Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Jawa czy sen - kto mi pomoże?

Jakiś czas temu obudziłam się we śnie. Nie mogłam otworzyć oczu i gdy chciałam to zrobić, jakaś siła mi na to nie pozwalała. Gdy oddychałam, mój oddech przypominał dźwięki jakby z głębi oceanu - nie umiem tego opisać. Gdy zrozumiałam,...

Jakiś czas temu obudziłam się we śnie. Nie mogłam otworzyć oczu i gdy chciałam to zrobić, jakaś siła mi na to nie pozwalała. Gdy oddychałam, mój oddech przypominał dźwięki jakby z głębi oceanu - nie umiem tego opisać. Gdy zrozumiałam, że coś mi nie pozwala otworzyć oczu, chciałam się poruszyć. Miałam wrażenie, jakbym wisiała nad łóżkiem, ruszałam nogami i rękami w powolnym tempie. Wpadłam w panikę, chciałam krzyczeć i najszybciej otworzyć oczy. Nie mogłam z siebie wydusić ani jednego słowa. Czułam, że jakaś olbrzymia siła ściska mi gardło. Po chwili znalazłam się na łóżku, otworzyłam oczy i byłam strasznie przerażona. Zamknęłam oczy na chwilę. Przez ten ułamek sekundy, słyszałam krzyki i jęki ludzi - kobiet, mężczyzn i dzieci... to było straszne. Potem otworzyłam oczy i bałam się poruszyć. Przepłakałam całą noc i wpadłam w histerię. Po tym wydarzeniu nie byłam sobą, odcięłam się od wszystkich. Przez miesiąc nie spałam w tym pokoju. Nie wiem jak to wyjaśnić. Chciałabym, aby znalazł się ktoś, kto powie mi, co się ze mną wtedy działo. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Potrzebuję pomocy, za dużo problemów naraz

Witam! Mam 30 lat. Mój przypadek raczej nie jest szczególnie ciekawy, po prostu - życie.... Czuję, że potrzebuję pomocy, ale nie umiem o nią nikogo poprosić. Jestem osobą bardzo skrytą, nie lubię mówić o sobie, zwierzać się, jestem mało towarzyska,...

Witam! Mam 30 lat. Mój przypadek raczej nie jest szczególnie ciekawy, po prostu - życie.... Czuję, że potrzebuję pomocy, ale nie umiem o nią nikogo poprosić. Jestem osobą bardzo skrytą, nie lubię mówić o sobie, zwierzać się, jestem mało towarzyska, nieśmiała, nie akceptuje siebie, swojego wyglądu, charakteru. Nie potrafię tego zmienić. Męczę się sama ze sobą, nie umiem znaleźć pracy, nie wiem, co mnie tak naprawdę interesuje. Do tego wszystkiego doszła jeszcze jedna sprawa. Nie mogę zajść w ciążę, czuję, że nawet do tego się nie nadaję. Codziennie płaczę, w samotności, gdy nikt nie widzi, czuję straszną beznadzieję, pustkę, lęk, sama nie wiem, jak to określić. Mój mąż stara się mnie wspierać, wzmocnić poczucie wartości, ale chyba już traci cierpliwość, nie wiem co robić. Czuję się niepotrzebna, bezużyteczna, to uczucie jest coraz silniejsze. Nie wiem, czy to objawy depresji. Niby powinnam być szczęśliwa, mam dom, jestem atrakcyjna, wiem, że mogę jeszcze dużo zdziałać, ale nie potrafię się do tego zabrać, z góry zakładam, że mam małe szanse na powodzenie. W zasadzie nie wiem, po co to piszę, może liczę na to, że poczuję się lepiej od samego opisania moich uczuć. Bardzo proszę o radę, jak sobie pomóc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Mam depresję, lęki, newicę itd.

Mam depresję - wskazują na to wszystkie testy (internetowe). Nie wiem po co i dlaczego żyję. Boję się własnego cienia, ludzi, nienawidzę swojego wyglądu i charakteru, swojej nieśmiałości i nerwowości. Ciągle wyobrażam sobie, że stanie się coś złego. Próbowałam stosować...

Mam depresję - wskazują na to wszystkie testy (internetowe). Nie wiem po co i dlaczego żyję. Boję się własnego cienia, ludzi, nienawidzę swojego wyglądu i charakteru, swojej nieśmiałości i nerwowości. Ciągle wyobrażam sobie, że stanie się coś złego. Próbowałam stosować pozytywne myślenie i autohipnozę, ale cokolwiek sobie w końcu pozytywnego wyobrażę, to natychmiast wkrada się negatywna myśl, np. marzę o wg mnie idealnym chłopaku, a tu natychmiast na ten obraz nakłada się np. okropny facet, który zrobił mi kiedyś awanturę w sklepie. Ostatnio wręcz boję się marzyć - wszystkie moje marzenia się spełniają, ale w "odwrotny" sposób. Na przykład marzyłam o własnym koniu, rodzice mi kupili konia, który okazał się straszny (gryzł, kopał, nie dawał się opanować), na domiar złego nie mogłam go oddać, bo bałam się krytyki rodziców. Kiedyś nie miałam lęków przed jazdą konną, poradziłam sobie z tym koniem, a teraz to nawet boję się jechać do lasu, bo może spadnę, może ktoś mnie "pogoni", jak niechcący wjadę na jego własność, albo koń mnie poniesie (taki jest) i wpadnę na kogoś, pod samochód (jeżdżą po całym lesie) itp. Generalnie, wsiadając na konia, do samochodu, idąc z psami na spacer, mam wizję, że stanie się coś złego. Te lęki analizowałam we własnym zakresie i mam powody do takich myśli, np. wsiadając na konia - koń może się spłoszyć, poślizgnąć i upaść, denerwuję mnie jego niespożyta energia i brak koncentracji. W samochodzie czuję, że inni kierowcy złorzeczą mi, że nie mogę wyprzedzić, za wolno jadę. Kiedyś stałam na światłach do skrętu w lewo, za mną stał samochód i zaczął trąbić - nie mogłam ruszyć, z naprzeciwka ciągle jechały samochody, a ja nie dysponuję napędem odrzutowym ani nie wyjadę komuś pod koła. Może nie jestem super kierowcą, ale bez przesady, facet w końcu wysiadł i zaczął mi ubliżać, nieprzebierając w słowach. Nie potrafiłam się odezwać, potem oczywiście wyobrażałam sobie, co bym mu powiedziała, ale to było już po fakcie. Zdenerwował mnie ten incydent na cały dzień, nawet nie mogłam zasnąć. I tak dalej długo mogłabym wymieniać. Bardzo przejmuję się opinią innych i boję się krytyki. Wiem, że nie jestem i nie będę miss, ale w każdym cm swojego ciała potrafię znaleźć tylko coś brzydkiego, niezdrowego. Gdy wspominam o operacji plastycznej, matka się wścieka i mówi, abym poszła lepiej do psychiatry. Nie potrafię się skoncentrować na niczym w pracy ani w domu, zapominam o ważnych rzeczach, nawet prawie natychmiast, np. pisząc ten list, przypomniało mi się, że o czymś jeszcze muszę wspomnieć, po czym zaczynam pisać nie kwintesencję problemu, tylko jego historię, i zapominam o czym miałam tak naprawdę napisać. To samo mam w rozmowach - chcę coś powiedzieć, ale zamiast mówić wprost, zaczynam najpierw wyjaśniać i umyka mi to, co naprawdę chciałam powiedzieć. To okropne i irytujące! Nic mi się nie chce! Nawet to, co powinno sprawiać mi przyjemność, jest obojętne. Chce mi się bez przerwy spać i albo nie mam energii na nic, albo jestem poddenerwowana i podirytowana, tak że się trzęsę. Spotykam się z jedną koleżanką, ale u niej jest jak w domu, nie muszę udawać kogoś innego, starać się wyglądać porządnie, uważać na to co mówię i co robię. Tworzę sobie plany, np. pójdę na imprezę - przygotowuję się, po czym dopadają mnie wątpliwości i strach - czy zrobię coś głupiego, o czym mam rozmawiać, jak wypadnę... Chciałam pojechać ze znajomymi na Majorkę, odkładałam nawet pieniądze, ale musiałabym iść do kosmetyczki zrobić coś z twarzą (najchętniej bym ją wymieniła na nową), pozbyć się zbędnego owłosienia (najlepiej trwale, bo po żyletce i wosku mam zapalenie mieszków włosowych i wyglądam jak upiór, a kremy nie działają), najlepiej schudnąć, aby móc bez skrępowania pójść na plażę - nie chce mi się, nie mam tyle pieniędzy na wszystko. Dodatkowo moja frustracja wynika z tego, iż gdy np. wychodzę od kosmetyczki po oczyszczaniu twarzy, nie widzę ŻADNEJ różnicy. Kolejną rzeczą jest mój problem z "dziewictwem". Oprócz tego, że zbliżenie strasznie mnie boli i nie mogę się pozbyć problemu, to jeszcze dochodzi strach, kto teraz zechce iść z dziewicą do łóżka. Boję się zatem spotkania z mężczyznami, co gorsza, nie potrafię, nawet jak podoba mi się jakiś, porozmawiać, zagadnąć. A ja podobam się tylko starym lub zajętym. Chciałam zmienić pracę, byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, ale za każdym razem, nawet jak wchodziłam z dobrym zastawieniem, to ZAWSZE zapytano mnie o coś, czego nie wiedziałam lub nie potrafiłam odpowiedzieć i po pracy! Straszne jest to, że podświadomość podsuwa mi złośliwe wizje typu "została pani przyjęta", "gratulujemy" itp. Po czym okazuje się coś przeciwnego. Podobnie było z egzaminami na studiach, z klasówkami w szkole itd. Czytałam wiele informacji nt. podświadomości, samokontroli, pozytywnego myślenia. Próbowałam pozbyć się lub zmienić "wewnętrznego krytyka", na próżno. Tak jak wcześniej wspomniałam, pozytywne myślenie zastępowane jest natychmiast negatywnym lub krytyk mówi ironicznie AKURAT! Bardzo proszę o pomoc! Mam już dosyć siebie i takiego życia! Myślę o tym, czy takie życie nie byłoby lepsze, gdyby go nie było. Pójdę do lekarza, jak to tylko będzie możliwe, ale na razie są takie warunki pogodowe, że boję się jechać czymkolwiek, proszę o podanie jakichś leków, jest coraz gorzej.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Mój chłopak nad sobą nie panuje

Mój chłopak ma 17 lat. Jest bardzo wrażliwą i uczuciową osobą. Zawsze powtarza mi, że nie wie, co by beze mnie zrobił i że oddałby za mnie życie. Jest tylko pewien problem... On nie panuje nad sobą... Kiedyś po kłótni...

Mój chłopak ma 17 lat. Jest bardzo wrażliwą i uczuciową osobą. Zawsze powtarza mi, że nie wie, co by beze mnie zrobił i że oddałby za mnie życie. Jest tylko pewien problem... On nie panuje nad sobą... Kiedyś po kłótni zaczął rzucać swoim telefonem o ścianę. Po tym wydarzeniu obiecał, że takie zachowanie się nie powtórzy. Jest histerykiem, nie kryje łez ani nawet rozpaczy, kiedy jest między nami źle. Ale po ostatniej kłótni specjalnie uderzył głową o ścianę... Uderzył bardzo mocno, aż go zamroczyło. Na czole wyskoczył mu krwiak i na szczęście nie ma pękniętej czaszki. Potem powtarzał, że mógł uderzyć mocniej i że teraz przynajmniej wiem, że to, co mówił, to nie były tylko słowa. Jestem przerażona tą sytuacją, nie wiem, co robić. Bardzo się o niego boję i nie wiem, co może się wydarzyć następnym razem... Zaczynam się go bać... Bardzo go kocham, ale nie wiem, jak mam mu pomóc i jak sobie z tą sytuacją poradzić. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Zatrucie kofeiną, a następnie lęk przed wychodzeniem z domu

Mam nerwicę od maja 2009. Zaczęło się tak, że ćwiczyłem i piłem napoje energetyzujące, i w końcu wypiłem i miałem tętno bardzo wysokie. Mama zadzwoniła na pogotowie, wyszło zatrucie kofeiną, ale po szpitalu bałem się wsiąść do autobusu, bałem się...

Mam nerwicę od maja 2009. Zaczęło się tak, że ćwiczyłem i piłem napoje energetyzujące, i w końcu wypiłem i miałem tętno bardzo wysokie. Mama zadzwoniła na pogotowie, wyszło zatrucie kofeiną, ale po szpitalu bałem się wsiąść do autobusu, bałem się ludzi sklepów, sam zostać w domu, hałasu i itp. Poszedłem z mamą do psychiatry. Przepisała mi ta pani lek uspokajający i lek przeciwdepresyjny, ale po tym strasznie się źle czuję: zawroty głowy i byłem otumaniony. Teraz tej lekarki już nie ma, bo wyjechała do Tych i nie ma mnie kto przyjąć w Jaworznie, bo jestem niepełnoletni i każdy się boi, a to mi się coraz bardziej pogarsza. Boję się, że umrę. A teraz jeszcze szkoła się czepia, bo już 3 miesiące nie chodzę, ale jak mam chodzić, jak ja się z domu ruszyć boję. Proszę o pomoc, dziękuję...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lek przeciwdepresyjny a tycie

W związku z bezsennością biorę lek przeciwdepresyjny w małej dawce na noc. Czy taka dawka może spowodować tycie i co mogę zrobić, aby temu zapobiec? Ważę 58 kg przy 164 cm wzrostu. Dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja i nerwica lękowa. Co robić?

Witam. Mam 31 lat, od 4 lat leczę się na nerwicę lękową. Zaczęło się to rok po porodzie. Cały czas w ciągu tego okresu brałam leki, z jedną przerwą 2 miesiące. Raz większe dawki leku, raz mniejsze, w zależności jak...

Witam. Mam 31 lat, od 4 lat leczę się na nerwicę lękową. Zaczęło się to rok po porodzie. Cały czas w ciągu tego okresu brałam leki, z jedną przerwą 2 miesiące. Raz większe dawki leku, raz mniejsze, w zależności jak się czułam. Ale bez leków bym nie mogła. Moje złe samopoczucie i nerwowość nasilały się zawsze przed okresem, wtedy czasem nie mogłam sobie poradzić z nerwami. Ostatnio doszły bezsenność, płaczliwość, poczucie beznadziejności, bezradności. Mój psychiatra zdiagnozował to jako depresję. Obecnie schodzę z leku przeciwlękowego, a będę rozpoczynała leczenie lekiem przeciwdepresyjnym. Na moją depresję znacząco wpływa praca, a może raczej to ona ją spowodowała. Szczególnie jedna osoba, która jest moją nadwładną. Śni mi się ona po nocach. To jest moja zmora. W weekend wszystko może być dobrze, a jak przychodzi niedziela wieczór, to się zaczyna. Gwarantowana bezsenna noc. Coraz częściej biorę zwolnienia z pracy. W takim wypadku ciężko powiedzieć, czy leki mi pomogą. Może powinnam zwalczyć przyczynę. Może powinnam się zwolnić z pracy. Sama nie wiem. Czy leki pomogą mi na tyle, żeby pracować z tą osobą normalnie, normalnie spać itp.?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy są to myśli samobójcze?

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Mam 17 lat. Często myślę o śmierci i wtedy czuję się tak dobrze, tak cudownie, myślenie o tym i pogłębianie się w tym, wprowadza mnie w stan euforii. Czuję wtedy taki spokój, a...

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Mam 17 lat. Często myślę o śmierci i wtedy czuję się tak dobrze, tak cudownie, myślenie o tym i pogłębianie się w tym, wprowadza mnie w stan euforii. Czuję wtedy taki spokój, a jednocześnie chce mi się płakać. Myślę sobie czasem "Chciałabym umrzeć, ale przecież nie chcę, życie jest piękne!". Nie rozumiem tych myśli, a nie mam depresji, jestem aktywna i często się śmieję, lecz czasami myślę sobie, że gdy będę umierać, to będę taka szczęśliwa i spokojna, powoli i w spokoju zasnę. Wydaje mi się jakby śmierć była piękną chwilą. Czy to są myśli samobójcze? Czy to może źle wpłynąć na mnie? Nie zamierzam popełnić samobójstwa, ale po prostu o tym myślę i lubię o tym rozmawiać. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Uzależnienie od żony

Witam serdecznie, mam problem z byłą żoną. Moja żona narobiła potwornych długów na kwotę łączną 80.000 zł. Pobrała pożyczki -  najpierw drobne, potem, by je spłacić, zaciągała kolejne. Posunęła się nawet do tego, że sfałszowała mój podpis (jest pracownikiem banku)...

Witam serdecznie, mam problem z byłą żoną. Moja żona narobiła potwornych długów na kwotę łączną 80.000 zł. Pobrała pożyczki -  najpierw drobne, potem, by je spłacić, zaciągała kolejne. Posunęła się nawet do tego, że sfałszowała mój podpis (jest pracownikiem banku) i wzięła na moje konto pieniądze 20.000, potem pożyczkę na kolejnego członka rodziny 16.000. Jest to bardzo trudna osoba do życia. Parę lat temu odeszła, zostawiając mnie. Jeździłem, szukałem, błagałem i tak było za każdym razem. Czułem, że jestem bardzo zależny od niej, nawet jak się wyprowadziła z domu, to cały czas miałem kontakt z nią. Było mi tak ciężko, że trafiłem na 3 miesiące na terapię - mam nerwicę. Kiedy popadła w kłopoty finansowe, znowu zamieszkaliśmy razem. Żona miała pracę, potem załatwiła sobie drugą, ja robiłem wszystkie opłaty, ona miała kupować jedzenie. Co prawda całe nasze życie trzeba było jej pilnować co do wydawania pieniędzy, ale w teraźniejszej stacji jesteśmy po rozwodzie. Pytałem, czy ma jakiś problem, nigdy nic nie powiedziała, wręcz przeciwnie - pracowała w banku, kupiła swojej siostrze i chrześniakowi prezenty, zakupy do domu robiła, z tego, co było widać, na 1200 zł. Nawet nie przypuszczałem, że coś takiego się wydarzy. Dowiedziałem się o długach. Myślałem, że oszaleję, przez cały czas pytałem, czy ma jakieś kłopoty i nic. Aż tu coś takiego. Nie miałem wyjścia, musiała się wyprowadzić, bo bym chyba oszalał. Jak można? Teraz wiem, że szuka, kombinuje, co zrobić. Zdolna jest do wszystkiego. Kiedyś leczyła się w Lublińcu, tam stwierdzili zaburzenia osobowości, ale podobno to nie choroba psychiczna. Nie wiem, czy to tak zostawić? Odciąć się. Sama sobie nie poradzi. Ja, póki co, wziąłem na siebie te 20.000, choć dla mnie to potworna kwota. A jak sobie coś zrobi?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Gdzie się podziały pozytywne uczucia?

Jestem 28-letnią kobietą. Mam problem, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Niedawno wyprowadziłam się z domu do innego miasta (no i dobrze). Moje życie to dom i praca, a moje kontakty międzyludzkie to raczej obowiązek, a nie przyjemność. Problem w...

Jestem 28-letnią kobietą. Mam problem, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Niedawno wyprowadziłam się z domu do innego miasta (no i dobrze). Moje życie to dom i praca, a moje kontakty międzyludzkie to raczej obowiązek, a nie przyjemność. Problem w tym, że nie odczuwam przyjemności z obcowania z innymi, a może to nastawienie do ludzi. A może nie spotykam ostatnio ludzi, do których czuję sympatię. Może wynika to z tego, że dopiero co rozpoczęłam pracę, a może z natłoku obowiązków i niskiej samooceny. Ważne jest, że rok temu wykryto u mnie schizofrenię. Od tej pory zażywam leki neuroleptyczne. Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Psychiatria a prawo jazdy

Witam serdecznie, 27 lat, mężczyzna. Samopoczucie - rewelacyjne, leków brak, wyniki diagnostycznie poprawne, poza opinią :) Meritum sprawy. W młodości używałem, jak większość, środków odurzających. Matka zaniepokojona od 15 roku życia ciąga mnie po psychiatrach. Zaczęło się od dystymii, potem...

Witam serdecznie, 27 lat, mężczyzna. Samopoczucie - rewelacyjne, leków brak, wyniki diagnostycznie poprawne, poza opinią :) Meritum sprawy. W młodości używałem, jak większość, środków odurzających. Matka zaniepokojona od 15 roku życia ciąga mnie po psychiatrach. Zaczęło się od dystymii, potem dodawali kolejne "łatki". W lipcu 2008 r., po testowaniu "dopalaczy", miałem rozpoznanie 23.1, gdy polepszył się stan, odstawiłem leki, czuję się świetnie do dziś. Po tamtym incydencie ustabilizowalem się już, konkretnie dałem sobie spokój nawet z jednorazowymi "testami" substancji, jak to było wtedy, gdy znowu interweniowała matka itd. W czrwcu 2009 spowodowałem wypadek, z mojej winy - w miejscu o słabo rozwiązanej infrastrukturze drogowej, o czym mówili sami policjanci. Podczas tego wydarzenia zachowałem całkowitą trzeźwość, pomogłem osobie poszkodowanej, zabezpieczyłem miejsce wypadku, wezwałem pomoc itd. Tak samo się zachowywałem już po wyjściu ze szpitala i trwa do dziś. Sprawa w sądzie umorzona ze względu na wcześniejsze papiery psychiatryczne, komisje i medycyna pracy orzekająca niezdolność prowadzenia pojazdów. Wszelkie testy przeszedłem: psychologiczne, motoryczne, neurologiczne, umysłowe, postrzegawcze, neurologiczne, ciemnię, okulistyczne bez przeciwwskazań, psychiatra wydał bezpodstawnie, moim zdaniem, weto, zakazując mi jazdy nawet rowerem!... "Może pan jeździć po parku, w lesie, gdzie nie ma ludzi" :) Psychiatra nie patrzyła na mnie jako osobę, która radzi sobie świetnie, jeżdząc do feralnego momentu jako przedstawiciel handlowy po 40 000 km rocznie, ale w papiery z przeszłości, niepodważalne autorytety. Konsultując się z moją psychiatrą, powiedziała, że jest to "dyskryminacja z taką diagnozą i śmiało powinien się pan odwoływać, gdyż zależy to od stanu zdrowia i samopoczucia, ludzie z tą diagnozą jeżdzą, także na lekach, i nawet super, że nie brał pan leków, wtedy gdy był wypadek...". Odwołuję się rzecz jasna, jednocześnie szukam nowych możliwości w tej sprawie, prosiłbym o wskazówki z Państwa strony, jak można działać w takiej kwestii, są Państwo lepiej rozeznani z takimi przypadkami. Jak przetłumaczyć przeszłość na teraźniejszość, by patrzyli na mnie jako człowieka, który nota bene ma pasje, związek super, jeździ(ł) świetnie autem, zakłada niebawem działałność, rozwija się i czuje świetnie... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy natrętne myśli znikną po leku przeciwdepresyjnym?

Witam, od 2 tygodni biorę lek przecidepresyjny z grupy SSRI. Czy natrętne myśli i myśli samobójcze znikną po tym leku?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Obniżenie nastroju spowodowane brakiem pieniędzy

Witam. Mam 22 lata, jestem mamą małego dziecka. Od dłuższego czasu (mianowicie od paru miesięcy) dzieje się ze mną coś złego. Otóż jestem przygnębiona, rzadko się uśmiecham, zaniedbuję pracę w domu, zaniedbuję dziecko i męża i inne ważne sprawy. Boję...

Witam. Mam 22 lata, jestem mamą małego dziecka. Od dłuższego czasu (mianowicie od paru miesięcy) dzieje się ze mną coś złego. Otóż jestem przygnębiona, rzadko się uśmiecham, zaniedbuję pracę w domu, zaniedbuję dziecko i męża i inne ważne sprawy. Boję się krytyki innych ludzi, dlatego omijam wyjścia poza dom. Myślę, że jest to spowodowane ciągłym brakiem pieniędzy (obecnie nie mamy na pieluchy i na mleko dla dziecka - tak jest co miesiąc, że tydzień do wypłaty nie mamy nawet grosza). Obwiniam się za to, bo w chwili obecnej nigdzie nie pracuję (po prostu nie mogę). Bardzo proszę o pomoc, bo czuję, że się wykańczam psychicznie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy w BPD może wystąpić mania?

Na wstępie zaznaczę, że mieszkam w UK od czterech lat i nie widzę się już niestety z moją panią doktor z Polski. Zostałam zdiagnozowana w Polsce w 1999 roku jako BPD (po kilkuletniej obserwacji oraz z badań wykonanych przez dobrego...

Na wstępie zaznaczę, że mieszkam w UK od czterech lat i nie widzę się już niestety z moją panią doktor z Polski. Zostałam zdiagnozowana w Polsce w 1999 roku jako BPD (po kilkuletniej obserwacji oraz z badań wykonanych przez dobrego psychologa klinicznego, które, jak powiedziała mi wtedy pani doktor, potwierdziły jej podejrzenia). Stan mój się pogorszył (duża liczba wielorakich symptomów) od 2007 roku. Lekarze tutaj nie chcą w ogóle ze mną dyskutować co mi jest, unikają, a jak już uporczywie pytam, to mówią, że to tylko stres, a czasem, że depresja – co do której bym się nie zgodziła osobiście, tylko w przeważającej mierze występuje u mnie obniżony nastrój. Bardzo często towarzyszy mi poczucie winy z nieokreślonego powodu. Miałam też okresy, gdy słyszałam głosy ludzi wyśmiewających się i obgadujących mnie, przekonanie, że byłam śledzona przez moją przyjaciółkę, że ona ma skłonności (ukryte lesbijskie), że wszyscy ludzie życzą mi źle… że świat jest zły, byłam wrogo ustosunkowana… i podejrzliwa. Gubiłam się w miejscu i w czasie, a raz tak się zgubiłam, że wydawało mi się, że jestem jak Alicja w Krainie Czarów. Świat bajkowy totalnie nasycony barwami, słyszałam ciszę... Potem pięknie śpiewające ptaki, zdawało mi się, że jestem tam sama, nie wiem, co robiłam, tzn. jak się zachowywałam wtedy i ile to trwało, a z tego stanu podświadomie zmusiłam się, by wyjść. Wychodziłam bardzo stopniowo… byłam jak odurzona. Lekarze też na to nic nie powiedzieli, tylko że stres:( Mówili: my nie wiemy, co pani jest, to pani powinna nam powiedzieć. Popłakałam się wtedy tak, że nie mogłam przestać płakać i odmówiłam brania jakichkolwiek leków; skoro nie wiecie, co mi jest, to nie ma sensu, żebym się truła lekami. W ciągu kilku dni rozwinęła się mania (jak potem wydobyłam od jednej lekarki), zmieniają się co wizyta lekarze:( Do tej pory jednak, od lata zeszłego roku, znowu żaden lekarz NIE CHCE MI NIC MÓWIĆ, ONI W OGÓLE ZE MNĄ NIE DYSKUTUJĄ, A JA MAM WRAŻENIE JAKBYM IM GŁOWĘ ZAWRACAŁA, BO TAK SIĘ ZACHOWUJĄ. Nie patrzą nawet w historię choroby, bo są mocno zdziwieni, gdy nawiązuję porównawczo czasem do objawów, które wystąpiły wcześniej, i z niedowierzaniem sprawdzają w dokumentacji, ale i tak mnie ignorują:( Jeden lekarz to nawet mi powiedział: pani nie ma żadnego borderline, tylko stres. Był nawet okres, gdy miałam bardzo poważne zaburzenia mowy i myśli, ledwo artykułowałam, mój mąż nie mógł mnie nawet zrozumieć, przysypianie – jakby mnie w ogóle nie było i potem się ocknęłam, i znowu, i znowu, przerywałam czynności i znajdowałam siebie w identycznej pozycji... Zaczęłam poważnie podejrzewać schizofrenię, lekarze na to nic i osłupieni. Nie dowierzali, pytali czemu nie przyszłam, jak to mi się działo (a ja nie mogłam... terminy też... konkretne… nie byłam zresztą w stanie...), pytali: czemu teraz się dobrze czuję? No skąd ja mam to wiedzieć...? Że niespodziewanie dzieje mi się coś, a potem nie. Jestem doprawdy załamana tym ignorowaniem mnie przez lekarzy, jakby mi nie dowierzali, że coś mi się dzieje. Zmęczona jestem, ciągła zmiana leków, i tak sobie myślę, jak można chociaż z małym powodzeniem leczyć pacjenta, u którego nie stwierdziło się fundamentalnego zaburzenia. Nie ufam im już nawet do tego stopnia, że jestem prawie pewna, że może nawet i coś wiedzą czy podejrzewają, ale mi nie powiedzą, o ile dla kogoś lub siebie nie będę stanowić zagrożenia i nie musiałabym iść do szpitala, to może wtedy… może. Bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu, dlaczego mnie tak traktują (nie mogę nie mieć zaufania do lekarzy przecież:() i jakie konkretne, podstawowe zaburzenie psychiczne by to mogło sugerować??? Czy w BPD może wystąpić mania z objawami psychotycznymi przez okres około 3 tygodni (po odrzuceniu = odmówiłam brania leków, to był jakiś antydepresant)?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Męczy mnie zazdrość, denerwuję się, płaczę. To depresja czy nerwica?

Witam. Chciałabym się dowiedzieć pewnych rzeczy na temat depresji i nerwicy, ponieważ wydaje mi się, że moje zachowanie nie jest takie, jakie powinno być. Bardzo często się denerwuję, krzyczę... z reguły wtedy, gdy jestem ze swoim chłopakiem... niby rozmawiamy, a...

Witam. Chciałabym się dowiedzieć pewnych rzeczy na temat depresji i nerwicy, ponieważ wydaje mi się, że moje zachowanie nie jest takie, jakie powinno być. Bardzo często się denerwuję, krzyczę... z reguły wtedy, gdy jestem ze swoim chłopakiem... niby rozmawiamy, a za chwilę ja mam jakieś pretensje. Czepiam się go o wszystko, dosłownie o wszystko, jestem strasznie zazdrosna o jego znajomych, przyjaciół, byłą dziewczynę... Bardzo dużo płaczę, czuję się tak, jakby on mnie strasznie skrzywdził, np. jakimś jednym słowem, które skierował do mnie... myślę wtedy ' jak on mógł tak do mnie powiedzieć, przecież tak strasznie mnie kocha...'. Myślę, że mam ze sobą problem, ale wydaje mi się, że mogłabym spróbować jakoś sama sobie z tym poradzić, bez pomocy psychologów, psychiatrów, tylko potrzebuję jakiejś porady, dlatego właśnie tu piszę... Czekam na odpowiedź, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nerwica a założenie rodziny

Mam 42 lata, mam nerwicę na punkcie seksu. Mam obecnie mocne leki antydepresyjne (lek uspokajający z grupy barbituranów). Czy jest możliwe, aby jakaś kobieta zaakceptowała moje obawy przed stosunkiem? Czy można wyleczyć się z tego?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jest jakaś choroba psychiczna, czy da się to leczyć?

Witam! Mam wielki problem, po poprzednich wakacjach coś dziwnego zaczęło się dziać ze mną. Przerwałem naukę, choć został mi ostatni rok w szkole, nie wiem dlaczego to zrobiłem, jaki był powód tego! Uczyłem się przeciętnie, nie miałem większych problemów w...

Witam! Mam wielki problem, po poprzednich wakacjach coś dziwnego zaczęło się dziać ze mną. Przerwałem naukę, choć został mi ostatni rok w szkole, nie wiem dlaczego to zrobiłem, jaki był powód tego! Uczyłem się przeciętnie, nie miałem większych problemów w szkole, ogólnie to było OK. Po jakmś czasie zaczęły krążyć mi w głowie myśli samobójcze, nie potrafiłem sobie z nimi poradzić, kilka razy próbowałem to zrobić, ale na szczęście zawsze w porę sie ogarnąłem, lecz te myśli dalej wracały. Strasznie się zacząłem bać, że w końcu to zrobię i nie będzie już odwrotu, nie wiedziałem, co robić. Zacząłem palić marihuanę. Gdy jestem odurzony, to nie myślę o tym, by sobie odebrać życie. Teraz palę ją co dzień, co jakiś czas robię sobie przerwy od palenia. Kiedyś dwutygodniowe, a od pewnego czasu tygodniowe... Gdy nie palę, zaczynam się czegoś bać i powracają te głupie myśli, gdy jestem na haju, myślę dużo o swojej przyszłości, której się bardzo boję i od pewnego czasu mówię sobie w myśli, że jak się nic przez dwa lata nie zmieni, to kupię sobie pistolet i zastrzelę się. Nie wiem, co mam robić, bardzo proszę o pomoc! BYŁBYM WDZIĘCZNY...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

MMPI - co to za test?

Witam serdecznie, chciałabym zadać kilka pytań dotyczących badania/testu MMPI. Byłam ostatnio u psychologa, mam pewne problemy ze swoim zachowaniem, czasami jestem za bardzo agresywna w stosunku do innych, chociaż generalnie uważam się za osobę nieśmiałą. Pani psycholog była bardzo miła,... Witam serdecznie, chciałabym zadać kilka pytań dotyczących badania/testu MMPI. Byłam ostatnio u psychologa, mam pewne problemy ze swoim zachowaniem, czasami jestem za bardzo agresywna w stosunku do innych, chociaż generalnie uważam się za osobę nieśmiałą. Pani psycholog była bardzo miła, rozmawiałyśmy dużo, opowiedziałam jej o swojej historii i tak dalej. Na jednym z kolejnych spotkań wykonywałam właśnie test MMPI. Niestety, pani psycholog powiedziała, że wyniki badania poznam dopiero na kolejnym spotkaniu, a muszę na nie czekać aż dwa tygodnie, bo w przyszłym tygodniu nie będę mogła udać się na spotkanie. Czy mogłabym uzyskać informację co mierzy test MMPI i w jakim celu się go wykonuje? Boję się, że MMPI zdiagnozuje u mnie jakieś nieprawidłowości albo coś takiego, sama nie wiem co o tym myśleć. Mogę uzyskać jakieś informacje w tej sprawie? Z góry dziekuję i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy powinnam zwrócić się o pomoc do lekarza?

Witam. Jestem młodą dziewczyną, w bieżącym roku skończę 18 lat. Chciałabym tylko opisać męczące mnie od dłuższego czasu objawy. Zacznę od tych drobniejszych. Gdy jestem zdenerwowana (nie muszę być poddana większemu stresowi, wystarczy już, kiedy ktoś nieznacznie podniesie na mnie...

Witam. Jestem młodą dziewczyną, w bieżącym roku skończę 18 lat. Chciałabym tylko opisać męczące mnie od dłuższego czasu objawy. Zacznę od tych drobniejszych. Gdy jestem zdenerwowana (nie muszę być poddana większemu stresowi, wystarczy już, kiedy ktoś nieznacznie podniesie na mnie głos), zaczyna boleć mnie żołądek, kłuje mnie w klatce piersiowej, czuję jakby pękała mi głowa. Cierpię z powodu natrętnych myśli, których nie mogę się pozbyć w żaden sposób, a wywołują u mnie napady lęku. Najgorzej czuję się jednak, gdy zostaję kompletnie sama w mieszkaniu: ataki czasem wręcz spazmatycznego płaczu, duszności, bóle w klatce piersiowej, napady, w których ledwie jestem w stanie powstrzymać się od niszczenia znajdujących się pod ręką sprzętów, agresja oraz wyjątkowo natrętne myśli, które właśnie powodują te napady. Czuję się chronicznie zmęczona oraz przygnębiona. Mam problemy z zaśnięciem, najczęściej z powodu wyżej wspomnianych natrętnych myśli, które nie pozwalają mi zasnąć spokojnie pomimo olbrzymiego zmęczenia. W ostatnim czasie niektóre z tych objawów ustąpiły na rzecz innych. Szał, bezcelowa agresja, ustąpiły beznadziei, ogromnemu żalowi, ostatnie dni praktycznie przepłakałam. Często nie czuję już nawet potrzeby wstania z łóżka, mimo że od dawna już nie śpię. Nagle poczułam się problemem dla bliskich mi osób. Czy powinnam zwrócić się do lekarza?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Niekontrolowany strach. Jak go wyłączyć?

Witam, jestem mężczyzną, wiek 22 lata. Od jakiegoś czasu przeżywam niekontrolowany strach, który ogarnia mnie i z którym nie potrafię sobie poradzić. Chodzi o pewną kwestię między mną a partnerką, o którą się boję, a przez właśnie ten strach...

Witam, jestem mężczyzną, wiek 22 lata. Od jakiegoś czasu przeżywam niekontrolowany strach, który ogarnia mnie i z którym nie potrafię sobie poradzić. Chodzi o pewną kwestię między mną a partnerką, o którą się boję, a przez właśnie ten strach ta kwestia się spełnia i na swój sposób zawodzę ją. I mimo że Jej to nie przeszkadza, ja cały czas wmawiam sobie, że to ogromny problem, że mnie w końcu przez to zostawi, wszystko nakręca sam w sobie strach, jest powodem problemu i powoduje powikłania - czasem całodzienne myślenie o problemie. Jak mam sobie wytłumaczyć, że wszystko jest OK, i że nie mam się czego bać? Jak go wyłączyć?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty