Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Czy to objawy choroby psychicznej?

Witam! Jestem chłopakiem, w chwili obecnej chodzę do 2 klasy gimnazjum. W ostatnim czasie pojawiły się u mnie obawy, że mogę być chory psychicznie. Zdecydowałem się przedstawić moje objawy i poprosić o pomoc w zdiagnozowaniu, czy jest to tylko stan...

Witam! Jestem chłopakiem, w chwili obecnej chodzę do 2 klasy gimnazjum. W ostatnim czasie pojawiły się u mnie obawy, że mogę być chory psychicznie. Zdecydowałem się przedstawić moje objawy i poprosić o pomoc w zdiagnozowaniu, czy jest to tylko stan depresyjny połączony z nerwicą, czy też schizofrenia. Wszystko zaczęło się, gdy miałem 6 lat. Wtedy pojawiły się zaburzenia kompulsywne. Wykonywałem różne czynności, miałem świadomość, że są bez sensu, lecz czułem przymus ich wykonywania. Zdarzało się, że po 15 razy wykonywałem jedną czynność, np. stawałem w jednym punkcie, podchodziłem do telewizora, uderzałem w niego palcami 2 razy i wracałem na miejsce, gdzie pierwotnie stałem, w kółko musiałem tę czynność powtarzać, cały czas powtarzając sobie - teraz ostatni raz i nigdy więcej. Jednak do dzisiaj występują kompulsje. Później, gdy miałem około 11 lat, pojawiły się zaburzenia obsesyjne. Myśli, które pojawiały się kilka razy dziennie, bardzo przykre, plugawe, bluźniercze cały czas występowały i dalej występują. Są połączone z konwulsjami, np. jest myśl, po czym klaszczę w ręce lub w nietypowy sposób wyginam dłoń. Zawsze byłem bardzo spokojny, nigdy nie było ze mną żadnych kłopotów. Dzieci na przerwach rozmawiały, śmiały się, bawiły, a ja stałem przy ścianie i czekałem, aż się przerwa skończy. W porównaniu do innych dzieci, nigdy nie zrobiłem nic złego, wiedziałem, że każdy czyn ma swoje konsekwencje. Nie lubiłem kontaktów z rówieśnikami, zawsze wystarczało mi moje towarzystwo. W domu za to byłem nadpobudliwy, całymi godzinami chodziłem po pokoju, nie byłem w stanie usiedzieć na miejscu. Gdy trafiłem do gimnazjum, pojawił się mutyzm. Staram się nic nie mówić i bardzo nie lubię mówić, a gdy już muszę coś powiedzieć, to mówię bardzo cicho albo szeptem. Stresujące jest dla mnie sprawdzanie obecności, nie jestem w stanie głośno potwierdzić, że jestem. Gdy ktoś pyta o coś, co ja wiem, nigdy się nie odzywam. Przez całą lekcję jestem w stanie przesiedzieć w jednej pozycji. Z zachowania jestem raczej poważny, ale czasami bez powodu zdarzają mi się napady obłąkańczego śmiechu. Mam kłopoty z wyrażaniem emocji za pomocą mimiki. Zachowuję się czasami zbyt kobieco, przez co często jestem obiektem kpin (również z wyglądu przypominam kobietę). Zawsze czuję, że tylko ja jedyny mogę pomóc innym i czuję się do tego zmuszony. Bardzo często czuję strach i nieuzasadniony lęk. Mam czasami również wizję martwych (zamordowanych) ludzi. Cierpię na zastój ruchowy, a ostatnio całymi dniami siedzę przy komputerze i prawie w ogóle nie wychodzę na zewnątrz. Ostatnio utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie mówią tylko o mnie, wyśmiewają mnie, kpią, komentują mój wygląd i zachowanie. Mam coraz większą chęć całkowicie odizolować się od świata. Moje pytanie: czy to tylko nerwica połączona z depresją, czy może zaczątki schizofrenii? Proszę o odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie wiem, czy to jest depresja, ale jeżeli tak, czy dobrym rozwiązaniem byłoby leczenie szpitalne?

Mam 18 lat. W lutym 2009 r. miałem próbę samobójczą. Od tego czasu prawie codziennie, gdy się kładę spać, a także gdy wstaję, zdaje mi się, że lepiej by było, gdyby ta próba się udała. Mam także wielki problem z...

Mam 18 lat. W lutym 2009 r. miałem próbę samobójczą. Od tego czasu prawie codziennie, gdy się kładę spać, a także gdy wstaję, zdaje mi się, że lepiej by było, gdyby ta próba się udała. Mam także wielki problem z dogadaniem się z rodzicami. Moi rodzice uważają, że ja powinniem na tym etapie mojego życia praktycznie tylko się uczyć. Jak wracam ze szkoły i zjem obiad, to najlepiej, żebym szedł od razu się uczyć, bo inaczej, według nich, zawalę szkołę. Poza tym mam ciągłe rewizje i kontrole, muszę mówić im, z kim np. piszę i jeszcze najlepiej, żebym im pokazał, co piszę. My nie możemy ze sobą już wytrzymać, praktycznie codziennie skaczemy sobie do gardeł. A co do moich objawów, to odczuwam stałe zmęczenie organizmu, problemy z zaśnięciem (od pewnego czasu śpię po 3-4 godziny dziennie). Wiem, że jestem do niczego (mam niską samoocenę) i nie mam kompletnie na nic ochoty (co chwilę łapię przysłowiowego doła). Jestem po wizycie u psychiatry, ale on mi nie powiedział, co to jest, tylko przepisał jakieś tabletki. I powiedział, że jeżeli mi się po nich nie polepszy, to może by trzeba wybrać leczenie szpitalne. Ja wiem, że te tabletki to może mi pomogą, ale według mnie, jak będę dalej tu z rodzicami, to te tabletki to będą tylko zmarnowane pieniądze. Proszę o wypowiedź na ten temat.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się, że lekarz skieruje mnie na oddział psychiatryczny

Bardzo dziękuję za wcześniejszą odpowiedź. Boję się jednak iść na wizytę do psychiatry do poradni przy szpitalu na Sobieskiego. Boję się, że jak powiem, że nie chcę wychodzić z łóżka, spotykać żadnych ludzi, znajomych czy nieznajomych, że nie czuję sie...

Bardzo dziękuję za wcześniejszą odpowiedź. Boję się jednak iść na wizytę do psychiatry do poradni przy szpitalu na Sobieskiego. Boję się, że jak powiem, że nie chcę wychodzić z łóżka, spotykać żadnych ludzi, znajomych czy nieznajomych, że nie czuję sie na siłach podjąć studia ani jakąkolwiek pracę, chcę całe dnie spać i płakać, w najlepszym przypadku chodzić cała nabuzowana po domu i godzinami rozmyślać, wspominać przeszłość i ubolewać nad przyszłością, to uznają, że mój stan jest ciężki i bądą chcieli mnie zamknąć na oddziale :( Mam 21 lat i nie chcę leżeć w otoczeniu starych, pomylonych ludzi. Poza tym nie mam aż takich myśli samobójczych. Tylko raz na jakiś czas pomyślę sobie o tym, żeby zniknąć z tego świata. Czy mogą chcieć mnie zamknąć? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź!!!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak daleko zaszła nerwica i czy to jest w ogóle nerwica?

Mam 21 lat. Ostatnio bardzo często się denerwuję, o byle bzdurę. Ostatnio dzieje się tak, że nawet nie mogę jeść, bo się boję, że mi coś utknie, a jak już jem, chociaż nie zawsze to się zdarza, to czuję dosłownie,...

Mam 21 lat. Ostatnio bardzo często się denerwuję, o byle bzdurę. Ostatnio dzieje się tak, że nawet nie mogę jeść, bo się boję, że mi coś utknie, a jak już jem, chociaż nie zawsze to się zdarza, to czuję dosłownie, jak by mi coś naprawdę utknęło i wydaje mi się, że się duszę, i wtedy już nie zjem nic, dopóki się nie uspokoję, i chodzę głodny. Mam także problemy ze skupieniem się, a mianowicie jak czytam, np. jakąś książkę, to w pewnym momencie jakbym się budził i nie pamiętam, co przeczytałem, i muszę wracać do początku, i tak kilka razy. Mam straszne problemy z tym, już nie mówiąc o tym uczuciu, że się duszę. Już nie mam siły. Co to w ogóle jest, co się ze mną dzieje? Nie mogę sobie poradzić. Nawet kupiłem sobie lek uspokajający bez recepty, ale też nie widzę, żeby mi pomagał. Proszę o odpowiedź, bo ja już sam nie wiem, co mam robić.

Depresja i nerwica natręctw - nie wiem, czy mam problem, czy sobie to ubzdurałam?

W marcu 2009 r. rzuciłam studia. Byłam na drugim roku. Ale zrozumialam, że dalej nie podołam i lepiej przerwać teraz tę farsę niż póżniej. Byłam w strasznej depresji, praktycznie nie wychodziłam z domu przez kilka miesięcy. Dodam, że w czasie...

W marcu 2009 r. rzuciłam studia. Byłam na drugim roku. Ale zrozumialam, że dalej nie podołam i lepiej przerwać teraz tę farsę niż póżniej. Byłam w strasznej depresji, praktycznie nie wychodziłam z domu przez kilka miesięcy. Dodam, że w czasie studiowania też nie było mi łatwo. Często zamiast się uczyć w weekend, to siedziałam i płakałam. Nie wiem czemu. Z jakiejś złości, nienawiści. Później było jeszcze gorzej. Popadłam w straszną nerwicę natręctw. Odczuwałam przymus wykonywania różnych czynności i przymus myślenia o różnych absurdalnych rzeczach. Nosiłam się już nawet z myślą samobójczą z powodu tych natręctw, które mnie wykańczały. Chodziłam po moim pokoju, powtarzając sobie, jak się nazywam i ile mam lat. Liczyłam różne rzeczy. Odliczałam liczbę lat miedzy dwoma datami. Wariowałam! Przez te natręctwa, przez tę obsesję, nie mogłam się też skupić na nauce i miałam poprawki we wrześniu. Wtedy też zaczęły się problemy z włosami. Wyniki badań krwi mam dobre, a włosy wypadają do tej pory garściami. Zostało ich już bardzo mało. Do tego zgrzytanie zębami w nocy, tak mocne, że występuje abrazja. Mam zdarte prawie wszystkie zęby do zębiny. Dentystka powiedziała, że to bruksizm. W tej chwili (grudzień 2009) nie studiuję. Bałam się zacząć inny kierunek. Wstydzę się przez ten ubytek włosów i boję się, że cała sytuacja się powtórzy. Że nie dam sobie rady na studiach, że dostanę jakiejś obsesji, jakichś natręctw. Boję się ludzi, boję się chodzić po ulicach. Odczuwam straszny lęk, jak jestem na ulicy. Czuję się wtedy jak ścigane zwierzę i chcę jak najszybciej do domu. Najszczęśliwsza jestem, jak siedzę u siebie w pokoju. Ale nie robię nic konkretnego. Chyba że wyobrażam sobie coś, słucham muzyki i żyję w świecie marzeń i fantazji. Ale poza tym to nie mam na nic ochoty. Wszystko wydaje mi się bez sensu, bo i tak będę nieszczęśliwa. Musiałabym być sławna i bogata, żeby być szczęśliwa. Nawet jak mówię, że wszystko jest okej, że pójdę na nowe studia, to czuję, że nie jest okej. Na żadną pracę też nie mam ochoty. Nie widzę w niczym sensu. Mam tiki nerwowe, dostałam bielactwa w czasie tej depresji, praktycznie codziennie myślę o samobójstwie. Ale nie jestem też już w takiej depresji jak na początku. Wtedy problemem było wstanie z łóżka. Nie wiem właściwie, czy ja w ogóle mam jeszcze jakiś problem? Może wszystko sobie ubzdurałam?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Boję się kontaktów z rówieśnikami

Dzień dobry. Mam 15 lat. Izoluję się od grupy, boję się ich, jestem pewna, że zaraz mnie obgadają, wyśmieją, nawymyślają i upokorzą. Jestem słaba psychicznie i często miewam przygnębiający nastrój. Problemy bliskich biorę na siebie, obwiniam się za rzeczy,...

Dzień dobry. Mam 15 lat. Izoluję się od grupy, boję się ich, jestem pewna, że zaraz mnie obgadają, wyśmieją, nawymyślają i upokorzą. Jestem słaba psychicznie i często miewam przygnębiający nastrój. Problemy bliskich biorę na siebie, obwiniam się za rzeczy, które nie mają ze mną nic wspólnego. Czasami nie widzę dla siebie przyszłości. Mam negatywne spojrzenie na siebie. Nie potrafię dostrzec w sobie żadnych pozytywnych cech. Boję się, kiedy ludzie patrzą mi w oczy (próbuję unikać ich wzroku). Ludzie z klasy (nie nazwałabym ich koleżankami) często zachowują się jakby czekali na moją wpadkę, nieodpowiednie słowo albo jakiś nieprzemyślany gest. Nie wiem, co robić. Czasami myślę o samobójstwie, lecz zawsze sobie powtarzam, że mam coś do zrobienia, że udowodnię, jak potrafię być silna (mam też marzenie, które trzyma mnie przy życiu w tych chwilach). Z góry dziękuję za pomoc (nie przyjmuję żadnych leków, nie robiłam badań, moi rodzice nic nie wiedzą). Ali

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak znaleźć siłę na leczenie?

Mam 38 lat i wegetuję, bo trudno to nazwać życiem. Nie mam absolutnie żadnych powodów do życia. Jestem tak strasznie zmęczona, że chcę odpocząć na zawsze. W wieku 18 lat urodziłam córkę. Bardzo się cieszyłam, już wyobrażałam sobie, jak będziemy...

Mam 38 lat i wegetuję, bo trudno to nazwać życiem. Nie mam absolutnie żadnych powodów do życia. Jestem tak strasznie zmęczona, że chcę odpocząć na zawsze. W wieku 18 lat urodziłam córkę. Bardzo się cieszyłam, już wyobrażałam sobie, jak będziemy biegać po sklepach z ciuchami, lecz niebawem okazało się, że nic z tego nie będzie. Diagnoza - mózgowe porażenie dziecięce, wada serca. Więc walka, walka, walka o zdrowie dziecka. Z walki nic nie wyszło i zostałam sama z 20-letnią już dziś kobietą o poziomie umysłowym 1,5-rocznego dziecka. Ponad 2 lata temu wyrzuciłam z domu mojego męża alkoholika, dziś już eksmęża. Zostałam sama, zupełnie sama. Ja i córka, a właściwie tylko ja, i teraz przykry obowiązek opiekowania się własnym dzieckiem. Już od dawna jej nie przytuliłam. Nie mówię do niej, tylko krzyczę. Mogę płakać do woli, bo nikt tego nie widzi, a moje dziecko nie rozumie, że jestem smutna, nigdy nie zapyta "Mamo, dlaczego płaczesz?". Nie mam wsparcia w nikim. Moja matka jest toksyczną osobą, która tylko ma do mnie pretensje. Już nie chcę żyć... już chcę odpocząć...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy elektrowstrząsy są skuteczną metodą w leczeniu depresji?

Postanowiłam do was napisać, ponieważ mój tata (53 l.) leczy się na depresję już od 4 lat, ale niestety bezskutecznie. Co parę miesięcy wraca do szpitala, ale pobyt tam nie pomaga mu w najmniejszym stopniu. Trzy tygodnie temu próbował popełnić... Postanowiłam do was napisać, ponieważ mój tata (53 l.) leczy się na depresję już od 4 lat, ale niestety bezskutecznie. Co parę miesięcy wraca do szpitala, ale pobyt tam nie pomaga mu w najmniejszym stopniu. Trzy tygodnie temu próbował popełnić samobójstwo. Pani doktor, która go prowadzi, zaproponowała właśnie elektrowstrząsy. Czy ta metoda jest skuteczna i czy można mieć pewność, że nie pojawią się nawroty? I czy jest metodą bezpieczną?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Dlaczego wszystko widzę w czarnych barwach?

Witam, jestem w strasznym dołku, od kiedy mój ukochany wyjechał pracować w Irlandii. Codziennie zadręczam się lękiem o niego, myślę, czy u niego wszystko w porządku. Mam wrażenie, że to już przeradza się u mnie w obsesję. Nie potrafię powiedzieć...

Witam, jestem w strasznym dołku, od kiedy mój ukochany wyjechał pracować w Irlandii. Codziennie zadręczam się lękiem o niego, myślę, czy u niego wszystko w porządku. Mam wrażenie, że to już przeradza się u mnie w obsesję. Nie potrafię powiedzieć sobie, że nie napisał mi SMS-a tylko dlatego, że ma dużo pracy, ale od razu myślę, że coś mu się stało. W tej chwili też czekam, aż odezwie się do mnie na skypie i już wyobrażam sobie straszne rzeczy. Jestem przez to zestresowana i zmęczona. Czy to są objawy jakiejś specyficznej depresji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Schizofrenia z przewagą objawów negatywnych (depresyjnych)

Jedenaście lat temu zacząłem leczyć się na depresję. Byłem wtedy w szkole średniej. Właściwie wydaje mi się, że byłem wtedy chory już od kilku lat. Gdy miałem 14 lat i przestawałem być dzieckiem, odizolowałem się praktycznie od ludzi. Chodziłem tylko...

Jedenaście lat temu zacząłem leczyć się na depresję. Byłem wtedy w szkole średniej. Właściwie wydaje mi się, że byłem wtedy chory już od kilku lat. Gdy miałem 14 lat i przestawałem być dzieckiem, odizolowałem się praktycznie od ludzi. Chodziłem tylko do szkoły i siedziałem w domu. Wydaje mi się, że mam bardzo słabą osobowość. Sam nie wiedziałem wtedy dokładnie, z kim chcę się zadawać, a z kim nie. Gdzieś w trzeciej klasie szkoły średniej przestało mi zależeć na czymkolwiek. Nie zależało mi na tym jak wyglądam, chodziłem w ubraniach jeszcze z podstawówki, nie zależało mi na ocenach, zacząłem wagarować i nadużywać alkoholu. Wtedy mama zaprowadziła mnie najpierw do neurologa, potem do psychiatry. Okazało się, że mam ciężką depresję. Leczyłem się na depresję 2 lata, po czym, po skończeniu szkoły średniej, pewnego dnia obudziłem się z poważnymi urojeniami. Wydawało mi się, że jestem szatanem, że w domu są podsłuchy, ludzie mówią tylko o mnie (również w telewizji). 3 miesiące spędziłem w szpitalu psychiatrycznym w Kielcach. Urojenia ustąpiły, ale pozostały objawy negatywne. Od tamtego czasu (rok 2000) jeszcze dwa razy byłem w szpitalu. Brałem różne leki (antydepresant+neuroleptyk) jednak nigdy nie czułem się zbyt dobrze. Nie chce mi się rano wstawać, mam problemy w zaakceptowaniu siebie (zarówno swojej psychiki, jak i wyglądu). Często myślę o śmierci i o tym, że mam zmarnowaną połowę życia (teraz mam 29 lat). W tej chwili biorę kupę leków (doszły jeszcze kardiologiczne) i palę dosyć dużo papierosów, nie mogę rzucić. Moim lekiem podstawowym jest atypowy lek przeciwpsychotyczny, a antydepresantem wenlafaksyna. Czy jest jeszcze szansa, że kiedyś dojdę do siebie, przestanę brać leki, a przynajmniej jakie leki powinienem brać, żeby normalnie funkcjonować (brałem przez pewnien czas nowszy lek z grupy atypowych leków przeciwpsychotycznych, ale nie mogłem przy nim spać)?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie wiem, co mi jest...

Często się irytuję,denerwują mnie banalne rzeczy. Nie lubię patrzeć jak ktoś je, brzydzę się jedzeniem, ale jednocześnie nie mogę się powstrzymać od obiadania... Nie mogę zasnąć, ciąglę rozważam różne sytuacje, myślę dużo o przeszłości, samookaleczam się. Jestem smutna, ale mam...

Często się irytuję,denerwują mnie banalne rzeczy. Nie lubię patrzeć jak ktoś je, brzydzę się jedzeniem, ale jednocześnie nie mogę się powstrzymać od obiadania... Nie mogę zasnąć, ciąglę rozważam różne sytuacje, myślę dużo o przeszłości, samookaleczam się. Jestem smutna, ale mam wrażenie, że czasem specjalnie udaję smutną, żeby zwrócić na siebie uwagę... Chorowałam na anoreksję, w sumie nigdy się z niej nie wyleczyłam (byłam na 3 spotkaniach z psychologiem). Jestem wiecznie niezadowolona, cyniczna, sceptyczna, dokonywanie wyboru sprawia mi ogromne trudności... Nie wiem, dlaczego to robię, ale zdarza mi się kreować siebie tak, żeby się wyróżniać, wmawiam sobie, np. że nie lubię fast foodów (sądzę, że to mało oryginalne i prymitywne), podczas gdy tak naprawdę lubię je jeść... Nie wiem, czemu to robię... Ciągle gram, udaję kogoś, a nawet gdybym przestała grać, to kim bym była? Nic o sobie nie wiem... Co 5 min. zmieniam zdanie... Wyznaczam sobie cele, później do nich nie dążę... Raz wydaje mi się, że jestem dla innych miła i uprzejma, ale czasem agresywna i wrogo nastawiona... Wiele rzeczy próbowałam, ale nigdy nie wytrwałam, np. próbowałam nauczyć się grać na gitarze, schudnąć, wybitnie uczyć się z jakiegoś przedmiotu w szkole. kiedyś sądziłam, że lubię np. biologię, ale ostatnio po prostu zaczęłam ją nienawidzić, bez powodu. Sądziłam, że jestem dobrym człowiekiem, pomagałam/pomagam starszym ludziom siatki nieść, opiekowałam się Babcią... a zdarzało mi się zbić swojego pieska... Najpierw wydaje mi się, że lubię słuchać takiej muzyki, później okazuje się, że ta mnie zniechęca, słucham innej i jest podobnie... Jak można być tak niezdecydowanym? Chcę się też zdrowo odchudzać i chcę, żeby inni też myśleli, że jestem taka dbająca o siebie, więc jak ktoś je np. hamburgera, to mówię 'łe /fuj' i wmawiam sobie, że uwielbiam sałatki... Oszukuję samą siebie... Wydaje mi się też, że cierpię na lekomanię. Biorę tabletki na kaszel (pobudzające układ nerwowy), żeby jakoś lepiej się poczuć, raz wzięłam 30... Ostatnio uspakajające, po 12 na dobę nawet... Raz jestem wesoła za chwilę smutna, płaczliwa. Czuję się beznadziejnie i mam wrażenie, że nawet jak coś mnie śmieszy, to celowo powstrzymuję się, żeby zwrócić na siebie uwagę. Już nie daję rady... Co ze mna jest nie tak...?

Świadome sny - czy można je wykorzystać w leczeniu nerwicy?

Mam małe pytanie. Czy świadome śnienie może nam pomóc w odkryciu naszych podświadomych konfliktów? Wiem, że sny to symbole dawane przez naszą podśiadomość. Koszmary, które mamy, np. że uciekamy przed czymść, mogłoby zostać rozgryzione, bo w końcu gdy mamy kontrolę...

Mam małe pytanie. Czy świadome śnienie może nam pomóc w odkryciu naszych podświadomych konfliktów? Wiem, że sny to symbole dawane przez naszą podśiadomość. Koszmary, które mamy, np. że uciekamy przed czymść, mogłoby zostać rozgryzione, bo w końcu gdy mamy kontrolę nad snem, to możemy się zatrzymać i zapytać o co chodzi. Ale co najbardziej mnie gnębi... Chcę tego spróbować, nauczyć się, ale boję się, że może to pogłębić moją nerwicę, którą mam od 2 lat... Ale znajomy polecił mi ten sposób, jako rozwiązanie/zrozumienie podłoża nerwicy i pozbycia się lęków. Chciałabym usłyszeć zdanie lekarza/psychologa na ten temat, gdyż temat świadomego śnienia ma różne opinie. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Poczucie zagrożenia i bycia obserwowanym

Mam 16 lat. Cały czas czuję się obserwowana. Trwa to od ok. 4 lat. Mam wrażenie, że cały czas ludzie na mnie patrzą, dosłownie bez przerwy. Wydaje mi się, że oglądają mnie jak w telewizorze. Później, jak idę do szkoły,...

Mam 16 lat. Cały czas czuję się obserwowana. Trwa to od ok. 4 lat. Mam wrażenie, że cały czas ludzie na mnie patrzą, dosłownie bez przerwy. Wydaje mi się, że oglądają mnie jak w telewizorze. Później, jak idę do szkoły, to wszyscy się na mnie tak patrzą, jakby znali wszystkie moje myśli i tajemnice. Czasami jest to tak stresujące, że wydaje mi się, że założyli mi jakieś podsłuchy. Wielokrotnie przeszukiwałam torbę, w celu znalezienia ich. Poza tym nie czuję się sobą. Czasami wydaje mi się, że jestem kimś z moich znajomych. Czasami miewam takie "przebudzenia". Słyszę wtedy bardzo wyraźnie swoje myśli i słowa. Ostatnio pojawiły się częste przywidzenia, które jeszcze bardziej mnie zaniepokoiły. Dodam jeszcze, że ludzie cały czas knują przeciwko mnie. Mam wrażenie, że podsłuchują moje myśli i planują moje życie. Jest to bardzo męczące i denerwujące. Stałam się bardzo agresywna i nerwowa. Nie lubię również przebywać wśród ludzi. Prawie wcale nie wychodzę z domu. Nie czuję się normalna. Czy to może być jakaś poważna choroba, albo schizofrenia??? Bardzo proszę o jakąś konkretną odpowiedź. Wiem, że powinnam iść do psychiatry, więc nie trzeba mi już tego pisać. Chciałabym poznać taką minidiagnozę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Co mam robić? Jak rozmawiać z bratem, który może mieć depresję?

Mój brat od jakiegoś czasu ma stany obniżonego nastroju. Już drugi raz podczas rozmowy telefonicznej zasugerował, że chyba ma depresję. Nie mieszka z rodziną, ponieważ studiuje. Rzadko przyjeżdża. Martwię się o niego. Nie wiem, jak mam mu pomóc, jak z nim rozmawiać.

Psychiatra stwierdza zaburzenie osobowości, jednak nie podaje jakie

Mam 22 lata, jestem kobietą. W dzieciństwie przeżyłam sytuację, którą pamiętam do dziś, gdy ojciec chciał mnie i mamę wyrzucić z domu i zaczął nas w środku nocy pakować. Był alkoholikiem, mama miała nerwicę i bała się go. Nigdy nie...

Mam 22 lata, jestem kobietą. W dzieciństwie przeżyłam sytuację, którą pamiętam do dziś, gdy ojciec chciał mnie i mamę wyrzucić z domu i zaczął nas w środku nocy pakować. Był alkoholikiem, mama miała nerwicę i bała się go. Nigdy nie mogłam liczyć na ojca. Na mamę owszem, zawsze robiła, co mogła. W wieku dojrzewania zaczęły się problemy z narkotykami, najpierw dwuletni epizod z marihuaną, później trwające niecały rok przyjmowanie tabletek extasy i amfetamina - praktycznie co tydzień. Następnie przypadkowy seks, spontaniczność w kontaktach damsko-męskich, a również damsko-damskich. Od kiedy pamiętam, zawsze ktoś się pytał, dlaczego jestem smutna, a ja nie potrafiłam znaleźć racjonalnego wytłumaczenia. Półtora roku temu miałam kilka z rzędu stresogennych sytuacji. Najpierw nie udało mi się "uwieść" mężczyzny, w którym byłam zakochana. Moja ówczesna współlokatorka szpiegowała mnie i nasze kontakty były okropne, starałam się być cierpliwa, aż w końcu wyprowadziłam się bez ostrzeżenia oraz zostawiłam jej kilka nieprzyjemnych pamiątek po sobie. Kontakt zerwany i w przypadku mężczyzny, i w przypadku byłej współlokatorki. Następnie sesja, czyli stres jako oczywistość. Później problemy z aktualnym partnerem, zdrada emocjonalna z jego strony, na odległość, przez internet, co też sama wyszpiegowałam. Do dziś nie mogę sobie poradzić, rozpamiętuję, wypominam, złoszczę się. W każdym związku (teraz też) jestem chorobliwie zazdrosna. Co by się nie działo, zawsze podejrzewam, że ktoś mnie rani, oszukuje za plecami, a ja nic nie wiem, i robię wszystko, by siędowiedzieć. Sprawdzam komórkę, komunikator itd. Nie ufam, wyolbrzymiam na pozór normalne kontakty między moim partnerem a jego "przyjaciółkami", wszędzie widzę zagrożenie, aczkolwiek jestem ekstrawertykiem, jestem osobą wylewną, łatwo nawiązuję kontakty z innymi osobami, lecz równie łatwo je zrywam i pozostaję pamiętliwa. Dodatkowo często obrywam skórki na ustach oraz przy paznokciach, usta i palce są zazwyczaj całe w ranach. Obecnie chodzę do psychologa i przyjmuję leki antydepresyjne *******. Pierwsze opakowanie *** mg dziennie, aktualnie drugie opakowanie w dawce 2 razy większej. Lek uspokajający musiałam odstawić ze względu na hamowanie leków antyalergicznych. Aktualnie jest polepszenie, lecz jestem niestabilna emocjonalnie. Czuję, że jestem gorsza, nie mam w życiu celu, pasji, czuję, że już nic nie mogę w swoim życiu zmienić. Często odczuwam wewnętrzną pustkę. Nastrój potrafi mi się zmienić do 3 razy dziennie. Aktualnie czuję potrzebę wyrwania się ze stabilizacji i rozpoczęcia na nowo życia, z dnia na dzień, spontanicznych, niewiążących znajomości, używania substancji psychoaktywnych i innych mało zrównoważonych zachowań. Mimo depresji, libido nie spadło. Często odczuwam chęć, by partner wyżywał się na mnie seksualnie. Przed rozpoczęciem leczenia i do momentu, aż zaczął działać lek, miałam myśli samobójcze, wyobrażałam sobie, przechodząc przez pasy, że potrąca mnie samochód, że topię się w wannie, odkręcam gaz itd. Jednak nie chcę umierać. Mojemu partnerowi (mieszkamy razem) często grożę (przy kłótniach o kontakty z innymi kobietami, w stosunku do których czuję się niepewnie) rozstaniem. Jestem agresywna i rozdrażniona. Kontakt z ojcem zerwałam przed paroma miesiącami, gdy zadzwonił, a ja byłam nie w humorze i zarzucił mi jakieś zachowania. Kontakt z kuzynką również zerwałam, pisząc jej, co o niej myślę, ponieważ wypowiedziała się po raz drugi na temat mojego palenia papierosów (od miesiąca nie palę). No i często się autodiagnozuję. Co to może być? Proszę o poradę i stwierdzenie, jakie są możliwe zaburzenia w przypadku mojej osoby.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Ciągłe rozdrażnienie i przygnębienie

Witam. Jestem kobietą, mam 27 lat, dobrego męża, cudowne dzieci, 5-letniego synka i roczną córeczkę, ale czuję, że coś jest nie tak. Ciągle jestem rozdrażniona, zła, przygnębiona, nic mnie nie cieszy, nawet zabawa z dziećmi. Nie mam myśli samobójczych, jednak...

Witam. Jestem kobietą, mam 27 lat, dobrego męża, cudowne dzieci, 5-letniego synka i roczną córeczkę, ale czuję, że coś jest nie tak. Ciągle jestem rozdrażniona, zła, przygnębiona, nic mnie nie cieszy, nawet zabawa z dziećmi. Nie mam myśli samobójczych, jednak cały czas się boję, że umrę na raka albo inną chorobę. Nieraz te lęki są bardzo intensywne. Dodam, że miałam robione badania i wszystko jest w porządku. Czasami mam takie lęki w stosunku do dzieci. Na przykład córka przez jeden dzień nie chce jeść tak dużo, jak poprzedniego dnia, a ja już myślę, że jest na coś poważnego chora. Bardzo proszę o odpowiedź, co to za świństwo we mnie siedzi i utrudnia mi życie. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie wiem, co robić - nie mam siły o nic walczyć...

Co robić, jeżeli nie akceptuję swojego wyglądu, swojej osoby, nie mam na nic ochoty, wszystko neguję, dlatego rzuciłam studia, nie chcę pracować. Chcę leżeć całe dnie w łóżku i spać po lekach uspokajających. A to tworzy błędne koło. Bo chciałabym,...

Co robić, jeżeli nie akceptuję swojego wyglądu, swojej osoby, nie mam na nic ochoty, wszystko neguję, dlatego rzuciłam studia, nie chcę pracować. Chcę leżeć całe dnie w łóżku i spać po lekach uspokajających. A to tworzy błędne koło. Bo chciałabym, żeby ludzie się mną interesowali, żebym była w centrum wydarzeń, ale jeżeli nie może tak być, bo nie może, to wybieram całkowitą izolację. Nie mam chłopaka, przyjaciół. Jestem sama z moimi urojeniami. Jak jeszcze studiowałam, wydawało mi się, że wszyscy się mną interesują, że żyją moim życiem. Przeżyciem było dla mnie przejście przez hall na parterze, bo czułam się obserwowana i oceniana. Tak samo na ulicy wydaje mi się, że wszyscy mnie obserwują, oceniają, a co gorsza, chcą mi zrobić coś złego. Na przykład wbić nóż w plecy albo zgwałcić, albo oblać kwasem. Dlatego czuję się na ulicy jak ścigane zwierzę. Mogłabym rozpocząć nowe studia albo iść do pracy, tylko na bardzo silnych lekach, żebym praktycznie nie wiedziała, co się ze mną dzieje. Dodam, że mam 21 lat. Moje koleżanki są na 3 roku studiów. Mają narzeczonych, planują ślub, posiadanie dzieci. Ja przerwałam studia na 2 roku i wpadłam w depresję. A teraz nie wiem, w czym tkwię. Wszystkiego się boję, jestem dorosła, ale nie chciałam tego, dużo lepiej było mi być dzieckiem. Wszystko jest nie tak. Nie wiem już, co robić. Pójdę do psychiatry w poradni i co on mi niby pomoże, jak ja już nie mam ochoty o nic walczyć, starać się żyć?

odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy po tabletkach antydepresyjnych mogę się czuć gorzej?

Mam na imię Klaudia, mam 21 lat, jestem mamą 14-miesięcznej Sophie. Od 8 tygodni zażywam tabletki przeciwdepresyjne. 8 tygodni temu lekarz stwierdził, że mam ataki paniki i depresję, ale ja nie jestem pewna, czy na pewno mam depresję. Czuję się jakoś...

Mam na imię Klaudia, mam 21 lat, jestem mamą 14-miesięcznej Sophie. Od 8 tygodni zażywam tabletki przeciwdepresyjne. 8 tygodni temu lekarz stwierdził, że mam ataki paniki i depresję, ale ja nie jestem pewna, czy na pewno mam depresję. Czuję się jakoś dziwnie, nie czuję się sobą. Jak myślę o świecie, to mi się wydaje, że nie ma nic ciekawego, no i po co żyć, jak i tak się umrze /:( Wydaje mi się, że po tych tabletkach gorzej się czuję, jak tak pomyślę, to tak nie myślałam przed zażywaniem tych tabletek. Teraz to ja się boję z domu wyjść i dziwnie się czuję wobec mojej córeczki. Ja się boję, że będzie już tylko gorzej :( Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak pracy, samotność, potrzeba miłości...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas w domu (z przerwami, gdy wyjeżdżałem za granicę, gdzie straciłem czas, pracując jako barman, kelner, ochroniarz itd.) i nic nie zarobiłem - wypaliłem się też tam do końca, walcząc z moim bólem, jaki noszę w sobie, i aby móc tam pracować. Jestem tak bardzo samotny, że aż ciężko oddychać. Nie mam po co wstawać z rana, nie mam siły na nic również. Jestem kilka lat po nieudanym, toksycznym związku. Mam w sobie ogromną pustkę, nienawiść (ktorą zasiał we mnie ojciec, ogromna złość rozsadza mnie od środka), nerwicę żołądka, brak mi cierpliwości. Nieprzerwana gehenna od młodzieńczych lat, gdy mój ojciec pił, kilka przeprowadzek. Bito mnie w szkole - inni uczniowie. Nie mam żadnego kolegi, koleżanki itp., itd. Nigdy nie byłem szczęśliwy, tylko pamiętam cierpienie. Nie mogę liczyć na rodzinę... Przepraszam, że tak chaotycznie napisałem, ale starałem się w skrócie opisać, to piekło.

Patronaty