Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Silne lęki - dolegliwości psychiczne i fizyczne

Proszę mi pomóc, udzielić kilku rad. Choruję na depresję, mam przy tym silne lęki, boję się, że zemdleję, że zaraz dostanę zawału i będę musiała jechać do szpitala, mam straszne duszności w klatce piersiowej, czasami jest mi trudno złapać...

Proszę mi pomóc, udzielić kilku rad. Choruję na depresję, mam przy tym silne lęki, boję się, że zemdleję, że zaraz dostanę zawału i będę musiała jechać do szpitala, mam straszne duszności w klatce piersiowej, czasami jest mi trudno złapać powietrze. Co robić, jak mi się tak dzieje, jak te lęki i duszności zwalczyć, jak mam sobie pomóc? Zażywam leki przeciwlękowe i nic. Duszności nadal mam. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to nerwica, czy coś poważniejszego?

Witam, mam 17 lat, w styczniu 18. Od momentu dowiedzenia się, że pani, którą znałam, umarła na raka, mam duszności, boję się o swoje życie. Było nawet u mnie pogotowie, dali mi zastrzyk i tyle, na drugi dzień wszystko się...

Witam, mam 17 lat, w styczniu 18. Od momentu dowiedzenia się, że pani, którą znałam, umarła na raka, mam duszności, boję się o swoje życie. Było nawet u mnie pogotowie, dali mi zastrzyk i tyle, na drugi dzień wszystko się powtórzyło. Boli mnie głowa, mam katar oraz chrypkę, boję się, że to coś poważnego. Czuję w gardlę taką gulę, której nie mogę przełknąć. Kiedy pomyśle sobie o tym, że coś mi grozi, to odrazu panikuję. Nie chcę już martwić rodziców, chcę sobie z tym poradzić sama. Proszę o radę.

Czy to hipochondria, czy nerwica?

Witam. Od pewnego czasu męczy mnie codziennie silne uczucie duszności. Kiedy oddycham, czuję, że mój oddech nie jest swobodny, pojawia się uczucie ciężkości w piersiach - czasem mam wrażenie, jakby mięśnie klatki piersiowej i krtani były silnie ściśnięte, tworzą wtedy...

Witam. Od pewnego czasu męczy mnie codziennie silne uczucie duszności. Kiedy oddycham, czuję, że mój oddech nie jest swobodny, pojawia się uczucie ciężkości w piersiach - czasem mam wrażenie, jakby mięśnie klatki piersiowej i krtani były silnie ściśnięte, tworzą wtedy jakby pancerz. Zwykle towarzyszy temu uczucie lęku i wrażenie, że zaraz się uduszę. Byłam u internisty i miałam robioną spirometrię, ale wyniki były dobre. Wyjaśnienia lekarza, że raczej nic się nie dzieje, uspokoiły mnie tylko na krótko. Czy newica może dawać tak silne objawy ze strony układu oddechowego? Cały czas się zastanawiam, czy rzeczywiście się nic nie dzieje, a ja popadłam już w hipochondrię, czy to lekarz nie jest do końca kompetentny. A jeśli to nerwica, to jak mogę sobie pomóc? Pozdrawiam

Czy powinien brać leki antydepresyjne?

Witam! Mój problem zaczął się już w okresie wakacyjnym. Mam 16 lat i tego roku rozpocząłem naukę w 1 klasie LO w moim mieście. Jestem, a przynajmniej byłem, bardzo dobrym uczniem, zawsze przesadnie ambitnym, moja postawa perfekcjonizmu była zawsze ogromnie... Witam! Mój problem zaczął się już w okresie wakacyjnym. Mam 16 lat i tego roku rozpocząłem naukę w 1 klasie LO w moim mieście. Jestem, a przynajmniej byłem, bardzo dobrym uczniem, zawsze przesadnie ambitnym, moja postawa perfekcjonizmu była zawsze ogromnie silna. Przez całe lata miałem świadectwa z czerwonym paskiem. Jednak tego roku coś we mnie pękło. Po pierwsze bardzo przeżyłem rozstanie ze swoją starą klasą, którą bardzo lubiłem. Całe wakacje przeżywałem mocno tę sytuację. W drugiej połowie sierpnia mój stan bardzo się pogorszył. Popadłem w głęboki "dołek". Zaczęły nachodzić mnie czarne myśli, wciąż wydawało mi, że jestem śmiertelnie chory. Od tamtej pory w ogóle nie cieszyłem się wakacjami. Chodziłem spać o godzinie 18.00, wstawałem o 10.00 następnego dnia. Mój dzień wyglądał tragicznie. Wciąż miałem napady lęku, które objawiały się płaczem, paniką oraz ogólną dezorientacją. Gdy zaczęła się szkoła, mój stan delikatnie się poprawił. Jednak nie na długo. Po około 3 tygodniach zaczęły się naprawdę strome schodki. Bałem się szkoły, nauczycieli, kontaktu z kolegami. Zacząłem chodzić na wagary. Dlaczego? Obawiałem się złych ocen, uwag ze strony nauczycieli oraz kolegów, którzy zauważyli, że coś ze mną nie tak. Opuściłem bardzo wiele godzin. Na szczęście rodzice się dowiedzieli i po rozmowie podjęliśmy wspólną decyzję o wizycie u psychologa. On stwierdził u mnie depresję oraz nerwicę lekową. Mam bardzo wiele przeróżnych objawów. Są to np. naprzemienne stany euforii i totalnego zdołowania, brak determinacji, nie mogę skupić się na nauce, bo wciąż myślę o coraz to nowych chorobach, problemach, bardzo niska samoocena, problemy ze snem oraz szereg objawów fizycznych: bóle nóg, głowy, kłucie w klatce piersiowej. Chodzę na psychoterapię, ale sam już nie wiem, czy ona mi wystarczy. Boję się kolejnych ataków. W tym półroczu nie wyszedłem najlepiej z ocenami. I chociaż rodzice mnie wspierają, i tłumaczą, że mój stan psychiczny nie pozwolił mi na zdobycie wyższych wyników, ja wciąż się obwiniam. Boję się, że kolejny semestr będzie wyglądał tak samo. Właśnie dlatego myślę nad wizytą u psychiatry. Myślicie, że powinienem brać leki? Bardzo proszę o pomoc i pozdrawiam wszystkich.
odpowiada 2 ekspertów:
 Paulina Witek
Paulina Witek
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Częstomocz, wykonywanie tej samej czynności kilka razy i płaczliwość a nerwica u dziecka

Witam. Moja córka we wrześniu poszła do przedszkola. Pierwszy tydzień był bardzo ciężki: płakała w drodze do przedszkola, płakała w przedszkolu, nie chciała jeść itd., w domu wszystko wracało do normy. Kiedy już przyzwyczaiła się do przedszkola, niestety, zachorowała na...

Witam. Moja córka we wrześniu poszła do przedszkola. Pierwszy tydzień był bardzo ciężki: płakała w drodze do przedszkola, płakała w przedszkolu, nie chciała jeść itd., w domu wszystko wracało do normy. Kiedy już przyzwyczaiła się do przedszkola, niestety, zachorowała na mononukleozę i skończyło się to 10 dniowym pobytem w szpitalu. W szpitalu byłam z dzieckiem cały czas w izolatce, spałyśmy razem itd. W szpitalu zauważyłam pierwsze niepokojące objawy: córeczka non stop chciała myć ręce albo cały czas robiła siusiu na nocnik, robiła, podciągała spodenki, aby ponownie za chwilę je zdjąć w nerwowym odruchu i usiąść na nocnik itd. W szpitalu odradzono mi, aby Oliwka chodziła do przedszkola ze względu na obniżoną odporność po mononukleozie. Wypisałam ją z przedszkola i zaczęłam zawozić 3 razy w tygodniu do babci. I znów ten sam problem - bunt, płacz. Do tego doszło notoryczne siusianie, idzie do ubikacji, robi siusiu, wyciera się, zakłada majteczki i znowu ściąga, siada itd. Do tego płacze. Ciągle poprawia bieliznę, mówi, że jej niewygodnie. Często powtarza to samo wielokrotnie, np. Mamo daj mi pić. Ja mówię, że dobrze córeczko, już Ci daję, a Oliwka znowu daj mi pić, i tak kilkukrotnie. Wydmuchuje nos w rękaw, każe robić sobie kitki i zaraz potem ściąga je z płaczem i każe sobie robić znowu, chodzi tylko w jednych spodenkach, wymusza wszystko płaczem i jak się denerwuje, to aż się trzęsie, obgryza paznokcie, nawet u nóg itd. Badania moczu wyszły czysto - na wszelki wypadek kuracja przez 10 dni. Byłam u psychologa, w sumie nic mi nie poradził, tylko tyle, żebym poszła do psychiatry z Oliwką. Jestem osobą cierpliwą, nigdy nawet nie dałam klapsa Oliwce, wszystko tłumaczę wolno, spokojnie, nie daję jej wyczuć, że się np. spieszymy wychodząc rano do babci, nie poganiam, nie krzyczę... a z jej strony takie zachowanie. Zdarzyło się też, że uderzyła mnie w twarz, kiedy ją ubierałam. Pomocy! Jak postępować z takim dzieckiem - ustępować czy nie? Być konsekwentnym, staram się, ale chyba nie wszystko konsekwencją można zyskać?! Może ona ma za dużo zmian w codziennym życiu - jeden dzień w domu, inny u babci, raz była ze mną w szkole (jestem nauczycielką plastyki w szkole podstawowej). Może powinna wrócić do przedszkola, aby jakoś unormować swój plan dnia. Pomocy!!! I co z tymi natręctwami? Czy to nerwica natręctw?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Odstawienie leku na nerwicę - czym może grozić?

Witam. Bardzo proszę o dpowiedź na moje pytanie. Otóż mój mąż zażywał od roku lek z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Podobno ma nerwicę z lękiem. Właśnie teraz sam, bez konsutacji z lekarzem przestał go zażywać. Zataił to przede... Witam. Bardzo proszę o dpowiedź na moje pytanie. Otóż mój mąż zażywał od roku lek z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny. Podobno ma nerwicę z lękiem. Właśnie teraz sam, bez konsutacji z lekarzem przestał go zażywać. Zataił to przede mną, a ja teraz się martwię. Czym to może grozić? Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pozbyć się duszności i innego rodzaju dolegliwości fizycznych związanych z lękami i depresją?

Witam. Proszę o radę, jak się pozbyć tych wszystkich bóli fizycznych, tych strasznych duszności. Nie mogę oddychać swobodnie ani nabrać powietrza, bo jest ciężko na piersiach, jakby mnie coś uciskało. Psychiatra dwa dni temu zwiększył mi dawkę leku przeciwdepresyjnego, bym...

Witam. Proszę o radę, jak się pozbyć tych wszystkich bóli fizycznych, tych strasznych duszności. Nie mogę oddychać swobodnie ani nabrać powietrza, bo jest ciężko na piersiach, jakby mnie coś uciskało. Psychiatra dwa dni temu zwiększył mi dawkę leku przeciwdepresyjnego, bym zażywała po całej tabletce na noc, a tak to brałam po połówce. Czemu tak mi się dzieje? Jak idę, to się męczę, brakuje mi powietrza, jakby ono nie docierało do mnie. Co mam robić? Mam ochotę krzyczeć, bym mogła swobodnie oddychać, by to mnie zostawiło w spokoju. Pomóżcie mi. Co mam zrobić? Przez co mi się to dzieje? Jak się uwolnić od tego? Błagam o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy halucynacje to objawy schizofrenii?

Od kilku miesięcy dziwnie się czuję. Jestem słaba, nic mi się nie chce. Bywało, że miałam myśli samobójcze, ale to było kilka lat temu. Do tego doszła śmierć bliskiej osoby, ciągle się denerwuję oraz, co najgorsze, często słyszę jakieś...

Od kilku miesięcy dziwnie się czuję. Jestem słaba, nic mi się nie chce. Bywało, że miałam myśli samobójcze, ale to było kilka lat temu. Do tego doszła śmierć bliskiej osoby, ciągle się denerwuję oraz, co najgorsze, często słyszę jakieś dziwne dźwięki. Często wydaje mi się, że ktoś mnie obserwuje, ciągle jest obok mnie, mam nieraz halucynacje oraz wydaje mi się, że ktoś porusza takimi rzeczami, jak kabel itd. Do tego słyszę jakieś pukanie. Czy mam schizofrenię? Czy to są początki jakiejś choroby?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Poczucie mętliku i chaosu w głowie

Witam! Mam 19 lat i czuję, że coś jest nie tak. Mianowicie od pewnego czasu (kilka miesięcy) mam wrażenie, że nie jestem sobą. A w duszy tak jakby pustka... Zacząłem postrzegać świat nieco inaczej, widząc to, czego wcześniej nie widziałem....

Witam! Mam 19 lat i czuję, że coś jest nie tak. Mianowicie od pewnego czasu (kilka miesięcy) mam wrażenie, że nie jestem sobą. A w duszy tak jakby pustka... Zacząłem postrzegać świat nieco inaczej, widząc to, czego wcześniej nie widziałem. Zwracam uwagę na wszystko, co jest wokół mnie, małe, duże rzeczy, które mnie otaczają i tak bardzo mnie fascynują, że idąc, cały czas patrzę na nie i myślę o nich, tracąc poczucie rzeczywistości (jestem w innym świecie). Po prostu tylko to mnie interesuje (np.: kamień, trawa, niebo, drzewo, znak drogowy itp.). Mam problemy ze snem... Nie mogę zasnąć, bo cały czas o czymś myślę, a gdy zasypiam, to zazwyczaj po kilku godzinach od położenia się do łóżka. Przechodząc obok ludzi, słysząc ich rozmowy, mam wrażenie, a nawet jestem przekonany, słyszę, że mówią o mnie (zawsze złe rzeczy, komentujące moje zachowanie, wygląd itp.). Gdy patrzę się im prosto w oczy, to tak, jakbym wiedział, co myślą! Zerwałem kontakt ze znajomymi. Odizolowałem się od społeczeństwa. Nie umiem skoncentrować się na tym, co robię, a mój tok myślenia jest dziwny i inny (mam dziwne myśli). Czasem mam problem z wypowiedzią (np. w pewnym zdaniu użyję słowa, które zupełnie do niego nie pasuje). Lekkie problemy z pamięcią i wahania nastrojów (w ciągu jednego dnia nawet do kilku razy smutny i wesoły). Często mam tak, że potrafię siedzieć w jednym miejscu bez ruchu (zwykle od kilku do kilkudziesięciu minut). Stałem się bardziej agresywny i nieufny wobec ludzi. Na wszystko reaguję emocjami. Myślę, że każdy mój ruch ma wpływ na cały świat i mogę zmienić wszystko. Ludzie są w jakiejś zmowie przeciwko mnie i chcą mi utrudnić życie. Ostatnio miałem dziwny atak. Nagle poczułem "koszmar", mętlik w głowie i chaos... Z każdą sekundą w głowie miałem tyle myśli, że nie byłem w stanie mówić ani nic zrobić. Słyszałem, co mówią do mnie znajomi (wtedy byłem w towarzystwie dwóch osób), ale nie rozumiałem i nie wiedziałem, o co chodzi. Wybiegłem z pomieszczenia. Tak działo się przez okolo 30 min, potem przez pewien czas byłem w szoku. (W ostatnich 2-3 tygodniach miałem taki atak 2 razy). Czy coś jest ze mną nie tak? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Czy to kiedyś minie?

Witam! Mam 28 lat i prawie od zawsze mam ze sobą problemy. Ciągle pojawia się strach, boję się panicznie ciemności, nie potrafię spoglądać na siebie w lustrze, nie mogę się zakochać. Nie wiem, gdzie pojawia się problem. Mam...

Witam! Mam 28 lat i prawie od zawsze mam ze sobą problemy. Ciągle pojawia się strach, boję się panicznie ciemności, nie potrafię spoglądać na siebie w lustrze, nie mogę się zakochać. Nie wiem, gdzie pojawia się problem. Mam wyższe wykształcenie, świetną pracę w dużej korporacji, a prawie każdy dzień jest dla mnie torturą, brak u mnie uśmiechu, a w zamian za to pojawiają się łzy i brak akceptacji swojej osoby. Jestem wielkim introwertykiem, dlatego nie rozmawiam z nikim na swoje tematy, i z pewnością nigdy nie udam się na rozmowę ze specjalistą, rozmowa o samej sobie i swoich demonach jest ponad moje siły. Brakuje mi czasami wiary w siebie i staje się to uciążliwe w kontaktach z drugim człowiekiem. W pracy jestem skupiona tylko na sobie i nie potrafię mieć przyjaciół. Proszę Was o pomoc, może jakieś tabletki, które sprawią, że zacznę spoglądać inaczej na świat, a każdy dzień będzie zawierał więcej słońca niż ponurych chmur.

"Fizyczne" sposoby na nerwicę?

Mam 23 lata, obecnie po studiach licencjackich, w poszukiwaniu pracy na razie. Może oszczędzę opisywania tutaj jak jestem beznadziejna i jak moje życie jest beznadziejne, bo użalanie się nad sobą mam już dawno za sobą, po prostu zastępuję to mechanizmem...

Mam 23 lata, obecnie po studiach licencjackich, w poszukiwaniu pracy na razie. Może oszczędzę opisywania tutaj jak jestem beznadziejna i jak moje życie jest beznadziejne, bo użalanie się nad sobą mam już dawno za sobą, po prostu zastępuję to mechanizmem obronnym, wypierającym problem ze świadomości ;) Właściwie ograniczę się tutaj od razu do krótkich diagnoz, jako że mniej więcej wyczuwam, jakimi prawami rządzi się psychologia, lubię te "sprawy", taką też mam naturę. Zwracając się o pomoc, chciałam się głównie skupić na nerwicy natręctw, a dokładnie, czy są jakieś sposoby, aby na tym organicznym podłożu jakoś pomóc, żeby jeszcze bardziej nie doprowadzać do nerwicy, zaniedbywając organizm, nie dbając o jego fizyczną higienę. Bo mam wrażenie, że swoim trybem życia bardziej "pomagam" nerwicy. Jak mówiłam, poszukuję pracy - nie mam żadnego zajęcia, to wszystko, co tutaj teraz opiszę wraz z nerwicą, zapewne tworzą jakby objawy tego głębszego psychologicznego problemu, nad którym nie chcę się rozwodzić, chociaż jednocześnie mogą być zarazem skutkiem, jak i przyczyną, chociażby brak przyjaciół. Nie spotykam się też z nikim, cały czas siedzę w domu przed komputerem albo przed telewizorem (dobrze, że chociaż jakiś wirtualny kontakt jest, pozwalający nie myśleć), nie ćwiczę, tj. nie wykonuję żadnych ćwiczeń fizycznych, do niczego nie mogę się zmusić (no, to powiem z nazwy, żeby było łatwiej - depresja, ale taka niezbyt widoczna, bo tak jak mówiłam nie leżę i nie kwiczę, chyba już bym nawet nie potrafiła na dłuższą metę, tak się zaskorupiłam), no i takie tam. Warunki, od których nie jeden, by w końcu zwariował. W ogóle mój organizm fiksuje, bo oprócz zachowań obsesyjno-kompulsywnych jestem strasznie drażliwa i nerwowa, za byle drobiazg potrafię, jak to się mówi, rzucać nożami. Nie wiem, czy do tego tak silny jest nałóg papierosowy, a przecież rzuciłam palenie rok temu! Naprawdę mam często ochotę wyjść z siebie! No więc, jakie są te sposoby? Ćwiczyć dużo, wietrzyć pokój, zmieniać otoczenie (a tak przy okazji, czy internet powoduje agresję?), co jeszcze? Może jakieś zioła, magnez? Ech, miało być krótko, ale widocznie nie potrafię, proszę o cierpliwość w takim razie. Może jeszcze charakter tych zaburzeń, właściwie to nie wiem, czy to nerwica, bo to nie jest co prawda obsesyjne sprawdzanie, czy się zamknęło drzwi na klucz, ale ogólnie to są powtarzające się, wyuczone rytuały, do tego bezsensowne, ale jak ich nie wykonam, to po prostu mam psychiczny dyskomfort, szlag mnie trafia. To jest coś w stylu "jak nie trafisz do kosza, to ci się z tamtym nie uda (w tym momencie chodzi o coś głębszego)", ale ja to tak mam też np. przy składaniu ciuchów, ścieleniu łóżka itp. Jak tych czynności nie wykonam w ściśle określony sposób, to mnie nachodzą natrętne, nieczyste myśli, które są niezgodne z prawdą, a tylko wmawiane są mi przez mój mózg złośliwie, np. że jestem dziwką, że chciałabym się przespać z własnym ojcem (co jest nieprawdą!) albo inne, że jestem bezdomna, że każdy się mną brzydzi, albo w ogóle jakieś nieprzyjemne sytuacje z przeszłości mi się przypominają. Dodam, że gdy nie bywało tak źle (chociaż z samą sobą to zawsze miałam problem, problemy osobowościowe generalnie), tzn. głównie gdy miałam z czego się cieszyć, bo miałam jakieś towarzystwo, koleżanki itp., oraz nie zaniedbywałam się tym samym fizycznie, to problem nerwicy właściwie nie istniał, przede wszystkim nie było depresji. Ale jednak zawsze coś istniało, tiki nerwowe itp., teraz jest po prostu nie do wytrzymania. Aga

Mam bardzo duże problemy z nastrojem. Co to może być?

Hm, no więc tak. Mam 19 lat, jestem kobietą. Nie jestem dokładnie pewna, kiedy zaczął się ten stan. Otóż, od paru miesięcy odczuwam stany euforii, kiedy mam ochotę na wszystko, cieszę się ze spotkań towarzyskich, mam ochotę chodzić do szkoły,... Hm, no więc tak. Mam 19 lat, jestem kobietą. Nie jestem dokładnie pewna, kiedy zaczął się ten stan. Otóż, od paru miesięcy odczuwam stany euforii, kiedy mam ochotę na wszystko, cieszę się ze spotkań towarzyskich, mam ochotę chodzić do szkoły, uczyć się, rozwijać. Wszystko wydaje mi się niesamowicie piękne, cieszę się ze swojego życia. Potem jednak pojawiają się inne stany. Ogólnie nie mogę podnieść się z łóżka, myśl o wyjściu z domu przyprawia mnie o obrzydzenie, mam straszne doły, czuję się samotna, choć nie mieszkam sama, czasem nawet w skrajnych momentach pojawiają się myśli samobójcze. Dochodzą do tego lęki, że opuściłam za dużo dni i że z pewnością wyrzucą mnie ze szkoły. To jeszcze bardziej sprawia, że boję się tam iść, widzieć się z ludźmi. Mam duże problemy ze wstaniem rano, obojętnie o której położę się do łóżka, nie mogę się rano obudzić, odczuwam przeogromną senność i brak jakiejkolwiek motywacji. Kiedy zobaczę się z przyjaciółmi najczęściej te stany ustępują, ale tylko po to, by powrócić do mnie następnego dnia. Potem znów wydaje mi się, że wszystko sobie poukładałam, że przez cały tydzień nie opuszczę ani jednego dnia w szkole i wszystko sobie ułożę, robię sobie plan działania. Niestety, nawet po mocnym postanowieniu rano nie potrafię się często zmusić do czegokolwiek. Kończy się na tym, że mam ogromny żal do samej siebie, że sama wpakowałam się w taką sytuację i strach przed konsekwencjami, który już doszczętnie mnie blokuje. Nie umiem powiedzieć nikomu o tym problemie, w domu wszyscy uważają, że mi się po prostu nie chce, bez przerwy słyszę, że jeśli nadal będę tak postępować, to skończę bez szkoły i perspektyw. To jeszcze bardziej mnie przeraża. Czasem miewam takie dni, gdy płaczę praktycznie bez wyraźnego powodu, potem śmieję się z tego, że płakałam, potem znów robi mi się źle. Mam wrażenie, że wariuję. Dochodzi do tego to, że wszystko wyolbrzymiam, robi mi się przykro z powodu głupot, mam pretensje do ludzi o dziwne rzeczy. Często pomiędzy tymi dwiema skrajnymi postawami pojawia się uczucie zobojętnienia, aktualnie właśnie się tak czuję, kiedy nie mam złego nastroju, ale nie potrafię się do niczego zmusić. Byłam już u psychiaty dwukrotnie w ciągu dwóch lat. Za pierwszym razem usłyszałam, że mam stany depresyjne, niestety, nikt nie wytłumaczył mi na czym to dokładnie u mnie polega. Za drugim razem nie do końca potrafiłam się otworzyć, choć byłam w wielu kwestiach szczera z lekarzem. Usłyszałam o podłożu psychologicznym moich problemów, ale wtedy jeszcze miałam zupełnie inne objawy samopoczucia, ogólne osłabienie, zobojętnienie itd. Teraz, to co się ze mną dzieje, doprowadza mnie do szału. Chciałabym mniej więcej wiedzieć, co mi może być i w jaki sposób mogę sobie z tym poradzić, poszłabym do psychiatry, ale perspektywa tej wizyty napawa mnie lękiem. Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy można pomóc w przypadku konfliktu w rodzinie chorej, czy potrzebny specjalista?

Witam. Moja ciocia cierpi już kilka lat na nerwicę dwubiegunową. Od lat nie może się porozumieć z córką, z którą mieszka. Córka ma na nią bardzo duży wpływ - niestety w złą stronę. Są tam przejawy typowej przemocy psychicznej. Ciocia...

Witam. Moja ciocia cierpi już kilka lat na nerwicę dwubiegunową. Od lat nie może się porozumieć z córką, z którą mieszka. Córka ma na nią bardzo duży wpływ - niestety w złą stronę. Są tam przejawy typowej przemocy psychicznej. Ciocia jakoś sobie radziła z tym wszystkim, ale w końcu nastąpił kryzys i szpital... Już wyszła ze szpitala - jednak ciągle widać, że boi się córki. Niby odzyskała siłę do życia, ale własnym kosztem ulega i ustępuje córce - tylko dla świętego spokoju , którego pragnie. Boi się jej i nie pozwala na żadne interwencje - wręcz błaga o zachowywanie pewnych faktów, jak jest traktowana w tajemnicy. Czy można jej pomóc zwykłą rozmową? Jak rozmawiać, aby zburzyć ten chory układ z córką i dodać jej odwagi na bycie sobą? Czy może jednak potrzebny psycholog? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak pokonać strach przed pisaniem?

Witam! Mam pewien problem, moje życie opanował strach. Boję się wstać rano, bo wiem, że muszę gdzieś iść i coś zrobić. Potrafię leżeć godzinami i nie wstawać - narasta we mnie coraz większa irytacja i stres. Czuję się tak, jak...

Witam! Mam pewien problem, moje życie opanował strach. Boję się wstać rano, bo wiem, że muszę gdzieś iść i coś zrobić. Potrafię leżeć godzinami i nie wstawać - narasta we mnie coraz większa irytacja i stres. Czuję się tak, jak przed jakimś egzaminem, tyle że to trwa cały dzień. Nie jem, nie śpię, drętwieje mi ciało, na niczym mi nie zależy, nic mnie nie cieszy.

Jestem na V roku filologii polskiej. Cóż za ironia losu, bowiem największy lęk odczuwam przed pisaniem. Bardzo się staram coś stworzyć i poświęcam temu bardzo wiele czasu (siedzę od rana do wieczora), a rezultat jest marny. Wciąż zaczynam na nowej kartce i nie jestem w stanie połączyć ze sobą różnych fragmentów pracy. Okazuje się, że zabazgrałam 20 kartek, i nic z tego. Wciąż czuję lęk, wiem, że to nade mną wisi, a ja nie potrafię się przemóc. Nie potrafię się uspokoić ani zająć czymś innym, bo wiem, że muszę to skończyć. Na koniec dnia jestem jeszcze bardziej rozgoryczona i sfrustrowana.

Byłam już u psychologa i u psychiatry, ale nic mi to nie pomogło. Gdy tylko zasiadam przed komputerem lub kartką, paraliżuje mnie strach. Z tego wszystkiego myślę o urlopie dziekańskim, bo w takim stanie raczej nie da się napisać dobrej pracy magisterskiej. Już sama nie wiem, czy to jest kwestia lenistwa, nerwicy czy depresji. Czuję, że niszczę swoje zdrowie i dłużej nie mogę tkwić w tym stanie. Zdaję sobie sprawę, że mój stres jest nieadekwatny do sytuacji, ale i tak nie potrafię się go pozbyć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nie wiem, co mi jest. Najpierw myślałam, że to grypa, teraz że depresja lub nerwica...

Od ponad miesiąca bardzo źle się czuję. Bóle mięśni, uczucie rozbicia, zawroty lub silne bóle głowy. Ogólne uczucie zmęczenia. Tak było ok. miesiąc. Myślałam, że to grypa. Zażywałam leki na grypę dostępne bez recepty i nic. W...

Od ponad miesiąca bardzo źle się czuję. Bóle mięśni, uczucie rozbicia, zawroty lub silne bóle głowy. Ogólne uczucie zmęczenia. Tak było ok. miesiąc. Myślałam, że to grypa. Zażywałam leki na grypę dostępne bez recepty i nic. W tym czsie rozchorowała się moja córka. Myślałam, że ją zaraziłam. Jej minęło, a ja czułam się coraz gorzej. Bolało mnie wszystko. Dosłownie od stóp po czubek głowy. Nie mogłam się ruszać. Najbardziej bolała mnie szyja, takie uczucie, jakby mnie ktoś mocno za nią ściskał. Ciągle chciało mi się spać. Przesypiałam ok. 3-4 godziny w ciągu dnia i nadal byłam senna. Do tego mam drgawki całego ciała. Ręce, nogi, głowa - takie samoczynne drgania, nie mogę nad nimi zapanować, do tego ręce i całe ciało wydaje mi się bardzo ciężkie. Ponadto czuję mrowienie w palcach dłoni i stóp. Wcześniej czułam się na ogół dobrze, często bolała mnie głowa i nie mogłam spać w nocy, a mimo to byłam wyspana. Teraz jestem zmęczona, ale śpię i to mocnym snem. Boję się, że jest ze mną coś nie tak. Te drgania i zmęczenie, nie mam siły utrzymać szklanki, a muszę opiekować się córką. Urodziłam 1,5 roku temu. Może to depresja poporodowa? Często czuję brak pomocy ze strony męża, mam do niego żal. Poród też miałam ciężki, zakończony cesarką. Ciąża nie była planowana i nie byłam zbytnio zadowolona. Kocham córkę, ale boję się, że mam depresję lub nerwicę. Może ma to związek z tym, że w dzieciństwie też miałam niewesoło. Ojciec pił, bił matkę, nas wyzywał, a dla ludzi złoty człowiek. Gdy miałam14 lat doszło do tragedii. Mama, broniąc się przed jego atakiem wbiła mu nóż w serce. Ja to dobrze zniosłam. Poczułam ulgę, gdy ojciec umarł, ale nienawidzę alkoholu. Strasznie nie lubię, gdy mój mąż sięga po piwo, a jak zdarzy mu się wypić więcej, jestem strasznie zdenerwowana. Ostatnio mamy problemy z pracą męża, a do tego on popija piwo. Doszło do strasznej awantury. Może to ma jakiś związek. Sama czuję, że jestem bardziej nerwowa, trudno mi zapanować nad emocjami. Proszę mi poradzić, czy pora wybrać się do specjalisty?

Nadmierna senność w trakcie leczenia przeciwdepresyjnego

Przesypiam całą noc, ale są takie dni, że po południu jestem tak zmęczona, że śpię kilka godzin lub gdy muszę funkcjonować, nie obejdzie się bez kawy. Dodam, iż zażywam antydepresanty. Czy to może być wynikiem zażywania tych leków? A może mój organizm potrzebuje więcej snu i to jest normalne?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam borderline i nerwicę natręctw. Co mogę zrobić, oprócz terapii i leków, żeby poprawić samopoczucie?

Mam na imię Ewa, mam 31 lat. Zespół natręctw i borderline stwierdzono u mnie kilka lat temu. Od tego czasu uczestniczę w terapii i cały czas biorę leki. Mam też obok siebie mamę chorą na nerwicę lękową. Biorę lek...

Mam na imię Ewa, mam 31 lat. Zespół natręctw i borderline stwierdzono u mnie kilka lat temu. Od tego czasu uczestniczę w terapii i cały czas biorę leki. Mam też obok siebie mamę chorą na nerwicę lękową. Biorę lek stabilizujący nastrój 2 razy dziennie, lek przeciwdepresyjny dwa razy dziennie, słaby neuroleptyk dwa razy dziennie i lek uspokajający wieczorem. Jestem pod stałą opieką psychiatryczną i psychologiczną, ale nadal nie czuję się za dobrze. Poza tym mam problem z okaleczaniem się. Mam natręctwa seksualne, obrazobórcze, mordercze, mam też natręctwa czynnościowe.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy da się wyleczyć stan depresyjno-nerwicowy?

Witam. Mam 44 lata i od maja tego roku walczę o przetrwanie. W pracy dopadł mnie atak nerwowy, wylądowałam na izbie przyjęć, dostałam tabletki i wypuszczono mnie do domu. Od tego czasu walczę, pozostał mi lęk, próbowałam się ratować...

Witam. Mam 44 lata i od maja tego roku walczę o przetrwanie. W pracy dopadł mnie atak nerwowy, wylądowałam na izbie przyjęć, dostałam tabletki i wypuszczono mnie do domu. Od tego czasu walczę, pozostał mi lęk, próbowałam się ratować i skorzystałam z usług bioenergoterapeuty. Niestety efekt był odwrotny. Popadłam w większą depresję, miałam wyrzuty sumienia. Gdy zamykałam oczy, widziałam zmory, diabła. Byłam u psychiatry, przepisał mi lek uspokajający, obecnie biorę go na noc, jest lepiej. Od września uczęszczam na psychoterapię, terapeuta twierdzi, iż to moje wewnętrzne emocje ujawniają się w postaci tej walki. Czasem jest lepiej, ale jeszcze daleko do zdrowia. Czy uda mi się to pokonać? Ogólnie to największym problemem jest lęk. Z góry dziękuję. Stwierdzono stan depresyjno-nerwicowy.

Można samemu się wyleczyć?

Mam 19 lat. Nerwicę mam niecałe dwa lata. Na początku było okropnie. Ale teraz? Teraz ogólnie czuję się dobrze, co zawdzięczam mojemu chłopakowi. Bardzo mnie wspiera i stara uspokajać. Wiem, że cała ta nerwica (lękowa i natręctwa myślowe) siedzi w...

Mam 19 lat. Nerwicę mam niecałe dwa lata. Na początku było okropnie. Ale teraz? Teraz ogólnie czuję się dobrze, co zawdzięczam mojemu chłopakowi. Bardzo mnie wspiera i stara uspokajać. Wiem, że cała ta nerwica (lękowa i natręctwa myślowe) siedzi w mojej głowie. Biorę jedynie jeden lek w momecie, gdy odczuję jakieś nieprzyjemne objawy nerwicy, ale staram się go brać jak najmniej. Nie chodzę na terapię, czytam wiele ksiażęk, analizuję moje natrętne myśli i tłumaczę sobie, co i jak, i dlaczego. Mam wrażenie, że mam choć minimalną kontrolę, bo np. gdy się stresuję, np. przed czy na sprawdzienie, tłumaczę sobie że to wszystko dlatego, bo np. kręci mi się w głowie, dlatego, że zbyt szybko oddycham, dlatego biorę oddech, uspokajam się i już jest dobrze. Wszystkie sposoby moje mam z książek i od ludzi z nerwicą. Chcę sama z nią wygrać. Ale czy jest to możliwe ? Krok po kroku idę w stronę lęków... Ostatnio jeżdzę już autobusem. Sama sobie powiedziałam wchodzę, i weszłam . I nic mi się nie stało. Już nie boję się przebywać poza domem, już potrafię wysiedziec w szkole, potrafię wysiedzieć w kościele. Jednak dalej ona jest, ale coraz to słabsza. Czuję, że nad nią dominuję. Czy może się mój stan pogorszyć? Czy mogą powrócić lęki, które przezwyciężyłam? Nie wsłuchuję się już w siebie, kocham żyć i chcę wygrać.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Ten lęk jest męczący - co robić?

Od jakiegoś czasu mam stany lękowe. Nie jest to okres długi, jednak co jakiś czas powraca. Boję się wstać z łóżka, zrobić cokolwiek. Często towarzyszy temu płacz z błahych powodów. Co robić, by się tego pozbyć, by móc normalnie funkcjonować,...

Od jakiegoś czasu mam stany lękowe. Nie jest to okres długi, jednak co jakiś czas powraca. Boję się wstać z łóżka, zrobić cokolwiek. Często towarzyszy temu płacz z błahych powodów. Co robić, by się tego pozbyć, by móc normalnie funkcjonować, bo mimo że są one rzadkie, źle odbijają się na moim życiu. Obawiam się, że przez takie lęki mogę zawalić wiele ważnych spraw.

Patronaty