Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Stres: Pytania do specjalistów

Co mi jest? Czy to zwykły stres, a może depresja?

Witam. Jestem 24-letnią dziewczyną i już od jakiegoś czasu czuję się po prostu nieszczęśliwa. Pozornie wszystko jest w najlepszym porządku. Studiuję i to za granicą, mam kochającą rodzinę, przyjaciół. Niestety im bliżej mi końca studiów, tym czuję się gorzej. Ale...

Witam. Jestem 24-letnią dziewczyną i już od jakiegoś czasu czuję się po prostu nieszczęśliwa. Pozornie wszystko jest w najlepszym porządku. Studiuję i to za granicą, mam kochającą rodzinę, przyjaciół. Niestety im bliżej mi końca studiów, tym czuję się gorzej. Ale może zacznę od początku. Podczas mojego porodu zostal popełniony błąd lekarski skutkujący tym, że moja prawa ręka jest mniej sprawna. Nie jest to jakaś ogromna niesprawność, aczkolwiek zawsze wiązała się dla mnie z pewnymi ograniczeniami. Ludzie w 99% tego nawet nie zauważali i może to przyczyniło się do tego, że tak naprawdę nigdy nie nauczyłam się z tym żyć. Nie potrafiłam o tym mówić i na każdym kroku starałam się udowodnić sobie i innym, że nie jestem gorsza, że jestem taka jak inni.

Byłam pilną i zdolną uczennicą. W szkole wszystko przychodziło mi z łatwością. Byłam lubiana, chociaż nigdy nie należałam do jakichś "paczek" i nie byłam w centrum uwagi. Byłam zawsze trochę mało asertywna, co niektórzy wykorzystywali, więc nauczyłam się ludzi trzymać na dystans i ktoś musiał się naprawdę postarać, by zasłużyć na miano mojego przyjaciela. Lubiłam też spędzać czas z samą sobą. Czytać książki, grać na komputerze czy nawet ogladać telewizję. I ogólnie przez całą szkołę czułam się szczęśliwa i spełniona. Uczyłam się pilnie. Moja ambicją już od drugiej klasy ogólniaka bylo wyjechanie na studia za granicę i robiłam wszystko w tym kierunku.

W klasie maturalnej przeżyłam duży szok. Niespodziewanie zmarł mój tata. Rodzinne szczęście, dobra sytuacja materialna i moje plany odnośnie studiów stanęły pod znakiem zapytania. Ale szybko się pozbierałam. Zdałam maturę i po długich rozmowach z mamą postanowiłam nie rezygnować z mojego planu. Tak jak zamierzałam dostałam się na studia i pilnie się uczyłam, mając cały czas na uwadze to, że mama, chociaż to dla niej niełatwe, wspiera mnie finansowo. Później już było lepiej. Studia na początku bardzo mnie interesowały. Niestety na moim kierunku byli sami obcokrajowcy, z którymi jakoś nie potrafiłam się tak naprawdę "głębiej" zaprzyjaźnić. Za bardzo mi to jednak nie przeszkadzało, ponieważ szybko znalazłam bardzo fajne polskie koleżanki, no i poznałam mojego pierwszego chłopaka (który też był obcokrajowcem).

Schody zaczęły się jakieś dwa lata po rozpoczęciu studiów. Zerwałam z chłopakiem, bo po prostu czułam, że to nie ten, z którym chciałabym spędzić resztę życia, zamieszkałam z koleżanką w mieszkaniu, które bardzo szybko przestało mi się podobać (mały pokój, ruchliwa ulica, w lato nasłonecznienie i upał nie do wytrzymania, gdzie nota bene mieszkam do tej pory, bo nie mialam "jaj", żeby się wyprowadzić), no i przede wszystkim to, co chyba najbardziej zaważylo na moim nastroju - zaczęłam praktyki. Nagle po dwóch latach odgórnie ustalonego planu zajeć i wykładów musiałam sama na własną rękę starać się o miejsca na praktykach. Było to trudne, ale dawałam radę.

Najgorsze jednak było, gdy podczas praktyk jakieś zadanie przerastało moje możliwości "ruchowe". Słowem, nie lubiłam, gdy musiałam kogoś prosić o pomoc i tłumaczyć mu, że nie potrafię tego zrobić z powodu mojej ręki. Chociaż zdarzyło się to tylko parę razy, to jednak zawsze było to dla mnie nieprzyjemne i związane z dużym stresem. Przeżyłam jednak także i to. Później przyszedł czas uczenia się do egzaminów końcowych, gdzie znowu czułam się lepiej (pomimo dużej ilości materiału lubiłam się uczyć). W zimie zaczęłam szukać promotora do mojej pracy magisterskiej, co znowu wiązało się dla mnie z ogromnym stresem.

Wtedy już chyba naprawdę zaczęłam wariować. Miałam takie napady, że cały czas tylko o tym myślałam. Czasami nie mogłam z tego powodu zasnąć, zaczęłam nerwowo obgryzać paznokcie, czasami skręcały mi się kiszki ze strachu lub wybuchałam płaczem. Moja rodzina powtarzała mi, że mam przestać się przejmować i ja też to sobie powtarzałam. Moim największym problemem było to, że nie wiedziałam, co mnie tak najbardziej interesuje. Miejsca, w których robiłam praktyki mi się nie podobały. Miałam wielkie ambicje trafić do jakiegoś dobrego instytutu z renomą, ale też, żeby temat był interesujący i promotor fajny. Do tego chciałam pracować tak, żeby nie być zdanym na pomoc innych. Do tego wszystkiego miałam jeszcze ograniczony czas na znalezienie miejsca.

No i co się okazało? W niecały miesiąc znalazłam wymarzoną posadkę. W bardzo renomowanym instytucie, na kierunku, który wydawał mi się bardzo interesujący. Po miesiącu pracy odzyskałam "pozornie" dawną pewność siebie. Spodobała mi się samodzielna praca, złapałam dobry kontakt z szefową i innymi pracownikami. Znowu jestem roześmiana i zazwyczaj zadowolona z siebie. Jest niestety jeden problem, który spowodował, że dzisiaj znowu miałam natrętne myśli i się zestresowałam. Mam wielką ambicję (znowu ta moja ambicja!!) zrobienia po studiach doktoratu, jednak nie mogę pozostać w dotychczasowej grupie. Muszę szukać czegoś innego. No i znowu się tym stresuję.

Przeglądając dzisiaj oferty pracy, nachodzą mnie najróżniejsze myśli. Tu nie dam sobie rady ze względu na moją niepełnosprawność (tłumaczę sobie, że przecież ludzie będą mi pomagać i przede wszystkim liczy się moja inteligencja, ale to nie skutkuje), tutaj wymagania są takie duże, że chyba im nie sprostam. Do tego od jakiegoś czasu jestem rozbita, bo zastanawiam się, czy nie wrócić do Polski. Ale znowu nie widzę dla siebie perspektyw, stresuje mnie to, że będę musiała szukać tutaj pracy, kiedy nie mam znajomości. A nie chcę byle czego. Mam też takie poczucie, że jak wrócę do Polski, to już stracę szansę powrotu tutaj i że to będzie wielki błąd. Że moje studia za granicą to wtedy też będzie strata. Z drugiej strony pozostaje kwestia znalezienia swojej drugiej połówki. Tutaj mam za sobą tylko nieudane związki i powoli tracę wiarę, że się zakocham i kogoś znajdę.

No i tak siedzę np. jak dzisiaj i się zadręczam takimi myślami. Taki stan przychodzi mi od czasu do czasu. Takie błędne koło. Gdy mam dużo do roboty, to nawet o tym nie myślę. Najgorsze jest to, że znowu wątpię tak bardzo w siebie, znowu nie wiem, czego chcę. Powiedzcie, co mi jest? Jak temu zaradzić? Boję się, że kiedyś wpadnę w takie błędne koło, że już z niego zdrowa nie wyjdę. Czy jestem chorobliwie ambitna? Czy mam jakieś poczucie winy? Tylko nie piszcie mi, że powinnam brać leki. To będzie dla mnie poniekąd znaczyło, że sytuacja jest poważna i chyba jeszcze bardziej zaważy na moim nastroju.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Anna Zofia Antosik
Dr n. med. Anna Zofia Antosik

Co zrobić, gdy nie radzę sobie w pracy?

Chodzę do pracy, bo muszę zarabiać na swoje utrzymanie. Jednak jakim kosztem? Często choruję, bo źle się czuję w pracy, codziennie odczuwam jakiś lęki w pracy. Czy to jet nienormalne? Boję się rozmawiać z ludzmi, udaję szczęśliwą choć tak naprawdę...

Chodzę do pracy, bo muszę zarabiać na swoje utrzymanie. Jednak jakim kosztem? Często choruję, bo źle się czuję w pracy, codziennie odczuwam jakiś lęki w pracy. Czy to jet nienormalne? Boję się rozmawiać z ludzmi, udaję szczęśliwą choć tak naprawdę jestem bardzo smutna, nie umiem normalnie swobodnie rozmawiać z ludźmi. Krępuję się i mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą. Martwię się, co pomyślą o mnie inni i nie umiem sobie z tym poradzić. Codziennie przed pracą odczuwam lęk i stres. Wiem, że dobrze wykonuję swoją pracę, chciałabym być bardziej otwarta do ludzi a jednak nie umiem, i to jeśli nikt ze mną nie rozmawia obwiniam siebie za to, wydaje mi się, że ludzie mnie nie lubią i się odwracają ode mnie. Gdy tylko czuję się źle psychicznie szybko sie rozchorowywuję, bóle głowy i gardła. Potem nie przychodzę do pracy i czekam aż mi przejdzie. Najchętniej bym uciekła w takich momentach. Proszę pomóżcie co mam robić. Nie wiem czy mam depresję czy nerwicę, jak mogłabym sama to zmienić? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję. Marzena 28 lat.

Czy każda sytuacja stresująca daje nawroty depresji?

Biorę stimuloton od listopada.Moja depresja zaczela sie po przykrych przezyciach wskótek czego pojawił sie okropny lęk przed snem bałam sie zasnąć to było okropne,teraz jest juz lepiej wróciłam do pracy,od 4 miesięcy czułamsie zdecydowanie lepiej nawet lekarz zaproponował powolne odsawienie...

Biorę stimuloton od listopada.Moja depresja zaczela sie po przykrych przezyciach wskótek czego pojawił sie okropny lęk przed snem bałam sie zasnąć to było okropne,teraz jest juz lepiej wróciłam do pracy,od 4 miesięcy czułamsie zdecydowanie lepiej nawet lekarz zaproponował powolne odsawienie leku ja sama juz myslałam ze choroba mnie opusciła ......Postanowiłam wrócic do mojej drugiej pracy-do spiewania i nagle trach!!!!spiewałam cała noc i nagle po nieprzespanej nocy lęk wrócił!!!!byłam załamana bo tak sie cieszyłam ze juz zacznę żyć normalnie...........dlaczego to wróciło???Jagoda.

Jak zwiększyć odporność na stres?

Od 20 lat choruję na epilepsję i biorę duże dawki leków. Od epileptologa dostaję trzy preparaty o różnych mechanizmach działania. Odczuwam od dłuższego czasu coraz mniejszą odporność na stres. Uczę się w zaocznej szkole informatycznej i gdy np. pokazuję wyniki...

Od 20 lat choruję na epilepsję i biorę duże dawki leków. Od epileptologa dostaję trzy preparaty o różnych mechanizmach działania. Odczuwam od dłuższego czasu coraz mniejszą odporność na stres. Uczę się w zaocznej szkole informatycznej i gdy np. pokazuję wyniki mojej, nawet dobrze zrobionej pracy przed wieloma kolegami i nauczycielem, czuję bardzo duże zdenerwowanie, zaczynają mi drżeć palce u rąk i nie mogę dobrze pisać na klawiaturze. Jeszcze gorzej pewnie by było, jakbym miał to robić tak, jak dawniej przy tablicy. Nie mogę też długo pisać. Po napisaniu kilku zdań mam drżenie rąk. Teraz zacząłem grać w grę komputerową, polegającą na prowadzeniu szybkiego samochodu w otoczeniu dużej ilości przeszkód, zakrętów itp. Nawet jak w przechodzeniu danej trasy idzie mi dobrze, to im bliżej jest końca, tym jest gorzej. Zaczynają mi drżeć ręce, mocniej bić serce. Maniakiem gier na pewno nie jestem, bo przede wszystkim się uczę, ale to chyba dobry przykład na zobrazowanie moich objawów. Za kilka miesięcy mam końcowy egzamin zawodowy i nie sądzę, abym miał problemy z wiedzą, lecz nie wiem, jak będzie z jej przekazaniem. Boję się wystąpienia takich objawów ubocznych.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zespół jelita wrażliwego - co robić?

Witam, mam 26 lat. Od około 8 lat cierpię na zaparcia, które w skrajnych przypadkch są nie do wytrzymania - trwają nawet ponad tydzień. Ponadto nigdy nie wypróżniam się codziennie, rzado kiedy co 2 dni, prawie nigdy nie czuję... Witam, mam 26 lat. Od około 8 lat cierpię na zaparcia, które w skrajnych przypadkch są nie do wytrzymania - trwają nawet ponad tydzień. Ponadto nigdy nie wypróżniam się codziennie, rzado kiedy co 2 dni, prawie nigdy nie czuję uczucia całkowtego wypróżnienia. Dodam, iż w przeszłości stosowałam bardzo dużo preparatów przeczyszczających, jednak dziś prawie nie działają (nawet po zażyciu 6 tabletek popularnego, silnego środka przeczyszczającego). W przedłużającym się zatwardzeniu zaczynają mi puchnąć głównie konczyny dolne i górne. Od pewnego czasu towarzyszy mi uczucie (głównie w pozycji siedzącej) pełności w odbycie. Przy oddawaniu kału "wychodzi" hemoroid w okolicach odbytu. Na stolcu pojawiają się - w różnej częstotliwości - ślady śluzu oraz krwi. Kształt kału również jest różny - raz są to "kozie bobki", innym razem wydaje się być odznaczony w kształcie wystającego hemoroidu. Przez to czuję się fizycznie bardzo źle, gdyż jest to dużym dyskomfortem w codziennym życiu. Przeszłam badanie gastroskopii, które nie wykazało żadnych zmian. Lekarz zalecił jedzenie wyłącznie warzyw włóknistych oraz wyeliminowanie chleba z diety. Czy to wystarczy? Dodam, że po wyeliminowaniu chleba problem się nie zmniejsza. Proszę o odpowiedź, co robić? Dziękuję!

Czy coś mi dolega i jak uodpornić się na stres?

Jestem 16-letnią dziewczyną. Nie potrafię sobie poradzić ze stresem. Stres mnie paraliżuje. Na samą myśl o odpowiedzi w szkole przy tablicy robi mi się słabo. Gdy czuję na sobie spojrzenia innych, zaczynają mi się pocić ręce. Często, gdy dłużej stoję,... Jestem 16-letnią dziewczyną. Nie potrafię sobie poradzić ze stresem. Stres mnie paraliżuje. Na samą myśl o odpowiedzi w szkole przy tablicy robi mi się słabo. Gdy czuję na sobie spojrzenia innych, zaczynają mi się pocić ręce. Często, gdy dłużej stoję, robi mi się słabo, zaczyna kołatać mi serce i czuję napady gorąca. Boli mnie często brzuch. Od czasu do czasu, gdy chcę się poruszyć, odczuwam silny ból umiejscowiony w klatce piersiowej, nie mogę ruszać rękama. Nie mogę usiedzieć spokojnie, muszę coś przewracać w ręce albo nerwowo ruszać nogą. Denerwuję się, gdyż nie potrafię zapanować nad emocjami. Nie potrafię się wyciszyć. Chciałabym wiedzieć, czy coś mi dolega i jak uodpornić się na stres?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pozbyć się paraliżującego stresu w trakcie sesji?

Jestem studentką III roku. Zawsze denerwowalam się egzaminami, ale nigdy nie było tak, jak teraz. Stres powoduje u mnie pustkę w głowie, wszystko zapominam i nie mogę się skoncentrować. Jestem na studiach muzycznych, więc często bywam stremowana, ale zawsze trema...

Jestem studentką III roku. Zawsze denerwowalam się egzaminami, ale nigdy nie było tak, jak teraz. Stres powoduje u mnie pustkę w głowie, wszystko zapominam i nie mogę się skoncentrować. Jestem na studiach muzycznych, więc często bywam stremowana, ale zawsze trema jest budująca, ale stres przed egzaminami po prostu mnie niszczy. Dziś dostalam 2.0 z egzaminu, na który bylam przygotowana. Z innych egzaminów mam same 5.0 i w ogóle na tej sesji mam tylko jedno 3.5. Potrzebuję rady, jak sobie poradzić z tym stresem. Obawiam się, że na poprawce jeszcze bardziej się zdenerwuję i nie zaliczę sesji. Zawsze towarzyszyły mi nerwy w życiu, ponieważ jestem DDA, oraz miałam ziarnicę zlośliwą (przeszłam chemioterapię i radioterapię), a rok temu poważnie zatrułam się tlenkiem węgla. Ale teraz jest dobrze, a denerwuję się wszystkimi, nawet nieważnymi sprawami. Bardzo mi to przeszkadza w codziennym życiu. Nawet śpię coraz gorzej i zawsze mi się jakieś głupoty śnią, jak np. dzisiaj - trzęsienie ziemi, kataklizm i wielka powódź w jednym. Chciałabym w końcu spokojnie podchodzić do sesji, jak również do spraw codziennych, i nie przejmować się głupotami. Proszę o radę, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Kołatanie serca, wypadanie włosów, krostki, anemia - czy to wina stresu?

Witam, mam 26 lat. Pewnego dnia miałam bicie serca jednokomorowe, coraz cięższe. Pani doktor wysłała mnie do szpitala. Tam mi dali kroplówkę, było lepiej, ale serce biło, jakby tańcowało. Dostałam receptę na lek. Skierowano mnie na badania echo serca,...

Witam, mam 26 lat. Pewnego dnia miałam bicie serca jednokomorowe, coraz cięższe. Pani doktor wysłała mnie do szpitala. Tam mi dali kroplówkę, było lepiej, ale serce biło, jakby tańcowało. Dostałam receptę na lek. Skierowano mnie na badania echo serca, wysiłkowe, które wyszły bardzo dobrze. Po pewnym czasie serce normalnie biło, lecz czasami zdarza mi się chwilowe kołatanie. Zarzywam lek już 2 lata i witaminę B12, ale kołatanie i tak mnie czasami atakuje, a potem znowu mija. Potas non stop tracę. Jestem ciekawa, czy to z stresu? Chcę też wspomnieć, że mam anemię, która też trwa już 2 i pół roku. Zażywam lek, bo mi bardzo pomaga, ale gdy przestaję, też mi żelazo spada i znów muszę dalej się nim leczyć. Po pewnym czasie dostałam bólu oczu i widziałam tylko środkiem oczu. Poszłam do okulisty. Zbadała mi ciśnienie w oku, ale było dobre. Potem w ciemni poświeciła mi takim czymś kolorowym i powiedziała, że te zaburzenia to z powodu braku potasu, i przepisała mi lek na niedokrwienie oczu. Z czego to się wszystko może brać? I jak długo zażywa się ten lek? Jeszcze chciałam napisać, że mam we włosach od dłuższego czasu krostki, które swędzą i wypadają mi bardzo włosy. Jestem pół roku po porodzie 4 dziecka i jestem chora na nerwicę, ale nie leczę się. Byłam raz u psycholog i więcej nie poszłam. Dużo przeszłam z byłym mężem alkoholikiem, ale już jestem po rozwodzie i żyję w konkubinacie. Też nie za dobrze nam się układa. Więc czy to wszystko robi stres....

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pomóc partnerowi, którego ojciec umiera?

Mój mąż dowiedział się niedawno, że jego ojciec jest nieuleczalnie chory i zostało mu kilka miesięcy życia. Od tamtej pory stał się przygnębiony, nie ma żadnego celu. Najgorsze, że nie chce ze mną o tym rozmawiać, podzielić się ciężarem. Wręcz...

Mój mąż dowiedział się niedawno, że jego ojciec jest nieuleczalnie chory i zostało mu kilka miesięcy życia. Od tamtej pory stał się przygnębiony, nie ma żadnego celu. Najgorsze, że nie chce ze mną o tym rozmawiać, podzielić się ciężarem. Wręcz przeciwnie, oddala się ode mnie i zamyka w sobie. Potrafi być też agresywny słownie, szczególnie kiedy chcę z nim porozmawiać jak się czuje. Odpowiada tylko, że rozmowa w niczym mu nie pomaga i niczego nie zmienia. Aż boję się pomyśleć o najgorszym; boję się, że stracę go wtedy na dobre. Tak bardzo chciałabym mu pomóc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Martwię się o moją mamę - czy to obawa przed zabiegiem czy coś innego?

Moja mama (59 lat) wraz z moją siostrą poszły do specjalisty. Okazało się, że wymaga drobnego 1-dniowego zabiegu w szpitalu. Mama otrzymała skierowanie, samodzielnie umówiła się na datę zabiegu. Na kilka dni przed wyznaczoną datą zabiegu zaczęła się delikatnie zamykać...

Moja mama (59 lat) wraz z moją siostrą poszły do specjalisty. Okazało się, że wymaga drobnego 1-dniowego zabiegu w szpitalu. Mama otrzymała skierowanie, samodzielnie umówiła się na datę zabiegu. Na kilka dni przed wyznaczoną datą zabiegu zaczęła się delikatnie zamykać w sobie. Rozpoczęło się u niej wspominanie przeszłości, epizodów związanych ze zmarłym dużo wcześniej mężem, własną mamą itd. Mama jadła w miarę normalnie, przynajmniej z tego, co obserwowałyśmy, wypełniała swoje obowiązki związane z domem, ale nie wychodziła z domu. Czasem zdarzało się jej wzruszać w trakcie opowiadania owych epizodów, ale takie zachowanie dużo, dużo wcześniej zaobserwowałyśmy. W trakcie rozmów pojawiały się wątpliwości, czy powinna na zabieg pójść, ale ze względu na to, że na zabiegi się "określony" czas oczekuje, nie odwoływałyśmy wyznaczonej daty. Razem z mamą pojechałam do szpitala i już w trakcie pierwszego wywiadu przeprowadzanego przez pielegniarkę, mama nie do końca konkretnie odpowiadała na zadawane pytania, ja w miarę możliwości pomagałam. Na korytarzu zaczęła śmiać się, według mnie bez powodu. A gdy trafiła na oddział, to podczas kolejnego wywiadu pielęgniarka próbowała przeprowadzić z nią kolejny wywiad, lecz po nieudanej próbie zagadnęła mnie, czy wiem, co się z mamą dzieje, gdyż krótko mówiąc, "odmówiła udzielania odpowiedzi", co skończyło się tym, że zabieg się nie odbył, a lekarz z oddziału zapisał w karcie "zaburzenia behawioralne".

Po powrocie do domu dużo spała, ale jak rozmawiałam z nią tego samego dnia wieczorem, wielu faktów nie pamiętała, za to opowiadała mi o "szczególikach wystroju pomieszczeń" itd. Omawiając każdy szczegół wydarzeń "szpitalnych", reagowała bardzo chwiejnie, od wzburzenia do obojętności. Mówiła również o tym, że sobie nie wierzy i że czasem czuje się, jakby coś działało bez jej woli, od następnego dnia po wydarzeniach "szpitalnych" jakby "wracała" do rzeczywistości. Obawiam się, że wizyta, która miałaby mieć miejce za kilka dni, a na którą nawet nie wiem, czy się dostaniemy w zatłoczonej przychodni zdrowia psychicznego tego samego szpitala, może zrobić więcej złego niż dobrego. Jestem rozdarta i nie wiem co zrobić. Sama przez to jestem zdenerwowana i rozstrojona, ale nie o mnie tu chodzi. Dziękuję za wszystko.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Problem z zasypianiem, płaczliwość i ucisk w żołądku a sytuacje stresujące i duży konflikt

We wrześniu ubiegłego roku doszło w mojej rodzinie do dużego konfliktu. Od tego czasu miałam problemy z zasypianiem, występowało uczucie "związanego żołądka", stałam się płaczliwa. W listopadzie zmarł mój tato, doszło do tego poczucie winy. W marcu tego roku... We wrześniu ubiegłego roku doszło w mojej rodzinie do dużego konfliktu. Od tego czasu miałam problemy z zasypianiem, występowało uczucie "związanego żołądka", stałam się płaczliwa. W listopadzie zmarł mój tato, doszło do tego poczucie winy. W marcu tego roku mąż stracił pracę, doszły problemy finansowe. Wyżej wymienione problemy pogłębiły się, doszło drżenie rąk. Przez pewien czas pomagały leki bez recepty. Przed zrobieniem sobie czegoś, powstrzymuje mnie myśl o córeczce i mężu.

Problem ze snem i niepokojem

Nie wiem od czego zacząć. Po intensywnym dniu (czasami nieświadomie się czymś zdenerwuję) przychodzi wieczór i mam stany lękowe albo obawiam się, że będę je miała, nie będę mogła zasnąć albo wcześnie muszę wstać. Nie potrafię sobie z tym poradzić....

Nie wiem od czego zacząć. Po intensywnym dniu (czasami nieświadomie się czymś zdenerwuję) przychodzi wieczór i mam stany lękowe albo obawiam się, że będę je miała, nie będę mogła zasnąć albo wcześnie muszę wstać. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem, jak to zwalczyć? Może napiszę od czego się zaczęło. Po tym jak miałam mega dużo nauki na studiach (chciałam koniecznie wszystkiemu podołać) oraz nie potrafiłam sobie poradzić z życiem prywatnym, bo tu też mi nie było łatwo:( (zawiedziona miłość już 3 z kolei, porażka) oraz dziwny atak i choroba taty, którą źle przeszłam, spowodowały, że stałam się lękliwa, bojąca się wszystkiego, jakichkolwiek wyzwań, nie wspominając o niepowodzeniach. Chciałabym normalnie funkcjonować, a nie potrafię wrócić do tego jaka byłam przed. Czy kiedyś mi to minie? Nie jestem osobą otwartą, dlatego najłatwiej mi napisać o wszystkim przez internet i prosić o poradę, jak mogłaby sama z tym walczyć.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to tylko stres?

Mam 22 lata, jestem kobietą. Zaczęłam się zastanawiać nad przyczynami moich ostatnich niepowodzeń na uczelni i nie tylko. Nigdy nie miałam problemów z nauką. W tym roku, mimo że uczę się i naprawdę staram, nic mi nie wychodzi. Nie...

Mam 22 lata, jestem kobietą. Zaczęłam się zastanawiać nad przyczynami moich ostatnich niepowodzeń na uczelni i nie tylko. Nigdy nie miałam problemów z nauką. W tym roku, mimo że uczę się i naprawdę staram, nic mi nie wychodzi. Nie potrafię się na niczym skupić, jestem rozdrażniona. Na każdym zaliczeniu czy sytuacji, która może być stresująca, kompletnie tracę głowę. Na zaliczeniach zapominam, czego się uczyłam i czuję kompletną pustkę, i zaczynam panikować. Robi mi się gorąco, mam szum w głowie i nie mogę myśleć. Nigdy się tak nie zachowywałam. Na dodatek ciągle płaczę, nie potrafię spokojnie rozmawiać, jestem zrezygnowana i właściwie to już się poddałam. Najchętniej rzuciłabym po 4 latach studia, które tak naprawdę mnie interesują, a jednak nawet to już się nie liczy. Nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić, dlatego zaczęłam szukać odpowiedzi na moje zachowanie. Nawet nie chce mi się czegokolwiek zaczynać robić, bo już wiem z góry, że mi się nie uda. Chciałam dziś kupić jakieś tabletki na uspokojenie, ale trochę się ich obawiam i nie chcę sobie zaszkodzić. Czasami piję syrop na uspokojenie, ale on mnie usypia, a tego nie chcę. Czy jest coś, co mogłabym zrobić? Czeka mnie kolejny egzamin, jednak nie potrafię znaleźć w sobie ani odrobiny motywacji. Wydaje mi się, że wszystkim się wszystko udaje, tylko ja jestem taka beznadziejna. No i ostatnio często mam spocone dłonie, bóle głowy, no i ten brak chęci do życia. Z rodzicami też nie potrafię o tym rozmawiać, bo uważają, że to wszystko moja wina i mojej pracy. Więc podczas rozmowy z nimi też płaczę i jestem w jeszcze gorszym stanie. Dlatego szukam pomocy tutaj.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Patronaty