Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Czy w trakcie przyjmowania leku przeciwdepresyjnego mogą pojawić się myśli samobójcze?

Witam, na początku leczenia brałam lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI, ale nie działał i lekarz mi zmienił na kolejny lek, ale w ulotce wyczytałam, że ten lek może wywoływać myśli i/lub zachowania samobójcze. Wcześniej nie miałam takich myśli, tylko bałam...

Witam, na początku leczenia brałam lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI, ale nie działał i lekarz mi zmienił na kolejny lek, ale w ulotce wyczytałam, że ten lek może wywoływać myśli i/lub zachowania samobójcze. Wcześniej nie miałam takich myśli, tylko bałam się tego, że stracę kontrolę nad sobą i mogę to zrobić. Proszę o pomoc.

 

 

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zmienne nastroje, niska samoocena, niestabilność emocjonalna. Czy można postawić diagnozę na podstawie tych objawów?

Witam, mam na imię Tadeusz i mam 18 lat. Od mniej więcej 2, może 3 lat mam problem z własną osobowością. Bardzo ciężko opisać mi, o co chodzi, ponieważ sam nie jestem tego pewien. A więc, mam bardzo częste zmiany...

Witam, mam na imię Tadeusz i mam 18 lat. Od mniej więcej 2, może 3 lat mam problem z własną osobowością. Bardzo ciężko opisać mi, o co chodzi, ponieważ sam nie jestem tego pewien. A więc, mam bardzo częste zmiany nastroju, w jednej chwili jestem radosny i pozytywnie nastawiony do otoczenia, a za godzinę sytuacja zmienia się o 180 stopni, jestem strasznie niestabilny emocjonalnie, przy tym skryty i nieśmiały. Moja samoocena także nie jest zbyt wysoka. Często jestem nerwowy, lecz nie potrafię się w jakiś konkretny sposób wyżyć, uprawiam dwa sporty, jednak to nie pomaga. Ciągle myślę o swojej drugiej połówce, nie mam dziewczyny... ciągle szukam, lecz nic mi nie wychodzi. Mam w głowie w jednej chwili tysiąc myśli... może na siłę szukam u siebie jakiegoś problemu? Ale jak mam sobie z tym poradzić, nie angażując w to żadnego lekarza ani specjalisty? Jestem pewien, że nie wyraziłem do końca swojego "problemu", ale, niestety, nie wiem, co więcej napisać.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak poradzić sobie z dalszym życiem?

Witam. Mam 19 lat, studiuję na akademii medycznej. Zawsze miałam problemy natury osobistej, jednak od ostatniego czasu nasiliły się one, uniemożliwiając mi normalne funkcjonowanie. Dlatego szukam pomocy, gdyż jeśli to potrwa, to stoczę się zupełnie na dno. Mieszkam od paru...

Witam. Mam 19 lat, studiuję na akademii medycznej. Zawsze miałam problemy natury osobistej, jednak od ostatniego czasu nasiliły się one, uniemożliwiając mi normalne funkcjonowanie. Dlatego szukam pomocy, gdyż jeśli to potrwa, to stoczę się zupełnie na dno. Mieszkam od paru miesięcy sama, studiuję bardzo daleko od domu. Nie mam tu nikogo bliskiego, z kim mogłabym porozmawiać o swoich problemach, a ja czuję, że z każdym dniem coraz gorzej ze mną. Zupełnie nie mogę się uczyć. Nigdy nie byłam dobra w „zakuwaniu na pamięć”, zawsze potrzebowałam logiki, aby połączyć coś w jedną całość - wtedy wydawało się to przejrzyste i mogłam swobodnie operować danymi informacjami. Teraz, gdy otwieram książkę, jestem w stanie skupić się najwyżej dwie godziny dziennie… lub do czasu, aż coś będzie dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Wtedy wyświetla mi się w myślach informacja „zostaw to i idź spać”. Mam chorobliwą potrzebę rozumienia każdego zdania i dogłębnego wnikania w temat. Próbowałam szukać potrzebnych mi informacji, ale zajmowało to zbyt wiele czasu - w konsekwencji czego nie przerabiałam większości materiału. Dodatkowo wpadam w zażenowanie, gdy nie mogę czegoś znaleźć i szybko się poddaję. Moje stopnie są kolejnym powodem do frustracji - wiem, że stać mnie na więcej. Mam problemy w kontaktach z ludźmi - zawsze miałam. W dzieciństwie nie wiedziałam, jak się zachowywać w stosunku do rówieśników, często nie czułam się swobodnie, próbując ich naśladować. Do dzisiaj nie rozumiem ludzi, nie potrafię z nimi rozmawiać, nie wiem o czym. Często rozmowy ograniczam do wymiany informacji na dany temat, ale nie czerpię z tego jakiejś przyjemności. Powiedziałabym raczej, że korzyść. Nie wychwytuję ludzkich intencji, ciężko mi ocenić, kiedy ktoś żartuje - chyba że znam go znacznie dłużej. Często wykorzystuję ludzi jako tło do wygadania się - mówię wtedy długo na jakiś temat, nawet nie wymagając, aby towarzysząca mi osoba słuchała mnie. Wystarczy, że jest. Dlatego tak doskwiera mi siedzenie samej w czterech ścianach. Nie mam tu bliskich znajomych - miałam dwie koleżanki, ale w wyniku pewnego nieporozumienia one od jakiegoś czasu mnie unikają. Tak więc, spędzam czas samotnie, przed zajęciami czuję się jak obca wśród znajomków. Oni tak świetnie się dogadują, są w grupie. Zdarza się, że ktoś próbuje do mnie zagadać, ale ja nie wychwytuję jego intencji i nie potrafię nawiązać właściwej rozmowy. Źle się czuję w większych grupach ludzi. Mam jedną prawdziwą przyjaciółkę, ale jest ona bardzo daleko ode mnie. Kontaktuje się codziennie przez komunikator internetowy, jednak dla mnie to za mało. Dużo rozmyślam, wyobrażam sobie inny świat, w którym ludzie tworzą jeden organizm - każdemu zależy na swojej pracy i wykonuje ją sumiennie i właściwie. Najmocniejsze cechy jednostek są wykorzystywane tak, że każdy czuje satysfakcję z tego, co robi. Przez te moje rozmyślania nie widzę większego sensu w rzeczywistości, jaka mnie otacza. Każdy dzień jest katorgą, wydaje mi się, że to, co robię, nie ma najmniejszego sensu, nie widzę efektów swojej pracy - lub konkretnie, nie widziałam efektów, gdy jeszcze coś robiłam. Ostatnio bardzo dużo śpię, nawet nie dlatego, że jestem zmęczona. Gdyby nikt mnie nie budził, nie wstawałabym całymi dniami. Czuję, że nie mam po co się budzić i dla kogo. Każde niepowodzenie podsumowuję snem lub całkowitym wyłączeniem się z rzeczywistości - gram wtedy w gry, oglądam japońskie kreskówki, wyładowuję emocje na keyboardzie. Wydaje mi się, że mnie wtedy tu nie ma, że nic tak naprawdę się nie dzieje. Ostatnio coraz częściej myślę o tym, aby zniknąć z tego świata. Jednak nie potrafiłabym się zabić - coś mnie całkowicie powstrzymuje przed tym, mówi, że mam jeszcze tu coś do zrobienia. Tylko ja nie wiem co? Cokolwiek zaczynam planować, nie jestem w stanie doprowadzić do końca. Właściwie nikt nie popiera moich pomysłów - najczęściej mi je wręcz odradzają, twierdząc, że nie teraz na to pora. A ja czuję, że robienie czegoś „od siebie” dodałoby mi energii. Zdarza się, że popadam w taką rozpacz, że płaczę przez pół dnia i nie jestem w stanie niż robić. W skrajnych przypadkach nie mogę zasnąć godzinami, bo słyszę głosy w głowie, przypominające mi o wszystkich przykrych sprawach. Ostatnio przed zaliczeniem uwikłałam się w jeszcze jeden problem, tym razem związany z prawem - pamiętam, że przez trzy dni nie potrafiłam robić nic innego, jak grać i spać - byleby nie myśleć. Przyjaciółka uświadomiła mi potem, że nic przez ten czas nie jadłam - tylko że ja zupełnie nie czułam głodu! Mam ciągle zaciągnięte rolety tak, że wewnątrz mojego mieszkania panuje mrok. Nie mam ochoty wychodzić na zewnątrz - co najwyżej raz dziennie na zajęcia (zdarza się, że jeśli mam okienko między ćwiczeniami i wrócę do domu, to nie mogę wyjść po raz kolejny). Mam problemy z pamięcią, często tracę wątek, nie pamiętam zdarzeń, zapominam co miałam zrobić czy powiedzieć. Świat wydaje mi się szary, oschły, brutalny i nielogiczny. Każdego dnia próbuję walczyć ze swoimi słabościami, jednak gdy pojawiają się nowe pretensje - profesorów, bo czegoś nie umiem, znajomych, bo nie spełniam ich oczekiwać – słabnę. Najlepiej czuję się z moją przyjaciółką, gdy bawimy się jak dzieci - robiąc wiele irracjonalnych z punktu widzenia przeciętnego przechodnia rzeczy. Teraz obawiam się, że nawet do tego nie będę zdolna. Wydaje mi się, że umiera moja dusza i staję się pustym, suchym konarem, który za jakiś czas będzie w stanie tylko spełniać czyjeś żądania. A tego boję się najbardziej. Chciałabym wyrwać się z tego koła, gdyż czuję, że przez to pewnego dnia stracę wszystko, co mam. Nigdy nie konsultowałam swoich problemów z fachowcem - normalnie mieszkam w małej miejscowości, gdzie takiego nie ma, a teraz zwyczajnie nie mam czasu, by owego szukać. Z góry dziękuję za opinię.

Jak poradzić sobie ze "zmorą"?

To przychodzi co jakiś czas w nocy. Zaczęło się dwa miesiące temu po śmierci babci. Czuję, że coś strasznie uciska moja klatkę piersiowa, wręcz siedzi na niej. Nie mogę oddychać ani wykonać żadnego ruchu. Przeraża mnie to, nie pozwala normalnie żyć. Boję się! Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Obawy o zdrowie narzeczonego

Witam. Mój narzeczony ma 28 lat. Od wielu lat choruje na łuszczycę i łupież pstry. Dodatkowo jest dość otyłym mężczyzną i prowadzi siedzący tryb życia (pracuje przy komputerze, wraca późno do domu i jest zmęczony jakąkolwiek aktywnością). Jest kilka spraw,...

Witam. Mój narzeczony ma 28 lat. Od wielu lat choruje na łuszczycę i łupież pstry. Dodatkowo jest dość otyłym mężczyzną i prowadzi siedzący tryb życia (pracuje przy komputerze, wraca późno do domu i jest zmęczony jakąkolwiek aktywnością). Jest kilka spraw, które bardzo mnie martwią w związku z Jego zdrowiem. Przeszedł w życiu swoje (śmierć taty) i jest człowiekiem wrażliwym, szybko denerwującym się. A każde nerwy odbijają się na Jego zdrowiu (pojawia się więcej zmian łuszczycowych). Kolejną sprawą jest to, że strasznie się poci, wystarczy że się przytuli do mnie, odrazu jest 'mokry'. O spaniu pod jedną kołdrą nie ma mowy, bo przez to nie mógłby zasnąć (co już przeszliśmy). A pocenie się z kolei wpływa na łupież. Bo jak wiadomo grzybki lubią wilgotne środowisko. J. bierze dużo lekarstw zapisanych przez lekarza, który w związku z Jego otyłością kazał wykluczyć Mu potrawy ciężkie, tłuste, nasycone tłuszczem - przez pewien czas stosował się, odstawił soki z cukrem, energy drinki, ale potrawy gotowane przez mamę wiadomo jakie są... a także jakie są ich ilości i godziny spożywania posiłku ostatniego, kiedy wraca do domu o 19. Dieta nie wchodzi w grę, bo nie mógłby jeść co 3 h ze względu na pracę, w której ma tylko jedną przerwę. Staram się dbać o niego, 'krzyczę', kiedy sięgał ostatnio po energy drinki, kiedy je 3 kebaby w tygodniu lub za często chce odwiedzać Mc Donalda... Boję się, że przez to wszystko obniżyła mu się chęć na seks. Mieliśmy ostatnio problemy z Jego erekcją, i to dość poważne - nie wykluczam także, że problem jest we mnie - jestem zbyt podniecona, nie ma tarcia...  J. ma nerwową pracę, zastanawiam się jak Mu pomóc, aby trochę Go ożywić, aby zniknęły problemy z erekcją, aby nabrał sił na aktywność i więcej ruchu. Proszę o porady.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy już zawsze będę cierpieć na zaburzenia lękowe?

Witam, mam 26 lat. Miałam robiony test MMPI. Pytałam lekarza o wyniki. Powiedział tylko tyle, że mój charakter jest skłonny do zaburzeń depresyjnych i lękowych. Od sierpnia 2008 roku leczę się na zaburzenia lękowe. Jestem po 12-tygodniowej terapii dynamiczo-poznawczej. Odstawilam...

Witam, mam 26 lat. Miałam robiony test MMPI. Pytałam lekarza o wyniki. Powiedział tylko tyle, że mój charakter jest skłonny do zaburzeń depresyjnych i lękowych. Od sierpnia 2008 roku leczę się na zaburzenia lękowe. Jestem po 12-tygodniowej terapii dynamiczo-poznawczej. Odstawilam leki antydepresyjne i po miesiącu objawy zaczęły wracać, i znowu biorę leki antydepresyjne SSRI. Na razie nie widać poprawy, bo biorę je dopiero 2 tygodnie. U mnie, w przychodni zdrowia psychicznego, nie ma terapii indywidualnej, obdzwoniłam parę przychodni i wszędzie jest prywatnie, a na taką mnie nie stać. Jeśli nie muszę, nie wychodze z domu, ciągle krążą mi po głowie głupie myśli, już tracę nadzieję na całkowite wyleczenie. Czy wyniki tego testu wskazują, że już do końca życia będę miała te zaurzenia? Dodam, że jestem DDA.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lekarze twierdzą, że to nerwica, ale czy na pewno?

Mam pytanie, mam 21 lat. Od kwietnia tamtego roku zaczęłam się gorzej czuć (bóle głowy, często mi słabo było, takie uczucie ciepła idące do głowy). W październiku, jak ja to nazywam, pierwszy atak miałam. Jadąć autem, nagle zrobiło mi się...

Mam pytanie, mam 21 lat. Od kwietnia tamtego roku zaczęłam się gorzej czuć (bóle głowy, często mi słabo było, takie uczucie ciepła idące do głowy). W październiku, jak ja to nazywam, pierwszy atak miałam. Jadąć autem, nagle zrobiło mi się dziwnie uczucie pieczenia w rękach, jak bym była poparzona, uczucie takiego chłodu idącego w stronę głowy, szyi, kręgosłupa i klatce piersiowej. Dziwnie w głowie od razu mi się zrobiło, słabo, zaczęłam się trząść najpierw od środka, a potem cała się zaczęłam trząść. Potem miewałam takie ataki raz na miesiąc, tylko, że teraz nie mam uczucia zimna, tylko teraz mam uczucie ciepła w klatce piersiowej, uszy strasznie mnie pieką końcówki mam takie czerwone. Takie uczucie ogólnie tylko mam na klatce piersiowej, czasami na kręgosłupie, dodatkowo tak od razu mi się dziwnie w głowie robi, słabo się czuję, serce mi zaczyna bić, jakby miało mi wyskoczyć, czasami czuję ból w klatce piersiowej (takie ukucia),drętwienie rąk, ogólnie słabość. Teraz takie objawy mam czasami kilka razy dziennie po 9 razy. Teraz akurat po wynikach rezonansu magnetycznego głowy i kręgosłupa się uspokoiło, bo już tydzień nie mam objawów, a jak mi się zaczyna, to staram się nie myśleć o tym, zajmuję się czymś, żeby tylko nie myśleć i przechodzi. Byłam u wielu lekarzy. Jeden neurolog stwierdził, że od 20 lat nie widział tak znerwicowanej osoby (nie wierzyłam mu, bo byłam jakoś w sierpniu, a pierwszy taki atak miałam w październiku, i sobie myślałam, ja znerwicowana, nie). Niedawno byłam u neurologa, wypisał mi skierowanie na badania, właśnie rezonansu głowy, kręgosłupa szyjnego (wyniki wyszły OK, głowy - w granicach normy, a kręgosłupa - lordoza, przepuklina krążka miedzykręgowego w fazie protrusio, uciskający worek oponowy)(robiłam też EKG serca i mam dobre, badanie krwi - mam wysoki cholesterol). Dodam, że byłam u innego neurologa, też potwierdził nerwicę, że bardzo jestem osobą znerwicowaną. Moje pytanie jest takie: który z lekarzy może mi wskazać, jaka to nerwica, bo różne są objawy nerwic. Chodzę do psychologa, byłam już 4 razy, jak na razie nie daje efektów. Ale sama próbuję walczyć z tym. Czasem jest ciężko i to bardzo ciężko (ale doszłam do wniosku, że jak sama sobie nie pomogę, to nikt mi nie będzie wstanie pomóc). Bardzo bym chciała się wyleczyć, ale czasami nie wiem, jak mam się zabrać do tego, do kogo mam pójść. Zastanawiam się, czy to rzeczywiście nerwica. Bo lekarze twierdzą, że to tak, ale nie powiedzą mi jaka to nerwica .

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Czynniki biologiczne w powstawaniu nerwicy. Jak rozmawiać o nerwicy z rodziną?

Mam 32 lata, od kilkunastu lat cierpię na nerwice lękową (lęk społeczny). Od paru lat wiem, że to nerwica, a od ponad dwóch lat chodzę na terapię. Przed dwoma laty przeszłam dwumiesięczną terapię grupową, potem próbowałam terapii poznawczo-behawioralnej – terapeutka...

Mam 32 lata, od kilkunastu lat cierpię na nerwice lękową (lęk społeczny). Od paru lat wiem, że to nerwica, a od ponad dwóch lat chodzę na terapię. Przed dwoma laty przeszłam dwumiesięczną terapię grupową, potem próbowałam terapii poznawczo-behawioralnej – terapeutka odesłała mnie do psychiatry po leki. Zażywałam różne przez 2 lata. Obecnie korzystam z terapii psychodynamicznej. Chciałam spytać o rolę czynników biologicznych w powstawaniu nerwicy, jak duża jest ta rola, czy decydująca??? Jaki sens mają argumenty mówiące o tym, że skoro te czynniki odgrywają rolę w powstawaniu nerwicy, to trzeba ją leczyć, nie terapią, tylko hamując funkcję wydzielania jakichś substancji, czy naprawiając jakieś nieprawidłowości w budowie i funkcjonowaniu mózgu, układu nerwowego czy innych układów? Takich argumentów używa moja rodzina. Na zaradzenie moim napięciom natury psychicznej proponowana mi jest np. nospa!!! Podczas gdy nawet lekarz i psychoterapeuta stwierdził, że w moim przypadku nie ma większego sensu zażywanie leków psychotropowych, bo niewiele pomagają. Rodzina wysyła mnie do endokrynologa, neurologa, a nawet na scyntygrafię mózgu (pod wpływem lektury: Daniel G Amen, Lisa C. Routh "Leczenie lęków i depresji"). Wierzą, że medycyna „idzie naprzód” i w niedługim czasie pojawią się nowoczesne(!!!), w przeciwieństwie do znachorskiej i „nienaukowej” psychoterapii, metody leczenia problemów natury psychicznej. Jakich użyć argumentów, w jaki sposób przekonać bliskich, że nerwica to „choroba” emocji i nie da się jej wyleczyć cudownymi lekami, operacjami i podobnymi zabiegami? A może to ja nie mam racji?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy z nawiązywaniem relacji z ludźmi

Witam. Jestem dziewczyną i mam 16 lat. Obniżenie nastroju towarzyszy mi już od ponad roku. Nie było jakiejś konkretnej przyczyny, nic złego się nie stało. Od tamtej pory nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Zaczęłam się...

Witam. Jestem dziewczyną i mam 16 lat. Obniżenie nastroju towarzyszy mi już od ponad roku. Nie było jakiejś konkretnej przyczyny, nic złego się nie stało. Od tamtej pory nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Zaczęłam się okaleczać, wiele razy próbowałam przestać, ale nie udało się. Cięłam się po całym ciele, zazwyczaj parę razy dziennie. Trwa to do dzisiaj, chociaż staram się powstrzymywać, ale wiadomo... Najpierw okaleczałam się, jak coś się stało, jak się zdenerwowałam, ale później już był to zwykły nałóg. Chciałam z tym skończyć, ale po nieudanych próbach nie wiem, czy jest sens dalej to rzucać, w końcu czuję się po tym lepiej. Mam myśli samobójcze. Towarzyszą mi one prawie zawsze. Parę razy byłam zdecydowana się zabić, ale zawsze coś mi przeszkodziło. Raz połknęłam garść tabletek, m.in. na sen, ale tylko zrobiło mi się niedobrze i zasnęłam... Parę razy stałam już z nożem w ręku... Wiele razy śniło mi się, że nie żyję i, o dziwo, nie były to koszmary. Boję się sama siebie, bo wiem, do czego jestem zdolna. Jak wpadnę w furię, co zdarza mi się często, będę w stanie to zrobić. Miałam też okresy, kiedy intensywnie się odchudzałam, prowokowałam wymioty. Co parę miesięcy wraca do mnie ta fobia głodzenia się... Od roku cierpię na bezsenność. Ani jednej nocy nie przespałam całej. Nie dam rady zasnąć, a jak zasnę, to budzę się co chwilę. Zazwyczaj nie śni mi się nic, ale koszmary, więc po miesiącach tej męki zrezygnowałam ze snu w nocy i odsypiam w dzień. Brałam chyba wszystkie możliwe tabletki ułatwiające sen (ziołowe), ale nic nie pomagały. Byłam u lekarza rodzinnego, ale powiedział, że sobie coś wymyśliłam i nie przepisze mi w tym wieku tabletek nasennych. Od jakiegoś czasu towarzyszą mi dziwne lęki. Boję się, ale nie wiem czego. Trudno mi to wyjaśnić... budzę się w nocy i się boję. Idę ulicą i muszę się oglądać co chwilę za siebie. Czasami zaczynają mi się trząść ręce, robi mi się gorąco... nie da się żyć już z tym ciągłym lękiem... Myślę, że warto dodać też, że moja rodzina nie jest do końca normalna. Z pozoru wszystko jest OK, ale ja tego nie mogę nazwać rodziną. Moi rodzice ciągle się kłócą, wyzywają, wiele razy jedno z nich po prostu sobie wyjeżdża, bo ma też tego dosyć. Tylko największy żal mam do nich, że nie zwracają uwagi na swoje dzieci. Mi i tak już życie zmarnowali, ale nie chcę, żeby to samo czekało moją młodszą siostrę. Moi przyjaciele zauważyli, że coś jest nie tak, i zaprowadzili mnie do jednej z nauczycielek, która podobno mogła mi pomóc. Tak, to prawda, zrobiła wiele dobrego, ale na dłuższą metę nic nie zmieniło to w moim życiu. Wielu z moich przyjaciół się ode mnie odwróciło, bo nie mogli już mnie znieść. Nie mam ochoty z nikim się spotykać, siedzę zazwyczaj sama w ciemnym pokoju, a jak wychodzę, to po to, żeby nie wzięli mnie za kompletną wariatkę, za którą i tak większość mnie uważa. Bo kto by uważał za normalną osobę kogoś, kto zazwyczaj patrzy się w ścianę, nie odzywa się do nikogo, a jak nawet to wybucha płaczem i zaczyna wrzeszczeć? Ostatnio rozpadła się moja wieloletnia przyjaźń z pewnym chłopakiem. Z mojej winy. Nie potrafiłam dłużej walczyć o to, żeby to uratować, a on nie miał siły dłużej się ze mną szarpać. Ta sytuacja nauczyła mnie, że nie potrafię stworzyć żadnej trwałej relacji z nikim. Nie pozwalam nikomu do siebie się zbliżyć. Nigdy nie miałam chłopaka i pewnie nigdy mieć nie będę. Rodziny też nie uda mi się stworzyć, tego jestem pewna. Bo kto z takiej rodziny, w jakiej ja się wychowuję może założyć własną, normalną..? Nie będę nikogo ranić. Do tej pory za wielu ludzi zraniłam. Już powoli mam tego dosyć, nie wytrzymuję. Czuję się jak w jakiejś pułapce, krzyczę i nikt mnie nie słyszy. Kiedyś byłam towarzyską, wesołą dziewczyną, miałam plany, marzenia, a teraz moim jedynym marzeniem jest to, żeby zasnąć i się już nigdy nie obudzić.. Na koniec dodam, że moi rodzice nic nie wiedzą o moich problemach i nie chcę z nimi o tym rozmawiać. Zaczynają coś zauważać, ale zawsze ich zbywam. Chciałabym się dowiedzieć, co specjalista sądzi o moim stanie. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czuję się zagubiony

Witam. Mam 16 lat i mam problem. Otóż jakiś czas temu zauważyłem, że czuję się zagubiony, nie wiem, co robię, idę gdzieś i zastanawiam się, czy to naprawdę się dzieje, czy mi się to nie śni. Mam zmienne nastroje, jestem nerwowy od tego czasu. Proszę o jak najszybsza pomoc.

Zaburzenia lękowe a ciąża

Witam, mam 30 lat i stwierdzono u mnie zaburzenia lękowe z somatyzacją. Już od jakiegoś czasu, tj. ok. 3, 4 miesięcy, brałam leki psychotropowe przepisywane przez neurologa czy lekarza rodzinnego. Około 3 tygodni temu, po mojej pierwszej wizycie u psychiatry...

Witam, mam 30 lat i stwierdzono u mnie zaburzenia lękowe z somatyzacją. Już od jakiegoś czasu, tj. ok. 3, 4 miesięcy, brałam leki psychotropowe przepisywane przez neurologa czy lekarza rodzinnego. Około 3 tygodni temu, po mojej pierwszej wizycie u psychiatry i stwierdzeniu zaburzeń lekowych, otrzymałam kolejne leki. Tydzień później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Jest to moje pierwsze dziecko. Po tej informacji momentalnie sama odstawiłam leki i udałam się do ginekologa. Ten lekarz zalecił mi skonsultowanie stanu zdrowia i konieczności brania leków u psychiatry. Niestety, możliwa wizyta to początek marca. Czuję się różnie, a musiałam wrócić do pracy. Mam zawroty głowy oraz bóle. Jest troszkę lepiej niż przed wiadomością o ciąży, ale myślę, że to dla tego, iż staram się wmawiać sobie, że wszystko będzie OK. Proszę o pomoc. Co z lekami i czy są jakieś substytuty, które by nie zagrażały maleństwu. Jak sobie/nam :) pomóc? Pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam prawdopodobnie BPD i bulimię - co robić?

Witam, mam 20 lat, obecnie studiuję. Od jakichś 5 lat, gdzieś od początków liceum, to wszystko się zaczęło - różne stany depresyjne, pojawiały się myśli samobójcze, strach nie wiadomo przed czym, codziennie uczucie przygnębienia i smutku. Po jakimś czasie pojawiła...

Witam, mam 20 lat, obecnie studiuję. Od jakichś 5 lat, gdzieś od początków liceum, to wszystko się zaczęło - różne stany depresyjne, pojawiały się myśli samobójcze, strach nie wiadomo przed czym, codziennie uczucie przygnębienia i smutku. Po jakimś czasie pojawiła się w moim życiu żyletka, samookaleczanie stało się sposobem na ból. Rozmawiałam z psychologiem i prawdopodobnie mam BPD. Poza tym od około roku mam problem z bulimią... już nie wiem, do kogo iść po pomoc. Nikomu o tym nie mówię, o tym, co się dzieje. Na co dzień się uśmiecham i udaję, że wszystko jest w porządku.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam duży strach w sobie, najgorzej jest nocą, nie mogę spać i boję się ciemności

Mam problem ze spaniem. Strach i lęki, kiedy robi się ciemno, uciski na gardło. Nie wiem już, co robić...
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mi jest? Mam lęki w sklepie i czuję, że ludzie mnie obgadują

Dzień dobry:) Mam pewien problem. W szkole mam 4 najlepsze kumpele:) od bardzo dawna. Zawsze jak mam iść gdzieś bez nich, np. do sklepiku, na salę czy łazienki, po prostu się boję. I tak jest zawsze, chyba po prostu jestem...

Dzień dobry:) Mam pewien problem. W szkole mam 4 najlepsze kumpele:) od bardzo dawna. Zawsze jak mam iść gdzieś bez nich, np. do sklepiku, na salę czy łazienki, po prostu się boję. I tak jest zawsze, chyba po prostu jestem od nich uzależniona. W domu jak jestem sama, a tak jest często, bo jestem jedynaczką, a rodzice pracują, nie mam żadnych problemów. Do sklepu mogę iść i jest OK. Radzę sobie dobrze. Tylko jak mam iść do większego, bardziej zaludnionego miejsca sama, po prostu łapie mnie lęk. Co robić w tej sytuacji? Jak w tym miejscu są moi znajomi, to wszystko jest dobrze:) a jeśli wrodzy, to już zaczyna się problem. Tak samo często mam wrażenie, że ktoś mnie obgaduje:( Nie wiem dlaczego. Że śmieje się ze mnie:( wiem, że to czasem tylko moja wyobraźnia. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to tylko nerwica, czy coś gorszego? Co mi jest?

Witam, mam 20 lat, nie wiem, jak zacząć. Zacznę od tego, że strasznie się boję, że mam jakieś początki choroby psychicznej, a dokładniej schizofrenii. Bardzo boję się tej choroby. Boję się, że zacznę słyszeć głosy, mieć urojenia i zacznę...

Witam, mam 20 lat, nie wiem, jak zacząć. Zacznę od tego, że strasznie się boję, że mam jakieś początki choroby psychicznej, a dokładniej schizofrenii. Bardzo boję się tej choroby. Boję się, że zacznę słyszeć głosy, mieć urojenia i zacznę myśleć, że ktoś mnie śledzi albo zacznę odczuwać zapachy, których nie ma, tak jak mają ludzie ze schizofrenią, że stracę nad sobą kontrolę i będę mogła zrobić komuś bliskiemu krzywdę, że stracę świadomość, nie będę poznawała bliskich, w końcu wszystko, na czym mi zależy (rodzina, przyjaciele, chłopak) i co kocham, stracę, lądując w szpitalu psychiatrycznym, i będę cały czas na lekach, i nie będę potrafiła normalnie żyć. W głowie mam same czarne scenariusze. Czasami ten lęk jest tak silny, że czuję jakbym zaraz miała zwariować, zacząć krzyczeć i wszystkich przestraszę, co spowoduje, że bliscy nabiorą do mnie dystansu. Taki lęk odczuwam od ok. 5 mies., czasem jest mocniejszy, a czasem słabszy. Przez ten lęk cały czas siebie obserwuję, czy moje zadnia są sensowne, czy reaguję normalnie i czy ogólnie zachowuję się i myślę normalnie. Moje inne objawy to: czasami czuję gorąco za uszami, drętwieją mi opuszki palców u dłoni, ale to rzadko, uczucie takiego jakby zatykania w gardle, a bardziej w tchawicy, ale mogę oddychać normalnie, tylko boje się, jak mnie to łapie, że zaraz się uduszę, uczucie odrealnienia, ale nie takie silne, wali i czasami szarpie mi serce, czasami mam wrażenie, że nie bije, jak czuję lęk, to ściska mi żołądek, jest mi tak "ciężko" w klatce piersiowej, przygnębienie co jakiś czas, a także rozdrażnienie, częste budzenie się w nocy. Nie mam pojęcia dlaczego tak mam, czemu mnie dopada taki lęk, jestem osobą zadowoloną z życia, mam bardzo dobry kontakt z mamą (wie, co czuję i mnie wspiera, pociesza, tak samo jak mój chłopak), nigdy nie miałam traumatycznych przeżyć. Jako dziecko byłam bardzo żywa i wesoła, po prostu "to" dopadło mnie tak nagle, ten lęk i niepokój. Może to od tego, że od ok. roku miałam trochę stresu związanego z maturą, prawem jazdy, skończeniem szkoły, jednak wszystko zakończyło się sukcesem - dobrze zdałam maturę, zdałam prawo jazdy, skończyłam szkołę, dostałam się na studia. Niestety, od ok. ponad 2 lat z małymi przerwami jest trochę gorsza sytuacja materialna w domu, przez co rodzice się kłócą (tata wyjeżdża za granicę i po krótkim czasie wraca do Polski, ponieważ nie ma pracy, przez co każdy jego telefon do domu, gdy był za granicą był stresujący, ponieważ nie było wiadomo czego się spodziewać). Dodam, że u mnie w rodzinie nigdy nie było chorób psychicznych, jedynie ciocia ok. 10 lat temu przeżyła silną depresję z powodu bardzo silnych negatywnych przeżyć, teraz musi brać leki do końca życia (podejrzewano u niej schizofrenieę, więc możne dlatego zaczęłam tak bać się tej choroby), nigdy nie byłam podatna na żadne depresje, zawsze byłam wesoła, traktowałam wszystko z przymrożeniem oka, jestem spokojna, otwarta na świat, dogaduje się z rówieśnikami, mam przyjaciół, nie jestem agresywna, nie byłabym w stanie kogoś skrzywdzić, nienawidzę przemocy. Nie wiem skąd u mnie lęk przed zrobieniem komuś bliskiemu krzywdy. Zauważam także, że nie mogę oglądać horrorów ani innych filmów i programów, gdzie występuje przemoc, krew, bo wtedy zaczyna działać moja wyobraźnia i zaczynam się bać, że utracę nad sobą kontrolę, zwariuję i wtedy serce mi wali, gorąco mi. Dodam, że mam dosyć bujną wyobraźnię, jestem wrażliwa na ludzkie ciernienie, potrafię postawić się na miejscu kogoś, kto cierpi, kto ma problemy, np. jak gdzieś wybuchnie pożar, to zaraz sobie wyobrażam, jak bym się czuła, gdyby to mnie spotkało. Byłam u psychiatry, bo naprawdę przestraszyłam się, że to choroba psychiczna, ale psychiatra zapewniła mnie, że to objawy typowo nerwicowe (zaburzenia na tle nerwicowym), że to na pewno nie schizofrenia ani jej początki, i doradziła mi psychoterapię. Jednak i tak jakoś nie potrafię sobie przetłumaczyć, że to tylko nerwica, i cały czas bardzo boję się, że to schizofrenia i niedługo stracę świadomość, cały czas siebie obserwuje. To jest strasznie męczące dla mnie, czasami mam lepsze dni, gdy czuję się normalnie i myślę, że już mi przeszło, lęk jednak potem wraca i czuję się bezradna, zdołowana, ale zaraz odganiam negatywne myśli, nigdy nie dałam "ponieść się" lękowi, panuję nad nim, w środku wiem, że zaraz minie, że będzie lepiej. Moje pytanie to - czy to tylko nerwica, czy coś gorszego? Co mi jest? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc bratu, który podcina sobie żyły?

Witam. Mam 20 lat i jestem siostrą młodszego o dwa lata brata... właściwie to z jego powodu tutaj piszę... Od jakiegoś czasu z moim bratem dzieje się coś dziwnego... w sumie to był normalnym chłopakiem, który wyglądał na szczęśliwego, rozmawiając...

Witam. Mam 20 lat i jestem siostrą młodszego o dwa lata brata... właściwie to z jego powodu tutaj piszę... Od jakiegoś czasu z moim bratem dzieje się coś dziwnego... w sumie to był normalnym chłopakiem, który wyglądał na szczęśliwego, rozmawiając z nim, nie zauważyłam, że dzieje się z nim coś niedobrego:( Jak to chłopcy w takim młodzieńczym wieku (a ma 17 lat, we wrześniu będzie miał 18), raz po raz sobie to piwo wypiją, to zapalą, ale nie było z nim takich poważnych kłopotów. Aż w końcu po pewnej imprezie przyszedł do domu i okazało się, że ma podcięte żyły... Z tym, że ten przypadek jakoś z mamą wyleczyliśmy, tzn. robiłyśmy opatrunki itd., rozmawiałyśmy z nim, ale nic nie chciał powiedzieć, dlaczego to zrobił, czy coś się stało... Od tego momentu miałyśmy go na oku, jednak nic nie zauważyłyśmy, aż w końcu dwa dni temu przyszedł do domu o normalnej porze, tak jak zwykle, poszedł do łazienki. Coś długo nie wychodził, więc mama poszła zobaczyć, a on siedział z podciętymi żyłami... Jednak tym razem nie obyło się bez chirurga, ma szwy na jednej i drugiej ręce... Najgorsze jest to, że on nie chce z nami rozmawiać ani iść do psychologa... nie wiemy, jak mu mamy pomóc... Proszę, pomóżcie mi, bo już nie mam siły! Jak mu można pomóc?! Bardzo proszę o szybką odpowiedź, bedę wdzięczna. Iza

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI a alkohol

Zażywam leki z grupy SSRI i mam pytanie - czy mogę spożywać alkohol? Czy alkohol mi zaszkodzi?
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jarosław Lenartowicz
Lek. Jarosław Lenartowicz

Lęk przed kobietami i seksem z nimi

Od poł roku nie miałem stosunku z kobietą. Czy jest to normalne? Ja się po prostu boję kobiet. Dostałem lek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy, ale nie szukam partnerki. Leki mi nie pomogają. Chcę założyć rodzinę, a z drugiej srony jest mi dobrze...

Od poł roku nie miałem stosunku z kobietą. Czy jest to normalne? Ja się po prostu boję kobiet. Dostałem lek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy, ale nie szukam partnerki. Leki mi nie pomogają. Chcę założyć rodzinę, a z drugiej srony jest mi dobrze samemu, po prostu jestem na roztaju dróg. Jestem mężczyzną, a nie potrafię wybrać partnerki. Za dużo rozmyślam, za dużo wiem o swojej chorobie, za dużo osób podpowiada mi, jak żyć. Oszukuję siebie. Dla mnie jest to ciągła ucieczka przed kobietami. Mogę być z nimi towarzysko, a jak dochodzi do seksu, to w ogóle chcę uciec. Proszę o odpoowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Tylko nerwica czy to już depresja?

Witam, sama nie wiem, od czego zacząć... może od tego, że moja osobowość od ponad półtora roku strasznie się zmieniła:( z optymistycznej, pełnej życia i opanowanej dziewczyny stałam się znerwicowaną, przewrażliwioną i bardzo wybuchową osobą. Od jakiegoś czasu mam jakieś...

Witam, sama nie wiem, od czego zacząć... może od tego, że moja osobowość od ponad półtora roku strasznie się zmieniła:( z optymistycznej, pełnej życia i opanowanej dziewczyny stałam się znerwicowaną, przewrażliwioną i bardzo wybuchową osobą. Od jakiegoś czasu mam jakieś dziwne lęki, nie mogę zostać sama w domu, zaczyna mi być słabo i mam wrażenie, że moje życie dobiega końca... ale nie dzieje się tak codziennie... Jednego dnia potrafię się cieszyć z życia, a na drugi dzień najchętniej schowałabym się przed całym światem, jestem wtedy strasznie nerwowa, mam huśtawki nastrojów... i widzę, że sobie z tym sama nie radzę. Do tego cierpię na bezsenność i chyba straciłam poczucie własnej wartości, często jestem wszystkim znudzona i brak mi chęci do działania. Mam 4-letniego synka i poczucie winy, że nie poświęcam mu wystarczającej uwagi przez te swoje dziwne stany. Mój mąż bagatelizuje mój problem, a ja się boję, że pewnego dnia całkiem stracę nad sobą kontrolę, boję się, że nie panując nad sobą, mogę wyładować złość na dziecku lub coś sobie zrobić, to mnie przeraża. Nie wiem, gdzie szukać pomocy, ale wiem, że jej potrzebuję i to bardzo. Zastanawiam się nad pójściem do psychologa, chociaż w moim przypadku potrzebny jest już chyba psychiatra:(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy dziurawiec może powodować niepokój wewnętrzny?

Dzień dobry! Jestem od listopada pod opieką neurologa względem nerwicy lękowej. Brałam różne lekarstwa, ale zamiast mi pomóc, tylko powodowały skutki uboczne, np. trzęsłam się, kręciło mi się w głowie i miałam arytmię serca. Od 3 tygodni nie biorę żadnego...

Dzień dobry!

Jestem od listopada pod opieką neurologa względem nerwicy lękowej. Brałam różne lekarstwa, ale zamiast mi pomóc, tylko powodowały skutki uboczne, np. trzęsłam się, kręciło mi się w głowie i miałam arytmię serca. Od 3 tygodni nie biorę żadnego chemicznego lekarstwa, tylko Baldrian. Teraz będąc u neurologa, dostałam dziurawiec i biorąc go przez tydzień, niestety, zauważyłam, że zamiast mnie uspokajać, powoduje wewnętrzny niepokój, i dostałam przy tym jeszcze swędzenia skóry. Chciałam zapytać, czy taka reakcja odwrotna jest możliwa, jeżeli to zioło właśnie stosuje się przy takich dolegliwościach, jakie ja mam, a u mnie przynosi odwrotny skutek? Proszę mi poradzić, co powinnam w takim wypadku zrobić?

Pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty