Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak poradzić sobie z uczuciem samotności?

Witam. Jestem młodym mężczyzną, mam niespełna 18 lat i pewien problem natury psychicznej. Jeszcze niedawno wszystko wydawało się być ok. Jednak teraz mój problem mnie niszczy, wypala od środka. Chodzi o samotność. Chodzę do technikum, jestem raczej zadowolony, mam obraną... Witam. Jestem młodym mężczyzną, mam niespełna 18 lat i pewien problem natury psychicznej. Jeszcze niedawno wszystko wydawało się być ok. Jednak teraz mój problem mnie niszczy, wypala od środka. Chodzi o samotność. Chodzę do technikum, jestem raczej zadowolony, mam obraną ścieżkę na przyszłość. Tylko że czuję wielką pustkę, tak jakby ktoś odebrał mi sens życia. Nigdy moja samotność nie stanowiła dla mnie problemu, dopiero teraz czuję jakie to przykre. Właściwie nie mam znajomych, tylko jedną przyjaciółkę ale ona nie ma dla mnie czasu. Każdy weekend spędzam w domu, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie potrafię otworzyć się na ludzi. Nie mam problemu z rozmową, ale ciężko mi jest czuć się przy kimś swobodnie. Chyba jestem indywidualistą. Jestem gejem, niestety nigdy nie byłem w związku. Fajnie byłoby mieć kogoś blisko siebie, czuć bliskość i miłość, lecz chyba jestem skazany na samotność. Nie umiem nawet ubrać w słowa tego co dokładnie czuję. Pustka, bezradność na wszytsko, bezsens i beznadzieja. Takie jest moje życie. Ciężko mi wyrazić emocje które skrywam w sobie. Myślę sobie czasem co by było gdybym się zabił, czy te wszystkie problemy by zniknęły. Żyjąc męczę się. Gdyby tylko był jakiś sposób na natychmiastową śmierć - nie wahałbym się i zrobiłbym to. Nikt z mojego otoczenia nie wie w jakiej sytuacji się znajduję. To nie życie, to wegetacja. Życie o jakim marzę to życie pełne szczęścia, z wiernym mężczyzną u boku. Chciałbym być otoczony rodziną, znajomymi. Nie mam żadnej z tych wartości.
odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak pomóc sobie z kompleksami?

Witam, jestem osobą bardzo zakompleksiona, mam dom na wsi gdzie nie chce mieszkać bo leży na odludziu. Mam meza ktorektórego nigdy nie ma i syna z którym bez przerwy jestem. Teść umarł na moich oczach i ciągle myślę o tym... Witam, jestem osobą bardzo zakompleksiona, mam dom na wsi gdzie nie chce mieszkać bo leży na odludziu. Mam meza ktorektórego nigdy nie ma i syna z którym bez przerwy jestem. Teść umarł na moich oczach i ciągle myślę o tym że wszyscy wokół mnie umra i jak zachoruja to nie mogę spać nocami. Nic dobrze mi w życiu nie wyszło oprócz syna mimo że urodził się z roszczepem wargi i podniebienia. Jestem mała całe życie gruba. Nie mam przyjaciół ani koleżanek. Zawsze robię z siebie idiotkie przed każdym i nie potrafię z ludźmi rozmawiać. Ile razy bym się nie starała wziąść w garść to zawsze wychodzi to samo. Nie wiem już co robić może już żyć nie powinnam. Wszyscy lepiej by żyli bez takiej zalosnej osoby jak ja.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak radzić sobie z problemami w związku i ciążą?

Witam mam z byłym partnerem po 20 lat . Obecnie jestem z nim w drugiej ciąży . 3 miesiące temu ostro się kłóciliśmy i oby dwoje robiliśmy sobie na złość aby zwrócić na siebie swoją uwagę co wyskutkowqlo tym ze... Witam mam z byłym partnerem po 20 lat . Obecnie jestem z nim w drugiej ciąży . 3 miesiące temu ostro się kłóciliśmy i oby dwoje robiliśmy sobie na złość aby zwrócić na siebie swoją uwagę co wyskutkowqlo tym ze kazałam mu się wynosić chcąc to zakończyć . Wyszedł ale zaraz wrócił nie porozmawialiśmy , było tylko gorzej po dwóch tygodniach wyszła identyczna sytuacja . Jednak tym razem nie chciał już wrócić . Sądziłam ze mnie nie kocha . Po tym spotykaliśmy się co kilka dni przychodził , dla mnie za rzadko , mówił ze potrzebuje czasu by wrócić ale to był bardzi zły okres , nerwów klotni dalszej walki i u mnie wyraźnego bólu rozłąki . Wkoncu doszło do miesiąca przerwy w naszych kontaktach po jednej z awantur . Złożyłam mu życzenia na święta strasznie mi go brakowało w tym dniu i kilka dni później dopiero odpisał . Nawizaliamy kontakt , poszliśmy do łóżka . Nie jesteśmy w związku mimo ze tak to wyglada już od ponad miesiąca . Wciąż bym chciała żeby wrócił do domu tez ze względu na wysoka ciaze . On ma mało czasu dla mnie praca , siłownia, szkoła. Mieszka z rodzicami często odwiedza i pomaga rodzeństwu . Widzimy się średnio 1-2 razy w tygodniu , w tym czasie dwa razy został na noc z własnych chęci bez moich nacisków . Staram się dać mu czas ale czasami delikatnie go naciskam na powrót bo nie radzę sibie z ciaza samotnością i uczuciami . On twierdzi ze mnie kocha ze jestem bardzo ważna dla niego ze chce wrócić ale nie czuje się tu jak w domu po tym wszystkim , ze czeka na właściwy moment aż poczuje ze jest w domu a nie odwiedzinach . Nie wiem co robić dalej wie ze go potrzebuje duzo bardziej . Moim zdanie albo gra nim niedojrzałość i chce mieszkania z mama unikania powrotu a to jest wymówka albo zranilam go tym bardzo czy jego ego i nie wiem jak to naprawić . Nie wiem jak postępować żeby go zachęcić do powrotu zależy mi na czasie a mimo to staram się dać tez mu go . Bardzo proszę o opinie
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Agata Pacia (Katulska)
Mgr Agata Pacia (Katulska)
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Na jakie inne zaburzenie osobowości lub chorobę psychiczną cierpię?

Mam 19 lat. W dzieciństwie byłem outsiderem, tym zawieszonym między wszystkimi grupkami. Agresja słowna miała często wobec mnie miejsce, zdarzyło się nawet kilka przypadków agresji fizycznej. Moje związki nigdy nie były kolorowe, były bardzo intensywne. Potrafiłem kochać do bólu by... Mam 19 lat. W dzieciństwie byłem outsiderem, tym zawieszonym między wszystkimi grupkami. Agresja słowna miała często wobec mnie miejsce, zdarzyło się nawet kilka przypadków agresji fizycznej. Moje związki nigdy nie były kolorowe, były bardzo intensywne. Potrafiłem kochać do bólu by potem szczerze znienawidzić. Nienawidzę siebie, tego jak odpycham wszystkich na których mi zależy, tych których kocham. Świat jest dla mnie czarno-biały i nieważne jak się staram nie potrafię odnaleźć szarości. Impulsywne zachowania takie jak picie, obżarstwo, częsty seks z przypadkowymi partnerkami to dla mnie chleb powszedni. Mam w sobie nieograniczone pokłady gniewu na świat, na innych, bez większego powodu. Za ten gniew i działania które podejmuję, słowa które wypowiadam szczerze się nie cierpię, nie umiem tego kontrolować. Samookaleczanie przynosiło ulgę, dawało poczucie rzeczywistości. Emocje kontrolują mnie, są ja fale tsunami które wciąż mnie zalewają, wciąż przytłaczają zmieniając się co chwila. Czuję wciąż pustkę, patrząc w lustro widzę kogoś kto nie wie kim jest, co lubi, w co wierzy. Wciąż waham się między przytłaczającymi emocjami a kompletnym odrętwieniem, utratą poczucia rzeczywistości, jakby wszystko było snem. Mam wciąż myśli samobójcze, o okaleczaniu się. Cztery miesiące temu wdarła się do mojego życia depresja. Trzy miesiące temu zacząłem słyszeć głosy i widzieć niestworzone rzeczy. Od ponad miesiąca przebywam w szpitalu psychiatrycznym. Głosy i wizje zniknęły, antydepresanty pomagają walczyć ze złym nastrojem. Lekarz wystawił mi diagnozę osobowości schizoidalnej. Lecz ja się z nią nie umiem w jakikolwiek sposób utożsamić. Pragnę kontaktu z innymi ludźmi, utrzymywania bliskich relacji, boję się samotności, odrzucenia, osądu. Czy jest możliwe że diagnoza jest zła? Jeśli tak to na jakie inne zaburzenie osobowości lub chorobę psychiczną cierpię?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego wpadam w dołki psychiczne?

witam mam na imie lukasz ...coraz czesciej wpadam w dolki psychiczne ktore powoduja czeste mysli samobojcze....jestem juz po jednej takiej probie kilka lat temu ...zarzylem leki nasenne lekarze nie dawali mi wtedy szans ze sie wybudze jednak wtedy moj organizm... witam mam na imie lukasz ...coraz czesciej wpadam w dolki psychiczne ktore powoduja czeste mysli samobojcze....jestem juz po jednej takiej probie kilka lat temu ...zarzylem leki nasenne lekarze nie dawali mi wtedy szans ze sie wybudze jednak wtedy moj organizm byl silniejszy i po trzech dniach sie obudzilem w szpitalu.....obecnie najchetniej porozmawialbym z psychologiem niestety pracuje za granica i mam kredyty wiec nie moge pozwolic sobie na rzucenie pracy i przyjazd do polski ...ciagne to jakos ale czuje ze moze zabraknoc mi sil i woli zycia za jakis czas....nie wiem jak ten problem rozwiazac ??dodam ze nie mam jakis ogromnych problemow raczej sie mi uklada np. napisalem powiesc i wydalem ja w 2017 roku w tym roku napisalem kolejne dwie powiesci ktore pojawia sie w ksiegarniach w 2018 roku ...pisanie jest takim chyba jedynym powodem do radosci w moim zyciu ...pozdrawiam serdecznie i z gory dziekuje za odpowiedz...
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy moim problemem jest zbyt wysoka ambicja?

Dzień dobry, Jestem tegoroczną maturzystką i podejrzewam u siebie depresję od czasu, gdy poszłam do liceum. Przez ostatnie dwa lata ciężko pracowałam, w zasadzie tylko się uczyłam. Nauka była dla mnie bardzo ważna,by dostać się na wymarzone,od dziecka,studia. Dziś już... Dzień dobry, Jestem tegoroczną maturzystką i podejrzewam u siebie depresję od czasu, gdy poszłam do liceum. Przez ostatnie dwa lata ciężko pracowałam, w zasadzie tylko się uczyłam. Nauka była dla mnie bardzo ważna,by dostać się na wymarzone,od dziecka,studia. Dziś już nie jestem w stanie wziąć do ręki książki, nie tylko z ogromnego, chronicznego zmęczenia, ale także niechęci, pewnego żalu do nauki. Prócz zmęczenia(śpię 13 godzin dziennie) odczuwam częste zmiany nastroju, bóle głowy, płaczliwość, poczucie odrzucenia, samotności, niemoc, strach przed chorobą, a w gorszych dniach miewam myśli samobójcze. W liceum doznawałam ogromnych stresów, mimo,że byłam bardzo pracowita i robiłam co mogłam, bardzo obarczałam się za najmniejsze niepowodzenia, wciąż czułam, że niedorównuję w tych dziedzinach innym. I cały czas myslę o tym,że nic jeszcze w życiu nie osiągnełam, może moim problemem jest zbyt wysoka ambicja w stosunku do moich skromnych możliwości? Rodzicenie nie zgodzili się, bym udała się do specjalisty. Jestem pełnoletnia, więc mogłabym zrobić to sama, ale nie chciałabym budować muru między mną a rodziną,który jest wystarczająco wysoki. Maturę zdaję za trzy miesiące, a nie jestem w stanie nic z siebie wykrzesać, znalezienie siły na ubranie się i wyjście do szkoły uznaję za sukces. Zastanawiam się, czy są może jakieś pomocne suplementy, które mogłabym zakupić bez recepty?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Maciej Rutkowski

Czy musimy zakończyć tę znajomość?

Dzień dobry. Chciałabym zapytać co myśleć o pewnej relacji. Poznałam mężczyznę 35 lat. Samotny, bez dzieci. Ma prace, mieszkanie. Zabiegał on znajomość i spotkanie. Trochę czasu minęło zanim do tego doszło. Po tym spotkaniu były jeszcze 3 kolejne. Już po... Dzień dobry. Chciałabym zapytać co myśleć o pewnej relacji. Poznałam mężczyznę 35 lat. Samotny, bez dzieci. Ma prace, mieszkanie. Zabiegał on znajomość i spotkanie. Trochę czasu minęło zanim do tego doszło. Po tym spotkaniu były jeszcze 3 kolejne. Już po pierwszym powiedział, że się mną nie rozczarował. Ja nim też nie. Był kiedyś w związku gdzie myślał, że to już to na zawsze. Kobieta go zostawiła dla innego po 2 latach. W kolejnym związku, też został zostawiony dla swojego kolegi. Trzeci związek jaki miał dla niego znaczenie kobieta zginęła w wypadku samochodowym. Jest bardzo wrażliwym mężczyzna. Mówi że 3 razyw życiu po 2 spotkaniu poczul że może być tego coś więcej. Nasza relacja jest dziwna. Ciągnie nas coś do siebie, mówi że nie jestem mu obojętna, że chciałby żebym to była ja, ale nie wiem nie czuję tego co kiedyś czul już po 2 spotkaniu. Mówi że coś czuję, ale nie wie czy to to. Mówi, że nie chce mnie zranić jesli, bo jeśli za jakis czas stwierdzi ze jednak nie kocha to mnie zrani, a nie chce tego. Chcę żebym była szczęśliwa. Mam wrażenie że boi się w cokolwiek mocniej zaangażować, że może boi się znów rozczarowania. Powiedział, że musi jeszcze raz wszsytko sobie przemyslec. Powiedziałam zeby dal sobie czas ale i szanse,ale również zeby nie robil niczego wbrew sobie. Czy jest jakaś szansa, żeby w jakiś sposób do niego dotrzeć? Przecież jesli się nie spróbuję człowiek nigdy się nie dowie czy to ta osoba czy nie. Czasem nie poczuje się nic od razu tylko z czasem przychodzi uczucie. Co mam o tym wszystkim myśleć, jak sie ustosunkować? Postanowiłam że narazie się trochę wycofam, że nie będę się narzucać niech sam sobie wszsytko przemysli. Powiedziałam że jeśli będzie chciał zawsze może się odezwać i napisać. Powiedzial, że nie chce zupełnie zakończyć tej znajomości, że nie mówi że się już nie zobaczymy. Ja się nastawilam, że jednak było to ostatnie spotkanie. Ciężko bylo się pożegnać były łzy z jego i mojej strony. Proszę powiedzieć co o tym wszsytkim myśleć, co zrobić? Pozdrawiam. Kobieta 31 lat
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Skąd mam wiedzieć, czy kocham męża?

Witam.zadaje sobie pytanie czy kocham swojego męża,ktory traktuje mnie bardzo jak współlokatorkę niż żonę.czuje się samotna.Jedyna radość to 9mc córeczka,gdyby nie ona nie wiem czy bylibyśmy razem.Rizmiwt nie pomagają bo twierdzi że jest sobą i się zmieniać nie ma zamiaru.Terapia... Witam.zadaje sobie pytanie czy kocham swojego męża,ktory traktuje mnie bardzo jak współlokatorkę niż żonę.czuje się samotna.Jedyna radość to 9mc córeczka,gdyby nie ona nie wiem czy bylibyśmy razem.Rizmiwt nie pomagają bo twierdzi że jest sobą i się zmieniać nie ma zamiaru.Terapia też nie wchodzi w grę.Nie rozmawia o przyszłości,nie szanuje mojej rodziny.Moze za szybko wzięliśmy ślub bo po 9mc znajomości.Gdy zwracam mu uwagę to obraca wszystko tak,ze to ja czuję się winna.Doszlo do tego że żałuje rozstania z poprzednim partnerem,ktory "na rękach by mnie nosił".Nie docenia moich starań,nie zwiedzamy się sobie.Psycholog odpada...nigdy się na to nie zgodzi.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Agnieszka Jabłonowska
Mgr Agnieszka Jabłonowska

Dlaczego czasami reaguję agresją?

Dzień dobry Trafiłam na to forum przypadkowo ... Może akurat pomoże mi to wydostać się z impasu, z którym zmagam się z dość długo. Mam dopiero niecałe 20 lat. Jestem pierwszy rok na studiach na bardzo dobrej uczelni w pięknym... Dzień dobry Trafiłam na to forum przypadkowo ... Może akurat pomoże mi to wydostać się z impasu, z którym zmagam się z dość długo. Mam dopiero niecałe 20 lat. Jestem pierwszy rok na studiach na bardzo dobrej uczelni w pięknym mieście. Poznałam nowych ludzi, zresztą poszłam na te studia razem z przyjaciółką. Niestety ona zrezygnowała. Teraz czuję się jeszcze bardziej samotna niż wcześniej. Może powinnam zacząć od tego, że te studia nie sprawiają mi w ogóle przyjemności. W liceum na przyklad pewnych rzeczy naprawdę lubiłam się uczyć. Miałam w sobie jakąś motywację, uprawiałam nawet sport. Miałam też mnóstwo przyjaciół i chlopaka, w którym byłam zakochana- miałam nadzieję, że coś z tego będzie. Chlopak ten brzydko mówiąc olał mnie, po prostu zerwał kontakt ... Przezylam to dość mocno, ale postanowilam sobie, ze jak wyjadę na studia wszystko się ułoży, że będę w końcu szczęśliwa. W pewien sposób chcialam tak trochę jakby na złość mu zrobic. Żeby widzial jakie mam teraz wspaniałe życie! Myliłam się. Nigdy jeszcze nie czułam się tak podle. Mam tu znajomych, ale żadnych przyjaciół. Jedyna przyjaciółka jak juz wspomnialam rzucila te studia. Bardzo cierpię z powodu samotności. Mam wrazenie ze nikogo nie obchodzę. Rodzice każą mi tkwić na znienawidzonych studiach i wypominają wydane pieniądze. Nie mam też partnera, który bylby przy mnie, przytuliby i dal mi siłę zeby to przetrwać. Snuję się samotnie po ulicach. Wszystko sprawia ze się rozklejam. Płaczę dosłownie wszędzie, ale najwiecej nocami. Współlokatorzy denerwują mnie samymi tylko rozmowami, najchetniej zamieszkalabym sama zeby bylo wiecznie cicho. Staram się zresztą ich unikać nie wiem do końca czemu... Chyba juz mam dosyć wymuszonego uśmiechu. Wszystkie moje znajome z rodzinnego miasta mają juz kogoś, wiec uczucie samotności tylko potęguje się na spotkaniach towarzyskich. Jestem caly czas nieszczęśliwa, roztrzesiona, rozdrażniona. Reaguję czasem agresją chociaż nie powinnam. Gdybym mogła to spalabym do popołudnia, nie mam na nic siły ani ochoty. Kiedyś tak nie bylo ... Proszę o pomoc. Nie wiem co robić. Czasem myślę czy nie skończyć ze sobą, ale boję się i nie chcę krzywdzić najblizszych.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Frąckowiak
Mgr Joanna Frąckowiak
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to okres dojrzewania czy zaburzenia emocjonalne?

Czy to okres dojrzewania czy zaburzenia emocjonalne? Piszę, gdyż od ponad 6 miesięcy mam huśtawki nastrojów. Na początku nie zwracałam na nie uwagi, każdy je ma i jest to normalne, szczególnie u nastolatków. Ostatnio jednak zauważyłam, że jest coraz gorzej.... Czy to okres dojrzewania czy zaburzenia emocjonalne? Piszę, gdyż od ponad 6 miesięcy mam huśtawki nastrojów. Na początku nie zwracałam na nie uwagi, każdy je ma i jest to normalne, szczególnie u nastolatków. Ostatnio jednak zauważyłam, że jest coraz gorzej. Zaczyna się od bardzo podwyższonego nastroju- jestem bardzo szczęśliwa, myślę pozytywnie o sobie i o swojej przyszłości. Chcę się śmiać, rozmawiać z ludźmi.Odczuwam dużą energię. Z czasem nastrój się stabilizuje i czuję się normalnie. Trwa to przez kilka dni/tygodni, a później przychodzi okres, kiedy wszystko mnie irytuje. Izoluję się od ludzi, zaczynają mnie bardzo denerwować. Odczuwam wewnętrzną pustkę,smutek,gniew, niekiedy lęk a nawet pojawiają myśli samobójcze (nie mam na szczęście tendencji by odebrać sobie życie,są to zwykłe fantazje o śmierci i spokoju). Mam niską samoocenę i nie patrzę w ten sam sposób na swoją przyszłość kiedy mam normalny humor. Zdarza się, że płaczę codziennie, szczególnie późnymi wieczorami, kiedy wszyscy śpią. Jestem w takich momentach bezradna, mam poczucie samotności. Nie mam wielu przyjaciół/znajomych, co może potęgować ten smutek i gniew do innych. Mam wtedy wrażenie, że najbliżsi mi ludzie mają lepsze życie, wszystko im się dobrze układa a mi nie. Obwiniam się za to, czuję do siebie nienawiść. Taki stan może trwać parę godzin, ostatnio jednak trwa on przez klika dni/tydzień. Potem znów czuję się dobrze i tak w kółko. Bardzo mnie to męczy. Nie mam jednak odwagi by o tym porozmawiać z mamą, boję się, że mnie nie zrozumie i zacznie na mnie krzyczeć. Nie chcę również mówić o swoich problemach z moją przyjaciółką. Boje się, że tak samo jak w przypadku mamy mnie nie zrozumie. Aczkolwiek głównym powodem, dlaczego o tym nie mówię jest fakt, że później mi przechodzi i stwierdzam, że nie ma sensu by o tym mówić skoro już czuję się dobrze. Myślę wtedy, że to po prostu hormony i okres dojrzewania, ale sama już tego nie wiem. Powinnam udać się z mamą do specjalisty? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Czy zaprzestanie masturbacji pomoże?

Witam. Mam 25 lat. Mam problem ze swoim penisem gdy dotyka go moja partnerka w ogóle tego nie czuję. Nie uprawiałem z nią jeszcze seksu "klasycznego" ale w poprzednim związku było podobnie gdy uprawiałem seks to nie wiedziałem czy doszło... Witam. Mam 25 lat. Mam problem ze swoim penisem gdy dotyka go moja partnerka w ogóle tego nie czuję. Nie uprawiałem z nią jeszcze seksu "klasycznego" ale w poprzednim związku było podobnie gdy uprawiałem seks to nie wiedziałem czy doszło do wzwodu czy nie. W ogóle nie czułem czy już jestem w pochwie i się zastanawiałem czy w ogóle jest nadal wzwód po włożeniu do niej. Gdy zaczynamy się kochać i robimy grę wstępną to trudno aby penis osiągną wzwód, muszę go własnymi rękami do tego zmuszać. A jeśli dojdzie do tego naturalnie to się denerwuję żeby zaraz nie opad bo to nie trwa długo i znowu opada. Chorowałem jako dziecko na Ostrą białaczę szpikową a od 12 roku życia jestem epileptykiem i codziennie biorę leki trileptal, lamitrin i depakinę. Nie wiem czy one to powoduję czy nie. Masturbuję się od okresu dojrzewania. Ponieważ byłem i jestem samotny :( robiłem to praktycznie codziennie ale do wytrysku dochodziłem tylko podczas oglądania filmów porno tak z samego siebie nie potrafię. Czasem to robię codziennie albo tylko raz w tygodniu. Nie wiem co mam robić nie czuję zupełnie ciała drugiej osoby tak jak bym dotykał jakiejś rzeczy nim. Czy zaprzestanie masturbacji pomoże? karamba
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy Venlectine działa na moją depresję?

Brałem wenlafaksynę(Venlectine) w dawce 75mg przez 2 lata i nie pomagało mi, bo miałem ostre myśli samobójcze i teraz według zaleceń psychiatry biorę już 350mg Venlectine od 2 miesięcy i myśli samobójczych nie mam, ale praktycznie codziennie mam dołki psychiczne,... Brałem wenlafaksynę(Venlectine) w dawce 75mg przez 2 lata i nie pomagało mi, bo miałem ostre myśli samobójcze i teraz według zaleceń psychiatry biorę już 350mg Venlectine od 2 miesięcy i myśli samobójczych nie mam, ale praktycznie codziennie mam dołki psychiczne, gdy wracam do domu i jestem wtedy sam(najczęściej wieczorem), czuję się wtedy samotny, jakiś wadliwy, wszyscy inni dookoła są szczęśliwi, spędzają aktywnie życie(podczas gdy ja tylko szkoła, dom, siłownia i czasem rzadko wyjdę z jakimś znajomym). Dziewczyny nigdy nie miałem, w sumie fajnie by było ją mieć, ale chyba nie warto jej nawet szukać, jak ma się coś takiego jak ja mam. Często sobie myślę, że jak tak dalej moje życie będzie wyglądać to chyba się kiedyś złamę i sobie coś zrobię. Mam też psychoterapię, ale dla mnie to zwykła 1 godzina jakiś rozmów. Chciałbym zwiększyć pewność siebie etc, ale mam wrażenie, że zamiast jakiś ćwiczeń na to na poprawę tego, to jest po prostu zmarnowanie 1 godziny. Co robić?, bo nie wytrzymam ciągłego leżenia w łóżku, nic za bardzo nie przynosi mi radości, nawet hobby.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Wiesław Łuczkowski
Lek. Wiesław Łuczkowski

Jak radzić sobie po wyprowadzce męża?

Mój mąż się wyprowadził. Odszedł bo cos w nim pękło ZABRAKLO MILOSCI I ROMANRYZMU. nie wiem co mam robic on oczekuje z mojej strony zrozumienia i akceptacji jego decyzji. Mamy 2 dzieci on chce normalnie ze mną się kontaktować wspierać... Mój mąż się wyprowadził. Odszedł bo cos w nim pękło ZABRAKLO MILOSCI I ROMANRYZMU. nie wiem co mam robic on oczekuje z mojej strony zrozumienia i akceptacji jego decyzji. Mamy 2 dzieci on chce normalnie ze mną się kontaktować wspierać finansowo pomagać z problemami itd ze on się wyprowadził ale jest jak czegoś potrzebuje. Jak ja mam to odbierać co mam myśleć?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Agnieszka Jabłonowska
Mgr Agnieszka Jabłonowska

Jak zacząć wszystko od nowa?

Jak zacząć wszystko od nowa? Od pewnego czasu w moim życiu zachodzą duże zmiany. Mam 26 lat a moja (była już) narzeczona 24. Byliśmy ze sobą 6 lat (a mieszkamy ze sobą 2 lata i od 2 lat jesteśmy w... Jak zacząć wszystko od nowa? Od pewnego czasu w moim życiu zachodzą duże zmiany. Mam 26 lat a moja (była już) narzeczona 24. Byliśmy ze sobą 6 lat (a mieszkamy ze sobą 2 lata i od 2 lat jesteśmy w narzeczeństwie) ale w ostatnie miesiące (2-3) wszystko się pogorszyło, ona zaczęła wszystko dusić w sobie, a ja nic nie zauważałem, było mi wygodnie że to Ona zawsze gotuje czy myśli o tym że trzeba posprzątać w mieszkaniu, nic nie robiłem sobie z tego jak powtarzała mi nie raz żebym poszukał pracy (od 6 miesięcy byłem bez pracy) , praktycznie nigdzie nie wychodziliśmy razem (chyba że do znajomych). Chociaż było pod górkę planowaliśmy wspólne wyjazdy czy wakacje. Bardzo dużo pogorszyło się w ostatnich 3 tygodniach ponieważ Ona wreszcie wszystko "wylała" z siebie i powiedziała że nie wie co czuje. Nie ukrywam że bardzo mnie to uderzyło i zacząłem się starać ponieważ otworzyła mi tym oczy, znalazłem prace, zaczęliśmy razem rozmawiać bez kłótni, Ona powtarzała że też będzie się starać lecz dalej nie było bliskości między nami tzn nie chciała nigdzie razem wychodzić, nie chciała się przytulać czy całować. Przyznam że zacząłem mieć wielkie obawy czy nie znalazła sobie kogoś, a czas tylko pogarszał sytuacje, zaczęła wymykać się żeby z kimś rozmawiać, chodziła na samotne długie spacery, a na pytania "czy ma kogoś" zawsze odpowiadała "nie". Nie wytrzymałem i w pt sprawdziłem jej połączenia ((nie sprawdzałem fb czy sms'ow tylko połączenia) wiem że nie powinienem i czuję się z tym okropnie). Znalazłem jakiś podejrzany numer z którym naprawdę bardzo dużo rozmawiała o różnych godzinach (6 rano czy 24 w nocy), okazało się również że to jakiś obcy mężczyzna. Zapytałem w prost czy z kimś rozmawia, czy mnie zdradza itd. Na wszystkie odp odpowiedziała nie. W tedy nie wytrzymałem i powiedziałem jej że wiem o tym gościu wiem że mnie kłamie, w tedy przyznała się że jest to "telefon zaufania" (chociaż numer był prywatny i nigdzie nie mogłem znaleźć żeby był powiązany z czymkolwiek) uwierzyłem bo kocham ją i mi na niej zależy. Przyznałem się też do mojego jednorazowego szpiegowania i widziała że bardzo żałuje. Niestety podjęła decyzje o rozstaniu lecz jak to podkreśliła chce zobaczyć się za około dwa tygodnie i pomyśleć czy chce zacząć wszystko od nowa. Inaczej mówiąc chce zakończyć nasz związek żeby zacząć go od nowa aby miał mocne fundamenty, ponieważ teraz jeden z filarów (zaufanie) rozpadł się (Ona mnie kłamała w oczy, a ja ją szpiegowałem). Nie wiem co mam z tym wszystkim robić, rozmowa o rozstaniu była 3 dni temu (i od 3 dni praktycznie nic nie jem) a wczoraj wyprowadziła się na czas znalezienia mieszkania (nie chce już razem mieszkać). Wiem że "czas pokaże czy będziemy razem zaczynać coś od nowa czy się rozejdziemy" ale nigdy ze sobą tyle nie rozmawialiśmy. Jestem załamany i nie mogę się na niczym skupić. Proszę o radę.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak sobie pomóc po ucieczce męża?

Witam potrzebuję pomocy mój mąż mnie zostawił,uciekł ode mnie i dzieci.po 15latach małżeństwa.Bo wymagam by pomógł mi przy dzieciach są duże 9 i 15 lat,ale też potrzebna jest kontrola i opieka.Zostawił mnie w domu swoich rodziców.Jestem załamana chcę się z tamtąd wydostać ale nie mam dokąd.
odpowiada 2 ekspertów:
mgr Agnieszka Sulik
mgr Agnieszka Sulik
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co oznaczają wyniki badania patomorfologicznego po badaniu kolonoskopowym?

Witam. Odebrałem wyniki badania patomorfologicznego i proszę o pomoc w jego zrozumieniu. Podejrzeniem po badaniu kolonoskowym było zapalenie odbytnicy / wrzód samotny odbytnicy. Treść wyniku badania wycinka z odbytnicy: "Wycinki błony śluzowej jelita grubego z obrzękiem i niewielkim odczynem limfoplazmocytarym... Witam. Odebrałem wyniki badania patomorfologicznego i proszę o pomoc w jego zrozumieniu. Podejrzeniem po badaniu kolonoskowym było zapalenie odbytnicy / wrzód samotny odbytnicy. Treść wyniku badania wycinka z odbytnicy: "Wycinki błony śluzowej jelita grubego z obrzękiem i niewielkim odczynem limfoplazmocytarym w blaszce właściwej, bez zwiększenia liczby fibroblastów i bez obecności włókien mięśniówki gładkokomórkowej. Obraz mikroskopowy niecharakterystyczny nie potwierdza podejrzenia klinicznego."
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co oznacza wynik badania wycinka z odbytnicy?

Witam. Otrzymałem wynik badania patomorfologicznego wycinka z odbytnicy: "Wycinki błony śluzowej jelita grubego z obrzękiem i niewielkim odczynem limfoplazmocytarnym w blaszce właściwej, bez zwiększenia liczby fibroblastów i bez obecności włókien mięśniówki gładkokomórkowej. Obraz mikroskopowy niecharakterystyczny nie potwierdza podejrzenia klinicznego." Podejrzeniem po kolonoskopii było zapalenie odbytnicy / wrzód samotny odbytnicy.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Michał Lenard
Lek. Michał Lenard

Dlaczego od dawna nic mnie nie cieszy?

Witam od jakiś 2 tygodni mam problem sam z sobą nic mnie nie cieszy wszystko straciło sens z dnia na dzień mam 21 lat, słyszę pisk w głowie nie jakiś intensywny ale słyszę i skupiam się na nim przez co... Witam od jakiś 2 tygodni mam problem sam z sobą nic mnie nie cieszy wszystko straciło sens z dnia na dzień mam 21 lat, słyszę pisk w głowie nie jakiś intensywny ale słyszę i skupiam się na nim przez co nie mogę swobodnie myśleć przez co zaczynam się zamykać w sobie płakać w samotności, moja dziewczyna wspiera mnie stara się ze mną rozmawiać ale bez żadnych rezultatów, straciłem apetyt jem 90% mniej niż do tej pory, staram się brać leki uspokajające z apteki ale bez efektów, zapisuje się do psychologa ale boję się że nie dojdzie do wizyty bo skończę z sobą :/ proszę o pomoc
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Dlaczego nie radzę sobie w życiu?

Witam nie radzę sobie z problemami, problemy przygniatają, a leki nie pomagają, terapie żadne nie pomogły i nie potrafię się przestać martwić i przyszłość bez rodziny, mam rentę i niepełnosprawność i nie mogę znaleźć pracy jakiej chce, a nie pójdę... Witam nie radzę sobie z problemami, problemy przygniatają, a leki nie pomagają, terapie żadne nie pomogły i nie potrafię się przestać martwić i przyszłość bez rodziny, mam rentę i niepełnosprawność i nie mogę znaleźć pracy jakiej chce, a nie pójdę do innej, w dodatku nie mam szczęścia w miłości i w życiu, mam słabą pamięć i jest mi źle, bo praktycznie mam żadnych umiejętności, a nauka idzie mi jak po grudzie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Dlaczego mam takie natrętne myśli?

Witam, Borykam się z dwoma, według mnie poważnymi problemami na tle psychicznym. Aby być jak najbardziej precyzyjnym, opiszę dokładnie każdy z nich. Minął być może już rok, odkąd zaczęły nachodzić mnie myśli o dokonaniu morderstwa na osobach, które wobec mnie... Witam, Borykam się z dwoma, według mnie poważnymi problemami na tle psychicznym. Aby być jak najbardziej precyzyjnym, opiszę dokładnie każdy z nich. Minął być może już rok, odkąd zaczęły nachodzić mnie myśli o dokonaniu morderstwa na osobach, które wobec mnie są nastawione w sposób (delikatnie mówiąc) negatywny. Mam tutaj na myśli przede wszystkim agresję okazywaną w sposób werbalny, bowiem od dziecka miałem styczność z wulgarną postawą wśród swoich rówieśników, czasami poprzedzoną przemocą w moją stronę. Wydaje mi się, że owe zdarzenia (a one same ciągną się do teraz, lecz w innych okolicznościach) w jakiś sposób wpłynęły na dotychczasową, moją postawę. Po ukończeniu 15 lat, wszystkie te tłamszone we mnie emocje zaczęły dawać upust, przez co z każdym rokiem stawałem się coraz to bardziej agresywniejszy. Do przełamania (nazwijmy to) tej bariery przyczyniła się m.in. moja rodzina (dokładnie jeden z moich rodziców), a wychowany zostałem przez mamę, która stanowi głowę rodziny i ojca alkoholika. W dzieciństwie często dochodziło do awantur podczas późnych nocy, nasz ojciec pod wpływem alkoholu stawał się bardzo agresywny i zdarzało się, że konieczne było wezwanie policji. Dopiero gdy skończyłem 15 lat, zacząłem stawać w obronie mojej mamy i brata, przez co dochodziło do już naprawdę groźnych rękoczynów, spośród których była sytuacja, gdzie pod wpływem szału prawie zabiłem swojego ojca. Myśl o pozbawieniu komuś życia nie jest dla mnie przerażająca, czuję, że byłbym w stanie tego dokonać, gdybym miał tylko ku temu idealną okazję. Obawiam się jedynie konsekwencji swoich działań, dlatego też z tego powodu piszę tutaj z prośbą o pomoc. Drugim problemem, z którym się zmagam, jest poczucie samotności. Dwa lata temu straciłem kontakt ze wszystkimi znajomymi oraz przyjaciółmi (nie wliczając jednej osoby). Nie chcę mówić, w jaki sposób do tego doszło, bo wątpię, że to cokolwiek zmieni, ale kontynuując. Przeżywałem to, starałem się "zdławić" te uczucie odrzucenia przez kilka miesięcy, później już było mi to obojętne, lecz do teraz czuję żal. Od tamtej sytuacji nie potrafię przywiązać się do osób, które tak naprawdę życzą mi jak najlepiej. Pomimo tego faktu, to ja ich odrzucam. Nie potrafię tego w żaden sposób wyjaśnić, nie wiem jak mógłbym samemu sobie pomóc. Jestem bardzo kontaktowym człowiekiem, potrafię rozmawiać z ludźmi, jednakże jak wcześniej wspomniałem, nie potrafię się do nich przywiązać (czego naprawdę bym chciał) pomimo, iż są dla mnie jakby przyjaciółmi. Uczucie te, które we mnie jest można porównać do sytuacji, gdy chcemy zbliżyć odwrotną stroną magnesy do siebie, lecz te się od siebie odpychają. Jednak tutaj, to ja odpycham dobrze życzących mi ludzi. Mam nadzieje, że informacje o sobie, które tutaj udostępniłem pomogą w określeniu moich problemów. W razie pytań postaram się jak najszybciej udzielić odpowiedzi, serdecznie pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty