Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Samoocena: Pytania do specjalistów

Jak powinno wyglądać takie pierwsze spotkanie?

Dzień dobry, minęło kilka miesięcy od zakończenia mojego ostatniego związku, który trwał kilka lat. Z racji trybu życia, pracy oraz braku samooceny poznaję kobiety jedynie przez portale randkowe, jednak z przerażającym niepowodzeniem. Zacząłem dopytywać o powody, kilkukrotnie otrzymałem odpowiedź, że... Dzień dobry, minęło kilka miesięcy od zakończenia mojego ostatniego związku, który trwał kilka lat. Z racji trybu życia, pracy oraz braku samooceny poznaję kobiety jedynie przez portale randkowe, jednak z przerażającym niepowodzeniem. Zacząłem dopytywać o powody, kilkukrotnie otrzymałem odpowiedź, że brakuje chemii, pozostałe wydają się być mało wiarygodne. Co do wyglądu, czuję się gdzieś po środku (autentyczne zdjęcia generują spotkania), nie mam jakichś kompleksów z powodu wyglądu, jednak większość "randek" kończy się właśnie na tej pierwszej. Staram się być uśmiechnięty, nawiązuję do informacji otrzymanych przez kobiety, do zainteresowań, jestem uprzejmy, zapraszam w różne miejsca, ale to chyba za mało. Nie wiem kiedy wypada robić komplementy ani jak odbierać reakcje na nie. Konsultacje z psychologiem pokierowały mnie w odpowiednim kierunku, jednak czuję, że to za mało. Będę niezwykle wdzięczny za porady (jak powinna wyglądać pierwsza randka z perspektywy kobiety, jak działać na kolejnych, aby nie zostać "olanym" ani traktowanym jak kolega, przyjaciel, ktoś do zabijania czasu). Z góry dziękuję i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to normalne, że w tym wieku zmagam się z takimi problemami?

Dzień dobry, Piszę z następującym problemem. Jestem kobietą, mam 23 lata. Jestem wykształcona, mam licencjat z Iberystyki i jestem w trakcie robienia magisterki. Od pół roku mam również chłopaka, pracuję dorywczo, natomiast uważam, że jestem nieporadna życiowo. Mieszkam nadal z... Dzień dobry, Piszę z następującym problemem. Jestem kobietą, mam 23 lata. Jestem wykształcona, mam licencjat z Iberystyki i jestem w trakcie robienia magisterki. Od pół roku mam również chłopaka, pracuję dorywczo, natomiast uważam, że jestem nieporadna życiowo. Mieszkam nadal z rodzicami w domu rodzinnym natomiast kwestia wynajęcia mieszkania kiedyś, tematy podatków, zalatwiania spraw w urzędzie, spraw urzędowych w przypadku posiadania dzieci kiedyś, organizowania pogrzebu kogoś bliskiego, są to sprawy, które gdzieś tam mnie martwią, których niezbyt ogarniam i po prostu często martwię się o swoją przyszłość i czuję się za głupia na taką poważną dorosłość, boję się, że sobie nie poradzę,ze nie będę wiedziała jak takie tematy nawet ogarnąć. Nie jestem niewiadomo jak przebojową czy wygadaną osobą, nie umiem się też zbytnio postawić i załatwiam większość spraw sama teraz natomiast czasem występuje stres u mnie kiedy je załatwiam (np.pojscie do lekarza i opisanie komuś problemu co mi jest). Mam wrażenie, że większość dorosłych patrzy na mnie jak na gówniare a nie jak na kobietę. Czy jest to normalne?
odpowiada 1 ekspert:
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek

Jak poradzić sobie z takimi problemami?

Czuję, że nie daję sobie rady. Od trzech lat tkwię w pętli odczuwania na przemian smutku, poczucia braku sensu życia, zmęczenia i niskiej samooceny oraz stanów zbliżonych do radości, odczuwania szczęścia nawet z najsubtelniejszych doświadczeń, wysokiej samooceny i gotowości do... Czuję, że nie daję sobie rady. Od trzech lat tkwię w pętli odczuwania na przemian smutku, poczucia braku sensu życia, zmęczenia i niskiej samooceny oraz stanów zbliżonych do radości, odczuwania szczęścia nawet z najsubtelniejszych doświadczeń, wysokiej samooceny i gotowości do podejmowania ambitnych celów. Od dwóch lat uczęszczam na psychoterapie i do niedawna pozwalało mi to na normalne funkcjonowanie. Od paru miesięcy jednak mam wrażenie, że moje emocje mnie przerastają. Głupoty wywołują u mnie wygórowane reakcje, rzeczy, które wcześniej nie powodowały u mnie trudności wywołują u mnie lęk i chęć ucieczki. Nie mam już siły z tym walczyć. Jakiekolwiek przedsięwzięcie wydaje mi się pozbawione faktycznego celu. Czuję, że już nie potrafię. Od jakiegoś czasu mam myśli samobójcze. Takie myśli pojawiają się u mnie raz na jakiś czas z tym, że były one związane z trudnymi sytuacjami. Teraz są one nieuzasadnione. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie chcę popełniać samobójstwa, ale wszystko mnie niemiłosiernie przerasta. Czuję, że straciłem kontrole nad swoim życiem o ile można powiedzieć, że kiedykolwiek ją miałem. Mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję i zwyczajnie mam dość wszystkiego i wszystkich. Nie mam ochoty na nic, a wizja zajęć na uczelnii w przyszłym tygodniu sprawia, że pragnę odcięcia się od wszystkich, których znam, zamknięcia się we własnym pokoju i leżenia czekając na to aż pęknę i w końcu odbiorę sobie życie. Po prostu nie wiem już co mam zrobić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Jak radzić sobie z dużym obniżeniem samopoczucia?

Jest mi ostatni bardzo ciężko i często chce mi się płakać i łzy leczą po policzkach i obecnie nie mam szczęścia w życiu , w miłości i w pracy a po za tym jestem chory i mam silne bóle kręgosłupa... Jest mi ostatni bardzo ciężko i często chce mi się płakać i łzy leczą po policzkach i obecnie nie mam szczęścia w życiu , w miłości i w pracy a po za tym jestem chory i mam silne bóle kręgosłupa i jak mnie złapie ból to aż nie chce się żyć taki ból nie do zniesienia. Zastanawiam się, czy to co mam obecnie i to co mnie spotyka obecnie jest konsekwencją przeszłości nie byłem dobrym synem dla mamy chociaż się starałem i nigdy nie miałem taty i ponad 1 rok temu zmarła moja mama a ponad 2 lata umarła moja dziewczyna i zarazem narzeczona choć często w naszym związku były problemy a nie raz potrafiłem usłyszeć obelgi bądź dostać w twarz ale mimo wszystko ja kochałem i też mi jej brakuje ale najbardziej mam wyrzuty sumienia z tego powodu jak dziewczyna Agnieszka zaszła w ciążę chociaż miała ogromne długi i kuratora na swoją córkę i nie pracowała może się bała znów mieć dziecko a może ja też się byłem jak będzie dalej i zgodziłem się na aborcję a ona nie wiem skąd zamówiła jakieś tabletki a teraz mam wyrzuty sumienia i nigdy sobie nie wybaczę bo nie powinnam się zgodzić a powinienem ja powstrzymać chociaż też nie miałem lekko nawet w szkole zawodowej gdzie pamiętam trafiłem do złej klasy co była przemoc, agresja i znęcanie się nade mną i zmuszanie do noszenia wszystkim plecaków a teraz zostałem sam nie mam kolegów, przyjaciół , dziewczyny, żony czy dziecka i do końca życia będę sam i samotny i powinienem cierpieć z powodu tego co zrobiłem i to jest nie wybaczalne nie rozumiem też tezy lewicy, że kobieta ma prawo decydować i to jej ciało a co z decyzją ojca przecież on też może cierpieć i mieć wyrzuty sumienia bo też ma uczucia . Jak już wspomniałem nie mam rodziny choć staram się utrzymywać kontakt z siostrą i siostrzeńcem to jak ja nie zadzwonię sami nie zadzwonią czy poniżać się i cały czas dzwonić i prosić czy sobie darować bo czuje z jej strony niechęć oraz egoizm i ignorancję i widać , że sama nie zadzwoni i nie chce utrzymywać kontaktu tak jak siostrzeniec. Jak już wspomniałem nie mam kolegów , koleżanek oraz przyjaciół zawsze wolałem wychowywać się w rodzinie niż szukać przyjaciół oraz kolegów czyli wolałbym mieć dziewczynę żonę czy jedno oraz dwójka dzieci i żyć w takiej liczbie osób bo ja nigdy nie lubiłem przebywać w dużej liczbie ludzi wolę mniejsza grupę. Ostatnio poznawałem dziewczyny co mówiły kochają i jest im dobrze a mnie zostawiały jedli jest dobrze nie powinny zostawić więc co jest nie tak i co ze mną nie tak . Ja nie mam też takiej możliwości poznania dziewczyny jak gazeta matrymonialna oraz ogłoszenia matrymonialne w internecie bo mnie interesuje stały związek skierowany na małżeństwo i nie interesują mnie przelotne znajomości oraz przygody bo mam już 39 lat a mimo wszystko czuje, że życie to wegetacja i mam również niską samoocenę. Czy mam szanse na miłość i czy zasługuje na miłość jeśli popełniałem błędy szczególnie biorąc pod uwagę aborcję czy obecne cierpienia to nie wina i konsekwencją tego jaki byłem u jak się zachowywałem szczególnie pod względem aborcji i czy z tego powodu sam powinien cierpieć i sprawiać sobie ból i cierpienie i jak zapomnieć o przeszłości o błędach w szczególności biorąc pod uwagę aborcję i jak się z tym pogodzić i jak sobie wybaczyć skoro powiedziałem, że nigdy sobie nie wybaczę ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha

Jak sobie poradzić z takimi problemami?

Jestem ze swoim chłopakiem od 9 miesięcy. Ja mam 23 lata a on 24. Mój chłopak nie ma zbyt dużego doświadczenia seksualnego i ma też niską samoocenę. On choruje też na depresję i zaburzenia lękowe. Gdy zaczynaliśmy się spotykać, dotykaliśmy... Jestem ze swoim chłopakiem od 9 miesięcy. Ja mam 23 lata a on 24. Mój chłopak nie ma zbyt dużego doświadczenia seksualnego i ma też niską samoocenę. On choruje też na depresję i zaburzenia lękowe. Gdy zaczynaliśmy się spotykać, dotykaliśmy się, ale nie było żadnej penetracji. Gra wstępna była według mnie za długa. Dodatkowo, frustrowało mnie, że nie ma tej penetracji, ponieważ, mój chłopak miał problemy ze wzwodem. Myślę, że za każdym raz, jak mu to nie wychodziło, to się zniechęcał i nie chciał później nic inicjować. Mimo, że podejmowałam z nim rozmowy na ten temat i mówiłam mu jak się z tym czuje, i zachęcałam go, żeby mimo wszystko próbował, to teraz również jest bardzo podobnie. Partner mnie zupełnie nie zaspokaja i doszło do tego, że my już w ogóle niczego nie próbujemy. Nasze życie seksualne równa się zeru. Z tego powodu, czuję się po prostu nieszczęśliwa. Dodam jeszcze, że mój chłopak od około 8 miesięcy chodzi na terapię oraz od około tygodnia bierze antydepresanty. Boję się, że nasze życie seksualne już się w ogóle nie poprawi i będę musiała się z nim rozstać. Nie wiem, co mam robić. Ja jestem otwarta na seks, natomiast on zamknął się w sobie zupełnie jeśli chodzi o ten aspekt. Mówi, że również rozmawia o tym aspekcie na terapii ale ja dosłownie nie widzę u niego żadnej poprawy w tym aspekcie. Dodam, że on mówił mi, że z wcześniejszymi partnerkami nie miał tego problemu.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Czy zachowania mojego partnera wskazują na seksoholizm?

Od kilkunastu miesięcy spotykam się z nowym partnerem. Na początku doznania związane z seksem były dla mnie ekscytujące, bo takiego kochanka na swojej drodze dotychczas nie poznałam, mój partner codziennie powtarzał mi że jestem piękna, idealna i wręcz po poprzednim... Od kilkunastu miesięcy spotykam się z nowym partnerem. Na początku doznania związane z seksem były dla mnie ekscytujące, bo takiego kochanka na swojej drodze dotychczas nie poznałam, mój partner codziennie powtarzał mi że jestem piękna, idealna i wręcz po poprzednim związku bardzo poprawił moją samoocenę i poczułam się w końcu doceniona. Natomiast od kilku miesięcy zauważyłam jeszcze większą ochotę na seks u niego. On może to robić godzinami bez ( bez przyjmowania żadnych wspomagaczy) i o ile na początku dwie godziny seksu z małymi przerwami były dla mnie fascynujące, tak teraz stają się dla mnie już wycieńczające, bo z dwóch godzin robią się trzy i poprostu partner może tak coraz dłużej a co za tym idzie jest bardziej bezpośredni i ostrzejszy przy stosunkach. I tak jak wspomniałam wyżej, ja nie daje rady że tak powiem bez przerw tyle czasu, choć nie uważam że jestem w łóżku tylko bierna lub tylko aktywna. Ale do rzeczy, czy zachowania mojego partnera nie zakrawają o seksoholizm ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Jak poradzić sobie w trudnej relacji z mężem?

Dzień dobry, chciałabym zasięgnąć pewnej porady, Ogólnie mam problem z mężem. Od jakiegoś czasu nie dogadujemy się. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, ja mam 30 lat, mąż 35. Mąż mam wrażenie, że jest bardzo czepialski, dosłownie o wszystko. Na wszelkie... Dzień dobry, chciałabym zasięgnąć pewnej porady, Ogólnie mam problem z mężem. Od jakiegoś czasu nie dogadujemy się. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, ja mam 30 lat, mąż 35. Mąż mam wrażenie, że jest bardzo czepialski, dosłownie o wszystko. Na wszelkie moje "Wpadki" reaguje złością. Dostaje mi się takimi zdaniami, że do niczego się nie nadaję, nic nie potrafię, że cieszy, się że idzie do pracy, bo nie będzie mnie oglądał. Kilka razy jego traktowanie widzieli obcy ludzie. I reakcje były różne. Np. jednego razu jak jechaliśmy na wycieczkę rowerową to się przewróciłam. Obcy ludzie podchodzili do mnie pytać czy wszystko jest dobrze, gdzie on przy tych ludziach mnie wyzywał, że do niczego się nie nadaję, że wstyd jeździć ze mną gdziekolwiek. Innym razem sąsiadka była zdziwiona, jak poszliśmy na mszę (komunia św. siostrzenicy mojej) i mąż na mnie krzyczał w koście, że wybrałam złą ławkę (gdzie sam kazał mi iść do ławki), w sklepie dochodzi do podobnych sytuacjach. spotykam się ze złością i krzykiem w moją stronę, a bo za wolno chodzę, a bo mu się plączę pod nogami (a jak odejdę dalej to pretensje bo latam po całym sklepie) jak wezmę jakiś produkt to afera, bo przecież inne produkty kupujemy. Ostatnio mi się otworzył jogurt, podczas robienia zakupów to też moja wina, bo źle poukładałam rzeczy w koszyku. Źle zapnę pościel np. pominę jakiś guzik, czy rozwali mi się zamek w kołdłrze i to jest dla niego powód do afery. Źle złożę ręcznik, podobnie. Ostatnio źle zamówiłam jedzenie, ze zlej restauracji i taka sama reakcja. Kupiłam kiedyś buty sobie i je po jakimś czasie porysowałam to afera, bo nie szanuję, sprzątam i gdzieś pominę np. nie zetrę kawałek szafki, nie zbiorę kurzu z jakiegoś kąta to również, bo on się za mnie wstydzi, bo do niczego się nie nadaję. W łóżku sprawy mają się podobnie. Mam wrażenie, że naoglądał się filmów dla dorosłych. Kiedyś namawiał mnie na loda. Nie chciałąm tego robić, bo zwyczajnie się brzydziłam. Jednak się przełamałam. Ale np. na wiele rzeczy dalej się nie godzę, na seks analny (próbowaliśmy jednak mam tak tkliwe miejsce tam, że nie daję rady z bólu) on uważa by próbować, rozciągnie się i będzie przyjemnie, brzydzę się też dotykać śliny, jak np. po lodzie każe mi tam jeździć ręką to po prostu mnie to niesamowicie odrzuca. Ciągle mnie szantażuje także, jak go czymś zdenerwuję, a o to bardzo łatwo, że sama będę sobie radzić ze wszystkim np. że nie zabierze mi auta do mechanika, nie sprawdzi mi czegoś, nie pomoże np. z laptopem, czy czegoś nie naprawi w mieszkaniu. I że mam radzić sobie sama ze wszystkim. Spędzanie czasu również wygląda nie tak, jakbym tego chciała. On pracuje na zmiany, często w weekendy, więc tak naprawdę mało mamy czasu dla siebie, a jak tylko ten czas nadejdzie to namawiam go na wycieczkę, spacer, planszówki, seanse filmowe, wypady do kina. I tutaj często spotykam się z odpowiedzią "nie chce mi się", ale naciska na mnie, że mam mu układać dzień. Narzeka, ze mu się nudzi, że do kogoś by najchętniej pojechał (niekoniecznie spędzanie czasu we dwoje) Jak już spędzamy ten czas we dwoje to on siedzi w telefonie. próbowałam z nim rozmawiać na temat jego nerwowego zachowania, jednak bezskutecznie. On uwaza, że zachowuje się wobec mnie dobrze. A jego wybuchy złości są jedynie reakcją na moje zachowanie. Jakbym się wzięła w garść to on nie byłby taki. Jak mu zwróciłam uwagę, że ludzie widzą jaki on jest (chociażby poprzez te sytuacje jak opisałam wyżej) to reaguje z pogardą, że jakby wiedzieli jaka ja jestem to by oczy otworzyli. Nie wiem jak mam reagować, co robić. czy mam jednak bardziej o niego zabiegać, bo być może faktycznie za mało się staram, czy co robić. Ja siebie nie uważam za idealną, popełniam błędy, jak każdy. On też nie jest idealny. ostatnio mieliśmy remonty w domu to wylał całą farbę na pół salonu. Zapomniał że farbę ma koło nogi i ją kopnął. Dla mnie to raczej powód do śmiechu niż afery, on sam się z tego śmiał, ale się założę, że gdybym ja to zrobiła to raczej nie reagowałby z uśmiechem. On często także tłucze jakieś naczynia, to także nie jest powód do nerów, mimo że ciągle ja układam rzeczy w szafie, to on wiecznie zostawia rozwalone, nie raz takze udało mu się uśmiercić roślinę, bo jest zdolny do przelania kwiatków . Tyle, że ja na jego błędy nie reaguję złością. Jestem wyrozumiała, każdy ma prawo do błędów, nawet tych głupich. Dodam, że nie mamy dzieci. Ja osobiście wsparcia od nikogo też nie mam. Rodzicom i rodzeństwu się zwierzyć nie mogę, gdyż zawsze słyszę że mają swoje problemy. także naprawdę nie wiem, czy może ja to wszystko źle postrzegam, czy mozę faktycznie ja mam rację. naprawdę nie wiem co robić. na mediacje się nie zgodził, wysyła mnie do psychologa/psychiatry (sam uważa że nie ma powodu by iść, gdyż tak jak pisałam ze mną jest problem, on reaguje jedynie złością na moje "sieroctwo") Dodam także że nie mamy dzieci. Ja po prostu zauważyłam że wpadam w dołek, mam też bardzo stresującą pracę, wracam do domu i chciałabym odpocząc, a spotykam się z wieczną krytyką o wszystko. Może serio nie nadaję się do bycia żoną. Mam bardzo niską samoocenę i doszło do tego, że jak coś się stanie, nawet nie z mojej winy to od razu wpadam w panikę, bo boję się mężowi cokolwiek powiedzieć, bo przeczuwam, że będzie to moja wina. Kiedyś zwierzyłam się mamie z problemów to mi powiedziała, że z takim podejściem jak ja mam to nikt mnie nie będzie chciał i że do domu z powrotem to nie mam raczej po co wracać. Bardzo proszę o pomoc, szczere opinie na ten temat. za każdą opinię bardzo dziękuję.
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Czy w takiej sytuacji można zdiagnozować bulimię?

Dzień dobry, jestem pod opieką psychologa, który zaproponował mi konsultację psychiatryczna pod kątem bulimii. Jestem osobą z problemami z samooceną, kontrola jedzenia jest dla mnie kalką kontroli życia, owszem zdarzają się u mnie napady objadania jednakże po raz ostatni... Dzień dobry, jestem pod opieką psychologa, który zaproponował mi konsultację psychiatryczna pod kątem bulimii. Jestem osobą z problemami z samooceną, kontrola jedzenia jest dla mnie kalką kontroli życia, owszem zdarzają się u mnie napady objadania jednakże po raz ostatni epizod który zakończył się wymiotami był 1.5 roku temu. Napady objadania nadal występują. Wobec tego czy można zdiagnozować bulimię po ustąpieniu wyraźnych jej objawów?
odpowiada 1 ekspert:
mgr Klaudia Grochal (Ułamek)
mgr Klaudia Grochal (Ułamek)

Czy dobrze postępuję, że się nie odzywam?

Dzień dobry, mam nadzieję, że uda mi się uzyskać dość konkretną odpowiedz od Państwa. Byliśmy z Partnerem ponad 3 lata ale ten związek ciężko nazwać stabilnym, ponieważ było w nim bardzo dużo burzliwych sytuacji takich jak moja zaborczość a jego... Dzień dobry, mam nadzieję, że uda mi się uzyskać dość konkretną odpowiedz od Państwa. Byliśmy z Partnerem ponad 3 lata ale ten związek ciężko nazwać stabilnym, ponieważ było w nim bardzo dużo burzliwych sytuacji takich jak moja zaborczość a jego zdrady emocjonalne i to mega wpłynęło na mnie jako na osobę i moją samoocenę i stad też zaczęłam do kontrolować natomiast starałam się z tym walczyć i jakoś pracować ale było ciężko ponieważ na świt wychodziły jakieś kolejne ukryte sprawy a dodatku mam już teraz 6 letniego syna z poprzedniego długoletniego związku i te kłótnie tez często syna dotyczy bo partner nie mógł go zaakceptować a dodam, że syn ma stwierdzone ADHD i tutaj chodziło o jego nadruchliwość jak i po prostu naturalne zachowani. W przeciągu tego czasu zrywał ze mną przy każdej kłótni w dodatku dwa razy nas wyrzucił z domu, pierwszy raz wróciłam po kilku miesiącach a drugi raz trwa obecnie już 7mies. Ale mimo wszystko wrócił po raz kolejny próbowaliśmy to jakoś poskładać ale ciężko bo ja nie widzę w jego podejściu zmian i generalnie kiedy mieliśmy ostatecznie to zakończyć okazało się, że jesteś w ciąży i wtedy zaczął się bardzo odsuwać i też z mojego pinku widzenia nie interesować. I niestety z racji tego też były kłótnie bo ja chciałam jego wsparcie a on tak zajęty własnymi sprawami i sprawami swoich rodziców, że nie zauważa mnie. Dzisiaj wiem, że niepotrzebnie kłótnie były ani wpadnie w ataki do takiego spodnia, że zaczęłam bilety rzucać w niego kapciami a to wszystko dlatego, że nie czuje się na tyle ważna ile bym chciała. No i ostatecznie znowu mnie zostawił twierdząc, że ma dość i nie chce tak żyć, przestał się odzywać robiłam próby nawiązania kontaktu po 2tyg wysłałam zdjęcie z usg dzieciątka to odpisał i w sumie pisaliśmy wtedy chwile w zasadzie jak by się nic nie stało, na drugi dzień dostałam życzenia na dzień kobiet ale gdy zadałam pytanie wieczorem, ”To jest koniec”? To bardzo burzliwie to się skończyło bo czułam atak z jego strony, proponowałam wspólną prace i terapie to odrzekł, że to nie ma sensu. Więc wybrałam się na konsultacje z psychologiem ten mi doradził aby wyrażać swoje uczucia i jak Tęsknie to może warto to napisać a więc oczywiście, że napisałam po 4 emocja odpisał, że on różnice też trochę tęskni ale ma dość takiego życia, ja to rozumiem bo oczywiście też nie chce tak żyć i to rozumienie mu okazałam. Ale pisaliśmy ten dzień również generalnie o moim zdrowiu i później znowu milczenie. A wiec postanowiłam się do niego wybrać pod pretekstem zabrania rzeczy po tygodniu od pisania i bardzo miło mnie przywitał był uśmiechnięty, wypiliśmy herbatę i zjedliśmy śniadaniem, porozmawialiśmy na różne tematy ale widziałam, że jest bardzo zaniedbany i to mnie zaniepokoiło, że niestety znowu robi nienormalne rzeczy przez internet a obecywał, że to się skończyło a może to robił tylko dla mnie a teraz czuje swobodę. Ale mimo wszystko nic się nie odezwałam na ten temat bo wcześniej bardzo często go z tym kontrolowałam, po dotykał brzuch i posłuchał i jakoś tak wyszło, że się zbliżyliśmy do siebie intymnie później trochę leżeliśmy natomiast czułam, że nie chce mnie obejmować ale starałam się na to nie zwracać uwagi, spytałam, czy chce rozumowania o nas czy jest na to gotowy odrzekł, że nie jest na to gotowy więc powiedziałam, że jak będzie to niech przyjdzie porozmawiać. No i generalnie mija już tydzień, ponieważ znowu jest milczenia a ja nie chce już się narzucać ani prosić o jego uwagę skoro on tego zainteresowania nie wykazuje. I ogólnie zmierzam do pytania czy ja dobrze robię? W tej sytuacji powinnam milczeć? Uważam, że gdyby chciał budować i interesował się to zadałby chociaż pytanie ” Jak się czujesz ”. Staram się skupić na sobie i na pracy nad sobą ale zupełnie inaczej się patrzy na świat gdy jest maluszek w brzuszku a drugiemu trzeba zrobić obiadek. Chcę zaznaczyć, że jestem sama bez rodziny. Proszę o porady co w takiej sytuacji uczynić? Co myśleć o jego podejściu? Ja mam 29 lat a partner 36 i jest bezdzietny.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak przełamać tę barierę w mówieniu?

Ostatnio zaczęłam ćwiczyć/uczyć się angielskiego z Duolingo w ramach ćwiczenia mózgu (ćwiczyć mózg poleciła mi psychiatrka żeby zniknęły moje zaburzenia funkcji poznawczych). Problem w tym że tam jednym z zadań jest wypowiadanie się na głos by ćwiczyć angielską mowę, a... Ostatnio zaczęłam ćwiczyć/uczyć się angielskiego z Duolingo w ramach ćwiczenia mózgu (ćwiczyć mózg poleciła mi psychiatrka żeby zniknęły moje zaburzenia funkcji poznawczych). Problem w tym że tam jednym z zadań jest wypowiadanie się na głos by ćwiczyć angielską mowę, a ja czuję się obserwowana (tak jakby mnie ktoś magicznie widział nawet gdy jestem sama np. u siebie w pokoju) i wstydzę się mówić cokolwiek na głos sama do siebie, a co dopiero po angielsku (ogólnie jestem dobra z angola ale m.in. mowa jest moim słabym punktem)... Jeszcze wczoraj niby byłam zawzięta że się przełamię i będę się wypowiadać na głos po angielsku, ale to dziś przyszedł czas na to zadanie i kompletnie stchórzyłam, nie jestem w stanie się odezwać, cały czas myślę że pewne osoby mnie widzą i jak tylko się odezwę moim słabym mówionym angielskim to mnie niby wyśmieją, próbowałam się przekonywać ale mi nie wyszło
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski

Czy wykazuję toksyczne zachowania?

Myślę, że jestem złą osobą. Witam. Czas do czasu miewam problem ze swoją głową. Mam niską samoocenę oraz wysokie wymagania wobec siebie. Również posiadam problem z ludźmi, ponieważ bardzo boję się odrzucenia. Jak zbliża się jakieś wydarzenie społeczne, np. wesele... Myślę, że jestem złą osobą. Witam. Czas do czasu miewam problem ze swoją głową. Mam niską samoocenę oraz wysokie wymagania wobec siebie. Również posiadam problem z ludźmi, ponieważ bardzo boję się odrzucenia. Jak zbliża się jakieś wydarzenie społeczne, np. wesele albo spotkanie z mniej znajomymi mi ludźmi, to popadam w panikę. Z moich obserwacji wynika to, że staram się być idealna i pasować wszystkim. Z tego względu najmniejszy problem przerasta w mojej głowie do ogromnych rozmiarów. Jak komuś coś się we mnie nie spodoba albo sprawię najmniejszą przykrość, na którą normalni ludzie nawet nie zwróciliby uwagi, zaczynam nadmiernie nad wszystkim myśleć. Dość często nie potrafię zapanować nad swoimi emocjami i mam chęć samookaleczenia się. Uderzam się najczęściej w głowę, kiedy sprawa zachodzi jeszcze dalej, zaczynam bać się siebie. To jest jedna strona medalu, może to jest w stanie pomóc bardziej zrozumieć problem. W bliskich relacjach też mam problem podobnego rodzaju. Tylko że on się powtarza. Tak gdybym sama szukała i go stwarzała. Nic się nie dzieje, wszystko w relacji idzie ładnie i spokojnie, natomiast doszukuję się problemów. Doszukuję się rzeczy, które robię źle. Ostatnio np. postawiłam granice, czego wcześniej nie robiłam, a teraz mam straszne poczucie winy. Niby to jest zdrowa rzecz, a ja tak okropnie się z tym czuję. Chcę o tym porozmawiać ze swoim partnerem, natomiast nie potrafię tego zrobić. Jest mi bardzo ciężko się otworzyć, a gdy powiedziałam dużo o swoich zmartwieniach, partner nie wytrzymał i powiedział, że nie jest moim psychologiem. Jak najbardziej to rozumiem, nie można tak zrzucać cały "bagaż" na inną osobę. To spowodowało tylko, że teraz mam problem opowiedzieć cokolwiek. Bo wiem, że wszystko zmyślam i nadmiernie myślę. I raczej to jest prawda. Wydaje mi się, że stwarzam te wszystkie moje problemy emocjonalne po to, by zwrócić na siebie uwagę. Robię z siebie ofiarę i obciążam tym samym życie innym ludziom. Myślę również, że byłoby im lepiej beze mnie. Nie podoba mi się powtarzający się cykl "stwarzanych" przeze problemów na tle emocjonalnym. Nie mogę go przerwać, bo bycie "zdrowszą" osobą jest tak mi obce. Oczekuję, że ktoś o mnie zadba, pomoże mi, porozmawia ze mną, jednak nikt nie będzie się tym zajmował. To jest ciężarem i rzeczą niepotrzebną, w moim widzeniu. Samej jest to ciężko zrobić, a chce się poczynić jakieś postępy. Rujnuję wszystko, czego dotykam. Obawiam się, że bycie ze mną i obcowanie zawsze kończy się zerwaniem relacji. Robię wszystko, by do tego doszło. Może po to szukam tych problemów, takich, by udowodnić innej osobie, że jestem zła, że nie jestem warta żadnego czasu, ani wysiłku. Wiem, że druga osoba jest bardzo cenna, że warto z nią spędzać czas i po prostu cieszyć się życiem, natomiast niekontrolowanie wyszukuję moje negatywne strony. I próbuję przekonać drugą połówkę do tego, że je mam. W podobny sposób niszczę części życia innych, te, które musiały być piękne. Wiem, że może z moimi problemami nie warto być w żadnej relacji. Jestem jednak gotowa się postarać i powoli się zmieniać. Już poczyniłam kilka postępów. Kwestia ze "stwarzaniem problemów i niekontrolowanym pogarszaniem swojego wizerunku" jest jedną z głębszych. I jestem ciekawa, czy istnieją kroki, by wyrwać się z kręgu takich powtarzających się cyklów, które sama stwarzam. Myślę, że jestem przez to osobą toksyczną. Nie chcę uprzykrzać życia innym, chcę nieść ze sobą pozytywne emocje. Czy to jest zwykła paplanina, czy naprawdę da się coś z tym zrobić? Nie oczekuję podania konkretnych kroków, tylko coś, o czym mogłabym sobie doczytać, określenie tego, z czym w przypadku "stwarzania problemów" mogę pracować. W obecnym momencie nie potrafię zobaczyć tego z innej perspektywy
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy deficyt może mi teraz zaszkodzić?

Mam pytanko, czy wejście w deficyt moze mi w tym przypadku zaszkodzić? Straciłam miesiączkę przez dietę, szybko wróciłam do racjonalnego żywienia, ale dalej okresu nie mam. Zrobiłam badania i udałam się do specjalisty, okazało się, że mam niski poziom... Mam pytanko, czy wejście w deficyt moze mi w tym przypadku zaszkodzić? Straciłam miesiączkę przez dietę, szybko wróciłam do racjonalnego żywienia, ale dalej okresu nie mam. Zrobiłam badania i udałam się do specjalisty, okazało się, że mam niski poziom estrogenów i dostalam femoston. Na początku przez kilka miesiecy próbowalam przywrócić okres nadwyżką kcal, co odbiło się na mojej wadze i samoocenie ( 9 kg). Chciałabym zrzucić tak ok 2 - 3 kg.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak mam zrozumieć swój stan psyhiczny?

Dzień dobry, mam 19 lat i jestem kobietą. Mam od kilku lat już ogromny problem ze zdrowiem psychicznym oczywiście podejmowałam psychoterapię i chodziłam do psychiatry, gdzie postawił mnie z diagnozą, że mam specyficzne zaburzenia osobowości, ale szybko rezygnowałam niestety... Dzień dobry, mam 19 lat i jestem kobietą. Mam od kilku lat już ogromny problem ze zdrowiem psychicznym oczywiście podejmowałam psychoterapię i chodziłam do psychiatry, gdzie postawił mnie z diagnozą, że mam specyficzne zaburzenia osobowości, ale szybko rezygnowałam niestety mi się tak zmieniają nastroje wielkie napady złości potem histeria i smutek a potem pobudzenie i chęć do działania nie potrafię panować w ogóle nad emocjami przejawiam zachowania agresywne w sensie krzyczę, histeryzuje, przeklinam co chwila do rodziny, chłopaka i ciężko jest mnie uspokoić bo jestem cała w nerwach. W sekundę potrafi mi się tak zmienić nastrój, że mówię że chce się zabić, nie chce mi się żyć. Nie radzę sobie kompletnie z odrzuceniem są długie prośby by osoba zmieniła zdanie a jak nie to znowu płacze i krzyczę. I tak w kółko. Często wyzwam siebie i podkopuje sobie samoocenę bo już nie mogę patrzeć na siebie w lustrze obrzydza mnie moja twarz przede wszystkim przez stres zdrapuje krosty i strasznie się wszędzie drapie, a to dobrze nie wpływa na moją skórę bo pojawiają się nieestetyczne blizny i takie grudki na rękach bo oprócz samego stresu choruje na atopowe zapalenie skóry więc to potęguje świąd skóry. Mój związek to też zaczyna być okropny ja go sprowadziłam do takiego kryzysu, że ciągle tylko kłótnie i oczywiście ja jestem tego winna czasami już mnie tak rozpierają te nerwy, że uderzam rękoma w ścianę kiedyś przejawiałam inne zachowania autodestrukcyjne jak cięcie się. Jeszcze był taki okres gdzie pojawił mi stan psychotyczny, gdzie też był stwierdzony u psychiatry bo męczyły mnie głosy w głowie i nieustany niepokój, nie miałam ochoty w ogóle na kontakt z innymi i to trwało z taki dobry z miesiąc na szczęście narazie takie coś do mnie nie wróciło. To akurat nie było stwierdzone dokładnie, ale zachowuje się jakbym miała też fobię społeczną strasznie się boję ludzi, załatwiać jakieś sprawy samej a jak ma już do tego dojść, że rozmawiam z kimś obcym to zaraz ogromny stres i lęk przed tym to jakiś atak paniki. Obecnie spadły na mnie dodatkowe obowiązki bo moja mama zaczęła pracować na nocki i muszę opiekować się bratem, który ma 6 lat i staram się jak nie wiem przynajmniej z tym jakoś panować nad sytuacją i się nie da bo on jest agresywny do mnie bez powodu i oczywiście znowu się dzieje to samo, że wpadam w wielką histerię i bezsilność i w takich chwilach myślę by ktoś mnie zabił bo nie chce mi się żyć. Jak miałam go dzisiaj odprowadzić do przedszkola to wtedy jedynie był miły i nawet mnie przytulił tylko, że czuję nienawiść do niego za te zachowanie i często pojawia się u mnie, że kogoś kocham a potem go nienawidzę i tak w kółko. Przepraszam za takie rozspisanie się, ale to jest złożony dość problem i już sama nie wiem co robić czy ta psychoterapia coś da to już wątpię chyba już za późno bym bym się wyleczyła. I wiem, że nie zostanie mi jednoznacznie udzielona odpowiedź jaki typ osobowości mam, ale może jednak się dowiem co można u mnie podejrzewać bo jak chodziłam do psychiatry to się nie dowiedziałam konkretnie tylko te specyficzne zaburzenia osobowości.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamil Kamiński
Mgr Kamil Kamiński

Czy psycholog pomoże zwiększyć poczucie własnej wartości?

Czy psycholog (nie psychoterapeuta) pomoże zwiększyć poczucie własnej wartości? Ktoś z państwa pracował nad niską samooceną pacjenta jako psycholog? Jakie były efekty?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Jak nawiązywać relacje z kobietami?

Dzień dobry, Zwracam się do Państwa jako mężczyzna, który od lat zmaga się z poważnymi trudnościami w relacjach z kobietami. Jestem w pełni świadomy, że moja sytuacja wynika głównie z mojego wyglądu, który sprawia, że jestem odrzucany i nieatrakcyjny w... Dzień dobry, Zwracam się do Państwa jako mężczyzna, który od lat zmaga się z poważnymi trudnościami w relacjach z kobietami. Jestem w pełni świadomy, że moja sytuacja wynika głównie z mojego wyglądu, który sprawia, że jestem odrzucany i nieatrakcyjny w oczach kobiet. Pomimo wielu prób i lat doświadczeń, wciąż spotykam się z chłodnym zignorowaniem i brakiem zainteresowania. Próbowałem różnych metod, a nawet wcześniej korzystałem z psychoterapii, jednak nic nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Teraz chcę spróbować ponownie, szukając specjalistycznego wsparcia, które pomoże mi zrozumieć i przepracować te problemy w sferze relacji damsko-męskich. Czuję się samotny i rozczarowany tym, że nie mogę zbudować bliskiego, satysfakcjonującego związku, a te doświadczenia mocno wpływają na moją pewność siebie i samoocenę. Chciałbym umówić się na konsultację z mężczyzną-psychoterapeutą, który rozumie specyfikę problemów mężczyzn w relacjach z kobietami i może pomóc mi znaleźć skuteczne sposoby radzenia sobie z tymi wyzwaniami. Z góry dziękuję za odpowiedź. Ps. Tylko uprzedzam, nie chcialbym słyszeć o tym, że rozwiązaniem mojego problemu są leki.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy możliwy jest u mnie autyzm?

Czy mogę mieć autyzm kobiecy? Oto moje objawy: - silne zamartwianie się sytuacjami społecznymi, martwienie się na kilka dni lub tygodni przed wydarzeniem - katastrofizowanie - rozpamiętywanie po fakcie rzeczy które w mojej opinii poszły źle - unikanie sytuacji społecznych... Czy mogę mieć autyzm kobiecy? Oto moje objawy: - silne zamartwianie się sytuacjami społecznymi, martwienie się na kilka dni lub tygodni przed wydarzeniem - katastrofizowanie - rozpamiętywanie po fakcie rzeczy które w mojej opinii poszły źle - unikanie sytuacji społecznych - obawy że się ośmieszę w syt. społ. - czasami czerwienienie się w syt. społ. - biegunka przed wydarzeniem - drżenie w syt. społ. - trudności z möwieniem w syt. społ. - czasami głośne bicie serca w syt. społ. - strach przed byciem ocenianą przez innych lub upokorzeniem na ich oczach - przesadna koncentracja na tym co robię i mówię w syt. społ. - surowa samoocena - pustka w głowie w syt. społ., niemożność wymyślenia co powiedzieć - unikanie kontaktu wzrokowego - kompleks niższości, uczucie nieprzystosowania, wstyd - częste wspominanie nieprzyjemnych syt. społ. z przeszłości - unikanie wykonywania różnych czynności przy innych, np. jedzenia w miejscach publicznych - poczucie zagrożenia w syt. społ. - postrzeganie sytuacji jako bardziej groźnych niż są w rzeczywistości, przejmowanie się rzeczami które u innych nie wzbudzają niepokoju - trudności z koncentrają i uwagą - niemożność pozbycia się zmartwień - trudności ze snem - drażliwość, nerwowość, myślenie za dużo, trudności ze zrelaksowaniem się - zmęczenie, osłabienie, obniżona energia i motywacja - napięcie mięśni - biegunka, zaparcia, bóle brzucha - skurcze - świąd - spocone dłonie - łatwo mnie przestraszyć - suchość w ustach - dyskomfort na skórze w różnych częściach ciała, głównie na dekolcie i okolicach, ale też czasem na całym ciele, te miejsca są wtedy wrażliwe na dotyk, czasem dochodzi do tego lekkie kłucie na skórze dekoltu - brak kontroli nad emocjami, impulsywność - strach że zaraz coś mi się stanie gdy czuję się dziwnie, zaniepokojenie - mocne trudności z oddychamem - flegma, kaszel, kichanie - zgaga, czasem trudności z przełykaniem - perfekcjonizm - natrętne myśli - problemy z pamięcią, powolność w myśleniu, obniżenie sprawności intelektualnej, kłopoty z jasnym myśleniem - obniżenie apetytu - napięciowe bóle głowy - niskie poczucie własnej wartości - złe samopoczucie, smutek, obniżony nastrój - pesymizm, złość, frustracja, poczucie beznadziejności, poczucie winy, irytacja - utrata zainteresowania rzeczami które kiedyś cieszyły, obniżone odczuwanie przyjemności - trudności w podejmowaniu decyzji - ograniczenie aktywności życiowej, trudności w podejmowaniu różnych czynności, np. ubranie się czy umycie - podejrzliwość wobec innych - wrażenie bycia obserwowaną i że ktoś zna moje myśli, wiem że to nieprawda ale nie potrafię przestać w to wierzyć/obawiać się tego - trudności w adekwatnym nazwaniu tego co czuję - fantazjowanie - uczucie że wszystko wokół staje się zbyt wyraźne, przez co trudno się skupić, to uczucie znika po jakimś czasie

Jak pozbyć się tych wszystkich objawów?

Dzień dobry, nam 25 lat jestem trzeźwiejącym alkoholikiem od roku nie pije, od wieku dojrzewania miałem ogromne problemy ze stresem,wstydem. Jakoś około 4 lata temu został mi stwierdzonych zespół lęku uogólnionego i zespół stresu pourazwego, przyjmowałem wiele leków teraz jestem... Dzień dobry, nam 25 lat jestem trzeźwiejącym alkoholikiem od roku nie pije, od wieku dojrzewania miałem ogromne problemy ze stresem,wstydem. Jakoś około 4 lata temu został mi stwierdzonych zespół lęku uogólnionego i zespół stresu pourazwego, przyjmowałem wiele leków teraz jestem na Wenlafaksynie 150 mg. Od czasów picia alkoholu, dalej mam problemy ze stresem, wstydem, samooceną a najgorsze w tym wszystkim są trzęsawki, niepewność ruchowa, ataki paniki,zawroty, szumy uszne, piski .Dostawałem wiele leków na uspokojenie miedzy innymi Hydroksyzyne. Robilem wiele badań na krew,ciśnienie itp... mowią mi wiecznie ze to wszystko od tej nerwicy, naduzywania alkoholu przez 6 lat w duzych ilościach i zespol stresu. Chcialbym sie dowiedzieć co moge zrobić w tej sytuacji bo to wszystko mnie wykańcza, te myśli,ze juz nie bedzie lepiej. Czy poleci doktor jakieś leki bez recepty lub jakoeś rozwiązanie...
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Karol Gołębiewski
Lek. Karol Gołębiewski

Czy mój zły stan emocjonalny może powrócić?

Chęć powrotu do anoreksji Witam. Mam 18 lat, zespół Aspergera. Od dziecka mam problemy w kontaktach z innymi ludźmi, ciężko mi zacząć rozmowę, mam hobby (jazda rowerem) Kiedy byłem mały miałem nadwagę, Czułem się z tymi źle, czułem się... Chęć powrotu do anoreksji Witam. Mam 18 lat, zespół Aspergera. Od dziecka mam problemy w kontaktach z innymi ludźmi, ciężko mi zacząć rozmowę, mam hobby (jazda rowerem) Kiedy byłem mały miałem nadwagę, Czułem się z tymi źle, czułem się od innych gorszy że ja tak dużo jem. Od tego zaczęła się moja obsesja. Przez rok schudłem ponad 20 kilo Gdy miałem 15 lat w najgorszym momencie ważyłem 39kg przy 161cm, nie jadłem prawie wogóle, żygałem, mega dużo ćwiczyłem. Było to 2-3 lata temu trafiłem do psychiatryka. Jednak terapii było tam mało, zajęcia dla zaburzeń tylko raz w tygodniu. Głównie tuczenie i faszerowanie prochami. Chciałem stąd wyjść więc jadłem dużo. Miesiąc temu pojawiły się myśli że jestem gruby, że muszę schudnąć, że warto do tego wracać, by odzyskać kontrolę nad ciałem. Mimo jednak że boję się do tego wrócić, czuję potrzebę chudnięcia. Kiedy miałem anoreksję, przez to że się głodziłem skrzywdziłem swoich bliskich. Nie wiem czy jest sens w to wchodzić bo boję się że bliscy będą przeze mnie cierpieć. Mam bardzo niską samoocenę i myślę o sobie że jestem beznadziejny przez to że nie mam wgl znajomych Jakie jest ryzyko że to wróci?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Czy zmiana terapeuty to dobry pomysł?

Zastanawiam się nad zmianą terapeuty. Od mniej więcej 2 miesięcy chodzę na psychoterapię. Mam problemy z uzależnienie od hazardu, niska samoocena i zostałam wykorzystana seksualnie jak miałam 8-9lat. O wykorzystaniu, powiedział, niska samoocenę terapeuta zdiagnozował sam, natomiast o... Zastanawiam się nad zmianą terapeuty. Od mniej więcej 2 miesięcy chodzę na psychoterapię. Mam problemy z uzależnienie od hazardu, niska samoocena i zostałam wykorzystana seksualnie jak miałam 8-9lat. O wykorzystaniu, powiedział, niska samoocenę terapeuta zdiagnozował sam, natomiast o dziwo o uzależnieniu jest mi najciężej powiedzieć. Ostatnio już byłam gotowa to poruszyć, ale przed wizytą dostałam sms z poradni, że ceny wizyt się zwiększają i może to śmieszne, ale uznałam to za znak aby o tym nie mówić. Wcześniej już zastanawiałam się nad zamianą ponieważ muszę przejechać całe miasto aby do tej poradni dojechać i dojazd w jedną stronę to ok 1h drogi, przez co co tydzień muszę wychodzić wcześniej z pracy ( jak się umawiałam to sprawdzałam, że to 15km więc myślałam, że dojazd to max 30min :( ) Zastanawiam się również czy z problemami z uzależnieniem nie powinnam się udać do psychoterapeuty, który się w tym specjalizuje? Znalazłam psychoterapeutę od uzależnień, o połowę drogi bliżej i trochę taniej niż płacę obecnie. Natomiast zastanawiam się czy taka zmiana terapeuty jest dobra, czy może powinnam zostać tam, mimo że na razie nie wiedzę jakiejkolwiek poprawy ( wiem, że to bardzo krotki okres terapii) natomiast czuję się bardziej przytłoczona w związku z ostatnią wpadką z moim uzależnieniem i tym, że boję się o tym powiedzieć psychoterapeucie, z ciągłym wychodzeniem wcześniej z pracy, aby się nie spóźnić na terapię oraz ze zwiększeniem ceny psychoterapii. Natomiast z drugiej strony bym musiała zaczynać od zera z nowym psychoterapeuta i nie wiem co zrobić..
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak poradzić sobie w takiej sytuacji?

Mam 37 lat, jąkam się i seplenie. Jak byłam mała chodziłam do logopedy, baa, nawet do szkoły poszłam rok później bo nie przepuścili mnie z zerówki wpez te wady wymowy. Dopiero w wieku 24 lat okazało się, że seplenię przez... Mam 37 lat, jąkam się i seplenie. Jak byłam mała chodziłam do logopedy, baa, nawet do szkoły poszłam rok później bo nie przepuścili mnie z zerówki wpez te wady wymowy. Dopiero w wieku 24 lat okazało się, że seplenię przez wade zgryzu, którą może naprawić tylko kosztowna operacja bo na refundację jestem już "za stara". Przez te wady w szkole byłam wysmiewana i teraz mam obniżoną samoocenę. Nie mogę znaleźć pracy i jestem na garnuszku u matki, która jest na emeryturze, ale dalej pracuje, żeby mogła nas dwie utrzymać, a jest już coraz słabsza. Chciałabym ja odciążyć. Wszystkiego w życiu przepracowałam może 3 lata w kilku zakładach. Zwalniałam się bo już nie wytrzymywałam tam psychiczne - za głośno, za dużo ludzi, byłam traktowana jak popychadło i wracałam do domu z płaczem. Chciałabym pracować, ale w spokojnych warunkach i najlepiej sama. Jestem po studiach, chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, wysyłam CV i nic. Panie z Urzędu Pracy też zaczęły mnie wyśmiewać, że "jak komuś się pracować nie chce, to pracy nie znajdzie" - bardzo mnie to zabolało. Załamana poszłam wiec do psychologa, który zdiagnozował u mnie autyzm. Czuję się jak w klatce, zawsze lubiłam podróżować, ale teraz mnie na to nie stać - mogę tylko wybierać, do którego parku w mieście dziś pójdę... Nawet głupiego kanału na YouTube nie mogłabym prowadzić bo to trzeba mieć gadane. Telefony odbiera za mnie mama, a zakupy to tylko w samoobsługowych robię, bo przeraza mnie zwykła rozmowa z ekspedientką. Musiałyśmy się nawet przeprowadzić na mniejsze mieszkanie, bo na tamte nie było nas stać. Chciałybyśmy przygarnąć zwierzaczka ze schroniska ale ten też kosztuje. Nie należy mi się żaden zasiłek, zaswiadczenie o niepełnosprawności też nie pomaga w szukaniu pracy. Nawet nie wiem czy będę mieć emeryturę. Nie wiem co robić, mam dość takiego życia i już dawno bym na nie targnęła tylko mamy mi szkoda... Co mam zrobić? Proszę o pomoc
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Marcin Ignaczak
Mgr Marcin Ignaczak
Patronaty