Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Problem z utrzymaniem równowagi i brązowa plama na palcu - czy to efekty palenia marihuany?

30 grudnia - zapaliłem (nie pierwszy raz). Od 13 do 18 wszystko w normie, pograłem na komputerze i minęło. 31 grudnia - zapaliłem, od 13 do 19 mnie trzymało, później wódka, no i piwo. Puściło mnie o północy, więc o...

30 grudnia - zapaliłem (nie pierwszy raz). Od 13 do 18 wszystko w normie, pograłem na komputerze i minęło. 31 grudnia - zapaliłem, od 13 do 19 mnie trzymało, później wódka, no i piwo. Puściło mnie o północy, więc o 3 rano znowu zapaliłem (1 stycznia ) - godzina snu od 4 do 5. 1 stycznia budzę sie o 5, robię kawę - nagle po wypiciu kawy tracę równowagę, coś mnie jakby ciągnęło na dół. Dobra, oglądam coś w tv do 12. O 13 jestem w domu - szklanka szampana. Jest 18, cały czas zaburzenia równowagi... ale serce mam w porządku. Jest 23.00, idę spać. 2 stycznia budzę się, a tu cały czas tracę równowagę. Wszystko robię powoli... Pytania: czy może mnie trzymać aż 3 dni? Bo nigdy tak nie miałem... Co oznacza brązowa plama na palcu? Mam ją już od miesiąca.  Serce mnie nie boli i nie bolało, ale mam problemy z utrzymaniem równowagi, a jestem trzeźwy...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dziwne objawy po zażyciu amfetaminy - co robić?

Witam, trzy dni temu zażyłem po raz pierwszy 1 gram amfetaminy. 24 godziny po zażyciu zaczęły pojawiać się u mnie objawy lęków i halucynacji. Mam wrażenie, iż w obrębie kąta oka pojawiają się nieistniejące przedmioty/ludzie, znikające po odwróceniu...

Witam, trzy dni temu zażyłem po raz pierwszy 1 gram amfetaminy. 24 godziny po zażyciu zaczęły pojawiać się u mnie objawy lęków i halucynacji. Mam wrażenie, iż w obrębie kąta oka pojawiają się nieistniejące przedmioty/ludzie, znikające po odwróceniu się w daną stronę. Dodatkowo dochodzą nieuzasadnione lęki przed nieznajomymi ludźmi. Co powinienem zrobić i do kogo się zgłosić?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak poradzić sobie z poniżaniem przez rodziów?

Kobieta 19 lat. Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości. Uczę się w ostatniej klasie liceum, przede mną matura. Mam jeden odwieczny problem: to moi rodzice. Niektórym wyda się to dziwne, że taka młoda osoba jak ja pisze takie rzecz, ale...

Kobieta 19 lat. Mieszkam z rodzicami w małej miejscowości. Uczę się w ostatniej klasie liceum, przede mną matura. Mam jeden odwieczny problem: to moi rodzice. Niektórym wyda się to dziwne, że taka młoda osoba jak ja pisze takie rzecz, ale po prostu sobie nie radzę z tym wszystkim. Odkąd pamiętam moi rodzice zawsze byli wymagający. Nie raz mi się oberwało a to, że nie wyniosłam po sobie talerza, nie posprzątałam lub za to, że po szkole w czas weekendu przychodzą do mnie koleżanki. Ostatnio zauważyłam, że jest coraz gorzej. Moja matka zaczęła używać wobec mnie rożnych słów, które nie należą do tych przyjemniejszych. Zaczęła stwierdzać, że jestem osobą, która nic w życiu nie osiągnie i której na niczym nie zależy. Pewnego dnia poznałam chłopaka i zaczęłam się z nim po kryjomu spotykać. Dowiedziała się o tym matka. Kazała zakończyć mi tę znajomość, bo według niej nie jestem nic warta. Coraz częściej dostawałam od niej w twarz, za głupi błąd jechała po mnie jak po śmieciu. Od ponad dwóch lat nie wytrzymuję tej presji, zaczęłam brać różne tabletki, zaczęłam ciąć sobie ręce z myślą o tym, że to pomoże. Coraz częściej miewam myśli samobójcze, budzę się wieczorami z płaczem, mam dziwne sny. Od pewnego czasu też czytuję w internecie o rożnych sektach, o samobójstwie, ucieczce. W obecnym czasie nie mogę wychodzić z domu po godzinie 18 i wracać po 20. Nie jeżdżę na żadne spotkania, chyba, że urodziny rodziny, z których zabiera mnie ojciec. Rozważam myśl żeby się wyprowadzić, boję się tylko co zrobić ze szkołą i tym, że mogliby mnie zabrać z powrotem do domu. Nie mam z kim porozmawiać, boję się.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak skierować na leczenie osobę agresywną?

Witam, mam brata - Janka, który obecnie mieszka z mamą. Odkąd pamiętam miał pewnego rodzaju napady agresji wobec członków rodziny, tym większe, im szybciej któryś z nas się wyprowadził z domu rodzinnego (traktuje mnie i braci jak intruzów, którzy chcą...

Witam, mam brata - Janka, który obecnie mieszka z mamą. Odkąd pamiętam miał pewnego rodzaju napady agresji wobec członków rodziny, tym większe, im szybciej któryś z nas się wyprowadził z domu rodzinnego (traktuje mnie i braci jak intruzów, którzy chcą mu zabrać majątek, choć takiego prawnie nie ma). Wcześniej jakoś kończyło się wszystko na awanturach i krzykach, ale po śmierci ojczyma, kiedy mam została w domu z Jankiem, te napady się nasiliły. Polega to na ciągłym wyzywaniu od najgorszych (ja nigdy do najgorszego wroga bym tak nie powiedziała jak on do własnej mamy), przeklinaniu mamy (ewentualnie pozostałych członków rodziny), życzeniu śmierci a nawet grożeniu, że ją zabije, bo niby przez mamę on nie ma majątku, że niby nie może się gospodarzyć (mamy małe gosp.rolne). Ostatnio dowiedziałam się, że nawet szarpał mamę. A on i tak nic nie potrafi zrobić, nigdy nie chciał, żeby go czegoś nauczyć, nie wykazywał zainteresowania, skończył tylko podstawówkę, a jego tryb życia to teraz jedzenie cukierków, oglądanie TV, spanie i od pewnego czasu picie alkoholu. Mama go utrzymuje jeżeli chodzi o jedzenie i opłaty, ale otrzymał rentę czasową 150 zł i za to pije. Żyjemy w strachu, że coś zrobi mamie, a to starsza kobieta, przede wszystkim matka, która wciąż ślepo wierzy, że będzie lepiej choć tak nie jest. Boję się, że pewnego razu Janek wpadnie w taką furie, że coś jej zrobi. Ale na czym polega paradoks tej sytuacji - on ma takie naprzemienne zachowania raz wybucha, a następnym razem przychodzi do mamy i zachowuje się jak gdyby niby nic pomaga, normalnie rozmawia, jest uśmiechnięty. Nie bierze leków, a nie możemy go zmusić, ponieważ jest pełnoletni. Dlatego moje pytanie - co można zrobić, żeby taką osobę skierować do szpitala na jakieś długofalowe leczenie? Helena T-B.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż znęca się psychicznie - co robić?

Mam dość swojego małżeństwa! Chyba wolałabym żeby mnie uderzył, aniżeli ma się tak psychicznie nade mną znęcać. Wszystko co bym nie zrobiła, jego zdaniem robię źle, trwa to już 6 lat - ile jeszcze to zniosę? Nie wiem, jego mania...

Mam dość swojego małżeństwa! Chyba wolałabym żeby mnie uderzył, aniżeli ma się tak psychicznie nade mną znęcać. Wszystko co bym nie zrobiła, jego zdaniem robię źle, trwa to już 6 lat - ile jeszcze to zniosę? Nie wiem, jego mania na punkcie sprzątania już mnie naprawdę zmęczyła. Dziś babcia zapytała się naszej 2,5-letniej córeczki gdzie jest tata, na co córeczka odpowiedziała "tata nie sprząta, idzie z nami" - już nawet dziecko ma to wpojone, że porządek jest najważniejszy (jest ważny, ale nie najważniejszy). Sam nie szanuje nikogo, ale jego każdy ma szanować. Nasza córeczka w maju będzie miała 3 latka, ale jak na swój wiek jest bardzo mądra, dlatego musimy uważać na to co mówimy, ponieważ wszystkiego bardzo szybko się uczy i znów nasuwa mi się mądrość mojego męża. Pokazywałam córeczce guziki plastikowe i metalowe, wiec zaczęła układać te guziki na 2 kupki, poprosiła tatę o pomoc, usiadł obok niej po czym mówi do niej: "te guziki to są wszystkie plastikowe" - dlaczego tak zrobił? A dlatego, że mu się układać nie chciało tylko szkoda, że dziecku w głowie miesza, a ja już nie mam sił, już nie wiem co dalej robić. Nie twierdzę, że ja jestem idealna, bo nie jestem, ale ja w przeciwieństwie do niego chcę dobrze dla dziecka. Co robić? Jak długo można tak żyć? Ja już naprawdę nie mam sił :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy mój partner jest alkoholikiem?

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do...

Witam, mój narzeczony niemal codziennie sięga po alkohol (średnio 2 lub 3 piwa dziennie). Zdarzają się również dni bez alkoholu, ale to raczej rzadkość. W jego rodzinnym domu było standardem wypić 2 piwa po pracy. Rodzice wręcz zachęcają do tego - „skoro nie musisz nigdzie dziś jechać samochodem, to idź zrobić sobie drinka”. Dlatego on też nie widzi w tym nic złego. Prawdziwy problem zaczyna się gdy idziemy na imprezę - nie pamiętam kiedy on nie był kompletnie pijany i nie stracił tzw. „filmu”, obiecuje, że nie będzie tyle pił i że mogę być spokojna, obietnice jednak na nic się nie zdają. Najgorsze są dni po imprezie, śmieje się i kpi ze mnie, że płaczę, odnosi się do mnie bez szacunku, na słowo „przepraszam” z jego ust raczej nie mam co liczyć. Proszę o pomoc. Dopiero zdałam sobie sprawę, że sprawa jest poważna, ponieważ wczoraj doszły jeszcze do problemu narkotyki, które kiedyś (ok. 5 lat temu) brał regularnie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak nie odczuwać odstawienia marihuany?

Witam, chcę przestać palić, ale nie mogę poradzić sobie z ciśnieniem. Palę od 2003 r. praktycznie dzień w dzień. Czy jest coś takiego, co mogłoby mi pomoc? Może jakieś proszki czy ziółka, czy co tam jeszcze jest? :)
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy warto się zaszyć?

Witam, Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Mieszkam za granicą i pracuję na nocną zmianę. Wiem, że jestem alkoholikiem, gdyż wypijam ogromne ilości wódki (nawet 0,7 wódki po pracy kilka razy w tygodniu) do tego mam problemy z wątrobą. Musze...

Witam, Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Mieszkam za granicą i pracuję na nocną zmianę. Wiem, że jestem alkoholikiem, gdyż wypijam ogromne ilości wódki (nawet 0,7 wódki po pracy kilka razy w tygodniu) do tego mam problemy z wątrobą. Musze to zakończyć, lecz bez terapii. Chce to zrobić sam, bo wiem, że mnie na to stać (już dwa lata nie palę papierosów). Czy mogę się zaszyć i na czym to polega? Proszę o poradę. Dziękuję bardzo i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy mogę sama z córkami zadecydować o leczeniu męża?

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi...

Witam! Mąż cierpi na padaczkę, przyjmuje leki od 15 lat, często nadużywa alkoholu i w konsekwencji tego coraz częściej ma napady padaczki. Napady te występują w nocy, 2 lub 3 razy, w odstępach mniej więcej dwugodzinnych. Niestety nie potrafi powstrzymać się od picia. A ja z moimi 3 córkami przeżywamy koszmar. Mąż ciągle obiecuje, że już nie będzie pił, że przeprasza, ale tak już kilkanaście lat. Twierdzi, że nie jest alkoholikiem, a my sobie dodajemy i przesadzamy. Chodzi mi o to, że krzywdzi nie tylko nas, ale też robi wielką krzywdę sobie. Szwankuje mu pamięć, jego zachowanie po atakach jest bardzo dziwne, jest dla nas zupełnie obcy. Nawet wtedy kiedy nie pije. W marcu z tego powodu leżał w szpitalu 10 dni. Po wyjściu twierdził, że weźmie się za siebie, ale niestety trwało to tylko 2 tygodnie i znowu się poddał i tak do dzisiaj. Czy istnieje możliwość zmuszenia go do leczenia? Czy mogę sama z córkami zadecydować o jego leczeniu? Boję się że skończy się to jakimś nieszczęściem. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mój chłopak często pije - jak z nim porozmawiać?

Witam, mam pewien problem. Mój chłopak pije kilka razy w tygodniu - jak nie codziennie. Nie upija się do nieprzytomności, ale dwa-trzy piwka codziennie, jak twierdzi - dla smaku. Sytuacja taka jest już od kilku miesięcy. Gdy go proszę, by...

Witam, mam pewien problem. Mój chłopak pije kilka razy w tygodniu - jak nie codziennie. Nie upija się do nieprzytomności, ale dwa-trzy piwka codziennie, jak twierdzi - dla smaku. Sytuacja taka jest już od kilku miesięcy. Gdy go proszę, by nie pił ani kropli chociaż jeden dzień - mówi, że specjalnie będzie pił, bo ja swoim gadaniem (wg niego) robię z niego alkoholika. Ostatnio zdarzyła się dziwna sytuacja - przyszedł do mnie i zapytał czy może trochę whisky, gdy mu nie pozwoliłam to powiedział, że idzie do domu, bo nie będzie znosił moich "widzimisię" na temat jego picia. Moi starsi bracia go bronią - mówią, że facet musi czasami wypić. Ja rozumiem czasami, ale te codzienne piwkowanie bardzo mnie niepokoi i oto są ciągle "ciche dni". Muszę dodać, że mój chłopak nie jest agresywny po alkoholu, ale ta sytuacja strasznie mnie denerwuje. Czy to ja przesadzam? Może te dwa piwka czy szklaneczka drinka codziennie to nic groźnego? On nie chce na ten temat ze mną rozmawiać. Jak powinnam o tym z nim porozmawiać bądź jak mu wyperswadować to picie w tygodniu?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy wizyta u psychologa ma sens?

Witam, się zastanawiam się właśnie czy faktycznie taka wizyta ma sens, jeśli chodzi o psychologa bądź psychoterapeutę, bo przecież zazwyczaj polega to na rozmowie i wgłębianiu się w problemy i analizowaniu, a ja robię to setki razy sama ze... Witam, się zastanawiam się właśnie czy faktycznie taka wizyta ma sens, jeśli chodzi o psychologa bądź psychoterapeutę, bo przecież zazwyczaj polega to na rozmowie i wgłębianiu się w problemy i analizowaniu, a ja robię to setki razy sama ze sobą - czasem wiem, albo tak mi się wydaje, po przeanalizowaniu faktów i sytuacji swojego stanu i zachowań co jest dobre, co powinnam zmienić, ale nie wychodzi, chociaż bardzo się chce - czy nakłoni mnie ktoś obcy do tego? Oczywiście wiem, że zmusić się nie da, ale jeśli pomimo chęci nie idzie tak jak się chce i w zasadzie zawsze jeśli ktoś ma problemy stara się o nich rozmawiać, czasem za pomocą internetu, czasem ze znajomymi - to też są rozmowy, porady, analiza - czym to się rożni od takiej wizyty? Tym, że specjalista poświecą tylko nam całą uwagę? Bo znajomi, jak każdy, maja rożne troski i obowiązki na głowie, więc może czasem nie są w stanie doradzić, pomoc realnie oprócz wysłuchania albo też najczęściej, jak każdy, boją się mówić o konkretnych rozwiązaniach problemu, żeby wina nie spadła na nich, ale przecież lekarz też nie może powiedzieć dokładnie co trzeba zrobić… Trochę się obawiam takich wizyt i oceny (prywatnej) przez takiego lekarza, bo to są takie problemy „niby nic”, ale strasznie ciąży - czy przesadna nadwrażliwość, przeżywanie boleśnie każdej krytyki, która czasem mnie mobilizuje, chociaż w głębi duszy bardzo boli i rodzi urazy, a częściej demotywuje i przygnębia, coraz większa "gruba skóra" na wszystko co się dzieje dookoła ze względu na pewne życiowe doświadczenia, porażki, klęski, co powoduje u mnie nieufność i chłodną obojętność w wielu sytuacjach, chociaż w środku bardzo dużo rzeczy mnie boli gdy coś się dzieje złego w moim otoczeniu, albo usłyszę jakaś tragiczną historię, ale już nie potrafię publicznie okazywać takich emocji - plączę tylko gdy jestem sama i nikt nie widzi - ciągły smutek, który jest od bardzo dawna jest po prostu, a na dodatek już się do niego przyzwyczaiłam… Gdy stanie się coś złego zazwyczaj się nie złoszczę, tylko zachowuję totalne opanowanie, gdyż wiem, że i tak problem trzeba rozmawiać i zawsze są jakieś, a gdy stanie się coś dobrego nie uśmiecham się, ciężko mi komuś gratulować - traktuję to jak coś oczywistego, pewną normę, którą ktoś musiał spełnić albo musiała się stać. To dziwne trochę, bo jestem malarką, mam wrażliwe wnętrze, ale to jest gdzieś strasznie głęboko, z reszta boję się przyznawać do niektórych swoich myśli, stwierdzeń, opinii, gdyż ludzie są rożni, źli i dobrzy. Ja zazwyczaj natrafiałam na tych złych, ale nie chcę żeby moja postawa została taka, jaka jest. Czuję się jak samolubna, gruboskórna, denna, zupełnie pozbawiona wrażliwości kobieta z zupełnie pustym wnętrzem i pustą głową. To są powody, z którymi można iść do specjalisty? Jak on możne mi pomóc, gdy ja do siebie już nie mam siły i cierpliwości? W sumie nie wiem czy do siebie, czy do całej reszty okropnych ludzi. Z takami problemami kieruje się do psychologa czy do psychoterapeuty? Proszę napisać jakimi sposobami może pomóc, czy są jakieś inne metody oprócz leków, rozmowy - coś jeszcze? I jeśli można to chciałabym numer telefonu zaufania. Raczej nie odważę się zadzwonić, bo głupio wyżalać się obcej osobie, chociaż z drugiej strony łatwiej, bo nie ma wstydu, ale obcej osobie musiałabym opowiedzieć chyba połowę swego życia, żeby poznała moją osobę i zrozumiała problemy. Czy osoby siedzące po tej drugiej stronie, odbierające telefony mogą doradzać, czy tylko słuchają? Dziękuję z góry za odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Palenie marihuany - następstwa

Witam. Jestem mężczyzną, mam 24 lata. Paliłem marihuanę od jakiś 5 lat codziennie. Pół roku temu poznałem wspaniałą dziewczynę i przestałem palić. Początkowo zrobiłem to dla niej, a teraz widzę, że chyba odbiłem się wtedy od dna. Zaraz po przestaniu...

Witam. Jestem mężczyzną, mam 24 lata. Paliłem marihuanę od jakiś 5 lat codziennie. Pół roku temu poznałem wspaniałą dziewczynę i przestałem palić. Początkowo zrobiłem to dla niej, a teraz widzę, że chyba odbiłem się wtedy od dna. Zaraz po przestaniu palenia było ok. Od jakiś 3 miesięcy czuję taką bezradność. Paląc, nie miałem problemów. Wszytko było proste. Teraz mam tak wielkie luki w pamięci. Zapomniałem o tylu ważnych rzeczach. Mam jakieś dziwne stany lękowe. Wystarczy delikatny stres i dostaję jakiegoś paraliżu, nie mogę się skupić, poskładać myśli do kupy i powiedzieć o co mi chodzi. Przed tym jak zacząłem palić było zupełnie inaczej. Dusza towarzystwa, byłem naprawdę kontaktową osobą. A teraz siedzę cicho jak mysz pod miotłą i boję się odezwać, że palnę jakieś głupstwo, że zostanę wyśmiany. Przez pięć lat straciłem pasję i chęci do działania. Nie potrafię czasem nawet odezwać się do swojej dziewczyny, bo mam taką pustkę w głowie. Nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie "kim jestem?". Dobija mnie to. Nie wiem, co robić. Jak jest już dobrze, to nagle, gdy tylko podwinie mi się noga taki stan wraca i to za każdym razem jest coraz gorszy do zniesienia. Boję się co będzie następnym razem. Nie wiem jak się ratować? Do kogo się zwrócić o pomoc?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Jaki rodzaj psychoterapii będzie dla mnie najlepszy?

  Witam, jestem 30-letnią kobietą, jestem sama. Nigdy nie miałam chłopaka. Zdarzało mi się umawiać z chłopakami, dla mnie zupełnie obojętnymi, jednak szybko wycofywałam się z tych znajomości. Raz się z kimś przespałam z ciekawości. Korzystałam z serwisów randkowych, potem...   Witam, jestem 30-letnią kobietą, jestem sama. Nigdy nie miałam chłopaka. Zdarzało mi się umawiać z chłopakami, dla mnie zupełnie obojętnymi, jednak szybko wycofywałam się z tych znajomości. Raz się z kimś przespałam z ciekawości. Korzystałam z serwisów randkowych, potem już miałam dość rozczarowań w czasie spotkania na żywo i szukania na siłę. Zdarza się, że spotykam mężczyzn, którzy mi się podobają i których chciałabym poznać. Jest to jednak dla mnie niemożliwe. Nie potrafię podejść, nie potrafię zacząć rozmowy. Czuję się wtedy, jakbym się rozpadała albo jak mała, bezradna dziewczynka. Wstydzę się i boję, że zostanę wyśmiana przez tę osobę i moje otoczenie (np. osoby z pracy). Jeszcze nigdy nie udało mi się przebrnąć przez taką sytuację. Zdarzyło mi się też, że osoby, które wydawały się mną zainteresowane, odwracały się, kiedy ja wewnątrz zamieniałam się w takie bezradne stworzonko. Jestem po psychoterapii, trafiłam do gabinetu z problemem kompulsywnego objadania się. Pani psycholog bardzo mi pomogła, jednak w sprawie, o której tu piszę, bardzo mnie rozczarowała. Mam żal za wielokrotnie powtarzane słowa "ja ci faceta nie znajdę". Wiem sporo na temat źródeł moich problemów, jednak wiedza ta nie pomaga mi w pokonywaniu opisanych trudności. Pragnę mieć rodzinę, marzę o bliskości. Wiem, że sama cierpliwość nie wystarczy, chciałabym porozmawiać z innym psychologiem, ale szczerze mówiąc trochę się boję, że znów nie znajdę pomocy i zrozumienia. Nie chcę szukać po omacku. Proszę o radę, jaki nurt psychoterapii byłby najlepszy w przypadku mojego problemu. Pozdrawiam
odpowiada 5 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr Aleksandra Karmazyn
Dr Aleksandra Karmazyn
Mgr Aneta Kopel
Mgr Aneta Kopel
Mgr Edyta Kołodziej-Szmid
Mgr Edyta Kołodziej-Szmid

Czy terapia wyleczy moje zaburzenia?

Mam 23 lata. Od 4 lat biorę różnorakie leki. Poprawa raz jest, raz nie ma. Moja znajoma powiedziała mi, że swoje poważne zaburzenia osobowości i inne problemy psychiczne wyleczyła chodząc na terapię. Czy zaburzenia schizotypowe itp. rzeczywiście mogą skutecznie być... Mam 23 lata. Od 4 lat biorę różnorakie leki. Poprawa raz jest, raz nie ma. Moja znajoma powiedziała mi, że swoje poważne zaburzenia osobowości i inne problemy psychiczne wyleczyła chodząc na terapię. Czy zaburzenia schizotypowe itp. rzeczywiście mogą skutecznie być leczone poprzez terapię? Terapia usuwa takie objawy, jak np. napady agresji, lęki, objawy wegetatywne?
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Joanna Kołodziejczyk

Czy to znęcanie psychiczne? Pomocy, co robić?

Witam! Jestem niecałe 3 lata po ślubie, bardzo chciałam mieć dziecko i myślałam, że facet którego spotkałam to ten - niestety, myliłam się. Już w ciąży uważał, że nie będzie znosił moich nastrojów i często noce spędzałam plącząc -...

Witam! Jestem niecałe 3 lata po ślubie, bardzo chciałam mieć dziecko i myślałam, że facet którego spotkałam to ten - niestety, myliłam się. Już w ciąży uważał, że nie będzie znosił moich nastrojów i często noce spędzałam plącząc - ciągle kłótnie. Po porodzie trochę się uspokoiło, ale później znowu - w kłótni jestem nazywana od debili, pener itp., upokarza mnie maksymalnie, nie patrząc, że obok jest dziecko, choć proszę go o to. Wielokrotnie mówiłam, że go zostawię - twierdził, że nie dam sama rady i śmiał się. Teraz już miarka się przebrała, bo nie mogłam nawet wyjść do koleżanki, bo miałam z nim siedzieć. Jak się pokłócimy to wydzwania po 70 razy, aż nie odbiorę i się odgraża. Powiedział, że w sądzie mnie zniszczy, że to moja wina, bo on nas utrzymuje - jestem jeszcze na wychowawczym, że zabierze dziecko. Pomocy, co robić? Jestem w rozsypce.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak sobie pomóc w ciągu alkoholowym?

Jestem w ciągu alkoholowym. Jestem wulgarna i agresywna. Chłopak i rodzina negatywnie na mnie wpływają. Mama ma odchyły i ataki paranoidalne. Ojca mi brakuje. Nie znam go od dzieciństwa. Mam lęki przed życiem i całym światem. Nie mogę się...

Jestem w ciągu alkoholowym. Jestem wulgarna i agresywna. Chłopak i rodzina negatywnie na mnie wpływają. Mama ma odchyły i ataki paranoidalne. Ojca mi brakuje. Nie znam go od dzieciństwa. Mam lęki przed życiem i całym światem. Nie mogę się pogodzić, że są choroby i śmierć. Nie wytrzymuję tego. Boję się, że nie skończę teraz szkoły średniej. Jak mam sobie pomóc? Tragedia. Nie wytrzymuję bez alkoholu.... Załamana

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jakie dowody wystarczą do udowodnienia znęcania?

Mam problem: przez ponad dwa lata mój partner znęcał się nade mną i psychicznie i fizycznie, często przy moim obecnie 2-letnim synku. Wielokrotnie słyszała groźby, że mnie zabije, że powybija mi zęby, że spali dom moich rodziców. Ze wszystkiego zwierzałam... Mam problem: przez ponad dwa lata mój partner znęcał się nade mną i psychicznie i fizycznie, często przy moim obecnie 2-letnim synku. Wielokrotnie słyszała groźby, że mnie zabije, że powybija mi zęby, że spali dom moich rodziców. Ze wszystkiego zwierzałam się przyjaciółce, która także widziała siniaki i zarówno ona jak i wiele innych osób może potwierdzić chorobliwą zazdrość z jego strony. Zawsze gdy proponowałam rozstanie mówił, że „ja mogę się zabierać, ale dziecko zostaje z nim - inaczej mnie zabije”. Ostatnio pobił mnie strasznie, ale tym razem miałam świadków, więc całą sprawę zgłosiłam na policję, ale bardzo się boję, że nie uda mi się udowodnić w sądzie wszystkich okrutnych rzeczy, które zrobił mi partner przez te ponad dwa lata i któregoś dnia mój były parter w padnie w białą gorączkę i skrzywdzi mojego synka. Obecnie rozpowiada o mnie straszliwe rzeczy, strasznie mnie to boli, że wszyscy widzą we mnie zła osobę, która odbiera dziecku ojca, a ojcu dziecka, nie patrząc na krzywdę, którą wyrządził mój parter nie tylko mi, ale i mojemu synkowi. Nie widzę w tej sytuacji wyjścia. Nie wiem czy mi się to uda w maksymalnym stopniu odizolować go od mojego synka tylko na podstawie zeznań mojej przyjaciółki i poprzednich jego partnerek, nad którymi także znęcał psychicznie i fizycznie. Wiem, że dziecko powinno mieć ojca, ale nie chcę go dalej narażać, a przede wszystkim nie chcę, żeby mój syn był taki sam jak jego ojciec. Bardzo proszę o poradę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Przemoc w rodzinie - jak pomóc bezradnej mamie?

Błagam o pomoc, nie da się znieść tej sytuacji dłużej. Moja mama jest od 10 lat z człowiekiem, który się nad nią znęca psychicznie, wyzywa, poniża. Mama jest od niego w pełni uzależniona - finansowo, choć największym absurdem jest...

Błagam o pomoc, nie da się znieść tej sytuacji dłużej. Moja mama jest od 10 lat z człowiekiem, który się nad nią znęca psychicznie, wyzywa, poniża. Mama jest od niego w pełni uzależniona - finansowo, choć największym absurdem jest to, że on pracuje na czarno, dorabia jako murarz. Stał się zupełnie nie do zniesienia od kiedy stracił pracę. Grozi mamie, że ją zabije, mówi, że jej nienawidzi itp., jest człowiekiem strasznie zazdrosnym, ogranicza mamę w wielu kwestiach - nie pozwala jej korzystać z komputera choć musi załatwić ważne sprawy, jest strasznie zazdrosny, kiedy ona jest wesoła, kiedy ją ludzie chwalą. Mama się go boi jednak nie ma dokąd pójść, mają jeszcze 10-letnią córkę. Wybudowali dom na działce dziadków mamy, ale ziemia została zapisana na nich. Mama nie chce opuszczać rodzinnego domu, ładnego, przytulnego i tułać się z dzieckiem. Teraz dodatkowo otrzymała dotację z UP na założenie własnej firmy, bo chciała próbować się „odbić”, ale przez to sytuacja się jeszcze pogorszyła - on jest o to wściekły, utrudnia jej we wszystkim, nie chce, aby jej się powiodło, chce aby się pogrążyła. On z domu nigdy nie wyjdzie, bo to typ pijaka, awanturnika, byłby w stanie skrzywdzić mamę. Ona boi się dzwonić na policję, mówić o tym komukolwiek bo jest zastraszona. Wczoraj dobrze bawiła się w Sylwestra, a on ją wyciągnął z imprezy pod pretekstem, że trzeba położyć dziecko spać. Tam zaczął ją wyzywać (działał też alkohol), mama się broniła i go pobiła po plecach (pierwszy raz w życiu), co widział sąsiad. Potem on ją popchnął na ścianę tak, że uderzyła w nią mocno głową. Policja oczywiście zignorowała sprawę i wezwana nie przyjechała. Historia jest długa i skomplikowana, ale to przemoc i ona jest bez radna, do tego boi się podjąć jakiekolwiek kroki. Powiedzcie jak, a sama ruszę tę sprawę!

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Czy trudna sytuacja w domu wpłynie na późniejsze życie?

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania...

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania co jakiś czas, w jednym mieście mieszkałam około 5 lat i miałam eksmisję, później ciągle wędrówki z jednego mieszkania do drugiego, ponieważ wynajmowaliśmy mieszkania, a z moimi rodzicami rożnie bywa. Trochę wspomnę o nich, bo w sumie to oni są moim głównym problemem, że tak powiem. Nie potrafią się ze sobą dogadać, co gorsza dochodziło w naszym domu bardzo często do przemocy psychicznej jak również fizycznej, oczywiście miedzy rodzicami, a później to już nawet my, rodzeństwo, żeśmy się niedogadywani, a teraz co już każdy z każdym się kłoci, szczególnie starsze rodzeństwo z rodzicami, że nam zmarnowali życie itp. i tak w kółko.Do tego dochodzi fakt, że nieraz mamy biedę, jeśli bym chciała dokładnie przybliżyć moje życie chyba bym musiała książkę napisać. Ja po prostu bardzo dużo negatywnych sytuacji w domu się naoglądałam i chodzi mi o to, że boję się, że to wpływa na moją psychikę i nawet jeśli kiedyś wyprowadzę się z domu i założę własna rodzinę będzie ze mną coś nie tak i będę myślała, że jakbym miała inny dom byłabym inną osobą. A jestem osoba nieśmiałą, miewam kompleksy, choć nie raz lobię wyjść z przyjaciółmi, więc zamknięta w sobie nie jestem aż tak, trochę też nerwowa, ale zauważyłam, że raczej na maksa poszczają mi nerwy tylko w domu i niby nie jest to moja wina, a rodzeństwo czy rodzice czasem mówią, że ja zaczynam kłótnie... Chciałabym by moje życie wyglądało inaczej, często słyszę od nowo poznanych ludzi, że jestem osobą nieśmiałą, a mnie to denerwuje, bo od razu przychodzi mi myśl: a z czego ja mam się cieszyć, skoro fundament mojego życia, jakim jest rodzina i dom, jest ruiną? Kiedy idę na imprezę dobrze się bawię i wiem, że murze wraca do tego domu to mi smutno i mam ochotę wyjechać na koniec świata i już nigdy nie wrócić.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Brat po detoksie znowu pije - co robić?

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że...

Witam, Mój brat jakiś miesiąc temu trafił na detoks. Wyszedł i przez około tydzień nie pił. Było w porządku - w domu sytuacja wracała do normalności, rodzice byli wyraźnie w lepszych nastrojach i w ogóle było dobrze. Wydawało się, że brat nie będzie już pił, że zrozumiał iż ma problem i nie może żyć w ten sposób. Nieststy po tygodniu wszystko się zmieniło. Z początku pił 1 piwo (a przynajmniej tak twierdził) co 2-3 dni, ale później znowu popijał więcej i częściej. Z początku pił "tylko" piwo, ale później ewidentnie czuć było od niego też wódkę. No i w końcu teraz pije jak przedtem. W domu znowu ciągłe kłótnie, złości i płacz. Rodzice nie mają już siły. Podupadli na zdrowiu. Jest coraz gorzej. Mama boi się, że po pijaku brat może im coś zrobić. Zauważyłam, że brat zrobił się trochę nerwowy, agresywny jak popije. Wdaje się w kłótnie z tatą. Rodzice nawet kazali mu się wyprowadzić, ale on nic z tego sobie nie robi. Przeszukali wszystkie miejsca, w których brat chował alkohol i teraz on ukrywa picie w budzie dla psa. Rodzice mówią, ze nie maja już siły do tego wszystkiego. A na dodatek dziadek się pochorował.

Ja nie mieszkam z nimi, ale staram się im pomagać w miarę możliwości. Mam swoją rodzinę. Wszyscy, czyli ja, rodzice i moje rodzeństwo starają się z nim rozmawiać, przemówić mu do rozumu, ale on albo się nie odzywa, albo mówi: "no" i dalej robi swoje. Lekarz na detoksie powiedział, że jak dalej będzie pił to może mieć majaczenia alkoholowe. Wiem na czym to polega. Mówimy mu to, ale do niego to chyba nie dociera. Aha, wspomnę jeszcze, że brat chodzi (przynajmniej tak mówi) na spotkania grupowe AA, ale według mnie to rozmija się z celem, skoro on i tak nie zamierza przestać pić. Naprawdę martwię się o rodziców, bo widzę w jakim są stanie psychicznym i fizycznym. Proszę o jakąś radę, pomoc, wyjaśnienie. A może po prostu to wszystko nie ma sensu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty