Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak sprawić, aby dziewczyna nawiązała ze mną kontakt?

Dziewczyna 27, ładna, wolna - pracowała w mojej pustej willi po parę dni w tygodniu przez 3 miesiące jako pomoc w prowadzeniu domu – sprzątanie, dekoracja wnętrz, pielęgnacja pieska, czasami ugotowała dla nas obiad, ale z reguły ja to robiłem... Dziewczyna 27, ładna, wolna - pracowała w mojej pustej willi po parę dni w tygodniu przez 3 miesiące jako pomoc w prowadzeniu domu – sprzątanie, dekoracja wnętrz, pielęgnacja pieska, czasami ugotowała dla nas obiad, ale z reguły ja to robiłem dla nas. Kiedy nie było już co sprzątać dawałem jej lekcje programowania, gdyż chciała się tego uczyć i faktycznie miała talent (niedawno skończyła PŁ jako inżynier chemii), albo ćwiczyliśmy po 2 godziny w mojej siłowni. Dużo rozmawialiśmy na różne tematy, mieliśmy wiele podobnych poglądów i upodobań. Najpierw ostrożnie bez deklaracji, ale powoli stawało się jasne, że ja dużo starszy od niej, ale w dobrej kondycji rozwodnik, pragnę by była ze mną i dała mi upragnionego potomka, a ona uśmiechała się, ale robiła zręczne grzeczne uniki przy paru moich próbach zbliżenia się. Ponieważ przez cały okres znajomości robiła na mnie wrażenie chłodnej emocjonalnie, to nie naciskałem, mając nadzieję, że z czasem będzie lepiej, aczkolwiek ryzykowałem, że bez zaskakujących pomysłów, jakich pełna była moja głowa - stanę się nudny. Jednak kiedy nadszedł dzień Walentego, przygotowałem kolację ze stosownym wystrojem i jej zdjęciem na laptopie, który zajmował jej miejsce przy stole, a fotkę tego wysłałem do niej na FB. Przyznam nie liczyłem na to, że skorzysta z zaproszenia, ale brak jakiejkolwiek reakcji z jej strony był zagadkowy. Pod koniec wieczora wysłałem poirytowany nawet szablony możliwych ponumerowanych odpowiedzi , aby tylko sobie wybrała: 1) dziękuję dziś nie mogę, 2) mam tak co tydzień, 3) zwariowałeś? Ale też nic. W końcu pomyślałem, że się może mnie wystraszyła, a mi dużo bardziej zależało na naszej dobrze zapowiadającej się współpracy i przyjaźni niż flirtowaniu i molestowaniu. Żałowałem tego zaproszenia, usunąłem z Messengera, a nawet napisałem email, że przepraszam za moje zachowanie, bo to nie była miłość tylko bajer, aby ją zaciągnąć do łóżka, chcę aby wszystko wymazać i zapomnieć. Oczywiście, że to nieprawda! Zaangażowałem się, aczkolwiek jako potwornie samotny człowiek po przejściach, wiedziałem, że jestem w stanie wycofać się do poprzedniego status quo, w którym oboje mieliśmy tylko domysły a nie pewność. Daremnie. Z desperacji zawiozłem umowę o pracę przy ambitnym projekcie informatycznym pod jej adres, ale mimo, że bezskutecznie szuka pracy, odpowiedziała na drugi dzień w SMS że nie jest zainteresowana. Ze słów jej brata, któremu przekazałem papiery, że ona jest u kolegi i może wróci wieczorem - zrozumiałem, iż nocuje ona u swego faceta. Jeszcze parę tygodni wcześniej dawała mi do zrozumienia, że jest sama, więc albo to była świeża znajomość, albo grała tak już od samego początku – to już nieważne, natomiast najbardziej boli mnie, że nie odpowiada na żadne wiadomości, a ja starałem się w nich przekonać ją do kontynuowania współpracy tłumacząc, że gdyby każda kobieta tak reagowała na przejaw adoracji, to niemal wszystkie musiały by być bezrobotne albo chodzić w burkach. Mimo to – żadnego odzewu. Więc o co chodzi? Jestem pewien, że gdyby dała mi szansę, chociaż 5 minut rozmowy, to przekonała by się o moich szczerych zamiarach i o tym, że chodzi mi tylko o biznes (wcześniejszą inwestycję w lekcje) i czystą przyjaźń. Ale jak doprowadzić do spotkania? O tyle trudne, że nie czyta już mych wiadomości z Messengera i nie odbiera telefonów.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak przywrócić wiarę w siebie?

Witam, mam 24 lata i posiadam mnóstwo problemów ze swoją psychiką, mam wrażenie że mimo młodego wieku jestem wrakiem psychicznym. Od zawsze byłem odludkiem, nieśmiałym, strachliwym itp, chłopakiem a teraz dorosłym facetem. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi a szczególnie z... Witam, mam 24 lata i posiadam mnóstwo problemów ze swoją psychiką, mam wrażenie że mimo młodego wieku jestem wrakiem psychicznym. Od zawsze byłem odludkiem, nieśmiałym, strachliwym itp, chłopakiem a teraz dorosłym facetem. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi a szczególnie z kobietami które mi się podobają, czuję ciągły strach, stres. Ale może po kolei, zacznę od relacji z dziewczynami. Nigdy nie byłem w związku, mam mało koleżanek, nigdy nie kochałem się z kobietą(czesto myśle o wizycie u prostytutki, mimo ze wiem ze to nie tak powinno być), mimo że jestem przystojny, a na pewno nie brzydki, dbam o siebie, wiem o tym ze fizycznie podobam się wielu kobietom, niestety nie potrafię zbudować z nimi głębszej relacji, nieraz udaje mi się rozmawiać na fajnym poziome z dziewczyną, niestety w pewnym momencie przychodzi jakiś lęk, myśl która kompletnie mnie paraliżuje, i to nie tylko w rozmowie z płcią przeciwną, ale nawet z ludźmi których znam od lat, nastaje pustka w głowie. Nie potrafię znaleźć tematu rozmowy jestem nudnym człowiekiem, miałem nudne życie, dzieciństwo przeżyłem w strachu, ojciec często pił, kłótnie w domu, praktycznie nie było go w moim życiu, nie rozwijałem się za dzieciństwa, myślałem tylko o tym czy ojciec wróci trzeźwy czy pijany, mam za złe rodzicom że potrafili mną pokierować, pokazać ścieżek rozwoju, samodoskonalenia, nie wypychali mnie do rówieśników, przez co jestem tak trudno nawiązuje mi się nowe kontakty, samotność mnie dobija. Zakochałem się w koleżance z pracy, bardzo dużo pisaliśmy ze sobą, myślałem ze w końcu przełamuję się,że nadchodzi czas mojego lepszego życia, planowałem pogłębić naszą relacje, bardzo spontanicznie zaplanowaliśmy wyjazd w sumie to był jej pomysł, ja bałem się proponować, myślałem że złapałem Boga za nogi, najpiękniejsza dziewczyna którą znam, w której się kocham będzie ze mną sam na sam przez parę dni. Niestety wszystko spier....iłem, nie potrafiłem z nią rozmawiać, plątał mi się język, gadałem jakieś głupoty ,nie porafiłem zartować, zabawić jej, wciągnąć w rozmowę, to ona prowadziła rozmowę, odpowiadałem tylko krótkimi zdaniami, oprócz jednego wieczoru gdy się upiliśmy, wtedy potrafiłem jakoś więcej mówić ciekawiej, przynajmniej tak mi się wydaje, ale reszta wyjazdu była katastrofą w moim wydaniu, było mi jej szkoda. I w sumie nie chcę z nią już utrzymywać kontaktu mimo że ją kocham. Coraz cześciej piję, nawet sam, do lustra, lubię być pijany, czuję wtedy swojego rodzaju ulgę, boję się ze pójdę za daleko , ale wolę to niż ten ciały strach. Mam mysli samobójcze, myślę nad listem pożegnalnym. Mógłbym pisac godzinami o swoich problemach, ale myślę ze to nie mam sensu. Ogólnie uważam sie za nic nie wartego człowieka. Próbowałem walczyć z tym, ale juz nie mam siły, za każdym ten strach powraca.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z depresją i samotnością?

Nie wiem jak mam dalej żyć. Wiem, że mam depresję. Nic co robię nie ma sensu ani celu, jak całe moje obecne życie. Wiem, że mogę iść do lekarza po leki, które prawdopodobnie mi "pomogą." Będę czuć się wesoła... Nie wiem jak mam dalej żyć. Wiem, że mam depresję. Nic co robię nie ma sensu ani celu, jak całe moje obecne życie. Wiem, że mogę iść do lekarza po leki, które prawdopodobnie mi "pomogą." Będę czuć się wesoła i będę miała chęci do działania, ale to będzie oszukiwanie samej siebie. Co ma mi niby to dać poza jakąś ułudą? Wszystko co złego ze mną siedzi w mojej głowie, w mojej psychice. Chodziłam już na terapię, która nic nie dała, wręcz terapeutka miała mnie dosyć. Nie umiem zmienić swojego sposobu myślenia. To tak jakby ktoś kazał mi zapomnieć połowę mojego życia, w którym zawsze byłam samotna i nieszczęśliwa przez innych. Bardzo chętnie bym zapomniała, ale z tego co się orientuję nie istnieją jeszcze takie leki. Nie jestem w stanie zbudować żadnych głębszych relacji, bo nikt nie chce mojego psychicznego śmietnika. Chciałabym zapomnieć o wszystkim złym co mnie w życiu spotkało, zapomnieć o wszystkich momentach gdy wyłam w samotności i nie mogłam się do nikogo zwrócić o pomoc, a jeśli już się zwróciłam to i tak nikogo to nie obchodziło. Nie wiem co robić żeby cokolwiek zmienić. Nie chcę tak żyć. Chciałabym przestać istnieć a nie umiem się zabić.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
 Dorota Braniewska
Dorota Braniewska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy jest ze mną coś nie tak, że nie pragnę więcej dzieci?

Rodzina, znajomi bliżsi i dalsi, nawet praktycznie obce osoby NIEPYTANE non stop namawiają mnie na drugie dziecko (że to pierwsze będzie "skrzywdzone" brakiem rodzeństwa, samotne itp), mąż też uważa że jedynacy są dziwni, niedostosowani, wszystko tak w teorii, łatwo mówić... Rodzina, znajomi bliżsi i dalsi, nawet praktycznie obce osoby NIEPYTANE non stop namawiają mnie na drugie dziecko (że to pierwsze będzie "skrzywdzone" brakiem rodzeństwa, samotne itp), mąż też uważa że jedynacy są dziwni, niedostosowani, wszystko tak w teorii, łatwo mówić i doradzać, tylko że osoba najbardziej zainteresowana (czyli ja jako potencjalna matka) nie ma ochoty ani siły na więcej dzieci, powodów jest mnóstwo: wiek (38 lat), późne zdecydowanie w ogóle na pierwsze dziecko, brak tak silnego instynktu macierzyńskiego, znużenie po kilku latach w domu z dzieckiem, od początku brak jakiejkolwiek pomocy od babć. .jak sobie radzić z tymi natrętnymi "radami"? I czy jest ze mną coś nie tak że nie pragnę więcej dzieci? Czy nie będę tego żałować?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak radzić sobie z poczuciem samotności?

Mam 19 lat i od 3,5 roku nie mieszkam już z rodzicami. Z tej racji sama muszę radzić sobie z własnymi problemami, które zaczynają mnie przerastac. W dzieciństwie miałam wrażenie, że moje problemy, być może błahe, nie spotykają się z... Mam 19 lat i od 3,5 roku nie mieszkam już z rodzicami. Z tej racji sama muszę radzić sobie z własnymi problemami, które zaczynają mnie przerastac. W dzieciństwie miałam wrażenie, że moje problemy, być może błahe, nie spotykają się z zainteresowaniem rodziców, więc przestałam z nimi o nich rozmawiać i zamknęłam się w sobie, próbując radzić sobie sama. Moje problemy zaczęły się w klasie maturalnej- rozstalam się z partnerem, co bardzo na mnie wpłynęło. Nie mogłam spać, jedzenie posiłków stało się nimal niemożliwe z racji codziennych bólów brzucha i odruchów wymiotnych. Nie miałam bliskich przyjaciół przy sobie, gdyż uczyłam się w innym niż rodzinne mieście, więc kontakt się urwał, a w LO nie miałam jakiejś szczególnie bliskiej koleżanki, więc przez cały czas siedziałam po szkole sama w pokoju. Nie byłam w stanie się niczym zaintersowac, co sugerował mi psycholog, do którego uczęszczałam na wizyty. Prawdę mówiąc, moim zdaniem niewiele mi pomógł. Udania sie do psychiatry odmowilam. Minęło kilka miesięcy, wyjechalam do innego miasta i zmieniłam środowisko. Co jakiś czas jeszcze bolesne wspomnienia wracają, jestem wrażliwą osobą i długi czas zajmuje mi dojście do siebie. Obecnie moje problemy dotyczą sfery fizycznej, co jednak bardzo oddziałuje na psychikę. Ortopeda wyraźnie zakomunikował mi, że nie można wyleczyć mojej skoliozy, mogę tylko ćwiczeniami zmniejszyć ból. Byłam kilkakrotnie pod opieką fizjoterapeutów i miałam poczucie straconych pieniędzy i czasu, bo nie miałam siły zmuszać się do wykonywania ćwiczeń, których nie znoszę. Inna kwestia dotyczy sfery seksualnej- ginekolog bezradnie rozłożył ręce i powiedział, że nie ma możliwości rozwiązania problemu bólu przy stosunkach płciowych, co skutkuje, że nie mam ochoty na zbliżenia z partnerem, bo mam wizje bólu do końca życia To nas od siebie oddala. Czuję beznadziejnosc swoją sytuacją i tracę wiarę w lekarzy, którzy mówią, że nie można mnie wyleczyć . Ostatnia sprawa dotyczy relacji rodzinnych. Nie mogę porozumieć się z matką, nie potrafimyze sobą rozmawiać. Kontakt mamy bardzo ograniczony, a rozmowy telefoniczne skupiają się na rzeczach nieistotnych. Nie pamiętam już kiedy matka ostatni raz powiedziała mi, że mnie kocha. Otwarcie też przyznała, że idę mnie wymaga więcej, ponieważ jestem córką ("córki są od roboty" - głównie chodziło o pomoc w obowiązkach domowych). Zawsze byłam dobrą uczennicą, lecz dla matki do często było za mało, ciągle też byłam porównywana do starszego brata. Rodzice często ze mnie żartowali, zapewnie nie mieli złych intencji, ale gdy prosiłam, by ograniczyli swoje komentarze -nie pomagało. Czuję się pogardzana i niekochana. Ze starszym bratem też nie mam najlepszych relacji, gdyż wyprowadził się z domu, gdy miałam 9 lat. Praktycznie wychowałam się bez niego i nie czuję potrzeby bliskich kontaktów. Jednak buzuje we mnie zazdrość, gdyż w moim odczuciu matka woli brata ode mnie, a ja mu nigdy nie dorownam, chociazbym nie wiem co zrobiła. Brat próbuje mnie aktywizowac, zachęcać do przystąpienia do organizacji itp. Na każde wspomnienie o nim lub świadomość, że mam mu coś zawdzieczac buzuje we mnie złość. Nie mam ochoty utrzymywać z nim kontaktów. Próbowałam przystąpić do samorządu studenckiego, lecz grupa mnie nie zaakceptowała. W ogóle nie lubię być w kręgu nowych osób, które się znają między sobą. Zawsze w takim towarzystwie się nie odzywam i nie chce wchodzić w głębsze relacje. Mam wrażenie, że brat chce ze mnie uczynić osobę, ktora nie jestem. A jestem bardzo nieśmiała. Dołączanie do nowych grupg na siłę męczy mnie psychicznie. Czuję się samotna i bezradna. Nie wiem co powinnam zrobić. Nie potrafię rozmawiać o swoich problemach z najblizszymi, mam zbyt głęboką wewnętrzną blokadę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zmiana terapeuty to dobry krok?

Witam. Piszę, bo jest coś, co bardzo mnie niepokoi. Mianowicie niedługo kończę terapię grupową i chciałam wrócić na indywidualną, na którą wcześniej uczęszczałam przez jakiś dłuższy czas. Niestety okazało się, że z przyczyn dla mnie niezależnych nie mogę mieć terapii... Witam. Piszę, bo jest coś, co bardzo mnie niepokoi. Mianowicie niedługo kończę terapię grupową i chciałam wrócić na indywidualną, na którą wcześniej uczęszczałam przez jakiś dłuższy czas. Niestety okazało się, że z przyczyn dla mnie niezależnych nie mogę mieć terapii u tej terapeutki, do której wcześniej chodziłam, przynajmniej na kilka miesięcy. Stało się to tak nagle. Od tego czasu nastrój mi się kompletnie popsuł. Jest mi z tym strasznie smutno, nie mogę się na niczym skoncentrować, mam wrażenie, że wszystko, to co wypracowałam na terapii traci znaczenie. Dodatkowo boleśnie odczuwam samotność. Doszło też do tego, że muszę brać leki, bo mam ciągłe wahania nastroju. Nie wyobrażam sobie mieć terapii u innego terapeuty. Niedługo idę do nowej pracy i już teraz bardzo się przejmuję, jak to będzie. Mam problemy z zawieraniem nowych znajomości, ale jak już się uda, to strasznie się do danej osoby przywiązuję. Nie wiem, co z tym zrobić. Generalnie bardzo boję się zmian.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pomóc starszej osobie?

Witam. Jestem siostrzenica 85 letniej cioci u której ostatnio zauważyłam zmiany w zachowaniu. Nie mieszkamy razem, dzieli nas 150 km, ja mam 60 lat ,rodzinę, męża, dzieci, wnuki, zaś ciocia jest niezamężna , samotna. Miesiąc temu zmarła jej 94 letnia... Witam. Jestem siostrzenica 85 letniej cioci u której ostatnio zauważyłam zmiany w zachowaniu. Nie mieszkamy razem, dzieli nas 150 km, ja mam 60 lat ,rodzinę, męża, dzieci, wnuki, zaś ciocia jest niezamężna , samotna. Miesiąc temu zmarła jej 94 letnia siostra, z którą całe życie mieszkała w wiejskim domku, w dobrych warunkach.Zmiany w zachowaniu polegają na tym, ze ciocia chodzi po wsi całymi dniami, nic nie robi, nie myje się, sprowadza do domu podejrzane towarzystwo, nocuje u sąsiadów mających złą opinie, jednym słowem zmiana osobowości o 180 stopni. Zapewniliśmy jej opiekunkę środowiskowa, kuzyni mieszkający w tej wsi zajmują sie finansami, doglądają, przynoszą posiłki . Dzwonili ostatnio, ze nie radzą sobie z ciocia, nie daje sobie pomoc, wyzywa, przeklina, wygania ich, nie wiedzą co dalej z nią zrobić, jak leczyć, bo stan sie pogarsza. Proszę o radę, jakie powinnismy podjąć czynności aby zapewnić cioci w miarę godna starość.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Agata Pacia (Katulska)
Mgr Agata Pacia (Katulska)
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Dlaczego nie potrafię myśleć pozytywnie?

Dzień dobry, nie wiem, czy to dobre miejsce, aby pisać takie rzeczy. Pewnie powinnam udać się do psychologa na indywidualną rozmowę, ale nie potrafię się na to zdecydować i wierzę, że sama także mogę jakoś sobie pomóc. Jakiś czas temu... Dzień dobry, nie wiem, czy to dobre miejsce, aby pisać takie rzeczy. Pewnie powinnam udać się do psychologa na indywidualną rozmowę, ale nie potrafię się na to zdecydować i wierzę, że sama także mogę jakoś sobie pomóc. Jakiś czas temu odwrócili się ode mnie przyjaciele. Próbowałam to ratować, ale oni nie byli zainteresowani. Teraz codziennie ich mijam, nie odzywają się do mnie. Jestem samotna, nigdy nie miałam partnera i boję się, że nikt mnie nie pokocha. Nie jestem atrakcyjna. Całe dotychczasowe życie poświęciłam nauce. Jednak i tak czuję się głupia. Boję się, bo nie mam pewności, że po swoich studiach znajdę pracę, boję się, bo mam też problemy z językiem niemieckim. Po ostatnim kolokwium wróciłam załamana, nie znam jeszcze jego wyniku, ale widzę najgorszy scenariusz. Próbuję się uczyć tego języka, a i tak mam wrażenie, że nic nie potrafię. Mam taki okropny schemat myśli - jeżeli takie kolokwium, to jaki egzamin, jak skończę te studia? Nie potrafię myśleć pozytywnie. Zawsze musiałam być wzorowym dzieckiem. Nie dla rodziców, oni mnie akceptują taką, jaka jestem, ale sama sobie wmawiam, że dla innych, którzy mnie obserwują. Nie umiem myśleć, że to moje życie, bo cały czas odczuwam niepokój, że ono nie ułoży się tak, jak sobie wymarzyłam. Boję, że zawsze będę sama, bez pracy i wykształcenia. Piszę tutaj z nadzieją, że mogę jakoś sobie pomóc, odnaleźć radość i sens wszystkiego. Być szczęśliwą, na przekór wszystkiego.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Joanna Lida
Mgr Joanna Lida
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Agnieszka Jabłonowska
Mgr Agnieszka Jabłonowska

Dlaczego czuję obojętność?

czuje w życiu codziennym obojętność ogólnie codziennosć opieram na pracy i śnie żądnych żadnych przyjemność tyko praca stres sen i tak w kołko jestem samotny kiedys kochałem jedna dziewczycne byłem z nia3 miesiace i potem przyszła do mnie ze swojim... czuje w życiu codziennym obojętność ogólnie codziennosć opieram na pracy i śnie żądnych żadnych przyjemność tyko praca stres sen i tak w kołko jestem samotny kiedys kochałem jedna dziewczycne byłem z nia3 miesiace i potem przyszła do mnie ze swojim kolegą i powedziałą ze teraz to on jest jej chłopakiem od tego czasu przestało mi na czym kolwiek zależeć zaczełem palić papierosy aby nie myśleć o niej a potem nałogowo dziśaj pracuje chcem sie zakochać jeszcze raz ale sie boje ze sie rozczaruje dziśąj chcem czegoś więcej niz sen i praca ale sie boje wybić po za granice obawiam sie że to może być początek depresji najgorsze jest to ostatnio czesto zamykam sie w pokoju rozmawiam sam ze sobą tak koło godziny tak bez sensu ze nikt nic z tego nie rozumie jak mnie podsuchał brat jak u mnie był doznał szoku i że trzeba mi dziwczyne jakąś poznać ale ja nie wiem jestem zasze pełen obaw i strachu do czego kolwiek i zawsze sie wycofuje
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Dlaczego nic mnie nie cieszy od dłuższego czasu?

Witam mam 32 l. Od pewnego czasu nic mnie nie cieszy, czuje się samotny. Mam rodzinę ale się ode mnie odwrucili. Rodzinne spotkania odbywają się beze mnie. Żona sama spotyka się sama ze znajomymi. Ostatnio nawet sięgam po alkohol. Zrobilem... Witam mam 32 l. Od pewnego czasu nic mnie nie cieszy, czuje się samotny. Mam rodzinę ale się ode mnie odwrucili. Rodzinne spotkania odbywają się beze mnie. Żona sama spotyka się sama ze znajomymi. Ostatnio nawet sięgam po alkohol. Zrobilem w necie test i wyszło mi że mam depresję. Jak to leczyć. Pomocy, Damian.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
 Dorota Braniewska
Dorota Braniewska

Co mogą oznaczać stany lekkiej depresji?

Dzień dobry, od pewnego czasu zdarza mi się popadać w krótkotrwałe stany, które nazwałbym "okolodepresyjnymi", objawiają się m.in. w dość ogólnym pogorszeniu nastroju, rozsterkach egzystencjonalnych, niekiedy smutku (czasem towarzyszy temu niewielki płacz). Dodam jeszcze, że nie ma to charakteru permanentnego,... Dzień dobry, od pewnego czasu zdarza mi się popadać w krótkotrwałe stany, które nazwałbym "okolodepresyjnymi", objawiają się m.in. w dość ogólnym pogorszeniu nastroju, rozsterkach egzystencjonalnych, niekiedy smutku (czasem towarzyszy temu niewielki płacz). Dodam jeszcze, że nie ma to charakteru permanentnego, raczej falowy (gorsze momenty występują raz na jakiś czas). Jakie środki ogólnodostępne (nie na receptę) byłyby polecane? Takie które mogą przyczynić się do uspokojenia, poprawy nastroju?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jam leczyć niepokój i problemy ze snem?

Wydaje mi sie ciagle ze spotykam znajome osoby i ze kazdy na ulicy mnie obgaduje Kiedy ide po ulicy wydaje mi sie ciagle ze widze kogos znajomego. Najczesciej osoby, ktore sa zle nastawione do mnie, ktore urwaly ze mna dlugo... Wydaje mi sie ciagle ze spotykam znajome osoby i ze kazdy na ulicy mnie obgaduje Kiedy ide po ulicy wydaje mi sie ciagle ze widze kogos znajomego. Najczesciej osoby, ktore sa zle nastawione do mnie, ktore urwaly ze mna dlugo temu kontakt. Chociarz teraz mi sie wydaje ze kazda znajoma osoba jest do mnie zle nastwaiona. Na ulicy ogladam sie czesto wokol siebie, albo wydaje mi sie ze jakas obsoba to moj stary znajomy i wpatruje sie w nia dlugo zeby upewnic sie ze to nie on. Zawsze mi sie wydaje ze ludzie patrza sie na mnie.Mam takie dni kiedy jestem pewna ze obce osoby mowia o mnie. Wydaje mi sie ze slysze ze mowia o zeczach ktore zrobilam. Czuje taz ciagly niepokij i mam problemy ze snem. Co to moze byc?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z uczuciem smutku?

Jestem 21-letnią kobietą. Ciężko mi dokładnie sprecyzować mój problem. Istnieje kilka rzeczy, które niszczą moje życie. Czuję, że "ślizgam się tylko po jego powierzchni"- sama siebie ograniczam. Od kiedy pamiętam byłam raczej nieśmiała. W pewnym okresie życia czułam bardzo dużo... Jestem 21-letnią kobietą. Ciężko mi dokładnie sprecyzować mój problem. Istnieje kilka rzeczy, które niszczą moje życie. Czuję, że "ślizgam się tylko po jego powierzchni"- sama siebie ograniczam. Od kiedy pamiętam byłam raczej nieśmiała. W pewnym okresie życia czułam bardzo dużo skrępowanie w sytuacjach społecznych. Z biegiem czasu uczucie niedopasowania się cofnęło, jednak dalej czasami się pojawia. Zachowuję się wtedy nienaturalnie. Trudno nawiązuję nowe znajomości, często rezygnuję z wyjść z powodu lęku. Nie zdarza się to jednak za każdym razem. Są też jednostkowe sytuacje, gdy czuję dyskomfort w tramwaju lub w sklepie. Utrudniało mi to również pracę w której zdarzało mi się musieć rozmawiać z klientem. Nie wiem na ile to zwykła nieśmiałość, która wymaga "treningu", więcej wychodzenia do ludzi. Często czuję coś jakby "przytłumiony smutek" i jednocześnie poddenerwowanie. Nie wiem jak to określić. Nie wiem też do końca co chcę robić w życiu. Jednak największym problemem jest dla mnie samotność. Mam przyjaciół, jednak chciałabym stworzyć z kimś związek. Nie licząc dziecięcych epizodów z czasów gimnazjum nie miałam nigdy chłopaka. Obserwuję związki innych ludzi z boku, jako zjawisko, coś nie dla mnie. Zdarzało mi się w przeszłości odrzucać miłość, której w gruncie rzeczy chciałam. Działo się to z różnych powodów. Zawsze znajduję ich milion. Przez to wszystko boję się przyszłości, mam siebie za nieudacznika. Czuję, że lata lecą, a ja tak wiele codziennie tracę... Mam wyrzuty sumienia z powodu marnowania czasu.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy możliwe jest wyleczenie z depresji?

witam choruje na depresje nie mam pracy ani kobiety zrujnowałem swoje zycie nie mam juz szans na prace tym bardziej kobiete kazdy kolejny dzien to ogromny bol psychiczny nie m oge patzrec jak inni ukladaja sobe zycie mysle juz tylko... witam choruje na depresje nie mam pracy ani kobiety zrujnowałem swoje zycie nie mam juz szans na prace tym bardziej kobiete kazdy kolejny dzien to ogromny bol psychiczny nie m oge patzrec jak inni ukladaja sobe zycie mysle juz tylko o samobojstwie tylko tak przerwe swoje cierpienie moje dni sa juz policzone brak szans na poprawe swojego losu nie che byc bezdomym ani samotnym czy wartio jeszcze isc do psychologa
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak poradzić sobie z myślami samobójczymi kiedy terapia nie pomaga?

witam nielatwo mi napisac te pytanie w takim nastroju ale sprobuje po co osobie ktora ma mysli samobojcze ( jej zycie to ruina zly stan zdrowia brak pracy samotnosc ) hospitalizowac w szpitalu zamykanie kogos tylko po to zeby uratowac... witam nielatwo mi napisac te pytanie w takim nastroju ale sprobuje po co osobie ktora ma mysli samobojcze ( jej zycie to ruina zly stan zdrowia brak pracy samotnosc ) hospitalizowac w szpitalu zamykanie kogos tylko po to zeby uratowac chwilowo od samobojstwa po co ratowac osobe ktora nie ma przyszlosci wyjdzie ze szpitala i rada radz sobie sam jaki jest sens tego wrzystkiego nie lepiej ulzyc sobie w cierpieniu i zakonczyc swoje zycie niz patrzec jak sie dotyka dna nie che patrzec jak sie staczam nie che zeby inni patrzyli jak sie staczam po co dawac komus sztuczna nadzieje na lepsze jutro skoro wiadomo ze te lepsze jutro nie nadejdzie i nik mi nie wmowi ze lezenie w szpitalu cos zmieni zeby sie pozbyc musli samobojczych cos sie musi zmienic w zyciu czlowieka a na to nie ma szans tacy jak ja sa traktowani jak smieci zadnej pomocy nie ma nikogo kto by pmagal takim jak ja nie zamierzam czekac na cud chodzenie do psychologa i sluchanie pytan co slychac po co mam sluchac takich pytan psychologa w stylu co sie udalo zrobic skoro waidomo ze nic sie nie da zrobic mam juz dosyc czuje sie zbedny kazdy liczy na to ze taki czlowiek sam zmieni swoje zycie bez niczyjej ingerencji to jest nierelane moze i mam depresje ale dla mnie to juz nie ma znaczenia jaka diagnoze ktos mi postawi i tak nadziei na lepsze jutro nie ma jezlei ktos nie ma srodkow do yzcia to wiadomo ze ani psycholog an lekarz ani szpital nic tu nie pomoga to sa tylko pozory ze komus sie pomaga zwykla iluzja a pacjent ma w to uwierzyc
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak przezwyciężyć własne lęki?

Witam, Mam 31lat, jestem mamą (od 6lat samotną) dwójki dzieci już nie takich małych. Choruje na Hashimoto. Przeszłam przez dwie depresje często zmieniając leki w kolejności: seronil deprexolex, velafax alpragen - nie pamiętam nazwy- ostatni był Welbutrin sprowadzany ze Stanów.... Witam, Mam 31lat, jestem mamą (od 6lat samotną) dwójki dzieci już nie takich małych. Choruje na Hashimoto. Przeszłam przez dwie depresje często zmieniając leki w kolejności: seronil deprexolex, velafax alpragen - nie pamiętam nazwy- ostatni był Welbutrin sprowadzany ze Stanów. W trakcie leczenia wycofałam się z życia towarzyskiego, miałam coś w stylu "fobi społecznej". Obecnie nie biorę żadnych leków , ale w dalszym ciągu odczuwam strach, przed np. odpisywaniem na wiadomości do znajomych, rozmowa z ludźmi od których się odsunelam w trakcie choroby, bądź urwałam kontakt , nie wiem ż czego wynika ten strach, nie mam w myślach czegoś konkretnego, po prostu ignoruje te wiadomości odkładając za każdym razem odpowiedź na później(nigdy). Odpuszczam również każde szkolne zebranie, bojąc się kontaktu z nauczycielami oraz innymi rodzicami. Cały czas się oceniam i stawiam w negatywnym świetle, nie czuje się dość dobra. Czuje że przez te depresję gdzieś zatracilam sama siebie, z pełnej życia kobiety dla którąj nie było rzeczy niemożliwych stałam się strachliwą nie umiejaca się odezwać/ bronić marną kopią samej siebie. Nie wiem jak sobie pomóc i jak przezwyciężyć ten strach. Z góry dziękuję za pomoc. Magdalena
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha

Jak radzić sobie z problemami psychologicznymi u 20-latki?

Dzień Dobry. Nazywam się Julia i mam 19 lat.. od lat borykam się z problemami... które od jakiś 4 lat zaczęło intensywnie wpływać na moje życie. Otóż od dziecka jestem strasznie wstydliwa myślałam,że po czasie przejdzie,lecz Ja się po prostu... Dzień Dobry. Nazywam się Julia i mam 19 lat.. od lat borykam się z problemami... które od jakiś 4 lat zaczęło intensywnie wpływać na moje życie. Otóż od dziecka jestem strasznie wstydliwa myślałam,że po czasie przejdzie,lecz Ja się po prostu boje panicznie ludzi .. przez to nie skończyłam szkoły, mam problemy żeby iść do pracy, ponieważ boje się ludzi. Kiedy wychodzę z domu i zobaczę ludzi idących w moją stronę mam ochotę uciekać. Mam chore myśli. Poszłam na staż do jednej firmy... kiedy zebrało się za dużo ludzi dostałam ataku paniki... nie mogłam oddychać,serce mnie bolało. Miałam dość.. łyknełam dużą ilość tabletek,ale na nic... mam 19 lat,a myślę o odejściu z tego świata. Nie powinno mnie tu być. Nie teraz. Czuję się źle w otoczeniu ludzi. Najgorsze jest to,że nie mogę nic z tym zrobić. Wiecznie zmieniają mi się humory, raz się cieszę po 5 minutach łapię doła i nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Czasami czuję się, jakbym codziennie była inną osobą. Jestem popsuta w środku. Smutek zjada mnie powoli, aż w końcu pochłonął mnie całą. I nie mogłam z nim już walczyć. Nienawidzę siebie. Odkąd nie mogę oddychać wolałabym przestać. Zastanawiam się kto jest za mnie odpowiedzialny? Łatwo jest powiedzieć, że się to zakończony, ale trudniej skończyć. Czasami czuje się tak źle, tak bardzo się wstydzę, że muszę poczuć to fizycznie. A czasami jest tak,że czuje za dużo i chciałabym nie czuć nic.. Szczerze? Jedyne co mnie tu trzyma to rodzice. Tylko ich mam ... najgorsze jest to,że czasami mam ataki gniewu... może agresji ? Nie wiem,jak to nazwać. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam,ponieważ boje się tego. Ludzie mówią, że kiedy się zadomowisz, nawet piekło wydaje się miłym miejscem. Ale,ja nie chce tu tkwić . Nie wiem co mam już robić. Mam dosyć siebie i tego,że nie rozumiem tego co się ze mną dzieje. Mam problem. Generalnie mam ich sporo. Czasami czuję się taka... sama nie wiem.. samotna. Ogarnia mnie uczucie bezradności jak wtedy, gdy wszystko, do czego przywykłam, zostaje mi odebrane. Jakby już nie istniała siła przyciągania, a ja dryfuję w przestrzeni kosmicznej. I nie mam pojęcia, dokąd zmierzam. To jest mega strasznie trudny i smutny moment, gdy zdajesz sobie sprawę, że coraz częściej z rana myślisz o tym, żeby już było po wszystkim, bo nie masz siły i ochoty wstać, a co wieczór leżysz przerażona wizją kolejnego dnia. Nie wiem...Ostatnio coraz więcej we mnie nienawiści niż kiedykolwiek...
odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Agnieszka Jabłonowska
Mgr Agnieszka Jabłonowska
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy terapia DDA jest potrzebna osobie z pierwszymi objawami choroby?

Witam, mam na imię Kamil i mam prawie 30 lat, jakiś czas temu zacząłem zdawać sobie sprawę że mam jakiś problem i to chyba głownie dzięki mojej Siostrze która martwiąc się o mnie zaproponowała mi terapie DDA która ona sama... Witam, mam na imię Kamil i mam prawie 30 lat, jakiś czas temu zacząłem zdawać sobie sprawę że mam jakiś problem i to chyba głownie dzięki mojej Siostrze która martwiąc się o mnie zaproponowała mi terapie DDA która ona sama przeszła i która jej rzekomo bardzo pomogła, faktycznie wiele syndromów do mnie pasuje ale ostatecznie na terapie się nie zdecydowałem. I własnie jestem atrakcyjnym facetem, dbam o siebie zawsze miałem powodzenie u kobiet a jednak potrzeba jakichkolwiek emocjonalnych więzi z kobietami jest u mnie bardzo słaba. Na dodatek stałem się strasznie aspołeczny, przesadnie poważny, przez co wydaje mi się ze jestem odbierany jako totalnie nudna osoba, zdecydowana większość ludzi których poznaje strasznie mnie irytuje, dostrzegam ich wszystkie wady i na nich skupia się moja uwaga, jestem ponury nie ma u mnie żadnej spontaniczności, wszystko co robię jest dokładnie zaplanowane i przekalkulowane, odciąłem się od większości znajomych i przyjaciół, kocham swoja Siostrę nad życie mimo to nie mam potrzeby aby do niej zadzwonić i zapytać co u niej słychać, nie potrafię rozmawiać o swoich uczuciach, czasami doskwiera mi samotność chociaż wydaje się ze to mój świadomy wybór, ostatnio tęsknie za była dziewczyna z która związałem się tylko dlatego aby sprawdzić czy potrafię się do jakiejś emocjonalnie przywiązać, mimo iż faktycznie coś do niej poczułem, nie potrafiłem tego dostatecznie okazać, nigdy nie powiedziałem jej ze ja kocham, a raczej tak było, i tu znowu kalkulowanie, tęsknie ostatnie dni ciągle o niej myślę ale się nie odezwę bo i tak wiem ze nam nie wyjdzie i już za późno na cokolwiek, ludzie przecież się nie zmieniają, no nie? ;) Ogólnie staram się być dla wszystkich sympatyczny a właściwie to u mnie naturalne i nie mogę zrozumieć czemu niektórzy ludzie potrafią być chamscy w stosunku do mnie nawet kiedy nic im nie zrobiłem, budzi to wtedy we mnie złość a nawet agresje która na szczęście nauczyłem się opanowywać, bo kiedyś bywało z tym rożnie, to utwierdza mnie tylko w przekonaniu ze ludzie są źli, dlatego ich nie lubię. W pracy nienawiązujące z nikim rozmów jeżeli nie jest to konieczne, rzadko odzywam się nawet do najbliższych znajomych i przyjaciół. Duzo pracuje przez co mam mało czasu miedzy innymi na sport który bardzo mi pomagał, ogólnie jest bardzo średnio zęby nie powiedzieć ze kiepsko, duzo bym jeszcze mógł narzekać czego tak naprawdę nigdy nie robię bo nie jestem zbyt wylewny. Pozdrawiam.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak postępować z matką?

Witam! Problem, który chcę przedstawić dotyczy nie mnie ale mojej mamy. Ma 53 lata. Po ukończeniu 50 roku życia zauważyłam, że diametralnie się zmieniła. Stała się zgorzkniała, krzykliwa, kłótliwa, złośliwa. Nagle też stała się bardziej religijna, można powiedzieć, że wręcz... Witam! Problem, który chcę przedstawić dotyczy nie mnie ale mojej mamy. Ma 53 lata. Po ukończeniu 50 roku życia zauważyłam, że diametralnie się zmieniła. Stała się zgorzkniała, krzykliwa, kłótliwa, złośliwa. Nagle też stała się bardziej religijna, można powiedzieć, że wręcz dewotycznie. Niezbyt dobrze wpływa to też na mój związek. Czepia się mojego narzeczonego do mnie gdy u mnie jest, że za dużo używa wody jak myje ręce, że za długo siedzi w toalecie, że muszę go czymś częstować jak przychodzi, czasem kontroluje co robimy jak siedzimy sami w pokoju. Czasem mówi mi to gdy on np siedzi w toalecie a ja w pokoju, a potem on słyszy, i pyta mnie co mama mówiła, Często czuje się jak na ścięciu. Wiele razy z nią rozmawiałam, przedstawiałam swoją sytuację, ale mama to typ osoby "ja i tylko ja mam zawsze rację" "ja jestem najmądrzejsza" "ja się nie mylę" itp. Jak grochem o ścianę, Zero odzewu. Straciłam już nadzieję. Wiem, że to TEN wiek i jestem naprawdę bardzo wyrozumiała, ale są pewne granice, czasami już mam tego dość tym bardziej, że mam problemy nerwicowe. Jak z tym walczyć? Czy to minie i kiedy? Co robić? Proszę o radę. 
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Lida
Mgr Joanna Lida
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy nadwrażliwość na życie w ogóle, relacje międzyludzkie to choroba psychiczna?

witam. Chciałabym zapytać, czy nadwrażliwośc na życie w ogóle, relacje międzyludzkie to choroba psychiczna?Nie radzę sobie z odrzuceniem. Bez powodu czasami atakuję. Zdarzyło mi się wysyłać niepochlebna opinie na temat czyjegoś bloga. Sytuacja sie wyjśniła, bo przeprosiłam tą osobę. Zdaje... witam. Chciałabym zapytać, czy nadwrażliwośc na życie w ogóle, relacje międzyludzkie to choroba psychiczna?Nie radzę sobie z odrzuceniem. Bez powodu czasami atakuję. Zdarzyło mi się wysyłać niepochlebna opinie na temat czyjegoś bloga. Sytuacja sie wyjśniła, bo przeprosiłam tą osobę. Zdaje sobie sprawę z irracjonalności mojego zachowania. Pracuję, jestem ceniona w pracy, mam sowje hobby, jestem zadbana, ale samotna. Nie potrafie sobie nikogo znaleźc bo jestem odrzucana. Coś jest ze mną nie tak. Biorę lorafen na uspokojenie bo tylko on na mnie dobrze działa. Brałam miansec. ale czułam się źle jeszcze do tego przytyłam. Czy jestem wariatką? Najgorsze jest to ,że czuję się gorsza. Tak było zawsze, ostatnio odrzucanie kilkakrotne przez facetów bardzo pogłębiły ten stan.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Beata Bąk - Ścierska
Mgr Beata Bąk - Ścierska
Mgr Monika Wróbel
Mgr Monika Wróbel
Patronaty