Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Jak poradzić sobie z zaczepkami innych, dotyczących alkoholizmu ojca?

Witam, z tej strony Artur. Mam 16 lat. Piszę do Pana/Pani, co mam zrobić, jak nie układa mi się w życiu, nic mi nie idzie. Codziennie kłócę się z rodzicami, z Mamą, i jestem znienawidzony przez swojego ojczyma. Mój...

Witam, z tej strony Artur. Mam 16 lat. Piszę do Pana/Pani, co mam zrobić, jak nie układa mi się w życiu, nic mi nie idzie. Codziennie kłócę się z rodzicami, z Mamą, i jestem znienawidzony przez swojego ojczyma. Mój biologiczny ojciec jest alkoholikem i z tego powodu bardzo dużo ludzi mi dokucza, czego już nie mogę znieść ;( Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Apatia, niechęć do spotkań i myśli samobójcze

Od 2 miesięcy mam, potocznie mówiąc, strasznego doła. Nic mnie nie cieszy, dawne przyjemności nie są już dla mnie. Wszystko się zaczęło przez kłótnie w domu. Mam nie za bardzo dobre kontakty z rodzicami, i gdyby nie moja...

Od 2 miesięcy mam, potocznie mówiąc, strasznego doła. Nic mnie nie cieszy, dawne przyjemności nie są już dla mnie. Wszystko się zaczęło przez kłótnie w domu. Mam nie za bardzo dobre kontakty z rodzicami, i gdyby nie moja przyjaciółka, to nie wiem, czy bym była na tym świecie. Ogólnie, to zawsze jak jest jakiś problem, nawet mały, to myślę, że śmierć jest jedynym rozwiązaniem. Mój chłopak dalej kocha mnie tak, jak kochał, ale ja unikam rozmowy z nim i spotkań, bo wolałabym przeleżeć cały dzień w domu. Ze snem też mam problemy, albo śpię za długo, albo w ogóle. Piję dość dużo alkoholu, żeby zasnąć wieczorem. Boję się...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Partner nadużywający alkoholu - co robić?

Jestem jeszcze młoda, ale życie tak mi dało w kość w dzieciństwie, że czasami sama się zastanawiam, jak ja sobie z tym wszystkim dałam radę? Sama nie wiem... Ale tu nie o mnie chodzi na pierwszym planie. Jesteśmy razem już...

Jestem jeszcze młoda, ale życie tak mi dało w kość w dzieciństwie, że czasami sama się zastanawiam, jak ja sobie z tym wszystkim dałam radę? Sama nie wiem... Ale tu nie o mnie chodzi na pierwszym planie. Jesteśmy razem już 3 lata. 2 lata były cudowne, kwiaty, pralinki, miłe słówka, spacery, aż nagle wspólne mieszkanie! Byłam taka szczęśliwa, cieszyłam się jak dziecko! On też bardzo się cieszył, ale wtedy wszystko się zaczęło. Poczuł swobodę, zmienił towarzystwo na dużo starsze, odtrącił obecnych wtedy kolegów. Nie było już kina, kwiatów i wspólnych wieczorów, bo byli koledzy. W domu u niego nie ma alkoholu bez okazji, a nawet prawie wcale nie ma, dlatego jego rodzice strasznie to tępią, lecz teraz już sami nie mogą sobie z nim poradzić. Pracował, imprezowaliśmy, kino, to wszystko co młodzi ludzie robią, będąc zakochani. W końcu wszystko prysło, jak bańka mydlana. Ostatni rok to jedna wielka męczarnia, a z drugiej strony bywały chwile, które nawet mnie cieszyły, lecz na krótko. Zaczęło się normalnie od wypadu z kumplami na Mazury, potem przychodzenie w nocy po alkoholu itd., aż w końcu zaczął pić 16 dni w miesiącu, 10 dochodził do siebie, a resztę dni był trzeźwy! Przestał pracować i wcale nie rwał się do pracy, tak samo jak i teraz! Ja pracuję, utrzymuję dom, sprzątam, choć czasem mi pomoże, to ja już nie mam siły! Zaczął miewać lęki, źle sypia, prawie w ogóle. Sam wlewa sobie wódkę i pije przed komputerem, który jest jego drugim światem.

Mam podejrzenia, że ma depresję i nawet próbował odebrać sobie życie! Strasznie się o niego boję, kocham go mimo wszystko! To moja pierwsza prawdziwa miłość, którą chcę ratować, ponieważ wierzę w to, że uda nam się z tym wszystkim uporać, lecz nie wiem. od czego zacząć! Rozmowa z nim kończy się na niczym, kiedy jest trzeźwy, natomiast kiedy pije, chętnie rozmawia o swoim problemie. Wydaje mu się, że zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego i wtedy chce iść na leczenie, lecz wszystko umyka, kiedy tylko trzeźwieje! Nie mam pojęcia, jak z nim rozmawiać, sama się w tym wszystkim gubię... Nasze życie nie jest kolorowe, robiłam świadomie z siebie kurę domową, lecz mam nadzieję, że ktoś mi coś poradzi i w końcu będą tego naszego starania efekty! Proszę, pomóżcie mi, ja tak bardzo go kocham i wiem, że on mnie też, ale się w tym wszystkim pogubił, nie mam pojęcia, jak naszą Miłość ratować! Gdzie się udać po poradę i jak go przekonać, że alkohol to zła droga?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam problem z alkoholem

Mam problem z alkoholem. Mam 22 lata i rodzinę, którą kocham. Jednak mam problem z alkoholem. Za każdym razem, gdy się zdenerwuję, idę do sklepu po piwo. Gdy piję, czuję się tak lajtowo, nic wtedy mnie nie obchodzi. Ostatnio...

Mam problem z alkoholem. Mam 22 lata i rodzinę, którą kocham. Jednak mam problem z alkoholem. Za każdym razem, gdy się zdenerwuję, idę do sklepu po piwo. Gdy piję, czuję się tak lajtowo, nic wtedy mnie nie obchodzi. Ostatnio mój narzeczony mnie rzucił, choć obiecałam mu już, że nie będę. Złamałam po raz kolejny obietnicę. Związek mi się rozpada, nie wiem, co mam robić, by wszystko naprawić.

Co robić, gdy chory nie chce się leczyć?

Mój mąż ma za sobą kilka nieudanych samobójstw, ale nie chce się leczyć. Jest weekendowym alkoholikiem. Boję się go. Chciał mnie zabić i tylko cud, że udało mi się uciec. Nie zgłoszę tego na policję, bo wtedy nie mogłabym mieszkać w domu, a nie mam gdzie iść.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy się uzależniłam? Jak to ukryć?

Jestem nastolatką, chodzę do liceum, bo mam 16 lat. W szkole mam same tróje i dwóje, a jak się postaram to nawet pięć będzie. Niestety. Biorę narkotyki (amfetaminę i czasem kokainę), a w gimnazjum, w 2 klasie, skręcałam...

Jestem nastolatką, chodzę do liceum, bo mam 16 lat. W szkole mam same tróje i dwóje, a jak się postaram to nawet pięć będzie. Niestety. Biorę narkotyki (amfetaminę i czasem kokainę), a w gimnazjum, w 2 klasie, skręcałam i paliłam marihuanę, ale "zasmakowała" mi feta (amfetamina). Co mogę zrobić, żeby rodzice nie wyczuli tego, że mogę być uzależniona? Nie wiem, zgłaszam się po pomoc. Moje oczy to zdradzają - rozszerzone są zbyt mocno, cięgle to słyszę od nich. Czy mam dać spokój i może Państwo mi powiedzą. Biorę od roku i pół, jeżeli to będzie potrzebna informacja. Czy się zbyt uzależniłam, żeby przerwać błędne koło?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki

Jak pomóc partnerowi z zaburzeniami DDA?

Witam, mam pewien problem i nie wiem, jak sobie z nim poradzić. Od kilku miesięcy spotykam się z fantastycznym mężczyzną, który co jakiś czas ma załamania nastrojów. Wtedy niechętnie ze mną rozmawia, uważa, że się czepiam, stroni od bliskości,...

Witam, mam pewien problem i nie wiem, jak sobie z nim poradzić. Od kilku miesięcy spotykam się z fantastycznym mężczyzną, który co jakiś czas ma załamania nastrojów. Wtedy niechętnie ze mną rozmawia, uważa, że się czepiam, stroni od bliskości, najchętniej usiadłby z piwem i nic nie robił. Bardzo go kocham i bardzo się martwię. Nie wiem, jak mogłabym mu pomóc, nie wiem, jak z nim rozmawiać. Często mówi, że jest beznadziejny, że nic nie ma sensu. Jednocześnie mówi, że nie chce mnie stracić, że bardzo mu zależy. Mówi, że on się nie liczy, tylko ja, że on nie musi być szczęśliwy, bylebym ja była, ale ja nie potrafię być szczęśliwa, kiedy on się tak zamartwia.

Nie wiem, co mu jest. Mam wrażenie, że może to być związane z tym, iż jest DDA. Dodatkowo muszę wspomnieć, iż rok temu rozwiódł się po 3 latach małżeństwa i mówi, że to nie ma wpływu na jego samopoczucie, jednak nie do końca mu wierzę. Często mówi, że go nie rozumiem, a chciałabym. Chcę być dla niego wsparciem, dawać mu siły. Gdy rozmawiamy o tym, że go nie zostawię (on również to mówi), że nie zniknę, to jest dobrze, a tydzień później zamyka się w sobie i odsuwa, a ja się czuję jak na huśtawce. Nie jest mi łatwo to ogarnąć, choć bardzo bym chciała.

Mój partner ogólnie jest skrytą osobą, niewiele o sobie mówi. Miałam wrażenie, że przede mną się otworzył, ale często czuję, jakby mnie odtrącał. Dużo pracuje, często bierze nadgodziny, mimo iż wcześniej umawiał się ze mną na coś innego. Proszę, podpowiedzcie mi, jak powinnam się zachowywać, co mogłabym zrobić. Boję się go stracić. Wspomnę jeszcze, iż ja mam 23 lata, a mój partner 29. Dla nas to nie ma znaczenia, choć czasem mam wrażenie, jakby traktował mnie jak małolatę, która niczego nie wie, z tym że sama już wiele przeszłam i jestem dzięki temu silniejsza na przyszłość.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Alkoholizm w rodzinie, kłopoty w związku - jak sobie z tym poradzić?

Mam 24 lata i jestem kobietą. Ostatnio chodzę bardzo przygnębiona, ponieważ mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam, jestem z tego powodu bardzo nerwowa, ciągle słyszę awantury w domu i ciąglę czuje odór alkoholu. Wszystko...

Mam 24 lata i jestem kobietą. Ostatnio chodzę bardzo przygnębiona, ponieważ mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta. Mój ojciec jest alkoholikiem odkąd pamiętam, jestem z tego powodu bardzo nerwowa, ciągle słyszę awantury w domu i ciąglę czuje odór alkoholu. Wszystko mi się nakłada, ponieważ bronię pracy licencjackiej i potrzebuję teraz spokoju w domu, poza tym zdaję prawo jazdy już 6 raz i jest to dla mnie nie lada wyzwanie jechać na taki egzamin, pocą mi się ręce i jestem wtedy zestresowana.

Mało tego, chodzę z chłopakiem 6 lat, planowaliśmy niedawno nawet jakiś skromny ślub ze względu na moją sytuację w domu, ale przestało nam się układać, boję się, że mnie rzuci. Jestem w dołku psychicznym. Proszę o pomoc. Myślałam też o samobójstwie, ale boję się tego zrobić, że mnie odratują. Nie przyjmuję żadnych leków, a u psychologa byłam raz w życiu, bo mam jakiś opór, żeby tam iść i się tak żalić.

Jak pomóc osobie uzależnionej od marihuany?

Mój chłopak ma z tym problem. Jakiś rok temu definitywnie przestał palić, jednak ostatnio powiedział mi, że wie, że ma z tym problem, że ma ogromne długi, że pali sam i ma tego dosyć. Chce, żebym mu pomogła, on chce...

Mój chłopak ma z tym problem. Jakiś rok temu definitywnie przestał palić, jednak ostatnio powiedział mi, że wie, że ma z tym problem, że ma ogromne długi, że pali sam i ma tego dosyć. Chce, żebym mu pomogła, on chce się odciąć od dawnego towarzystwa (palą, ale nie są uzależnieni w takim stopniu jak on). Często z nim rozmawiam o konswkwencjach, o jego przyszłości. Proszę jednak o radę, jakie podejmować tematy, w jakim kierunku ma zmierzać ta rozmowa. Nastawiłam się na to, aby to on mówił, a ja będę słuchała, potrzebuję jednak wskazówki, abyśmy wybrnęli z tego ślepego zaułka.

Niebenzodiazepinowy lek nasenny niszczy mi życie. Jak go odstawić?

Niebenzodiazepinowy lek nasenny powoli niszczy mi życie. Chodziłam rok na psychoterapię i bez efektu, byłam na detoksie i również bez efektu. Tracę już siły, ciągle walcząc z tym problemem. Jedynie siły dodaje mi praca. To miłe, kiedy mogę pomóc swoim...

Niebenzodiazepinowy lek nasenny powoli niszczy mi życie. Chodziłam rok na psychoterapię i bez efektu, byłam na detoksie i również bez efektu. Tracę już siły, ciągle walcząc z tym problemem. Jedynie siły dodaje mi praca. To miłe, kiedy mogę pomóc swoim pacjentom i usłyszeć ich wdzięczność. Zdarza się, że biorę na dzień nawet po 80 tabletek dziennie. To miłe pomagać pacjentom, ale kto pomoże mnie...?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie wiem, czy jestem osobą współuzależnioną

Mam 26 lat. Żyję z alkoholikiem od 9 lat. W trakcie picia, mąż mnie zdradził i nie mam teraz do niego 100% zaufania. Ma on do mnie o to pretensje. Mąż 3 lata temu skończył terapię odwykową i jak...

Mam 26 lat. Żyję z alkoholikiem od 9 lat. W trakcie picia, mąż mnie zdradził i nie mam teraz do niego 100% zaufania. Ma on do mnie o to pretensje. Mąż 3 lata temu skończył terapię odwykową i jak do tej pory, jeżeli chodzi o alkohol, jest w porządku. Wiem, że to nasz wspólny sukces. Teraz chyba jest problem ze mną, ale czuję się z tym sama. Wszystko mnie denerwuje i nic mi nie pasuje - tak twierdzi mój mąż - jestem wybuchowa, mam zmienne nastroje i jestem często przygnębiona, to wiem na pewno sama. Często doprowadzam do kłótni i często mówię więcej, niż bym chciała, potem zastanawiam się po co tak ostro zareagowałam.

Mam bardzo niską samoocenę, mam problem w kontaktach z ludźmi, nic mnie nie cieczy. Przeczytałam artykuł i wszyskie zachowania i uczucia osoby współuzależnionej pasują do mnie, ale zastanawiam się czy jest to możliwe po tak długim czasie od wyleczenia męża. Boję się, że takim zachowaniem doprowadzę do czegoś złego, że mąż upije się albo kolejny raz mnie zdradzi, a wiem, że tego bym nie chciała. Cały czas mam wrażenie, że wszystko kręci się wokół męża, a ja stoję gdzieś z boku, że ja potrzebuję mniej uczuć, opieki niż on. Wieczne straszenie "rób tak dalej, a ja zapiję i nic nie będziesz miała". Jestem załamana i nie wiem, co mam robić. Jeżeli to nie jest współuzależnienie, to co mogę zrobić z moim zachowaniem, jak mogę sobie pomóc? To już mnie dręczy. Proszę o poradę i o pomoc. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

DDA a problemy w związku

Witam serdecznie. Mam 26 lat, dwójkę dzieci i męża. Przed związkiem małżeńskim ja i mój o sześć lat starszy mąż przyjaźniliśmy się. Otworzyłam się przed nim, kiedy było mi naprawdę ciężko i potrzebowałam wsparcia. Był moją otuchą, ostoją... No...

Witam serdecznie. Mam 26 lat, dwójkę dzieci i męża. Przed związkiem małżeńskim ja i mój o sześć lat starszy mąż przyjaźniliśmy się. Otworzyłam się przed nim, kiedy było mi naprawdę ciężko i potrzebowałam wsparcia. Był moją otuchą, ostoją... No właśnie - był... Zacznę od początku. Pochodzę z rodziny patologicznej. Moi rodzice mieli bardzo dobrze płatne prace, wszystko było w należytym porządku, i nagle zaczęły się imprezy, alkohol lał się strumieniami, a przez nasz dom przelewały się różne osoby. Potem było tylko gorzej. Ja i mój o dwa lata młodszy brat musieliśmy szybko dorosnąć. Rodzice "rozwinęli skrzydła", tłumacząc nam, że jesteśmy już dorośli (8 i 10 lat!) i sami musimy o siebie zadbać. W obecnych czasach z pewnością ktoś zainteresowałby się nami, dziećmi... W tamtych - sąsiedzi dołączali się do imprez do białego rana. Nikt nie interesował się tym, że rano musimy iść do szkoły, że będziemy niewyspani, że nie mamy wyprasowanych i popranych ubrań.

Szybko przejęłam obowiązki matki. Zaopiekowałam się młodszym bratem jak umiałam, mimo to było z nim sporo problemów i znikąd pomocy. Z perspektywy czasu wiem, że jego wybryki były prośbą o zainteresowanie. Brat skończył w więzieniu... Ciężko mi o tym pisać, bo bardzo kocham brata i wiem, że jest bardzo wrażliwy i słono zapłacił za jeden wybryk. Powoli zaczyna układać sobie życie, a ja nadal daję mu dużo wsparcia. Najgorsze jest to, że matka zapatrzona w brata jak w obrazek (ja byłam zawsze tą gorszą!!!), nie raz to właśnie mnie obwinia za błędy mojego brata, tłumacząc, że słabo się nim zajmowałam. Wygarnia mi, że zawsze byłam inna. Fakt, że poszłam do liceum i ukończyłam je, jest odbierany jako chęć bycia lepszą od rodziców, bo oni są po zawodówkach itp. Za to, że mam urodę też jestem winna ja. Totalne bzdury. Nigdy nie miałam w nich wsparcia. Wszelką pomoc typu leczenie odrzucają. Pomimo wszystko kocham ich, wiem, że alkoholizm to choroba. Byłam i jestem bezradna. Takich koszmarnych zdarzeń z winy rodziców było naprawdę dużo. Można by napisać książkę.

Ten jeden raz zrzuciłam ten kamień z serca, opowiadając mojemu mężowi (wtedy przyjacielowi) o tym, co przeżyliśmy. To był mój największy błąd. Po ślubie, przy każdej nawet najmniejszej kłótni, mąż wypomina mi wszystko. To tak boli... Myślałam, że wychodząc za mąż, zacznę nowe, normalne życie. Jestem przeciwniczką picia alkoholu, mam do niego wstręt. Jestem wierną żoną. Zawsze jest poprane, wyprasowane, posprzątane. Bardzo dużo czasu poświęcam dzieciom. Jestem wręcz nadopiekuńcza, ale mąż ciągle mnie krytykuje, a kiedy o czymś zapomnę, obrywa mi się na całego. Bardzo mnie jego zachowanie denerwuje. Ciągle jest coś nie tak... Podcina mi skrzydła. A ja jestem tak bardzo dumna z siebie, że jestem takim, a nie innym człowiekiem. Mąż i jego rodzina przykleili mi etykietę, a wybryki mojej rodziny są tematem ich rozmów poza moimi plecami. Nikt nie widzi moich starań, zalet, tylko bada mnie pod kątem rodziców.

Ostatnio wiele czytałam na temat zespołu DDA. Wcześniej nie wiedziałam, co to jest i że taki zespół istnieje. Zaczęłam myśleć o sobie inaczej. Czuję się jak naznaczona. Czy ja jestem gorsza? Te kłótnie z mężem dają mi wiele do myślenia. Czy on jest lepszy, bo wychował się w normalnej rodzinie? Przecież nie widzę różnicy między naszą a inną dobrą rodziną... Kiedy płaczę podczas takich kłótni, mąż zarzuca mi, że jestem nerwowa po matce. A mi jest po prostu przykro. Nie raz chciałam odejść od męża za samo to znęcanie psychiczne (on tak tego nie nazywa), ale wiem, że nie zrobię tego dzieciom, nie zabiorę im dzieciństwa. Ale jest mi naprawdę bardzo ciężko. Czuję, że opuszczają mnie siły...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co można zrobić, jeśli członek rodziny nie chce pójść na konsultację lekarską?

Moja teściowa nadużywała alkoholu ponad 20 lat. Od 5 lat nie pije w ogóle dzięki walce o jej zdrowie mojego męża. Jedynym argumentem, który doprowadził do tego, że przestała pić, jest strach przed policją. Wszystko wydaje się super, bo teściowa...

Moja teściowa nadużywała alkoholu ponad 20 lat. Od 5 lat nie pije w ogóle dzięki walce o jej zdrowie mojego męża. Jedynym argumentem, który doprowadził do tego, że przestała pić, jest strach przed policją. Wszystko wydaje się super, bo teściowa nie pije. Nie jest jednak dobrze, ponieważ nigdy nie chodziła i nie chodzi na grupy wsparcia AA. Sama walczy z alkoholizmem, ale my przez ten czas zauważyliśmy wiele niepokojących zachowań u teściowej. Martwi nas to. Ja mogę opisać jej stan od 8 lat, mąż twierdzi, że to trwa dłużej. Jest ciągle przygnębiona, nic jej nie cieszy, cały dom sprzątam sama, bo ona tego nie robi. Piorę jej rzeczy, bo powiedziała, że to nie jej pralka i nie chce dotykać. Nie dba o swoją higienę. Dochodzi czasami do tego, że nie możemy wytrzymać, bo tak od niej śmierdzi. Jak prosimy, aby się umyła, robi awantury, że się na nią uwzięliśmy. Ostatnio nie myła się miesiąc. Zadłużyła się w bankach, ale do domu nic nie kupiła. Wszystkie kredyty oddaje drugiemu synowi, który bez skrupułów ma ciągle nowe wymagania, a ona nie potrafi mu odmówić. On ma swoją rodzinę. Powinien być samodzielny. Ona ma zaledwie 450 zł renty na astmę. Musi dorabiać na czarno, aby spłacać kredyty.

Przez dwa lata bardzo wychudła. Skóra i kości. Od tych pięciu lat ciągle codziennie łyka etopirynę, bo mówi, że ją boli głowa, ale ilość tabletek codziennie się zwiększa. Narzeka, jak rano się budzi, że jest strasznie zmęczona. Mąż zaproponował jej, żeby poszła do lekarza. Nie chce w ogóle słyszeć o tym. W tamtym roku zachorowała. Leczyła się przez tydzień sama. Doszło do tego, że miała 40 stopni gorączki i mąż na siłę zawiózł ją na pogotowie. Okazało się, że miała zapalenie nerek. Niedawno mąż zaproponował, że zarejestruje matkę do psychiatry, ponieważ czytaliśmy ulotkę o depresji i prawie wszystkie objawy się zgadzają. Nawet jest informacja, aby członkowie rodziny zareagowali, jeśli widzą w rodzinie taką osobę.

Zaczął się koszmar. Wyzywa nas, że chcemy ją zamknąć w psychiatryku. Wezwała policję na interwencję. W konfrontacji z dzielnicowym dowiedzieliśmy się, że matka zgłosiła, że wyrzuciliśmy ją z domu, że wyrzuciliśmy jej rzeczy, że musi spać na działce. Byliśmy w szoku, bo nawet nie było w domu prawdziwej kłótni, takiej gdzie ludzie się wyzywają, krzyczą lub biją. Jak policjanci zobaczyli, co się dzieje, skierowali nas do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Osobiście bardzo mnie boli to wszystko co wymyśliła, ponieważ robimy wszystko, aby jej pomóc. Policjant mi powiedział coś ważnego, abym nie sprzątała po teściowej. W ogóle dlaczego to robię? Wiemy z mężem, że teściowa powinna podjąć jakieś leczenie. W ogóle przy policji zaczęła wypowiadać, że ona się nas boi.

Uważamy, że jej lęki są chorobowe. Bo naprawdę są bezpodstawne. Jesteśmy katolikami. Jesteśmy abstynentami, należeliśmy do grupy wsparcia Apostolstwo Trzeźwości przy parafii. Jesteśmy DDA (też chodziliśmy na grupę prowadzoną przez psychologa w poradni AA). Dużo dowiedzieliśmy się na temat choroby alkoholowej i jej skutkach. Nie pijemy alkoholu i nie palimy papierosów, nasi rodzice skutecznie nam to obrzydzili. Dowiedzieliśmy się, że nie możemy złożyć wniosku o przymusowe leczenie, ponieważ już nie pije. Jednak zachowuje się jak pijana. Proszę o poradę. Teściowa ma 59 lat. 30 lat temu zostawił ją mąż z dwójką synów. Twierdzi, że piła z rozpaczy. Każdy to zrozumie. Już wtedy potrzebowała pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Próbuję zabijać smutek alkoholem

Jestem osobą ze stwierdzoną depresją. Nie potrafię znaleźć pracy i utrzymać jej, a na dodatek zaczynam coraz więcej pić, a jak piję, to więcej przychodzi do mnie smutnych wspomnień i zaczynam płakać. Proszę o pomoc, bo nie wiem, czy...

Jestem osobą ze stwierdzoną depresją. Nie potrafię znaleźć pracy i utrzymać jej, a na dodatek zaczynam coraz więcej pić, a jak piję, to więcej przychodzi do mnie smutnych wspomnień i zaczynam płakać. Proszę o pomoc, bo nie wiem, czy zaczynam wpadać w alkoholizm, czy alkoholem próbuję zaleczyć rany po utracie bardzo bliskich osób. Nie wiem również, czy tak częsta zmiana w moim życiu zawodowym ma jakiś wpływ na moją chorobę. Ja mam 24 lata, jestem po 4 próbach samobójczych i mam za sobą już 18 zakładów pracy, WIĘC PROSZĘ O POMOC.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zażyłem pierwszy raz dopalacze i o mały włos nie umarłem

Mam 16 lat. Pewnego razu poszedłem z kolegami na imprezę w Halloween. Chcieliśmy sie lepiej bawić, więc poszliśmy do pobliskiego sklepu z dopalaczami i kupiliśmy mieszankę ziół do palenia, tj. Boby Sense Plus - dają one podobny efekt jak po...

Mam 16 lat. Pewnego razu poszedłem z kolegami na imprezę w Halloween. Chcieliśmy sie lepiej bawić, więc poszliśmy do pobliskiego sklepu z dopalaczami i kupiliśmy mieszankę ziół do palenia, tj. Boby Sense Plus - dają one podobny efekt jak po marihuanie. Koledzy mówili, że to jest bezpieczne i że wiele razy to palili, więc zgodziłem się i zapaliłem. Trochę jednak z tym przesadziłem i wziąłem zdecydowanie za dużo jak na pierwszy raz. Wtedy nagle zemdlałem, straciłem świadomość i upadłem na ziemię. Kiedy doszedłem do siebie, a koledzy mnie ocucili, serce strasznie szybko mi biło, byłem jakiś inny, nie wiedziałem, co się dzieje i byłem przerażony. Po chwili coś jakby złapało mnie za głowe i znów prawie zemdlałem. Byłem bardzo zdezorientowany, agresywny i oszołomiony. Gdy już z pomocą kolegów doszedłem do domu, nie mogłem nawet zasnąć, a następnego dnia rano byłem jakiś osłabiony, czułem, że zemdleję i wiele razy wzywałem pogotowie. Do szpitala trafiłem, jak miałem znowu taki atak, jak pisałem na początku, ale już nic nie brałem i stało to się w trakcie snu. W szpitalu zrobili mi badania krwi, moczu, EKG i echo serca, jednak wszystko było w porządku. Gdy wróciłem do domu, to otępienie powróciło, oprócz tego jeszcze bóle głowy, drętwienie rąk i nóg oraz szczeki, oraz kłucie serca. Mam nadzieję, że opisałem swój stan dość dokładnie. Proszę więc o pomoc, bo nie wiem, co się ze mną dzieje, jestem przecież jeszcze młody.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Dubielecki
Lek. Łukasz Dubielecki

Mąż zaczął oglądać filmy pornograficzne. Chyba się uzależnił. Czy ja tylko wyolbrzymiam problem?

Mam 26 lat i od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Mamy z mężem dwójkę wspaniałych dzieci. Do tej pory układało nam się dobrze, dopóki w zeszłym roku nie kupiliśmy komputera i nie natknęłam się na filmy pornograficzne, które oglądał... Mam 26 lat i od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Mamy z mężem dwójkę wspaniałych dzieci. Do tej pory układało nam się dobrze, dopóki w zeszłym roku nie kupiliśmy komputera i nie natknęłam się na filmy pornograficzne, które oglądał mój mąż. Dotąd twierdził, że takie filmy go nie interesują, a to, co zobaczyłam na tych stronach pornograficznych przeraziło mnie. Jestem przeciwniczką oglądania takich filmów, po prostu mnie brzydzą, pokazują seks od zupełnie innej strony, tej ohydnej. Zrobiłam mężowi karczemną awanturę. Chociaż miałam wszystko czarne na białym, on twierdził, że to pomyłka itp. Kłamał w żywe oczy. Ale po czasie pogodziliśmy się i stanęło na tym, że nigdy się sytuacja nie powtórzy. Jednak we mnie coś pękło. Mój kochany, wręcz idealny, mąż stał się w moich oczach obcy. Ciągle mam przed oczami te filmy i wyobrażam sobie mojego męża, jak te wszystkie ohydne rzeczy ogląda. Stało się to moją obsesją. Nasze życie seksualne prawie legło w gruzach. Wszelkie "nowości", które chce w łóżku wypróbować mój mąż, są odbierane przeze mnie negatywnie. Wyczytałam na jednym z forum, że filmy pornograficzne są oglądane przez większość facetów, i to jest normalne, bo faceci są wzrokowcami. Ale ja nie potrafię tego faktu zaakceptować. Nie mogę zaakceptować tego, że zdrowy, normalny facet patrzy na wyuzdany seks, zaspokaja się tym, a potem udaje, że jest podniecony żoną. Kiedy więc mój mąż zaproponował mi, żebym założyła na wieczór długie kozaki i spódniczkę mini, w głowie odezwał mi się alarm. Bo wiem, że to nie ja go podniecam, bo musi widzieć to, co na filmach. Na komputer wykupiłam program blokujący takie strony i wiem, ze próbował wejść na te strony parokrotnie, jak mnie nie było w domu. Wydaje mi się, że jest uzależniony. Chciałabym odzyskać dawnego męża i to poczucie bezpieczeństwa, ale boję się, że utraciłam je bezpowrotnie. Ciągle wydaje mi się, że jak wychodzę z dziećmi, to on szuka sposobu, by takie filmy oglądać. Czy wpadłam w paranoję? Mąż też nie jest czuły jak dawniej, taki obojętny. Coraz częściej wytyka mi moje wady, choć wie, że mam powodzenie u mężczyzn. Zarzuca mi zdradę... Czyżby miał coś na sumieniu? Prosze o pomoc.

Internet, komputer - drogą do depresji?

Witam! Mój problem zakrawa na depresję, jednak sam już nie wiem, czy mam to tak odbierać. Mam wszystkie objawy depresji, utrata wagi (+problemy trawienne), zmienny nastrój, całkowite odcięcie od normalnego świata. Potrafię siedzieć przed komputerem prawie 18 godzin...

Witam! Mój problem zakrawa na depresję, jednak sam już nie wiem, czy mam to tak odbierać. Mam wszystkie objawy depresji, utrata wagi (+problemy trawienne), zmienny nastrój, całkowite odcięcie od normalnego świata. Potrafię siedzieć przed komputerem prawie 18 godzin i nie robić nic sensownego. Z tym że uwierzyć nie mogę, że mam depresję. Czy osoba, która myśli, iż świat na zewnątrz jest mniej ciekawy niż ten w monitorze, ma depresję? Jak oderwać się od tego ciągu przyczynowo-skutkowego? Im dłużej siedzę przed komputerem, tym ze mną gorzej, ale nie mam pomysłu, czym się zająć, gdy komputera nie będzie...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jaki wpływ ma alkohol na powstanie depresji?

Mój tata jest alkoholikiem... Od pewnego czasu strasznie się zmienił, jest osowiały, nie ma na nic sił, zamyka się w sobie. Uważam, że ma depresję. Tylko czy ta depresja jest spowodowana alkoholem, czy czymś innym?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc koleżance uzależnionej od leków przeciwbólowych?

Witam! Z moją przyjaciółką Anią znam się od 9 lat, wiemy o sobie wszystko, jesteśmy jak siostry. Ania jest od około 3 lat uzależniona od leków! Szczególnie upodobała sobie leki przeciwbólowe! Bierze je w czasie okresu, bo ma bardzo...

Witam! Z moją przyjaciółką Anią znam się od 9 lat, wiemy o sobie wszystko, jesteśmy jak siostry. Ania jest od około 3 lat uzależniona od leków! Szczególnie upodobała sobie leki przeciwbólowe! Bierze je w czasie okresu, bo ma bardzo bolesne miesiączki. Dwa razy  zatruła się lekami! Nieraz widziałam, jak brała jakieś tableteki, a później piła alkohol! Próbowałam już chyba wszystkiego, próbowałam namówić ją na terapię, wysłać do jakiegoś lekarza, nawet zabierałam jej te leki. Ona mówi zawsze, że coś ją boli i że musi wziąć tabletkę, i jej się wydaje, że wszystko jest OK, ale to nie jest normalne, kiedy ktoś w ciągu godziny połyka 4 IBUPROMY! Czasami dziennie potrafi zjeść 10 ibupromów. Ona nie widzi problemu, myśli, że wszytko jest OK. Powiedzcie, jak jej pomóc? Tylko nie mówcie, że mam z nią iść do lekarza, bo już próbowałam;/ W rodzicach ona nie ma wsparcia. Czekam na odpowiedź, z góry dzięki. Monika

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co się dzieje z moim małżeństwem?

Z moim mężem znamy się od 14 lat, widywaliśmy się w trakcie wakacji, ponieważ on mieszkał w miejscowości, gdzie jeździłam na wakacje, byliśmy wtedy bardzo młodzi. Bardzo się kochaliśmy. Po kilku latach on przyjechał do mojego miasta, tutaj znalazł...

Z moim mężem znamy się od 14 lat, widywaliśmy się w trakcie wakacji, ponieważ on mieszkał w miejscowości, gdzie jeździłam na wakacje, byliśmy wtedy bardzo młodzi. Bardzo się kochaliśmy. Po kilku latach on przyjechał do mojego miasta, tutaj znalazł pracę. Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, a przed ślubem mieszkaliśmy razem dwa lata, mój mąż jest jedynym mężczyzną w moim życiu, mamy 3-letniego syna. Niestety już pół roku po ślubie dowiedziałam się, że mnie okłamuje, że chodzi na imprezy z kolegami i jakimiś kobietami, a mi mówił, że ma nocną zmianę. On wszystkiego się wypierał, nie chciał się do niczego przyznać, a ja mu uwierzyłam, na dodatek okazało się, że jestem w ciąży, on obiecywał, że nas kocha i zrobi dla nas wszystko.

Niestety ciągle nie było go w domu, ciągle pracował albo wychodził z kolegami i wracał pijany nad ranem. Kiedy nasz syn miał kilka miesięcy, dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza, ale znowu obiecywał poprawę i mu wybaczyłam, bo przecież mamy dziecko, a ja go ciągle kochałam. Od ślubu minęły już 4 lata, nasz syn ma 3 lata, a mój mąż ciągle wraca pijany do domu, co jakiś czas dowiaduję się o jego kolejnych kłamstwach i zdradach, okazuje się, że od początku małżeństwa mąż utrzymuje kontakty z różnymi kobietami i mnie okłamuje, a ja nie śpię po nocach, tylko czekam na niego, kiedy wraca rano, robię awantury.

Już nie raz wyprowadzałam się z domu i chciałam się rozwieść, ale nie mam na to siły, ciągle mu wierzę, w jego obietnice i ciągle go kocham, ale ten związek mnie niszczy, ciągle myślę czy wróci, gdzie jest i z kim, czy mnie zdradza czy okłamuje. Bardzo chciałabym, żebyśmy byli szczęśliwą rodziną i nie potrafię zrozumieć, dlaczego on się tak zachowuje, dlaczego nie może po prostu być z nami i nas kochać, dlaczego nie może zrezygnować z imprez i innych kobiet. Gdzieś w środku wiem, że to nie ma sensu, że on się nigdy nie zmieni, ale gdy pomyślę o rozwodzie, o rozstaniu to czuję fizyczny ból i nie mogę oddychać, z drugiej strony, gdy myślę, że mamy tak dalej żyć, czuję się podobnie. Nie wiem, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota
Patronaty