Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Jak mogę przezwyciężyć lęki po LSD?

Witam. Mam problem, który rozpoczął się od zażycia LSD jakieś 2 lata temu. Dzisiaj mam 23 lata i do dnia dzisiejszego konsekwencje narkotyku trwają w postaci bezsensownego leku i strachu. Może zacznę jednak od początku :P Przed zażyciem narkotyku byłam...

Witam. Mam problem, który rozpoczął się od zażycia LSD jakieś 2 lata temu. Dzisiaj mam 23 lata i do dnia dzisiejszego konsekwencje narkotyku trwają w postaci bezsensownego leku i strachu. Może zacznę jednak od początku :P Przed zażyciem narkotyku byłam osobą bardzo otwartą, odważna i kreatywną, a dzięki temu uwielbianą. Uwielbiałam życie, ludzi, a dzień spędzony w samotności był dla mnie stracony. Po prostu w towarzystwie czułam się jak ryba w wodzie, czułam, że wszystko mogę mieć, do dnia kiedy popełniłam straszliwy błąd. Dawka narkotyku była za duża, a trip był makabryczny. Uczucie lęku, paniki i szoku trwało około 24 h, dopóki faza nie minęła. Z dnia na dzień czułam się gorzej. Lęk był tak duży, że o niczym innym nie potrafiłam myśleć.

Powiedziałabym wręcz, że była to silna trauma, a co za tym idzie - zaczęłam izolować się od ludzi, nawet od tych najbliższych. Bolała mnie głowa i nie mogłam pozbierać myśli. Lęk był tak silny, że odczuwam mocny ucisk na lewej półkuli mózgu, wręcz dziwnie paraliżujący. Miałam zawroty głowy i nawet zaczęłam się jąkać. Całą pewność siebie gdzieś utraciłam, straciłam całe szczęście i radość, popadłam w depresję i całymi dniami przeleżałam w domu, płacząc. Nie odczuwałam żadnej radości tak jakbym nie znała tych emocji, a zwykle czynności napawały mnie dziwnym strachem. Wielu incydentów w życiu nie pamiętałam, nawet bym powiedziała, że większości, czyli czułam się w środku taka pusta, nie mogąca nic ciekawego powiedzieć czy opowiedzieć. Nawet nie umiałam porozmawiać z ludźmi, których znałam wiele lat, bo czułam tak jakbym w ogóle ich nie znała. Myślałam nawet by ze sobą skończyć, ale przez cały ten horror wmawiałam sobie, że jestem silną, młodą kobietą, chociaż przy takiej traumie za wiele to wmawianie mi nie pomagało. Tak mijały tygodnie, miesiące - zaczęłam się spotykać z ludźmi, tzn. to oni zauważali, że jest coś nie tak ze mną. W czasie spotkań nie mogłam się wyluzować, mało gadałam i szybko popadałam w jeszcze bardziej w chore myśli. Byłam nieobecna, a drugiej osoby nie rozumiałam i jak już coś odpowiadałam to bezsensownie. Wiedziałam, że gadam głupoty, zresztą widziałam reakcje osoby. Czułam się totalnie jak jakaś idiotka, ale dzięki swojemu dalszemu wmawianiu popychałam siebie w stronę ludzi, nieważne co będą mówić - to była taka wewnętrzna kłótnia ze sobą.

Rozum odmawiał, bo znowu zrobię z siebie idiotkę, a z drugiej strony wiedziałam, że zamykanie się w domu na dobre mi nie wyjdzie. Na początku było mi trudno się przełamać, ale mijały miesiące - poznałam chłopaka, spotykałam się z przyjaciółmi. Zauważyłam, że jest ze mną coraz lepiej. Nawet byłam w stanie iść z tym problemem do jakiegoś specjalisty, ale zaraz napawał mnie strach. Bałam się, że nie opiszę mu tego jak będę chciała, jak robię to teraz i bałam się leków, które mi przepisze. Minął rok, drugi i na dzisiejszą chwilę gadam z ludźmi, udaję, że nic się nie dzieje, mogę formułować własne myśli i rozmawiać na różne tematy, ale czuję, że jeszcze od czasu do czasu pojawia się lęk, już nie taki oszałamiający jak na początku bardziej dokuczliwy - tak to sobie teraz wyjaśniam - ale jeszcze trwa i przeszkadza mi w byciu sobą i odbiera mi pewność siebie. Dlatego czuję, że jeszcze mi brakuje czasu, aby dojść do siebie. Potrafię opisać siebie i jaką jestem osobą dzięki powolnemu przypominaniu sobie wspomnień z rożnych lat, ale co najbardziej mnie wkurza, że w umyśle mi siedzi taki punkt kulminacyjny, że wtedy i wtedy brałam ten kwas i działo się to i tamto - takie silne wspomnienie, dlatego jak wstaje rano po chwili wszystko mi się przypomina, ale często zaczynam zapominać o tym wydarzeniu, co uznaję to za wielki plus i postęp :)

I teraz mam takie pytanie: czy powinnam się wybrać do specjalisty i nie obwiać się, że przepisując mi jakieś silne leki po odstawieniu doprowadzi mnie do punktu wyjścia, czy po prostu żyć dalej jak do tej pory i sama dla siebie być lekarzem, bo sama wiem gdzie leży źródło i po prostu czekać aż w końcu lęk ustanie?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Boję się o swoje zdrowie, bo spróbowałem dopalacza. Słusznie?

Witam, mam 16 lat i na wakacjach zdążyło mi się spróbować dopalacza. Był to niemiły 6-godzinny stan. Po zażyciu tego dopalacza przyszły do mnie jakby lęki. Od tamtego czasu zazwyczaj na wieczór myślę ze mam coś z sercem....

Witam, mam 16 lat i na wakacjach zdążyło mi się spróbować dopalacza. Był to niemiły 6-godzinny stan. Po zażyciu tego dopalacza przyszły do mnie jakby lęki. Od tamtego czasu zazwyczaj na wieczór myślę ze mam coś z sercem. Jest to jakby uraz po tym dopalaczu. Podobnie jak marta1 mam duszności, myślę, że jestem psychicznie chory. Czasami mam jakby takie zapaści w klatce piersiowej. Nie wiem co z tym zrobić, czy iść do lekarza czy coś? Próbowałem brać leki uspokajające, lecz to pomogło tylko na ok. tydzień. Proszę o pomoc:-)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Czy zażywanie amfetaminy przez mężczyznę ma wpływ na przyszłe potomstwo?

Witam serdecznie. Mój partner zażywa ok. raz w miesiącu amfetaminę. Czy to będzie miało wpływ na płód jeśli zaszłabym w ciążę? I jeszcze jedno pytanie: ile czasu trzeba odczekać jeśli on przestałby to brać, żeby móc bezpiecznie zacząć starać się o dziecko? Z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Agnieszka JamroĹźy
Lek. Agnieszka JamroĹźy

Rodzina znęca się nad moją mamą i bratem - jak im mogę pomóc?

Witam! Piszę do Państwa, bo sama nie mogę poradzić sobie z tym problemem. Tak strasznie żal mi mamy i mojego kilkunastoletniego brata. W domu oboje przechodzą piekło, a to za sprawą mojego ojca, jego ukochanej córeczki i zięcia. Siostra zajmuje...

Witam! Piszę do Państwa, bo sama nie mogę poradzić sobie z tym problemem. Tak strasznie żal mi mamy i mojego kilkunastoletniego brata. W domu oboje przechodzą piekło, a to za sprawą mojego ojca, jego ukochanej córeczki i zięcia.

Siostra zajmuje się ciągle sprawami mojej mamy, wtrąca się do wychowania mojego brata, zapominając o tym, że ma 2-letnie dziecko, któremu mało kiedy poświęca uwagę. I to właśnie nim powinna się zająć. Wtrąca się do wszystkiego i do wszystkich, nie wspominając już o sprawach finansowych. Poruszyła już nawet mojego męża i moich teściów. Swoimi teściami też próbowała zawładnąć, ale bezskutecznie. Jej mężulek szybko jej to wybił z głowy. Widocznie tak "mocno się kochają". Jest kompletnie zdemoralizowana, totalny degenerat. Ja mieszkam daleko i nic nie mogę z tym zrobić - przykro mi kiedy mama wypłakuje się do słuchawki. Oboje z bratem są roztrzęsieni. Siostra mieszka obok rodziców, w dodatku u nich pracuje. Myślę, że sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby ojciec "trzymał" stronę mamy i walnął pięścią w stół. Ale nie... wszystko co powie jego córeczka jest święte. Niejednokrotnie dochodzi do przemocy.

Ja z mamą i bratem jesteśmy dla całej tej Trójcy Świętej (ojciec, siostra, zięć) solą w oku dlatego, że trzymamy się razem. Wpadam do domu naprawdę rzadko, raz na miesiąc, na dwa. A sama płaczę do poduszki, bo jestem bezsilna. Nie wiem już co robić. Padały już tak przykre słowa w kierunku moim, a przede wszystkim mamy. Boję się o nią i o brata, bo nie wiem co przyniesie następny dzień. Szwagier też lubi wtrącić swoje 3 grosze. Wiem też, że cała ta sytuacja jest mu "na rękę". Odnoszę wrażenie, że chodzi im tylko o pieniądze. W myśl dewizy: "zarobić, ale się nie narobić", bo po co. Ojciec utrzyma. Są po prostu wyzuci z norm moralnych. Zastraszają mamę, boję się, nie wiem co mam z tym zrobić.

Jak pomóc mamie? Widzę, że ta kobieta jest z tym wszystkim sama, przyjmuje silne leki na nerwicę. Do tego dołożył się jeszcze alkoholizm ojca. Awantury są na porządku dziennym. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za całe zło tego świata obwiniają mamę. Pochodzę z małej miejscowości, gdzie każdy wie wszystko o sobie. Myślę też, że ludzie się nawet domyślają tego co się dzieje. Brat nie może skupić się na nauce, żal mi go strasznie. Ojciec próbuje go nastawiać na mamę. Pod naporem córeczki grozi mamie eksmisją i nie tylko. Tak samo ciężko na to pracowała i pracuje. Gdzie oni mogą się udać. Boję się, że dojdzie do tragedii. Jak ich wszystkich "ukrócić"? Błagam, proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

''Umierałam'' po trawce - skąd to sie wzięło i co to było?

Zaczęłam palić. Paliłam prawie 7 miesięcy (to mało, tak mi się wydaję). Przez cały ten czas po każdym ''buchu'' było tak jak być powinno. Normalny stan po trawce... Któregoś dnia, który dzień ten był dniem jak co dzień zapaliłam ''inaczej''...

Zaczęłam palić. Paliłam prawie 7 miesięcy (to mało, tak mi się wydaję). Przez cały ten czas po każdym ''buchu'' było tak jak być powinno. Normalny stan po trawce... Któregoś dnia, który dzień ten był dniem jak co dzień zapaliłam ''inaczej'' (wiaderko, z którego nie pierwszy raz paliłam). Usiadłam na tapczanie i zaczęłam się delikatnie dziwnie czuć. Najpierw czułam jakby moja głowa zmieniała kształt, czułam coś dziwnego w moim mózgu. Serce zaczęło mi wolno bić, tak wolno, że słyszałam je dokładnie i na całym ciele czułam odbicia. Zrobiło mi się bardzo duszno... podeszłam do okna, żeby nabrać świeżego powietrza. Osoby, które były przy mnie mówiły, że wbijam sobie głupi schemat. Ja wiedziałam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Zaczęłam pić mleko (po którym powinno mi trochę zejść, jeśli to był ''schemat'') - nie zeszło nic. Czułam się coraz gorzej. Zaczęłam na przymus jeść, chociaż miałam ściśnięte gardło. Usiadłam. To było jak takie zejście w dół. Czułam, że odchodzę, umieram. To był dla mnie koniec. Błagałam, żeby zabrali mnie do szpitala. Byłam w takiej desperacji, że chyba bym pobiegła do niego sama. Pojechaliśmy. Stojąc na przystanku zaczęłam czuć, że mam coraz mniej śliny i suche gardło. Nie mogłam nic przez to powiedzieć, aż się napiłam. Cały czas czułam się jak w jakimś śnie. To wszystko było takie dziwne, niepoważne.

Będąc w poczekalni w szpitalu, zrezygnowałam, bo poczułam się minimalnie lepiej. Wróciłam do domu. Nie czułam już, że umieram, serce brzmiało normalnie, ale mimo to dalej miałam całe życie jakby za mgłą. Po jakimś czasie chciałam zapalić. Chciałam wiedzieć czy będę miała to samo. I było. Już nie tak tragicznie jak za 1 razem, ale było tak jak być NIE POWINNO. Po prostu dziwnie. Zostawiłam kumpli i poszłam do domu. Takie próby zrobiłam dwa razy. Od 8 miesięcy nie palę. Boję się tego stanu jak niczego innego na świecie. Chciałabym wiedzieć, co mi było. Co się stało, że nagle ''umierałam''. Do czego mój stan był podobny?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Szwagier znęca się nad moją rodziną - co robić?

Przeszło 20 lat znęca się nade mną mój szwagier. Jak tylko ożenił się z moją siostrą zupełnie się zmienił.Jak posprzątałam mieszkanie to specjalnie chodził w gumaczach po błocie, a potem po mieszkaniu. Jak powiedziałam, by zmienił obuwie bo sprzątnęłam, to... Przeszło 20 lat znęca się nade mną mój szwagier. Jak tylko ożenił się z moją siostrą zupełnie się zmienił.Jak posprzątałam mieszkanie to specjalnie chodził w gumaczach po błocie, a potem po mieszkaniu. Jak powiedziałam, by zmienił obuwie bo sprzątnęłam, to szwagier wyzwał mnie od rożnych. Potem jak się dowiedział, że wychodzę za mąż to się upił, zaczął mnie wyzywać, więc zamknęłam drzwi na klucz od korytarza, to je pięścią rozwalił. Chciał go wtedy uspokoić kolega, który u niego był, ale szwagier przyłożył mu w twarz - od tamtego czasu tamten jego kolega już nie przychodzi. A ja i moja rodzina przechodzimy koszmar z tym człowiekiem. Mojej siostrze chyba to nie przeszkadza, szwagier też ją wyzywa, popycha, ale jej to widać jest bez znaczenia. Nawet jest jej to na rękę, bo zawsze się tłumaczy przed naszą matką, że np. mamy być cicho, bo on przez nas się z nią kłóci. Ostatnio szwagier zaczął szarpać mojego męża zniszczył mu sweter i telefon. Wyzywa nasze dzieci a potem się dziwi jak one mu się tym samym odpłacają bo on ich tego uczy. Policja nie reaguje na nasze wezwania. Spiszą i to wszystko. Sąd też ma to gdzieś. Moja matka nawet nie reaguje na to, że on mierzył z wiatrówki do moich dzieci, że spuszczał psa z łańcuchu na nie, że straszy ich na podwórku i wyzywa. Nie mam już sił, szwagier nas obgaduje opowiada niestworzone rzeczy i tak to wygląda jakby cała wina była po naszej stronie. Dręczy nas psychicznie i fizycznie. Codziennie potrafi wypić kilkanaście piw. Przyprowadza do domu różnych facetów i z nimi opróżnia butelki. Dla obcych jest osobą idealną ale dla nas szwagier jest tyranem, jego matka mu wpoiła, że to on powinien być właścicielem i tak to sobie zakodował. Moja matka na razie jest właścicielką, ale nie reaguje na to co robi, bo jak mówi to jest mąż mojej siostry, a ona nie chce się z nim kłócić,a co ona ma powiedzieć, wtedy on nic w domu nie zrobi, a są gorsi faceci itp. My nawet już go unikamy jak możemy, ale on zawsze szuka dziury w całym. Nie wiem co mam zrobić i do kogo się zwrócić. Nie możemy nawet spokojnie wjechać autem do domu, bo jego rodzina, on i jego znajomi często zastawiają nam wjazd, który jest wspólny. Dla niej liczy się tylko to że przynosi pensję do domu. Moja matka, pomimo że jest jedyną właścicielką nie robi w tej sprawie nic. Tym samym mu pozwala by nas ciągle nękał.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić gdy matka wszczyna awantury i używa obelg wobec mnie i mojej córki?

Mam 36 lat i 10-letnią córkę. Od dwóch lat jestem po rozwodzie i mieszkam z moją matką. Płacę za mieszkanie regularnie czynsz i media w wysokości 2/3 wszystkich opłat, a sądownie po tacie mam przyznane połowę mieszkania, ponieważ rodzice byli...

Mam 36 lat i 10-letnią córkę. Od dwóch lat jestem po rozwodzie i mieszkam z moją matką. Płacę za mieszkanie regularnie czynsz i media w wysokości 2/3 wszystkich opłat, a sądownie po tacie mam przyznane połowę mieszkania, ponieważ rodzice byli po rozwodzie, a ja jestem jedyną córką.

Od 1,5 roku moja matka regularnie wtrąca się w moje życie. Wyzywa mnie, moich znajomych, córkę od najgorszych. Córka jest świadkiem obrzucania mnie błotem i używania rękoczynów wobec mnie. W zeszłym roku kopnęła mnie tak, że miałam krwiaka na udzie wielkości dłoni dorosłego mężczyzny. Zrobiłam obdukcję i zgłosiłam to dzielnicowemu. Ale od tamtej pory jest coraz gorzej. Napady wściekłości, posądzenia o cokolwiek są powodem do wszczynania awantur i używania rąk. Nie chcę dać się sprowokować, ale czuję, że moja cierpliwość i wytrzymałość się kończy. Córka nie wraca po szkole do domu tylko czeka, aż wrócę z pracy. Nie pomagają tłumaczenia, że chcemy spokojnie żyć. Wszystko ma za nic.

Co zrobić by choć troszkę mieć spokój? Gdzie i komu zgłosić taką sprawę? Policja zaoferowała mi tylko interwencję jeśli będzie dochodzić do awantur, ale każda taka interwencja doprowadza do lawiny oszczerstw, wyzwisk, a sąsiedzi patrzą na mnie jak na zbója, bo matka wszystko zwala na mnie, że to ja wykańczam ją psychicznie, tymczasem prawda jest inna.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co mogło spowodować taki stan po marihuanie?

Witam! Ostatnio miałam bardzo dziwny stan po marihuanie. Paliłam już wcześniej i wszystko było okej. Ostatnio, gdy zapaliłam zaczęło mi bardzo szybko bić serce, kręciło mi się w głowie, bolała mnie głowa i cały czas czułam się jakbym miała...

Witam! Ostatnio miałam bardzo dziwny stan po marihuanie. Paliłam już wcześniej i wszystko było okej. Ostatnio, gdy zapaliłam zaczęło mi bardzo szybko bić serce, kręciło mi się w głowie, bolała mnie głowa i cały czas czułam się jakbym miała zemdleć. Było mi zimno i byłam blada. Nie wiedziałam też czy to, co się dzieje działo się naprawdę. Wszystko wydawało mi się nierealne, zdawało mi się, że ludzie, których widzę tak naprawdę nie istnieją, że wszystko to sobie wymyślam. Cały czas musiałam się kogoś trzymać i z kimś rozmawiać, bo inaczej traciłam kontakt z rzeczywistością. Bałam się, że to wszystko zniknie. Poza tym czas strasznie mi się dłużył. Zdawało mi się, że krótka podróż autobusem trwała parę godzin. Bałam się i panikowałam. Nie byłam w ogóle głodna jak normalnie po trawce, miałam ściśnięte gardło. Byłam też strasznie zmęczona. Panicznie się czegoś bałam, nie wiem nawet czego. Mam pytanie: co spowodowało ten stan? I czy może się on powtórzyć? Ciężko jest mi się powstrzymywać od palenia marihuany, ponieważ dotychczas bardzo to lubiłam, ale boję się, że znowu będę się tak czuła.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Tarczyca czy depresja po marihuanie?

Witam. Jestem 20-letnim chłopakiem, który boryka się z nastrojem, ale o tym zaraz. Najpierw przeszłość - do 1 klasy gimnazjum byłem wielkim optymistą i pełnym energii chłopakiem, lecz nadszedł czas na spróbowanie marihuany. Ciągnęło się to aż do liceum -...

Witam. Jestem 20-letnim chłopakiem, który boryka się z nastrojem, ale o tym zaraz. Najpierw przeszłość - do 1 klasy gimnazjum byłem wielkim optymistą i pełnym energii chłopakiem, lecz nadszedł czas na spróbowanie marihuany. Ciągnęło się to aż do liceum - do początku 3 klasy (maturalnej, teraz jestem na drugim roku studiów). Palenie było dość często, zdarzało się 5-6 razy w tygodniu, ale 3 było minimum, a 1-2 rzadkością.

W trzeciej klasie liceum dość zaniepokoiłem się moim brakiem energii oraz obawą przed jakąkolwiek rozmową. Unikałem rozmów ze znajomymi z klasy, zazwyczaj siadałem z boku zakładałem słuchawki na uszy i czekałem na lekcje. Bywały też dni pełne energii, byłem wtedy żartobliwy, kontaktowy i mogłem zrobić wszystko - podejść do najładniejszej dziewczyny i zagadać bez problemu. Tych dni po prostu oczekiwałem. A to wszystko było jasne jak rano wstawałem - pierwsza moja myśl gdy otworzę umysł - czy to jest ten dzień? Dobry nastrój? Męczyło mnie to i męczy mnie dalej.

Pod koniec pierwszego roku zrobiłem badania czy nie mam przypadkiem jakiejś anemii czy podobnych chorób (bo rodzina się już przejęła, ale nikt nie wie o marihuanie). Okazało się, że mam nadczynność tarczycy, która objawia się podobnymi zachowaniami, które mam teraz. Dziś to piszę, bo mam właśnie kiepski dzień - przeraża mnie to, bo wtedy nie mam takiego kontaktu z dziewczyną, z kimkolwiek - nie pogadam na zajęciach z nikim. Alienuję się.

Ostatnio wyjechałem z dziewczyną na kilka dni - ok.10 (nie piłem nic, a no i marihuany nie pale od 2 lat) - było wszystko ekstra przez pierwsze 8, a dwa ostatnie byłe beznadziejne. Ani nic zażartować, ani pogadać coś dłużej tylko proste odpowiedzi. Nie wiem co robić. To samo powiedziałem lekarzowi od tarczycy i przepisał mi dużą dawkę - mimo wszystko biorąc te leki 3 miesiące nie odczuwam zbytnio różnicy. Chciałbym być radosny jak przez ostatnie 8 dni, a jak nie chociaż to normalnie komunikatywny, a nie, że boję się zagadać do kogokolwiek i o byle co... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy marihuana uszkodziła mi pamięć?

Witam serdecznie, marihuanę w życiu paliłem czterokrotnie, w przeciągu 3 miesięcy. 3 razy były to tylko 2-4 wdechy marihuany. I teraz pytanie: czy mogło to uszkodzić trwale moją pamięć? Dziś np. nie pamiętałem, co jest stolicą Egiptu, a całoroczny egzamin...

Witam serdecznie, marihuanę w życiu paliłem czterokrotnie, w przeciągu 3 miesięcy. 3 razy były to tylko 2-4 wdechy marihuany. I teraz pytanie: czy mogło to uszkodzić trwale moją pamięć? Dziś np. nie pamiętałem, co jest stolicą Egiptu, a całoroczny egzamin powtórzeniowy z matematyki poszedł mi bardzo słabo (co prawda nie przygotowywałem się do niego). Czy to kwestia tego, że w pierwszym wypadku nie używam na co dzień tej wiedzy, a w drugim, że natężenie materiału w liceum jest dość duże? Czy to kwestia uszkodzenia pamięci? Np. oglądając film nie pamiętam nazwisk wszystkich bohaterów.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Może to ja jestem zła?

Witam zacznę od tego, że nie radzę sobie z życiem. Cały czas mam wrażenie, że jestem gorsza od innych, nie potrafię ufać ludziom, a tak bardzo bym chciała się mieć komuś wyżalić. Nie potrafię okazywać ludziom tego jak bardzo ich...

Witam zacznę od tego, że nie radzę sobie z życiem. Cały czas mam wrażenie, że jestem gorsza od innych, nie potrafię ufać ludziom, a tak bardzo bym chciała się mieć komuś wyżalić. Nie potrafię okazywać ludziom tego jak bardzo ich lubię, po prostu nie potrafię okazywać uczuć, a najgorsze jest to, że cały czas patrzę wstecz, rozpamiętuję to co było w dzieciństwie i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.

Moje dzieciństwo nie należy do wspaniałych - mama biła mnie czym popadnie za to, że zdarzyły się złe oceny, że zapomniałam wynieść śmieci, że coś źle zrobiłam - za wszystko obrywałam, miałam siniaki po ciele. Nie raz szarpała mnie za włosy czy kopała. Czuję do niej o to żal, ale też czuje żal do siebie, że czegoś nie zrobiłam - być może mogłam się lepiej starać być lepszym dzieckiem? Zawsze jestem tolerancyjną osobą, nie sprawiam kłopotów, nie ćpam, nie piję, nie palę, większość ludzi ma do mnie zaufanie i mnie lubi.

Staram się być wesoła i miła, a moja mama, mimo iż mnie już nie bije, uważa mnie za przeciwieństwo tych wszystkich ww cech - cały czas krzyczy, że jestem zła, że nic nie robię (a staram się). Wyklina mnie od szmat, diabłów, szatanów itd., jeszcze ani raz nie usłyszałam od niej dobrego słowa, a tak mi bardzo brakuje tego. Chciałabym czuć się potrzebna, kochana, a cały czas czuję się jak śmieć. Próbowałam z nią rozmawiać, mówić, że mam do niej żal o dzieciństwo i obecną sytuację, ale ona wszystko wywraca do góry nogami mówi "a nie pamiętasz jak tłumaczyłam ci zadania?" (często na stole leżał pasek i jak czegoś nie rozumiałam to biła mnie aż zrozumiem), "a teraz może ci czegoś brakuje?" itd.

Jeśli o to ostatnie chodzi to faktycznie niczego mi nie brakuje i doceniam to, ale czasami wolałabym żeby powiedziała mi coś miłego, Zauważyłam, że mam do mamy ogromny dystans, nie potrafię teraz rzucić się jej na szyje i uściskać. Za bardzo boli mnie to co robiła. Może to ja jestem zła? Już sama nie wiem... Czuję taka obojętność do świata, nie mam siły na naukę i na wszystko - co mam robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy tak wyglądają zaburzenia po narkotykach?

Witam, mam pewien problem, który trwa już kilka miesięcy i nie wiem jak sobie z nim poradzić. Kilka miesięcy temu, po dwuletnim, regularnym ćwiczeniu na siłowni, z dnia na dzień zmieniłem tryb życia - zaczęły się głupoty, kilka razy na...

Witam, mam pewien problem, który trwa już kilka miesięcy i nie wiem jak sobie z nim poradzić. Kilka miesięcy temu, po dwuletnim, regularnym ćwiczeniu na siłowni, z dnia na dzień zmieniłem tryb życia - zaczęły się głupoty, kilka razy na imprezie wziąłem amfetaminę, jednak nie czułem się po tym najlepiej, więc to odstawiłem, ale zacząłem często palić marihuanę - były takie dni, że niestety zdarzyło mi się palić dzień w dzień przez pewien okres. Któregoś dnia, gdy zapaliłem, poczułem się źle - miałem jakieś dziwne paranoje, że jest mi słabo itp. Po tym wszystkim zapaliłem jeszcze jeden raz, ale też czułem się dziwnie, zero humoru. Postanowiłem odstawić to wszystko na bok i tak też zrobiłem, niestety kilka dni po odstawieniu marihuany zasłabłem kompletnie, odleciałem, nie wiedziałem co się dzieje, myślałem, że to zawał, dostałem skurczy, przyjechało pogotowie, zrobili EKG, poziom cukru, jednak wszystko było w normie - stwierdzili, że to brak poziomu elektrolitów.

Myślałem, że mi to przejdzie i następnego dnia poczuję się lepiej - niestety czuję się fatalnie cały czas, a trwa to już 4 miesiące - kompletna derealizacja, wszytko wydaje się w koło nieprawdziwe, czasami mam takie uczucie, że nie nadążam wzrokiem za obrazem, w dodatku bardzo szybko się meczę - mam nieraz zadyszkę wysiłkowa przy bardzo małym wysiłku. Po leczeniu znów pojawiła się u mnie niedokrwistość, jedną rękę mam dosłownie bladą jak ściana, drugą zaś czerwoną i w tym czasie robi mi się bardzo słabo, jak bym miał zaraz odpłynąć. Miałem robione różne badania (morfologia, OB, borelioza, EKG, holter ciśnieniowy, cukier, tarczycę) - wszystko jest w normie. Cały czas biorę magnez, nie piję kawy, nie palę papierosów, zero alkoholu i jakichkolwiek używek. Dodam jeszcze, że zawsze byłem nerwową osobą, więc nie wiem czy tym paleniem wpadłem w taką silna nerwicę lub depresję? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Rozchorowałam się po dopalaczu - co robić?

Witam. Mam 23 lata i od 4 miesięcy zaczęłam chorować. Zaczęło się wszystko od używki z dopalaczy, która wzięłam jednorazowo - zaczęło mnie kołatać serce i nie mogłam łykać duszności. Po jakimś czasie wróciło złe samopoczucie, 2 dni przed okresem...

Witam. Mam 23 lata i od 4 miesięcy zaczęłam chorować. Zaczęło się wszystko od używki z dopalaczy, która wzięłam jednorazowo - zaczęło mnie kołatać serce i nie mogłam łykać duszności. Po jakimś czasie wróciło złe samopoczucie, 2 dni przed okresem omdlenia - kiedy przyjechała karetka podwyższone bicie serca i objawy jak po opalaniu, gdy za długo się leży na słońcu, podwyższona temp. ciała, chociaż wcale się nie opalałam. Zrobiłam badania - nic nie wyszło z badań krwi, a problemy z połykaniem nie minęły. Stwierdzono nerwicę. Udałam się do innego lekarza, dostałam skierowanie do laryngologa i mam usunąć migdały - czy to może być przyczyna moich dolegliwości? Następnie robiłam EKG - wyszło niedokrwienie sera nie dostałam skierowania do kardiologa już naprawdę nie wiem co myśleć - czy flora bakteryjna uszkodziła serce? Mam drętwienie nogi lewej, palców w lewej ręce. Mam uczucie jakby w żyłach przechodził mnie prąd w lewej nodze, uczucie napływu gorąca w uszach, częste wysypki, bóle stawów, gdy szybko podniosę głowę - dudnienie w uszach, jakby przyspieszone bicie serca. Co robić dalej? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Bez pamięci, bez nastroju - czy neurolog albo psychiatra mogliby pomóc?

Zacząłem palić w około 14 roku życia i dopóki robiłem to stosunkowo rzadko, wszystko było w porządku. Nie zauważałem jednak, że z czasem palę coraz więcej, by w końcu palić cały czas. Pewnego dnia stwierdziłem, że muszę to przerwać, bo...

Zacząłem palić w około 14 roku życia i dopóki robiłem to stosunkowo rzadko, wszystko było w porządku. Nie zauważałem jednak, że z czasem palę coraz więcej, by w końcu palić cały czas. Pewnego dnia stwierdziłem, że muszę to przerwać, bo odurzam się do nieprzytomności tylko po to, żeby znieczulić swój podły nastrój. Zanim zacząłem palić miałem wręcz fotograficzną pamięć, zapamiętywałem wszystko co się wokół mnie działo. Potrafiłem patrzeć na siebie z dystansem i przede wszystkim myślałem.

W wieku 15 lat, czyli po odstawieniu marihuany moja pamięć to może 5% poprzedniej, 0% koncentracji, brak jakichkolwiek myśli, depresja, bezsenność. Miałem nadzieję, że mój stan otępienia minie, ale tak się nie stało. Ciężko jest wyobrazić sobie stan po utracie pamięci osobie, która tego nie doświadczyła. Kiedyś dziwiłem się wszystkim, dlaczego mają problemy z zapamiętaniem różnych rzeczy, bo ja pamiętałem niemal wszystko, mój mózg działał jak doskonały samouczący się program. Zaraz po odstawieniu palenia nie byłem nawet w stanie z nikim porozmawiać o tym, bo jak zaczynałem coś mówić to w połowie zdania zapominałem o czym mówiłem. To samo ze słuchaniem - nie mogłem się skoncentrować na tyle, żeby pod koniec czyjejś wypowiedzi pamiętać o czym on mówi, więc nie pamiętałem o czym ja mówię i o czym mówią inni, po takiej wymianie zdań i braku myśli w ogóle rozmowa się kończyła. To był tylko przykład na to jaki wpływ na życie może mieć, aż tak zła pamięć.

Po dłuższym czasie niepalenia mój stan się nie poprawił. Przestałem spotykać się z ludźmi, bo nie miałem o czym z nimi rozmawiać. Bycie samym również było nie do zniesienia, ponieważ towarzyszyło mi ogromne poczucie pustki i to nie z powodu odstawienia narkotyku, tylko stanu kompletnego otępienia, niemożności myślenia, bo nie miałem żadnych myśli. Ciągle myślałem, że mi ten stan przejdzie, ale tak się nie stało. Swoje przygnębienie byłem w stanie jedynie rozpuścić w alkoholu. Tym sposobem dotarłem do wieku lat 19, kiedy znalazłem się w szpitalu z powodu zatoru w żyle głównej ręki.

Dzisiaj mam 31 lat. Jestem w stanie formułować myśli, ale pamięć i pustka w głowie pozostały prawie bez zmian. Pewnie wszyscy będą zdziwieni dlaczego nie byłem jeszcze u lekarza. Sam nie wiem dlaczego, chyba myślałem, że nie będzie w stanie mi pomóc. Proszę powiedzieć czy są jakieś leki na poprawę pracy mózgu i na pamięć? Może mój stan jest związany z krążeniem krwi w mózgu? W mojej rodzinie były bardzo częste przypadki udarów, miażdżycy i w ogóle chorób związanych z krążeniem. Czy mam udać się do neurologa czy do psychiatry? Mam obawy czy ten drugi będzie w stanie mi pomóc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Co zrobić, żeby więcej nie zapalić?

Witam, kiedy już wszystko było w porządku, a przynajmniej tak mi się wydawało, znowu zapaliłem marihuanę i ponownie powróciły moje dawne problemy... Głupota gubi ludzi. Wiem, że powinienem trzymać całkowitą abstynencję w piciu alkoholu i paleniu marihuany, ale jest to...

Witam, kiedy już wszystko było w porządku, a przynajmniej tak mi się wydawało, znowu zapaliłem marihuanę i ponownie powróciły moje dawne problemy... Głupota gubi ludzi. Wiem, że powinienem trzymać całkowitą abstynencję w piciu alkoholu i paleniu marihuany, ale jest to dla mnie trochę ciężkie do wykonania, ponieważ mieszkam z trzema osobami w mieszkaniu. Są to studenci, tak jak i ja. Zastanawiam się czy oni coś podejrzewają. Ogólnie staram się ukrywać moje "dziwne jazdy", ale czasami to jest po prostu nie do przeskoczenia. Czuję w sobie blokadę, która nie pozwala mi funkcjonować. Czuję też, że z czasem ona mija. Ale strasznie ciężko jest mi wychodzić z tego stanu po raz kolejny - błędne koło (które mimowolnie mnie napastuje). Czasami myślę sobie, że po prostu taki jestem i że to jakaś nieodłączna część mojego życia, która towarzyszy mi już przez długi czas. I rzeczywiści jeżeli spojrzeć w moją przeszłość większość moich wspomnień jak nie 3/4 mojego życia kojarzy mi się z "dziwnymi jazdami". Z różnymi sytuacjami, które miały większy lub mniejszy wpływ na późniejszy etap mojego życia.

Wiem, że jest możliwe wyjście z tego. Potrzebna jest do tego silna wola, organizacja, przyjaźń, zrozumienie przede wszystkim jak największy kontakt z ludźmi. To wiem z mojej autopsji. Wiem w jakim momencie mojej "dziwnej jazdy" jestem. I modle się o to, żeby skończyć z tym raz na zawsze. Nikomu tego nie życzę, a jednocześnie jeżeli, ktoś ma jakieś pytania odnośnie dziwnych zachowań i wszystkiego, co związane ze skutkami ubocznymi związanymi z paleniem marihuany możecie do mnie pisać. Jeżeli będę mógł w jakiś sposób pomóc bardzo mnie to ucieszy. Pozdrawiam wszystkich, którzy walczą z podobnymi problemami, co ja. W jedności siła :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Byłam i jestem molestowana. Co powinnam zrobić?

Mam 17 lat i jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie. Boję się ludzi i czuję do nich niechęć. Zmuszam się do funkcjonowania w społeczeństwie, ale jest mi z tym bardzo ciężko. Chciałabym się odseparować od wszystkich na dobre, ale tak...

Mam 17 lat i jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie. Boję się ludzi i czuję do nich niechęć. Zmuszam się do funkcjonowania w społeczeństwie, ale jest mi z tym bardzo ciężko. Chciałabym się odseparować od wszystkich na dobre, ale tak się nie da. W szkole mam dobre kontakty z rówieśnikami i nie jest to przyczyną tego, że nie chcę mieć z innymi nic wspólnego. Po prostu czuję się bezpieczniej trzymając innych na dystans. Staram się otoczyć murem, ale ciągle ktoś wywierca dziurkę w nim. Mam dość tego wszystkiego. Nie radze sobie z nienawiścią do samej siebie. Nienawidzę się całym swoim sercem. Chciałabym popełnić samobójstwo tak bardzo mi źle. Ja właściwie nie żyję, tylko bytuję, bo w środku jestem martwa. Nie jestem zdolna do normalnego życia. Uważam się za potwora. Czemu? Mój pojeba*y ojciec maltretował na moich oczach mojego brata przez to, że moja matka go wołała, bo mój brat codziennie mnie bił, od piątego roku życia. Nie chciałam tego, zawsze wypierałam, że nic mi nie robił. Błagałam ojca by przestał, ale nie dawało rady. Czuje się winna, że mój brat musiał być tak katowany w dzieciństwie. Mój brat mnie nienawidzi, uważa, że życie beze mnie byłoby lepsze - ma racje. Ma 21 lat a ciągle mnie bije i poniża. W dzieciństwie zmuszał mnie do masturbacji i robił mi różnego typu świństwa. Miałam 8 lat więc nawet nie wiedziałam po co mam to robić. Ale doszło do tego, że za każdym razem gdy odczuwałam przerażenie robiłam to sama. Albo jak widziałam jak moja ulubiona postać z kreskówki jest poniewierana, albo gwałt w telewizji. Do dzisiaj tak mam. Brzydzę się sobą przez to. To okropne. Ohydne. Czuje straszny wstyd przed tym, że do dziś tak mam. Nie powinno tak się reagować na przemoc, ale ja tak reaguje. To ohydne. Mój brat ciągle mnie upokarza. Otwiera drzwi, każe sobie zrobić loda i bierze moją głowę do swojego krocza i tak ją trzyma, przygniata do ziemi i straszy, że zgwałci mnie. Raczej nie mówi tego na serio, tylko po to żeby mnie poniżyć. To takie upokarzające. W dodatku mój ojciec to pedofil. Molestował mnie od 11 roku życia do 15 roku. Przez jakiś czas miałam wolność, a teraz znów zaczyna swoje. Tak samo jak wtedy zaczyna mi ubliżać od dziwek, szmat i stara się mnie przekupić. Brzydzę się nim. Nie radzę sobie już z tym wszystkim. Moja matka jest chora psychicznie. Nie mam w niej żadnego wsparcia. Nie mam dowodów żadnych, żeby cokolwiek zgłosić na policję. Chciałabym się wyprowadzić, ale nie wiem gdzie szukać pomocy. Jedyna moja ciotka jest alkoholiczką, więc nie mam gdzie.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Jak pozbyć się chęci zabicia człowieka? Czy mam depresję?

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Mieszkam w domu z mamą i ojczymem. Ojczym zatruł życie nam wszystkim. Moi bracia wyprowadzili się z domu z jego powodu, w atmosferze wielkiej awantury. Od tamtego czasu wszystko kumuluje się na mnie. Poniża mnie, zastrasza,...

Witam, jestem 24-letnią kobietą. Mieszkam w domu z mamą i ojczymem. Ojczym zatruł życie nam wszystkim. Moi bracia wyprowadzili się z domu z jego powodu, w atmosferze wielkiej awantury. Od tamtego czasu wszystko kumuluje się na mnie.

Poniża mnie, zastrasza, wchodzi do mojego pokoju i grozi, że jeśli powiem mamie o różnych jego zachowaniach, to mnie pobije albo wyrzuci z domu (dom jest jego), przerywa mi w rozmowie, a każdy mój argument jest idiotyczny, nawet jeśli mam rację. Ciągle domaga się wdzięczności za rzeczy, które mi kupił. Kiedy jest pijany, zaczyna ze mną rozmawiać w irytujący sposób - wolno stawia jakąś tezę (np. "przez ciebie kłócę się z twoją matką"), po czym wolno powtarza to samo, tylko innymi słowami. Przez niego czuję się głupia, brzydka i bezwartościowa (to najczęściej od niego słyszę) i mam poczucie winy za wszystko, co złe.

Boję się ludzi, boję się załatwić coś w urzędzie, odebrać telefon. Narzeczony kupił niedawno mieszkanie, do którego mam nadzieję wyprowadzić się za pół roku. Od kiedy ojczym się o tym dowiedział, jest jeszcze gorzej. Codziennie są spięcia, które dla mnie są przerażające, a na nim chyba w ogóle nie robią wrażenia. Mam ochotę zrobić mu krzywdę. Blokuje mnie tylko to, że nie chciałabym zostawić narzeczonego, to byłaby dla mnie największa kara. Narzeczony jest dla mnie największym oparciem.

Nie stać mnie na psychologa. Co powinnam zrobić? Pół roku to dużo czasu, nie wiem, czy dam radę. Żeby stłumić ból psychiczny, często sprawiam sobie ból fizyczny. Proszę o jakieś wskazówki. Myślę, że mam depresję. Oprócz objawów, które wymieniłam wyżej dokuczają mi: bezsenność (właściwie codziennie mam z tym problem), zniechęcenie, apatia, napady głodu, trzęsące ręce, niechęć do chodzenia na uczelnię i do wstania z łóżka.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy jestem chora? Czy powinnam się leczyć?

Witam! Mam 25 lat, jestem w związku małżeńskim od prawie 7 lat, mamy 2 dzieci, mieszkam za granicą od 2006 roku. Od dłuższego czasu nie układa mi się z mężem. Boje się go, boję się, że zrobi mi krzywdę. Kiedy...

Witam! Mam 25 lat, jestem w związku małżeńskim od prawie 7 lat, mamy 2 dzieci, mieszkam za granicą od 2006 roku. Od dłuższego czasu nie układa mi się z mężem. Boje się go, boję się, że zrobi mi krzywdę.

Kiedy się kłócimy on zawsze krzyczy, rzuca czymś, kopie, zdarzało się, że niby mnie pchnął, nawet jak byłam w ciąży. Mamy dość trudną sytuację ekonomiczną - obecnie szukam pracy, pracuje tylko mąż. Po dzisiejszej kłótni postanowiłam napisać, bo nie wiem co dalej robić. Mamy 6-letnią córkę i 10-miesięcznego synka. Mąż powiedział, że mogę się wynosić, że drzwi są otwarte i że jestem chora i powinnam się leczyć – twierdzi, że mam depresję, choć tak naprawdę on nie wie, ani ja, czy ją mam. Jest mi trudno, jestem w małej mieścinie, zdana tylko na niego, przed wszystkimi muszę udawać, że jest, ok choć wcale nie jest?

Nie chcę, żeby nasze dzieci cierpiały. Proszę o poradę. Dodam jeszcze, że mój mąż nie pomaga mi w domu w niczym, bo on chodzi do pracy, więc dzieci i dom są na mojej głowie, a ja nie zawsze mam silę, żeby wszystko załatwić i zrobić tak, aby go zadowolić. Do tego bardzo się go boję. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy dam radę uwolnić się od uzależnienia i żyć normalnie?

Witam, mam 30 lat, jestem facetem i mam problem. Moja przygoda z amfetaminą trwa od 2001 r. w więzieniu - tak, tak, właśnie tam - 23 godziny w celi i 1 godzina spaceru mnie zmieniły, w sumie byłem tam 5...

Witam, mam 30 lat, jestem facetem i mam problem. Moja przygoda z amfetaminą trwa od 2001 r. w więzieniu - tak, tak, właśnie tam - 23 godziny w celi i 1 godzina spaceru mnie zmieniły, w sumie byłem tam 5 lat. Na początku brałem raz na miesiąc, potem raz na tydzień, a potem dożylnie. Gdy opuściłem ZK brałem jeszcze około 3 miesięcy, wtedy zdecydowałem, że muszę opuścić Polskę - wyjechałem do UK. Już w pierwszym tygodniu po odstawieniu ostry ból nerek i szpital - dostałem leki, ból ustał. Tutaj poznałem żonę i zaczęła się moja przygoda z siłownią oraz sterydami - po trzech miesiącach miałem ciężkie drętwienie dłoni z wielkim bólem, który ciągną się aż do mięśni najszerszych grzbietu, operacja na zespół cieśni nadgarstka nie pomogła.

Kilka miesięcy temu moja kochana żonka zachorowała. Świat je... mi w gruz, powróciłem do alkoholu i amfy, po pierwszym ćpanku cholernie bolało mnie prawe płuco, a gdy się schylałem lub wstawałem to bardzo powoli, bo serce nie nadążało i raz niemal padłem. Przy podawaniu sobie dożylnie czasami krew była tak gęsta, że krzepła już w strzykawce. Czasami drętwieje mi lewa stopa, kłuje serce, boli brzuch, a ostatnio prawa skroń tak dość ostro, że dzień jest do kitu. Miałem ciężkie duszności i przytyka mi się lewe ucho po ćpaniu oraz boli prawe oko. Myśli samobójcze cały czas, ale mam żonkę i śliczną 3-letnią córeczkę, bo inaczej odwagi by mi nie brakło. Jestem obecnie załamany i na zejściu po 2 dniach. Tym razem sam sobie nie poradzę, żona jest w Polsce i nie wie, że mój problem powrócił, nie chcę jej dobijać.

Zapomniałem dodać, że powróciłem do papierosów - około 20 na dzień, jak piję to nie liczę, nie potrafię się pozbierać, piję często, 3-4 razy w tygodniu - tak jest teraz od pół roku. Nie mogę wrócić do Polski, bo muszę zarobić na dom. Mieszkam tutaj w małej wiosce i wizyta u lekarza mogła by się dla mnie źle zakończyć, po prostu zwolnieniem z pracy, bo tu się wszyscy znają. Proszę abyście mnie bardziej uświadomili jakie szkody to gó...o mi robi jak się odżywiać? Jak oczyścić organizm? Gdy ćpam to praktycznie się nie nawadniam, o jedzeniu mogę zapomnieć. Teraz jestem odwodniony, w sumie straciłem ponad 20 kilo! Proszę, pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Czy on faktycznie jest uzależniony? Co mam dalej robić?

Witam. Chciałam opisać problem jaki mam z partnerem i zapytać czy moje przypuszczenia, że jest uzależniony są prawidłowe. Gdy nie pije potrafi nie pić przez cały tydzień i czeka do soboty, żeby po pracy sobie wypić piwo, ale gdy np....

Witam. Chciałam opisać problem jaki mam z partnerem i zapytać czy moje przypuszczenia, że jest uzależniony są prawidłowe. Gdy nie pije potrafi nie pić przez cały tydzień i czeka do soboty, żeby po pracy sobie wypić piwo, ale gdy np. wypije drinka to ciągnie go, żeby wypić kolejnego i kolejnego i później może pić tak wieczorami przez cały tydzień. Nie potrafi odmówić, gdy ktoś proponuje, żeby się napić, a jak już zaczyna pić - nie umie skończyć. Nie wypije jednego piwa, tylko musi wypić tyle, żeby już nie być w stanie pić. Trwa to już długo, tłumaczę mu, że jest chory, jednak on nie dopuszcza tej myśli do siebie lub dopuszcza, ale tylko wtedy jak pije przez pewien okres i nie potrafi skończyć. Jak mu mówię na trzeźwo, że jest chory, żeby poddał się leczeniu, to on mnie wyśmiewa i mówi, że nie idzie na leczenie, bo on jest zdrowy. Zaproponowałam mu żeby wszczepił sobie E***, ale on nie wyrzeknie się alkoholu.

Teraz urodziła się nam córka i rozumiem - pępkowe itp., ale dziecko ma już 5 tygodni, a przez ostatnie 2 tygodnie wracał po pracy bardzo pijany każdego dnia i nie obchodziło go dziecko. Wstawał w południe, kąpał się i szedł do pracy, potem wracał pijany i tak przez kolejne dni. Dałam mu ostatnią szansę, bo nie chcę by dziecko się w taki sposób wychowywało, jednak on ma to gdzieś - woli się napić niż zająć się dzieckiem. Dodam, że jesteśmy w Londynie i poprosiłam go o wybór: albo my albo leczenie. Nie poskutkowało. Powiedziałam, że wracam do Polski z dzieckiem i nadal się tym nie przejmuje, woli pić, myśli, że tego nie zrobię. Proszę mi powiedzieć co robię źle, czy on faktycznie jest uzależniony i co mam dalej robić - zachęcać go do podjęcia leczenia, czy co? Proszę o odpowiedź, bo sama sobie nie radzę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty