jak ona mi odpowie i będzie okej. Chyba sytuacja — ona mnie teraz zostawia — zmusiła mnie do napisania tutaj.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam robić? Co mi jest?

Co mam robić? Co mi jest? Jestem dość dziwnym człowiekiem. Mam 23 lata. Przez prawie rok byłam z jednym chłopakiem, ale koniec końców rozstaliśmy się. To był mój jedyny chłopak. Ten związek był dziwny, nigdy nie powiedziałam mu, że go...

Co mam robić? Co mi jest? Jestem dość dziwnym człowiekiem. Mam 23 lata. Przez prawie rok byłam z jednym chłopakiem, ale koniec końców rozstaliśmy się. To był mój jedyny chłopak. Ten związek był dziwny, nigdy nie powiedziałam mu, że go kocham, a on też szybko zrezygnował z czułych słów - mimo to byliśmy dla siebie dobrzy. Widziałam, że był we mnie zakochany, a mi się podobał i bardzo go lubiłam. Zraniłam go bardzo, jak nie przyjechałam na sylwestra, i wtedy rozstaliśmy się. Wtedy powiedziałam mu, że się w nim nie zakochałam, nie widziałam go jako męża i czułam, że i tak się rozstaniemy. Potem rozpłakałam się. Pojechałam do domu. Gdy wracałam, zaproponował, że odbierze mnie z dworca. Było mi smutno, naprawdę chciałam być z nim, bardzo go lubiłam. Przyjechaliśmy do mnie, oglądaliśmy razem film i zaczął mnie „przytulać”. Spytałam o co chodzi, bo tak nie robią przyjaciele. Powiedział, że może być ze mną dopóki nie znajdzie innej dziewczyny. Taki okrutny tekst, ale czułam, że na niego zasłużyłam, że przeze mnie leżał gdzieś kompletnie pijany na sylwestra i wiedziałam, że nawet jeśli tak mówi, to nie będzie szukać innej dziewczyny. I było dobrze, uczucia z jego strony wróciły czułam się kochana. Tylko ten banalny seks nigdy nie wychodził. Pomogłam mu, pozbierałam go z letargu po byłej dziewczynie. Pokazałam jak się ubierać, zachęciłam do ćwiczeń. I było dobrze, jednak cały czas mimo wszystko nie dawało mi spokoju, że jest ze mną tylko dlatego, że chce ze mną „sypiać”. Po jednym takim zbliżeniu zezłościłam się, ale się do tego nie przyznałam. Myślałam, że mi przejdzie. On wtedy również zezłościł się (wyczuł to) i rozpłakał… zaczął wspominać swoją byłą, powiedział, że nie kocha mnie tak jak jej, że nie jest we mnie zakochany, ale może spróbować się we mnie zakochać. Ja, człowiek w sumie pozbawiony większych uczuć, przytuliłam go, pocieszyłam, pozbierałam. Nigdy nikogo nie miałam, nigdy nie byłam zakochana. Jednak byłam zła, że chyba jest ze mną tylko dlatego, że dobrze mu się ze mną „sypia”. Traktował mnie normalnie, ale zauważył, że coś było nie tak – złość nie przeszła. Następnego dnia widziałam, że w ogóle nie cieszy się, że do niego przyszłam. Wtedy postanowiłam, że musimy się rozstać, chociaż bardzo, bardzo tego nie chciałam. Już następnego dnia spytałam, czy możemy być razem. Powiedział, że dobra ze mnie dziewczyna. Ale wyliczył moje wady, powiedział, że jakoś nie może mnie wyczuć, że nie kocha mnie tak jak Ilonę. Wtedy zezłościłam się i spytałam sarkastycznie „po co mamy być razem?”, powtórzył to i to był koniec. Spytał jeszcze przed wyjściem, czy się w nim zakochałam? – nic nie mogłam odpowiedzieć, tylko płakałam. I tak płakałam przez dwa dni. Pojechałam szybciej do domu. To były trudne święta, to rozstanie i koniec studiów, po których nie mam konkretnej pracy, to, że na wakacje nie mogę wrócić do domu, a nie mam kompletnie planów na życie... Wróciłam na uczelnię, na której ja się uczę, a on pracuje. Zobaczyłam go i kompletnie się poskładałam. Stał pod słońce przy samochodzie i wyglądał tak niesamowicie... zamiast powiedzieć cokolwiek, uciekłam. Napisałam mu głupiego esemesa, żeby nie miał do mnie żalu, jak będę się dziwnie zachowywać ignorować go czy gdzieś się chować. Jego zwyczajem nie odpowiedział mi. Następnego dnia napisałam mu, że ten esemes był głupi i pewnie mam huśtawkę emocjonalną przed menstruacją. To napisał do mnie na gadu-gadu– ech, nigdy nie był odważny, ale takiego go lubiłam... Powiedział, żebym się nie dołowała, że jest mu obojętne, czy mówię mu część, czy nie. Że po mnie i przede mną miał dziewczyny, które nudziły mu się po 2 dniach. Napisał, że nie mógł mnie „wyczuć”, a ja „teraz” powiedziałam, że to nie prawda, bo zdenerwował się dokładnie w tym samym momencie co ja, tylko, że ja nie chciałam się do tego przyznać. Napisałam mu, że drugiej takiej jak ja nie ma, a on, że każdy jest wyjątkowy. Pisał też, że czuje ”teraz” jakby mnie wykorzystał, by wyleczyć się z Ilony. A ja, że to nie prawda, bo widziałam jak na mnie patrzy i słyszałam, co do mnie mówi. Skończyło się na tym, że „na razie” woli być singlem. Powiedział, że wolny czas poświeci trenowaniu karate, by wzmocnić pewność siebie, też powiedziałam, że sobie coś poszukam. Zmieniłam temat, że włączę sobie kreskówkę, a on, że wróci do ćwiczeń. Teraz czuję się nieswojo. Jakbym w środku miała taką wielką pustkę. Źle sypiam, budzę się wcześnie. W nocy jak się obudzę serce zaczyna mi walić. Na uczelni widzę go z daleka. Unikam godziny, o której kończy pracę, by go nie spotkać. Często mam wrażenie jakby cegła leżała mi na piersi, albo serce się powiększyło. Nic mi się nie chce. Najczęściej wszystko smakuje jak popiół. Jak go widzę czuję się nieswojo, najczęściej tak jakby coś ścisnęło mnie za serce, a potem tracę ochotę na cokolwiek. Ostatnio prawie zemdlałam w pociągu. Ratowali mnie jacyś obcy ludzie. Jak mdlałam, zaczęły mi drętwieć kończyny. Nie wiem co mi jest... Czy to jest miłość? Byłam z nim przecież długo. Znam jego wady – zrobiłam długą listę. Ja jestem człowiekiem, który ma problemy z emocjami. Jak byłam mała, to brzmi banalnie ja wiem, ale prześladowali mnie moi „koledzy” i „koleżanki”, tak przez kilka ładnych lat. Jak się mieszka w zabite dechami wiosce, to nie ma się dokąd uciec... Nauczyłam się nienawidzić ludzi z całego serca. Chciałam się nauczyć kochać, ale nie umiałam, teraz jakbym miała depresje. Chciałabym wiedzieć, co mi jest?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne objawy. Nerwica?

Witam, od kilku miesięcy borykam się z bólami prawie w każdym zakątku mojego ciała. Bóle mięśni rąk i nóg, ale nie tylko, również pośladków, bóle kości, czasem stawów, kręgosłupa i, co mnie najbardziej niepokoi, to dyskomfort w pachwinie lewej, powiększone...

Witam, od kilku miesięcy borykam się z bólami prawie w każdym zakątku mojego ciała. Bóle mięśni rąk i nóg, ale nie tylko, również pośladków, bóle kości, czasem stawów, kręgosłupa i, co mnie najbardziej niepokoi, to dyskomfort w pachwinie lewej, powiększone węzły. Pod względem ginekologicznym wszystko okej, badania krwi też okej (OB 4). Miałam robione wiele badań, które niczego nie wykazywały, byłam również u neurologa, który powiedział, że to nerwica. Czy przy nerwicy mogą powiększać się węzły chłonne? Czy w czasie owulacji jest to możliwe? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mam zmiany nastrojów, często płaczę - co mam robić?

Jestem kobietą po przejściach. Moje życie niestety nie było usłane różami. Mając 13 lat na moich rękach umiera matka. Potem małżeństwo z człowiekiem, który stosował przemoc, wtedy pierwszy raz miałam ataki nerwicowe. Stwierdzono nerwicę serca, brałam jakieś leki, ale...

Jestem kobietą po przejściach. Moje życie niestety nie było usłane różami. Mając 13 lat na moich rękach umiera matka. Potem małżeństwo z człowiekiem, który stosował przemoc, wtedy pierwszy raz miałam ataki nerwicowe. Stwierdzono nerwicę serca, brałam jakieś leki, ale nie pamiętam już jakie. Miałam uczucie, że umieram, robiło mi się słabo, serce waliło jak oszalałe, jakieś mrowienie, drętwienie rąk i drżenie na całym ciele. Teraz mam 48 lat, przechodzę menopauzę. Mam zmiany nastrojów, często płaczę bez powodu, boję się wyjść na ulicę, boję się też być sama. Ciągle myślę o śmierci, której panicznie się boję. Mam też klaustrofobię. Poszłam więc do lekarza, który przepisał mi lek uspokajający z grupy benzodiazepin. Brałam go przez miesiąc i poczułam się trochę lepiej, ale niestety mam czasami ataki, które on nazywa atakami paniki. One są bardzo męczące, cały czas myślę tylko o tym, aby nie dostać takiego ataku. Nie wyjdę z domu do pracy bez tabletki tego leku. Biorę tylko rano, ale jak nie pracuję i zostaję w domu, wtedy nie biorę. Mogę nie brać nawet tydzień. Ale nie mogę pozbyć się myśli o śmierci, to ciągle we mnie siedzi. Brakuje mi często powietrza, mam wrażenie, że się uduszę. Nie wiem, co mam robić, może państwo mi podpowiecie? Byłam ostatnio u psychiatry, po rozmowie lekarz powiedział mi, że jestem typem pomagacza, że myślę o innych więcej niż o sobie, że za dużo myślę o śmierci, ale to nie jest zależne ode mnie, to samo siedzi w mojej głowie i nie mogę się tego pozbyć. Im więcej i mocniej chcę się pozbyć czarnych myśli, to one wracają z większą siłą. Przebywam za granicą i tu po prostu nie pójdę do lekarza. Co mam robić, co mi jest, jak mogę sobie pomóc? Bardzo proszę o radę. Z wyrazami szacunku – Ewa

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co to może być: nerwica, osobowość z pogranicza czy choroba dwubiegunowa?

Witam. Piszę tutaj, bo już nie mogę się połapać w życiu i w swoich myślach. Zacznę od tego, że mam 17 lat i chodzę do I klasy liceum. Od dziecka mam nerwicę, miałam mnóstwo fobii (jedne pokonałam, z innymi jeszcze...

Witam. Piszę tutaj, bo już nie mogę się połapać w życiu i w swoich myślach. Zacznę od tego, że mam 17 lat i chodzę do I klasy liceum. Od dziecka mam nerwicę, miałam mnóstwo fobii (jedne pokonałam, z innymi jeszcze walczę). Przeszłam już depresję. Chodziłam do psychologów, różnych, i podczas depresji do psychiatry. Brałam różne leki. W dzieciństwie przeszłam wiele różnych rzeczy złych - ale nie ze strony rodziny. Mam myśli samobójcze, i to często, oraz bulimię. Kiedyś się cięłam i próbowałam zabić, ale teraz jest trochę inaczej. To, co teraz się ze mną dzieje, jest dziwne. Ponieważ często śmiejąc się, w duszy czuję jakbym płakała i myślę o samobójstwie. Jestem strasznie agresywna i wybuchowa, a jednocześnie ukrywam, co czuję. Uważam się za nieatrakcyjną, grubą i beznadziejną. Żyję tylko dla kochającej rodziny, ponieważ nie znoszę życia, chciałabym umrzeć, a z drugiej strony boję się śmierci. Chciałabym być chora - umrzeć... Jestem łatwowierna, ale jednocześnie potrafię przez jedną, głupią błahostkę znienawidzić człowieka. Dzielę ludzi na "dobrych" i "złych" - nie ma nic po środku. Świat jest albo czarny - to częściej - albo biały. Nie umiem być z nikim w związku, jak ktoś mi mówi, że kocha, to czuję, że kłamie, bo nie można mnie kochać, ale z drugiej strony bardzo pragnę akceptacji i miłości. Wszystko we mnie to sprzeczności. Ciągle w sobie toczę walkę. Często odczuwam taką straszną pustkę. Taki straszny ból i cierpienie. Popadam w skrajności. Tracę przyjaciół jednego po drugim. Jestem samotna wśród ludzi. Boję się, że kiedyś zrobię jakąś głupotę. Jak się denerwuję potrafię nawet pięściami bić w ścianę czy siebie po głowie. Nigdy nikogo bym nie skrzywdziła, ale siebie... Czuję do siebie niechęć, nienawiść. Czuję, że lepiej by było dla wszystkich, gdybym się nie urodziła. Co ze mną jest nie tak? Co to może być za choroba? I co mam z tym zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję jakby wszystko było za mgłą - co się ze mną dzieje?

Od kilku dni czuję się, jakbym była w jakimś śnie. Co jakiś czas doznaję przebudzenia i nie wiem, czy to, co działo się chwilę temu było snem, czy rzeczywistością. Mówię coś, a za chwilę zastanawiam się, czy faktycznie to mówiłam....

Od kilku dni czuję się, jakbym była w jakimś śnie. Co jakiś czas doznaję przebudzenia i nie wiem, czy to, co działo się chwilę temu było snem, czy rzeczywistością. Mówię coś, a za chwilę zastanawiam się, czy faktycznie to mówiłam. Np. dziś robiłam prace porządkowe w ogródku. Było okej, a za chwilę zastanawiałam się, czy ja rzeczywiście to robię, czy mi się to śni. Po powrocie do domu kilkakrotnie wyglądałam przez okno, aby zobaczyć efekty tego, co robiłam, a właściwie to upewnić się, czy to robiłam, czy mi się śniło. Oprócz tego czuję, jakby wszystko było za mgłą, słyszę przez mgłę, tak samo widzę. Czuję się, jakby ciało nie było moje. Co mi może dolegać? Proszę o pilną odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można wyeliminować leki psychotropowe?

Witam! Moja mama ma 52 lata i od wielu lat cierpi na depresję. Regularnie korzysta z pomocy psychiatry, który przepisuje jej leki psychotropowe. Niepokoi mnie jednak jej stan, gdyż po wieloletnim przyjmowaniu tych leków ona stała się małym dzieckiem. Jest...

Witam! Moja mama ma 52 lata i od wielu lat cierpi na depresję. Regularnie korzysta z pomocy psychiatry, który przepisuje jej leki psychotropowe. Niepokoi mnie jednak jej stan, gdyż po wieloletnim przyjmowaniu tych leków ona stała się małym dzieckiem. Jest otępiała, zadaje pytania jak dziecko, nie umie sama nic zrobić, nie można z nią o niczym porozmawiać. Stała się zupełnie inną osobą, jak ten stan w ogóle można nazwać byciem osobą. I tak jest od kilku lat, a dokładniej, to jest coraz gorzej. Czy istnieje możliwość innego sposobu pomocy jej? Czy jest jakaś szansa, że kiedyś stanie się normalnym człowiekiem? Czy nie można zmienić sposobu leczenia, na inny, który nie będzie powodował tego, że wygląda jak narkoman, któremu narkotyki zniszczyły szare komórki?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co zrobić z lękami?

Niedawno skończyłam 15 lat. Mój problem polega na tym, że sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Mam problemy z psychiką. Mam lęki. Boję się wszystkiego wokół mnie. To zaczęło się jakieś 3 lata temu. We własnym domu słyszałam...

Niedawno skończyłam 15 lat. Mój problem polega na tym, że sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Mam problemy z psychiką. Mam lęki. Boję się wszystkiego wokół mnie. To zaczęło się jakieś 3 lata temu. We własnym domu słyszałam jakieś dziwne odgłosy, coś przypominającego wycie wilka. Ten odgłos zawsze przypominał mi duchy. Dostawałam nagłych ataków paniki, płakałam, biegłam do mamy i to ustawało. Nikt tego nie słyszał.

Moja mama zaczęła się martwić i zapisała mnie do psychologa. Chodziłam na terapię jakieś pół roku, po czym pani doktor zakończyła swoją pracę na tym stanowisku, a odgłosów już nie słyszałam, jednak lęk nie ustał. Tak jest do teraz. Boję się wszystkiego nawet pójść do toalety we własnym domu. Boję się zdjęć, okien, drzwi, ciemności, szczególnie luster. Kiedy jestem u koleżanki bądź na obozie i ktoś chce wywoływać duchy, zawsze reaguję tak samo "NIE!!!". Jeśli mi się coś śni, to zawsze koszmar. Oczywiście o czym? O duchach.

We wcześniejszym dzieciństwie przeżyłam dużo rzeczy, które mogłyby się odbić na mnie teraz. Ojciec bił moją matkę, mnie, mojego brata, potem się wyprowadził, oglądałam dużo horrorów, choć byłam za młoda (nie było to oczywiście pod nadzorem mamy, bo ona nie zgodziłaby się na to), nasłuchałam się opowiadań itp. Nie opuszcza mnie nadal jedna myśl. Co będzie za 3 lata kiedy będę już dorosła? Zapewne wyprowadzę się z domu. Być może zamieszkam sama. Będę nadal bać się wszystkiego wokół mnie? Nie wyobrażam sobie takiego życia. Nie wiem sama co mam z tym robić. Byłam u tamtego psychologa, ale teraz w tej przychodni nie prowadzą już takiej terapii. Moja mama o wszystkim wie, bo nadal proszę mojego brata lub ją, żeby ze mną poszła do toalety lub do kuchni. Bardzo proszę o pomoc. Co mam zrobić, aby się tego pozbyć?

Duszności, drgawki i płaczliwość na myśl o chodzeniu do szkoły

Witam. Mam na imię Kasia i mam 15 lat. Chodzę do drugiej klasy gimnazjum. Nigdy nie miałam problemów z nauką, zawsze miałam czerwony pasek na koniec roku szkolnego. Jestem lubiana przez rówieśników, przez nauczycieli także. Jestem dość wrażliwą osobą, ale...

Witam.

Mam na imię Kasia i mam 15 lat. Chodzę do drugiej klasy gimnazjum. Nigdy nie miałam problemów z nauką, zawsze miałam czerwony pasek na koniec roku szkolnego. Jestem lubiana przez rówieśników, przez nauczycieli także. Jestem dość wrażliwą osobą, ale lubię się śmiać. Nieczęsto wychodzę na dwór z koleżankami, bo nie lubię wałęsać się po dworze, a jeśli już wychodzę to wychodzę po to, żeby nie uznali mnie za 'dziwadło'. W październiku ubiegłego roku pojawiły się u mnie duszności związane ze stresem wywołanym przez szkołę. Zaniepokoiło to moją mamę, więc udałyśmy się do lekarza rodzinnego. Po rozmowie z lekarzem, stwierdzono, że tłoczę w sobie emocje, nie umiem powiedzieć nauczycielowi np. tego, że za dużo materiału do nauki dostajemy. To nerwica szkolna. Pani doktor przepisała mi granulki uspokajające.

Pierwszy semestr ukończyłam z średnią 5,0 (opłaciło się chodzić jako nieliczna z klasy na zajęcia poza lekcyjne). Duszności ustały. Jestem dość chorowita, więc dużo czasu spędzałam w domu z mamą, którą bardzo kocham. Nie miałam problemów z nadrabianiem. Z czasem niechęć do szkoły się nasiliła. Kiedy nauczyciel w szkole zapowiadał test lub kartkówkę, koszmar się zaczynał. Przychodziłam do domu, jak zwykle uśmiechnięta. Gdy zasiadałam sama przy biurku w moim pokoju, uśmiech znikał. Najpierw odrabiałam pracę domową, bo myślałam że lęk przed szkołą i jutrzejszymi kartkówkami bądź testami zniknie. Kiedy myślałam np. tydzień wcześniej o nadchodzącym teście, koszmar się zaczynał i tak jest do dziś. Kiedy myślałam o tym, jak dużo muszę się nauczyć, myślałam: Boże, przecież ja się tego nie nauczę, nie starczy mi czasu. Tak jest za każdym razem. Błagałam moją mamę, żebym nie szła do szkoły. Wolałam poprosić mamę, niż iść na wagary, które uważam za głupotę. Nie pojawiałam się na pierwszych terminach testów, bo czułam się pewniej, kiedy szłam je pisać w innym terminie. Nie pójdę do szkoły nienauczona. Bardzo boję się dostać jedynkę, wiem, może to chore ambicje, ale wolę zostać w domu niż iść do tego strasznego budynku, do nauczycieli.

Od jakiegoś czasu jest coraz gorzej. Płaczę i płaczę, bo wiem, że muszę chodzić do szkoły, ale dostaję drgawek, kiedy myślę o tym, co będzie na teście. Zwierzyłam się koleżance, ale ona powiedziała, że muszę chodzić do szkoły, bo to jest nie fair, że oni muszą pisać to w pierwszym terminie, a ja sobie nie przychodzę i mogę pisać, kiedy chcę. Moja mama mówi to samo. Kiedy powiedziałam mamie to, co czuję, że tak bardzo boję się chodzić do szkoły, zaczęła na mnie krzyczeć, że choć będę dostawać jedynki, muszę chodzić do szkoły, powiedziała, że mam coś z głową, że sobie coś przybrałam do głowy i że przysporzę jej jeszcze więcej problemów, i mówi, że po prostu już mi się nie chce uczyć. Owszem, jakieś 2 miesiące temu już nie miałam siły do nauki, ale właśnie wtedy ten lęk się nasilał i nasilał, aż do takiego stopnia.

Tak bardzo bezpiecznie czuję się w domu. Mam chęć do nauki, ale kiedy otwieram książkę i myślę jak dużo testów jeszcze mnie w tym tygodniu czeka, zaczynam płakać i dostaję drgawek. Bardzo chciałabym pracować w ambasadzie gdzieś na świecie i wiem, że muszę się dobrze uczyć, że długa i ciężka droga przede mną. Nie obawiam się liceum, tylko właśnie tych niecałych 3 ostatnich miesięcy nauki w drugiej klasie gimnazjum. Bardzo proszę o pomoc, bo to jest bardzo ciężkie. Boję się już cokolwiek powiedzieć przyjaciółkom i mamie. Pozdrawiam, Kasia.

Czy to lęki?

Witam, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Mianowicie nieoczekiwanie robi mi się duszno, serce zaczyna mi szybciej bić, czasami nawet wali jak oszalałe, jest mi niedobrze — czuję się, jakbym miała zaraz zwymiotować, czasami do tych napadów...

Witam, od jakiegoś czasu dzieje się ze mną coś dziwnego. Mianowicie nieoczekiwanie robi mi się duszno, serce zaczyna mi szybciej bić, czasami nawet wali jak oszalałe, jest mi niedobrze — czuję się, jakbym miała zaraz zwymiotować, czasami do tych napadów dochodzi biegunka albo wręcz przeciwnie zaparcia i ból brzucha, żołądka, ogólnie czuję jakby moje jelita się przewracały na wszystkie możliwe strony. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Trwa to już nieustannie ponad dwa tygodnie, myślałam z początku, że to może jakaś grypa żołądkowa (a może jakieś pasożyty?). Byłam u lekarza dał mi lek xxxxxxx na nudności. Jednak to mi nie pomogło, pojawiłam się znowu u lekarza, powiedział, że to może być coś na tle wirusowym, że mam odpoczywać. Po kilku dniach znowu zjawiłam się u lekarza, bo nadal czułam się źle, poprosiłam o badania krwi. Z tego, co zapamiętałam, robili mi pod kątem anemii, tarczycy, cukru i dwóch pozostałych nie pamiętam. Wyniki musiały wyjść dobrze, bo nie oddzwonili do mnie (tutaj tak robią, jeśli coś jest niepokojącego, dzwonią do pacjentów). Nudności ustały, pojawiły się problemy z jelitami, czuję jakbym miała zaraz dostać biegunki, ale nic się nie dzieje. Boję się wychodzić z domu, nie pracuję już drugi tydzień, w Kościele robi mi się słabo, duszno, pocą mi się dłonie, muszę wychodzić przed, w autobusie to samo, nigdy nie miałam takich problemów :( Nie mogę też spać, mimo brania tabletek ziołowych, czuję głód, ale mam tak ściśnięty żołądek, że jak już coś zjem, jest to na siłę, poza tym boję się jeść, żeby nie nasilić objawów ze strony żołądka i jelit. Patrząc wstecz tak do początku roku, miałam napady lęku, ale było to tylko szybkie bicie serca, drżenie rąk i ciała, brałam łagodne leki uspokajające i przechodziło. W Polsce leczyłam się na depresję i zaburzenia odżywiania. Rok temu w marcu sama odstawiłam antydepresanty (mój błąd), od tamtej pory mój stan ogólnie bardzo się pogorszył. Żyję z myślami s., ale jakoś daję radę. Moje pytanie brzmi, czy to co się ze mną dzieje, to lęki na tle nerwicowym, czy też może to być coś innego? Bardzo proszę o pomoc jak sobie radzić, nie wiem, co już robić, przy najbliższej wizycie w Polsce pójdę do psychiatry, ale póki co muszę jakoś żyć, a najlepiej jak siedzę w domu i nigdzie nie wychodzę :( Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinnam udać się z tym do lekarza, a jeśli tak, to do jakiego?

Jestem kobietą, mam 18 lat. Dziś zauważyłam ból pod lewą pachą przy podnoszeniu ręki, a zwłaszcza, gdy nacisnę na to miejsce. Nie wiem, czy powinnam udać się z tym do lekarza, a jeśli tak, to do jakiego?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy jestem osobą psychiczną?

Witam. Kiedyś, dawno w dzieciństwie, zrobiłam coś, czego teraz bardzo żałuję. Wydaje mi się, że męczy mnie to bardzo i przez to nie potrafię normalnie żyć. Posądziłam mojego ojca o gwałt, ale wydaje mi się, że tak nie było. Czy... Witam. Kiedyś, dawno w dzieciństwie, zrobiłam coś, czego teraz bardzo żałuję. Wydaje mi się, że męczy mnie to bardzo i przez to nie potrafię normalnie żyć. Posądziłam mojego ojca o gwałt, ale wydaje mi się, że tak nie było. Czy powinnam udać się na jakąś terapię indywidualną i opowiedzieć o moim cierpieniu wewnętrznym? Proszę o radę! Całkowicie pozbawiona szczęścia Marta

Czy moja psychika może mieć wpływ na moje obecne samopoczucie?

Kobieta, 31 lat. Witam, od 9 mies. mam stany podgorączkowe, których przyczyn ja i moi lekarze nie potrafią określić. Występują w trakcie dnia, nie mam ich tuż po przebudzeniu oraz późnym wieczorem, kiedy zazwyczaj jestem już w łóżku. Temperatura w...

Kobieta, 31 lat. Witam, od 9 mies. mam stany podgorączkowe, których przyczyn ja i moi lekarze nie potrafią określić. Występują w trakcie dnia, nie mam ich tuż po przebudzeniu oraz późnym wieczorem, kiedy zazwyczaj jestem już w łóżku. Temperatura w granicach 37-37,3. Od tamtej pory zrobiłam już mnóstwo badań podstawowych - wszystkie w normie. Tarczyca, borelioza, chlamydie, HIV - również w normie. Laryngolog, ginekolog, kardiolog, stomatolog... również wszystko okej. Ostatnio wykryto u mnie w moczu E. coli - po dwutygodniowej terapii antybiotykowej stan podgorączkowy bez zmian. Jestem pod kontrolą neurologa, ponieważ mam nocne drętwienia rąk oraz często sinieją mi ręce, np. przy ucisku (nie jestem w stanie nieść w ręce laptopa, ponieważ końcówki palców robią się sine, szczególnie przy niskich temperaturach). Niestety, żadnych konkretnych diagnoz. Obecne objawy, oprócz stanów podgorączkowych to również ucisk na klatkę piersiową, mam wrażenie jakby leżał na niej ciężki kamień, nie nasila się przy głębszym wdechu. Również taki ucisk czuję na plecach. Wyjątkowo silne i uciążliwe po dniu spędzonym z alkoholem. Zastanawiam się, czy nie ma to czasem coś wspólnego z nerwami... tylko czy mogłyby występować stany podgorączkowe? Może powinnam udać się na badania do psychologa lub psychiatry? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy wysoki poziom neurotyzmu przeszkadza w życiu?

Od niedawna chodzę do psychologa, na początku co 2 tygodnie (2 spotkania), a teraz co 3 (wczoraj byłam 4 raz). Psycholog stwierdziła, że mam wysoki poziom neurotyzmu. Jak bardzo będzie mi on przeszkadzał w życiu? I w jaki sposób i czy w ogóle da się go obniżyć?

Gdzie można skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologa?

Witam. Czy każda depresja bądź obniżony nastrój kwalifikuje się do wizyty u specjalisty? A może niekiedy wystarczy przeczekać? Podobno jestem zbyt wrażliwa, często płaczę, ale tylko przy najbliższych. Ogólnie jestem bardzo dowcipną, raczej roześmianą, ale jednocześnie zamkniętą w sobie 32-latką....

Witam. Czy każda depresja bądź obniżony nastrój kwalifikuje się do wizyty u specjalisty? A może niekiedy wystarczy przeczekać? Podobno jestem zbyt wrażliwa, często płaczę, ale tylko przy najbliższych. Ogólnie jestem bardzo dowcipną, raczej roześmianą, ale jednocześnie zamkniętą w sobie 32-latką. Zdecydowanie indywidualistką, która ceni sobie niezależność. Za rok wychodzę za mąż (po raz drugi), a za kilka miesięcy odbieram mieszkanie. Niestety żadna z tych rzeczy mnie nie cieszy. Mam wrażenie, że cały ten bałagan dźwigam sama na swoich barkach. Mój narzeczony notorycznie o wszystkim zapomina. Kocha mnie, ale mam wrażenie, że gdyby nie moje ciągłe przypominanie, to w domu nigdy nic nie byłoby zrobione ani dopilnowane. Począwszy od zaręczyn, a skończywszy na wbijaniu gwóździ. Zawsze zarabiałam nieco więcej od niego, a teraz niestety zmieniłam dość niefortunnie stanowisko i bardzo odbiło się to na mojej pensji. Od tego czasu mam wrażenie, że już niczemu nie podołam. To, że podjęłam złą decyzję odnośnie pracy, dodaje mi wrażenia, że moje decyzje nigdy nie będą pewne i przemyślane. Kiedyś miewałam myśli samobójcze, ale chyba wyłącznie dlatego, żeby samą siebie przestraszyć. Nie jestem pewna, czy bym się odważyła. Żeby to sprawdzić, skoczyłam kiedyś na bungee, nie bardzo mi się podobało, chociaż byłam dumna - znalazłam w sobie tyle siły, żeby to zrobić. Teraz panicznie boję się śmierci, nie oglądam horrorów. Miewam sny o tej tematyce. Nie potrafię zrozumieć samego faktu istnienia śmierci i wywołuje to u mnie prawdziwą panikę i spadek poczucia sensu w tym, co robię na koniec. Stałam się wybuchowa, zgryźliwa i panicznie boję się krytyki. Nie ufam nikomu. Nie mam ochoty wstawać do pracy, ani gotować obiadów czy sprzątać. Nie mam siły na to, żeby nad wszystkim czuwać. Mało kto to dostrzega, a ja po prostu strasznie się z tym wszystkim męczę... Czy powinnam udać się do specjalisty? Czy to może być bezpłatna wizyta?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy zgłosić się do lekarza?

Mam 28 lat. Jestem absolwentką filozofii, raczej wolnym duchem, piszę. Pisałam. Teraz mam dziecko, które mnie denerwuje, i męża, z którym nie umiem się porozumieć. Mieszkamy z jego rodzicami, których uważam za ludzi mało inteligentnych. Mam beznadziejną pracę, którą potrafi...

Mam 28 lat. Jestem absolwentką filozofii, raczej wolnym duchem, piszę. Pisałam. Teraz mam dziecko, które mnie denerwuje, i męża, z którym nie umiem się porozumieć. Mieszkamy z jego rodzicami, których uważam za ludzi mało inteligentnych. Mam beznadziejną pracę, którą potrafi wykonywać małpa. Zostały zawiedzione wszystkie moje marzenia, ambicje... Od 14 roku życia mam wahania nastroju, bóle głowy, myśli samobójcze. W wieku 18 lat miałam załamanie nerwowe związane z moim ojcem. Mam za sobą nieudaną próbę samobójczą (wypiłam całe opakowanie F***). Nie wiem czy to mania, ale czasami jak mnie weźmie, myślę tylko o tym. Miałam 2 razy w życiu lęki, a ostatnio o mało nie wróciły. W liceum przez całe ferie nie odsłaniałam zasłon, nie przebierałam się z piżamy. Na najbliższych wyładowuję frustracje za nieudane życie. Żeby nie wybuchnąć i nie zrobić czegoś głupiego, biję się mocno po głowie i ostatnio po nogach. To taki mój wentyl bezpieczeństwa. Ale boję się, że coś sobie zrobię w tę cholerną głowę. Czasami jest dobrze, ale przeważnie jestem zmęczona i rozżalona. Nie znajduję w niczym przyjemności. Ostatnio - co jest dobre - wróciłam do mojej największej pasji - czytania. Ale tak strasznie mi na niczym nie zależy... Nie kocham się nawet z mężem. Tak myślę, czy powinnam udać się do lekarza, ale boję się, że kiedy się uśmiechnę, to powie - "Pani jest zdrowa, wszystko okey", etc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak mogę pomóc bratu chorującemu na schizofrenie paranoidalną?

Mam brata, który choruje na tą chorobę od 3 lat. Ma on 25 lat, obecnie jest na rencie, bierze leki. Jego choroba mnie przeraża, mój brat bardzo przytył, zaniepokoiło mnie to, ponieważ zawsze był szczupły, i był żywiołowym chłopakiem. Od...

Mam brata, który choruje na tą chorobę od 3 lat. Ma on 25 lat, obecnie jest na rencie, bierze leki. Jego choroba mnie przeraża, mój brat bardzo przytył, zaniepokoiło mnie to, ponieważ zawsze był szczupły, i był żywiołowym chłopakiem. Od kiedy powiedziano mu, że choruje na schizofrenie paranoidalną. to zmienił się o 360 stopni. Jest smutny i nic mu się nie chce. Cały czas obwinia nas o swoją chorobę i mówi, że przez jego pobyt w szpitalu wstrzyknęli mu tam jakąś chorobę a dokładnie, że ma HIV. Od roku nie jest z nim tak źle. Bardzo chciałabym, aby poznał jakąś dziewczynę, ale on mówi, że nie będzie obarczał problemem żadnej dziewczyny i nie chce założyć rodziny. Moim zdaniem powinien poznać odpowiednią osobę i się z niż związać to by mu pomogło, ale czy taka osoba może założyć rodzinę i normalnie funkcjonować? Chciałabym mu jakoś pomóc w innym stylu tzw. może wie pan, gdzie są organizowane takie spotkania dla chorych z tą chorobą w pobliżu Czarnkowa w województwie wielkopolskim? Albo jak mogłabym mu pomóc w inny sposób? Zależy mi na bracie nie chciałabym, aby jego choroba się pogłębiła. Z góry dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty