Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje w pracy: Pytania do specjalistów

Czy ta relacja ma szansę się rozwinąć?

Mam 33 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku. Teraz od jesieni spotykam się z mezczyzną, jednak jest to relacja bez podłoża intymnego. Poznałam Go w pracy i przyznam że to ja dążyłam do rozwinięcia tej znajomości bo mi... Mam 33 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku. Teraz od jesieni spotykam się z mezczyzną, jednak jest to relacja bez podłoża intymnego. Poznałam Go w pracy i przyznam że to ja dążyłam do rozwinięcia tej znajomości bo mi się podobał. Wiem że Oni jest bardzo zaangażowany, pojawiło się z Jego strony uczucie. Natomiast ja mimo tylu miesięcy nie darze uczuciem Jego. Lubię z Nim spędzać czas, chociaż w wielu kwestiach mnie irytuje bo mi nadskakuje i mówi to co chciałabym usłyszeć. Ale nie czuje do Niej pożądania ani innych uczuć niż sympatia. Z drugiej strony jednak mam poczucie że zegar biologiczny tyka i warto byłoby mieć partnera pod kątem ewentualnych dzieci - tym bardziej że to dobry człowiek. Prosiłabym o wsparcie, czy takie wahania są normalne, że to może być z mojej strony po prostu brak miłości?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak poradzić sobie z niskim poczuciem własnej wartości?

Witam. Mam 28 lat i ogromny problem z niskim poczuciem własnej wartości. Czuję się gorsza od innych i zupełnie bezwartościowa. Zawsze za głupia, za brzydka, za nudna by być wartą czyjejś uwagi. Niedostatecznie dobra w pracy i relacjach prywatnych. Przez... Witam. Mam 28 lat i ogromny problem z niskim poczuciem własnej wartości. Czuję się gorsza od innych i zupełnie bezwartościowa. Zawsze za głupia, za brzydka, za nudna by być wartą czyjejś uwagi. Niedostatecznie dobra w pracy i relacjach prywatnych. Przez to wycofuję się z życia, spędzam dni w domu na płaczu. Uprzedzając odpowiedzi - chodziłam na psychoterapię na NFZ, jednak terminy były zabójcze (w teorii miałam chodzić co tydzień, w praktyce - raz na 1/2 miesiące). Jak sobie inaczej pomóc? Już mam dość takiego życia, boję się, że w końcu przyjaciele się ode mnie odsuną (ile można słuchać narzekań i płaczów).
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Galas - Konsor
Mgr Agnieszka Galas - Konsor

Jak poradzić sobie z problemem w nawiązywaniu relacji?

Witam niedawno skończyłem 19 lat. Mam problemy z nawiązywaniem relacji, ponieważ nie czuje emocji. W mojej pracy mam duży kontakt z współpracownikami co dodatkowo mnie frustruje. Gdy w przerwie każdy rozmawia, śmieje się ja muszę udawać, że coś mnie bawi.... Witam niedawno skończyłem 19 lat. Mam problemy z nawiązywaniem relacji, ponieważ nie czuje emocji. W mojej pracy mam duży kontakt z współpracownikami co dodatkowo mnie frustruje. Gdy w przerwie każdy rozmawia, śmieje się ja muszę udawać, że coś mnie bawi. To nie tak, że ja nie chce się integrować wręcz przeciwnie, chciał bym być taki szczęśliwy jak oni. Coraz bardziej mnie to męczy. Po powrocie do domu zamiast wyjść gdzieś ze znajomymi leżę i nic nie nie robię (czasem obejrzę jakiś film). Co ciekawę dalej czuję miłość z tą różnicą, że bardzo łatwo mi przychodzi I bardzo łatwo odchodzi. To również mnie męczy ponieważ jednego dnia mogę szczerze kochać jakąś osobę a drugiego może mi zupełnie nie zależeć i tak już zostaje, praktycznie nigdy uczucie nie wraca. Do tego dochodzi jeszcze zmienność nastroju oraz to, że bardzo łatwo się denerwuje. Czasem staje się wściekły przez nic nie znaczące rzeczy np. muzyka w radiu mi się nie podoba. To wszystko zaczęło się dosyć nagle kilka miesięcy temu. Wcześniej nie byłem jakimś ekstrawertykiem ale napewno nie odbiegałem tak bardzo od normy
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Jak mam radzić sobie z takim zachowaniem?

Jestem prawie 40-latkiem z bogatym doświadczeniem zawodowym i wielką wiedzą. Niestety w wyniku przypadku rozpocząłem pracę wśród pracowników których średnia wieku to 25, niestety ponieważ w obecnej pracy mają dłuższy staż niż ja. Nie odzwierciedla to ich wiedzy względem mnie,... Jestem prawie 40-latkiem z bogatym doświadczeniem zawodowym i wielką wiedzą. Niestety w wyniku przypadku rozpocząłem pracę wśród pracowników których średnia wieku to 25, niestety ponieważ w obecnej pracy mają dłuższy staż niż ja. Nie odzwierciedla to ich wiedzy względem mnie, ale na każdym kroku pokazują swoją wyższość stażem (szef wyraźnie zaznaczył jego hierarchię ważności), jestem wyśmiewany, poniższy itd. Często dochodzi fo konfliktu bo jest mi trudno pracować gdy osoba której mogę być ojcem mnie wyśmiewa. Pomocy bo nie wiem co robić, w okresie letnim pękło coś i próbowałem się zabić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Problemy z relacjami w pracy, z którym nie daje już rady

Mam 39 lat od kilku lat jestem pracownikiem prywatnej firmy dwóch właścicieli, gdzie prowadzę biuro obsługuje klientów jestem odpowiedzialna za kasę przelewy w zasadzie zajmuje się wszystkimi sprawami biurowymi łącznie z kadrami i wypłatami pozostałych pracowników. Co jakiś czas w... Mam 39 lat od kilku lat jestem pracownikiem prywatnej firmy dwóch właścicieli, gdzie prowadzę biuro obsługuje klientów jestem odpowiedzialna za kasę przelewy w zasadzie zajmuje się wszystkimi sprawami biurowymi łącznie z kadrami i wypłatami pozostałych pracowników. Co jakiś czas w zasadzie z dnia na dzień coraz bardziej jestem ośmieszana traktowana w pracy jako obiekt drwin na co zaczynam reagować coraz bardziej emocjonalnie, coraz częściej krzyczę i wybucham złością. Nadmienię że coraz więcej obowiązków zostaje na mnie zrzucane, i z tym akurat sobie radzę ale pracując z przewagą mężczyzn o 10 lat młodszymi ode mnie gdzie często słyszę jak śmieją się ze mnie obgadują. Wielokrotnie zgłaszałam Problem mojemu Szefowi gdzie ciągle próbował obrócić przeciwko twierdząc że jako kobieta przeżywam i nadinterpretuje pewne sprawy. Nawet podczas wykonania obowiązków za innego pracownika kierownik stojący nade mną przy innych pracownikach stoi i mówi że za wolno pracuje co w tym momencie doprowadza mnie do bardzo dużej ilości złości i wybuchu krzyku że nie życzę sobie takiego traktowanie przy innych pracownikach. Zdaje sobie sprawę, iż chyba nie powinnam pozwolić sobie na takie zachowanie, ale coraz bardziej czuję dyskomfort i nie chce być dłużej obiektem drwin i tzw popychadłem wydaje mi się że jestem dobrym pracownikiem wypełniał każde zadanie notorycznie na prośby szefa zostaje po godzinach i niczego więcej nie chce jak tylko szacunku i docenienie ile wkładu daje w tą pracę. Coraz częściej wracam do domu z płaczem i bezradnością staram się zrozumieć ich postępowanie ale już czuję że jest mi coraz trudniej to zrobić A z drugiej strony lubię naprawdę swoją pracę. Czy w tej sytuacji powinnam zrezygnować z pracy gdzie mogę szukać pomocy bo kolejne rozmowy z Szefem nie mają sensu ponadto jeden z nich, z którym mniej współpracuję, gdyz zajmuje się innym działem notorycznie poniża mnie przy innych pracownikach śmiejąc się ze mnie twierdząc że zatrudni młodszą. Doprowadził mnie przy innych pracownikach do wybuchu takiej złości twierdząc, że jako Szef może wszystko. Wydaje mi się że jestem osobą która potrafi walczyć ale mój upór jest na skraju wytrzymałości i co dalej co zrobić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak poradzić sobie z taką sytuacją w pracy?

Bardzo proszę o podpowiedź, jak wyjść z opisanej sytuacji. Jestem na okresie próbnym, obecnie mija drugi miesiąc mojej pracy. Mam dwóch przełożonych, do tej pory wypełniałam wszystkie zlecone mi czynności. Często, przez nadmiar zadań, które dostawałam ,,na już" poświęcałam noce... Bardzo proszę o podpowiedź, jak wyjść z opisanej sytuacji. Jestem na okresie próbnym, obecnie mija drugi miesiąc mojej pracy. Mam dwóch przełożonych, do tej pory wypełniałam wszystkie zlecone mi czynności. Często, przez nadmiar zadań, które dostawałam ,,na już" poświęcałam noce i weekendy, żeby tylko wyrobić się z terminami. Razem ze mną Zespół liczy czterech pracowników. Ostatnio zauważyłam, że dostaję więcej terminowych zadań niż pozostali pracownicy. Staram się być bardzo miła, pokazuje entuzjazm do pracy, ale jestem też nieśmiała i brakuje mi pewności siebie. W środę wieczorem Szef napisał do mnie e-mail po godzinach pracy, że mam w piątek pojechać w podróż służbową ponad 300 km od miejsca pracy. Zgodziłam się. W czwartek omówiliśmy szczegóły tego wyjazdu i mojej roli na całym tym wydarzeniu. W czwartek drugi szef zlecił mi też do napisania cztery raporty z terminem na piątek (a więc wtedy, kiedy nie będzie mnie w biurze). Dodatkowo w środę wieczorem mieliśmy po pracy spotkanie integracyjne, które trwało do 22, więc nie byłam już w stanie zajrzeć do dokumentów, żeby przygotować się na wyjazd służbowy. W czwartek rano Szef zwołał nasz zespół na spotkanie i stwierdził, że mamy odłożyć wszystko i zająć się opisywaniem dokumentów, bo termin na to mija mu w sobotę. Prosił o podanie, jakimi rzeczami się zajmujemy. Trójka współpracowników miała po jednym zadaniu, ja natomiast oprócz wyjazdu również cztery raporty na piątek i inne rzeczy ze zbliżającymi się terminami na wtorek i czwartek. Szef stwierdził, że te raporty to mogą być nie na piątek, ale na poniedziałek (co w mojej głowie i tak zrodziło wizję siedzenia w weekend w domu nad ich wykonaniem). Wolałam jednak poświęcić czas w pracy na przygotowanie się do wyjazdu służbowego i przynajmniej rozeznania się, jak zabrać się do tych raportów, żeby wyrobić się z nimi na poniedziałek. Natomiast reszta zajęła się tym pilnym zadaniem Szefa. Po wyjściu z pracy Szef napisał do mnie maila z pytaniem, ile dokumentów dzisiaj opisałam i żebym napisała mu, co robiłam dzisiaj przez cały dzień w pracy. Odpisałam prawdę, że nie zajęłam się dokumentami, bo miałam inne terminowe sprawy i wyjazd służbowy, do którego - mimo omówienia z nim szczegółów i zapewnień, że tam nic takiego się nie wydarzy - chciałam się dobrze przygotować, żeby dobrze zaprezentować firmę. Szef niczego mi nie odpisał. Proszę o informację, czy moja postawa zasługuje na nieprzedłużenie umowy, zwolnienie z pracy. Jak mam się w tej sytuacji zachować, czy faktycznie są podstawy do przepraszania Szefa. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Marcin Ignaczak
Mgr Marcin Ignaczak

Jak sobie radzić w trudnych relacjach w pracy?

Jak sobie radzić w trudnych relacjach w pracy? Pracuję ponad rok w urzędzie, a współpracownik pracuje 18 lat. Rozpoczęłam pracę na zastępstwo, pracowałam bez pomocy innych osób radziłam sobie dobrze, współpracownik w pokoju z długim stażem pracy w pewnym momencie... Jak sobie radzić w trudnych relacjach w pracy? Pracuję ponad rok w urzędzie, a współpracownik pracuje 18 lat. Rozpoczęłam pracę na zastępstwo, pracowałam bez pomocy innych osób radziłam sobie dobrze, współpracownik w pokoju z długim stażem pracy w pewnym momencie (gdy okazało się , że osoba którą zastępuje nie wróci do pracy) zaczął mówić, że mam sobie szukać pracy, zaczął mówić nawet gdzie mam sobie szukać pracy, byle tylko żebym odeszła z obecnej pracy (byłam zarzucana różnymi pytaniami m.in. o kierownika np. czy u niego byłam, itp.). Ponadto osoba w pracy jest chroniona przez kierownika (jest jego koleżanka), trudno nawet to tutaj ująć gdyż musiałabym opisać sposób pracy. W skrócie to wygląda tak, że: piszę projekt a inny pracownik otrzymuje go od kierownika, tak żebym o tym nie wiedziała i z niego może korzystać (różne sytuacje występują). Miała też miejsce sytuacja taka, że koleżanka sama podkradła projekty. Sytuacje, które opisałam miały miejsce w czasie pracy na zastępstwie, gdy otrzymałam kolejną umowę zgłosiłam nieprawidłowości kierownikowi, zaczął robić mi na złość. Nieprawidłowości jest więcej...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak mam poradzić sobie z taką sytuacją w pracy?

Szczerze nienawidze mojej kolezanki z pracy. Aleod poczatku. W gimnazjum spotkalam najgorsza osobe, jaka tylko istnieje. Gnębiła ona mnie i wiele innych uczennic. Ta osoba była klasę wyżej ode mnie i byla tzw. gwiazda szkoly. Tak bardzo uprzykrzyla mi zycie,... Szczerze nienawidze mojej kolezanki z pracy. Aleod poczatku. W gimnazjum spotkalam najgorsza osobe, jaka tylko istnieje. Gnębiła ona mnie i wiele innych uczennic. Ta osoba była klasę wyżej ode mnie i byla tzw. gwiazda szkoly. Tak bardzo uprzykrzyla mi zycie, ze czesto w tamtym czasie wyobrazalam sibie, jak ją uderzam roznymi przedmiotami, ranię, łamię kończyny, wydlubuje oczy itp. To byl moj sposob by jakos to przetrwac. Dzien, w ktorym rocznik wyzej ode mnie w gimnazjum konczyl szkole, byl najszczesliwszym w moim zyciu. W koncu ono tez sie poukladalo. Skonczylam studia, wyszlam za maz i zatrudnilam sie w firmie, w ktorej pracuje do dzis. Ogolnie moje miejsce pracy jest w porzadku. Mam dobra pensje a na szefa i ludzi, z ktorymi pracuje, nie moge narzekać. Sytuacja ulegla zmianie 4 miesiace temu, kiedy przyszla nowa pracownica. Gdy ja zobaczylam, doslownie zrobilo mi sie slabo. Byla ona bowiem uderzajaco podobna do mojej oprawczyni z gimnazjum. Wiem, ze to dwie rozne osoby i nie maja ze soba nic wspolnego (mieszkam w innym miescie, niz to z ktorego pochodze), ale od pierwszej chwili ją znienawidziłam. Od tamtej pory nienawidze chodzic do pracy. Ta nowa, musze stwierdzić że jest miła dla wszystkich, ale ja nie moge sie przemóc. Traktuje ja z dystansem i unikam, jak moge. Gdy na nią patrzę, wracają wszystkie złe wspomnienia z gimnazjum. Coraz częściej łapię się na tym, że mam ochotę sprawić, by zwolnili ją z firmy, chociaż na codzień jestem ostatnią osobą, która podkłada innym świnie. Myślałam nawet, żeby się zwolnić z pracy, ale w tej firmie przeszłam kilka szczebli, a w nowej musiałabym zaczynać od początku, a budujemy z mężem dom i potrzebuję pieniędzy, które zarabiam. Codziennie rano, na myśl, że idę do pracy i spotkam tą koleżankę, chce mi się płakać. Jak poradzić sobie z tą sytuacją?
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Jak pozbyć się problemu z relacjami międzyludzkimi?

Witam Mam problem z relacjami międzyludzkimi. A mianowicie właściwie od kiedy pamiętam zawsze jakby odstawałem od grupy stałem z boku przez co zawsze byłem łatwym celem dla tzw dręczycieli. Zaczęło to się już w przedszkolu gdzie grupka osob zaczela mnie... Witam Mam problem z relacjami międzyludzkimi. A mianowicie właściwie od kiedy pamiętam zawsze jakby odstawałem od grupy stałem z boku przez co zawsze byłem łatwym celem dla tzw dręczycieli. Zaczęło to się już w przedszkolu gdzie grupka osob zaczela mnie wyzywa potem trwało to w podstawówce. Nigdy nie była to przemoc fizyczna zawsze psychiczna niestety nie umiałem wtedy się bronić i jedyna rzeczą jaką wtedy umiałem to pójść do mamy a następnie mama do nauczycielki która dość szybko załatwiła problem. Niestety w 4 klasie zmiana nauczyciela i oddzielne szatnie na wfie i wtedy było eldorado ciągłe docinki i wyśmiewanie że nie umiem grać w piłkę (byłem wtedy słaby fizycznie) itp. Uspokoiło się to w gimnazjum trzymałem się wtedy z kolegą który doszedł do nas w 4 klasie jednak nadal byłem tzw outsiderem nigdy nie należałem do tzw klasowej śmietanki i choć wtedy już nikt mi nie dokuczał nadal czułem się odrzucony zawsze mnie to bolalo. W technikum było wporządku na studiach również. Jednak problem jaki pozostał to taki że nie potrafiłem nawiązać bliższej relacji zawsze były to relacje czysto zawodowe czyli w szkole gadamy a po szkole już nie. Oczywiście próbowałem z różnymi osobami nawiązać jakiś bliższy kontakt jednak zawsze kończyło się to tym że to ja wychodziłem z inicjatywa bardzo rzadko zdarzało się żeby to ktoś do mnie się odezwał pierwszy. Ta sama sytuacja była na studiach jeśli chodzi p pracę w grupach projekty to bez problemu mógł jeden na drugiego liczyć jeśli chodzi o pomoc i wsparcie natomiast jeśli chodzi o jakieś wyjścia na piwo itp to praktycznie przez całe studia może 2 razy byłem i to dlatego że bardzo na to nalegałem. Później praca to samo mimo ze atmosfera i kierownik na medal relacje zawodowe bez problemu to nadal mam problem z tzw rozmową codzienną nie potrafię zacząć rozmowy nie wiem jak rozmawiać o czym rozmawiać itp. I tu mimo ze np koledzy sami wychodzili z inicjatywa np wyjścia na kosza to ja mówię nie ja wolę rower itp. Lecz ostatnio co mnie niepokoi to to że coraz bardziej staje się niemiły wręcz opryskliwy do ludzi sprawia mi radość kiedy krzywdzę ludzi i robię im na złość. Boję się że z ofiary stanę się katem i zepsuje fajna atmosferę w firmie. Tak naprawdę na przestrzeni lat rzeczy które innym ludziom przychodzą same np codzienna rozmowa ja musiałem się ich uczyć jakby z podręcznika pytać mamy jak reagować w danych sytuacjach. Wstyd się przyznać ale do ok 17 roku życia wszystkie rzeczy załatwiała za mnie mama bo ja wstydziłem się rozmawiać. Sytuacja zmieniła się dopiero na studiach gdzie byłem Starosta grupy i byłem chwalony przez kolegów że świetnie sobie radzę z załatwianiem różnych spraw często beznadziejnych (czyli jednak umiem jeeeeej sukces). Często zdarza się tak że jak np nastąpi jakas sytuacja stresowa w firmie to wyzywam się w domu na domownikach i krzywdzę np mamę niemiło się do niej odzywając czy wręcz odtrącając. Jest mi potem z tym źle bo wiem że ona mnie kocha a ja ją ranie. Jednak nie mam tego odczucia jeśli chodzi o kolegów bycie niemiłym opryskliwym sprawia mi dziką radość na zasadzie "a co wy myślicie że ja nie umiem być ch...m to patrzcie i podziwiajcie". Jest mi z tym źle mimo to z drugiej strony czuję się winny że to robię tak jakbym mścił się na ludziach nic nie winnych za to co mnie spotkało za dzieciaka. Nie mam dziewczyny nigdy nie miałem i nie będę miał bo boję się że ona że mną zerwie. Nie potrafię iść na kompromisy wszystko musi być po mojemu nie umiem się dostosowywać. Nie wiem dlaczego tak mam niby głupi nie jestem zaradny życiowo jestem pierwsze wrażenie robię dobre potrafię powiedzieć w sklepie czy na poczcie miłego dnia a w myślach np"a zdechnij na raka". Lubię swoją prace generalnie ale wkurzają mnie moi rówieśnicy którzy mają tyle lat a mają wyższe stanowiska zarabiają więcej to wtedy też im życzę raka i żeby im się nie wiodło albo żeby zbankrutowali albo żeby Putin rakieta rozwalił im to ich mieszkanko które kupili bez kredytu bo bogaty tatuś pożyczył itp.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czuję się głupio przed ludźmi w pracy

Witam, czuję sie po prostu głupi w porównaniu z osobami z którymi pracuję, rozmawiają bez żadnej spiny. chodzi o pracy przy maszynach CNC, wczoraj kolega musiał robic wszystko sam a to na jednej maszynie, a to na drugiej a ja... Witam, czuję sie po prostu głupi w porównaniu z osobami z którymi pracuję, rozmawiają bez żadnej spiny. chodzi o pracy przy maszynach CNC, wczoraj kolega musiał robic wszystko sam a to na jednej maszynie, a to na drugiej a ja nic stałem jak kołek a jak chciałbym się coś nauczyć to czuję ogromny stres, ciągle mi sie wszystko myli, nie mogę zapamiętać, lub boję się, że coś źle zrobię, wogułe jak oglądam film nieraz nie wiem o co w nim chodzi proszę o wasze porady i sugestie dziękuję
odpowiada 1 ekspert:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski

Jak zmienić do niego nastawienie?

Witam ja mam problem z kolega z pracy. Niedawno przyszedl do firmy, wczesniej nie zwracalem uwagi na niego. Az na 2 zmianie mowil mi zeby podbic zakonczyc pismo to mu zakonczylem. Na weekendzie caly czas mysle o nim negatywnie jakby... Witam ja mam problem z kolega z pracy. Niedawno przyszedl do firmy, wczesniej nie zwracalem uwagi na niego. Az na 2 zmianie mowil mi zeby podbic zakonczyc pismo to mu zakonczylem. Na weekendzie caly czas mysle o nim negatywnie jakby mnie cos opetalo.Troche sie go boje jak przechodze kolo niego.mam dziwne mysli ze mnie nie lubi. Wszyscy moi wspolpracownicy mowia ze on jest dziwny.Boje sie jak bede z nim pracowal. Odczuwam stres i nerwy mi chodza nawet jak pomysle. Biore sympramol 2 ×dziennie. Prosze pomozcie mi co mam robic
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Jak postępować, żeby zyskać czyjąś uwagę?

Dzień dobry, Mam pytanie odnośnie tego jak zyskac czyjac uwage. Chodzi mi o powszednie kolezenskie relacje nie partnerswo itd. Konkretniej chodzi o to ze ludzie sa naprawde w wiekszoci ASPOLECZNI to jest przerazajace sami introwertycy to az nienaturalne..... ze to... Dzień dobry, Mam pytanie odnośnie tego jak zyskac czyjac uwage. Chodzi mi o powszednie kolezenskie relacje nie partnerswo itd. Konkretniej chodzi o to ze ludzie sa naprawde w wiekszoci ASPOLECZNI to jest przerazajace sami introwertycy to az nienaturalne..... ze to jest zdecydowana wiekszosc. A ja konkretnie zastanawiam sie jak zyskac uwage jednej kolezanki poniewac ta osoba jako ostatnia hmm najdluzej ze tak powiem dawala oznaki wg zywota swego i sporadycznie cos odpisywala i dlatego ona poniewaz jest jakby tą ostatnią. Obie jestesmy bezdzietne onie jestesmy singielkami pracujemy w tych smych miejcach to jeszcze 2 czy 3 lata temu ale TO JA ZAWSZE byłam ta baaardzo wylewna naprawde wszystko sie ze wmnie wylewa przy kazdym od razu i nowe i stare znajomosci (jak jeszcze byly) a ona dystyngowana milczaca raczej. Ale odpisywala sama cos tam skromnie zagadywala i to regularnie wiec wiedzialamze kontakt jest ale kazdy jest inny ma swoje tempo swoje zadania itd... ale regularnie było tak z grubsza oczywoscie wiec ok. Sama tez zagadywala cos tam wiec ok. Ja zazwyczaj inicjowalam ale to nic podtrzymane byla nainteresowana podlapywala rozmowe opisywala czasem sie spotykalysmy i "kleiło sie" to wystarczy.... naprawde wystarczy. Ale potem zaczela byc znudzona chyba tylkosluhala mojego wiecznego monologu pisze pisze pisze a ona tylko odpisywala "aha" / "ok" lub "rozumiem" ..... ja o sobie elaboraty istne a ona "ok" a o sobie samej w rewanzu NIIIIICCC ze jest u niej ok o tyle.....OLEWKA na całego.... a potem nie odpisywanie MIESIACAMI..... Chyba mi sie wydaje ze to ja duzo za bardzo potrzebuje kontaktu interakcji spolecznych i za duzo daje z siebie i potem to nie jest uszanowane i w zamian zostaje OLANA. nie musi sie zwierzac z intymnych spraw czy nie wiem ale Olac?? mozna zawsze cos neutralnego powiedziec i krotko ale dajac sygnal przyjacielski w obyciu ze sie nie olewa .... nie kazdy musi elaboraty pisac czy mowic monologi. ...... CO JA MAM ZROBIC? naprawde nie wiem co jest ze mna nie tak ze ludzie tak uwielbiaja mnie miec tam gdzie nie powinni. Wystarczy odpisac /odpowiedziec/ albo powiedziec szczerze ze relacja jest nudna nie fajna nie chce albo cos zaproponowac zmienic.... ktotka pilka i nawet rozmowa.... nawet napisac nie lubie cie nie chce relacji i spokoj a nie zwodzenie raz na rok jak to sie stesknila a potem aaa szkoda gadac.....CO MAM ZROBIC JAK JUZ POKAZAC SIE SWIATU ZE ISTNIEJE.... JESZCZE GLOSNIEJ MOWIC JUZ W PRACY MNIE ZA HALASLIWA MAJA... na czerwono wlosy wyfarbowac? Nie wiem odciac sobie reke na oczach tlumu??? Nie wiem co sie z tymi ludzmi dzisiaj dzieje....... Ja jestem chyba za stara na ten swiat. Przepraszam ale juz jestem u kresu..... Z wyrazami szacunku M.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Marcin Ignaczak
Mgr Marcin Ignaczak

Czuję się lekceważona przez szefa - co robić?

Odkąd zaczęłam pracować w mojej aktualnej firmie po jakimś czasie zauważyłam że mój szef ma do mnie trochę dziwny stosunek. A mianowicie w ogóle nie patrzy mi w oczy podczas rozmowy (tylko rozgląda się na boki, co ja odbieram jako... Odkąd zaczęłam pracować w mojej aktualnej firmie po jakimś czasie zauważyłam że mój szef ma do mnie trochę dziwny stosunek. A mianowicie w ogóle nie patrzy mi w oczy podczas rozmowy (tylko rozgląda się na boki, co ja odbieram jako totalny brak szacunku i zainteresowania tym co mówię). Dodatkowo gdy jestem w kuchni, to zaraz z niej wychodzi i udaje że idzie do łazienki, a na próby nawiązania kontaktu szybko ucina rozmowę. Nie wiem co o tym myśleć. Czuję się strasznie przez niego lekceważona. Wydawało mi się że jest z mojej pracy zadowolony. Nie narzeka na to co robię, wywiązuje się z terminów i jestem dostępna 24/7, nawet na L4. Chciałabym wyjaśnić nasze relacje, jednak nie wiem czy rozmowa z szefem na ten temat to najlepszy pomysł. Nie chciałabym żeby nasze stosunki wpływały potem na to jak ocenia moją pracę i ewentualną podwyżkę w przeszłości. Dodam że, facetom z naszego działu zawsze patrzy w oczy. Nie wiem jak wygląda sytuacja z kobietami, bo się nie przyglądałam, więc nie do końca wiem czy to na pewno dotyczy tylko mnie. Co robić? Pomocy!
odpowiada 2 ekspertów:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak poradzić sobie z obecną sytuacją i nerwowością?

Witam. Jestem nauczycielką w klasie 1. Dzieci są niezdyscyplinowane, nie słuchają nikogo, przeszkadzają mi w trakcie zajęć, co bardzo mnie męczy. Coraz częściej nie mam ochoty chodzić do pracy, wracam z niej wykończona i tylko czekam na jakiś wolny dzień.... Witam. Jestem nauczycielką w klasie 1. Dzieci są niezdyscyplinowane, nie słuchają nikogo, przeszkadzają mi w trakcie zajęć, co bardzo mnie męczy. Coraz częściej nie mam ochoty chodzić do pracy, wracam z niej wykończona i tylko czekam na jakiś wolny dzień. Jestem też bardzo nerwowa, mimo że na co dzień byłam osobą dość spokojną. Co z tym zrobić? A może przesadzam i to minie?
odpowiada 1 ekspert:
mgr Maciej Mizera
mgr Maciej Mizera

Co oznacza zmienne zachowanie u faceta?

Jestem zakochana po uszy w koledze z pracy jednak raczej bez wzajemności i wszystko byłoby w porządku,gdyby nie jego skrajnie zachowania...potrafi jednego dnia cały dzień m w sposób zabawny bądź i niezabawny dokuczać szczególnie robi złośliwe komentarze na temat mojego... Jestem zakochana po uszy w koledze z pracy jednak raczej bez wzajemności i wszystko byłoby w porządku,gdyby nie jego skrajnie zachowania...potrafi jednego dnia cały dzień m w sposób zabawny bądź i niezabawny dokuczać szczególnie robi złośliwe komentarze na temat mojego wygladu,np. że ma grube uda,pulchne paluchy,farbowane włosy,...jednego dnia jest jak do rany przyłóż a następnego złośliwy..zna moje tajemnice a o swoim prywatnym życiu nic nie mówi tylko ucina tekstem ,,tego nie wiem,,jest to trudny typ faceta,który wywołuje we mnie skrajne uczucia..bardzo jara go kiedy się denerwuje.. całymi dniami o nim myślę,nie potrafię zainteresowac się kimś innym..jestem uzależniona od rozmów z nim, potrafimy przegadać że sobą cały dzień w pracy..jednak po pracy już relacji nie ma.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak poradzić sobie ze stresem i nerwicą i czy potrzeba jest wizyta u lekarza?

Jak nam sobie poradzić z wiecznym stresem i nerwica ? Od dłuższego czasu borykam się z sytuacjami które mnie przerastają najpierw zła sytuacja w domu wywołana alkoholizmem przez którą stałam się wycofana a teraz kłopoty w małżeństwie z mezem w... Jak nam sobie poradzić z wiecznym stresem i nerwica ? Od dłuższego czasu borykam się z sytuacjami które mnie przerastają najpierw zła sytuacja w domu wywołana alkoholizmem przez którą stałam się wycofana a teraz kłopoty w małżeństwie z mezem w relacjach z tesciami do tego stres w pracy i zbyt długie godziny pracy przez które tracę kontakt z córką. To wszystko źle na mnie wpływa i wszystkim się zamartwiam. Jednak od niedawna odczuwam bóle w klatce i plecach i uczucie ich spietych klucie w mostku i osłabienie. Czy powinnam udać się do lekarza e celu przepisaniu leków lub zasięgnąć porady specjalisty?
odpowiada 2 ekspertów:
mgr Anna Zawrzel
mgr Anna Zawrzel
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Za bardzo przywiązuję się do ludzi - jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mam 21 lat i moim wielkim problemem jest nadmierne przywiązywanie się do ludzi. Szczególnie w pracy, jestem osobą bardzo emocjonalną i introwertyczną. Na początku jak przychodzę do pracy, nie potrafię zagadać do ludzi, ale jak już załapię z kimś... Witam. Mam 21 lat i moim wielkim problemem jest nadmierne przywiązywanie się do ludzi. Szczególnie w pracy, jestem osobą bardzo emocjonalną i introwertyczną. Na początku jak przychodzę do pracy, nie potrafię zagadać do ludzi, ale jak już załapię z kimś kontakt- bardzo przyzwyczajam się do tej osoby/ tych ludzi i mam odejść z danej pracy, bardzo mnie to boli, potrafię całymi dniami przed zwolnieniem i po o tym myśleć i płakać. Najgorsze jest to, że przywiązuję się nawet do ludzi, którzy są dla mnie niemili.. Jak mam z tym walczyć? Jak się tego oduczyć?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić w takiej sytuacji?

Witam. Dwa lata temu zdradziłam swojego chłopaka.przyznalalam się do błędu i się rozstaliśmy. Poznałam w pracy kolegę , zakochałam się w nim. Ma bardzo ciężka przeszłość . Bardzo trudne rozstanie z kobieta. Ma trudny charakter. Na początku znajomości było super.... Witam. Dwa lata temu zdradziłam swojego chłopaka.przyznalalam się do błędu i się rozstaliśmy. Poznałam w pracy kolegę , zakochałam się w nim. Ma bardzo ciężka przeszłość . Bardzo trudne rozstanie z kobieta. Ma trudny charakter. Na początku znajomości było super. Miło , dużo rozmawialiśmy. Wyjeżdżaliśmy. A potem nagle jakby się wszystko zmieniło o 180 stopni. Zaczęłam czuć się coraz bardziej samotna. Miałam kilku znajomych ale oni przestali się odzywać. Chłopak on też zaczął się inaczej zachowywać w stosunku do mnie. W pracy też traktuje mnie gorzej od innych. Czuje że coraz bardziej popadam w depresję. Nie chce mi się już nic. Gdy próbuję z nim porozmawiać to uważa że przesądzam albo wcale mnie nie słucha i olewa sytuację. Czuje się po prostu opuszczona i pozostawiona sama sobie. Nie mam już z kim porozmawiać, nikt mnie nie odwiedza. Nawet jak zadzwonię albo napiszę do kogoś z byłych znajomych albo po prostu z nowych to odczuwam jakby chcieli się mnie szybko pozbyć.. W pracy też mało kto ze mną rozmawia. Co mam zrobić w takiej sytuacji ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak wrócić do normalnego życia mając 22 lata?

Witam. Mam wielki problem, a raczej problemy, z którym nie potrafię sobie poradzić. Ale może zacznę od początku. Kilka miesięcy, a może nawet ponad rok, zmagałem się z silnym stresem, który spowodowany był głównie przez prace. Ciągły nacisk kierownika i... Witam. Mam wielki problem, a raczej problemy, z którym nie potrafię sobie poradzić. Ale może zacznę od początku. Kilka miesięcy, a może nawet ponad rok, zmagałem się z silnym stresem, który spowodowany był głównie przez prace. Ciągły nacisk kierownika i mnóstwo zadań do wykonania w krótkim czasie. Nie radziłem sobie z tym a jednak tkwiłem w tej atmosferze przez kilka ładnych miesięcy potęgując napięcie. By to przerwać postaniem, że zmienię pracę. Tak też zrobiłem. I tutaj zaczęły pojawiać się kolejne obawy: czy nowa praca będzie mniej stresująca? Czy będę zarabiał w niej wystarczająco tyle, by wystarczyło mi na opłacenie rachunków, kredytu, mieszkania. Czy będę do niej wstawał z chęcią czy znów będę się w niej męczył. W tym też okresie zaczęła pogłębiać się miłość do osoby, która w ogóle nie była mną zainteresowana. Wiedziałem, że nasza relacja jest z góry skazana na przegraną. Mimo to żywiłem się nadzieją i nawet gdy bardzo mnie raniła, znów do niej wracałem i starałem się o jej uznanie. Szukałem ukojenia w alkoholu by załagodzić ból psychiczny, unikałem relacji ze znajomymi, zamknąłem się w sobie... Ale znalazłem pracę po dość krótkim czasie od roznoszenia CV. Praca może nie jest idealna, ale na pewno mniej stresująca. Zamknąłem relację z osobą, przez którą byłem raniony. Nie czułem się z tym lepiej. Brakowało mi jej. Alkohol nie pomagał już w moich problemach. Wtedy po raz pierwszy zapaliłem marihuanę. Żałuję tego do tej pory. Nie potrafię wyjaśnić racjonalnie tego co wtedy się ze mną działo. Czułem, że umieram. Drżenie ciała, pocenie się, ataki gorąca, zimne poty. Czułem, że jestem opętany. Czułem silna potrzebę pomodlenia się, pójścia do kościoła. Udało mi się z trudem uspokoić i zasnąć. Następnego ranka czułem, że nadal jest coś nie tak. Nie byłem w pełni sobą. Świat wydawał się inny, nienaturalny, nie taki jak wcześniej. Objawy, które miałem wskazywały na derealizację. Stan ten utrzymywał się przez 2-3 tygodnie. Po tym okresie minął i myślałem, że już wszystko będzie w porządku. Zacząłem nawet spotykać się ze znajomymi, spędzać czas gdzieś indziej niż tylko w domu czy w pracy. Ale dostałem wiadomość od wspomnianej wcześniej osoby, w której byłem zakochany i wróciły wspomnienia. Rozpamiętywałem stany po zażyciu marihuany. Powodowało to w moim organizmie napady lękowe. Drżenie rak, zimne poty i brak tchu (tak samo jak tamtego wieczoru gdy zapaliłem). Do tej pory gdy o nich pomyśle mam podobne odczucia. Zapisałem się do psychologa i czekam na wizytę. Od jakiś dwóch-trzech dni mam natrętne myśli egzystencjalne, które powodują we mnie wspomniane wyżej objawy. Gdy się nasilają czuję, że nie jestem w pełni sobą, boje się, ze zwariowałem i że w tym amoku mogę zrobić komuś krzywdę, że ludzie, których mijam widzą we mnie coś dziwnego. Nie potrafię zrozumieć swojego życia, swojego istnienia. Chciałbym już nie myśleć, nie mieć objawów, chciałbym wrócić do normalnego życia. Cieszyć się nim, a nie zagłębiać w pytania. Czasami mam "przebłyski" i wydaje się, że wszystko jest okej, ale gdy się zastanowię czy aby na pewno objawy minęły to powracają i powraca lęk, że nie będę żył normalnie. Wolałbym nie myśleć inaczej niż wszyscy, nie zastanawiać się nad sensem życia, nad istnieniem...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak radzić sobie dalej w tej relacji?

Nasza relacja rozpoczęła się w pracy. Po miesiącu od pierwszego pocałunku (do współżycia nie doszło) mój partner wyprowadził sie z domu od żony i dzieci. Cały czas utwierdzając w przekonaniu ze jestem miłością jego życia. Uczucie między nami było/jest bardzo... Nasza relacja rozpoczęła się w pracy. Po miesiącu od pierwszego pocałunku (do współżycia nie doszło) mój partner wyprowadził sie z domu od żony i dzieci. Cały czas utwierdzając w przekonaniu ze jestem miłością jego życia. Uczucie między nami było/jest bardzo silne. Po pół roku moj partner zaczął czuć tęsknotę za domem i dziećmi (cały czas utwierdzając, ze nie za żona - choć stwierdził ze chód miłości nie było to ona sama nie była zła wiec może udałoby sie to wszystko na terapii jakoś odbudować) i po tym zaczął myśleć, by wrócić do domu. Na szczęście po jednym spotkaniu z ex zrozumiał ze jej nie kocha i nie uda mu się już tego zmienić. Jednak mimo wszystko byłej zonie również powiedział o swoich watpliwościach, w ona czeka na takie wiadomości i jest w stanie mu wybaczyć. Wczoraj poprosił mnie o czas, żeby poukładać sobie sprawy w głowie i żeby takie nastroje nie wracały. Chce iść na terapie żeby to tez przepracować. Mówi ze kocha, tęskni i pragnie…ale ze wszystko działo sie za szybko i ze on na ten moment bez przepracowania tego w głowie nie jest w stanie iść dalej. Czy powinnam wierzyć w to i czekać? Nawet jeśli tak to czy to nie trzymanie mnie i jej w zawieszeniu?? Jak postąpić w tej sprawie żeby nie zostać potraktowana jak popychadło które będzie czekało na księcia z bajki. Ile może potrwac taki zły stan, czy tez sama terapia żeby zrozumiał czego chce
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty