Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Trauma: Pytania do specjalistów

Czy to było molestowanie seksualne?

Witam, mam teraz 19 lat a sytuacja o którą chciałbym zapytać miała miejsce gdy miałem 7 lat, miałem wtedy kolegę w wieku 16 lat, który kilka razy zaciągnął mnie w krzaki w sumie do niczego nie doszło oprócz tego, że...

Witam, mam teraz 19 lat a sytuacja o którą chciałbym zapytać miała miejsce gdy miałem 7 lat, miałem wtedy kolegę w wieku 16 lat, który kilka razy zaciągnął mnie w krzaki w sumie do niczego nie doszło oprócz tego, że ten chłopak kazał mi kucnąć, zamknąć oczy, pytał się jaki smak lodów lubię, mówił abym zamknął oczy i otworzył buzie i w tym momencie ściągał spodnie aby mi po prostu wiadomo co zrobić... Ja nie dałem się temu do końca bo doszło do tej sytuacji kilka razy, ale zawsze jedyne do czego doszło to dotykanie mnie jego członkiem po ustach... Niby do niczego tak naprawdę więcej nie doszło, ale ja dzisiaj mając 12 lat więcej nie potrafię sobie poradzić z tym faktem, nie potrafię o tym zapomnieć, a gdy leżąc w łóżku przypomnę sobie o tym nie mogą usnąć przez kilka godzin, często się trzęsę gdy o tym myślę, nie potrafię o tym zapomnieć... Od trzech lat leczę się na depresje i zaburzenia lękowe u psychiatry, od pół roku uczestniczę w psychoterapii, ale nigdy nikomu o tym jeszcze nie mówiłem. W dodatku mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów z chłopakami, po prostu się ich boje gdy jestem sam... Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Byłam poniżana w szkole - czy to może mieć wpływ na moje obecne życie?

Mam już 21 lat. W latach gimnazjalnych chłopcy wyśmiewali mnie i porównywali do knura. A ubierałam się normalnie, używałam dezodorantów... W pierwszej klasie poradziłam sobie z tym problem, później ten problem stał się gorszy od poprzedniego - zaczęli już przeklinać....

Mam już 21 lat. W latach gimnazjalnych chłopcy wyśmiewali mnie i porównywali do knura. A ubierałam się normalnie, używałam dezodorantów... W pierwszej klasie poradziłam sobie z tym problem, później ten problem stał się gorszy od poprzedniego - zaczęli już przeklinać. Uciekałam od nich wszędzie, gdzie ich nie było, żeby mieć spokój. Nauczyciele widzieli mnie zawsze samą i zaczęli w to ingerować, ale nie przynosiło to efektów. Nawet gdy pomagały mi koleżanki z klasy, myślałam o sobie najgorsze rzeczy. Chciałam nawet coś sobie zrobić, lecz nie byłam do tego zdolna. Rodzicom mówiłam, żeby mi nie pomagali, bo może być gorzej. Bałam się ich okropnie. Gdy wyszłam z gimnazjum, miałam spokój, a gdy ich spotkałam, nie zwracam na nich uwagi - jakbyśmy się nie znali. W pierwszej klasie zawodówki zaczęła dręczyć mnie koleżanka. Przez inną koleżankę, która naopowiadała jej złych rzeczy o mnie, ciągle płakałam. Nie umiałam z tym dać sobie rady, nie miałam siły na nic, miałam zawsze pocięte dłonie. Gdy pytali, co mi się stało, mówiłam, że kot mnie podrapał. Znalazłam wsparcie u chłopka, przestałam się ciąć i koleżanka zobaczyła, że nie jestem taka, jak jej mówili... Obecnie ciągle się stresuję. Tabletki mi już nie pomagały, to przestałam je brać, ale nadal jak coś mnie denerwuje, mam złe myśli. Każda głupia sytuacja mnie denerwuje. Jedno słowo, np. imię, mnie wystraszy. Czasem boję się cienia, że ktoś idzie za mną. Inni mówią mi, że mam iść do psychologa, ale ja się boję opinii innych. Stres zżera mnie bardzo, już nie wiem, co mam robić. Pomóżcie mi.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy agresja słowna w dzieciństwie może być przyczyną silnego stresu w późniejszych latach?

Mam już 21 lat. W latach gimnazjalnych byłam dręczona przez grupkę chłopaków bez powodu, przezywali mnie i przeklinali na mnie. Zaczęłam unikać tego i chodziłam gdzie się da i byłam zamknięta w sobie. Nauczyciele zauważyli co się dzieje i koleżanki...

Mam już 21 lat. W latach gimnazjalnych byłam dręczona przez grupkę chłopaków bez powodu, przezywali mnie i przeklinali na mnie. Zaczęłam unikać tego i chodziłam gdzie się da i byłam zamknięta w sobie. Nauczyciele zauważyli co się dzieje i koleżanki zaczęły się tym interesować i pomagać mi. Ale ja nie chciałam, żeby mi pomagali, bo uważałam że będzie gorzej i było. Nauczyciele rozmawiali z nimi, ale to nic nie pomogło. Miałam wtedy najgorsze myśli, nie chciało mi się iść do szkoły, chciałam ją zmienić. Ale coś mnie tknęło, że jak zmienię to oni pomyślą, że się poddałam. Kiedy były z nimi rozmowy, było gorzej. Nienawidziłam się tak bardzo, że myśli były gorsze, często płakałam. Jak wyszłam z gimnazjum i jak ich spotykam, to tak jakbym ich nie znała. W pierwszej klasie w zawodówce miałam problem z koleżanką. Dokucza mi przez inną, która jej nagadała i nie wytrzymałam i zaczęłam się ciąć, bardziej płakać. Później zrozumiałam, że jestem inna niż jej mówiono o mnie i było ok. Myśli mam dalej te same, nienawidzę siebie, boję się strasznie ciemności. Codziennie ciągle się stresuję, nie mogę uwierzyć już w siebie. Jedno słowo ktoś do mnie powie, np. imię - jestem cała wystraszona. W pracy czuję się nielubiana, choć lubię to co robię. Z pozoru wyglądam normalnie uśmiechnięta, ale nikt nie wie co mnie tak naprawdę dręczy. Niektóre osoby mówią mi, że powinnam spotkać się z psychologiem, ja się boję. Tabletki na uspokojenie brałam, nie pomagały. Przestałam brać. Teraz nie daję już rady z stresem. Nie wiem co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Jak sobie poradzić ze skutkami molestowania w przeszłości?

Mam 27 lat i złe wspomnienia z dzieciństwa. Byłam molestowana w wieku 15 - 16 lat. Do tej pory nie mogę tego zapomnieć.W tamtym czasie miałam silną depresję, próbowałam odebrać sobie życie biorąc tabletki i podcinając sobie żyły, na...

Mam 27 lat i złe wspomnienia z dzieciństwa. Byłam molestowana w wieku 15 - 16 lat. Do tej pory nie mogę tego zapomnieć.W tamtym czasie miałam silną depresję, próbowałam odebrać sobie życie biorąc tabletki i podcinając sobie żyły, na szczęście nic złego mi się nie stało. Byłam w takim stanie, że ojciec, gdy wracałam ze szkoły, stwierdził, że ćpam! Starałam się nie słyszeć tego co do mnie mówił. Potrafił zamknąć się ze mną w pokoju i godzinami opowiadać mi jakieś brednie. Zamykałam się wtedy w sobie i udawałam, że nie słyszę - gapiąc się w jakiś punkt. Po jakimś czasie zaczęłam uciekać z domu bo było coraz gorzej. W końcu doszło do tego, że ojca aresztowano, po kilku miesiącach wyszedł z więzienia, my w tym czasie z mamą i siostrą wyprowadziliśmy się z domu o przecznice dalej... I znowu się zaczęło. Ojciec praktycznie nie miał już ze mną kontaktu, ale próbował zastraszyć. Chodził po nocach pod oknami, świecił reflektorami po oknach, podsłuchiwał rozmowy itp. W tej chwili jestem już po jednym związku, mam 1,5 roczne dziecko i wychowuję je sama. Od chwili gdy urodził się mój syn mam więcej siły do życia. Wcześniej często miewałam złe myśli i różne próby samobójcze, raz już nie dużo brakowało. Staram się nie brać leków, bo boję się, że wróci do mnie jakaś lekomania. Chciałabym normalnie żyć... Jedno małe załamanie i zaraz wszystko wraca.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bronię się przed wspomnieniami z dzieciństwa, ale one nie dają mi żyć. Co robić?

Szukam w życiu zmian, chyba ucieczki od siebie, wyjaśnienia tego co się ze mną stało... Czasem czuję jakbym tak naprawdę nie żyła, jakby życie było czymś co nie dzieje się naprawdę.Nie pamiętam ile miałam lat gdy po raz pierwszy mój...

Szukam w życiu zmian, chyba ucieczki od siebie, wyjaśnienia tego co się ze mną stało... Czasem czuję jakbym tak naprawdę nie żyła, jakby życie było czymś co nie dzieje się naprawdę.Nie pamiętam ile miałam lat gdy po raz pierwszy mój ojciec dotykał tam gdzie nie wolno, tak bardzo bronię się przed tymi wspomnieniami iż naprawdę nie wiele pamiętam, chociaż miało to miejsce jakoś do 13 roku życia.

Kilkanaście lat totalnej amnezji... staram się jak mogę by nie pamiętać. Jednak to część mnie i mam wrażenie jakby to rujnowało moje życie. Mam męża, małżeństwem jesteśmy od 3 miesięcy - nie potrafię mu jednak dać przyjemności... Zawsze gdy zaczynam tracić kontrole nad tym co się dzieje z moim ciałem wpadam w panikę, duszę się, nie mogę oddychać. Mąż bardzo mnie kocha, otacza opieką, przytula i uspokaja. Czuje się wtedy jak to małe dziecko, którym byłam kiedyś, wtulam się mocno i zasypiam, zmęczona najczęściej płaczem.

Do pewnego czasu było na tyle ciężko, że musiałam spać z misiem z dzieciństwa mając 23 lata. To dziwne - mimo iż wiem, że to nie jest zachowanie normalne to z drugiej strony wiem, że bez tego misia nie dałabym rady zasnąć. Na co dzień staram się funkcjonować na pełnych obrotach, by nikt nie domyślił się jakim słabym człowiekiem jestem w środku, a w zasadzie dzieckiem w świecie dorosłych. Chciałabym móc zacząć świadomie żyć, w pokoleniu w którym się urodziłam.

Chociaż cenie w sobie wiele z przymiotów jakie posiadam dzięki swym przeżyciom to jednak widzę, że swoją nadwrażliwością, delikatnością, zadumą zaczynam odstawać od wyścigu szczurów, zaczynam miewać wahania do jakiego świata właściwie należę, skoro w żadnym sobie nie radze. Zadając tutaj pytania, uzewnętrzniając się, nie wiem, nie wiem czego się spodziewać. Wolałabym uchwycić się czegokolwiek, by nie czuć w sobie takiej pustki.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Zachowuję się jak taki pies, którego bito. Gdzie powinnam się udać po pomoc?

Witam, mam na imię Oszka i mam 21 lat. Nigdy nie byłam silna psychicznie. Nie wiem czy przesadzam czy naprawdę mogę cierpieć na depresję... Pierwsze "objawy" pojawiły się, gdy miałam 15 lat - zmarła moja bliska koleżanka, nie przeżyła przeszczepu...

Witam, mam na imię Oszka i mam 21 lat. Nigdy nie byłam silna psychicznie. Nie wiem czy przesadzam czy naprawdę mogę cierpieć na depresję... Pierwsze "objawy" pojawiły się, gdy miałam 15 lat - zmarła moja bliska koleżanka, nie przeżyła przeszczepu serca, stało się to w lipcu, ale do mojej głowy informacja ta dotarła dopiero we wrześniu (nie wiem jak to wytłumaczyć po prostu mój umysł nie przyjął wiadomości o śmierci Magdy do świadomości). Potem były smutek i płacz. Trwało to ok. 2 miesięcy.

Kolejnym krytycznym momentem w moim życiu było wplątanie się w wieku 16 lat w związek z dorosłym, żonatym mężczyzną innego wyznania. Spotykaliśmy się 3 lata. Przez pewien czas mieszkałam u niego w Anglii. Jego (ex) żona nachodziła mnie, wyzywała. Dodatkowo całą sytuację ukrywałam przed rodzicami. Cała te historia potwornie wpłynęła na moją psychikę, zwłaszcza gdy się rozstaliśmy (było mi strasznie źle, byłam wymęczona psychicznie, byłam zbyt młoda i nie dawałam sobie rady). To bardzo dziwne, ale w ogóle nie pamiętam pierwszych 3 miesięcy od rozstania. Po prostu dziura, jakbym miała amnezję, jakby ta sytuacja nie miała miejsca. Pytałam mamę, co się wtedy ze mną działo, mówiła, że płakałam, całe dnie spałam, nie chciałam chodzić do szkoły, wypadały mi włosy, z nikim nie rozmawiałam. Ogólny kiepski stan utrzymywał mi się przez kolejne 1,5 roku (na każde wspomnienie o tym chłopaku wpadałam w histerię).

Ostatnie przykre wydarzenie to to, że mój przyjaciel maltretował mnie psychicznie (stało się to 1 raz, teraz skasowałam jego nr tel. i zerwałam kontakt, bo się go boję - był mi bardzo bliski...). Doprowadził do stanu paniki, histerii. Chowałam się wtedy w kącie i płakałam, a potem siedziałam, np. na podłodze i kiwałam się bezwiednie jak dzieci z chorobą sierocą. Robił mi różne złe rzeczy z głową, czułam się jak w filmie, wszędzie grała psychodeliczna, elektroniczna muzyka, nie wiedziałam gdzie jestem (to było w nocy w obcym mieście), on nie chciał mi powiedzieć pod jakim adresem mieszkamy, rozbił kopniakiem szybę w samochodzie, był tam alarm. Ja się strasznie bałam, a tam nie było nikogo, kto by mi pomógł. Nie było policji, było pusto. Ja nie wiedziałam co mam robić. Ja się tak bardzo boję... cały czas. On mnie nawyzywał. Powiedział, że jestem obrzydliwa, że jestem nienormalna, autystyczna, że się mnie brzydzi, jestem wariatką, że jestem gruba i brzydka (dzień wcześniej się kochaliśmy - planowaliśmy być razem), to wydarzenie miało miejsce 2 tyg temu.

Od tamtej pory ciągle się boję. Mam myśli samobójcze, bo jestem nienormalna i nikt mnie nie pokocha. Nigdy. Ja nie wiem czy to jest depresja czy ja przesadzam. Krzyczę, ale nikt mi nie pomaga. Bardzo nie lubię teraz ludzi i jestem agresywna. Zachowuje się jak taki pies, którego bito. Gdzie powinnam się udać po pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to był gwałt?

  Witam, mam 24 lata, w zeszłym roku byłam jeszcze kimś zupełnie innym, towarzyską, wierzącą, szanującą się, uśmiechniętą dziewczyna z wysokim poczuciem własnej wartości i planami na życie, którą każda porażka motywowała do działania. Ale to co się wydarzyło zmieniło...

  Witam, mam 24 lata, w zeszłym roku byłam jeszcze kimś zupełnie innym, towarzyską, wierzącą, szanującą się, uśmiechniętą dziewczyna z wysokim poczuciem własnej wartości i planami na życie, którą każda porażka motywowała do działania. Ale to co się wydarzyło zmieniło mnie całą w środku... W zeszłym roku poznałam chłopaka spotykaliśmy się ponad pół roku, ale nie było miedzy nami seksu, prosiłam żebyśmy poczekali z tym aż będę go pewna, a on mnie, kiedy miedzy nami będzie uczucie, ale na pieszczoty w obie strony się zgadzałam (dodam, że wtedy byłam jeszcze dziewicą i ten pierwszy raz był dla mnie bardzo ważny). Widywaliśmy się dość często, ale tylko u mnie, co mnie też dziwiło i zawsze o to pytałam, ale zostałam zbywana. Ponieważ chłopak był sam w domu, postanowił mnie zaprosić do siebie. Przyszłam do niego, jak zawsze oglądaliśmy film, rozmawialiśmy, piliśmy wino. Położyliśmy się spać, przytulił mnie i zaczął dotykać, nie opierałam się, bo wcześniej było miedzy nami coś takiego nie raz, ale tym razem było inaczej. „Wszedł” na mnie, a kiedy zaczęłam się szarpać chwycił mi ręce i powiedział, żebym mu zaufała, że nic mi nie zrobi, że szanuje moje zdanie, no ale zrobił... Zatkało mnie... Powiedziałam, ze strasznie mnie boli, ale on uparł się, że „dokończy”... Potem wszystko już było inne. Pomimo tego co się stało godziłam się na seks z nim jeszcze kilka razy, nienawidziłam siebie za to za każdym razem bardziej, aż w końcu on przestał się mną interesować i nawet sam już tego nie chciał. Rozstaliśmy się, ja to zakończyłam, nie umiałam już z nim rozmawiać jak przedtem, mimo że ciągle coś do niego czułam. Wiem, że to co się stało nie nazywa się gwałtem, bo mogłam krzyczeć, szarpać, wyjść stamtąd od razu, nie uderzył mnie ani nie wyzwał, wiem, że to była moja wina, pozwoliłam na pieszczoty, nic nie zrobiłam, ale teraz jestem innym człowiekiem. Co noc plączę, nikomu nie ufam, nie chce mi się żyć, przestało mnie już cieszyć to co kiedyś cieszyło, nudzą mnie ludzie, nie widzę sensu w tym co robię... Ostatnio doszły jeszcze krzyki w nocy jak się obudzę i kłopoty ze snem. Nie wiem co robić z sobą. Gdzie szukać pomocy? Jak sobie samej z tym poradzić?

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska

Jak poradzić sobie z traumą z dzieciństwa?

Na początek opowiem o sobie. Kiedy miałam 7 lat byłam gwałcona od czasu do czasu, przez około 2 miesięce, nie powiedziałam nic nikomu ze strachu, czułam że jestem współwinna, osamotniona. Zaczęłam bać się ciemności, nie spałam po nocach, w...

Na początek opowiem o sobie. Kiedy miałam 7 lat byłam gwałcona od czasu do czasu, przez około 2 miesięce, nie powiedziałam nic nikomu ze strachu, czułam że jestem współwinna, osamotniona. Zaczęłam bać się ciemności, nie spałam po nocach, w dzień jakby było już wszystko ok. Trochę popłakałam, pogryzło mnie sumienie i z czasem odnalazłam radość z życia. Trochę później zmarł mój tato, zaczęłam często płakać za nim, często też z byle powodu. Zrobiłam się strasznie cicha, zamknięta w sobie. Parę lat później poznałam chłopaka, zakochałam się. Kiedy rozmawialiśmy patrzyłam mu w oczy było dobrze, a kiedy usiadłam mu na kolanach, zobaczył jak omijam go wzrokiem, każde zbliżenie było ucieczką. Pewnego dnia pokłóciliśmy się, "przycisną mnie" i opowiedziałam mu o wszystkim. Była to pierwsza osoba od wielu lat, która dowiedziała się. Potem opowiedziałam o tym paru najbliższym osobom - u mamy nie znalazłam zrozumienia. Wszystkie wspomnienia wróciły, wcześniej było to odstawione już w przeszłość. Od tego czasu wiele zmieniłam. Przestałam być nieśmiała. Chłopak nauczył mnie nie bać się tak bardzo ciemności, mocne światło lampy zamieniłam na delikatną lampkę nocną. Mam problemy z nauką choć zawsze wyciągam oceny i idę dalej, jestem samodzielna, mam przyjaciół, znajomych. Mam marzenia, plany, ale także wiele myśli od samobójczych po morderstwa - wiem, że te myśli to brednie, życie jest realną strefą, a ja nie mam w sobie tyle nienawiści do czynu. Mam wciąż duże opory o opowiadaniu tych wydarzeń mimo, że nie było w tym mojej winy a małe dziecko nie jest trudno zastraszyć, chce na nowo zamknąć ten rozdział. Więc teraz pytam jak przekonać samą siebie, że należy pogodzić się ze śmiercią taty? Dlaczego moje emocje są wciąż takie rozchwiane i ciągle płaczę, skoro od lat pracuje nas sobą? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Czy jest sposób na pociągnięcie do odpowiedzialności rodziców za spowodowanie urazów psychicznych w dzieciństwie?

Bardzo często miewam myśli samobójcze. Mam 45 lat. W wieku 23 lat usiłowałam popełnić samobójstwo, niestety odratowano mnie. Niestety - bo do tej pory żałuję tego. Złożyło się na to ciężkie dzieciństwo itd. Nie korzystałam nigdy z pomocy psychologa, ani...

Bardzo często miewam myśli samobójcze. Mam 45 lat. W wieku 23 lat usiłowałam popełnić samobójstwo, niestety odratowano mnie. Niestety - bo do tej pory żałuję tego. Złożyło się na to ciężkie dzieciństwo itd. Nie korzystałam nigdy z pomocy psychologa, ani psychiatry z przyczyn ideowych. Za moje przeżycia w dzieciństwie odpowiadają rodzice. Tymczasem za leczenie muszę płacić ja sama. W jaki sposób można pociągnąć do odpowiedzialności przynajmniej finansowej rzeczywistych sprawców mojej choroby, tj. rodziców. Ciężko pracuję i nie rozumiem dlaczego dotąd nie ma możliwości obciążenia za leczenie rodziców? W wieku kilku lat, kiedy znęcano się nade mną psychicznie, nie byłam w stanie poradzić sobie z tym sama, a dzisiaj to ja muszę płacić za leczenie? Taka niesprawiedliwość jest dodatkowym czynnikiem pogłębiającym depresję. Prawnie też ciężko tego dowieść, bo dziecko nie pamięta, kto mógł być świadkiem jego przeżyć. Poza tym z reguły przyjmuje się, że rodzice wychowują właściwie, a rezultaty są widoczne dużo później. Czy jest sposób na pociągnięcie do odpowiedzialności rodziców? W jaki sposób? A jeśli nie - to kiedy się to wreszcie zmieni?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy obecny stan jest traumą po poprzednim związku?

Mam 24 lata, od prawie roku jestem w związku ze wspaniałym mężczyzną, który sprawia, że czuję się szczęśliwa. Jednak jest jeden problem. Za każdym razem, gdy on wychodzi na spotkanie w tzw. "męskim gronie", to ja się boję. Boję się,...

Mam 24 lata, od prawie roku jestem w związku ze wspaniałym mężczyzną, który sprawia, że czuję się szczęśliwa. Jednak jest jeden problem. Za każdym razem, gdy on wychodzi na spotkanie w tzw. "męskim gronie", to ja się boję. Boję się, że coś mu się stanie, że mnie zdradzi, że się pobije z kimś. Mój partner jest osobą bardzo spokojną, nigdy nie widziałam go agresywnego, nawet gdy jest pod wpływem alkoholu, to zachowuje zdrowy rozsądek (nie nadużywa, raz, może 2 razy w miesiącu wypije trochę alkoholu i nigdy nie pije do upadłego). Wierzę też, że jestem dla niego ważna, nigdy nie dał mi powodu do zwątpienia w niego i w jego uczucia. Dodam też, że takie wyjścia zdarzają się bardzo rzadko, odkąd jesteśmy razem, tj. w czasie 8 miesięcy było ich 3. Gdy myślę o tym wszystkim rozsądnie, to wiem, że nie mam powodu do strachu, a mimo to on się pojawia. Prawdopodobnie strach ten pozostał po wcześniejszym partnerze, z którym byłam 4 i pół roku. Związek ten był tragiczny, tzn. mój tzw. eks był alkoholikiem, każde jego wyjście było okupione moimi nieprzespanymi i przepłakanymi nocami, często się zdarzało, że wracał pobity, zdradzał mnie (o czym dowiedziałam się po rozstaniu od niego i kilku jego partnerek). Mieszkałam też z eks przez pół roku, co właśnie doprowadziło do całkowitego rozpadu związku, ponieważ zobaczyłam, jaki jest naprawdę. Alkoholizacja była na porządku dziennym, "męskie wyjścia" minimum 2 razy w tygodniu, które kończyły się tragicznie dla niego (jw. wracał pobity) lub dla mnie (agresję wyładowywał na wszystkich sprzętach w mieszkaniu). Trwało to zbyt długo, w końcu odeszłam od niego, co było okropnie trudne. Poskładałam siebie i swoje życie i znów mogłam zaufać. Wtedy pojawił się mój teraźniejszy partner. Wiem, że nie powinnam się bać, ale mimo wszystko ten strach pojawia się, nie mogę sobie znaleźć miejsca, ciągle patrzę w telefon i czekam, aż zadzwoni lub napisze, i czuję dziwny ucisk w klatce piersiowej. Dopiero gdy dzwoni, że jest już w domu, czuję się spokojna i strach powoli odchodzi. Chciałabym wiedzieć, czy to moje zachowanie kiedykolwiek minie. Czy powinnam zgłosić się na konsultację do psychologa?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak wrócić na właściwe tory w życiu?

Dzień dobry, moje problemy trwają już kilka lat i z czasem nabrały wyraźniejszych kształtów, by potem znów się zabliźnić. W wieku 13 lat zostałam wykorzystana seksualnie przez dwóch dorosłych chłopaków, gdy byłam na kolonii. Nie zgwałcili mnie, ale wywarło to...

Dzień dobry, moje problemy trwają już kilka lat i z czasem nabrały wyraźniejszych kształtów, by potem znów się zabliźnić. W wieku 13 lat zostałam wykorzystana seksualnie przez dwóch dorosłych chłopaków, gdy byłam na kolonii. Nie zgwałcili mnie, ale wywarło to na mnie taki szok, że do dnia dzisiejszego nie umówiłam się z żadnym chłopakiem. Dziś mam 20 lat. W wieku 15 lat zachorowałam na anoreksję, byłam kilka razy hospitalizowana, aktualnie zmagam się z bulimią. Moje życie jest jak życie linoskoczka, ciągle na równi pochyłej, jest lepiej, by za chwilę znów cofnąć się o parę kroków wstecz. Z ojcem mieszkałam pod jednym dachem od 5 roku życia, nigdy z nim nie rozmawiałam, myślałam, że umrę, jak miałam z nim zostać sama, a musiałam, gdy mama zachorowała na raka i poszła do szpitala, wówczas miałam 11 lat i przejęłam jej obowiązki domowe. Nigdy w moim domu nie mówiło się o uczuciach, ojciec na mnie krzyczał, nie rozmawiał, nie tulił, a przecież byłam dzieckiem, potrzebowałam tego. Gdy zachorowałam na anoreksję, ojciec zaczął się zmieniać. Pierwszy raz powiedział mi, że mnie kocha jak leżałam z sondą w nosie w szpitalu, miałam 18 lat. Było już za późno. Nie umiem z nim rozmawiać, nie widuję go. Gdy ojciec złagodniał mama zwariowała, dosłownie miałam takie wrażenie. Wrzeszczała o wszystko, o kubek, o brak papieru, o zły widelec na stole, krzyczała i nie mogła przestać. Tłamsiła mojego ojca, była jak huragan, niszczyła wszystko. Nie pozwoliła też nam - mi i tacie, spróbować się do siebie zbliżyć, a może to ja nie chciałam ? On próbował, ja nie potrafiłam. We wrześniu zdradził moją mamę i wyprowadził się z domu, będzie miał nowe dziecko. Moja mama spotyka się teraz z innym mężczyzną, lubię go, ale kompletnie nie ma dla mnie czasu. Wiem, jestem dorosłą osobą, ale czasem wydaję mi się, że nie umiem normalnie funkcjonować w otoczeniu. W zeszłym roku byłam najlepszą studentką, miałam stypendium naukowe, a w tym.. nie uczę się i zdaję tylko egzaminy, dzięki temu, co zapamiętałam z wykładów. Wewnętrznie pragnę mieć chłopaka, ale nie umiem... nie potrafię z nimi rozmawiać, a tym bardziej nie chcę dopuścić by któryś z nich mnie dotknął. Moja rodzina zaczyna się zastanawiać, co się stało, mówi, że jestem ładna i inteligentna, więc dlaczego nie chcę mieć chłopaka. Nie chcę im tego tłumaczyć, ale sobie też nie umiem. miałam tyle okazji poznać kogoś wartościowego i fajnego, ale nie potrafiłam, co więcej, nie umiałam nawet przyjąć zaproszenia na kawie. Izoluje się od ludzi, wymiotuje, gdy nie mogę sobie z czymś poradzić, płaczę i nie widzę sensu. Gdy dobrze się uczyłam, widziałam jakąś wartość w sobie, obecnie nie daje sobie w życiu z niczym rady, nie wkładam w to żadnej pracy, nie chcę przeżyć życia na 20 %, minęło 20 lat, odkąd jestem na świecie, a przez tyle lat, nic nie ułożyło się, tam jakbym chciała. W momencie zdrady ojca, wspierałam mamę jak umiałam, teraz ona mnie nie potrzebuje, a ja.. ? a mi brakuje miłości rodziców, mimo, że mam 20 lat, nie zaznałam jej jak byłam mała, a teraz nie umiem stworzyć normalnych interakcji z ludźmi. Nie radzę sobie.. i nie wiem, jak zmotywować się, by moje życie wróciło na właściwie tory.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przykre zdarzenie sprzed lat - czy ma wpływ na moją psychikę?

Szczęśliwa mężatka, dwoje dzieci, praca, wznowienie studiów (tu ogromny stres)... Zaczęłam mieć problemy z uszami, zatykanie, pykanie, szukałam w sieci i wpadłam na stronę nerwicy... To było wczoraj... Boję się wszystkiego (chyba od zawsze), chyba najbardziej ludzi i okazywania...

Szczęśliwa mężatka, dwoje dzieci, praca, wznowienie studiów (tu ogromny stres)... Zaczęłam mieć problemy z uszami, zatykanie, pykanie, szukałam w sieci i wpadłam na stronę nerwicy... To było wczoraj... Boję się wszystkiego (chyba od zawsze), chyba najbardziej ludzi i okazywania emocji. Boję się zadzwonić i o coś zapytać, w ogóle boję się zagadać do kogoś obcego, niezależnie czy przez telefon, czy osobiście... Chociaż to drugie jest dużo trudniejsze... Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Zaczęłam czytać o nerwicach i wyczytałam, że może je wywołać wydarzenie traumatyczne. Pomyślałam, jaka trauma Cię spotkała... I przypomniało mi się... aż się dziwię, że można tak zapomnieć, zakopać... 11 lat temu wracałam do domu z pracy, była późna noc, zobaczyłam, że ucieka mi autobus, zaczęłam biec, o dziwo kierowca zatrzymał się, więc wsiadłam. Okazało się, że to nie był nocny, a przejazd techniczny... Bałam się, wcisnął mi między uda i powiedział: "poczekaj, tylko się spuszczę". Byłam w szoku, odwiózł mnie do domu... Powiedziałam, gdzie mieszkam, na szczęście bez szczegółów, i głupia podałam nr telefonu. Dzwonił, nie odbierałam... Następnego dnia nie byłam przerażona, było mi wszystko jedno, straciłam tylko poczucie wyjątkowości, to był mój pierwszy "pocałunek" i pierwsze "przeżycie seksualne", zaczęłam uznawać, że inni mogą, dlaczego ja mam czekać na Tego Jedynego... Nie miałam żadnych lęków, wyparłam to i koniec, przyśniło mi się, to nie ja tam byłam. Dopiero parę lat później zaczęłam się bać, jakieś dwa-trzy lata później zaczęły się lęki. Po 5 latach przerwałam studia. Od 2,5 roku pracuję, rok temu wznowiłam studia, wróciły lęki, obgryzanie paznokci, myśli samobójcze, skubanie ust, a od wczoraj poczucie winy, płacz...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

W wypadku straciłem dwóch braci i chyba dzieje się teraz ze mną coś złego. Co robić?

Witam, mam 25 lat, mam na imię Piotrek. Od dłuższego czasu mam problemy z koncetracją i motywacją, zacząłem się bać ciemności i pojawiły się lęki. Miewam dosyć często koszmary, boję się przyszłości, że sobie nie poradzę, mam...

Witam, mam 25 lat, mam na imię Piotrek. Od dłuższego czasu mam problemy z koncetracją i motywacją, zacząłem się bać ciemności i pojawiły się lęki. Miewam dosyć często koszmary, boję się przyszłości, że sobie nie poradzę, mam jakieś głupie myśli typu: czy na pewno zamknąłem szafkę, drzwi, itp. Może wszystko jest to przez fakt, że straciłem dwóch braci w wypadku samochodowym. Od tamtej pory jakoś nie mogę dojść do siebie. Cały czas gdzieś jestem myślami, od pewnego czasu tak jakbym słyszał głos w środku siebie, który cały czas nie daje mi spokoju i jest zły.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy czas już ze sobą skończyć?

Tak więc zacznę od podania mojego wieku - 20 lat, płeć mężczyzna. Otóż jestem od 7 m-cy z zagranicą, przepraszam, ale mam w głowie setki myśli i nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, chociaż nie wiem czy...

Tak więc zacznę od podania mojego wieku - 20 lat, płeć mężczyzna. Otóż jestem od 7 m-cy z zagranicą, przepraszam, ale mam w głowie setki myśli i nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, chociaż nie wiem czy to ma jakiś znaczący wpływ, miałem dość trudne dzieciństwo, tzn. ojciec pił, bił mnie i matkę, uciekliśmy od niego gdy miałem 7 lat, następnie moja matka wyszła za mąż po raz drugi, jednak było jeszcze gorzej. Pocieszenia szukałem w narkotykach i tak od 14 roku życia do grudnia ubiegłego paliłem czynnie zioło, plus okazyjnie coś mocniejszego. Mam jeszcze problem z alkoholem, ale o tym później. Moje największe problemy zaczęły się właśnie tutaj, z racji narodowości byłem szykanowany, poniżany, wmawiano mi, że do niczego się nie nadaję itd., nie moglem nawet pić w pracy. Mój dzień wyglądał tak: po pracy piłem i ćpałem, było tak codziennie, inaczej nie moglem funkcjonować, ponieważ ciągle o niej myślałem. Później odstawiłem narkotyk, miałem problemy ze snem, spałem po 2 godz, w głowie tylko to, że jutro muszę tam iść. Miesiąc temu zrezygnowałem, znalazłem inną pracę, jednak pojawiły się u mnie dziwne lęki, pociłem się i trzęsły mi się ręce, ostatecznie zrezygnowałem i stwierdziłem, że wracam do Polski. Zastanowiłem się nad własnym życiem, doszedłem do wniosku, że w tym roku pójdę na studia, rodzina nie była zachwycona tym pomysłem, mimo że mają warunki finansowe, abym mógł dziennie studiować, z ojcem nie mam kontaktu. Szkołę średnia zawaliłem tzn., zdałem dość dobrze matur, z tym, że wszystko na podstawie i raczej nie dostanę się na państwową uczelnie. Rodzina wygania mnie do pracy, a ja jestem tak zdołowany, iż nie mam nawet siły próbować, nie wierzę w siebie, sama myśl, że mam coś robić mnie przytłacza. Od jakiegoś czasu mam dziwne zmiany nastroju, raz czuję się pewnie i wierzę, że będzie dobrze, że pójdę na te studia i je skończę, a raz, tak jak dziś, nie mam ochoty na nic, cały dzień leżałem i myślałem o tym, że albo jutro rano obudzę się kimś innym, albo kończę z tym wszystkim. Boję się, że z tych studiów nic nie wyjdzie, a to moja jedyna szansa, bo wreszcie zrozumiałem, że mogę je skończyć, chciałem iść na dzienne po to, żeby całkowicie się im poświecić, a reakcja rodziny wygląda tak: „wymyśliłeś sobie te studia, bo ci się pracować nie chce” - chce mi się, ale strasznie się boję po tym co tu się stało. Nie wiem czy narkotyki, alkohol i moje dzieciństwo mają wpływ na to jak się teraz czuję, ponieważ nigdy otrzymałem pomocy specjalisty. Jak tak dalej pójdzie to czuję, że to koniec nawet mam już wszystko zaplanowane.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co powoduje, że czuję się tak źle? Nerwica czy depresja?

Jestem mężczyzną w wieku 23 lat. Wszystko zaczęło się po śmierci mamy. Gdy miałem 12 lat nerwowa sytuacja w domu doprowadzała mnie do takiego zdenerwowania, że robiło mi się słabo, a nawet raz cały zmrowiałem. Od tamtego czasu powiedziałem sobie,...

Jestem mężczyzną w wieku 23 lat. Wszystko zaczęło się po śmierci mamy. Gdy miałem 12 lat nerwowa sytuacja w domu doprowadzała mnie do takiego zdenerwowania, że robiło mi się słabo, a nawet raz cały zmrowiałem. Od tamtego czasu powiedziałem sobie, że nie będę się już tak denerwował, bo szkoda mego zdrowia, ale pojawiły się takie dolegliwości jak wieczna zgaga po czymkolwiek, która bywała coraz częściej, aż do momentu, że była dla mnie codziennością oraz rozdrażnienie, zawroty głowy i niedotlenienie, zazwyczaj z rana.

Dopiero zwróciłem się do lekarza z tym 1,5 roku temu. Przepisano mi tabletki na ochronę żołądka takie jak A*** itp., zażywam je do dziś, ale pomogły tylko na zgagę. Obecnie moimi dolegliwościami są bóle brzuch, zaburzenia jelit, wzdęcia czy rozwolnienie, mdłości (całymi dniami jakby chciało mi się wymiotować), kłucie w mostku, a czasem w klatce, wiecznie jestem zmęczony. Mam zaburzenia snu, drgawki przy zasypianiu, napady agresji czy silnego rozdrażnienia umysłowego, czasem z błahego powodu.

Czasem jestem nadpobudliwy, a drugiego dnia wstaję zmęczony, bez energii, bez chęci do czegokolwiek i zmuszam się do wszystkiego, próbuje to zagłuszyć sportem czy zajmowaniem się czymś, co kocham, ale staję się tylko coraz bardziej agresywny, wybuchowy i mam wieczne huśtawki do nadpobudliwości do braku energii.Wszystko kontroluję, tylko że mnie to męczy. Mam myśli samobójcze, ale nigdy bym tego nie zrobił, bo za bardzo kocham życie, tylko to przeszkadza mi czasem w funkcjonowaniu, np. w pracy, która jest bardzo stresująca.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zapomnieć o tym, że dziadek molestował mnie seksualnie?

Mam 13lat i poważny problem. W wieku ok. 10-11 lat byłam molestowana przez dziadka (podglądał mnie, opowiadał o seksie, proponował seks, groził, pokazywał pornografię), na szczęście nie zgwałcił mnie jeszcze. Cały czas czuję, że to moja wina. Gdy próbowałam to...

Mam 13lat i poważny problem. W wieku ok. 10-11 lat byłam molestowana przez dziadka (podglądał mnie, opowiadał o seksie, proponował seks, groził, pokazywał pornografię), na szczęście nie zgwałcił mnie jeszcze. Cały czas czuję, że to moja wina. Gdy próbowałam to powiedzieć komuś z rodziny nikt mi nie wierzył. Co robić? Nikomu nie mogę teraz zaufać, stale źle się czuję z tego powodu, pogorszyłam się w nauce. Nie wiem co robić, nikt mi nie wierzy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój chłopak przeżył wypadek samochodowy, ale dziwnie się zachowuje. Jak mu mogę pomóc?

Ja z pytaniem, ponieważ nurtuje mnie zachowanie mojego chłopaka, ma 26 lat. Ponad 6 lat temu przeżył wypadek, w którym jako jedyny przeżył (nie był kierowcą). Jesteśmy para od 3 lat, martwię się bardzo o niego, bo ma dziwne huśtawki...

Ja z pytaniem, ponieważ nurtuje mnie zachowanie mojego chłopaka, ma 26 lat. Ponad 6 lat temu przeżył wypadek, w którym jako jedyny przeżył (nie był kierowcą). Jesteśmy para od 3 lat, martwię się bardzo o niego, bo ma dziwne huśtawki nastrojowe - raz nadzwyczaj wesoły i taki potrzepany, a za chwile poważny i zawieszony, jeśli z kimś rozmawia jest skupiony w przestrzeń i robi wrażenie jak by nie słuchał, ale sprawdzałam to i całkowicie do niego dociera i odpowiada na pytania, ale czasem dopiero po dłuższej chwili gubi się w tym co mówi, raz tak, a za chwile inaczej, ma tysiące planów (bajeruje), a w zasadzie rezygnuje z nich wszystkich, nie wiem dlaczego. Gdy próbuję z nim pogadać to się złości i nerwy. Wiem, że wychował się w biedzie, tata zostawił jak się urodził i kompletnie nim się nie interesował, mama jego jest bardzo dziwna, kompletnie nie przeszkadza jej brud w domu, jest taka mało inteligentna, impulsywna - co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego nie potrafię ułożyć sobie życia z żadnym mężczyzną?

Mam 37 lat, od 11 lat jestem po rozwodzie, który nastąpił z winy mojego ex męża, jest alkoholikiem. Sama wychowuje dwoje dzieci, bez jego alimentów, bez niczyjej pomocy. Mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Mój problem polega na tym, że...

Mam 37 lat, od 11 lat jestem po rozwodzie, który nastąpił z winy mojego ex męża, jest alkoholikiem. Sama wychowuje dwoje dzieci, bez jego alimentów, bez niczyjej pomocy. Mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Mój problem polega na tym, że nie potrafię ułożyć sobie życia z żadnym mężczyzną. Być możne powodem tej sytuacji są traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Mój ojciec znęcał się psychicznie i fizycznie nad nami. Byłam molestowana przez niego. Próbowałam wiele razy stworzyć związek, ale każdy kolejny się rozpadał. Albo trafiałam na alkoholika, albo na faceta, który na początku już kłamał. Ostatnio poznałam mężczyznę, wydawałoby się oddanego i uczciwego. Dojeżdżał 80 mil do mnie, aby się ze mną zobaczyć. Spędziliśmy jakiś czas razem, wspólny weekend i nagle nic, cisza. Przestał pisać, tekstować, a kiedy zapytałam o co chodzi, powiedział, że o nic. Stwierdził, że nie musi przecież do mnie codziennie dzwonić. Robił to do tej pory i się nie uskarżał. Zupełnie nie rozumiem o co chodzi. Zawsze powtarzał, aby rozmawiać ze sobą, że to ważne aby mówić do siebie o wszystkim, a teraz zachowuje się zupełnie inaczej i twierdzi, że zachowuję się jakby świat miał się zawalić. Jestem osobą bardzo nerwową i wybucham często, ale nigdy nie podniosłam na niego głosu. Przesalam już pytać o co chodzi, przestałam dzwonić i tak tkwimy w zawieszeniu. Proszę mi powiedzieć jaka powinnam podjąć decyzję i co ze mną jest nie tak? Dlaczego nie potrafię żadnego mężczyzny zatrzymać przy sobie i dlaczego trafiam na "gówniarzy", a nie mężczyzn? Dziękuję bardzo.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest molestowanie - jak sobie z tym poradzić?

Witam, musze z kimś porozmawiać. Nie wiem z kim, nie chce żeby ktoś wiedział o moim problemie dlatego jestem anonimowa. Od 6 do 11 roku życia byłam „molestowana” przez własnego kuzyna i to jest najgorsze widuje go prawie codziennie. Na...

Witam, musze z kimś porozmawiać. Nie wiem z kim, nie chce żeby ktoś wiedział o moim problemie dlatego jestem anonimowa. Od 6 do 11 roku życia byłam „molestowana” przez własnego kuzyna i to jest najgorsze widuje go prawie codziennie. Na cztery lata zapomniałam o wszystkim, a teraz gdy skończyłam 16 lat to wszystko wróciło! Nie wiem od czego się to zaczęło nie pamiętam, nawet nie chce pamiętać to tak boli. Nie umiem sobie pomóc, widzę wszystko jak przez mgłę, sceny jak leżymy na łóżku on albo jak chciał czegoś ode mnie,  mnie jak byłam ubrana i wkładał rękę pod moje spodnie. Te sceny jak całuje się „z języczkiem” lub pokazywał penisa, jak się wyrywałam, ale on nie przestawał. Wiedział, że nie będę krzyczeć, groził mi że powie wszystko mamie i że przecież kto by mi uwierzył. Byłam tylko dzieckiem. Przekupywał mnie różnymi przedmiotami: komórką, pieniędzmi. Czy to było molestowanie? Nie mogę uwierzyć, że to mi się przytrafiło. Jestem ciekawa czy on pamięta i czy zdaje sobie z tego sprawę. Tyle pytań, a rodzina mi wcale nie pomaga, z mamą nie mam kontaktu choć mieszkamy po jednym dachem tak samo jak z tatą. Wczoraj nawet jak starałam coś zrobić dobrze to na mnie krzyczała, że nie zrobiłam obiadu na czas.  Chcę żeby powiedzieli, że jestem wspaniała. Nigdy tego nie usłyszałam. Nie wiem dlaczego tak jest, co ja im zrobiłam? Wciąż się kłócą z powodu pieniędzy. Boje się, że tato uderzy mamę wiem że jest w stanie. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

W szkole znęcano się nade mną, a teraz mam niepokojące objawy - co mi dolega?

Witam, mam 23 lata i parę pytań. Otóż przez długi czas znęcano się nade mną psychicznie (ok 95%) i fizycznie (5%) w szkole jakieś 5 lat z przerwami. W tym czasie, całe gimnazjum (3 lata), liceum (1 rok) i zawodówka...

Witam, mam 23 lata i parę pytań. Otóż przez długi czas znęcano się nade mną psychicznie (ok 95%) i fizycznie (5%) w szkole jakieś 5 lat z przerwami. W tym czasie, całe gimnazjum (3 lata), liceum (1 rok) i zawodówka (1 rok), gdzie nie poszedłem, zawsze stawałem się tą przysłowiową czarną owcą. W domu też nie brakowało rodzinnych patologii itp. Teraz mieszkam sam i moje życie to jeden wielki koszmar. Otóż mam wiele nieciekawych zaburzeń, które są skutkiem 99% tego nieciekawego i trudnego okresu w moim życiu. Oto one: 1. Praktycznie całkowity brak emocji, pojawiają się czasami (może 2, 3 razy w tygodniu coś poczuję, ale one są bardzo słabe i mało realistyczne). 2. Praktycznie nie odczuwam przyjemności z życia, z jedzenia, z tego, co robię, i z tego, co mnie spotyka w życiu. 3. Mam bardzo przytłumione bodźce z otoczenia - słuch, wzrok, dotyk, zapach - są one takie jakieś nierzeczywiste, mało realistyczne, martwe, bez życia, tak, jakby nic do mnie z otoczenia nie docierało, a jednak coś dociera, tylko jest to niskiej jakości. Do tego bardzo słabo widzę przestrzenie i do tego śnieg optyczny na obrazie z oczów, po prostu widzę na całym polu widzenia setki tysięcy małych białych kropeczek, które tłumią mi obraz - najgorzej jest w nocy, kiedy stają się one bardzo widoczne. 4. Czasami mocno boli mnie głowa i mam odczucie nieprzyjemnego gorąca w głowie, które mocno mnie zamula, pojawia się to często po jakichś stresujących sytuacjach. 5. Bardzo słabo odczuwam swoje ciało, np. zamiast ręki czuję bezkształtny ciężar. 6. Mam bardzo spowolnione ruchy i reakcje na bodźce, bardzo mało energii, nic mi się nie chce, czasami bardzo dużo śpię i ciągle jestem niewyspany i zmęczony. 7. Słabo wyczuwam otaczający mnie świat, tak jakbym był zamknięty w słoiku czy coś takiego, praktycznie nie czuję, że żyję - jak zombie; przejawiam brak zaufania do ludzi, niechęć do nich, lubię być sam. 8. Ogólnie moje życie wygląda jak mało realistyczny sen, z którego nie mogę się obudzić. Pozdrawiam i liczę na szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty