Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Jak "usadzić" dręczyciela, który fizycznie i psychiczne znęca się nad żoną?

Witam. Wraz z czwórką rodzeństwa i mamą byliśmy przez całe życie ofiarami psychicznej i fizycznej przemocy ze strony ojca, gdy pił i nie pił - mama bała się odezwać, bo dzieci były małe. W tej chwili każde z nas ma...

Witam. Wraz z czwórką rodzeństwa i mamą byliśmy przez całe życie ofiarami psychicznej i fizycznej przemocy ze strony ojca, gdy pił i nie pił - mama bała się odezwać, bo dzieci były małe. W tej chwili każde z nas ma swoje rodziny i mieszka za granicą, ale z ojcem została mama.

Całe życie oskarżał ją oto, że ma kochanków choć nigdy tak nie było, doszło do tego, że musiała się zwalniać z kolejnych prac, bo jeździł do nich i robił jej wstyd. Parę dni temu, po naszym urlopie w Polsce, gdy wróciliśmy do Szkocjii, znowu się zaczęło dla mamy piekło. Zaczął pić i ja gnębić, bo wie, że dzieci jej nie pomogą jak kiedyś, bo są daleko, a nam serce pęka, bo mamy związane ręce. W grę wchodzi znęcanie się psychiczne i fizyczne nad mamą. Ona jest na skraju wyczerpania, ma już myśli samobójcze. Jeżeli cokolwiek zgłosi to on ją zatłucze. Gdzie szukać ma pomocy, w jakiej organizacji, żeby usadzić go na tyłku, by mogła zlożyć pozew o separację (bo gdy go złoży i go dostanie do ręki będzie bardzo źle)? Chce się uwolnić od męża-kata i przyjechać do nas, by zacząć znów żyć.

Od czego zacząć i gdzie się zgłosić najpierw, by w końcu ojca trochę usadzić? Dodam jeszcze, że mój ojciec ma 52 lata i chodzi raczej o sprawy seksualne lub też zazdrość o dzieci. Bardzo proszę o pomoc, bo to dla nas bardzo ważne. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy jest prawdopodobne, że po dopalaczu mogę mieć jakieś powikłania?

Witam. Wczoraj zapaliłam po raz pierwszy w swoim życiu jakies świństwo, tzw. dopalacza - nie znam jego składu, bo nie był podany. Przez swoją głupotę prawie zeszłam z tego świata, byłam blada, usta sine, lekkie drgawki, serce waliło jak...

Witam. Wczoraj zapaliłam po raz pierwszy w swoim życiu jakies świństwo, tzw. dopalacza - nie znam jego składu, bo nie był podany. Przez swoją głupotę prawie zeszłam z tego świata, byłam blada, usta sine, lekkie drgawki, serce waliło jak oszalałe, jakby miało zaraz wyskoczyc z klatki, to była masakra, miałam stany lękowe i psychozę, już byłam gotowa jechać na pogotowie, ale po ok. 15 minutach trochę się uspokoilam, lecz serce waliło jeszcze przez około 3 godziny, a po tym indydencie cały dzień bolało, tak jaby kłuło w mostku. No i dziś dalej mnie co jakiś czas kłuje. Mam cichą nadzieję, że jak to świństwo ze mnie całkiem wyparuje to mi przejdzie, ale boję się, że przez swoją głupotę mogłam się nabawić jakiejś poważnej wady serca. Czy jest to możliwe? Czy jest prawdopodobne, że po takim dopalaczu mogę mieć jakieś powikłania z tym związane? Proszę o szybką odpowiedź. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Paliłem marihuanę, teraz nie odróżniam życia od snu. Co robić?

Witam, mam 21 lat. Opiszę po krótce moją sytuację: w wieku 16 lat zacząłem palić marihuanę, trwało to przez kilka lat z tym, że nie paliłem codziennie, ale często przynajmniej raz w tygodniu. Doprowadziło to do tego, że przestałem odróżniać...

Witam, mam 21 lat. Opiszę po krótce moją sytuację: w wieku 16 lat zacząłem palić marihuanę, trwało to przez kilka lat z tym, że nie paliłem codziennie, ale często przynajmniej raz w tygodniu. Doprowadziło to do tego, że przestałem odróżniać rzeczywistość od stanu, po którym znajdowałem się po wypaleniu trawki.

Zacząłem dostawać lęków, bałem się rozmawiać z ludźmi, bo tak jakby nie byłem tym, kim chciałem być, nie potrafiłem wyrazić tego, kim jestem. Tak jakby przedstawiałem inną osobowość pod wpływem różnych wydarzeń. Doszło do tego, że zamknąłem się w domu, bo ciężko było mi to wytrzymać. Miałem totalne zaburzenie w głowie. Czasami myślałem, że to już koniec, że sfiksowalem. Czasami, jak się upaliłem, stwierdzałem, że w końcu mówię normalnym głosem. Byłem podekscytowany tym faktem, tak jakbym szukał tego wewnętrznego ja. Teraz w sumie nie palę od dłuższego czasu.

Byłem u psychiatry, który stwierdził, że są to zaburzenia po narkotykach. Brałem przez pewien okres psychotropy,  ale nie zawsze mogłem wytrzymać i napiłem się piwa, a nawet czasem zapaliłem, bo leki totalnie doprowadziły mnie do dna. Co prawda czułem, jakby było lepiej, ale byłem bardzo taki zmulony, że tak to napiszę. Jakoś w ogóle ciężko było mi mówic, kojarzyć jakieś fakty. I cały czas z takim dołem na twarzy i z obsesją, że ludzie patrzą na mnie. Teraz definitywnie z tym skończyłem, ok. 3 miesiące temu, może dłużej, dokładnie nie pamiętam. I teraz co się dzieje? Ostatnio napiłem się trochę alkoholu, byłem na imprezie, i jak wracałem miałem flasha (myśli samobójcze, w ogóle myśli o tym, że coś jest ze mną nie tak i to już jest nie do uratownia). Tak jakby odzyskałem mowę, to mogę robić swobodnie, ale to, co się dzieje w mojej głowie jest nie do opisania.

Zauważyłem, że pod wpływem stresu zaczynam mieć zaburzenia, tzn. jakieś dziwne samopoczucie, tak jakbym zesztywniał ja i moje wszystkie funkcje: kordynacja, mowa, słuch, koncentracja. Może to objawy czegoś nowego? Nie mam pojęcia. To wszystko jest dla mnie bardzo ciężkie, za długo to już trwa. Co mam robić? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak wyjść z heroiny?

Jestem 33-letnią kobietą, od pół roku palę heroinę, zaczęło się niewinnie, chciałam pomóc wyjść mojemu chłopakowi, który jest uzależniony od kilku lat, z czasem spróbowałam sama, na początku tylko trochę, potem więcej i więcej. Obecnie palę ok. 1 do...

Jestem 33-letnią kobietą, od pół roku palę heroinę, zaczęło się niewinnie, chciałam pomóc wyjść mojemu chłopakowi, który jest uzależniony od kilku lat, z czasem spróbowałam sama, na początku tylko trochę, potem więcej i więcej. Obecnie palę ok. 1 do 2 ćwiar dziennie. Mam 14-letnią córkę, którą wychowuję sama i ma tylko mnie, a ja nie mam nikogo. Z chłopakiem się rozstałam, bo wiem, że razem to na pewno nie rzucimy. Błagam, pomóżcie. Próbowałam rzucić, wytrzymywałam 2-3 dni, ale zejście jest koszmarne, nie do wytrzymania, nie wiem już co robić, mam myśli samobójcze, powstrzymuje mnie jedynie świadomość, co stanie się z moim dzieckiem. Błagam, pomocy! Proszę, pomóżcie!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy warto żyć na tym świecie?

Moja mama często mnie bije kijem, krzyczy, upokarza, w szkole dużo dziewczyn mnie wyśmiewa, nikt mi nie pomaga, jestem brzydka, jak to chłopacy mówią, ale dużo osób mówi mi że jestem ładna. Bardzo dużo cierpię, nigdy nie byłam szczęśliwa! Powiecie...

Moja mama często mnie bije kijem, krzyczy, upokarza, w szkole dużo dziewczyn mnie wyśmiewa, nikt mi nie pomaga, jestem brzydka, jak to chłopacy mówią, ale dużo osób mówi mi że jestem ładna. Bardzo dużo cierpię, nigdy nie byłam szczęśliwa! Powiecie mi czy warto mi żyć? Mam dopiero 16 lat, proszę o pomoc!

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra

Czy to derealizacja?

Witam mam 18 lat, jestem dziewczyną. Wszystko zaczęło się od palenia marihuany. Kiedyś było dobrze, fajnie, ale ostatnie palenie totalnie mnie przybło i wprawiło w lęk - lęk przeszedł, ale zostało coś jeszcze. Nie wiem co się ze mną...

Witam mam 18 lat, jestem dziewczyną. Wszystko zaczęło się od palenia marihuany. Kiedyś było dobrze, fajnie, ale ostatnie palenie totalnie mnie przybło i wprawiło w lęk - lęk przeszedł, ale zostało coś jeszcze.

Nie wiem co się ze mną dzieje. Ostatnio odbieram świat jakby zza szklanej szyby, wszystko jest takie odległe, czuję się jak widz własnego życia, jakbym nie miała kontroli nad nim, tylko w moim "prawdziwym" umyśle powstaje impuls, który mówi mojemu ja istniejącemu w tym zmyślonym świecie, co ma robić, żeby nikt nie zauważył, że jestem nienormalna. Jako normalne przyjmuję, że tak naprawdę codziennie mogę budzić się w innej rzeczywistości i to nie wprawia mnie w lęk.

Nie boję się, ale czuję jak świat coraz bardziej się oddala. Dawne życie jest tylko wspomnieniem, czymś co nawet nie przytrafiło się mnie, tylko gdzieś o tym usłyszałam. Pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie będę próbowała już ratować małżeństwa - chcę tylko dobrze poczuć się sama ze sobą. Jak to zrobić?

Witam. Mam 31 lat i od 4 lat jestem mężatką. Mój mąż jest człowiekiem wybuchowym, cholerycznym, który bardzo rzadko mówi o swoich problemach, jednak "rozładowuje" się na mnie. Nie mówię o przemocy fizycznej, bo taka nie ma i nigdy nie...

Witam. Mam 31 lat i od 4 lat jestem mężatką. Mój mąż jest człowiekiem wybuchowym, cholerycznym, który bardzo rzadko mówi o swoich problemach, jednak "rozładowuje" się na mnie. Nie mówię o przemocy fizycznej, bo taka nie ma i nigdy nie miała miejsca, mój mąż po prostu, metodą łańcuszka, wszelkie frustracje wyładowuje na najbliższej mu osobie, czyli na mnie.A są to słowa.

Obraża mnie, ubliża, próbuje oskarżać o jakieś dziwne sprawy - krótko mówiąc jestem winna za całe zło całego świata. Piszę o tym, ponieważ jest to powód moich problemów. Od kilku miesięcy mam potworne bóle brzucha i kołatania serca - robiłam wszelkie badania i wykluczono jakiekolwiek choroby. Kilku lekarzy odważyło się nazwać to nerwicą. Ostatnio doszła duszność, nadmierne pocenie się i jednoczesnie potworne uczycie zimna i dreszcze no i niestety nasila się to kiedy mój mąż jest w pobliżu - nawet jeśli nic się złego i niepokojącego nie dzieje.

Nie prosze o porady jak ratować małżeństwo, ponieważ na to nie mam już siły - po tylu próbach i staraniach nie ma już szansy na zmianę na lepsze. Ja po prostu chcę się uspokoić i nie wiem jak - chcę poczuć się dobrze we własnej skórze i nauczyć się nie brać wszystkiego do siebie tak bardzo. Nie wiem co robić. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak unormować swój stan psychiczny?

Witam, mam 28 lat i jestem bardzo zagubioną osobą, czuję, że całe życie wymyka mi się spod kontroli, nie wiem już sama, co powinnam robić, a czego nie? Zacznę od tego, że od zawsze moim problemem były relacje z ojcem...

Witam, mam 28 lat i jestem bardzo zagubioną osobą, czuję, że całe życie wymyka mi się spod kontroli, nie wiem już sama, co powinnam robić, a czego nie?

Zacznę od tego, że od zawsze moim problemem były relacje z ojcem, który ciągle próbował kierować moim życiem oraz życiem mojej mamy. Do tej pory poddawałam się jego dyktaturom, spotykając się ciągle z brakiem jakiejkolwiek wdzięczności, a wręcz wielokrotnie musiałam wysłuchiwać, co znowu zrobiłam źle. Moja mama do teraz ma ciężkie życie. Nie raz chciała odejść od taty jednak wspólny dom i interes rodzinny oraz prawdopodobnie miłość do niego trzyma ją w tym małżeństwie. Są dość zamożnym małżeństwem, mają własną firmę, zbudowali dom, mają jeszcze dwa mieszkania. Oprócz tego spory kredyt i inne długi z tytułu prowadzenia firmy.

Jeśli chodzi o mieszkanie to chcieliby, żebym zamieszkała z nimi, jednak ja cały czas się przed tym wzbraniałam, w końcu mam już swoje lata. Wolałam mieszkać z babcią niż męczyć się z nastrojami mojego taty w ich nowym domu. Mając 25 lat zamieszkałam z babcią i trwało to jakieś dwa lata. Ponieważ mają jeszcze dwa mieszkania, mama cały czas walczyła z tatą, aby pozwolił mi w jednym z nich zamieszkać(kawalerka), żebym mogła zacząć układać swoje życie. Bardzo mu to było nie na rękę jednak, kiedy zadeklarowałam, że będę mu płacić za wynajem -  zgodził się. Mieszkałam tam rok, na każdym kroku wysłuchując, jaką jestem księżniczką, która zaszyła się w tym mieszkaniu. Czułam się jak intruz szczególnie, że co jakiś czas awanturował się i kazał mi się z mieszkania wynosić. Wytrzymałam rok, po czym się wyprowadziłam.

Mój partner, którego poznałam dobry rok wcześniej na początku nie wiedział o moich stosunkach z ojcem, wstydziłam mu się powiedzieć. Później musiałam opowiedzieć mu, że to wcale nie jest takie kolorowe życie jak się wydaje. Wyprowadziłam się z mieszkania do koleżanki, dzięki czemu uwolniłam się od psychicznego nękania mnie. Na chwilę odzyskałam spokój, po jakimś czasie nawet relacje z ojcem minimalnie się wyklarowały. Ja zawsze starałam się być lojalna wobec ojca, jeśli potrzebował mojej pomocy, byłam gotowa mu pomóc, jednak nigdy nie spotkałam się z jego wdzięcznością. Pożyczałam mu pieniądze, przepisałam jego firmę na siebie, żeby mu pomóc, pomagałam w tej firmie. Ciągle było za mało, oczekiwał pełnej dyspozycyjności, mimo że mam własną pracę. Do tego ciągłe pretensje oraz żale kierowane były do mamy i do mnie. Rodzina nie mogła zrozumieć dlaczego tak się mu podporządkowałyśmy, dlaczego wciąż kieruje nami jak marionetkami. W święta potrafił się tak awanturować, żeby tylko wszystko popsuć, doprowadzał do tego, że uciekałyśmy z tego pięknego domu i święta spędzałyśmy tułając się po rodzinie albo w mieście.

Wszystkiego nie chcę tutaj opisywać, mój problem jest trochę zawiły, jednak przede wszystkim chodzi mi teraz o relacje z moim chłopakiem. Kochamy się i planujemy razem przyszłość. Od kilku dni mieszkamy razem. Kupił mieszkanie w Bydgoszczy (mieszkanie po swoich rodzicach). W związku z tym przeprowadziłam się z Torunia do Bydgoszczy. Nadal pracuję w Toruniu i do pracy dojeżdżam. Przed przeprowadzką chcieliśmy pojechać z moim partnerem do domu moich rodziców, ale jak się ojciec dowiedział powiedział, że nie chce mnie widzieć, Patryka też nie. Prawdopodobnie nawet nie wie, że mieszkamy razem, mama stwierdziła, że jakby się dowiedział to jak zwykle chciałby się wtrącić i znowu miałby inną koncepcję mojego życia. On oczekuje, że Patryk powinien zapytać go o zdanie, poprosić o rękę, ożenić się ze mną, a później układać życie i zamieszkać razem.

Jestem w tym wszystkim bardzo pogubiona, kocham mamę, tęsknie za nią, żal mi jej i tego że ciągle musi słuchać na mój temat samych negatywów. Wstyd się przyznać, ale ojca nie chce mi się wcale oglądać. Łapię się na tym, że jak widzę go gdzieś w mieście, to odwracam głowę, albo zastanawiam się czy czasami nie odbierze telefonu jak dzwonię do mamy. Przemawia przeze mnie nienawiść, czuję się z tym źle, nie potrafię być szczęśliwa, łapię doły, czuję się niedowartościowana, mam mnóstwo kompleksów i wstydzę się siebie, tego że mam taką rodzinę, że nie potrafię rozmawiać z ojcem normalnie. Chciałabym żeby zaakceptował moje decyzje, ale jak, skoro mając 28 lat boję się mu mówić o swoich postanowieniach? Boję się jechać do mamy, bo wiem, że jak mnie zobaczy to będzie mi kazał się wynosić, tylko ubierze to w bardziej wulgarne słowa. Ostatnio kiedy pojechałam w odwiedziny musiałam wracać do domu, nie dało się normalnie rozmawiać, używał tylko samych epitetów.

Zauważyłam, że stałam się bardzo przewrażliwiona, emocjonalnie reaguje w sytuacjach stresowych, jestem nerwowa i nie panuję nad wszystkimi swoimi reakcjami. Chciałabym trochę spokoju i stabilizacji w życiu, jednak ze względu na ciężkie relacje z tatą jest to niemożliwe. Jego ingerencja w moje sprawy powoduje, że czuje się stłamszona i przygnieciona ciężkim balastem, którego nie potrafię udźwignąć. Zawsze byłam optymistką, teraz często piszę czarne scenariusze, boję się też nowego życia z partnerem. Kocham go bardzo, mam do niego zaufanie, ale w życiu się różnie układa. Staram się tego nie okazywać, ale obawiam się że jeśli nie wyjdzie nam mieszkanie razem to zostanę sama, bez mieszkania, bez przyjaciół, i z ogromną satysfakcją mojego taty ze mi nie wyszło.

I jeszcze jedno, chciałabym mieć męża, mój partner o tym wie, w związku z czym bliżej nieokreślone plany są. Myślę, że to pozwoliłoby mi unormować swoje życie. Nie wiem dlaczego, ale czuję, że dzięki temu odzyskałabym jakąś stabilizację i kontrolę nad swoim życiem. Z drugiej strony, nie chcę już zmuszać Patryka do podejmowania decyzji, on sam musi zdecydować kiedy będzie na to gotowy. Wydaje mi się, że powinnam iść do jakiegoś psychologa, z kimś porozmawiać, zrobić coś ze swoimi problemami, chciałabym normalizacji, ale ciężko mi się ogarnąć z tymi wszystkimi problemami, które rodzą się w mojej głowie. Proszę o pomoc! Pozdrawiam, Kasia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się poniżana, niekochana - co ja mam robić?

Dzień dobry. Mam na imię Laura, mam 24 lata. Związałam się z mężczyzną, który pił i pije nadal - myślałam, że go zmienię, ale nie udało mi się. On obraża mnie ciągle, mówi żebym najlepiej szła sobie pojeść, bo mam...

Dzień dobry. Mam na imię Laura, mam 24 lata. Związałam się z mężczyzną, który pił i pije nadal - myślałam, że go zmienię, ale nie udało mi się. On obraża mnie ciągle, mówi żebym najlepiej szła sobie pojeść, bo mam nadwagę z powodu zaburzeń hormonalnych. Ciągle żyję w strachu czy wróci do domu i w jakim stanie...

Już jako dziecko to przeżywałam, bo wychowałam się w domu z alkoholikiem agresywnym słownie i fizycznie. Nie mogę się nigdy przytulić, bo on mówi, że dopiero wtedy, jak on będzie miał ochotę, nieważne, że ja potrzebuję w danej chwili. Robi mi awantury o to, że zapomnę czegoś kupić lub zrobić. Przy znajomych mówi mi (po pijanemu) "idz mi stąd", "wynoś się", "idź sobie", "pojedz lepiej", "co za babsko" - on każe mi się zmienić, a ja już nie wiem, jak mam się zmienić:(. Nie jestem ideałem, popełniam też błędy, ale zawsze staram się być dla niego miła, dobra i niczym go nie zdenerwować. Czuję się poniżana, niekochana… Wszystko wg niego jest moją winą, bardzo mi przykro, że poniża mnie przy ludziach.

Mówiłam mu wielokrotnie, że jest mi przykro i że strasznie mnie to boli, ale mówi mi, że gdybym go nie denerwowała i słuchala tak by nie bylo. Gdy poruszę temat, np. rozsądniejszego planowania wydatków to słyszę: "już mnie wkurwił*ś". Ciągle czuję niepokój, boję się powiedzieć coś nie tak, żeby się nie zdenerwował… :( Czuję się winna wszystkiemu. Błagam o radę:((

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra
Dr Dominika Farley
Dr Dominika Farley

Siostra piła kilkanascie lat - czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna?

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w...

Moja siostra pije długo (kilkanaście lat). Od jakiegoś czasu dostaje padaczki. W zeszłym tygodniu miała aż dwa ataki. Ostatni miała jakoś ponad pół roku temu. Podczas, gdy ma te "dni" do picia, to nie dojada lub nie je w ogóle. Właśnie teraz jak dostała tych ataków padaczki, to zabrano ją do szpitala. Lekarze powiedzieli, że jest zły stan wątroby. A jeszcze tego samego dnia przewieziono ją do zakładu dla psychicznie i nerwowo chorych. Od tego momentu jest z nią nie dobrze. Zawsze po takich atakach (miała ich chyba wcześniej 3) dochodziła do siebie i już była normalna. A teraz to jak ją widzę od paru dni to jest zupełnie nie tym człowiekiem, co kiedyś (jak była trzeźwa). Teraz to jest słaba, sama chodzić nie może, cały czas leży, mówi niewyraźnie. Rzeczywiście wygląda jakby była osobą psychicznie chorą. Co to może być? Czy jest szansa na to, aby wyzdrowiała i była normalna. Czy może jest to stan nie do przejścia?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Agnieszka JamroĹźy
Lek. Agnieszka JamroĹźy

Co ja mam robić? Nie mam siły tak dalej żyć

No dobrze - mówiła pani, że powinnam zacząć terapię, tylko ja nawet nie mam siły, a jak nawet zdobyłabym się i poszłabym do psychologa to i tak nie wiem gdzie. To tylko wydaje się proste, a wcale tak nie jest.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie?

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po...

Jesteśmy małżeństwem 21 lat, byliśmy bardzo młodzi zawierając związek. Mąż zawsze był duszą towarzystwa, bardzo lubiany przez swoich kolegów w pracy, jak również moich znajomych. Od paru lat ma ogromny problem z alkoholem - pije 7 miesięcy non stop, po czym 4 miesiące nie pije nawet piwa. Ta sytuacja powtarza się, z tym że przerwy w piciu są coraz krótsze. Zaciągnął wiele kredytów bez mojej wiedzy. Banki wydzwaniają, straszą, a on nie odbiera telefonów. Boję się zajęć bankowych. Pomagam, nie mówiąc mu o tym. Mobilizuję go do pracy, którą często zarywa. Pomocników do pracy zawsze wyszykuje podobnych do siebie. Mamy córkę na studiach, jest mi coraz ciężej, czasami chciałabym z sobą skończyć, ale szkoda mi dziecka i moich rodziców, którzy mnie wspierają duchowo. Córka ma tylko jedno rozwiązanie - rozwód. Kocham męża, ale nie wiem, ile jeszcze dam radę to wszystko znosić. Maż nie chce poddać się leczeniu - zna wszystkie procedury leczenia przymusowego, więc śmieje mi się w twarz jak go straszę. Jak mam mu pomóc? Kłótnie, dobroć nic nie dają. Czy można leczyć alkoholizm farmakologicznie? Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Kiedy udać się do psychologa?

Witam! Jestem małolatą. Mam 16, już niedługo 17 lat. Nie chce mi się pisać o jedzeniu, bo tak przyzwyczaiłam się do mojej diety, idealnych - zaplanowanych dni, że raczej nie byłabym w stanie zjeść sobie obiadku. I pewnie nigdy nie...

Witam! Jestem małolatą. Mam 16, już niedługo 17 lat. Nie chce mi się pisać o jedzeniu, bo tak przyzwyczaiłam się do mojej diety, idealnych - zaplanowanych dni, że raczej nie byłabym w stanie zjeść sobie obiadku. I pewnie nigdy nie będę. Mogłabym napisać, ile ważę i ile mam wzrostu, ale nie lubię tych liczb. BMI mam poniżej 16. Mój tata był alkoholikiem, matka miała depresję, teraz ojciec po wypadku przestał pić i ma depresję, a matka go zdradza. Może to przez to trochę mi - kolokwialnie pisząc "padło na głowę". Trochę ćpam, dość mocno się samookaleczam, często myślę o śmierci. Raz podcięłam sobie żyły, ale się obudziłam, trochę mi było słabo. Nikt nic nie widział. Potem zjadłam troszkę za dużo tabletek, ale również przeżyłam. I to mnie właśnie zaczyna denerwować. To, że wiem iż kiedyś, w najbliższym (a może i nie) czasie znów spróbuję to zrobić. I teraz mi się uda, bo wiem jak to zrobię. Bo ja chyba chcę żyć.

Moje życie, kiedy już będę chuda, mądra, co wiążę się z tym, że przestanę się brzydzić ludzi, czuć zakłopotania, kiedy ktoś mnie dotknie, choćby niechcący i jak schudnę, zacznę być szczera. Bo teraz muszę udawać. Ale to nieważne. Więc, chyba chcę żyć, a sama nie wiem co mogę zrobić jutro. Nie powiem rodzicom. Nie mam z nimi kontaktu. Dostaję od nich pieniądze na co mi się podoba i mam robić co chcę. A nikt inny... nie ma nikogo innego. Moje pytanie brzmi, czy mogę iść do psychologa sama? Bez opiekuna, mimo, że nie mam 18 lat? A jeśli tak, to jest jakiś sens w ogóle zawracać takiemu psychologowi głowę? Nie jestem jakimś bardo poważnym przypadkiem czy coś, więc mogliby mnie wyśmiać. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy palenie marihuany mogło wpłynąć na moją pamięć?

Ostatnio zadałem pytanie, czy od jednorazowego zapalenia marihuany mogło dojść do uszkodzenia mózgu i pogorszenia pamięci. Otrzymałem odpowiedź, że to bardzo mało prawdopodobne. Co przez to rozumieć? Te objawy mogą być spowodowane przez coś innego, np. depresję czy coś w...

Ostatnio zadałem pytanie, czy od jednorazowego zapalenia marihuany mogło dojść do uszkodzenia mózgu i pogorszenia pamięci. Otrzymałem odpowiedź, że to bardzo mało prawdopodobne. Co przez to rozumieć? Te objawy mogą być spowodowane przez coś innego, np. depresję czy coś w ten deseń? Czy to normalne, że nie pamiętam pewnych rzeczy po 2 miesiącach?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Otępienie po zapaleniu marihuany - czy to normalne i minie?

Witam, mój problem polega na tym, że zapaliłem ostatnio z kolegami marihuanę. Ogólnie robię to bardzo rzadko (raz na kilka m-cy). Po "spożyciu" wszystko było jak zawsze, jednak następnego dnia jak i 2 dni później (tj. dziś mija drugi...

Witam, mój problem polega na tym, że zapaliłem ostatnio z kolegami marihuanę. Ogólnie robię to bardzo rzadko (raz na kilka m-cy). Po "spożyciu" wszystko było jak zawsze, jednak następnego dnia jak i 2 dni później (tj. dziś mija drugi dzień) czuję otępienie, słabo pamiętam jak wyglądał mój wczorajszy dzień, jestem oszołomiony, zawieszam się trochę, mam wrażenie jakby wszystko wokół mnie nie było rzeczywiste. Chciałbym się dowiedzieć, co mogło mi się stać i kiedy ten stan rzeczy przejdzie. Dodam, że bez problemu wykonuję wszystkie czynności, jednak nie potrafię się na nich skopić, wykonuje je bezmyślnie, jak maszyna, ale pomimo tego poprawnie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Przez męża pocięłam się i piję. Jak ja mam żyć?

Ciągle płaczę, znow znalazłam u niego porno - nie mam sił już żyć, nic mi się nie chce... Pomóżcie! ;( Pocięłam się i piję - wiem, że to nie sposób, chciałabym się zabić, brak mi sił… Myślę o rodzinie -...

Ciągle płaczę, znow znalazłam u niego porno - nie mam sił już żyć, nic mi się nie chce... Pomóżcie! ;( Pocięłam się i piję - wiem, że to nie sposób, chciałabym się zabić, brak mi sił… Myślę o rodzinie - żal mi ich. Przez moją głupotę mam dość. Już nie wiem co robić…

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z uzależnieniem od marihuany?

Witam. Bardzo wiele mnie to kosztuje aby w końcu podzielić się z kimś moim problemem. Myślę, że uzależniłam się od marihuany i bardzo chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę. Moje problemy zaczęły się 9 września 2009 roku, kiedy to...

Witam. Bardzo wiele mnie to kosztuje aby w końcu podzielić się z kimś moim problemem. Myślę, że uzależniłam się od marihuany i bardzo chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę.

Moje problemy zaczęły się 9 września 2009 roku, kiedy to będąc w 11. tygodniu ciąży dostałam krwotoku. Pojechałam do szpitala i następnego dnia niestety poroniłam. Po poronieniu myślałam, że wszystko jest ze mną w porządku, ale niestety nie było, bowiem nękały mnie straszne myśli. Udałam się więc do lekarza, który powiedział mi, że nie mam się czym przejmować, bowiem ze względu na wysoki hormon ciąży mogę odczuwać niepokój, ale z czasem to minie – oczywiście nie minęło. Nie wiedziałam jak sobie poradzić ze smutkiem, bólem, cierpieniem, więc zaczęłam palić marihuanę aby pozbyć się tych myśli.

Mija rok, a ja cały czas palę. Mam dobrą pracę, nawet bardzo dobrą, ale zaczynam czuć, że to co robię od razu jak wyjdę z pracy (palenie) ma wpływ na moje samopoczucie. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nic mnie nie cieszy i czuję się winna, że doprowadziłam do takiego stanu. Proszę o pomoc, bo już sama nie wiem co robić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mam dość słuchania, że będzie dobrze. Czy ktoś mi może jeszcze pomóc?

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie...

Witam. Odeszłam od męża z powodu krzywd, znęcania się psychicznego, wykorzystywania seksualnego i zdrady, nie żyję już z nim od ponad 2 lat. Mamy wspólne dziecko. Od jakiegoś czasu jestem z kimś w związku, walczę w sądzie z mężem i teściami, jestem z tym wszystkim sama i zmęczona mam ochotę się poddać.

Wychowywałam się w D.DZ. Rodzice się znęcali na de mną psychicznie i fizycznie:(. Teraz zauważyłam, że obecny partner jest bardzo nerwowy, mam obawy, że sytuacja się powtórzy :(. Bardzo się boję, zależy mi na tej osobie, ale strach jest silniejszy - odsuwam się od partnera, nie wiem dlaczego jestem zimna, nie chce z nikim spędzać z nim czasu, najchętniej zamknęłabym się w domu i spała.

Cierpię na bezsenność, często płaczę, codziennie pesymistycznie podchodzę do życia, krytycznie, a do swojej osoby nabrałam obrzydzenia. Nic mnie nie cieszy, zaczynam do wszystkiego podchodzić obojętnie, jakby mi już na niczym nie zależało, jestem nerwowa, myślę tylko o śmierci - że jak umrę ten ból, cierpienie zniknie i wszyscy dookoła będą mieli lżej. Czasem tęsknię za mężem mimo tego, ile krzywd mi wyrządził.

Nie potrafię zrozumieć czego chcę od życia. Mam dość słuchania, że będzie dobrze, że nie mogę się podać. Jak już tracę siły czuję jakby nikt mnie nie rozumiał, a tylko wymagał wymagał mówiąc: "całe życie jesteś silna, tyle przeszłaś, co to dla ciebie", ale ja już tracę siły, wypalam się, jestem zmęczona - czy to możliwe? Czemu zamykam się w sobie i nie chcę z nikim rozmawiać? Boję się? Proszę o pomoc! Dziękuję.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
mgr Monika Góra
mgr Monika Góra
Dr Dominika Farley
Dr Dominika Farley

Jak pomóc bratu zerwać z nałogiem?

Witam, mój brat jest uzależniony od alkoholu. Chodzi do psychologa oraz do poradni AA. Był pół roku na zwolnieniu lekarskim, obecnie jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny. Oprócz alkoholizmu choruje na nadciśnienie i ma kłopoty z kręgosłupem i lewą...

Witam, mój brat jest uzależniony od alkoholu. Chodzi do psychologa oraz do poradni AA. Był pół roku na zwolnieniu lekarskim, obecnie jest zarejestrowany w urzędzie pracy jako bezrobotny. Oprócz alkoholizmu choruje na nadciśnienie i ma kłopoty z kręgosłupem i lewą ręką (18 lat temu miał wypadek samochodowy, rękę miał złamaną z przemieszczeniem - założono mu blachę i śruby po jakimś okresie coś mu usunięto, a chyba blacha została), w każdym razie do dzisiaj nie może dźwigać ciężkich rzeczy, a na zmianę pogody strasznie cierpi. Proszę mi poradzić, jak mu mogę pomóc? Przed zwolnieniem lekarskim pracował, ale z powodów częstego nadużywania alkoholu po zwolnieniu lekarskim został zwolniony.

Żona, która myślę, że jest jednym z powodów jego nałogu - codzienne krzyki, głównie o pieniądze, ale i o to, że źle posprzątane, że ona wstała i nie ma kawy - dosłownie o głupoty, no a teraz, że pije - to jest teraz jej wymówka. Chociaż ją proszę i tłumaczę, że czytałam o alkoholizmie i że powinna mu pomóc, musi być wytrwała, a przede wszystkim tłumaczyć i rozmawiać w spokoju, ale do niej to nie dochodzi. Proszę doradźcie jak mu pomóc. Czy ma jakąś szansę na rentę? Wówczas by miał stały dochód, a on by mógł się leczyć, bo jak pójdzie gdzieś do pracy na budowę (jest murarzem) to wiadomo, że tam codziennie jest picie. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Sawrina Stopyra
Mgr Sawrina Stopyra

Czy są możliwości leczenia psychoterapeutycznego w ramach NFZ?

Witam, mam 25 lat, jestem kobietą. Myślę, że mam bulimię i chyba potrzebuję pomocy psychoterapeuty, gdyż sama nie poradzę sobie z problemem. Ostatnio napady obżarstwa i wymiotów nasiliły się i tracę kontrolę nad nimi i, w związku z tym,...

Witam, mam 25 lat, jestem kobietą. Myślę, że mam bulimię i chyba potrzebuję pomocy psychoterapeuty, gdyż sama nie poradzę sobie z problemem. Ostatnio napady obżarstwa i wymiotów nasiliły się i tracę kontrolę nad nimi i, w związku z tym, nad całym moim codziennym życiem. Chciałam się dowiedzieć, czy są możliwości leczenia psychoterapeutycznego w ramach NFZ? Nie stać mnie na prywatne wizyty. Mieszkam w Gdańsku. Co mogę robić we własnym zakresie, aby sobie pomóc? Czy jest coś, co mogę zrobić, gdy czuję, że zbliża się napad? Proszę o pomoc. Zdesperowana;(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty