Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak nawiązać relacje z ludźmi?

Jestem strasznie samotna... Nie mam partnera, przyjaciół, koleżanek... Mam depresję, trudno mi nawiązywać i utrzymywać dobre relacje z ludźmi. Jedyną bliską osobą jest Dominik. To jedyna osoba, z którą mogę się spotkać, pogadać. Znamy się od kilku miesięcy, jesteśmy podobni... Jestem strasznie samotna... Nie mam partnera, przyjaciół, koleżanek... Mam depresję, trudno mi nawiązywać i utrzymywać dobre relacje z ludźmi. Jedyną bliską osobą jest Dominik. To jedyna osoba, z którą mogę się spotkać, pogadać. Znamy się od kilku miesięcy, jesteśmy podobni do siebie, pasujemy do siebie, moim zdaniem. Dominik bardzo mi się podoba, darzę go uczuciem, ale nieodwzajemnionym. On dla mnie jest kimś ważnym, bliskim, a ja dla niego... tylko znajomą... Boli mnie to bardzo, bo dałam mu swoje serce, byłam, kiedy mnie potrzebował, a jestem tylko znajomą... Co gorsza, ja na niego liczyć nie mogę, kiedy go potrzebuję. I to właśnie problem, i jest coraz gorzej. Dominik jest strasznym egoistą. Myśli tylko o sobie. Z nas dwojga ważny jest tylko on. Nie potrafi mi powiedzieć nic miłego, nie umie pocieszyć, wesprzeć. Spotyka się ze mną, rozmawia, pisze, tylko dlatego, że sam jest samotny, nie ma znajomych, itd. I jak gada, to tylko o sobie, jak się spotyka, to wtedy kiedy on chce, wszystko tak jak on chce. Nie obchodzą go moje potrzeby, problemy. Najchętniej olałabym go i zostawiła samego, bo nie zasługuje na mnie, ale... nie mam nikogo innego poza nim... Potrzebuję ludzi, kontaktu, spotykania się itd. Czuję że oszaleję w tej samotności, Do tego jestem w tej chwili bez pracy, i ta depresja, która mnie wykańcza i na nic nie pozwala... W tej relacji z Dominikiem czuję się źle, coraz bardziej źle, i tak jestem samotna, bo go nic nie obchodzę, a chciałabym, żeby mnie kochał... Co mam zrobić, jak go traktować? Jak zdobyć chociaż jego szacunek? Chcę poznać innych ludzi, którzy mi go zastąpią, ale to nie takie łatwe...Dopóki nie ma innych muszę go znosić... Jak nie oszaleć w tej samotności, kiedy jest tak strasznie smutno i nie ma do kogo gęby otworzyć :( Co robić, proszę o pomoc, jakieś wsparcie ;(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy powinnam udać się do jakiegoś specjalisty, psychologa czy psychoterapeuty?

Od jakiegoś czasu myślę, że do niczego sie nie nadaje, widzę jedynie swoje wady i niedoskonałości. Zawsze byłam nieśmiała lecz teraz osiągnęło to dość wysoką skale, że czasami wolę zostać w domu niż się z kimś spotkać ponieważ boje się,... Od jakiegoś czasu myślę, że do niczego sie nie nadaje, widzę jedynie swoje wady i niedoskonałości. Zawsze byłam nieśmiała lecz teraz osiągnęło to dość wysoką skale, że czasami wolę zostać w domu niż się z kimś spotkać ponieważ boje się, że nie będziemy mieli o czym gadać czy też, że nie będą ze mną miło spędzać czasu. Bardzo przeszkadza mi to w codzinnym fukcjonowaniu, jestem przygnębiona i bez energii. Do tego dochodzi fakt, że jestem od pewnego czasu sama, poprzednie związki jeśli tak to można nazwać to katastrofa(dwukrotnie porzucenie) i mam wrażenie, że tak będzie wyglądało moje życie i bardzo mnie fakt samotnego życia przeraża. Czy powinnam udać się do jakiegoś specjalisty, psychologa czy psychoterapeuty?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy borykam się z depresją?

Witam. Jestem 20-letnią dziewczyną. Myślę, że od kilku miesięcy borykam się depresją. Mam stany "lepsze" i "gorsze". Czuję się bardzo samotna (przeprowadziłam się do dużego miasta kilka miesięcy temu). Miałam dużą grupę znajomych i "przyjaciół", ale okazali się bardzo toksyczni,... Witam. Jestem 20-letnią dziewczyną. Myślę, że od kilku miesięcy borykam się depresją. Mam stany "lepsze" i "gorsze". Czuję się bardzo samotna (przeprowadziłam się do dużego miasta kilka miesięcy temu). Miałam dużą grupę znajomych i "przyjaciół", ale okazali się bardzo toksyczni, przez to zostałam praktycznie sama. Przez brak motywacji przestałam chodzić na studia i prawie na 100% zawalę rok. Miewałam myśli samobójcze, często nie mogę spać i jeść. Dużo przesiaduję w samotności i płaczę, jakiś czas temu czułam uzależnienie od seksu które tylko pogłębiało uczucie beznadziejności. Kiedy nie było seksu była masturbacja która często kończyła się płaczem.Niedawno podjęłam decyzję o powrocie do rodzinnego domu (powiedziałam rodzicom o swoich problemach i oni nalegają na mój powrót) jednak od tego czasu poznałam kilka dobrych dla mnie osób w tym chłopaka przy którym czuję, że odżyłam. Przy nikim nie było mi tak dobrze, troszczy się i dba o mnie. Nie wyobrażam sobie teraz wyjechać bo na samą myśl o tęsknocie odechciewa mi się wszystkiego. Mam tydzień na podjęcie decyzji, nie powiedziałam mu o planach swojej przeprowadzki i wiem, że on chciałby stworzyć coś poważniejszego ze mną dlatego proszę o pomoc, bo nie wiem co mam zrobić.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak sobie pomóc przy depresji i zaburzeniach osobowości?

Dzień dobry! Mam 20 lat. Od 4 lat mam stwierdzone PTSD, depresje i zaburzenia osobowości. Chodzę do psychiatry i na spotkania z psychologiem. Kilkakrotnie byłam hospitalizowana na oddziale psychiatrycznym. Kilka miesięcy temu z niego wyszłam. Cierpię na bezsenność,... Dzień dobry! Mam 20 lat. Od 4 lat mam stwierdzone PTSD, depresje i zaburzenia osobowości. Chodzę do psychiatry i na spotkania z psychologiem. Kilkakrotnie byłam hospitalizowana na oddziale psychiatrycznym. Kilka miesięcy temu z niego wyszłam. Cierpię na bezsenność, stany lękowe. Codziennie męczę się z zaśnięciem, biorę silne leki, które coraz mniej mi pomagają. Lekarz psychiatra o tym wie, ale wciąż eksperymentuje. Straciłam chłopaka, straciłam siłę ale mimo to brnę jakoś do przodu. Ze strony rodziny nie mam żadnego wsparcia. Cały czas powtarzają, że nic mi się nie uda, że nie ma po co się starać, jestem słaba, głupia itd. Mam jednego przyjaciela. Czuję się samotna i nierozumiana przez nikogo. Z psychologiem mam dobry kontakt ale od roku praktycznie nie mówię nic sensownego. Straciłam wiarę w te wizyty. Nie przynoszą rezultatów, ja za mało się już w to angażuje i nie okazuję swoich prawdziwych emocji, przeżyć. Co jakiś czas pojawiają się myśli samobójcze. Jestem po 2 próbach, jedna była prawie udana...boje się ze jak podejmę taki krok to znowu się nie uda. W lekarzy już nie wierzę. W szpitale psychiatryczne tym bardziej. Czy jest jakakolwiek szansa by moc poczuć się dobrze? Albo chociażby lepiej?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z lękiem przed samotnością i niską samooceną?

Witam, Mam 21 lat, problemy z rodzicami, którzy traktują mnie jak dziecko I kontrolują we wszystkim, czuję strach przed samotnością ale też nie umiem rozmawiać z ludźmi bo czuję, że nie mam o czym rozmawiać z nimi. Na dodatek mam... Witam, Mam 21 lat, problemy z rodzicami, którzy traktują mnie jak dziecko I kontrolują we wszystkim, czuję strach przed samotnością ale też nie umiem rozmawiać z ludźmi bo czuję, że nie mam o czym rozmawiać z nimi. Na dodatek mam niską samoocenę i złą opinie o sobie, ponieważ od dziecka mi to wpojono. Podejrzewam u siebie nullofobie, fobie społeczna, depresję oraz nerwice serca. Nie wiem co robić. Nawet przyjaciele odeszli przez "uzalanie się". Nie mam możliwości normalnie iść z tym do lekarza, ponieważ mam natretnych rodziców, którzy muszą wiedzieć co i kiedy robię. Czuję się zagubiona w świecie. Nie wiem już co robić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Galas - Konsor
Mgr Agnieszka Galas - Konsor

Co oznacza ból serca u 20-latka?

Dzień dobry, mam 20 lat i od kilku (nie pamiętam już dokładnie) masturbuję się. Robię to praktycznie codziennie, czasem nawet po kilka razy. Źle mi z tym, bo wiem, że to za dużo. Od ponad roku prowadzę też aktywne życie... Dzień dobry, mam 20 lat i od kilku (nie pamiętam już dokładnie) masturbuję się. Robię to praktycznie codziennie, czasem nawet po kilka razy. Źle mi z tym, bo wiem, że to za dużo. Od ponad roku prowadzę też aktywne życie seksualne, od roku w stałym związku. Podczas wykonywania tej czynności w samotności, odczuwam kłucie z lewej strony klatki piersiowej. Wydaje mi się, że to serce. W zeszłym roku miałem badania kardiologiczne, ponieważ ból ten występował zwykle po dużym wysiłku fizycznym. EKG, próba wysiłkowa i wszystkie inne badania wskazywały na to, że jestem w super formie. Równocześnie paliłem papierosy, jednak od ponad półtora miesiąca nie palę ich w ogóle. Myślałem, że jakieś problemy, które mogły być związane z paleniem się rozwiążą, ale ten ból serca nie zniknął. Co więcej - pogorszył się, zwłaszcza podczas czynności seksualnych. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Jak naprawić relacje ze starszą siostrą?

Witam mam39 lat i chyba od zawsze mam konflikt z moja starsza o 6 lat siostra zawsze miałam wrażenie ze po prostu mnie nie tolerowała nie lubiła zwyczajnie,ma bardzo oschły charakter na nikin jej nie zależy ,na rodzicach na własnej... Witam mam39 lat i chyba od zawsze mam konflikt z moja starsza o 6 lat siostra zawsze miałam wrażenie ze po prostu mnie nie tolerowała nie lubiła zwyczajnie,ma bardzo oschły charakter na nikin jej nie zależy ,na rodzicach na własnej córce z która się pokłóciła kiedy ta miała 17 lat i po 10 latach nadal się do niej nie odzywa ,w sumie to kłótnia o jakaś bzdurę ,i nawet nie chce o niej słyszeć pomimo tego ze ta dziewczyna jest chora i samotna .nigdy nie interesuje się rodzicami w niczym im nie pomaga nawet sytuacje awaryjne zdrowotne nie robiona niej wrażenia jest. Zimna jak głaz ,zawzięta i przedewszystkim wytrwała w tej swojej złości !teraz obraziła się na mnie bo jej powiedziałam ze nie interesuje się zdrowiem mamy i ze nawet przez dwa tygodnie wolnego do niej nie podjechała raz chociaż mieszka od niej 20min drogi ,oczywiście mi odpisała ze mam pilnować własnego nosa i nie jest dzieckiem żeby się tłumaczyć ... dzisiaj jeszcze gorzej bo stwierdziła ze będzie rozmawiała zemna za pośrednictwem męża a tak w ogóle to mam już się do niej nie odzywać .ona jest skonfliktowana z cała rodzina a ja niechciala bym tracić z nią więzi nie mam dzieci i po śmierci mamy zostanie mi tylko o na ,nie wiem co mam zrobić bo każdy kontakt jest odbierany jak próba ataku .odrazu jest w postawie defensywnej i atakuje nawet jak łagodnie się z nią próbuje dogadać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co oznacza trudność w oddawaniu moczu po usunięciu wrzodu odbytnicy?

Witam. 8 czerwca miałam laparoskopową rektopeksję wrzodu samotnego odbytnicy. Od tego czasu byłam 3 razy cewnikowana z powodu nie oddawania moczu. Dziś po 8 dniach usunięto mi cewnik. Nadal nie mogę oddać moczu. Brzuch jest lekko obrzmiały jakby pęcherz... Witam. 8 czerwca miałam laparoskopową rektopeksję wrzodu samotnego odbytnicy. Od tego czasu byłam 3 razy cewnikowana z powodu nie oddawania moczu. Dziś po 8 dniach usunięto mi cewnik. Nadal nie mogę oddać moczu. Brzuch jest lekko obrzmiały jakby pęcherz był pełny a mocz z trudem i wymuszeniami oddaje po troszku. Co robić?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Tomasz Budlewski
Lek. Tomasz Budlewski

Jak żyć swobodnie i cieszyć się pełnią życia?

Dzień dobry, mam problem otóż przedstawię całą sytuację. Mam 172 cm wzrostu, niebieskie oczy i długie po pas blond włosy, szczupłą sylwetkę ogólnie bardzo przypominam Magdalenę Mielcarz, mamy ten sam typ urody i to właśnie jest ten problem. Ogólnie to... Dzień dobry, mam problem otóż przedstawię całą sytuację. Mam 172 cm wzrostu, niebieskie oczy i długie po pas blond włosy, szczupłą sylwetkę ogólnie bardzo przypominam Magdalenę Mielcarz, mamy ten sam typ urody i to właśnie jest ten problem. Ogólnie to może nie wygląd jest moim problemem bo fajnie jest dobrze wyglądać, ale to co z tym związane. Od dziecka zawsze zwracałam na siebie uwagę przez rodziców nazywana byłam "laleczką" co psuło moje relacje z siostrami, kiedy moja mama zabierała mnie do dziadków sąsiedzi przychodzili mnie oglądać i mówili "gdzie ładniejszą dziewczynkę znajdą". Kiedy poszłam do przedszkola przedszkolanki przytulały mnie i mówiły na mnie "aniołek", później kiedy byłam już starsza i lepiej rozumiałam świat zaczęło mi to bardzo przeszkadzać, w miarę jak dorastałam ludzie patrzący na mnie ograniczali moją swobodę. Do każdej nowej szkoły do której szłam dziewczyny podchodziły do mnie jako pierwsze i zaczęły ze mną rozmawiać ale ja nie potrafiłam nawiązywać z nimi kontaktu czułam się bardzo sztywno w towarzystwie ludzi, ogólnie na ulicach zawsze zwracałam na siebie uwagę i czasem ktoś krzyknął "ale ładna dziewczyna idzie", czy nawet przeczesując włosy w autobusie wszędzie było kilku gapiów, a ja tak strasznie nie lubię zwracać na siebie uwagi, bo jestem bardzo wstydliwa i nieśmiała. Gdy kilka lat temu byłam w szpitalu cały oddział zachwycał się moją "urodą" co bardzo mnie krępowało. Obecnie jestem na trzecim roku studiów, a studiuję kierunek techniczny (zawsze lubiłam przedmioty ścisłe) co jeszcze bardziej sprawia że często myślę o tym że ja się kompromituję bo "jak ktoś taki może to studiować". Kiedyś na studiach miałam taką nieprzyjemną sytuację będąc na praktyce budowlanej kiedy zauważyło mnie dwóch robotników i jeden do drugiego mówi" Coś pięknego!, nie da się pracować w takich warunkach!" po czym obaj zeszli i się na mnie patrzyli a mnie zrobiło się tak strasznie głupio. Kilka razy gdy coś źle zrobiłam ktoś powiedział " jak ładna tak głupia". Nie chciałabym aby państwo pomyśleli, że jestem przewrażliwiona czy też uważam siebie za jakąś "piękną" a wcale taka nie jestem bo tak nie jest nie mam nic do tego jak wyglądam, bo miłe jest gdy ktoś powie "ale ona jest ładna", nie jestem również osobą narcystyczną i nigdy nie byłam, ani nie jestem egoistką tylko skromną dziewczyną. Kolejną kwestią jest to, że czuję się taka samotna, bo nigdy nie miałam chłopaka, bo mimo iż wszyscy chętnie ze mną rozmawiają ja nie potrafię go "wybrać" :( Jak żyć swobodnie i cieszyć się pełnią życia?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Anna Szyda
Mgr Anna Szyda

Jak radzić sobie z lękiem przed samotnym przebywaniem w domu?

Witam! Zapewne wyda się to śmieszne. Mój 'WIELKI 'problem pojawia się w momencie,gdy zostaje sama w mieszkaniu. Czuję napięcie, przechodząc z pokoju do kuchni-tak jakbym miała za chwilę zobaczyć w niej kogoś . Żeby czuć się pewniej zamykam drzwi zostawiając... Witam! Zapewne wyda się to śmieszne. Mój 'WIELKI 'problem pojawia się w momencie,gdy zostaje sama w mieszkaniu. Czuję napięcie, przechodząc z pokoju do kuchni-tak jakbym miała za chwilę zobaczyć w niej kogoś . Żeby czuć się pewniej zamykam drzwi zostawiając klucz w zamku i przechodzę całe mieszkanie. I zamiast cieszyć się wolnym łóżkiem,gdy chłopak wychodzi o świcie do pracy- ja czuwam przy zapalonym świetle i ciężko jest mi zamknąć oczy.Czasami "coś mi się wydaje". Coś się poruszy,coś usłyszę. I w tym momencie moje serce zaczyna szaleć. Normalne czynności są dla mnie utrudnieniem, boję się zagłuszyć ciszę np. Włączam odkurzacz, sprzątam i nagle panicznie się odwracam,mając wrażenie że ktoś stoi za mną. Byłam pewna,że to jest chwilowe i że wyrosnę z tego,ale nie jestem sobie w stanie poradzić. Drugim problem jest wyjście między ludzi, do sklepu. Czuje się jak "dzikus"który jest pierwszy raz na zakupach i nie wie co kupić. Czuje się osaczona ? Nie wiem czy to jest prawidłowe określenie.. mam wrażenie jakby ludzie się na mnie patrzyli lub coś mówili.. Moja pewność siebie w tym momencie znika,choć podobno mam jej aż za dużo. Tak jakbym w samotności stawała się inną osobą a gdy tylko ktoś jest przy mnie- wszystko wraca do normy .. proszę o radę,jak mogę sobie radzić? Jak pokonać słabości?
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Anna Szyda
Mgr Anna Szyda

Jak radzić sobie z depresją w młodym wieku?

Czy mogę mieć depresję, jak dalej postępować ? Witam, mam 20 lat, jestem kobietą i uczę się jeszcze w technikum. Od paru miesięcy borykam się z problemem, aby wstać z łóżka, nie mam kompletnie na to ochoty, najmniejsza czynność... Czy mogę mieć depresję, jak dalej postępować ? Witam, mam 20 lat, jestem kobietą i uczę się jeszcze w technikum. Od paru miesięcy borykam się z problemem, aby wstać z łóżka, nie mam kompletnie na to ochoty, najmniejsza czynność którą muszę wykonać sprawia mi bardzo dużą trudność, nie potrafię w nocy spać, przed spaniem ciągle myślę o tym co było jest i może być, co skutkuje że zasypiam dopiero koło godziny 4/5 nie idę wtedy do szkoły, bo nie mam siły, a gdy już pójdę do niej nie mogę się na niczym skupić, już nawet ze znajomymi nie spędzam popołudniu czasu, odmawiam im tego, wolę leżeć niż z nimi wyjść, swój stres bardzo bez umiaru zajadam, ciągle mam ręce mokre, również momentami ból żołądka i kłucie w klatce piersiowej, czuje się bardzo samotna, nie mam znajomych a co dopiero przyjaciółki, nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, dodam, że już w gimnazjum miałam problemy z rówieśnikami strasznie mi dokuczali przez moją otyłość, co spowodowało, że powtarzałam klasę. Do tego wszystkiego strasznie przytłacza mnie sytuacja w szkole, znowu przez moje zachowanie istnieje ryzyko, że nie otrzymam promocji do następnej klasy,nie radzę sobie już z tym wszystkim, nie mogę się do niczego zmobilizować, potrzebuje pomocy ale nie mam pojęcia gdzie się zgłosić czy do psychologa czy psychiatry, boję się, że przyjdzie dzień, gdzie kompletnie z tego łózka nie wstanę. Czy to może być depresja, jak mam dalej postępować, żebym mogła normalnie funkcjonować, psycholog czy psychiatra do kogo mam się zgłosić ?...
odpowiada 1 ekspert:
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek

Jak mieć chęci do życia?

Witam.Mam 19 lat i moj problem polega na tym ze nie mam chęci do życia i nic mnie nie cieszy w życiu.Lubie spędzac czas w samotnosci najczęsciej przy alkoholu.Proszę o pomoc .Dziękuje
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pomóc nastolatce w depresji?

Nastolatka z mojego otoczenia choruje na ciężką depresję, jest po próbach samobójczych, miała anoreksję. Problem w tym że dziewczyna ma wsparcie tylko w terapeucie. Dodam że terapeuta, lekarz prowadzący i pedagog szkolny próbowali tłumaczyć rodzicom żeby ją wspierali... Nastolatka z mojego otoczenia choruje na ciężką depresję, jest po próbach samobójczych, miała anoreksję. Problem w tym że dziewczyna ma wsparcie tylko w terapeucie. Dodam że terapeuta, lekarz prowadzący i pedagog szkolny próbowali tłumaczyć rodzicom żeby ją wspierali że depresja to poważna choroba, że muszą ja kontrolować jeśli chodzi o jedzenie, muszą ja pilnować że względu na myśli samobójcze i próby w przeszłości. A rodzice nic. Wymawiaja się brakiem czasu, tylko że codziennie po kilka godzin oglądają tv, jeżdżą na wycieczki imprezuja. Nic do nich nie dociera że dziecko może się zabić. Sytuacja wygląda tak że dziewczynka dosłownie calutki dzień siedzi w swoim pokoju sama jak palec nikt do niej nie zajrzy, widzi rodziców ok raz dziennie na wieczór. JAK ma się czuć kochana i potrzebna skoro rodziców nic nie inreresuje, nawet nie wiedzą czy coś w ogóle je. Dziecko czuhe się odrzucone i ja się nie dziwię jak się widzi rodziców przez minute dziennie to jak można nie mieć depresji. Do rodziców nic nie trafia, próbowały trafić autorytety, psychologowie, ale oni zaraz się rzucają że przecież nie mają czasu. No a na rozrywki to mają tzn mają na wszystko prócz dziecka. Boję się że z samotnośći znowu będzie się ciąć
odpowiada 1 ekspert:
Dr Krzysztof Dudziński
Dr Krzysztof Dudziński

Jak radzić sobie w trudnym związku?

Pytanie jak pytanie jak mam sobie z tym radzić ? Jestem samotna matka mój syn miał 11miesięcy jak się poznaliśmy, był momentami dziwny i każdy nasz spór kończył się jego znikaniem i wędrówka do matki. Miałam obawy co do tego... Pytanie jak pytanie jak mam sobie z tym radzić ? Jestem samotna matka mój syn miał 11miesięcy jak się poznaliśmy, był momentami dziwny i każdy nasz spór kończył się jego znikaniem i wędrówka do matki. Miałam obawy co do tego ale faktycznie zawsze był u niej. Roznila nas spora różnica wieku, owszem przed poznaniem go przeżyłam sporo i miałam zle doświadczenia, ale to był człowiek równiez ze sporymi problemami i masą nie rozwiazanych problemów zawsze miałam wrażenie że jak ja go za rękę nie zaprowadzę to nie zrobi nic. Masa długów, problemów z była żoną, odizolowanie dzieci od niego które bardzo kochał i zawsze czekał na łaskę ze strony żony czy pozwoli na widzenie Sajgon. Byliśmy razem ponad dwa lata, nasz konflikt i jego skłonności do picia spowodowały to że od naszej ostatniej rozmowy telefonicznej upłynęło 30min jak zadzwoniła policja ze targnal się na życie i się powiesił. Uczynił to kilka dni przed urodzinami mojego syna którego kochał jak swojego , pytanie dla czego to zrobił i jak mógł to zrobić nie znikają mi z głowy. Każdy z jego znajomych zabrania mi abym się obwiniala ponieważ już miał skłonności do takich czynów i to nie była jego jedyna próba, nie mogę sobie poradzić z sytuacją odnośnie jego śmierci, został skremowany dzień przed tym odbył się różaniec z jego ciałem i nie pozwolono mi się z nim pożegnać, na pogrzebie nie mogłam zapanować nad sobą bo kochałam czy kocham bez opamiętania nadal. Zostałam potraktowana przez jego rodzinę tak jak ja bym wykonała na nim wyrok mało tego największe kondolencje otrzymała była żoną z którą nie był napewno 7 lat, jej postawa pogrozonej w żalu dobiła mnie całkowicie, mieli rozwód od przeszło 7 lat ale Kościelnego nie, wiadome jak to jest w sprawach góry ! Nie mogę tego udźwignąć upadal na zdrowi w którym kazdymi siłami mu pomagałam aby funkcjonowal, mieszkałam z nim, planowaliśmy rodzinę, pralam i myłam plecy , byłam ramieniem gdy płakał, hamowalam odnośnie picia i proponowałam terapię. Nie dość że nas zostawał to nie miałam prawa go pożegnać, dotknąć, pocałować po raz ostatni. Przeszłam ciężkie życie , jestem młoda dziewczyna która była sama sobie poświęcona z ojcem dziecka przeżyłam koszmar który trwał 4 lata i najwielszemu wrogowi czegoś takiego nie zycze, jestem za jedną próba samobójczą za rzekomego ojca taty zywotu. Czuję żal, ból i taka pustkę jakiej nigdy nie czułam. Wiem że muszę być silna dla syna bo kocham go całym sercem i tylko jego mam. Ale najgorsze jest to że nie widzę jutra nie widzę tego co będzie w przyszłości a zawsze widziałam i planowałam co będzie. Uciekam w alkohol i wiem że to nie jest rozwiązanie ale bez tego nie mogę nawet zasnąć .
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Jak skutecznie leczyć depresję z powodu niskiego wzrostu i samotności?

Cierpię na depresję z powodu niskiego wzrostu i samotności z tego powodu. Leczę się psychiatrycznie i chodzę na terapię od dwóch lat. Mimo starań moich i lekarza oraz terapeuty, nie udało mi się wyleczyć choroby, a nawet się ona zaostrzyła,... Cierpię na depresję z powodu niskiego wzrostu i samotności z tego powodu. Leczę się psychiatrycznie i chodzę na terapię od dwóch lat. Mimo starań moich i lekarza oraz terapeuty, nie udało mi się wyleczyć choroby, a nawet się ona zaostrzyła, bo pojawiły się silne myśli samobójcze. Nie ustępują nawet po wielokrotnych zmianach leków oraz po zastosowaniu technik terapeutycznych. Czy w takim przypadku przysługuje mi refundacja na operację wydłużenia nóg?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Czy możliwa jest renta inwalidzka przy CHAD?

Choruję na depresję dwubiegunową od 14 lat, wcześniej, 23 lata temu miałam epizod depresyjny. Mam za sobą jeden miesięczny pobyt w szpitalu. Jakie mam szanse otrzymania renty inwalidzkiej. Jestem samotną osobą i mam problem z poszukaniem i utrzymaniem pracy.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Ryszard Chłopek
Mgr Ryszard Chłopek
Mgr Joanna Frąckowiak
Mgr Joanna Frąckowiak

Co to za życie, kiedy jedynym powodem jest strach przed śmiercią?

Witam . Właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Od lat czuje sie gorszy, wybrakowany bezwartościowy i głupi. Myślę ,że główny mój problem to niepełnosprawność ruchowa. Moje życie właściewie nie ma już sensu . od 7 miesięcy szukam pracy. Ukończyłem... Witam . Właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Od lat czuje sie gorszy, wybrakowany bezwartościowy i głupi. Myślę ,że główny mój problem to niepełnosprawność ruchowa. Moje życie właściewie nie ma już sensu . od 7 miesięcy szukam pracy. Ukończyłem studia ale to raczej bez znaczenia. Chciałbym uciec od aktualnej rzeczywistości . Zniknąć świadomie. Nie mam żadnej autonomii , jedynym sposobem jest chyba wyniesienie się z aktualnego miejsca zamieszkania . Mam pewne oszczędności jakiś czas pewnie bym przeżył a potem to już raczej bez znaczenia. Nie mam przyjaciół kolegów ani znajomych, być może jest to też moja wina ale teraz już za późno na jakiekolwiek postępowanie. Rozważam też samobójstwo ale niestety brak mi odwagi . Mam 26 lat i chyba chciałem się wygadać . Stan mój narasta . Czuję się bardzo samotny. Co to za życie kiedy jedynym powodem jest strach przed śmiercią? Psycholog do którego uczęszczałem po okresie liceum przez około 1,5 roku stwierdził ,że mam cechy osobowości schizotypowej .
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Czy możliwa jest nerwica u 32-latki?

Witam serdecznie od pewnego czasu mam problem z zdrowiem. mianowicie dopada mnie chwilowe duszności mam wrażenie jak bym się dusił. do tego dochodzi uczucie słabości jest to stan przejściowy po pewnym czasie jest wszystko ok. kiedyś wylądowałem na SOR bo... Witam serdecznie od pewnego czasu mam problem z zdrowiem. mianowicie dopada mnie chwilowe duszności mam wrażenie jak bym się dusił. do tego dochodzi uczucie słabości jest to stan przejściowy po pewnym czasie jest wszystko ok. kiedyś wylądowałem na SOR bo też do tego dochodziły drgawki i dziwne napięcia mięśni twarzy bez kontroli. Konsultowałem się z lekarzem znajomym bo bałem się że to problemy z sercem jednak wykluczył po EKG i stwierdził u mnie że to na punkcie przeżyć życiowych(Śmierć taty rozstanie się z ukochaną kobietą oraz z rodzeństwem) Lekarz stwierdził u mnie że to jest nerwica lękowa przepisał mi psychotropy potem jakieś zioła na zamówienie i było dobrze przez jakiś czas. dodam że staram się w miarę wolnego czasu spędzać wolne chwile aktywnie. nie wiem czy ma to wpływ na diagnozę ale dużo jeździłem na rowerze i potrafię zrobić trasę 73km w 3:30 więc jest to dobry wynik. czy możliwe jest że jest to faktycznie spowodowane nerwicą, lękiem, samotnością
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Frąckowiak
Mgr Joanna Frąckowiak

Czy jestem nadwrażliwa czy po prostu coś ze mną nie tak?

Czy jestem nadwrażliwa czy po prostu coś ze mną nie tak? Już od dziecka musiałam być nerwowa bo obgryzałam paznokcie i skórki na ustach (ten nawyk pozostał mi do dziś) W podstawówce miewałam stany smutku, płaczu i tzw. dołki (moja... Czy jestem nadwrażliwa czy po prostu coś ze mną nie tak? Już od dziecka musiałam być nerwowa bo obgryzałam paznokcie i skórki na ustach (ten nawyk pozostał mi do dziś) W podstawówce miewałam stany smutku, płaczu i tzw. dołki (moja mama często wyjeżdzała za granicę i mocno to przeżywałam) W gimnazjum być może za sprawą mojej przyjaciółki, która pierwsza zaczęła się samookaleczać zdarzało mi się kilka razy również to robić i miewałam też myśli samobójcze. W liceum mój stan ustabilizował się trochę, w dodatku zaczęłam być z pewnym chłopakiem z którym jestem do dziś. Zanim z nim zaczęłam być, był dla mnie ideałem, w momencie gdy zaczęliśmy być razem zaczęłam uważać go za najgorszego, w momencie gdy zrobił cos nie po mojej mysli, czułam że mnie nie kocha wystarczająco, trzyma na dystans, zostawi. Takie zmienne nastroje i stosunek do niego-raz był idealny i najlepszy, innym razem najgorszy. Jednak wtedy nie okazywałam mu nigdy tego. W momencie kiedy poszłam na studia miałam kilka epizodów w których prawie go zdradziłam (pod wpływem alkoholu) Chciałam towarzystwa innych osób tylko po to żeby zagłuszyć uczucie lęku i samotności jakie towarzyszyło mi w obcym mieście. Od wtedy zaczęłam mieć ogromne wyrzuty sumienia, częste wybuchy płaczu, uczucie jeszcze silniejszego lęku przed odrzuceniem, wewnętrznej pustki, bólu istnienia, myśli samobójcze, zazdrość o niego której wcześniej nie było. Jeszcze gorzej się czułam w momencie gdy nie zdałam egzaminu w czerwcu, od wtedy wpadłam w dwumiesięczny stan nieustannego zamartwiania się, płaczu, poczucia beznadziejności, stresu. Aktualnie jest tak ze najdrobniejsza negatywna rzecz na studiach lub najmniejsza kłótnia z chłopakiem sprawia że odczuwam ogromny lęk lub stres, nie mogę spać po nocach, bóle brzucha, biegunki, niekończący się płacz i mysli samobojcze. Wystarczy np. że nie napisze tego co chciałabym a ja już czuję że mnie nie kocha. Miałam kilka dziwnych sytuacji w ktorych po kłótni o drobną rzecz chciałam pociąc się na jego oczach, ostatnio prawie wyskoczyłam z auta ale mnie zatrzymał, innym razem połknełam kilka tabletek ale opamietalam sie po ktorejs. Mam takie zmienne nastroje, czasem czuję że teraz jestem normalna (najczęściej gdy mam dużo wolnego na studiach), czasem w wyżej wymienionych momentach zachowuję się impulsywnie, emocjonalnie jakbym nie myślała racjonalnie. Jest we mnie ciągły lęk (często mam uczucie strachu bez powodu) lub stres i ogromny strach przed samotnością, odrzuceniem, przyszłością, wszystko widzę w czarnych barwach. Ciągle czuję się odrzucana i niewystarczająco kochana, boję się samotności.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy można tak nagle przestać kochać?

Witam. Oboje mamy 26 lat i jestesmy 1.5 roku zareczeni, od 2 lat mieszkamy razem. Zaczne od tego ze jestesmy w zwiazku od 19 roku życia bez doswiadczen w innych zwiazkach, nie wyszalelismy sie w latach w ktorych juz bylismy... Witam. Oboje mamy 26 lat i jestesmy 1.5 roku zareczeni, od 2 lat mieszkamy razem. Zaczne od tego ze jestesmy w zwiazku od 19 roku życia bez doswiadczen w innych zwiazkach, nie wyszalelismy sie w latach w ktorych juz bylismy razem. Narzeczona jeszcze 3 miesiace temu kupila suknie ślubną, razem zalatwilismy formalnosci, czulem ze razem sie tym cieszymy i nic nie podejrzewalem ze jest nie tak. Jednakze 2 miesiace temu pierwszy raz gdziekolwiek wyjechała z przyjaciółkami na weekend nad morze i wrocila calkiem inna osoba. Jej najwieksza wada caly zwiazek bylo to ze nie mowila o swoich uczuciach tlumila wszystko w sobie i dopiero po powrocie jak by pekla zaczela mowic o tym ze nie wie czy jest gotowa na ślub ze ma wątpliwości ze moze byc ze mna szczesliwa. Przyjaciolki uswiadomily jej ze powinna zaczac myslec o sobie, ze caly zwiazek dbala tylko o mnie a nie o swoim szczesciu. Jest prawda ze zaniedbalismy zwiazek oddalilismy sie od siebie, powiedziala ze od dlugiego czasu czula sie nieszczesliwa a ja tego nie widzialem a ona nic nie mowila. Po rozmowie powiedziala ma nadzieje ze to chwilowe wachanie i strach przed slubem i zebysmy sie starali i zachowywali normalnie jednak 2 miesiace mieszkania razem to meczarnia dla obu stron. Ja chcialem do niej dotrzec a ona ciagle byla zamknięta. Zapewnia i ufam ze nikogo nie poznala. Miala wachania, raz mowila ze zobacze ja w sukni slubnej ale nie teraz, innym razem ze potrzebuje przerwy w zwiazku ale nie chce sie rozstawac. W tym tygodniu po kolejnych rozmowach powiedzielismy rodzicom ze odwolujemy slub. Postanowilem jednak ze przerwa z zwiazku to koniec i zeby mnie nie zwodzila tylko jeśli nie jest szczesliwa to czy chce definitywnego rozstania. Powiedziala ze tak, zebysmy sie rozstali i ze musze sie wyprowadzic, ona pragnie teraz zrzucic teraz wszystkie ciezary, odnalezc sie sama ze soba bo czuje pustke i sama nie wie czego chce, co do mnie czuje bo nie potrafi tego nazwać. 2 dni temu wyprowadzilem sie bez kłótni i zaloz i zerwalismy kontakt. Bylem u psychologa bo ciężko przebyc mi czas żałoby jednak pojawiaja się pytania jak to mozliwe ze w ciagu 2 miesięcy doszlo od przygotowań do bycia dla siebie obcymi. Czy ona juz dawno przestala mnie kochać tylko liczyla ze czas cos da? Czy potrzebuje tych boddzcow ktorych nigdy nie miala, zeby sie wyszalec, poczuc cos nowego, przemysli i poczuje ze jednak mnie potrzebuje? Czy ma problem psychologiczny zwiazany ze strachem przed slubem i jest tak sparalizowana ze uczucia przestaly nia kierowac? (Zawsze w zyciu bala sie odpowiedzialnosci, na ciezkie tematy zawsze reagowala ucieczka). Psycholog z ktora rozmawialem twierdzi ze Ona rowniez powinna skorzystac z opieki psychologa dla wlasnego dobra zeby nawet w kolejnych zwiazkach nie reagowac ucieczka. Prosze o porady co myslicie i czy robic sobie nadzieje ze czas pokaze czego Ona naprawde chce i wrocimy do siebie jak odnajdzie spokoj i sama siebie. Czy mozna nagle przestać kochac?Bardzo Ja kocham i martwię sie o Nią ale w tym momencie nie moge juz walczyc tylko dac jej to czego potrzebuje czyli samotnosci.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty