Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Stres: Pytania do specjalistów

Mam dość życia, jestem zmęczona ciągłym stresem. Jak dalej żyć?

Mam 21 lat. Moje dzieciństwo to jedno wielkie cierpienie, ojciec zniszczył moją młodość, czas, który powinien być pełen ciepłej atmosfery rodzinnej u mnie nie istniał. Nigdy nie poczułam ciepła, współczucia ze strony ojca, raczej krzyki i kłótnie, a nawet...

Mam 21 lat. Moje dzieciństwo to jedno wielkie cierpienie, ojciec zniszczył moją młodość, czas, który powinien być pełen ciepłej atmosfery rodzinnej u mnie nie istniał. Nigdy nie poczułam ciepła, współczucia ze strony ojca, raczej krzyki i kłótnie, a nawet podnosił na mnie ręke.

Mam nerwicę, szybko się denerwuję, a w sytuacjach mnie stresujących trzesą mi się ręce. Jestem typem spokojnej, nadwrażliwej osoby i dlatego nie mam zbyt wielu przyjaciół. Całe moje życie to jeden wielki stres, stresują mnie sytuacje błahe i nic nie znaczące. Ktoś mógłby stwierdzić, że jest coś ze mną nie tak - widocznie jest, sama to wiem. Strasznie się różnię od innych osób, staram się to wszystko pokonać, ale to jest nazbyt trudne dla mnie. Już mam dość życia, jestem zmęczona ciągłym stresem.

Nie mogę patrzeć na szczęśliwe dzieci, które maja wspaniałych ojców, ciepłą atmosferę i wzajemna miłość, szacunek. Ja tego nigdy nie miałam i dlatego im tak zazdroszczę. Czasem chcę umrzeć, bo myślę, że życie nie ma sensu. Proszę o jakieś porady, bo nie umiem sobie poradzić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z trudnymi snami?

Witam. Mam 20 lat i jestem dziewczyną. Tydzień temu miałam sen, że moja mama i ciocia miały wypadek. Od tamej pory cały czas boję się o moją mamę, że coś jej się stanie. Myśle o tym cały czas i to...

Witam. Mam 20 lat i jestem dziewczyną. Tydzień temu miałam sen, że moja mama i ciocia miały wypadek. Od tamej pory cały czas boję się o moją mamę, że coś jej się stanie. Myśle o tym cały czas i to doprowadza mnie do złego nastroju. Spokojnia czuję się jak jest już w domu, ale te myśli cały czas mnie dręczą. Nie mam snów proroczych, bo już kiedyś miałam podobne sny. Podobnie czułam się gdy miałam sen o końcu świata. Wtedy gdy coś hunęło, albo gdzieś ktoś rzucił głośną petardę to ja już myślałam, że to koniec. Te myśli mogą byś spowodowane tym, że mam zbyt wybujałą wyobraźnię. Gdy coś się stanie wymyślam od razu różne scenariusze. Wiem, że mojej mamie nic nie grozi. Ale strach jest silniejszy ode mnie. Czasami płaczę, bo nie mogę sobie poradzić z tymi myślami. Tłumaczę sobie, że wszystko jest w porządku, że nie mam rzadnych podstaw żeby tak myśleć i że to był zwykły zły sen. Muszę dodać, że jestem zbyt uczuciowa. Potrafie rozkleić się byle błahostką. Funkcjonuję normalnie, ale czasami myśli nie dają mi spokoju. Boję się końca świata, śmierci. Jestem nieśmiała. Myślę, że mogę mieć też nerwicę natręctw, ponieważ dużo rzeczy robie podwójnie, większość rzeczy musi być parzysta. W pierwszej klasie liceum miałam problemy z pęcherzem, które trwają do dziś. Przed wyjściem muszę zawsze skorzystać z toalety, a gdy gdzieś wychodzę najpierw sprawdzam czy tam jest toaleta. Myslę, że to może być spowodowane tym, że w liceum miałam bardzo wymagająco wychowawczynię, której każdy się bał. To wszystko co chciałąm napisać. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Problemy z koncentrowaniem się na nauce

Zacznę od tego, że mam 15 lat - właśnie wychodzę z gimnazjum. Teoretycznie, bo praktycznie nie wiem, gdzie dalej pójdę. Zawszę, byłam osobą energiczną, wesołą, lubiącą sport, naukę niekoniecznie. W podstawówce 1-3 pływałam na basenie, w czwartej klasie biegałam, a...

Zacznę od tego, że mam 15 lat - właśnie wychodzę z gimnazjum. Teoretycznie, bo praktycznie nie wiem, gdzie dalej pójdę. Zawszę, byłam osobą energiczną, wesołą, lubiącą sport, naukę niekoniecznie. W podstawówce 1-3 pływałam na basenie, w czwartej klasie biegałam, a w 1 gimnazjum grałam w klubie siatkarskim, sama nie wiem czemu przerwałam, teraz sporadycznie gram na wyjazdach szkolnych. Umiałam panować nad stresem i pierwszy życiowy sprawdzian dzięki stresie, który mnie zmobilizował napisałam na pozytywnie zaskakujący wynik. W gimnazjum podciągnęłam się w nauce, moja średnia to 4.00-4.50.

Wszystko zaczęło się jednak psuć. Zaczęło się pół roku temu (koniec 2 semestru). Pojawiały się u mnie bóle głowy i oczu, ale tylko podczas długiego siedzenia przed komputerem, więc nie przejmowałam się tym bardzo. Jednak objawy zaczęły się nasilać do tego stopnia, że uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie - wybrałam się do lekarza, okulisty. Ten stwierdził, że wszystko ok, dał skierowania do neurologa. W tym czasie pojawiły się również bóle kręgosłupa (szyi). Jednak egzamin zbliżał się krokami, bardzo chciałam napisać go dobrze i myślałam, że tak będzie, jeśli będę się dobrze czuła.

Stan jeszcze bardziej się pogłębiał, nie umiałam się na niczym skupić. Bóle były tak silne, że nie raz lądowałam na pogotowiu. Dodatkowo pojawiały się drgawki i zawroty głowy, mdłości (nie wszystko naraz oczywiście). Przeszłam szeregi badań (hormonalne, krwi, tomografie, prześwietlenia), wykazały tylko zniesioną lordozę, czyli zbyt napięte mięśnie. Podejrzewali depresję, zrobili EEG i także wszystko dobrze, lekarka stwierdziła, że to przez stres, jednak z uwagi na zawroty głowy nie dała nic uspakajającego tylko n*** i magnez + B6. Inni lekarze podejrzewali, że udaję, albo nie chce mi się chodzić do szkoły.

Wszystko miało się uspokoić po egzaminie, jednak tak nie jest, jest jeszcze gorzej. Również myślałam, że to stres, dlatego teraz już się tak nie obawiam, tłumaczę sobie, że nic mi nie jest, jednak to nie takie łatwe. Miewam drętwienia rąk, twarzy. Nie to jednak jest w tym wszystkim najgorsze, ostatnio mam jakieś dziwne nastroje, których wcześniej nie było. Wytykałam przyjaciółce złe cechy, tak jakbym sama ich nie miała. Dziewczyna nazwała mnie bezczelną, i to przywróciło mnie do rzeczywistości i do wniosków, że to wszystko było bezsensu. Koleżanka jest jednak wyrozumiała, dlatego nie zaważyło to na naszych stosunkach.

Nie wiem skąd moje zachowanie, myślałam o niepożądanych skutkach n**** (jest tam depresja i nerwowość). Czasami miewam takie niekontaktowanie z rzeczywistością, bardzo się wtedy boję, myślałam, że to ze spadków cukry, mój wynik to 73 mg/dl, nie wiem, jaka jest norma. Jem bardzo dużo cukru, praktycznie mój jadłospis to same słodycze, jogurty, normalny jem tylko obiad).

Dodam również, że mimo spotkań z doradcą zawodowym nie mam wybranej szkoły, nie wiem, co chce robić w życiu. Chciałabym iść na biol-chem do liceum jednak nie wiem, czy sobie poradzę, boję się tam iść, nie wiem czy to jest właśnie to, z biegiem czasu mam coraz większe wątpliwości. Jednak wiem, że jeśli pójdę na profil humanistyczny, będę się nudzić, języków nie umiem, a na sportowy neurolog nie wyraża zgody (zawroty). Jednak doradca mówił o liceum, że wszystko mi się ujawni z biegiem czasu, ja sama nie wiem.

Boję się, że jeśli teraz nie podejmę właściwej decyzji, to moja przyszłość będzie przekreślona, jednak odbiegam od tematu wybrania szkoły, chciałabym zostać w tej co chcę. Czasami mam wrażenie, że lepiej były, by iść do jakiegoś technikum lub zawodówki, oblać szkołę i byłoby łatwiej. Mam natłok myśli, poradziłabym sobie gdyby umiała się skoncentrować, a bóle nie przeszkadzały mi w nauce. Nie ze względu na kolegów, ale ze względu na to, że nie wiem co z sobą zrobić. Życie stało się jakieś takie trudne, zagmatwane.

Czy to mogą być jakieś początki choroby psychiatrycznej? Boję się, że kiedyś zwariuję. Lekarze wysyłali mnie do psychiatry na psychoterapię, jednak się nie zgodziłam. Boję się tam iść, nie chce mieć w papierach, że chodziłam do psychoterapeuty, bo jeśli lekarz rodzinny to zapiszę w kartotece, to będzie się to za mną ciągnęło do końca życia, a lekarz nie będą mnie traktowali poważnie i wszystkie choroby będą postrzegane przez pryzmat depresji bądź nerwicę. Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam za męczący, szczegółowy list ;)

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Otoczenie mnie "dobija", rodzice nie akceptują mojej dziewczyny - co ja mam z tym zrobić?

Witam, mam 19 lat i mieszkam poza granicami naszego kraju już od 4 dobrych lat. Mam dziewczynę, która ma 18 lat i jesteśmy ze sobą już 2 lata i 4 miesiące. Raz było lepiej, raz gorzej. Nie jeden raz podniosłem...

Witam, mam 19 lat i mieszkam poza granicami naszego kraju już od 4 dobrych lat. Mam dziewczynę, która ma 18 lat i jesteśmy ze sobą już 2 lata i 4 miesiące. Raz było lepiej, raz gorzej.

Nie jeden raz podniosłem rękę na swoją ukochaną tylko przez stres, zazdrość i zdenerwowanie, ale nie tylko przez nasz związek, ale i przez rodzinę, która z dnia na dzień jest coraz dziwniejsza -  codzienne wyzwiska ze strony taty i słuchanie mamy, jak jest zdenerwowana. Bardzo przeszkadza mi też to, że rodzice w pewnym sensie nie lubią mojej dziewczyny przez to, że się kłócimy. Otoczenie również coraz bardziej mnie dobija i odpycha, codzienność przekłada się na kłótnie i sprzeczki i przez to pozrywałem kontakty ze znajomymi.

Też dużym problemem jest dla mnie to, że aktualnie nie jestem nigdzie zatrudniony, a coraz trudniej jest mi znaleźć pracę. Szukam ukojenia jakiegoś w grach wideo i próbuję się tak jakoś odsteresować, a i tak bardziej się stresuję. Na wakacjach też cały czas byłem zestresowany i zdenerwowany, nie wiem dlaczego - chyba już wpadłem w rutynę z tym. Prawie ciągły brak pieniędzy również doprowadza mnie do szału. Czuję, że popadam w depresję. Nic mi nie wychodzi i ciągle muszę wydawać na coś pieniądze, których nie mam.

Stąd moje pytanie: czy jest jakaś rada na tę całą moją sytucaję? I czy to już jest depresja? Sam nie mogę sobie pomóc, a próbuję. Co mam zrobić? I z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak radzić sobie z silnym stresem?

Witam. Mam dziwny problem. Jestem normalną dziewczyną, aż do czasu jak się coś nie wydarzy - mianowicie dzień przed przesłuchaniem/castingiem/egzaminem nie mogę nic zjeść, jest mi niedobrze, boli mnie brzuch i ogólnie słabo się czuję. Czasami jest tak źle, że... Witam. Mam dziwny problem. Jestem normalną dziewczyną, aż do czasu jak się coś nie wydarzy - mianowicie dzień przed przesłuchaniem/castingiem/egzaminem nie mogę nic zjeść, jest mi niedobrze, boli mnie brzuch i ogólnie słabo się czuję. Czasami jest tak źle, że prowadzi to do wymiotów. Co mam zrobić? Czy to jest jakaś choroba? Rozumiem, że nerwy - ale aż takie?
odpowiada 5 ekspertów:
Mgr Renata Kazbieruk
Mgr Renata Kazbieruk
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Joanna Kołodziejczyk
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej
 Maria Fraszewska
Maria Fraszewska
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Jak sobie poradzić z myślami samobójczymi i bólami głowy?

Dzień dobry, może zacznę od opisania swojego problemu: w listopadzie zdiagnozowano u mnie tętniaka na tomografii komputerowej i przez pewien czas byłam bardzo szczęśliwą osobą, wszystko mi się układało i miałam piękne wizje swojej przyszłości, do czasu potwierdzenia tego przez...

Dzień dobry, może zacznę od opisania swojego problemu: w listopadzie zdiagnozowano u mnie tętniaka na tomografii komputerowej i przez pewien czas byłam bardzo szczęśliwą osobą, wszystko mi się układało i miałam piękne wizje swojej przyszłości, do czasu potwierdzenia tego przez rezonans upłynęło 6 miesięcy. Do tego czasu było wszystko w porządku, przez ten czas wmówiłam sobie, że mam go, rezonans to wykluczył, ale mi pozostały takie dolegliwości, jak: ból głowy na czubku głowy, szybsze bicie serca, od czasu do czasu ścisk w żołądku, myśli samobójcze, z którymi walczę. Byłam u psychiatry, przepisał mi leki na depresję, które nie pomogły, tylko miały bardzo dużo skutków ubocznych. Przez ten okres strasznie schudłam, staram się żyć z tym, ale za bardzo się nie da. Proszę o odpowiedź rzetelną.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak pokonać strach przed wychodzeniem z domu?

Witam. Piszę, bo już nie mogę tak żyć. Mam małe dziecko, które przeze mnie siedzi w domu, boję się wyjść - jak wychodzę, mam wrażenie, że zaraz upadnę, trzęsą mi się ręce, kołuje mi się w głowie, mam zaburzenia widzenia,... Witam. Piszę, bo już nie mogę tak żyć. Mam małe dziecko, które przeze mnie siedzi w domu, boję się wyjść - jak wychodzę, mam wrażenie, że zaraz upadnę, trzęsą mi się ręce, kołuje mi się w głowie, mam zaburzenia widzenia, pocą mi się stopy i dłonie - tak naprawde dobrzę czuję się tylko w domu, chociaż ostatnio nawet w domu mam takie ataki. Napady mam od 10 lat, nie mogę spokojnie usiedzieć w kościele, źle się czuję w supermarketach, czuję ucisk w klatce piersiowej, mdli mnie. Nie stać mnie na psychoterapeutę, a dalej tak żyć nie mogę. Czasami nie mam ochoty i siły wstać z łożka, jest mi wszystko obojętne. Czy są jakieś leki, które mogą mi pomóc? Jestem osobą pogodą, energiczną - nikt by nie pomyślał, że mam takie problemy, a mnie coraz bardziej odechciewa się żyć…:( Nie mam problemów ogólnych ze zdrowiem - tsh mam w normie, tylko podwyższony androstendion, na który biorę D***. Mam 26 lat, a czuję się jak 80-letnia staruszka.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak bronić się przed przemocą psychiczną?

Witam serdecznie. Chciałabym prosić o poradę, gdyż na co dzień funkcjonuję w bardzo toksycznym środowisku, co niestety bardzo boleśnie odczuwam (dodam, że zmiana otoczenia na chwilę obecną nie jest możliwa). Ataki słowne, krytyka, złośliwe komentarze i docinki sprawiają mi przykrość,...

Witam serdecznie. Chciałabym prosić o poradę, gdyż na co dzień funkcjonuję w bardzo toksycznym środowisku, co niestety bardzo boleśnie odczuwam (dodam, że zmiana otoczenia na chwilę obecną nie jest możliwa). Ataki słowne, krytyka, złośliwe komentarze i docinki sprawiają mi przykrość, wywołują poczucie bezradności, a chwilami nawet niechęć do życia. Czuję się zagrożona, coraz bardziej niepewna, upokorzona, gorsza. Przez dłuższy czas starałam się ignorować powszechnie akceptowane intrygi, manipulację, ataki słowne, udawałam, że ich nie słyszę, milczałam, jednak w końcu kropla wody przebrała miarkę i odważyłam się nie pozwalać na obraźliwe zachowania, podejmując rozmowę/konfrontację, co nie przyniosło żadnego efektu, oprócz poczucia przegranej. Winię za to wrodzoną wrażliwość oraz brak systemu obronnego. Czuję się coraz bardziej przytłoczona własną niemocą oraz brakiem umiejętności obrony. Chciałabym skutecznie zwalczyć napastliwych nękaczy psychicznych, jednak zupełnie nie radzę sobie ze słowną ripostą, asertywną odpowiedzią, czy inną formą obrony (dodam, że zarówno werbalną, jak i fizyczną). W związku z tym bardzo prosiłabym o poradę, czy u psychologa jest szansa na trening zachowań obronnych, nauczenie się metod radzenia sobie z toksycznymi ludźmi, którzy wścibsko, bezczelnie i chamsko ingerują w moją prywatność, uprzykrzając życie każdego dnia (obrażając, komentując w przykry sposób moje słowa i zachowanie, żartując)? Gdzie mogłabym szukać pomocy? Jak sobie z tym radzić? Bardzo proszę o poradę. Serdecznie pozdrawiam:)

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Dlaczego stresuję się bez powodu?

Mam 13 lat. Nie wiem dlaczego tak jest, ale czuję stres przez cały czas, nie z konkretnego powodu, po prostu czuję stres. Mam taki problem, że strasznie boję się kłótni i martwię się każdą kłótnią tak, że nie mam...

Mam 13 lat. Nie wiem dlaczego tak jest, ale czuję stres przez cały czas, nie z konkretnego powodu, po prostu czuję stres. Mam taki problem, że strasznie boję się kłótni i martwię się każdą kłótnią tak, że nie mam po niej apetytu, źle się czuję itp.

Taki stres pojawił się w tym roku, na samym początku, i to chyba przez to, że okłamałam przyjaciółkę. W wiedziała o tym druga przyjaciółka i potem, jak kłóciłam się z tą drugą, to ona mnie raz zaszantażowała, że powie o wszystkim tej, którą okłamałam.

No i wtedy poczułam taki uścisk w żołądku i później czułam to przez cały czas. I później zerwałam przyjaźń z tą "przyjaciółką" (tą, która mnie zaszantażowała), bo cały czas się martwiłam itp. - odczułam ulgę. Ale teraz stresuję się bez powodu. Co z tym zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Płaczliwość i apatia

Od jakiegoś czasu bardzo dziwnie się czuję - cały czas płaczę, nie chce mi się nic i o wszystko się martwię. Skończyłam studia i mam pracę, której jednak strasznie nie lubię i nie widzę żadnej przyszłości w związku z nią,... Od jakiegoś czasu bardzo dziwnie się czuję - cały czas płaczę, nie chce mi się nic i o wszystko się martwię. Skończyłam studia i mam pracę, której jednak strasznie nie lubię i nie widzę żadnej przyszłości w związku z nią, jednak nie wierzę, że znajdę inną - teraz jest tak ciężko... Codziennie chodzę do tej pracy, jednak liczę godziny kiedy wyjdę do domu. W nocy budzę się i myślę, że musze tam iść - cały czas się martwię, że nigdzie mnie nie przyjmą, jest taka konkurencja. Wydaje mi się, że jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaje, ciągle płaczę. Jestem kłębkiem nerwów. Kłócę się z chłopakiem, on ma już dość mojego zachowania - nie może już słuchać moich narzekań. Bardzo go kocham, ale w ogóle przestaliśmy ze sobą współżyć - mi się nie chce, nie czuję żadnego pociągu, choć nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jedynym odpoczynkiem są dla mnie książki, głównie te o miłości i pięknym, ułożonym życiu bohaterów. Zazdroszczę im i po każdej przeczytanej książce nie mogę wrócić do codzienności. Martwię się, bo ta sytuacja doprowadza mnie do szału. Co mam zrobić? Normalnie nie chce mi się w tej szarej codzienności żyć. Całymi dniami myślę tylko jak mi źle, nie mogę się skupić na niczym, nawet pracy się boję szukać, bo z góry wiem, że mi się nie uda. Co robić? Co mi jest?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Depresja przed maturą... jak sobie z nią poradzić?

Witam ! Mam poważny problem... za miesiąc matura, a ja stresuję się tym tak bardzo, że nie wiem, czy nie popadam w depresję. Nigdy nie miałam problemów z nauką... zawsze miałam dobre oceny... naukę do matury zaczęłam już we wrześniu....

Witam ! Mam poważny problem... za miesiąc matura, a ja stresuję się tym tak bardzo, że nie wiem, czy nie popadam w depresję. Nigdy nie miałam problemów z nauką... zawsze miałam dobre oceny... naukę do matury zaczęłam już we wrześniu. Jednak moim problemem jest brak wiary w siebie... chociaż spędzam masę czasu nad książkami i maturze podporządkowałam praktycznie całe moje życie, to mam często napady płaczu i zwątpienia w siebie. Chociaż dużo się uczę, cały czas wydaje mi się, że wiem mało i za mało się uczę. Są dni kiedy budzę się i patrzę z optymizmem w przyszłość, jednak za chwile wpadam w dołek. Moim problemem jest chyba zbytnia ambicja, bo bardzo marzę, żeby dostać się w wymarzone miejsce. Dodatkowo wiele osób zapewnia mnie, że świetnie zdam maturę, bo ktoś, kto uczy się systematycznie tak jak ja, na pewno dostanie się tam, gdzie chce. To dodatkowo mnie dołuje - boję się, że zawiodę wiele osób i tym też samą siebie. Próbowałam rozmów z rodzicami, którzy bardzo mnie wspierają, jednak problem tkwi we mnie i w moim charakterze - skłonności do przejmowania się wszystkim. Próbuję nad tym pracować, ale jest mi ciężko, nie wiem już co robić... powoli ta cała gorączka maturalna odbija się na moim zdrowiu... od kilku dni kłuje mnie serce, boli głowa. Dodatkowo mój stan odbija się na relacjach z moim chłopakiem, który choć mnie wspiera, to ma już chyba tego dość, cały czas wypomina mi, że o wszystko go obwiniam. Boję się, że przez mój stan go stracę... próbuję pracować nad sobą, ale nie przynosi to efektów, nie widzę sensu w życiu, nie wiem, co mam robić. Proszę o radę.

Jak ja sobie poradzę w życiu?

Witam. Jestem młodą 21 letnią kobietą. Wydawać by się mogło, że młodość to okres szczęścia, radości, niestety w moim przypadku tak nie jest. Od zawsze byłam bardzo nieśmiała. Myślałam, że z tego wyrosnę, jednak tak się nie stało. Próbowałam już...

Witam. Jestem młodą 21 letnią kobietą. Wydawać by się mogło, że młodość to okres szczęścia, radości, niestety w moim przypadku tak nie jest. Od zawsze byłam bardzo nieśmiała. Myślałam, że z tego wyrosnę, jednak tak się nie stało. Próbowałam już wiele zrobić, aby to pokonać, ale nic z tego nie wyszło. Strasznie mi wstyd z tego powodu. Do tej pory nie wiem jak dotąd udało mi się przetrwać na studiach (jestem na 2 roku zaocznych). Dużo mi pomogły w sumie koleżanki, z jedną chyba nawet się tak bardziej zaprzyjaźniłam, bo wcześniej w liceum nie miałam żadnych bliższych znajomych. Niby powinnam być teraz szczęśliwa, ale nie jestem. Strasznie się wszystkim przejmuję, nawet głupie drobiazgi urastają do olbrzymich problemów. Nie jestem też zbyt asertywna, jak ktoś mnie o coś prosi, to zazwyczaj nie odmawiam, chociaż czasem bym po prostu chciała wyrazić swoje zdanie, ale nie potrafię,to nie jest takie proste. Sytuację pogarsza fakt, że niemal ciągle porównuję się z rodzeństwem, zwłaszcza z siostrą, która jest w zbliżonym wieku do mnie(o rok młodsza). Strasznie mi przykro, że nigdy nie będę mogła jej dorównać. Że ona dostała się na tę uczelnię, co ja chciałam (zabrakło mi dość sporo punktów), że jest taka zdolna, zawsze w szkole najlepsza uczennica, laureatka wielu konkursów. No i jeszcze zazdroszczę jej wyglądu. Sama jako uczennica całkiem nieźle chyba się uczyłam, ale nigdy nie byłam z siebie zadowolona. Nie lubię się też za wygląd. Do tej pory odchudzam się, bo oczywiście uważam, że jestem za gruba. Mimo, że wiele osób już mnie pochwaliła, że schudłam i lepiej wyglądam, ja się wciąż przejmuję, że źle wyglądam. Myślałam, że poczuję się pewniej, ale to chyba tak do końca nie działa. Wciąż jestem rozczarowana sobą, że jestem do niczego, że do niczego się nie nadaję. Jak nie mam zajęć na uczelni, to siedzę w domu, bo wstyd się przyznać pracy nie mam i rodzice mnie utrzymują. Już raz pracowałam na stażu, ale jak się skończył, to nie miałam sił i ochoty na szukanie nowej pracy. Zresztą nie wyobrażam sobie, że znowu będę musiała chodzić do urzędu pracy i załatwiać sobie pracę-po prostu boję się, że wyjdę na idiotkę. No i bałabym się, czy dam sobie w niej radę. I w tym tkwi problem. Ja nawet się boję, że nie ukończę studiów, bo nie zdam jakiegoś egzaminu albo – co gorsza – nie zdobędę licencjatu. i tak siedzę w domu i albo się uczę albo czasem bezmyślnie oglądam jakieś głupie programy w telewizji. O swoich problemach raczej z nikim nie rozmawiam bo jest mi wstyd. Mojej najbliższej koleżance raczej się zwierzam, jest ona co prawda bardzo fajna, ale ja nie potrafię się przyznać, że coś mnie trapi. Rodzicom też raczej nie mówię o tym bo nie chcę wyjść na niezdarę, kogoś, kto nie radzi sobie w życiu. Co ja mam z tym zrobić? Strasznie się denerwuję, że moje życie będzie pozbawione sensu, takie bezbarwne, że po prostu zginę w tym świecie. Źle się z tym czuję. Czuję się przegrana.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie mogę być taka jak inni?

Opiszę swoją sytuację. Mam 12 lat, 43 kg oraz 154 cm. Od półtora i roku mam problem z  nadpotliwością. Mianowicie w szkole z bladych policzków w minutę zrobiłam się mocno różowa na całej twarzy. Minęło po ok. 2-4 dniach, jednak... Opiszę swoją sytuację. Mam 12 lat, 43 kg oraz 154 cm. Od półtora i roku mam problem z  nadpotliwością. Mianowicie w szkole z bladych policzków w minutę zrobiłam się mocno różowa na całej twarzy. Minęło po ok. 2-4 dniach, jednak potem zaczęłam robić się bardzo czerwona. Po 2-3 tyg. zaczęłam się pocić.. Nie, nie śmierdzi, gdyż dbam o higienę. Mam tylko wielkie mokre plamy na ubraniach. Niedawno, jakieś 2-4 tyg. temu rumieńce stały się bledsze, jednak problem potu bardzo się nasilił. Zaczęłam się pocić na plecach, w miejscu intymnym, pod pachami, pocą mi się stopy oraz dłonie. Na każdej lekcji, gdy oprę się o podparcie na krześle, w moment zaczynam być cała mokra, także gdy usiądę. Mam wielkie kompleksy, zaczynam unikać kontaktu z ludźmi i krępują mnie wszystkie ruchy. Mam dosyć, szczególnie gdy widzę moich znajomych, którzy nawet troszkę się nie spocą. Czasami, tak z niczego, nachodzi mnie takie jakby ciepłe uczucie po całym ciele, robię się czerwona i pocę się. Problem jest jak wyjdę z domu - tylko tam się nie pocę i w sklepach gdy z mamą jestem - też się nie pocę. Najgorsze jest to, że zamieniam się w "niewolnika" własnej duszy. Byłam promienną, inteligentną, zabawną, ciekawą świata dziewczyną, a zamieniłam się w ponurą osobę. Mam dość! Nie cierpię tego...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy choroba objawiająca się jak grypa po każdym większym stresie może być objawem depresji?

Witam. Mam 35 lat i jestem kobietą. Od jakiegoś roku zauważyłam u mnie taką prawidłowość, przy każdym większym stresie ja na drugi dzień nie mogę wstać z łóżka, czuję się jak ciężko chora z objawami typowo grypowymi (ból gardła, mięśni,...

Witam. Mam 35 lat i jestem kobietą. Od jakiegoś roku zauważyłam u mnie taką prawidłowość, przy każdym większym stresie ja na drugi dzień nie mogę wstać z łóżka, czuję się jak ciężko chora z objawami typowo grypowymi (ból gardła, mięśni, ostatnio nawet stan podgorączkowy). Myślałam, że to tylko spadek odporności, rozmowa z bliską mi osobą wskazała jeszcze kilka innych objawów. Zawsze wstaję niewyspana, obojętnie, czy kładę się wcześniej, czy później, bolą mnie mięśnie zwłaszcza pleców. Mam zachwiania emocjonalne, potrafię się śmiać, by za chwilę się popłakać. Nie wiem, reszta objawów nie jest tak uciążliwa jak to chorowanie, bo jestem nie do życia, a mam dzieci, dom i bardzo dużo pracy zawodowej. Proszę o odpowiedź, jeżeli to objaw depresji, to będę się leczyć, jeżeli nie, to co to może być? Dodam, że nie przeżyłam żadnej traumy, utraty kogoś bliskiego i innego wydarzenia, które mogłoby spowodować depresję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić w nowej pracy?

Witam, mam 20 lat i od kilku dni podjęłam pierwszą pracę w moim życiu. Na początku się cieszyłam i to bardzo, ale teraz mam jej dość. Pracuję w supermarkecie spożywczym na kasie, często brakuje mi pieniędzy na wydawanie i wtedy...

Witam, mam 20 lat i od kilku dni podjęłam pierwszą pracę w moim życiu. Na początku się cieszyłam i to bardzo, ale teraz mam jej dość. Pracuję w supermarkecie spożywczym na kasie, często brakuje mi pieniędzy na wydawanie i wtedy nie mam jak wydać, ogarnia mnie panika. Kierowniczka nie chce nam rozmieniać pieniędzy, a ja siedzę przez 8 godzin w pełnym stresie. Co więcej, jak przychodzę do domu, nie umiem się od tego odciąć, w głowie ciągle analizuję miniony dzień, wybucham wtedy płaczem. Najgorsze jest to, że żadna z koleżanek, które też siedzą na kasie, nie chce mi rozmieniać pieniędzy. Moja mama mówi, bym się tak nie przejmowała, ale ja nie umiem. Co mam zrobić, by sie tak nie zadręczać? A może to po jakimś czasie przejdzie samo? Proszę mi coś doradzić...

Czy brak aktywności, nuda i mała ilość bodźców mogą wywołać stres i napięcie?

Czesio pisze się, że ludzie którzy maja zbyt dużo obowiązków, pracy, stresów dnia codziennego zapadają na depresję, nerwicę, maja różne objawy somatyczne. Chciałabym się dowiedzieć czy to nie jest przypadkiem tak, że to samo działa w drugą stronę?... Czesio pisze się, że ludzie którzy maja zbyt dużo obowiązków, pracy, stresów dnia codziennego zapadają na depresję, nerwicę, maja różne objawy somatyczne. Chciałabym się dowiedzieć czy to nie jest przypadkiem tak, że to samo działa w drugą stronę? Czy człowiek który nagle przestaje mieć zajęcia, cele, którego aktywność z jakiegoś powodu jest obniżona łatwiej "nakręca się" i zwraca uwagę na swoje "głupie myśli" - no i ma dużo czasu żeby w nie wchodzić, analizować siebie itd. I generalnie źle się czuje... W moim życiu tak się złożyło, że przez dwa lata niczym konkretnym się nie zajmowałam. Na studiach nic się już nie działo, zajęcia odbywały się rzadko, pracowałam kilka godzin tygodniowo, ale nie było to nic porywającego... Dużo czasu zaczęłam spędzać w domu, często przy komputerze, nie miałam żadnych realnych, codziennych spraw i problemów wiec zaczęłam sobie je wymyślać. Miałam dużo czasu na rozmyślania, analizy, czytanie, nic innego się nie działo, więc to się stało głównym moim zajęciem. W mojej głowie pojawiały się głupie myśli (ze coś jest ze mną nie tak) więc w nie wchodziłam, myślałam, analizowałam. Miałam problemy z zasypianiem. Byłam rozdrażniona, czułam niepokój. Zauważyłam jednak, że gdy tylko coś zaczynało się dziać w moim życiu (gdy szukałam pracy lub gdy zerwał ze mną chłopak) wszystkie moje wyimaginowane problemy i obsesje nagle znikały. Uwaga skupiała się na tym co się dzieje. Gdy nic się nie działo, był spokój, rutyna w mojej głowie znów pojawiały się głupie myśli. Czy to co się ze mną dzieje można jakoś wytłumaczyć? Może jest to częste zjawisko, że ludzie, którzy np. idą na emeryturę, kobiety które nie podejmują pracy zawodowej - możne często takie osoby zaczynają mieć problemy emocjonalne i właściwie nie ma co się dziwić. Jestem z natury osobą towarzyską, lubiącą jak coś się dzieje ekstrawertyczką, lubię emocje. Czy to możliwe że sposób w jaki żyłam powodował, że źle się czułam? Czy jeśli zmienię swoje życie, poczuję się lepiej? Czy to jest chore, że nie lubię spokoju i rutyny? Czy są tacy ludzie? Czy to normalne? Kiedy jest spokój i nic się nie dzieje czuje się "chora" i wymyślam sobie problemy, byleby tylko czymś zając głowę i poczuć jakieś emocje.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Przemoc psychiczna jako przyczyna nerwicy

Witam, jestem jedynaczką, ale tylko fizycznie. Moje rodzeństwo - a dokładnie trójka - zmarło. Mnie, jako jedynej, w dodatku urodzonej w 28. tygodniu ciąży udało się przetrwać. Choć początek życia spędziłam w szpitalach, jednak się udało. Po takich katorgach Bóg...

Witam, jestem jedynaczką, ale tylko fizycznie. Moje rodzeństwo - a dokładnie trójka - zmarło. Mnie, jako jedynej, w dodatku urodzonej w 28. tygodniu ciąży udało się przetrwać. Choć początek życia spędziłam w szpitalach, jednak się udało. Po takich katorgach Bóg mógłby mnie oszczędzić i życie usłane różami ofiarować… niestety.

Matka okazała się alkoholiczką. Przez swoje picie poroniła 3 ciąże. Tata też popijał, ale przynajmniej się nie awanturował, nie wysyłał mnie od 5. roku życiu do sklepu po alkohol itd. Za to bił mamę. Tego, jak i wielu innych rzeczy, doświadczałam każdego dnia. 2 lata temu dowiedziałam się, że jestem DDA. Wydało się to w momencie, kiedy stałam się agresywna wobec partnera i nie umiałam poradzić sobie ze emocjami. Od tamtej pory jestem pod opieką psychologa. Niestety - o efekty terapi ciężko.

Mój tata mieszka obecnie za granicą, mama mieszka w rodzinnym mieście, a ja studiuję kilkaset kilometrów od niej. Kilka dni temu przyjechałam do rodzinnego domu z chłopakiem, aby spędzić czas z rodzicami i nacieszyć się przemianą mamy, która za moją sprawą została wysłana na terapię AA. Od chwili kiedy przyjechałam okazało się, że moja mam ze mną rywalizuje. Jest zazdrosna o głupie złotówki, które tata dał mi na obiad, wszytsko chce mieć dla siebie. Jak tylko znajdzie powód (nieuzasadniony i logicznie nieskorelowany z jej zachowaniem) to mnie wyzywa (psychicznie chora, iditoka). Dziś cały dzięń rodzice mnie atakują. Doprowadziło mnie to kilkakrotnie do płaczu.

Czuję się jakbym była ich problemem, ich pomyłką itd. Moje myśli kłębiły się dziś wokół samobójstwa. Zdaje sobie sprawę ze jestem słaba psychicznie. Choć jestem świadoma, że moja mama i tata są osobami prostymi, nie umiem przymknąć oka na ich obrazy i zachowanie. Moja mama w życiu niczego się nie dorobiła, bo nie pracowała, tylko piła. Mój tata zarobił na wszystko, ale ona i tak roszczy sobie do tego dorobku prawo. Ja mam to gdzieś, ale skoro studiuję dziennie i mam poniżej 26 lat to rodzice muszą mnie utrzymywać, a teraz oboje wyjeżdżają na miesiąć za granicę i obawaiam się, że mnie oleją i na jedzenie nie dostanę.

Tyle przez nich wycierpiałam i tyle cierpię. Cała 2-letnia terapia jest wynikiem tego, jak mnie traktowali całe życie i jeszcze, na domiar złego, dalej mnie atakują. Z utęsknieniem czekałam na wakacje i na ten moment, a teraz czuję, że nie tutaj jest moje miescje. Najgorsze jest to, że teraz czuję, że nigdzie nie czuję się bezpiecznie i spokojnie. Piszę, ponieważ nie wiem jak się odnaleźć w tej sytuacji, nie umiem "wyluzować", wszystko to mnie bardzo dotyka. Nie umiem z nimi porozmawiać, poza tym bałabym się, bo często od nich słyszę, że "jestem poje**na". Słyszę to, kiedy mam odmienne zdanie niż tata, albo on uważa się za mądrzejszego w danej kwestii. Proszę o poradę kogoś, kto jest poza tą sytuacją, poza moimi emocjami.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Stres i nerwica lękowa

Witam. Mam 20 lat i nerwicę lękową. Lęk pojawił się w pół roku temu, gdy na studiach pokłóciłem się ze znajomą. Początkowo lęk pojawiał się gdy ją widziałem, potem gdy byłem na uczelni, a teraz, mimo iż są wakacje, nie...

Witam. Mam 20 lat i nerwicę lękową. Lęk pojawił się w pół roku temu, gdy na studiach pokłóciłem się ze znajomą. Początkowo lęk pojawiał się gdy ją widziałem, potem gdy byłem na uczelni, a teraz, mimo iż są wakacje, nie mogę przestać o tym myśleć. Zdaję sobie sprawę, że to jest potwornie błahe, ale nie mogę się po prostu opanować z powodu tylko tej jednej osoby. Dodam jeszcze, że dalsze nasze relacje były neutralne, ale lękałem się odezwać na studiach, że ta osoba mnie skrytykuje. Umówiony jestem już z psychiatrą w tym miesiącu. Jestem już zmęczony stresem. Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Jak mogę pomóc mojej dziewczynie?

Witam. Piszę tutaj, bo bardzo martwię się staniem psychicznym mojej dziewczyny. Kompletnie nie radzi sobie ze stresem. Na każdą kłótnie reaguje bardzo emocjonalnie, cały czas płacze, a nawet robi sobie krzywdę. Uderza głową o ścianę, podłogę, szarpię się za włosy…...

Witam. Piszę tutaj, bo bardzo martwię się staniem psychicznym mojej dziewczyny. Kompletnie nie radzi sobie ze stresem. Na każdą kłótnie reaguje bardzo emocjonalnie, cały czas płacze, a nawet robi sobie krzywdę. Uderza głową o ścianę, podłogę, szarpię się za włosy… Dużo z nią zacząłem rozmawiać na ten temat - powiedziała mi, że czuje się nikomu niepotrzebna, że praktycznie ma tylko mnie, a jakby mnie straciła to by sobie coś zrobiła. Rodzice wychowywali ją twardą ręką, za każde przewinienie była policzkowana. Dziewczyna ma 18 lat, teraz jej rodzice zaprzestali praktyk cielesnych, ale czuję, że w tym tkwi sedno jej stanu. Dzisiaj czarę goryczy przelała sytuacja przy moich rodzicach: troszkę się przy stole posprzeczaliśmy i uderzyła mnie ręką w twarz. Było to dla mnie wstrząsające, ona sama stwierdziła, że i tak lekko mnie uderzyła, bo od rodziców dostawała mocniej. Nie odzywałem się do niej, siedzieliśmy w moim pokoju, ją ta cisza doprowadziła do histerii, ponownie zaczęła płakać i uderzać głową o ścianę . W końcu ją uspokoiłem, mocno przytuliłem i zacząłem ją przekonywać, że nadal ją mocno kocham. Boję się jednak, że w końcu coś sobie zrobi. Jak jej mogę pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Jak uwierzyć w siebie i ciągle się nie smucić?

Jestem kobietą aktywna i staram się wykorzystywać czas. W pracy za bardzo się angażuje i jak coś jest nie tak - od razu się denerwuję, wmawiam sobie, że to moja wina. Nie potrafię oddzielić pracy od życia osobistego bowiem...

Jestem kobietą aktywna i staram się wykorzystywać czas. W pracy za bardzo się angażuje i jak coś jest nie tak - od razu się denerwuję, wmawiam sobie, że to moja wina.

Nie potrafię oddzielić pracy od życia osobistego bowiem boję się, że zawalę coś w pracy przez np. niesprawdzenie w domu codziennie, kilka razy, poczty służbowej. Nie potrafię być asertywna. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi, tylko każdy ma do mnie pretensje.

Z moim narzeczonym już się boję rozmawiać, bo obawiam się, że będzie mi mówił, że przesadzam. W nocy nie śpię, bo boję się pójść do pracy. Nie potrafię już sobie z tym sama radzić. Jak wracam do domu to jestem zdenerwowana.

Patronaty