Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychoterapia: Pytania do specjalistów

Czy palenie marihuany spowodowało zaburzenia równowagi?

Witam! Mam 19 lat. Piszę z pewnym problemem: pewnego dnia, dokładnie 75 dni temu, zapaliłem dość sporą ilość marihuany i zaczęły się moje problemy, mianowicie zacząłem mieć zaburzenia równowagi, zaburzenia widzenia i ten stan utrzymuje się do dzisiaj. Dodam, że...

Witam! Mam 19 lat. Piszę z pewnym problemem: pewnego dnia, dokładnie 75 dni temu, zapaliłem dość sporą ilość marihuany i zaczęły się moje problemy, mianowicie zacząłem mieć zaburzenia równowagi, zaburzenia widzenia i ten stan utrzymuje się do dzisiaj. Dodam, że jestem osobą przy kości:) i tu mojej pytanie: co mi może być? Czy to nadal skutek marihuany? Jeżeli tak - jak mogę przyspieszyć jej usunięcię z organizmu? Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jest znęcanie psychiczne? Co zrobić?

Jestem kobietą w wieku 47 lat. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojego bratanka, który ma 30 lat, który był w związku małżeńskim około 5 lat. Niestety, szybko okazało się, że nie jest to udany związek. Po pierwsze bratanek miał...

Jestem kobietą w wieku 47 lat. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojego bratanka, który ma 30 lat, który był w związku małżeńskim około 5 lat. Niestety, szybko okazało się, że nie jest to udany związek.

Po pierwsze bratanek miał problemy z alkoholem - leczył się w Czarnym Borze, a po drugie jego partnerka okazała się osobą dla niego niewłaściwą. Można powiedzieć - niezgodność charakterów. Ona często oddawała dzieci swoim rodzicom (głównie na weekendy) czemu był przeciwny ich ojciec. Kiedy się nie zgadzał aby dzieci poszły do babci, wówczas jego żona, dzwoniła po policję twierdząc, że się nad nią znęca. Ponieważ często bratanek był po "piwie", lądował na izbie wytrzeźwień, a dzieci trafiały do babci - tak jak chciała ich matka.

Już wtedy (w małżeństwie) dwa razy żona mojego bratanka składała na policji doniesienie o znęcaniu się nad nią i dziećmi. Sprawy te były umażane. Ponad rok temu bratanek rozwiódł się z żoną, z którą ma 2 dzieci. Początkowo po rozwodzie mieszkali razem, dopóki bratanek miał pracę. Już wtedy zaczęły się nasilać jego problemy. Kiedy stracił pracę jego była żona wyprowadziła się zabierając dzieci i pozostawiając go w zadłużonym mieszkaniu i innymi wspólnie zaciągniętymi długami. Z pomocą rodziny bratanek niemal całkowicie oddłużył mieszkanie i spłacił niektóre długi, np. dług za gaz.

Była żona wyprowadziła się z domu na początku października 2009 r. i od tego czasu bratanek nie miał prawie żadnego kontaktu z dziećmi. Trwało to prawie pół roku i dzięki sprawie sądowej zostały mu przyznane kontakty: 2 razy w tygodniu - poniedziałek i środa po 2 godziny, co drugi weekend - od piątku do niedzieli i 3 tygodnie podczas wakacji. Początkowo była żona próbowała utrudniać bratankowi zabieranie dzieci, ale po interwencji kuratora to się zmieniło.

W tym czasie jego była żona po raz kolejny złożyła zawiadomienie o znęcaniu się bratanka nad nią i dziećmi - tym razem do prokuratury. Wniosła też sprawę do sądu o eksmisję mojego bratanka z mieszkania. Podała wiele powodów, które były nieprawdziwe. Napisał np., że zostało wszczęte postępowanie za znęcanie - choć sprawa jeszcze nie była wszczęta. Poza tym poraz kolejny została ona umożona - tym razem przez prokuraturę. Napisała, że to bratanek zadłużył mieszkanie, choć to ona powinna zajmować się opłatami, gdyż zarobione pieniądze bratanek oddawał jej.

Jego żona, a później była żona, podczas całego okresu zamieszkiwania w mieszkaniu - ponad rok, ani razu nie zapłaciła czynszu za mieszkanie ani też rachunku za wodę. Napisała, że bratanek w ogóle się tą sprawą nie interesował, a to on, kiedy się dowiedział o zadłużeniu i skierowaniu przez administrację spawy do sądu o eksmisję zawarł ugodę z administratorem i podjął się spłaty długu w ratach. To tylko niektóre z zarzutów jakie opisała była żona bratanka we wniosku o eksmisję.

Bratanek, mimo starań, przez 8 miesięcy nie mógł znaleźć pracy (od września 2009 r do maja 2010 r). Kiedy wreszcie udało się i dostał upragnioną pracę na 2 miesiace okresu próbnego - do domu, wraz z dziećmi, wróciła jego była żona. Jak się okazało została wyrzucona przez swojego ojczyma za "złe prowadzenie się", czyli częste wyjścia z domu, późne powroty lub nie wracanie w ogóle do domu na noc, spotkania z "kolegami" itd. Była żona bratanka poznała mężczyznę, z którym sie spotyka i znowu zaczęła dręczyć bratanka. Jej obecny partner dzwonił np. o 23.00 i straszył bratanka. Przychodził do mieszkania bratanka z jego byłą żoną.

W ostatnią środę, kiedy bratanek wracał do domu, aby przygotować sie do pójścia do pracy na III zmianę, został na ulicy przed swoim domem zatrzymany przez policję za zagrażanie bezpieczeństwu swojej byłej żony i jej partnera, grożenie pozbawieniem ich życia - gdyż jak twierdzili posiada broń, którą miałby ich zabić oraz nakłanianie swojej byłej żony do prostytucji. Bratanek został zatrzymany do wyjaśnienia. Policja nie pozwoliła mu zadzwonić do pracy i poinformować o zatrzymaniu. Przez 2 dni nie był w pracy. Po 2 dniach został wypuszczony, bo przeszukanie mieszkania w celu znalezienia broni nic nie przyniosło, sąsiedzi nie słyszeli żadnej kłótni ani awantury itd.

Bratanek wrócił do domu, w którym zastał swoją byłą żonę, która jakby nigdy nic pozostawała w mieszkaniu. Dzieci powiedziały bratankowi, że kiedy go nie było, w domu przebywał z mamusią "pan", który się z nią przytulał i spał (mieszkanie, w ktorym mieszka bratanek z byłą żoną i 2 dzieci, to 1 pokój z kuchnią). Od piątku do niedzieli bratanek bardzo przeżywał całą sytuację - zarówno tę w domu jak i zagrożenie utraty pracy. Nie znajduję słów, żeby opisać jego stan psychiczny w jakim był po pobycie na policji przez 2 dni oraz jak wpłynęła na niego ta cała sytuacja. Dodatkowo od piątku, czyli po 2 nieprzespanych nocach, była żona przekazała mu pod opiekę dzieci, gdyż był jego weekend.

W sobotę wieczorem przyszła do domu z koleżanką (około godziny 21.00), żeby wypytać dzieci co robiły i gdzie były - dzieci jadły akurat kolację, wiec powiedziała, że nie muszą jeść na siłę - choć nikt ich nie zmuszał do jedzenia, że są "zimne" i pytała dlaczego są takie zimne. Przebrała się i powiedziała swojej 6-letniej córeczce, że wychodzi, ale zaraz wróci. Wróciła w niedzielę o 17.00, czyli o godzinie, w której kończy się czas opieki nad dzieckiem sprawowanej przez bratanka.

Mój bratanek cały czas żyje w niepewności, strachu i obawie, co wymyśli jego była żona, żeby go znów dręczyć. Bardzo obawia się, że kolejna sytuacja nieobecności w pracy spowoduje nie przedłużenie na dłużej jego umowy. Bardzo proszę o pomoc i radę co należy zrobić w tej sytuacji? Jak mogę pomóc mojemu bratankowi, który jak nie radzi sobie z problemami to jak alkoholik- ucieka w alkohol. Z poważaniem Celina Ł.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy po narkotykach mogą występować zaburzenia psychotyczne?

Witam. Mam na imię Tomek, mam 25 lat. Chciałbym się dowiedzieć wszystkiego o zaburzeniach psychotycznych po narkotykach - czy to może być wstęp do schizofrenii i czy jest to uleczalne? Mojej przyjaciółce to zdiagnozowali, a ja nawet nie wiem co to jest.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy dopalacz może coś mi zrobić po takim czasie?

Witam. Mój problem zaczął się od wzięcia przeze mnie dopalacza (zamiennik marihuany). Wziąłem to świństwo 2 raz w życiu i żałuję strasznie. Zaczęło mi się robić słabo, przez ciało przechodziło jakby promieniowanie, po chwili w klatce miałem uczucie, że coś...

Witam. Mój problem zaczął się od wzięcia przeze mnie dopalacza (zamiennik marihuany). Wziąłem to świństwo 2 raz w życiu i żałuję strasznie. Zaczęło mi się robić słabo, przez ciało przechodziło jakby promieniowanie, po chwili w klatce miałem uczucie, że coś mi tam rośnie, jakby rozrywa mi płuca, ale na szczęście przestało, następnie namacalne przeze mnie jakby bąble przechodzące przez brzuch. 4 takie ataki aż znalazłem się na pogotowiu, tam dostałem zastrzyk i kroplówkę. Po 3 godzinach wróciłem do domu. Czułem się słabo, ale po jakichś 4 dniach od tego wydarzenia nawet nieźle. W zasadzie jakby nic się nie wydarzyło.

Tydzień po tym wydarzeniu w chwili poczułem się słabo, uczucie, że zaraz zemdleje, myślałem coś mi się stanie. Spędziłem noc w szpitalu (skarżyłem się na ostry ból brzucha, ból głowy i ucisk przy lewej skroni i oku. Tam badania: morfologia, inne badania krwi, mocz, cukier, TSH, ekg, neurolog), ale niby wszystko wporządku. Od tego czasu zaczęły się objawy typowe dla nerwicy, tak stwierdzil neurolog, lekarz rodzinny. Zacząłem mieć wrażenie odrealnienia, zaburzenia równowagi, męty przed oczami, uciski głowy, silne bóle głowy, osłabienie, brak apetytu, szczypanie ciała, gula w gardle, nudności, bóle w okolicy serca, ucisk w klatce piersiowej, brak ochoty na cokolwiek, senność.

W ciągu tych 2 miesięcy miałem kilka ataków osłabienia i myśli, że zaraz umrę co kończyło się na pogotowiu, gdzie ekg, relanium i do domu. Lekarze patrząc na wyniki mówią, że to na 99% nerwica, a dopalacza to już dawno nie ma w organizmie i nic mi się przez niego nie stanie. Natomiast neurolog na moją sugestię, że może guz mózgu albo SM powiedział, że mogę zrobić rezonans, ale po co, jak tam nic nie wykryje. Od jakichś 3 tygodni cały czas mam wrażenie, że zaraz zemdleję, że umrę, nic mi się nie chce, że dopalacz i tak mnie zabije. Ciagły strach, ale tylko o swoje zdrowie. Ciągle mam ucisk od nosa w górę głowy i tył głowy. Mam pytanie: czy możę mi się coś stać po takim czasie od zażycia czyli, 2 miesiące temu? Jeśli tak, to gdzie się zgłosić? Czy może to bardziej moja głowa i nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak się otworzyć i pozwolić sobie pomóc?

Od jakiegoś czasu próbuję sobie poradzić sobie z samą sobą, ale mi to zupełnie nie wychodzi. Wcześniej jakoś udawało mi się walczyć samej, bez pomocy specjalisty, ale raczej tym sobie chyba zaszkodziłam niż pomogłam. W czerwcu zgłosiłam się na pierwszą... Od jakiegoś czasu próbuję sobie poradzić sobie z samą sobą, ale mi to zupełnie nie wychodzi. Wcześniej jakoś udawało mi się walczyć samej, bez pomocy specjalisty, ale raczej tym sobie chyba zaszkodziłam niż pomogłam. W czerwcu zgłosiłam się na pierwszą wizytę do psychiatry. Myślę, że to mądry lekarz, tylko ja się nie potrafiłam otworzyć do końca przed nim, po prostu opowiedziałam mu o problemach życiowych, ale nie miałam odwagi powiedzieć, że się ogólnie źle czuję. Poradził mi żebym poszła na terapię dla DDA, więc poszłam do tej poradni - miałam pierwszą wizytę pod koniec lipca, to naprawdę było okropne doświadczenie, idąc tam postanowiłam sobie, że się w końcu otworzę i próbowałam na tej rozmowie, ale ta pani psycholog poświęciła mi 10 minut, na wypełnienie karty, zapytała tylko o sytuację życiową, stosunek do alkoholu itp., a kiedy próbowałam mówić o tym co naprawdę mnie boli to mnie gasiła, zostałam też umówiona przez tą panią na wizytę u tego samego psychiatry, u którego byłam wcześniej. Poszłam na tą wizytę i tym razem postanowiłam się przygotować do niej, więc wypisałam wszystkie objawy jakie mam na kartce i nawet nie miałam siły jej przeczytać. Lekarz to przeczytał i zapytał czy chcę leki, więc ja się zapytałam czy wg niego jest to potrzebne - powiedział, że to wynik wyczerpania emocjonalnego i że jest mi potrzebna terapia, więc ja powiedziałam, że jeśli on nie uważa tego za konieczne, to ja nie chcę, ale na koniec dodał też, że to jest kwestia mojej decyzji. Gubię się w tym wszystkim, ja po prostu mam w środku tyle tego wszystkiego, że nawet nie wiem z której strony to ugryźć, czuję, że jest źle, już prawie nie mam siły na nic, w zasadzie jeszcze jakoś funkcjonuję - z naciskiem na jakoś - tylko dlatego, że muszę i po każdej wizycie jeszcze bardziej siebie nienawidzę za to, że nie potrafię tego powiedzieć i jeszcze bardziej się zamykam. Tracę już siły i zaczynam się bać, że jeśli naprawdę nic z tym nie zrobię to nawet nie będę miała siły pójść na tą terapię 25 sierpnia, ale wydaje mi się, że to bez sensu - wiem, że muszę tam iść, bo nie mam już wyjścia, jeśli chcę dalej żyć.Zresztą mnie nawet rozmowa o pogodzie kosztuje mnóstwo wysiłku, a co dopiero o problemach. Czuję, że powinnam wrócić do tego psychiatry i wziąć te recepty, bo w coś brnę i zupełnie nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi, ale jak czytam informacje o różnych lekach, to tak naprawdę wątpię czy one cokolwiek pomogą, bo jak czytam o skutkach ubocznych to ja takie objawy mam i bez przyjmowania leków. Boję się jeszcze raz tam dzwonić i iść i nie wiem jak to wszystko przezwyciężyć. Na razie ratują mnie resztki zdrowego rozsądku i silnej woli, ale nie wiem na jak długo mi ich wystarczy. Co mam zrobić żeby w końcu wygrać ze sobą? Niestety jest tak, że jeśli sama tego nie zwyciężę, to nikt mi nie pomoże, bo nikt z najbliższego otoczenia kompletnie tego nie rozumie, nawet nie próbuje, więc muszę mieć siłę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska

Marihuana - czy jeden raz mógł wpłynąć na moją pamięć?

Witam serdecznie! Postanowiłem spróbować gandzi. Zapaliłem 1 raz (1 lufka, za drugim były to 2 buszki małej zawartości lufy, bo się rozmyśliłem dla zdrowia). Mało co poczułem, jedynie zmęczenie. I teraz: czy od tego jednego razu mógł mi się uszkodzić...

Witam serdecznie! Postanowiłem spróbować gandzi. Zapaliłem 1 raz (1 lufka, za drugim były to 2 buszki małej zawartości lufy, bo się rozmyśliłem dla zdrowia). Mało co poczułem, jedynie zmęczenie. I teraz: czy od tego jednego razu mógł mi się uszkodzić w jakichś sposób mózg? Jakieś zaburzenie pamięci czy coś? Może przesadzam, ale np. nie pamiętam kiedy stosujemy present perfect czy jakiegoś zagadnienia z matmy z tamtego roku szkolnego. Przesadzam czy mam jakiś problem? Ostatnio słuchałem monologu Bodka i to może od tego... Mój znajomy palił ok. 5 razy i mi odradzał spróbowanie, czemu? Czy po tych 5 razach mogły wyjść jakieś przykre konsekwencje, że już jest tak na nie? Proszę o rzetelne odpowiedzi, bez wyzwisk. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bierne palenie marihuany a derealizacja?

Witam serdecznie... Chciałabym zapytać, czy kilkugodzinny pobyt w klubie techno w oparach marihuanowego dymu (ubrania i włosy były później niemożliwie przesiąknięte słodkawym zapachem) mógł spowodować derealizację, nerwicę lękową i depresję? Czy narkotyk mógł w jakikolwiek sposób na mnie wpłynąć? Po...

Witam serdecznie... Chciałabym zapytać, czy kilkugodzinny pobyt w klubie techno w oparach marihuanowego dymu (ubrania i włosy były później niemożliwie przesiąknięte słodkawym zapachem) mógł spowodować derealizację, nerwicę lękową i depresję? Czy narkotyk mógł w jakikolwiek sposób na mnie wpłynąć? Po wizycie w klubie czułam dziwny spokój i pogodzenie się z codziennymi problemami, strasznie długo spałam, a następnie wystąpiło TRWAŁE PRZYMULENIE, które trwa do dzisiaj, czyli od jakichś ośmiu lat. Nie jestem pewna, czy derealizacja, nerwica i depresja występowały już u mnie wcześniej, więc nie wiem, z czym to powiązać. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zapaliłem marihuanę, a teraz życie mi się sypie. Co ja mam robić?

W maju zostałem poczęstowany marihuaną. Nie wiem czemu, ale nie odmówiłem i to był mój największy błąd. Poczułem się strasznie, mega się przestraszyłem. Zaczęły powracać wszystkie złe wspomnienia, złe emocje, lęki, odświeżyło mi się wszystko to, co zostało dawno zakopane....

W maju zostałem poczęstowany marihuaną. Nie wiem czemu, ale nie odmówiłem i to był mój największy błąd. Poczułem się strasznie, mega się przestraszyłem. Zaczęły powracać wszystkie złe wspomnienia, złe emocje, lęki, odświeżyło mi się wszystko to, co zostało dawno zakopane.

Wtedy właśnie miałem po raz pierwszy ból głowy (taki uciskający, jak to jest przy nerwicach opisane, taki tępy ucisk w przedniej części głowy). Popadłem w mega depresję, nikomu o tym nie mówiłem przez długi czas. Po pewnym czasie ta silna depresja przeszła. Powiedziałem o tym dziewczynie i rodzicom. Zauważyli, że coś nie tak. Zawsze jak dostawałem takiego ataku, zaczynałem czuć niepokój i powracały mi te myśli, nad którymi nie mogłem zapanować, ciężko mi było przypomnieć sobie rozmowy z dziewczyną w czasie tych ataków czy miejsca, gdzie dokładnie byłem.  Depresja przeszła, ale to zostalo :/, czuję za każdym razem to napięcie w głowie.

Wtedy, właśnie wtedy gdy to mam, jestem mega labilny emocjonalnie, przechodzę wewnetrzną walkę z własnymi myślami, żeby je odgonić - czasami się udaje, czasami nie. Za każdym razem jak nachodzą mnie te myśli, powracają emocje podobne do tych, które czułem gdy to się wydarzyło (sa to sprawy sprzed kilku miesięcy a nawet sprzed kilku lat). Co mam z tym zrobić? Za każdym razem jak nachodzi mnie taka myśl zaczynam to analizować, wgłębiać sie. I cały czas, nawet jak chcę przestać o tym myśleć, siedzi mi to w głowie i jest dominującą myślą.

Często jak jestem w pewnych miejsach nachodzą mnie myśli żeby nie spotkać pewnych osób i zaczyna się myślenie co by było gdyby ta osoba tędy przeszła, zaczepiła mnie itd. Jak mogę przestać myśleć? Wyłączyć to chore analizowanie, wspomnienia, złe emocje? Wcześniej tak nie miałem, wszystko się zaczęło od tej marihuany, która to wszystko mi odświeżyła oraz ten ból głowy, który miałem tamtej nocy, który powraca mi do dzisiaj co pewien czas. Zauważyłem też, że bardziej mi zależy na opinii innych, wszystko mi się pomieszało :/

Mam fajną dziewczynę, jestem na dobrych, przyszłościowych studiach, zawsze miałem zainteresowania, zero problemów na studiach, ze zdrowiem, a tu nie mogę sobie poradzić sam ze sobą - dziewczyna przez to wszystko prawie ze mna zerwała, do tego zawalone studia… Wszystko to się stało od tak, od jednej nocy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego dziecko przed snem ma wizje?

Dziecko w wieku około 9-13 lat "widzi" na jawie w ciemnościach nocy jak dwie osoby się kłócą zrzucając na siebie meble, telewizor itp. Nie słyszy dźwięków, ale przeszywa je okropne uczucie towarzyszące zawsze kiedy ta scenka jest "odgrywana". Zdarzyło się...

Dziecko w wieku około 9-13 lat "widzi" na jawie w ciemnościach nocy jak dwie osoby się kłócą zrzucając na siebie meble, telewizor itp. Nie słyszy dźwięków, ale przeszywa je okropne uczucie towarzyszące zawsze kiedy ta scenka jest "odgrywana". Zdarzyło się to kilka razy tuż przed zaśnięciem, trudno powiedzieć ile.

Ono wie, że jest to wytwór wyobraźni, że to się nie dzieje naprawdę i tego się boi. Niezrozumiałego. Dziecko pochodzi z rodziny patologicznej, gdzie ojciec dziecka jest alkoholikiem - tyranem, znęcającym się nad matką i rodzeństwem dziecka na jego oczach, a matka jest osobą nadopiekuńczą w stosunku do swoich dzieci. Dziecko jest płci męskiej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wybór terapii psychoanalitycznej lub terapii poznawczo-behawioralnej

Moje zaburzenia lękowe trwają już 2 lata, do tego mam depresję z myślami samobójczymi - czy można korzystać z 2 terapii? Pierwsza psychoanalityczna na okres 11 miesięcy, a druga poznawczo-behawioralna - nie wiem którą wybrać, która mi pomoże z tego wyjść. Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

psychoterapia psychoanalityczna?

Witam. Od września zaczynam psychoterapię psychoanalityczną. Mam zaburzenia lękowe z napadami lęku i objawy depresyjne, leki jak na razie nie pomagają. Od stycznia jestem na zmianie leków, leczę się już od sierpnia 2008 roku. Po terapii grupowej odstawiłam leki i...

Witam. Od września zaczynam psychoterapię psychoanalityczną. Mam zaburzenia lękowe z napadami lęku i objawy depresyjne, leki jak na razie nie pomagają. Od stycznia jestem na zmianie leków, leczę się już od sierpnia 2008 roku. Po terapii grupowej odstawiłam leki i był nawrot, silniejszy niż za pierwszym razem. Czy teraz ta terapia mi pomoże? Nie słyszałam jeszcze o takiej terapii. Wiem, że będzie trwala 11 miesięcy, spotkania raz w tygodniu. Psychoterapeuta ustalił taki okres czasu terapii, ale powiedział też, że to będzie za krótki okres czasu, żeby wszystko pozmieniać. Co robic? Jaka jest skuteczność tej terapii psychoanalitycznej w zaburzeniach lękowych? Czy pomoże mi z tego wyjść? Czy już zawsze będę na to chora? Bo na prywatną mnie nie stać. Terapia będzie indywidualna w Domu Pomocy Dzieciom i Rodzinie. Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy dopalacze mogą uszkodzić serce?

Witam. Mam 18 lat. Jakieś 2-3 miesiące temu sięgnęłam po dopalacze. Przesadziłam z ich ilością, miałam drgawki, a moje serce biło tak szybko, jakby miało rozerwać mi klatkę piersiową. Przez około tydzień po tym bolało mnie serce. Potem na...

Witam. Mam 18 lat. Jakieś 2-3 miesiące temu sięgnęłam po dopalacze. Przesadziłam z ich ilością, miałam drgawki, a moje serce biło tak szybko, jakby miało rozerwać mi klatkę piersiową. Przez około tydzień po tym bolało mnie serce. Potem na pewien czas te objawy ustały. Jednak nagle znowu to powróciło. Nadal czuje ucisk w klatce i jakby kłucie serca. Znajomi mówią, że po prostu wmawiam to sobie, ale ja wiem, że przed akcją z dopalaczami nigdy tak wcześniej nie miałam. Zastanawiam się czy to kiedyś minie (chociaż upłynęło już tyle czasu) i czy jest to w jakimś stopniu niebezpieczne. Czy dopalacze mogą uszkodzić serce?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Psychiczne znęcanie się nad rodziną. Czy moja sytuacja się kwalifikuje?

Witam, moja sytuacja wygląda następująco: nasz ojciec od początku życia był alkoholikiem, wszczynał bójki w domu, był agresywny. Od kilku lat nie pije, ale doprowadził naszą rodzinę do kryzysu ekonomicznego. Wyłudził kredyty, wplątał całą rodzinę w problemy finansowe. Wcześniej przebywał...

Witam, moja sytuacja wygląda następująco: nasz ojciec od początku życia był alkoholikiem, wszczynał bójki w domu, był agresywny. Od kilku lat nie pije, ale doprowadził naszą rodzinę do kryzysu ekonomicznego.

Wyłudził kredyty, wplątał całą rodzinę w problemy finansowe. Wcześniej przebywał już w zakładzie karnym. W chwili obecnej szantażuje nas popełnieniem samobójstwa (np. uprzedza moją ciężarną siostrę o takim zamiarze, łyka tabletki dopiero jak upewni się, że siostra wezwała pogotowie), notorycznie straszy nas wszystkich, że jego wierzyciele zrobią nam krzywdę, próbuje wymusić od nas pieniądze.

Mieszkanie z nim to katastrofa, ciągle wszczyna kłótnie, wprowadza nerwową atmosferę, a w domu wychowują się małe dzieci. Mama ma problemy ze zdrowiem, ma schorzenia kręgosłupa i nerwicę, której nabawiła się żyjąc z ojcem. Proszę o odpowiedź...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam podstawy do złożenia zawiadomienia o znęcaniu psychicznym?

Mam starszego brata, który ma lekki stopień niepełnosprawności umysłowej. Mieszka on wraz z naszym młodszym bratem i od krótkiego czasu też z jego żoną. Oboje wymuszają na chorym bracie zarówno pewne zachowania jak i dzialania, np. zabraniają wpuszczania mnie do...

Mam starszego brata, który ma lekki stopień niepełnosprawności umysłowej. Mieszka on wraz z naszym młodszym bratem i od krótkiego czasu też z jego żoną.

Oboje wymuszają na chorym bracie zarówno pewne zachowania jak i dzialania, np. zabraniają wpuszczania mnie do domu, choć też jestem tam zameldowana na pobyt stały (obecnie toczy się sprawa o moje wymeldowanie z wniosku mojego młodszego brata), każą mu mówić to, czego sobie życzą (skladanie oswiadczeń w urzędzie niezgodnych z jego zdaniem) nie dają mu jedzenia (je tylko obiady, które załatwił mu MOPS). Obecnie jest bez pracy i bez dochodów.

Widzę też, że brat jest zastraszony i ewidentnie się boi tego młodszego, bo gdyby odważył się powiedzieć co myśli - miałby z tego powodu nie tylko awanturę, ale też ten młodszy by go pobił, bowiem jest on osobą porywczą i nieopanowaną (delikatnie powiedziawszy). Stwierdzam to po słowach mojego starszego brata, np. "nic mu nie mów, bo będę miał do wysłuchiwania".

On wie, że może iść z tym na policję, ale nie odważy się potwierdzić tego podczas interwencji przy tym młodszym, gdyż boi się tego, co bedzie po ich odjeździe funkcjonariuszy. Ja również kilkakrotnie zostałam pobita przez mojego młodszego brata i miałam zrobioną obdukcję.

Czy to jest znęcanie psychiczne i czy to jest wystrczający dowód, by zgłosic to do prokuratury? Proszę o bardzo szybką odpowiedź. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój mąż jest chory psychicznie?

Mój mąż od około 2 lat pali marihuanę prawie co dzień, stał się osobą bardzo impulsywną i nerwową. Od dłuższego czasu łapie go silna agresja, której nie umie opanować, znęca się nade mną fizycznie i psychicznie, ma zmienne zachowania, uraja...

Mój mąż od około 2 lat pali marihuanę prawie co dzień, stał się osobą bardzo impulsywną i nerwową. Od dłuższego czasu łapie go silna agresja, której nie umie opanować, znęca się nade mną fizycznie i psychicznie, ma zmienne zachowania, uraja sobie różne rzeczy w głowie i zawsze musi miec racje, za wszystko, co mu źle wychodzi to obwinia mnie, jest bardzo zazdrosny, a nie okazuje mi uczuć.

Wymyśla sobie różne historyjki związane z moją osobą i chodź to jest nieprawda, jak mu to mówie - bije mnie. Myślę, że to jego zachowanie jest poważną chorobą psychiczną, coś mi to podchodzi pod schizofrenię. On mnie straszy, że mnie zabije , zachowuje się tak, jakby mu na niczym nie zależalo, ma myśli samobójcze i nie chce mu się żyć, coraz częściej dostaje napadów agresji, jakieś głosy do niego mówią, sam ze sobą rozmawia... Ostatnio obciął mi włosy. Prawie codziennie mnie zaczepia i bije.

Próbuję z nim rozmawiać, ale to nic nie daje, bo jak mu mówię, że powinnien iść do lekarza i się leczyć, to demoluje mi mieszkanie, wszystko niszczy i nawet znęca się nad moimi dziećmi - wyzywa je wulgarnymi słowami, a jak ja staję w ich obronie to znów mnie chce bić. Najgorsze, że on jak coś sobie wymyśli w glowie, to myśli, że to tak jest. Już nie mam pojęcia co się z nim dzieje. On na chwilę jest dobry. Mówię mu, że już nie dam rady tak żyć dłużej, on mnie traktuje jak swoją własność - nic nie mogę, prawie całymi dniami muszę siedzieć w domu, a jak gdzieś wyjdę, to znów historie wymyśla.

Chociaż dzwonię na policję - on się nie boi, po wyjściu z komisariatu znów próbuje dostać się do domu, na chwilę jest spokojny, a potem znowu to samo. Czasem nie jestem w stanie uciec z domu i wtedy on mnie maltretuje. Mam dwoje dzieci - 5 i 9 lat, ale nie chce mi się czasem żyć, bo co to za życie? Gdyby nie dzieci, to już dawno bym sobie coś zrobiła. On się nie boi sądów i policji, nic i nikt go nie wystraszy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak "odblokować" się w łóżku?

Witam, jestem 22-letnią dziewczyną. W dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie i mam poczucie, że moja przeszłość ma ogromny wpływ na moje aktualne życie seksualne. Nie chce aby tak było dlatego chciałabym wyjaśnić co się ze mną dzieje i podjąć jakieś konkretne... Witam, jestem 22-letnią dziewczyną. W dzieciństwie byłam wykorzystywana seksualnie i mam poczucie, że moja przeszłość ma ogromny wpływ na moje aktualne życie seksualne. Nie chce aby tak było dlatego chciałabym wyjaśnić co się ze mną dzieje i podjąć jakieś konkretne kroki aby to zmienić. Rok temu trafiłam na mężczyznę, z którym odbyłam swój pierwszy raz za zgodą. Gdyby nie teksty z jego strony np. że podniecając go, a nie pozwalając na stosunek płciowy później on odczuwa ból, przekonywanie mnie, że ciała są tylko zabawkami i są właśnie od tego aby się nimi bawić więc nie powinnam się sprzeciwiać, że skoro i tak się "wyłączam" (mam taki dziwny mechanizm, że w pewnym momencie podczas seksu jakby odpływam gdzieś daleko myślami jestem jakby obok siebie) to nie robi mi różnicy czy dojdzie do stosunku czy nie. Gdyby nie te i wiele innych słów z jego strony plus oczywiście alkohol (nie potrafię kochać się ani nawet całować bez wcześniejszego spożycia alkoholu) pewnie do dzisiaj całkowicie negowałabym sprawy łóżkowe. Pasował mi taki układ. To nie było tak, że wpakowałam się w to tylko z poczucia winy czy innych tego typu. Chciałam w końcu żeby coś się zmieniło, żebym przestała bać się facetów itd. Nasz układ trwał jakieś 4 miesiące, zakończył się z momentem kiedy woda na którą mnie rzucił okazała się po prostu za głęboka. Chciał więcej i więcej a dla mnie chyba było po prostu za szybko. Nigdy nie udało mi się osiągnąć orgazm, w sumie to całość była kierowana pod niego - mi wystarczało to specyficzne uczucie bliskości. Teraz jednak poznałam kogoś z kim chciałabym zbudować zdrowy, normalny związek, a że seks w związku jest niezwykle istotny - muszę coś ze sobą zrobić. Mam kompleksy, które na pewno w jakimś stopniu mnie hamują, jednak zdecydowanie na pierwszy plan wychodzi coś innego, jakiś rodzaj blokady. Jestem początkująca w tych sprawach i chciałabym żeby ktoś mnie poprowadził za rękę, łączy się to jednak z tym, że ja przejmuje inicjatywę w grze wstępnej, a jak już dochodzi do stosunku po prostu gdzieś uciekam, chociaż fizycznie nadal jestem w tym samym miejscu - denerwuje mnie to dlatego, że moje fantazje seksualne zdecydowanie dotyczą dominacji z mojej strony a nie jestem w stanie przenieść ich w rzeczywistość. Nawet sobie nie wyobrażam jakie to musi być wkurzające dla partnera kiedy ktoś chce "rządzić", w grze wstępnej daje wyraźne sygnały, że nadal tak jest, a później zachowuje się jakby poraził go prąd. Musze to zmienić tylko nie wiem jak. Do kwietnia i powrotu mojej miłości z zagranicy został jeszcze kawałek czasu - chcę mu wtedy pokazać, że nie jestem kolejną zakompleksioną i zwalającą wszystko na partnera kobietą. Jak można się "odblokować" w takiej sytuacji, sprawić żeby udało mi się w końcu spełnić moje marzenia seksualne, co powinnam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak mogę pomóc kumplowi, którego ojciec molestuje?

Witam. Mojego kumpla molestuje ojciec. Zaczęło się od tego, dowiedział się, że jest gejem - przyłapal go i mojego przyjaciela jak się całowali. Wściekł się na mojego kumpla tak, że go pobił. Wywalił za drzwi mojego przyjaciela. Od tamtej pory...

Witam. Mojego kumpla molestuje ojciec. Zaczęło się od tego, dowiedział się, że jest gejem - przyłapal go i mojego przyjaciela jak się całowali. Wściekł się na mojego kumpla tak, że go pobił. Wywalił za drzwi mojego przyjaciela. Od tamtej pory molestuje go.

Mój kumpel przez niego trafil do psychiatryka, bo chciał się zabić. Jego matka uważa, że sobie to wymyslił i mu nie wierzy. Mój kumpel kilka tygodni temu wyszedl z psychiatryka - jego ojciec zabrania mu wychodzić z domu, wchodzić na gg itp. A jest pełnoletni. Mój przyjaciel chciał zgłosić to na policję, ale mój kumpel nie zgodził się na to ani nie chce się wyprowadzić od ojca, bo się go boi, boi się, że coś mu zrobi... Mój kumpel mieszka w Anglii i mój przyjaciel też. Piszę tu w iminiu też mojego przyjaciela, chcę mu pomóc. Moj kumpel nie pozwala się nikomu dotknąć. Nawet mojemu przyjacielowi, a go kocha.

Jak my możemy mu pomóc bez zgłoszenia tego na policję? Boimy się, że on znowu będzie chciał się zabić... Przepraszam za niespojność tekstu, ale nie wiedziałem jak to wszystko ująć. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż mnie obraża i chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. Co robić?

Zacznę od początku. Wiecej niż rok temu poznalam M., mój brat mnie z nim poznał, przez pierwszy tydzień znajomości było cudownie - rozstawaliśmy się na parę godzin by się wyspać, dużo rozmawialiśmy, czułam się przy nim całkowicie swobodnie i atrakcyjnie....

Zacznę od początku. Wiecej niż rok temu poznalam M., mój brat mnie z nim poznał, przez pierwszy tydzień znajomości było cudownie - rozstawaliśmy się na parę godzin by się wyspać, dużo rozmawialiśmy, czułam się przy nim całkowicie swobodnie i atrakcyjnie. Po paru miesiącach przyjechał do mnie - mieszka za granicą - by mnie zabrać do siebie, mieszka tu od 20 lat.

Pojechałam z nim - był miły, bardzo wyrozumiały… Imprezowaliśmy sporo wciąż się dogadując. Po pewnym czasie podniósł na mnie rękę. Może trochę z mojej winy - było między nami parę "bójek". Jakoś we wrześniu, kiedy miał wolne, obudziłam się, a jego nie było - poszłam do innego pokoju i nakryłam go na oglądaniu porno. Zareagował "oooochh kochanie!" i tłumaczył się, że to przypadkiem. Wyszłam z domu na spacer pamietając nasze rozmowy, kiedy mówiłam mu jak bardzo tego nie lubię i mówił mi, że nie patrzy na takie rzeczy. W stosie jego rzeczy poznajdowałam mnóstwo zdjęć byłych kobiet, nasłuchałam się też o nich od jego mamy - wynajmują u nas mieszkanie na dole…

M. chciał mieć bardzo dziecko, więc "dla niego" zgodziłam się, myślałam, że w jakiś sposób go zadowolę czy poprawi to między nami stosunki - dziś bawię 2-miesięczną córeczkę… Okresu ciąży nie wspominam miło - ubliżał mi na każdym kroku, nie pamięta. Kiedy z nim porozmawiać o tamych sytuacjach ma w głowie tylko te, które nazywa skakaniem wokół mnie, a byłabym zadwolona, gdyby przychodząc do domu choć zdejmował buty kiedy mówię mu, że myłam podłogi. Wiem też, że ogląda porno (stosy takich zdjęć i filmików znalazłam na jego telefonie), robi to bez przerwy, potrafi siedzieć w WC około 2 godzin mówiąc, że ma rozwolnienie - doskonale wiem co ogląda, a kiedy się "kochamy" to już nie to samo, bo czuję się jak przedmiot, na którym się zadowala po oglądaniu tych rzeczy. Kiedy chciałam porozmawiać z nim o tym to mówił, że to jego prywatność i jestem pier*** Było wiele sytuacji i już sama nie mam ochoty na życie, w którym tkwię.

Żałuję i żal mi siebie, że weszłam w to wszystko tak szybko. Jak uderzył mnie pierwszym razem mogłam odejść - dziś znoszę praktycznie codziennie obrazy bez uzasadnienia. Przychodzi - zawsze mam obiad i staram się, kiedy chcę z nim porozmawiać mówi "czekaj", a jeśli mówię mu, że tak reaguje to odpowiada, że zawsze coś mówię jak jest zajęty. Kiedy ogląda TV to też nic nie dociera, a kiedy on chce porozmawiać lub coś mi pokazać mam od razu słuchać i przychodzić, nieważne co robię… Nie znam języka, może już bardziej niż jakiś czas temu, 3 dni w szpitalu spędziłam, jakoś się dogadałam, ale czasami mi ciężko. Jestem z dala od rodziny i znajomych - nie jestem rodzinna i doskonale o tym wiem, ale jak by nie było, brak czasem bliskich…

Ogółem jestem tu sama, często płaczę i odczuwam powoli brak sił na cokolwiek… Plus mała.... Obudzi ją, a kiedy mówię, by tego nie robił to denerwuje się, że już w ogóle nie będzie nic robił, a mi chodzi o to, że jak dziecko się rozbudzi to jest bradzo marudne i kiedy zaczyna płakać - daje mi ją... A jak jego siostra powiedziała to przecież on chciał mieć tak bardzo dziecko. Czasem wydaje mi się, że mam być mu wdzięczna za to, że tylko on pracuje itp. Nie wiem - nie mogę się pozbierać i wiem, że między nami nigdy nie będzie dobrze. Napiszcie coś co mnie podniesie na duchu…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zięć jest toksyczny. Co zrobić?

Zięć ciągle rozmawia z córką podniesionym głosem nieznoszącym sprzeciwu. Córka jest osobą spokojną, bardzo wrażliwą, cierpi z powodu złego traktowania, przeżyła depresję po porodzie i teraz jest bardzo zamknięta w sobie, bardzo mało aktywna. Jak trafić do zięcia? Moja córka... Zięć ciągle rozmawia z córką podniesionym głosem nieznoszącym sprzeciwu. Córka jest osobą spokojną, bardzo wrażliwą, cierpi z powodu złego traktowania, przeżyła depresję po porodzie i teraz jest bardzo zamknięta w sobie, bardzo mało aktywna. Jak trafić do zięcia? Moja córka była osobą spokojną, zrównoważoną. Zięć pokazał swoje oblicze. Stał się osobą toksyczą, ma choleryczny charakter - córka bardzo przeżyła tą jego przemianę. Po 6 latach małżeńtwa, po 2 porodach, zamknęła się w sobie, przeżyła depresje po porodzie - teraz jest osobą mało aktywną, stroniacą od ludzi (ma fobię społeczną). Córka leczy depresję, ale leczenie jest utrudnione, ponieważ mieszkają w Anglii, niemozliwa jest także psychoterapia. Leczenie utrudnia także porywczy i niewyrozumiały charakter zięcia. Wyjazdy do Polski są bardzo kosztowne, bariera językowa utrudnia leczenie w Anglii. Bardzo szkoda mi dzieci (3 l i 2 latka) - są czasami bite i strofowane krzykiem przez zięcia. Proponowałam rodzinną psychoterapię, ale zięć stanowczo odmówił. Zięć ironizuje i naśmiewa się z tuszy i nieaktywnego życia córki przy dzieciach. Jestem załamana. Dla mnie dzieci były zawsze i są najwększym dobrem. Córka, chcąc poprawić swój zewnętrzny wizerunek, próbuje samoleczenia przez autosugestię. Proszę o pomoc. Czy te medytacje nie pogłębiają depresji? Mam bardzo mały wpływ na tę sytuację. Bardza proszę o radę: jak zmienić postępowanie zięcia? Od strony materialnej zięć bardzo dba o rodzinę, ale sam wywodzi się z toksycznego domu. Córka życzy sobie, aby ich dzieci miały pełną rodzinę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak namówić męża alkoholika, by pozostał w ośrodku odwykowym?

Witam. Piszę do Państwa, bo mam problem z mężem alkoholikiem, który po namowach zgodził się na leczenie w prywatnym ośrodku odwykowym. Trafił do niego 15.07, a już 16.07 stwierdził, że chce stamtąd wyjść, bo nie daje sobie rady, nie potrafi...

Witam. Piszę do Państwa, bo mam problem z mężem alkoholikiem, który po namowach zgodził się na leczenie w prywatnym ośrodku odwykowym. Trafił do niego 15.07, a już 16.07 stwierdził, że chce stamtąd wyjść, bo nie daje sobie rady, nie potrafi się otworzyć, nie potrafi opowiadać o sobie, nie potrafi nawet słuchać, a najgorsze jest to, że bardzo tęskni. Mąż jest w ośrodku oddalonym od domu o 250 km, można go odwiedzać w niedzielą, ale było to zabronione w pierwszą niedziele jego pobytu tam. Zastanawiam się, czy mąż nie ma depresji. Ostatnie miesiące były naprawdę straszne. Trafił do szpitala psychiatrycznego z powodu halucynozy alkoholowej, wyszedł stamtąd i nie pił przez miesiąc. Brał leki, które przepisał mu psychiatra, leczył się niby na alkoholizm, ale w ulotkach było opisane, że są to leki na depresję, były to leki tj. neuroleptyki, lek przeciwdepresyjny i beta- bloker, a zaraz po wyjściu ze szpitala brał też lek uspokajający z grupy benzodiazepin. Byliśmy u kilku lekarzy psychiatrów, dwóch z nich kazało odstawić mu leki i tak zrobił. Zapomniałam wspomnieć, że mąż raz brał te leki raz nie, a niekiedy mieszał je z alkoholem w taki sposób, że rano wziął leki, a po południu napił się alkoholu. Chcę za wszelką cenę, żeby wytrzymał do końca terapii, ale nie wiem, jak go do tego namówić. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty